Dzien dobry – tu Polska – 31.10.2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 293 (6263) 31 pazdziernika 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
EKSTRAKLASA
13 kolejka
Cracovia-Radomiak 1-2
Stal Mielec-Lech Poznan 0-0
Nieciecza-Slask Wroclaw 4-3
Warta Poznan-Lechia Gdansk 0-2
Gornik Zabrze-Zaglebie Lubin 0-0
Jagiellonia Bialystok-Piast Gliwice 3-3
Wisla Plock-Wisla Krakow 2-0
Gornik Leczna-Rakow Czestochowa 0-0
Legia Warszawa-Pogon Szczecin 0-2
1.Lech 28pkt
2.Lechia 26pkt
3.Pogon 25pkt
4.Rakow 25pkt
5.Slask 20pkt
6.Radomiak 19pkt
7.Piast 18pkt
8.Cracovia 17pkt
9.Jagiellonia 17pkt
10.Stal Mielec 17pkt
11.Zaglebie Lubin 17pkt
12.Wisla Plock 16pkt
13.Gornik Zabrze 15pkt
14.Wisla Krakow 14pkt
15.Nieciecza 10pkt
16.Legia 9pkt
17.Warta 8pkt
18.Leczna 7pkt
-Lechia Gdansk dominowala w meczu z Warta Poznan od poczatku do konca,
ale zwyciestwo 2:0 wyszarpala dopiero w doliczonym czasie gry. Po raz
kolejny zespol musial ratowac niezawodny Flavio Paixao.
– W meczu z Warta bedziemy wyjatkowo dokladnie obserwowani. Kazdy jest
bowiem ciekawy, jak sobie poradzimy z tym, co stalo sie w Pucharze
Polski i mamy tego swiadomosc. Jestesmy na to gotowi – mowil przed
spotkaniem szkoleniowiec gdanskiego zespolu.
I mial racje, gdyz jego zawodnicy zaczeli spotkanie z Warta w starym,
dobrym stylu. Lechisci od poczatku uzyskali duza przewage i niemal przez
cala pierwsza polowe ostrzeliwali bramke rywala. Tyle tylko, ze byla ona
jak zaczarowana. Zadne z 15 uderzen oddanych przed przerwa nie znalazlo
bowiem drogi do siatki. A kilka powinno.
Dwie bardzo dobre sytuacje zmarnowal Lukasz Zwolinski, ktory dwukrotnie
przegral pojedynki sam na sam ze swietnie spisujacym sie Adrianem Lisem.
Rowniez dwa razy bardzo groznie zza pola karnego strzelal najlepszy na
boisku Maciej Gajos, ale pilka najpierw otarla sie o poprzeczke, a potem
przeleciala tuz nad nia.
Jednak najblizej szczescia zawodnicy Lechii byli po dosrodkowaniu
Conrado, ktory byl na lewej stronie duzo bardziej pozyteczny niz
chaotyczny Bassekou Diabate. Najpierw strzal Ilkaya Durmusa obronil Lis,
a nastepnie po soczystej dobitce Jaroslawa Kubickiego interwencja
kolejki popisal sie… Lukasz Tralka. Doswiadczony pomocnik Warty w
nadzwyczajny sposob wybil z linii bramkowej pilke nieuchronnie
zmierzajaca do siatki.
Swoje dwie dobre szanse po rzadkich wypadach mieli tez gospodarze – w
obu przypadkach spore bledy popelniali obroncy Lechii. Najpierw do
spolki Michal Nalepa (przegral pojedynek glowkowy) i Mateusz Zukowski
(nie upilnowal rywala) dopuscili do dogodnej sytuacji Mario Rodrigueza,
ale Hiszpan nie trafil w bramke. Potem ten sam zawodnik oddal strzal z
pola karnego po zlej interwencji Bartosza Kopacza (zastapil
kontuzjowanego Mario Maloce), jednak trafil w slupek. Koniec koncow to
Warta mogla byc bardzo zadowolona, schodzac do szatni z bezbramkowym
remisem.
Po przerwie obraz gry sie nie zmienil. Wciaz dominowala Lechia, choc nie
stwarzala juz tak duzo sytuacji podbramkowych. Pilkarze Warty
skonsolidowali szyki obronne i popelniali mniej bledow. Ponownie groznie
uderzal z rzutu wolnego Gajos, probowali Nalepa i Durmus, jednak
najlepsza sytuacje – znow stuprocentowa! – zmarnowal Zwolinski po
idealnym zagraniu Marco Terrazzino (zastapil w drugiej polowie Diabate).
Napastnik gosci, bedac kilka metrow przed bramka, nie trafil czysto w
pilke.
Im blizej bylo konca spotkania, tym gra Lechii stawala sie wolniejsza i
coraz bardziej przewidywalna. Wrocily demony z dwoch poprzednich
spotkan, pod presja uciekajacego czasu i niekorzystnego wyniku (takim
bylby remis z Warta) gdanscy pilkarze stopniowo tracili koncepcje.
Zamiast spokojnego rozgrywania pilki i szukania szansy po rozegraniu
akcji wielopodaniowej, coraz czesciej pomyslem byly dalekie przerzuty i
dosrodkowania.
I co z tego, ze Dusan Kuciak byl wlasciwie bezrobotny, skoro to Lechia
przyjechala do Grodziska Wlkp. po trzy punkty i to jej bardziej zalezalo
na zwyciestwie.
Jednak w doliczonym czasie gry szczescie usmiechnelo sie do lechistow.
Po kolejnej wrzutce w pole karne skladajacego sie do strzalu Flavio
Paixao sfaulowal Jakub Kielb i sedzia Pawel Malec podyktowal rzut karny.
Przy okazji pokazal obroncy Warty druga zolta i w konsekwencji czerwona
kartke.
Do pilki ustawionej na 11. metrze podszedl sam poszkodowany i zdobyl
swoja 95. bramke w Ekstraklasie. Jednak przede wszystkim zapewnil
swojemu zespolowi niezwykle wazne zwyciestwo. Za chwile po niefortunnej
interwencji Jana Grzesika i nieporozumieniu z Lisem ten pierwszy zdobyl
jeszcze kuriozalnego samoboja, ale to byla juz tylko niefartowna dla
dzielnej Warty kosmetyka wyniku.
Lechia: Kuciak – Zukowski (80. Musolitin), Nalepa, Kopacz, Conrado –
Kubicki Z (80. Kryeziu), Gajos (90.+6 Makowski) – Durmus, Flavio Paixao,
Diabate Z (62. Terrazzino) – Zwolinski (80. Kaluzinski)

-Pogon skuteczna przy Lazienkowskiej. Koszmar Legii trwa, mistrz Polski
w strefie spadkowej
Legionisci przystepowali do meczu z Pogonia z nozem na gardle, bo
wygrana Termaliki ze Slaskiem Wroclaw zepchnela zespol Marka
Golebiewskiego do strefy spadkowej. Taki rezultat nie tylko nie
satysfakcjonuje nikogo, ale jest wrecz absolutnie nie do zaakceptowania
przez kibicow i zarzad klubu. Po zwolnieniu Czeslawa Michniewicza to
wlasnie dotychczasowy trener rezerw dostal swoja szanse, ale w pierwszym
meczu ze Switem Skolwin Legia delikatnie mowiac nie zachwycila. Fani
klubu z Lazienkowskiej obawiali sie starcia z Pogonia.
Druzyna Kosty Runjaicia wciaz utrzymuje sie w okolicach podium tabeli
PKO Ekstraklasy i po raz pierwszy od wielu lat mogla czuc sie faworytem
podczas meczu z Legia. Powodem do delikatnego niepokoju mogla byc
absencja Benedikta Zecha, ktory nabawil sie klopotow zoladkowych.
Zastapil go Mariusz Malec. Trener Runjaic nie mogl skorzystac rowniez z
Kamila Grosickiego (rowniez narzekal na uraz), a tylko na lawce zasiadl
tym razem Michal Kucharczyk.
Juz przed rozpoczeciem meczu dalo sie wyczuc narastajaca zlosc kibicow
na rezultaty osiagane przez zespol, ale rowniez gniew wobec osob
decyzyjnych. Pojawil sie chocby transparent poswiecony dyrektorowi Legii
Radoslawowi Kucharskiemu. Na boisku od pierwszych minut delikatna
przewage mieli gospodarze, ale ich ataki nie przekonywaly. Grozna
sytuacje stworzyl Mahir Emreli, ktory minal wychodzacego z bramki
Dantego Stipice, ale nie trafil w bramke.
Swoja okazje po katastrofalnym bledzie obrony mial Luquinhas, ale
swietna interwencja popisal sie Stipica. Pogon odpowiedziala po bardzo
groznym podaniu Rafala Kurzawa w pole karne i mocnym uderzeniu Jeana
Carlosa, jednak swietnie interweniowal Cezary Miszta. Po krotkiej chwili
pilka trafila w slupek Pogoni. Bezmyslnie zachowal sie Dante Stipica,
bowiem po jego wybiciu pilka odbila sie od Mahira Emreliego i obila
bramke szczecinian, ktorzy mieli ogromne szczescie.
Widzowie mieli prawo czuc rozczarowanie po kolejnych minutach, bowiem
byly one znacznie ubozsze w dogodne sytuacje strzeleckie. Obie druzyny
nieco uspokoily swoja gre w defensywie, a kibice ogladali znacznie
gorsze widowisko. Wczesniejsze wydarzenia zapowiadaly wymiane ciosow,
lecz do niej ostatecznie nie doszlo.
Gdy juz wydawalo sie, ze pomimo dominacji Legii w koncowce pierwszej
polowy do przerwy bedzie remis, ostatecznie cios wyprowadzila Pogon.
Katastrofalne zachowanie Lindsaya Rose’a w polu karnym wykorzystal Luka
Zahovic. Sloweniec odnalazl sie pod bramka Cezarego Miszty i pokonal
mlodego bramkarza celnym strzalem glowa. Na Lazienkowskiej zrobilo sie
bardzo glosno nie tylko ze wzgledu na radosc licznej grupy kibicow ze
Szczecina, ale rowniez przez ogluszajace gwiazdy fanow gospodarzy.
Plany Marka Golebiewskiego na druga polowe szybko musialy ulec zmianom.
Juz w 46. minucie gry do siatki trafil Rafal Kurzawa, ktory wykorzystal
biernosc obroncow Legii i plaskim strzalem pokonal Cezarego Miszte.
Poczatkowo Damian Sylwestrzak nie uznal trafienia zawodnika Pogoni, ale
VAR szybko naprawil jego blad. Szczecinianie podwyzszyli prowadzenie
bardzo szybko i mogli cieszyc sie ze znacznie komfortowej sytuacji.
Goscie zasluzyli na dwubramkowe prowadzenie, bo Legia grala wyjatkowo
slabo i nie potrafila w zaden sposob przelamac defensywy Pogoni. Kibice
zgromadzeni na stadionie lapali sie za glowe, glosno krytykujac wystep
mistrzow Polski, ktorzy w tej sytuacji byli o krok od utrudnienia sobie
i tak bardzo trudnej sytuacji w tabeli ligowej.
Legia dluzej utrzymywala sie przy pilce, ale wynikalo z tego bardzo
niewiele. Legie stac bylo jedynie na grozniejszy strzal, ktory zostal
zatrzymany na linii bramkowej przez Dante Stipice. Poza ta sytuacja
gospodarze wlasciwie nie tworzyli zagrozenia pod bramka, nie zmienily
tego wejscia Ernesta Muciego, Rafaela Lopesa czy Lirima Kastratiego.
Legionisci mieli do siebie duzo pretensji po niecelnych zagraniach na
polowie przeciwnika i prostych bledach. Jedynym, do ktorego trudno bylo
miec zastrzezenia, byl Cezary Miszta, ktory zatrzymywal strzaly pilkarzy
Pogoni po kontratakach.
Legionisci przegrali z Pogonia i moga miec do siebie liczne pretensje,
bo Pogon wcale nie dominowala, byla po prostu do bolu skuteczna. Lepsze
decyzje na polowie Portowcow z pewnoscia zwiekszylyby szanse Legii na
korzystny rezultat, ale kolejne bledy wywolywaly tylko coraz glosniejsze
gwizdy kibicow przy Lazienkowskiej. Po jedenastu rozegranych meczach
Legia ma na koncie tylko dziewiec punktow i osiem porazek, czyli tyle,
co ostatni w tabeli Gornik Leczna. Pilkarze Pogoni w pelni zrealizowali
swoj cel na mecz w Warszawie skutecznoscia i przytomna gra w obronie,
dzieki ktorej moga sie cieszyc z trzeciego miejsca w tabeli Ekstraklasy.

I LIGA
13 kolejka
Stomil Olsztyn-Sandecja Nowy Sacz 1-2
15 kolejka
Korona Kielce-Odra Opole 2-1
Stomil Olsztyn-Skra Czestochowa 0-1
Jastrzebie-Katowice 0-0
Resovia Rzeszow-Widzew Lodz 1-0
LKS Lodz-Gornik Polkowice 1-1
Miedz Legnica-Arka Gdynia 1-0
Sandecja Nowy Sacz-Zaglebie Sosnowiec 1-1
Podbeskidzie-Chrobry Glogow 2-1
Puszcza Niepolomice-Tychy, mecz zakonczyl sie po zamknieciu gazetki
1.Widzew 33pkt
2.Miedz 31pkt
3.Korona 29pkt
4.Sandecja 26pkt
5.Podbeskidzie 25pkt
6.Tychy 23pkt
7.Arka 23pkt
8.LKS Lodz 22pkt
9.Odra Opole 21pkt
10.Resovia 18pkt
11.Skra 17pkt
12.Chrobry 16pkt
13.Katowice 16pkt
14.Puszcza 14pkt
15.Zaglebie Sosnowiec 12pkt
16.Jastrzebie 12pkt
17.Polkowice 11pkt
18.Stomil 10pkt
-W kolejnym meczu I ligi Arka Gdynia przegrala na wyjezdzie z Miedzia
Legnica 0:1. To pierwsza porazka zespolu pod wodza Ryszarda Tarasiewicza.
W dwoch pierwszych meczach z Ryszardem Tarasiewiczem jako trenerem
zolto-niebiescy odniesli dwa zwyciestwa – 2:0 z Resovia w lidze oraz 1:0
z Lechia Zielona Gora w Pucharze Polski. Przy okazji nowy szkoleniowiec
przeprowadzil gruntowny przeglad wojsk. W sumie skorzystal w tych
spotkaniach z az 23 zawodnikow.
Jednak prawdziwy test mocy mieli przejsc w Legnicy. Pilkarze Miedzi z
ostatnich pieciu meczow wygrali cztery i jeden zremisowali, dzieki czemu
awansowali na pozycje wicelidera tabeli. A spotkanie z Arka zaczeli tak,
jakby juz w pierwszych minutach chcieli przesadzic losy meczu. Atak non
stop, wysoki pressing i tak przez pol godziny. Brakowalo tylko
skutecznosci – pilkarze Miedzi albo strzelali niedokladnie, albo dobrze
interweniowal Daniel Kajzer.
W koncowce pierwszej polowy wreszcie do glosu zaczeli dochodzic arkowcy.
Groznie uderzal Hubert Adamczyk, dwukrotnie do pozycji strzalowej
doszedl tez Maciej Rosolek, jednak byl skutecznie blokowany przez
obroncow Miedzi. Ogolnie oba zespoly chcialy grac ofensywnie, jednak
brakowalo skutecznosci w ostatniej fazie akcji. Dlatego obaj bramkarze
zbyt wiele roboty nie mieli.
Po przerwie poczatkowo uwidocznila sie przewaga Arki, jednak wciaz
brakowalo jej konkretow. Dobre momenty mieli Adamczyk i Olaf Kobacki,
aktywny byl Christian Aleman, do akcji ofensywnych czesto wlaczal sie
prawy obronca Arkadiusz Kasperkiewicz. Problem w tym, ze nie przekladalo
sie to na sytuacje bramkowe. Najblizej szczescia byl Sebastian Milewski,
ktory uderzal zza pola karnego i pomylil sie o centymetry.
Nie proznowala rowniez Miedz, ktora najczesciej zagrazala po stalych
fragmentach gry. W 67. min po rzucie roznym Domingueza swietnie zachowal
sie Mijuskovic, ktory zgubil Kobackiego i mocnym strzalem glowa nie dal
szans Kajzerowi.
Ten gol dodal gospodarzom sporo animuszu, w kolejnych minutach to
bardziej oni dazyli do zdobycia drugiej bramki niz arkowcy do
wyrownania. Bardzo aktywni byli skrzydlowi Kamil Zapolnik i Maciej
Sliwa, ktorzy sprawiali sporo klopotow obroncom gosci.
Z kolei gdynski zespol bil glowa w mur i nie mial zbyt wielu pomyslow na
zlamanie bardzo dobrze zorganizowanej defensywy Miedzi (w calym meczu
zaledwie jeden celny strzal!). Probowal to zrobic rezerwowy Artur
Siemaszko, ktory kilka razy przedarl sie lewym skrzydlem, a po ladnej
indywidualnej akcji oddal sprytny strzal zza pola karnego, jednak pilka
wyladowala na poprzeczce. Odpowiedzial mu Carlos Martinez, ktory uderzyl
rownie zaskakujaco i z takim samym efektem. Zabraklo centymetrow.
Ostatecznie spotkanie zakonczylo sie zasluzonym zwyciestwem bardziej
konkretnej Miedzi. Zespol z Legnicy utrzymal 2. miejsce w tabeli,
natomiast Arka na koniec kolejki moze wyladowac nawet na 7. miejscu
(jesli swoje mecze wygraja GKS Tychy i Podbeskidzie Bielsko-Biala). A
strata do strefy bezposredniego awansu wynosi juz osiem punktow.
Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce – Bednarski
(63. Deja), Milewski – Kobacki, Aleman (71. Da Silva), Adamczyk (71.
Siemaszko) – Rosolek (85. Czubak).

-“Legii potrzebna… Magda Gessler ” – D.Dziekanowski
Za kazdym razem, gdy w duzym klubie trener traci prace, zawsze beda
tacy, ktorzy z decyzja nie chca sie pogodzic i uwazaja, ze to blad oraz
tacy, ktorzy przyjma dymisje ze zrozumieniem. Zdaje sobie sprawe, ze w
srodowisku dziennikarskim Czeslaw Michniewicz mogl zyskac sympatie, ale
proby bronienia bylego juz szkoleniowca Legii sa dla mnie niezrozumiale.
Zgadzam sie z Aleksandarem Vukoviciem, czyli poprzednikiem Michniewicza,
ktory w jednym z wywiadow (dla Sport.pl) powiedzial, ze w przypadku
siedmiu porazek w tym sezonie w Ekstraklasie “wcale nie mozna mowic o
jakims pechu, juz bardziej o sprzyjajacym Legii szczesciu w Europie”.
Mistrz Polski w tym sezonie jest w rodzimej lidze druzyna, ktora trudno
sie oglada. I – jak dotychczas – nie bylo widac symptomow zwiastujacych
poprawe. Zmiana zatem byla nieunikniona.
Po dymisji pojawily sie doniesienia na temat rzekomej “grupy
bankietowej” w warszawskim kubie. Nie wnikam i nie chce nawet roztrzasac
jaka jest prawda, w kazdym razie dla Michniewicza zadna z opcji nie
dziala na jego korzysc. Tak tylko hipotetycznie: jesli to nieprawda, to
brak powolan dla czterech waznych pilkarzy na ostatni mecz z Piastem byl
desperacka proba zrzucenia winy za kiepskie wyniki na zawodnikow. Jesli
zas prawda, to znaczy, ze nie potrafil zapanowac nad szatnia i druzyna
mu sie “rozeszla”.
Nie dziwie sie wiec dymisji Michniewicza, ale bardzo jestem zaskoczony
nazwiskiem jego nastepcy: Marka Golebiewskiego. Chociaz chcialbym, zeby
Legia (i kazdy polski klub) “produkowala” w swojej akademii nie tylko
dobrych pilkarzy, ale tez trenerow, to z ta nominacja nie wiaze wielkich
nadziei. Powiem wiecej: mam wrazenie, ze szanse, ze warszawski klub
odniesie sukces z tym szkoleniowcem oceniam mniej wiecej tak, jak to, ze
trafie “szostke” w totolotka. Probuje logicznie wytlumaczyc ten wybor,
ale jedyne co mi przychodzi do glowy to to, ze jest to opcja, ktorej
jeszcze w Legii nie przerabiano: ani to uznany trener z zewnatrz, ani
czlowiek, ktory przeszedl przez kolejne szczeble fachu w warszawskim
klubie. Moglo nie zdziwic zatrudnienie go (latem) do prowadzenia druzyny
rezerw, ale zeby po tych kilku miesiacach tak wysoko go awansowac? Jest
to ewenement na skale swiatowa. A moze po prostu szefowie klubu
pojechali do Czestochowy na rozmowy w sprawie Marka Papszuna, ale (poki
co?) odjechali z kwitkiem i przypomnieli sobie, ze maja u siebie
trenera, ktory prowadzil ekipe z Czestochowy. Co prawda nie Rakow, a
Skre, ale miasto sie zgadza, jest wspolny mianownik. Jesli Golebiewski
jest rozwiazaniem tymczasowym (wbrew zapewnieniom wszystko na to
wskazuje), to stac Legie chyba na inna opcje, chocby Jacka Zielinskiego,
ktory jest pod reka, bo pracuje w akademii i posiada ekstraklasowe
doswiadczenie.
Jak wiadomo, kalejdoskop kryteriow, na podstawie ktorych, w ostatnich
latach, w klubie na Lazienkowskiej, wybierano trenerow jest bardzo
szeroki: pracowali tu Jacek Magiera i Aleksandar Vukovic, jako ludzie
znajacy klub od podszewki, byly opcje zagraniczne (chorwacka i
portugalska), byl Stanislaw Czerczesow, ostatnio zas polski doswiadczony
trener. Teraz mamy opcje krajowa, prawie anonimowa. Jest rozmach.
Dosc popularny jest program “Kuchenne rewolucje”, w ktorym Magda Gessler
probuje pomagac nie radzacym sobie restauracja. Najpierw przyjezdza i
diagnozuje problem, nastepnie probuje go rozwiazac. Problemy sa rozne:
czasem jest to zle zarzadzanie, czasem kiepski kucharz, albo karta nie
przystajaca do oczekiwan klientow. Czas tej kilkudniowej rewolucji bywa
bolesny: leca mocne slowa, czasem poleja sie lzy, a czasem na podlodze
wyladuja talerze i garnki. Tak mi sie skojarzylo, bo mam wrazenie, ze w
Legii przydalaby sie wizyta jakiegos pilkarskiego odpowiednika Magdy
Gessler.

SIATKOWKA
Vital Heynen nie jest juz trenerem reprezentacji Polski mezczyzn, ale
ekscentryczny Belg wciaz nie daje o sobie zapomniec. – Wysylanie CV nie
jest dzis moja rola. Nie uwazam za najlepsze rozwiazanie wylaniania
nowych selekcjonerow w drodze konkursu – ocenia Heynen w rozmowie z
Edyta Kowalczyk z “Przegladu Sportowego”.
Belg przez lata prowadzil reprezentacje Polski. Pracowal z
Bialo-Czerwonymi od 2018 r. i zdolal wywalczyc z druzyna mistrzostwo
swiata. Do szczescia zabraklo medalu z igrzysk olimpijskich w Tokio. Po
zakonczeniu mistrzostw Europy belgijski trener zakonczyl prace z
polskimi siatkarzami.
Vital Heynen pozegnal sie z posada trenera reprezentacji Polski, ale nie
z naszym krajem. Od zakonczenia mistrzostw Europy Belg regularnie
odwiedza Polske. Co robi nad Wisla?
– W ostatni czwartek mialem wystapienie w Lodzi, bo w roznych miejscach
wyglaszam prelekcje na temat roli lidera i tzw. emocjonalnego
przywodztwa w druzynie. Rozmawialem tez z nowym prezesem PZPS
Sebastianem Swiderskim, odezwal sie do mnie jakies dwa tygodnie przed
Superpucharem Polski z pytaniem, czy moge przyjechac, ale to kolidowalo
z moimi planami i nie moglem dotrzec. Na pewno chce sie jednak z nim
spotkac. Raport po sezonie juz zlozylem, ale dobrze byloby usiasc i
porozmawiac.
Heynen nie jest juz trenerem meskiej reprezentacji, ale kilka tygodni
temu wyrazil wstepne zainteresowanie prowadzenia kobiecej reprezentacji
Polski. Dzis w negatywnych slowach ocenia pomysl na wylanianie trenerow
obu reprezentacji na podstawie konkursu.
– Powiem tak – jesli ktos mnie spyta, czy chcialbym pracowac kiedys z
zenska ekipa albo, czy uwazam polska druzyne za ciekawa, to w obydwu
przypadkach odpowiedzialbym twierdzaco. Ale sam nie zamierzam wysylac
CV, bo mysle, ze to nie jest dzis moja rola. Co do jednego jestem
przekonany – Polska powinna miec kobieca reprezentacje na tym samym
poziomie co meska. Macie zawodniczki z potencjalem i szeroka grupe, z
ktorej mozna wybierac. To ciekawy projekt na dluzsza mete. Choc nie
uwazam za najlepsze rozwiazanie wylaniania nowych selekcjonerow w drodze
konkursu.
Konkurs na selekcjonera obu reprezentacji wciaz trwa. Po odejsciach
Vitala Heynena i Jacka Nawrockiego niebawem poznamy nazwiska nowych
selekcjonerow obu reprezentacji. Poki co wszystko zostalo opoznione
przez okres wyborczy w PZPS.

PILKA RECZNA
Oto poezja handballu! Lomza Vive Kielce wygrala z PSG!
W swoim 200. meczu w Lidze Mistrzow kielczanie pokonali Paris
Saint-Germain 38:33, a Igor Karacic strzelil 6000. gola dla Vive w tych
rozgrywkach.
– Wygramy z Paryzem! A co, kto nam zabroni marzyc? – wykrzykiwali tuz
przed wejsciem do Hali Legionow miejscowi kibice.
– Marzymy, abysmy zagrali tak, jak w kwietniu 2019 r., gdy rozbilismy
Paryz 34:24! To byl miod na skolatane serca! – wolali fani najlepszej
druzyny w Polsce. I po meczu musieli byc zadowoleni.
Starcie, o ktorym wspominali, zdaniem fachowcow bylo najlepszym wystepem
kieleckiej “siodemki” w historii europejskich wystepow. Krzysztof
Lijewski, dzis drugi szkoleniowiec wydarzenia sprzed dwoch i pol roku
podsumowal krotko: – To byla poezja w naszym wykonaniu! By po chwili
dodac: – Najblizsze starcie bedzie inne. Wygrajmy, chociazby jednym
golem, a wszyscy bedziemy zadowoleni!
Pierwsza polowa meczu pokazala, ze ekipa Talanta Dujszebajewa nadal
potrafi grac “poezje”. Kielczanie, od poczatku spotkania postawili
rywalom niesamowite warunki. Znakomicie ustawiona defensywa blyskawiczne
odczytywala zamiary Francuzow. Gdy goscie oddawali rzuty z dystansu,
natychmiast pojawial sie kielecki blok.
Kiedy przyjezdni probowali wejsc w strefe, obroncy Lomzy Vive
natychmiast robili krok do przodu, zamykajac im droge do bezposredniego
sasiedztwa linii pola bramkowego. Calosci perfekcyjnej obrony dopelnialy
fantastyczne interwencje Andreasa Wolffa, po ktorych trybuny wpadaly w
ekstaze. A przeciez do bramkarza bylo jeszcze niedawno troche
zastrzezen. Teraz jednak golkiper odrobil z nawiazka wszystkie
trudniejsze momenty z przeszlosci.
Jeszcze lepiej wygladala gra gospodarzy po drugiej stronie boiska.
Mistrzowie Polski zaprezentowali niesamowity wachlarz akcji. Gdy trzeba
bylo, uruchamiane byly skrzydla. Kiedy paryzanie pilnowali skrajnych
graczy, Igor Karacic niesamowitym podaniami obslugiwal obrotowych. A
poniewaz obaj golkiperzy PSG grali ponizej oczekiwan – przewaga Kielc
szybko rosla. W 28. minucie, po kapitalnym odbiorze i kontrataku Dylana
Nahi na swietlnej tablicy widnial wynik 18:12!
Mimo wysokiego prowadzenia, kibice z niepokojem oczekiwali na druga
czesc meczu. Faktycznie, PSG druga czesc rozpoczelo od skutecznych
akcji, po ktorych dystans zmalal do dwoch goli (37. minuta, 21:19). Ale
Lomza VIVE kolejny raz pokazala charakter, wygrywajac pewnie po
niesamowitej koncowce.
Lomza Vive Kielce – PSG 38:33 (19:14)
Lomza Vive Kielce: Kornecki, Wolff – Vujovic 4, Sanchez, Sicko 6, A.
Dujszebajew 5, Tournat 3, Yusuf, Karacic 3, Kulesz, Moryto 3, Surgiel,
Gebala, Karalek 5, Gudjonsson 3, Nahi 6.
Trener: T. Dujszebajew.
PSG: Gerard, Genty – Steins 2, Ntanzi, Keita, Kristopans 3, Kounkoud 1,
Sole 4, H. Toft, Remili 3, Grebille 2, Syprzak 3, L. Karabatic, Hansen
8, N. Karabatic 1, Prandi 6
Trener: Gonzalez.
GRUPA B
1. Lomza Vive Kielce 10pkt
2. Telekom Veszprem 8pkt
3. FC Barcelona 8pkt
4. Paris Saint-Germain 5pkt
5. Motor Zaporoze 4pkt
6. FC Porto 4pkt
7. Dinamo Bukareszt 2pkt
8. Flensburg-Handewitt 1pkt

TENIS
Maleja szanse Hurkacza na wystep w ATP Finals. Triumf rywala Polaka
Hubert Hurkacz wciaz walczy o wystep w prestizowym turnieju ATP Finals w
Turynie, w ktorym wezmie udzial osmiu najlepszych tenisistow obecnego
sezonu. Niestety w piatek jeden z glownych rywali Polaka Jannik Sinner
odniosl wazne zwyciestwo w Wiedniu, ktore sprawia, ze szanse Hurkacza na
wystep w ATP Finals znacznie zmalaly.
Wloski tenisista pokonal w cwiercfinale turnieju w stolicy Austrii
Norwega Caspera Ruuda 7:5, 6:1. Dzieki temu zwyciestwu Sinner wyprzedzi
Huberta Hurkacza w rankingu ATP Race, ktorego najlepsza “osemka” wystapi
w Turnieju Mistrzow w Turynie. Wloch awansuje w tej klasyfikacji na 8.
pozycje, spychajac Polaka na 9. lokate (nie liczac kontuzjowanego Rafy
Nadala).
Dzieki zwyciestwu z Ruudem Sinner bedzie wyprzedzal Hurkacza o 60 pkt. w
rankingu ATP Race. Co wiecej, Wloch moze jeszcze zdobyc kolejne “oczka”
do tej klasyfikacji na turnieju w stolicy Austrii (jego triumfator
zdobedzie w sumie 500 pkt., a finalista 300). Siodmym zawodnikiem
rankingu ATP Race jest wspomniany juz Norweg Casper Ruud, do ktorego
Hurkacz traci obecnie 150 pkt.
Przed wszystkimi trzema zawodnika zostala jeszcze bardzo prestizowa
impreza ATP Masters w Paryzu. Turniej na kortach w stolicy Francji
rozpocznie sie 1 listopada i to wlasnie tam rozstrzygna sie losy wystepu
Huberta Hurkacza w zawodach ATP Finals w Turynie.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl,
weszlo.com90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal, Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *