DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI Nr 126 (6958)
5 maja 2026 r.
Pogoda
Pochmurno, temperatura od 10 st. C do 20 st. C. Wiatr slaby i umiarkowany.
Kursy walut
EUR – 4,26 PLN
USD – 3,65 PLN
GBP – 4,92 PLN
CHF – 4,62 PLN
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Jakby ktos probowal z kotami zadzierac to ku przestrodze: 😉 “W White
Settlement w Teksasie bezdomny kot o imieniu Browser zostal przygarniety
przez lokalna biblioteke publiczna jako naturalny sposob na walke ze
szkodnikami. Przez lata spokojnie drzemal na klawiaturach, wital
odwiedzajacych i stal sie ukochana maskotka mieszkancow.
Wszystko zmienilo sie, gdy radny miejski Elzie Clements postanowil, ze kot
musi zniknac z biblioteki. Doprowadzil do glosowania, w wyniku ktorego
Browser mial otrzymac 30 dni na opuszczenie budynku. To okazalo sie
ogromnym bledem politycznym. Mieszkancy natychmiast zaprotestowali, sprawa
zyskala rozglos, a petycje w obronie kota podpisaly dziesiatki tysiecy osob.
Presja byla tak duza, ze rada miasta musiala zwolac specjalne spotkanie i
cofnac decyzje o eksmisji Browsera. Clements jednak nie odpuscil i rok
pozniej ponownie probowal poruszyc sprawe usuniecia kota. W kolejnych
wyborach mieszkancy dali mu jasna odpowiedz, odsuwajac go od stanowiska.
Browser zachowal swoje miejsce w bibliotece, a polityk stracil swoje.”
Milego wtorku 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
Przychodzi slimak do baru i mowi:
– Poprosze piwo.
Barman wyrzuca go za drzwi.
Po roku slimak wraca i pyta:
– Za co to bylo?!
Od czwartku 30 kwietnia w podstrefie A Strefy Platnego Parkowania w
Krakowie wprowadzono nowe zasady dotyczace oplat w niedziele, ktore
istotnie zmieniaja sytuacje kierowcow. Osoby posiadajace aktywna Karte
Krakowska zostaly calkowicie zwolnione z oplat za postoj w ten dzien, co
stanowi odpowiedz wladz miasta na postulaty mieszkancow. Zmiany sa czescia
szerszej reformy Obszaru Platnego Parkowania przyjetej przez Rade Miasta
Krakowa w grudniu 2025 roku i obowiazujacej od 31 stycznia 2026 roku.
Rozszerzono rowniez liste dni, w ktorych parkowanie jest bezplatne dla
wszystkich uzytkownikow, obejmujac nia niedziele handlowe oraz swieta
ustawowo wolne od pracy. Wprowadzono takze wydluzenie czasu na wniesienie
oplaty za parkowanie do 10 minut od momentu zajecia miejsca, a
przekroczenie tego czasu traktowane jest jako brak oplaty i skutkuje
konsekwencjami finansowymi. Istotna zmiana jest takze modernizacja systemu
kontroli, w ktorym aplikacja kontrolerow automatycznie sprawdza powiazanie
numeru rejestracyjnego z Karta Krakowska. Dzieki temu kierowcy nie musza
podejmowac dodatkowych dzialan, a system sam weryfikuje ich uprawnienia.
Kazdy uzytkownik moze przypisac do swojego konta maksymalnie cztery
pojazdy, ktore nie musza miec krakowskich tablic rejestracyjnych. W dni
robocze utrzymano dotychczasowe zasady ulg dla mieszkancow, bez
wprowadzania nowych ograniczen. Od 30 kwietnia parkowanie w strefie A jest
platne codziennie w godzinach od 9 do 22, z wyjatkiem wskazanych dni
wolnych. W strefach B i C oplaty obowiazuja od poniedzialku do soboty w
tych samych godzinach. Wprowadzone zmiany maja uporzadkowac system i
zwiekszyc jego przejrzystosc dla uzytkownikow.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio skierowal oficjalne oswiadczenie z okazji
Swieta Konstytucji 3 Maja, podkreslajac znaczenie relacji miedzy Stanami
Zjednoczonymi a Polska. W swoim wystapieniu przypomnial, ze Konstytucja z
1791 roku byla pierwsza nowoczesna ustawa zasadnicza w Europie i druga na
swiecie po konstytucji amerykanskiej. Zaznaczyl, ze dokument ten stanowi
dowod dlugiej tradycji Polski w zakresie demokracji, wolnosci i
suwerennosci narodowej. Podkreslil rowniez wklad Polakow w historie Stanow
Zjednoczonych, szczegolnie w okresie walki o niepodleglosc, co buduje
trwale wiezi miedzy narodami. Wskazal, ze wspolpraca obu krajow obejmuje
kluczowe obszary, takie jak bezpieczenstwo, obronnosc, handel oraz
energetyka. Rubio wyrazil przekonanie, ze partnerstwo bedzie sie dalej
rozwijac i przynosic korzysci obu stronom. Zwrocil uwage, ze obchody 235.
rocznicy konstytucji sa okazja do podkreslenia wspolnych wartosci i
historii. W artykule przypomniano, ze Konstytucja 3 Maja zostala uchwalona
jako proba reformy panstwa po I rozbiorze Polski. Miala ona ograniczyc
wplywy magnaterii oraz wzmocnic wladze centralna. Pomimo ambitnych zalozen
nie udalo sie jej w pelni wdrozyc ani zapobiec kolejnym rozbiorom. Dokument
ten pozostaje jednak jednym z najwazniejszych symboli polskiej panstwowosci
i tozsamosci narodowej.
Iran analizuje odpowiedz Stanow Zjednoczonych na swoja 14-punktowa
propozycje zakonczenia konfliktu, co potwierdzily iranskie media panstwowe.
