DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 303) (6793) 31 pazdziernika 2025r.
Pogoda
piatek, 31 pazdziernika 11 st C
Zachmurzenie
Opady:20%
Wilgotnosc:74%
Wiatr:26 km/godz
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego ostatniego dnia pazdziernika 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
Policja zlapala dwoch handlarzy narkotykow i zaprowadzila ich przed Sad.
Sedzia: Wiecie, co, chlopaki? Wygladacie mi generalnie na porzadnych, wiec
dam wam jedna szanse. Wypuszcze was, ale pod warunkiem, ze przekonacie
kilka osob, aby przestaly brac narkotyki. No wiec juz idzcie i jutro
stawcie sie u mnie i powiedzcie mi o swoich dokonaniach.
Nazajutrz obaj przychodza.
– No i jak? – pyta sedzia pierwszego z nich.
– Udalo mi sie 7 ludzi odciagnac od narkotykow.
– O, to niezle, a w jaki sposob to zrobiles?
– No… narysowalem im dwa kolka – “O” i “o”. Jedno wieksze, drugie
mniejsze. No i wytlumaczylem im, ze to wieksze to jest mozg czlowieka,
ktory nie bierze, a to mniejsze to mozg czlowieka, ktory cpa.
– No to bardzo sprytnie. To zgodnie z umowa jestes wolny. A ty? Ilu ludzi
przekonales? – zwraca sie do drugiego.
– 75 osob.
– Ile?! A w jaki sposob?!
– No bardzo podobnie jak kolega. Tez narysowalem im dwa kolka – “o” i “O” i
powiedzialem, ze to mniejsze to jest ich odbyt zanim trafia za narkotyki do
pudla…
Co sie wydarzylo? Zanieczyszczenie Wisly wzroslo w pazdzierniku
pieciokrotnie. Najnowsze dane z autonomicznej stacji pomiarowej pokazuja,
ze Wisla na warszawskim odcinku mierzy sie z jednym z najpowazniejszych
epizodow zanieczyszczenia ostatnich lat. Przewodnosc wody wzrosla niemal
pieciokrotnie, co oznacza bardzo wysoka zawartosc jonow soli i mineralow.
Podczas rejsu replika szkuty Oskar Kolberg o stanie i wyzwaniach zwiazanych
z Wisla rozmawialismy z przedstawicielem WWF, oraz tworca niecodziennej
wystawy o rzece. Wisla, najdluzsza rzeka w Polsce, rozciagajaca sie na
dlugosci 1047 km, boryka sie z coraz wiekszymi problemami, takimi jak
wydobycie piasku, zrzuty nieczystosci, regulacje i powstajace na niej
przegrody, az w koncu susza.
Wisla z pokladu repliki szkuty Oskar Kolberg
By lepiej zrozumiec, czym dzis dla Warszawy i jej mieszkancow jest Wisla,
nasza redakcja wybrala sie w rejs replika szkuty Oskar Kolberg z Wiktorem
Strumilla, pasjonatem rzek i fotografem. To on wraz z innymi milosnikami
zeglugi osiem lat temu zbudowal wlasnorecznie szkute – jest to historyczny
typ statku, ktory zwlaszcza w sredniowieczu i do XVIII wieku uzywany byl do
transportu ciezkich ladunkow, takich jak zboze, piasek czy drewno. Prace
nad budowa repliki trwaly blisko pol roku. Na wodzie jest zupelnie inna
perspektywa widzenia Warszawy. Tutaj zdajemy sobie sprawe z tego, ze Wisla
jest takim przeciagiem stolicy. Tu powietrze jest duzo lepsze. Jest cisza,
spokoj – wskazuje w rozmowie z nami Wiktor. – Jak to powiedzial kiedys
etnograf Wojtek Marchlewski: “przemieszczaly sie tedy idee, towary i
wartosci” – dodaje.
Wiktor Strumillo w ubieglym roku przeplynal swoja lodzia cala Wisle, od
ujscia Dunajca do Baltyku. – To jest niezapomniana chwila, gdy sie wyplywa
Wisla na Baltyk – wspomina.
Podczas rejsu po Warszawie nasza redakcja wykonala z lodzi ujecia dronem,
pokazujace Wisle z perspektywy, jakiej nie widac z brzegu – majestatyczna,
ale i naznaczona dzialalnoscia czlowieka. Wisla na odcinku warszawskim nie
od dzis zmaga sie z wieloma problemami. Niski poziom wody – poglebiany
przez dlugotrwala susze i wydobycie piasku z dna sprawia, ze rzeka traci
naturalna zdolnosc do samooczyszczania. W ostatnich latach ekolodzy
alarmuja tez o rosnacym wplywie inwestycji hydrotechnicznych i planow
budowy progow spietrzajacych, ktore moga zaklocic naturalny bieg rzeki.
Dodatkowym zagrozeniem sa okresowe zrzuty sciekow. O kondycji Wisly w
Warszawie w trakcie rejsu rozmawiamy z Przemyslawem Nawrockim, biologiem z
Fundacji WWF, ktory od lat 80. zajmuje sie rzeka i jej ochrona.
– Nieustajacym zagrozeniem dla Wisly na odcinku warszawskim, zwanym
“gorsetem”, jest to, ze rzeka jest uregulowana. W zwiazku z tym naturalne
procesy, ktore byly odpowiedzialne na przyklad za tworzenie sie plaz, tutaj
zaniknely. Zarowno regulacje koryta, jak i intensywny pobor piasku z Wisly
sprawia, ze rzeka na tym stolecznym fragmencie podatna jest na rozne
problemy zwiazane z deficytem wody i jej nagrzewaniem sie – slyszymy. W
Warszawie najwiekszym problem jest niski stan wody. W sierpniu nie moglem
wyplynac z portu. Ten stan byl tak niecodzienny, ze nie dalo sie przeplynac
przez brame w Porcie Czerniakowskim zrobiona kiedys, gdy nie przewidywano
tak niskiego stanu wody – dodaje Wiktor.
“Efekt Barei”
Biolog z WWF zauwaza, ze przez wprowadzone lata temu regulacje, odcinek
warszawski utracil to, co jest naturalne dla rzeki nieuregulowanej, czyli
wyspy. Warszawa w ramach projektu Life odzyskala juz jedno z takich miejsc.
Na zanik dzikich plaz na wysokosci stolicy mialo tez wplyw komercyjne
wydobycie z Wisly piasku. Taki proceder szczegolnie widoczny jest w
dzielnicach Wawer i Wilanow.
– Plaze nad Wisla istnialy w okresie wojennym i wczesnopowojennym do czasu
wprowadzenia regulacji koryta Wisly. Polaczenie regulacji z bardzo
intensywnym wydobyciem piasku z Wisly powyzej Warszawy skutkuje “efektem
Barei” – teraz ciezarowkami musimy wozic piach, zeby miec plaze – wskazuje
Przemyslaw Nawrocki. – Powinnismy zaczac myslec o tym, aby Wisle warszawska
stopniowo odregulowywac – dodaje.
Na skutek wydobycia piasku nastapila erozja koryta rzeki. Wisla plynie
glebiej i szybciej odprowadza wode z sasiednich ciekow. To pociaga za soba
kolejny katastrofalny dla natury skutek – w zwiazku z postepujaca erozja
dna Wisly Elektrocieplownia Siekierki ma problemy z poborem wody sluzacej
do chlodzenia swoich instalacji. Pojawiaja sie plany budowy konstrukcji
spietrzajacej rzeke. Na to natomiast nie chca zgodzic sie ekolodzy.
Powinnismy zaprzestac pomyslow przegradzania Wisly, a zamiast tego zadbac o
to, zeby elektrownia przeszla na zamkniety obieg wody – komentuje
przedstawiciel WWF. – Wisla byla kiedys ogromnie waznym miejscem dla ryb
wedrownych. Wielkie populacje troci wedrownych, lososia oraz resztki
populacji jesiotra wyginely po wybudowaniu stopnia wodnego we Wloclawku.
Prog, ktory teraz planuje Elektrownia Siekierki, to jest kolejna przeszkoda
dla migracji ryb i innych organizmow. Powinnismy zaprzestac pomyslow
przegradzania Wisly – dodaje stanowczo. Jako przyklad do nasladowania
specjalista z WWF podal rzeke Loare we Francji, gdzie calkowicie zakazano
poboru kruszyw – piachu czy zwiru. – Powinnismy zrobic dokladnie to samo z
naszymi rzekami – sugeruje. Stoleczny radny i aktywista spoleczny Jan
Mencwel, ktory od lat dziala w kontekscie ochrony Wisly, jako najwiekszy
jej problem w rozmowie z tvnwarszawa.pl wymienia krytycznie niski stan
wody. – To zjawisko powtarza sie od kilku lat szczegolnie w sierpniu. Jest
to wyjatkowo niepokojace – zauwaza.
Jan Mencwel w kontekscie przeciwdzialania niskim stanom rzeki takze
wymienia zaprzestanie wydobycia piasku, ktore szczegolnie szkodliwe staje
sie na odcinku przed Warszawa i na wysokosci Wilanowa oraz Wawra, gdzie
dochodzi do erozji gleby. – Tutaj trzeba dzialac stanowczo. Warszawa
powinna odmowic uzgodnien tym kopalniom, aby przeniesc je w inne miejsca,
poza miastem – wskazuje.
Wisla w Warszawie w alarmujacym stanie
W pazdzierniku Wisla w Warszawie znalazla sie w wyjatkowo zlym stanie
fizykochemicznym. Najnowsze dane z autonomicznej stacji pomiarowej
WaterSense zainstalowanej przy Bulwarze Pattona wskazuja na gwaltowny
wzrost przewodnosci wody – z okolo 900 µS/cm (red. mikrosiemensy na
centymetr) do niemal 5000 µS/cm w zaledwie kilkanascie dni. Chodzi o
kluczowy wskaznik czystosci wody i zawartosc substancji mineralnych Jak
podaje nam tworca autonomicznych stacji pomiarowych Filip Budny, “to
drastyczny skok oznaczajacy nagle zwiekszenie ilosci soli i zanieczyszczen
jonowych w rzece – zjawisko, ktore nie ma naturalnego uzasadnienia
hydrologicznego”. Zdaniem Filipa Budnego, “najprawdopodobniej mial miejsce
epizod intensywnego zrzutu silnie zmineralizowanych sciekow z poludnia
kraju – z kierunku Gornego Slaska lub doplywow przemyslowych dolnego biegu
Wisly, ktore po kilku dniach dotarly do Warszawy”. “Tuz po tym zdarzeniu
poziom rzeki wzrosl o okolo 20 cm, co spowodowalo chwilowe rozcienczenie i
poprawe parametrow, ale sam fakt tak wysokiej mineralizacji wody pozostaje
alarmujacy. To jeden z najwyzszych poziomow przewodnosci odnotowanych w
Wisle w ostatnich latach – sygnal, ze do rzeki nadal trafiaja
niekontrolowane zrzuty” – dodaje w nadeslanym nam uzasadnieniu.
– Wisla w Warszawie caly czas znajduje sie pod presja odprowadzanych
sciekow, ktore nie sa perfekcyjnie oczyszczane. Do Wisly trafiaja rozne
substancje zwiazane z lecznictwem, czyli farmaceutyki, a to jest dzisiaj
wazne skazenie wod wislanych – wyjasnia Przemyslaw Nawrocki i przyznaje, ze
zawsze istnieje tez ryzyko powtorzenia sie awarii oczyszczalni sciekow.
O poprawie czystosci wody w Wisle wspomina w rozmowie z nami takze Jan
Mencwel, ktory proponuje zastosowanie miejscowych filtrow, ktore chociaz na
poszczegolnych odcinkach rzeki, moglyby znacznie wplynac na stan wody. – Po
zastosowaniu prostych filtrow miejscowych oraz odpowiednich roslin
moglibysmy pomyslec o przywroceniu kapielisk w niektorych lokalizacjach,
ktore dawniej funkcjonowaly w Warszawie. Na starych fotografiach widac
mieszkancow owczesnej Warszawy korzystajacych z urokow Wisly. Cudowanie
byloby do tego wrocic – przyznaje. Dzialacz zauwaza tez zupelnie inny
problem warszawskiego fragmentu rzeki. – Jest problem z czystoscia brzegow,
ze smieciami nad Wisla, z brakiem toalet. Niestety widac to bardzo mocno,
tutaj rozwiazaniem jest dodanie wiekszej ilosc zamykanych smietnikow.
Toalety powinny byc czesciej rozmieszczone, nawet niekoniecznie tuz przy
wodzie, ale w okolicy – wskazuje.
Mencwel: jest animacja, brak twardych dzialan
W ostatnich latach wladze Warszawy preznie aktywizuja okolice Wisly, wzdluz
brzegu rzeki odbywaja sie wystawy, spacery przyrodnicze czy spotkania
edukacyjne. Jak zauwaza Mencwel, Dzielnica Wisla skupia sie obecnie na
aktywizowaniu mieszkancow, promujac aktywnosci nad woda. Wiele z
pozytecznych dzialan odbywa sie dzisiaj w Pawilonie Edukacyjnym Kamien. To,
czego brakuje, to twarde dzialania majace na celu ochrone Wisly przed
zmianami klimatycznymi oraz ograniczenie ingerencji ludzkiej w temacie
rzeki – podsumowuje Mencwel.
“Jestem Wisla” – wystawa, ktora uczy patrzec na rzeke
Stacja pomiarowa WaterSense przy Bulwarach Pattona, ktora wykryla w
ostatnim czasie gwaltowny wzrost przewodnosci wody, zostala zainstalowana w
ramach dzialan artystycznych towarzyszacych wystawie “Jestem Wisla”.
Autorem wystawy jest fotograf Wiktor Strumillo, projekt powstal przy
wspolpracy z Zarzadem Zieleni.
Wystawa przedstawia fotografie Wisly z roznych perspektyw – najczesciej z
drona.
– Chcialem pokazac te dzika czesc rzeki. Miejsca, ktore z perspektywy
Warszawy nie sa dostepne, a wystarczy tylko wsiasc na lodke, wyplynac za
miasto na poludnie albo na polnoc. Czesc tych obrazow mozemy zobaczyc juz
niecala godzine drogi od Warszawy – opowiada nam tworca wystawy.
Zdjecia powstaly w trakcie ubieglorocznego flisu rzecznego, czyli rejsu
Wisla od ujscia Dunajca do Baltyku. Wiktor na drewnianej replice szkuty
Oskar Kolberg plynal nieprzerwanie przez 44 dni.
To juz ostatni moment, kiedy mozna zobaczyc wystawe, trwa ona tylko do
konca pazdziernika. Mamy wielkie szczescie, ze posiadamy w Warszawie taka
rzeke, jest ona wyjatkowa. Czesto slysze, jak niejedna osoba bedaca w
Warszawie przejazdem, zwraca uwage na niezabudowana Wisle jako ogromna
wartosc stolicy – przyznaje Jan Mencwel. – To jest cos, co trzeba chronic –
dodaje.
Milosnicy rzek apeluja, aby Wisle uczynic przyjazna dla przyrody i dla
mieszkancow Warszawy. – Gdybysmy odzyskali dzikie plaze w centrum miasta,
to Wisla bylaby najpiekniejsza duza rzeka w duzej europejskiej stolicy –
podsumowuje Przemyslaw Nawrocki z WWF.
Miliardy dla Polski. Jest decyzja Brukseli. Komisja Europejska zatwierdzila
wniosek Polski o wyplate trzeciej transzy srodkow z Krajowego Planu
Odbudowy – podala w srode KE. Polska otrzyma ponad szesc miliardow euro,
ktore zostana przeznaczone na projekty w zakresie edukacji, rozwoju
cyfrowego, czystej energii oraz transportu. Chodzi o 26 mld zl, o ktore
polski rzad zlozyl wniosek do KE jeszcze pod koniec 2024 r.
Miliardy dla Polski. Decyzja KE
“Po dokonaniu oceny wniosku o platnosc Komisja stwierdzila, ze Polska w
sposob zadowalajacy zrealizowala 30 kamieni milowych i 14 wartosci
docelowych (zwiazanych z czescia inwestycyjna KPO – red.)” – podala KE w
komunikacie. “Reformy i inwestycje zwiazane z tym wnioskiem o platnosc beda
motorem pozytywnych zmian dla obywateli i przedsiebiorstw w Polsce, w
szczegolnosci w obszarze edukacji, rozwoju cyfrowego, czystej energii i
transportu” – podkreslila KE.
Bruksela bedzie mogla przelac pieniadze do Warszawy po tym, jak opinie na
temat polskiego wniosku wyda dzialajacy przy KE komitet zlozony z
przedstawicieli panstw czlonkowskich, na co ma miesiac. Jak poinformowala
KE, 6,2 mld euro ma zostac przeznaczone m.in. na modernizacje systemow
grzewczych w budynkach mieszkalnych jednorodzinnych i wielorodzinnych.
Polska ma tez ulatwic integracje sieci energii odnawialnej poprzez przepisy
umozliwiajace laczenie kabli. W zwiazku z nowa transza pieniedzy w Polsce
maja tez zostac ustanowione obowiazkowe strefy niskoemisyjne w miastach o
wysokim stopniu zanieczyszczenia.
Celem bedzie takze – jak poinformowala KE – “promowanie inwestycji w morska
energetyke wiatrowa” i “wspieranie innowacji w zakresie wodoru poprzez
tworzenie sprzyjajacych warunkow dla rozwoju technologii”.
Polska bedzie zobowiazana do wdrozenia standardow jakosci opieki nad
dziecmi oraz zapewnienia dlugoterminowego finansowania uslug dla dzieci
ponizej trzeciego roku zycia. Jak podkreslila KE, w zwiazku z trzecia
platnoscia dla Polski ustanowione zostana przepisy usprawniajace wdrazanie
technologii 5G poprzez eliminacje barier regulacyjnych i logistycznych.
Przewidziane jest rowniez dalsze inwestowanie w modernizacje infrastruktury
drogowej w celu zwiekszenia bezpieczenstwa i zmniejszenia ryzyka wypadkow
na drogach. Z poprzednich trzech wnioskow o platnosc z KPO Polska otrzymala
67 mld zl: 27 mld zl z pierwszego wplynelo do Polski w kwietniu 2024 r., 40
mld zl – w grudniu 2024 r. By polski rzad mogl zlozyc czwarty wniosek o
platnosc z KPO, zakonczyc sie musi proces zmian w polskim planie,
zainicjowany przez rzad pod koniec wrzesnia br. Kraje czlonkowskie moga
wystepowac z wnioskiem o platnosc dwa razy w roku.
Nowa polska rewizja KPO przewiduje m.in. zniesienie oplat za uzytkowanie
aut spalinowych oraz zmniejszenie puli pozyczek o 21,5 mld zl (5,1 mld
euro).
Oplata rejestracyjna od samochodow spalinowych osob prywatnych oraz
cykliczna oplata srodowiskowa dotyczaca przedsiebiorcow mialy wejsc w zycie
w przyszlym roku, ale rzad chce je usunac. W zamian proponuje w rozmowach z
KE ulatwienia dla produkcji biometanu i przesylu biogazu, a takze
rozwiazania z zakresu kogeneracji oraz dolaczenie do unijnych systemow
tworzacych wspolny rynek bilansowania energii.
Polskie KPO
Polska chce zmniejszyc pule pozyczek, ktore moglyby zostac niewykorzystane
do czasu zakonczenia KPO w sierpniu 2026 r., a ktore moglyby stanowic koszt
dla panstwa ze wzgledu na zwiekszenie jego potrzeb pozyczkowych. Polskie
KPO zmieniane bylo dotad trzy razy. Pierwsza rewizja zostala zaakceptowana
przez KE w listopadzie 2023 r., druga w lipcu 2024 r., a trzecia w czerwcu
br. Ta ostatnia zakladala przede wszystkim utworzenie Funduszu
Bezpieczenstwa i Obronnosci, a takze wzmocnienie Panstwowej Inspekcji Pracy
(w miejsce oskladkowania umow zlecenia).
Przedszkolaki, a obok skory i futra zwierzat. “Co dzieci wyniosly z tych
zajec?” Podczas zajec z okazji Swiatowego Dnia Zwierzat przedszkolakom
zaprezentowano skory i futra dzikich zwierzat. Na “zywa” lekcje przyrody
zapraszala Wojewodzka i Miejska Biblioteka w Gorzowie Wielkopolskim, a w
roli eksperta pojawila sie przedstawicielka Klubu Kolekcjonera i Kultury
Lowieckiej. – Chyba nie tak powinnismy swietowac ten dzien – zwraca uwage
spoleczniczka. Wedlug mnie to jest zaprzeczenie tego, czym powinny nasiakac
dzieci w tym wieku – mowi nam Klaudia Kuras ze Stowarzyszenia Lesne Sprawy
w Katowicach. To wlasnie jego czlonkowie, pierwsi zwrocili uwage na
kontrowersyjny scenariusz zajec dla dzieci z dwoch miejskich przedszkoli w
Gorzowie Wielkopolskim.
2 pazdziernika dwie grupy starszakow pojawily sie w Wojewodzkiej i
Miejskiej Bibliotece w Gorzowie Wielkopolskim, by wziac udzial w zajeciach
z okazji Swiatowego Dnia Zwierzat. Na spotkaniu byla tez przedstawicielka
Klubu Kolekcjonera i Kultury Lowieckiej.
Jeszcze w poniedzialek (28 pazdziernika) na stronie internetowej biblioteki
mozna bylo przeczytac krotka relacje z wydarzenia. Spotkanie zaczelo sie od
“wprowadzenia” i wysluchania fragmentu bajki “Los i biblioteka na kolkach”
Ingi Moore. A dalej? “Uczestnicy poznali fascynujacy swiat dzikich zwierzat
zyjacych w Polsce oraz uslyszeli wiele ciekawostek m.in., ze na kobiete
zajmujaca sie polowaniami mowi sie – diana, ze jelenie maja poroze, a nie
rogi, borsuk lubi czystosc i porzadek, natomiast lis jest ‘brudaskiem’.
(…) Duzo smiechu wywolaly dzwieki wabikow, ale najwiekszy entuzjazm i
zainteresowanie wzbudzily skory daniela, borsuka, bobra, dzika oraz
mieciutki lis, jenot, czy wydra” – napisano w relacji.
W mediach spolecznosciowych Polskiego Zwiazku Lowieckiego oraz Wojewodzkiej
i Miejskiej Biblioteki w Gorzowie Wielkopolskim na krotko pojawily sie
zdjecia. Na fotografiach widac kilkulatki, ktore siedza na dywanie w kregu,
a na srodku leza skory zwierzat. – Pierwsza mysl, kiedy zobaczylismy te
zdjecia to: czego my wlasciwie uczymy i chcemy uczyc dzieci? A druga: chyba
nie tak powinnismy swietowac ten dzien z dziecmi – mowi Kuras. Wiadomo, ze
przedszkolaki uczestniczyly w zajeciach na zaproszenie biblioteki, z ktora
wspolpracuja od wielu lat. – Nauczyciel otrzymal informacje o ogolnym
programie zajec, ktory mial byc poswiecony edukacji o zwierzetach i ich
srodowisku. Zajecia mial przeprowadzic zaproszony przez biblioteke gosc.
Nie mielismy szczegolowego scenariusza zajec – opowiada nam Katarzyna
Kasprzak, dyrektorka Przedszkola Miejskiego nr 17 w Gorzowie Wielkopolskim.
Z tej placowki w zajeciach uczestniczylo 19 dzieci w wieku pieciu lat. Jak
tlumaczy dyrektorka, rodzice zostali poinformowani o wizycie w bibliotece.
Zgode na wszystkie wyjscia grupowe poza teren przedszkola opiekunowie
dzieci podpisuja raz – na poczatku roku szkolnego.
– Zajecia mialy charakter edukacyjny. Na poczatku przeczytano dzieciom
ksiazke o zwierzetach. Nastepnie gosc opowiedzial o roznych gatunkach
zwierzat, o przygotowaniach do zimy, oraz o tym, jak dbac i dokarmiac
zwierzeta zima. Dzieci zapoznaly sie z odglosami roznych ptakow i
przypomnialy sobie, jak nalezy zachowac sie w lesie. Na zakonczenie
dzieciom przekazano informacje, jakie zwierzeta gubia poroze oraz jakie
funkcje dla zwierzat pelni futro – zrelacjonowala dyrektorka, choc jak
zaznacza, sama nie uczestniczyla w spotkaniu.
Dyrekcja placowki zapewnia, ze nauczyciele nie zauwazyli “negatywnych
reakcji emocjonalnych u dzieci”. Nie bylo tez skarg od rodzicow
przedszkolakow, ktore pojawily sie wtedy w bibliotece. Choc tu nasuwa sie
pytanie, na ile faktycznie posiadaja wiedze o przebiegu tamtych zajec.
Katarzyna Kasprzak zaznaczyla, ze jej zdaniem “prezentowanie ‘mysliwskich
trofeow’ pozyskanych w celach hobbystycznych jest nieodpowiednie, bez
wzgledu na wiek odbiorcy”. To nie pierwszy raz, gdy w tej bibliotece w
Gorzowie Wielkopolskim odbywaja sie zajecia organizowane wspolne z Polskim
Zwiazkiem Lowieckim, ale dyrektor placowki twierdzi, ze po raz pierwszy
zdarzylo sie, ze dzieciom zaprezentowano futra zwierzat. – Zapraszamy na
spotkania, wiele osob. Oczywiscie wiemy, kogo zapraszamy. Wiemy tez, z kim
wspolpracujemy, jednak ostatecznie moge powiedziec, ze trudno przewidziec,
co dana osoba powie albo czy wyciagnie nagle jakis rekwizyt – tlumaczy sie
Slawomir Szenwald, dyrektor Wojewodzkiej i Miejskiej Biblioteki w Gorzowie
Wielkopolskim. Czy mieliscie jakis sygnal o tym, jak beda przebiegac
zajecia i ze zostana zaprezentowane trofea? – dopytuje. – Krotko mowiac,
nie mielismy zadnego sygnalu – twierdzi dyrektor.
Przekonuje rowniez, ze celem zajec mialo byc poznanie lesnej fauny. Teraz,
gdy mleko sie rozlalo, dyrektor bije sie w piers i stwierdza, ze pracownicy
biblioteki powinni miec “odwage, by przerwac” zajecia.
– Wedlug mojego pracownika, na tych zajeciach raczej byl entuzjazm i
ciekawosc dzieci, ale ja rozumiem, ze takich “eksponatow” nie nalezy
prezentowac w dzisiejszych czasach. Zabraklo delikatnosci, wyczucia – mowi.
Dyrektor biblioteki rowniez zapewnia, ze do placowki nie dotarly krytyczne
opinie z przedszkoli czy od rodzicow. – Mimo to reagujemy na ten sygnal
spoleczny. Dzieciom nie powinno sie prezentowac tego typu obiektow.
Przeprowadzilem odpowiednia rozmowe z pracownikiem. Jako instytucja
wyciagnelismy oczywiscie wnioski. Na ten moment poprosilem, zeby nie
wspolorganizowac z Polskim Zwiazkiem Lowiectwa zadnych spotkan i zajec,
dopoki sytuacji nie wyjasnimy – konczy dyrektor.
Zawieszenie wspolpracy dotyczy wydarzen dla dzieci i doroslych.
Pomimo kilku prob nie udalo nam sie uzyskac komentarza Polskiego Zwiazku
Lowiectwa w Gorzowie Wielkopolskim, dlatego pytania o zajecia w bibliotece
ostatecznie przeslalismy mejlowo. Czekamy na odpowiedz.
Trzaskowski: doprowadzili do tego i teraz krzycza, ze za pozno ich zlapano
za reke. Proba stawiania znaku rownosci pomiedzy tymi, ktorzy afere
wywoluja, a tymi, ktorzy pozniej musza doprowadzic sprawe do sadu, to jest
cos absolutnie niebywalego – ocenil w “Faktach po Faktach” TVN24 Rafal
Trzaskowski, prezydent Warszawy. Odniosl sie w ten sposob do afery
zwiazanej ze sprzedaza dzialki pod CPK pod koniec rzadow Prawa i
Sprawiedliwosci. W 2023 roku, niedlugo przed oddaniem wladzy przez PiS,
resort rolnictwa wydal zgode na sprzedaz przez Krajowy Osrodek Wsparcia
Rolnictwa (KOWR) wiceprezesowi firmy Dawtona Piotrowi Wielgomasowi dzialki
o powierzchni 160 ha w miejscowosci Zablotnia. Przez nia ma przebiegac
linia kolei duzej predkosci z Warszawy do lotniska CPK. Transakcje
przeprowadzono za 22,8 mln zl, choc wartosc gruntu moze wzrosnac nawet do
400 mln zl – ujawnila Wirtualna Polska.
Trzaskowski: klasyczne odwracanie kota ogonem
Prezydent Warszawy Rafal Trzaskowskistwierdzil w “Faktach po Faktach”
TVN24, ze proby politykow PiS, aby obarczyc wina za te afere oboz rzadzacy,
“to nieprawdopodobna bezczelnosc”. – Dlatego ze jest to przekret PiS-owski,
bo na to wszystko wskazuje, albo transakcja, ktora jest nieslychanie
podejrzana. I teraz zarzut jest kierowany w stosunku do Koalicji
Obywatelskiej, ze za wolno tropiony jest przekret PiS-owski. Byc moze
rzeczywiscie za wolno, natomiast proba stawiania tutaj znaku rownosci to
jest klasyczne odwracanie kota ogonem – ocenil byly prezydent KO na
prezydenta. Trzaskowski przyznal, ze niektore afery PiS-u moglyby byc
szybciej napietnowane i szybciej rozliczone. – Natomiast proba stawiania
znaku rownosci pomiedzy tymi, ktorzy afere wywoluja, a tymi, ktorzy pozniej
musza doprowadzic sprawe do sadu, to jest cos absolutnie niebywalego –
podkreslil.
Jak mowil gosc TVN24, politycy PiS “doprowadzili do bardzo dziwnej
transakcji w momencie, kiedy nie powinni rzadzic, i teraz krzycza, ze za
pozno ich zlapano za reke”. Prezydent Warszawy odniosl sie takze do
doniesien, ze nabywca dzialki wplacil pieniadze na jego kampanie wyborcza,
gdy ubiegal sie o urzad prezydenta Polski. – Kazda osoba moze wplacac
pieniadze na fundusz wyborczy – tlumaczyl gosc programu. – Jaki ja mam
wplyw, jako prezydent Warszawy, na to, jak sprzedawane sa gdzies pod Lodzia
dzialki? – zapytal. Trzaskowski potwierdzil, ze firma Dawtona sponsorowala
Campus Polska Przyszlosci. – Jest jednym z naszych partnerow i to jest
wszystko jasne i transparentne – oswiadczyl. Dodal, ze odwiedzal firme
Dawtona, podobnie jak “150 innych firm”, podczas kampanii wyborczej.
– Jeszcze raz powtarzam, nie mam nic absolutnie wspolnego z ta sprawa.
Prezydent Warszawy nie ma zadnej wladzy, jezeli chodzi o te decyzje, o
ktorych mowimy – podkreslil gosc TVN24. – Dobrze by bylo, zeby po prostu ta
dzialka jak najszybciej wrocila w rece panstwa, po to, zeby mogl ten
projekt (CPK-red.) byc realizowany – dodal.
Koniec obserwacji. Podejrzany o brutalne zabojstwo na uniwersytecie trafi
do aresztu. Prokuratura Okregowa w Warszawie poinformowala, ze zakonczyla
sie obserwacja psychiatryczna Mieszka R. podejrzanego o brutalne zabojstwo
portierki na Uniwersytecie Warszawskim. Mezczyzna ma zostac
przetransportowany do aresztu sledczego w Radomiu.
– Oczekujemy na opinie bieglych psychiatrow po przeprowadzonej obserwacji –
poinformowal rzecznik Prokuratury Okregowej w Warszawie prok. Piotr Antoni
Skiba.
Mieszko R. przez cztery tygodnie przebywal w szpitalu psychiatrycznym w
Jaroslawiu, gdzie na oddziale zamknietym, w ramach stosowanego tymczasowego
aresztowania, byl poddany obserwacji sadowo-psychiatrycznej.
Wobec Mieszka R. w dalszym ciagu stosowany jest areszt, ktory w sierpniu
zostal przedluzony o kolejne szesc miesiecy – do polowy lutego 2026 roku.
Brutalny atak na terenie Uniwersytetu Warszawskiego
22-letni student Wydzialu Prawa UW Mieszko R. zaatakowal na poczatku maja
siekiera 53-letnia portierke uczelni. Zamykala ona drzwi do Audytorium
Maximum. Kobieta nie przezyla ataku, zmarla na miejscu.
Na pomoc kobiecie ruszyl 39-letni pracownik Strazy UW, ktoremu napastnik
rowniez zadal rany. Mezczyzna w stanie ciezkim trafil do szpitala.
odejrzany zostal zatrzymany. W interwencji pomogl obecny na miejscu
funkcjonariusz Sluzby Ochrony Panstwa, ktory udzielil pomocy
interweniujacym pracownikom Strazy Ochrony Uniwersyteckiej, a takze
udzielil pierwszej pomocy przedmedycznej rannemu pracownikowi. SOP byla na
terenie kampusu, gdyz w innym miejscu na wykladzie akademickim przebywal
owczesny minister sprawiedliwosci Adam Bodnar.
Wlasciciel dzialki pod CPK dla “Faktow” TVN: jestem gotowy do rozmow. Piotr
Wielgomas, wlasciciel dzialki w Zablotni, przekazal “Faktom” TVN, ze
otrzymal pismo z Krajowego Osrodka Wsparcia Rolnictwa i jest gotowy sie
spotkac z przedstawicielami KOWR, by porozmawiac w sprawie sprzedazy
dzialki potrzebnej do budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). W
2023 roku, niedlugo przed oddaniem wladzy przez PiS, resort rolnictwa wydal
zgode na sprzedaz przez Krajowy Osrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR)
wiceprezesowi firmy Dawtona Piotrowi Wielgomasowi dzialki o powierzchni 160
ha w miejscowosci Zablotnia. Przez nia ma przebiegac linia kolei duzej
predkosci z Warszawy do lotniska CPK. Transakcje przeprowadzono za 22,8 mln
zl, choc wartosc gruntu moze wzrosnac nawet do 400 mln zl – ujawnila
Wirtualna Polska.
Reporterka TVN24 Agata Adamek informowala, ze KOWR w srode wystapil do
wlasciciela dzialki w Zablotni o wyrazenie zgody na odkup tych gruntow, co
pozniej potwierdzil szef KOWR Henryk Smolarz. O aferze z dzialka pod CPK
rozmawiali w “Podcascie politycznym” Agata Adamek i Konrad Piasecki.
Najnowszy odcinek dostepny juz teraz w TVN24+.
Wlasciciel dzialki dla “Faktow” TVN
“Tak, otrzymalem pismo z Krajowego Osrodka Wsparcia Rolnictwa dzis o
godzinie 14:55. Zapytanie dotyczylo mozliwosci spotkania w sprawie
omowienia warunkow odsprzedazy dzialki w Zablotni. Potwierdzilem pelna
gotowosc spotkania, a miejsce i date mamy potwierdzic z KOWR-em
telefonicznie” – przekazal Piotr Wielgomas w odpowiedzi na zapytanie
“Faktow” TVN. Na pytanie, czy jest Pan gotowy zwrocic dzialke, a jesli tak,
to po jakiej cenie, odparl: “Oczywiscie, jestem gotowy do rozmow w
przedmiotowej sprawie. Odpowiedzialem KOWR i CPK ze jestem chetny na
spotkanie”.
Dodal tez, ze “jezeli rzeczywiscie dzialka ma strategiczne znaczenie – o
czym dotad nie wiedzialem – organy maja prawo odkupu na warunkach
zapisanych w umowie”.
“Umowa z KOWR przewiduje, ze w przypadku inwestycji strategicznych grunty
moga zostac odkupione przez panstwo za cene zakupu (23 mln zlotych za 160
ha) – nie ma tu mowy o zysku czy absurdalnych kwotach medialnych
siegajacych 400 milionow zlotych. Podkresle: zapisy w umowie mowia jasno –
w ciagu 5 lat KOWR ma prawo odkupic dzialke za kwote o tej samej wartosci
nominalnej. Znam i szanuje zapisy podpisywanych umow, wiec na zadnym etapie
nie bylo innego mozliwego scenariusza” – napisal Wielgomas. Kiedy takie
przekazanie dzialki mogloby nastapic?
“Mysle, ze KOWR ma dostepne wszystkie narzedzia formalne, by niezwlocznie
uruchomic procedure odkupu dzialki. Mam nadzieje, ze jak najszybciej
dojdzie do spotkania stron” – stwierdzil wlasciciel dzialki.
Wielgomas: to teren idealny pod uprawy
W mailu do redakcji “Faktow” TVN Wielgomas napisal, ze “zgodnie z polskim
prawem ziemie rolna moze nabyc tylko rolnik indywidualny mieszkajacy w
danej gminie” i “dlatego to ja, jako rolnik, od urodzenia zwiazany z
sasiednia gmina Blonie i prowadzacy tam gospodarstwo bylem strona zakupu”.
“Ziemie w Zablotni dzierzawilem od 2008 roku. To teren, ktory jest istotna
czescia mojej dzialalnosci rolnej, znajdujacej sie okolo 10 kilometrow od
zakladu produkcyjnego spolek z grupy. To teren idealny pod uprawy, poniewaz
ziemia ma tam wysoka klase bonitacji” – wskazal.
Dodal, ze “od 2016 roku – od momentu zmiany przepisow, ktore umozliwily
pierwokup mi jako dzierzawcy” chcial, “by ten teren stal sie” jego
wlasnoscia.
“Nie z uwagi na potencjalne plany budowy CPK i rzekomy wzrost wartosci
dzialki, a ze wzgledu na chec powiekszenia gospodarstwa rolnego i plonow. O
kupno staralem sie od 2018 roku” – tlumaczyl. “Nie chce sprzedawac tej
ziemi dla zysku, nadal chce ja uprawiac – jak to robie nieprzerwanie od 17
lat. Po zakupie dzialki w Zablotni moje inwestycje dowodza wylacznie dobrej
woli i w 100% rolniczego przeznaczenia dla tego terenu – wszystkie
planowane inwestycje o znaczacej wartosci (nawodnienia, pivoty, studnie)
prowadzone byly w sposob prawidlowy i za zgoda odpowiednich organow, w tym
Wod Polskich” – napisal Wielgomas.
Argumentowal, ze “wszystko po to, by zwiekszac wydajnosc, jakosc plonow i
przeciwdzialac skutkom zmian klimatycznych”, gdyz “inaczej nie mialoby to
zadnego sensu – gdybysmy, jak twierdza media, chcieli sprzedac te grunty
szybko i z zyskiem, minimalizowalibysmy naklady do zera”.
“Podkreslam, umowa z KOWR przewiduje, ze w ciagu 5 lat od zakupu, grunty
moga zostac odkupione przez panstwo za te sama cene, po ktorej zostaly
kupione – nie ma tu mowy o zysku czy ‘aferze'” – zaznaczyl.
Szef KOWR: skierowalem pismo do wlasciciela
Wczesniej w srode szef KOWR Henryk Smolarz przekazal, ze skierowal pismo do
dotychczasowego wlasciciela dzialki. Podkreslil, ze wie o innych
podejmowanych dzialaniach, ktore maja umozliwic KOWR wykorzystanie prawa
odkupu, np. zmianie przeznaczenia dzialki lub zmianie decyzji
lokalizacyjnej. Szef KOWR stwierdzil, ze cena wykupu ma byc “wedlug cen z
dnia sprzedazy, po doliczeniu ewentualnych nakladow, ktore byly poniesione
na tym gruncie”. – Wiemy, ze zostaly tam poniesione naklady – zastrzegl.
Zapewnil, ze Osrodek jest finansowo gotowy do dokonania odkupu, jesli tylko
zaistnieja odpowiednie okolicznosci i transakcja moze odbyc sie szybko.
Smolarz poinformowal tez, ze otrzymal pismo od Prokuratury Okregowej w
Warszawie, ktora zwracala sie o udostepnienie informacji i dokumentacji na
temat prowadzonych dzialan w zakresie tej dzialki.
Minister: bedzie kontrola w sprawie dzialki
Minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformowal, ze departament audytu i
kontroli w MRiRW przeswietli wszystkie dzialania, ktore byly podejmowane w
zwiazku ze sprzedaza dzialki w Zablotni, ktora znajduje sie w planach
inwestycyjnych Centralnego Portu Komunikacyjnego. Ponadto – jak powiedzial
– podjal decyzje o przeprowadzeniu audytu przez firme zewnetrzna, ktora ma
dotyczyc wszystkich dzialan podejmowanych przez Krajowy Osrodek Wsparcia
Rolnictwa (KOWR) od momentu jego powstania do dnia dzisiejszego.
– Musi to byc wszystko sprawdzone i wyjasnione, a ci, ktorzy przekroczyli
swoje uprawnienia, swoje kompetencje, musza poniesc konsekwencje,
niezaleznie od przynaleznosci partyjnej i aktywnosci politycznej –
podkreslil minister rolnictwa.
Lasek o drodze do spelnienia jednej z przeslanek
Pelnomocnik rzadu do spraw CPK Maciej Lasek mowil wczesniej na srodowej
konferencji prasowej, ze wspolnie z Krajowym Osrodkiem Wspierania Rolnictwa
“koncentrujemy sie dzisiaj na tym, zeby doprowadzic do odwrocenia tej
sytuacji, czyli powrotu do stanu sprzed pierwszego grudnia” 2023 roku.
Wiemy z naszych rozmow z KOWR-em, ze KOWR podjal rozmowy z wlascicielem tej
dzialki. Jaki bedzie efekt tych rozmow, jeszcze nie wiemy – mowil. Dodal,
ze “tryb, w jakich przypadkach mozna odkupic te dzialke po cenie zakupu,
jest opisany w akcie notarialnym”.
– Liczymy rowniez na dobra wole ze strony wlasciciela tej dzialki,
kupujacego. To jest inwestycja celu publicznego. Jest to sprawa, ktora
bulwersuje Polakow dzisiaj, wiec liczymy na to, ze tutaj uda sie to zrobic
mozliwie szybko – zaznaczyl Lasek.
– Aczkolwiek spolka wskazala, i to wspolnie z KOWR-em to uzgodnilismy, jaka
jest droga formalna do odzyskania, czy spelnienia jednej z przeslanek
wpisanych w akcie notarialnym – powiedzial. Wskazal, ze “ta przeslanka jest
rozpoczecie przystapienia do zmiany planu miejscowego przez gmine Grodzisk
Mazowiecki dla tego akurat obszaru”. – To moze sie wydarzyc po uchwaleniu
planu ogolnego. A plan ogolny bedzie zgodny ze strategia rozwoju otoczenia,
ktora w tej chwili jest finalizowana jako uchwala Rady Ministrow na wniosek
spolki CPK. Jest to uchwala Rady Ministrow dotyczaca strategii rozwoju
najblizszego otoczenia lotniska CPK – wyjasnil.
Dodal, ze spodziewa sie, iz dokument “w ciagu najblizszego miesiaca
powinien stanac na Radzie Ministrow”. – On bedzie podstawa dla okolicznych
gmin do uwzglednienia zawartych tam zapisow dla zmiany planu ogolnego. A
zmiana planu ogolnego bedzie mogla skutkowac tym, ze gmina bedzie mogla
przystapic do zmiany planu miejscowego. Samo przystapienie do zmiany planu
miejscowego stanowi spelnienie jednej z przeslanek – powiedzial pelnomocnik
rzadu do spraw CPK.
Prezes CPK o alternatywnych krokach
Lasek zostal tez zapytany, czy jest mozliwe przejecie fragmentu tej dzialki
tak, zeby realizacja linii kolei duzych predkosci byla mozliwa. Oczywiscie
jest to mozliwe, ale bedzie moglo miec to miejsce dopiero po wydaniu
decyzji lokalizacyjnej dla tego fragmentu linii kolejowej. Bedzie dotyczylo
tylko fragmentu dzialki zwiazanej z przebiegiem kolei duzych predkosci i
bedzie podlegalo normalnemu procesowi wywlaszczenia, czyli wywlaszczenia za
odszkodowanie – odpowiedzial.
Prezes CPK Filip Czernicki powiedzial, ze “jezeli nie uda sie odwrocic
transakcji, to w trybie administracyjnym spolka bedzie pozyskiwala te
dzialke niezbedna dla inwestycji kolejowej w trybie wywlaszczeniowym i
odszkodowania za wywlaszczenie”.
SPORT
Koszmar Liverpoolu trwa. Gigant wylecial z rozgrywek. Kolejna porazka
Liverpoolu stala sie faktem. Tym razem jest ona kosztowna. Pilkarze Arne
Slota byli bardzo nieskuteczni i bezradni w starciu z Crystal Palace w
czwartej rundzie Pucharu Ligi Angielskiej. Praktycznie ani razu nie byli w
stanie zagrozic rywalom. Za to ci zdobyli dwa gole juz w pierwszej polowie,
a pozniej spokojnie kontrowali gre. Tej determinacji zabraklo gospodarzom i
odpadli z rozgrywek. Liverpool przezywa trudny czas. W szesciu ostatnich
meczach udalo mu sie wygrac tylko raz – pokonal 5:1 Eintracht Frankfurt w
Lidze Mistrzow. W pozostalych spotkaniach poniosl porazki. Nie ulega
watpliwosci, ze druzyna Arne Slota znajduje sie w powaznym kryzysie.
Szanse, by dac nieco radosci kibicom i wrocic na wlasciwe tory, miala w
srodowy wieczor, gdy grala z Crystal Palace w czwartej rundzie Pucharu Ligi
Angielskiej. Bylo to drugie starcie tych ekip w tej kampanii – w Premier
League Liverpool ulegl rywalowi 1:2. Celem byl wiec rewanz i awans.
Przewaga Liverpoolu mialo byc wlasne boisko. Ale tej przewagi nie bylo
wcale widac. Choc gospodarze dluzej utrzymywali sie przy pilce, to na
grozne akcje to sie nie przekladalo. Widac bylo brak liderow na murawie.
Zabraklo m.in. Mohameda Salaha. Pilkarze z Anfield oddali szesc strzalow,
ale tylko jeden byl celny. O wiele lepiej w tej statystyce wypadali rywale,
bo az piec razy pilka leciala w swiatlo bramki. I to zaowocowalo rowniez…
golami. Crystal Palace przeprowadzilo dwie akcje w cztery minuty. I okazaly
sie one… zabojcze dla przeciwnikow. Pierwsze trafienie padlo w 41.
minucie. Doszlo do malego zamieszania w polu karnym. Pogubili sie w nim
defensorzy Liverpoolu, na czym skorzystal Ismail Sarr. Przejal bezpanska
pilke i uderzyl na bramke. Golkiper nie byl w stanie nic zrobic w tej
sytuacji. I juz w 45. minucie ten sam zawodnik ponownie pokonal
bramkarzaLiverpoolu. Tym razem otrzymal futbolowke przed polem karnym,
wbiegl z nia w obreb “szesnastki” i oddal celny, a przede wszystkim
skuteczny strzal. Na przerwe Liverpool schodzil z az dwubramkowa strata.
Wiadomo bylo, ze trudno bedzie pokonac Crystal Palace. Tym bardziej ze po
wyjsciu z szatni gospodarze wcale nie prezentowali sie lepiej. Nadal strona
grozniejsza byli goscie. To oni czesciej pojawiali sie w polu karnym, choc
mecz nie mial wielkiej dynamiki. Przez pierwsze 25 minut Crystal udalo sie
oddac dwa celne strzaly, a Liverpoolowi ani jednego. Pilkarze Arne Slota
nie mieli praktycznie zadnych argumentow. Na domiar zlego od 79. minuty
musieli radzic sobie w dziesiatke. Druzyne oslabil Amara Nallo, ktory
wszedl na murawe niespelna kwadrans wczesniej. Otrzymal bezposrednia
czerwona kartke od sedziego. Brak jednego pilkarza wykorzystali rywale i w
87. minucie podwyzszyli prowadzenie. Dokonal tego Yeremy Pino, ktory
plaskim strzalem widowiskowo wykonczyl akcje. Ostatecznie wynik spotkania
nie ulegl juz zmianie i to Crystal Palace awansowalo dalej.
Zielinski pojawil sie na boisku w 85. minucie. Chwile pozniej rzut karny.
Inter Mediolan niedawno stracil jednego z pomocnikow, co mialo otworzyc
droge do skladu Piotrowi Zielinskiemu. Ten zaczal ligowy mecz z Fiorentina
na lawce rezerwowych i raczej nie przyblizyl sie do wyjsciowej jedenastki.
Glownie przez to, co zrobil jego glowny konkurent do gry. Polak wszedl na
boisko w 85. minucie, a chwile pozniej jego zespol ustalil wynik na 3:0.
Inter Mediolan w sobotnim meczu ligowym przegral z Napoli (1:3). Wowczas
juz w 32. minucie wszedl Piotr Zielinski, zastepujac
kontuzjowanego Henricha Mychitariana. Najwidoczniej jego wystep nie
przekonal trenera Cristiana Chivu, ktory w srodowym spotkaniu Serie A z
zawodzaca Fiorentina posadzil Polaka na lawce rezerwowych – do wyjsciowej
jedenastki wskoczyl Petar Sucic. W pierwszej polowie dzialo sie bardzo
niewiele. Dlugo trzeba bylo czekac na premierowa grozna akcje, ktora w
mediolanskim zespole mial obronca Alessandro Bastoni. Z kolei u gosci mogl
trafic Moise Kean, lecz oddal mizerny strzal. Do przerwy byl bezbramkowy
remis. Dopiero w 50. minucie bylo realne zagrozenie pod jedna z bramek.
Denzel Dumfries ogral Mattie Vitiego, po czym oddal strzal, ktory zostal
zablokowany przez Robina Gosensa. Za moment pilka wrocila w okolice Davida
de Gei, ktory zlapal ja po tym, jak przy wybiciu jeden obronca Fiorentiny
nabil drugiego. Moglo to skonczyc sie grozniej. Kilka minut pozniej byla
kontrowersja, gdy po dosrodkowaniu Bastoniego do pilki biegl Pio Esposito,
ktorego trzymal Pietro Comuzzo. Obaj zawodnicy byli bardzo blisko siebie,
ale ostatecznie sedzia nie podyktowal rzutu karnego. A zaraz potem blad
popelnil Viti i gola mogl zdobyc Dumfries, lecz instynktownie interweniowal
de Gea, ktory po chwili obronil mocny strzal Yanna Bissecka. W 66. minucie
hiszpanski bramkarz byl juz bezradny. Hakan Calhanoglu latwo ogral Jacopo
Fazziniego i zza pola karnego huknal w kierunku dalszego slupka. Za moment
swietowal gola otwierajacego wynik spotkania. A byl to juz 19. strzal
wicemistrzow Wloch. Trener Interu nie dokonywal zmian i szybko okazalo sie,
ze mial racje. W dodatku, na nieszczescie Zielinskiego, blysnal Sucic,
ktory zabral sie z futbolowka, wygral fizyczny pojedynek z Rolando
Mandragora, ogral Comuzzo i pewnie wykonczyl akcje. Mimo bardzo trudnej
sytuacji Fiorentinaruszyla do przodu i chciala odrobic straty. W 77.
minucie Chivu dokonal pierwszych zmian, lecz Polak dalej byl na lawce
(weszli Ange-Yoan Bonny i Carlos Augusto). Zielinski na boisku pojawil sie
dopiero w 85. minucie. A minute pozniej Bonny zostal powalony w polu karnym
rywali przez Vitiego, ktory dostal za to druga zolta i w konsekwencji
czerwona kartke. Rzut karny pewnie wykorzystal Calhanoglu. Skonczylo sie
3:0, a reprezentant Polski przez krotki czas na murawie niczym sie nie
wyroznil. W dodatku efektowna bramka Susicia raczej oddala 31-latka od
podstawowego skladu. Po tym spotkaniu wicemistrzowie Wloch maja 18 punktow
i sa na czwartym miejscu w tabeli, natomiast florentczycy z czterema
punktami sa na 18. pozycji. W nastepnej kolejce Inter zagra z Hellasem
Werona, a Fiorentina z Lecce (oba spotkania w niedziele 2 listopada).
Zwrot ws. Krychowiaka. Na emeryturze wytrzymal… dwa dni. Lowie rybki na
emeryturze. Czas na nowe doswiadczenia – mowil w specjalnym nagraniu na
Instagramie Grzegorz Krychowiak. W ten sposob w poniedzialek oglosil
zakonczenie pilkarskiej kariery, co potwierdzil w rozmowie z portalem WP
Sportowe Fakty. Pojawily sie nawet glosy, ze sobotni mecz w barwach Mazura
Radzymin byl jego ostatnim. Tymczasem juz w srode znow wyszedl na boisko.
Grzegorz Krychowiak nie przestaje zaskakiwac kibicow. Najpierw gruchnely
informacje, ze stukrotny reprezentant Polski zwiazal sie z Mazurem
Radzymin. Potem rzeczywiscie rozegral mecz w jego barwach. W koncu w
poniedzialek oglosil zakonczenie kariery. “Super Express” informowal
zreszta wczesniej, ze bedzie to tylko jednorazowy wystep. Okazalo sie
jednak, ze wcale nie. Jeszcze dwa dni temu sam pilkarz zamiescil wideo na
Instagramie, w ktorym zasugerowal, ze konczy przygode z futbolem. – Lowie
rybki na emeryturze. Czas na nowe doswiadczenia – mowil obecnemu na
nagraniu Krzysztofowi Stanowskiemu. Niedlugo pozniej potwierdzil to
portalowi WP Sportowe Fakty. Tymczasem juz w srode nastapil nieoczekiwany
zwrot. Tomasz Wlodarczyk z portalu Meczyki.pl zapowiedzial, ze Krychowiak
po raz kolejny rozegra mecz w barwach Mazura. – Grzegorz Krychowiak
oficjalnie zakonczyl kariere, ale ciagnie wilka do lasu. Bardzo
prawdopodobne, ze juz jako pilkarz-emeryt zagra dzis w kolejnym meczu
Mazura Radzymin. Spotkanie ligi okregowej przeciwko Switowi II Nowy Dwor
Mazowiecki. Mecz o 18:00 przy Wolominskiej w Radzyminie – napisal na
platformie X. Wkrotce te slowa sie potwierdzily. Krychowiak rzeczywiscie
wyszedl w podstawowym skladzie Mazura na mecz z rezerwami Switu. Spotkanie
zakonczylo sie zwyciestwem ekipy z Radzymina 2:0. Nie wiadomo jednak, czy
byly reprezentant Polski bedzie regularnie grywal w lidze okregowej. Prezes
Mazura Radzymin Boguslaw Krol jeszcze przed debiutem Krychowiaka w tym
zespole zapowiedzial, ze pilkarz zostal zarejestrowany do rozgrywek do 29
czerwca 2026 roku.
Byla 75. minuta, gdy pilkarz Jagiellonii pokazal, co potrafi! Co za mecz w
PP. Nie bylo niespodzianki, a Jagiellonia Bialystok awansowala do kolejnej
rundy Pucharu Polski. Podopieczni Adriana Siemienca wygrali w Legnicy z
pierwszoligowa Miedzia. Kluczowa dla przebiegu spotkania okazala sie
potrojna zmiana, ktorej dokonal trener bialostoczan. Jeden ze zmiennikow –
Sergio Lozano – popisal sie dubletem, a gol na 3:1 byl ozdoba meczu.
Ostatecznie kibice w Legnicy zobaczyli piec goli. Jagiellonia Bialystok w
poprzednim sezonie pozegnala sie z Pucharem Polski na etapie cwiercfinalu,
a Miedz Legnica dotarla do 1/8 finalu tamtych rozgrywek. Co laczylo te
zespoly? Oba zostaly wyeliminowane przez Legie Warszawa. W czwartkowy
wieczor oba chcialy zagwarantowac sobie awans do najlepszej szesnastki
biezacej edycji. Zdecydowanym faworytem byli goscie. Niedzielna porazka
Jagiellonii w Zabrzu przerwala fantastyczna serie 18 spotkan bez porazki.
Podopieczni Adriana Siemienca od poczatku sezonu 2025/26 przegrali tylko
dwa spotkania – z Gornikiem, a takze na inauguracje z Bruk-Bet Termalica
Nieciecza.
Miedz, ktora byla wymieniana jako jeden z kandydatow do awansu do
ekstraklasy, zajmuje dopiero 12. miejsce w I lidze, a do starcia z
Jagiellonia przystepowala po zwyciestwie ze Stala Mielec (2:1). Jagiellonie
szybko, bo juz w 11. minucie objela prowadzenie. Kombinacyjna akcje z
Dawidem Drachalem wykonczyl Cezary Polak, pokonujac Sydorenke. To byla
pierwsza z wielu szans bialostoczan w pierwszej polowie. Jagiellonii
brakowalo jednak skutecznosci, zimnej krwi, ale tez szczescia. Przed strata
drugiego gola Miedz uchronil takze slupek. W 36. minucie gospodarze dopieli
swego. Dosrodkowanie Benedika Miocia zamykal Kamil Antonik, probowal oddac
strzal, ale pilka po drodze odbila sie od Alejandro Pozo i wpadla do
siatki. Do przerwy w Legnicy – mimo przewagi Jagiellonii – byl wiec remis.
Po zmianie stron oba zespoly mialy swoje szanse. Najpierw w polu karnym
rywala znalazl sie Jesus Imaz, ale nie udalo mu sie pokonac bramkarza
rywali i mogl tylko rozlozyc rece. Pod druga bramka uderzal zas Juliusz
Letniowski, ale jego probe ofiarnie zablokowal Bernardo Vital.
Adrian Siemieniec po uplywie nieco ponad godziny zdecydowal sie na potrojna
zmiane. Na boisku pojawili sie Prip, Pululu i Lozano. To wlasnie ten
ostatni – w ciagu pieciu minut zdobyl dwa gole i wyprowadzil gosci na
dwubramkowe prowadzenie. Choc po prawdzie – pierwsza z tych bramek zdobyl
nim Jesus Imaz. Legenda Jagiellonii, bedac praktycznie w parterze, zdolala
zagrac w pole bramkowe i zaliczyc asyste do rezerwowego. Drugi gol Lozano
to juz piekne uderzenie z dystansu. Trafienie pieczetujace awans
Jagielloni. Bo choc w doliczonym czasie gry Miedz Legnica zdobyla gola na
2:3 – po rzucie roznym pilke do bramki skierowal Marcel Mansfeld, to
gospodarzom nie starczylo juz czasu na doprowadzenie do wyrownania. W
nastepnym spotkaniu ligowym – w niedziele 2 listopada – Miedz zagra z
Wieczysta Krakow o 20:15. Jagiellonia – takze w niedziele – o 17:30
podejmie Rakow Czestochowa.
DETEKTYW
Przerwane
mlode zycie
Anna STRZELCZYK
Na twarzy 15-latki w chwili smierci musialo malowac sie cos wiecej niz
tylko strach:
zapewne byla to mieszanina przerazenia, bolu i niezrozumienia. Zaskoczenie,
ze
to wlasnie ta osoba, ktora prawdopodobnie znala i ktorej ufala, podniosla
na nia uzbrojona w noz reke. Sledczy nie maja watpliwosci, ze oprawca
dzialal z silnego,
osobistego impulsu. O tym, jak gwaltowna byla ta zbrodnia, swiadcza zadane
Elzbiecie ciosy. Nie jeden, nie dwa, ale kilkanascie uderzen nozem, a kazde
z nich
zadane z duza sila. Nie wiadomo, gdzie
ka wypowiedziala
swoje ostatnie slo-
wa i jak one brzmia-
ly. Nie okreslono, czy sprawca
zabil ja tam, gdzie potem ukryl
jej cialo, czy do zbrodni doszlo
w innym miejscu, a nastep-
nie wywiozl swoja ofiare do
lasu. Wiadomo natomiast, ze
jej cialo spoczelo w plytkim
grobie, wykopanym pospiesz-
nie w gestwinie lasu miedzy
Rybnica a Jelenia Gora. Miejsce
nie bylo przypadkowe. Sprawca
dobrze je znal.
Przestepczosc
zorganizowana
Wlatach 90. XX wieku
Polska przechodzi-
la transformacje –
zmienialy sie ustroj, wartosci,
gospodarka, ale razem z nimi
rosla w sile przestepczosc zor-
ganizowana. Nowe wladze nie
nadazaly z wprowadzaniem
reform i przepisow, na czym
korzystali przestepcy – od
drobnych lokalnych cwaniacz-
kow, po mafijnych bossow.
Przestepczosc zorganizowana
byla wowczas nieodlacznym
elementem medialnych tema-
tow dnia: brutalna, pewna sie-
bie, rozrastajaca sie szybciej niz
panstwo bylo w stanie ja kontro-
lowac. Najwyrazniej widoczna
byla w Warszawie i w miastach
przygranicznych, takich jak
Jelenia Gora – spokojnych na
pierwszy rzut oka, ale w rzeczy-
wistosci, kipiacych nielegalnym
handlem, napadami i gangster-
skimi porachunkami.
Zabojstwa przestaly zaska-
kiwac. Kolejne ciala znajdowa-
ne w lasach, rzekach i ruinach
tlumaczono jednym zdaniem:
“to porachunki”. Spolecznosc
nauczyla sie patrzec na smierc
z obojetnoscia, a kazdy nowy
naglowek byl tylko powtorze-
niem poprzedniego.
W tym swiecie pelnym
przemocy historia Elzbiety
Lesniowskiej byla zupelnie inna.
Dziewczyna nie byla zwiazana
z zadna grupa, nie miala nic
wspolnego z przestepczym swia-
tem. Miala 15 lat, mlodziencze
marzenia i zupelnie zwyczajne
zycie, ktore pewnego dnia po
prostu sie skonczylo.
Zaklad fryzjerski
– Ela byla sporo mlodsza ode
mnie – wspomina jej siostra,
Wioletta, z czuloscia w glosie.
– Najbardziej byla zzyta z bab-
cia, bo to wlasnie ona pomaga-
la mamie w wychowywaniu Eli.
Siostra byla bardzo radosna,
pozytywna osoba, promieniala
energia i usmiechem, ktorym
potrafila rozbroic kazdego. Ale
w tym jej pogodnym spojrzeniu
na swiat kryla sie tez pewna
dziecieca naiwnosc. Moge powie-
dziec, ze byla latwowierna, wie-
rzyla ludziom zbyt szybko i zbyt
mocno.
Bardzo chciala zostac fryzjer-
ka. Wielokrotnie mowila o tym
z blyskiem w oczach, jakby juz
widziala siebie w bialym fartusz-
ku, czeszac klientki w lsniacym
salonie. Kiedy chodzila do osmej
klasy, siostra zaproponowala
jej, zeby przeprowadzila sie do
niej. W wiekszym miescie, gdzie
moglaby isc do dobrej szkoly
i zdobyc praktyke w porzad-
nym zakladzie, mialaby szanse
sie rozwijac, spelniac marze-
nia. W rodzinnej miejscowosci,
malej i sennej, takich mozliwosci
po prostu nie bylo.
Ela po raz pierwszy zaintere-
sowala sie fryzjerstwem dzieki
swojej kuzynce, ktora w domu
babci, w Siedlecinie, prowadzi-
la niewielki zaklad fryzjerski.
To bylo miejsce pelne zapa-
chu lakieru do wlosow, dzwie-
ku suszarek szumiacych w tle
i cichych rozmow klientek, ktore
przychodzily nie tylko po nowa
fryzure, ale i po odrobine relak-
su. Ela spedzala tam duzo czasu,
najpierw z ciekawosci, potem
z zaangazowaniem obserwowala
pracujaca fryzjerke.
Byla zaradna, uwazna i chet-
na do pomocy. Zamiatala wlosy
z podlogi, podawala reczniki,
a z czasem nawet podpatrywala,
Zabojstwo Eli Lesniowskiej
jak trzymac nozyczki we wlasci-
wy sposob. Pomagala z sercem
i bez narzekania, a kuzynka od
czasu do czasu dawala jej drob-
ne wynagrodzenie. Dla Eli to
byla nie tylko pierwsza mozli-
wosc zarobku, ale tez namiastka
doroslosci, ktorej tak pragnela.
Wydawalo sie, ze to wlasnie
fryzjerstwo bedzie jej droga, ale
ostatecznie zdecydowala sie nie
wyjezdzac do miasta. Zlozyla
papiery do lokalnej szkoly
handlowej, choc siostra nie do
konca rozumiala, skad ta nagla
zmiana decyzji.
Kolega
Ela byla dziewczyna raczej
cicha, skryta, zamknieta
w sobie. Nie opowiadala
o znajomych, nie mowila o przy-
jaciolach ani o tym, co dzialo
sie w jej sercu. Jesli przezywala
pierwsze zauroczenia czy zawo-
dy milosne, zatrzymywala to dla
siebie. Pani Wioletta, jej starsza
siostra, przyznaje, ze nastolatka
nie byla wylewna, nawet w roz-
mowach rodzinnych. Pewnego
dnia, wiosna 1997 roku, gdy
wrocila z pracy, zastala Ele nie-
spodziewanie czekajaca przed
swoim domem.
Dziewczyna konczyla wtedy
osma klase. Pojawila sie w mie-
scie bez zapowiedzi. Powiedziala
siostrze, ze przyjechala z kolega.
Na pytanie, gdzie sie ten kole-
ga podzial, Ela odpowiedziala,
ze przywiezli razem jakis towar
– podobno jego rodzina prowa-
dzila firme zajmujaca sie sprze-
daza dzinsow. Brzmialo to dosc
nieskladnie i nieco podejrzanie,
ale Wioletta nie drazyla od razu
tematu.
Pozniej, kiedy odwiedzi-
la dom rodzinny, postanowila
wrocic do tej rozmowy. Zapytala
Ele o chlopaka: kim byl, skad
go znala, dlaczego przyjechali
razem. Ela unikala konkretow.
Ich mama tez byla zaskoczona,
bo nie wiedziala, ze corka z kim-
kolwiek sie spotyka. Dziewczyna
nie mowila nic o swoim towa-
rzystwie, a na pytania reagowala
polusmiechem lub milczeniem.
10/2025 35Zabojstwo Eli Lesniowskiej
Chciala byc samodzielna, a nie
kontrolowana, nie prosila
o pomoc. Wygladalo na to, ze
przezywala wowczas pierwsze
zauroczenie, pierwsza milosc,
jednak jej skryta natura nie
pozwalala na zdradzenie szcze-
golow tej znajomosci.
“Baniaki”
Ostatni raz siostry
widzialy sie w week-
end majowy w 1997
roku. Pani Wioletta odwiedzila
mame i mlodsze siostry. 2 maja
wracala do domu. Ela pojechala
z nia do Jeleniej Gory. Tego dnia
duzo ze soba rozmawialy. Kilka
tygodni pozniej, Ela zaginela.
W sobote 31 maja 1997 roku,
15-letnia Ela wyszla z domu,
okolo godziny 10 rano, z zamia-
rem spedzenia calego dnia poza
nim. Byl pogodny, cieply pora-
nek, pelen zwyklych odglo-
sow prowincjonalnego zycia:
szczekania psow, szumu
lisci poruszanych wiatrem
i zapachu swiezo wypra-
nej poscieli schnacej
na sznurach.
Ela, zanim
zamknela za soba
drzwi rodzin-
nego domu,
powiedziala mamie, ze wybie-
ra sie do babci. I rzeczywiscie,
dotarla tam, ale dopiero po wie-
lu godzinach. O godzinie 17 sta-
nela przed jej drzwiami wesola
i podekscytowana.
Powiedziala babci, ze pla-
nuje isc wieczorem do dyskote-
ki. Z tego powodu, ma zamiar
wstapic do salonu fryzjerskiego
kuzynki i prosic ja o ulozenie
wlosow. Przy okazji wspomniala
rowniez, ze chcialaby pojechac
do Legnicy na spotkanie z papie-
zem Janem Pawlem II, ktore
mialo sie odbyc w poniedzialek,
36
2 czerwca 1997 roku. Nie zamie-
rzala jechac sama. Miala towa-
rzyszyc jej babcia jej kolegi
z Rybnicy.
Godzine pozniej Ela pojawila
sie w salonie fryzjerskim kuzynki.
Pozniej razem z nia i jej mezem
wsiedli do samochodu i ruszyli
w strone Jeleniej Gory. Po dotar-
ciu do miasta Ela odwiedzila swo-
ja ciocie Maryle. W mieszkaniu
poza ciocia znajdowala sie kuzyn-
ka Elzbiety ze swoim chlopakiem
oraz partner cioci.
Ela wspominala, ze planu-
je pojsc do dyskoteki w loka-
lu Riverside, nazywanego
przez mieszkancow “Baniaki”.
Dziewczynie wyraznie spodo-
bala sie koszula partnera cioci:
w czerwono-zolto-brazowa krate.
Mezczyzna, chcac sprawic nasto-
latce przyjemnosc, podarowal jej
te koszule, a ona natychmiast ja
zalozyla i tak ubrana wyszla z ich
mieszkania okolo godziny 21.
Wkrotce potem mieszkanie
opuscila rowniez kuzynka Eli
wraz ze swoim chlopakiem.
Udali sie na przystanek autobu-
sowy. Przejezdzajac w poblizu
“Baniakow” kuzynka zauwazy-
la przez okno siedzaca na mur-
ku obok lokalu Ele. Opierala
sie lekko o zimny, betonowy
brzeg, jakby na kogos czekala,
moze po prostu obserwowala
tlum. To kuzynka byla ostatnia
osoba, ktora widziala Elzbiete
zywa. A raczej przedostatnia,
bo ostatni byl przeciez zabojca.
Zaginiecie
Tego dnia Elzbieta
Lesniowska nie wrocila
do domu. Nie pojawila
sie rowniez w kolejnych dniach.
Nigdy wczesniej nie doszlo do
takiej sytuacji.
– Od razu wzielam kilka dni
wolnego, przyjechalismy ze zna-
jomymi i szukalismy kazdego
mozliwego tropu – wspomina
pani Wioletta. – Ktos mowil, ze
gdzies ja widzial, od razu jecha-
lismy to sprawdzic. Szukalismy
pobliskich sekt, bo byc moze
ktos mogl zmanipulowac mlo-
da, wrazliwa dziewczyne.
10/2025Zabojstwo Eli Lesniowskiej
Rozklejalismy plakaty, publiko-
walismy ogloszenia, pytalismy
przypadkowe osoby. Niektorzy
wskazywali nam miejsca, w kto-
rych byla widziana, ale kazda
z tych informacji byla przez nas
wykluczana.
W tym czasie, gdy rodzina
z coraz wiekszym niepokojem
oczekiwala jakiejkolwiek wiado-
mosci, policja prowadzila inten-
sywne dzialania poszukiwawcze
w sprawie zaginiecia maloletniej
Elzbiety Lesniowskiej. Kazda
informacja, kazdy trop byl na
wage zlota. Sledczy probowa-
li odtworzyc ostatnie godziny
zycia dziewczyny, krok po kro-
ku, miejsce po miejscu.
Nie udalo sie dotrzec do zad-
nych swiadkow, ktorzy mogliby
potwierdzic, ze widzieli Elzbiete
pozniej. Choc pojawila sie jed-
na intrygujaca relacja: pewien
kolejarz twierdzil, ze widzial
dziewczyne 2 czerwca, 2 dni
po jej zaginieciu, wysiadajaca
z pociagu na stacji w Rybnicy.
Byl to specjalny, dodatkowy
kurs zorganizowany dla piel-
grzymow wracajacych z mszy
papieskiej w Legnicy. Wedlug
mezczyzny, Ela miala wysiasc
z wagonu wsrod tlumu. Jednak
nikt z pasazerow tego pociagu
nie potwierdzil tej informacji.
Wzbudzila ona nadzieje, ale tez
pozostawila wiecej pytan niz
odpowiedzi.
Poszukiwania prowadzo-
ne byly rownolegle w Jeleniej
Gorze, gdzie dziewczyna byla
widziana po raz ostatni, i w oko-
licach jej rodzinnej miejscowo-
sci. Sprawdzano pustostany,
lasy, brzegi rzek, przydrozne
rowy. Niestety, mimo zaanga-
zowania lokalnej spolecznosci
i wysilku policjantow, dzialania
te nie przyniosly oczekiwanego
przelomu.
Sytuacje dodatkowo kom-
plikowaly wydarzenia, kto-
re przynioslo lato 1997 roku.
W lipcu do Polski nadciagnela
katastrofalna powodz tysiacle-
cia. Woda zalala cale polacie
poludniowej i zachodniej czesci
kraju, paralizujac miasta, wsie
i infrastrukture. Dotarla takze
do owczesnego wojewodztwa
jeleniogorskiego, wdzierajac
sie w doliny i rozlewajac sie po
nizinach. Sily policyjne, straz
pozarna, wolontariusze, a nawet
zolnierze – wszyscy zostali skie-
rowani do walki z zywiolem.
W tych dramatycznych oko-
licznosciach, sprawa zaginionej
nastolatki zeszla w naturalny
sposob na dalszy plan.
Odnalezienie ciala
Czwartek, 24 lipca 1997
roku, byl cieplym, dusz-
nym dniem. W lesie
slychac bylo odglosy ptakow,
a liscie drzaly leniwie w lekkim
wietrze. Tego ranka mezczyzna
z Jeleniej Gory, szukajac chwi-
li wytchnienia od miejskiego
zgielku, wyruszyl do lasu mie-
dzy Rybnica a Goduszynem.
Mial ze soba koszyk i nadzieje
na udane grzybobranie. Ale tym
razem wsrod mchow i papro-
ci znalazl cos, co wyraznie go
zaniepokoilo.
Najpierw dostrzegl niere-
gularny ksztalt wystajacy z zie-
mi, zbyt jasny, zbyt lsniacy
jak na zwykly konar. Podszedl
blizej. To nie byl grzyb, nie
byl to takze kamien. Z ziemi
wystawaly fragmenty ludzkich
kosci. Zaniepokojony cofnal
sie i wezwal sluzby. Niedlugo
pozniej wsrod drzew pojawila
sie policja, prokurator, techni-
cy kryminalistyki. Cisza lasu
zostala przerwana pracami na
miejscu ujawnienia szczatkow
ludzkich.
Rozpoczeto czynnosci.
W plytkim grobie, czesciowo
przykrytym liscmi i sciolka,
znaleziono szczatki mlodej
dziewczyny. Glowa byla juz tyl-
ko czaszka. Dolna czesc zwlok
zachowala sie lepiej. Miekkie
tkanki wciaz trzymaly sie kosci,
a na jednej z nog nadal widoczne
bylo charakterystyczne znamie.
Niemal nienaruszone pozostalo
tez ubranie. Material, choc prze-
siakniety byl ziemia i wilgocia,
to wciaz byl rozpoznawalny. To
wlasnie dzieki niemu, a takze
dzieki wspomnianemu znakowi
szczegolnemu, sledczy mieli nie-
bawem ustalic, ze to cialo zagi-
nionej Elzbiety Lesniowskiej.
– Kiedy ja znaleziono, mama
byla w takim stanie psychicznym,
ze nie mogla niczym sie zajac,
dlatego wlasnie mnie poproszo-
no o identyfikacje – wspomina
pani Wioletta. – Pojechalam
do zakladu medycyny sadowej.
10/2025 37Zabojstwo Eli Lesniowskiej
Pokazano mi stan uzebienia
oraz charakterystyczna myszke
na nodze. Jak to zobaczylam, to
zemdlalam. Nie mialam watpli-
wosci, ze to moja siostra.
Sledztwo, choc prowadzo-
ne z najwyzsza starannoscia,
od poczatku opieralo sie bar-
dziej na domyslach niz twar-
dych faktach. Rozwazano kilka
mozliwych wersji wydarzen, ale
wszystkie mialy wspolny mia-
nownik: Elzbieta prawdopodob-
nie znala swojego zabojce. Nie
byla to ofiara przypadkowego
napadu ani slepego impulsu
nieznajomego. Wszystko wska-
zywalo na to, ze smierc przy-
szla od kogos, komu ufala – od
kogos, przed kim sie nie bronila,
bo nie przeczuwala zagrozenia.
Sledczy zebrali pewien mate-
rial dowodowy, przesluchali
swiadkow, typowali osoby z oto-
czenia dziewczyny. W kregu
podejrzen znalazlo sie kilku mez-
czyzn, niektorzy znani policji,
inni zupelnie niepozorni. Mimo
to zaden z tropow nie okazal sie
na tyle mocny, by na jego pod-
stawie mozna bylo komukolwiek
przedstawic zarzut zabojstwa.
Waznym elementem ukla-
danki bylo samo miejsce ukrycia
ciala – lesna glusza kolo Rybnicy.
To nie byl wybor przypadkowy.
Sledczy niemal od razu zalozy-
li, ze ktokolwiek pozbawil zycia
Ele, dobrze znal ten las.
Miejsce bylo zbyt odosob-
nione, zbyt dobrze skryte przed
przypadkowymi spacerowi-
czami, by mogl je wybrac ktos
z zewnatrz. Wszystko wskazywa-
lo na to, ze morderca pochodzil
z okolicy, byc moze nawet miesz-
kal w poblizu prowizorycznego
grobu, ktory wlasnymi rekami
wykopal w wilgotnej ziemi.
Dziewczyna o bujnej
wyobrazni
Po pogrzebie, kiedy krewni
dziewczyny wciaz jeszcze
nie byli w stanie pogo-
dzic sie z jej smiercia, probo-
wali uporzadkowac nalezace
do niej rzeczy. Wowczas w rece
wpadl im pamietnik nastolatki.
38
Wioletta usiadla z policjantami
i razem przewracali kartki, szu-
kajac czegokolwiek, co mogloby
rzucic nowe swiatlo na ostatnie
miesiace zycia Eli.
Czytali powoli, z uwaga,
chcac znalezc w zapiskach
odpowiedz na pytanie – kto
mogl chciec ja zabic? Ale wpi-
sy okazaly sie tajemnicze, malo
precyzyjne i nie pozwalajace
na rozwiazanie zagadki. Wiele
notatek sprawialo wrazenie, jak-
by nie dotyczyly prawdziwego
zycia, lecz byly wytworem jej
wyobrazni. Jakby chciala w swo-
jej glowie stworzyc rownolegly
swiat, ciekawszy, bardziej jej
przychylny i pelen milosci.
Wioletta przyznala, ze jej
siostra miala bujna wyobraz-
nie. Czesto marzyla, lubila snuc
wizje, w ktorych zycie bylo inne,
bardziej ekscytujace, pelne przy-
god i uczuc. Policjanci szukali
konkretow: jakichs nazwisk,
miejsc, informacji o mozli-
wych relacjach. Przewijaly
sie tam imiona chlop-
cow, ale jeden zdawal
sie byc dla Eli szczegol-
nie wazny. Wygladalo
na to, ze nastolat-
ka byla w kims
zakochana.
Rozwazano wersje o nie-
chcianej ciazy, o przemocy. Ale
sekcja zwlok nie potwierdzila
zadnej z tych hipotez.
– Od mlodszych siostr wiem,
ze pod dom przychodzil do niej
jakis chlopak – wspomina pani
Wioletta. – Czasami sam, cza-
sami z jakimis kolegami. Trudno
powiedziec, czy to wlasnie w nim
byla zakochana.
Nowe badania
W1997 roku, gdy
Elzbieta stracila zycie
w niewyjasnionych
okolicznosciach, technologia
kryminalistyczna nie byla jesz-
cze tym, czym jest dzis. Badania
DNA nie stanowily wowczas
standardowej procedury, a moz-
liwosci laboratoriow ograniczaly
10/2025sie do podstawowych analiz.
Mimo to zabezpieczono mate-
rial dowodowy – fragmenty
ubrania, wlokna, slady z miej-
sca ukrycia ciala – rzeczy, ktore
przez lata czekaly w magazynie
dowodow rzeczowych. Teraz, po
niemal 3 dekadach, ten moment
wreszcie nadszedl.
Dzisiejsze metody pozwala-
ja na znacznie wiecej. Ubrania,
ktore Ela miala na sobie w dniu
smierci, moga dzis dac odpo-
wiedz na pytanie o tozsamosc
sprawcy. Pod warunkiem, ze
material dowodowy zostal pra-
widlowo zabezpieczony, byl
przechowywany w odpowied-
nich warunkach i material bio-
logiczny zachowal sie do dzis.
Charakter zadanych ran nie
pozostawia watpliwosci – to
nie byl przypadek, nie byl to
tez rabunek. Ela nie miala przy
sobie niczego wartosciowego,
co mogloby skusic zlodzieja.
Wykluczono rowniez motyw
seksualny – dziewczyna byla
ubrana, a brak oznak przemo-
cy w tym kierunku potwierdzi-
la sekcja zwlok. Pozostaje wiec
motyw emocjonalny. Oznacza
to, ze sprawca pochodzi z naj-
blizszego otoczenia ofiary.
Powrot do sprawy
W Polsce coraz czesciej
na nowo otwiera sie
dawno zamkniete
akta, ktore latami lezaly zakurzo-
ne na polkach policyjnych i pro-
kuratorskich archiwow. Wlasnie
z mysla o takich historiach
powolano specjalne komorki –
zespoly do spraw przestepstw
niewykrytych, znane jako
Archiwa X. Ich zadaniem jest
wracanie do nierozwiazanych
spraw i z pomoca nowych tech-
nologii, rozwiazywanie ich.
Jedna z takich komorek dziala
przy Komendzie Wojewodzkiej
Policji we Wroclawiu. To wlasnie
tam znow otwarto akta Elzbiety
Lesniowskiej – sprawy sprzed
niemal 3 dekad, sprawy, ktora do
dzis nie daje spokoju jej bliskim.
Pani Wioletta, starsza siostra
Elzbiety, opowiada, ze po latach
ciszy dotarl do niej oficjalny
list. W pismie poinformowano
ja, ze funkcjonariusze powrocili
do sprawy. Ta wiadomosc dala
jej cicha nadzieje na sprawiedli-
wosc, na ktora czekala od wielu
lat. Kobieta mowi, ze czuje sie
pozytywnie nastawiona, wierzy,
ze policjanci, ktorzy dzis zajmu-
ja sie sledztwem jej siostry, to ci,
ktorzy dotra do prawdy.
Mama Eli i Wioletty zmarla,
nie doczekawszy dnia, w kto-
rym anonimowy jeszcze sprawca
zyskalby imie i twarz. Nie usly-
szala odpowiedzi na pytanie:
kto zabil jej corke? Ale Elzbieta
miala rodzenstwo, ktore do dzis
czeka na rozwiazanie. Chca sie
dowiedziec, co takiego sie wyda-
rzylo, ze 15-letnia dziewczyna,
ktora miala marzenia, plany
i zycie przed soba, nigdy nie
wrocila do domu.
Policjanci z Archiwum X
takze nie chca traktowac tej
sprawy jak kolejnego numeru
w rejestrze. Dla nich to nie tyl-
ko akta i nazwiska – to czyjes
zycie przerwane w brutalny spo-
sob. Dlatego na oficjalnej stronie
internetowej dolnoslaskiej poli-
cji zwrocili sie do spoleczen-
stwa z apelem. Prosza o kazda,
nawet najmniejsza informacje,
ktora moze dotyczyc Elzbiety
Lesniowskiej. Zalezy im na dotar-
ciu do nowych swiadkow, osob
mogacych widziec cos istotnego
tamtej majowej nocy lub slyszec
rozmowy, ktore wowczas wyda-
waly sie nieistotne, a dzis moga
okazac sie kluczowe. Sledczy nie
ukrywaja, ze to wlasnie ludzie,
ich pamiec, sumienie i goto-
wosc do przelamania milczenia,
Zabojstwo Eli Lesniowskiej
moga stanowic o przelomie w tej
sprawie.
W swoim apelu policjanci
zaznaczyli, ze juz udalo im sie
dotrzec do kilku istotnych infor-
macji – takich, ktore rzucaja
nowe swiatlo na to, co moglo sie
wydarzyc w ostatnich godzinach
zycia Elzbiety. Choc na tym eta-
pie nie zdradzaja szczegolow,
podkreslaja, ze kazdy kolejny
trop przybliza ich do odkrycia
prawdy. Nadal jednak brakuje
elementow, ktore pozwolily-
by zamknac sprawe i postawic
kogos przed sadem. Potrzebne
sa kolejne swiadectwa, kolejne
fakty. Czas nie zatarl wszyst-
kiego – i byc moze to wlasnie
teraz nadszedl moment, by ktos
zdecydowal sie mowic.
Historia Elzbiety wciaz zyje
w sercach mieszkancow Jeleniej
Gory i okolicznych miejscowo-
sci. Choc minely lata, wiele osob
wciaz wspomina tamto zaboj-
stwo z niepokojem i smutkiem.
Ci, ktorzy pamietaja Ele, row-
niez maja nadzieje na rozwia-
zanie sprawy. Pamiec o niej
nie zgasla, a sledczy wierza, ze
wsrod lokalnej spolecznosci
kryje sie ktos, kto wie wiecej.
– Kazdy sprawca zabojstwa
powinien zostac ukarany – mowi
anonimowo jeden z funkcjona-
riuszy Komendy Wojewodzkiej
Policji we Wroclawiu. – Zaden
uplyw czasu nie powinien tego
zmieniac. Dla ofiary i dla jej bli-
skich to nie ma znaczenia, czy
minelo piec czy dwadziescia piec
lat. Zadna zbrodnia nie moze
pozostac bez kary, a sprawca nie
powinien spac spokojnie!
Policjanci nie traca nadziei,
ze osoby, ktore posiadaja infor-
macje, mogace pomoc w ustale-
niu nazwiska sprawcy tej okrut-
nej zbrodni, przerwa wreszcie
zmowe milczenia. Kazdy, kto
chcialby podzielic sie wiedza
na ten temat moze skontakto-
wac sie z funkcjonariuszami
Archiwum X we Wroclawiu
pod numerem telefonu: 603 765
944 lub mailowo: archiwumx@
wr.policja.gov.pl.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl