Dzien dobry – tu Polska – 30.01.2022

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XX nr 29 (6346) 30 stycznia 2022 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Michniewicz glownym kandydatem do objecia polskiej kadry. “Wielkiej
rysy na wizerunku nie ma”
Czeslaw Michniewicz wyrosl na glownego faworyta w wyscigu o fotel
selekcjonera pilkarskiej reprezentacji Polski. W sobote gruchnely
informacje o tym, ze byly trener Legii Warszawa ma zostac ogloszony w
poniedzialek nastepca Paulo Sousy, a w mediach odzyly informacje o jego
kontaktach z “Fryzjerem”, czyli twarza najwiekszej afery korupcyjnej w
polskim futbolu. – Z cala pewnoscia moge stwierdzic, ze to czlowiek,
ktory zachowa sie z klasa i uwazam, ze bylby to dobry wybor – ocenia w
rozmowie z Onet Sport Adam Pawlukiewicz z Pentagon Research.
W poniedzialek wreszcie dobiegnie konca saga zwiazana z wyborem nowego
selekcjonera reprezentacji Polski. Wedlug informacji, ktore pojawiaja
sie w mediach, na czolo stawki wysunal sie w sobote Czeslaw Michniewicz.
Wraz z informacjami o przejeciu kadry przez 51-letniego szkoleniowca w
mediach wrocily informacje o jego przeszlosci i rozdziale, ktory
chcialby z pewnoscia, jak najszybciej wymazac ze swojego zyciorysu.
Przed laty Michniewicz az 711 razy mial kontaktowac sie z Ryszardem F.,
pseudonim “Fryzjer”, ktory odpowiadal za najwieksza afere korupcyjna,
ktora przez lata trawila polski futbol. Choc trener nie uslyszal
prokuratorskich zarzutow, to wobec jego kandydatury i tym bardziej
bardzo realnych szans na przejecie schedy po Paulo Sousie, pojawily sie
kontrowersje.
Czy niechlubne sytuacje z przeszlosci nie zaszkodza Michniewiczowi w
pracy z reprezentacja Polski? O to zapytalismy specjaliste od wizerunku
i marketingu Adama Pawlukiewicza z Pentagon Research.
– Mysle, ze wielkiej rysy na wizerunku nie ma. Byl trenerem
reprezentacji mlodziezowej, a takze najlepszej druzyny ligowej w Polsce,
z ktora zakwalifikowal sie do Ligi Europy. Ma sukcesy, jest
zdroworozsadkowy i z tego, co slyszalem, jest pracoholikiem. U trenera
jest to dobra cecha. Jak popatrzymy na te stare czasy, to problem byl
bardzo powszechny. Uwazam, ze te stare sprawy nie zostaly rozliczone z
wiekszoscia ludzi, ktorzy pewnie w tych procederach uczestniczyli i cala
sprawa jest przez media bardzo naglosniona – tlumaczy Pawlukiewicz w
rozmowie z Onet Sport. – Znam osobiscie i bardzo szanuje Czeslawa
Michniewicza, uwazam, ze jest to bardzo porzadny czlowiek. Cala sytuacja
pokazuje, ze w Polsce nie ma wcale tak duzo opcji trenerskich, jak
mogloby sie wydawac na pierwszy rzut oka. Z cala pewnoscia moge
stwierdzic, ze to czlowiek, ktory zachowa sie z klasa i uwazam, ze bylby
to dobry wybor.
Przed tym, jak Michniewicz zasiadl na lawce warszawskiej Legii, mial
okazje prowadzic mlodziezowa reprezentacje Polski, z ktora w 2019 r. z
powodzeniem wystepowal na mistrzostwach Europy. Bialo-Czerwoni w fazie
grupowej pokonali Belgow i Wlochow, ale porazka z Hiszpania ostatecznie
przekreslila ich szanse na awans do polfinalu i uzyskanie olimpijskich
przepustek do Tokio. Pod koniec wrzesnia 2020 r. Michniewicz postanowil
zwiazac sie z Legia Warszawa, a juz w pazdzierniku opuscil ostatecznie
“mlodziezowke”.
