DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA
im. kpt. Ryszarda Kucika
Rok XXV nr 365 (6855)
wtorek, 30 grudnia 2025 r.
Pogoda
wtorek, 30 grudnia
Temperatura: od – 1 do 5 st. C
Zachmurzenie: umiarkowane do duzego
Opady: miejscami deszcz
Wilgotnosc: wysoka
Wiatr: umiarkowany, nad morzem okresami porywisty
Kursy walut (NBP – ostatnia tabela)
EUR 4,22 zl
USD 3,64 zl
GBP 4,90 zl
CHF 4,45 zl
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego ostatniego w tym roku wtorku 😉
Ania Iwaniuk
Dowcip
– Co robi Polak miedzy swietami a Sylwestrem?
– Sprawdza, czy juz moze powiedziec “od nowego roku”.
Spotkanie Donalda Trumpa z Wolodymyrem Zelenskim na Florydzie stalo sie
jednym z najwazniejszych wydarzen politycznych ostatnich dni. Rozmowy
dotyczyly przede wszystkim wojny w Ukrainie oraz mozliwych scenariuszy jej
zakonczenia. Trump podkreslal, ze widzi realna szanse na osiagniecie
porozumienia pokojowego, jesli obie strony wykaza wole kompromisu. Zelenski
zaznaczyl jednak, ze kluczowe pozostaja gwarancje bezpieczenstwa oraz
nienaruszalnosc granic Ukrainy. W trakcie spotkania omawiano rowniez
przyszle wsparcie militarne i finansowe ze strony USA. Eksperci zwracaja
uwage, ze rozmowa ma duze znaczenie w kontekscie przyszlej polityki
Waszyngtonu. Sam fakt spotkania oceniany jest jako sygnal zmiany tonu w
relacjach. Media podkreslaja, ze nie ujawniono szczegolow ustalen. Swiat
uwaznie obserwuje dalsze kroki obu politykow. Kolejne tygodnie pokaza, czy
deklaracje przeloza sie na realne dzialania.
Tuz przed swietami Bozego Narodzenia mieszkancy Szczecina byli swiadkami
niezwyklego zjawiska – w poblizu brzegu pojawily sie morswiny. Zwierzeta
wzbudzily ogromne zainteresowanie spacerowiczow oraz milosnikow przyrody.
Eksperci podkreslaja, ze obecnosc morswinow w Baltyku staje sie coraz
czestsza, choc nadal pozostaje rzadkim widokiem. Zjawisko to moze swiadczyc
o zmianach zachodzacych w ekosystemie morskim. Przyrodnicy apeluja, by nie
zblizac sie do zwierzat i nie probowac ich ploszyc. Mieszkancy
dokumentowali spotkanie zdjeciami i nagraniami. Dla wielu byl to
symboliczny, swiateczny prezent od natury. Naukowcy zapowiadaja dalsze
obserwacje regionu. Zdarzenie wywolalo szeroka dyskusje o ochronie morskiej
fauny. Baltyk po raz kolejny zaskoczyl.
Swiat kultury pograzyl sie w zalobie po informacji o smierci Brigitte
Bardot, jednej z najwiekszych ikon kina XX wieku. Francuska aktorka byla
symbolem calej epoki i rewolucji obyczajowej w kulturze masowej. Jej role
filmowe przeszly do historii swiatowego kina. Bardot byla rowniez znana
dzialaczka na rzecz praw zwierzat, czemu poswiecila znaczna czesc zycia.
Informacja o jej smierci wywolala lawine wspomnien w mediach. Artysci,
politycy i fani oddaja jej hold. Media przypominaja jej wplyw na mode i
styl zycia. Dla wielu byla ikona wolnosci i niezaleznosci. Jej dorobek
pozostanie trwalym elementem kultury. Odeszla postac rozpoznawalna na calym
swiecie.
W miejscowosci Wnory-Wiechy doszlo do tragicznego pobicia mlodego mezczyzny
przed dyskoteka, ktore zakonczylo sie jego smiercia. 18-latek doznal
powaznych obrazen, ktore okazaly sie smiertelne. Sprawa wstrzasnela lokalna
spolecznoscia i wywolala ogromne emocje. Siostra zmarlego w rozmowie z
mediami opowiada o dramacie rodziny i poczuciu niesprawiedliwosci. Policja
prowadzi intensywne sledztwo w sprawie. Zatrzymano osoby mogace miec
zwiazek z pobiciem. Prokuratura bada dokladne okolicznosci zdarzenia.
Mieszkancy domagaja sie surowego ukarania winnych. Sprawa stala sie tematem
ogolnopolskiej debaty o przemocy wsrod mlodziezy. To tragedia, ktora nie
powinna sie wydarzyc.
Indonezja planuje budowe nowego miasta, ktore ma stac sie najwiekszym na
swiecie i odpowiedzia na przeludnienie obecnej stolicy. Projekt ma takze
rozwiazac problemy srodowiskowe i infrastrukturalne. Rzad przedstawia
inwestycje jako strategiczna dla przyszlosci kraju. Eksperci ostrzegaja
jednak przed ogromnymi kosztami finansowymi. Pojawiaja sie rowniez obawy o
wplyw inwestycji na srodowisko naturalne. Budowa ma potrwac wiele lat i
pochlonac miliardy dolarow. Krytycy mowia o ryzyku spolecznym i
przesiedleniach. Zwolennicy wskazuja na szanse rozwoju gospodarczego.
Projekt obserwowany jest przez caly swiat. Decyzje Indonezji moga stac sie
precedensem globalnym.
Po kolejnej rozmowie z Wolodymyrem Zelenskim Donald Trump oglosil, ze udalo
sie osiagnac “znaczny postep” w sprawie planu pokojowego dla Ukrainy. Choc
nie ujawniono szczegolow, wypowiedz wywolala szerokie komentarze. Trump
sugerowal mozliwosc kompromisu, ktory zakonczy konflikt. Strona ukrainska
zachowuje jednak daleko idaca ostroznosc. Eksperci podkreslaja, ze kluczowa
bedzie kwestia terytoriow. Spolecznosc miedzynarodowa czeka na konkrety.
Niektorzy komentatorzy mowia o przelomie, inni o politycznej grze. W tle
pozostaja interesy mocarstw. Najblizsze tygodnie pokaza realny kierunek
dzialan. Sytuacja pozostaje dynamiczna.
Policja w Lodzi zatrzymala seryjnego wlamywacza, ktory wedlug ustalen ma na
koncie co najmniej 33 wlamania. Mezczyzna dzialal przez dluzszy czas,
zmieniajac miejsca i metody. Funkcjonariusze prowadzili sprawe
wielowatkowo. Zatrzymany ma 27 lat i byl juz wczesniej notowany. Straty
wyrzadzone przez sprawce sa znaczne. Policja odzyskala czesc skradzionego
mienia. Sprawa trafi do sadu. Mieszkancy wyrazaja ulge po zatrzymaniu
podejrzanego. To efekt dlugiej pracy operacyjnej sluzb. Policja zapowiada
dalsze dzialania prewencyjne.
W Swinoujsciu zakonczyla sie niepowodzeniem akcja poszukiwawcza po
wypadnieciu czlowieka za burte na trasie Swinoujscie – Sassnitz. W
poszukiwaniach braly udzial jednostki morskie, smiglowce oraz sluzby
ratownicze. Warunki pogodowe znaczaco utrudnialy dzialania. Akcja trwala
wiele godzin i prowadzona byla zgodnie z procedurami. Niestety, zaginionego
nie udalo sie odnalezc. Sprawa poruszyla srodowisko marynarzy i ludzi
morza. Sluzby zakonczyly poszukiwania po wyczerpaniu mozliwosci. Trwa
analiza okolicznosci zdarzenia. To dramatyczne przypomnienie o zagrozeniach
pracy na morzu. Rodzina zostala poinformowana o zakonczeniu akcji.
“JUCHA”
Dariusz GIZAK
Czare goryczy u jego wspolnikow przelalo zdarzenie, kiedy po udanym napadzie
“Jucha” dal im tylko niewielkie kwoty. Twierdzil, ze ukradziona suma
skladala sie
wylacznie z falszywych pieniedzy, ktore musial szybko spalic. Byl na tyle
bezczelny,
ze udawal, iz kwoty przekazane wspolnikom placi ze swoich zapasow, bo napad
przyniosl same koszty. Tymczasem jego towarzysze byli przekonani, ze
zrabowane
pieniadze nie byly falszywe.
58 WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025zdobywal jakies
wieksze pienia-
Kiedy Wojciech J.
dze, zawsze nie-
uchronnie zaczy-
naly sie klopoty.
Pierwszy raz trafi l do wiezienia
w 1999 roku, kiedy probowal
puscic w obieg falszywe bank-
noty w kwocie okolo 20 tys.
zl. Chcial za to kupic samo-
chod i szybko sprzedac, nim
sprzedajacy zorientuje sie,
ze dostal falszywki. Mialo to
zatrzec slady po jego udzia-
le w transakcji. Pomysl od
poczatku mial wszelkie cechy
czegos co nie moglo sie udac,
a dodatkowo wystapily jeszcze
okolicznosci, ktore to wszyst-
ko bardziej skomplikowaly.
Okazalo sie bowiem, ze Woj-
ciech J., placac falszywkami,
byl tak zaaferowany wciska-
niem sprzedajacemu “falsow”,
ze nie sprawdzil dostatecznie
dobrze pojazdu i kupil samo-
chod kradziony z przespawa-
nymi numerami nadwozia. Na
dokladke w umowie byly dane
jakiegos Niemca, a nie faktycz-
nego sprzedawcy.
Kiedy Wojciech J. chcial
szybko sprzedac auto, zeby
slad po nim, jako wlascicielu,
zniknal, kupujacy zorientowal
sie, ze samochod jest “gora-
cy” i wycofal sie z transakcji.
Oburzony Wojciech J. wrocil
do osoby, ktora sprzedala mu
auto, czyli do mieszkajacego
w Polsce Rumuna. Mial tez
oczywiscie zamiar wyprzec sie,
ze zaplacil falszywkami i zaza-
dac zwrotu kwoty w prawdzi-
wych banknotach. Niestety
Rumun juz wiedzial, jakimi
pieniedzmi mu zaplacono i na
Wojciecha J. w hotelu robot-
niczym, w ktorym obcokrajo-
wiec mieszkal, czekalo kilka
rozgniewanych osob. Woj-
ciech J. tez nie pojechal sam,
wiec na hotelowym parkingu
szybko wywiazala sie bijaty-
ka. Interweniujacy policjanci
WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
z niemalym trudem umiescili
jej uczestnikow w osobnych
celach, a sprawa zakonczyla
sie dla Wojciecha J. wyrokiem
za wprowadzenie do obiegu
znacznych ilosci falszywych
pieniedzy, a dla Rumuna
wyrokiem za paserstwo, czyli
sprzedaz kradzionego samo-
chodu. Jedynym, co moglo
laczyc obu panow, bylo to, ze
obaj dostali tez wyroki z tego
samego artykulu, czyli za
grozby karalne kierowane do
siebie nawzajem na sali sado-
wej. Oprocz nich w tej spra-
wie wyroki dostalo tez pie-
ciu innych mezczyzn, ale oni
dostali kary w zawieszeniu za
udzial w bojce.
Pobyt w wiezieniu nie zmie-
nil zbyt wiele w zyciu Wojcie-
cha J., bo jedynym, co wyniosl
z odbywania tej kary, byl pseu-
donim “Jucha”, ktory wlasnie
wtedy jakos przylgnal do
niego. Nikt potem nie pamie-
tal, dlaczego akurat taki mu
nadano. W zaden sposob nie
laczyl sie z jego nazwiskiem.
Prawie natychmiast po
opuszczeniu zakladu karnego
przez Wojciecha J., do poli-
cjantow, droga operacyjna,
zaczely naplywac informacje
o popelnianych przez niego
przestepstwach” Zaczal od
niezbyt skomplikowanych
wlaman do domow, do ktorych
wchodzil podczas nieobec-
nosci ich mieszkancow. Po
dokonaniu kradziezy uciekal
nim pojawil sie patrol agen-
cji ochrony. Wczesniej spraw-
dzal czas dojazdu ochroniarzy,
symulujac wlamanie do domu
znajdujacego sie w pewnej
odleglosci od tego, do ktorego
planowal sie wlamac.
Informacje na ten temat
docieraly do policjantow, ale
niestety nie udalo im sie zdo-
byc dowodow na dzialalnosc
Wojciecha J. ani zatrzymac go
na goracym uczynku. Nawet
nie bardzo mogli “odwiedzic
POMOCNA SIOSTRZYCZKA
go” w jego mieszkaniu, bo
bardzo czesto zmienial adres,
wynajmujac lokale w duzych,
zapewniajacych anonimo-
wosc, blokach. Wyszukiwal je
wedlug prostego kryterium.
Jesli w internecie bylo duzo
ogloszen z tego adresu, to on
chcial tam mieszkac, bo wie-
dzial, ze rotacja lokatorow jest
duza i ludzie nie znaja sie i nie
zwracaja uwagi na nowe osoby.
WYZSZY POZIOM
Wlamania do domow na
przedmiesciach dawaly jakies
lupy, ale nie byly to zdoby-
cze, ktore satysfakcjonowalyby
Wojciecha J. Czasami zdarzalo
sie, ze nic nie ukradl, mimo ze
dom z zewnatrz wygladal bar-
dzo dostatnio. Poniewaz zabie-
ral tylko niewielkie przedmio-
ty, a najchetniej pieniadze
i kosztownosci, jego lupy nie
przynosily mu wielkich docho-
dow. Ludzie nie trzymaja juz
gotowki w domach. Ponadto
coraz czesciej docieraly do
niego informacje, ze policjan-
ci intensywnie go szukaja,
podejrzewajac o dokonywanie
wlaman. Dlatego postanowil,
ze szybko zdobedzie wieksza
kwote i ukryje sie na jakis czas,
az sytuacja sie uspokoi.
Podczas pozniejszych prze-
sluchan policjanci ustalili, ze to
wlasnie on byl pomyslodawca
i organizatorem grupy napa-
dajacej na bogatych Azjatow,
ktorzy w Polsce zajmowali sie
hurtowym handlem. Musial do
tego procederu dobrac sobie
pomocnikow. Byli to: 31-letni
Polak – Janusz C. i Moldawia-
nie – 45-letni Vlad A. i jego
22-letni syn Daniel A. Wszyscy,
nawet najmlodszy, juz wcze-
sniej byli karani za podob-
ne przestepstwa. Z ta grupa
“Jucha” dokonal serii napa-
dow. Wedlug policjantow bylo
ich siedem, ale zgloszonych
zostalo tylko trzy.
59POMOCNA SIOSTRZYCZKA
Niestety majetni Azjaci
z reguly nie byli w stanie udo-
wodnic legalnosci duzych sum,
ktore tracili podczas napadu,
ani nie posiadali dokumen-
tow na legalne wwiezienie
do Polski lub zakup zlotych
wyrobow, ktore im ukradzio-
no. Zgloszenie faktu napadu
oznaczalo dla nich nie szan-
se na odzyskanie straty, ale
duze klopoty i kolejne szkody
wynikajace z zainteresowania
ich dzialalnoscia sluzb podat-
kowych. Dlatego nie zglaszali
napadu.
Te sytuacje wykorzystywa-
la grupa Wojciecha J. Dzieki
duzym lupom i niewiedzy poli-
mineli. W trakcie zeznan poli-
cjanci dowiedzieli sie takze,
jak ukrywal pieniadze szef
grupy Wojciech J. Wplacal je na
raty do banku. Korzystal przy
tym z kont utworzonych na
podstawione osoby i fi kcyjne
fi rmy. Kupowal takze mieszka-
nia w atrakcyjnych miejscowo-
sciach. Jego wspolnicy raczej
tracili pieniadze w klubach
nocnych i kasynach. Czesto
tez, za jego namowa, wyjez-
dzali na drogie zagraniczne
wycieczki.
Byc moze policjanci jesz-
cze dlugo nie wpadliby na
trop tej grupy, gdyby nie”
chytrosc i pazernosc “Juchy”.
CZARE GORYCZY U JEGO WSPOLNIKOW
PRZELALO ZDARZENIE, KIEDY PO UDA-
NYM NAPADZIE DAL IM TYLKO NIEWIELKIE
KWOTY. TWIERDZIL, ZE UKRADZIONA SUMA
SKLADALA SIE WYLACZNIE Z FALSZYWYCH
PIENIEDZY, KTORE MUSIAL SZYBKO SPALIC
cjantow mogli starannie przy-
gotowywac napady, nie zalujac
pieniedzy na pozniejsze ukry-
wanie sie, czy palenie uzytych
podczas napadu samochodow
i ubran. Ta starannosc bardzo
utrudniala policjantom prace,
a czlonkom grupy dawala
dluga bezkarnosc. Chociaz
czasami policjanci byli bardzo
blisko zatrzymania ich.
W styczniu 2020 roku, po
napadzie dokonanym przez
te grupe w okolicach Pabia-
nic szybko zarzadzono bloka-
de drog. Wojciechowi J. i jego
kompanom udalo sie wymknac
tylko dlatego, ze jedna z poli-
cyjnych zalog zamiast konse-
kwentnie zatrzymywac wszyst-
kie biale busy, wolala schronic
sie w radiowozie, bo” padal
rzesisty deszcz. Zatrzymani
pozniej przestepcy opowiada-
li, z jakimi obawami podjez-
dzali do blokady i z jaka ulga ja
Wojciech J. coraz czesciej
przy podziale lupow z napadu
wieksza czesc zatrzymywal dla
siebie, a dla wspolnikow prze-
znaczal znacznie mniej niz im
sie nalezalo. Na ich protesty
reagowal gniewem i stwierdze-
niami, ze to on wszystko pla-
nuje i organizuje, wiec nale-
zy mu sie wiecej. Koledzy byli
przekonani, ze oszukuje ich
takze na rzeczywistych kosz-
tach organizowania samocho-
dow i broni, ktorych pozbywali
sie po kazdym napadzie.
Czare goryczy u jego wspol-
nikow przelalo zdarzenie, kiedy
po udanym napadzie dal im
tylko niewielkie kwoty. Twier-
dzil, ze ukradziona suma skla-
dala sie wylacznie z falszywych
pieniedzy, ktore musial szybko
spalic. Byl na tyle bezczelny, ze
udawal, iz kwoty przekazane
wspolnikom placi ze swoich
zapasow, bo napad przyniosl
same koszty. Tymczasem jego
towarzysze byli przekonani,
ze zrabowane pieniadze nie
byly falszywe, bo pochodzily
bezposrednio z utargu, jaki
przewozil napadniety. To nie-
mozliwe, aby wszyscy nabywcy
placili mu falszywkami. Przy-
pomnieli sobie wtedy jedno
z wczesniejszych zdarzen,
kiedy oprocz pieniedzy ukra-
dli sporo wyrobow ze zlota,
a ich szef powiedzial pozniej,
ze wszystko bylo z tombaku,
wiec nie przedstawialo zadnej
wartosci. Gotowka do podzialu
byla jednak wtedy tak duza,
ze machneli reka. Teraz jednak
mieli powazne watpliwosci.
ZBIEG ZDARZEN
Nie ufajac swojemu wspol-
nikowi i jednoczesnie przy-
wodcy grupy, Janusz C. i Mol-
dawianie postanowili zaczac
dzialac bez niego. Nie bylo to
proste, bo zawsze wiekszosc
przygotowan, typowania
i calego planowania spoczy-
wala na Wojciechu J. Tylko
niektore z tych czynnosci
powierzal pozostalym. Zbun-
towani uznali jednak, ze wie-
dza dostatecznie duzo, aby
poradzic sobie sami. O swoich
planach powiedzieli Wojcie-
chowi J., ktory odwodzil ich od
tego pomyslu, twierdzac, ze
trzeba odczekac z nastepnym
napadem. Zignorowali jednak
jego ostrzezenia.
Przygotowania zaczeli od
obserwowania bogatego Ukra-
inca, ktorego uznali za latwy
obiekt. Czlowiek ten handlowal
paliwem, jezdzil bez obstawy
i przewozil czasem gigantycz-
ne kwoty w gotowce. Niestety
mieli pecha, bo rownoczesnie
obserwowali go tez funkcjona-
riusze Krajowej Administracji
Skarbowej, czyli KAS, podej-
rzewajacy go o przestepstwa
skarbowe. Szybko zorientowali
sie, ze Ukraincem interesuja
60 WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025POMOCNA SIOSTRZYCZKA
sie tez Polak i dwoch Molda-
wian. Poinformowali o tym
policjantow, a ci nie zmarno-
wali okazji. Obywatela Ukrainy
w pewnym momencie obser-
wowaly trzy ekipy: skarbowa,
policyjna i bandycka. Ale dzie-
ki temu, 12 maja 2020 roku,
na goracym uczynku zatrzy-
mani zostali Janusz C., Vlad A.
i Daniel A. Bandyci mieli przy
sobie bron, ale zatrzymanie
przebieglo tak sprawnie, ze nie
zdazyli nawet jej wydobyc.
Policjanci po zatrzymaniu
tak groznych przestepcow, na
dokladke juz wczesniej kara-
nych, spodziewali sie, ze tra-
dycyjnie beda oni odmawiali
skladania wyjasnien. Jednak
stalo sie inaczej. Mezczyzni
nie tylko zaczeli oskarzac sie
nawzajem o odgrywanie wio-
dacej roli podczas planowa-
nia i dokonywania ostatniego
napadu, ale takze, po pew-
nym czasie, zaczeli tez mowic
o przeszlosci, czyli udzia-
le w innych przestepstwach.
O wielu z nich policjanci
nawet nie wiedzieli. Przyczy-
na takiego zachowania, bylo
przekonanie zatrzymanych, ze
wpadli na goracym uczynku
tylko dlatego, ze doniosl na
nich Wojciech J. Ich teoria byla
mylna. Wpadli przeciez przez
pechowy zbieg okolicznosci.
Tymczasem policjanci
i prokurator zrecznie wykorzy-
stali ich przekonanie i etapami
wydobyli od nich pelna wiedze
o dokonanych napadach. Pod-
czas przesluchan cala trojka
zaczela obwiniac sie nawzajem
i nawet Moldawianie, ojciec
i syn zeznawali przeciw sobie.
Jedynie zatrzymany pozniej
Wojciech J. konsekwentnie
odmawial zeznan, ale niewiele
to zmienilo. Obciazony przez
3 wspolnikow, nie byl w stanie
sie wybronic. Zostal skazany
na 10 lat pobytu w zakladzie
karnym. Jego wspolnicy otrzy-
mali nizsze wyroki. Moldawia-
nie po 8 lat, a Janusz C. zostal
skazany na 5 lat wiezienia.
BOGATY
Podczas procesow Woj-
ciech J. nie sprawial klopo-
tow w Zakladzie Karnym w G.
Kiedy po wyroku umieszczono
go w wiezieniu w Cz., straznicy
zaczeli orientowac sie, ze nie
maja do czynienia ze zwyklym
wiezniem. Lotem blyskawicy
rozeszla sie wiesc, ze “Jucha”
dysponuje bardzo duzymi pie-
niedzmi. Co prawda, ofi cjalnie
mial tylko dozwolone przepi-
sami kwoty, ale nieofi cjalnie
wiedziano, ze pozycza pienia-
dze innym wiezniom i niezle
na tym zarabia.
Wszystko odbywalo sie
z pomoca kogos z zewnatrz,
kto na jego polecenie dokony-
wal przelewow i odbieral dlug
z procentami. Oczywiscie, dlug
w wiekszosci splacaly rodziny
lub inni bliscy zapozyczajace-
go sie wieznia. Straznicy nie
byli w stanie zapobiec temu
procederowi. Podejrzewali, ze
to wszystko jest mozliwe dzie-
ki dzialaniom siostry i matki,
ktore bardzo regularnie odwie-
dzaly Wojciecha J.
Wedlug krazacych po wie-
ziennych korytarzach plo-
tek, Wojciech J. dysponowal
duzym majatkiem. Pomimo
ze policjanci zatrzymujacy go
nie stwierdzili, aby posiadal
cokolwiek. Majatek ten mial
byc poukrywany pod postacia
mieszkan kupionych w duzych
miastach na podstawione
osoby. Lokale mialy przynosic
solidny dochod, bo byly stale
wynajmowane. Przekazywa-
na miedzy wiezniami wiesc
okreslala ich ilosc od 20 do
30. A miesieczny dochod stale
powiekszajacy majatek “Juchy”
mial wynosic nie mniej niz 40
tys. zl. Dla wiezniow odsiadu-
jacych czesto wyroki za kra-
dziez przedmiotow o wartosci
WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
61POMOCNA SIOSTRZYCZKA
kilkuset zlotych, byla to nie-
wyobrazalna kwota. I to mie-
siecznie podwyzszajaca stan
majatku.
Straznicy starali sie nego-
wac te legende, ale bardzo
pasowala ona osadzonym,
jako dowod, ze dobrze krad-
nac mozna sie urzadzic i po
odsiedzeniu kary zyc jak krol.
Dzieki pozyczaniu pienie-
dzy innym wiezniom i legen-
dom o jego majatku “Jucha”
mial w wieziennej hierarchii
wysoka pozycje, ale staral
sie nie sprawiac klopotow,
aby jak najszybciej wyjsc na
wolnosc. Liczyl na warunko-
we skrocenie kary. Czasem
tylko straznicy dowiadywali
sie o tym, ze ktos probowal
na nim wymusic jakies oplaty
za “opieke”, ale radzil sobie
z takimi sytuacjami. Wbrew
pozorom pozyczanie niedu-
zych kwot innym wiezniom
tez nie powodowalo zatar-
gow. Te dlugi, traktowane jako
“honorowe”, byly raczej spla-
cane i nieczesto zdarzalo sie,
aby ktos ich nie oddal wraz
z procentami. W ten sposob
majatek Wojciecha J. rosl.
Jednak w marcu 2023 roku
straznicy wiezienni zaobser-
wowali, ze Wojciech J. jest
bardzo niespokojny. Czesciej
niz zwykle odbywal rozmowy
telefoniczne i w nocy prak-
tycznie nie spal. W koncu
poprosil o spotkanie z psy-
chologiem, a ten skierowal go
do psychiatry, ktory zapisal
mu silne leki uspokajajace.
Jego stan emocjonalny stal sie
powszechnym tematem roz-
mow i dociekan. Tajemnica
jednak utrzymywala sie dosc
dlugo, bo “Jucha” trafi l na jakis
czas na oddzial psychiatrycz-
ny. Przypuszczano, ze w ten
sposob szuka mozliwosci np.
wyjscia z wiezienia na tzw.
przerwe w karze ze wzgledu
na zly stan zdrowia.
Dopiero kiedy wrocil na
normalny oddzial, opowie-
dzial, co sie stalo. Przyznal
wspolwiezniom, ze w pew-
nym momencie pomagajaca
mu w zarzadzaniu majatkiem
siostra namowila go do zmia-
ny sposobu zarabiania. Zarza-
dzanie duza liczba mieszkan
(w rzeczywistosci bylo ich 12)
zaczelo byc trudne, bo loka-
torzy czesto sie zmieniali, nie
placili, a ukrywanie prawdzi-
wego wlasciciela lokali dodat-
kowo komplikowalo sprawe.
Dlatego siostra namowila go
na sprzedaz nieruchomosci
i zainwestowanie w bitcoiny.
Dlugo sie opieral, ale w koncu
skuszony mozliwoscia szyb-
kiego zysku zwielokrotnia-
jacego kwoty, zgodzil sie.
I przez jakis czas otrzymywal
informacje, ze wszystko idzie
dobrze. Sumy na kontach rosly
i wydawalo sie, ze byl to swiet-
ny pomysl na zyski bez klo-
potow z lokatorami, najmem
itp. Az pewnego dnia matka
Wojciecha J. poinformowala
go, ze jego siostra znalazla sie
w szpitalu po probie samo-
bojczej. Matka powiedziala, ze
cala sprawa z bitcoinami oka-
zala sie oszustwem i wszyst-
kie pieniadze przepadly. Sio-
stra, ktora namowila go na
te inwestycje, nie dala sobie
z sytuacja rady i probowala sie
otruc. I o dziwo Wojciech J. te
wiadomosc jakos udzwignal.
Zalamal sie dopiero wtedy,
gdy dowiedzial sie, ze siostra
zaraz po wyjsciu ze szpitala
zlikwidowala wszystkie swoje
sprawy w Polsce i gdzies wyje-
chala. Nawet matka nie wie-
dziala dokad, ale twierdzila, ze
to ze strachu przed nim kobie-
ta uciekla z kraju i sie ukryla.
Wojciech J. poprzez inne
osoby dowiedzial sie jednak,
ze cala sprawa z bitcoinami
byla oszustwem ukartowanym
przez siostre, ktora wyprowa-
dzila jego pieniadze za granice
i potem sama uciekla. Podob-
no od dluzszego czasu latala
regularnie do Ameryki Polu-
dniowej i organizowala tam
sobie nowe miejsce do zycia.
Kilka miesiecy po tym, jak te
informacje dotarly za wie-
zienny mur do Wojciecha J.,
stracil kontakt takze z matka.
Dowiedzial sie, ze rowniez
ona sprzedala mieszkanie
w Polsce i wyjechala. Podobno
takze do Ameryki Poludnio-
wej. Dopiero wtedy naprawde
sie zalamal.
Obecnie “Jucha” nadal
odbywa kare za napady, ale
juz nie jest owiany legenda
sprytnego zlodzieja, na kto-
rego, po odbyciu kary, czeka
dostatnie zycie. Straznicy
twierdza, ze nadal dochodza
do nich sygnaly, ze pozycza
innym pieniadze. Pomaga
mu w tym poznana niedawno
i odwiedzajaca go w wiezieniu
kobieta.
Tylko zlamasy czytaja gazetke, a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA:
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Paribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny)
PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny)
PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny)
PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC (SWIFT): PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PIT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie:
Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty,
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport.pl,
Detektyw online, Poscigi.pl