Dzien dobry – tu Polska – 4.08.2025

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 216) (67816) 4 sierpnia 2025r.

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

SPORTOWY WEEKEND

3 sierpnia 2025r.

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SIATKOWKA

-“Fenomenalna gra polskich siatkarzy w finale Ligi Narodow. Mistrzowie
swiata kompletnie bezradni”-

Dariusz Wolowski

Wfinale Ligi Narodow w Ningbo Polska rozbila mistrzow swiata Wlochow 3:0
(25:22, 25:19, 25:14). Siatkarze Nikoli Grbicia nie stracili seta w calym
turnieju w Chinach.

28-letni Kewin Sasak zadebiutowal w kadrze pod koniec maja w meczu z
Ukraina. Dzis juz nie bardzo wiadomo, jak druzyna Nikoli Grbicia radzila
sobie bez mierzacego 208 cm atakujacego. Oczywiscie polska siatkowka jest
potega od lat, potwierdza to nie tylko srebro olimpijskie z Paryza, ale tez
wyniki Ligi Narodow. Odkad rozgrywki zastapily Lige Swiatowa, czyli w 2018
roku, nasi siatkarze zaledwie raz nie staneli na podium. Wlasnie w
pierwszej edycji turnieju – we francuskim Lille.

Potem juz zawsze byli w czolowej trojce. W sumie to az szesc medali –
najwiecej ze wszystkich. W 2023 roku w Gdansku Polacy zwyciezyli w Lidze
Narodow po raz pierwszy, w chinskim Ningbo byla na to druga szansa. Rywalem
w finale byli mistrzowie swiata Wlosi, ktorzy za miesiac beda bronili
tytulu na Filipinach. Mundial bedzie kulminacja sezonu, ale Liga Narodow
jest po to, by nowi siatkarze w kadrze Grbicia, tacy jak Sasak, nabrali
doswiadczenia w meczach z najlepszymi.

Wlosi w Lidze Narodow osiagniec nie maja – to najbardziej zaskakujacy fakt.
Ich medal w Ningbo jest pierwszym, jaki zdobyli w tych rozgrywkach w
siedmiu startach. Do czolowki swiatowej oczywiscie naleza, nikt by sie nie
osmielil stawiac tezy, ze w finale druzyna Grbicia stanela naprzeciwko
druzyny przecietnej. W kwalifikacjach Wlosi zajeli druga pozycje, z
zaledwie dwoma porazkami, tuz za Brazylia, ktora Polacy ograli w polfinale
w Ningbo 3:0.

Na turnieju finalowym w Chinach siatkarze Italii nie stracili rozpedu. W
cwiercfinale pokonali Kube, w polfinale Slowenie – oba mecze po 3:1. W
finale czekal ich przeciwnik najtrudniejszy – Polska w Ningbo nie stracila
seta ani z Japonia, ani z Brazylia. Tuz przed finalem Canarinhos pokonali
Slowenie 3:1 w pojedynku o trzecia pozycje.

Intrygujacy jest fakt, ze druzyna Grbicia dotarla do meczu o zloto bez
wybitnej formy Wilfredo Leona. Pochodzacy z Kuby znakomity siatkarz nie
blyszczal na turnieju w Chinach, fantastyczna forma Sasaka, swietna gra
blokiem byly kluczem do zwyciestw Polakow. Bywaly takie momenty, zwlaszcza
w starciu z Brazylia, ze Leon pudlowal w kolejnych atakach z lewego
skrzydla, tymczasem na prawym Sasak byl bliski stuprocentowej skutecznosci.
Trzeba jednak oddac Leonowi, ze jego wspaniale zagrywki rozstrzygnely
koncowke trzeciej partii.

Tomasz Fornal, ktory skrecil staw skokowy w spotkaniu z Brazylia, nie
wyleczyl sie na final. Grbic powiedzial, ze nie bedzie gral w ataku,
najwyzej pomoze kolegom w obronie.

Przed finalem trudno bylo stwierdzic, kto jest faworytem. Polacy i Wlosi
grali wczesniej naprawde dobrze. Obie nacje sa na szczycie swiatowego
rankingu – Polska to numer 1, Wlosi to numer 2. Ze wzgledu na stabilizacje
skladu mozna bylo dac odrobine wiecej szans rywalom, ale Grbic
eksperymentuje, szukajac graczy na mundial na Filipinach.

Final Ligi Narodow zaczal sie znakomita gra obu stron. Tym razem jednak to
nie Sasak, ale Leon wzial na siebie ciezar gry w ataku druzyny Grbicia.
Zbijal skutecznie, serwowal bardzo dobrze. Przy stanie 12:9 trener Wlochow
poprosil o czas. Nie udalo sie Polakom odskoczyc na wiecej punktow, set byl
zaciety, obie druzyny graly bardzo dobrze blokiem. Role Sasaka, ktorego
zatrzymali Wlosi, przejal Leon. Jego gra pozwolila Polakom osiagnac
przewage w decydujacym momencie seta. Zrobilo sie 24:21 dla Polski i juz
porazki w tej partii Wlosi nie byli w stanie uniknac. Polacy wciaz byli bez
straty seta. W finale prowadzili 1:0!

W drugiej partii Wlosi zgubili ustawienie, zrobilo sie zamieszanie, a
wloski trener poprosil o czas przy stanie 0:2. Potem jego siatkarze gonili
Polakow przez calego seta, a gdy im sie wydawalo, ze sa tuz-tuz, siatkarze
Grbicia budowali nowa przewage. Znakomicie grala cala druzyna. Przy stanie
18:15 dla Polski wrzucili wyzszy bieg. Zrobilo sie 24:18 i mistrzowie
swiata byli bez szans takze w tym secie. Zakonczyl sie bledem serwisowym
Wlochow i wynikiem 19:25. Polska prowadzila w finale 2:0 i wciaz nie
stracila seta na turnieju w Chinach.

Trzeci set byl wrecz kuriozalny, bo mistrzowie swiata nie mieli argumentow,
by dotrzymac kroku Polakom. Mieli ostatnia szanse, by odwrocic losy tego,
co i tak okazalo sie nieuniknione. Siatkarze Grbicia zaczeli doskonale.
Przy stanie 10:5 wloski trener reagowal, biorac czas. Potem dokonywal
desperackich zmian w skladzie, co powiekszalo tylko przewage Polakow. Przy
wyniku 18:9 mecz byl rozstrzygniety. Znakomite ataki Leona i Kamila
Semeniuka byly nie do zatrzymania. Slabszy mecz gral Sasak, ale reszta
druzyny spisywala sie swietnie. Polacy byli lepsi pod kazdym wzgledem od
druzyny, ktora za miesiac ma bronic tytulu mistrzow swiata. Siatkarze
Grbicia udowodnili, ze na Filipinach beda nalezeli do faworytow, co i tak
bylo oczywiste, ale w Chinach dali pokaz sily. Wygrali turniej bez straty
seta. W dodatku z dwoma zwyciestwami i szescioma miejscami na podium Polacy
zajeli pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej Ligi Narodow.

PLYWANIE

-“Motyl, delfin, kon, turbina. Polski plywak wicemistrzem swiata”-

Radoslaw Leniarski

Krzysztof Chmielewski zdobyl srebrny medal mistrzostw swiata w plywaniu w
bodaj najciezszej konkurencji i zarazem polskiej specjalnosci – na 200 m
st. motylkowym.

W Singapurze w tej piekielnie trudnej konkurencji Polaka wyprzedzil
Amerykanin Luca Orlando o 0,77 s. Chmielewski pokonal przedstawiciela innej
plywackiej potegi, Australii, Harrisona Turnera o 1,53 s. I jednoczesnie
poprawil rekord Polski (1:52.64), ktory sam osobiscie ustanowil dzien
wczesniej.