Plan przedstawiony przez Teheran obejmowal wycofanie sil amerykanskich z
regionu oraz zniesienie sankcji i blokad gospodarczych. Zakladal takze
uwolnienie zamrozonych aktywow finansowych oraz wyplate odszkodowan za
poniesione straty. Propozycja przewidywala zakonczenie dzialan wojennych na
wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz stabilizacje sytuacji w
regionie. Jednym z kluczowych elementow byla koncepcja nowego mechanizmu
kontroli ciesniny Ormuz, majacego zapewnic bezpieczenstwo transportu
surowcow. Rzecznik iranskiego MSZ poinformowal, ze obecnie nie prowadzi sie
rozmow dotyczacych programu nuklearnego. Prezydent USA Donald Trump
zapowiedzial analize propozycji, ale jednoczesnie wyrazil sceptycyzm co do
jej przyjecia. Wskazal, ze Iran nie poniosl odpowiedzialnosci za swoje
wczesniejsze dzialania w regionie. Dzien wczesniej zaznaczyl, ze choc
pojawiaja sie sygnaly checi porozumienia, przedstawione warunki nie sa
satysfakcjonujace. Nie wykluczyl mozliwosci dalszej eskalacji konfliktu.
Obecna sytuacja jest nastepstwem atakow USA i Izraela z 28 lutego, a od 8
kwietnia obowiazuje kruchy rozejm. Dotychczasowe rozmowy nie przyniosly
przelomu, a napiecie w regionie utrzymuje sie na wysokim poziomie.
Kalifornia wprowadza nowe przepisy regulujace funkcjonowanie samochodow
autonomicznych, ktore maja zwiekszyc bezpieczenstwo na drogach i
uporzadkowac kwestie odpowiedzialnosci. Zgodnie z nowymi regulacjami
policja bedzie mogla wystawiac mandaty pojazdom bez kierowcy, ktore
naruszaja przepisy ruchu drogowego. Od 1 lipca zawiadomienia o
wykroczeniach beda kierowane bezposrednio do producentow takich pojazdow.
Firmy beda rowniez zobowiazane do odbierania telefonow od sluzb ratunkowych
w czasie nie dluzszym niz 30 sekund. Wprowadzono takze kary za wjazd
autonomicznych pojazdow w strefy dzialan sluzb ratunkowych. Dotychczas
egzekwowanie przepisow bylo utrudnione, poniewaz brakowalo kierowcy, ktory
ponosilby odpowiedzialnosc za wykroczenia. Samochody autonomiczne staja sie
coraz powszechniejsze w miastach takich jak San Francisco i Los Angeles.
Jednym z najwiekszych operatorow robotaksowek jest firma Waymo, a swoje
technologie rozwijaja rowniez inne firmy, w tym Tesla. W przeszlosci
dochodzilo do incydentow zwiazanych z nieprawidlowymi manewrami oraz
blokowaniem ruchu. Straz pozarna zglaszala przypadki utrudniania akcji
ratunkowych przez takie pojazdy. Nowe przepisy maja ograniczyc te problemy
i zwiekszyc kontrole nad rozwijajaca sie technologia. Wladze podkreslaja,
ze regulacje sa konieczne wraz z rozwojem autonomicznego transportu.
Marek Borowski skomentowal dzialania prezydenta Karola Nawrockiego
dotyczace zmiany konstytucji oraz powolania rady majacej ja przygotowac. W
swojej wypowiedzi odniosl sie do doswiadczen politykow z lat 90., ktorzy
wedlug niego kierowali sie zasada wspolpracy i unikali dzialan szkodzacych
panstwu. Wyrazil zaskoczenie zmianami, jakie nastapily po 2015 roku, kiedy
rozpoczeto ingerencje w Trybunal Konstytucyjny. Podkreslil, ze problem nie
wynika z niedoskonalosci konstytucji, lecz ze sposobu jej stosowania.
Zaznaczyl, ze proby nadmiernego doprecyzowywania przepisow moga prowadzic
do kolejnych sporow i komplikacji prawnych. Skrytykowal pomysl powolania
rady konstytucyjnej, kwestionujac jej sens i cel. Odniosl sie rowniez do
czestego stosowania prawa weta przez prezydenta. Wskazal, ze Karol Nawrocki
zawetowal juz 31 ustaw, co jest rekordem na tym etapie sprawowania urzedu.
Porownal te liczbe z dzialaniami poprzednich prezydentow, ktorzy korzystali
z weta znacznie rzadziej. Podkreslil, ze takie dzialania zmieniaja sposob
funkcjonowania systemu politycznego. Uznal, ze sytuacja po 2015 roku
doprowadzila do powaznego kryzysu konstytucyjnego. W jego ocenie obecny
stan stanowi wyzwanie dla stabilnosci panstwa.
Minister obrony Wladyslaw Kosiniak-Kamysz poinformowal, ze planowane jest
podpisanie umowy dotyczacej programu SAFE, ktory ma wzmocnic zdolnosci
obronne Polski. Wskazal, ze wczesniejsze weto prezydenta utrudnilo proces,
ale nie zatrzymalo realizacji projektu. Program przewiduje uruchomienie
linii kredytowej na zakup nowoczesnego sprzetu wojskowego. Srodki maja
zostac przeznaczone miedzy innymi na drony, systemy antydronowe oraz rozwoj
zdolnosci cybernetycznych. Znaczna czesc zamowien ma trafic do polskich
firm, takich jak Huta Stalowa Wola, MESKO, Rosomak czy Jelcz. Sprzet,
ktorego Polska nie produkuje, bedzie kupowany u partnerow zagranicznych.
Minister zaznaczyl, ze czas na wykorzystanie srodkow jest ograniczony do
konca maja. Program SAFE obejmuje 150 miliardow euro wsparcia dla panstw
Unii Europejskiej. Polska moze otrzymac z tej puli okolo 43,7 miliarda
euro. Finansowanie ma zostac zrealizowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego
na rzecz Funduszu Wsparcia Sil Zbrojnych. Splata zobowiazan ma odbywac sie
poza limitem wydatkow na obronnosc. Program ma znaczaco zwiekszyc potencjal
militarny kraju i jego bezpieczenstwo.
Europa stoi w obliczu powaznego kryzysu paliwowego w lotnictwie po
wstrzymaniu dostaw z Bliskiego Wschodu, co stanowi powazne zagrozenie dla
funkcjonowania calej branzy. Zaklocenia sa zwiazane z konfliktem miedzy USA
a Iranem oraz ograniczeniami w ciesninie Ormuz, przez ktora transportowano
znaczna czesc paliwa. Europa zuzywa dziennie okolo 1,6 miliona barylek
paliwa lotniczego, z czego okolo 500 tysiecy pochodzilo z importu.
Kontynent zwiekszyl dostawy z USA i Nigerii, jednak nadal wystepuje
znaczacy niedobor. Eksperci wskazuja, ze Europa musi konkurowac o paliwo z
innymi regionami swiata, co prowadzi do wzrostu cen. Miedzynarodowa Agencja
Energetyczna ostrzegla, ze zapasy moga wyczerpac sie w ciagu kilku tygodni.
Linie lotnicze stoja przed koniecznoscia podnoszenia cen biletow lub
ograniczania liczby lotow. Lufthansa odwolala okolo 20 tysiecy rejsow w
celu ograniczenia zuzycia paliwa. Inne linie podniosly ceny biletow nawet o
100 euro. Sytuacja jest szczegolnie trudna przed sezonem letnim, ktory
generuje najwiekszy ruch pasazerski. Dalszy rozwoj wydarzen zalezy od
sytuacji geopolitycznej w regionie.
Okolo dwoch milionow osob uczestniczylo w darmowym koncercie Shakiry na
plazy Copacabana w Rio de Janeiro, co czyni to wydarzenie jednym z
najwiekszych w historii miasta. Koncert odbyl sie w sobote wieczorem i
przyciagnal ogromne tlumy mieszkancow oraz turystow. Burmistrz miasta
podkreslil, ze wydarzenie mialo historyczny charakter i znaczenie dla
promocji Rio. W trakcie koncertu zaprezentowano widowiskowy pokaz dronow
tworzacych symbol wilka, nawiazujacy do wizerunku artystki. Shakira
przemawiala do publicznosci w jezyku portugalskim i wyrazila swoja sympatie
do Brazylii. Wykonala swoje najwieksze przeboje, w tym “Hips Don’t Lie”
oraz “Waka Waka”. Na scenie towarzyszyli jej znani brazylijscy artysci, co
dodatkowo zwiekszylo atrakcyjnosc wydarzenia. Koncert byl czescia strategii
wladz miasta majacej na celu pobudzenie gospodarki po sezonie karnawalowym.
Szacuje sie, ze wydarzenie moze przyniesc okolo 155 milionow dolarow zysku.
Wladze podkreslaja, ze takie inicjatywy znaczaco zwiekszaja ruch
turystyczny. W porownaniu do lat bez takich wydarzen liczba turystow
wzrosla nawet o ponad 90 procent. Koncert uznano za duzy sukces
organizacyjny i promocyjny miasta.
Linie lotnicze Ryanair zaapelowaly do polskiego rzadu o wstrzymanie
wdrazania systemu EES do wrzesnia, wskazujac na powazne problemy operacyjne
na lotniskach. Przewoznik podkreslil, ze pasazerowie czekaja w kolejkach do
kontroli paszportowej nawet od jednej do dwoch godzin. Najwieksze problemy
odnotowano na lotniskach w Krakowie i Katowicach. Przyczyna sa braki
kadrowe oraz awarie systemow informatycznych. Ryanair ocenia, ze wdrazanie
systemu w szczycie sezonu turystycznego jest bledem. Wskazuje, ze
opoznienia prowadza do spoznien pasazerow na loty. Linia podkreslila, ze
inne kraje, takie jak Grecja, zdecydowaly sie zawiesic wdrazanie systemu do
konca sezonu letniego. System EES ma zastapic tradycyjne stemplowanie
paszportow i rejestrowac ruch obywateli spoza Unii Europejskiej. Jego celem
jest zwiekszenie bezpieczenstwa i kontroli granicznej. Ryanair zwrocil sie
do rzadow 29 krajow objetych systemem o jego czasowe zawieszenie. Do
momentu publikacji artykulu polski rzad nie odpowiedzial na apel
przewoznika.
Prokuratorzy prowadzacy sledztwo w sprawie Collegium Humanum przygotowuja
wnioski o uchylenie immunitetow Szymona Holowni i Michala Koboski, uznajac,
ze zgromadzony material dowodowy pozwala na postawienie zarzutow. Prace nad
uzasadnieniem trwaja od lutego i sa prowadzone przez slaskich prokuratorow.
Nastepnie dokumenty maja trafic do Prokuratury Krajowej, gdzie zostana
zaopiniowane i przekazane do decyzji ministra sprawiedliwosci. Ostatecznie
wnioski maja zostac skierowane do Sejmu oraz Parlamentu Europejskiego. W
przestrzeni publicznej pojawialy sie sprzeczne informacje dotyczace etapu
prac, jednak rzecznik Prokuratury Krajowej zaprzeczyl, aby zostaly juz
formalnie zlozone. Sprawa dotyczy funkcjonowania uczelni Collegium Humanum,
ktora wedlug sledczych miala wydawac dyplomy bez faktycznego procesu
ksztalcenia. W mediach pojawily sie informacje, ze Szymon Holownia
figurowal jako student tej uczelni, mimo ze zaprzecza uczestnictwu w
zajeciach. Michal Kobosko przyznal, ze skladal dokumenty rekrutacyjne,
tlumaczac to planami ukonczenia studiow. Sledczy analizuja rowniez
mozliwosc falszowania podpisow i antydatowania dokumentow. W tle sprawy
pojawiaja sie takze watki zatrudnienia powiazanych osob na uczelni. Glownym
podejrzanym jest byly rektor, ktory uslyszal niemal 100 zarzutow. Sprawa ma
charakter rozwojowy i moze miec powazne konsekwencje polityczne oraz prawne.
DETEKTYW
Zabojca w policyjnym mundurze
Helena KOWALIK
Zabojstwo Dariusza S. – brutalne, precyzyjne, bez wyraznego motywu –
zaczelo odslaniac mroczna warstwe, ktorej nikt nie chcial zobaczyc. Do
sprawy wlaczyli sie biegli roznych specjalizacji. I wtedy pojawil sie trop,
ktory wstrzasnal calym garnizonem: “Material porownawczy z miejsca
ujawnienia zwlok zawiera elementy podobne, jakie stwierdzono na podeszwach
butow Mariusza W.”.
Mariusz W., szanowany funkcjonariusz policji, komendant komisariatu.
Czlowiek, ktory przez lata uchodzil za gwaranta spokoju w dzielnicy. Teraz
sledczy coraz glosniej zadawali pytanie, ktore do tej pory brzmialo jak
absurd: “Czy komendant mogl zabic” za 15 tys. zl?”.
Kiedy prokurator wydal decyzje o jego zatrzymaniu pod zarzutem zabojstwa,
nawet najstarsi funkcjonariusze nie pamietali podobnej sytuacji. To wstyd,
szok i kryminal najwyzszych lotow – historia o czlowieku, ktory mial strzec
prawa, a sam moze stanac przed sadem jako morderca.
Tak zaczyna sie sprawa, ktora na dlugo polozy sie cieniem na polskiej
policji.
Zawsze stawalem w obronie slabszych
“Przebywam wsrod przestepcow – pisze do sadu aresztant Mariusz W. – a caly
czas mentalnie czuje sie policjantem. Moja postawa moralna, a takze zasady
i normy spoleczne, ktorymi sie kieruje, sa, patrzac przez pryzmat tego, z
kim przebywam, niebezpieczne dla mojej osoby. Niezachwiana wiara Wysokiego
Sadu we wnioski skladane przez prokuratora jeszcze przed rozpoczeciem
ewentualnego procesu mocno i nieslusznie faworyzuje jedna ze stron
postepowania – oskarzyciela. Prosze o zwolnienie z aresztu”.
Pismo nie odnosi skutku. Mariusz W. jest przyprowadzony do sadu w
kajdankach i strzezony przez uzbrojonych konwojentow. Na pierwszej
rozprawie byly komendant komisariatu na warszawskiej Bialolece zachowuje
sie tak, jakby nie byl oskarzony o morderstwo. Rozluzniony, usmiecha sie do
dziennikarzy. Przez blisko 3 godziny szczegol po szczegole dowodzi slabosci
materialu sledczego. Przede wszystkim eksponuje brak motywu do popelnienia
przestepstwa: “Zawsze stawalem w obronie slabszych i dobra. Nie jestem
nawet w stanie sobie wyobrazic, ze moglbym dokonac okrutnej zbrodni”. Jego
wersja zdarzen ujetych w lancuchu poszlak zaprzecza prokuratorskiej. Ale na
sali sadowej nie dojdzie do konfrontacji, gdyz W. uprzedza – nie bedzie
odpowiadal na pytania sadu i prokuratora. Oskarzyciel publiczny zglasza 61
swiadkow. Zapowiada sie dlugi i trudny proces przed warszawska Temida.
Moze uciekl od zony?
Rolnik w podwarszawskim Kaluszynie, ktory rano 16 marca 2011 roku wyszedl
na podworko, aby przywiazac do budy swego psa buszujacego w nocy po
okolicy, zauwazyl, ze Bury cos ogryza. Z daleka wygladalo to na sczerniala
kosc. Podszedl blizej – zobaczyl spalona reke ze zlota obraczka na palcu.
Szok, niedowierzanie, przerazenie. Zadzwonil pod numer 112.
Kilkanascie minut pozniej w okolicy pojawily sie pierwsze policyjne
radiowozy. Funkcjonariusze spojrzeli na siebie bez slow, kazdy wiedzial, co
ma robic. To byl ten rodzaj milczacego porozumienia, ktory rodzi sie po
latach sluzby.
Sprowadzony przez policje patolog stwierdza, ze konczyna nalezy do
czlowieka, ktory nie zyje od kilku tygodni. Jeszcze tego dnia do sledczych
dociera wiadomosc: “Na parkingu od dluzszego czasu stoi bezpanski samochod
nissan x-trail”. Funkcjonariusze znajduja w nim telefon komorkowy bez
baterii, pek kluczy, karteczke z nazwiskiem Kaminski, a takze ksiazke
serwisowa. Tym tropem odszukano adres wlasciciela. Nazywa sie Dariusz S. i
mieszka pod Warszawa.
Wizyta w jego domu daje policjantom wiele do myslenia. Drzwi otworzyla
Jolanta S., ktora wyznala z placzem, ze maz zaginal przed miesiacem.
Powiadomila miejscowa policje, byla nawet u jasnowidza. Ten ostatni
“zobaczyl” Dariusza na jednej z ulic Londynu. Kobieta rozpoznala rzeczy
meza w nissanie, ktory byl ich wlasnoscia.
– Moze mezczyzna uciekl od zony? – glosno zastanawiaja sie sledczy po
przesluchaniu znajomej poszukiwanego.
Kobieta przedstawila malzenstwo S. w stanie rozkladu. Zdarzalo sie, ze
rozgoryczona Jolanta wychodzila z domu w nieznanym kierunku. Kiedys cala
noc im zeszla na szukaniu kobiety w lesie. Zdaniem swiadka, Dariusz S. mial
tego serdecznie dosc. Przypomina sobie, ze gdy sytuacja z ucieczka
powtorzyla sie i znow zglosili sie zyczliwi sasiedzi gotowi penetrowac
okolice, powiedzial glosno: “Czy warto?”.
Z przesluchania innych mieszkancow wynika, ze to mylny, plotkarski trop;
wiele osob przedstawilo malzenstwo S. jako zgodne, kochajace sie. Natomiast
istotnych danych dostarcza przejrzenie komputera zaginionego. Policyjny
informatyk odkrywa, ze 11 lutego, o godzinie 13.45, uzytkownik tego laptopa
szukal w Skrzeszewie i na terenie Legionowa niejakiego Janusza Kaminskiego.
Przegladal tez oferty sprzedazy lub wynajmu nieruchomosci. Trzeba dotrzec
do mezczyzny o takim nazwisku. Nim jednak do tego dochodzi, 18 marca, w
lesie kolo wsi Sikorki, w gminie Wieliszew, znaleziono na wpol zweglone
ludzkie szczatki. Natknal sie na nie hobbysta przedmiotow metalowych
ukrytych pod ziemia. Na zwlokach zachowal sie drogi, firmowy zegarek i
strzepy T-shirtu z logo “America natura company”. Na udeptanej ziemi
widoczne byly slady po pojemniku na benzyne, lezal tez lejek od kanistra.
Sekcja wykazala, ze mezczyzna dostal cztery strzaly w tyl glowy. Jakby tego
bylo malo, ktos – najprawdopodobniej sprawca – polamal mu kosci grdyki.
Jolanta S. potwierdza, ze sa to zwloki jej meza. Oryginalny T-shirt kupila
mu na urodziny. Z Zakladu Medycyny Sadowej w Warszawie, gdzie przechowywano
zabrana psu nadpalona reke, przychodzi opinia, ze nalezy ona do zwlok
rozpoznanych przez zone Dariusza S.
Coraz wiecej watpliwosci
Godzina po godzinie odtwarzane sa podczas przesluchan ostatnie dni ofiary.
Jak twierdzi zrozpaczona wdowa, 8 lutego jej maz pojechal do Legionowa, bo
umowil sie z Mariuszem W. po odbior czynszu za wynajem lokalu w jej
rodzinnym domu. Miescil sie tam sklep, ktory prowadzila zona komendanta. Po
powrocie Dariusz S. powiedzial zonie, ze ma dwie wiadomosci: zla i dobra.
Ta pierwsza brzmi tak, ze oplata za wynajem lokalu sie opozni, gdyz najemca
nie ma teraz pieniedzy; dobra, ze jest biznesmen zainteresowany wynajmem
duzej powierzchni. Najlepiej calego domu. Nazywa sie Janusz Kaminski,
dorobil sie w Ameryce i zamierza zainwestowac pieniadze w Polsce. Chce sie
spotkac w jego rodzinnej miejscowosci Skrzeszewie. To znajomy komendanta,
on go narail. Funkcjonariusz bedzie obecny w czasie biznesowej rozmowy.
– Kiedy to spotkanie? – zapytala.
– 11 lutego po poludniu. Nie bardzo mi pasuje, ale skoro jest szansa, zeby
tak duzy twoj rodzinny dom nie stal prawie pusty”
To jest ich ostatnia rozmowa. Czekala na niego do godziny 4 nad ranem.
Wtedy zadzwonila do Mariusza W., czy sie widzieli. Komendant potwierdzil:
– Owszem, Dariusz przyjechal po poludniu do sklepu. Wzial 4 tys. zl tytulem
drugiej raty za wynajem lokalu, czyli razem dostal 15 tysiecy. Nie chcial
pokwitowania.
– Ja sie zdziwilam – zeznaje przesluchiwana kobieta – przeciez 8 lutego
Dareczek mowil, ze nie dostal zadnych pieniedzy za wynajem, a poza tym on
uznawal tylko przelewy. Ale o godzinie 4 rano w sobote nie zamierzalam
rozliczac naszego dobrego znajomego z zaleglosci finansowych. Najwazniejsze
bylo to, ze maz nie wrocil do domu. Pytalam komendanta, czy mam zglosic
zaginiecie. Radzil, aby wstrzymac sie do poniedzialku, bo przez weekend
policja i tak sprawy nie tknie.
Posluchala rady, ale nadal szukala sladow. Przyjaciel Dariusza S. jeszcze z
czasow szkolnych rozmawial z nim 11 lutego w poludnie. Zapamietal nazwe
Skrzeszew, bo S. wspominal o spotkaniu w interesach w tej wsi z jakims
Januszem Kaminskim. To jego prosila zona Dariusza, by towarzyszyl mezowi.
W. nie mial czasu, a poza tym uznal, ze skoro bedzie tam tez komendant W.,
nie trzeba innej obstawy.
Sprawdzono operacje finansowe S. tego dnia. O godzinie 17.40 zaplacil karta
bankomatowa na stacji benzynowej za paliwo.
Komendant doradza sledczym
Mariusz W. sam zglasza sie 16 lutego w Komendzie Powiatowej Policji w
Legionowie z informacja, ze zna poszukiwanego mezczyzne, bo wynajmuje od
jego zony pawilon handlowy. Bardzo chce pomoc sledczym. Opowiada, ze 8
lutego odebral od pana Dariusza telefoniczna zapowiedz, ze przyjedzie do
Legionowa po czynsz. S. koniecznie chcial pieniadze w gotowce, gdyz, jak
tlumaczyl, zona jest nerwowa, nie lubi sprawdzac konta bankowego. Kiedy
pokaze jej plik banknotow, uspokoi sie.
– Zgodzilem sie na te dziwactwa – tlumaczy W. – tylko ze wzgledu na zly
stan zdrowia pani Jolanty. Poszedlem do banku, wyjalem z konta 10 tysiecy,
mam potwierdzenie.
Ten watek oczywiscie dokladnie sprawdzono. W. rzeczywiscie tego dnia zrobil
taki przelew. Tyle ze wyjete z banku pieniadze natychmiast wplacil na konto
innego odbiorcy.
– Od Dariusza nie bralem pokwitowania – wyjasnia przesluchiwany W. w
komendzie. – Uzgodnilismy tez, ze zalegle faktury przywiezie 11 lutego i
tak sie stalo. Tego dnia byl w moim sklepie okolo godziny 18. Doplacilem
brakujace 4 tys. zl czynszu i sie pozegnalismy. Na odchodnym S. pytal, jak
sie jedzie do Skrzeszewa. Nie mowil po co, a ja nie chcialem wypytywac.
Jego chyba interesowali chlopcy, niewykluczone, ze 11 lutego spieszyl na
taka randke.
W. zapytany przez sledczego, kto to jest Janusz Kaminski, wzrusza ramionami
– nazwisko nic mu nie mowi. Wychodzac, deklaruje gotowosc podzielenia sie
dodatkowymi informacjami, gdyby cos istotnego dla sprawy przyszlo mu do
glowy.
I juz nastepnego dnia zjawia sie w komendzie z nowa informacja. Otoz
przypomnial sobie, ze swiadkiem wreczenia pieniedzy Dariuszowi S. w jego
sklepie byla ekspedientka. Dzieli sie tez z funkcjonariuszem – jako kolega
po fachu – pewnym spostrzezeniem. Ten S. zachowywal sie dziwnie, byl
rozdrazniony, po uruchomieniu samochodu wymyslal komus przez komorke. Takim
go zapamietal wychodzac ze sklepu. Musial wrocic na Bialoleke, gdyz na
skutek roztargnienia zostawil na posterunku telefon oraz PIT-y pracownikow
zony. Szczesliwie nie zmarnowal duzo czasu, gdyz po drodze spotkal jadacego
samochodem kolege Piotra M., ktory podrzucil go na przystanek autobusowy
kolo ratusza na Bialolece. Stamtad mial juz do pracy bardzo blisko. Zabral
pozostawione rzeczy i 10 minut pozniej byl juz w drodze do domu.
– To byl piatek – W. zeznaje do protokolu – a w sobote o swicie zadzwonila
pani S., bo podobno mialem jechac z jej mezem na spotkanie biznesowe z
jakims Kaminskim do Skrzeszewa i Dariusz nie wrocil na noc. Niestety,
musialem wyprowadzic ja z bledu. Z S. pozegnalismy sie przed moim sklepem.
Policjant Piotr M. potwierdza wersje komendanta o podwiezieniu szefa 11
lutego na Bialoleke. Przesluchiwana ekspedientka zarowno 8, jak i 11 lutego
widziala, ze Dariusz S. bral od Mariusza W. plik pieniedzy. Przypomniala
tez sobie, ze pod koniec 2010 roku do sklepu wszedl jakis mezczyzna i
ogladal pomieszczenia. Ale nie bylaby w stanie go rozpoznac.
Kiedy dowiedziala sie o zaginieciu S., zaraz zadzwonila do jego zony, zeby
ja pocieszyc. Nie mowila jej o pieniadzach. Pani Jolanta wspomniala, ze maz
mial jechac na spotkanie z jakims Januszem Kaminskim.
– To bylo zastanawiajace – zauwaza swiadek – bo mezczyzna, ktory w grudniu
2010 roku krecil sie po sklepie, przedstawil sie nazwiskiem Kaminski.
Kobieta daje do zrozumienia przesluchujacym, ze Dariusz S. jest ofiara
porachunkow rodzinnych. Kiedy rozmawiala z jego zona, miala wrazenie, ze
Jolanta boi sie meza. Zwierzyla sie jej, ze on po zalamaniu nerwowym jest
nieobliczalny, wykorzystuje ja finansowo.
Zatrzymany
Sledztwo nabiera tempa, gdy na policje zglasza sie przesluchiwany juz Piotr
M., kolega komendanta. Przyznaje, ze sklamal, potwierdzajac zeznania
Mariusza W., ze 11 lutego podwozil go na Bialoleke.
– Zdenerwowalem sie – opowiada – kiedy ponownie zostalem wezwany na
przesluchanie. Pytam przez komorke Mariusza, co sie dzieje, a on, ze to nie
jest rozmowa na telefon, zaraz u mnie bedzie. Stanal w progu bardzo
roztrzesiony. Mowi, ze musi zostac tak, jak w protokole z pierwszego
przesluchania. “Wrabiasz mnie w cos!” – krzyknalem, pokazujac mu drzwi.
Piotr M. przez cala bezsenna noc analizowal fakty. Zastanawial sie na
przyklad, dlaczego 16 lutego Mariusz W. powiadomil go o wlamaniu do domku
letniskowego, ktory ma w sasiedztwie dzialki rodzicow komendanta. Bo to byl
falszywy alarm, a w poblizu znaleziono cialo Dariusza S. Czy nie chodzilo o
to, aby skierowac na M. podejrzenia o udzial w przestepstwie?
Rano decyduje sie na zlozenie nowych zeznan. Wkrotce kolejna wazna
informacje dla sledczych ma Mieczyslaw O., policjant z komisariatu na
Bialolece. Twierdzi, ze 11 lutego komendant kazal mu oddac sluzbowy
pistolet z nabojami. Zapytal, po co, i uslyszal, ze bron bedzie zatrzymana,
to wszystko, co moze powiedziec.
– Ja myslalem, ze toczy sie przeciwko mnie jakies postepowanie
prokuratorskie, wystraszylem sie – zeznaje funkcjonariusz.
Ale 3 dni pozniej, w poniedzialek, dowiedzial sie, ze komendant jeszcze w
piatek zdal bron podwladnego do magazynu, co powinno byc odnotowane w
raporcie.
Prowadzacy dochodzenie pytaja, o ktorej godzinie doszlo do przejecia
pistoletu. Wtedy dyzurny funkcjonariusz Piotr B. wyznaje, ze na zadanie
szefa (“Komendant stal nade mna i patrzyl, co pisze.”) sfalszowal czas
zwrotu broni. Zamiast rzeczywistej wpisal godzine 16. To bylo polecenie
sluzbowe.
– Alez to nieporozumienie! – irytuje sie Mariusz W. przesluchiwany w
zwiazku z tymi zeznaniami.
Nie powiedzial funkcjonariuszowi, zeby sfalszowal godzine oddania broni,
tylko zapytal, na ktora zmiane pracuje Mieczyslaw O. I kazal zapisac tak,
aby nie wyszla na jaw niesubordynacja regulaminowa podwladnego. Bo zaprosil
go do swego gabinetu na rozmowe o wspolnym wyjezdzie do Ameryki Srodkowej.
W pewnej chwili zadzwonil telefon w kieszeni podleglego funkcjonariusza i
on wyszedl z komorka na korytarz. W. nie doczekal sie powrotu pracownika.
Poniewaz konczyl mu sie dyzur, wsunal bron do koperty i zostawil na biurku.
Kiedy wieczorem przyjechal do komisariatu, zaniosl pistolet do magazynu.
Biegly w balistyce bada pocisk wyjety ze zwlok Dariusza S., a nastepnie
pistolet Mieczyslawa O. Okazuje sie, ze lufa jest nadpilowana po
wystrzeleniu pocisku. Byla wprawdzie czyszczona, ale nie usunelo to
calkowicie jonow azotanowych powstalych po oddaniu strzalow w ciagu
ostatnich 6 miesiecy. Kto uzywal w tym czasie pistoletu? Na pewno nie byl
to policjant Mieczyslaw O., ktory na co dzien zajmowal sie wykroczeniami,
nie nosil broni podczas sluzby. A ostatnie cwiczenia strzeleckie mial
znacznie wczesniej.
I dlaczego komendant zaniosl pistolet do magazynu? Czy dlatego, ze w
najblizszym czasie bron w komisariacie miala byc wymieniana na nowa, o czym
szef oczywiscie wiedzial. Gdyby eksperci od balistyki spoznili sie z
badaniem pistoletu, wazny dowod przepadlby na zlomowisku.
Kolejna poszlaka: W. nakazal podleglemu sobie funkcjonariuszowi Andrzejowi
L. sprawdzenie w policyjnym systemie informacyjnym samochodu nissan
x-trail. Policjant, nieswiadomy, ze jest to auto Dariusza S., wpisal numery
wozu do komputera i dostal informacje, ze sa zastrzezone przez Komende
Powiatowa Policji w Legionowie. Wkrotce przyszlo stamtad pytanie:
– Po co sprawdzaliscie ten samochod?
L. nie wiedzial, co odpowiedziec, zapytal przelozonego.
– Napisz im, ze szukales pojazdow, ktorymi moga sie poruszac handlarze
narkotykow – polecil komendant.
Kiedy L. zostal przesluchany w zwiazku z zabojstwem Dariusza S., komendant
odwiedzil go wieczorem w domu i wypytal, co dokladnie powiedzial do
protokolu.
Zaciesnia sie krag podejrzen sledczych. Wynika z nich, ze morderca moze byc
Mariusz W. Do ekspertyz bieglych roznych specjalizacji dochodzi i taka:
“Material porownawczy z miejsca ujawnienia zwlok zawiera elementy podobne,
jakie stwierdzono na podeszwach butow Mariusza W.”.
Prokurator uznaje, ze sa podstawy do zatrzymania komendanta pod zarzutem
zabojstwa. To bezprecedensowa sytuacja, nikt nie przypomina sobie podobnego
przypadku.
Zabiegi o alibi
Mariusz W. nie przyznaje sie do zbrodni.
– Nie mialem motywu, aby zabijac – powtarza jak mantre. – Przeciez, gdybym
to zrobil – odwoluje sie do logiki sledczych – w momencie znalezienia reki
zakopalbym reszte zwlok, aby pozbyc sie dowodu.
Kolejny raz przesluchiwany nie moze sobie przypomniec spotkania z Piotrem
M. 11 lutego. Ani wizyty w jego domu.
– Dlaczego mialbym go prosic o alibi? – dziwi sie.
Tego dnia nie rozmawial tez w biurze z podleglym mu funkcjonariuszem
Mieczyslawem O. i nie odbieral od niego broni sluzbowej.
W. siedzi w areszcie, a jego byli podwladni nadal sa przesluchiwani. Taka
sytuacja sprawia, ze podaja nie tylko obciazajace komendanta fakty, ale tez
staraja sie oddac atmosfere w komisariacie po naglosnieniu informacji o
zaginieciu znajomego ich szefa. Naczelnik wydzialu kryminalnego zeznaje, ze
po 11 lutego Mariusz W. zachowywal sie coraz dziwniej. Na odprawie ni stad,
ni zowad zapewnial wszystkich, ze nikt mu nie podskoczy, jest obryty z
zabezpieczenia miejsca zdarzenia, duzo czyta o balistyce. I ze jakby co, to
ma alibi w sprawie tego alkoholika narkomana, czyli Dariusza S. Tamtego
dnia kolega przywiozl go z Legionowa na Bialoleke. Rownoczesnie pytal, co
jest przechowywane jako material dowodowy – luski czy pociski.
– To byl istny slowotok – wspomina naczelnik.
Motyw – zastanawiaja sie sledczy – jaki domniemany zabojca W. mogl miec
powod do popelnienia zabojstwa? Czlowiek o wysokiej inteligencji,
kontrolujacy swoje emocje, jak zdiagnozowal komendanta kliniczny psycholog.
Zimna krwia wykazal sie bedac saperem w czasie sluzby wojskowej na
Wzgorzach Golan.
Przeswietlono finanse Mariusza W. Okazalo sie, ze sklep jego zony przynosil
straty. Komendant zadluzyl sie u wielu osob, a takze w bankach. Ci, ktorym
byl winien pieniadze, zeznali, ze nie oddawal w terminie, krecil i motal.
Dariuszowi S. byl winien 15 tys. zl, ale wierzyciel nie nalegal na
natychmiastowa splate dlugu.
Wychodzi na to, ze W. zamordowal, aby nie oddac kwoty mniejszej od dwoch
jego miesiecznych pensji. A potem, aby ukryc zbrodnie, wciagnal do
misternie budowanej linii obrony kilka osob: przyjaciela Piotra M.,
policjanta pilnujacego ewidencji w magazynie broni i ekspedientke w sklepie
zony. Ta ostatnia podczas kolejnego przesluchania ujawnila, ze wlasnie
odkupila sklep komendantowej za grosze, ktore z czasem bedzie splacac
ratami. Czy te niezwykle korzystne warunki transakcji nie sa zaplata za
zlozenie falszywych, ale korzystnych dla oskarzonego zeznan?
To areszt wydobywczy!
Byly komendant (przeszedl na emeryture) pisze w celi zazalenie do Sadu
Apelacyjnego w Warszawie na przedluzanie jego aresztu. Naganne jego zdaniem
uchybienia w pracy sledczych punktuje czerwonym dlugopisem. Stwierdza, ze
prokurator nie ustalil podstawowych faktow: miejsca popelnienia
przestepstwa; kiedy to sie stalo oraz bezposrednich swiadkow zdarzenia. I
co najwazniejsze, motywu.
Poucza: “Niezaprzeczalny jest fakt, ze naklanialem Piotra M. do zlozenia
niezgodnego z prawda zeznania w celu zapewnienia mi alibi. Ale ten czyn
zostal popelniony w zupelnie innym aspekcie, niezwiazanym z osoba Dariusza
S. Nie moze to byc przeslanka do zastosowania art. 258 par. 2 k.p.k.
(zarzut matactwa – red.). Ja zadnej zbrodni nie popelnilem, a dzialanie
prokuratury nosi znamiona aresztu wydobywczego”.
Tymczasem toczacy sie przez 3 lata proces dobiega konca. Prokurator w
ostatniej mowie oskarzycielskiej punktuje przestepstwa oskarzonego: po
pierwsze, zamordowanie ofiary czterema strzalami w plecy i dwoma w glowe,
podpalenie zwlok w celu zatarcia sladow. Po drugie, wykorzystanie
uzaleznienia sluzbowego funkcjonariusza B. przez polecenie mu poswiadczenia
nieprawdy w dokumentacji wydania broni z magazynu. Tego pistoletu oskarzony
uzyl do pozbawienia zycia Dariusza S. I po trzecie, naklanianie Piotra M.
do zlozenia podczas przesluchania falszywych zeznan, jakoby 11 lutego 2011
roku podwozil komendanta z Legionowa do Komisariatu Policji na Bialolece.
Obronca podnosi, ze zaden z bieglych nie ustalil precyzyjnie czasu zgonu, a
ekspert od balistyki nie jest do konca pewien, czy zabezpieczony pocisk
mogl byc wystrzelony z pistoletu uzytego do popelnienia przestepstwa.
Podobne zastrzezenia adwokat ma do bieglych z zakresu badan
fizykochemicznych. Chodzi o grudke spopielalej substancji, znaleziona na
butach oskarzonego. Zdaniem bieglego, to slad po obecnosci oskarzonego w
czasie palenia w lesie zwlok. Zdaniem adwokata, mogl to byc nadepniety
okruch wegla z kominka w mieszkaniu Mariusza W.
Adwokat poswieca wiele uwagi wykazaniu, ze blednie przeprowadzono
eksperyment procesowy z udzialem funkcjonariuszy policji, ktorzy mieli
obliczyc, jak dlugo trwa pokonanie odleglosci pomiedzy sklepem w
Legionowie, gdzie ostatni raz widziano S., a miejscem ujawnienia zwlok.
Przyjety czas: 17.50 – 19.58 zeznajacego w tej sprawie swiadka jest
nieprawidlowy, pomylil sie o godzine. Gdyby przyjac takie obliczenie,
Mariusz W. mialby za malo czasu na dokonanie zbrodni. Adwokat sugeruje, ze
zabojcy nalezy szukac wsrod rodziny zony Dariusza S., nieakceptujacej jej
meza.
Na koniec mowy obronczej mecenas odnosi sie do zeznan wieznia Zbigniewa B.,
z ktorym jego klient siedzial w jednej celi. Komendant mial sie wyrazic o
smierci Dariusza S. slowami: “Byl niedobrym czlowiekiem. Dobrze mu tak, to
mu sie nalezalo”.
– Swiadek jest niewiarygodny – twierdzi adwokat – powie wszystko, co bedzie
na reke sledczym, bo zostal skazany na dozywocie za zabojstwo i ubiega sie
o wznowienie postepowania.
Mariusz W. w ostatnim slowie rozwija to, o czym pisal w pierwszym liscie do
prokuratora:
– Ja z ta sprawa nie mam nic wspolnego. Wychowano mnie w chrzescijanskiej
rodzinie o surowych zasadach moralnych. Moja postawa ksztaltowala sie w
szkole sredniej i podczas sluzby wojskowej, ktorej czesc odbywalem w
pokojowych silach ONZ. Zawsze stawalem w obronie slabszych. Nie jestem w
stanie nawet wyobrazic sobie, ze moglbym dokonac tak okrutnej zbrodni.
Nie ma watpliwosci
Mimo nieprzyznania sie do zabojstwa, Mariusz W. zostal skazany na najwyzszy
z mozliwych wyrokow w kodeksie karnym – dozywocie.
– Prawda jest – uzasadnial takie orzeczenie o winie przewodniczacy skladu
sedziowskiego Piotr Janiszewski – ze w sprawie brak zeznan swiadkow, ktorzy
widzieli moment dokonania zabojstwa. Ale w przekonaniu sadu nie moze to
oznaczac, ze zachodza watpliwosci co do winy oskarzonego. Zostala
potwierdzona dowodami posrednimi i poszlakami. Wbrew stanowisku obrony, sad
nie przyjal, ze oskarzony w ciagu godziny dokonal zabojstwa z
przewiezieniem zwlok do lasu i spaleniem ich. Sad uznal, ze oskarzony
zamordowal, a potem w nieustalonym czasie przemiescil zwloki. Mariusz W.
nie mial zadnych wyrzutow sumienia. O jego podejsciu do zabojstwa swiadcza
slowa wypowiedziane w celi do Zbigniewa B.
Sad apelacyjny przyznal racje adwokatowi skarzacemu nieprawomocny wyrok, ze
opinia bieglych z zakresu medycyny nie wskazuje na jednoznaczna date
smierci. Od zgonu do ujawnienia zwlok moglo uplynac nawet kilka tygodni.
Ale nie zmienia to sytuacji sprawcy. Zdaniem sadu wyzszej instancji, sad
okregowy sprostal trudnosciom procesu poszlakowego i orzekl w oparciu o
taki material dowodowy, ktory dawal gwarancje prawidlowego rozstrzygniecia.
Wyrok dozywocia zostal utrzymany.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.