Dzien dobry – tu Polska – 5.06.2026

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika

Rok MMXXVI Nr 157 (6989) Piatek, 5 czerwca 2026 r.

Pogoda: W wiekszosci kraju zapowiada sie cieply dzien z temperaturami od 21
st. C do 24 st. C. Mozliwe sa przelotne opady deszczu i wieksze
zachmurzenie, szczegolnie na polnocy oraz w centrum kraju. Nad morzem
chlodniej i wietrznie.

Kursy walut NBP:

EUR – 4,24

USD – 3,66

GBP – 4,91

CHF – 4,63

Dzien dobry Czytelnicy 🙂 Milego piatku 🙂

Ania Iwaniuk

Dowcip

Facet przychodzi do sklepu zoologicznego i pyta:

– Czy sa papugi?

– Sa.

– A mowia?

– Ta pierwsza mowi po angielsku, druga po niemiecku, a trzecia po chinsku.

– A ta czwarta?

– Ta nic nie mowi, ale tamte trzy mowia do niej “szefie”.

Pelnomocniczka rzadu do spraw programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
powiedziala w programie “Kropka nad i” w TVN24, ze to, co udalo sie
osiagnac w ramach programu SAFE, ma wage historyczna. Podkreslila jednak,
ze nie uwaza sie za bohaterke tego procesu, poniewaz byl to efekt pracy
calego zespolu – od sztabu generalnego, przez Agencje Uzbrojenia, po
urzednikow kilku resortow. Z koncem maja zakonczono pierwszy etap programu
pozyczek na zbrojenia SAFE, w ramach ktorego panstwa podpisywaly kontrakty
w formule single procurement, czyli wylacznie na potrzeby wlasnych armii.
Polska przeznaczyla na ten cel okolo 120 miliardow zlotych z ponad 180
miliardow dostepnych srodkow. Sobkowiak-Czarnecka poinformowala, ze w ciagu
zaledwie trzech dni podpisano 62 kontrakty, z czego 50 stanowily calkowicie
nowe umowy, a 12 bylo refinansowaniem wczesniej planowanych zakupow. Jak
zaznaczyla, Polska uzyskala najwieksza alokacje srodkow sposrod wszystkich
panstw Unii Europejskiej – prawie 44 miliardy euro. Pelnomocniczka
krytykowala przeciwnikow politycznych, ktorzy – jej zdaniem – wczesniej
twierdzili, ze Polska nie wynegocjuje pieniedzy w UE, ze sprzet bedzie
kupowany wylacznie z Niemiec oraz ze rzad nie zdazy podpisac kontraktow do
konca maja. Wedlug niej zadne zakupy nie zostaly dokonane w Niemczech, a
wszystkie umowy udalo sie podpisac w terminie. W rozmowie z Monika Olejnik
odniosla sie takze do prezydenta Karola Nawrockiego i powiedziala, ze ma
nadzieje, iz dzis rozumie on, ze to ona mowila prawde, podczas gdy jego
urzednicy “robili go w balona”. Dodala, ze wielokrotnie tlumaczyla
prezydentowi strukture zakupow i kwestie dotyczace “niemieckiego buta”, ale
dal on wiare innym osobom. Sobkowiak-Czarnecka odniosla sie rowniez do
pozyczki na zbrojenia zaciagnietej przez bylego ministra obrony Mariusza
Blaszczaka w Korei Poludniowej. Powiedziala, ze o tej pozyczce rzad
dowiedzial sie z koreanskich mediow. Wedlug informacji dziennikarza
programu “Czarno na bialym” Piotra Swierczka pozyczka byla oprocentowana
wyzej niz srodki z SAFE, a sprzet kupowany za te pieniadze byl produkowany
za granica, a nie w polskich zakladach. Sobkowiak-Czarnecka stwierdzila, ze
zakupy ministra Blaszczaka byly niekompletne i obecnie rzad musi uzupelniac
sprzet o pakiety logistyczne, aby mogl byc w pelni wykorzystywany przez
polskie wojsko. Jednoczesnie zaznaczyla, ze rozumie decyzje podejmowane po
wybuchu wojny w Ukrainie i trudna sytuacje tamtego okresu. Powiedziala
takze, ze przez siedem miesiecy byla atakowana i nazywana “niemiecka
agentka”, gdy rzad probowal dozbrajac armie sprzetem kupowanym w polskich
zakladach zbrojeniowych.

Portal Telex poinformowal, ze to byly premier Wegier Viktor Orban osobiscie
mial zlecic zatrzymanie konwoju ukrainskiego panstwowego Oszczadbanku
przewozacego z Austrii na Ukraine 40 milionow dolarow, 35 milionow euro
oraz 9 kilogramow zlota. Wedlug kilku niezaleznych zrodel cytowanych przez
portal Orban nalegal na przeprowadzenie tej operacji, mimo ze nie bylo
zadnych podstaw prawnych do przechwycenia pojazdow. Wedlug ustalen Telexu
dzialania te mialy zwiazek ze sporem dotyczacym rurociagu “Przyjazn”. W
tamtym czasie Orban oskarzal Ukraine o celowe blokowanie transportu ropy
naftowej na Wegry po uszkodzeniu rurociagu podczas rosyjskiego ataku.
Zrodlo zwiazane z poprzednia administracja przekazalo portalowi, ze Orban
chcial poprzez zatrzymanie konwoju wyslac Kijowowi zdecydowany sygnal i
wywrzec presje na wznowienie dostaw ropy. Portal przypomnial rowniez slowa
Orbana z dnia zatrzymania pojazdow, gdy deklarowal, ze Wegry “przelamia
blokade naftowa” i zmusza Ukraine do otwarcia rurociagu sila. Dostawy ropy
zostaly wznowione dopiero pod koniec kwietnia. Na poczatku marca wegierskie
sluzby zatrzymaly dwa pojazdy nalezace do Oszczadbanku oraz siedmiu
pracownikow banku, a wszystkie przewozone srodki zostaly skonfiskowane.
Portal VSquare podawal wczesniej, ze celem calej operacji nie bylo
egzekwowanie prawa, lecz wywolanie kryzysu dyplomatycznego miedzy Wegrami a
Ukraina, co moglo pomoc Orbanowi w kampanii przed wyborami parlamentarnymi.
Ostatecznie Wegry zwrocily Ukrainie wszystkie zajete srodki na poczatku
maja, juz po wyborach parlamentarnych wygranych przez partie Tisza premiera
Petera Magyara, ale jeszcze przed jego oficjalnym zaprzysiezeniem.

Policja zatrzymala 57-letniego obywatela Ukrainy, ktory moze miec zwiazek z
wylowieniem ogromnego suma z jeziorka Balaton na warszawskim Goclawiu. Ryba
zostala wyciagnieta z wody w okresie ochronnym, a nastepnie trafila do
bagaznika samochodu. Sprawa zajeto sie po publikacji nagran i zdjec w
mediach spolecznosciowych. Jak poinformowala podinspektor Joanna Wegrzyniak
z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII, funkcjonariusze natychmiast
rozpoczeli ustalenia dotyczace zdarzenia po pojawieniu sie doniesien
medialnych. Policjanci ustalili tozsamosc mezczyzny mogacego miec
bezposredni zwiazek ze sprawa i dokonali jego zatrzymania. Dochodzenie
prowadzi Wydzial Dochodzeniowo-Sledczy, ktory odtwarza dokladny przebieg
zdarzenia i gromadzi material dowodowy. Film z polowu suma pojawil sie w
sieci w sobote i widac na nim mezczyzn na rowerze wodnym. Jeden z nich
trzymal naprezona zylke, a ryba dlugo walczyla, zanim zostala wyciagnieta
rekami z wody. Wedlug relacji swiadkow sum mial ponad 170 centymetrow
dlugosci i wazyl okolo 40 kilogramow. Na zdjeciach zamieszczonych w
internecie ryba lezala pozniej na chodniku, a nastepnie – mimo protestow
swiadkow – zostala wrzucona do bagaznika samochodu, ktory odjechal znad
zbiornika. Sprawa wywolala duze oburzenie wsrod internautow, choc pojawily
sie takze pojedyncze glosy popierajace dzialanie wedkarzy. Niektorzy
komentujacy twierdzili, ze tak duzy drapieznik zagrazal ptakom i nie sluzyl
ekosystemowi niewielkiego zbiornika. Zgodnie z obowiazujacymi przepisami od
1 stycznia do 31 maja trwa okres ochronny suma i nie wolno go w tym czasie
lowic ani wyciagac z wody. Regulamin Okregu Mazowieckiego Polskiego Zwiazku
Wedkarskiego zabrania takze polowu ryb ze sprzetu plywajacego.

Komendant glowny policji Marek Boron w programie “Fakty po Faktach” odniosl
sie do interwencji policji w mieszkaniu szefa TV Republika Tomasza
Sakiewicza. Powiedzial, ze nie widzi w dzialaniach funkcjonariuszy zlamania
prawa i uwaza, ze uzycie kajdanek bylo zgodne z procedurami. Prokuratura
Okregowa w Warszawie wszczela sledztwo dotyczace tej interwencji i ma
sprawdzic, czy policjanci przekroczyli uprawnienia lub poswiadczyli
nieprawde w protokole. Boron podkreslil, ze srodki przymusu bezposredniego
moga byc stosowane w przypadku biernego oporu, a wlasnie z taka sytuacja –
jego zdaniem – funkcjonariusze mieli do czynienia. Wyjasnil, ze w
mieszkaniu nie bylo komunikacji z osoba, ktora policjanci prosili o podanie
danych osobowych. Komendant zaznaczyl, ze funkcjonariusze mieli bardzo malo
czasu na ocene sytuacji, poniewaz zgloszenie dotyczylo zagrozenia zycia i
zdrowia dziecka. Dodal, ze policja nie przyjezdza do mieszkan bez powodu,
lecz reaguje na konkretne sygnaly o zagrozeniu. Wedlug niego zarowno w
przypadku mieszkania Tomasza Sakiewicza, jak i matki prezydenta Karola
Nawrockiego sluzby pojawily sie po to, aby pomagac, a nie zaklocac czyjs
spokoj. Policjanci pojawili sie u Sakiewicza po sygnale przekazanym
wczesniej do biura Rzecznika Praw Dziecka. Wynikalo z niego, ze dziecko
przebywajace w mieszkaniu chce popelnic samobojstwo. Na miejsce wyslano
rowniez ratownikow medycznych, ktorzy byli swiadkami interwencji.

W Poznaniu doszlo do kolejnego falszywego alarmu, tym razem dotyczacego
rzekomego wycieku chemikaliow. Informacje wraz ze zdjeciami otrzymal
Kontakt24. Na miejsce skierowano straz pozarna, specjalistyczne ratownictwo
chemiczne oraz policje. Wedlug relacji internauty w poblizu miejsca
zdarzenia znajdowal sie hostel. Zandarmeria Wojskowa poinformowala jednak,
ze alarm okazal sie falszywy. W wyniku wspolnych dzialan
dochodzeniowo-sledczych i operacyjno-rozpoznawczych prowadzonych przez
Zandarmerie Wojskowa i funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania
Cyberprzestepczosci w Poznaniu zatrzymano osobe podejrzewana o wywolanie
alarmu. Jak przekazal rzecznik Komendanta Glownego Zandarmerii Wojskowej
podpulkownik Dariusz Rozkosz, czynnosci w sprawie nadal trwaja. Artykul
przypomina, ze to kolejny podobny incydent w ostatnim czasie. 23 maja
sluzby silowo weszly do mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego w
Gdansku po zgloszeniu zagrozenia zycia, ktore rowniez okazalo sie
nieprawdziwe. 15 maja policja interweniowala takze w mieszkaniu Tomasza
Sakiewicza oraz na posesji prezesa PiS Jaroslawa Kaczynskiego po falszywych
alarmach. O podobnej interwencji przed swoim blokiem informowal takze byly
szef BBN Slawomir Cenckiewicz. W artykule przypomniano, ze falszywe
wezwanie sluzb jest wykroczeniem przewidzianym w artykule 66 Kodeksu
wykroczen. Za umyslne wprowadzenie sluzb w blad lub blokowanie numeru
alarmowego grozi areszt, ograniczenie wolnosci albo grzywna do 1500
zlotych. Jesli skutkiem zgloszenia byla niepotrzebna interwencja sluzb, sad
moze dodatkowo orzec nawiazke do 1000 zlotych. W powazniejszych
przypadkach, gdy dochodzi do wywolania paniki lub zgloszenia
nieistniejacego zagrozenia, sprawca moze poniesc odpowiedzialnosc karna i
trafic do wiezienia.

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwosci Rafal Bochenek poinformowal, ze sprawa
posla Marcina Porzucka zostala skierowana do partyjnej Komisji Etyki.
Chodzi o interwencje sluzb na lotnisku Chopina w Warszawie, do ktorej
doszlo kilka dni wczesniej. Wedlug informacji podanych przez “Fakt” posel
PiS mial nie byc w stanie samodzielnie opuscic samolotu i – wedlug swiadka
cytowanego przez gazete – znajdowal sie pod wplywem alkoholu. Sam Porzucek
poczatkowo tlumaczyl sytuacje “problemem ortopedycznym”. Dopiero po
publikacji zdjec przeslanych do Kontakt24 zamiescil wpis w serwisie X, w
ktorym przyznal, ze spozywal alkohol. Napisal, ze polaczenie alkoholu z
lekami przeciwbolowymi przepisanymi w zwiazku z jego choroba bylo “ogromna
nieodpowiedzialnoscia”. W srode do sprawy odniosl sie Rafal Bochenek, ktory
poinformowal, ze posel przeprosil za swoje zachowanie. Rzecznik PiS
stwierdzil rowniez, ze – znajac Marcina Porzucka – sama sytuacja bedzie dla
niego nauczka na przyszlosc. Dodatkowo przekazal, ze sprawa zajmie sie
wewnetrzna Komisja Etyki partii. Artykul podaje takze, ze sprawa nie zajela
sie jeszcze sejmowa komisja etyki poselskiej. Jej przewodniczaca Ewa
Schadler z Polski 2050 wyjasnila, ze czlonkowie komisji czekaja na
splyniecie wszystkich wnioskow dotyczacych tej sprawy. Przypomniala, ze w
przeszlosci zdarzaly sie sytuacje, w ktorych do komisji wplywalo nawet 270
wnioskow dotyczacych jednej afery, dlatego komisja nie reaguje natychmiast
po pojawieniu sie doniesien medialnych.

Prokuratura Okregowa w Gdansku ponownie zwrocila sie do kancelarii
prezydenta w sprawie przesluchania Karola Nawrockiego dotyczacego
apartamentow Muzeum II Wojny Swiatowej w Gdansku. Jak ustalila reporterka
TVN24 Marta Ulatowska-Jesse, kancelaria prezydenta do tej pory nie
odpowiedziala na wczesniejsze pisma prokuratury, mimo wczesniejszych
deklaracji, ze prezydent jest gotowy do skladania zeznan. Sledztwo dotyczy
podejrzenia przekroczenia uprawnien przez funkcjonariuszy publicznych
poprzez dopuszczenie do nieodplatnego korzystania z pokoi i apartamentow
nalezacych do muzeum. Rzecznik Prokuratury Okregowej w Gdansku prokurator
Mariusz Duszynski poinformowal, ze pierwsze pismo do kancelarii prezydenta
zostalo wyslane juz w marcu 2026 roku. Prokuratura poprosila wtedy o
wskazanie dogodnego terminu i miejsca przesluchania Karola Nawrockiego w
charakterze swiadka. Poniewaz kancelaria nie odpowiedziala ani nie
skontaktowala sie z prokuratura, 18 maja wyslano kolejne pismo, ktore
doreczono 20 maja. Do chwili publikacji artykulu sledczy nadal oczekiwali
na odpowiedz. Na poczatku maja kancelaria prezydenta zapewniala w rozmowie
z “Gazeta Wyborcza”, ze Nawrocki jest gotowy do zlozenia zeznan i nie ma
nic do ukrycia. Zastrzegano jednak, ze termin przesluchania musi
uwzgledniac obowiazki glowy panstwa zwiazane miedzy innymi z
bezpieczenstwem kraju. Pod koniec kwietnia szef kancelarii prezydenta
Zbigniew Bogucki mowil, ze prezydent odpowie na wezwanie, gdy tylko pozwoli
na to jego kalendarz. Reporterka TVN24 skierowala do kancelarii pytania
dotyczace gotowosci prezydenta do zlozenia zeznan, mozliwego terminu
przesluchania oraz powodow braku odpowiedzi na pisma prokuratury, jednak do
momentu publikacji nie otrzymala odpowiedzi. Sledztwo obejmuje okres od 18
pazdziernika 2017 roku do czerwca 2024 roku i dotyczy dzialan dyrektorow
Muzeum II Wojny Swiatowej, wsrod ktorych byl takze Karol Nawrocki. Wedlug
wczesniejszych medialnych doniesien Nawrocki mial przez ponad pol roku
korzystac z apartamentu deluxe nalezacego do muzeum, mimo ze mieszkal okolo
pieciu kilometrow od placowki i nie placil za pobyt. Sam Nawrocki twierdzil
wczesniej, ze podczas pandemii COVID-19 odbywal tam dwie dziesieciodniowe
kwarantanny i wykonywal zdalnie obowiazki sluzbowe, zaprzeczajac
jednoczesnie informacjom, jakoby mieszkal tam przez okolo 200 dni.

Sad Okregowy w Lublinie skazal 20-letniego Szymona C. na 7 lat i 8 miesiecy
wiezienia za spowodowanie tragicznego wypadku drogowego w Chelmie, w ktorym
zginelo dwoch 18-latkow przewozonych w bagazniku samochodu. Wyrok jest
nieprawomocny. Sad uznal oskarzonego za winnego spowodowania wypadku ze
skutkiem smiertelnym oraz kierowania pojazdem pod wplywem alkoholu. Oprocz
kary wiezienia orzeczono wobec niego dozywotni zakaz prowadzenia wszelkich
pojazdow mechanicznych oraz obowiazek zaplaty 10 tysiecy zlotych na Fundusz
Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Sedzia Marek Wolinski
wskazal, ze na korzysc oskarzonego przemawiaja mlody wiek, brak
wczesniejszej karalnosci, pojednanie z rodzinami ofiar, wyrazenie zalu i
przeprosiny rodzicow zmarlych kolegow. Na niekorzysc dzialaly jednak bardzo
wysokie stezenie alkoholu, liczne naruszenia zasad bezpieczenstwa ruchu
drogowego oraz smierc dwoch osob. Sad zwrocil rowniez uwage, ze pasazerowie
samochodu wiedzieli, iz kierowca jest pijany, a mimo to zgodzili sie na
jazde. Wedlug ustalen opartych miedzy innymi na nagraniach mlodzi ludzie
dobrowolnie zajeli miejsca w bagazniku i dodatkowo zachecali kierowce do
szybszej jazdy. Sedzia przytoczyl slowa slyszane na nagraniach: “mamy
pake”, co mialo oznaczac jazde z predkoscia 100 kilometrow na godzine.
Ustalono takze, ze Szymon C. mial swiadomosc, iz tej nocy spozyl znaczna
ilosc alkoholu, a mimo to zdecydowal sie prowadzic samochod. Wedlug sadu
przekroczyl dopuszczalna predkosc o co najmniej 80 kilometrow na godzine w
terenie zabudowanym. Samochod byl homologowany do przewozu pieciu osob, a w
chwili wypadku znajdowalo sie w nim dziesiec mlodych osob. Dodatkowo pojazd
nie mial waznych badan technicznych. Do tragedii doszlo pod koniec marca
2025 roku po imprezie urodzinowej, gdy grupa mlodziezy jezdzila noca
ulicami Chelma. Na ulicy Ogrodowej kierowca stracil panowanie nad pojazdem,
wjechal na chodnik, uderzyl w latarnie i betonowe ogrodzenie posesji, a
samochod dachowal. Dwaj 18-latkowie przewozeni w bagazniku zgineli na
miejscu. Wedlug ustalen sledczych kierowca jechal z predkoscia co najmniej
130 kilometrow na godzine w miejscu, gdzie obowiazywalo ograniczenie do 50
kilometrow na godzine, i mial okolo dwoch promili alkoholu w organizmie. W
trakcie procesu oskarzony czesciowo przyznal sie do zarzucanych czynow,
zaprzeczajac jedynie ucieczce z miejsca zdarzenia oraz umyslnemu
spowodowaniu katastrofy. Od poczatku sledztwa przebywa w areszcie i
wczesniej nie byl karany.

W Plocku zatrzymano 66-letniego mezczyzne podejrzanego o nieumyslne
wywolanie pozaru hali uslugowo-magazynowej przy ulicy Rembielinskiego.
Rzecznik Prokuratury Okregowej w Plocku Bartosz Maliszewski poinformowal,
ze mezczyzna uslyszal zarzut nieumyslnego sprowadzenia pozaru, za co grozi
do pieciu lat wiezienia. Podejrzany przyznal sie do zarzucanego mu czynu i
zlozyl obszerne wyjasnienia, ktore – wedlug prokuratury – w duzej mierze
pokrywaja sie z dotychczas zgromadzonym materialem dowodowym. Po
przesluchaniu zostal zwolniony, ale zastosowano wobec niego dozor policji
oraz zakaz opuszczania kraju polaczony z zakazem wydania paszportu.
Prokurator Maliszewski odmowil ujawnienia tresci wyjasnien i innych
szczegolow sledztwa, powolujac sie na dobro postepowania. Nie podal miedzy
innymi, czy zatrzymany byl pracownikiem jednej z firm wynajmujacych
pomieszczenia w hali. Jednoczesnie zaznaczyl, ze na obecnym etapie sledztwa
nie mozna wykluczyc innych wersji wydarzen, w tym takze podpalenia. Sledczy
nie ustalili jeszcze dokladnego miejsca, w ktorym pojawilo sie zarzewie
ognia. W tym celu maja zostac przeprowadzone szczegolowe ogledziny
pogorzeliska z udzialem bieglego z zakresu pozarnictwa, jednak beda one
mozliwe dopiero po zgodzie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego
potwierdzajacej bezpieczenstwo ruin hali. Prokuratura nadal gromadzi
material dowodowy, w tym nagrania monitoringu z okolic budynku oraz filmy
przekazywane przez osoby prywatne. Juz po zakonczeniu akcji gasniczej
rozpoczeto wstepne ogledziny z wykorzystaniem dronow oraz skanowania calego
miejsca zdarzenia. Gromadzona jest rowniez dokumentacja architektoniczna,
budowlana i techniczna obiektu, a sledczy przesluchuja pierwszych swiadkow.
Pozar wybuchl w poniedzialek wieczorem i objal caly budynek o wymiarach
okolo 80 na 100 metrow, w ktorym znajdowalo sie kilkanascie punktow
uslugowych i magazynowych. W wyniku pozaru zawalila sie wieksza czesc dachu
hali. Strazacy prowadzili jednoczesnie dzialania majace chronic sasiednie
budynki, pobliska stacje paliw oraz czteropietrowy blok mieszkalny, z
ktorego ewakuowano kilkudziesieciu mieszkancow. Jeszcze tego samego
wieczoru mieszkancy mogli wrocic do swoich mieszkan. W pozarze nikt nie
ucierpial. W akcji bralo udzial okolo 160 strazakow z Plocka, jednostek
Orlenu i PERN, a takze zastepy z okolicznych powiatow i Warszawy. Slup dymu
byl widoczny z wielu kilometrow poza granicami miasta.

Artykul Gazeta.pl dotyczy sytuacji reprezentacji Polski po porazce 0:2 z
Ukraina oraz planowanych zmian przed meczem z Nigeria. Autor podkresla, ze
obecnie nie jest to dobry czas dla polskiej kadry narodowej, a nastroje po
niedzielnej przegranej jeszcze bardziej sie pogorszyly. Jedynym pozytywem,
jaki mozna bylo dostrzec w meczu z Ukraina, byla – zdaniem autora –
pierwsza polgodzina gry oraz mozliwosc sprawdzenia przez selekcjonera Jana
Urbana roznych wariantow taktycznych i zawodnikow bez konsekwencji
punktowych. W spotkaniu wystapilo az 20 roznych pilkarzy w bialo-czerwonych
koszulkach. Przed kolejnym meczem z Nigeria selekcjoner szykuje nastepne
zmiany i kadrowa rewolucje. Pierwsza z nich ma dotyczyc obsady bramki. Jan
Urban podczas wtorkowej konferencji prasowej potwierdzil, ze Marcina Bulke
zastapi Kamil Grabara. Nieobecnosc Lukasza Skorupskiego, ktory z powodu
urazu nie bierze udzialu w zgrupowaniu, sprawila, ze trwa rywalizacja o
pozycje numer jeden lub dwa w reprezentacyjnej bramce. Artykul zaznacza, ze
prawdziwie interesujaca sytuacja dotyczaca bramkarzy moze pojawic sie
dopiero we wrzesniu podczas meczow Ligi Narodow, gdy Skorupski
prawdopodobnie wroci do kadry. Autor przypomina, ze Marcin Bulka w meczu z
Ukraina zaprezentowal sie przecietnie – mial sporo niedokladnych podan, a
przy straconych golach nie zrobil nic ponad standardowe interwencje. W
tekscie pojawia sie pytanie, jak w srodowym spotkaniu zaprezentuje sie
Kamil Grabara i czy wykorzysta swoja szanse.

SPORT Reksio donosi

-“To brzmi jak sen! Maja Chwalinska w finale Roland Garros”-Agnieszka
Niedzialek

Maja Chwalinska dokonala tego, co wydawalo sie jeszcze niedawno niemozliwe!
114. w swiatowym rankingu Polka wygrala tenisowa uczte w polfinale Rolanda
Garrosa, pokonujac Rosjanke Diane Sznajder 7:6, 6:4. I zapisala sie w
historii paryskiego turnieju wielkoszlemowego.

W 2022 roku Maja Chwalinska i Diana Sznajder mierzyly w polfinale turnieju
ITF – trzeciego, najnizszego szczebla w miedzynarodowej rywalizacji. Ani
wtedy, ani jeszcze kilka dni temu zarowno one, jak i wszyscy inni nie
przypuszczali, ze po raz kolejny zmierza sie po czterech latach w polfinale
Wielkiego Szlema. Wiadomo bylo, ze w czwartek jedna z nich przerwie paryski
sen drugiej. Ku euforii polskich kibicow turniej zycia Chwalinskiej potrwa
do soboty. A ich ulubienica zapewnila sobie to w popisowym stylu, ktorym w
ostatnich tygodniach podbila Paryz.

Tegoroczna edycja Rolanda Garrosa praktycznie codziennie przynosila
sensacyjne albo przynajmniej niespodziewane rozstrzygniecia. Obecnosc
zajmujacej 114. miejsce w swiatowym rankingu Chwalinskiej i 23. w tym
zestawieniu Sznajder to najlepsze tego potwierdzenie.

W rankingu dzieli je przepasc i m.in. z tego powodu miano zdecydowanej
faworytki nalezalo w czwartek do Rosjanki. A do tego zawodniczka trenujaca
pod okiem Saschy Bajina (z nim sukcesy wielkoszlemowe odnosila Naomi Osaka)
w cwiercfinale wyeliminowala Aryne Sabalenke. I choc nie brakowalo glosow,
ze to liderka swiatowego rankingu przede wszystkim posypala sie mentalnie,
bedac o krok od sukcesu (prowadzila 6:3, 5:3), to jednak Sznajder swietnie
to wykorzystala.

– To jest taki niebezpieczny moment. Jezeli ktoras zrobi wtedy tzw. oddech,
czyli gdy dojdzie do niej, jak duzo juz osiagnela, to moze zagrac slabiej.
Bardzo czesto tak jest, ze ci teoretycznie slabsi po ograniu kogos bardzo
dobrego, w kolejnym spotkaniu prezentuja sie gorzej – tlumaczyl byly trener
Angelique Kerber i Marty Domachowskiej.

Na szczescie, jego pesymistyczna prognoza nie sprawdzila sie i dostalismy
swietne tenisowe widowisko. Co prawda w pierwszym gemie Polka zaliczyla m.in.
podwojny blad, ale jesli byl on efektem nerwow zwiazanych z pierwszym w
karierze wystepem o ogromna stawke, to zawodniczka wspolpracujaca z
trenerem Jaroslavem Machovskym szybko sie z nimi uporala. A potem zaczela
czarowac tak, jak nas do tego przyzwyczaila.

– Rewelacja! – zachwycala sie juz w pierwszych gemach komentujaca spotkanie
w Eurosporcie Justyna Kostyra.

Najpierw byl mistrzowsko precyzyjny skrot, nastepnie rownie efektowny lob,
czyli dwa znaki firmowe niespelna 25-letniej Chwalinskiej. A potem
dokladala kolejne. Tak samo jak akcje, w ktorym w jednym momencie byla za
koncowa linia, a po chwili zdobywala punkt przy siatce, blyskawicznie do
niej podbiegajac.

– Jak ona gra w tenisa! – zachwycala sie Kostyra i nie byla w tym
odosobniona. Niektorzy na trybunach kortu centralnego az sie podrywali z
miejsc, by oklaskiwac zawodniczke, ktorej nazwiska wielu zagranicznych
fanow tenisa do niedawno nigdy nie slyszalo.

Tym, co zapamietalismy z poprzednich meczow Polki w Paryzu, byla
frustracja, ktora za sprawa jej popisow w pewnym momencie pojawiala sie u
przeciwniczek i potem stopniowo rosla. Tyle ze nad nimi miala przewage w
postaci swojego stylu i lewej reki. Sznajder zas dysponuje takimi samymi
atutami. I dlatego byly to tenisowe szachy i rywalizacja o to, kto zachowa
kluczowa cierpliwosc.

Owszem, bywaly momenty, gdy Rosjanka miala juz serdecznie dosc tenisowych
perelek Chwalinskiej. Czasem probowala przyspieszac i uderzac mocno, a pod
katem sily ma przewage. Tyle ze poczatkowo zamiast punktow przynosilo jej
to bledy. M.in. tez dlatego przegrywala w pierwszej partii 1:3. Ale tez w
waznym momencie pokazala, ze ona rowniez potrafi poslac dobry skrot czy
zagrac niewygodna pilke pod nogi i szybko strate odrobila.

Przy stanie 5:5 zaczela bardziej procentowac jej moc, czego efektem byly
dwie szanse na drugie przelamanie. Dzieki tej mocy takze – i bledom po
stronie rywalki – w tie-breaku wyszla na prowadzenie 3-1. Polka po raz
pierwszy miala w tej kluczowej czesci seta przewage dopiero przy wyniku
5-4. A potem? Kolejny deprymujacy przeciwniczke lob. Rosjanka w nastepnej
akcji pilke poslala na aut.

Mordercza i popisowa walka w partii otwarcia miala swoje konsekwencje. W
kolejnej po obu zawodniczkach bylo widac rosnace zmeczenie. O nie bardziej
mozna bylo sie obawiac po stronie Chwalinskiej, dla ktorej byl to dziewiaty
mecz w Paryzu w ciagu ostatnich dwoch i pol tygodnia, bo przeciez zaczela
od trzech w ramach eliminacji.

To dlatego tez serca polskich kibicow pewnie zabily mocniej od niepokoju na
poczatku trzeciego gema, gdy ich ulubienica zwrocila sie do sedzi glownej.
Komentatorzy Eurosportu zastanawiali sie, czy pyta ona o nowe pilki, czy
tez prosi o przerwe medyczna. Okazalo sie, ze chodzilo o druga z kwestii,
ale nie dotyczylo to urazu, a prawdopodobnie przeziebienia. Problemy z
plecami zas daly nieco pozniej o sobie znac Sznajder, ktora z pomocy
fizjoterapeutki skorzystala przy prowadzeniu 4:3.

Wrocila do gry, ale widac bylo, ze nie jest juz w stanie rywalizowac tak,
jak wczesniej. Chwalinska zas zrobila swoje, notujac przelamanie w
dziewiatym gemie, a nastepnie zwienczyla dzielo przy wlasnym podaniu,
wykorzystujac juz pierwsza pilke meczowa. I zostala pierwsza w liczonej od
1968 roku Open Erze kwalifikantka w finale turnieju rozgrywanego na kortach
im. Rolanda Garrosa.

Chwalinska dolaczyla tym samym do elitarnego grona polskich finalistow
wielkoszlemowych zmagan w singlu. Wczesniej byly w nim juz: Jadwiga
Jedrzejowska, Agnieszka Radwanska i Iga Swiatek. W stolicy Francji
wystapily Jedrzejowska (1939) i czterokrotnie Swiatek (2020, 2022-24).
Pierwsza przegrala, a druga triumfowala za kazdym razem.

Awans do sobotniego finalu w Paryzu sprawia, ze juz wczesniej ogromny skok
w rankingu (po wygraniu cwiercfinalu trafila do Top30) Chwalinskiej jeszcze
przybierze na rozmiarach. Od poniedzialku bedzie co najmniej tuz za czolowa
20-tka. A jesli wygra turniej, to bedzie 14., czyli poprawi swoje notowania
az o 100 miejsc. Dotychczas najwyzej plasowala sie na”113. pozycji.

W sobote zmierzy sie z Mirra Andriejewa, ktora pokonala w polfinale
Ukrainke Marte Kostiuk 6:1, 6:3. Polka nigdy wczesniej nie mierzyla sie z
19-letnia Rosjanka, ktora jest osma rakieta globu.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

http://www.maritime-security.eu/

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT:

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.