Dzien dobry – tu Polska – 5.12.2025

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA
Imienia Kpt. Ryszarda Kucika
(Rok XXV nr 338) (6828)
5 grudnia 2025 r.

Pogoda
piatek, 5 grudnia
0 st. C
Zachmurzenie umiarkowane
Opady: 10%
Wilgotnosc: 78%
Wiatr: 14 km/godz.

Kursy walut NBP z 4 grudnia 2025 r.
1 EUR – 4,2512 zl
1 USD – 3,6714 zl
1 CHF – 4,5531 zl
1 GBP – 4,8419 zl

Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego poczatku weekendu 🙂
Ania Iwaniuk

Dowcip
Maz mowi do zony:
– Wiesz kochanie, ze jestes dla mnie jak skarb?
Zona usmiecha sie: – Naprawde?
Maz: – Tak” trzeba cie dobrze pilnowac, zeby ktos inny cie nie odkopal!

W Brukseli odbylo sie poznym wieczorem spotkanie przedstawicieli kilku
panstw europejskich poswiecone bezpieczenstwu cybernetycznemu
infrastruktury krytycznej. Uczestnicy zwrocili uwage, ze w ostatnich
miesiacach znaczaco wzrosla liczba prob zaklocenia dzialania sieci
energetycznych i transportowych. Eksperci wskazali, ze czesc atakow byla
wyjatkowo skoordynowana i mogla pochodzic z grup dzialajacych na zlecenie
panstw trzecich. Podkreslono koniecznosc wymiany informacji wywiadowczych
oraz tworzenia wspolnych systemow reagowania kryzysowego. Wstepne ustalenia
zakladaja rozpoczecie nowego programu testowania odpornosci infrastruktury
na cyberzagrozenia. Sprawa budzi duze zainteresowanie opinii publicznej,
poniewaz dotyka sektorow kluczowych dla bezpieczenstwa calej Unii.

W Krakowie policja zatrzymala dwie osoby podejrzane o udzial w
miedzynarodowym procederze falszowania dokumentow, ktore byly
wykorzystywane do wyludzania kredytow w kilku europejskich krajach.
Funkcjonariusze odnalezli w mieszkaniu sprzet do produkcji wysokiej jakosci
podrobionych dowodow osobistych oraz paszportow. Z ustalen sledczych
wynika, ze grupa mogla dzialac od kilku lat, a jej czlonkowie poslugiwali
sie falszywymi danymi do otwierania kont bankowych. Zabezpieczone dokumenty
zostana poddane analizie, aby ustalic, jakie straty poniosly instytucje
finansowe. Sprawa ma charakter rozwojowy.

W polnocnych Niemczech doszlo do naglego ochlodzenia, ktore sparalizowalo
ruch drogowy na kilku autostradach. Kierowcy utkneli w kilkukilometrowych
korkach, a sluzby drogowe mialy trudnosci z odsniezaniem ze wzgledu na
szybkie oblodzenie jezdni. Wladze zaapelowaly o unikanie podrozy, jesli nie
sa konieczne. Niektore szkoly i instytucje publiczne oglosily skrocony
dzien pracy. Meteorolodzy ostrzegaja, ze w najblizszych godzinach moga
wystapic kolejne opady sniegu, co dodatkowo utrudni sytuacje. Linie
kolejowe wprowadzily specjalne komunikaty dla podroznych, informujac o
mozliwych opoznieniach.

W Gdyni doszlo do groznego zdarzenia, gdy kierowca stracil panowanie nad
samochodem i uderzyl w przystanek autobusowy, na ktorym znajdowalo sie
kilka osob. Na szczescie nikt nie zginal, choc trzy osoby trafily do
szpitala z obrazeniami konczyn. Wedlug wstepnych ustalen kierowca wpadl w
poslizg na oblodzonej nawierzchni. Mieszkancy wskazuja, ze droga w tym
miejscu jest od dawna zglaszana jako niebezpieczna. Wladze miasta
zapowiedzialy przeglad infrastruktury i ewentualne poprawki w organizacji
ruchu. Policja bada, czy kierowca dostosowal predkosc do warunkow
pogodowych.

W Norwegii rozpoczela sie akcja poszukiwawcza dwoch turystow, ktorzy nie
wrocili z wyprawy narciarskiej w rejonie gor Jotunheimen. Ratownicy
podkreslaja, ze trudne warunki, w tym silny wiatr i ograniczona widocznosc,
utrudniaja dzialania. Smiglowce sa gotowe do lotu, ale decyzja o ich uzyciu
zalezy od pogody. Rodziny zaginionych apeluja o pomoc i modla sie o szybkie
odnalezienie bliskich. Sluzby przypominaja, ze zimowe wyprawy wymagaja
odpowiedniego przygotowania oraz wyposazenia, a prognozy pogody nalezy
traktowac powaznie. W poszukiwaniach bierze udzial kilkudziesieciu
wolontariuszy.

W Poznaniu doszlo do wlamania do duzego sklepu elektronicznego, z ktorego
skradziono sprzet o wartosci kilkuset tysiecy zlotych. Sprawcy weszli do
srodka, wycinajac fragment sciany od zaplecza. Nagrania monitoringu
wskazuja, ze dzialali szybko i profesjonalnie, a cala akcja trwala zaledwie
kilka minut. Policja podejrzewa, ze kradziez byla zaplanowana wczesniej,
byc moze z udzialem osob znajacych uklad sklepu. Sledczy analizuja zapis
kamer i przesluchuja pracownikow. Wlasciciel zapowiedzial wzmocnienie
zabezpieczen obiektu.

W Paryzu setki osob zgromadzily sie na demonstracji przeciwko planowanym
zmianom w systemie emerytalnym. Protest przebiegal poczatkowo spokojnie,
jednak pod koniec doszlo do starc z policja. Kilkanascie osob zatrzymano, a
kilku funkcjonariuszy zostalo rannych. Rzad zapewnia, ze reformy sa
konieczne dla stabilnosci finansowej kraju. Zwiazkowcy zapowiadaja kolejne
manifestacje i podkreslaja, ze zmiany uderza w najmniej zarabiajacych
pracownikow. Sprawa ma byc omawiana w parlamencie jeszcze w tym miesiacu.

W Szczecinie strazacy ugasili pozar mieszkania na jednym z osiedli, ktory
wybuchl w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Ogien szybko
rozprzestrzenil sie na sasiednie pomieszczenia, a klatke schodowa wypelnil
gesty dym. Ewakuowano kilkanascie osob, a jedna trafila do szpitala z
objawami podtrucia. Sluzby apeluja o regularne przeglady instalacji
elektrycznych w starych budynkach. Mieszkancy chwala sprawna akcje
ratownikow, ktorzy zapobiegli wiekszej tragedii.

W Londynie ujawniono nieprawidlowosci w jednej z firm zajmujacych sie
obrotem kryptowalutami. Wedlug sledczych przedsiebiorstwo moglo prowadzic
nielegalne operacje finansowe, przenoszac srodki klientow na zagraniczne
konta. Kilka osob zglosilo utrate dostepu do swoich portfeli cyfrowych.
Wladze zapowiedzialy dokladna kontrole dzialalnosci firmy i ostrzegly przed
powierzaniem srodkow podmiotom bez licencji. Eksperci przypominaja, ze
rynek kryptowalut wymaga szczegolnej ostroznosci, a inwestorzy powinni
kierowac sie zasada ograniczonego zaufania.

W Zakopanem rozpoczeto przygotowania do sezonu zimowego, choc warunki
pogodowe sa wciaz zmienne. Pracownicy osrodkow narciarskich uruchomili
systemy nasniezania, aby umozliwic otwarcie pierwszych tras przed swietami.
Turysci coraz liczniej przyjezdzaja w Tatry, liczac na zimowe atrakcje.
Lokalni przedsiebiorcy podkreslaja, ze dobre rozpoczecie sezonu ma kluczowe
znaczenie dla ich dochodow. Meteorolodzy przewiduja, ze w ciagu
najblizszych dni warunki beda stopniowo sie poprawiac.

W Warszawie zatrzymano mezczyzne, ktory podszywal sie pod policjanta i
probowal wymuszac pieniadze od starszych osob. Podejrzany uzywal falszywej
legitymacji i twierdzil, ze prowadzi “kontrole bezpieczenstwa”. Dzieki
czujnosci jednej z mieszkanek udalo sie powiadomic prawdziwa policje, ktora
zatrzymala oszusta na goracym uczynku. Funkcjonariusze apeluja do seniorow,
by zawsze weryfikowali tozsamosc osob podajacych sie za przedstawicieli
sluzb. Sprawa pokazuje, jak latwo pasc ofiara manipulacji.

W Japonii odnotowano kolejne trzesienie ziemi o umiarkowanej sile, ktore
nie spowodowalo powazniejszych szkod, ale wywolalo niepokoj wsrod
mieszkancow Tokio i okolic. Wstrzasy byly odczuwalne na duzym obszarze, a
komunikacja publiczna zostala chwilowo wstrzymana w celu sprawdzenia
infrastruktury. Sluzby monitorujace aktywnosc sejsmiczna apeluja o
zachowanie spokoju i przypominaja o koniecznosci posiadania podstawowego
wyposazenia awaryjnego. Japonia lezy w jednym z najbardziej aktywnych
sejsmicznie regionow swiata i regularnie doswiadcza podobnych zdarzen.

SPORT

Wczoraj w Pucharze Polski doszlo do emocjonujacego meczu pomiedzy Wisla
Krakow a Zawisza Bydgoszcz, ktory przyciagnal uwage kibicow w calym kraju.
Spotkanie obfitowalo w dynamiczne akcje, a obie druzyny wykazaly sie duza
determinacja. Trenerzy podkreslali po meczu, ze intensywnosc gry byla
wysoka jak na te pore roku. Fani zywo komentowali wydarzenia w mediach
spolecznosciowych, wskazujac na rosnaca forme mlodych zawodnikow. Wynik
moze miec znaczenie dla zimowych decyzji transferowych.

W PlusLidze sensacje wywolalo zwyciestwo druzyny z dolnej czesci tabeli nad
jednym z faworytow ligi. Mecz byl niezwykle widowiskowy, pelen dlugich
wymian i zacietej walki. Bohaterem spotkania okazal sie mlody atakujacy,
ktory zdobyl ponad 25 punktow. Eksperci zauwazaja, ze taki wynik moze
wplynac na uklad tabeli oraz morale druzyn walczacych o utrzymanie.
Trenerzy przyznali, ze sezon przynosi wyjatkowo duzo niespodzianek.

W Ekstraklasie glosno jest o mozliwym transferze jednego z wyrozniajacych
sie polskich bramkarzy do klubu z Belgii. Oferta miala juz zostac
oficjalnie zlozona, a rozmowy trwaja. Transfer ten moglby byc jednym z
najciekawszych ruchow zimowego okna. Kibice wyrazaja mieszane emocje – z
jednej strony ciesza sie z rozwoju kariery zawodnika, z drugiej obawiaja
sie oslabienia swojej druzyny. Decyzja ma zapasc w najblizszych dniach.

Polska lekkoatletka specjalizujaca sie w biegu na 1500 metrow oglosila
przerwe w startach z powodu kontuzji sciegna Achillesa. Zawodniczka
podkreslila, ze rehabilitacja jest konieczna, aby uniknac powazniejszych
problemow zdrowotnych. Jej trener zapewnia, ze plan przygotowan zostanie
dostosowany, a celem jest powrot w sezonie letnim. Informacja wywolala duze
poruszenie w srodowisku sportowym. Fani wysylaja liczne zyczenia szybkiego
powrotu do zdrowia.

DETEKTYW

DETEKTYW

“CYPIS” ZAPLAKAL
nad swoim losem
Artur DROZDZAK
Dla Mariusza K. ps. Cypis w zyciu liczyly sie tylko pieniadze. Dla nich byl
gotowy zabic.
I zabil. Na sali rozpraw zaplakal nad swoim losem.
– Przepraszam za bledy mlodosci, prosze o lagodny wyrok, bo ciezko zyc w
kryminale.
Chcialbym, by sad dal mi szanse – lkajac, mowil w ostatnim slowie.
Ta skrucha mu nie pomogla i ma teraz 25 lat do odsiadki.
10 WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
lazl sie przed obli-
czem wymiaru
Zanim “Cypis” zna-
sprawiedliwosci,
dlugie lata unikal
wpadki i moglo
sie wydawac, ze nie poniesie
odpowiedzialnosci za swoje
kryminalne sprawki. A tych nie
brakowalo.
SKOK DLA PIENIEDZY
I Z ZEMSTY
W 1996 roku, w krakowskiej
dzielnicy Podgorze, Mariusz K.
poznal w pubie Przemysla-
wa Z., wypili piwo, pogadali
i zgodzili sie, ze razem bedzie
im latwiej dzialac w prze-
stepczym fachu. Dolaczyl do
nich wkrotce Bronislaw G.
We trzech zaplanowali pierw-
szy skok. Wszyscy pochodzili
z podkrakowskiej Skawiny, ale
od dawna zyli w miescie pod
Wawelem. Szybko wytypowa-
li pierwszy cel w przestepczej
robocie.
– Wiem, gdzie mieszka
bogata handlarka zlotem.
Robota bedzie prosta, bezpiecz-
na i dochodowa
na i dochodowa – przekonywal
na i dochodowa – przekonywal
“Cypis”.
Nie kryl, ze bywal w domu
kobiety przy ulicy Zbrojarzy,
bo byl zwiazany z jej corka.
Wtedy zorientowal sie, jakie
sa tam zabezpieczenia, gdzie
zamontowany jest system alar-
mowy i w jaki sposob dziala.
Wiedzial rowniez, gdzie gospo-
dyni – Elzbieta D. – trzyma
gotowke i ze do biednych osob
nie nalezy. Byla wlascicielka
kantoru, handlowala waluta-
mi, bizuteria i do tego miala
sklep z drogimi futrami.
13 lutego 1996 roku Elz-
bieta D., okolo godziny 19:30,
wyszla z corka i dwoma znajo-
mymi na wystep kabaretu do
jednej z krakowskich kawiar-
ni. W domu jednorodzinnym
zostal tylko pies. Kobieta wla-
czyla alarm przed wyjsciem,
WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
UZYWKI, KOBIETY I WYSTAWNE ZYCIE
zamknela drzwi, wrocila tuz
po polnocy. Po przekrocze-
niu progu zwrocila uwage, ze
wlaczyl sie alarmowy system
swietlny, ale nie ten dzwieko-
wy, bo, jak sie okazalo, wyla-
dowal sie jeden akumula-
torek. Alarm wlaczyl sie nie
bez powodu. W srodku domu
panowal balagan, rzeczy byly
powyrzucane z polek, widac
bylo, ze ktos spladrowal wne-
trze. Elzbieta D. zrozumiala,
ze padla ofi ara wlamywacza.
O tym, w jaki sposob dostal
sie do jej lokum swiadczylo
wypchniete w kuchni okno na
I pietrze budynku. Zszokowa-
na odkryla, ze sprawca ciezko
poranil jej pieska, czworonoz-
nego pupila znalazla w lazien-
ce w kaluzy krwi.
Elzbieta D. nie miala poje-
cia, ze wlamywaczem byl
znany jej “Cypis”, ktory ze
wspolnikami precyzyjnie
zaplanowal skok. Wlama-
nie, oprocz celu fi nansowego,
mialo tez charakter zemsty,
bo sprawca chcial odegrac sie
na corce wlascicielki wilii. Nie
mogl sie bowiem pogodzic, ze
kiedys zerwala z nim znajo-
mosc. Dziewczyna traktowala
ja dosc luzno, ale “Cypis” uwa-
zal inaczej, dlatego tak bardzo
zabolala go reakcja rzekomej
narzeczonej.
Sprawcy wlamania spotka-
li sie przed blokiem “Cypisa”,
autem podjechali w poblize
miejsca skoku, dalej ruszy-
li na piechote. Mieli ze soba
palke, lom i scyzoryk. Na glowy
zalozyli kominiarki. Widzie-
li, ze w domu Elzbiety D. pali
sie swiatlo, ale po godzinie
obserwacji uznali, ze kobie-
ty nie ma w srodku, a tylko
zostawila wlaczona lampe. We
trzech weszli na posesje. Jakie
bylo nastawienie emocjonal-
ne “Cypisa” przed wlamaniem
mogly swiadczyc jego slowa
do wspolnikow, ze gdyby ktos
byl w srodku i pozna go po
glosie to “on te osobe zabije”.
Przemyslaw Z. podsadzil go
pod kuchenne okno, obaj sie
wspieli i znalezli sie w srodku
budynku. Bronislaw G. pozo-
stal wtedy na czatach na terenie
posesji. Dwoch wlamywaczy,
po upewnieniu sie, ze w srod-
ku nie ma ludzi, zaczelo pla-
drowac szafk i, zabrali kamere,
magnetowid, bizuterie i duze
futro. Sila oderwali kasetke
przymocowana srubami do
podlogi. “Cypis” pozyczyl noz
od kolegi i pocial nim tapicer-
ke foteli i kanapy, wyrzucil tez
rzeczy z kredensow.
– Tak zrobilem, by sie
zemscic
zemscic – nie kryl ze zlosliwym
zemscic – nie kryl ze zlosliwym
usmiechem.
Przemyslaw Z. w tym czasie
poturbowal jamnika wlasci-
cielki, uderzyl go 2 razy palka,
gdy pies zaczal szczekac. Zwie-
rzak szybko ucichl. Potem
sprawcy z domu ruszyli w stro-
ne garazu, ale gdy Bronislaw G.
zapukal do nich w szybe, wla-
czyl sie alarm. Zaden z nich nie
przypuszczal, ze w garazu tez
jest instalacja antywlamanio-
wa. Szybko przeskoczyli ogro-
dzenie i ze skradzionymi rze-
czami zapakowali sie do samo-
chodu. Kolo bloku “Cypisa”
lomem rozbili zabrana kasetke
i wyjeli z niej dolary i bizuterie.
Lup byl duzy. W sumie wzieli
5 tys. zl, 400 funtow, 20 tys.
szylingow austriackich, 20 tys.
lirow wloskich. Laczna wartosc
obcych walut wynosila okolo
25 tys. zl. Skradli tez 9 pier-
scionkow, wisiorki i kolczyki
warte 34 tys. zl.
NAPAD NA OGRODNIKA
I ZABOJSTWO
“Cypis” nie zamierzal proz-
nowac i juz miesiac pozniej,
w marcu 1996 roku, namo-
wil wspolnikow do kolejnego
przestepstwa. Zgodzil sie przy
tym, by do ich bandy dolaczyl
czwarty mezczyzna, Robert H.
11
UZYWKI, KOBIETY I WYSTAWNE ZYCIE
Ten uchodzil za osilka, byl
bywalcem silowni i bramka-
rzem w krakowskich klubach.
Nie mial zadnych oporow,
by wziac udzial w napadzie
rabunkowym na majetne-
go ogrodnika, mieszkajacego
w podkrakowskim Gaju.
Za skok na Elzbiete D. jeden
ze sprawcow kupil uzywany
samochod – lade samare – ale
wszyscy apetyty mieli wieksze,
liczyli na znacznie wieksze pie-
niadze. Tym bardziej, ze banda
miala juz czterech czlonkow.
Ogrodnik Janusz J. mial
ladny dom na obszernej, licza-
cej ponad 3 hektary dzialce,
posesja byla duza, dom znaj-
skoku. Wybrali sie na miejsce
lada samara, zaparkowali 500
metrow od posesji Janusza J.
Zalozyli ciemna odziez, na
glowy zalozyli kominiarki. Zza
krzakow obserwowali zycie
domownikow, potem przesko-
czyli ogrodzenie i czekali na
dogodny moment do ataku.
Mieli kij bejsbolowy, bron
gazowa, pojemnik z gazem,
noz oraz tasme klejaca.
– Gdy napotkamy opor ze
strony domownikow, to ich
obezwladniamy
obezwladniamy – zarzadzil
obezwladniamy – zarzadzil
Mariusz K.
Gospodarz i jego najblizsi
nie przeczuwali, ze moze sie
im przytrafi c cos zlego. Zeno-
BANDYCI CHAOTYCZNIE PRZESZUKIWALI
WNETRZE DOMU, WYRZUCALI RZECZY Z SZAF.
BYLI WULGARNI I CIAGLE RZUCALI GROZBY
W KIERUNKU KOBIET. SKREPOWALI JE
TASMA, OKLEILI NIA RECE I NOGI, TAK
UNIERUCHOMIONE PRZYKRYLI DYWANEM
dowal sie posrodku, obok
niego garaz, do ktorego mozna
sie bylo dostac waskim, pod-
ziemnym korytarzem. Mez-
czyzna posiadal samochod
osobowy i wieksze, transpor-
towe auto. Posiadlosc byla
ogrodzona siatka i drewniany-
mi sztachetami.
Janusz J. dorobil sie majat-
ku na sprzedazy egzotycznych
drzew i krzewow. Przy okazji
zajmowal sie tez montazem
kominkow. Mieszkal z matka
Zenobia, zona Anna i 14-let-
nia corka Jadwiga. Tak sie zlo-
zylo, ze w przeddzien napa-
du rozmawial z czlonkami
rodziny o sprawach bezpie-
czenstwa w okolicy. Nie mial
pojecia, ze sam za kilkanascie
godzin pozniej na wlasnej
osobie doswiadczy brutalnej
przemocy.
“Cypis” i czlonkowie jego
bandy przygotowali sie do tego
bia J. tamtego dnia wrocila
z kosciola okolo godziny 17
i w pokoju ogladala telewi-
zje, Anna J. z corka siedzialy
w salonie, a Janusz J. poszedl
do garazu. Postanowil zapar-
kowac swoja toyote i zamknac
brame wjazdowa. Wjechal
samochodem do garazu, gdy
wysiadal z auta, zaskoczyli go
zamaskowani bandyci. Pod-
biegli, gdy brama garazowa
sie zamykala. Doskoczyli do
zaskoczonego kierowcy.
– Dawaj gotowke
– Dawaj gotowke – zazadali.
– Dawaj gotowke – zazadali.
– Panowie, o co chodzi?
Nie mam pieniedzy – odparl
gospodarz.
Wypowiedzi nie zdolal
rozwinac, bo otrzymal cios
w glowe. Jeden z napastnikow,
po krotkiej szarpaninie ude-
rzyl go mocno kijem bejsbo-
lowym. Janusz J. upadl obok
samochodu, nie ruszal sie, ale
“Cypis” ponowil atak i zadal
lezacemu dodatkowe ciosy
w tulow i nogi, choc gospo-
darz nie stawial najmniejsze-
go oporu, jedynie lekko sie
poruszal, z trudem oddychal.
Mariusz K. zostal, by go pilno-
wac, przeciagnal go tylko do
pomieszczenia pobliskiej pral-
ni, a pozostali trzej wspolnicy
korytarzem dostali sie do wne-
trza domu.
SMIERTELNY CIOS W GLOWE
Anna J. od pewnego czasu
zastanawiala sie gdzie jest maz,
bo dlugo nie wracal z garazu.
Przez okno nie widziala juz
auta i zaniepokoila sie, co sie
moglo przydarzyc Januszowi J.
Nie zdazyla tego sprawdzic, bo
ujrzala, ze w jej kierunku bie-
gnie trzech zamaskowanych
mezczyzn. Krzykiem zare-
agowala na ich widok. Uzyli
w stosunku do niej gazu, obez-
wladnili i kazali sie polozyc na
podlodze.
– Gdzie sa pieniadze?
– pytali.
Nie uwierzyli kobiecie, gdy
odparla, ze nie ma gotowki.
– Dawaj zelazko
– Dawaj zelazko – zawolal
– Dawaj zelazko – zawolal
jeden bandyta do drugiego.
To mialo wywolac dodatko-
wy element grozy, by domow-
nicy mieli swiadomosc, ze
moga byc poddani torturom.
Anna J. podniosla sie wtedy
z podlogi, wyjela z torebki
100 zl i dala jednemu z ban-
dytow. Na jej krzyk przybiegly
corka Jadwiga i tesciowa Zeno-
bia J. Napastnicy i je sterrory-
zowali bronia, starszej z kobiet
przylozyli do ust szmate nasa-
czona jakas substancja. Zeno-
bia J. poczula pieczenie i zare-
agowala obfi tym lzawieniem.
Znowu padly zadania wydania
pieniedzy.
– Nie mamy zadnych,
wszystko inwestujemy w gospo-
darstwo, a reszte gotowki trzy-
mamy w banku –
mamy w banku – odparla
mamy w banku – odparla
gospodyni.
12 WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
Zenobia J. uslyszala wtedy
glos syna dobiegajacy z kanalu
zsypu do pralni.
– Mamus nic nie rob –
krzyknal Janusz J. wiecej nie
zdolal powiedziec, bo “Cypis”
z calej sily uderzyl go kijem
bejsbolowym.
Glowa gospodarza spo-
czywala wtedy na podlodze.
Uderzenie kijem bylo na tyle
mocne, ze doszlo do wgniece-
nia czaszki i Janusz J. stracil
przytomnosc, a z uszu polecia-
la mu krew.
Bandyci chaotycznie prze-
szukiwali wnetrze domu,
wyrzucali rzeczy z szaf. Byli
wulgarni i ciagle rzucali grozby
w kierunku kobiet, skrepowali
je tasma, okleili nia rece i nogi,
tak unieruchomione przykry-
li dywanem, wlaczyli glosno
telewizor i w koncu posta-
nowili oddalic sie z lupem.
Wychodzac pytali, czy gospo-
darz zyje.
– Oddycha, przezyje
– Oddycha, przezyje – ktos
– Oddycha, przezyje – ktos
z nich odparl.
Gdy znikneli, kobiety zdo-
laly sie wyswobodzic z wiezow.
Anna J. pobiegla do meza, by
sprawdzic czy zyje, a potem
do sasiadow po pomoc. Zeno-
bia J. ukleknela obok rannego
syna i odchylila mu glowe, by
ulatwic oddychanie. Jego stan
byl ciezki, charczal i z uszu
ciagle ciekla mu krew. Pol
godziny pozniej pojawila sie
policja i pogotowie. Niestety
Janusz J. zmarl w szpitalu po
kilku dniach, juz nie odzyskal
przytomnosci.
Napastnicy przepadli
bez sladu. Zdobyta gotowka,
czyli kwota 5 tys. zl i dolara-
mi, podzielili sie po rowno,
kamere Panasonic postano-
wili sprzedac. W sumie straty
fi nansowe rodziny J. siegne-
ly 10 tys. zl. Sprawcy niektore
bezwartosciowe rzeczy wyrzu-
cili do rzeki, mieli tez pretensje
do “Cypisa”, ze tak mocno bil
w garazu Janusza J. On bagate-
WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
UZYWKI, KOBIETY I WYSTAWNE ZYCIE
lizowal sprawe swojej bezsen-
sownej i niepotrzebnej agresji.
NA CELOWNIKU POCZTA,
STACJA I BANK
Banda dlugo nie proznowala.
Miesiac po zabojstwie w Gaju
trzej jej czlonkowie dokona-
li napadu z bronia na urzad
pocztowy w podkrakowskim
Radziszowie. Najpierw doko-
nali rekonesansu pomiesz-
czen, zalozyli kominiarki
i w srodku dnia weszli do pla-
cowki. Zastraszyli bronia gazo-
wa pracownice, bo listonosze
byli w terenie, i wrzasneli:
“To jest napad, dawac pienia-
dze”. Kobiety byly posluszne,
zwlaszcza ze jeden ze spraw-
cow przeskoczyl lade i stanal
obok nich. Niespodziewanie
do srodka weszla klientka,
pogrozili jej bronia i kazali sta-
nac z boku przy scianie, byla
posluszna. Bandyci rozbili
telefon, wzieli 1,5 tys. zl i znik-
neli. Zamkneli jeszcze drzwi od
zewnatrz, by utrudnic poscig.
Dwa tygodnie pozniej obrabo-
wali z gotowki stacje benzy-
nowa w Krakowie przy ulicy
Wioslarskiej. Lup byl wiekszy
niz na poczcie, bo 6 tys. zl. Po
tygodniu dokonali zuchwalego
napadu na bank w podkrakow-
skich Liszkach. W okolice pla-
cowki podjechali lada samara,
zamaskowali twarze i weszli do
srodka. Skok planowali dzien
wczesniej, zaraz po otwarciu
banku, ale zrezygnowali, bo
w srodku byli juz klienci, gdy
zjawili sie na miejscu. Bank
byl w budynku na I pietrze,
bandyci weszli na glowna sale.
Jeden z nich pozostal przy
drzwiach, by nikt z pracowni-
kow nie uciekl. W srodku bylo
7 kobiet, zaczely krzyczec na
widok uzbrojonych bandytow,
ktorzy w rekach mieli kij, bron
gazowa i palke tonfe. Uzyli jej
do rozbicia szyby przy kasie
i zastraszyli pracownice pla-
cowki, domagali sie wydania
gotowki z sejfu i stanowisk
kasowych.
– Nie ruszac sie, bo zastrzele!
– krzyczal jeden z napastnikow.
Przerazone panie nie wla-
czyly alarmu. Zartow nie
bylo, bo jeden ze sprawcow
zlapal za szyje dyrektorke
placowki i wywlokl ja z kan-
torka na glowna sale. Wtedy
padla dziwna komenda z jego
strony, by kobieta otworzyla
usta. Gdy to zrobila, psiknal jej
gazem w twarz. Zmusil kobie-
te do polozenia sie na pod-
lodze, po czym wpadl w szal.
Zniszczyl jeden z kompute-
row i nie chcial uwierzyc, ze
w banku nie ma wiekszej sumy
13
UZYWKI, KOBIETY I WYSTAWNE ZYCIE
pieniedzy. Lacznie zrabowal
26 tys. zl.
Jeden z napastnikow dla
zmylenia sladu powiedzial kilka
slow po rosyjsku, jego wspol-
nik jakby sluchal polecenia,
schylil sie i wyrwal wszystkie
kable telefoniczne z gniazdka.
Uszkodzil w ten sposob system
alarmowy. Sprawcy kluczami
zamkneli pracownice w srod-
ku budynku i znikneli. Panie
wzywaly pomocy, ale ludzie na
zewnatrz nie mogli im pomoc,
bo drzwi do banku byly caly
czas zamkniete. W koncu
kobiety same sie uwolnily, bo
znalazly zapasowe klucze.
ZAGADKOWA WIZYTA
U RODZINY OFIARY
Latem 1996 roku u Anny J.
w Gaju zjawil sie mlody mez-
czyzna. Zadzwonil domo-
fonem przy bramie, kobieta
kajacy po sasiedzku Robert J.,
brat zabitego Janusza. Roz-
mowa toczyla sie wokol oko-
licznosci zwiazanych z napa-
dem i zabojstwem. Panstwo J.
przekonywali goscia, by swoje
informacje przekazal policji,
on sie wzbranial.
– Z uwagi na moja prze-
szlosc wole byc anonimowy –
stwierdzil dosc tajemniczo.
Robert J. zaprosil go do
swojego domu i gdy tam szli,
Anna J. zadzwonila na poli-
cje. Funkcjonariusze zjawili
sie po chwili, ale tajemnicze-
go goscia juz nie bylo, zniknal
pod pozorem zalatwienia swo-
ich pilnych spraw. Policjanci
pokazali panstwu J. album ze
zdjeciami przestepcow. Wska-
zali, ze gosc byl bardzo podob-
ny do Mariusza K. ps. Cypis.
Kryminalni juz od pewnego
czasu mieli tego przestepce na
celowniku, ale poki co sku-
BANDYCI NIE SPODZIEWALI SIE, ZE W KASIE
BEDZIE TAK DUZO GOTOWKI: 30 TYS. ZL,
DLATEGO GDY UCIEKALI Z BANKU, POGUBI-
LI PO DRODZE BILON I BANKNOTY. DZIELNA
KASJERKA GONILA ICH KILKASET METROW,
AZ DO MIEJSCOWEGO CMENTARZA
mu otworzyla, bo myslala,
ze jest klientem. Anna J. po
mezu przejela prowadzenie
rodzinnego biznesu z branzy
ogrodniczej, w koncu miala na
utrzymaniu corke i schorowa-
na tesciowa. Nieznajomy gosc
napomknal, ze niedawno sie
przeprowadzil do pobliskiej
wioski, szukal pracy. Dodal, ze
slyszal na przystanku autobu-
sowym rozmowe osob, ktore
mogly byc sprawcami napa-
du na Janusza J. Anna J., nad-
stawila ucha, bo bandytow
ciagle nie udawalo sie ujac.
By poznac szczegoly spra-
wy, zaprosila pana na pose-
sje i dolaczyl do nich miesz-
tecznie sie ukrywal w okoli-
cach Krakowa. Na razie byly
tylko poszlaki, ze dopuszcza
sie przestepstw, dowodow
jeszcze nie udalo sie zebrac.
BANDA W ROZSYPCE
W pazdzierniku 1996 roku
banda dokonala napadu
w Spytkowicach pod Krako-
wem, gdzie sprawcy postano-
wili obrabowac bank. Gdy tylko
wyjeli z torby bron, dyrektorka
placowki – Halina B. – zacze-
la krzyczec do kasjerki, by ta
dawala bez oporu cala forse.
Sama ze strachu schowala sie
pod biurko.
– Bo nas na miejscu zabija.
Oddaj wszystko
Oddaj wszystko – wolala prze-
Oddaj wszystko – wolala prze-
razona do podwladnej.
Bandyci nie spodziewali
sie, ze w kasie bedzie tak duzo
gotowki: 30 tys. zl, dlatego gdy
uciekali z banku, pogubili po
drodze bilon i banknoty. Dziel-
na kasjerka gonila ich kilka-
set metrow, az do miejscowe-
go cmentarza, gdzie ujrzala,
jak wsiedli do auta, bezowego
forda escorta. Ich samochod
znaleziono porzucony kilkana-
scie kilometrow dalej, ale prze-
stepcy przepadli. Policja juz
w godzine po napadzie znala
tozsamosc obu napastnikow,
bo dzielna kasjerka sciagne-
la jednemu z nich kominiar-
ke, a pozniej dokladnie opi-
sala jego wyglad. Dzieki jej
spostrzegawczosci ustalono
nazwiska mezczyzn, tym bar-
dziej, ze w przeszlosci mieli na
koncie wlamania do mieszkan,
byli notowani.
W koncu, w 2005 roku,
zatrzymano Bronislawa G.
i Roberta H. Pierwszy z nich
uslyszal wyrok 12 lat wiezienia
za napady z bronia, drugiemu
wymierzono 6 lat odsiadki. Jako
trzeci trafi l za kratki Przemy-
slaw Z., doczekal sie wyroku 5
lat wiezienia. Ciagle jednak nie
byl znany los “Cypisa”, przepadl
niczym kamien w wode. Nie-
spodziewanie odnalazl sie we
Francji, byl juz wtedy poszu-
kiwany Europejskim Nakazem
Aresztowania. Do krakow-
skiej policji dotarly zaskaku-
jace informacje, ze Mariusz K.
trafi l za kratki w Paryzu jako
podejrzany za zabojstwo ze
szczegolnym okrucienstwem
trzech polskich obywateli. Za
te zbrodnie, dokonana na oso-
bach bezdomnych, “Cypis”
18 kwietnia 2008 roku dostal
20 lat odsiadki. Polski wymiar
sprawiedliwosci upomnial sie
o niego, choc szanse na prze-
kazanie go do kraju byly nikle.
Francuzi zgodzili sie jedynie,
14 WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
UZYWKI, KOBIETY I WYSTAWNE ZYCIE
by prokurator z Krakowa wzial
udzial w przesluchaniu “Cypi-
sa” na okolicznosc stawianych
mu zarzutow dotyczacych
napadow i zabojstwa doko-
nanego w 1996 roku w Gaju.
Zatrzymany musial miec swia-
domosc, ze dawni wspolnicy
obciazali go w swoich rela-
cjach, byle tylko siebie posta-
wic w korzystnym swietle.
“Cypis” byl wtedy nieuchwyt-
ny, wiec nic nie kosztowalo
jego wspolnikow, ze wlasnie
jego obarczali wina za prze-
stepcze sprawki. Wskazywali
wiodaca role “Cypisa” w plano-
waniu napadow i dokonaniu
zabojstwa Janusza J. Zeznania
obciazajace meza zlozyla tez
zona Mariusza K. i potwierdzi-
la, ze raz podsluchala rozmowe
“Cypisa” i znanych jej Bronisla-
wa G. i Roberta H., ktorzy dys-
kutowali o szczegolach doko-
nanego wspolnie napadu na
bank w Liszkach.
“Cypis” nie odsiedzial
calego wyroku we Francji, bo
wydano go polskim organom
scigania w 2014 roku. Poli-
cjanci z Krakowa mieli podej-
rzenia, ze mezczyzna i czlon-
kowie jego bandy moga tez
odpowiadac za inne przestep-
stwa. Chodzilo chocby o rabu-
nek ponad 80 tys. zl z kantoru
przy ulicy Karmelickiej w cen-
trum Krakowa oraz zabojstwo
Marii B., handlarki zlotem,
ktora nieznani sprawcy zaka-
towali palka na klatce schodo-
wej i omal nie zastrzelili sasia-
da kobiety, ktory ruszyl jej na
pomoc. Byl tez napad na han-
dlarke zlotem z ulicy Florian-
skiej, ktora nieustaleni bandyci
dopadli w domu na Azorach.
Niezbyt sie oblowili, bo zabrali
jej 13 tys. zl. Wczesniej kijem
bejsbolowym zabili jej malego
psa. Tak dla zabawy. Te podej-
rzenia sie jednak nie potwier-
dzily, w obu sprawach dowo-
dow przeciwko bandzie “Cypi-
sa” nie znaleziono, pozostaly
tylko poszlaki, a to za malo, by
pojsc ze sprawa do sadu.
Nie znaleziono broni gazo-
wej, ktorej uzywali przestepcy.
O tym, ze ja mieli swiadczyly 3
naboje, ktore zgubili w trakcie
napadu na bank w Liszkach.
“Cypis” wyroku za zaboj-
stwo w Gaju i pozostale napa-
dy doczekal sie dopiero po 20
latach od dokonania zbrod-
ni. W 2016 roku Sad Okrego-
wy w Krakowie skazal go na
cwierc wieku wiezienia za
dawne przewiny. Oprocz tego
musial tez zaplacic rodzinie
zabitego zadoscuczynienie
w kwocie 140 tys. zl. Sprawa
wlamania do domu przy ulicy
Zbrojarzy zostala umorzona
z powodu przedawnienia. Za
napady na stacje benzyno-
wa, bank w Liszkach i pocz-
te w Radziszowie Mariusz K.
otrzymal kilkuletnie wyroki.
Kara laczna byla surowa, bo 25
lat odsiadki.
Oskarzony Mariusz K.
przyznawal sie do wszystkich
przestepstw oprocz zaboj-
stwa w Gaju. Probowal w tym
wzgledzie przerzucic odpo-
wiedzialnosc na jednego ze
wspolnikow i przekonywal,
ze to tamten uzyl kija bejs-
bolowego i zadal Januszo-
wi J. smiertelny cios. Jednak
pozostali uczestnicy napadu
zgodnie wskazywali na “Cypi-
sa” jako zabojce, ich relacje
w tym wzgledzie byly bardziej
wiarygodne i spojne. “Cypis”
przyznal, ze faktycznie kilka
tygodni po zbrodni pojawil
sie u rodziny J., bo, jak twier-
dzil, byl wtedy bliski wyznania
prawdy. Jednak na taka szcze-
rosc wtedy sie nie zdecydowal.
WYDANIE SPECJALNE nr 4/2025
15
UZYWKI, KOBIETY I WYSTAWNE ZYCIE
Sad w wyroku zwrocil uwage,
ze podobne przypadki zacho-
wania przestepcow sa znane
w fachowej literaturze. Bywalo
juz wczesniej, ze bandyci wra-
cali na miejsce przestepstwa,
brali udzial w pogrzebach swo-
ich ofi ar i nawiazywali kontakt
z ich rodzinami.
Nie kryl Mariusz K., ze glow-
nym motywem jego wszelkich
dzialan byly pieniadze, ktore
wydawal na uzywki, kobiety
i wystawne zycie. Opowiadal,
ze skok na Elzbiete D. mial
na celu zdobycie gotowki na
bron i samochod. Te dwie rze-
czy mialy pomoc w kolejnych
napadach.
Zdaniem krakowskiego
sadu posrednio o winie “Cypi-
sa” moze swiadczyc fakt, ze
uciekl z Polski do Francji, gdzie
zabil trzy osoby.
– To wskazuje, ze charakte-
rologicznie byl osoba zdolna do
dokonania zabojstwa
dokonania zabojstwa – stwier-
dokonania zabojstwa – stwier-
dzil sad.
Zbrodni w Gaju dokonal
z zamiarem ewentualnym,
nie chcial zabic Janusza J.,
ale zadajac mu potezny cios
kijem bejsbolowym godzil sie
na smierc mezczyzny. Ude-
rzenie nie bylo przypadkowe, bo sprawca celowo mierzyl
w glowe ofi ary.
– Oskarzonym kierowa-
ly pobudki materialne. Dla
nich byl gotowy zabic czlowie-
ka
ka – krakowski sad nie mial
ka – krakowski sad nie mial
watpliwosci.
Okolicznoscia obciazaja-
ca w tym przypadku byl fakt,
ze Janusz J. zginal w swoim
domu, ktory winien jawic sie
jako ostoja i swietosc, jako
miejsce dajace poczucie bez-
pieczenstwa. Sprawca zabil
osobe przypadkowa, ktora
chcial uciszyc, by doprowadzic
do realizacji swojego przestep-
czego zamiaru.
Obciazajace bylo i to, ze
Mariusz K. nie przyznal sie do
winy, nie wyrazal zalu i skru-
chy za popelniona zbrodnie.
W apelacji obronca “Cypi-
sa” wnosil o obnizenie kary
z 25 do 12 lat wiezienia. Sad
Apelacyjny w Krakowie jed-
nak nie byl dla niego laska-
wy i utrzymal w mocy wyrok.
Podczas wyglaszania ustnego
uzasadnienia sedzia sprawoz-
dawca wyraznie sie wzruszyl
i na moment przerwal swoja
wypowiedz w chwili, gdy
mowil o tragicznym losie zabi-
tego mezczyzny.
Podkreslal, ze kara dla
oskarzonego jest surowa, ale
sprawiedliwa. Tym bardziej,
ze napad byl brutalny i trau-
matyczny dla tych pokrzyw-
dzonych, ktorzy go mocno
przezyli.
Podkreslal bezsens dziala-
nia Mariusza K., ktory bil Janu-
sza J. kijem bejsbolowym, gdy
mozna go bylo w inny spo-
sob obezwladnic. Zwlaszcza,
ze w tamtej chwili napastnicy
mieli przewage sily i liczeb-
nosci. Prawomocny wyrok
w sprawie tej zbrodni zapadl
dopiero po dwoch dekadach
od tragicznych wydarzen
w Gaju. Gdy “Cypis” rozpoczal
odsiadywanie swojej kary jego
wspolnicy od dawna byli juz na
wolnosci.

Tylko zlamasy czytaja gazetke, a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna


http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ: abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (IBAN): PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (IBAN): PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (IBAN): PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC/SWIFT: PPABPLPKXXX

Dla wypelniajacych PIT:
KRS 0000124837 – “Wspomoz nas!”