Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 23 lutego 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 53 (5333) 23 lutego 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Dawid Kubacki otarl sie o podium, choc po pierwszej serii nic na to nie
wskazywalo. Takze Kamil Stoch wyladowal w czolowej dziesiatce sobotniego
konkursu Pucharu Swiata w rumunskim Rasnovie.
Zaczelo sie od bardzo dobrych skokow Klemensa Muranki i Aleksandra
Zniszczola. Oni walczyli jednak o awans do serii finalowej. Potem bylo
coraz gorzej, Jakub Wolny awansu nie wywalczyl. Piotr Zyla byl 23. –
rozdzielil Muranke i Zniszczola. Dla niego to slaby wynik.
Stoch (92 m) nie wlaczyl sie do walki w czolowce, choc wiatr pod narty
mial znacznie slabszy od tych, ktorzy ustanawiali rekord skoczni.
Najpierw na 103. metrze wyladowal Gregor Schlierenzauer, ktory szuka
dawanej formy. Austriak mial po swoim skoku ogromna frajde. Byl piaty.
Potem jeszcze Constantin Schmid i Stefan Kraft osiagneli te sama
odleglosc co Schlierenzauer. Im tez mocno dmuchnelo pod narty. Prowadzil
Kraft przed Niemcami Karlem Geigerem (99,5) i Schmidem.
Najlepszy z Polakow Dawid Kubacki (96 m) byl dziewiaty. To wazne, bo
walczyl o wyprzedzenie Ryoyu Kobayashiego w klasyfikacji generalnej PS.
W drugiej serii Polacy zdecydowanie sie poprawili. Zaczal Zyla awansem
na 21. pozycje. Takze Stoch (98,5 m) uzyskal az 6,5 m wiecej niz w
pierwszym skoku. To bardzo duzo jak na skocznie normalna. Dalo to awans
na dziewiata pozycje. Kubacki uzyskal 100 m, gwarantowalo mu to awans na
podium klasyfikacji generalnej PS. W konkursie przesunal sie na czwarta
pozycje.
Kraft wygral 20. raz w karierze. Przelamal hegemonie Geigera na
skoczniach normalnych. I zdecydowanie prowadzi w wyscigu po Krysztalowa
Kule. Kubacki jest trzeci, ale za tydzien w Lahti Ryoyu Kobayashi wroci
do rywalizacji.
Punkty zdobyli dzis tez Zniszczol i Muranka, druzynowo byl to wiec
niezly konkurs Polakow.

EKSTRAKLASA PILKARSKA
23 KOLEJKA
Piast Gliwice-Cracovia 1-0
Legia Warszawa-Jagiellonia Bialystok 4-0
Arka Gdynia-Rakow Czestochowa 3-2
Slask Wroclaw-Gornik Zabrze 2-1
LKS Lodz-Pogon Szczecin 0-0
Wisla Plock-Zaglebie Lubin 1-1
Wisla Krakow-Korona Kielce 2-0
Lech Poznan-Lechia Gdansk 2-0
1.Legia 45pkt
2.Cracovia 42pkt
3.Pogon 40pkt
4.Slask 39pkt
5.Lech 37pkt
6.Piast 37pkt
7.Lechia 34pkt
8.Wisla Plock 32pkt
9.Jagiellonia 30pkt
10.Zaglebie Lubin 29pkt
11.Rakow 29pkt
12.Gornik 27pkt
13.Wisla Krakow 26pkt
14.Arka 24pkt
15.Korona 23pkt
16.LKS 16pkt
-Sensacyjny przebieg mial mecz w Gdyni, w ktorym Arka wygrala z Rakowem
Czestochowa 3:2. Postawa gospodarzy dlugo zakrawala o pomste do nieba,
lecz ostatecznie udalo im sie odmienic losy spotkania dzieki trzem
fantastycznym bramkom zdobytych w ostatnich 20 minutach.
Przez ponad godzine o wystepie Arki nalezalo mowic w samych
niecenzuralnych slowach. Do Gdyni przyjechal Rakow, z ktorym rywalizacja
dla gospodarzy miala ciezar szesciu punktow. Czestochowianie rozgoscili
sie w Gdyni jak w domu, w ktorym sami przeciez grac nie moga. Przewaga
przyjezdnych od pierwszej minuty byla porazajaca, trudno bylo uwierzyc,
ze mierza sie ekipy z tej samej czesci tabeli. Stlamszona, slamazarna i
zupelnie bez energii Arka zostala ukluta juz na samym wstepie, gdy z
rzutu wolnego idealnie przymierzyl Milosz Szczepanski.
Z kazda kolejna minuta to Rakow rzadzil, Rakow dzielil, Rakow zaslugiwal
na kilka goli wiecej. Goscie bawili sie w polu karnym Arki jak na
treningu. Gdynska obrona, jak i pozostale formacje, prezentowala sie
slabo. Przepasc miedzy zespolami byla wowczas zatrwazajaco ogromna.
Drugi gol, ktory w istocie mial miejsce, byl zatem do przewidzenia.
Zawodnicy z Czestochowy stworzyli sobie tyle szans, ze wykorzystujac
czesc z nich, bez zbednej przesady do zsumowania strzelonych goli
potrzeba by bylo dwoch rak.
– Trener w szatni powiedzial nam, ze mamy to spotkanie, co brzmialo co
najmniej jak slowa szalenca – przyznal po meczu kapitan Arki Adam Marciniak.
Po przerwie obraz gry sie nie zmienil i nic nie zapowiadalo cudu. Droge
po niego utorowal Mateusz Mlynski, ktory po swietnym dosrodkowaniu
Marciniaka strzalem glowa dal nadzieje gospodarzom. Wowczas spotkanie
wymknelo sie spod kontroli przyjezdnych. Cofneli sie na wlasna polowe,
zupelnie nie przypominali ekipy, ktora byla w stanie wbic tego dnia Arce
co najmniej piec, szesc albo i wiecej bramek. Gdynianie wobec statycznej
postawy przeciwnika podeszli wyzej, a Marko Vejinovic fantastycznie
przymierzyl w samo okienko. Tuz przed koncowym gwizdkiem bylo 2:2, co
juz samo w sobie z przebiegu spotkania bylo ogromnym sukcesem dla
gospodarzy.
Za chwile goscie trafili w slupek (Piotr Malinowski), ale to Arka
przeprowadzila jeszcze jedna zabojcza akcje. Taka, ktora wywolala
szalenstwo na trybunach. Nemanja Mihajlovic otrzymal pilke z boku pola
karnego i oddal idealny strzal w dlugi rog, ktory po odbiciu od slupka
wyladowal w bramce gosci. Niemozliwe stalo sie faktem!
– To byl zwariowany mecz – dodal niedowierzajacy w koncowy rezultat
Marciniak.
Pelna zgoda, a po takim spotkaniu mozna dodac tylko jedno: takie rzeczy
dzieja sie tylko w polskiej Ekstraklasie!

-Zvonimir Kozulj mogl zapewnic Pogoni Szczecin trzy punkty w Lodzi, ale
w doliczonym czasie gry spudlowal z rzutu karnego. Chwile pozniej Dante
Stipica uratowal Portowcow przed utrata kompletu punktow. Wszystko, co
ciekawe w meczu LKS – Pogon, dzialo sie po 90. minucie. Nic dziwnego, ze
skonczylo sie remisem 0:0.
Runjaic postanowil za to po raz pierwszy wystawic w wyjsciowej
jedenastce Pawla Cibickiego. Szwed polskiego pochodzenia w poprzednich
meczach pojawial sie na boisku w drugich polowach i zawsze wprowadzal
ozywienie w gre Portowcow. Tym razem ofensywne formacje Pogoni mialy zyc
od poczatku. To sprawilo, ze na srodek, za plecy Michalisa Maniasa,
trafil Srdjan Spiridonovic. Na prawa obrone z kolei powrocil David Stec,
ktory zastapil Jakuba Bartkowskiego.
Cibicki, owszem, staral sie. Byl jednym z najaktywniejszych pilkarzy w
portowej ekipie, ale niewiele z tego wynikalo, bo jego wrzutki z lewego
skrzydla zwykle trafialy na glowy obroncow gospodarzy. Kiedy w 16.
minucie byly pilkarz Malmoe FF strzelal z rzutu wolnego bitego niemal z
lewej linii pola karnego, Arkadiusz Malarz w bramce lodzian nie dal sie
zaskoczyc.
Moskal doskonale odrobil zadanie rozgryzienia taktyki stosowanej przez
Pogon i zaskoczyl szczecinian ich wlasna bronia. Lodzianie wyszli wysoko
ustawieni i neutralizowali zapedy szczecinian juz na ich polowie. Totez
dwie najlepsze sytuacje w pierwszej czesci mieli wlasnie gospodarze.
Najpierw Maciej Wolski strzelal z rzutu wolnego (28. minuta), potem
Dragoljub Srnic (43.) uderzal spoza pola karnego. W obu przypadkach
pewnie bronil Dante Stipica.
Pierwsza polowe Pogon zagrala slabo, a druga rozpoczela jeszcze gorzej.
Sytuacje strzeleckie mieli Jakub Wrobel (dwie) i Wolski. Nie
wykorzystali ich. Szczecinianie grali slabo, jednostajnie, wolno. LKS
przyspieszal i w 63. minucie powinien prowadzic 1:0, ale Wrobel
zmarnowal doskonala okazje i spudlowal z pieciu metrow przed bramka Stipicy.
Portowcy nadal grali slabo w ataku, ale tez nie pozwalali rywalom na
zagrozenie pod bramka Stipicy. Dopiero roszady w ofensywie (zdjecie
Cibickiego, Spiridinovicia i Maniasa) daly nowy impuls atakom Pogoni. W
79. minucie dobrej sytuacji nie wykorzystal Stec, ktory strzelal (a moze
dogrywal) z prawego skrzydla, ale nikt nie zamknal akcji.
W odpowiedzi podobnie zachowal sie Jan Grzesik, po ktorego strzale pilka
minela bramke Stipicy.
Dopiero w doliczonym czasie gry oba zespoly mialy najlepsze okazje do
zdobycia bramek. Najpierw debiutujacy po operacji pachwiny Zvonimir
Kozulj wpadl w pole karne, gdzie zostal podciety przez Tadeja Vidmajera.
Sedzia Bartosz Frankowski nie mial watpliwosci, wskazujac na 11. metr.
Karnego strzelal sam poszkodowany i dolaczyl do grupy strzelcow, ktorzy
od tygodnia nie potrafia wykorzystac jedenastki. „Zvonek” tuz przed
pilka posliznal sie i nie trafil w bramke. Moment pozniej po rzucie
roznym w zamieszaniu podbramkowym ekwilibrystyczna parada Stipica
uratowal granatowo-bordowych przed porazka.
Przed tygodniem oba zespoly zremisowaly bezbramkowo swoje mecze (w meczu
Pogon – Slask Wroclaw to goscie nie wykorzystali rzutu karnego). Tym
razem w bezposrednim spotkaniu znowu zanotowaly wynik 0:0. Nic dziwnego,
bo z przebiegu meczu mozna bylo wysnuc wniosek, ze zarowno lodzianie,
jak i szczecinianie dbali przede wszystkim o to, by bramki nie stracic.
Bezbramkowy remis sprawi, ze Pogon ani drgnie w tabeli po 23. serii meczow.

– Zarzad PZPN zadecydowal w piatek, ze od sezonu 2021/22 w pilkarskiej
ekstraklasie bedzie wystepowac 18 zespolow. Obecnie gra 16 druzyn.
Decyzja zostala podjeta jednoglosnie.
„W piatek (…) odbylo sie posiedzenie zarzadu Polskiego Zwiazku Pilki
Noznej. Jednoglosnie podjeto uchwale dotyczaca formatu rozgrywek
Ekstraklasy od sezonu 2021/22. W lidze bedzie wystepowalo 18 druzyn,
ktore rozegraja 34 kolejki. Zmiana formatu rozgrywek zostala
zaproponowana przez kluby na czwartkowym spotkaniu z przedstawicielami
PZPN” – poinformowano w komunikacie na stronie pilkarskiej federacji.
Jednoczesnie, jak dodano, PZPN wyraza „pelna gotowosc do uczestnictwa w
cyklicznych spotkaniach i konsultacjach dotyczacych wszelkich aspektow
zawodowej pilki noznej w Polsce”.
„Podczas dzisiejszego zarzadu prezes odczytal sprawozdanie ze spotkania
z klubami i nastapilo glosowanie, po ktorym jednomyslnie podjeto uchwale
o 18-zespolowej ekstraklasie od rozgrywek 2021/22. To oznacza, ze
najblizszy sezon bedzie przejsciowy. Spadnie tylko jedna druzyna, a z
pierwszej ligi wejda trzy, aby zwiekszyc liczbe z 16 do 18. Od sezonu
2021/22 ekstraklase opuszcza juz trzy druzyny” – powiedzial Kwiatkowski.
W obradach, jak przyznal, uczestniczyli jedynie czlonkowie zarzadu PZPN.
Dodal, ze zarzad pilkarskiej centrali, po zmianie przeglosowanej w
przeszlosci na zjezdzie PZPN, mial prawo podjac decyzje o powiekszeniu
do 18 liczby druzyn w ekstraklasie. Nie trzeba juz zwolywac zjazdu.
„Teraz odpowiednie zmiany zostana wpisane do regulaminu ekstraklasy na
kolejny sezon” – zakonczyl rzecznik prasowy PZPN.
Obecnie w ekstraklasie wystepuje 16 zespolow. Od sezonu 2013/14
nastepuje podzial druzyn po 30. kolejce na tzw. grupy mistrzowska i
spadkowa, po czym odbywa sie jeszcze siedem kolejek. Po czterech latach
obowiazywania tego formatu zniesiono przepis o podziale punktow po
sezonie zasadniczym, ale wciaz obowiazuje podzial na dwie grupy w tzw.
fazie finalowej.
W tym sezonie po raz pierwszy najwyzsza klase opuszcza trzy ostatnie
druzyny, a w ich miejsca awansuja dwie najlepsze z 1. ligi oraz kolejna
wyloniona w barazach miedzy ekipami z pozycji 3-6.
Juz podczas poprzednich obrad zarzadu PZPN, 22 stycznia, uczestnicy
rozmawiali na temat mozliwego powiekszenia najwyzszej klasy rozgrywek do
18 druzyn.
„Trzeba cos zrobic, poniewaz obserwujemy niepokojace rzeczy – odplyw
pilkarzy z ekstraklasy, zwlaszcza utalentowanych, fatalne wyniki w
europejskich pucharach, coraz gorsza frekwencje na trybunach. Stad
dyskusja o zmianie koncepcji rozgrywek. Zmiana formatu rozgrywek
uwolnilaby takze kilka terminow w kalendarzu. Ponadto latwiej byloby
zarzadzac druzynami. Kluby nie walczylyby za wszelka cene o osme
miejsce, oznaczajace spokojne utrzymanie juz w kwietniu. Mozna byloby
ogrywac mlodych pilkarzy” – powiedzial wowczas PAP jeden z uczestnikow
obrad.
Dzialaczom PZPN zalezalo na podjeciu decyzji w miare szybko – chodzilo
m.in. o to, zeby byc gotowym na nowy przetarg dotyczacy praw mediowych.
Obecny obowiazuje do konca sezonu 2020/21.
Poza tym, jak przypominali, w pazdzierniku odbeda sie wybory wladz PZPN
i ewentualne odlozenie decyzji o reformie ekstraklasy mogloby stac sie
przedmiotem przedwyborczej kampanii.
Jednym z najwiekszych zwolennikow poszerzenia ekstraklasy do 18 druzyn
byl wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych Marek Kozminski.
„Uwazam, ze to bedzie pod kazdym wzgledem korzystne dla polskiej pilki.
Moim zdaniem obowiazujacy teraz projekt biznesowy nie wypalil, a pod
wzgledem sportowym od poczatku byl watpliwy” – stwierdzil Kozminski,
ktory w srode zapowiedzial start w wyborach na prezesa PZPN.
W latach 1991-98 w najwyzszej klasie gralo juz 18 druzyn, a opuszczaly
ja wtedy po sezonie cztery ostatnie. Pozniej wrocono do 16 zespolow.

– Poturbowana Polska przegrala z Izraelem. Rozczarowanie na poczatek
eliminacji do EuroBasketu 2021
A.J. Slaughter zdobyl w Gliwicach 29 pkt, trafil osiem z 11 rzutow za
trzy, ale nie otrzymal odpowiedniego wsparcia od kolegow i Polska
przegrala z Izraelem 71:75.
W pierwszym meczu eliminacji do EuroBasketu 2021 nie mogl zagrac ani
najlepszy strzelec reprezentacji Polski na MS w Chinach Adam Waczynski,
ani jej najlepszy gracz Mateusz Ponitka. Ten pierwszy, kapitan kadry,
oglosil zakonczenie reprezentacyjnej kariery z powodu konfliktu z
prezesem Polskiego Zwiazku Koszykowki Radoslawem Piesiewiczem. Drugi
leczy kontuzje (uszkodzony staw skokowy). W Gliwicach mogl zagrac tylko
jeden z trzech ofensywnych liderow druzyny Mike’a Taylora – A.J. Slaughter.
W pierwszej polowie gracz hiszpanskiej Sewilli rzucal znakomicie i
dzieki niemu Polacy rozpoczeli trzecia kwarte, prowadzac 39:37. 32-letni
Slaughter nie spudlowal ani jednego z szesciu rzutow za trzy punkty i w
ciagu dwoch kwart zdobyl 20 pkt.
Rowniez Izrael nie gral w Gliwicach w najmocniejszym skladzie. Wazni
gracze tej druzyny nie mogli wystapic z uwagi na konflikt FIBA z
Euroliga – ci koszykarze, ktorych druzyny rywalizuja w Eurolidze, nie
moga (generalnie rzecz biorac) grac w eliminacjach do EuroBasketu, gdyz
mecze jednych i drugich rozgrywek czesto sie pokrywaja.
Osme miejsce i swietna gra Polakow na ostatnich MS w Chinach sprawily,
ze kibice wykupili prawie 12 tysiecy biletow do gliwickiej hali. Nasi
reprezentanci – wyjawszy Slaughtera – w pierwszej polowie grali jednak
nieporadnie i w ciagu trzeciej kwarty nie tylko nie potrafili powiekszyc
prowadzenia, ale przed ostatnimi dziesiecioma minutami tracili do rywali
dwa punkty. Szesc minut przed ostatnia syrena Izrael prowadzil 65:58.
Dwie minuty pozniej Slaughter znowu trafil za trzy i Polacy zblizyli sie
na punkt. Dwa rzuty osobiste trafil Kulig i nasi reprezentanci objeli
prowadzenie. Celnym rzutem za trzy odpowiedzieli rywale. Dwie minuty
przed koncem meczu Izraelczycy odskoczyli na 4 pkt. Po dosc nerwowej
koncowce wygrali 75:71.

– Mityngiem w stolicy Hiszpanii zakonczono dzis World Athletics Indoor
Tour. W klasyfikacji generalnej, w ktorej licza sie trzy najlepsze
wystepy z imprez zaliczanych do do cyklu, triumfowala Justyna
Swiety-Ersetic. Przed szansa stanal Adam Kszczot, jednak nie udalo mu
sie jej wykorzystac. A poza nimi? Swietnie pchal Konrad Bukowiecki,
jednak hale oczarowala dzis najbardziej Yulimar Rojas, ktora w trojskoku
odpalila tak, jak Adam Malysz z progu w najlepszych latach.
Zanim jednak o sukcesach, to kilka slow narzekania. Bo nie mozemy oprzec
sie wrazeniu, ze gdyby caly ten cykl zorganizowac w Polsce, wypadloby to
wszystko o wiele lepiej. Kiedy w Toruniu odbywal sie ORLEN Copernicus
Cup, wszystko stalo na najwyzszym poziomie – oprawa, realizacja, a nawet
kibice na trybunach po prostu swietnie sie bawili i stanowili znakomite
tlo dla zawodow. Dostosowali sie do tego zawodnicy, na czele z Armandem
Duplantisem ustanawiajacym rekord swiata. A potem przyszly kolejne
imprezy. W Glasgow publika byla kompletnie flegmatyczna. Gdy Szwed po
raz kolejny pobil rekord swiata, towarzyszyly temu co najwyzej
niewielkie oklaski. Brakowalo tych emocji. A w Madrycie?
O ile do publiki nie mamy zastrzezen, o tyle realizacja mityngu
kompletnie lezala. Kamer bylo niewiele, chocby skok w dal pokazywano
glownie z dwoch i zadna nie prezentowala sie dobrze; realizator potrafil
spoznic sie na start biegu na 800 metrow, mimo ze nie mial w tym czasie
nic waznego do pokazania; a w oficjalnych wynikach biegu na 60 metrow
przez plotki pewnie wciaz przekonuja kibicow, ze wygral Damian Czykier,
ktory finiszowal czwarty. Serio, Hiszpanom po tym, co dzis
zaprezentowali, nie powierzylibysmy do realizacji nawet mistrzostw Wachocka.
Ale okej, dosc juz narzekania. Bo mamy tez powody do zadowolenia. Chocby
za sprawa Konrada Bukowieckiego, ktory co prawda nie wygral – bo w
ostatniej kolejce o jeden centymetr wyprzedzil go Filip Mihajlevic,
ustanawiajac nowa zyciowke i rekord kraju – ale jego 21,73 m to naprawde
solidny wynik, ktory daje spore nadzieje na starty juz na otwartym
stadionie. Bukowiecki zajal zreszta trzecie miejsce w ostatecznej
klasyfikacji World Athletics Indoor Tour, choc uczciwie przyznac trzeba,
ze akurat w pchnieciu kula obsada byla niezbyt imponujaca.
Imponujacy byl za to wystep Yulimar Rojas. Wenezuelka dlugo sie
rozkrecala, w kolejnych skokach popelniala bledy, przekraczala belke,
zle sie odbijala a nawet ladowala. Ale wiedzielismy, ze jesli tylko
zlozy wszystko do kupy, to jest w stanie odpalic fenomenalnie, spokojnie
przekraczajac 15 metrow. Nie spodziewalismy sie jednak tego, co mialo
nastapic. Bo nie dosc, ze te pietnastke w ostatniej probie faktycznie
przeskoczyla, to zrobila to z przytupem. Jej wynik – 15,43 m – jest
nowym halowym rekordem swiata. A dodajmy, ze poprzedni utrzymywal sie
przez 16 lat. Do wyrownania rekordu absolutnego, ze stadionu, zabraklo
Wenezuelce tylko siedmiu centymetrow. Najlepsze jest jednak to, ze”
technicznie w tym najlepszym skoku jeszcze nie wszystko wygladalo
idealnie. Zapas jest wiec ogromny. I jesli tylko wyjdzie jej jedna
perfekcyjna proba, prawdopodobnie bedziemy mieli wynik historyczny.
No dobra, ale to tyle o tym, co wzbudzilo najwiekszy zachwyt miejscowej
publicznosci. Teraz napiszmy o tym, co wzbudzilo najwiekszy zachwyt u
nas. A tym bezapelacyjnie byl bieg Justyny Swiety-Ersetic. Zawodniczka
Grupy Sportowej ORLEN cala sprawe zalatwila po swojemu: najpierw
trzymala sie za najgrozniejszymi przeciwniczkami, by na wirazu przed
ostatnia prosta zaczac je wyprzedzac i spokojnie zapewnic sobie
zwyciestwo. Nie tylko w dzisiejszym mityngu, ale i w calym cyklu World
Athletics Indoor Tour. Stala sie tym samym szosta osoba z Polski, ktora
w nim triumfowala. Wczesniej robili to Adam Kszczot (dwukrotnie), Joanna
Jozwik, Piotr Lisek i Ewa Swoboda. Swoja droga tu tez dorzucic
moglibysmy maly kamyczek do ogrodka organizatorow, ktorym na finiszu” za
pozno zatrzymal sie zegar. I trzeba bylo korygowac wyniki. Ostatecznie
dowiedzielismy sie, ze Swiety-Ersetic dobiegla z czasem 51.93 s, a
czwarta Iga Baumgart-Witan miala na mecie zmierzone 52.62.
Wspomnielismy Adama Kszczota. Nasz �sProfesor” walczyl dzis o trzecie
zwyciestwo w calym cyklu, ale spelnic musial dwa warunki. Po pierwsze
wygrac bieg, a po drugie zrobic to z czasem lepszy niz 1:45.86. Nie
udalo mu sie ani jedno, ani drugie, aczkolwiek przesadnie nas to nie
dziwi, biorac pod uwage jego niedawny upadek. Ostatecznie dobiegl na
trzecim miejscu z czasem 1:46.32, a o 13 setnych sekundy wolniejszy byl
Marcin Lewandowski, ktory jednak na 800 metrow biega na hali treningowo,
wiec nie traktowalibysmy jego rezultatow zbyt powaznie. Mimo
dzisiejszego niepowodzenia (choc niezbyt wielkiego, bo caly cykl
ukonczyl na drugim miejscu), wyniki Kszczota sygnalizuja, ze moze byc w
naprawde dobrej formie na stadionie. I oby tak wlasnie sie stalo, bo
wiadomo, ze ma z igrzyskami olimpijskimi rachunki do wyrownania.
Jesli chodzi o tyczkarzy, dzis bez rewelacji, bo czolowka szykuje sie do
niedzielnego mityngu tyczkarskiego u Rennauda Lavilleniego. Ponoc to
najlepsze miejsce do skakania na swiecie” Moze sie okazac, ze wlasnie
tam Duplantis znow podniesie i pokona poprzeczke na rekordowej
wysokosci. Mateusz Jerzy i Robert Sobera solidarnie zatrzymali sie na
wysokosci 5,50 m. W tym sezonie bywalo juz lepiej w obu przypadkach.
Bardziej pasjonujacy pojedynek stoczyly nasze plotkarki. Zarowno
Karolina Koleczek z Orlen Teamu jak i mlodziutka, 18-letnia Pia
Skrzyszowska awansowaly do finalu sprintu” a tam podzielily je zaledwie
dwie setne! Czolowa juniorka swiata Pia odgrazala sie, ze w tym sezonie
zlamie 8 sekund. Tym razem zabraklo siedmiu setnych. Blisko, coraz
blizej! Damian Czykier prze chwile byl na ustach calego
lekkoatletycznego swiata, jednak to byl blad obslugi i Damian nawet nie
zdazyl sie ucieszyc, choc wynik 7.68 na pewno przyniosl mu satysfakcje.
Wyniki sportowcow z calego swiata sygnalizuja z kolei, ze forma wielu z
nich – zwlaszcza tych najlepszych – rosnie wraz z trwaniem sezonu
halowego. I w tej sytuacji tym bardziej szkoda, ze mistrzostwa swiata
przeniesiono na przyszly rok, zamiast zmienic miejsce ich rozegrania. Bo
istniala spora szansa, ze obejrzelibysmy wspaniala rywalizacje. A w tej
sytuacji? Coz, pozostaje emocjonowac nam sie mistrzostwami Polski, ktore
juz w przyszly weekend w Toruniu.

-Czwarte miejsce Moniki Hojnisz-Staregi w biegu ze startu wspolnego to
najlepszy wynik Polki w konczacych sie w niedziele mistrzostwach swiata
w Antholz-Anterselvie.
Monika Hojnisz-Starega od siedmiu lat czeka na medal mistrzostw swiata
odkad w Novym Mescie siegnela po braz w biegu ze startu wspolnego. W tej
samej konkurencji byla bardzo bliska powtorzenia tego wyniku w niedziele
w Antholz-Anterselvie. Hojnisz-Starega jako jedyna z Polek
zakwalifikowala sie do trzydziestki zawodniczek uprawnionych do startu w
biegu na 12,5 kilometra. Do tego grona wchodzi bowiem najlepsza
pietnastka klasyfikacji generalnej Pucharu Swiata, dotychczasowe
medalistki mistrzostw globu, a stawke uzupelniaja najlepsze zawodniczki
pozostalych biegow.
Hojnisz-Starega swietnie rozpoczela rywalizacje, bo przez caly czas
trzymala sie w pierwszej piatce. Podczas dwoch poczatkowych wizyt na
strzelnicy byla bezbledna, a po jednej pomylce zanotowala przy trzecim i
czwartym strzelaniu. Z dwoma pudlami na koncie na ostatnia petle
wybiegla jako piata, ale juz 300 metrow przed meta zajmowala trzecie
miejsce. Wtedy rozpoczela sie najbardziej zacieta walka o brazowy medal.
Na polmetku tego ostatniego odcinka Polke wyprzedzila jednak Hanna
Oeberg i Polka stracila do Szwedki ostatecznie rowno trzy sekundy.
Rowniez na ostatnim odcinku rozstrzygnely sie losy zlotego medalu.
Norwezka Marte Olsbu Roeiseland wyprzedzila Wloszke Dorothee Wierer i
siegnela po siodmy medal w Antholz-Anterselvie w tym piaty zloty.

-Kadziewicz: Mlodosci! Ty na poziomy wlatuj! [felieton]
Po kilku latach przerwy do naszej ligi wrocil znakomity trener Daniel
Castellani. Oaza spokoju, czlowiek z bardzo ciekawym siatkarskim
pomyslem, ktory nauczyl wielu zawodnikow wykorzystywac najwieksze atuty.
Zwrocilem uwage na jedna z jego pierwszych wypowiedzi. Zapytany, co
zmienilo sie w naszej lidze, odpowiedzial, ze jest pod wrazeniem tego,
jak potrafimy wykorzystac potencjal zasluzonych dla dyscypliny.
Nadciagnela mlodosc. Powiew swiezosci przynosi nowe pomysly realizowane
z rozmachem. Tak wlasnie widzialem i widze pokolenie kolegow, ktorzy z
przytupem wdarli sie na salony.
Podchodzilem do tego bardzo optymistycznie. Nie dostrzegalem zagrozen,
przekonany, ze ulanska fantazja swiat mozna zmieniac. Koniec zawodowej
kariery to poczatek czegos nowego, idealny moment na zmiany tak bardzo
potrzebne calemu srodowisku siatkarskiemu. Ogromny potencjal, ktorego
szeroko rozumiana polska siatkowka nie moze zmarnowac.
****
Zawodnicy, ktorzy osiagneli dobre wyniki na polu reprezentacyjnym,
dzisiaj sa prezesami, dyrektorami sportowymi, trenerami czy
komentatorami telewizyjnymi. Najwazniejsze, ze w wiekszosci przypadkow
sa wartoscia dodana w nowych miejscach pracy.
Walka o pozyskanie srodkow finansowych, namawianie zawodnikow do
reprezentowania nowych barw czy wojna podjazdowa przypominajaca raczej
handel na gieldzie z agentami sportowymi to zupelnie inny poziom
wtajemniczenia niz przebijanie pilki nad siatka.
Kazdy z nich ma inny temperament i pomysl na siebie, jednak przygladajac
sie ich pracy, dostrzegam identyczne cechy, ktore charakteryzowaly ich
na boisku. Sebastian Swiderski, Piotrek Gacek czy Krzysiek Ignaczak
dzisiaj po prostu chodza w dobrych garniturach, a nie biegaja w spodenkach.
Male sprostowanie. Igla chwilowo dostal przerwe od pelnienia roli
prezesa. Gigantyczny falstart, ktory zaliczyl w sportowym domu, nie
przekresla jednak jego przyszlosci na podobnym stanowisku.
Na boisku skakal do wszystkich. Podczas meczu pokazywal srodkowym, jak
blokowac, a rozgrywajacemu sugerowal, komu ma poslac kolejna pilke. I do
tego gadal, gadal i gadal. Denerwowal tym nie tylko przeciwnikow, ale i
nas, stojacych po tej samej stronie siatki. Potrafil jednak zapanowac
nad emocjami, skoncentrowac sie na robocie i wygrywac najwieksze imprezy
mistrzowskie.
****
Pamietam, jak uslyszal od Raula Lozano, ze nie jedzie do Japonii na
mistrzostwa swiata w 2006 roku. Oczy pelne lez i para z uszu – tak
wygladal Krzysiek. Dlugo to w nim siedzialo i zapewne bardzo bolalo.
Co zrobil Igla? Spial dupsko i pracowal jeszcze mocniej niz w
poprzednich latach. Nie plakal, nie marudzil, tylko oral boisko, bo
chcial udowodnic, ze warto na niego postawic. Typowy swir, ktorego
przeszkody i niepowodzenia nigdy nie stopowaly. Zawsze gotowy do
treningu, zawsze na diecie. I nigdy nie trzeba bylo powtarzac mu kilka
razy, ze wybila 21 i zaraz wychodzimy.
Jako prezes nie zmienil sie, bo ciezko zmienic DNA. Wszyscy odebrali
jasny komunikat. Uwaga, nadchodze! Mam pomysl, stabilny budzet i Piotrka
Gruszke, z ktorym zbudujemy fajna ekipe.
Jak powiedzial, tak zrobil. Tylko ekipa okazala sie niezbyt fajna, a
prezes z trenerem dostali potezny strzal z liscia. Taki na odmulenie.
Znajac zycie, Krzysiek otrzepie sie po kilku tygodniach, zastanowi,
przeanalizuje, gdzie zrobili najwieksze babole i ruszy dalej. Sroga
lekcja weryfikujaca coraz krotsza liste kolegow i pseudodoradcow.
****
Na poczatku tego sezonu, patrzac na zawodnikow, ktorzy podpisali umowy w
Rzeszowie, raczej nikt nie stawial Resovii w roli faworyta. Byla
zespolem, ktory pod reka dwoch starszych kolegow moze powojowac – kilku
graczy po trzydziestce, mlody Polak na rozegraniu oraz duza grupa
zawodnikow majacych cos do udowodnienia.
Pikantna potrawa okazala sie niestrawna. Dzisiaj przelyk pali zywym
ogniem i nawet nie wiadomo, czym przepic, zeby przestalo bolec. Resovia
szanse na play-off ma wedlug mnie teoretyczne. Z ligi nie spadnie, ale
mistrzostwa tez nie wygra. Kontrakty zostana wypelnione, tylko, panowie
siatkarze, pytanie: jakim kosztem?
Grucha i Igla dostali kopniaka. Mam nadzieje, ze gdy emocje opadna,
kazdy bedzie mogl spojrzec sobie w oczy
——————
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Strona 1 z 1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *