Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 9 czerwca 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 154 (5183) 9 czerwca 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SIATKOWKA
-Tylko w pierwszej odslonie polscy siatkarze musieli wzniesc sie na
wyzyny, by przeciwstawic sie szarzy Chinczykow. Bialo-czerwoni
wypunktowywali rywali blokiem i zagrywka, w ktorej rownych nie mieli
sobie Mateusz Bieniek i Bartosz Bednorz.
Na zakonczenie drugiego weekendu Ligi Narodow w Ningbo bialo-czerwoni
triumfowali nad Chinczykami 3:0. Mecz ten mial dodatkowy smaczek, gdyz
trenerem rywali od 2017 roku jest byly selekcjoner reprezentacji Polski
Raul Lozano. Jego druzyna sprawila juz w tym turnieju pewna
niespodzianke, pokonujac w pierwszym dniu 3:0 reprezentacje Bulgarii,
ale w sobote nie potrafila sie juz przeciwstawic Francuzom. Z kolei
Polacy, dla ktorych kazda kolejna przegrana moze skutkowac brakiem
awansu do Final Six w Chicago (10-14 lipca), przystepowali do
niedzielnego starcia po porazce z Trojkolorowymi oraz triumfie nad
Bulgarami juz niemal w pelnym skladzie (Jakubowi Popiwczakowi i Piotrowi
Lukasikowi udalo sie przezwyciezyc problemy zoladkowe). Zabraklo jedynie
Michala Szalachy, ktory w piatkowym debiucie w bialo-czerwonych barwach
zlamal maly palec prawej dloni. We wtorek czeka go operacja w Lodzi i
przerwa w grze od czterech do szesciu tygodni.
W porownaniu do poprzedniego meczu w wyjsciowym skladzie Polakow doszlo
do trzech zmian. Na rozegraniu Fabiana Drzyzge zastapil Marcin Komenda,
za Macieja Muzaja wszedl Dawid Konarski, a na przyjeciu zamiast Bartosza
Kwolka pojawil sie Tomasz Fornal. Tej szostce przeciwnicy stawili
najwiekszy opor tylko w pierwszej odslonie, w ktorej przez dlugi czas
toczyla sie walka punkt za punkt. Od drugiej partii bialo-czerwoni grali
juz jak z nut, nie majac sobie rownych przede wszystkim w bloku i
zagrywce, w ktorej litosci dla rywali nie mieli Mateusz Bieniek i
Bartosz Bednorz (odpowiednio cztery i trzy asy). Bardzo dobrze na
rozegraniu radzil sobie Komenda, ktory regularnie rozdzielal pilki do
swoich atakujacych, a o wiele lepszy mecz rozegral Fornal (w starciu z
Francja popelnil kilka prostych bledow, ktorych ustrzegl sie juz w
niedziele). Zadanie ulatwili tez Chinczycy, ktorzy oddali Polakom az 22
punkty po bledach (przy tylko 10 podopiecznych Vitala Heynena).
Teraz bialo-czerwoni w nieco zmienionym skladzie (zabraknie m.in.
Bienka) udadza sie do Iranu. Tam od 14 do 16 czerwca zmierza sie z
gospodarzami, Rosja oraz Kanada.

-Liga Narodow Kobiet. Joanna Kaczor przed kolejnymi meczami Polek:
Spodziewam sie potwornie ciezkich pojedynkow
Polskie siatkarki w trzecim turnieju Ligi Narodow odniosly dwa
zwyciestwa i zajmuja 5. miejsce w ogolnej tabeli. Przed nimi mecze w
Jiangmen, gdzie zmierza sie z Chinami, USA oraz Turcja. – Polki czeka
bardzo trudne zadanie – mowi Joanna Kaczor.
W pierwszym spotkaniu turnieju Ligi Narodow w belgijskim Kortrijk
reprezentacja Polski przegrala z aktualnymi mistrzyniami swiata,
Serbkami 0:3, notujac swoja druga porazke w tych rozgrywkach i zamykajac
jednoczesnie serie pieciu kolejnych zwyciestw. W skladzie podopiecznych
Zorana Terzica zabraklo wielkich gwiazd, jak chocby znakomitej
atakujacej Tijany Boskovic czy tez Brankicy Mihajlovic. Warto wspomniec,
ze Serbki beda rywalkami naszej kadry podczas turnieju kwalifikacyjnego
do igrzysk olimpijskich w Tokio 2020 (2-4 sierpnia 2019 r.).
– Poczatek tego meczu byl dosc dobry w naszym wykonaniu. Kilka bledow
wlasnych w koncowce pierwszego seta zdecydowalo o porazce w tej partii
przez Polki. Serbia to bardzo mocny zespol, niezaleznie od tego, w jakim
skladzie wybiega na boisko, z kolei my gramy w swoim najmocniejszym
zestawieniu. Byc moze uda sie pokonac ten zespol juz w sierpniowym
turnieju kwalifikacyjnych do igrzysk w Tokio. Uwazam, ze nie stoimy na
straconej pozycji. Wszystko sie moze zdarzyc, gdyz to kwestia tylko
jednego meczu – mowila byla atakujaca reprezentacji Polski.
Dzien pozniej Bialo-Czerwone, po bardzo dobrej grze okazaly sie lepsze
od Belgijek, triumfujac 3:1. Kolejne znakomite zawody w tegorocznej
Lidze Narodow rozegrala 18-letnia Magdalena Stysiak, ktora zdobywajac 24
punkty, byla najlepsza zawodniczka w szeregach Polek.
– Magda po raz kolejny zasluguje na ogromne slowa uznania, bowiem
wlasnie w takich spotkaniach musi pokazywac swoje atuty. Udowadnia tym
samym, ze jest juz gotowa na gre w reprezentacji. W dalszym ciagu jednak
musi poprawiac przyjecie zagrywki, gdyz w tym elemencie ma spore
rezerwy. W ofensywie pokazuje juz w tej chwili swoj ogromny potencjal i
w niedlugim czasie mozemy miec z niej duzo radosci. Bardzo dobry mecz
zagraly takze Klaudia Alagierska oraz Kamila Witkowska, bez ktorych to
zwyciestwo byloby trudne do osiagniecia – zaznaczyla Kaczor.
Na zakonczenie trzeciego tygodnia LNK podopieczne Jacka Nawrockiego, po
bardzo dlugim i wyczerpujacym meczu pokonaly reprezentacje Rosji 3:2.
Znakomity pojedynek rozegrala atakujaca Bialo-Czerwonych, Malwina
Smarzek, ktora po dwoch slabszych spotkaniach ponownie byla czolowa
zawodniczka w naszej kadrze, zdobywajac az 33 punkty (29 w ataku przy
skutecznosci 50,8 proc.).
– Malwina po raz kolejny potwierdzila, ze jest liderka naszej druzyny.
Co do samego meczu z Rosja, to nie stal on na wysokim poziomie. Takie
spotkania, gdzie gra sie nie uklada, tez trzeba umiec wygrac, wiec
trzeba zwyciestwo odniesione w takich okolicznosciach zapisac na duzy
plus – podsumowala byla reprezentantka Polski.
W czwartym tygodniu Ligi Narodow 2019 reprezentacje Polski czekaja
bardzo ciezkie spotkania. W Jiangmen Bialo-Czerwone zagraja odpowiednio
z Chinkami, Amerykankami oraz Turczynkami. Kazdy z kolejnych
przeciwnikow naszej kadry zajmuje pozycje w czolowej czworce ogolnej
tabeli tegorocznych rozgrywek.
– Z pewnoscia nasze siatkarki czeka bardzo trudne zadanie w Jiangmen.
Spodziewam sie potwornie ciezkich pojedynkow. Z tego co wiem, w
mocniejszym skladzie wystapia Amerykanki oraz Chinki, ktore w pierwszych
turniejach daly odpoczac swoim liderkom. Z kolei Turczynki pokazaly sie
ze znakomitej strony, chocby w ubieglorocznej edycji Ligi Narodow (2.
miejsce – przyp. red.). Mam nadzieje, ze dziewczyny szybko przyzwyczaja
sie do zmiany strefy czasowej, gdyz te pierwsze trzy dni po przylocie sa
najtrudniejsze. Osobiscie bardzo bym chciala, aby nasze zawodniczki
zagraly lepiej niz w poprzednim turnieju. Jesli tak sie stanie, kazdy
mecz jest sprawa otwarta – zakonczyla Joanna Kaczor.

ZUZEL
PGE Ekstraliga sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
VIII runda:
7 czerwca 2019 (piatek):
Lublin – Wroclaw 42:48
Leszno – Grudziadz 52:38
9 czerwca 2019 (niedziela):
Czestochowa – Zielona Gora 51:39
Gorzow Wlkp. – Torun 49:41
1.Leszno 16pkt
2.Wroclaw 11pkt
3.Zielona Gora 10pkt
4.Czestochowa 9pkt
5.Gorzow 8pkt
6.Grudziadz 5pkt
7.Lublin 4pkt
8.Torun 3pkt

Nice 1 Ligi Zuzlowa sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
IX runda:
9 czerwca 2019 (niedziela):
Gdansk – Rybnik 40:50
Daugavpils – Lodz 44:34
Tarnow – Gniezno 46:44
Ostrow Wlkp. – pauzuje
1.Rybnik 14pkt
2.Gniezno 9pkt
3.Ostrow Wlkp 8pkt
4.Tarnow 8pkt
5.Gdansk 7pkt
6.Lodz 7pkt
7.Daugavpils 4pkt

PILKA NOZNA
Mateusz Borek: Mierna wartosc artystyczna [felieton]
– Najcenniejsza i najlepsza informacja z tego meczu jest wynik. Mamy
dziewiec punktow po trzech spotkaniach – pisze w felietonie dla „PS”
Mateusz Borek.
Kolejna wazna informacja dla kazdego zespolu z naszej grupy jest taka,
ze rozegralismy trzeci mecz bez straconego gola. Macedonczycy nie mieli
bardzo dobrych sytuacji, ale kilka razy mielismy troche szczescia i
pewnego Lukasza Fabianskiego w bramce. Dobra gra za kadencji Adama
Nawalki zaczela sie od zelaznej defensywy i teraz jest podobnie, nie
stracilismy jeszcze gola.
Przekonalismy sie, jak duzy potencjal ma nasza lawka. Nie podobalo mi
sie ustawienie z osamotnionym Robertem Lewandowskim z przodu. Nawet
Macedonia grala na dwoch napastnikow. Koniec koncow wyszlo jednak, ze
Jerzy Brzeczek mial racje. Wyszedl na spotkanie bardziej zachowawczym
ustawieniem, zeby pozniej zmienic koncepcje na bardziej odwazna.
Krzysztof Piatek kontynuuje dobry watek w tych eliminacjach. Wszedl z
Austria strzelil. Podobnie teraz.
Nie rozumiem za to kompletnie pierwszej polowy. To byl dziewiaty mecz
Brzeczka. Ta druzyna jest uksztaltowana. Wygralismy dwa razy eliminacje.
W jednym turnieju byl cwiercfinal. A niektorzy wygladali jakby pierwszy
raz na boisko wyszli w meczu kadry. To byl 44. mecz Piotra Zielinskiego
w kadrze, a znow jego gra pozostawiala wiele do zyczenia. Nasza druga
linia przed przerwa w zasadzie nie istniala. Grzegorz Krychowiak cos
probowal, ale raczej faulowal niz gral do przodu. Mateusza Klicha nie
bylo. Przemek Frankowski mial chyba jetlag. Lubie chlopaka, ale to nie
byl dobre 45 minut w jego wykonaniu.
Po strzeleniu gola na boisku pojawil sie inny polski zespol. W sporcie
bardzo wazny jest aspekt mentalny. Nie gralismy z Brazylia z
cwiercfinale mistrzostw swiata, zeby stawka miala kogos paralizowac.
Mamy dobrych zawodnikow w niezlych klubach, a tu nagle jakas blokada. W
pierwszej polowie zagralismy jedna akcje, gdzie wymienilismy cztery
podania. W calym meczu jeden celny strzal. Przez 20-30 minut gralismy
pilka, mielismy przewage, sytuacje. A w koncowce znow sie cofnelismy i
dalismy oslabionej Macedonii stworzyc dwie swietne okazje. O tym meczu
jak najszybciej trzeba zapomniec, zeby nie wpadac w przesadne kompleksy.
Gratulacje dla trenera i druzyny za wynik. Ale gdyby w pilce byly noty,
jak w lyzwiarstwie figurowym, to wartosc techniczna bylaby wysoka, ale
artystyczna mierna.

-Stanowski: Letnia wyprzedaz [felieton]
– Wiem, ze transfery dopiero ruszaja, ale juz wyglada to przerazajaco.
Trwa wielki exodus i trudno nie odniesc wrazenia, ze wszyscy zawodnicy
maja spakowane walizki, a w wolnym czasie gapia sie w telefon: zadzwoni
menedzer czy nie zadzwoni? – pisze w felietonie dla „PS” Krzysztof
Stanowski.
Z reprezentacja Polski do Macedonii Polnocnej polecial zaledwie jeden
zawodnik, ktory na co dzien wystepuje w lidze polskiej – Artur
Jedrzejczyk. W tym czasie kadra U-21 przygotowuje sie do wystepu w
mistrzostwach Europy i juz wiadomo, ze w tym oknie transferowym minimum
czterech zawodnikow przeniesie sie do lig zagranicznych (Zurkowski,
Jagiello, Szymanski, Michalak), a bardzo prawdopodobne, ze nawet siedmiu
(dodatkowo Gumny, Wieteska, Dziczek). W zespole Jacka Magiery, ktory
zakonczyl udzial w mistrzostwach swiata do lat 20, mielismy dziewieciu
zawodnikow spoza Polski, a przeciez do Wloch przenosi sie wlasnie
Walukiewicz, dziesiaty.
Pytanie samo sie nasuwa: skoro w lidze polskiej nie graja reprezentanci
seniorskiej kadry, a coraz mniej jest nawet tych z U-21 i U-20, to kogo
bedziemy ogladac na naszych boiskach w nowym sezonie? A moze wielkimi
krokami zblizamy sie do momentu, w ktorym na poziomie ekstraklasy grac
beda jedynie te niedobitki, ktore nie zdolaly przekonac do siebie
zagranicznych klubow? Tacy w wieku 15, 16 czy 17 lat? W zeszlym tygodniu
16-letni Jakub Ojrzynski (nazwisko nieprzypadkowe) – kilka lat przed
debiutem w seniorach – podpisal kontrakt z Liverpoolem”
******
Wiem, ze transfery dopiero ruszaja, ale juz wyglada to przerazajaco.
Trwa wielki exodus i trudno nie odniesc wrazenia, ze wszyscy zawodnicy
maja spakowane walizki, a w wolnym czasie gapia sie w telefon: zadzwoni
menedzer czy nie zadzwoni? A menedzerowie dzwonia nawet do tych, ktorzy
jeszcze nie zdolali prosto kopnac pilki, ale daja nadzieje, ze kiedys ta
sztuka sie powiedzie (np. Konrad Michalak przenosi sie do Rosji po
bardzo slabym sezonie w Lechii Gdansk).
Chcialbym byc dobrze zrozumiany: nie mam pretensji ani do pilkarzy, ani
tym bardziej do menedzerow, ale to po prostu smutne spostrzezenie, ze
wyjezdzaja juz nie gwiazdy, tylko szaraczki. Michal Janota po wyjatkowo
marnej rundzie wiosennej znalazl zatrudnienie w Arabii Saudyjskiej.
Legia Warszawa zostala bez skrzydel, a jej najbardziej obiecujacy
pilkarz przeniosl sie do Dynama Moskwa, czyli moze i do klubu z
ambicjami, ale te ambicje poki co polegaja na tym, by przestac byc
beznadziejnym. Lech Poznan postanowil zrobic czystke w zespole, co moze
i mialoby sens, gdyby ubytki kadrowe odpowiednio zastapic. Ale kiedy
widze, ze do Kolejorza trafia defensywny pomocnik z jednej z
najslabszych chorwackich druzyn (ktora dodatkowo stracila w lidze
najwiecej, bo az 84 gole), to mam obawy, czy mowimy o zmianie
jakosciowej. Oczywiscie moglbym ufnie przyjac, ze skauting Lecha
doskonale wie, co robi i wypatrzyl prawdziwa perelke, ale przeciez az
tak glupi nie jestem. Po cichu najlepszych strzelcow stracily Cracovia
(Cabrera) i Korona (Soriano). Jako ze oni sie sprawdzili, to mamy zaciag
kolejnych zawodnikow z trzeciej ligi hiszpanskiej i wszyscy wychodza z
zalozenia, ze to moze sie udac – i tak jest w istocie – co w sumie smuci
podwojnie.
******
Zanim sie obejrzymy, rusza przygotowania do nowego sezonu. Chcialbym
wierzyc, ze teraz zacznie sie ruch w druga strone i wiecej jakosciowych
pilkarzy zacznie przyjezdzac, a nie wyjezdzac, ale nos mi podpowiada, ze
jestesmy dopiero w polowie letniej wyprzedazy. Zaraz zniknie Mladenovic,
Valencia czy inny Novikovas”
A wy, drodzy kibice, skupcie sie na kupowaniu karnetow.

-Gebicz: Ofiary ciszy nocnej
Naprawde nie zdziwilbym sie, jezeli gdyby stadion PGE Narodowy przestal
byc domem kadry. Spotkania po powrotach z zagranicy latwiej bedzie
rozgrywac na przyklad we Wroclawiu. Tam mozna wyladowac o kazdej porze,
a od chwili wyjscia z samolotu do wejscia na boisko czy do hotelu mija
15 – 20 minut – pisze Bartosz Gebicz w felietonie dla „Przegladu Sportowego”.
To sie w koncu musialo zdarzyc. W 2017 roku przestrzegalem, kto
najbardziej straci na wprowadzeniu obowiazujacej miedzy 23.30 a 5.30
core night (cisza nocna) na lotnisku Okecie. To bylo dla mnie oczywiste.
Tamten kawalek zaczynal sie tak: „Z powodu zmian na Lotnisku Chopina
najbardziej moga ucierpiec sportowcy. Pilkarze, choc pewnie nie tylko.
Wyobrazacie sobie sytuacje, gdy tuz po wyjazdowym meczu na najwiekszym
polskim lotnisku nie jest w stanie wyladowac kadra Adama Nawalki? Po
spotkaniu z Armenia dotarla do Warszawy o godz. 2.50”.
No i prosze – wykrakalem. Trenera Nawalki juz z nami nie ma, na
reprezentacyjnej lawce siedzi Jerzy Brzeczek, ale poza tym wszystko
wyglada tak, jak w tej czarnej prognozie. Eliminacje wielkiej imprezy,
mecze co trzy dni, brak czasu na regeneracje. Liczy sie kazda minuta.
Liczy sie, lecz samolot z naszymi orlami na pokladzie po meczu z
Macedonia Polnocna na poczatku czerwca skieruje sie do Modlina. Na
dojazd do hotelu, gdzie zaczna sie przygotowania do starcia z Izraelem,
trzeba bedzie poswiecic zdecydowanie wiecej czasu. Niedawno prezes
Zbigniew Boniek wszczal alarm w mediach spolecznosciowych. Napisal:
„Reprezentacja Polski nie moze po meczu w Macedonii wyladowac na
najwiekszym polskim lotnisku, bo jest ono zamkniete od 0:00 do 5:00. To
niestety nie jest zart. Jest jakies powazne uzasadnienie?”. A w sieci
poplynelo na niego morze hejtu. Hejtu, ktorego mozna bylo uniknac.
***
Pierwsze, co rzucilo mi sie w oczy, to niewiedza szefa polskiej pilki w
kwestii tak absolutnie podstawowej jak transport. Pewnym
usprawiedliwieniem sa dla niego Rzym i lotnisko Fiumicino. Jego druga
ojczyzna. Zna lepiej wloskie realia, a w stolicy Italii noca oczywiscie
latamy. W Europie sytuacja regulowana jest roznie, choc calkowite zakazy
w najwiekszych portach wystepuja tylko we Frankfurcie (w niektorych
mniejszych niemieckich miastach rowniez) i Zurychu. Ograniczenia zwykle
sa, ale w oparciu o normy halasowe lub liczbe startow i ladowan. Kiedy
trzeba, odpowiedni rejs praktycznie zawsze da sie wcisnac. Przeciez
gdyby najlepszym klubom grajacym na Starym Kontynencie co trzy dni nie
zapewniano w tych kwestiach odpowiedniej elastycznosci, wlasciwie
natychmiast posypalyby sie grafiki Ligi Mistrzow czy Ligi Europy.
No dobrze, sternik polskiego futbolu, co objawil na Twitterze, jest w
tych sprawach niezorientowany. Kazdy moze sie jednak wkurzyc, gdy
zobaczy liczbe operacji w zakazanych godzinach, ktore w ciagu 10
miesiecy (ostatnie opublikowane dane obejmuja okres do konca stycznia)
mialy miejsce na Okeciu. A bylo ich ponad 2200! Tyle opoznionych
samolotow noca wzbilo sie w powietrze lub w tym czasie dotarlo do
Warszawy. Pod tym wzgledem krolowal narodowy przewoznik, zostawiajac
daleko w tyle Wizzaira. Czy w ujeciu rocznym kilka maszyn wiecej
zrobiloby roznice? Jako czlowiek slyszacy z lozka wszystko, co dzieje
sie na pasie, moge z przekonaniem stwierdzic – zadnej. Absolutnie
zadnej. Miasta sie w ten sposob nie wybudzi…
Ale nawet jesli ktos by sie uparl, ze jednak jemu te pare razy
przeszkadza, prawo da sie oczywiscie ominac. Tylko do pracy trzeba sie
zabrac wczesniej. W godzinach nocnych – o tym tez warto wiedziec – w
Warszawie obslugiwane moga byc rejsy posiadajace np. status HEAD (na
pokladzie prezydent, premier, marszalkowie Sejmu i Senatu). Mysle, ze
nie byloby problemow, by mecze wyjazdowe Roberta Lewandowskiego i spolki
laczyc terminami z wizytami politykow. Z wyprzedzeniem da sie je
skoordynowac. Za dnia rozmowy pod krawatem, potem szalik i doping na
stadionie, a po zakonczeniu meczu zwyczajnie dobry uczynek. Glowa
panstwa lubi pilke, premier zdaje sie tez, wiec dwie godziny na kapiel,
kontrole antydopingowe i wywiady z pewnoscia by sie w takiej sytuacji
znalazly. Wladze nie mialyby watpliwosci, ze nalezy czekac. A o polnocy
cala druzyna razem z jednym z VIP-ow pakowalaby sie do boeinga i zgodnie
z prawem ladowala na Okeciu. Szyjac prowizorke, chwilowo mozna by
zakonczyc te cala paranoje. Przynajmniej, jesli chodzi o druzyne narodowa.
Bo ze jest to paranoja, nie mam zadnych watpliwosci. Nie zamierzam sie
nawet zastanawiac, jak nasz futbol znioslby sytuacje, gdyby – a przeciez
pojawialy sie takie sugestie – w przyszlosci osmielono sie zamykac
ladowisko w Modlinie. Wtedy w nocy pilkarze wracaliby do Lodzi lub do
Radomia, po czym przesiadali sie do autokaru i ponad 100 km walczyli
jeszcze ze snem w drodze do stolicy. Gdy upadnie juz „gliwicka dynastia
Piastow” i Legia jakims cudem zakwalifikuje sie do fazy grupowej LM, juz
slysze te tlumaczenia zwiazane z meczacymi podrozami. Bylyby na tapecie
co pare chwil”
Jest jednak szansa, ze do tego czasu znajdziemy sensowne rozwiazania. Ze
kod WAW nie bedzie sie kojarzyl z restrykcjami dla zawodnikow i druzyn,
ktorym wszyscy kibicujemy. Lotnisko w Warszawie dla sportowcow musi
pozostac otwarte w trybie 24/7. Nawet jesli na horyzoncie pojawia sie
kolejny powazny problem. Ze stolicy, publicznie juz to sygnalizowano,
maja bowiem zniknac czartery. Nie tylko w nocy, lecz takze w dzien.
Pojawila sie nawet wstepna data – rok 2021. Sternicy naszej pilki
powinni sie sprawa zainteresowac, by wkrotce uniknac zdziwienia.
***
Na razie mamy wiec 0:1, ale pachnie mi tu juz druga bramka. I naprawde
nie zdziwilbym sie wtedy, jezeli w takiej sytuacji stadion PGE Narodowy
przestanie byc domem kadry. Spotkania po powrotach z zagranicy latwiej
bedzie rozgrywac na przyklad we Wroclawiu. Tam mozna wyladowac o kazdej
porze, a od chwili wyjscia z samolotu do wejscia na boisko czy do hotelu
mija 15 – 20 minut. I to sa jedne z tych nielicznych wskaznikow i
standardow, ktore plasuja nasza pilke w europejskiej czolowce. Bo poza
tym niestety mamy w futbolu cisze. Cisze nocna.

-Rafal Stec „Dream team umiera ze smutku”
Tego jeszcze nie grali. Nigdy. Im bardziej nasi pilkarze zwyciezaja, tym
rozpaczliwiej pojekujemy, ze kopia najbrzydziej na swiecie – az dziw, ze
jeszcze nie zrobili sobie nawzajem krzywdy.
Gdyby ktos, kto widzi tylko wyniki, nazwiska oraz zyciorysy zawodnikow,
spotkal kogos, kto patrzy na mecze Polakow, lecz nie zauwaza wynikow ani
nie rozpoznaje zawodnikow, gluchy rozmawialby ze slepym – i to o
skrajnie odmiennych rzeczywistosciach. Badacz tabel wyobrazalby sobie
reprezentacje kraju jako ekipe wysoko wykwalifikowanych zawodowcow,
ktorzy z zimna krwia, bez zbednych fajerwerkow wykonuja kolejne
zlecenia. Obserwator gry natomiast ujrzalby halastre dyletantow, ktorych
ze wzgledow humanitarnych nalezaloby uwolnic od koniecznosci ganiania za
pilka. Co gorsza, beznadzieja eskaluje. Jak jesienia podwladni Jerzego
Brzeczka najlepiej wygladali w inauguracyjnym meczu we Wloszech, a potem
konsekwentnie niedoleznieli, tak wiosna najlepiej – nie znaczy, ze
przyzwoicie – wypadli w Austrii, by od tamtej pory marniec w oczach. W
Macedonii zaserwowali gniota, jakiego za kadencji obecnego selekcjonera,
przeciez w calosci niezbyt inspirujacej, jeszcze nie spozylismy.
Zademonstrowali futbol wulgarnie prymitywny, wymyslili ledwie jedna
sensowna akcje ofensywna (wtedy gdy spudlowal Kamil Grosicki). Wszystkie
inne polegaly na ospalym, przewidywalnym przesuwaniu pilki na skrzydlo
lub wykopie nie wiadomo gdzie. Martwica.
Zeby przymiotniki poprzec wymiernym konkretem: oddali w Skopje jeden
celny strzal. Tyle samo zdzialali w piatek – w eliminacjach Euro 2020
wystapily tego wieczoru az 24 druzyny – tylko pilkarze Gibraltaru,
Serbii, Malty oraz Lotwy, ktorym jednak ostro skopaly tylki Gruzja
(0:3), Ukraina (0:5), Szwecja (0:3) i Izrael (0:3).
Innymi slowy, popisy Polakow daly wynik nielogiczny. To nie sa standardy
lidera grupy, to raczej standardy dna tabeli.
Minimalistom wmawiajacym nam, ze w eliminacjach licza sie punkty,
oczywiscie nie nalezy wierzyc. Gdyby zredukowac sport do tablicy
wynikow, nikt nie patrzylby na boisko – pilka nozna roznamietnia, bo
podarowuje emocje i doznania estetyczne, stymuluje do awanturowania sie
o styl gry i droge zmierzania do celu, buduje wiez z druzyna, pozwala na
wspolodczuwanie z nia udreki i ekstazy.
Wreszcie najwazniejsze: gdybysmy nie mysleli o kadrowiczach Brzeczka w
perspektywie dlugofalowej, czyli w rolach przyszlych uczestnikow Euro
2020 z ambicjami siegajacymi przynajmniej 1/8 finalu, zwyczajnie bysmy
im ublizali. Przez caly sezon podziwiamy, jak wspaniale radza sobie w
klubach, wiec w eliminacjach powinna nade wszystko wykuwac sie druzyna
na turniej, to misja rownorzedna grze o awans.
Tak, trener Brzeczek dowodzi najbardziej „zagraniczna” i najwyzej
ceniona na rynku kadra w dziejach. Wszystkich 14 graczy, ktorzy
cierpieli w Skopje, pracuje w zachodnich firmach i na co dzien sciera
sie z rywalami bardziej kompetentnymi niz Macedonczycy, taksowkarz
wiozacy fotoreportera „Wyborczej” z lotniska spontanicznie obwolal nawet
reprezentacje Polski „dream teamem”.
Tak naszych widza inni – i maja racje. Dlaczego Polak z obcymi, w
zespole klubowym, wspolpracowac umie, a Polak z Polakiem nie? Mamy sie
godzic na to, by za granica wygladal jak obyty elegant, a miedzy swoimi
jak prowincjusz i obdartus? Czerpac frajde z talentu naszych ludzi maja
tylko obcokrajowcy? Nie posuwamy sie w umilowaniu martyrologii zbyt daleko?
Gra naszej kadry nie daje radosci ani polskim kibicom, ani pilkarzom,
dopingujemy druzyne podobna do bohatera ostatniego bestsellera Michela
Houellebecqa, ktory obzera sie transmisjami rozgrywek ligowych –
umierajaca ze smutku. Impotentna, pozbawiona pedu zycia, idei, chwilami
zdaje sie, ze rowniez nadziei. Robert Lewandowski byl w piatek nawet nie
tyle zmartwiony, ile zbolaly, i mowil tonem wrecz przepraszajacym, bo
chyba tylko w bialo-czerwonej koszulce zdarza mu sie wieczor bez strzalu
w bramke – kto wie, czy w Skopje nie przezyl najbardziej
przygnebiajacego meczu w sezonie. Choc – powtorzmy – teoretycznie w
Macedonczykach napotkal przeciwnikow rozczulajaco niskiej klasy, w
barwach Bayernu prawie takich nie widuje.
I wlasnie to w reprezentacji, ktora w depresji tkwi od roku, najlatwiej
polubic. Pilkarze nie zaslaniaja sie ciulanymi punktami, ich tez boli,
nie zaklamuja rzeczywistosci eufemizmami, a bodaj najbrutalniej ich stan
ducha oddal rownie strapiony Maciej Rybus. „Trudno mi mowic o pomysle
selekcjonera, jestem pierwszy raz u niego na zgrupowaniu. Wiemy, ze styl
nie podoba sie kibicom i dziennikarzom. Nam tez nie” – powiedzial w TVP,
idealnie oddajac klimat calych eliminacji bedacych na razie
bezprecedensowa anomalia wystepujaca dotad raczej na boiskach
futbolowych poteg. Oto zadreczamy sie zwyciestwami. I jesli styl
wygrywania sie nie poprawi, krytyka nie moze ustac. Tego wymaga szacunek
dla umiejetnosci polskich pilkarzy.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *