Dzien dobry – tu Polska – 9.10.2021

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XIX nr 271(6242) 9 pazdziernika 2021r.
W E E K E N D

I oto zostalismy z tym bajzlem sami
Z U P E L N I E S A M I !!
Dochodzila polnoc, byl 1 maja 2004 roku. Usmiechnawszy sie odpowiednio
milo, udalo sie nam przekonac sympatycznego kelnera z Hotelu Victoria, by
otworzyl drzwi do jednej z sal konferencyjnych na pierwszym pietrze.
Przeszklone sciany dawal niewatpliwie najlepszy wtedy w Warszawie widok na
Plac Pilsudskiego. Wtoczylismy sie do salki spora dziennikarska grupa i
patrzyli, jak tysiace warszawiakow i dziesiatki zaproszonych oficjeli tam
wlasnie swietowaly wejscie Polski do Unii Europejskiej.
Prezydent Kwasniewski mowil wtedy: “wracamy do wielkiej europejskiej
rodziny”. Dzis jestesmy coraz blizej opuszczenia europejskiej familii.
Najgorsze, ze zostalismy w tym sporze calkowicie sami. Rzad PiS zdazyl sie
sklocic ze wszystkimi. Nie tylko mamy najgorsze od 30 lat relacje z naszymi
sasiadami. Mamy takze wojne wewnetrzna, ktorej skala, rozmiary i
zacietrzewienie przekroczyly juz dawno jakiekolwiek normy.
Czwartkowy, czysto polityczny wyrok Trybunalu Konstytucyjnego, jest
zaproszeniem Unii na ring. Chodzcie na pojedynek. Damy sobie po gebach,
zobaczymy kto jest lepszy na piesci. Nasze prawo jest najwazniejsze – tak
stanowi orzeczenie. Konstytucja stawia wszystko co robimy ponad regulami
panujacymi w zjednoczonej Europie. My wchodzimy na ring z kastetem, a wy
kombinujcie co z tym zrobic. PiS nawet nie kryje, ze bedzie dalej
demolowalo wymiar sprawiedliwosci. Ziobro tryumfuje bo wezmie za pysk sady,
Kaczynskiemu nikt nie bedzie zawadzal w robieniu z Polska co chce, a rzesze
urzedasow, pociotkow, menedzerow z koziej Wolki i innych pisowskich
zaciagow, beda kradly na potege. Reszte zalatwi Kurski i jego medialni
kelnerzy obslugujacy rzadzaca partie. Przeciez “ciemny lud to kupi”. Juz
kupuje. Przygotowanie gleby pod antyeuropejski zasiew juz sie zaczelo.
Wzmozenie i histeria w Kurwizji sa tak wielkie, ze norma jest juz niemal
jawnie gloszona opinia, ze wzielismy z Brukseli co trzeba, a teraz
powinnismy byc w UE tylko tak dlugo, jak sie nam to jeszcze bedzie
oplacalo. Jak nastroje antyunijne beda napedzane takim paliwem, to z koncem
przyszlego tygodnia uslyszymy calkiem serio zadane pytanie, czy aby wejscie
do europejskiego klubu nie bylo bledem. Machina pisowskiej propagandy
dopiero sie rozkreca.
Zostalismy na tym ringu sami. Nikt nie chce nas wspierac bo jestesmy jak
pijak zaczepiajacy kazdego w tramwaju. Mamy ciezko i zasluzenie wypracowana
opinie gburow i chamow, a warzywo w towarzystwie ktorego czesc Polakow
czuje sie najlepiej, to burak. Dla kogos pamietajacego kolejki na
granicach, zezwolenia na zakup albo wywoz waluty, wszechobecna w komunizmie
korupcje, powrot do niektorych praktyk z tamtego okresu budzi przerazenie.
Od kilkunastu lat zyjemy w Europie bez granic. I nagle graniczny szlaban
wroci posrodku Cieszyna albo w Zgorzelcu?
Niech nikt nie wierzy, ze to plan albo licytacja Kaczynskiego. To jest
ostatnia prosta do Polexitu. Nie ma dzis zadnej przemyslanej strategii poza
jedna – krotszym albo dluzszym scenariuszem wyjscia ze struktur unijnych.
Nikt tez nie bedzie nas w Unii zatrzymywal bo i tak mamy opinie kraju
rzadzonego przez szalencow, ktorzy klamia i zmieniaja zasady w trakcie gry.
Jakze symptomatyczne jest to milczenie krajow, ktore ponoc nas wspieraja.
Gdzie jest glos oburzonych Wegrow, gotowych popierac “suwerennosc” w
wykonaniu PiS? Slychac wylacznie tryumfalny pisk prawej strony, od
politykow po propagandzistow, bredzacych cos o tamie dla uzurpacji i
szantazu ze strony Unii. Takimi drobiazgami jak fakt, ze zgodnosc prawa
unijnego z naszym zostala potwierdzona przez podpisanie min. Traktatu
Lizbonskiego nikt sie nie przejmuje. O ironio, dzialo sie to za czasow
prezydentury Lecha Kaczynskiego. Unia – choc czesc komentatorow a nawet
konstytucjonalistow przewidywala, ze mocnych glosow stamtad nie bedzie –
zareagowala ostro. Zdania w rodzaju: “polski rzad stracil wiarygodnosc. To
atak na cala UE” albo “nasze pieniadze nie moga finansowac rzadow, ktore
wysmiewaja nasze zasady”, naprawde w dyplomacji padaja rzadko.
Na decyzje TK w miare szybko zareagowal jedynie Donald Tusk. I jako jedyny
z jakimkolwiek konkretem, bo wezwal wszystkie prounijne sily na Plac
Zamkowy w Warszawie. W niedziele wieczorem manifestacje odbeda sie tez w
centrach miast. Z ust szefa PO padly slowa o zdradzie i Targowicy. Dramat
polega na tym, ze poza Lewica reszta zareagowala pozno albo wcale. A Marek
Sawicki z PSL zapowiedzial, ze to impreza Tuska, wiec niech sie na niej sam
bawi. Smarkateria, obrazanie i szczeniece reakcje pokazuja dramatyczny
poziom swiadomosci czesci politykow. Nie wiadomo jaki numer musialby
wywinac Kaczynski, zeby sklonic ugrupowania mu przeciwne do zjednoczenia
sil. Trudno uwierzyc, zeby po takim rozgrywaniu sprawy ktokolwiek zobaczy
wspolne wystapienie Tuska, Holowni, Kosiniaka Kamysza i reszty liderow.
Jeszcze trudniej wyobrazic sobie cos na ksztalt deklaracji jednosci. Piszac
te dwa ostatnie zdania bardzo chcialbym sie mylic. Ale na rozmowy o czyms
co wydaje sie oczywiste zostalo 48 godzin.
Na razie jestesmy sami. Jak wielu nas jest, nas – chcacych Polski w Europie
– policzymy w niedziele. Sila ulicznych protestow bywa wielka. To ich
najbardziej boja sie dyktatorzy. Ciezko tylko zrozumiec, dlaczego Kaczynski
daje nam tyle paliwa do protestu a my korzystamy z niego raz do roku.
Ostatnie duze manifestacje poprowadzily kobiety, zmuszone do marszow przez
Trybunal i nieludzkie prawo antyaborcyjne. Od tego czasu Prezes dal wiele
powodow do sprzeciwu – pokojowego, zgodnego z prawem ale widocznego – a
energia gdzies wyparowala. Moze to oznaczac najgorszy scenariusz z
mozliwych. Moze po prostu eksplozje szalenstwa Kaczynskiego nam
spowszednialy i juz nas nic nie dziwi. Jesli tak, zgodnie z powiedzeniem
Kisiela to, ze jestesmy w dupie jest jasne. Problem w tym, ze zaczynamy sie
w niej urzadzac. Prezydent Kwasniewski mowil 17 lat temu, ze wracamy na
miejsce, ktore sie Polsce i Polakom nalezy. Jesli glosujaca wiekszosc
pozostaje glucha i slepa na szalenstwa tej wladzy, nie jestem tego wcale
taki pewien.
Kamil DURCZOK

MYSLI ZE SZPITALNEGO LOZKA
Zastanawiam sie, co bedzie pierwsze: wojna z Bialorusia czy moze wyjscie z
UE?
Jak daleko mozna pojsc, zeby udowodnic innym, ze jest sie tym
najwazniejszym? Jak daleko mozna pojsc, zeby pokazac, ze innej drogi nie
ma? Jak daleko trzeba pojsc, zeby poczuc sie dobrze? Jak daleko trzeba ”
nie moge dokonczyc, bo psychiatra przyszedl!
Anonimous
A, idac za Misiowymi Mruczankami:
Kaczynski zlym czlowiekiem jest!

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/aa
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner “wesprzyj nas”

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskim Pogotowiu Gargamela wynosi 995,46 zl
(dziewiecset dziewiecdziesiat piec zl 46gr). Wplaty od ostatniego piatku
wyniosly 950 zl, a wydatkow nie bylo. Dostalismy natomiast wiele rachunkow
za fizjoterapie, neurologopedie, zajecia rehabilitacyjne zwiazane z
“usprawnianiem” zdrowotnym Ewelinki Sypianskiej, ktorej juz wielokrotnie
pomoglismy srodkami Pogotowia (np. operacja fibrotomia, zakupy sprzetow
rehabilitacyjnych, wielu turnusow). Ewelinka jednak wciaz jest w potrzebie.
Wydatki na jej pomoc przekraczaja znacznie 900 zl ale wsparcie nawet w
takiej kwocie jest ogromne. Czy moze i tym razem liczyc na marynarskie
dofinansowanie jej leczenia i rehabilitacji ?
podrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
————-
Koncowe pytanie Slawka zaliczam do retorycznych, bo czy moze byc w tej
sytuacji cos bardziej oczywistego, jak nasza pomoc dla Ewelinki? Bierz,
Slawku wszystko, co jest na koncie, a nie mam watpliwosci, ze bedzie dla
tego dzieciatka od Wujkow Marynarzy coraz wiecej. Ile mamy- tyle damy. Bez
obcyndalania. Prawda?
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 3.9775 PLN Euro: 4.5956 PLN Frank szw.: 4.2756 PLN
Funt: 5.4095 PLN
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.92 PLN Euro: 4.54 PLN Funt:
5.30 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 2.87 PLN Euro: 4.49 PLN
Funt: 5.35 PLN

Pogoda w kraju
——————-
Wszedzie dzien pelen slonca. Temperatura maksymalna siegnie od 10 stopni
Celsjusza na Podkarpaciu, do 15 st. C na Nizinie Szczecinskiej.

9 pazdziernika 2021 – 6364 dni w UE
Po wyroku Trybunalu Przylebskiej musze to przypomniec
ZANIM NAS WYRZUCA
(Na melodie piosenki “Jeszcze jeden mazur dzisiaj) (1839)
Muzyka: Fabian Tymolski, slowa oryginalne: Ludwik Ksawery Pomian Lubinski
————-
Jeszcze jeden protest dzisiaj,
Choc swita poranek,
Nim pozwoli panna Krysia
Zrobic z nas zascianek.

Zanim z Unii nas wyrzuca,
Bronmy polskiej ziemi,
Tych co sie z wszystkimi kloca,
W taczkach wywieziemy.

6000 dni minelo,
One juz nie wroca,
Czas ratowac ojcow dzielo,
Zanim nas wyrzuca.

Nim sie rzadu poczynania
Przeciw nam obroca,
Stanmy razem do dzialania,
Zanim nas wyrzuca.

Nie pozwolmy roznym bucom,
Zeby rzadzil burak,
Zanim z Unii nas wyrzuca,
Zatanczmy mazura.
Jak uwolnic sie od PiS-u?
Jak sie wyrwac z matni?
Larum graja! Nie ma bisow!
Dzwonek to ostatni!
—————
Wojciech DABROWSKI

W 1951, z ogarnietej wojna Korei przywieziono do Polski 1.200 osieroconych
dzieci
TEN TEKST DEDYKUJE PREZESOWI KACZYNSKIEMU I JEGO ZBRODNICZEJ, PIS-owskiej
BANDZIE…
Najstarsze mialy 14-15 lat. Przemierzyly koleja dluga droge, jadac przez
Chiny i Zwiazek Radziecki, by szukac spokoju i nowej szansy w Polsce.
Pierwsza grupe stanowilo 200 dzieci, ktore zostaly poczatkowo umieszczone w
domu wychowawczym we wsi Golotczyzna, a nastepnie przeniesione do wsi
Swider pod Otwockiem. Nieco ponad rok pozniej, do osrodka we wsi Plakowice
zawitala kolejna grupa 1000 koreanskich sierot.
Gdy przyjechaly na pobliska stacje kolejowa, oczom opiekunow wylonilo sie
morze dzieci w roznym wieku w identycznych, jasnych mundurkach. Wraz z nimi
przyjechalo kilkunastu koreanskich opiekunow. W pierwszej chwili polscy
wychowawcy obawiali sie, jak zdolaja odroznic poszczegolne dzieci od
siebie. Bariera, zdawaloby sie trudna do przeskoczenia stal sie tez jezyk.
Nastepne miesiace pokazaly jednak niezwykle zdolnosci adaptacyjne
azjatyckich gosci.
Drugi dom
Obecnosc koreanskich sierot zostala objeta tajemnica. Do opieki nad nimi
wybrano najlepszych wychowawcow, nauczycieli i lekarzy, ktorych
wyselekcjonowano pod wzgledem pochodzenia oraz swiatopogladu.
Zaraz po przyjezdzie okazalo sie w jak zlym stanie fizycznym byly dzieci.
Polscy lekarze starali sie pomoc im w mozliwie, jak najlepszy sposob.
Dzieciom doskwierala grzybica, zapalenie spojowek, byly rowniez
zarobaczone. Sprowadzono dla nich specjalne leki, lecz gdy te nie pomagaly,
lekarze podjeli niekonwencjonalne kuracje lecznice, miedzy innymi niszczac
pasozyty benzyna. Przez kilka najblizszych miesiecy osrodek przypominal
bardziej szpital, niz placowke szkolno – wychowawcza.
Polscy opiekunowie byli pod ogromnym wrazeniem postepow, jakie w krotkim
czasie dokonaly dzieci. Bariera jezykowa, ktora na samym poczatku byla nie
do pokonania, dzieki zaangazowaniu obu stron zostala przelamana.
Nieoceniony wklad mial w tym slynny elementarz Mariana Falskiego. W ciagu
kilku miesiecy koreanscy wychowankowie nauczyli sie mowic w jezyku polskim,
bardzo ambitnie i sumiennie podchodzac do wszystkich obowiazkow, nie tylko
szkolnych. Zawsze byli doskonale przygotowani do lekcji i chetniej od
polskich dzieci chlonely wiedze. Nauczyciele wracajac do wspomnien z
tamtego okresu wspominaja, iz maluchy bardzo chetnie uczyly sie jezyka
polskiego. Stylistycznie i gramatycznie wladaly jezykiem doskonale,
jednakze ze wzgledu na specyfike aparatu mowy, ktory nie byl przystosowany
do wymawiania niektorych z polskich glosek, znacznie trudniej przychodzilo
im mowienie. Z troche mniejszym zaangazowaniem uczyly sie natomiast
historii i jezyka swojego ojczystego kraju.
Oprocz bariery jezykowej istniala rowniez bariera kulturowa. Dzieci byly
nieprzyzwyczajone do spania na lozkach. Nie znaly rowniez przysmakow
polskiej kuchni. Nie chcialy jesc masla, smalcu, owocow, a takze slodyczy.
Nauczyciele wspominali, iz bardzo czesto przylapywali swoich podopiecznych
na podkradaniu z okolicznych ogrodow papryki i cebuli. Zdarzaly sie rowniez
przypadki zabijania i zjadania szczurow oraz marynowania lisci paproci
znalezionych w lesie.
Codziennie rano i wieczorem odbywal sie apel. Dzieci podzielone w grupy, na
czele z grupowym wybranym z posrod nich oraz koreanskim opiekunem, rownym
krokiem i z piesnia na ustach maszerowaly na pobliskie boisko. Status
grupowego budzil ogromny autorytet i szacunek wsrod reszty. Pozostale
dzieci byly mu w pelni podporzadkowane, sluchajac wszystkim rozkazow i
uwag, a ka.
Polskim wychowawcom nie wolno bylo okazywac emocjonalnych wiezi z dziecmi,
co ze wzgledu na ich sytuacje rodzinna stalo sie niezwykle trudne.
Nauczyciele i wychowankowie bardzo sie ze soba zzyli, tworzac relacje
niemal rodzinne. Trzeba pamietac bowiem, ze te koreanskie dzieci byly
sierotami, ktore utraciwszy rodzicow podczas dzialan wojennych,
bezgranicznie szukaly milosci u swoich przybranych polskich matek i ojcow.
Tragiczne pozegnanie
Lata mijaly spokojnie. Starsze dzieci konczyly szkoly i wybieraly sie na
studia. Nadszedl jednak rok 1956. W Polsce nastala odwilz polityczna.
Doszlo do liberalizacji systemu politycznego, aparat bezpieczenstwa zelzal.
Kraj zaczal przeobrazac sie, odchodzac od idei skostnialego stalinizmu. Kim
Ir Sen z niepokojem sledzil zmiany dziejace sie w Polsce.
W 1959 roku zapadla decyzja o zabraniu koreanskich pociech do ojczyzny.
Krok ten tlumaczono odbudowa Korei Polnocnej po zniszczeniach wojny.
Phenian upomnial sie o swoich rodakow wyslanych do Polski, by wiedza i
umiejetnosciami wsparli teraz dalszy rozwoj ojczystego kraju.
Pozegnania byly bardzo trudne dla wszystkich. Opiekunowie przywiazali sie
do swoich podopiecznych. Wychowankowie rowniez nie chcieli wyjezdzac, byli
bowiem swiadomi swojego ciezkiego losu po powrocie do rodzinnej Korei.
Zdarzaly sie przypadki dzieci, ktore zima wychodzily na dwor w cienkich
ubraniach, kladac sie w snieg i polewajac zimna woda, by tylko moc
zachorowac i zostac w Polsce. Niestety, rowniez i one zostaly wyslane w
powrotna podroz do ojczyzny.
Przez kilka nastepnych lat dochodzily do Polski listy, ktore do dzis
przechowuja ich adresaci. Wybrane fragmenty kilku z nich:
“Drogi, kochany tato. Ja czuje sie dobrze, ale dotad sie nie uczylem. Bo ja
chcialem uciekac, ale bylo za zimno. [“] Bardzo dlugo myslalem o Polsce i
tak mysli te zaciagnely mnie do ucieczki. Niech Pan powie mi, co mam robic?
Nie wiem, co ja wlasciwie chce robic. Niech Pan dobrze sie przygotuje do
Wesolych Swiat. U mnie nie bedzie takie czasy, jak Wesolych Swiat. Niech
pamieta o mnie”.
“Tato, jak sa ferie zimowe, wakacje to mi najwiecej smutno. To dlatego, ze
wtedy to ja nigdy nie mam gdzie isc. Dlatego ja jestem zawsze w internacie,
a kolezanki to pojda do taty, do mamy. Wtedy mi leca takie gorace lzy.
Wtedy ja mowie: Tato! Ja chce powracac do taty. Szukam taty, ale taty nie
ma nigdzie. Ja cierpie zawsze. Ja chyba nigdy nie bede mogla jechac do
Polski i zobaczyc tate. Chcialabym nawet dac pieniadze i zobaczyc tate”.
“Pamietasz tato ten smalec, ktorego nie chcielismy do jedzenia, i tata
kazal go do beczki i postawic w korytarzu? Tata powiedzial, ze jak kto
bedzie glodny, to moze przyjsc do tej beczki i jesc. A mysmy tam powrzucali
rozne rzeczy i smieci do tej beczki. I tata to zobaczyl i powiedzial, ze
jeszcze kiedys do tej beczki bedziemy tesknic. Tato, sni sie czesto ta
beczka, ze wstane i jem ten smalec z polski chleb”.
Proby kontaktu
W 1961 r. polscy opiekunowie przestali je jednak otrzymywac. Wladze
Koreanskiej Republiki Ludowo – Demokratycznej nigdy nie podaly do
publicznej wiadomosci powodow wstrzymania korespondencji.
W pozniejszym czasie probowano kontaktowac sie z bylymi wychowankami
roznymi sposobami. Niestety, udalo sie dotrzec tylko do niewielu osob.
Wieksza czesc dzieci od razu po przyjezdzie do Korei Polnocnej zostala
zatrudniona w panstwowych fabrykach i wszelki slad po nich zaginal.
Wiadomo, ze kilkoro z nich podjelo probe ucieczki do Polski. Utonely jednak
w bagnach na granicy koreansko-chinskiej. Udalo sie jednak nawiazac kontakt
z kilkorgiem wychowankow, z ktorymi los obszedl sie znacznie lagodniej.
Okazalo sie, ze jeden z nich zostal mianowany attache wojskowym ambasady
KRL-D w Warszawie i byl w przeszlosci bardzo zzyty z jednym ze swoich
opiekunow, kilkoro innych zostalo pracownikami ambasady.
W Otwocku powstal Klub Przyjazni Polsko-Koreanskiej, ktoremu udalo sie
zorganizowac spotkania, na ktorych pojawiali sie byli wychowankowie osrodka
w Swidrze. Kontakt ten zawsze byl jednak utrudniony ze wzgledu na specyfike
ustroju Korei Polnocnej. Dramat rozstania w pelni ukazuja cytowane
wczesniej fragmenty listow. Koreanskie dzieci naznaczone koszmarem wojny,
po raz drugi zostaly skazane na ogromne cierpienie i tesknote za ponownie
znaleziona rodzina.
—————–
Tekst ten dedykuje prezesowi Kaczynskiemu i jego zbrodniczej, PiSowskiej
bandzie. Wymeczona i wyniszczona straszliwa wojna Polske rzadzona przez
przebrzydlych komuchow stac bylo fizycznie i moralnie na to, na co dzis
nie stac nad wschodnia granica, “miodem i mlekiem ociekajaca Polske”
rzadzona przez””Prawdziwych Polakow”
O kurwaz!
Gargamel

GDY WIE­JE WIATR HI­STO­RII,
LU­DZIOM JAK PIEKNYM PTA­KOM
ROSNA SKRZYDLA, NA­TO­MIAST
TRZESA SIE POR­T­KI PETA­KOM.
-pisal Wieszcz Konstanty Ildefons Galczynski.
Wieszczyl, wieszczyl i…wywieszczyl!
——————-
Brawo, panie premierze! Nie, nie, nie o tego premiera chodzi, tylko o
Wlodzimierza Cimoszewicza. Byly premier swietnie wypadl jako gosc Macieja
Glogowskiego w “Poranku Radia TOK FM”. Zaczelo sie od nieszczesnej
konferencji prasowej z krowa i oslami z rzadu. Cel ministrow Blaszczaka i
Kaminskiego byl jasny (a wlasciwie ciemny): Nastraszyc lud “migrantami”,
czyli wszelkiego rodzaju zboczencami, terrorystami, pedofilami, zoofilami,
zeby narod oddal sie pod opieke rzadu – jedynej sily, ktora potrafi
powstrzymac zwierzoczlekoupiory. Cimoszewicz (prawnik z wyksztalcenia)
powiedzial, ze panowie naruszyli Kodeks karny, zas ten, ktory komentowal
drastyczne sceny obyczajowe, jest po prostu “glupkiem”.
To ostatnie slowo zaniepokoilo redaktora, gdyz kazdy gospodarz programu “na
zywo” jest w strachu przed Krajowa Rada itd., ktora jest bardzo wrazliwa,
wiec potrafi wymierzyc bolesna kare. – Pan wie, ze teraz beda mogli panu
zarzucic, ze uzyl pan inwektywy – zauwazyl redaktor. – Wyrazam tylko swoja
opinie, kazdy obywatel ma do tego prawo – powiedzial premier, po czym
jeszcze raz uzyl “glupka”. – A wiec powtarza pan – redaktor odetchnal z
ulga, jak gdyby byl zadowolony, ze gosc wie, o co chodzi, a on ostrzegal.
Dalej Cimoszewicz powiedzial, ze rzadzi nami uklad kolezensko-polityczny,
polaczony wspolnota interesow, odrazajacy, bezczelny (patrz nepotyzm), tak
ciasno spleciony, ze nie ma szans, zeby go rozbroic, rozplatac. Jedyne
wyjscie to zmiesc go calego w wyborach.
Konczy sie wersal, co – jak mniemam – nie zawsze wynika z braku
kindersztuby (jak “zdradzieckie mordy”, “bedziesz pan wisial” itp.), ale z
ogladu sytuacji w kraju, ktora jest, delikatnie piszac, przygnebiajaca. –
60 tys. “nadmiarowych” zgonow, (piate miejsce w swiecie), za ktore nikt nie
odpowiada, ot, “wypadek drogowy”, kiepskie rezultaty programu szczepien
przyniosa kolejne ofiary. Dramatyczna sytuacja w szpitalach, strajki,
fiasko polityki zagranicznej od Brukseli i Waszyngtonu po Prage i Berlin,
rozklad Wyszehradu – ulubionego dziecka PiS – z takim bilansem trudno
podskakiwac z radosci. Przeciwnie – trzeba klamac. Slupki – slupkami, a
rzeczywistosc skrzeczy.
“Mamy do czynienia z kompletnie bezkarna magnateria, pyski pelne sloganow
na temat patriotyzmu, tradycji, obrony wartosci. A od rana do wieczora
grupa, ktora trzyma wladze, tak naprawde zajmuje sie tylko jednym –
wlasnymi nieczystymi interesami” – mowil w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”
powsciagliwy zazwyczaj Tusk.
Swiatli ludzie to widza i rozumieja. Jan Zielonka, profesor uniwersytetow w
Wenecji i Oksfordzie, siega po slowo “oprawcy”, dotychczas w dyskursie na
tematy polskie niespotykane. Zasada “cel uswieca srodki” stanowi zagrozenie
dla demokracji. Stosujac barbarzynskie metody na granicy, sami stajemy sie
barbarzyncami. (Przykladem jest odciecie mediow od wydarzen na granicy z
Bialorusia. Jest to naruszenie prawa do informacji, jawnosci, wolnosci
slowa i mediow. Co z tego, ze legalne, skoro szkodliwe). “Szczytny cel
obrony granic czyni nas oprawcami, czego najlepszym przykladem jest
polityka na Podlasiu – pisze prof. Zielonka. Czy demokracja przetrwa, gdy
elity demokratycznej polityki godza sie byc oprawcami? Czy chcemy byc
rzadzeni przez oprawcow?”. I dalej: “Niektorzy maja nadzieje, ze
barbarzynskie metody beda stosowane wylacznie wobec “obcych”, ale nie wobec
“naszych”. To zludna nadzieja, bo zagorzali obroncy naszych wartosci
przesladuja nie tylko uchodzcow, lecz rowniez inne bezbronne grupy – od
Zydow, Cyganow i LGBT po ekologow, feministki, a moze nawet wegan czy
rowerzystow.
“Nie wystarczy obalic komunizm i wprowadzic wolne wybory, zeby miec
demokracje, trzeba jeszcze szanowac prawo krajowe i miedzynarodowe.
Demokracja i barbarzynstwo nigdy nie ida w parze. Poswiecanie praw
czlowieka na oltarzu panstwowej suwerennosci jest specjalnoscia Chin czy
Rosji – a nie demokracji” – konczy prof. Zielonka.
Prawda, sama prawda, popatrzmy, co dzieje sie w Polsce. – Propaganda pelna
suwerennosci, a w kraju coraz wiekszy zamordyzm. Najlepiej widac to po
ataku na TVN: pod pretekstem suwerennosci zwalcza sie najlepsza telewizje
informacyjna.
“Oprawcy” z Ministerstwa Sprawiedliwosci niszcza sedziego Igora Tuleye,
ktory jest ofiara ich “reformy” i jej bezkompromisowym przeciwnikiem,
dzieki czemu zyskal status bohatera, przynajmniej dla czesci spoleczenstwa.
“Kiedy wieje wiatr historii, trzesa sie portki petakom”- pisal Galczynski.
Na wiesc o tym, ze sedzia Tuleya (o, zgrozo!) naucza studentow Akademii
Leona Kozminskiego, zatrzesly sie portki sedziego Przemyslawa Radzika. Jako
wiceprezes Sadu Okregowego, jeden z tych gorliwych i nagradzanych awansami
reformatorow, wystosowal pismo do rektora, z odpisem do samego
zainteresowanego, w ktorym stwierdza, iz prowadzenie przezen zajec
dydaktycznych przyniesie “ujme godnosci urzedu sedziego” (!!!).
Podobnego chamstwa (niech i ja raz uzyje mocnego slowa) dawno nie
widzialem. Na podstawie tego pisma dziekan odstapil od umowy z niesfornym
sedzia Tuleya. Musialo to wywolac wzburzenie wsrod ludzi odwaznych i
przyzwoitych w srodowisku. Powstal list protestacyjny do rektora, prof.
Grzegorza Mazurka, ktorego sygnatariusze pisza m.in., ze sedzia Igor Tuleya
jest symbolem walki o panstwo prawa i niezaleznosc sadownictwa, a “dzieki
swojej niezlomnej postawie stal sie wzorem dla sedziow, prawnikow,
studentow prawa. Sygnatariusze listu uwazaja, ze decyzja w sprawie
kontynuowania wspolpracy dydaktycznej z sedzia Igorem Tuleya “powinna
zostac zmieniona”.
Wkrotce niezlomny sedzia i autorzy protestu otrzymali satysfakcje – rektor
zwolnil dziekana i polecil zawrzec nowa umowe z sedzia Tuleya. W tych
dniach takze dr hab. Marcin Wiacek, rzecznik praw obywatelskich, w
wywiadzie dla “Rz” powiedzial, ze Igor Tuleya powinien wrocic do pracy.
Moral z tego taki, ze w czasie rewolucji nie nalezy trzasc portkami.
Daniel PASSENT

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
(Kronika kulturalna Kuby Wojewodzkiego)
* Tomasz Oswiecinski, aktor znany glownie z filmow Patryka Vegi, zostal
oskarzony o poslugiwanie sie falszywymi fakturami. Byly zawodnik MMA mial
wyludzic 300 tys. zl za lipny kontrakt z federacja KSW. Teraz juz wiem,
dlaczego byl taki wiarygodny w roli nierozgarnietego gangstera.
* 14 pazdziernika na YouTube zadebiutuje serial satyryczny “Ekler”. Akcja
dzieje sie w lokalnej telewizji katolickiej Wytrwamy, a glownym bohaterem
jest Ojciec Przewodnik. Wystapia m.in. Piotr Cyrwus, Bartek Kasprzykowski
czy Krzysztof Skiba. Kosciol ma cos wspolnego z serialem. Glowni
bohaterowie nawet jak odchodza, to wracaja.
* Aktorka Julia Wieniawa opowiedziala rezolutnie o zwiazku ze swoim bylym,
muzykiem Alkiem Baronem. “To byla pomylka. To nie mialo sensu. Media mnie w
to wmanewrowaly”. Ladne. Mnie tez rodzice uczyli, zeby oddawac uzywane
zabawki tym, ktorym sie gorzej powodzi.
* Kariera Tomasza Stockingera troche przycichla, a tu nagle taki ozywczy
news. Dzieki niemu Tomasz znowu wrocil na pierwsze strony gazet. Otoz dzik
potracil jego auto w miejscowosci Bulkowo-Kolonia. To nie pierwsza taka
szarza aktora. W 2009 r. tez trafil dwa samochody kolo Piaseczna. Wtedy
jednak to on pelnil role dzika.
* Najlepsza polska dramatopisarka Blanka Lipinska wyznala na Instagramie,
ze jest biseksualna. Przepisali to oczywiscie wszyscy, bo przeciez ona wie
najlepiej, jak jest. Najlepszy to takze dowod, ze juz wkrotce premiera jej
nowej ksiazki. Dwie orientacje w cenie jednej.
* Jak twierdza medioznawcy, urodziny Roberta Mazurka i obecnosc tam
politykow nie wplyna na jego wiarygodnosc. Sam solenizant wyznal z
rozbrajajaca szczeroscia: Politycy to moi koledzy z pracy. Ja tez dostalem
zaproszenie na te uroczystosc. Nie poszedlem. Balem sie, ze jakosc alkoholi
bedzie dorownywala poziomem jakosci kolegow.
* Od kilkunastu dni media zyja konfliktem Karola Strasbugera i Stana
Borysa. Stan mial odkryc, ze hejterskie komentarze w sieci na jego temat
pochodza z komputera Karola. Karol odpowiada, ze Stan ma klopoty psychiczne
i szuka poklasku. Jeden ma 80 lat, drugi 74. Wniosek jest optymistyczny:
koniec z cyfrowym wykluczeniem seniorow.
* KRRiTV bez problemu i bez oplat przyznala koncesje amerykanskiej
telewizji EWTN bedacej najwieksza stacja katolicka na swiecie. Nie patrzac
na amerykanski kapital i europejski obszar gospodarczy. Ale to by sie
zgadzalo z biblijnym zapisem nadawcy o byciu nie z tego swiata.
* Do ciekawej publicznej dyskusji doszlo w rodzinie Joasi Opozdy, od
niedawna malzonki Antka Krolikowskiego. W skrocie: tesc aktora wyladowal w
szpitalu na Madagaskarze i zarzucil rodzinie, ze sie nim nie zajmuje.
Rodzina odpowiedziala, ze ich okradl i opuscil. Potem pojawily sie grozby,
mafia i gangsterzy. Juz chyba wiem, o czym bedzie ostatni film Patryka Vegi.
* Anna Mucha wie, jak obsadzic siebie w prawdziwym dramacie. Na Instagramie
aktorka zdemaskowala spisek polegajacy na tym, ze samolot z Warszawy do
Rzeszowa kosztowal ja mniej niz taksowka z Rzeszowa do Lancuta. Szok.
Przypomina mi sie stary dowcip: – Ile dalbys za moja zone? – Ani grosza. –
Kupiles.
* Modelka Anja Rubik zaapelowala do ministra edukacji Przemyslawa Czarnka:
Spotkajmy sie. Ladne zderzenie cywilizacyjne. Ona, organizatorka masowych
akcji edukujacych mlodziez seksualnie, i on, najlepszy dowod na to, ze
kiedys takich akcji ewidentnie brakowalo.
* Szymon Majewski definitywnie przestaje byc twarza sieci marki Plus.
Szkoda. W kraju, w ktorym za osobowosc telewizyjna uwaza sie Kasie
Cichopek, Aleksandra Sikore czy Karoline Gilon, satyryk ma male szanse.
Paradoks. Piec lat reklamowal siec komorkowa, a telefony w sprawie pracy
odbieraja inni.
* Wielki finansowy sukces orlow prawicowego dziennikarstwa. Igor Janke
zebral miesiecznie na Patronite 350 zl na swoj nowy projekt, a Janek
Pospieszalski 788 zl. Gratulacje. Obu panow skontaktowalbym z Ania Mucha.
Ona wie, gdzie kupic tanie bilety na samolot.
* Sidney Polak, wokalista, kompozytor oraz na co dzien perkusista zespolu
T. Love, wzial slub. I to po raz trzeci. Jego wybranka jest Paulina
Szendal, menedzerka z korporacji niezwiazana z show-biznesem. Trzeci slub
to fenomen. Czlowiek dwa razy rozchodzi sie z bliskimi osobami, zeby
ostatecznie zwiazac sie z kims calkowicie obcym.
* Dariusz Szpakowski przestal komentowac mecze pilkarskie w TVP, a jego
program w TVP Sport pt. “4-4-2” zniknal z anteny. Szkoda. Darek potrafil
finezyjnie mylic Messiego z Maradona czy siebie z Janem Ciszewskim. Jest
zatem cien szansy, ze i teraz zwolnili kogos innego.
Kuba WOJEWODZKI

Przesiakniete morska woda…
“- Marynarze wiedza, co jest najlepsze w taka pogode? Marynarze oczywiscie,
kurwa, nie wiedza! Najlepszy na taka pogode jest kompot z czeresni, bo w
obie strony tak samo smakuje. Niech marynarze to zapamietaja. Poza tym
rzyganie to nie jebanie. To trzeba umiec. Ktory to do cholery rzyga na
nawietrznej???”
– Janusz Leon WISNIEWSKI
————————–
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie “Gazety Wyborczej”, “Przegladu
Sportowego”, “Rzeczpospolitej”, “Polityki”,”Newsweeka”, TVN24, Obywateli
News i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.