Dzien dobry – tu Polska – 5 wrzesnia 2021 r.

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 238 (6211) 5 wrzesnia 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
SIATKOWKA
Polacy uciekli Serbom spod topora! Wazne zwyciestwo mistrzow swiata
Polscy siatkarze odwrocili losy spotkania z Serbami i po zacietym
tie-breaku pokonali najtrudniejszego rywala w fazie grupowej. Wygrana
3:2 z zespolem Slobodana Kovaca moze okazac sie kluczowa w kontekscie
awansu z pierwszego miejsca do 1/8 finalu. W kluczowym momencie
znakomita zmiane dal tegoroczny kadrowy debiutant Kamil Semeniuk, a
najwazniejsze punkty zdobyl Mateusz Bieniek.
Kiedy serbskie siatkarki walczyly w finale mistrzostw Europy w
Belgradzie, ich koledzy z meskiej reprezentacji rozgrywali swoj
najwazniejszy mecz w fazie grupowej tego turnieju. Zawodniczki Zorana
Terzicia stracily prowadzenie w trzeciej partii, a tym samym szanse na
pokonanie Wloszek i obrone tytulu. Serbowie nie wykorzystali prowadzenia
2:1 i na przewagi przegrali w tie-breaku z Polska. – To goscie, ktorzy
nie wstrzymuja reki i mozna sie spodziewac fajerwerkow. Nie zabraknie
meskiej gry – przewidywal przed spotkaniem z Serbia Michal Mieszko
Gogol, asystent Vitala Heynena.
Meskiej gry nie brakowalo zwlaszcza po stronie Polakow na poczatku
meczu. Mozna bylo odniesc wrazenie, ze elementy, w ktorych Polacy
zawiedli w igrzyskach, tym razem rozgrywali podrecznikowo – blok,
serwis, wykorzystanie wielu opcji w ataku. Dzieki swietnie
funkcjonujacej zagrywce utrzymywali przewage nad rywalami, a pierwsze
poltora seta to najlepsza forma Michala Kubiaka w tym sezonie. Kapitan
reprezentacji Polski bardzo dobrze przyjmowal zagrywki, a do tego
dostawal najwiecej pilek do ataku i mial bardzo wysoka skutecznosc w tym
elemencie. Wzmocniony atak ze skrzydla dal Polakom wygrana w pierwszym
secie, a wlasnie ofensywy z pozycji Kubiaka brakowalo najbardziej
podczas igrzysk. Powodem byly problemy zdrowotne. Dzien przed pierwszym
meczem w Tokio doznal urazu w plecow, a gdy wrocil na boisko, po meczu z
Kanada doszly jeszcze problemy z lydka. O tym drugim urazie mowilo sie
niewiele, ale on mial powaznie przeszkodzic kapitanowi polskiej kadry.
Poczatek meczu z Serbia zwiastowal, ze Polacy odkuwaja sie za to, co
wydarzylo sie miesiac temu w Tokio. Po pierwszym secie wygranym w
swietnym stylu, Bialo-Czerwoni byli bliscy objecia prowadzenia 2:0 w
calym spotkaniu. Jednak w koncowce to Serbowie uzyskali trzy oczka
przewagi najpierw dzieki swietnym zagrywkom Marko Ivovicia, a pozniej
Srecko Lisinaca. Dluzsza przerwa w grze nastapila, gdy Polacy popelnili
blad, probujac zatrzymac atak Aleksandara Atanasijevicia. Zeskakujac z
bloku jeden z naszych zawodnikow dotknal stopa dolnej tasmy, sedzia
przyznala punkt Serbom, ale trener Vital Heynen mocno protestowal.
Ostatecznie to zawodnicy Slobodana Kovaca objeli prowadzenie 23:21, a
bezapelacyjny lider Serbow, czyli Uros Kovacevic zdobywal atakiem jeden
punkt za drugim.
Niemoc utrzymala sie u Polakow takze w trzeciej partii, a w grze oslabli
Wilfredo Leon i Michal Kubiak. Trener Heynen zdecydowal sie jednak
pozostawic duet przyjmujacych na boisku. Serbowie kontrolowali sytuacje
dzieki swojemu serwisowi, a brakiem skutecznosci swojego atakujacego
Aleksandara Atanasijevicia nie musieli sie przejmowac, bo na skrzydle
brylowal Kovacevic, ktory w nadchodzacym sezonie ligowym wystapi w
druzynie z Zawiercia. Ekipa Kovaca objela prowadzenie 2:1 w calym
spotkaniu, ale Polacy sie nie zatrzymywali. Zaczeli od prowadzenia 6:3,
po dwoch z rzedu asach serwisowych Leona, ktory juz w tym momencie
spotkania mial ich az piec na swoim koncie. Heynen probowal znalezc
odpowiedniego zmiennika dla Kubiaka. O ile slabiej poszlo Aleksandrowi
Sliwce, to zadaniu doskonale podolal Kamil Semeniuk. Pewnie atakowal (w
czwartym secie skonczyl trzy z trzech wykonanych atakow) i dobrze
zagrywal, podobnie jak Mateusz Bieniek, ktory rowniez odrzucal rywali od
siatki swoim serwisem.
Bialo-Czerwoni doprowadzili do tie-breaka, ktorego zaczeli od
prowadzenia 4:1 i nie wstrzymywali reki w polu serwisowym. Utrzymywali
je az do remisu 12:12, ale doszlo do walki na przewagi. Bohaterem dwoch
ostatnich akcji okazal sie Mateusz Bieniek, ktory najpierw zablokowal
Atanasijevicia, a pozniej zapunktowal ze srodka i Polacy cieszyli sie ze
zwyciestwa.
W niedziele reprezentacja Polski zagra z Grekami.
POLSKA – SERBIA 3:2 (25:21, 23:25, 20:25, 25:20, 16:14)
POLSKA: Drzyzga, Kubiak, Kochanowski, Kurek, Leon, Bieniek oraz Zatorski
(l), Wojtaszek (l), Nowakowski, Sliwka, Semeniuk, Kaczmarek, Lomacz.
Trener: Heynen.

TENIS
US Open: Kolejny trudny mecz Swiatek. Jest awans do 1/8 finalu!
Iga Swiatek sie nie zatrzymuje. Reprezentantka Polski pokonala w 3.
rundzie wielkoszlemowego US Open Estonke Anett Kontaveit 6:3, 4:6, 6:3.
Mimo licznych problemow naszej tenisistce udalo sie wywalczyc awans do
1/8 finalu turnieju w Nowym Jorku.
Po niezbyt udanych igrzyskach olimpijskich Iga Swiatek wziela udzial w
turnieju WTA w Cincinnati. Tam odpadla jednak juz w swoim pierwszym
meczu, przegrywajac z Ons Jabeur 3:6, 3:6. Nie byl to zbyt dobry
prognostyk przed zblizajacym sie US Open.
W Nowym Jorku polska zawodniczka dosc pewnie zwyciezyla w pierwszej
rundzie z Jamie Loeb 6:3, 6:4. Potem nie bylo juz jednak tak latwo. W
starciu z Fiona Ferro Swiatek wygrala z wlasnymi slabosciami.
Ostatecznie po trzysetowym boju awansowala do trzeciej rundy.
W niej jej rywalka byla Anett Kontaveit. Estonka sklasyfikowana jest na
28. miejscu rankingu WTA i w Nowym Jorku pokonala kolejno Samanthe
Stosur oraz Jil Teichmann. Swiatek i Kontaveit graly ze soba dotychczas
trzykrotnie. Dwa razy lepsza byla Estonka (Cincinnati 2019 i Australian
Open 2020), a raz Swiatek (Roland Garros 2021).
Mecz w Nowym Jorku rozpoczal sie lepiej dla naszej reprezentantki. Iga
przelamala Estonke juz w czwartym gemie starcia i wyszla na prowadzenie
3:1. Niestety chwile pozniej sama nie zdolala obronic swojego podania.
Estonka szybko wyrownala na 3:3.
Dalsza czesc pierwszego seta nalezala juz do naszej najlepszej
tenisistki. Swiatek w mgnieniu oka wygral trzy kolejne gemy i
triumfowala w pierwszej partii 6:3.
Drugi set rozpoczal sie dla Polki fatalnie. Juz w drugim gemie tej
partii Iga zostala przelamana, a jej rywalka szybko wyszla na
prowadzenie 3:0. Swiatek zdolala co prawda doprowadzic do wyrownania
4:4, jednak dwa ostatnie gemy padly juz lupem Estonki. W drugim secie
Kontaveit triumfowala 6:4.
Decydujaca partia na szczescie nalezala do Igi. Polka ponownie zaczela
sobie smielej radzic w ofensywie i wygrala trzeciego seta 6:3,
triumfujac tym samym w calym spotkaniu.
Swiatek awansowala do 1/8 finalu wielkoszlemowego US Open. W kolejnym
meczu jej rywalka bedzie Szwajcarka Belinda Bencic.
Anett Kontaveit – Iga Swiatek 3:6, 6:4, 3:6

PILKA NOZNA
I LIGA
7 kolejka
Gornik Polkowice-Stomil Olsztyn, odwolany z powodu powolania zawodnikow
gosci do reprezentacji narodowej;
Katowice-Arka Gdynia, odwolany z powodu powolania zawodnikow gospodarzy
do reprezentacji narodowej;
Tychy-Chrobry Glogow, odwolany z powodu powolania zawodnikow gospodarzy
do reprezentacji narodowej;
Puszcza Niepolomice-Sandecja Nowy Sacz, odwolany z powodu remontu stadionu.
Korona Kielce-Miedz Legnica 0-0
Zaglebie Sosnowiec-Skra Czestochowa 0-0
LKS Lodz-Resovia 0-3
Jastrzebie-Podbeskidzie Bielsko-Biala 0-1
Odra Opole-Widzew Lodz 0-0
1.Korona 19pkt
2.Widzew 16pkt
3.Miedz 15pkt
4.Podbeskidzie 12pkt
5.LKS Lodz 11pkt
6.Chrobry 10pkt
7.Arka 10pkt
8.Odra 10pkt
9.Resovia 9pkt
10.Tychy 8pkt
11.Sandecja 7pkt
12.Jastrzebie 6pkt
13.Katowice 6pkt
14.Zaglebie Sosnowiec 5pkt
15.Skra Czestochowa 5pkt
16.Polkowice 6pkt
17.Puszcza 4pkt
18.Stomil 0pkt
-Zanosi sie na sensacje w skladzie Polakow
Paulo Sousa prawie w kazdym z dziewieciu meczow pod jego wodza
zaskakiwal zestawieniem wyjsciowej jedenastki. Wiele wskazuje na to, ze
podobnie bedzie w spotkaniu z San Marino – Polska w ramach el. MS 2022.
Portugalski selekcjoner szykuje do gry pilkarza, ktorego malo kto sie
spodziewal.
Sousa ani razu nie postawil na ten sam sklad dwa razy z rzedu. Wynikalo
to nie tylko z checi poszukiwan nowych rozwiazan, ale i z sytuacji
losowych: kartek, kontuzji czy zakazenia koronawirusem. Portugalski
selekcjoner najbardziej oczywista pierwsza jedenastke wystawil przeciwko
Szwecji na zamkniecie fazy grupowej Euro 2020.
Bylo wtedy jasne, ze trener Polakow da szanse Grzegorzowi Krychowiakowi,
by ten odkupil swoje winy po spotkaniu ze Slowacja na inauguracje
turnieju. Takie rozwiazanie bylo oczekiwane tym bardziej, ze z powodu
urazu odniesionego w meczu z Hiszpania przeciwko ekipie ze Skandynawii
nie mogl wystapic Jakub Moder. Pozostala dziesiatka zagral od poczatku
tak przeciwko La Furia Roja, jak i w starciu ze Szwecja.
W pozostalych osmiu spotkaniach Sousa mieszal pierwszym skladem do woli.
Kamil Glik na lawce w Budapeszcie, brak drugiego napastnika przeciwko
Slowacji po pieciu meczach z rzedu z co najmniej dwoma snajperami czy
Karol Swiderski od pierwszej minuty z Hiszpania to tylko kilka
potwierdzen tezy, ze Portugalczyk nie boi sie odwaznych decyzji. Na
takowa zanosi sie takze w niedziele.
Absencje dwoch pilkarzy sa pewne w 100 proc. W Serravalle nie zagraja
Bartosz Bereszynski i Piotr Zielinski. Pierwszy z nich doznal urazu
miesnia przywodziciela w pierwszej polowie czwartkowego meczu z Albania
(4:1). Sousa tuz po jego zakonczeniu zaznaczyl, ze pilkarz Sampdorii
Genua bedzie szykowany do powrotu na spotkanie z Anglia (7 wrzesnia).
Natomiast Piotr Zielinski takze ma na celu wykurowanie sie na mecz z
wicemistrzami Europy. Na razie pomocnik SSC Napoli trenuje indywidualnie.
W miejsce “Beresia” powinien zagrac Pawel Dawidowicz, ktory dal za niego
dobra zmiane w meczu z Albania. Poza tym w trojce srodkowych obroncow
zobaczymy stalych bywalcow: Kamila Glika i Jana Bednarka.
Bramki bedzie strzegl Wojciech Szczesny, ktory na sobotniej konferencji
prasowej przyznal, ze pojawily sie dywagacje odnosnie do jego wystepu. –
Tez dostalem pytanie, czy powinienem zagrac i odpowiedzialem, ze
oczywiscie – wyjawil golkiper Juventusu.
Slowo “tez” wypowiedzial w odniesieniu do Roberta Lewandowskiego.
Kapitan Bialo-Czerwonych wyjdzie na murawe od poczatku meczu, choc
nikogo nie moga dziwic spekulacje na temat jego absencji. Wystep w
rywalizacji z przeciwnikiem na podobnym poziomie (z Andora w marcu)
snajper Bayernu Monachium przyplacil przeciez kontuzja, ktora
wyeliminowala go z gry na blisko miesiac.
Jego partnerem w ataku tym razem powinien byc Karol Swiderski. Co prawda
Adam Buksa pokazal sie w czwartek z dobrej strony, strzelajac gola w
debiucie, ale w niedziele szanse ma dostac napastnik PAOK-u Saloniki.
Miejsce w pierwszym skladzie maja zachowac natomiast Przemyslaw
Frankowski i Grzegorz Krychowiak. Temu ostatniemu w srodku pola maja
partnerowac Karol Linetty i absolutny debiutant Bartosz Slisz. Pilkarz
Legii Warszawa co prawda dostal powolanie na trzy marcowe spotkania, ale
w zadnym z nich nie usiadl nawet na lawce. Przed Euro 2020 Sousa nie
umiescil go nawet na liscie rezerwowej.
Tak samo bylo takze przed wrzesniowymi meczami. Gdy w zeszly
poniedzialek Slisz szykowal sie do odpoczynku po wyczerpujacym okresie w
Legii, przyszlo powolanie na zgrupowanie kadry. Portugalczyk musial
siegnac po dodatkowych zawodnikow srodka pola po tym, jak z powodu
kontuzji wypadli Kacper Kozlowski i Sebastian Szymanski, a z powodu
zakazenia koronawirusem – Mateusz Klich. Awaryjne powolanie zostalo
takze wyslane do Aten, gdzie w AEK-u gra Damian Szymanski.
Przeciwko Albanii Slisz 22-latek znalazl sie na lawce rezerwowych, a z
San Marino ma dostapic zaszczytu gry w seniorskiej reprezentacji Polski.
I to od pierwszej minuty.
Linie pomocy uzupelni wahadlowy Tymoteusz Puchacz, ktory w fazie obrony
bedzie wspoltworzyl defensywe jako lewy obronca.
Swoje szanse dostana w niedziele takze inni debiutanci – Jakub Kaminski
i Nicola Zalewski – ale raczej nie zobaczymy ich od pierwszej minuty.
Przewidywany sklad Polakow na mecz z San Marino:
Wojciech Szczesny – Pawel Dawidowicz, Kamil Glik, Jan Bednarek –
Przemyslaw Frankowski, Grzegorz Krychowiak, Bartosz Slisz, Karol
Linetty, Tymoteusz Puchacz – Robert Lewandowski, Karol Swiderski

-Czarna lista polskiej pilki. Tych meczow powinnismy sie wstydzic
Choc mecz zakonczyl sie wygrana Polakow 1:0, rozzloszczeni kibice
chcieli wrecz zlinczowac pilkarzy Bialo-Czerwonych. Tak haniebnego
zwyciestwa jak z San Marino w 1993 r. nigdy nie bylo. Autor jedynego
gola Jan Furtok, choc do czasow Roberta Lewandowskiego byl
najskuteczniejszym Polakiem w Bundeslidze, do dzisiaj musi zyc ze
swiadomoscia, ze przylozyl reke do tej kompromitujacej wygranej
Bialo-Czerwonych. I to doslownie. To niejedyny mecz, ktorego Polacy
powinni sie wstydzic.
Holandia – Polska 3:0 (1975 r.)
Nawet legendarny Kazimierz Gorski nie uchronil sie od powaznej wpadki.
Co prawda Holendrzy byli wtedy wicemistrzami swiata i grali swoj slynny
futbol totalny, ale z drugiej strony zaledwie miesiac wczesniej
Bialo-Czerwoni pokonali ich w Chorzowie 4:1. Po byc moze najlepszym
wystepie w historii naszej reprezentacji podopieczni Gorskiego realnie
zaczeli myslec o pierwszym awansie na mistrzostwa Europy. Wtedy przyszla
jednak brzemienna w skutkach porazka w Holandii. Polacy wybrali sie na
to spotkanie zbyt pewni siebie, zabierajac razem ze soba malzonki. Nie
mozna bylo zatem mowic o pelnym skupieniu sie na sportowej rywalizacji.
ZSRR – Polska 4:1 (1977 r.)
W probie generalnej przed decydujacym meczem w walce o awans na
mistrzostwa swiata w Argentynie Bialo-Czerwoni zawiedli na calej linii w
Wolgogradzie. W ramach odmladzania skladu Jacek Gmoch nie postawil na
takich pilkarzy jak Kazimierz Deyna, Wlodzimierz Lubanski, Henryk
Kasperczak, Andrzej Szarmach czy Jan Tomaszewski. Szanse dostal m.in.
Marek Dziuba, ktory po tym meczu pozegnal sie na dwa lata z kadra.
Obronca LKS-u kompletnie nie radzil sobie z Olegiem Blochinem. Zdobywca
Zlotej Pilki z 1975 r. dwa razy wpisal sie na liste strzelcow. Na
szczescie za dwa tygodnie stara gwardia wrocila juz do lask i po
wygranej 4:1 z Dania Bialo-Czerwoni znacznie przyblizyli sie do awansu
na mundial.
Polska – Albania 2:2 (1984 r.)
Kompromitacji nie ustrzegl sie takze Antoni Piechniczek. Przed meczem w
Mielcu zastanawiano sie nie czy Polacy wygraja, ale w jakich rozmiarach.
O kanonade mialy zadbac takie gwiazdy jak Zbigniew Boniek (na zdjeciu),
Dariusz Dziekanowski i Wlodzimierz Smolarek. Tymczasem na kwadrans przed
koncem spotkania ekipa z Balkanow prowadzila 2:1, a remis uratowal
rezerwowy Andrzej Palasz.
W ten sposob o tym blamazu w biografii Piechniczka pisali Pawel Czado i
Beata Zurek: “Niektorzy ludzie zwiazani z kadra, m.in. asystent trenera
Bernard Blaut, o zly wynik obwiniaja sedziego Bruno Gallera. Szwajcar
nie dyktuje ewidentnego karnego za faul na Andrzeju Palaszu. Plotki
glosza, ze Galler mial sie mscic za lekcewazace potraktowanie go w
Polsce. Prosto z Okecia trojka arbitrow zostaje przewieziona do Mielca,
ale okazuje sie, ze caly hotel zajeli juz Albanczycy, wiec po lichym
posilku w suterenie – na stole sa sztucce i koszyk z chlebem, a obiad
podaja tak pozno, ze Szwajcarzy wczesniej zjadaja ten chleb na sucho –
zostaja zakwaterowani w Rzeszowie. Dostaja tam dwa apartamenty – jeden
dla sedziego glownego, drugi dla liniowych. Do Rzeszowa przyjezdza
jednak wazny dzialacz PZPN i zada apartamentu dla siebie. Liniowi musza
opuscic pokoj, a wysoki Galler musi spac na za krotkim lozku”.
Polska – Cypr 0:0 (1987 r.)
Kolejny z meczow naszej kadry, ktory mial zakonczyc sie zdecydowanym
zwyciestwem, a doszlo do kompromitacji. Wojciech Lazarek w roli
selekcjonera nie notowal – oglednie mowiac – zbyt dobrych wynikow, a
mecz w Gdansku przebil juz skale zenady. Telenowela pomylek zaczela sie
od braku powolania dla Zbigniewa Bonka. – Na dziesiec dni przed
spotkaniem zadzwonilem do niego [Lazarka] z sugestia, ze moge przyjechac
nawet na tydzien zgrupowania. Byla dziesiata wieczorem. Niestety, zona
pana Lazarka powiedziala, ze trener pojechal do Polmozbytu. Nastepnego
dnia podano sklad kadry i mnie w nim nie bylo – mowil Boniek w
“Sportowcu”. Byc moze popularny “Baryla” odpuscil powolanie dla
“Zibiego”, bo wiedzial, ze i tak wystawi ultraofensywny sklad. Tyle ze
coz z tego, skoro Polacy nie zdolali wcisnac ani jednego gola do siatki
kopciuszka. Ostatni wystep z orzelkiem na piersi zaliczyl wtedy Miroslaw
Okonski. Po latach stwierdzil w rozmowie z Onetem, ze zostal okradziony
na zgrupowaniu.
– Lazarek zrobil pogadanke na swietlicy. Mialem saszetke z dokumentami,
schowalem ja pod poduszke, zamknalem drzwi i poszedlem na spotkanie.
Wracam, a saszetki nie ma, kluczykow od samochodu tez. Szybko na
policje, zeby zglosic kradziez i zeby zablokowali auto – opowiadal
“Mundek”. – Wlamania nie bylo, ktos musial otworzyc drzwi kluczem. Oknem
tez nie weszli, bo to bylo trzecie pietro… To byla jego sprawka.
Zebranie robic o 21:00? Tak czuje, ze to sprawka Lazarka. Dla mnie to
bylo nieprawdopodobne, ze ktos wszedl do mojego pokoju akurat wtedy, gdy
mnie nie bylo. Zlodziej musial dostac cynk – dodal Okonski, wprawiajac
redaktora Onetu w oslupienie.
Polska – San Marino 1:0 (1993 r.)
Jedyny na tej liscie wygrany mecz. Ale coz to bylo za zwyciestwo, skoro
po koncowym gwizdku publicznosc urzadzila selekcjonerowi Andrzejowi
Strejlauowi i jego pilkarzom koncert wyzwisk. Wedlug relacji swiadkow
tlum chcial wrecz zlinczowac kadrowiczow. Te haniebna wygrana dobrze
pamieta Roman Kosecki, o czym pisal w swojej ksiazce. – Ostrzeliwalismy
bramke rywala jak szaleni, ale nic nie chcialo wpasc. W dodatku goscie
tez mieli swoje okazje – przed przerwa zmarnowali sytuacje sam na sam z
Aleksandrem Klakiem. Zanosilo sie na sensacje. Janek Furtok uznal
jednak, ze skoro nie wpada po strzalach noga, trzeba pomoc sobie w inny
sposob. W 70. minucie przeprowadzilem akcje prawym skrzydlem i
dosrodkowalem, a Jasiu strzelil gola reka. Obroncy San Marino byli
zdezorientowani. Coz, Argentynczycy maja “reke Boga” Maradony przeciwko
Anglii w mistrzostwach swiata 1986, a my reke Furtoka z San Marino…
Slowacja – Polska 4:1 (1995 r.)
Kolejny mecz, o ktorym Kosecki (na zdjeciu) chcialby zapomniec. Stal sie
wowczas w Polsce wlasciwie persona non grata, a do kadry juz nie wrocil.
Schodzac z boiska, dostal czerwona kartke, przez co podopieczni Henryka
Apostela musieli gonic wynik w “10”. Juz im sie to nie udalo, a po
pogrzebaniu szans na udzial w Euro 1996 zlosc kibicow od Odry po Bug
skupila sie na “Kosie”. Takze dlatego, ze w mediach ochoczo kolportowano
wersje wydarzen, wedle ktorej kapitan kadry mial po zejsciu z boiska
skopac koszulke reprezentacji. “Wiedzialem, ze znowu odbije sie to na
moich rodzicach, wiec po powrocie do Nantes wykrecilem numer mamy.
Odebrala zaplakana. Szlochala tak bardzo, ze nie byla w stanie
wypowiedziec slowa. – Mamo, spokojnie. Nie wierz we wszystko, co pisza.
Wychowalas mnie na dobrego czlowieka. Kocham cie” – wspominal “Kosa”.
Polska – Japonia 0:5 (1996 r.)
Po meczu ze Slowacja stalo sie jasne, ze dni Apostela na selekcjonerskim
stolku sa juz policzone. Co prawda poprowadzil Bialo-Czerwonych w
jeszcze jednym meczu (kolejny blamaz, tym razem 0:0 z Azerbejdzanem),
ale towarzyszyl mu juz wtedy kolejny opiekun druzyny narodowej –
Wladyslaw Stachurski. Do Hongkongu zabral eksperymentalny sklad, dajac
okazje do debiutu m.in. Markowi Citce.
– Wierzcie albo nie, ale to 0:5 z Japonia wykrzywialo obraz meczu. Daje
slowo, ze az takiej roznicy miedzy nami nie bylo. Oni wykorzystali
wszystkie okazje, a nam nic nie wchodzilo. Zapamietalem to spotkanie
rowniez z powodu Marka Citki. On naprawde gral dobrze. Trybuny
oklaskiwaly jego akcje, co z tego jednak, skoro wynik 0:5 w zasadzie
ucina wszelkie dyskusje – mowil po latach na lamach “Przegladu
Sportowego” Kazimierz Wegrzyn.
Korea Poludniowa – Polska 2:0 (2002 r.)
Pierwszy po 16 latach awans na wielki turniej, rozbuchane nadzieje,
selekcjoner Jerzy Engel mowiacy o walce o tytul mistrza swiata i totalny
blamaz na otwarcie turnieju. Wspolgospodarze mistrzostw zajeli potem co
prawda czwarte miejsce, ale polscy kibice rzadko dostali w tym wieku az
tak mocno obuchem w glowe. Juz mecz z Bialorusia (1:4) tuz po awansie
zwiastowal, ze druzyna traci kontakt z ziemia. Polacy popelniali
tragiczne bledy w defensywie, co bezlitosnie wykorzystal Roman Wasiluk,
czterokrotnie pokonujac Jerzego Dudka. Bialo-Czerwoni nie mieli nic na
swoje usprawiedliwienie, a po latach o dosc oryginalne tlumaczenie
pokusil sie Mariusz Kukielka.
– Musze przyznac, ze i na boisku, i w szatni ciezko sie oddychalo, a nad
murawa unosil sie zapach drozdzy. Mielismy problemy z oddychaniem, a
oczy nas tak piekly i lecialy lzy, ze ciezko bylo patrzec. Nie wiem, z
czego to wynikalo. Nie doszukuje sie jakichs teorii spiskowych, ale fakt
faktem, ze przez to nasza forma fizyczna byla daleka od optymalnej –
powiedzial w rozmowie z Onetem pilkarz. Porazke w Minsku zrzucono na
karb swietowania historycznego awansu, ale tak naprawde wybrancy Engela
juz nigdy nie wrocili do formy z decydujacych meczow eliminacji. Podczas
mundialu obrazu rozpaczy dopelnilo osobliwe wykonanie hymnu przez Edyte
Gorniak.
Polska – Lotwa 0:1 (2002 r.)
Mecz, ktory do tej pory jest sola w oku Zbigniewa Bonka. Slynny przed
laty pilkarz wlasciwie sam mianowal sie selekcjonerem po tym, jak
okazalo sie, ze Engel juz nie uchroni sie przed dymisja. “Zibi” zaczal
od niemrawych meczow z Belgia (1:1) i San Marino (2:0), ale im dalej w
las, tym bylo gorzej. Wygrana przy Lazienkowskiej otworzyla rywalom
droge do walki o awans na Euro 2004. Nawet jesli do Warszawy przyjechala
najlepsza w historii reprezentacja Lotwy, to Bialo-Czerwoni i tak mieli
obowiazek wygrac. Skonczylo sie na biciu glowa w mur i strzalem Jurisa
Laizansa, ktorego Jerzy Dudek nie byl w stanie obronic. “Przeglad
Sportowy” i “Pilka Nozna” zgodnie podsumowaly ten mecz tytulami na
okladkach, okreslajac go mianem “obciachu”.
Boniek prowadzil potem kadre jeszcze w dwoch meczach. O ile towarzyska
potyczka z Nowa Zelandia (2:0) nie miala wiekszego znaczenia, o tyle
starcie z Dania bylo juz brzemienne w skutkach. Polacy kibice wywiesili
na stadionie w Kopenhadze transparent ze slowami “Boniek trenerem,
Polska outsiderem”. “Zibi” nie wrocil z druzyna do kraju. Na lotnisku w
stolicy Danii oddalil sie bez slowa, a nastepnie pozegnal sie z praca w
PZPN-ie lakonicznym oswiadczeniem.
Polska – Ekwador 0:2 (2006 r.)
Deja vu sprzed czterech lat. Znow pierwszy mecz na mundialu z
teoretycznie slabszym rywalem. I znow bolesne sprowadzenie na ziemie.
Spotkanie z ekipa z Ameryki Poludniowej mialo byc tylko przetarciem
przed daniem glownym – meczem z Niemcami. Tymczasem przeciwko naszym
zachodnim sasiadom przyszlo nam grac o wszystko, co oczywiscie nie
skonczylo sie pomyslnym rezultatem (0:1). Kuriozum meczu z Ekwadorem
dodaje fakt, ze tuz przed wyjsciem na boisko do szatni – w otoczeniu
swoich ochroniarzy – wparowal premier Kazimierz Marcinkiewicz.
– To bylo troche niekomfortowe, mialem o to pretensje do prezesa PZPN
Michala Listkiewicza, ktory go przyprowadzil. Gdyby wytlumaczyl
premierowi, ze teraz nie wypada, to pewnie by zrozumial. Mialem do tego
troche niefart, bo bylem akurat w toalecie. Wychodze, a tutaj dziesieciu
ochroniarzy i premier Marcinkiewicz, ktory opowiada kawaly. Zabawa i
rozluznienie, a tutaj juz nas wolaja, ze mamy wychodzic na boisko. Nie
zdazylem nawet wyglosic jakiejs motywujacej przemowy, bo nie czulem sie
na tyle mocny, by wygonic pana Marcinkiewicza. Z kolei sp. prezydent
Lech Kaczynski wszedl z zona do szatni po meczu z Niemcami. Bez
ochroniarzy, pogratulowal walki, wszystko wyszlo taktownie, nikt nie
mial z tym problemu. Ale nie przed meczem, kiedy jest koncentracja i
skupienie na tym, co nas czeka. Oczywiscie nie przez to przegralismy z
Ekwadorem, ale na pewno nam to nie pomoglo – wspominal po latach
selekcjoner Pawel Janas w rozmowie z Onetem.
Slowenia – Polska 3:0 (2009 r.)
To Leo Beenhakker dal nam pamietne zwyciestwo nad Portugalia (2:1 w 2006
r.). To Leo Beenhakker dal nam pierwszy w historii awans na mistrzostwa
Europy (w 2008 r.). Jednak ten wielki Don Leo nie ustrzegl sie
kompromitujacych meczow. Juz na poczatku jego pracy w Polsce
przegralismy przeciez z Finlandia 1:3, a potem byla jeszcze wyjazdowa
porazka z Armenia 0:1. Najwiekszym blamazem byl jednak mecz w Mariborze.
Majacy jeszcze szanse na awans Polacy przegrali 0:3, a Holender pozegnal
sie z posada. Beenhakker dowiedzial sie o dymisji z mediow, a prezes
Grzegorz Lato przekazal mu decyzje… za samochodem dostawczym, do
ktorego pakowano banery reklamowe. Polscy pilkarze zagrali tak slabo, ze
“Przeglad Sportowy” nie wystawil im not:
Polska – Slowacja 0:1 (2009 r.)
Polscy kibice nie zdolali sie pozbierac po zenadzie w Slowenii, a juz
dostali ponownie w twarz. Po zwolnieniu Beenhakkera tymczasowo kadre
przejal Stefan Majewski. Co prawda nikt zbytnio nie liczyl, ze pod jego
wodza rozbita druzyna dokona cudow, ale finisz eliminacji MS 2010 byl
nader przykry. Bojkot PZPN-u, niespelna 5 tys. widzow na Stadionie
Slaskim, iscie zimowa aura i gol samobojczy Seweryna Gancarczyka.
Pilkarz Lecha Poznan zyskal po tym spotkaniu ogromna popularnosc… na
Slowacji. Dzieki jego trafieniu nasi poludniowi sasiedzi awansowali po
raz pierwszy w historii na mundial.
Hiszpania – Polska 6:0 (2010 r.)
Najbardziej bolesna porazka za kadencji Franciszka Smudy byl chyba mecz
z Czechami (0:1) na Euro 2012. Zenujacy byl takze wystep podopiecznych
“Franza” na Litwie (0:2). My wybieramy jednak wyjazd do Murcji i wysoka
porazke z mistrzami Europy. Kto wie, jak poszloby Polakom, gdyby
selekcjoner mogl w pelni skorzystac z uslug Tomasza Bandrowskiego i
Adama Matuszczyka, o ktorych mowil, ze sa jak Xavi i Iniesta. Oczywiscie
dworujemy sobie, wszak Bialo-Czerwoni nie mieli z Hiszpanami nic do
powiedzenia. Co prawda nigdy Polacy nie rozpoczynali meczu o tak poznej
porze (godz. 22:00), ale nie jest to dla nich zadnym usprawiedliwieniem.
Wszak po koncowym gwizdku mieli jeszcze sily, by uganiac sie za rywalami
i prosic ich o wymiane koszulek.
Moldawia – Polska 1:1 (2013 r.)
Wydawalo sie, ze skoro kilka dni wczesniej Lewandowski i Blaszczykowski
bili sie o ostateczny triumf w Lidze Mistrzow, a nasz napastnik niemal w
pojedynke wyeliminowal w polfinale Real Madryt, to wyjazd Polakow do
Kiszyniowa zakonczy sie latwa wygrana. Nic bardziej mylnego. Pilkarze
Waldemara Fornalika zawiedli w starciu z duzo nizej notowana druzyna, a
zadnym pocieszeniem nie jest fakt, ze co rusz ostrzeliwali bramke
miejscowych. “Bez pomyslu, bez druzyny, bez nadziei” – brzmial tytul na
okladce “Przegladu Sportowego”.
Senegal – Polska 2:1 (2018 r.)
Adam Nawalka byl przed wyjazdem na mistrzostwa swiata w Rosji niemal
noszony na rekach, a wracal jak niepyszny. Sam byl jednak sobie winien.
Selekcjoner zupelnie przekombinowal ze skladem na pierwszy mecz
turnieju, a poza tym zabraklo szczescia. Najpierw pilka niefortunnie
odbila sie od Thiago Cionka i wpadla do siatki obok kompletnie
zdezorientowanego Wojciecha Szczesnego. Po zmianie stron nasz bramkarz i
Jan Bednarek mineli sie z pilka, a M’Baye Niang trafil do pustej bramki.
Golym okiem bylo widac brak Kamila Glika. Wicekapitan kadry doznal
kontuzji niedlugo przed mundialem, ale po meczu z Senegalem oznajmil, ze
byl gotowy do gry… Kolejne dwa wystepy Bialo-Czerwonych na tym
turnieju takze chluby nie przyniosly. 0:3 z Kolumbia pogrzebalo nasze
szanse na awans do fazy pucharowej, a mecz z Japonia zakonczyl sie
calkowitym absmakiem. W ostatnich minutach – jako ze wynik 1:0 dla
Polski urzadzal wszystkich – obie strony jedynie pozorowaly gre.
Wlochy – Polska 2:0 (2020 r.)
Kadencja Jerzego Brzeczka obfitowala w slabe mecze, nikt zatem nie dalby
sobie reki uciac za to, ze kadra pod jego wodza w koncu zacznie grac na
miare potencjalu. Byly kapitan reprezentacji Polski pozegnal sie z
posada na poczatku br., a jedna z decydujacych akcji rozegrala sie 15
listopada 2020 r. I to wcale nie na boisku, a poza nim. Na pytanie o
taktyke na mecz z Wlochami Robert Lewandowski najpierw wymownie milczal
przez ladnych kilka sekund, by nastepnie udzielic pokretnej odpowiedzi.
To byl kolejny sygnal, ze stanowisko druzyny nie licuje z tym, co stara
sie wmowic opinii publicznej Brzeczek. Po powrocie z Polwyspu
Apeninskiego poprowadzil Bialo-Czerwonych jeszcze tylko w jednym meczu i
trafil na bruk. Czy jego nastepca Paulo Sousa bedzie w koncu tym, ktory
ustrzeze sie od kompromitacji? To pytanie wydaje sie retoryczne…
Polska – Slowacja 1:2 (2021 r.)
Paulo Sousa tez zdazyl juz zaliczyc nie lada wpadke. W pierwszym meczu
Euro 2020 polscy kibice mogli sie zastanawiac, czy ktos nie podlozyl
materialu wideo z meczem sprzed trzech lat. Tak samo jak za kadencji
Nawalki Bialo-Czerwoni grali na otwarcie turnieju w Rosji, doznali
zaskakujacej porazki 1:2, nasz pilkarz znow strzelil samoboja,
Lewandowski byl kompletnie bezradny, a Szczesny znow sie nie popisal.
Polacy zmazali pozniej nieco plame, remisujac z Hiszpania (1:1), ale na
nic sie to zdalo, skoro w ostatnim meczu fazy grupowej ulegli Szwecji
(2:3). Gdyby Bialo-Czerwoni odniesli planowa wygrana ze Slowacja, awans
mieliby w kieszeni. Kazik Staszewski nie bez kozery przeciez spiewal, ze
“gdyby” to najczestsze slowo polskie…

FORMULA 1
F1: Spokojna wygrana Verstappena. Powrot Kubicy bez fajerwerkow
Po 36 latach Formula 1 wrocila do Holandii. Na torze w Zandvoort
triumfowal Max Verstappen, ku wielkiemu zadowoleniu miejscowych kibicow.
Dzieki wygranej Holender awansowal na pozycje lidera klasyfikacji
generalnej sezonu F1. Robert Kubica zajal 15. miejsce.
Sobotnie kwalifikacje do GP Holandii nalezaly do reprezentanta
gospodarzy Maxa Verstappena. Wywalczyl on sobie start z pole position
podczas niedzielnego wyscigu. Tuz za nim uplasowali sie dwaj kierowcy
Mercedesa – lider klasyfikacji generalnej F1 Lewis Hamilton oraz Fin
Valtteri Bottas. Czwarte miejsce wywalczyl kierowca Hondy Pierre Gasly,
ktory wyprzedzil zawodnikow Ferrari – Charlesa Leclerca i Carlosa Sainza.
W kwalifikacjach i wyscigu wystartowal Robert Kubica, ktory zastapil
zakazonego koronawirusem Kimiego Raikkonena w bolidzie Alfa Romeo. Polak
odpadl w Q1, zajmujac 18. miejsce. Wystartowal jednak z 16. pola,
poniewaz na koniec stawki wycofano Nicholasa Latifiego z Williamsa i
Sergio Pereza z Red Bulla.
Start niedzielnego wyscigu byl dosc spokojny – Max Verstappen dobrze
rozpoczal i juz na pierwszym okrazeniu wypracowal bezpieczna przewage
nad Lewisem Hamiltonem. Nie doszlo do zadnych powazniejszych kolizji,
choc grozny manewr wykonal Nikita Mazepin, ktory starl sie z kolega z
teamu, Mickiem Schumacherem.
Na 21. i 22. okrazeniu do pit stopow zjechali kolejno Hamilton i
Verstappen. Postoj Holendra byl o ok. sekunde szybszy od Brytyjczyka.
Jednak po powrocie na tor kierowca Red Bulla byl o 2 sekundy przed
Hamiltonem, co bylo mniejsza przewaga, niz przed zjazdem do alei serwisowej.
Verstappen probowal skutecznie uciec, jednak musial uporac sie z drugim
z Mercedesow, prowadzonym przez Valtteriego Bottasa. Stracil na tym
nieco czasu, co sprawilo, ze czul oddech na plecach goniacego go
Hamiltona. Holender blyskawicznie mu jednak uciekl – jego przewaga po
dwoch kolejnych kolkach wynosila 1,7 s.
Pozostali zawodnicy przez wiekszosc wyscigu utrzymywali sie na
miejscach, ktore wywalczyli w sobotnich kwalifikacjach – niespodziewane
4. miejsce zajmowal Pierre Gasly, za nim byly dwa bolidy Ferrari,
prowadzone kolejno przez Charlesa Leclerca i Carlosa Sainza.
Wyscig nie byl emocjonujacy, nie doszlo do zadnego powaznego wypadku ani
kolizji z udzialem kierowcow. Dwoch graczy nie ukonczylo zawodow – to
Nikita Mazepin z Haasa i Yuki Tsunoda z Alpha Tauri. Lewis Hamilton
wielokrotnie narzekal na sytuacje na torze, mowiac m.in., ze Verstappen
ma “szczescie”, ze ma przed soba pusty tor. Holender zwyciezyl u siebie
ku euforii miejscowych fanow, Hamilton byl drugi, podium uzupelnil
Valtteri Bottas.
W samej koncowce wewnatrz Mercedesa doszlo do sporu o dodatkowy punkt za
najszybsze okrazenie. Na 2 kolka przed koncem nalezal on do Bottasa,
jednak Hamilton postanowil o niego zawalczyc, zmieniajac w ostatniej
chwili opony. Ostatecznie Brytyjczyk osiagnal swoj cel.
Robert Kubica wystartowal z 16. pozycji i przez wiele okrazen utrzymywal
sie w okolicach tego miejsca. Ostatecznie byl 15. Jego kolega z zespolu,
Antonio Giovinazzi, mimo znakomitego 7. miejsca w kwalifikacjach, szybko
stracil kilka pozycji i ostatecznie zajal miejsce w drugiej dziesiatce,
nie uzyskujac punktow.
Polak tuz po zakonczeniu wyscigu powiedzial swojemu inzynierowi
wyscigowemu: “Dziekuje bardzo! Po raz pierwszy od 2010 r. mialem
samochod, ktorym moglem cos zdzialac. Minelo sporo czasu”.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl,
weszlo.com90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal, Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.