Polak juz podczas kwalifikacji i polfinalow, plywal bardzo szybko. Rano, w
eliminacjach pobil szesnastoletni (co do dnia!) rekord Polski Pawla
Korzeniowskiego w tej konkurencji. 21-letni Polak przeplynal 200 metrow
stylem motylkowym w czasie 1:52.89, co bylo drugim czasem eliminacji. –
Szczerze mowiac, nie pamietam, co robilem szesnascie lat temu, nie
zastanawialem sie nad tym, ale ciesze sie, ze pobilem ten rekord i ciesze
sie, ze jestem w finale. Czy Pawel Korzeniowski byl moim idolem?
Interesowalo mnie bardziej swiatowe plywanie niz polskie, natomiast jego
czas, jego wynik byl tym, co zawsze chcialem osiagnac – mowil Chmielewski
po pobiciu historycznego rekordu we wtorek.

Tego dnia bardzo dobrze poplynal rowniez jego brat blizniak Michal, ktory
rywalizujac we wczesniejszej serii, mial czas gorszy od swojego rekordu
zyciowego zaledwie o 0,04 s. W polfinale Michal uzyskal jednak dopiero
jedenasty czas. Zas Krzysztof wygral swoj polfinal z czasem 1:53.61.

Chmielewski w zeszlym roku, na mistrzostwach swiata w Dausze byl jednym z
faworytow tej konkurencji, ale w polfinale – w ktorym tak jak we wtorek
wygral – popelnil blad techniczny, przez ktory zostal pozniej
zdyskwalifikowany – na drugim nawrocie dotknal sciany jedna dlonia, co
pokazal system VAR. W finale poplynal za to jego brat. Natomiast dwa lata
temu, w Fukuoce, znow w tej samej konkurencji, Krzysztof rowniez zdobyl
srebro.

Obaj bracia blizniacy od kilku lat sa czolowka swiatowa. Zaczelo sie od
pierwszego od dziewieciu lat awansu polskiego plywaka do finalu
olimpijskiego: w Tokio w 2021 r. dokonal tego Krzysztof, oczywiscie na 200
m st. mot. W Paryzu, w tej samej konkurencji byl “przy scianie” czwarty,
przegral medal o sekunde.

Chmielewski pobil we wtorek rekord Polski pochodzacy z czasow, gdy plywalo
sie w superwypornych strojach. Wlasnie w takim Pawel Korzeniowski pobil
swoj rekord w 2009 r. na mistrzostwach swiata w Rzymie, ostatnich, gdzie
byly one dozwolone.

Styl motylkowy jest od dekad specjalnoscia polskich plywakow, a szczegolnie
upodobali sobie jego drastyczna wersje – dystans 200 m. Otylia Jedrzejczak,
dzisiejsza prezeska Polskiego Zwiazku Plywackiego, zdobyla zloty medal
olimpijski w Atenach w 2004 r. oraz swoje dwa tytulu mistrzyni swiata (w
Barcelonie w 2003 r. i Montrealu 2005 r.) wlasnie w tej konkurencji. Pawel
Korzeniowski zostal mistrzem swiata rowniez w niej – na zawodach w
Montrealu w 2005 r. Ich sukcesy wiaza sie ze wspolpraca z Pawlem
Slominskim, wowczas wybitnym trenerem, ktory uwielbial, gdy jego
zawodniczki i zawodnicy ostro harowali na treningach. Oni byli Soldkami,
Pstrowskimi, przodownikami pracy. Byli stachanowcami plywania w owych
czasach. Dzieki harowce Slominski przygotowal ich perfekcyjnie do
konkurencji 200 m st. motylkowym, ktora dla organizmu jest wyjatkowo
wyczerpujaca. Nie bez powodu sami plywacy nazywaja ten styl “Koniem”, a nie
motylkiem, ani delfinem.

Slominski juz nie trenuje najlepszych. Chmielewski pracuje na basenie
warszawskiego Targowka w klubie sportowym “Muszelka”, pod okiem trenera
Grzegorza Oledzkiego.

KOLARSTWO

Katarzyna Niewiadoma na podium Tour de France! Ale co zrobila druga Polka.
Sensacja!

Pauline Ferrand-Prevot (Visma-Lease a Bike) wygrala tegoroczny Tour de
France kobiet! Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM zondacrypto), ktora
najlepsza byla w ubieglym roku, w klasyfikacji generalnej zajela
ostatecznie trzecie miejsce. Imponujaco zaprezentowala sie takze Dominika
Wlodarczyk (UAE Team ADQ). 24-latka w “generalce” uplasowala sie tuz za
podium. To byl fenomenalny wyscig w wykonaniu polskich kolarek!

Przed finalowa odslona rywalizacji Niewiadoma byla czwarta, a Wlodarczyk
siodma. W niedziele obie Polki pokazaly sie ze znakomitej strony i
potwierdzily, ze znajduja sie w bardzo dobrej formie. Nasze zawodniczki
ukonczyly zmagania w czolowce, co pozwolilo im zaliczyc awans i w koncowej
klasyfikacji generalnej znalezc sie na trzeciej i czwartej pozycji.

Ostatni, dziewiaty etap kobiecej “Wielkiej Petli” prowadzacy z
Praz-sur-Arly do Chatel Les Portes du Soleil (124 km) wygrala
bezkonkurencyjna Ferrand-Prevot, ktora po raz pierwszy w karierze
zwyciezyla w tej imprezie. 33-latka na ok. 6,5 km przed koncem zdecydowala
sie na samotny atak i jak sie okazalo zadna z jej rywalek nie byla go w
stanie odeprzec. Za Francuzka linie mety minela Demi Vollering.

Jako trzecia finiszowala Niewiadoma i to pomimo tego, ze byla zamieszana w
jedna z kraks. Wlodarczyk zostala natomiast ostatecznie sklasyfikowana na
5. miejscu. Polki rozdzielila jeszcze Nowozelandka Niamh Fisher-Black.

Warto podkreslic, ze Niewiadoma w Tour de France kobiet, ktory w obecnym
ksztalcie odbywa sie od 2022 r., za kazdym razem stala na podium
klasyfikacji generalnej. W pierwszych dwoch edycjach byla trzecia, a przed
rokiem odniosla zyciowy sukces, wygrywajac cala rywalizacje. Teraz
powtozyla wynik z 2022 i 2023 r.

PILKA NOZNA

Najlepszy tydzien polskich klubow w europejskich pucharach. Lech, Legia,
Jagiellonia i Rakow wygraly swoje mecze.

To byly perfekcyjne dni polskich klubow w europejskich pucharach. Lech
Poznan, Jagiellonia Bialystok, Rakow Czestochowa i Legia Warszawa – wszyscy
nasi reprezentanci awans do kolejnych rund eliminacji LM, LKE i LE
przypieczetowali zwyciestwami. To pierwszy taki przypadek w historii, gdy
polskie zespoly odnosza cztery wygrane w jednym tygodniu w Europie.

Juz poprzedni tydzien, w ktorym zwyciestwa odniosly Lech, Jagiellonia i
Rakow, a Legia zremisowala na wyjezdzie z Banikiem, byl najlepszym w
dziejach polskiego futbolu klubowego. Co prawda juz kilkukrotnie w
przeszlosci zdarzaly sie takie kolejki, gdy taki zestaw rezultatow sie
przytrafial, lecz nie z tak dobrym bilansem bramkowym. Tydzien temu polskie
ekipy wbily rywalom az czternascie goli, tracac jedynie cztery.

Choc teraz nie udalo sie podtrzymac takiej bramkostrzelnosci, jest to
sprawa drugorzedna. Wszystko dlatego, ze Legia remis z pierwszego spotkania
zamienila w Warszawie na zwyciestwo. Stoleczna druzyna konczyla wystepy
polskich reprezentantow. Wczesniej swoje rewanzowe mecze wygraly juz Lech
(1:0 z Breidablik), Rakow (3:1 z Zilina) i Jagiellonia (3:1 z Novi Pazar).
Cztery zwyciestwa i bilans bramkowy 9:3 – tak udanej serii spotkan polskich
klubow w europejskich pucharach jeszcze nie bylo.

Przeklada sie to naturalnie nie tylko na awanse do kolejnych rund
eliminacyjnych, lecz na cenne punkty do rankingu klubowego UEFA. W nim
zajmujaca 13. miejsce Polska zbliza sie do Norwegii, a jednoczesnie
powiekszyla przewage nad Dania. Dwumecz Jagiellonii z Silkeborgiem bedzie
wiec szczegolnie wazny w kontekscie rywalizacji z rankingowymi sasiadami.

Rakow Czestochowa zmierzy sie w kolejnej rundzie z Maccabi Hajfa.

W Lidze Mistrzow Lech zagra z Crvena Zvezda a w Lidze Konferencji Legia
Warszawa zmierzy sie z AEK Larnaca z Cypru.

EKSTRAKLASA

2 kolejka

Korona Kielce-Legia Warszawa 0-2

Katowice-Z.Lubin 2-2

3 kolejka

Z.Lubin-Korona Kielce 1-1

Wisla Plock-Piast Gliwice 2-0

Nieciecza-Pogon Szczecin 1-1

Widzew Lodz-Katowice 3-0

Lech Poznan-G.Zabrze 2-1

Cracovia-Lechia Gdansk 2-2

Radomiak-Rakow Czestochowa 3-1

Motor Lublin-Jagiellonia Bialystok, przelozony

Legia Warszawa-Arka Gdynia, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki; do przerwy
0-0.

1.Wisla Plock 9pkt

2.Radomiak 7pkt

3.Cracovia 6pkt

4.Widzew 6pkt

5.G.Zabrze 6pkt

6.Lech 6pkt

7.Nieciecza 4pkt

8.Pogon 4pkt

9.Legia 3pkt

10.Rakow 3pkt

11.Motor 3pkt

12.Jagiellonia 3pkt

13.Z.Lubin 2pkt

14.Arka 1pkt

15.Katowice 1pkt

16.Korona 1pkt

17.Piast 0pkt

18.Lechia -4pkt

-“Bez Koulourisa Pogon Szczecin nie zdolala wygrac z beniaminkiem z
Niecieczy”-

Musa Juwara strzelil gola, ktory – gdyby zostal uznany – na pewno
kandydowalby do uderzenia ligowej kolejki. Po pierwszej polowie Pogon
Szczecin przegrywala w Niecieczy, potem jednak odrobila straty.

Pierwszy po trzech latach mecz ekstraklasy w Niecieczy wywolal ogromne
zainteresowanie. Juz kilka dni temu sprzedano wszystkie bilety. Z kolei dla
Pogoni to byl sprawdzian, czy slaba postawa zespolu wyjazdowym meczu
pierwszej kolejki z Radomiakiem byl tylko wypadkiem przy pracy.

Pogon zaczela mecz bez swojego najlepszego strzelca Efthymisa Koulourisa,
ktorego z gry wyeliminowal uraz plecow. Rowniez trener gospodarzy nie mogl
skorzystac z kluczowego napastnika Kamila Zapolnika leczacego uraz, jakiego
doznal w meczu z Jagiellonia Bialystok.

Pierwszy kwadrans nie byl interesujacy, ale w 16. minucie w sytuacji sam na
sam z bramkarzem znalazl sie Jesus Jimenez. Napastnik Bruk-Betu przelobowal
Krzysztof Kaminskiego, ale Marian Huja ofiarna interwencja wybil pilke tuz
przed linia bramkowa. Zaraz potem gospodarze wykonywali kolejno dwa rzuty
rozne i za drugim razem, po dosrodkowaniu Macieja Ambrosiewicza, Arkadiusz
Kasperkiewicz z bliska skierowal pilke do siatki.

Pogon mogla wyrownac w 29. minucie. Po podaniu od Kamila Grosickiego z 16
metrow strzelal Jose Pozo. Pilka otarla sie o noge jednego z obroncow
Bruk-Betu i przeleciala tuz obok slupka bramki.

W przerwie trener Robert Kolendowicz, niezadowolony z postawy swojej
druzyny, dokonal trzech zmian, a Grosicki zostal ustawiony jako srodkowy
napastnik. Mimo to w 53. minucie powinno byc 2:0 dla gospodarzy. Po
znakomitym podaniu Morgana Fassbendera, w sytuacji sam na sam z bramkarzem
znalazl sie Ambrosiewicz, ale Krzysztof Kaminski popisal sie skuteczna
interwencja.

To obudzilo Pogon. Grozny strzal, ale minimalnie niecelny, oddal Musa
Juwara. Potem samotnie na bramke Bruk-Bet popedzil Paul Mukairu, lecz
wracajacy Kasperkiewicz w ostatniej chwili go zablokowal. Po rzucie roznym
i strzale Juwary z 17 metrow goscie cieszyli sie wyrownania. Radosc nie
trwala jednak dlugo, bo po analizie VAR gol nie zostal uznany, gdy pilka
nim wpadla do siatki, odbila sie od reki Huji.

Pogon dalej nacierala. Milosz Mleczko obronil grozny strzal Pozo, a za
moment byl juz remis. Fredrik Ulvestad wylozyl pilke Grosickiemu, a ten
tylko dolozyl do niej noge i nie dal szans Mleczce.

W 71. minucie bramke mogl zdobyc Rafal Kurzawa. Pomocnik, ktory latem
przeszedl do Bruk-Betu z Pogoni, oddal strzal z pola karnego, lecz Kaminski
zdobyl wybic pilke na rzut rozny.

Ostatnie minuty byly bardzo emocjonujace. Obydwa zespoly staraly sie zdobyc
zwycieska bramke. Dobrych okazji nie wykorzystali m.in. Jakub Lis i
Krzysztof Kubica.

Pogon: Krzysztof Kaminski – Linus Wahlqvist (68. Jakub Lis), Danijel Loncar
(77. Dimitrios Keramitsis), Marian Huja, Leonardo Koutris (46. Leo Borges)
– Paul Mukairu, Adrian Przyborek (46. Mor N’Diaye), Fredrik Ulvestad, Jose
Pozo, Kamil Grosicki – Patryk Paryzek (46. Musa Juwara).

-“Lechia Gdansk prowadzila dwa razy w Krakowie. Stracila wygrana w
doliczonym czasie gry. Tomas Bobcek z czwartym golem w tym sezonie”-

Pawel Stankiewicz, Krakow

Lechia dwukrotnie prowadzila w Krakowie, a jednak nie zdobyla kompletu
punktow. Decydujacego gola stracila juz w doliczonym czasie gry.
Bialo-Zieloni mieli ogromna szanse na to, aby wygrac pierwsze spotkanie w
tym sezonie w PKO Ekstraklasie, a zamiast tego – na wlasne zyczenie –
wracaja do Gdanska z jednym punktem.

Pierwsze dwie kolejki nowego sezonu w PKO Ekstraklasie pokazaly stare
problemy zespolu Lechii. Gra w defensywie byla zla, a teraz wcale nie jest
lepsza. Szesc straconych goli w dwoch meczach to wynik fatalny i choc
druzyna strzelila cztery bramki w tych spotkaniach, to nie zdobyla nawet
jednego punktu.

Srodek obrony to zdecydowanie deficytowa pozycja w zespole Bialo-Zielonych.
Nie ma nawet duzego pola manewru, bo do dyspozycji sa tylko Bujar Planna,
Elias Olsson i Maksym Diaczuk. W Krakowie bylo jeszcze gorzej, bowiem
zabraklo kontuzjowanego Pllany, wiec na lawce rezerwowych nie bylo zadnego
nominalnego srodkowego obroncy.

– Z pewnoscia musimy byc regularni i rozwazni w tym, co robimy. Stracilismy
az szesc goli w dwoch meczach i to jest problem, ale zapewniam, ze ciezko
nad tym pracujemy. Zrobilismy duzo analiz wideo, podczas ktorych pokazujemy
zawodnikom, jak powinni bronic. Ich podejscie do pracy jest znakomite. Na
tym polega moja praca, aby rozwiazywac takie problemy. Wszyscy ciezko
pracujemy, a ludzie odpowiedzialni za transfery staraja wzmocnic druzyne –
mowil John Carver, trener Lechii, jeszcze przed wyjazdem do Krakowa.

Lechia grajac tak slabo w obronie pojechala do Krakowa, aby przelamac sie w
starciu z liderem w tabeli PKO Ekstraklasy. Pierwsza polowa pokazala to, co
wszyscy wiemy, czyli ze zespol prowadzony przez trenera Carvera ma jakosc w
ofensywie, ale z tylu trzeba drzec o zachowania poszczegolnych pilkarzy.

Wszystko zaczelo sie dla Lechii bardzo dobrze. Juz w 9 minucie po zagraniu
Kacpra Sezonienki pilke w polu karnym przyjal Tomas Bobcek stojac tylem do
bramki, po czym sie obrocil i silnym strzalem dal gosciom prowadzenie. W
kapitalnej formie jest Bobcek, ktory w trzecim meczu strzelil swojego
czwartego gola w tym sezonie. Zanim Bialo-Zieloni strzelili tego gola, to
na poczatku spotkania goraco bylo w polu karnym gdanskiego zespolu.
Cracovia szukala swoich szans na doprowadzenie do wyrownania, ale
znakomicie bronil Szymon Weirauch. Jednak w 36 minucie bramkarz Lechii byl
bez szans. Diaczuk probowal zagrac pilke glowa do Weiraucha, ale zrobil to
za slabo i do futbolowki dopadl Filip Stojilkovic i bez problemu skierowal
ja do siatki. W ten sposob gdanszczanie stracili prowadzenie w Krakowie na
wlasne zyczenie, bo znowu nie potrafili uniknac prostego i jakze
kosztownego bledu.

Lechia mogla zejsc na przerwe prowadzac, kiedy z dystansu huknal Bobcek,
ale tym razem zabraklo mu troche szczescia, bo pilka odbila sie od slupka i
wrocila na boisko.

W drugiej polowie Lechia nie zamierzala bronic wyniku i szukala swoich
akcji, aby zaskoczyc defensywe “Pasow”. I szybko swoj plan zrealizowala.
Pilke z autu wrzucil w pole karne Rifet Kapic, tak wybil ja glowa Oskar
Wojcik, ale do futbolowki dopadl Iwan Zelizko i kapitalnie, w swoim stylu,
uderzyl z dystansu i pilka wyladowala w siatce. Ponownie duza radosc w
szeregach zespolu oraz wsrod kibicow z Gdanska.

Cracovia ruszyla do zdecydowanego ataku, a najgrozniej bylo w 62 minucie
spotkania. Po dosrodkowaniu Mikkela Maigaarda glowa strzelal Gustav
Henriksson, ale trafil w poprzeczke, a dobitke Otara Kakabadze znakomicie
obronil Weirauch, ktory rozegral bardzo dobre spotkanie.

Niestety, blad w defensywie w doliczonym czasie gry dal Cracovii
wyrownanie. Po dosrodkowaniu w pole karne remis druzynie gospodarzy
uratowal Filip Stojilkovic.

I LIGA

2 kolejka

Odra Opole-Miedz Legnica 2-1

3 kolejka

Wieczysta Krakow-Znicz Pruszkow 4-0

LKS Lodz-Polonia Bytom 5-0

Pogon Grodzisk MAz.-Miedz Legnica 4-0

Stal Rzeszow-Chrobry Glogow 2-2

Stal Mielec-Polonia Warszawa 1-3

Slask Wroclaw-Ruch Chorzow 3-1

Pogon Siedlce-Odra Opole 0-1

G.Leczna-Puszcza Niepolomice 2-2

W poniedzialek Tychy-Wisla Krakow

1.Pogon Grodzisk 7pkt

2.Wieczysta 7pkt

3.Wisla Krakow 6pkt

4.Tychy 6pkt

5.LKS Lodz 6pkt

6.Polonia Bytom 6pkt

7.Odra Opole 6pkt

8.Chrobry Glogow 4pkt

9.Slask Wroclaw 4pkt

10.Polonia Warszawa 4pkt

11.Stal Rzeszow 4pkt

12.Ruch 4pkt

13.Puszcza 3pkt

14.Stal Mielec 3pkt

15.Pogon Siedlce 1pkt

16.G.Leczna 1pkt

17.Znicz 0pkt

18.Miedz 0pkt

Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl