Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 17 marca 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 73 (5103) 17 marca 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

FORMULA 1
Pierwszym zwyciezca wyscigu w sezonie 2019 Formuly 1 zostal Valtteri
Bottas. Kierowca Mercedesa wyprzedzil na mecie kolege z zespolu, Lewisa
Hamiltona, a podium zamknal Max Verstappen. Robert Kubica uplasowal sie
na 17. miejscu, a George Russell byl 16. Polak zanotowal bardzo pechowy
poczatek, bowiem tuz po starcie otarl sie o Pierre’a Gasly’ego,
uszkadzajac dziob bolidu.
Cos, co wydawalo sie niemozliwe i na co czekalismy tak dlugo, stalo sie
faktem. Robert Kubica wrocil do scigania w F1 jako kierowca Williamsa. –
W pewnym stopniu powrot byl oczywiscie celem i dal mi jakas satysfakcje.
Wszystko jednak dzieje sie bardzo szybko. Sa nowe cele i nowe wyzwania,
a swiat idzie do przodu – mowil Kubica przed startem sezonu.
Polak zdawal sobie sprawe, ze przed nim arcytrudne zadanie. Treningi i
kwalifikacje potwierdzily, ze Williams wyraznie odstaje od reszty
zespolow. – Na razie nie mamy z kim walczyc – ocenial krakowianin.
Zarowno on, jak i George Russell nie kryli przed niedzielna rywalizacja,
ze bolid pozostawia wiele do zyczenia. Plan na pierwszy wyscig byl
prosty – wyjechac na tor i po prostu wycisnac z maszyny tyle, ile sie da.
Kubica zdecydowal sie ruszyc na twardych oponach. Krakowianin bardzo
szybko zjechal jednak do alei serwisowej, zmieniajac je na posrednie.
Okazalo sie, ze na samym poczatku otarl sie o Pierre’a Gasly’ego i
uszkodzil dziob bolidu. Bardzo pechowy start zaliczyl tez Daniel
Ricciardo, ktory zawadzil o pobocze, notujac straty. Poczatek nalezal od
Valtteriego Bottasa. Po sprytnym manewrze Fin wyprzedzil Lewisa
Hamiltona, wysuwajac sie na prowadzenie. Za dwojka reprezentujaca
Mercedesa zgodnie z przewidywaniami „ustawili sie” Sebastian Vettel i
Charles Leclerc.
Wyscigu w Melbourne milo nie bedzie wspominal Carlos Sainz. Na
jedenastym okrazeniu z jego bolidu zaczal wydostawac sie dym. Szybko
stalo sie jasne, ze dla kierowcy McLarena to juz koniec scigania.
Szefostwo teamu moglo miec mieszane uczucia, bo na wysokosci zadania
stawal Lando Norris. Mlodziutki Brytyjczyk, ktory debiutuje w F1, zajal
ostatecznie 12. pozycje.
Kubica i Russell niestety znow znajdowali sie na samym koncu stawki.
Dwojka z Williamsa przesunela sie w tabeli wynikow nieco wyzej wskutek
klopotow innych kierowcow. Po wspomnianym Sainzie przedwczesnie z toru
zjechali Daniel Ricciardo (awaria maszyny po incydencie z poczatku
wyscigu) i Romain Grosjean, ktory mial problemy z przednim kolem.
Tymczasem na 31. okrazeniu tempo podkrecil Max Verstappen. Kierowca Red
Bulla w efektownym stylu minal Vettela, wskakujac na trzecia pozycje
miedzy zawodnikow Mercedesa i Ferrari. Na prowadzeniu caly czas byl
Bottas. Dziesiec okrazen przed koncem Verstappen popelnil kosztowny blad
i w efekcie Holender mogl zapomniec o tym, by dopasc drugiego Hamiltona.
Ostatecznie w czolowce nic sie juz nie zmienilo. W Australii
zatriumfowal Bottas, ktory po swietnym starcie nieoczekiwanie wyprzedzil
wielkiego faworyta, Lewisa Hamiltona. W dodatku zgarnal dodatkowy punkt
za najszybsze okrazenie. Na kolejnych pozycjach uplasowali sie
Versteppen, Vettel, Leclerc, Magnussen i Huelkenberg. Robert Kubica
zakonczyl wyscig na 17. miejscu, zas George Russell byl szesnasty.

SKOKI NARCIARSKIE
Prevc wygrywa konkurs w Vikersund, Wolny tuz za podium. Kobayashi
triumfuje w Raw Air!
Domen Prevc wygral niedzielny konkurs Pucharu Swiata w Vikersund.
Sloweniec o zaledwie 0,1 pkt. wyprzedzil Ryoyu Kobayashiego, ktory
siegnal po zwyciestwo w cyklu Raw Air. Najwyzej z Polakow uplasowal sie
Jakub Wolny, ktory zajal czwarte, najlepsze w karierze miejsce.
W kwalifikacjach do niedzielnego konkursu Dawid Kubacki, ktory na
poczatku marca zostal mistrzem swiata na normalnej skoczni, byl szosty.
Poza nim z Bialo-Czerwonych w zmaganiach indywidualnych w Vikersund
zaprezentuja sie takze Piotr Zyla, Kamil Stoch oraz Jakub Wolny. Pecha w
eliminacjach mial Stefan Hula, ktory zajal 41. miejsce. Do awansu do
finalu Polakowi zabraklo… 0,1 pkt.W sobote Polacy zajeli czwarte
miejsce w konkursie druzynowym, a najslabiej z nich skakal Stoch, ktory
pod wzgledem indywidualnym osiagnal dopiero 25. rezultat. Jeszcze przed
ostatnia grupa skoczkow Polacy mieli, wydawaloby sie, bezpieczna
przewage nad Austria (36,2 pkt.), jednak najpierw Stefan Kraft zaliczyl
239,5 m, a po chwili Stoch odpowiedzial 200 metrami. Polacy tym samym
spadli z trzeciego na czwarte miejsce. Na niewiele zdaly sie dobre skoki
Piotra Zyly (219,5 i 232 m) oraz Jakuba Wolnego (227,5 i 229,5 m), ktory
dwukrotnie bil rekordy zyciowe, oraz niezle Dawida Kubackiego (205 i 217
m). Blizniacza sytuacja miala miejsce w pierwszej serii, kiedy to po
skoku Stocha na 202 m spadli z drugiej na szosta pozycje.
W niedzielnej serii probnej najlepiej spisal sie Domen Prevc. Sloweniec
wyladowal na 242. metrze i wyprzedzil Roberta Johanssona (234 m) i Ryoyu
Kobayashim (223,5 m). Wsrod Bialo-Czerwonych najlepszy byl Zyla, ktory
po skoku na 220 m zajal szosta lokate. Miejsca od osmego do dziesiatego
zajeli kolejno Kubacki (215,5 m), Stoch (218 m) i Wolny (219,5 m).
Na polmetku konkursu prowadzil Domen Prevc (241 m), przed Ryoyu
Kobayashim (237 m) i Wolnym, ktory skokiem na 230 m ponownie pobil
rekord zyciowy. Pozostali Polacy plasowali sie poza „10”. Kubacki byl
11. (214,5 m), kolejna lokate zajmowal Zyla (212 m), a Stoch plasowal
sie na 16. pozycji (207,5 m).
W drugiej serii Stoch juz znacznie sie poprawil (225,5 m) i awansowal na
12. miejsce. Jeszcze lepiej skoczyl Zyla (232 m), co pozwolilo mu
przesunac sie na dziewiata lokate. Kubacki nie pozostal im dluzny i
takze poprawil swoja pozycje na 10. (225 m). Wolny ponownie potwierdzil
wielka forme (225,5 m) i ostatecznie zajal czwarte miejsce, co jest jego
najlepszym osiagnieciem w karierze.
Po zwyciestwo siegnal Domen Prevc (232,5 m), ktory zaledwie o 0,1 pkt.
wyprzedzil Ryoyu Kobayashiego (239 m). Japonczyk wygral cykl Raw Air, za
co zainkasowal dodatkowe 60 tysiecy euro. Na trzecim miejscu uplasowal
sie Stefan Kraft (236,5 i 229,5 m), do ktorego Wolny stracil 4,4 pkt.

KOSZYKOWKA
Organizujace mundial Chiny, Wenezuela i Wybrzeze Kosci Sloniowej –
lepszej grupy na mundialu Polska nie mogla wylosowac.
Prezes Polskiego Zwiazku Koszykowki Radoslaw Piesiewicz az chichotal,
gdy Kobe Bryant umiescil Polske w grupie A z Chinami oraz Wenezuela, a
pozniej dorzucil jeszcze Wybrzeze Kosci Sloniowej – najnizej
sklasyfikowanego uczestnika mundialu. Grupa marzen. Polska jest 25. w
swiatowym rankingu, Wenezuela – 20., Chiny 30., WKS 64.
Moglo byc duzo gorzej.
Zamiast Chin, ktore w pierwszym koszyku znalazly sie tylko dlatego, ze
sa gospodarzem, druzyna Mike’a Taylora mogla wylosowac USA, Hiszpanie
lub Francje.
Przede wszystkim udalo sie uniknac grupy smierci. Gdyby Polska
wylosowala USA, zagralaby tez z Turcja, bo do jednej grupy nie mogly
zostac wylosowane dwa zespoly z innych kontynentow niz Europa, a w
czwartym koszyku oprocz Turkow znalazly sie reprezentacje Wenezueli,
Dominikany i Portoryko.
Taylor: – Bardzo dobre losowanie, ale jeszcze nic nie zrobilismy. Gra z
Chinami bedzie wielkim wyzwaniem. Przed nami czas przygotowan, dzieki
ktorym – mam nadzieje – pokazemy wszystko to, co najlepsze.
Mecze grupy A odbeda sie w Pekinie. Do II fazy grupowej awansuja dwie
druzyny. Mistrzostwa swiata, na ktore Polska wraca po 52 latach,
rozpoczna sie 31 sierpnia.
Pierwszy raz w historii na MS zagraja 32 reprezentacje. Druzyn
europejskich bedzie 12 – ta zmiana wymieniana jest czesto jako kluczowy
czynnik w awansie Polakow. Byl on niewatpliwie bardzo pomocny, ale nie
mniej istotne byly tez dwa inne. Konflikt FIBA z Euroliga, przez ktory
na wazne mecze eliminacji nie mogli przyjezdzac najlepsi gracze Europy
(nasza reprezentacja na tym zyskala), oraz swietna forma polskich
koszykarzy.
Awansowali z grupy J, z ktorej teoretycznie najlepsi byli Litwini, Wlosi
i Chorwaci. Tymczasem Polacy raz pokonali Wlochow i dwukrotnie Chorwatow
– w pierwszym meczu w Gdansku wygrali z ich najmocniejsza druzyna, ta z
graczami NBA.
W kwalifikacjach Polacy mieli najwyzsza w Europie skutecznosc rzutow za
trzy punkty (ponad 40 proc.), byli tez w pierwszej piatce, jesli chodzi
o srednia liczbe asyst w meczu (ok. 20). Liderem kadry zostal Mateusz
Ponitka, sile pod koszem zapewnial grajacy w lidze chinskiej Maciej
Lampe, bardzo dobrze grali tez m. in. A.J. Slaughter i Adam Waczynski z
mocnych europejskich lig: francuskiej i hiszpanskiej. W kluczowym meczu
z Chorwacja pomogl doswiadczony Lukasz Koszarek, a Holendrow na ich
parkiecie trojkami znekal Aaron Cel.
Szanse na awans do II fazy grupowej mozna zatem ocenic dosc wysoko.
Pamietajac jednak, jak w polskim sporcie czesto koncza sie szczesliwe
losowania.

PILKA NOZNA
25 kolejka
Lechia Gdansk-Wisla Plock 1-1
26 kolejka
Lech Poznan-Gornik Zabrze 0-3
Wisla Plock-Pogon Szczecin 0-2
Jagiellonia Bialystok-Korona Kielce 1-3
Zaglebie Sosnowiec-Lechia Gdansk 0-1
Legia Warszawa-Slask Wroclaw 1-0
Piast Gliwice-Miedz Legnica 2-1
Zaglebie Lubin-Arka Gdynia 0-0
Wisla Krakow-Cracovia 3-2
1.Lechia 53pkt
2.Legia 51 pkt
3.Piast 46pkt
4.Pogon 41pkt
5.Jagiellonia 40pkt
6.Lech 39pkt
7.Cracovia 39pkt
8.Korona 39pkt
9.Wisla Krakow 38pkt
10.Zaglebie Lubin 37pkt
11.Slask 27pkt
12.Gornik 27pkt
13.Miedz 27pkt
14.Arka 26pkt
15.Wisla Plock 24pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 18pkt

-Ekonomiczna wersja Pogoni Szczecin. Minimalnym nakladem sil odniosla
bezcenne zwyciestwo w Plocku!
Pogon Szczecin przez 90 minut oddala zaledwie dwa celne strzaly. To
wystarczylo, zeby odniesc drugie wyjazdowe zwyciestwo z rzedu w
ekstraklasie i pokonac Wisle Plock 2:0.
– W piatek musimy pokazac nasza prawdziwa, lepsza twarz – zapowiadal
trener Kosta Runjaic.
Portowcy na Mazowszu chcieli zmazac plame sprzed tygodnia, kiedy
przegrali na wlasnym terenie z Zaglebiem Lubin 0:3 i zepsuli wielkie
swieto z okazji pozegnania stadionu im. Floriana Krygiera w obecnym
ksztalcie.
Komplet punktow byl tez potrzebny do umocnienia pozycji w gornej polowie
tabeli, poniewaz ostatnia porazka nieco skomplikowala sytuacje
szczecinian, ktorzy nadal nie sa pewni zakonczenia sezonu zasadniczego w
grupie mistrzowskiej.
Runjaic po klesce z Zaglebiem zaskoczyl i bardzo mocno przemeblowal
wyjsciowa jedenastke. Na lawce rezerwowych usiedli obroncy Ricardo Nunes
i Mariusz Malec oraz baskijski skrzydlowy Iker Guarrotxena. Do Plocka w
ogole nie pojechali Spas Delew i Michal Zyro.
Swoja szanse dostali natomiast Jaroslaw Fojut, Hubert Matynia, David
Stec oraz Sebastian Kowalczyk, ktory zamienil niezastapionego do tej
pory Tomasa Podstawskiego (pauza z powodu nadmiaru zoltych kartek).
– Za nami kilka nieprzespanych nocy po ostatniej porazce – zdradzil
Runjaic.
Jego slowa niestety znalazly odzwierciedlenie na boisku w Plocku,
poniewaz w pierwszej polowie jego podopieczni doslownie snuli sie po
murawie. Bedaca w strefie spadkowej Wisla zdecydowanie przewazala i
wszystko wskazywalo na to, ze moze objac prowadzenie.
Plocczanie regularnie atakowali prawa strona za sprawa egzotycznego
duetu z Australii i Urugwaju – Jake’a McGinga i Nico Vareli. Gospodarze
najblizej szczescia byli w 20. minucie, kiedy po dosrodkowaniu z rzutu
roznego zawahal sie bramkarz Pogoni Lukasz Zaluska. Jego blad probowali
wykorzystac Uryga oraz McGing, ale ich strzaly nie znalazly drogi do siatki.
Portowcy wygladali blado na tle przedostatniej druzyny w tabeli
ekstraklasy, ale po raz kolejny sprawdzilo sie stare pilkarskie
porzekadlo, ze futbol nie zawsze jest sprawiedliwy. W 38. minucie Pogon
przeprowadzila dopiero pierwsza (!) grozna akcje w tym meczu.
David Stec wpadl w pole karne, ale wydawalo sie, ze zbyt dlugo zwlekal z
oddaniem strzalu i z kontrataku nic juz nie wyjdzie. Do pilki dopadl
jednak jeszcze Adam Buksa i inteligentnie dal sie sfaulowac. Sedzia bez
wahania wskazal na jedenasty metr.
Kamil Drygas co prawda pomylil sie z rzutu karnego i trafil w
poprzeczke, ale po raz kolejny przytomnie zachowal sie Buksa. 22-latek
blyskawicznie rzucil sie do dobitki i strzalem glowa wyprowadzil Pogon
na prowadzenie.
Szczescie sprzyjalo gosciom juz do konca pierwszej polowy, poniewaz w
ostatniej akcji z rzutu wolnego kapitalnie przymierzyl Dominik Furman,
ale tym razem poprzeczka okazala sie sprzymierzencem Pogoni.
W szatni Runjaic najwyrazniej przekazal swoim zawodnikom, ze nie warto
powierzac wyniku piatkowego meczu tylko w rece opatrznosci i czas wziac
sie do pracy na boisku.
Na efekty nie bylo trzeba dlugo czekac. W 48. minucie dosrodkowal Stec,
po raz drugi wykonczyl Buksa i portowcy – przy minimalnym nakladzie sil
– prowadzili w Plocku 2:0. Wisla stracila animusz z pierwszej polowy, a
po niespelna godzinie gry mogla byc juz na deskach. Zwonimir Kozulj w
sytuacji sam na sam pokonal Thomasa Dahne, ale radosc bosniackiego
Chorwata przerwal sedzia, ktory dopatrzyl sie pozycji spalonej.
Decyzja arbitra nie przysporzyla jednak Pogoni problemow i podopieczni
Runjaicia spokojnie dowiezli korzystny wynik do koncowego gwizdka. Dla
portowcow to bezcenne zwyciestwo, ktore umacnia ich pozycje w gornej
polowie tabeli i gwarantuje spokoj podczas dwutygodniowej przerwy
reprezentacyjnej.

-Lechia wrocila na zwycieska sciezke. Lider wygral w Sosnowcu.
Pilkarze Lechii Gdansk po dwoch meczach bez zwyciestwa pokonali na
wyjezdzie ostatnie w tabeli Zaglebie Sosnowiec 1:0. Jedyna bramke meczu
pieknym uderzeniem z rzutu wolnego zdobyl Daniel Lukasik.
Przed meczem najwiekszym znakiem zapytania w skladzie Lechii bylo
obsadzenie lewej obrony (za kartki pauzowal bowiem Filip Mladenovic).
Mozna bylo sie zastanawiac, czy na tej pozycji zagra Joao Nunes czy
Mateusz Lewandowski, tymczasem trener Piotr Stokowiec nie po raz
pierwszy w tym sezonie zupelnie zaskoczyl swoim wyborem i postawil na
nominalnego srodkowego pomocnika Tomasza Makowskiego. Dla 19-latka byl
to pierwszy wystep na tej pozycji i choc widac bylo, ze nie czuje sie na
niej zbyt pewnie to wiekszych bledow nie popelnil.
Szkoleniowiec Lechii stracil rowniez cierpliwosc do nieskutecznego
Artura Sobiecha (w tym roku prawie 500 minut bez gola) i w ataku
wystawil Jakuba Araka, za plecami ktorego operowal Flavio Paixao.
Portugalczyk zostal wreszcie zwolniony z obowiazkow skrzydlowego, gdyz
po raz pierwszy na wiosne w podstawowym skladzie znalazl sie Lukas Haraslin.
Czekal na gola 3,5 roku
Lechia bardzo szybko ustawila sobie mecz w ulubiony dla siebie sposob.
Juz w 8 min po faulu na Flavio sedzia Pawel Raczkowski podyktowal rzut
wolny przed polem karnym. Bylaby to idealna sytuacja dla lewonoznego
Mladenovicia. Pod jego nieobecnosc do pilki podszedl Daniel Lukasik i
kapitalnym strzalem w krotki rog zupelnie zaskoczyl Lukasa Hrosso. Dla
pomocnika Lechii byl to dopiero drugi gol w ekstraklasie (w 141
wystepie), po raz pierwszy trafil w sierpniu 2015, w spotkaniu z Wisla
Krakow.
Po zdobyciu gola gdanszczanie w typowy dla siebie sposob wycofali sie na
swoja polowe i czekali na okazje do kontry. Jednak przy tym wszystkim
pozwalali gospodarzom na dosc duzo, gra defensywna calego zespolu
pozostawiala sporo do zyczenia. Groznie bylo szczegolnie po
dosrodkowaniach. Dwukrotnie groznie glowkowal Piotr Polczak, po jednym z
jego strzalow pilka trafila w poprzeczke. Swietna sytuacje (a jakze, po
glowce Polczaka) mial rowniez Szymon Pawlowski, ktory z najblizszej
odleglosci nie trafil w bramke.
Swoje okazje mieli tez lechisci, najlepsza – po przytomnym podaniu
Flavio – majacy wielka ochote do gry Haraslin, ale strzal Slowaka
obronil jego rodak Hrosso.
Druga polowa zaczela sie od uderzenia glowa Araka w poprzeczke (po
dosrodkowaniu Haraslina), ale potem Lechia cofnela sie do jeszcze
glebszej defensywy niz w pierwszej polowie. Tyle, ze duzo lepiej
zorganizowanej. Pilkarze Zaglebia atakowali niemal caly czas, ale
wielkiego zagrozenia – poza dwoma strzalami Pawlowskiego – stworzyc im
sie nie udawalo. Najwiecej szczescia Lechia miala po uderzeniu z ponad
20 metrow Mateusza Mozdzenia, jedna poteznie uderzona pilka trafila w
poprzeczke.
Tym samym odpowiedzieli lechisci. Po kolejnym niezwykle inteligentnym
zagraniu najlepszego na boisku Flavio Paixao w poprzeczke trafil
Jaroslaw Kubicki. Ten sam zawodnik mogl zaliczyc piekna asyste, po jego
podaniu do siatki trafil bowiem Sobiech (w drugiej polowie zastapil
Araka), jednak napastnik gosci byl na minimalnym spalonym.
Lechia caly czas bronila sie bardzo madrze, formacje byly blisko siebie,
umiejetnie sie przesuwaly. W koncowce kapitalna szanse na zdobycie
bramki mial Sobiech, ktory jednak fatalnie spartaczyl sytuacje sam na
sam (po ladnym prostopadlym podaniu Makowskiego). To moglo sie zemscic,
jednak gospodarze byli pod bramka Lechii zbyt nerwowi i do wyrownania
doprowadzic nie zdolali.
Zatem gdanszczanie wrocili na zwycieska sciezke i na pewno zachowaja
pozycje lidera tabeli.

-Pierwszy punkt Arki w tym roku. Bezbramkowy remis w Lubinie.
Arka Gdynia bezbramkowo zremisowala na wyjezdzie z Zaglebiem Lubin. Z
przebiegu meczu wynik jest sprawiedliwy, jednak gra zolto-niebieskich
byla srednia. Maly plusik to pierwszy zdobyty punkt na wiosne,
przerywajacy serie pieciu porazek z rzedu.
O trudnej sytuacja Arki mozna by pisac wiele. W ostatnich tygodniach po
kazdym kolejnym meczu na pilkarzy oraz sztab szkoleniowy na czele z
trenerem Zbigniewem Smolka spadala duza fala krytyki. Nie mozna sie temu
dziwic. Kibice z Gdyni chca powrotu zespolu, ktory w rundzie jesiennej
potrafil nie tylko pozytywnie zaskoczyc swoja gra, ale rowniez
punktowac, a pilkarze byli konsekwentni w tym, co robili.
Mecz z rozpedzonym Zaglebiem (cztery wygrane w pieciu tegorocznych
spotkaniach) mial byc kolejnym ciezkim testem dla arkowcow. W
poprzednich meczach nie brakowalo wiele. Pokazal to chociazby mecz z
Lechem Poznan oraz druga polowa z Legia Warszawa, gdzie zolto-niebiescy
grali naprawde dobrze, mieli sporo okazji bramkowych i grali jak rowny z
rownym. Jednak w obecnej sytuacji pilkarzom z Gdyni przyswiecac mial
tylko i wylacznie jeden cel: wygrac!
W mecz zdecydowanie pewniej weszlo Zaglebie. Widac, ze ostatnie wyniki
daly pilkarzom z Lubina duza pewnosc siebie. Na pierwsza grozna sytuacje
w tym spotkaniu czekalismy do 12. minuty, kiedy uderzenie z rzutu
wolnego Filipa Starzynskiego bardzo niepewnie bronil Pavel Steinbors,
jednak jego koledzy wybili pilke poza pole karne.
Gdynianie przebudzili sie dopiero pod koniec pierwszej polowy. Najpierw
bardzo grozny strzal z rzutu wolnego Michala Janoty z problemami
wybronil bramkarz Zaglebia Konrad Forenc. Pozniej zespol z Lubina
uratowal slupek, kiedy po dobrym dosrodkowaniu Marko Vejinovicia pilke
niefortunnie probowal wybijac Lukasz Poreba. Ogolnie jednak pierwsza
polowa to byly typowe pilkarskie szachy.
Przewaga gospodarzy z Lubina nadal nie miala odzwierciedlenia w wyniku
spotkania w drugiej polowie. Arka wygladala niemrawo, ospale, jej
pilkarze wciaz popelniali bledy w rozegraniu i zbyt szybko tracili pilke.
W 59. minucie nastepny rzut wolny wykonywal Starzynski. Grozny strzal
zatrzymal sie na slupku bramki Steinborsa. Kolejny faul i kolejna szansa
dla Zaglebia – pilka znow po strzale Starzynskiego ociera sie o boczna
siatke. Minuty plynely, a zadna z druzyn nie potrafila otworzyc wyniku
meczu. W doliczonym czasie gry Arka przezyla istny horror, ale ze
szczesliwym dla siebie zakonczeniem. Dwukrotnie fantastycznie zachowal
sie Steinbors, szczegolnie popisujac sie przy strzale Patryka Szysza.
Lotysz uratowal dla Arki punkt i stal sie bohaterem meczu w szeregach
zolto-niebieskich.
Wynik meczu odzwierciedlal jego przebieg. Z bezbramkowego remisu nieco
bardziej zadowoleni powinni byc goscie, ktorzy zdobywajac jeden punkt,
przerywali passe pieciu kolejnych porazek (ale wciaz kontynuuja serie
meczow bez zwyciestwa w lidze – juz 10). Niestety ciezko jest wyciagnac
wiecej pozytywow dla zespolu po tym spotkaniu. Pilkarze nie wygladali,
jakby chcieli za wszelka cene wygrac spotkanie. Teraz czas na przerwe
reprezentacyjna, podczas ktorej bedzie czas na spokojna prace. M.in.
zespol uda sie 20 marca na mini zgrupowanie do Gniewina, gdzie bedzie
przebywac cztery dni.

I LIGA
24 kolejka
Stomil Olsztyn-Wigry Suwalki 2-1
Chojniczanka-Chrobry Glogow 1-2
Jastrzebie-Katowice 1-2
Sandecja Nowy Sacz-Garbarnia Krakow 0-1
Tychy-Stal Mielec 1-1
LKS Lodz-Warta Poznan 3-0
Podbeskidzie-Bytovia 3-1
Puszcza Niepolomice-Odra Opole 0-0
Rakow Czestochowa-Nieciecza 1-0
1.Rakow 57pkt
2.LKS Lodz 46pkt
3.Stal Mielec 41pkt
4.Sandecja 40pkt
5.Podbeskidzie 35pkt
6.Puszcza 32pkt
7.Chojniczanka 32pkt
8.Jastrzebie 32pkt
9.Nieciecza 31pkt
10.Tychy 30pkt
11.Odra 30pkt
12.Chrobry 29pkt
13.Bytovia 28pkt
14.Warta 27pkt
15.Stomil 26pkt
16.Wigry 25pkt
17.Katowice 21pkt
18.Garbarnia 19pkt

-Borek: Kluczowa rola defensywy [felieton]
Mateusz Borek analizuje sytuacje reprezentacji Polski przed meczem,
ktorym rozpoczniemy eliminacje do EURO 2020 przeciwko Austrii.
Juz w czwartek nasza reprezentacja zmierzy sie z Austria. Ostatnio
trener Brzeczek duzo latal, spotykal sie z zawodnikami, rozmawial z
kapitanem Robertem Lewandowskim, a przy okazji zobaczyl w akcji tez
Austriakow.
Nie chce nikogo straszyc sila naszych rywali, ale to solidny zespol,
wielu pilkarzy z tego kraju gra na dobrym poziomie. Widzimy, w jakiej
formie jest Martin Hinteregger z Eintrachtu, pamietamy o Davidzie
Alabie, o klasowych zawodnikach z Lipska, a jak dodamy szalonego Marko
Arnautovicia, to widac jak grozna to druzyna.
My zachwycamy sie naszymi napastnikami, ale wariant z trzema zawodnikami
w ataku dobrze wyglada tylko na papierze. Realnie Lewandowski moze grac
sam na srodku ataku, za jego plecami bedzie ustawiony Piotr Zielinski, a
na skrzydle Arek Milik. Najbardziej ofensywne mozliwe ustawienie to z
dwoma napastnikami, Milik gralby za plecami Lewandowskiego. Miedzy nimi
jest chemia, maja doswiadczenie ze wspolnych wystepow. Jestem pod
wielkim wrazeniem Krzysztofa Piatka, ale w koncepcji Brzeczka moze
liczyc tylko na role dzokera.
Mamy trzech topowych bramkarzy, ze 4-5 napastnikow, niektorzy nawet nie
zostali powolani, jak Kamil Wilczek, ale gorzej z innymi formacjami. By
osiagnac sukces, na kazdej pozycji trzeba odpowiednich zawodnikow.
Pierwsze pytanie, jakie sie nasuwa, to jak zestawic boki obrony? Czy z
lewej strony powinien wystapic prawonozny Bartosz Bereszynski? W takim
wariancie na prawej zagralby pewnie Tomasz Kedziora. Jest dobry w
ofensywie, pilka go szuka, ale ma klopoty w defensywie.
Inna kwestia to skrzydla, gdzie mozemy liczyc glownie na reaktywowanego
Kamila Grosickiego. Jesli chodzi o Przemka Frankowskiego, to nie
posluguje sie stereotypami, ze MLS to liga dla emerytow, ale nie jest
tak, ze mamy swietnych graczy na tej pozycji.
Generalnie powinnismy mniej koncentrowac sie na bramkach napastnikow.
Atakiem wygrywa sie bitwy, a obrona wojny. Musimy nauczyc sie grac
skutecznie w defensywie, bo ostatnio nie wygladalo to dobrze. A
destrukcja zaczyna sie juz od napastnikow. Nasz zespol ma wiecej jakosci
niz druzyna Austrii, ale nikt nie wygral meczu sama wieksza suma
indywidualnych umiejetnosci pilkarzy.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *