Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 28 marca 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 83 (6064) 28 marca 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SKOKI NARCIARSKIE
-W niedzielny poranek odbyl sie konkurs druzynowy na skoczni w Planicy,
ktory dzien wczesniej zostal odwolany z powodu bardzo silnego wiatru.
Rywalizacje skladajaca sie tylko z jednej serii wygrali Niemcy, ktorzy
wyprzedzili Japonczykow i Austriakow. Polacy uplasowali sie dopiero na
szostym miejscu.
Przypomnijmy, ze sobotnie zawody zostaly przerwane i nie udalo sie ich
dokonczyc. Na przeszkodzie stanely bardzo trudne warunki pogodowe.
Pierwsi postanowili zbuntowac sie Niemcy, ktorzy wycofali sie z
konkursu. – Nie wyslemy do walki naszych skoczkow w takich warunkach. To
zbyt niebezpieczne. Nie chcemy ryzykowac – mowil szkoleniowiec naszych
zachodnich sasiadow, Stefan Horngacher majac swiezo w pamieci bolesny i
straszny w skutkach upadek Daniela Andre Tande. Krotko po Niemcach tak
samo postapily inne zespoly.
Dyrektor Pucharu Swiata, Sandro Pertile od poczatku jednak chcial
dokonczyc ostatnie w sezonie zmagania druzynowe. Od razu pojawila sie
koncepcja, aby zrobic to w niedziele, jako rywalizacje tylko w jednej
serii, tuz przed konkursem indywidualnym zamykajacym cala kampanie.
Ostatecznie udalo sie dograc wszystkie szczegoly i dojsc do porozumienia.
W pierwszej grupie zawodnikow najdalej pofrunal Bor Pavlovcic, ktory
uzyskal az 243 m. Niemal dziesiec metrow blizej wyladowal Daniel Huber,
ale 28-latek ruszal z obnizonego rozbiegu i to Austria objela
prowadzenie tracac je dopiero po ladnym skoku Halvora Egnera Graneruda
(229,5 m). Znacznie slabiej spisal sie Piotr Zyla. Popularny „Wewior”
zaliczyl tylko 213 m, co finalnie dalo Polakom po pierwszej kolejce
szosta lokate.
Druga odslona zmagan to swietna proba Andrzeja Stekaly, ktory poszybowal
222 m. Wynik ten pozwolil Bialo-Czerwonym odrobic sporo strat i
wyprzedzic m.in. Niemcow, Japonczykow oraz Norwegow. Tym samym na
polmetku konkursu, ze strata 10,7 pkt do liderujacych Austriakow,
podopieczni Michala Dolezala plasowali sie na trzeciej pozycji.
W trzeciej kolejce ladny skok oddal Yukiya Sato. Japonczyk uzyskal 229,5
m, ale mial duze problemy przy ladowaniu i stracil przez to sporo
punktow. Slabsze loty Slowencow i Austriakow pozwolily jednak utrzymac
sie Japonii na pierwszym miejscu. To zmienilo sie dopiero za sprawa
Markusa Eisenbichlera, ktory z obnizonego rozbiegu pofrunal az 235,5 m,
co dalo Niemcom prowadzenie, ktorego nie stracili po groszych skokach
Jakuba Wolnego (214 m) i Johanna Andre Forfanga (212 m).
Przed finalowymi skokami Polska do pierwszej lokaty tracila 28,6 pkt. Do
podium Bialo-Czerwoni mieli jednak tylko 4,2 pkt straty. Niestety, Dawid
Kubacki uzyskal tylko 204 m i to oznaczalo, ze nasi reprezentanci
finalnie zajma dopiero szoste miejsce w klasyfikacji koncowej. Najlepsi
okazali sie Niemcy, ktorzy nie oddali juz wypracowanej przewagi i po
probie Karla Geigera (220,5 m) przypieczetowali zwyciestwo wyprzedzajac
Japonie i Austrie.

PILKA NOZNA
Polska – Andora. Technicznie niepoprawny Kamil Glik. Niezbedny w bitwie
o Wembley? – D.Wolowski
Kamil Glik zostal pierwsza ofiara nowego selekcjonera Paulo Sousy. Wroci
do podstawowego skladu reprezentacji? To nie kwestia umiejetnosci, ale
osobowosci.
– Wydaje mi sie, ze nowy trener moze zrezygnowac z Kamila Glika –
powiedzial Jerzy Dudek, gdy zapytalem go o nowe ustawienie kadry z
trojka w obronie. Dudek zastrzegl, ze sam uwaza ten pomysl za watpliwy.
Ostatnio, gdy Glik nie mogl grac w druzynie narodowej, jej gra obronna
calkiem sie posypala.
Na rosyjskim mundialu polscy pilkarze stracili piec goli, z czego obydwa
w kluczowym meczu z Senegalem wlasciwie sami sobie wbili. To byl wstep
do przegranej i jak mowi zgrany dowcip: na wielkiej imprezie nasi
pilkarze graja trzy mecze: kluczowy, o wszystko i o honor. Dokladnie tak
bylo w Rosji.
U Jerzego Brzeczka Glik rozegral 19 spotkan. Czyli byl w kadrze
pewniakiem. Kregoslup druzyny od lat wygladal tak samo: Szczesny lub
Fabianski – Glik – Krychowiak – Lewandowski.
Wiadomo, jakie zalety i wady ma obronca Benevento. W 80 spotkaniach w
reprezentacji Polski zdobyl szesc bramek, najwazniejsza to ta na 1-1 z
Anglia w przegranych kwalifikacjach mundialu w Brazylii. Glik jest mocny
w pojedynkach w powietrzu, w walce wrecz w polu karnym. Jest typem
wojownika. Ma jednak problem z wyprowadzeniem i rozegraniem pilki.
– Zawsze podziwialem serce do walki Kamila. Moze robiac rachunek zyskow
i strat, Paulo Sousa dojdzie jednak do wniosku, ze Glika warto miec w
podstawowej jedenastce – powiedzial Dudek, ktory wiele lat temu z mlodym
Glikiem spotkal sie w Realu Madryt.
Sousa zrobil taki rachunek i wyszlo mu, ze dotychczasowy lider obrony
Polakow, w meczu w Budapeszcie, otwierajacym jego kadencje, powinien
zajac miejsce na lawce. Spedzal tam czas az do 58. minuty. Polska
przegrywala do tego momentu 0-2 i na starcie kwalifikacji mundialu w
Katarze grozila jej katastrofa.
W defensywie nie bylo szefa. Jan Bednarek popelnil blad przy pierwszej
bramce dla Wegrow, Michal Helik przy drugiej. Nerwowy bramkarz Wojciech
Szczesny im nie pomagal. Helik przechodzil probe ognia. Trudno wymagac
cudow od debiutanta.
Przy wyprowadzaniu pilki polscy obroncy tez nie blyszczeli. Trudno bylo
zauwazyc poprawe w tym elemencie wobec defensywy z Glikiem, za ktora
optowali Nawalka i Brzeczek. Wyslanie na lawke obroncy Benevento niczego
wiec nie poprawilo. Przeciwnie.
Glik to ten typ pilkarza, ktory ma odwage brac odpowiedzialnosc i ciezar
gry na siebie. Tak jest w klubach i reprezentacji. Nie chowa sie za
kolegow, nie robi unikow, byle nikt sie do niego nie czepial. To kwestia
osobowosci. On ma wyrazista. Nie znaczy to, ze musi grac zawsze, ale w
meczach gdzie dominuje walka, wciaz wydaje sie trudny do zastapienia.
Taki pojedynek czeka Polakow w srode na Wembley.
Nie wiem, czy lekcja z Budapesztu przekona Souse. Moze czas pokaze, ze
to selekcjoner mial racje. Moze braki techniczne uniemozliwia Glikowi
spelnienie wymagan portugalskiego trenera. Przez godzine meczu z Wegrami
brakowalo go jednak tak samo jak w starciu z Senegalem w 2018 roku. I to
wlasnie jako przywodcy, ktory przedklada walke nad techniczna
poprawnosc. Glik, razem z Krzysztofem Piatkiem i Kamilem Jozwiakiem
potrafi wybudzic zespol ze spiaczki. Zeslanie na lawke nie stepilo jego
zawzietosci.

-Robert Lewandowski odznaczony Krzyzem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Polski. Nie, nie bede sie zastanawiac czy powinien to wyroznienie
przyjac czy tez nie. Nie interesuje mnie rozpatrywanie tej decyzji pod
katem politycznym i troche sie dziwie, ze komukolwiek przychodzi to do
glowy (spojrzenie na liste sportowcow odznaczonych przez urzedujacego
prezydenta, ktora wcale nie jest krotka, moze pomoc) – pisze w swoim
cyklu „Chyle czola” Paulina Chylewska z Polsatu Sport.
Niemniej, po poniedzialkowej uroczystosci w Palacu Prezydenckim
rozpetala sie burza. I mam tu na mysli przede wszystkim wpis Marcina
Gortata w mediach spolecznosciowych. Byly zawodnik NBA sam jest dumnym –
jak sadze – wlascicielem podobnego orderu, ale glosno zastanawia sie,
czy w naszym pieknym kraju nie ma bardziej utytulowanych sportowcow,
ktorzy zasluguja na wyroznienie odznaczeniem panstwowym, niz najlepszy
pilkarz swiata. A sie zastanawiam – po co w ogole taka dyskusja?
To troche jak rozmowa o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami
Wielkanocy. Marcin Gortat w swoim wpisie podal nazwisko miedzy innymi
Agnieszki Radwanskiej, uhonorowanej Krzyzem Komandorskim dwa lata temu.
Za wybitne osiagniecia sportowe i promocje Polski poza granicami Polski.
Dokladnie tak samo jak Robert. Byly tez nazwiska Anity Wlodarczyk i
Pawla Fajdka. Dwukrotna mistrzyni olimpijska i czterokrotna mistrzyni
swiata takze ma w swojej szufladzie panstwowe odznaczenia – Krzyz
Kawalerski i Krzyz Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (ten drugi
odebrala z rak prezydenta RP Andrzeja Dudy). Pawel Fajdek moze sie
pochwalic Zlotym Krzyzem Zaslugi, ale czy to oznacza, ze jego tytuly
mistrzowskie, waza mniej niz Anity, okupione sa mniejszym wysilkiem czy
poswieceniem. Absolutnie nie!
I idac tym tropem kazdy w wybitnych polskich sportowcow powinien byc
honorowany, holubiony i nagradzany na wszystkich mozliwych polach. Warto
zauwazyc, ze nastepuje to najczesciej po waznych sportowych
wydarzeniach czy spektakularnych sukcesach. Dlaczego wiec dziwi
odznaczenie Roberta po sezonie, w ktorym zdobyl wlasciwie wszystko, co
bylo do zdobycia z tytulem Najlepszego Pilkarza Swiata na czele? Nie
wiem. Nie da sie kwestionowac faktu, ze Robert swoimi sukcesami i w
zwiazku z dyscyplina, ktora uprawia (nawet najbardziej zagorzali
przeciwnicy futbolu musza przyznac, ze to wlasnie „pilka kopana” od
niepamietnych czasow wzbudza najwieksze emocje, angazuje najwieksze
rzesze kibicow i generuje najwieksze pieniadze) ma mozliwosc promowania
Polski na calym swiecie i chetnie z tej opcji korzysta. Dzis! Tu i teraz.
Nie wiem, czy Egipcjanie sa aktualnie z kogos bardziej dumni niz z
Mohameda Salaha, ktory z Liverpoolem zdobywa najwazniejsze tytuly i
przyczynia sie do promocji kraju. Nazwisko Karam Dzabir Ibrahim
polskiemu kibicowi prawdopodobnie niewiele mowi, a to egipski mistrz
olimpijski z Aten i wicemistrz z Londynu w zapasach w stylu klasycznym.
Czy jego osiagniecia da sie porownac z sukcesami napastnika The Reds?
Nie! I nawet nikt nie probuje tego robic. Po prostu nie ma takiej potrzeby.
Zastanawia mnie, dlaczego w momentach, w ktorych powinnismy sie cieszyc
z osiagniec naszych sportowcow (w koncu nie mamy ich znowu tak
nieprawdopodobnie duzo) niektorym przychodzi do glowy kwestionowanie
dorobku, roli, ktora odgrywaja w masowej wyobrazni i promocji kraju?
Dlaczego nie mozemy tak zwyczajnie, po prostu uznac, ze miniony, trudny
sportowo (i nie tylko) rok nalezal do Igi Swiatek – wczesniej
nagrodzonej przez prezydenta RP i Roberta Lewandowskiego. Tak dlugo
czekalismy zarowno na tytul w wielkim szlemie (od zawsze), jak i na
polskiego pilkarza z trofeum Ligi Mistrzow (poprzednio Tomasz Kuszczak w
2008 roku), ze nie warto tracic czasu i energii na rozpatrywanie kto
bardziej, a kto mniej zasluguje na wyroznienia za promowanie kraju.
Z niecierpliwoscia czekam na igrzyska olimpijskie w Tokio. Mam wielka
nadzieje, ze bedziemy swiatkami medali i zwyciestw polskich siatkarzy,
lekkoatletow, tenisistow, wioslarzy, kajakarzy itd. I ze po zakonczeniu
imprezy w Palacu Prezydenckim zrobi sie naprawde tloczno, gdy
odznaczeniami doceniony zostanie ich wysilek i praca, takze na rzecz
promocji Polski. I moze wtedy wszyscy beda zadowoleni.

I LIGA
22 kolejka
Chrobry Glogow-Puszcza Niepolomice 0-2
Belchatow-Odra Opole 1-1
Zaglebie Sosnowiec-Stomil Olsztyn 2-1
Resovia Rzeszow-Tychy 0-0
Sandecja Nowy Sacz-LKS Lodz 2-1
Radomiak-Gornik Leczna 3-0
Korona Kielce-Miedz Legnica 0-0
Widzew Lodz-Jastrzebie 2-0
1.Nieciecza 47pkt
2.Gornik Leczna 41pkt
3.LKS Lodz 40pkt
4.Tychy 38pkt
5.Radomiak 37pkt
6.Arka 35pkt
7.Widzew 34pkt
8.Miedz 32pkt
9.Odra 31pkt
10.Puszcza 29pkt
11.Korona 29pkt
12.Chrobry 29pkt
13.Sandecja 24pkt
14.Stomil 23pkt
15.Jastrzebie 19pkt
16.Resovia 17pkt
17.Zaglebie Sosnowiec 16pkt
18.Belchatow 16pkt
-Arka Gdynia w najblizsza niedziele miala zmierzyc sie na wlasnym
stadionie z liderem I ligi Bruk-Bet Termalika Nieciecza. Z powodu
powolania do mlodziezowej reprezentacji Polski jednego z zawodnikow
rywala, mecz przelozono na 21 kwietnia.
To spotkanie zapowiadalo sie jako najwiekszy hit najblizszej kolejki I
ligi. Arka po bardzo waznym, wyjazdowym zwyciestwie z Miedzia Legnica
(2:1), w niedziele miala przejsc kolejny trudny test. Bruk-Bet Termalica
to zdecydowany lider I ligi (szesc punktow przewagi nad drugim LKS
Lodz), chociaz w ostatni weekend sensacyjnie przegral na stadionie
przedostatniej w tabeli Resovii (1:3). Co ciekawe dla niecieczan byla to
pierwsza ligowa porazka od 25 wrzesnia ubieglego roku, kiedy podopieczni
Mariusza Lewandowskiego musieli uznac wyzszosc Arki (gdynianie wygrali 1:0).
Do meczu w pierwotnym terminie jednak nie dojdzie. A wszystko ze wzgledu
na powolanie na zgrupowanie mlodziezowej reprezentacji Polski zawodnika
Bruk-Betu Termaliki Marcina Grabowskiego. 20-latek to w obecnym sezonie
absolutnie podstawowy zawodnik lidera I ligi – zagral w 19 na 21 spotkan
(raz pauzowal za kartki), 18 razy w pelnym wymiarze czasowym. Nie moze
wiec dziwic, ze klub z Niecieczy wystapil do Departamentu Rozgrywek
Krajowych PZPN o przelozenie niedzielnego spotkania na inny termin. Ten
zgodnie z regulaminem przychylil sie do tej prosby i przelozyl spotkanie
na 21 kwietnia (sroda).
Zatem pilkarzy Arki czeka dluzsza przerwa, ale za to po powrocie do gry
czeka ich prawdziwy maraton. Od najblizszego, wyjazdowego spotkania z
GKS Tychy (1 kwietnia, godz. 17.40), w ciagu 31 dni rozegraja az osiem
meczow. Terminarz moze sie jeszcze zagescic, jesli gdynianie awansuja do
finalu Pucharu Polski, ktory odbedzie sie 2 maja (prawdopodobnie w
Lublinie). W polfinale zmierza sie w Gdyni z Piastem Gliwice.

TENIS
W sobote Iga Swiatek przegrala niespodziewanie w III rundzie turnieju
Miami Open z Chorwatka Ana Konjuh. Polka dawno nie ulegla tak nisko
notowanej rywalce. Kiedy stalo sie to po raz ostatni?
Po zwyciestwie w Roland Garrosie 19-letnia tenisistka z Raszyna poniosla
cztery porazki na 15 rozegranych spotkan.
Na poczatku roku, w swoim pierwszym turnieju sezonu, ulegla w drugiej
rundzie Jekaterinie Aleksandrowej podczas Gippsland Trophy w Melbourne.
Rosjanka byla wowczas sklasyfikowana na 33. pozycji w WTA – Polka na 17.
Kolejna porazke Swiatek zanotowala z zawodniczka wyzej notowana. W IV
rundzie Australian Open lepsza od Polki byla Simona Halep, wowczas druga
w rankingu. Z kolei na turnieju w Dubaju z Iga wygrala Gabrine
Muguruza, wtedy 16. w WTA podczas gdy Polka wyprzedzala ja o jedna pozycje.
Ana Konjuh jest rewelacja rozgrywanego obecnie turnieju w Miami.
Awansowala juz do IV rundy, a Chorwatka zajmuje az 338. miejsce w WTA,
czyli jest nizej w rankingu niz Urszula Radwanska (216. WTA), albo Maja
Chwalinska (220. WTA).
Trzeba zaglebic sie w tenisowych statystykach, zeby odnalezc tenisistke,
ktora pokonala Ige Swiatek i byla nizej w WTA niz Konjuh.
Ostatni raz do takiej sytuacji doszlo podczas turnieju ITF w Warszawie w
sierpniu 2018 roku. Wtedy Swiatek przegrala z Joanna Zawadzka (1192.
WTA). Ale nie dokonczyla tego spotkania. Zeszla z kortu z powodu kontuzji.
Tenisistka z Raszyna zajmowala wowczas 294. miejsce w klasyfikacji
najlepszych zawodniczek na swiecie. Dopiero zakonczyla kariere
juniorska, wygrywajac wczesniej juniorski Wimbledon. Uczyla sie wtedy
zawodowego tenisa.
Po rozegraniu pelnego meczu Swiatek zeszla pokonana z kortu przez
tenisistke z odleglejszego miejsca niz Chorwatka niemal rowno trzy lata
temu. Mialo to miejsce w Jackson w USA w turnieju ITF o puli nagrod 25
tys. dol.. Ulegla wtedy Amerykance Katerinie Stewart (382. WTA). Polka
byla wtedy jednak jeszcze nizej (625. WTA) i byl to jeden z pierwszych
turniejow po ciezkiej kontuzji w wyniku ktorej pauzowala kilka miesiecy.
Nie ma co jednak porownywac Konjuh z Joanna Zawadzka, czy z Katerine
Stewart. Chorwatka miala ostatnio ogromne klopoty ze zdrowiem, ale
wczesniej uzyskiwala obiecujace wyniki. Dwa razy wygrala juniorskie
turnieje Wielkiego Szlema, grala w IV rundzie Wimbledonu, byla
sklasyfikowana na 20. miejscu w WTA, a na korcie zarobila ponad 2
miliony dolarow.
Pogromczyni Swiatek znajduje sie w tej fazie kariery, w ktorej mozolnie
odrabia stracony czas. Po zwyciestwie ze Swiatek poprawi swoja obecna
pozycje co najmniej o 100 miejsc, a gra przeciez dalej i moze awansowac
jeszcze wyzej.

FORMULA 1
Lewis Hamilton wygral Grand Prix Bahrajnu, ktore jednoczesnie jest
pierwszym weekendem wyscigowym tegorocznego cyklu. Drugie miejsce zajal
Max Verstappen, a trzecie Valtteri Bottas. Pomiedzy kierowca Red Bull
Racing i obronca tytulu toczyla sie pasjonujaca walka do ostatnich
metrow wyscigu.
Przed startem nowego sezonu wielu ekspertow mialo obawy, ze bedziemy
swiadkami powtorki z zeszlego roku, w ktorym to sezon prowadzony byl pod
dyktando jednego zespolu i jednego kierowcy. Lewis Hamilton i Mercedes
nie mieli sobie rownych w poprzednim sezonie. Od samego poczatku
Brytyjczyk dominowal, przez co wyscigi tracily na swojej atrakcyjnosci.
Przed startem tegorocznej F1 nieco optymizmem powialo z zespolu Red
Bulla. Fani licza, ze Max Verstappen i Sergio Perez beda w stanie
nawiazac rownorzedna walka z kierowcami Mercedesa. Verstappen przed
startem sezonu podkreslal, ze zimowe testy byly najlepszymi w jego
karierze. Znany analityk F1, Marc Priestley uwaza, ze kwestia czasu jest
to kiedy RB Racing wraz z Adrianem Newey’em przygotuja bolid, w ktorym
to Max Verstappen bedzie w stanie wyprzedzac i wygrywac z Hamiltonem.
Priestley stwierdzil wprost, ze jest to tylko kwestia czasu.
Potwierdzily to pierwsze okrazenia w Bahrajnie. W trzech sesjach
treningowych najlepiej wypadl wlasnie Verstappen. Holender byl rowniez
najszybszy w kwalifikacjach i zdobyl pole position. W Mercedesie do
nowego sezonu podchodza natomiast z duzym spokojem.
Na swoje dobre momenty w tym sezonie liczy rowniez czterokrotny mistrz
swiata, Sebastian Vettel. Niemiecki kierowca na lamach sportowej czesci
dziennika Bild przyznal, ze nadal jest w stanie nie tylko wygrywac
pojedyncze wyscigi, ale rowniez zwyciezyc na koniec sezonu. Vettel
podkreslil jednak, ze potrzebuje wlasciwego bolidu. Czy Racing Point
przygotowal Niemcowi maszyne na miare jego oczekiwan?
Tuz po starcie Verstappen zglaszal drobne problemy z przepustnica.
Hamilton juz na pierwszych okrazeniach zaciekle gonil Holendra, ale
23-latek skutecznie odpieral ataki Brytyjczyka. Po dziesieciu
okrazeniach prowadzil Verstappen, przed Hamiltonem. Na trzeciej pozycji
plasowal sie Valtteri Bottas. Po zjezdzie do alei serwisowej kierowca RB
Racing tracil do Hamiltona siedem sekund. Na 33. okrazeniu udzial w
wyscigu zakonczyl powracajacy do scigania Fernando Alonso, ktorego bolid
mial duze problemy z hamulcami. Zespol Hamiltona podjal decyzje o
jezdzie na jeden pit stop. Dzieki temu po drugim postoju Verstappena
Brytyjczyk ponownie znalazl sie na prowadzeniu.
Verstappen jednak tracil do kierowcy jedynie 6 sekund, ktore z kazdym
okrazeniem niwelowal. Na 50. okrazeniu strata wynosila zaledwie 1,5
sekundy. Z zespolu Holendra slychac bylo juz nerwowe pospieszanie.
Tymczasem kierowca Mercedesa wykrecal coraz gorsze czasy. Na 53.
okrazeniu Holender widowiskowo minal obronce tytulu, ale Brytyjczyk
odpowiedzial. Pasjonujaca walka o zwyciestwo trwala az do mety.
Ostatecznie siedmiokrotny mistrz swiata nie dal sobie wydrzec
prowadzenia i mlody Holender po zdominowaniu treningow i kwalifikacji w
wyscigu musial ogladac plecy doswiadczonego Hamiltona.

SIATKOWKA
Polacy pobili siatkarski Real Madryt. Krolowie horrorow pisza historie
polskiej siatkowki [KOMENTARZ]
W Europie nie ma mocnych na siatkarzy Nikoli Grbicia. Grupa Azoty ZAKSA
Kedzierzyn-Kozle awansowala do wielkiego finalu Ligi Mistrzow
odprawiajac po drodze Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazan – dwie
najwieksze potegi swiatowej siatkowki ostatnich lat. Nie przypominam
sobie, by polska druzyna byla kiedys tak mocna. Niestety jej czas w tym
skladzie niedlugo uplynie.
Konia z rzedem temu, kto przewidzialby taki scenariusz jesienia.
Koronawirus torpedowal rozgrywki Plusligi, a klubowi prezesi modlili
sie, by sezon po prostu dograc do konca. Tylko niepoprawni optymisci
mogli wtedy przypuszczac, ze akurat w tak szalonym sezonie Nikola Grbic
stworzy w Kedzierzynie-Kozlu potwora, ktory zdystansuje ligowych rywali,
a w Europie wyladuje w finale Ligi Mistrzow, po drodze po horrorze
pokonujac najpierw obronce tytulu, a pozniej po jeszcze wiekszym
dreszczowcu szesciokrotnego triumfatora.
Dwumecz z Zenitem dobitnie pokazal roznice miedzy zlepkiem nawet
swietnych, ale indywidualnosci, a druzyna, w najczystszym tego slowa
znaczeniu. Tych pierwszych kryzysowe sytuacje paralizowaly i tylko
pojedyncze zrywy genialnej pary Michajlow-Ngapeth daly nadzieje w
postaci zlotego seta. Z kolei ZAKSE problemy cementowaly. W
przeciwienstwie do skwaszonych min Rosjan, jakie po kilku nieudanych
akcjach goscily na ich twarzach w ekipie Grbicia krolowal spokoj i
przekonanie o wlasnej sile. I to predzej czy pozniej dalo upragniony awans.
Patrzac nieco szerzej, mimo bardzo trudnej i przygnebiajacej sytuacji
zwiazanej z pandemia polski sport cieszy sie w ostatnich miesiacach
wielkimi chwilami. Triumf Igi Swiatek w Roland Garros, zwyciestwo
Roberta Lewandowskiego w Lidze Mistrzow, po ktore teraz w siatkowce moze
siegnac ZAKSA – jako druga w historii po Plomieniu Milowice, jeszcze w
czasach Pucharu Europy Mistrzow Klubowych w 1978 r. Piekne chwile.
Wielka szkoda, ze wszystko przy pustych trybunach. Nie mam watpliwosci,
ze hala w Kedzierzynie-Kozlu w srodowy wieczor odlecialaby niczym
katowicki „Spodek” podczas meczow naszej reprezentacji.
Nutka romantyzmu w doskonalym sezonie ZAKSY jest rozbior, do jakiego
dojdzie latem. Od wielu tygodni nie jest tajemnica, ze z klubem pozegna
sie dwoch reprezentantow Polski Jakub Kochanowski i Pawel Zatorski, a
przede wszystkim architekt i mozg tej druzyny, genialny rozgrywajacy
Benjamin Toniutti.
Triumf tej wspanialej grupy wybitnych siatkarzy bylby zwienczeniem
pieknego cyklu, ktorego czas nieublaganie dobiega konca.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *