Dzien dobry – tu Polska – czwartek, 25 lipca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 197 (5227) 25 lipca 2019 r.

Dzis bez wstepniaka. Wczoraj sie wypisalem do rozpuku jak najprawdziwszy
grafoman. Dzis mi sie nie chce.- Wasz:
Gargamel Leniwy

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8229 PLN Euro: 4.2581 PLN Frank szw.: 3.8775 PLN Funt:
4.7648 PLN Gielda 24.07.2019 r. godz. 17.00 WiG 60776.71 (+0.04%)
WiG30 2670.29 (+0.02%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.75 PLN Euro: 4.18 PLN
Funt: 4.69 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.72 PLN
Euro: 4.15 PLN Funt: 4.72 PLN

Pogoda w kraju
Male i umiarkowane zachmurzenie, na wschodzie, poludniu i w centrum kraju
wzrastajace do duzego z przelotnym deszczem. Niewykluczone sa burze.
Temperatura od 25 stopni C na Wybrzezu i Suwalszczyznie, przez 28 st. C w
centrum, do 32 st. C na Ziemi Lubuskiej.

O-k-R-u-C-h-Y
SUCHARY POLICYJNE
z okazji Dnia Policjanta
(w setna rocznice powolania policji panstwowej, 24 lipca 1919)
——————————————————–
Pewien facet jak szalony jechal droga,
Uciekajac przed policja samochodem.
Gdy policjant go dogonil, pyta srogo:
Pan wyjasni, co ucieczki jest powodem?

– Panie wladzo! Zona mnie puscila kantem,
Tydzien mija, jak rzucila mnie, w sobote.
Napisala, ze odeszla z policjantem.
Balem sie, ze pan chce mi oddac ja z powrotem.
———————
Mamy trupa! Maz na mokra wszedl podloge!
Sprawca – zona. Ostrzegala, lecz nie sluchal.
– Aresztowac!
– Alez, szefie, ja nie moge!
Musze czekac, az podloga bedzie sucha.
—————————————-
Wojciech DABROWSKI

Prof. Jaroslaw Flis:
JESIENIA PiS MOZE GLADKO PRZEGRAC WYBORY
– mowi „Rzeczpospolitej” prof. Jaroslaw Flis, socjolog polityki z
Uniwersytetu Jagiellonskiego.
Opozycja moze wygrac z PiS, lecz moze tez przegrac z hukiem. Juz w wyborach
europejskich PiS mial 50 tys. mniej glosow od partii, ktore tworza teraz
anty-PiS (KE, Wiosna i Lewica Razem). Lecz ostateczny wynik zalezy od
frekwencji.
Ta wzrosla juz w eurowyborach…
– Lecz do tej z 2015 r. ciagle brakuje 1 mln 700 tys. wyborcow. To prawie
dwa razy tyle, ile wyniosla przewaga PiS nad KE. Jesli do tego dolozymy
tyle, ile brakuje do frekwencji z 2007 r., dochodzi jeszcze jeden milion
wyborcow, ktorzy na glosowanie teraz nie poszli. I to glownie w tych
miejscach, gdzie PiS byl slabszy. A gdyby do tego wziac jeszcze frekwencje
z drugiej tury wyborow prezydenckich z 2015 r., to trzeba dolozyc kolejny
milion, tylko teraz w tych miejscach, gdzie PiS wygrywal. Mozemy sie
spodziewac pomiedzy 1,7 mln a 3,7 mln nowych wyborcow.
Na kogo glosujacych?
– Przy maksymalnych szacunkach rozlozy sie to rowno. Lecz doswiadczenia
swiatowe pokazuja, ze latwiej sie mobilizuje przeciw rzadzacym. Partia
Jaroslawa Kaczynskiego moze jesienia stracic wladze. Ale moze wciaz tez
wygrac – szanse sa wyrownane. Wybory samorzadowe okazaly sie bardzo
nietypowe pod wzgledem frekwencji. Niepodobne do poprzednich. Wybory
europejskie okazaly sie pod tym wzgledem rownie nietypowe. Przypuszczenie,
ze wybory parlamentarne beda podobne frekwencyjnie do poprzednich, ma slabe
podstawy. Nic nie jest przesadzone. 50 tys. to skromny naddatek, jesli
toczy sie walke o kolejne 2 – 3 mln wyborcow.
Czy trzy bloki opozycyjne moga odebrac wladze partii Kaczynskiego?
– Moga. Na Mazowszu odebraly. W wyborach sejmikowych na Mazowszu PiS mial
najlepszy wynik, ale wladzy nie przejal, bo okazalo sie, ze brakowalo mu
dwoch mandatow do wiekszosci. Fidesz tez po pierwszych swoich rzadach
wygral wybory – byl najwieksza partia – ale to opozycja miala lacznie
wiecej glosow i na osiem lat Fidesz pozegnal sie z wladza.
Czy opozycja nie zacznie sie teraz sama zwalczac? Lewica atakuje PO, PSL
stygmatyzuje Platforme jako lewice, a PO oskarza PSL o podzial.
– Konkurencja ma inny sens na roznych osiach. Najabsurdalniejsza jest
konkurencja miedzy lewica a PO. Wzajemne zwalczanie sie moze tylko cieszyc
PiS. Te glosy i tak na PiS nie padna. Lecz rozumiem, ze lewica boi sie
spasc pod prog i dlatego ostro atakuje PO. Platformie zejscie ponizej progu
nie grozi, atakujac lewice, pokazuje tylko swoja slabosc, nie sile. Lewicy
chyba bardziej by pomoglo ostre atakowanie PiS, nie PO, bo ona sie nie musi
klaniac centrowemu wyborcy.
Z punktu widzenia walki PSL o wyborce utraconego na rzecz PiS to ataki PO
na ludowcow nie szkodza tym ostatnim, ale pomagaja. Jednak Platforma
atakuje PSL raczej z obawy o utrate swoich konserwatywnych wyborcow. Zysk
PO moze byc znikomy, a strata ogromna. Jesli PSL nie przekroczy progu, to
wtedy PiS moze zdobyc samodzielna wiekszosc. Drugi efekt atakow na PSL moze
byc taki, ze jesli antagonizmy miedzy ludowcami i PO pojda za daleko, to
ludowcy, majac do wyboru koalicje z partia Schetyny lub Kaczynskiego, moga
postawic na PiS. Przywodztwo Wladyslawa Kosiniaka-Kamysza w PSL nie jest
nienaruszalne. Dzisiaj to PO atakuje bardziej PSL niz PiS. Kaczynski
oglosil polityke milosci. Jesli PSL bedzie mial do wyboru rzad z milutkim
PiS albo oskarzajaca go o zdrade Platforma, to wybor nie musi byc
oczywisty. Atak na PSL nie oplaca sie Platformie.
PSL stygmatyzuje PO jako nowa lewice.
– Na miejscu PO niespecjalnie byl plakal – to jej pomaga bronic swych
wyborcow przed zakusami lewicy.
A nie jest tak, ze podzial nie jest prezentem dla PiS, a jeden wielki blok
zjednoczonej opozycji od Wiosny przez SLD, PO po PSL nie byl jedyna szansa
na zdetronizowanie rzadzacych?
-To bylaby bezpieczniejsza sytuacja, jezeli chodzi o mandaty, ale
ryzykowna, jesli chodzi o utrzymanie wyborcow. Decydujaca role beda miec
wyborcy wiejscy. Czy lepiej byloby dla opozycji, gdyby dwie trzecie
wyborcow PSL miala w PiS, a jedna trzecia u siebie, czy lepiej miec osobna
liste PSL, z ktorym mozna sie porozumiec?
Lewica powinna isc jako koalicja, jak w 2015 r., ryzykujac, ze nie
przekroczy 8 proc., czy zgodzic sie isc do Sejmu na listach SLD?
-Moze jest trzecie wyjscie? Mowilo sie o „partii parasolowej” – nowej
formacji na wybory, ktora wystawi wspolna liste. Czlonkowie takiej „Lewicy”
mogliby miec prawo pozostac rowniez w swoich ugrupowaniach macierzystych.
Czy sprawy LGBT i kwestie ideologiczne moga pomoc PiS wygrac wybory?
-Mogloby tak byc, gdyby byl latwy podzial na PiS konserwatywny i anty-PiS
liberalno-lewicowy. Samodzielny start PSL miesza szyki PiS rowniez w
kwestiach swiatopogladowych. Platforma tez nie poszla z SLD. Lewica moze
sporo zyskac na wojnie swiatopogladowej, jako ugrupowanie radykalnej
zmiany. Lecz dla rzadzacych grozniejsze jest podnoszenie nieudolnosci, nie
kwestie swiatopogladowe. Tak stracila wladze PO.
A PiS nie jest partia teflonowa?
-Gdyby PiS byl teflonowy, to mialby ponad 50 proc., a nie ok. 40.
Czy PiS, wydaje sie dzis pewny zwyciestwa, moze zdemobilizowac swoich
wyborcow?
-Tego sie nie dowiemy az do dnia wyborow. Nie wyglada jednak, zeby PiS mial
w tym roku taki bonus, jak w 2015, gdy walczylo z nim 7 znaczacych list.
PiS jest faworytem tych wyborow, ale nie znaczy, ze stworzy rzad.
Jaki procent wyborcow jest do pozyskania?
-W Polsce okolo 30 proc. wyborcow zmienia zdanie. To wystarczajaco, zeby
przesunac wynik wyborow miedzy dwoma glownymi blokami.
A jakiej frekwencji mozemy sie spodziewac?
-Na pewno wyzszej niz w 2015 roku.
( Rep))

PRZEPRASZAM, JA TU NIE BIJE…
Patrze na mojego przyjaciela M. i zastanawiam sie, dlaczego ja go nie bije,
mimo ze wrocil z Marszu Rownosci. Wiem, ze od lat pragnie poslubic swego
narzeczonego. Patrze na moja znajoma K. i zastanawiam sie, czemuz nie
obrzucilam jej kamieniami, a mam pod oknem pelno rozsypanej kostki bauma,
zabojczyni polskiego krajobrazu, bo korzenie naroznej lipy wysadzily ja z
posad.
M. od osmiu lat mieszka ze swym ukochanym i pracuje w mojej ulubionej
ksiegarni, wiec troche mi sie nie chce go bic, bo dobry ksiegarz to dzis
skarb. Wiekszosc obslugi to wtorni analfabeci i wszystko googluja w
noszonym na szyi jak sliniak tablecie. Eterycznej K. kamieniami nie
obrzuce, bo to moja szefowa, a jej wieloletnia partnerka to pani profesor,
ktora leczy moje dzieci, a ponadto teraz jest w ramach Polskiej Pomocy
Medycznej w Malawi, gdzie pomaga leczyc dzieci z wodoglowiem. Wiec no,
tenteges.
Nie mowiac juz o tym, ze M. tylko wyglada jak szczypiorek – on trzy razy w
tygodniu na kickboxing chodzi i potrafi podniesc noge tak wysoko, ze
wytarlby mi nia kurze z parapetu, wiec nie kazda mniejszosc to ofiara do
bicia.
Nie bije gejow ani lesbijek, gdyz sie ich nie boje, bo ich znam, a czesto
kocham, szanuje. Podobnie mam z kibolami. Nie bije kiboli ani nie obrzucam
kiboli kamieniami. Milosc do naszego klubu wyrazam inaczej; ale klaniamy
sie sobie w drodze do sektorow. Mysle, ze ludzie, ktorzy sprzeciwiaja sie
przemoca lub tylko slownie rownosci malzenskiej, maja bardzo niewielu
przyjaciol gejow lub w ogole nie znaja zadnych wyoutowanych gejow w swej
rodzinie, wsrod bliskich albo w swojej wspolnocie – np. parafii, klubie
sportowym, uczelni, zajezdni, w miejscu pracy czy lokalnej piekarni albo
kasie spoldzielczej. Gdyby mieli, to cieszyliby sie, ze trudy, wyzwania,
codzienne troski, niepokoje, ktore procz milosci, oddania, namietnosci i
rozkoszy skladaja sie na instytucje malzenstwa, chca na siebie przyjac
rowniez lesbijki i geje.
Jeszcze wiecej ludzkosci chce sie ladowac w na dobre i na zle, wiernosc i
do konca cie nie opuszcze, wspolne rozliczenia podatkowe, kredyt,
pieluchomajtki na starosc, wspolnego Parkinsona, remont, wychowanie dzieci
na madrych obywateli? To super, love is in the air, a jak nie, to my
heterycy wiemy, ze party rozwodowe bywaja bardziej szampanskie niz wesela.
Malzenstwo to instytucja. Wlasnie dlatego wymaga ciaglej pielegnacji,
odnowy i reform – podobnie jak np. niedawno reformowana szkola.
Milosc malzenska jest dla wytrwalych, cierpliwa jest. Gdy doktor Agnieszka,
narzeczona Krysi, wyjezdza na kolejna konferencje, misje czy bierze kolejne
dyzury, wszystkie przyziemne obowiazki domowe spadaja na Krysie. Podzial
obowiazkow to wyzwanie w malzenstwach. Dzieci? Tez na jej glowie. Obie maja
corki licealistki ze studenckich zwiazkow z heterykami.
Malzenstwa, ktore na pierwszy rzut oka mogly mnie szokowac, np. malzenstwa
ortodoksyjne, w ktorych maz nie kocha sie z zona w dni jej miesiaczki, bo
kobieta jest wtedy „nieczysta”, okazuja sie czasem bardzo udane. Zamiast
uznac mieszanie sie plynow meskich i damskich za szczyt zjednoczenia i
rozkoszy, oni uznaja to za nieczystosc!
Dziwne, ale widocznie oni maja inne reguly. Znam nawet takie dziwne
malzenstwo, ktore widzialo sie przed slubem tylko pare razy, a pobralo sie
tylko dlatego, ze po imprezowym seksie zaszli w ciaze i rodzice na nich
wymusili ten slub. Szok. Ja w nich kamieniem nie rzucam, dotarli sie,
poznali i git. Znam pare, ktora pobrala sie w kosciele, potem sie
rozwiedli, a po latach w urzedzie sie pobrali.
Nawet ten system poligamiczny bylby wygodny i wiem, ze w wersji
pozamalzenskiej w wielu polskich tzw. bialych malzenstwach z sukcesami
funkcjonuje, o ile wszystkie strony sa zadowolone, a karty na stole lub w
szarmanckim niedomowieniu.
No a co z prokreacja? Jako komorka spoleczna malzenstwo ma obowiazek
dazenia do prokreacji. Wszak sa malzenstwa heterykow, ktore nie maja
dzieci. I co? To nie sa malzenstwa? Czasami z wyboru nie maja, a czasami
tak jakos sie okazuje. Czasami decyduja sie na adopcje, ale nic z tego nie
wychodzi. Bo sa juz np. za starzy – adopcja nie jest latwym procesem. Takie
malzenstwa tez znam i nie rzucam w nie kamieniami. Czasami maz lub zona
okazuja sie brzydzic seksem. Niektorzy tak maja, ze to, co dla nas
„naturalne”, dla nich „nienaturalne” lub obrzydliwe. Albo sa impotentami. I
zmuszaja sie raz, a dobrze „konsumujac” malzonke – i maja tylko jedna
pocieche. To zle malzenstwo? Bo tylko jedna pociecha?
Nie rzucam w bezdzietnych kamieniami. Znam wielu wspanialych kawalerow,
ktorym tak sie zycie ulozylo albo tak wybrali, ze nie maja dzieci.
Niektorzy sa gejami, a niektorzy hetero. Sa zwykle oddanymi wujami,
przyjaciolmi, nauczycielami, trenerami. Spelniaja sie w roli opiekunow, a
nawet babysitterow. Ciotka lesbijka – rezydentka w kazdym domu mile
widziana, a wuj guwernant to paluszki lizac – do matury ci dziatwe
przygotuja, kolacje ugotuja, psy wyprowadza. Po latach kawalerstwa moga
wyjsc za maz przeciez. Ktos im szklanke wody poda. Mozna ojcowac, nie majac
wlasnych dzieci – np. swym siostrzenicom. Majac syna geja, mozna na starosc
dziadkowac wnukom przyszywanym czy dzieciom porzuconym.
Swiat jest ciagla zmiana i gdy zmieniaja sie stare instytucje, to ciezko to
zaakceptowac tak w mgnieniu oka. Jeszcze niedawno to ojciec wybieral corce
meza. Jeszcze niedawno kobieta wychodzaca trzeci raz za maz bylaby wykleta.
Drzewiej mezatki przyjmowaly nazwiska mezow, a protestantki nie zenily sie
z buddystami. Ale to juz bylo.
Agata PASSENT

JAK PiS ZBIERAL MYSLI PO WYDARZENIACH W BIALYMSTOKU
Trzy dni po marszu rownosci PiS ustalil, co nastepuje: rzucanie kamieniami
w innych ludzi jest zle, a wolnosc zgromadzen powinna byc nienaruszalna.
Bialostocki marsz rownosci mogl nieco namieszac w glowach dzialaczy i
wyborcow PiS. No bo LGBT jest „be” (jako ze od malenkosci uczy masturbacji,
ataku na chrzescijanskie wartosci itd.), ale rzucanie w ludzi (nawet LGBT)
kamieniami tez jest „be”, a przynajmniej fatalnie wyglada w telewizji. I
troche glupio, gdy nienawistne hasla wywrzaskuja mlodziency w koszulkach z
zolnierzami wykletymi i kotwicami Polski Walczacej, eksponujacy przy tym
swoj dosc osobliwy katolicyzm. Wszystko to razem moglo PiS zaszkodzic.
Minister Witek potrzebowala dnia
Raz, ze zamieszki na ulicach nie poprawiaja raczej wizerunku rzadzacych.
Dwa, ze czesc wyborcow mogla powiazac fakt, iz PiS walczy z „ideologia
LGBT”, z faktem, ze „Gazeta Polska” rozdaje naklejke „Strefa wolna od
LGBT”, i z faktem, ze na koncu tego lancucha sa bandyci z kamieniami
ryczacy: „Wypier””. Trzy, ze partia rzadzaca ma tez skrajnych wyborcow,
ktorzy moga odplynac w strone jakiejs bardziej prawicowej oferty, ktora nie
bedzie chronila takich marszow. Chocby w portalu Wsieci.pl zaroilo sie od
antypisowskich komentarzy, zrownujacych rzad obecny z rzadami PO-PSL.
Nic zatem dziwnego, ze partia rzadzaca musiala zebrac mysli. Pani minister
spraw wewnetrznych Elzbieta Witek chyba wciaz uczy sie swojego resortu, bo
odczekala dzien, zanim potepila sprawcow przemocy i zapowiedziala ich
ukaranie. Sprawe w dniu marszu na wszelki wypadek przemilczaly
„Wiadomosci”, informujac jedynie (przez 19 sekund), ze w Bialymstoku
„doszlo do incydentow i slownych utarczek”, i nie precyzujac zarazem, kto
byl agresorem, a kto ofiara.
Minister edukacji Dariusz Piontkowski (pomyslodawca jego nominacji chcial
chyba udowodnic, ze Anna Zalewska to nie jest ostatnie slowo PiS w kwestii
jakosci kadr) w niedziele podzielil sie z widzami TVN 24 mysla, ze „warto
sie zastanowic, czy w przyszlosci tego typu imprezy powinny byc
organizowane, poniewaz budza ogromny opor”. Marszalek podlaski Artur
Kosicki oglosil zas – juz w poniedzialek – ze zlozy zawiadomienie do
prokuratury przeciw prezydentowi Bialegostoku za to, ze nie zakazal marszu.
Rownolegle pisowskie trolle szerzyly w sieci przekaz, ze cala ta historia
jest grubymi nicmi szyta, bo kibole bili nieudolnie, a wrecz teatralnie;
jedynie udawali, ze bili, a rzekome ofiary udawaly przerazenie.
Poslowie PiS w koncu dostali wytyczne
Intelektualne zaplecze PiS wioslowalo juz jednak w innym kierunku. – W
sztabie wiele osob zatesknilo za Joachimem Brudzinskim. Gdyby on byl
ministrem, reakcja polityczna bylaby znacznie szybsza – mowi jeden ze
sztabowcow PiS. We wtorek przemoc w Bialymstoku potepil juz sam premier
Mateusz Morawiecki. Minister Piontkowski zostal zas zmuszony do mowienia,
ze nie mowil tego, co mowil: „Moje slowa zostaly zle odczytane. Ja tylko
mowilem, ze tego typu manifestacje budza ogromne emocje, moze bylem
nieprecyzyjny”.
Poslowie dostali tez wytyczne, co maja mowic w razie kontaktu z
dziennikarzami. Dzis w PiS obowiazuje przekaz nastepujacy: „Mozemy sie
spierac, ale robmy to w granicach obowiazujacego prawa. Nie eskalujmy
konfliktow, nie probujmy rozwiazywac sporow poprzez ulice. Kazda osoba,
ktora dopuszcza sie lamania prawa, utrudnia policjantom wykonywanie zadan
czy blokuje legalne zgromadzenia, musi liczyc sie z konsekwencjami. Nie
maja tu znaczenia poglady ani barwy polityczne. Wolnosc zgromadzen jest tu
wartoscia nadrzedna i policja musi stac na jej strazy”.
PiS postanowil tez odciac sie od slynnej naklejki kolportowanej przez jego
medialna przybudowke „Gazeta Polska”: „TO NIE JEST NASZA AKCJA, PROSZE
PYTAC JEJ ORGANIZATORA, O CO MU CHODZI I CZEMU WYBRAL TAKA FORME. Mamy tu
do czynienia z jednym z tytulow prasowych, ktory rozdaje takie dodatki,
jakie chce”.
W ten sposob PiS po paru dniach uporal sie intelektualnie z kwestia
przemocy na demonstracjach i wolnosci zgromadzen. Nie wystawia to
najlepszego swiadectwa sprawnosci machiny na Nowogrodzkiej, choc wypada
docenic, ze stanowisko jest takie, a nie inne.
I tylko poslanka – a od niedawna wicemarszalek Sejmu – Malgorzata Gosiewska
nie odebrala maila z centrali, bo jej mysli pozeglowaly w calkiem innym
kierunku: „Marsze LGBT i kontrreakcje to w wielu miejscach skutek dzialania
sluzb rosyjskich”.
Wojciech SZACKI

KOLEJNA KAMAPANIA I FANTASTYCZNY SUKCES
(- list od Michala 24lipca)
Drogi Gargamelu
Nie wytrzymalem i postanowilem napisac.
Po akcji „zamkniete przestrzenie” i liscie od Michala- to co On pisze- to
100% prawda.
Jestem absolwentem Szkoly Morskiej 1985, kapitanem. Od kilku lat wyrzucony
z list agentow crewingowych, bo 60-latkow sie nie zatrudnia przeciez.
Caly Safety Management to wielka sciema,o czym wiedza i zalogi, i
management.
Jezeli cos dzieje sie dzieje pozytywnego, to dzieki rozsadkowi kapitana,
oficerow i myslacych marynarzy. A nie tzw przepisow.
Co powiecie na audyt wewnetrzny safety na statku, gdzie jest tylko 2
marynarzy, bo trzeci pracuje jako kucharz. Statek w zegludze pelnomorskiej.
Do dziennika wpisuje sie fikcyjne nocne wachty dla marynarzy, bo przepisy
wymagaja, aby oficer nie byl wtedy sam.
Oczywiste,ze zejmani pracuja na day-mankach,a nocne wachty trzymaja w
pojedynke oficerowie. Jak mialem nocnego marynarza, to robil w czasie
wachty „rejony” tj mopowal korytarze, mostek i kible.
Audytor z biura udaje,ze tego nie widzi. Najwazniejsze,ze prawidlowo
wypelnione working/resting hours.
Enclosed spaces!
Decyduje wyobraznia i rozsadek chiefa.
Maintenance Plan oczywiscie komputerowy,wymaga inspekcji tankow.
Sa gas detectory, ale brak dmuchaw i/lub duktow (rur nawiewowych). Jak
bezpiecznie zrobic inspekcje? Nie da sie. Do tanku zawsze wchodzilem jako
pierwszy.Po wentylacji. Mierzylem poziom tlenu/gazow toksycznych.
Kilka razy zabronilem chlopakom wchodzic i myc. Kazalem popsikac karcherem
z wlazu i zamknac. Wpisywalem w PMS: niemozliwe bezpieczne wejscie do
zbiornika,to samo w dzienniku. Nikt nigdy sie nigdy nie dopieprzyl-bo nikt
tego nie czyta!
Bylem kilka kontraktow na jednym statku ok 5-letnim. Cos w sztormie zawsze
stukalo pod bakiem. Ewidentnie kotwica. Dociaganie nic nie dawalo. W koncu,
zgodnie z PMS przyszedl termin inspekcji forepeak’a (dziobowy zbiornik
balastowy). Sprawdzilem w historii, ze poprzednicy sumiennie kontrolowali-
bo byly wpisy. Otworzylismy zbiornik, po wentylacji i detekcji gazu
wlazlem jako pierwszy i pod drabinka znalazlem zbity z bali ciezki stol
spawalniczy – stal tam od stoczni. Forepeak nigdy nie byl sprawdzany! A
stukoty w sztormie zostaly wyjasnione.
Na duzym statku typu con-ro,trzeciego ofocera przyslali przed audytem.Po
audycie wyjechal. lJako chief trzymalismy z drugim eachty po 10 godzin na
dobe,bo stary oglosil, ze on trzyma tylko 4 godz. Jak byl zmeczony po
manewrach,to wcale nie przychodzil na wachte.Trzymalismy wtedy po 12 godzin.
Zreszta stale sie trzyma takie wachty np na offshorach. I to ciurkiem 12
godz non stop.
Do tego alarmy, obchody,inspekcje audyty itd.
Wychodzilo do 380 roboczogodzin miesiecznie.
Jak slysze o Safety Manning Document,to chce mi sie smiac. Fikcyjne
formularze Resting Hours juz mnie nie smiesza
——————————————————————–
Gargamelu. Dzieki za swietny serwis i felietony. I akcje na chore dzieci.
Bardzo pozytywny akcent w naszym egoistycznym,zwariowanym swiecie.
Od serca. Ostatni raz hobok z wazelina postawili mi pod drzwiami kabiny
chyba w 2000roku.
Serdecznosci, tez dla pani Gargamelowej.
MIROSLAW
z Gdyni

Mizerski na bis
MISIEWICZ CHCE…MILIONA
Osobiscie watpie, by aktor Krolikowski jako Misiewicz osmieszal Misiewicza
bardziej, niz on sam osmieszal siebie jako wysoki urzednik MON.
Zbigniew Jagiello, prezes PKO BP, odmowil dalszego wystepowania w ksiazce
„Delfin”, odslaniajacej kulisy kariery premiera Morawieckiego i opisujacej
sekrety jego politycznej gry. Jagiello domaga sie wykreslenia z ksiazki
fragmentow ze swoim udzialem, gdyz nie odpowiada mu rola, w jakiej go
obsadzono bez jego wiedzy i zgody. Nie podoba mu sie zwlaszcza fakt, ze „w
ramach prac rady gospodarczej przy premierze Tusku uczestniczyl w
nieformalnych spotkaniach z M. Morawieckim”, wowczas prezesem banku.
Jagiello uznal, ze nieformalne spotykanie sie w tamtym czasie z kims takim
jak Morawiecki obraza go i godzi w jego dobra osobiste. Mozna sie spierac,
czy slusznie, ale jesli tak uwaza, trudno z tym dyskutowac. Jagiello nie
twierdzi, ze sie z Morawieckim w ogole nie spotykal, w koncu kazdemu moze
sie przydarzyc, ze majac gorszy dzien, spotka sie z kims takim jak
Morawiecki. Jednak z faktu, ze Jagiello tu czy tam przypadkowo sie na
Morawieckiego natykal, nie mozna wyciagac wnioskow, ze mial z nim jakies
kontakty, zwlaszcza nieformalne. Wyglada na to, ze prezes Jagiello
regularne, nieformalne kontakty z Morawieckim zaczal utrzymywac dopiero,
gdy one go juz nie obrazaly i nie godzily w jego dobra osobiste, tzn. za
rzadow PiS.
Bardziej skomplikowana od sytuacji Jagielly w ksiazce „Delfin” jest
sytuacja bylego rzecznika MON Bartlomieja Misiewicza w filmie Patryka Vegi
„Polityka”. Chodzi o to, ze Misiewicz zada od Vegi przeprosin, miliona
zlotych zadoscuczynienia i wyciecia z filmu scen ze swoim udzialem, mimo ze
w ogole w tym filmie nie gra, a w postac, ktora go udaje, zreszta pod innym
nazwiskiem, wcielil sie aktor Antoni Krolikowski. Byly rzecznik MON uwaza,
ze jest przez bedacego nim Krolikowskiego osmieszany. Trudno z tym
dyskutowac, gdy nie widzialo sie filmu, ale osobiscie watpie, by
Krolikowski jako Misiewicz osmieszal Misiewicza bardziej, niz on sam
osmieszal siebie jako wysoki urzednik MON. W dodatku Misiewicz przyznaje,
ze Krolikowski na ekranie w ogole go nie przypomina, bo bierze lapowki,
zazywa narkotyki oraz pozostaje w namietnym homoseksualnym zwiazku z
postacia grana przez Janusza Chabiora udajacego Antoniego Macierewicza.
Nie jestem krytykiem filmowym, ale wedlug mnie trudno uwierzyc, zeby
widzowie, ogladajac tak straszna postac jak Krolikowski, mogli myslec, ze
ogladaja Misiewicza. Co innego, gdyby udajacy Misiewicza Krolikowski
odmawial brania lapowek i nie godzil sie na seks z granym przez Chabiora
Macierewiczem, byl uczciwy i prowadzil sie nienagannie. Uwazam, ze w takim
wypadku Misiewicz mialby pelne prawo zarzucic Vedze, ze stworzyl postac
ludzaco do niego podobna i zazadac przeprosin oraz miliona zlotych
zadoscuczynienia. Z tym ze obawiam sie, iz stworzenie takiej postaci
przerasta mozliwosci rezysera Vegi.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Strach byc optymista
Dzis, drugiej rundzie eliminacji do Ligi Europy na wlasnych stadionach
zagraja Legia, Piast i Lechia. Rywale sa przecietni, ale to niczego nie
gwarantuje.
„Panie Turek, niech pan konczy ten mecz” – to pierwsze skojarzenie
wiekszosci polskich kibicow z Broendby IF. Pamietamy tyrade Tomasza
Zimocha, ktora wyglosil przy okazji eliminacji Ligi Mistrzow 1996, w
ktorych Dunczycy mierzyli sie z Widzewem Lodz.
Ekipa Franciszka Smudy przegrywala w rewanzowym spotkaniu 2:3, ale drugi
gol zdobyty w 89. minucie przez Pawla Wojtale dawal jej awans do Champions
League. Zimoch nie opanowal emocji, a jego histeryczna przemowa jest do
dzis jednym z pilkarskich hitow YouTube’a.
Dzis w meczu Lechii Gdansk z Broendby podobnych emocji nie nalezy sie
spodziewac. Gra toczy sie o awans do Ligi Europy, a nie Champions League,
spotkanie w Gdansku jest dopiero pierwszym aktem, a sedzia nie bedzie
Turek, tylko Szkot – John Beaton.
Broendby nie jest tak mocne, jak w polowie lat 90. (dwa sezony po porazce z
Widzewem druzyna z przedmiesc Kopenhagi jednak awansowala do fazy grupowej
LM). Grajacy w zoltych koszulkach pilkarze nie moga od ponad dekady
odzyskac mistrzostwa Danii. Ostatni tytul dla Broendby to 2005 rok, gdy
trenerem byl najslynniejszy syn tego pulku – Michael Laudrup.
Od czasu ostatniego mistrzostwa Broendby zdazylo niemal zbankrutowac, a
nastepnie zostac uratowane przez grupe inwestorow. Najwiekszym z nich,
posiadajacym 25 procent akcji, jest Jan Bech Andersen. W 2016 roku, gdy
pelnil funkcje prezesa, popadl w konflikt z owczesnym trenerem Thomasem
Frankiem. Wieczorami logowal sie z konta swojego syna na forum kibicow
Broendby i pod pseudonimem Oscar wypisywal szkalujace szkoleniowca
komentarze.
W internecie nikt jednak nie jest anonimowy i gdy sprawa wyciekla do
mediow, wybuchl skandal. Andersen zrezygnowal z funkcji prezesa, pozostal
jednak glownym inwestorem i nie zmniejszyl nakladow na klub. Odszedl
natomiast trener, ktory uznal, ze w takich warunkach nie moze pracowac.
Poprzedni sezon Broendby skonczylo na czwartym miejscu w tabeli, w tym ma
rzucic wyzwanie FC Kopenhaga, a takze FC Midtjylland (odpowiednio – trzy i
dwa mistrzostwa w ostatnich pieciu sezonach), ale bedzie trudno. Nowym
szkoleniowcem zostal Niels Frederiksen. Prowadzil on dunska mlodziezowke,
ktora wyprzedzila zespol Czeslawa Michniewicza w eliminacjach ME.
Frederiksen podpisal umowe z Broendby jeszcze przed mistrzostwami, ale
zespol objal po turnieju, podczas ktorego Dunczycy, mimo dwoch wygranych,
zajeli drugie miejsce w grupie za Niemcami i nie awansowali do polfinalow,
a tym samym do igrzysk – scenariusz doskonale nam znany.
Najlepszym strzelcem i od tego sezonu kapitanem Broendby jest Kamil
Wilczek. Powolywany regularnie przez Adama Nawalke napastnik ostatecznie
nie znalazl sie w kadrze na mundial 2018. W Danii wyrobil sobie jednak
dobra marke. Z kolei na srodku obrony gra znany z wystepow w Lechu Poznan
31-letni Fin Paulus Arajuuri.
Polskie watki sa takze w zespole rywala Piasta Gliwice. Mistrz Polski juz
na pierwszej przeszkodzie odpadl z eliminacji Ligi Mistrzow, ale dzieki
reformie europejskich pucharow jeszcze nie musi koncentrowac sie tylko na
ekstraklasie. Obecnie pilkarze Piasta sa na „sciezce mistrzowskiej” do LE –
innymi slowy, beda walczyc o awans z podobnymi sobie: klubami, ktore
odpadly juz z Champions League. Na pierwszy ogien idzie mistrz Lotwy Ryga
FC, ktory okazal sie gorszy od irlandzkiego Dundalk.
Wydaje sie, ze dyrektor sportowy Lotyszow sprawdzal w pierwszej kolejnosci,
kto nie poradzil sobie w naszej ekstraklasie i natychmiast proponowal mu
kontrakt. Kamil Bilinski nie blyszczal ani w Slasku, ani w Wisle Plock,
Deniss Rakels miewal dobre momenty w Cracovii, ale gdy dostal szanse w
Lechu, zawiodl na calej linii. Aleksejs Visnakovs nie rzucil ligi na kolana
(byl zawodnikiem Cracovii), podobnie jak Vladislavs Gabovs (dwa sezony w
Koronie Kielce) czy Olegs Laizans (11 meczow w Lechii Gdansk). Najwieksza
kariere zrobil Ivans Lukjanovs, ktory w Lechii rozegral 77 ligowych
spotkan. W tym dwumeczu to Piast jest faworytem.
Podobnie jak Legia w spotkaniu z finskim Kuopion Palloseura. Kapitanem
klubu z Kuopio jest Petteri Pennanen, ktory ma za soba gre w Miedzi
Legnica. Najwieksza gwiazda Finow jest jednak brazylijski napastnik Rangel
(w obecnym sezonie, w Finlandii obowiazuje system wiosna-jesien, zdobyl
osiem bramek).
KuPS to jeden z najstarszych finskich klubow, piec razy byl mistrzem kraju,
ale po raz ostatni w 1976 roku. Rok wczesniej w pierwszej rundzie Pucharu
Mistrzow przegral w dwumeczu z Ruchem Chorzow az 2:7 (w rewanzu bylo 2:2).
Legia poczatek sezonu znow ma nieudany – jak co roku, od kilku juz lat. Po
bezbramkowym remisie z amatorami z Gibraltaru przyszla porazka u siebie z
Pogonia (1:2) na inauguracje ligi. Tylko efektowna wygrana z Finami uspokoi
rozgrzane glowy kibicow.
Piotr ZELAZNY
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *