DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI Nr 152 (6984)
31 maja 2026 roku
Pogoda
Dzis pogodnie i cieplo, miejscami z malym lub umiarkowanym zachmurzeniem.
Temperatura do 24 st. C, w nocy okolo 14 st. C.
Kursy walut
EUR – 4,23 zl
USD – 3,64 zl
GBP – 4,88 zl
CHF – 4,64 zl
Dzien dobry Czytelnicy 🙂 Milej niedzieli 🙂 Ania Iwaniuk
Dowcip
Facet wchodzi do sklepu zoologicznego i pyta:
– Czy ma pan papuge, ktora umie mowic?
– Tak, oczywiscie.
– A umie sluchac?
– Nie wiem, jeszcze zadnej takiej nie spotkalem.
Bialy Dom opublikowal raport dotyczacy stanu zdrowia Donalda Trumpa, ktory
w czerwcu ukonczy 80 lat. Lekarz prezydenta, dr Sean Barbabella, po
przeprowadzonych badaniach ocenil, ze Trump pozostaje w bardzo dobrej
kondycji zdrowotnej i moze bez przeszkod wykonywac wszystkie obowiazki
zwiazane z kierowaniem panstwem oraz silami zbrojnymi. W raporcie
podkreslono prawidlowe funkcjonowanie serca, pluc i ukladu nerwowego, a
takze dobra ogolna sprawnosc fizyczna. Lekarz odnotowal jedynie lekki
obrzek podudzi oraz lagodne zasinienia na dloniach. Kompleksowe badania
neurologiczne, obejmujace rowniez przesiewowa ocene pod katem depresji i
zaburzen lekowych, nie wykazaly zadnych nieprawidlowosci. We wtorek Trump
przeszedl rutynowe badania medyczne oraz kontrole dentystyczna w szpitalu
im. Waltera Reeda. Byla to juz trzecia taka wizyta w tym osrodku w ciagu
ostatnich trzynastu miesiecy. Ostatnie badania wzbudzaly szczegolne
zainteresowanie opinii publicznej z powodu publikowanych wczesniej zdjec,
na ktorych widoczne byly opuchniete kostki, posiniaczone dlonie i plamy na
szyi prezydenta. Bialy Dom wyjasnial wczesniej, ze zasinienia sa skutkiem
codziennego przyjmowania aspiryny oraz czestego sciskania dloni podczas
spotkan z ludzmi. W ubieglym roku u Trumpa zdiagnozowano przewlekla
niewydolnosc zylna konczyn dolnych. Prezydenci USA nie maja obowiazku
ujawniania pelnej dokumentacji medycznej, choc coroczne wizyty w szpitalu
Walter Reed staly sie wieloletnia tradycja. Sam Trump wielokrotnie
zapewnial, ze czuje sie tak samo jak 50 lat temu i podkreslal, ze nie uwaza
sie za seniora. Jednoczesnie badania opinii publicznej pokazuja spadek
zaufania Amerykanow do jego sprawnosci psychicznej i fizycznej. Wedlug
kwietniowego sondazu 40 proc. respondentow uwaza, ze posiada wystarczajaca
sprawnosc umyslowa do pelnienia urzedu, podczas gdy jesienia ubieglego roku
bylo to 47 proc. W przypadku oceny kondycji fizycznej odsetek ten spadl z
54 do 44 proc. Donald Trump pozostaje najstarsza osoba w historii Stanow
Zjednoczonych, ktora objela urzad prezydenta.
Sejm uchwalil ustawe wprowadzajaca zakaz trzymania na uwiezi nie tylko
psow, ale rowniez kotow. Za przyjeciem nowych przepisow glosowalo 381
poslow, przeciw bylo 28, a pieciu wstrzymalo sie od glosu. Ustawe poparla
wiekszosc poslow Prawa i Sprawiedliwosci oraz wszyscy glosujacy
przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, PSL-TD, Lewicy, Centrum i Polski
2050. Przeciw zaglosowali wszyscy uczestniczacy w glosowaniu poslowie
Konfederacji. Zgodnie z nowymi przepisami utrzymywanie psa w kojcu bedzie
nadal mozliwe, ale pod warunkiem zapewnienia mu odpowiedniej przestrzeni do
swobodnego poruszania sie oraz realizowania naturalnych potrzeb. Kojce beda
musialy posiadac trwala konstrukcje, a przynajmniej dwa ich boki beda
musialy przepuszczac swiatlo i zapewniac odpowiednia wentylacje. Wlasciciel
bedzie zobowiazany do zapewnienia psu codziennego ruchu poza kojcem,
dostosowanego do jego wieku, zdrowia oraz potrzeb gatunkowych i
behawioralnych. Psy utrzymywane w kojcach, nieogrzewanych pomieszczeniach
lub na otwartej przestrzeni beda musialy miec bude wykonana z materialow
zapewniajacych izolacje cieplna i ochrone przed warunkami atmosferycznymi.
Szczegolowe wymagania dotyczace minimalnej powierzchni kojcow okresli w
rozporzadzeniu minister rolnictwa po konsultacji z Glownym Lekarzem
Weterynarii. Przy ustalaniu norm beda brane pod uwage miedzy innymi
wielkosc psa, liczba zwierzat przebywajacych w kojcu oraz potrzeby suk
karmiacych szczenieta. Ustawa przewiduje wyjatki od zakazu trzymania na
uwiezi, miedzy innymi podczas transportu, wystaw, zabiegow oraz
krotkotrwalych sytuacji poza miejscem stalego pobytu zwierzecia. Przepisy
nie obejma psow wykorzystywanych do celow specjalnych, a takze czesci
zwierzat utrzymywanych w schroniskach i okreslonych hodowlach. Nowe
regulacje maja wejsc w zycie po uplywie 12 miesiecy od ogloszenia ustawy.
Jest to drugie podejscie do wprowadzenia takich zmian po zawetowaniu przez
prezydenta Karola Nawrockiego wczesniejszej ustawy zawierajacej sztywne
normy dotyczace wielkosci kojcow.
Pierwszego pazdziernika 2026 roku, wraz z rozpoczeciem nowego roku
akademickiego, Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Saczu oraz Akademia Nauk
Stosowanych w Nowym Targu ponownie rozpoczna nabor na kierunek lekarski.
Bedzie to powrot do projektu uruchomionego trzy lata wczesniej za zgoda
owczesnego ministra edukacji Przemyslawa Czarnka oraz minister zdrowia
Katarzyny Sojki. W 2023 roku zdecydowano, ze w Nowym Targu bedzie moglo
studiowac medycyne 45 osob, a w Nowym Saczu 50 kolejnych studentow.
Eksperyment nie przyniosl jednak oczekiwanych rezultatow i zakonczyl sie
juz po pierwszym naborze. Znaczna czesc przyjetych studentow nie ukonczyla
kolejnych etapow ksztalcenia, nie zdajac egzaminow lub przenoszac sie na
inne uczelnie. W efekcie na trzecim roku medycyny w Nowym Saczu pozostaly
obecnie jedynie trzy osoby, a w Nowym Targu dziewiec. Mimo tak niewielkiej
liczby studentow rzad zdecydowal o przywroceniu naboru na obu uczelniach od
pazdziernika 2026 roku. Oznacza to powrot do koncepcji ksztalcenia lekarzy
w mniejszych osrodkach akademickich, ktora byla jednym z bardziej
dyskutowanych pomyslow poprzednich wladz. Artykul podkresla, ze mimo
problemow organizacyjnych i bardzo duzej rezygnacji studentow projekt nie
zostal definitywnie porzucony. Decyzja oznacza, ze uczelnie otrzymaja
szanse na ponowne budowanie kierunkow lekarskich i zwiekszenie liczby
studentow medycyny poza najwiekszymi osrodkami akademickimi.
W Gdansku trwa Swieto Wolnosci i Praw Obywatelskich, podczas ktorego
przygotowano liczne debaty, spotkania oraz wydarzenia edukacyjne. Sobotni
program rozpoczal sie od rozmowy “Granice wolnosci”, ktorej gosciem byla
Dorota Rabczewska. Dyskusja dotyczyla ceny autentycznosci oraz zachowania
niezaleznosci w swiecie show-biznesu. Nastepnie odbylo sie spotkanie
poswiecone pracy mediow w strefach wojny z udzialem dziennikarek z Ukrainy.
Kolejnym punktem programu byla debata “Chcesz pokoju, szykuj sie do wojny”,
podczas ktorej general Roman Polko analizowal zagrozenia bezpieczenstwa
oraz role NATO w utrzymaniu stabilnosci regionu. Wieczorem zaplanowano
spotkanie z Jolanta Kwasniewska dotyczace miejsca pierwszej damy w zyciu
publicznym, znaczenia dyplomacji oraz granic niezaleznosci kobiet w
polityce. Organizatorzy poinformowali, ze najwazniejsze debaty mozna
sledzic na stronie internetowej Onetu. Na 31 maja przewidziano otwarcie
Sali Malych Stoczniowcow, nowej przestrzeni edukacyjnej dla dzieci i rodzin
inspirowanej tematyka stoczni oraz wspolpracy spolecznej. W programie
znalazly sie gry rodzinne, warsztaty, zajecia plenerowe i spektakle teatru
kamishibai. Trzeciego czerwca odbedzie sie final Akademii Solidarnosci,
miedzynarodowego projektu dla mlodych dziennikarzy poswieconego wolnosci
slowa, odpowiedzialnosci mediow oraz walce z dezinformacja. Tego samego
dnia zaplanowano spotkanie z laureatem Pokojowej Nagrody Nobla Alesiem
Bialackim. Czwartego czerwca odbeda sie spacery po wystawie Europejskiego
Centrum Solidarnosci, XII Miedzynarodowe Forum “Europa z widokiem na
przyszlosc”, a takze uroczystosc wreczenia Odznaki Solidarnosci i Praw
Czlowieka. Centralnym punktem obchodow bedzie oficjalne upamietnienie
rocznicy wyborow z 1989 roku na Placu Solidarnosci z udzialem swiadkow
historii i przedstawicieli zycia publicznego.
Wedlug informacji opisanych przez “Wall Street Journal” Wladimir Putin od
lat interesuje sie badaniami nad starzeniem oraz mozliwosciami wydluzania
zycia. W 2024 roku rosyjski przywodca przedstawil narodowa inicjatywe
dlugowiecznosci, deklarujac chec uratowania 175 tysiecy istnien ludzkich do
konca dekady. W ubieglym miesiacu rosyjski rzad poinformowal o pracach nad
terapia genowa majaca spowolnic proces starzenia komorek. Na realizacje
programu “Nowe technologie ochrony zdrowia” przeznaczono 26 miliardow
dolarow. Rosyjscy naukowcy prowadza rowniez badania nad tworzeniem ludzkich
narzadow do przeszczepow, wykorzystujac bioprinting oraz hodowle narzadow w
organizmach miniaturowych swin. Celem tych prac ma byc osiagniecie
mozliwosci wymiany narzadow u ludzi do 2030 roku. Nad programem czuwaja
miedzy innymi Maria Woroncowa, corka Wladimira Putina i specjalistka
endokrynologii, oraz fizyk Michail Kowalczuk, kierujacy Instytutem
Kurczatowa. Zwolennicy projektu twierdza, ze mozliwosci regeneracji
organizmu czlowieka beda w przyszlosci znacznie wieksze niz obecnie.
Krytycy zwracaja jednak uwage na brak publikacji naukowych potwierdzajacych
przelomowe rezultaty badan. Wedlug czesci ekspertow deklarowane cele
pozostaja bardziej aspiracjami niz osiagnieciami naukowymi. Dodatkowym
problemem sa sankcje nalozone na Rosje, ktore utrudniaja rozwoj badan i
wspolprace miedzynarodowa. W artykule przypomniano rowniez postac Wladimira
Chawinzona, nazywanego przez rosyjskie media “gerontologiem Putina”, ktory
promowal terapie przeciwstarzeniowe i publicznie deklarowal chec wydluzenia
zycia rosyjskiego przywodcy. Autorzy zwracaja uwage, ze Rosja nadal nalezy
do krajow o jednej z najnizszych srednich dlugosci zycia wsrod panstw
rozwinietych, a przecietna dlugosc zycia mezczyzn wynosi tam okolo 68 lat.
Decyzja Wolodymyra Zelenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sil Zbrojnych
Ukrainy imienia “Bohaterow UPA” wywolala szeroka dyskusje i fale krytyki w
Polsce. Prezydent Ukrainy uzasadnil swoja decyzje checia przywracania
historycznych tradycji narodowego wojska oraz docenieniem zaslug jednostki
w obronie niepodleglosci i integralnosci terytorialnej kraju. Sprawa
wzbudzila kontrowersje, poniewaz Ukrainska Powstancza Armia jest
odpowiedzialna za masowe zbrodnie na ludnosci polskiej na Wolyniu. Rzecznik
ukrainskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heorhij Tychyj wyrazil
ubolewanie, ze decyzja doprowadzila do napiec w relacjach
polsko-ukrainskich. Przypomnial, ze przez ostatnie poltora roku obie strony
podejmowaly dzialania majace na celu rozwiazywanie trudnych kwestii
historycznych, w tym wznowienie ekshumacji ofiar tragedii wolynskiej i
dzialalnosci Kongresu Historykow. Podkreslil, ze dyskusja o przeszlosci
powinna opierac sie na wiarygodnych zrodlach i profesjonalnym dialogu.
Wedlug niego zolnierze jednostki nie mieli zamiaru obrazac narodu
polskiego, a dla nich symbolika UPA oznacza przede wszystkim opor wobec
imperialnej polityki Moskwy. Rzecznik zaznaczyl rowniez, ze Ukraina
pozostaje wdzieczna Polsce za wsparcie udzielane od poczatku wojny z Rosja.
W Polsce decyzje skrytykowali miedzy innymi premier Donald Tusk, minister
obrony Wladyslaw Kosiniak-Kamysz oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Radoslaw Sikorski stwierdzil, ze na sporze historycznym miedzy Polska a
Ukraina moze skorzystac jedynie Wladimir Putin. Prezydent Karol Nawrocki
uznal natomiast, ze Wolodymyr Zelenski powinien zostac pozbawiony Orderu
Orla Bialego.
Stoleczni policjanci zatrzymali 48-letniego warszawskiego adwokata Macieja
Z., podejrzewanego o wysylanie falszywych informacji o przygotowywanych
zamachach miedzy innymi na prezydenta Karola Nawrockiego oraz ministra
spraw zagranicznych Radoslawa Sikorskiego. Wedlug ustalen sledczych
mezczyzna mial podszywac sie pod znane osoby i rozsylac korespondencje
zawierajaca informacje o rzekomych planach zamachow na zycie i zdrowie. Aby
zwiekszyc wiarygodnosc swoich zawiadomien, zalaczal dokumenty i przedmioty,
ktore mialy obciazyc niewinne osoby oraz skierowac dzialania sluzb na
falszywe tropy. W jednym z przeslanych listow znajdowala sie rowniez
amunicja. Policjanci przeprowadzili przeszukanie mieszkania adwokata, do
ktorego musieli wejsc sila. Na miejscu zabezpieczono liczne nosniki danych,
bron biala, bron palna, amunicje oraz dziesiec pociskow artyleryjskich.
Wedlug osob znajacych sprawe znaleziono rowniez materialy o charakterze
faszystowskim. Wszystkie zabezpieczone przedmioty zostaly przekazane do
dalszych badan laboratoryjnych. Prokuratura przedstawila podejrzanemu
siedem zarzutow. Sad zdecydowal o zastosowaniu wobec niego tymczasowego
aresztu, wskazujac miedzy innymi na obawe matactwa oraz grozaca mu wysoka
kare. Sledczy podkreslaja, ze sprawa ma charakter rozwojowy i analizowane
sa kolejne watki zwiazane z dzialalnoscia zatrzymanego. Zatrzymanie nie
jest bezposrednio zwiazane z ostatnia seria falszywych alarmow dotyczacych
srodowiska TV Republika i domu matki prezydenta Nawrockiego.
Urzad Transportu Kolejowego zakonczyl kontrole dotyczaca tragicznego
wypadku, do ktorego doszlo 14 lutego na stacji kolejowej w Woli
Bierwieckiej pod Radomiem. Poszkodowany zostal 17-letni Dominik, ktory
pomagal wysiasc z pociagu innej osobie. Kiedy probowal ponownie wsiasc do
wagonu, drzwi przytrzasnely mu reke, a ruszajacy sklad wciagnal go pomiedzy
peron a pociag. W wyniku zdarzenia nastolatek stracil obie nogi oraz czesc
dloni, a przez wiele dni lekarze walczyli o jego zycie. Kontrola
przeprowadzona przez UTK wykazala az 24 nieprawidlowosci w funkcjonowaniu
Kolei Mazowieckich. Zastrzezenia dotyczyly miedzy innymi pracy maszynisty i
kierownika pociagu. W raporcie wskazano brak wlasciwej obserwacji peronu za
pomoca kamer zewnetrznych, nieprawidlowosci w prowadzeniu rozmow przez
urzadzenia radiolacznosci oraz bledy w dokumentacji pociagowej. Przewoznik
zglosil zastrzezenia do ustalen kontroli, jednak nie zostaly one
uwzglednione. W sprawie prowadzone jest rowniez sledztwo prokuratorskie.
Zabezpieczono dokumentacje, nagrania monitoringu oraz materialy dzwiekowe
zwiazane z przebiegiem zdarzenia. Dominik po wypadku trafil najpierw do
szpitala w Radomiu, a nastepnie do Wojskowego Instytutu Medycznego w
Warszawie, gdzie przez wiele tygodni walczyl o zycie. W rozmowie dla
programu “Uwaga!” TVN opowiadal, ze pamieta moment przytrzasniecia drzwi
oraz pierwsze chwile po wypadku. Podkreslal rowniez, ze jego matka
natychmiast ruszyla mu na pomoc po uzyciu hamulca bezpieczenstwa.
Nastolatka czeka teraz dluga i wymagajaca rehabilitacja.
Na Lotnisku Chopina w Warszawie doszlo do interwencji sluzb ratunkowych
wobec posla Prawa i Sprawiedliwosci Marcina Porzucka. Wedlug informacji
opublikowanych przez “Fakt” parlamentarzysta po przylocie z Rzeszowa nie
byl w stanie samodzielnie opuscic pokladu samolotu. W zwiazku z tym
konieczna byla pomoc sluzb ratunkowych, ktore asystowaly mu przy
opuszczaniu maszyny. Rzecznik Lotniska Chopina potwierdzil, ze na pokladzie
znajdowal sie pasazer wymagajacy interwencji z uwagi na stan mogacy
zagrazac jego zyciu lub zdrowiu. Ze wzgledu na ochrone danych osobowych i
medycznych nie ujawniono jednak szczegolow dotyczacych przebiegu akcji.
Zrodla cytowane przez “Fakt” twierdzily, ze posel mogl znajdowac sie pod
wplywem alkoholu. Marcin Porzucek w przeslanym oswiadczeniu odrzucil takie
sugestie i wskazal na problemy zdrowotne. Poinformowal, ze od kilku
miesiecy zmaga sie z problemem ortopedycznym, ktory obserwowaly setki osob
podczas wydarzen w regionie oraz w Warszawie. Dodal, ze przyjmuje leki, a 8
czerwca ma przejsc rezonans magnetyczny, ktory ma wykazac, czy konieczna
bedzie operacja biodra. Parlamentarzysta podziekowal sluzbom za udzielona
pomoc i podkreslil, ze noc spedzil w mieszkaniu, a nastepnego dnia
normalnie wykonywal obowiazki zawodowe. Nie odpowiedzial jednak na pytania
dotyczace tego, czy problem ortopedyczny byl bezposrednia przyczyna
zdarzenia oraz czy zaprzecza doniesieniom o nietrzezwosci.
Komisja Europejska zdecydowala o odblokowaniu dla Wegier 16,4 miliarda euro
zamrozonych wczesniej funduszy unijnych. Informacje te oglosila
przewodniczaca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen po spotkaniu z
premierem Wegier Peterem Magyarem. Decyzja zostala uzasadniona postepami
nowego rzadu we wdrazaniu reform wymaganych przez Unie Europejska. W
pierwszym etapie odblokowane zostanie 10 miliardow euro z funduszu odbudowy
Next Generation EU oraz 4,2 miliarda euro z funduszu spojnosci. Kolejne 2,2
miliarda euro maja zostac uruchomione po zakonczeniu reform dotyczacych
wolnosci akademickiej. Ursula von der Leyen podkreslila, ze jest to
znaczaca kwota, ale wedlug Komisji Europejskiej Wegry zasluzyly na jej
otrzymanie dzieki wykonanej pracy. Premier Peter Magyar zapowiedzial, ze
srodki zostana wykorzystane do odbudowy gospodarki, poprawy jakosci uslug
publicznych, zwiekszenia konkurencyjnosci przedsiebiorstw oraz wsparcia
malych i srednich firm. Wskazal rowniez, ze jednym z kluczowych warunkow
odblokowania funduszy byla skuteczna walka z korupcja, ktora wedlug niego
nasilila sie w okresie rzadow Viktora Orbana. Srodki unijne maja szczegolne
znaczenie dla wegierskiej gospodarki, ktora od niemal trzech lat pozostaje
w stagnacji. Nowy rzad musi jednoczesnie mierzyc sie z wysokim deficytem
budzetowym, ktory wedlug szacunkow Komisji Europejskiej moze osiagnac 6,2
procent PKB w 2026 roku. Wedlug wladz w Budapeszcie odblokowanie funduszy
ma stac sie jednym z najwazniejszych impulsow do ozywienia gospodarczego
kraju.
DETEKTYW
Zabojstwo
naczelnika sadu
Anna RYCHLEWICZ
Wyciagnal do niego reke, dal szanse na uczciwy zarobek. W pelni mu zaufal”
i ostrzegal, by znow nie trafil do wiezienia. Tymczasem on skryl sie w
cieniu, by zadac swojemu wybawicielowi smiertelny cios. Zabojstwo
naczelnika Sadu Grodzkiego w Tarnobrzegu w 1934 roku wstrzasnelo miastem
nie tylko z powodu brutalnosci czynu, lecz takze przez fakt, ze morderca
cudem uniknal szubienicy.
O krok od szubienicy
Zabojstwo w Tarnobrzegu trafilo na pierwsze strony przedwojennych gazet.
Byl chlodny, sobotni wieczor 3 listopada 1934 roku. Tarnobrzeg tetnil
zyciem. W jednym z lokali odbywalo sie spotkanie miejscowej elity – zabawa,
na ktora sciagnela cala tutejsza smietanka towarzyska. Wsrod gosci byl
takze Stanislaw Krzos, naczelnik Sadu Grodzkiego, wraz ze swoja zona i
trzema corkami. Tanczyli, rozmawiali, bawili sie do bialego rana. Dopiero o
swicie, z soboty na niedziele, rodzina Krzosow opuscila przyjecie.
Niedzielne przedpoludnie zapowiadalo sie rownie intensywnie – w miescie
odbywal sie wiec z udzialem wiceministra, a po poludniu zaplanowany byl
wielki koncert.
Naczelnik sadu planowal pojawic sie na nim wraz z cala swoja rodzina. Gdy w
miejscowej sali widowiskowej zebraly sie lokalne osobistosci, slynna
orkiestra 3 Pulku Piechoty Legionow rozpoczela wystep. Na koncert Krzos
jednak nie dotarl. Piesniom przysluchiwal sie natomiast starszy
posterunkowy sluzby sledczej. Gdy po chwili zauwazyl przeciskajacego sie
przez tlum sekretarza sadu, juz wiedzial, ze wydarzylo sie cos zlego.
Wieczorny rytual
Sedzia Stanislaw Krzos sprawowal funkcje naczelnika Sadu Grodzkiego w
Tarnobrzegu. Byl czlowiekiem powszechnie szanowanym i lubianym przez
mieszkancow, uwazanym za niezwykle solidnego, uczciwego i pomocnego. Dom
Krzosow stal zaledwie kilka krokow od gmachu sadu, a cala posiadlosc
zajmowala ich rodzina. Do srodka prowadzily dwa wejscia – jedno od strony
ulicy, gdzie schodkami wchodzilo sie bezposrednio do salonu, drugie od
strony ogrodzonego podworka, strzezonego przez psa. Ta droga trafialo sie
wprost do przedsionka, z ktorego jedne drzwi prowadzily do kuchni, a drugie
– bezposrednio do piwnicy. Taki uklad domu uniemozliwial wiec wejscie
kogokolwiek niezauwazonego, a czujnosc psa jeszcze bardziej zwiekszala
bezpieczenstwo. Dlatego Krzosowie nie widzieli potrzeby, by w jakikolwiek
sposob wzmacniac zabezpieczenia. Uwazali, ze to, co maja, w zupelnosci
wystarcza.
Pan domu codziennie kultywowal jednak swoj zwyczaj – gdy na zegarze
zblizala sie godzina 19.30, bral latarke i schodzil do piwnicy, by
sprawdzic, czy wszystkie okiennice i drzwi sa dobrze zamkniete. Nie inaczej
bylo w niedzielny wieczor, 4 listopada 1934 roku. Mijaly jednak kolejne
minuty, gdy corka naczelnika zauwazyla, ze ojciec dlugo nie wraca z
piwnicy. Zaniepokojona poinformowala o tym matke, ktora polecila jej zejsc
na dol i sprawdzic, co sie dzieje. Kobieta obawiala sie, ze maz mogl sie
potknac lub stracic przytomnosc, poniewaz cierpial na chwilowe omdlenia.
Gdy mloda Krzosowna stanela pod drzwiami prowadzacymi do piwnicy, uslyszala
niepokojace odglosy. Pobiegla do matki, krzyczac, ze w piwnicy “sa
zlodzieje i tatus razem z nimi”. Krzosowa natychmiast wyslala ja po
straznika wieziennego. Kilka minut pozniej dziewczyna powtarzala swoje
slowa mezczyznie pelniacemu warte, a ich rozmowe uslyszal sekretarz sadu,
Alfred Dukiet. Polecil wartownikowi pojsc z Krzosowna do piwnicy, sam
natomiast natychmiast zawiadomil policje. Gdy funkcjonariusz dotarl na
miejsce, Dukiet ruszyl z nim do mieszkania Krzosow. W progu spotkala ich
zona naczelnika, informujac, ze maz pol godziny wczesniej zszedl do piwnicy
i wciaz nie wrocil.
Dukiet, uzbrojony w rewolwer, jako pierwszy zszedl na dol. W swietle
latarki ukazal mu sie makabryczny widok – w kaluzy krwi lezal Stanislaw
Krzos. Na jego szyi i krtani widnialy dwie szerokie i glebokie rany.
Sekretarz dotknal ciala, stwierdzajac, ze jest jeszcze cieple, po czym
obrocil twarz naczelnika, by sprawdzic, czy zyje. Wtedy dostrzegl kolejne
obrazenie – glowa Krzosa byla rozcieta od lewej skroni az po sama szczeke.
Obok ciala lezalo zakrwawione narzedzie zbrodni, a kilka krokow dalej worek
z wycietymi otworami, przypominajacy prowizoryczna koszule.
Natychmiast rozpoczeto sledztwo. Wkrotce po odkryciu ciala naczelnika
zatrzymano dwie osoby – zone zmarlego, 50-letnia Helene Krzos, oraz
20-letniego Frankiewicza, ktory tego dnia przebywal w domu sedziego.
Krazyly pogloski, wedlug ktorych Helena miala rzekomo utrzymywac blizsza
relacje romantyczna z mlodym mezczyzna.
Oblawa chlopow
Przez kolejne godziny sledczy pracowali na najwyzszych obrotach. Sprawdzano
wszystkie mozliwe tropy, przesluchiwano swiadkow, przeszukiwano teren w
poszukiwaniu najmniejszych sladow, ktore moglyby doprowadzic do mordercy.
Mimo tego poczatkowe dzialania nie przynosily zadnego efektu. Trop
prowadzil donikad, a sprawca zdawal sie zapasc pod ziemie.
Tymczasem na wysokosci zadania staneli mieszkancy okolicznych wsi. Chlopi z
Chmielowa, wyczuleni na kazdy obcy ruch w miescie i okolicy, wypatrywali
podejrzanych osob, myslac: “Moze to on?”. To wlasnie dzieki ich czujnosci
udalo sie w koncu zauwazyc czlowieka, ktory zachowywal sie tak, jakby mial
cos do ukrycia.
Dzien po zabojstwie naczelnika tarnobrzeskiego sadu miejscowi chlopi
natrafili nad Wisla na podejrzanego wloczege. Mezczyzna krecil sie po
nadrzecznych zaroslach, unikal kontaktu z ludzmi, a widzac kogokolwiek w
oddali, chowal sie za gestymi krzakami, jakby chcial stac sie niewidzialny.
Wedlug relacji prasowych z “Siedmiu Groszy” z 1934 roku podejrzany przybysz
w panice wszedl do glebokiej kaluzy w wislanym rozlewisku i zanurzony po
szyje spedzil tam okolo 12 godzin. Siedzac caly dzien w lodowatej wodzie,
czekal na zmrok, aby moc bezpiecznie opuscic kryjowke.
Jak zaplanowal, tak tez zrobil. Dopiero poznym wieczorem dotarl do jednego
z pobliskich gospodarstw, proszac o nocleg. Gospodyni, widzac obszarpanego,
przemarznietego i wyraznie wystraszonego mezczyzne, odmowila przyjecia.
Podejrzewala, ze moze to byc niebezpieczny zlodziej, ktory wedruje po
okolicy, polujac na latwy lup. Juz sam jego widok wzbudzal w niej obawy, a
krazace w rejonie opowiesci o napadach tylko utwierdzily ja w przekonaniu,
ze lepiej nie ryzykowac. Zziebniety mezczyzna nie mial jednak dokad pojsc i
musial pilnie znalezc schronienie na zimna, listopadowa noc.
Dostrzegajac w oddali niewielki chlew, wdrapal sie na jego daszek, gdzie
postanowil przeczekac do rana. Nie umknal jednak uwadze czujnych chlopow,
ktorzy natychmiast skojarzyli jego podejrzane zachowanie z krazacymi po
okolicy plotkami o zabojcy naczelnika sadu. Bez wahania zawiadomili
najblizszy posterunek policji, dzielac sie spostrzezeniami, ktore okazaly
sie kluczowe dla dalszego sledztwa.
Zbrodnia recydywisty
Zatrzymanym wloczega okazal sie 28-letni Gabryel Czechura z Woli
Baranowskiej. Przy nim znaleziono 52 zl w dwuzlotowych monetach – dokladnie
takim bilonem wyplacano wowczas pensje urzednikom sadowym. Ten drobny
szczegol natychmiast przykul uwage funkcjonariuszy i sklonil ich do
powiazania Czechury z zabojstwem Stanislawa Krzosa. Jak sie szybko okazalo,
naczelnik nie byl mu obcy.
Podczas zatrzymania Czechura nie stawial oporu. Przewieziony na
przesluchanie, przyznal sie od razu do zabojstwa. Byl wyjatkowo rozmowny,
choc przedstawial nieco zmieniona wersje wydarzen w porownaniu z
ustaleniami sledczych. Szczegolowo opisal przebieg calego zdarzenia,
wskazujac miejsca, w ktorych ukryl skradziony portfel, papierosnice i
latarke. Wszystkie przedmioty odnaleziono dokladnie tam, gdzie wskazal, co
uwiarygodnilo jego zeznania i stanowilo niepodwazalny dowod winy.
Gabryel Czechura byl dobrze znany sluzbom. Byl juz kilkakrotnie karany za
roznego rodzaju kradzieze, a podczas ostatniego pobytu w wiezieniu grodzkim
w Tarnobrzegu to wlasnie naczelnik Krzos wzial go pod swoja opieke.
Wyciagnal do niego reke. Pomagal mu przy przepustkach i dal mozliwosc
uczciwego zarobku, zatrudniajac go do rabania drewna. Dzieki temu Czechura
mogl zarobic pare groszy i utrzymac sie po wyjsciu na wolnosc.
Po opuszczeniu wiezienia probowal znalezc prace we wsi, jednak jego
starania spelzly na niczym – nikt nie chcial zatrudnic bylego wieznia.
Pewnej nocy, spiac po kryjomu w stodole, znalazl stos jablek. Ukradl pelen
worek i udal sie do Tarnobrzega, gdzie sprzedal je wlasnie naczelnikowi
Krzosowi. Ten, rozmawiajac z Czechura, przestrzegl go, by nie robil nic
glupiego i nie trafil ponownie do wiezienia.
Czechura jednak nie wzial sobie tych slow do serca. Gdy zapadl zmierzch,
skierowal swe kroki do domu Krzosow. Byl swiadomy tego, ze jego chlebodawca
niedawno otrzymal wyplate i bedzie mial przy sobie spora ilosc pieniedzy.
Postanowil wiec wykorzystac nadarzajaca sie okazje. Dobrze znal codzienne
zwyczaje Krzosa, w tym jego wieczorne schodzenie do piwnicy. Czechura
schowal sie wiec w przygotowanej kryjowce, cierpliwie czekajac na
nadchodzacego naczelnika. Przez waska szczeline w drewnianych drzwiach mogl
dyskretnie obserwowac wejscie. Obok lezaly pojedynczo ulozone cegly,
tworzace prowizoryczne podwyzszenie, z ktorego morderca mogl sledzic kazdy
ruch nadchodzacej ofiary. Znajomosc rozkladu posesji i wczesniejsze
oswojenie psa strzegacego podworka pozwolily mu wslizgnac sie do piwnicy
calkowicie niezauwazonym.
Po zatrzymaniu Gabryel Czechura zostal przewieziony do wiezienia w
Rzeszowie. Dopiero wtedy zwolniono z aresztu dwie zatrzymane wczesniej
osoby – Helene Krzos, zone ofiary, oraz studenta Frankiewicza. Prasa
komentowala to z wyrazna ulga: “W ten sposob potworna zbrodnia zostala
calkowicie wyjasniona dzieki czujnosci chlopow. Gdyby nie to, nie wiadomo,
jaki los spotkalby poczatkowo aresztowanych”.
Proces mordercy
Proces rozpoczal sie zaledwie poltora miesiaca po zbrodni. Gabryel Czechura
zasiadl przed sadem przysieglych w Rzeszowie. Dwudziestoosmiolatek, ubrany
w stroj wiezienny, sprawial wrazenie osoby o ograniczonych zdolnosciach
intelektualnych – jak relacjonowala owczesna prasa. Przewodniczacy odczytal
zeznanie Czechury z drugiego przesluchania w areszcie, w ktorym oskarzony
twierdzil, ze do zbrodni namowila go zona naczelnika. Na rozprawie Czechura
jednoznacznie zaprzeczyl jednak tym slowom. Po odczytaniu aktu oskarzenia
przewodniczacy przystapil do bezposredniego przesluchania glownego
zainteresowanego.
Regionalny dziennik “Echo” z 19 grudnia 1934 roku relacjonowal tresc
przesluchania:
– Czechura, poczuwacie sie do winy? – zapytal przewodniczacy sadu.
– Poczuwam sie – odpowiedzial Czechura.
– Ilescie razy byli karani?
– Kilka razy za kradziez.
– Znaliscie sp. Krzosa?
– Znalem. Poznalem go, gdym siedzial w wiezieniu. Pracowalem u niego. Bylem
tam zajety przy rabaniu drewna w piwnicy. U sp. Krzosa bylem codziennie od
godziny 8 rano do 9 wieczorem, jadalem tam, a wieczorem wracalem do
wiezienia.
– Czy sp. Krzos byl dla was dobry?
– Byl dla mnie bardzo dobry. Dawal mi codziennie pieniadze na papierosy.
Dalej przekonywal, ze nie chcial zabic. Twierdzil, ze przysiadl w piwnicy
tylko po to, by sie ogrzac. Zapalil papierosa krzesiwem i przy jego swietle
zauwazyl siekiere oraz jutowy worek. Z zimna i potrzeby oslony wycial w
worku otwory na glowe i rece, zakladajac go na siebie. Siekiere pozostawil
obok, tlumaczac, ze w razie niespodziewanego spotkania bedzie mial czym sie
bronic. Okolo godziny 19.30 dostrzegl swiatlo latarki przedzierajace sie
przez deski drzwi piwnicy. Gdy tajemnicza postac pojawila sie w jego polu
widzenia, Czechura wpadl w panike i zamachnal sie siekiera.
– Nie widzialem, kto wchodzi. Widzialem tylko swiatlo, a nie czlowieka –
zapewnial podczas przesluchania.
– Krew widzieliscie?
– Nie widzialem. Widzialem tylko, ze ktos lezy na ziemi i chrapie.
Dopiero wtedy uswiadomil sobie, ze zaatakowal sedziego. Uderzenie nie bylo
jednak smiertelne – naczelnik upadl, lecz nadal dawal oznaki zycia, dlatego
spanikowany Czechura wymierzyl kolejne ciosy.
Po chwili podniosl latarke, ktora wypadla z rak sedziego, przeszukal jego
kieszenie, zabral portfel i papierosnice. Nastepnie uciekl przez okno i
pobiegl w strone Wisly, gdzie dokladnie zmyl z siebie slady krwi. Z
portfela wyjal pieniadze, a reszte przedmiotow ukryl w miejscach, ktore
pozniej wskazal sledczym.
– To poczuwacie sie do winy, czy nie? – kontynuowal przewodniczacy.
– Wiem, ze zabilem czlowieka, ale nie szedlem tam, by go zabijac – odparl
Czechura.
Przewodniczacy trybunalu udzielil oskarzonemu ostatniego glosu, jednak
Czechura z niego nie skorzystal, tlumaczac sie bolem glowy. Po godzinnej
naradzie sad jednoglosnie stwierdzil wine 28-latka. Wyrok byl jednoznaczny
– morderca Stanislawa Krzosa zostal skazany na kare smierci przez
powieszenie. Trybunal uzasadnial swoja decyzje, podkreslajac, ze Czechura
jest jednostka stracona i niebezpieczna dla spoleczenstwa, ktorej dzialania
zagrazaly porzadkowi publicznemu.
Przedegzekucyjne dreszcze
Egzekucje wyznaczono na 6 kwietnia 1935 roku, na godzine 5 rano. Do
Rzeszowa przybyl kat gotow dokonczyc zywota skazanca. Jednak wtedy zdarzylo
sie cos zaskakujacego – w momencie, gdy wiezienni straznicy zakladali
Czechurze wiezy na rece i opaske na oczy, ten zaczal caly drzec. Z trudem
odprowadzono go pod szubienice. Gdy zblizyl sie do niego kat, Czechura
zemdlal.
W tej sytuacji poinformowano prokuratora, ze nie mozna wykonac wyroku.
Egzekucje przerwano, a skazany trafil do szpitala wieziennego. Czas ten
doskonale wykorzystala obrona Czechury, ktora apelowala wowczas do
prezydenta RP o laske, argumentujac, ze skazany juz raz przeszedl
przedegzekucyjne dreszcze i dalsze wykonywanie wyroku byloby nieludzkie.
Decyzja nadeszla blyskawicznie – juz trzy dni pozniej. Prezydent Ignacy
Moscicki, kierujac sie wzgledami humanitarnymi, ulaskawil Gabryela
Czechure, zamieniajac kare smierci na dozywotnie wiezienie.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.