Dzien dobry – tu Polska – 7.11.2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 301 (6271) 7 listopada 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PLYWANIE
Mocnym akcentem Polacy zakonczyli wystep w mistrzostwach Europy na
krotkim basenie w Kazaniu. Radoslaw Kawecki nie dal najmniejszych szans
rywalom i zdobyl zloty medal w rywalizacji na 200 m stylem grzbietowym.
Bialo-Czerwoni wywalczyli w Rosji osiem medali. To najlepszy wynik od
2011 r.
Kawecki wyczekal wszystkich konkurentow i z zimna krwia wyprzedzal ich w
drugiej czesci dystansu. Wygral czasem 1.48,46. Drugie i trzecie miejsce
dla Wlochow – Lorenzo Mory i Michele Lambertiego. Dla Polaka bylo to
szoste zloto ME w tej konkurencji. Wczesniej wygrywal w 2011, 2012,
2013, 2015 i 2019 r.
– Nie wiedzialem do konca, na co moge liczyc, bo trenuje dopiero od 1,5
miesiaca. Jak widac jednak, mozna dobrze poplynac. Fajnie, ze Ksawery
plywal ze mna w finale – mowil po zdobyciu zlotego medalu Kawecki.
Wspomniany 17-letni Ksawery Masiuk zajal w finale bardzo dobre szoste
miejsce.
– Cieszmy sie z tego, ze mamy kolejna blache. Ja sie ciesze, bo plywalem
tu dla syna i dla swojego ojca, ktory zmarl trzy lata temu. Mialem
miesiac wakacji po igrzyskach i ciesze sie, ze caly czas jestem na
wysokim poziomie – wskazal Kawecki.
W poprzednich dniach zmagan bialo-czerwoni siedem razy stawali na
podium. Zloto na 100 m stylem zmiennym wywalczyla Alicja Tchorz, srebra
na 50 m i 100 m stylem dowolnym Katarzyna Wasick, a braz Jakub Majerski
(100 m stylem motylkowym) oraz Pawel Juraszek (50 m stylem dowolnym).
Dodatkowo obie plywaczki w towarzystwie Kornelii Fiedkiewicz i Dominiki
Sztandery byly drugie w sztafecie 4×50 m stylem dowolnym. W sobote braz
zdobyla polska sztafeta mieszana 4×50 m w skladzie Juraszek, Majerski,
Tchorz i Wasick.
Ostatni raz Polacy zdobyli osiem medali ME w 2011 r. w Szczecinie.
– Chcialabym przede wszystkim podziekowac naszej calej ekipie za ogromne
zaangazowanie i ciezka prace, ktora wykonali. Jestem dumna z postawy,
jaka prezentowali podczas startow i dotyczy to wszystkich zawodnikow,
ktorzy staneli na slupku podczas mistrzostw. Kibic widzi tylko efekt
finalny w postaci medalu badz jego braku, a o tym przeciez decyduja
niuanse. Dlatego tak wazny w zawodowym sporcie jest profesjonalizm. Ten
w naszej ekipie plywakow, trenerow, osob odpowiedzialnych za zdrowie
kadry i regeneracje, musi byc koniecznie podkreslony – mowi prezes
Polskiego Zwiazku Plywackiego Otylia Jedrzejczak. Dodaje, ze wszyscy
widzimy, jak dobre byly to mistrzostwa dla polskiego plywania.
– Nasi zawodnicy pokazali, ze sa liczaca sie sila w europejskim
plywaniu. Widac, ze na naszych finalistow igrzysk z Tokio mozemy opierac
kadre. Mamy swoje gwiazdy – Kasie Wasick, Ale Tchorz, Radka Kaweckiego,
Jakuba Majerskiego, Pawla Juraszka, ale takze i mlodych zdolnych jak
bracia Chmielewscy, Ksawery Masiuk, Laura Bernat. Bardzo dobrze spisaly
sie takze zespoly sztafetowe, na co warto szczegolnie zwrocic uwage w
perspektywie mistrzostw Europy i swiata w 2022 r. My ze swojej strony
takze uwazam stanelismy na wysokosci zadania by zapewnic zawodnikom jak
najwieksza widocznosc i promocje. Perspektywy sa wiec bardzo dobre – dodaje.
Zdaniem trenera kadry Jakuba Karpinskiego byly to bardzo dobre zawody w
wykonaniu bialo-czerwonych.
– Zawody na poczatku listopada zawsze rzadza sie swoimi prawami, bo
jestesmy dopiero na poczatku nowego sezonu. A tu sie okazalo, ze
zrobilismy super wynik – dodal Karpinski. Komplementuje on zarowno
polskich seniorow, jak i najlepszych juniorow. Podkresla nie tylko
medale, ale rowniez rekordy zyciowe i Polski.
Trener Robert Wilk komplementuje Pawla Juraszka i Katarzyne Wasick.
– Plan, ktory sobie postawilismy na poczatek wspolpracy, zostal
zrealizowany. Wiemy, co mamy poprawic i zmieniac. Mamy przed soba
kolejne starty i pracujemy dalej. Cel postawiony jest do IO w Paryzu.
Mysle, ze medal doda mu otuchy – mowi o Juraszku. Starty Kasi pokazaly w
jego ocenie, jak wielka prace wykonala ona w ostatnich latach.
– Beda kolejne zawody, w tym MS. Bedzie jeszcze wiele mozliwosci
scigania sie z najlepszymi. To jest to, do czego zawodnik dazy, zeby
dojsc do takiego wysokiego poziomu, zeby byc jednym z najlepszych
zawodnikow na swiecie. Nie tak dawno ogladalem Sarah Sj�sstr�sm w
telewizji. Marzylem o tym, ze siostra bedzie w stanie rywalizowac,
scigac sie z ta zawodniczka, a teraz staje jak rowna z rowna i walczy.
Sarah musi wlozyc kawal wysilku i zmobilizowac sie, osiagnela najlepsze
wyniki w tym roku – dodal szkoleniowiec.

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
Wisla Plock-Nieciecza 1-1
Slask Wroclaw-Jagiellonia Bialystok 2-2
Piast Gliwice-Warta Poznan 0-1
Radomiak Radom-Gornik Zabrze 1-0
Lechia Gdansk-Zaglebie Lubin 2-1
Gornik Leczna-Lech Poznan 1-1
Rakow Czestochowa-Pogon Szczecin 0-0
Legia Warszawa-Stal Mielec 1-3
Wisla Krakow-Cracovia, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki.
1.Lech 29pkt
2.Lechia 29pkt
3.Pogon 26pkt
4.Rakow 26pkt
5.Radomiak 22pkt
6.Slask 21pkt
7.Stal 20pkt
8.Piast 18pkt
9.Jagiellonia 18pkt
10.Wisla Plock 17pkt
11.Cracovia 17pkt
12.Zaglebie Lubin 17pkt
13.Gornik Zabrze 15pkt
14.Wisla Krakow 14pkt
15.Nieciecza 11pkt
16.Warta 11pkt
17.Legia 9pkt
18.Leczna 8pkt
-Niesamowity finisz Lechii Gdansk. Festiwal Marco Terrazzino dal jej
zwyciestwo nad Zaglebiem Lubin
Lechia Gdansk bardzo zle weszla w mecz z Zaglebiem Lubin, ale
niesamowita koncowka z nawiazka zamazala fatalny obraz pierwszej polowy.
Bohaterem spotkania byl Marco Terrazzino, ktory strzelil dwa piekne
gole, w tym zwycieskiego w ostatniej akcji.
Lechia przystepujac do meczu wiedziala, ze ewentualne zwyciestwo na
dobre “zabunkrowaloby” ja w pierwszej czworce tabeli (po kolejnej
stracie punktow przez Slask Wroclaw). Byla oczywiscie faworytem
spotkania, jednak trener Tomasz Kaczmarek zdawal sobie sprawe, ze jego
zespol zagra z rywalem nieobliczalnym i ostrzegal przed tercetem Patryk
Szysz – Filip Starzynski – Sasa Zivec.
I rzeczywiscie ta trojka od poczatku wziela lechistow na mala karuzele,
inna sprawa, ze gospodarze wygladali przez wiekszosc pierwszej polowy
jakby wzieli przed meczem jakies odurzajace srodki. Elektryczni
stoperzy, latwo ogrywani boczni obroncy, niepewny Dusan Kuciak,
zaliczajacy strate za strata (czesto na wlasnej polowie!) Jaroslaw
Kubicki i Maciej Gajos, bezproduktywni skrzydlowi.
Na dodatek jeden z nich – Ilkay Durmus – chyba zapatrzyl sie na pilkarza
Legii Warszawa Josue z czwartkowego meczu z Napoli i sprokurowal
bezsensowna “jedenastke”. Turek bedac na skraju pola karnego zupelnie
nie zauwazyl nadciagajacego Zivca i zamiast w pilke kopnal noge rywala.
Ewidentny rzut karny, ktory na bramke zamienil Starzynski.
Po szybko zdobytym golu wciaz lepiej prezentowali sie goscie. Szysz i
Zivec latwo urywali sie skrzydlem, po swietnym podaniu tego drugiego
bardzo groznie uderzal Starzynski, ale kapitalna interwencja popisal sie
Kuciak. Pod jego bramka zakotlowalo sie jeszcze kilka razy, przez dobre
pol godziny na boisku istniala tak naprawde tylko jedna druzyna – Zaglebie.
Lechia ocknela sie nieco w ostatnim kwadransie pierwszej polowy. Ladna
akcje lewym skrzydlem przeprowadzili Kacper Sezonienko z Conrado (jednak
bez strzalu), z drugiej strony urwal sie Mateusz Zukowski, dwukrotnie
bliski szczescia byl tez Gajos – najpierw z rzutu roznego (!), kiedy o
malo co nie zaskoczyl Dominika Hladuna bezposrednim uderzeniem, a
nastepnie z rzutu wolnego z ok. 30 m, po ktorym pilka o centymetry
minela slupek.
Jednak to wszystko bylo malo, w grze lechistow brakowalo przyspieszenia
akcji, wszystko odbywalo sie jakby w zwolnionym tempie. Duzo sprawniej z
pilka przy nodze radzili sobie zawodnicy Zaglebia, ktorzy swobodnie
wychodzili spod pressingu i latwo przedostawali sie pod pole karne
Lechii. W druga strone szlo to duzo bardziej opornie.
Po przerwie poczatkowo znow lepiej wygladali goscie i juz po
kilkudziesieciu sekundach moglo byc wlasciwie po meczu, jednak Szysz
majac przed soba pusta bramke, z dosc ostrego kata trafil w boczna siatka.
Trener Kaczmarek widzac nieporadnosc swojego zespolu, szybko
przeprowadzil az trzy zmiany. I trzeba przyznac, ze rozbujaly one
ofensywe Lechii. Duza ochote do gry przejawial zwlaszcza Marco
Terrazzino, ktory od momentu pojawienia sie na boisku, wrecz zadal pilki
od swoich kolegow. Niemiec tuz po wejsciu mogl zdobyc pierwsza bramke w
barwach Lechii, kiedy po podaniu Gajosa znalazl sie w sytuacji sam na
sam z Hladunem. Uderzyl jednak prosto w bramkarza Zaglebia. Co sie
odwlecze…
Goscie z kazda minuta coraz bardziej koncentrowali sie na obronie, a
kiedy trener Dariusz Zuraw jednoczesnie zdjal z boiska Starzynskiego i
Zivca (po nieco ponad godzinie gry) sygnal dla zespolu byl juz ewidentny
– defensywka.
A Lechia cisnela coraz mocniej. Dobre sytuacje mieli Conrado, Flavio
Paixao, bardzo groznie zza pola karnego uderzal Durmus. Wreszcie w 84.
min Turek w tempo zagral do Zukowskiego, ten wycofal do Terrazzino,
ktory precyzyjnym plaskim strzalem doprowadzil do wyrownania.
Koncowka to juz byla nawalnica Lechii. Gospodarze wepchneli rywala w
pole karne, bardzo aktywny byl kolejny rezerwowy Bassekou Diabate.
Wreszcie na sekundy przed koncem doliczonego czasu Flavio Paixao
przytomnie zagral do Terrazzino, ktory kapitalnym uderzeniem lewa noga
umiescil pilke w okienku bramki Hladuna. Za chwile Niemiec w szalonej
radosci utonal w objeciach swoich kolegow, a sedzia Bartosz Frankowski
juz nawet nie wznowil gry. Trudno o bardziej dobitna ilustracje
powiedzenia “bohater ostatniej akcji”. Terrazzino stal sie nawet
bohaterem podwojnym.
Lechia: Kuciak – Zukowski, Nalepa, Maloca Z, Conrado (74. Diabate) –
Kubicki (54. Kryeziu), Gajos – Durmus, Flavio Paixao, Sezonienko (54.
Pietrzak) – Zwolinski (54. Terrazzino)

-Mecz w Czestochowie byl okreslany mianem hitu 14. kolejki. Na
kameralnym obiekcie pod Jasna Gora spotkali sie medalisci z poprzedniego
sezonu (srebrni z brazowymi) oraz druzyny, ktore w trwajacych
rozgrywkach rowniez walcza o miejsce na podium. Przed niedzielnym
spotkaniem oba zespoly mialy tyle samo punktow (po 25) i zajmowaly
odpowiednio trzecie (Pogon) i czwarte miejsce (Rakow).
Podopieczni Kosty Runjaicia w efektownym stylu wygrali dwa poprzednie
mecze (4:1 z Jagiellonia Bialystok i 2:0 z Legia Warszawa) i wydawalo
sie, ze w Czestochowie wystapia nawet w roli nieznacznych faworytow.
Rakow przed tygodniem meczyl sie w starciu z ostatnim w tabeli Gornikiem
Leczna i tylko bezbramkowo zremisowal na Lubelszczyznie.
Niestety w ostatnich dniach zespol Runjaicia dopadly powazne problemy
kadrowe. U trzech pilkarzy (Maciej Zurawski, Mariusz Fornalczyk i
Sloweniec Luka Zahovic) zdiagnozowano koronawirusa. Slowenski zawodnik w
poprzednich spotkaniach byl w swietnej formie (dwie asysty i dwie
bramki) i wydawalo sie, ze Pogoni nareszcie udalo sie definitywnie
rozwiazac problem z brakiem skutecznego napastnika.
W Czestochowie nie mogli tez zagrac Luis Mata (problemy miesniowe),
Kamil Grosicki (dochodzi do siebie po kontuzji kostki), a Kacper
Kozlowski z powodu dopiero przebytej grypy zoladkowej usiadl tylko na
lawce rezerwowych.
Portowcy – pomimo brakow kadrowych – od poczatku ruszyli do ataku i
chcieli sprawic mily prezent swojemu trenerowi, ktory w sobote swietowal
czwarta rocznice podpisania kontraktu w Szczecinie.
Pod bramka Rakowa zakotlowalo sie juz w 2. minucie, kiedy Vladan
Kovacevic najpierw obronil uderzenie Sebastiana Kowalczyka, a potem
dobitke Rafala Kurzawy. Chwile pozniej dyspozycje bosniackiego bramkarza
rywali plaskim strzalem sprawdzil tez Michal Kucharczyk, ktory zastapil
na szpicy nieobecnego Zahovicia.
Portowcy w pierwszych dwudziestu minutach prezentowali sie na boisku
obiecujaco (Rakow mial jedna bardzo dobra okazje Marko Poletanovicia),
ale w drugiej czesci pierwszej polowy stopniowo zaczeli oddawac
inicjatywe gospodarzom. Czestochowianie otrzasneli sie po trudnym
poczatku i jeszcze przed przerwa – przede wszystkim za sprawa aktywnego
Iviego Lopeza – zdazyli rozgrzac Dantego Stipice, ktory bez wiekszych
problemow poradzil sobie ze wszystkimi strzalami.
Druga polowe od mocnego akcentu znowu zaczal znakomicie dysponowany w
ostatnich tygodniach Kowalczyk, ktorego uderzenie minimalnie minelo
bramke Rakowa. Potem Rafal Kurzawa przypomnial, ze kiedys jego lewa noga
byla uznawana za jedna z najlepszych w ekstraklasie. W 60. minucie
precyzyjnie dosrodkowal z rzutu wolnego na glowe Jeana Carlosa, a chwile
pozniej bezposrednim uderzeniem ze stalego fragmentu gry sprawil mnostwo
problemow bramkarzowi Rakowa.
Gospodarze w koncowce meczu odpowiedzieli dokladnie w ten sam sposob.
Najpierw Stipica przeniosl uderzenie z rzutu wolnego nad poprzeczka, a
chwile pozniej jeden z rywali nieznacznie pomylil sie, glowkujac w polu
karnym po dobrym dosrodkowaniu z rzutu roznego. Generalnie druga polowa
miala analogiczny przebieg do pierwszej, bo na finiszu inicjatywe znowu
przejal Rakow (dobre wejscie rezerwowego napastnika Vladislavsa
Gutkovskisa), wiec trzeba uznac, ze bezbramkowy remis nie krzywdzi
zadnej ze stron i jest wynikiem sprawiedliwym. Choc warto jeszcze
odnotowac znakomita okazje Piotra Parzyszka w doliczonym czasie gry,
ktory nie wykorzystal pierwszego w tym meczu bledu bramkarza Rakowa (nie
zlapal dosrodkowanej pilki) i przestrzelil w zasadzie na pusta bramke.
Pogon dwutygodniowa przerwe reprezentacyjna spedzi na trzecim miejscu.
Potem zagra u siebie ze Slaskiem Wroclaw.
Pogon: Stipica – Stolarski, Triantafyllopoulos, Zech, Bartkowski –
Carlos (80. Parzyszek), Dabrowski, Legowski (76. Kozlowski), Kowalczyk
(88. Drygas), Kurzawa ZK – Kucharczyk.

-Legia kusi Papszuna jak nalogowy rozwodnik cnotliwa panne- W.Kuczok
Legii marzy sie Marek Papszun. Trwaja zakusy, a mnie to przypomina
kuszenie sw. Antoniego, slynny motyw malarski, w ktorym szkarady
piekielne mizdrza sie do swietego starca.
Probuje sie stworzyc fakt medialny o marzeniu zwrotnym, wszakze Papszun
to urodzony warszawiak, wierny kibic, swietny fachowiec, zasluguje na
wielki klub etc. Co do aktualnego stanu wielkosci pomiary wskazuja, ze
to w Czestochowie graja teraz wielki futbol na malym stadionie, w
stolicy raczej odwrotnie.
Ale nie to wydaje sie glowna przyczyna przewidywanego przeze mnie fiaska
warszawskich umizgow. Papszun prowadzi Rakow szosty sezon, rozpoczal
prace w kwietniu 2016 r. Legia w tym czasie zatrudnila 11 trenerow. To
podrywanie Papszuna wyglada wiec troche jak zabiegi nalogowego
rozwodnika wobec panny cnotliwej: “Jestes cudowna, tylko ty zdolasz
odmienic moje zycie, wyjdz za mnie”. Wielki Rakow jest autorskim
projektem trenera, ktory budowe zaczal na poziomie drugiej ligi,
stworzyl ekipe stabilna, zdolna wygrywac z wszystkimi na krajowym
podworku i toczyc wyrownane boje pucharowe z reprezentantami
nieporownywalnie bogatszych lig. Logicznym zwienczeniem tej drogi jest
tytul mistrzowski, ktory w obecnym sezonie jest na wyciagniecie reki,
dosc spojrzec w tabele – Rakow jest jedyna druzyna ze scislej czolowki,
ktora ma mecz zalegly, a i tak trzyma sie szpicy.
Liczenie na to, ze Papszun tuz przed szczytem, na ktory metodycznie
wdrapuje sie od lat, zawroci do bazy, by podjac sie terapii
chimerycznego choleryka o ambicjach wyzszego rzedu (tak postrzegam
obecnie Legie), jest nieroztropne. Dojrzale zwiazki cechuje zdolnosc
trwania pomimo kryzysow, kluczowymi pojeciami sa tu cierpliwosc i
zaufanie. Legia w godle winna sobie dopisac motto doskonale
zaprzeczajace tym wartosciom – niecierpliwosc i nieufnosc. Korporacyjny
dogmatyzm wlodarzy klubu od wielu sezonow uniemozliwia stabilizacje na
poziomie, o ktorym sie w Warszawie marzy: solidnej europejskiej marki co
rok grajacej w pucharach do wiosny. Dziecinna potrzeba natychmiastowej
gratyfikacji determinuje poczynania wlascicieli. “Place najwiecej, wiec
chce natychmiastowych wynikow, nie mam czasu ani ochoty na
przepracowywanie kryzysow, prowadze firme, a nie psychoterapie dla
przegrywow, nie masz wynikow, to won, mam dziesieciu innych na twoje
miejsce” – tak te zgubna mentalnosc odczytuje.
Tylko ze z kazdym zwolnieniem ta lista chetnych prezentuje sie coraz
slabiej. Robote w Legii ostatnich latach przyjmuja albo najemni
desperaci nieswiadomi, w co sie laduja (Sa Pinto, Hasi), albo ludzie z
klubem zwiazani od lat, skuszeni sentymentem lub czyms w rodzaju
emocjonalnego szantazu (Vukovic, Magiera, teraz Golebiewski).
Zatrudnienie Czeslawa Michniewicza, do ktorego sprawiedliwie i
dozywotnio przyrosl przydomek “711”, zdawalo mi kiksem zarzadu, ale
zwolnienie go uwazam juz wrecz za gola samobojczego. Talentu do
wyciskania maksa z przecietnych ekip odmowic mu nie sposob, czemu nie
zaprzeczy nikt, kto widzial z bliska tegoroczne boje pucharowe przy
Lazienkowskiej. Jeszcze we wrzesniu, po kapitalnym zwyciestwie z
Leicester, Michniewicz promienial na konferencji prasowej, rozpieszczony
oklaskami i gratulacjami, a sprzyjajacy Legii dziennikarze zgodnie
twierdzili, ze Legia wreszcie ma Trenera. Dysproporcja miedzy polozeniem
ligowym i pucharowym kuriozalnie wzrosla, ale jakos nikt nie chcial
zauwazyc, ze warszawianie mieli pechowy terminarz: grali co trzy dni na
przemian z europejskimi i krajowymi potegami (Rakow, Leicester, Lechia,
Lech, Napoli, Piast – rozmiary tej ostatniej porazki mogly zirytowac,
ale taka seria ma prawo zmeczyc najsilniejszych). Byc moze zatem komus
nie w smak bylo, ze Michniewicz przeklete motto polskich ligowcow:
“Skupiamy sie na ekstraklasie”, zastapil skupieniem na pucharach.
Moze trzeba bylo dorosle pomyslec o poswieceniu kolejnego tytulu
krajowego dla zbudowania rangi europejskiej? Za cene utraty mistrzostwa
mozna bylo dac popracowac czlowiekowi, ktory po latach zenady wyciagnal
Legie na pierwsze miejsce w “grupie smierci” Ligi Europy? No chyba ze
druzyna go zwolnila. Chodza sluchy, ze uczynili to bankietowicze. Jesli
tak bylo, nie ma nadziei. To by znaczylo, ze na Lazienkowskiej nie
przetrwa zaden szkoleniowiec, ktory tupnie noga.
I LIGA
Odra Opole-LKS Lodz 3-0
Puszcza Niepolomice-Skra CZestochowa 1-2
Arka Gdynia-Podbeskidzie 1-0
Katowice-Korona Kielce 1-0
Chrobry Glogow-Sandecja Nowy Sacz 1-0
Tychy-Jastrzebie 4-1
Widzew Lodz-Miedz Legnica 1-1
Stomil Olsztyn-Zaglebie Sosnowiec 3-1
Resovia Rzeszow-Gornik Polkowice 0-0
1.Widzew 34pkt
2.Miedz 32pkt
3.Korona 29pkt
4.Tychy 27pkt
5.Arka 26pkt
6.Sandecja 26pkt
7.Podbeskidzie 25pkt
8.Odra Opole 24pkt
9.LKS Lodz 22pkt
10.Skra 20pkt
11.Resovia 19pkt
12.Chrobry 19pkt
13.Katowice 19pkt
14.Puszcza 15pkt
15.Stomil 13pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 12pkt
17.Polkowice 12pkt
18.Jastrzebie 12pkt
-Arka Gdynia pokonala Podbeskidzie Bielsko-Biala po fenomenalnym golu
Huberta Adamczyka
Sa takie mecze, w ktorych od poczatku najbardziej prawdopodobny jest
wynik bezbramkowy. Klasyczny przyklad mielismy w spotkaniu Arki Gdynia z
Podbeskidziem Bielsko-Biala, jednak w koncowce zaprotestowac postanowil
Hubert Adamczyk.
Byl to bardzo wazny mecz w kontekscie ukladu czolowki tabeli, gdyz
Podbeskidzie znajdowalo sie w strefie barazowej, natomiast Arka po
porazce z Miedzia Legnica wypadla poza pierwsza szostke. Dlatego to jej
powinno zdecydowanie bardziej zalezec na zwyciestwie.
I tak rzeczywiscie bylo, jednak starania gospodarzy nazwac mozna
pozorowanymi. Oczywiscie to podopieczni Ryszarda Tarasiewicza byli
strona przewazajaca, jednak to nie przekladalo sie na jakiekolwiek
zagrozenie pod bramka rywala.
Dlugimi minutami na boisku dzialo sie niewiele. Goscie nastawieni byli
glownie na defensywe, z drugiej strony arkowcy nie mieli zadnego pomyslu
na jej sforsowanie. W okolicach 75. minuty spotkania oba zespoly mialy
po jednym celnym strzale.
Troche ciekawiej zaczelo robic sie w ostatnim kwadransie. Najpierw w
sytuacji sam na sam znalazl sie napastnik Arki Dominik Czubak, jednak
gora byl bramkarz gosci Martin Polacek. Kilka minut pozniej fantastyczna
akcja popisal sie Hubert Adamczyk, ktory najpierw minal obronce rywala,
a nastepnie popisal sie kapitalnym strzalem zewnetrzna strona stopy.
Idealnie uderzona pilka wpadla do bramki tuz przy slupku, gol stadiony
swiata!
Dopiero w tym momencie to goscie wykazali jakakolwiek inicjatywe w grze
do przodu. Swietna sytuacje mial Radoslaw Bilinski, jednak kapitalna
interwencja popisal sie Daniel Kajzer. Bramkarz Arki mimo rozpaczliwych
atakow Podbeskidzia nie dal sie pokonac juz do konca spotkania, dzieki
czemu zolto-niebiescy odniesli niezwykle cenne zwyciestwo.
Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka Z, Valcarce –
Milewski, Aleman (46. Bednarski) – Stepien (87. Skora), Adamczyk,
Siemaszko (84. Da Silva) – Rosolek (69. Czubak Z).

-W piatek poznalismy pary 1/8 finalu Fortuna Pucharu Polski. Legia
Warszawa i Lech Poznan trafily na druzyny z nizszych klas rozgrywkowych.
Sprawdzcie wyniki losowania 1/8 finalu Fortuna Pucharu Polski.
Legia Warszawa zmierzy sie na wyjezdzie z drugoligowym Motorem Lublin.
Trenerem gospodarzy jest Marek Saganowski, ktory przez wiele lat bronil
barw stolecznej druzyny.
Ciekawie zapowiada sie takze m.in. mecz lidera Fortuna 1 Ligi Widzewa
Lodz z 14. obecnie w ekstraklasie Wisla Krakow. Z kolei prowadzacy w
elicie Lech Poznan wyjedzie do Krakowa na mecz z drugoligowa Garbarnia.
Dojdzie takze do dwoch pojedynkow przedstawicieli ekstraklasy: Piast
Gliwice podejmie Gornika Zabrze, natomiast Bruk-Bet Termalica Nieciecza
zmierzy sie u siebie z broniacym trofeum Rakowem Czestochowa.
W cwiercfinale zagra na pewno przedstawiciel czwartego szczebla
rozgrywek. Bedzie to lepszy zespol z pary Olimpia Grudziadz – Swit Nowy
Dwor Mazowiecki.
Spotkania 1/8 finalu zostana rozegrane miedzy 30 listopada a 2 grudnia.
Wyniki losowania 1/8 finalu Fortuna Pucharu Polski:
Garbarnia Krakow – Lech Poznan
Korona Kielce – Gornik Leczna
Piast Gliwice – Gornik Zabrze
Widzew Lodz – Wisla Krakow
Motor Lublin – Legia Warszawa
Arka Gdynia – Zaglebie Lubin
Olimpia Grudziadz – Swit Nowy Dwor Mazowiecki
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Rakow Czestochowa
Final Pucharu Polski 2021/22 ma sie odbyc 2 maja przyszlego roku na PGE
Narodowym w Warszawie. W puli nagrod jest 10 milionow zlotych, z czego
polowa trafi do zwyciezcy.

TENIS
Szklany sufit Huberta Hurkacza. Nad osiagnieciami Polaka trudno nadazyc!
[KOMENTARZ] – Maciej Trabski
Hubert Hurkacz juz dawno przebil tenisowy szklany sufit i przepycha sie
lokciami w czolowce najlepszych graczy na swiecie. Polak niedawno
wyprzedzil w rankingu Rogera Federera, a w sobote stoczyl elektryzujace
starcie z Novakiem Djokoviciem, tenisowym dominatorem ostatnich lat. Nad
rozwojem Polaka trudno nadazyc.
Ostatnim przystankiem Huberta Hurkacza przed zasluzonym odpoczynkiem
bedzie turniej ATP Finals. Senne marzenie wszystkich sportowcow
profesjonalnie uprawiajacych te dyscypline sportu. Osmiu
najwspanialszych tenisistow od 14 listopada w Turynie powalczy o
niezwykle prestizowe trofeum. Polskim kibicom turniej potocznie nazywany
mastersem moze kojarzyc sie glownie z 2015 r., kiedy jedyny raz w
historii naszego kraju trofeum w gore uniosla Agnieszka Radwanska. W
1976 r. blisko triumfu byl Wojciech Fibak, ale przegral z Manuelem
Orantesem po genialnym meczu i “interwencji” Kirka Douglasa.
Od kilkunastu miesiecy polski tenis przezywa niesygnalizowany rozkwit.
Oczywiscie, sukcesy przewidywano zarowno Idze Swiatek, jak i Hubertowi
Hurkaczowi juz w czasach juniorskich. Pytanie powinno jednak brzmiec,
czy ktos przypuszczal, ze nasz duet wspanialych mlodych sportowcow
bedzie zachwycal az tak szybko? Nie zaryzykuje, odpowiadajac, ze jeszcze
dwa lata temu wielu pukaloby sie w czolo.
Statystyki rok po roku pokazuja, ze Hurkacz wydatnie poprawia poziom
swojej gry. 24-latek granie w turniejach najwyzszej rangi regularnie
rozpoczal w 2019 r. Wygral wtedy pamietny turniej w ATP 250 w Winston
Salem, zanotowal tez cwiercfinaly w Indian Wells, Dubaju i Eastbourne, a
jego bilans zwyciestw i porazek wyniosl 25-24, co dalo 51 proc.
zwyciestw w sezonie.
Kolejny rok stanal pod znakiem pandemii, wiele turniejow bylo
przesuwanych lub anulowanych i trudno wyniesc z niego w pelni miarodajne
informacje, ale dla porzadku napisze, ze “Hubi” dotarl do polfinalu w
Auckland, a jego statystyki wygladaly nastepujaco: 15-13 i 53.6 proc.
zwyciestw.
Polak sukcesywnie zmierzal w kierunku czolowej dziesiatki rankingu ATP,
co ostatecznie udalo mu sie w tegorocznym, niesamowitym sezonie. Hurkacz
zwyciezyl w prestizowym turnieju Masters 1000 w Miami, triumfowal
rowniez w Delray Beach i Metz. Poza tym byl m.in. o krok od finalu
Wimbledonu, a poza tym bardzo znaczacych sukcesow bylo jeszcze sporo
wiecej. Mimo coraz czestszych potyczek z sama tenisowa smietanka Hurkacz
bardzo wyraznie poprawil swoje statystyki: 33 wygrane i 19 porazek daja
mu na ten moment 63.5 proc.
Wciaz przed oczami mam jego wielki mecz z Rogerem Federerem na kortach
All England Lawn Tennis and Croquet Club i boje z Andym Murrayem. W
sobote serce roslo, gdy nasz rodak po raz kolejny w tym sezonie jak
rowny z rownym rywalizowal z kolejna tenisowa legenda. Liczby nie
klamia. Hubert juz dawno przelamal szklany sufit. Od poniedzialku bedzie
na rekordowym w historii Polski dziewiatym miejscu rankingu ATP. Tylko
czekac, az rozepchnie sie na sam szczyt, w co wierze i mocno trzymam za
to kciuki!

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl,
weszlo.com90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal, Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.