Czy w calej wspomnianej sytuacji wielu kibicow moze dopatrywac sie
podobienstw do Paulo Sousy? Portugalczyk w kluczowych momencie rowniez
porzucil prace z reprezentacja Polski i przyjal oferte brazylijskiego
Flamengo Rio de Janeiro.
– Kazdy by sie tak zachowal. Chyba ze ktos chcialby pracowac z mlodymi
pilkarzami i taki bylby jego cel trenerski, to nie mozna mu tego
oczywiscie odbierac – dodaje Pawlukiewicz.
Ekspert od marketingu i wizerunku zdradzil natomiast, ze pod wieloma
wzgledami Michniewicz moze okazac sie “strzalem w dziesiatke” dla
reprezentacji. Co jego zdaniem moglo kierowac wyborem Cezarego Kuleszy?
– Z punktu widzenia mlodych pilkarzy, to chyba najlepszy trener na
reprezentacje. Dlatego, ze prowadzil kadre mlodziezowa i w Legii dal
szanse kilku mlodym zawodnikom. Moze prezes Kulesza myslal o tym, zeby
zatrudnic takiego trenera, ktory z marszu mialby wiedze na temat mlodych
zawodnikow, bo wiemy, jaki jest najwiekszy problem naszej kadry. Nie ma
nastepcow na kluczowych pozycjach. Moze Michniewicz znajdzie takowych
jak kiedys Leo Beenhakker, a potem Adam Nawalka, czy nawet Franciszek
Smuda. Teraz juz nikt o tym nie pamieta, ale to akurat bardzo nieuczciwe
w stosunku do Smudy, bo to on wprowadzil do kadry wszystkie gwiazdy
przed era Adama Nawalki. Michniewicz ma duze rozeznanie na temat PKO
Ekstraklasy, to go pasjonuje. Z tego, co wiem, to codziennie w Legii do
3 nad ranem przebywal w pracy. To jest pozytywne. Trzeba na to spojrzec
z takiej perspektywy, a przyznajmy szczerze, ze w Legii tak slabo sobie
nie poradzil. Znajdzmy trenerow, ktorzy awansowali do Ligi Europy. Pilka
nozna z natury powinna byc nieprzewidywalna – podkresla Adam
Pawlukiewicz z Pentagon Research.
Byly opiekun m.in. warszawskiej Legii mial juz rozwiazac umowe z
aktualnymi wciaz mistrzami Polski i w poniedzialek ma oficjalnie podjac
sie misji poprowadzenia Bialo-Czerwonych w barazowym meczu z Rosja,
ktory zaplanowany jest na 24 marca.

-Pogon Szczecin zremisowala na swoim stadionie z Hansa Rostock 2:2.
Sparing z niemieckim zespolem byl proba generalna przed inauguracja
wiosennej czesci rozgrywek w pilkarskiej ekstraklasie. Koncowy wynik
niewiele mowi jednak o faktycznym przebiegu nietypowego, bo skladajacego
sie z trzech czesci po 45 minut, spotkania.
Piatkowy mecz byl bardzo istotny dla obu zespolow, dlatego kluby
wspolnie podjely decyzje o zamknieciu sparingu dla kibicow. Do samego
konca w tajemnicy trzymano tez informacje o godzinie rozpoczecia
spotkania. Bramy stadionu przekroczyli tylko dziennikarze, ale o
przebiegu meczu mogli napisac dopiero po jego zakonczeniu.
Fani na trybunach zostawili jednak transparent z dedykacja dla
negocjujacego nowy kontrakt trenera Kosty Runjaicia o wymownej tresci:
“Kosta! Tutaj tworzysz historie!!”.
Sparing z Hansa byl dla Pogoni ostatnim sprawdzianem przed lutowa
inauguracja ekstraklasy i podsumowaniem ciezkiego okresu
przygotowawczego. Do Szczecina przyjechala aktualnie 14. druzyna 2.
Bundesligi, ktora jest w pelnym rytmie meczowym (wznowila rozgrywki w
polowie stycznia) i w trakcie trudnego maratonu ligowych spotkan, ktore
moga okazac sie kluczowe w walce o utrzymanie sie na zapleczu
niemieckiej elity.
Remis – z przebiegu spotkania – nie jest wynikiem sprawiedliwym dla
Pogoni, ktora byla druzyna znacznie lepsza od Hansy. Postawa portowcow
(nie liczac skutecznosci pod bramka rywala) moze jednak napawac
optymizmem. Kosta Runjaic przed inauguracyjnym spotkaniem z Piastem
Gliwice (5 lutego na wyjezdzie) ma jednak kilka znakow zapytania.
Przede wszystkim chodzi o obsadzenie pozycji mlodziezowca. Najlepiej
sposrod mlodych zawodnikow wyglada skrzydlowy Mariusz Fornalczyk, ale na
jego pozycji wystepuja Kamil Grosicki oraz Jean Carlos, ktorych trudno
posadzic na lawce rezerwowych. Faworytem do miejsca w skladzie jest wiec
srodkowy pomocnik Maciej Zurawski, ktory strzelil dzisiaj gola.

-Lechia Gdansk trenuje przed startem rundy wiosennej.
Pilkarze Lechii Gdansk po powrocie ze zgrupowania w Turcji od srody
trenuja na wlasnych obiektach. Przed pierwszym meczem rundy wiosennej ze
Slaskiem Wroclaw pierwotnie nie mieli juz w planach zadnego sparingu,
ale ostatecznie w piatek zmierza sie z II-ligowym KKS-em Kalisz.
Pilkarze Lechii w poniedzialek opuscili goscinna Turcje i jak sie
okazalo, uczynili to w sama pore. Wiekszosc zespolow ekstraklasy (do
tego kraju wyjechalo ich az 15, tylko Legia przygotowywala sie w
Zjednoczonych Emiratach Arabskich, konkretnie w Dubaju) jeszcze zostalo
na miejscu i we wtorek rano przywital ich… snieg.
Lechisci w tym czasie byli juz w Polsce, ale dwa tygodnie spedzone w
okolicach Antalyi wykorzystali maksymalnie.
– To byla solidna robota. Obozy w okresie zimowym sa wymagajace pod
wzgledem fizycznym, duzo jednostek, duzo objetosci. Udalo nam sie dobrze
wykorzystac ten czas, jestem zadowolony z pracy grupy. Najwazniejsze, ze
obylo sie bez kontuzji, byly tylko drobne przeziebienia, ale nic
powaznego – przyznaje trener Tomasz Kaczmarek.
Dla niego to pierwszy oboz przygotowawczy z zespolem Lechii, wiec byl
czas na troche inna prace niz do tej pory.
– To byl dla mnie pierwszy moment, kiedy moglismy popracowac inaczej niz
w trakcie sezonu. Bardzo duzo pracy poswiecilismy na rozwiniecie naszych
pomyslow w bronieniu, w grze pressingiem w roznych strefach boiska. Duzo
jednostek poswiecilismy tez, zeby poprawic organizacje i strukture gry w
momencie posiadania pilki. W ostatnich meczach nie do konca bylem
zadowolony z tego, jak wygladalismy w ofensywie. Uwazam, ze w sparingach
widac juz bylo rozwoj, ze to, co robimy na treningach, pilkarze staraja
sie przelozyc na sam mecz. Nie bylo jeszcze wystarczajacej jakosci, bo
wiadomo, ze te sparingi sa bez swiezosci, w formie zmeczenia, a wtedy
glowa i nogi sa wolniejsze, niz bysmy chcieli. Jednak pierwsze
obserwacje sa pozytywne – zapewnia szkoleniowiec gdanskiego zespolu.
Po powrocie do Gdanska zawodnicy dostali jeden dzien wolnego, a na
pierwszym treningu stawili sie w srode po poludniu.
– W pierwszym tygodniu po powrocie najwazniejszym tematem jest
wyswiezenie oraz aklimatyzacja do warunkow panujacych w Polsce,
diametralnie roznych niz w Turcji. Dlatego chcialem szybciej wyleciec na
oboz, zeby po powrocie byl caly tydzien na spokojna adaptacje, jeszcze
przed mikrocyklem przygotowujacym do meczu ze Slaskiem – tlumaczy trener
Kaczmarek.
Lechia pierwszy w rudzie wiosennej, wspomniany mecz ze Slaskiem Wroclaw
rozegra 5 lutego na stadionie Polsat Plus Arena (godz. 20).
20 kolejka pilkarskiej ekstraklasy (5-7 lutego):
Nieciecza-Jagiellonia Bialystok
Cracovia-Lech Poznan
Lechia Gdansk-Slask Wroclaw
Piast Gliwice-Pogon Szczecin
Radomiak-Wisla Plock
Rakow Czestochowa-Wisla Krakow
Stal Mielec-Gornik Zabrze
Warta Poznan-Gornik Leczna
Zaglebie Lubin-Legia Warszawa

-Tylko jeden Polak awansowal do drugiej serii w Willingen. Krajobraz po
skardze Horngachera
Prawie wszyscy Polacy nie weszli w niedziele w Willingen do drugiej
serii i skarzacy na nich Stefan Horngacher wyszedl na pierwszy rzut oka
na specjaliste z niezwykle bystrym okiem.
To Horngacher, obecnie trener Niemcow, a kiedys szkoleniowiec naszej
reprezentacji, zlozyl w sobote protest w sprawie nowych butow polskich
skoczkow. Sedziowie pozytywnie rozpatrzyli jego skarge, ale jakby braklo
im odwagi lub konsekwencji – zdyskwalifikowali za “nieregulaminowe buty”
nie wszystkich Polakow, lecz tylko Piotra Zyle i Stefana Hule.
Mikka Jukkara, glowny kontroler sprzetu, powiedzial, ze Polacy nie dali
do zatwierdzenia tego modelu butow podkomisji FIS [Miedzynarodowa
Federacja Narciarska] do spraw sprzetu. Oraz ze tylna scianka tych butow
byla o kilka milimetrow zbyt waska. Zapowiedzial, ze Polacy nie beda
mogli w tych butach skakac na rozpoczynajacych sie za kilka dni
igrzyskach w Pekinie.
I na pierwszy rzut oka wszystko sie “spina”: w piatek Kamil Stoch wygral
prolog po fantastycznym skoku, a jeszcze trzech Polakow bylo w pierwszej
dziesiatce. Wynik nie do wyobrazenia w tak marnym dla nich sezonie. W
niedziele, juz po skardze Horngachera, tylko Dawid Kubacki wchodzi do
drugiej serii i konczy zawody na 14. miejscu. Stoch jest 34., Zyla 41.,
Pawel Wasek 43., a Stefan Hula – 44. (plus upadek po ladowaniu).
Buty Polakow bylyby az tak magiczne? I na czym ta magia polega? Scianka
wezsza o kilka milimetrow nie tlumaczy wiele.
Jednak gdy Polacy skakali w nowych butach w sobote, to wypadli bardzo
przecietnie. Zyla byl 14., Stoch 22., a Kubacki – 28. Wasek i Hula
znalezli sie poza punktowa trzydziestka. Tylko ze wtedy wialo tak
loteryjnie, ze konkurs przerwano po jednej serii.
Odpowiedzi definitywnej na pytanie, jak bardzo – czy w ogole – buty
pomagaly Polakom, moze w ogole nie poznamy, bo z jednej strony nie
skocza oni w nich w najblizszym czasie, a z drugiej – rowniez w
niedziele wialo w Willingen zmiennie, rowniez ten konkurs trudno uznac
za miarodajny. (Chociaz Stoch po niedzielnym skoku powiedzial, ze nie
warunki w powietrzu go “skosily”, lecz jego wlasne bledy). Nie mozna
nawet tak od razu wykluczyc tego, ze w piatek Polacy skoczyli
fenomenalnie bez zadnego “magicznego” wplywu butow. Choc ich wynik byl
istotnie zdumiewajacy, nawet biorac pod uwage to, ze prolog to niewiele
wiecej niz trening.
Wygral Norweg Marius Lindvik. Karl Geiger zajal drugie miejsce i
odzyskal pozycje lidera PS, ktora stracil w sobote na rzecz czwartego
dzien pozniej Kobayashiego. Trzeci byl w niedziele Cene Prevc.

-Marian Kmita: Dajmy spokoj Idze
Iga Swiatek przegrala – prawda, w malo efektowy sposob – swoj polfinal w
Australian Open. Z razu zaczeto w kraju dyskutowac nad jej aktualna
forma, potencjalnymi mozliwosciami i jakims irracjonalnym rodzajem
rozczarowania. Poczatkowo i ja uleglem tej naszej charakterystycznej,
narodowej psychozie, ale na szczescie szybko przyszlo opamietanie.
Przeciez obiektywnie rzecz biorac ten polfinal to kolejny gigantyczny
sukces polskiego sportu, a nie tylko zaskakujaca porazka naszej
utalentowanej i wciaz bardzo mlodej zawodniczki.
Wiecej, jesli chodzi o zasieg medialny tego wydarzenia w skali swiata,
to mozna to tylko porownac do kolejnych tytulow i waznych bramek
strzelonych przez Roberta Lewandowskiego, innych wielkoszlemowych
zwyciestw naszych tenisistek i tenisistow czy tez bardzo juz odleglych w
czasie sukcesow Roberta Kubicy na torach F1. Taka jest prawda. Czy tego
chcemy czy nie, sukcesami naszych skoczkow narciarskich interesuje sie
najwyzej jedna dziesiata sportowego swiata, a zwyciestwami naszych
ukochanych w Polsce siatkarzy nie wiecej niz jedna czwarta. Nasi
znakomici lekkoatleci w zasadzie zyja na pierwszych stronach gazet i
portali od igrzysk olimpijskich do kolejnych mistrzostw swiata. A
futbol, tenis i F1 zawsze.
Tym bardziej z wiekszym dystansem trzeba podejsc do wystepu Igi Swiatek
w Australii, ktory na pewno wymaga merytorycznej oceny i uchwycenia tego
niuansu, ktory nie pozwolil jej zagrac lepiej. Robert Zielinski dwa dni
temu napisal w polsatsport.pl bardzo obszerny i solidny artykul o tym, w
jakim miejscu znajduje sie kariera Igi i co trzeba by zmienic, aby bylo
lepiej. Autor tekstu dotknal wszystkiego: problemu sztabu szkoleniowego
zawodniczki, w domysle niepotrzebnej zmiany trenera i znanego od dawna
zagadnienia – wiekszego niz powinien byc wplywu pani psycholog na
kondycje mentalna Igi, a wlasciwie na jej calkowity brak.
Tekst ciekawy, mozna sie z nim zgodzic lub nie, ale te wszystkie
problemy zostawilbym samej Idze do rozstrzygniecia. To ona sama musi sie
z tym uporac. Oczywiscie, jak sie ma dwadziescia lat, to nie jest to
takie proste z powodu braku zyciowego doswiadczenia i o bledy jest
stosunkowo latwo. Niemniej, prawda jest taka, ze nikt tego za nia nie
zrobi i musi zdawac sobie z tego sprawe. Ma gigantyczny potencjal
sportowy i to jest wlasnie ten moment, kiedy mozna pojsc mocno do
przodu, albo stanac w miejscu. Zeby podjac dobre decyzje potrzebna jest
jednak odrobina spokoju i tego spokoju zycze Idze jak najwiecej i
namawiam wszystkich, ktorym lezy na sercu dobro Igi Swiatek i generalnie
calego polskiego tenisa tez, zeby ten temat na jakis czas odpuscic.

-“Bez Hamulcow. Jak latwo mozna upasc na dno”-Dariusz Ostafinski
Pilkarska Legia Warszawa rok temu byla mistrzem Polski, a teraz jest w
strefie spadkowej. Znam takich, co mowia: nie, oni nie spadna, bo sa
piekni i bogaci, bo to po prostu niemozliwe. Wlokniarz Czestochowa tez
tak myslal w 1997 roku. A jak to sie skonczylo, to kazdy zuzlowy kibic
pamieta doskonale.
W 1996 roku Wlokniarz Czestochowa rzucil zuzlowa Polske na kolana. Rok
pozniej mistrz spadl z wielkim hukiem. Brzmi jak przestroga dla Legii
Warszawa, ktora przed swietami oberwala 0:3 od Radomiaka i umocnila sie
na 17. pozycji, drugiej od konca.
Lada dzien pilkarska PKO Ekstraklasa wznowi rozgrywki, a w Legii beda
nerwowo przygryzac paznokcie, bo to sie wcale nie musi dobrze konczyc.
Pamietam, ze kiedys w podobnej sytuacji byl Gornik Zabrze. Sciagnieto
wtedy trenera Henryka Kasperczaka, sprowadzono kilka gwiazd, ale nic z
tego nie wyszlo. Po meczu pieczetujacym spadek strach bylo wyjsc z
budynku klubowego, bo na zewnatrz dzikie hordy demolowaly wszystko w
akcie desperacji, zapominajac, ze to tylko sport.
Gornik wtedy cala runde rewanzowa gral z nozem na gardle. Kazdemu
meczowi towarzyszyla ogromna presja petajaca nogi pilkarzy. Magia
Kasperczaka nie pomogla.
Wrocmy jednak do Wlokniarza. Legie od tego zuzlowego wypadku rozni tylko
to, ze ma kase. W Czestochowie, po tytule, zaczelo sie oszczedzanie.
Odeszli bracia Skupieniowie, zniknal Janusz Stachyra, bo trzeba bylo
zbudowac zespol taniej. Legia oszczedzac nie musi.
Tamten Wlokniarz to w ogole przeszedl mocna rewolucje kadrowa. Wiek
juniora skonczyli Sebastian Ulamek i Rafal Osumek. Zostali w klubie,
jezdzili, ale juz jako seniorzy, a to jednak nie to samo. Na juniorce (a
punkty tej formacji waza podwojnie) zrobila sie potezna dziura. W Legii
dziur nie ma. A na pewno nie ma takich, jakie mial Wlokniarz w sezonie 1997.
W Legii jest za to problem z gwiazdami, choc innego typu niz te, ktore
dopadly Wlokniarza w pechowych dla tego klubu rozgrywkach. Wtedy, w
1997, Joe Screen, gwiazda zespolu, nie mogl przyjechac na decydujace
mecze. To przesadzilo.
Ostatnio rozmawialem troche o tamtym spadku Wlokniarza z trenerem
Markiem Cieslakiem. Zdobyl zloto i spadl, widzial to wszystko z bliska,
pewnie nie raz analizowal. On tez uwaza, ze strata seniorow, koniec
wieku juniora Ulamka i Osumka oraz klopot ze Screenem, to bylo to, co
zawazylo.
Swoja droga, to raz jeszcze uslyszalem od trenera Marka historie o 15
piwach Screena. Jeden z dzialaczy rozpowiadal wtedy, ze Screen zdobyl
komplet punktow dzien po tym, jak wypil 15 flaszek zlocistego trunku. A
wedlug trenera to bylo tak, ze dzien przed Screen wypil jedno piwo,
zamowil drugie, a Cieslak do niego: Joe, jutro mamy mecz. Wtedy Screen
zazartowal: 15 piw, 15 punktow. Wypil jednak tylko dwa, bo jakby bylo
pietnascie, to nie byloby dobrego wyniku.

-Odizolowane miasto. Jak Pekin przygotowuje sie do zimowych igrzysk
olimpijskich.
W lipcu 2021 r. Miedzynarodowy Komitet Olimpijski oglosil zmiane motta
olimpijskiego, dodajac slowo “razem” do starego, 125-letniego “szybciej,
wyzej, mocniej”. Mialo to podkreslac, jak wazna jest jednosc i
solidarnosc. Jednak przygotowujac sie do tegorocznych zimowych igrzysk
olimpijskich, organizatorzy koncentruja sie na tym, by ludzi od siebie
izolowac.
Ladowanie w Pekinie jest jak przekraczanie murow fortecy. Na Capital
International Airport – jedynym lotnisku, z ktorego moga korzystac
sportowcy, osoby pracujace przy igrzyskach i przedstawiciele mediow –
wszyscy uczestnicy olimpiady beda trzymani w calkowitej izolacji od
reszty ludzi. Terminal przeznaczony do obslugi ruchu olimpijskiego jest
wydzielony wysokim murem, ktory gwarantuje fizyczna separacje od momentu
przylotu uczestnikow do ich odlotu.
Po opuszczeniu lotniska uczestnicy olimpiady udadza sie do zamknietego
systemu nazywanego przez organizatorow “Closed Loop System” (pol. system
zamknietej petli), ktory jest nie tyle wydzielona strefa, ile ich seria,
pomiedzy ktorymi beda kursowac specjalne wahadlowe polaczenia srodkow
transportu. Olimpijczycy za ich pomoca beda przewozeni zarowno do
zatwierdzonych hoteli, osrodkow, jak i do wioski olimpijskiej. Dostep do
wszystkich tych obiektow beda mieli jedynie uprawnieni.
Osoby podrozujace do osrodkow gorskich z dala od Pekinu beda podrozowac
szybkobieznymi pociagami i nowymi, swiezo wybudowanymi na potrzeby tego
olbrzymiego przedsiewziecia autostradami. Pociagi maja nawet wyznaczone
tylko dla ekip olimpijskich wagony, autokary zas beda kursowac po
specjalnie oznaczonych pasach. Nieupowaznieni kierowcy, ktorzy wkrocza
na te wydzielone strefy, beda musieli liczyc sie z mandatami. Jesli
pojazd z konwoju olimpijskiego uleglby wypadkowi, miejscowi maja sie do
niego nie zblizac; powolano specjalna jednostke medyczna, ktora ma
interweniowac w takich przypadkach.
Wszyscy przybywajacy tutaj juz na 14 dni przed przyjazdem zostali
zobowiazani do pobrania oficjalnej aplikacji do monitorowania swojego
stanu zdrowia. Tak scisle srodki nadzoru i sledzenia kontaktow sa dobrze
znane Chinczykom, ale wywoluja niepokoj wsrod przyjezdnych.
Eksperci od cyberbezpieczenstwa ostrzegaja, ze aplikacja ma powazne
bledy w szyfrowaniu, co oznacza, ze dane osobowe moga byc ujawniane.
Chiny i MKOl zaprzeczyly tym doniesieniom, ale sportowcom z USA i innych
krajow doradzono, aby zamiast ryzykowac korzystanie z osobistych
urzadzen, zabrali ze soba dodatkowe telefony, ktore po zakonczeniu
zawodow beda niszczone.
Radosc z rozpoczynajacych sie igrzysk olimpijskich przycmiewa dodatkowo
fakt, ze odbywaja sie one tak krotko po rocznicy zamkniecia Wuhanu,
ktore wyznaczylo poczatek tej wyczerpujacej pandemii. Patrzylismy wtedy,
jak ponad 11-milionowe miasto zostalo odciete od swiata, ulice
opustoszaly, ludzie zostali zamknieci w domach, a szpitale szybko
zapelnily sie spanikowanymi pacjentami.
Podobnie jak olimpiada, lockdown wprowadzony w Wuhanie byl demonstracja
chinskiej zdolnosci do kontroli i mobilizacji. Aby odizolowac
zakazonych, w ciagu kilku dni otwarto ogromne szpitale polowe i osrodki
kwarantanny. Natomiast najbardziej surowy lockdown w Wuhanie trwal 76
dni, zanim zostal poluzowany.
Ten okrutny i dotkliwy epizod to zapowiedz obecnej sztywnej polityki
covidowej w Chinach, jednej z najbardziej rygorystycznych na swiecie.
Dwa lata temu Chiny twierdzily, ze Stany Zjednoczone reaguja zbyt
przesadnie wstrzymujac loty z kraju, ale dzis Pekin praktycznie zamknal
swoje granice i ciezko pracuje, aby przedstawiac wirusa jako importowane
zagrozenie. Standardem jest juz 21-dniowa kwarantanna dla osob
przybywajacych z zagranicy; niektore miasta wymagaja dodatkowej izolacji.
Olimpiada doklada kolejna cegielke do tego pragnienia kontroli,
zwlaszcza w swietle coraz bardziej ozieblych stosunkow Chin z Zachodem.
Kontrolowanie praw czlowieka w Chinach staje sie bardziej wzmozone niz
kiedykolwiek, podczas gdy rosna napiecia w Hongkongu i Tajwanie.
Wszystkiemu towarzyszy miedzynarodowa frustracja spowodowana brakiem
przejrzystosci w sprawie zrodel epidemii wirusa COVID-19.
Pekin byl juz wczesniej gospodarzem olimpiady, w sierpniu 2008 roku.
Jest jedynym miastem, w ktorym odbeda sie zarowno letnie, jak i zimowe
igrzyska. Od tamtej pory, w ciagu 14 lat, miasto diametralnie sie
zmienilo. W 2008 roku Chiny chcialy zaprezentowac sie jako wschodzaca
potega swiatowa, z “coming-out party” na globalnej scenie. Owczesny rzad
umiescil anglojezyczne oznaczenia w calym miescie i rozpoczal intensywny
program nauczania swoich obywateli jezyka angielskiego.
Tym razem urzednicy nakazali usuniecie angielskich znakow na stacjach
metra, zastepujac je “pinyin”, krajowym systemem latynizacji jezyka
chinskiego. Nastroje spoleczne biora przyklad z tego oficjalnego
przekazu. Wszechobecne jest uczucie rosnacej niecheci do Zachodu, a kraj
wydaje sie coraz bardziej izolowac.
Chiny daza do tego, aby tegoroczna olimpiada byla demonstracja ich
zdolnosci do zorganizowania wysokiej jakosci wydarzenia na skale
swiatowa pomimo COVID-19. Chca rowniez pokazac wyzszosc swoich metod
walki z wirusem, a co za tym idzie, autorytarnego systemu politycznego.
Nie ma watpliwosci, ze oba te elementy zostana poddane ekstremalnej probie.
Biorac pod uwage szacunkowa liczbe 11 tys. osob przybywajacych tu z
zagranicy i przemieszczajacych sie po trzech strefach olimpijskich [w
Pekinie, regionach Yanqing oraz Zhangjiakou] oddalonych od siebie o
maksymalnie 111 mil (ok. 179 km) – to najbardziej ambitny projekt
prowadzenia kwarantanny, jaki kiedykolwiek podjeto. Nie ma jednak
watpliwosci, ze Chiny sa zdeterminowane, by go zrealizowac. To, czy
Pekin 2022 zostanie zapamietany jako wydarzenie przeprowadzone zgodnie z
duchem ruchu olimpijskiego i jego nowo zmienionym mottem, to juz
zupelnie inna sprawa.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl,
weszlo.com90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl, polityka.pl opracowal, Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.