DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI Nr 69 (6901)
9 marca 2026, poniedzialek
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
8 marca 2026r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
SIATKOWKA
-“Polskie druzyny poznaly rywali w kolejnej fazie LM! Latwo nie bedzie”-
Edyta Kowalczyk
Wszystkie polskie druzyny rywalizujace w Lidze Mistrzow graja dalej. Po
fazie grupowej bezposredni awans do cwiercfinalu uzyskala dwojka z nich:
Bogdanka LUK Lublin i Aluron CMC Warta Zawiercie. Ekip z Warszawy i
Rzeszowa o miejsce w najlepszej osemce beda musialy powalczyc w fazie
play-off. Zadna z ekip nie ma jednak autostrady do turnieju finalowego.
Sposrod wszystkich druzyn rywalizujacych w tej edycji Ligi Mistrzow
zaledwie trzy przeszly faze grupowa bez porazki w szesciu meczach. W kazdej
z nich wystepuja reprezentanci naszego kraju, choc tylko jedn ekipa jest
polska. Mowa o Bogdance LUK Lublin, a takze zespolach Tomasza Fornala i
Kamila Semeniuka – Ziraacie Bankkart Ankara i Sir Sicoma Monini Perugia. Te
druzyny, podobnie jak Aluron CMC Warta Zawiercie i Cucine Lube Civitanova
awansowaly bezposrednio do cwiercfinalow, jako zwyciezcy swoich grup.
– Naszym celem bylo wygranie szesciu meczow w grupie, bo chcielismy byc jak
najlepiej rozstawieni. Wykonalismy kawal dobrej roboty w Lidze Mistrzow,
ale nie zamierzamy na tym poprzestac – mowil kapitan Bogdanki LUK Marcin
Komenda po srodowej wygranej nad Galatasaray Stambul, ktora
przypieczetowala ich pierwsze miejsce w grupie B.
Wygrana w grupie to nie zawsze oznacza latwiejszego rywala w kolejnej
fazie. Po rywalizacji grupowej tworzona jest tzw. duza tabela zwyciezcow
grup i w tejze trzecie miejsce zajeli Lublinianie, a czwarte zawodnicy z
Zawiercia, ktorych cwiercfinalowym rywalem bedzie takze zwyciezca grupy,
czyli Cucine Lube Civitanova.
Po tej samej stronie drabinki sa siatkarze Asseco Resovii, lecz oni w
play-offach o wejscie do cwiercfinalu zmierza sie z Knack Roeselare.
Solidny belgijski zespol dal sie mocno we znaki lublinianom w fazie
grupowej, w ktorej tylko jednego spotkania z szesciu nie zakonczyl
tie-breakiem. To ostatnie bylo zwyciestwem za trzy punkty z Halkbankiem
Ankara, co ostatecznie przypieczetowalo awans Belgow i odpadniecie ekipy
Aleksandra Sliwki.
Jezeli Resovia wygralaby swoj baraz z Knack, wowczas w cwiercfinale
zmierzylaby sie z Ziraatem. Ekipa z Tomaszem Fornalem w skladzie juz przed
sezonem byla wskazywana jako kandydat do zdobycia tytulu klubowego mistrza
Europy. Z kolei Rzeszowianie w ostatnim czasie wpadli w dolek.
Po drugiej stronie drabinki znalazly sie takze dwa polskie zespoly. Mowa o
PGE Projekcie Warszawa, ktory w walce o wejscie do cwiercfinalu zmierzy sie
z wloskim Itasem Trentino. Na zwyciezce z tej pary w walce o polfinal
czekac bedzie Bogdanka LUK Lublin.
W teorii najlatwiejsza droge do turnieju finalowego Ligi Mistrzow maja
broniacy tytulu siatkarze z Perugii. Ich rywalem w cwiercfinale bedzie
bowiem Guaguas Las Palmas albo ekipa z Montpellier.
W tej edycji Ligi Mistrzow mozliwe sa jeszcze polsko-polskie potyczki. Moze
do nich dojsc w cwiercfinale z udzialem lublinian oraz gdyby do polfinalu
awansowaly druzyny z Zawiercia i Rzeszowa, ktore rywalizowaly juz ze soba w
grupie.
– Ciesze sie, ze wygralismy swoja grupe, bo to nam da wiecej czasu na
spokojny trening i przygotowanie sie do dalszej walki – mowi trener
Bogdanki LUK Lublin Stephane Antiga.
Poczatek cwiercfinalowej rywalizacji w Lidze Mistrzow dopiero za miesiac,
bo dwumecze zostana rozegrane w dniach 24-26 marca i 31 marca – 2 kwietnia.
Wczesniej odbedzie sie walka w play-offach. Te zaplanowane sa na czas od 3
do 5 marca i od 10 do 12 marca.
Turniej finalowy odbedzie sie w Mediolanie (16-17 maja).
Pary w play-off o wejscie do cwiercfinalu:
PGE Projekt Warszawa – Itas Trentino
Guaguas Las Palmas – Montpellier HSC
Asseco Resovia – Knack Roeselare
Pary cwiercfinalowe:
Bogdanka LUK Lublin – PGE Projekt Warszawa/Itas Trentino
Sir Sicoma Monini Perugia – Guaguas Las Palmas/Montpellier HSC
Aluron CMC Warta Zawiercie – Cucine Lube Civitanova
Ziraat Bankkart Ankara – Asseco Resovia/Knack Roeselare
TENIS
-“1:5, Iga Swiatek na deskach. Niebywale, co zrobila potem w Indian Wells” –
Grzegorz Podolski
Kapitalny pierwszy set i potezne problemy w drugiej partii. Taki scenariusz
z udzialem Igi Swiatek w tym sezonie polscy kibice znaja az za dobrze. Nie
inaczej bylo na inauguracje Indian Wells. 24-latka kapitalnie weszla w mecz
z Kayla Day i w pierwszym secie nie dala Amerykance zadnych szans. Pozniej
bylo jednak mniej efektownie i znacznie trudniej, ale koniec koncow nasza
tenisistka zagra w trzeciej rundzie. A tam czeka ja ogromne wyzwanie.
Zanim Polka wyszla na kort jasne bylo juz z kim moze zmierzyc sie w
kolejnym meczu. I nie byly to dobre wiesci. Na zwyciezczynie starcia
Swiatek – Day czekala bowiem Maria Sakkari, ktora pokonala w dwoch setach
Lilli Tagger. W drugiej partii Greczynka rozbila nizej notowana rywalke do
zera i potwierdzila, ze jest w dobrej formie. A o tym juz kilka tygodni
temu przekonala sie Raszynianka, ktora przegrala z nia w cwiercfinale
turnieju w Dausze.
Swiatek sobotniego starcia nie rozpoczela najlepiej. W pierwszym gemie
popelnila dwa podwojne bledy serwisowe i pozwolila rywalce doprowadzic do
rownowagi. Mimo tego 24-latka utrzymala serwis i objela prowadzenie 1:0. W
drugiej i trzeciej partii problemow juz nie bylo. Wiceliderka rankingu
szybko uzyskala przelamanie, a nastepnie wygrala wlasne podanie do zera.
Tym samym, po 10 minutach na tablicy wynikow widnial rezultat 3:0.
Dwie kolejne odslony pierwszego seta byly znacznie bardziej wyrownane i
trwaly blisko kwadrans. Najpierw Swiatek postarala sie o kolejne
przelamanie, a chwile pozniej Day dosc niespodziewanie stanela przed szansa
na odrobienie czesci strat. Pomimo stanu 40:15 i lacznie trzech break
pointow Amerykanka nie odebrala jednak podania Polce.
To uskrzydlilo podopieczna Wima Fissette’a i jednoczesnie przybilo
Amerykanke, ktora w kolejnym gemie nie zdobyla nawet punktu i po niespelna
30 minutach przegrala seta 0:6.
Tym bardziej zaskakujacy byl poczatek drugiej odslony rywalizacji. W niej
bowiem Day szybko przelamala Swiatek, krotko po tym wygrala swoje podanie
do zera, a przy kolejnym serwisie Polki wyszla na prowadzenie 40:0! Po
dziewieciu wygranych punktach z rzedu w koncu pojawily sie jednak bledy i
nasza tenisistka ostatecznie uniknela stanu 0:3.
Na niewiele sie to jednak zdalo, bo chwile pozniej reprezentantka USA
prowadzila juz 4:1, majac na koncie podwojne przelamanie. Amerykanka poszla
za ciosem i w kolejnym gemie nie pozwolila Swiatek zmniejszyc strat,
sensacyjnie odskakujac na 5:1.
I gdy niemal wszystko wskazywalo na to, ze za chwile miejscowi kibice beda
mieli duze powody do radosci, doszlo do kolejnego zwrotu! Day zaczela sie
mylic, a Polka stopniowo odrabiala straty i wygrywajac cztery gemy z rzedu
doprowadzila do remisu 5:5!
Na tym jednak nie poprzestala. Przy swoim serwisie bowiem nie zawiodla i
zrobilo sie 6:5, a po jednym z punktow na korcie w Kalifornii mozna bylo
uslyszec glosne “jazda”. Ale Day broni nie zlozyla i finalnie o wszystkim
zadecydowal tie-break. W nim raz po raz na korcie wybrzmiewala “jazda”, bo
24-latka zdobywala kolejne punkty. Ostatecznie wygrala decydujaca rozgrywke
az 7-2 i mogla cieszyc sie z koncowego zwyciestwa.
O czwarta runde w Indian Wells nasza tenisistka powalczy z Maria Sakkari.
To spotkanie smialo mozna nazwac hitem. Co ciekawe, obie zawodniczki
zmierzyly sie ze soba niedawno, bo 12 lutego w cwiercfinale imprezy w
Dausze. I wowczas lepsza okazala sie Greczynka, ktora po przegranej w
pierwszym secie 2:6, w dwoch kolejnych triumfowala 6:4, 7:5.
KOLARSTWO
-“Wielki sukces Katarzyny Niewiadomej! Farsa na trasie, i ta
koncowka”-Karol Gorka
Katarzyna Niewiadoma po kapitalnym finiszu zajela drugie miejsce w
legendarnym wyscigu Strade Bianche. Polka na ostatnich metrach okazala sie
gorsza tylko od Elise Chabbey. Niewiadomej nie przeszkodzila nawet kraksa,
w ktorej brala udzial w pierwszej czesci sobotniej rywalizacji.
Katarzyna Niewiadoma od poczatku rywalizacji w Strade Bianche czujnie
trzymala sie w scislej czolowce. Na jednym z pierwszych odcinkow szutrowych
wziela jednak udzial w malej kraksie, z powodu ktorej do mety jechala z
lekko obdartym biodrem. Bardzo szybko po tej przygodzie wrocila jednak do
czolowki.
Na okolo 40 kilometrow przed meta z powodu defektu zatrzymala sie m.in.
Demi Vollering, jedna z najwiekszych faworytek wyscigu. Kilka kilometrow
pozniej jej grupa poscigowa zostala zmylona przez motocykl, zbladzila z
trasy i definitywnie stracila szanse na powrot do czolowki.
W tym czasie w czolowce pracowala Dominika Wlodarczyk na rzecz swojej
liderki, Elisy Longo Borghini, ktora na 10 kilometrow przed meta oderwala
sie od pozostalych zawodniczek wraz z Niewiadoma. Kilka minut pozniej w
czolowce ponownie znalazlo sie dziewiec zawodniczek, a o wszystkim mial
zdecydowac finisz na ulicach Sieny.
Na legendarnym podjezdzie na atak zdecydowaly sie Longo Borghini i
Niewiadoma, za ktorymi na szczycie znalazly sie Chabbey i Franziska Koch.
To ta czworka w ciasnych zakretach walczyla o zwyciestwo, a najlepiej z
techniczna koncowka poradzila sobie Chabbey, ktora wyprzedzila Niewiadoma i
Koch.
Dla Katarzyny Niewiadomej to juz piate podium w legendarnym wloskim
klasyku. Trzykrotnie byla druga w latach 2016-2018, a w 2019 roku byla
trzecia.
SKOKI NARCIARSKIE
-“Alez sensacja w Lahti! Oto kto stanal na podium. I ten debiut Kamila
Stocha”-Grzegorz Podolski
Po cichu mowilo sie o walce o podium, ale rzeczywistosc okazala sie mniej
optymistyczna. Polacy w konkursie duetow w Lahti nie liczyli sie w walce o
najwyzsze cele i ostatecznie zakonczyli rywalizacje poza czolowa “6”.
Najlepsi okazali sie Austriacy i to mimo tego, ze po pierwszej probie
zajmowali odlegla lokate. Nie obylo sie tez bez szokujacej dyskwalifikacji,
ktora juz na poczatku wywolala potezne zamieszenie w czolowce i sensacji na
podium.
Maciej Maciusiak w sobote przekazal, ze na pozegnanie z Lahti postawi na
Kamila Stocha i Kacpra Tomasiaka. Podczas weekendu na Salpausselce obaj
zawodnicy oddawali obiecujace skoki. W piatek 10. miejsce, najlepsze od
trzech lat, zajal Stoch, a w sobote taki sam rezultat uzyskal Tomasiak. Co
ciekawe, dla skoczka z Zebu byl to… debiut w konkursie duetow w PS.
Mimo tego Stoch zaprezentowal sie bardzo dobrze. W zadnej ze swoich prob
nie zawiodl i byl mocnym punktem Bialo-Czerwonych. Kacprowi Tomasiakowi
wyszedl natomiast tylko drugi skok – 123,5 m. W dwoch pozostalych 19-latek
byl juz zdecydowanie slabszy. To zlozylo sie na miejsce poza czolowa “6”.
Nasz duet uplasowal sie ostatecznie na siodmej pozycji.
Caly konkurs wygrali Austriacy. Po pierwszym skoku autorstwa Jana Hoerla
nic na to jednak nie wskazywalo, bo byli wowczas sklasyfikowani dopiero na
osmej lokacie. Pozniej jednak podopieczni Andreasa Widhoelzla nie
pozostawili swoim rywalom zludzen i okazali sie bezkonkurencyjni, a
imponowal przede wszystkim triumfator z soboty, Daniel Tschofenig.
Druga lokata przypadla Slowenii, a trzecia sensacyjnie Finlandii. Duza w
tym zasluga Mariusa Lindvika, ktory kompletnie spalil swoj ostatni skok.
Tym samym Norwegia zajela dopiero szoste miejsce, przegrywajac takze z
Niemcami i Szwajcaria.
Jak donosi Adam Bucholz z portalu skijumping.pl, Finowie na podium Pucharu
Swiata czekali dokladnie 4446 dni. “Ponad 12 lat! 4 stycznia 2014 r.
konkurs indywidualny w Innsbrucku wygral Anssi Koivuranta. Dzis w Lahti
Niko Kytosaho i Antti Aalto na trzecim miejscu w konkursie duetow!” –
napisal dziennikarz.
Kolejne zawody Pucharu Swiata odbeda sie w przyszly weekend w Oslo. Beda to
ostatnie zmagania w sezonie 2025/2026, zaplanowane na skoczni duzej.
Pozniej czekac nas beda juz wylacznie loty narciarskie w Vikersund i
Planicy.
PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
23 kolejka
Z.Lubin-Wisla Plock 2-0
Zalegly mecz 19 kolejki Radomiak-Arka Gdynia 3-1
24 kolejka
Lechia Gdansk-Jagiellonia Bialystok 3-0
Korona Kielce-Nieciecza 2-1
Piast Gliwice-Z.Lubin 1-3
Widzew Lodz-Lech Poznan 2-1
Motor Lublin-G.Zabrze 0-0
Radomiak-Katowice 0-1
Rakow Czestochowa-Pogon Szczecin 2-0
Legia Warszawa-Cracovia 1-0
W poniedzialek W.Plock-Arka Gdynia
1.Z.Lubin 41pkt
2.Jagiellonia 38pkt
3.Lech 38pkt
4.Rakow 37pkt
5.G.Zabrze 35pkt
6.W.Plock 33pkt
7.Cracovia 33pkt
8.Korona 33pkt
9.Katowice 33pkt
10.Radomiak 32pkt
11.Lechia 31pkt
12.Pogon 31pkt
13.Motor 31pkt
14.Piast 29pkt
15.Legia 28pkt
16.Widzew 27pkt
17.Arka 26pkt
18.Nieciecza 22pkt
-“Lechia Gdansk skuteczna i efektowna rozbila lidera PKO Ekstraklasy! Dwa
gole Aleksandara Cirkovicia i jeden Rifeta Kapicia”-Pawel Stankiewicz
Lechia Gdansk efektownie odprawila lidera tabeli w PKO Ekstraklasie!
Bialo-zieloni byli lepszym zespolem, a do tego pokazali na czym polega
skuteczny futbol. Lechia wypunktowala Jagiellonie i wygrala 3:0 po dwoch
bramkach Aleksandara Cirkovicia i jednej Rifeta Kapicia. Cieszy tez, ze
wreszcie bialo-zieloni zagrali na zero z tylu.
Lechia w tym roku w Gdansku nie miala zwyciestwa i bardzo chciala sie
przelamac po remisie z Cracovia i porazka z Zaglebiem Lubin. W poprzednim
sezonie bialo-zieloni wygrali u siebie z Jagiellonia i bardzo chcieli to
powtorzyc i ograc aktualnego lidera PKO Ekstraklasy.
Bialo-zieloni mieli ostatnio znowu wiecej problemow w defensywie i w trzech
kolejnych spotkaniach tracili po dwa gole. Trener John Carver postanowil
zatem cos zmienic i za Bujara Pllane do skladu wrocil Maksym Diaczuk.
Lechia zagrala bardzo dobrze w pierwszej polowie. Tomas Bobcek, ktory w tym
roku strzelil tylko jednego gola, mial swoja szanse na przelamanie, ale nie
trafil w bramke. Slowak w tej czesci gry umiescil pilke w siatce, ale
podobnie jak w derbach z Arka Gdynia byl na spalonym i bramka nie zostala
uznana. Trzeba jednak przyznac, ze to druzyna z Gdanska zdecydowanie
bardziej dazyla do zdobycia gola i stad wzielo sie piec celnych strzalow.
Lider PKO Ekstraklasy z Bialegostoku pod tym wzgledem calkowicie zawodzil,
bo Alex Paulsen ani razu nie musial interweniowac.
Tymczasem bialo-zieloni mieli strzaly Camilo Meny, Rifeta Kapicia i Matusa
Vojtki, ale Slawomir Abramowicz nie dal sie zaskoczyc. Lechia tuz przed
przerwa objela zasluzone prowadzenie. Po zagraniu Iwana Zelizki i
przepuszczeniu pilki przez Camilo Mene, do futbolowki doszedl Rifet Kapic i
zatanczyl z pilka w polu karnym. Ogral dwoch obroncow Jagiellonii i
technicznym strzalem zdobyl gola. Dla kapitana Lechii to druga bramka w tej
rundzie w Gdansku, bo na liste strzelcow wpisal sie takze w spotkaniu z
Cracovia.
Jagiellonia w drugiej polowie ruszyla do zdecydowanych atakow. Zespol z
Bialegostoku walczy o mistrzostwo Polski i chcial z Gdanska wywiezc komplet
punktow. Byly takie momenty, ze gra toczyla sie glownie na polowie
gospodarzy, ale Lechia bronila sie bardzo madrze. W 76 minucie byla
najgrozniejsza sytuacja w polu karnym bialo-zielonych, kiedy Alex Paulsen
odbil pilke po strzale Matiasa Nahuela, a potem szybko jeszcze wybil
futbolowke, zeby nie pozwolic na dobitke. Podopieczni trenera Carvera
doczekali sie za to na okazje do kontry i zamkneli to spotkanie. Po dlugim
podaniu Diaczuka pilke przejal Aleksandar Cirkovic i w sytuacji sam na sam
pokonal Abramowicza. Lechia nie dala sobie juz odebrac zasluzonego
zwyciestwa nad liderem PKO Ekstraklasy, a do tego w koncu zagrala na zero z
tylu. W ostatniej akcji meczu bialo-zieloni jeszcze dobili zespol
Jagiellonii wygrywajac bardzo efektownie. Pilkarze Lechii znalezli sie
przed bramkarzem gosci i po zagraniu Bobcka futbolowke do pustej bramki
skierowal Cirkovic strzelajac swojego drugiego gola w tym spotkaniu.
Martwic moze tylko kontuzja Meny, ktory opuscil boisko utykajac i trzymajac
sie za bolacy miesien.
-Rakow Czestochowa – Pogon Szczecin 2:0. Szybko podciete skrzydla Portowcow-
Jakub Lisowski
Rakow Czestochowa od poczatku spotkania byl lepszym zespolem od Pogoni
Szczecin i w pelni zasluzenie wygral, ale duzy wplyw na koncowy wynik miala
czerwona kartka dla Husseina Aliego w polowie pierwszej czesci meczu.
Brak Kamila Grosickiego w “11” Pogoni to byla najwieksza przedmeczowa
niespodzianka. Kapitana Portowcow od gry powstrzymala drobna kontuzja, a
niech o skali oslabienia zespolu swiadczy fakt, ze Grosicki odkad wrocil do
Pogoni – byl podstawowym zawodnikiem, gral prawie zawsze. Ostatni raz w
skladzie zabraklo go na poczatku poprzedniego sezonu.
Ta absencja wymusila zmiany. Od poczatku szanse gry dostal niedawno
zatrudniony Mads Agger, a Paul Mukairu z zalozenia mial walczyc na lewym
skrzydle. Trener Thomas Thomasberg zaskoczyl przy wyborze srodkowych
pomocnikow. Za czerwona kartke z Widzewem – nie mogl zagrac Kellyn Acosta,
wiec wiekszosc fanow spodziewala sie, ze Amerykanina zastapi Jan Bieganski.
Sztab Pogoni podjal jednak inna decyzje – kolejna szanse dostal Sam
Greenwood. Anglik ma spore umiejetnosci techniczne, wydaje sie, ze i
fizycznie jest na odpowiednim poziomie, ale w trakcie gry gubi
koncentracje, chowa sie na boisku. W Czestochowie musial pokazac duzo
wiecej. Tym bardziej, ze Rakow nie kombinowal tylko wystawil chyba
najsilniejszy sklad na Portowcow. Czestochowianie wiedzieli, ze punkty
zgubil Lech Poznan, zgubila Jagiellonia Bialystok, wiec z grona glownych
faworytow do mistrzostwa Polski – mogl zyskac najwiecej.
Pod nieobecnosc Grosickiego i Linusa Wahlqvista (od tygodnia nie gra i nie
trenuje z powodu kontuzji kolana) kapitanem Pogoni byl Fredrik Ulvestad.
Norweg swietnie wypadal w ostatnich spotkaniach – dawal druzynie serce,
narzucal tempo, pressing. Za to jedynym Polakiem w “11” byl Karol
Angielski, ktory tez ostatnio zmagal sie z urazem miesniowym, ale medycy
druzyny pomogli mu wrocic do zdrowia.
Poczatek meczu bardzo podobny do tego Pogoni w Zabrzu. Dobre ustawienie
obrony, pewnosc siebie i gospodarze wolno szukali pomyslu na atak. Ale byli
lepiej dysponowani od Gornika, wiec zaczeli atakowac skrzydlami. I juz w 7.
minucie po takim wykopie i rozegraniu w polu karnym znalazl sie Ivi Lopez.
Mial swietna okazje, ale strzelil obok slupka.
Trzy minuty pozniej gospodarze objeli prowadzenie. Rzut rozny –
dosrodkowanie za drugi slupek, zgranie przed bramke i tam Jonatan Braut
Brunes celnie glowkowal. Blad w kryciu, blad ustawienia obroncow i
bramkarza.
Nie strata bramkarza byla jednak najgorsza dla Portowcow. W 24. minucie
Rakow chcial skontrowac, Tomasz Pienko uciekal skrzydlem i przypadkowo
zahaczyl o noge Husseina Aliego. Sedzia wyrzucil obronce z boiska po
drugiej w meczu zoltej kartce. Pech, bo Irakijczyk nie byl zainteresowany
faulem i byl mocno zaskoczony decyzja arbitra.
Rakow w pierwszej polowie mocno przewazal. Mial przynajmniej trzy kolejne
akcje bramkowe, ale za kazdym razem pilka przechodzila obok slupka. Pogon
miala trudnosci z organizacja gry i atakami. Oddala jeden celny strzal do
przerwy, ale ten wynik dawal jeszcze jej nadzieje na druga polowe.
Pierwszy kwadrans po przerwie to zdecydowanie aktywniejsza gra Portowcow.
Poszukiwania szans, dwa zablokowane strzaly i dwie centry. Oliwier Zych nie
musial sie wysilac. Rakow – pewny siebie – oddal troche inicjatywy, by
dobic Pogon po kontrze. Dwie akcje byly grozne, ale bez zlych konsekwencji.
W 73. minucie bylo po meczu. Prosta i szybka akcja Rakowa – Leo Borges
pozwolil na wrzutke, a Benjamin Mendy oraz Attila Szalai nie powstrzymali
Patryka Makucha przed celna glowka. Cojocaru byl bez szans.
Po tej bramce – Pogon i Rakow juz tylko chcialy zakonczyc mecz. Coraz
wiecej bylo niedokladnosci i strat. Po ostatnim gwizdku – Rakow zyskal
sporo, bo liczy sie w walce o tytul mistrzowski, a Pogon zachowala miejsce
nad strefa spadkowa. 16 marca podejmie Korone Kielce.
-“Polscy selekcjonerzy bez pracy. Swiat ich nie docenia”-Piotr Wolosik
– Swiat nie pragnie polskich trenerow, czasami mam wrazenie, ze nie wie o
ich istnieniu. To smutne, bo niekiedy rzuce okiem, kto jaki klub prowadzi,
i robi sie jeszcze bardziej przygnebiajaco. Sa tam trenerzy wielu
narodowosci. Rozsiani po calym swiecie. A naszych ni ma! – mowi Radoslaw
Kaluzny, komentator “Przegladu Sportowego”.
Piotr Wolosik: Kiedys Andrzej Rosiewicz spiewal: “Nielatwe jest zycie
bankiera”. A ja sobie pomyslalem, ze nielatwe jest zycie bylego
selekcjonera. Adam Nawalka, Czeslaw Michniewicz, Michal Probierz –
pozostaja bez pracy.
Radoslaw Kaluzny: Trener Nawalka ma juz swoje lata. I choc zakladam, ze
jest w doskonalej formie, poniewaz zawsze dbal o siebie, to nie wiem, czy
jest zainteresowany powrotem do pilkarskiego kieratu. Daleko od domu,
wyjazdy, rozjazdy, stres.
Wolosik: Jak mawial Dunczyk w filmie “Vabank”: “Z wiekiem spada
zapotrzebowanie na zysk, a rosnie popyt na swiety spokoj”.
Kaluzny: Dokladnie! I wydaje mi sie, ze z tego zalozenia wychodzi moj byly
trener. Byc moze gdyby otrzymal propozycje pracy u siebie, w ktoryms z
krakowskich klubow, wowczas rozwazylby powrot na lawke. Lecz ruszac w
swiat? Wydaje mi sie, ze na to za pozno.
Wolosik: Jednak ten swiat nie docenia polskiej mysli szkoleniowej i nie
chce naszych trenerow.
Kaluzny: Mowiac “w swiat”, mialem na mysli Polske. Wiadomo, ze swiat nie
pragnie polskich trenerow, czasami mam wrazenie, ze nie wie o ich
istnieniu. To smutne, bo niekiedy rzuce okiem, kto jaki klub prowadzi, i
robi sie jeszcze bardziej przygnebiajaco. Sa tam trenerzy wielu
narodowosci. Rozsiani po calym swiecie. A naszych ni ma!
Czeslaw Michniewicz jako tako wykorzystal fakt, ze pelnil reprezentacyjna
role, czyli byl “narodowym”. Popracowal chwilke w egzotycznych miejscach, w
Arabii Saudyjskiej, Maroku, w czym zapewne pomoglo mu dowodzenie Polska w
trakcie mistrzostw swiata w Katarze. Ale od dluzszego czasu jest poza
trenerska karuzela, choc ostatnio slyszalem, ze byl kandydatem do roli
strazaka, by ugasic pozar w zmierzajacym do 1. ligi Widzewie.
Wolosik: Rownie cicho jest o Michale Probierzu. Kilka miesiecy temu krazyly
informacje, ze niedawny selekcjoner moze podjac prace w Kazachstanie lub
Chinach.
Kaluzny: Konkurencja wsrod trenerow jest piekielna i jak wspominalem – nasi
nie maja najmocniejszego CV. Coz, coachom znad Wisly nadal pozostaje
wzdychanie do zagranicy. Od zawsze tak jest. Pamietam trenera Nawalke, z
ktorym mialem przyjemnosc pracowac w Wisle Krakow. Byl fanatykiem wloskiej
pilki, a w szczegolnosci Romy. Po jakims stazu, kiedy wrocil z Rzymu,
wymyslil sobie, ze nasza Wisla bedzie grac wlasnie jak Roma. Tyle ze do
tego trzeba wykonawcow takich jak w Romie. (smiech)
Ale przynajmniej – wedle pomyslu trenera – mielismy trenowac jak Wlosi.
Zagonil nas na boisko do siatkowki plazowej i biegalismy jak zawodnicy Romy
– po piasku. I tak jak ten piasek – posypalismy sie. Jeden po drugim lapal
kontuzje. W ten sposob zakonczyl sie marsz mysli szkoleniowej z ziemi
wloskiej do polskiej. (smiech)
Zeby nie bylo niedomowien – trener Nawalka byl mlodym, solidnym
szkoleniowcem. Mial dobry kontakt z druzyna i wiedzial, czego chce. A
wracajac na chwile do Widzewa, zastanawiam sie, jak mozna tak sie pomylic,
zatrudniajac kompletnego bajeranta. Mam na mysli tego Chorwata.
Wolosik: Konkretnie trenera Igora Jovicevicia.
Kaluzny: Ekstraklasa wisi na wlosku, Puchar Polski widzewiacy maja z glowy,
a on powtarza jakies brednie, ze pogoda nie dopisala lub wciska ludziom, ze
jego druzyna byla lepsza.
Wolosik: Na pozegnanie chorwackiego szkoleniowca Widzewa bodaj po raz
trzeci i na pewno ostatni przypomne pana jakze celna i prorocza wypowiedz
sprzed rundy: “Po strukturze, organizacji Widzewa widac, ze to powazny
projekt, a nie chatka na kurzej lapce. Zastanawia mnie tylko jedno” Czy
trener Jovicevic udzwignie odpowiedzialnosc, czyli zbuduje z solidnego
materialu, ktory otrzymal – piekny palac? W Widzewie nikogo nie interesuje
szeregowka. Slabo znam osiagniecia tego szkoleniowca, ale czy przypadkiem
nie okaze sie, ze Widzew z tej klasy zawodnikami jest dla niego zbyt duzym
rozmiarem kapelusza?”. Zas podsumowujac watek selekcjonerski, wydaje sie,
ze na cztery lapy spadl tylko Jerzy Brzeczek, ktory imponujaco, wrecz
brawurowo prowadzi dzis kadre U-21.
Kaluzny: Jurek po udanych eliminacjach do mistrzostw Europy i awansie z
dorosla kadra do mistrzostw Europy z niewiadomych powodow zostal zwolniony
przez Zbigniewa Bonka. Po tej decyzji do Jurka przylgnela latka
nieudacznika. Czesc kibicow drwila w sieci z bylego selekcjonera, chociaz
jego jedynym przestepstwem byl awans na Euro” Podejrzewam, ze w Jurku nadal
tkwi zadra z powodu tego, jak zostal potraktowany przez bylego prezesa
PZPN. Mozna sobie gdybac, lecz jesli Jerzy pojechalby z nasza kadra na
Euro, moglby interesujaco pokazac sie szerszej, europejskiej publice.
Niestety, za niego z Polakami polecial Paulo Sousa i zaliczyl kompletna
klape.
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.