Dzien dobry – tu Polska – 30.11.2023

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

GAZETA MARYNARSKA

Imienia Kpt. Ryszarda Kucika

(Rok XXII nr 324) (67210)

30 listopada 2023r.

Pogoda

czwartek, 30 listopada 0 st C

Przewaga chmur

Opady:20%

Wilgotnosc:87%

Wiatr:11 km/h

Kursy walut

Euro 4.32

Dolar 3.93

Funt 4.99

Frank 4.48

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

Milego dnia dla Was

Ania Iwaniuk

Witam

Saldo na Marynarskim Pogotowiu Gargamela wynosi 711,02 zl (siedemset
jedenascie zl dwa gr na dzien 24.11.2023). W ostatnich dwoch tygodniach
wplaty to 610 zl a wydatki dotyczyly zakupienia srodkow pomocniczych i
lekow dla Bohdana Denysiuka. W planach mielibysmy oplacenie konsultacji
lekarskich dla Mikolaja, marynarskiego dziecka.

pozdrawiam

Slawek Janus

Stowarzyszenie Liver

Dowcip

Facet ozenil sie z kobieta, ktora miala siostre blizniaczke. Niecaly rok
pozniej zlozyl pozew rozwodowy. Podczas rozprawy sedzia pyta go:

– Prosze powiedziec, dlaczego chce pan rozwodu?

– Wysoki Sadzie, sprawa jest taka, ze za kaz- dym razem, kiedy przychodzila
do mnie siostra blizniaczka mojej zony – ja mialem ochote na seks i
kochalem sie przez pomylke ze szwagierka.

– Na pewno sa jakies roznice miedzy pana zona a jej siostra? – pyta sedzia.

– Zeby sad wiedzial, ze sa, dlatego wlasnie chce rozwodu.

Byle malzenstwo ukradlo plyte indukcyjna. Nie do wiary co z nia zrobila
kobieta? Policjanci z Pabianic zatrzymali dwoje mieszkancow Lodzi, byle
malzenstwo. Ukradli plyte indukcyjna. Kobieta nie mogac jej jednak
zamontowac w swojej kuchni”, wyrzucila plyte do smieci. 53-latce grozi kara
do 5 lat wiezienia. Mezczyzna dzialal w warunkach recydywy dlatego musi
liczyc sie z wyzszym wymiarem kary. Do kradziezy doszlo, 16 listopada, w
sklepie na ulicy Grobelnej w Pabianicach. Do galerii weszly dwie osoby.
Jedna z nich ukradla znajdujaca sie na korytarzu plyte indukcyjna. Kobieta
spakowala ja w czarny, foliowy worek po smieciach i wspolnie z mezczyzna
wyniesli ja z budynku.Kryminalni z pabianickiej komendy rozpoczeli
poszukiwania sprawcow kradziezy. Okazalo sie, ze oboje sa mieszkancami
Lodzi. Mundurowi szybko ustalili adres zlodziejki. Do zatrzymania doszlo w
mieszkaniu kobiety.53-latka podczas rozmowy z policjantami przyznala, ze
pojechala z bylym mezem na zakupy do Pabianic. Widzac na korytarzu plyte
indukcyjna spakowala ja do worka i wspolnie z mezczyzna ukradli ja.
Zlodziejka nie mogla podlaczyc plyty, dlatego” wyrzucila ja do smieci.
Policjanci zatrzymali rowniez bylego meza 53-latki. 61-latek odpowie za
kradziez. Oboje zostali juz przesluchani i uslyszeli zarzuty. Kobiecie kara
do 5 lat wiezienia. Mezczyzna dzialal w warunkach recydywy, dlatego jemu
grozi kara do 7,5 roku wiezienia

“Udalo sie! In vitro powraca” “Widzimy sie w sali plenarnej na debacie i
glosowaniu” – napisala na Instagramie Malgorzata Rozenek-Majdan. Wczoraj
jako ambasadorka projektu “Tak dla in vitro” wziela udzial w pracach
komisji zdrowia nad obywatelskim projektem ustawy o refundacji in vitro.
Dzis glosowanie w Sejmie. “Udalo sie! In vitro powraca. Dzisiaj komisja
zdrowia pozytywnie zaopiniowala Obywatelski Projekt Ustawy “Tak dla in
vitro”. Jutro widzimy sie w sali plenarnej na debacie i glosowaniu.
Dziekuje oczywiscie wszystkim, ktorzy pomogli nam w tym projekcie,
wspierali i wszystkim, co sie podpisali, udalo sie!” – napisala wczoraj
Malgorzata Rozenek-Majdan. Malgorzata Rozenek-Majdan o in vitro

Wczoraj obywatelski projekt ustawy o refundacji in vitro poparla sejmowa
komisja zdrowia. Podczas posiedzenia odrzucono wszystkie poprawki
zaproponowane przez Prawo i Sprawiedliwosc, przyjeto zas zmiany proponowane
przez Koalicje Obywatelska: m. in. kilka poprawek poslanki KO Agnieszki
Pomaskiej. Jedna z nich zaklada, ze co roku z wykonywania ustawy bedzie
sporzadzane sprawozdanie. Chodzi o to – jak uzasadniala Pomaska – by
obywatele wiedzieli, czy pieniadze na finansowanie in vitro sa efektywnie
wydawane. Komisja poparla tez poprawke poslanki Pomaskiej wprowadzajaca
nowy termin rozpoczecia programu finansowania in vitro – od 1 czerwca 2024
roku. Pierwsze czytanie w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy o
refundacji in vitro odbylo sie w srode, 22 listopada. Po poselskiej
dyskusji glos zabrala takze Rozenek-Majdan. – To wazny dzien. A wazny
dlatego, ze on wyraznie pokazuje, ze teraz zyjemy w panstwie, ktore bardzo
powaznie traktuje obietnice zlozone swoim wyborcom i nie lekcewazy glosu
spolecznego – rozpoczela. Ta historyczna frekwencja, ktora byla w ostatnich
wyborach, dala obecnemu Sejmowi bardzo duzy i silny mandat do realizowania
woli obywatelskiej. A wola obywateli w sprawie in vitro jest liczbowo
bardzo zgodna z frekwencja. Ponad 70 procent polskiego spoleczenstwa
popiera nie tylko metode in vitro, ale rowniez jej refundowanie z budzetu
panstwa – przekonywala z mownicy prezenterka. – Gdy stalam tu piec
miesiecy temu, mialam swiadomosc, ze za chwile rozpocznie sie bardzo
brutalna kampania wyborcza i ze w poprzednim Sejmie nasz projekt
obywatelski moze nie znalezc szczesliwego zakonczenia. Ale tym bardziej
doceniam to, ze piec miesiecy pozniej stoje tutaj znowu, majac szanse, zeby
oglosic, ze to panstwo, rzadzaca obecnie wiekszosc mowi wprost do
obywateli: sluchamy waszego glosu i szanujemy ten glos – dodala.

W rzadzie na dwa tygodnie znalazl sie minister bez teki. Wiadomo, czym sie
zajmie “Obrona praw obywatelskich” oraz “ochrona tozsamosci europejskiej” –
to zakres obowiazkow Jacka Ozdoby, ministra bez teki w nowym rzadzie
Mateusza Morawieckiego. Polityk Suwerennej Polski powiedzial, ze ma
“konkretne zadanie do zrealizowania”Prezydent Andrzej Duda powolal nowy
rzad w poniedzialek. Nowa wiekszosc sejmowa krytykuje to posuniecie, a
probe utrzymania rzadow przez Morawieckiego nazywa “teatrem” i “kabaretem”.
Prawo i Sprawiedliwosc nie ma bowiem w Sejmie wiekszosci, a zadne z
ugrupowan nie chce wejsc z PiS w koalicje. 11 grudnia, wedlug zapowiedzi
rzecznika rzadu, Morawiecki wyglosi w Sejmie expose i bedzie sie ubiegal o
wotum zaufania. Jednym z ministrow powolanych do rzadu Morawieckiego jest
Jacek Ozdoba, polityk Suwerennej Polski. Nie objal on jednak zadnego
resortu, jest ministrem – czlonkiem Rady Ministrow, czyli tak zwanym
ministrem bez teki. O zadania Ozdoby w rzadzie pytala go we wtorek w Sejmie
reporterka TVN24. – Ministrowie bez teki sa zawsze, w kazdym gabinecie.
Rozporzadzenie atrybucyjne wskaze, jakie sa kompetencje danych ministrow –
zapowiedzial. Mowil, ze “ma konkretne zadanie do zrealizowania” i przyznal,
ze decyzje personalne dotyczace obsadzenia rzadu “byly rzeczywiscie calkiem
niedawno”.

Rozporzadzenia w sprawie obowiazkow ministrow, w tym Ozdoby, zostaly
opublikowane we wtorek w Dzienniku Ustaw.

Jak czytamy, obowiazki nowego ministra bez teki obejmuja zakres “obrony
praw obywatelskich” oraz “ochrony tozsamosci europejskiej”. Ma sie zajmowac
“analiza potrzeb i przygotowaniem propozycji kierunkow dzialan” oraz
“podejmowaniem, wspieraniem lub koordynowaniem zadan zwiazanych z
udzielaniem pomocy” w tej kwestii. Ozdoba ma tez “monitorowac dobre
praktyki oraz rozwiazania dotyczace przeciwdzialania nieprawidlowosciom w
instytucjach publicznych (…) w szczegolnosci w innych panstwach Unii
Europejskiej”.

Amerykanski samolot wojskowy runal do Oceanu Spokojnego. Lodzie rybackie
dotarly do trzech pasazerow Amerykanski samolot wojskowy V-22 Osprey rozbil
sie w poblizu wyspy Yakushima – poinformowala japonska straz przybrzezna.
Na pokladzie bylo osiem osob, japonskie media podaja, ze lodzie rybackie
dotarly na razie do trzech. Nie informuja jednak o ich stanie.

Do katastrofy zmiennowirnikowca V-22 Osprey doszlo okolo 14.47 czasu
lokalnego (6.47 w Polsce). Japonski nadawca MBC – ktorego cytuje Reuters –
opisal, ze mieszkancy widzieli ogien wydobywajacy sie z lewego silnika,
zanim samolot spadl do Oceanu Spokojnego.

Japonscy dziennikarze podaja, ze samolot opuscil baze lotnicza piechoty
morskiej Stanow Zjednoczonych Iwakuni w prefekturze Yamaguchi i kierowal
sie do amerykanskiej bazy lotniczej Kadena w prefekturze Okinawa. Do
wypadku mialo dojsc przy dobrej pogodzie – niebo, jak podaje NHK – bylo
bezchmurne, a predkosc wiatru wynosila niecale 7 km/h. Nie obowiazywaly
zadne ostrzezenia meteorolocziczne.

Rzecznik strazy przybrzeznej Japonii przekazal, ze znaleziono rozbity wrak
samolotu, a obok niego bylo cos, co wygladalo na lodz ratunkowa. Nieznany
jest jeszcze los osmiu osob, ktore byly na pokladzie maszyny. Japonski
nadawca NHK podaje, ze w okolicy miejsca katastrofy lodzie rybackie dotarly
do trzech z nich. Dziennikarze nie podaja jednak informacji o ich stanie.
Maszyny V-22 Osprey to jedyna w swoim rodzaju amerykanska konstrukcja
laczaca cechy smiglowca i samolotu i przez fachowcow nazywana jest
przemiennoplatem lub zmiennowirnikowcem. Moze startowac i ladowac pionowo,
po czym obrocic silniki i leciec poziomo. Zyskuje w ten sposob unikalna
zdolnosc smiglowcow do operowania bez lotnisk i jednoczesnie znacznie
wiekszy zasieg oraz predkosc.

V-22 Osprey mimo swoich niewielkich rozmiarow moze zabrac na poklad do 32
zolnierzy albo do 9 ton ladunku. Wykorzystywana operacyjnie maszyne tej
klasy stworzyli jedynie Amerykanie. Kilkanascie V-22 Osprey posiada ponadto
traktatowy sojusznik USA – Japonia. Laczenie cech roznych statkow
powietrznych i unikalnosc maszyny spowodowaly jej wysoki koszt wynoszacy
ponad 100 mln dolarow za sztuke. V-22 Osprey uwazany jest rowniez za bardzo
trudny w pilotowaniu. Wyprodukowano lacznie okolo 400 maszyn tego typu. 27
sierpnia tego roku V22-Osprey rozbil sie w trakcie cwiczen wojskowych na
Terytorium Polnocnym Australii. Wojsko amerykanskie potwierdzilo, ze w
katastrofie zginelo trzech zolnierzy piechoty morskiej USA.

Uczen z Zabrza zostal mistrzem swiata w szachach. W szkole przywitali go po
mistrzowsku 15-letni Jakub Seemann, uczen III LO w Zabrzu, zostal mistrzem
swiata w szachach do lat 16. Gdy wrocil do szkoly, nauczyciele i uczniowie
wszystkich klas ustawili sie wzdluz korytarzy i klatek schodowych, witajac
sportowca gromkim aplauzem i wiwatami. – Nigdy wczesniej nie doswiadczylem
jeszcze czegos takiego – mowil szachista w rozmowie z TVN24. Jakub Seemann,
15-letni uczen III Liceum Ogolnoksztalcacego z oddzialami dwujezycznymi w
Zabrzu, od soboty (25 listopada) swietuje zloto wywalczone we wloskim
Montesilvano. Nastolatek zostal mistrzem swiata w szachach w kategorii open
do lat 16. Chlopak nie spodziewal sie prawdopodobnie az tak pozytywnej
reakcji na swoj mistrzowski tytul ze strony rowiesnikow. Tymczasem
uczniowie i nauczyciele III LO przygotowali mu prawdziwie mistrzowskie
powitanie: gdy Seemann wszedl do liceum, z miejsca rozlegly sie brawa i
wiwaty setek osob stojacych wzdluz szkolnych korytarzy. “Brawo!”, “mistrz
swiata!” i “sto lat, sto lat, niech zyje nam” – slychac na nagraniu
udostepnionym przez dyrekcje placowki w mediach spolecznosciowych. W
rozmowie z TVN24 Kuba Seemann przyznaje, ze byl bardzo zaskoczony takim
przywitaniem. – W ogole sie tego nie spodziewalem. Przede wszystkim bylem
bardzo dumny, ze wszyscy nauczyciele i uczniowie powychodzili z klas i
zaczeli mi gratulowac. To fantastyczne uczucie. Przyznaje, ze pierwsza moja
mysl byla taka, ze nastepne mistrzostwa dopiero za rok, wiec bede musial
kolejny rok czekac na cos takiego – zazartowal 15-latek. – To bylo
fantastyczne uczucie – zaznacza.

Pytany, jak laczy pasje ze szkolnymi obowiazkami Seemann przyznaje, ze po
powrocie z trwajacego tydzien lub dwa turnieju nauczyciele daja mu wiecej
czasu na nadrobienie zajec, ktore opuscil. – Nauczyciele sa bardzo
wyrozumiali – dodaje.

Wychowawca Kuby w III LO w Zabrzu Andrzej Pasek podkresla, ze “jest to
przede wszystkim sukces indywidualny Kuby, sukces jego trenerow, jego
rodzicow, ktorzy od samego poczatku go w tym prowadza i wspieraja, ale nie
ma co ukrywac, ze jest to tez sukces spolecznosci szkolnej i klasy, do
ktorej Kuba uczeszcza”. Od poczatku, przez te cale dwa lata, podkresla, ze
bardzo dobrze czuje sie w szkole i chcialby do tej szkoly uczeszczac. Broni
sie rekami i nogami przed indywidualnym tokiem nauki. Chce byc po prostu
normalnym nastolatkiem. Swietnie czuje sie w grupie, bardzo chetnie bierze
udzial w eventach organizowanych przez szkole, jest zupelnie normalnym
nastolatkiem – dodaje Pasek.

Uwolniono 41 osob z zawalonego tunelu. Czekaly pod ziemia na ratunek przez
ponad dwa tygodnie Udalo sie wydostac wszystkich 41 robotnikow uwiezionych
w zawalonym tunelu w polnocnych Indiach – poinformowaly we wtorek lokalne
wladze. Kilka godzin wczesniej informowano, ze ratownikom zostaly ostatnie
metry, aby przebic sie do uwiezionych. 12 listopada doszlo do zawalenia sie
tunelu drogowego budowanego w stanie Uttarakhand na polnocy Indii. Runelo
wowczas okolo 200 metrow tunelu, a w jego wnetrzu uwiezionych zostalo 41
pracownikow. Do prowadzenia akcji ratunkowej sprowadzone zostaly oddzialy
ratownikow wyspecjalizowanych w akcjach gorskich i podziemnych. Mimo to
przez prawie dwa tygodnie robotnicy pozostawali uwiezieni.

Uratowano wszystkich robotnikow

We wtorek ratownikom udalo sie uwolnic z zawalonego tunelu wszystkich 41
uwiezionych robotnikow – podaly po poludniu indyjskie media, powolujac sie
na miejscowych urzednikow. Na nagraniu opublikowanym przez agencje Reutera
widac karetke wywozaca uratowane osoby. Chwile pozniej indyjskie wladze
potwierdzily, ze akcja ratownicza zostala zakonczona sukcesem. Wakil Hassan
z zespolu ds. zarzadzania kryzysowego powiedzial reporterom, ze ewakuacja
przebiegla bez zaklocen i “nie ma zadnych obaw” dotyczacych zdrowia
robotnikow.

Wczesniej, we wtorek rano, lokalne wladze informowaly, ze ratownikow dzieli
od robotnikow od szesciu do siedmiu metrow, a kolejne elementy zwalonego
betonu, pretow i potrzaskanych w trakcie zawalu maszyn sa wykopywane
recznie. Wszyscy znajdujacy sie w tunelu robotnicy przetrwali katastrofe
bez obrazen. Ratownicy dostarczaja uwiezionym pracownikom zywnosc, leki i
wode przez rure o srednicy 15 cm. Jest im rowniez dostarczany tlen. Budowa
tunelu jest elementem sztandarowego projektu premiera Narendry Modiego,
zakladajacego polaczenie glownych miejsc pielgrzymek religijnych w stanie
Uttarakhand liczaca blisko 900 kilometrow siecia drog i tuneli. Projekt
spotkal sie z protestami ze strony ekologow i mieszkancow, ktorzy
ostrzegali, ze inwazyjne prace w niestabilnym rejonie Himalajow sa
szkodliwe dla srodowiska i moga prowadzic do osuniec ziemi. Koszt projektu
szacowany byl na ponad 1,5 miliarda dolarow.

Wzial narkotyki, mial wizje, zabil swoich znajomych. Poczatek procesu po
zbrodni w Lodzi Przed Sadem Okregowym w Lodzi ruszyl proces 35-letniego
Daniela Ch., oskarzonego o zabicie dwoch osob po tym, jak dostal omamow i
wizji po narkotykach. Do tragedii doszlo w styczniu w wynajetym mieszkaniu
w lodzkich loftach. Oskarzony, jak ustalili prokuratorzy w czasie sledztwa,
po zadaniu smiertelnych ciosow pobiegl do kosciola i blagal o rozmowe z
ksiedzem. Chociaz zdaniem bieglych w momencie zbrodni byl niepoczytalny, to
przed sadem odpowiada za podwojne zabojstwo, bo dobrowolnie przyjal srodki
odurzajace. Oskarzony, ktory we wtorek stanal przed sadem ma 35 lat.
Przyznal sie do winy, chociaz – jak podkreslil – nie pamieta tego, co stalo
sie w nocy z 14 na 15 stycznia 2023 roku.

– Bardzo zaluje tego, co sie stalo. Bardzo przepraszam rodzine
poszkodowanych. Jak widac, chwila zabawy moze przerodzic sie w tragedie –
mowil przed sadem Daniel Ch., ktory poprosil o przebaczenie.

Potem opowiadal, co dzialo sie bezposrednio przed tragedia. 14 stycznia
wraz z Piotrkiem, mlodszym o rok przyjacielem, z ktorym trenowal
lekkoatletyke przyjechal do Lodzi na impreze. Tam spotkali 30-letnia Marte
– znajoma, z ktora oskarzony znal sie od roku. Wypilismy kilka piw, Piotrek
i Marta zazyli narkotyki – mowil oskarzony. Twierdzil, ze znajomi go
“namowili”, zeby je wzial.

– Zrobilem sie pobudzony, smialismy sie, puszczalismy muzyke, pilismy
alkohol – relacjonowal przed sadem. Okolo godziny 1 w nocy, jak powiedzial
Daniel Ch., pomiedzy nim a znajomymi zaczely sie “dziwne rozmowy, dialogi”.

– Okolo godziny trzeciej zaczalem czuc sie mocno pobudzony, slyszalem
glosy, ktore glownie wychodzily z telefonu Piotrka. Zaczalem czuc brak
kontroli. Potem pamietam, ze bylem pod kosciolem, a potem w szpitalu. Na
policji mialem halucynacje, demony mowily do mnie, ze musze je zabic, ze
musze z nimi walczyc. Chyba podjalem walke z tymi demonami – opisywal
oskarzony 35-latek. W przerwie pierwszej rozprawy przed lodzkim sadem Anna
Pyka z Prokuratury Rejonowej dla Lodzi-Widzewa podkreslala, ze oskarzony
probuje przerzucic czesc winy na ofiary. Dodawala przy tym, ze Daniel Ch.
po raz kolejny zmienil swoja wersje wydarzen.

– Zmienil swoje wyjasnienia po raz czwarty. Nagle mu sie przypomina, ze
jeden z pokrzywdzonych byl agresywny, ze doszlo do jakiejs klotni,
wczesniej o tym nie bylo (mowy). Mozliwe, ze to proba umniejszenia swojej
winy – mowila prokurator Pyka.

Z kolei mecenas Andrzej Smigielski, obronca oskarzonego zapowiadal, ze
bedzie chcial rozstrzygniecia tego, z czego wynikala niepoczytalnosc jego
klienta. Trzeba rozstrzygnac, czy oskarzony mogl swoja niepoczytalnosc
przewidziec. W tym zakresie obrona wnosi o opinie uzupelniajaca lekarzy
psychiatrow oraz toksykologa – podkreslal mecenas. Prokuratura ustalila, ze
Daniel Ch. okolo trzeciej w nocy zaatakowal znajomych nozem.

– Mezczyzna chwycil znajdujacy sie na wyposazeniu mieszkania noz kuchenny i
zadal nim kilkanascie ciosow swojemu koledze i kilkadziesiat kolezance –
relacjonowal Krzysztof Kopania z lodzkiej prokuratury po zakonczeniu
sledztwa. Ofiary, jak wykazalo sledztwo, probowaly sie bronic. Sekcja
wykazala, ze napastnik dzialal z bardzo duza agresja. Cialo zaatakowanego
34-latka znajdowalo sie niedaleko wynajetego przez znajomych mieszkania.
Zwloki kobiety znaleziono na pierwszej kondygnacji, niedaleko windy.
Sledztwo wykazalo, co dzialo sie po tym, jak oskarzony w narkotycznej wizji
zadal smiertelne ciosy. – Oskarzony uciekal z mieszkania po schodach, biegl
przez boisko i ruiny pofabryczne. Dobiegl do kosciola ewangelickiego na
ulicy Piotrkowskiej, zaczal sie dobijac do srodka, pukac i dzwonic do
drzwi. Chcial rozmawiac z ksiedzem – opisywal Kopania. Przed godzina 4
policja zostala zaalarmowana o zakrwawionych cialach w loftach przy
Tymienieckiego. Niedlugo potem inny patrol zwrocil uwage na pobudzonego
mezczyzne dobijajacego sie do kosciola przy ulicy Piotrkowskiej.

– Byl on bardzo pobudzony, nie mial na sobie kurtki. Kontakt z nim byl
praktycznie niemozliwy. Na jego ciele i odziezy ujawniono slady krwi –
mowil Kopania. 35-latek po zatrzymaniu trafil do szpitala, gdzie wrocil do
siebie. W czasie sledztwa oskarzony mezczyzna zostal poddany badaniom
sadowo-psychiatrycznym, a potem przez miesiac byl na obserwacji. – Efektem
pracy jest stwierdzenie, ze podejrzany dopuscil sie zarzuconych mu zbrodni
w stanie ostrego zespolu omamowo-urojeniowego, ktory byl konsekwencja
zazycia alkoholu i substancji psychoaktywnych – mowil Kopania.

Prokuratorzy podkreslaja, ze 35-latek, co prawda, dzialal w stanie
“wylaczonej poczytalnosci”, ale do takiego stanu sam sie doprowadzil,
przyjmujac narkotyki. 35-latkowi grozi teraz dozywocie.

Sypie i bedzie sypac. Trudna sytuacja drogowa w kilku regionach Zimowa aura
w Polsce mocno daje sie we znaki. Ostatnie godziny uplynely nam pod znakiem
duzych opadow sniegu oraz znacznego spadku temperatury. O poranku na
polnocnym wschodzie odnotowano kilkunastostopniowy mroz. Wedlug synoptykow
IMGW “ostatnia doba byla jak na koniec listopada znacznie ponizej normy”.
Sytuacja na drogach jest ciezka, drogowcy walcza o utrzymanie
przejezdnosci. We wtorek od godzin nocnych na poludniu Polski obficie pada
snieg. Najzimniej wciaz jest jednak na polnocnym-wschodzie kraju, a
ostatniej nocy termometry wskazywaly tam niz wartosci niz w gorach. Warunki
na drogach sa trudne, a przed kolejnymi opadami ostrzega Instytut
Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Snieg pogorszyl warunki do jazdy miedzy
innymi na drogach wojewodztwa slaskiego. Policjanci apeluja do kierowcow o
ostrozna jazde. “Pamietaj o zasadach: zmienione opony, odpowiednio
odsniezony samochod, widoczne i wlaczone swiatla mijania i oczywiscie
odpowiednia predkosc dostosowana do warunkow. Nie daj sie zimie” – czytamy
na profilu slaskiej policji w portalu spolecznosciowym. Synoptycy Instytutu
Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydali ostrzezenia przed intensywnymi
opadami sniegu w regionie. W ciagu dnia ma spasc od 10 do 15 centymetrow
sniegu.

Minionej doby w regionie doszlo do trzech wypadkow, w ktorych trzy osoby
zostaly ranne. Odnotowano tez 209 kolizji drogowych. Policjanci zatrzymali
51 nietrzezwych kierowcow.

Pijany ukradl plugopiaskarke i uciekal nia przed radiowozem. Policja
pokazuje nagranie Do pieciu lat wiezienia grozi 30-latkowi, ktory po
pijanemu najpierw spowodowal kolizje, a potem ukradl stojaca w poblizu
plugopiaskarke i uciekal nia przed policja. Poscig skonczyl sie, kiedy
scigany wjechal do rowu. Teraz grozi mu do pieciu lat wiezienia. A policja
pokazuje nagranie ze zdarzenia. Do zdarzenia doszlo w piatek wieczorem.
Okolo godziny 22 na trasie Biala Nyska-Kijow (woj. opolskie) zderzyly sie
dwa samochody osobowe – za kierownica jednego z nich siedziala kobieta,
drugim kierowal 30-letni mezczyzna. – Kierujacy doprowadzil do kolizji
podczas manewru wyprzedzania. Po tym zdarzeniu uczestnicy zjechali na jeden
z parkingow w miejscowosci Biala Nyska – relacjonuje starszy sierzant
Janina Kedzierska z Komendy Powiatowej Policji w Nysie. Dodaje, ze na
parkingu 30-letni kierujacy audi zaczal sie awanturowac. – Wyrwal z
osobowego bmw tylna tablice rejestracyjna. Gdy poszkodowana kobieta zaczela
wzywac pomocy, kierowca audi zaczal uciekac – relacjonuje policjantka.
Kedzierska przekazuje, ze 30-latek podbiegl do stojacej na parkingu
plugopiaskarki. – W momencie, kiedy z pojazdu wyszedl jego kierowca,
30-latek wsiadl do srodka i chcial odjechac. Widzac to pracownik
natychmiast zareagowal. Awanturnik zaatakowal kierowce plugopiaskarki,
wypchnal go z kabiny i odjechal – opisuje policjantka. Niedlugo potem na
miejscu byla juz policja. Funkcjonariusze ruszyli w poscig za
plugopiaskarka. Policja w Nysie pokazala fragment nagrania z
wideorejestatora zainstalowanego w radiowozie, ktory scigal 30-latka.

– Uciekinier szybko przekonal sie, ze jazda tego typu sprzetem moze
stanowic nie lada wyzwanie. Mezczyzna juz po krotkim poscigu swoja podroz
zakonczyl w przydroznym rowie – informuje Kedzierska. Jak sie pozniej
okazalo, 30-letni mieszkaniec gminy Nysa byl nietrzezwy. Badanie trzezwosci
wykazalo, ze mial w organizmie poltora promila alkoholu. Mezczyzna uslyszal
juz zarzuty. Teraz odpowie przed sadem za zniszczenie cudzej rzeczy,
prowadzenie pojazdu w stanie nietrzezwosci, spowodowanie uszczerbku na
zdrowiu, krotkotrwale uzycie pojazdu mechanicznego oraz niezatrzymanie sie
do kontroli – wylicza rzeczniczka policji w Nysie.

Mateusz Morawiecki o “zamrazarce”. Szymon Holownia w odpowiedzi “uzupelnial
stan wiedzy premiera” Premier Mateusz Morawiecki zaapelowal we wtorek, tuz
po rozpoczeciu obrad Sejmu, by ten zajal sie zlozonymi przez jego rzad
ustawami. Odpowiedzial mu marszalek Szymon Holownia, ktory wskazywal, ze
“nie ma w tym Sejmie zadnej zamrazarki”, prace nad rzadowymi projektami juz
trwaja, choc nad jednym nie moga, bo ma bledy formalne i wnioskodawca musi
go poprawic. We wtorek w poludnie Sejm wznowil posiedzenie. Na poczatku o
glos poprosil premier Mateusz Morawiecki. – Mamy konkretne ustawy. One
zostaly skierowane do przeprocedowania, ale nie zauwazylem ich w porzadku
obrad. Chcialem w zwiazku z tym szanownym panstwu, drogim rodakom
przedstawic w pokrotce, jakie to ustawy – mowil.

Premier wymienil cztery – jedna z nich dotyczy wakacji kredytowych, druga
zerowego VAT-u na zywnosc, trzecia zamrozenia cen energii, a czwarta
emerytur stazowych.

– Panie marszalku, czy te slowa dotyczace wyrzucenia zamrazarki byly tylko
czcza obietnica? Czy w slad za nimi pojdzie rzetelna, rzeczowa, powazna,
realna praca nad ustawami, ktore zglosilismy do wysokiej izby? – zwrocil
sie do prowadzacego obrady Szymona Holowni. Marszalek odpowiedzial
premierowi. Jego wypowiedz trwala cztery minuty i 24 sekundy. – Robimy, co
mozemy, panstwo tez robia, co moga, pracujac w komisjach, zeby te projekty
byly przeprocedowane – zapewnil i odniosl sie po kolei do czterech ustaw
przedstawionych przez premiera.

– Jezeli chodzi o projekt dotyczacy wakacji kredytowych, znajduje sie w
pierwszym czytaniu w komisji finansow. Jezeli komisja finansow dzisiaj
zakonczy sukcesem swoje prace, jestem otwarty na wniosek od panstwa, jezeli
chodzi o procedowanie go dalej na drugim czytaniu, na posiedzeniu plenarnym
– mowil.

– Jezeli chodzi o zerowy VAT na zywnosc, zauwazam pewna niekonsekwencje.
Nie uwzglednil go pan w budzecie, ktory zostal przedlozony wysokiej izbie.
Natomiast dzisiaj ten projekt, ktory trafil do Sejmu, natychmiast wyslalem
do konsultacji. On jest obarczony wadami formalnymi. Zostalismy zobligowani
przez te analizy do tego, zeby odeslac go do wnioskodawcow z prosba o
uzupelnienie – powiedzial Holownia, zwracajac sie do Morawieckiego.
Odnoszac sie do cen pradu, marszalek powiedzial, ze nalezy “uwzglednic i
przeprocedowac dwa projekty”. – Ten, ktory zlozyliscie panstwo, i ten,
ktory zlozyli dzisiaj przedstawiciele wiekszosci parlamentarnej. Te
projekty od dzisiaj beda procedowane w komisji w pierwszym czytaniu –
zapowiedzial.

– Natomiast jezeli chodzi o ustawe dotyczaca emerytur stazowych, prosze
pozwolic, ze na spotkaniu, na ktore zaprosilem pana i tez wierze, ze
spotkamy sie w najblizszym czasie, porozmawiamy o perspektywach dotyczacych
tej ustawy w moim odczuciu – dodal marszalek.

Podsumowal, ze swoja wypowiedzia “chcial uzupelnic stan wiedzy pana
premiera i wyjasnic, ze nie ma do czynienia w tym Sejmie z zadna
zamrazarka”. Morawiecki po raz kolejny wyszedl na mownice i apelowal do
Holowni, by “nie sluchal propagandy, bo to troszeczke nie przystoi dla
urzedu” marszalka.

Jak mowil, “budzet trafil juz do Sejmu 30 wrzesnia”. – Zawsze bylo tak, ze
na etapie miedzy listopadem a grudniem bardzo czesto skladane byly
autopoprawki, komisja finansow publicznych pracowala, skladala swoje
propozycje. To jest normalna procedura – przekonywal.

– I rok, i dwa lata temu takze na koniec listopada nie bylo zerowego VAT-u
na zywnosc, a jednak na poczatku stycznia on sie pojawil. W zwiazku z tym
teraz, tak samo jak rok temu i dwa lata temu, prosimy o procedowanie tej
ustawy, ktora jest wazna, aby zbijac inflacje, aby pomagac polskim rodzinom
w walce z inflacja, aby zywnosc polska byla tansza – mowil premier.
Holownia powiedzial do premiera, kiedy ten schodzil z mownicy: – Dziekuje
panie premierze za troske. Troska w polityce to rzadkie dobro, a pan
troszczy sie o mnie bardzo.

Zareagowal na wrzawe w sejmowych lawach: – Nie krzyczcie panstwo, kiedy
wymieniam uprzejmosci z prezesem Rady Ministrow.

– Panie premierze, bedziemy procedowac, tylko ja poprawcie – dodal,
podkreslajac, ze w projekcie sa bledy.

“Krotki test” Dominiki Chorosinskiej i pytanie o liczbe poslow. Internauci
przypominaja wywiad z nowa minister kultury Dominika Chorosinska zostala
nowa minister kultury i dziedzictwa narodowego w rzadzie Mateusza
Morawieckiego. Jej wybor byl szeroko komentowany w przestrzeni publicznej,
a internauci przypomnieli przeprowadzony z nia wywiad, gdy po raz pierwszy
ubiegala sie o mandat poselski. Dominika Chorosinska nie potrafila wowczas
odpowiedziec miedzy innymi na pytania o to, ilu poslow zasiada w Sejmie,
ani ile trzeba miec lat, by moc ubiegac sie o urzad prezydenta. Dominika
Chorosinska zostala w poniedzialek powolana na urzad ministra kultury i
dziedzictwa narodowego w niemajacym szans na uzyskanie wotum zaufania
rzadzie Mateusza Morawieckiego.

Poslanka PiS w przeszlosci byla aktorka telewizyjna i teatralna. Jej
wejscie do rzadu wywolalo wiele komentarzy, a internauci przypomnieli m.in.
wywiad, ktorego Dominika Chorosinska udzielila w 2019 roku, gdy po raz
pierwszy ubiegala sie o mandat poselski.

Dominika Chorosinska – wywiad

Fragment rozmowy w studiu Radia ZET, w ktorym prowadzaca Beata Lubecka robi
kandydatce “krotki test poselsko-obywatelski”, szybko stal sie internetowym
hitem. Na platformie X zostal w ciagu jedynie pierwszych 20 godzin
wyswietlony niemal 700 tysiecy razy. Zapytana o to, ilu poslow zasiada w
Sejmie, Dominika Chorosinska odpowiedziala wowczas z usmiechem “nie powiem
pani”. Na takie samo pytanie dotyczace liczby senatorow odparla: “tez nie
powiem”. Dopytywana, czy nie zna odpowiedzi, przyznala, ze nie.

Nastepnie poprawnie odpowiedziala na pytanie “kto jest pierwszym obywatelem
Rzeczypospolitej” wskazujac, ze prezydent. Nie potrafila jednak wskazac od
jakiego wieku mozna startowac w wyborach prezydenckich. Zapytana “jaki jest
prog wiekowy dla kandydata na prezydenta” odpowiedziala: “70?”, a po
doprecyzowaniu prowadzacej slowami “od ktorego momentu moze startowac?”
odparla, ze “od 18”. Zgodnie z Konstytucja, kandydat na prezydenta Polski
musi najpozniej w dniu wyborow miec ukonczone 35 lat. W ostatnim pytaniu
Dominika Chorosinska spytana zostala ponadto, “kto byl pierwszym
niekomunistycznym premierem Polski”. – Olszewski? – odpowiedziala pytajaco.
– A nie Mazowiecki? – dopytala prowadzaca. – Sprawa dyskusyjna –
stwierdzila Chorosinska. Pierwszym niekomunistycznym premierem III RP byl w
latach 1989-1991 Tadeusz Mazowiecki. Jan Olszewski byl trzecim premierem w
latach 1991-1992.

Minister Dominika Chorosinska

W wyborach parlamentarnych w 2019 roku Dominika Chorosinska zdobyla 9596
glosow i uzyskala mandat poselski kandydujac z ostatniego miejsca listy PiS
w tzw. obwarzanku warszawskim. W tegorocznych wyborach parlamentarnych,
startujac z tego samego okregu z szostego miejsca z list PiS, ponownie
zostala poslanka z wynikiem 9582 glosow.

SPORT

Rakow dopina pierwszy zimowy transfer. Reprezentant kraju nastepca gwiazdy
Vladan Kovacevic jest kluczowym zawodnikiem Rakowa Czestochowa. Od
dluzszego czasu wiele mowi sie na temat jego odejscia i w zwiazku z tym
mistrzowie Polski szukaja nastepcy. Teraz w tej sprawie nastapil przelom.
Zagraniczne media przekazaly, ze do Czestochowy juz zima moze przeniesc sie
bardzo utalentowany bramkarz, ktory ma za soba gre w mlodziezowce
europejskiej reprezentacji. Vladan Kovacevic przeniosl sie do Rakowa
Czestochowa w 2021 roku. Do tej pory rozegral w tym klubie 93 mecze i stal
sie jedna z najwiekszych gwiazd druzyny. Regularnie pojawiaja sie
informacje o zainteresowaniu Serbem ze strony zagranicznych klubow i z tego
powodu dzialacze mistrza Polski rozgladaja sie za jego nastepca. Rakow
znalazl nastepce Kovacevicia. Wielki talent

I wiele wskazuje na to, ze juz go znalezli. Jak poinformowal portal
Oslobodjenje.ba, do Rakowa ma przeniesc sie Muhamed Sahinovic z FK Sarajewo
(trzecie miejsce w najwyzszej bosniackiej lidze). Transfer moze zostac
sfinalizowany juz tej zimy. Dziennikarze nie przekazali dokladnej kwoty
wykupu, ale zdradzili, ze bosniacki zespol sporo zarobi i bedzie mogl
liczyc takze na procent zysku z kolejnych transferow bramkarza. Sahinovic
jest bardzo utalentowanym zawodnikiem. Ma 20 lat i jest podstawowym
bramkarzem stolecznego zespolu. W biezacym sezonie rozegral 14 meczow. Ma
takze za soba dziewiec spotkan w reprezentacji Bosni i Hercegowiny U-21.
Jesli finalnie trafi do Rakowa, nie bedzie to pierwszy transfer pomiedzy
tymi klubami. Wczesniej z FK Sarajewo do Czestochowy przeniosl sie wlasnie
Vladan Kovacevic. O zainteresowaniu Sahinoviciem mowilo sie juz latem.
Wowczas portal Meczyki.pl przekazal, ze trwaly rozmowy miedzy klubami w
sprawie Bosniaka, ale strony dalekie byly od finalizacji. Jak sie okazuje,
prawdopodobnie wreszcie doszly do porozumienia. Rakow Czestochowa po 15
meczach zajmuje czwarte miejsce w tabeli ekstraklasy z dorobkiem 28
punktow. Kolejny mecz ligowy rozegra w niedziele. Tego dnia o godzinie
17:30 zmierzy sie ze Slaskiem Wroclaw. Wczesniej mistrzow Polski czeka
rywalizacja w Lidze Europy. W czwartek o 18:45 zagraja ze Sturmem Graz.

Gorzej byc nie moglo! UEFA reaguje na decyzje polskich sedziow w Lidze
Mistrzow Jest pierwsza reakcja UEFA po kontrowersyjnej decyzji polskich
sedziow w meczu Paris Saint-Germain – Newcastle United (1:1) w
przedostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzow. Szymon Marciniak po
analizie VAR podyktowal rzut karny dla gospodarzy po watpliwym przewinieniu
obroncy gosci – Tino Livramento. Mimo ze UEFA nie wydala jeszcze zadnego
oficjalnego komunikatu w sprawie i nie wiadomo, czy w ogole ja skomentuje,
to wiadomo juz, jaki jest jej stosunek do decyzji arbitrow. Nie milkna echa
poteznej kontrowersji, do jakiej doszlo w doliczonym czasie drugiej polowy
wtorkowego meczu Ligi Mistrzow PSG – Newcastle United. Po zagraniu
Ousmane’a Dembele w polu karnym pilka przeslizgnela sie po ciele Tino
Livramento, a potem odbila sie od jego reki. Po analizie VAR Szymon
Marciniak podyktowal kontrowersyjny rzut karny dla PSG. Meczu kluczowego
dla ukladu tabeli grupy F Ligi Mistrzow. Meczu, ktory od poczatku niemal do
konca nie ukladal sie po mysli mistrzow Francji. Newcastle objelo
prowadzenie w 24. minucie po golu Alexandra Isaka i mimo przygniatajacej
przewagi PSG bylo o krok od zwyciestwa. W bramce swietnie spisywal sie
jednak Nick Pope, ktory puscil bramke dopiero po strzale Kyliana Mbappe z
rzutu karnego.

Karnego, ktory zdecydowal, ze mecz zakonczyl sie remisem 1:1. Karnego,
przez ktory Newcastle United nie wyprzedzilo w tabeli PSG. Karnego, z
ktorym nie zgodzila sie duza czesc ekspertow. Wydaje sie, ze Marciniak
odgwizdal przewinienie Livramento z uwagi na nienaturalnie ulozone przez
niego rece. Ale z taka interpretacja nie zgodzili sie eksperci. Ponadto
zwracano uwage, ze pilka wczesniej odbila sie od ciala Livramento, przez co
wczesniej nie dyktowano rzutow karnych. “Pilka z niewielkiej odleglosci
odbila sie od klatki piersiowej, a potem od naturalnie ulozonej reki, ktora
znajdowala sie blisko ciala. Albo Marciniak nie widzial kontaktu z klatka
piersiowa, albo otrzymal sygnal o zagraniu reka i ustapil ze wzgledu na
mozliwa kare” – ocenil byly niemiecki sedzia – Manuel Graefe.

Polak odpowie za kontrowersje w meczu PSG – Newcastle

Marciniak na razie nie odniosl sie do sprawy. Nie wiadomo, czy i ew. jakie
konsekwencje wobec niego wyciagnie UEFA. Na razie pewne jest, ze za to, co
stalo sie we wtorkowy wieczor w Paryzu odpowie inny polski sedzia. To
Tomasz Kwiatkowski obslugiwal system VAR w meczu PSG – Newcastle United. To
tez on przywolal Marciniaka do ekranu po zagraniu reka Livramento. To jego
interwencja spowodowala, ze Marciniak, ktory poczatkowo nie chcial sluchac
protestow gospodarzy, obejrzal sytuacje na VAR. W srode Kwiatkowski kolejny
raz mial byc sedzia VAR. Mial, ale to juz nieaktualne. Polak mial byc
sedzia VAR na meczu Real Sociedad – RB Salzburg, jednak jak poinformowal
ESPN, Kwiatkowski zostal odsuniety od tego spotkania. Jego miejsce zajal
Niemiec – Mrco Fritz. Asystent VAR – Ivan Bebek – rowniez zostal odsuniety
od prowadzenia kolejnego meczu. Chorwat mial byc obecny na spotkaniu
Benfiki z Interem Mediolan, ale jego miejsce zajal Niemiec – Bastian
Dankert. “Swiadczy to o tym, ze UEFA uwaza, iz rada o podyktowaniu rzutu
karnego byla bledem” – czytamy na ESPN.

Bunt w kadrze Polski. Radykalny krok ws. wielkiej gwiazdy Polscy skoczkowie
niemal tydzien temu rozpoczeli zmagania w nowym sezonie Pucharu Swiata. Za
to nasze zenskie reprezentantki juz w najblizszy piatek zainauguruja PS w
kampanii 2023/2024 w norweskim Lillehammer. W skladzie skoczkin pojawia sie
trzy zawodniczki: Pola Beltowska, Natalia Slowik oraz Anna Twardosz, ktore
powolal nowy trener Harald Rodlauer. W druzynie zabraklo jednak Nicole
Konderli, czyli nieoficjalnej liderki kadry. W najblizszy weekend polskie
skoczkinie rozpoczna nowy sezon Pucharu Swiata. W piatek 1 grudnia odbeda
sie oficjalne treningi i kwalifikacje, podczas ktorych zawodniczki wystapia
na normalnej skoczni HS-98 (K-90). Na sobote w norweskim Lillehammer
zaplanowano inauguracyjny konkurs. Od poczatku sezonu 2023/24 trenerem
zenskiej kadry jest Austriak Harald Rodlauer, ktory jeszcze w poprzednim
sezonie byl ojcem sukcesu siegajacej po Krysztalowa Kule Evy Pinkelnig.
Obecnie wszystko wskazuje na to, ze Rodlauer nie doszedl do porozumienia z
liderka polskiej kadry, za ktora uwazana byla Nicole Konderla. 21-letnia
reprezentantka klubu sportowego AZS-AWF Katowice oraz medalistka mistrzostw
swiata nie poleciala z druzyna do Norwegii, co dla wszystkich bylo niemalym
zaskoczeniem. W ten weekend rusza Puchar Swiata kobiet. Cieszymy sie i
liczymy na udany start. Jestesmy naprawde zadowoleni, za nami udane
treningi w ostatnich tygodniach. Czekamy zatem na inauguracje. Nicole
Konderla rozpocznie sezon w Pucharze Interkontynentalnym – mowil Harald
Rodlauer w wywiadzie dla Polskiego Zwiazku Narciarskiego. Nieoficjalnie
mowi sie, ze glownym powodem nieobecnosci Konderli jest rozbiezna wizja
treningow i przygotowania do sezonu miedzy zawodniczka a calym sztabem
szkoleniowym.

– Teraz jest inny trener, z troche innym spojrzeniem na to wszystko, ale ja
mam caly czas jedne i te same cele. Ciagle chce byc coraz lepsza […]
Wspolpraca z nowym trenerem na pewno jest ciezka pod takim wzgledem, ze te
zmiany sa troche trudne. To jest juz ktorys miesiac i powinno isc latwiej,
a idzie mimo wszystko ciezko. No ale trzeba pracowac, wierzyc i mam
nadzieje, ze do zimy pojdzie lepiej – mowila 21-latka podczas sierpniowego
Letniego Grand Prix w Szczyrku cytowana przez portal skokipolska.pl. Jak
widac, wspolpraca nie rozwinela sie tak, jak wyobrazala to sobie Nicole
Konderla, a Harald Rodlauer zdecydowal, ze nie zabierze jej do Lillehammer
na poczatek PS. Konderla w sezonie 2022/23 byla jedyna Polka, ktora
zdobywala punkty do klasyfikacji generalnej cyklu. Puchar
Interkontynentalny, w ktorym ma wystartowac 21-latka, odbedzie sie w dniach
9-10 grudnia rowniez w norweskim Lillehammer.

W takiej sytuacji polskie skoczkinie wystapia w skladzie: 17-letnia Pola
Beltowska, 18-letnia Natalia Slowik oraz 22-letnia Anna Twardosz.

DETEKTYW

OSTATNIA przepustka

Mariusz GADOMSKI

Gdyby wypil jedno piwo mniej, a najlepiej wcale przed taka “robota”,
zachowalby wieksza ostroznosc. No ale, nie odmowil sobie browara i potem
nie zauwazyl tego przekletego wazonu, ktory stal nie wiadomo dlaczego w
przedpokoju. I caly jego misterny plan zawalil sie jak domek z kart. W
pospiechu musial improwizowac…

Starsi ludzie maja znacznie lzejszy sen niz mlodzi. Jest to zadziwiajace
zjawi- sko, poniewaz sluch 60-latka jest na ogol

slabszy niz osoby 20-letniej. Nie powinno wiec go zbu- dzic szczekanie psa,
wiertarka u sasiada czy najnowszy hit muzyczny, saczacy sie na caly
regulator z auta na parkingu. Tymczasem jest dokladnie na odwrot niz
nakazywalaby prosta dedukcja: mlodego nie obudzi nawet 10 mlotow uda-
rowych, starszemu wystarczy niekiedy szelest krokow, nie mowiac o
przedmiotach spa- dajacych na podloge. Doklad- nie nie wiadomo z czego to
sie bierze. Zdania specjalistow sa w tym temacie podzielone: zbyt wczesne
chodzenie spac, leki podeszlego wieku, rozne- go rodzaju dolegliwosci soma-
tyczne. Coz, mimo ze zyjemy w XXI wieku, fizjologia wciaz jest wiedza na
poly tajemna…

ZMASAKROWANE ZWLOKI W MIESZKANIU

Zdzislaw B. od wielu godzin nie mogl skontaktowac sie z bra- tem,
mieszkajacym samotnie w Starej Kamienicy, w woje- wodztwie dolnoslaskim.
Zbli- zajacy sie do szescdziesiatki Ryszard B. nie odbieral tele- fonow,
nie oddzwanial i nie odpowiadal na SMS-y. Brat obawial sie, ze stalo mu sie
cos zlego. Ryszard nie mial zwyczaju, jak niektorzy ludzie mieszkajacy w
malych miej- scowosciach, traktowac komorki jako telefonu stacjo- narnego,
czyli korzystac z niej tylko w domu. Zawsze nosil ja ze soba. Dlaczego
zatem teraz postepowal wbrew swojemu zwyczajowi?

Ryszard B. nie mial wiek- szych problemow zdrowot- nych, ale to przeciez
nie wykluczalo ataku serca, udaru czy tez innej naglej niedy- spozycji.
Mogl tez pasc ofiara napadu bandyckiego; wiele lat pracowal za granica,
dorobil sie ladnego domu i niezlego samochodu. Oszczednosci trzymal na
kontach banko- wych, ale jakas gotowke tez zapewne, jak wiekszosc ludzi,
przechowywal w domowych skrytkach. Zdzislaw B. raz jesz- cze wybral numer
do brata, a kiedy tamten znowu nie ode- bral, uznal, ze trzeba do niego
pojechac i sprawdzic, co sie dzieje.

Drzwi do jego domu byly otwarte, co Zdzislaw B. uznal za bardzo zla oznake.
Wszedl do pokoju i z dusza na ramie- niu zawolal brata po imieniu, ale
odpowiedzia byla cisza. Wszedl do pokoju, w ktorym Ryszard spal i zobaczyl
go lezacego bez oznak zycia na podlodze, obok lozka. To nie byl atak serca,
mezczyzna mial zmasakrowana glowe, a wokol jego ciala rozlewala sie kaluza
krwi.

PODEJRZANA EKIPA REMONTOWA

Lekarz stwierdzil zgon Ryszar- da B. na skutek obrazen powstalych w
nastepstwie licznych ciosow, zadanych w glowe twardym, ciezkim przedmiotem
o tepych krawe- dziach. Zgon nastapil najwy- zej kilkanascie godzin przed
znalezieniem ciala. Policja pod nadzorem prokuratury wszczela sledztwo w
kierunku zabojstwa.

Sledczy nie mieli watpliwo- sci, ze morderstwo bylo pola- czone z kradzieza
badz napa- dem rabunkowym. Swiadczy- ly o tym slady pladrowania w
mieszkaniu, jak tez lista przedmiotow, ktore padly lupem zabojcy. Byly to
dwa telefony komorkowe, laptop

i kilka butelek drogich alko- holi. Zginal tez portfel Ryszar- da B., z
dokumentami, karta platnicza i gotowka, w przy- puszczalnej kwocie okolo
200- 300 zl. Tyle zwykle nosil przy sobie – stwierdzil jego brat. Sprawca
nie ruszyl markowe- go telewizora – zapewne ze wzgledu na duze gabaryty
odbiornika.

– Czy wiele osob wiedzialo o tym, ze panski brat byl zamoz- nym czlowiekiem
i posiadal wartosciowe rzeczy w mieszka- niu? – dociekali sledczy.

– Coz, z tego co wiem, rzad- ko ktos do niego przychodzil. Ryszard nie byl
specjalnie towa- rzyski, niechetnie wpuszczal gosci do mieszkania. We wsi
ludzie uwazali go za odludka i nie szukali z nim przyjazni. Ale na pewno
wiedzieli, ze nie byl biedny. Nie musieli wcho- dzic do srodka. Wystarczylo
spojrzec na dom i samochod – odparl Zdzislaw B.

Stwierdzono, ze spraw- ca dostal sie w nocy na teren posesji od strony
stodoly. W jej poblizu zabezpieczono slady meskiego obuwia sredniego
rozmiaru. Do domu wszedl przez uchylone okno w ganku. Byc moze nie mial w
planie zabojstwa, chcial tylko okrasc gospodarza, wykorzystujac jego sen.
Najwyrazniej jednak cos poszlo nie tak. Byc moze Ryszard B. obudzil sie i
przy- lapal zlodzieja na goracym uczynku?

Lista potencjalnych podej- rzanych byla bardzo dluga. Znalazlo sie na niej
wielu mieszkancow Starej Kamie- nicy, a takze pobliskich miej- scowosci –
przede wszystkim byli to ci, ktorzy w przeszlo- sci mieli konflikt z
prawem. Policja musiala sprawdzic ich alibi, a niektorych wezwac na
przesluchanie.

Zwrocono uwage na slady remontu w mieszkaniu Ryszar-da B. Okazalo sie, ze
przed kil- kunastoma dniami zatrudnil dwoch mezczyzn do uklada- nia plytek
w kuchni i lazien- ce. Musial wiec wpuscic ich do srodka. Remont nie zostal
jeszcze skonczony, robotnicy zostawili czesc narzedzi, mie- dzy innymi
ciezki, metalowy lom, sluzacy do skuwania sta- rej glazury. Co ciekawe –
lom ten byl narzedziem zbrodni. Policja odnalazla go nieda- leko domu.
Odciskow linii papilarnych na nim nie bylo. Najprawdopodobniej zostaly
dokladnie wytarte. Zachowa- ly sie natomiast drobiny krwi ofiary.

Gdy angazujemy ekipe remontowa do prac w miesz- kaniu, raczej nie przebywa-
my z nia non stop. Zdarza sie, ze zostawiamy robotnikow samych. Jesli nie
sa to ludzie krysztalowo uczciwi, maja wtedy niepowtarzalna okazje do
spladrowania zakamarkow. Kto wie, czy morderca Ryszar- da B. nie byl
czlowiek, ktory w trakcie ukladania plytek, stwierdzil, ze warto do niego
przyjsc nie tylko do pracy, ale i na zlodziejska robote.

Sprawdzono ekipe, ktora pracowala u Ryszarda B. Nie byla to zarejestrowana
firma remontowo-budowlana, lecz dwie “zlote raczki” z jednej z sasiednich
wsi. W pracy byli raczej solidni, nikt nie mogl powiedziec o nich zlego
slowa. Lukasza S. i Marka W. wezwano na przesluchanie i zadano im szereg
pytan. Sta- nowczo zaprzeczyli, ze mieli cos wspolnego z zabojstwem
Ryszarda B.

– Nie jestesmy przestepca- mi, praca zarabiamy na utrzy- manie, a na
pytanie czemu robimy remonty na dziko, niech odpowie minister od podatkow –
oswiadczyli.

Chociaz nie mieli idealnego alibi na czas zbrodni – twier-

dzili, ze przebywali wowczas w swoich domach – prokura- tor nie postawil im
zadnych zarzutow. Po prostu nie spra- wiali wrazenia mordercow. Sledczy,
oprocz materialnych dowodow winy lub niewin- nosci, musza czasami zaufac
intuicji.

DAWID MOZE POTWIERDZIC

Wkrotce pojawil sie inny trop. Jeden z sasiadow Ryszarda B. zeznal, ze
tamtego dnia wie- czorem widzial mlodego mez- czyzne, krecacego sie pobli-
zu posesji pozniejszej ofiary morderstwa.

– Wygladal na mocno wsta- wionego, zataczal sie i jakby szukal miejsca,
gdzie mogl- by sie zalatwic – powiedzial swiadek.

Dodal, ze zna tego mlo- dzienca. Byl to 19-letni Kac- per G., syn
miejscowych wla- scicieli gospodarstwa rolnego. Mlodzieniec ten nie cieszyl
sie najlepsza opinia. Nigdzie nie pracowal. Byl na utrzymaniu

rodzicow, lubil alkohol i roz- roby. Mial w sadzie sprawe o zniewazenie
ekspedientki w sklepie, ktora z uwagi na jego nietrzezwosc, odmowila mu
sprzedazy piwa. Skonczylo sie na grzywnie.

Kacper G. zostal wziety w krzyzowy ogien pytan. Przy- siegal na zycie
matki, ze nie zabil Ryszarda B. Policja nie uwierzyla mu jednak na slowo.

– Po co sie kreciles kolo jego domu? – indagowano go.

– Nie pamietam tego, bo za duzo wtedy wypilem. Wroci- lem potem do domu i
od razu poszedlem spac. W takim sta- nie komara bym nie ubil, a co mowic o
czlowieku?

– Ktos to moze potwierdzic? – No… Rodzice.

– Rodzice potwierdza

wszystko, by chronic dzieci. Ktos jeszcze?

– Jeszcze taki jeden Dawid. To wlasnie z nim tak sie ulu- lalem. A on
odprowadzil mnie do chalupy.

– Co to za Dawid?

– Dawid O., kolega. On jest stad, ale teraz mieszka w osrod- ku
szkolno-wychowawczym.

– To co tu robil?

– Mowil, ze przepustce.

jest na

Po chwili Kacper G. dodal, ze kolega probowal pozyczyc od niego kilkaset
zlotych – tlu- maczyl, ze jest w pilnej potrze- bie. Nie dal mu zadnych
pie- niedzy, bo nawet tyle nie mial.

Kacper G. zostal zatrzyma- ny, ale wkrotce go wypusz- czono. Sledczy
zainteresowali sie natomiast jego kumplem. 18-letni Dawid O. po prze-
pustce nie wrocil do osrod- ka szkolno-wychowawczego w Walimiu. Okazalo
sie, ze nie wyjechal ze Starej Kamienicy. Urzadzono na niego zasadzke w
poblizu domu jego rodzi- cow. Chlopak zauwazyl na posesji obcych mezczyzn.
Domyslil sie, ze sa z policji, odwrocil sie i zaczal uciekac. Biegnac,
wyrzucil cos w krza- ki. Byl to jeden z telefonow, skradzionych z
mieszkania Ryszarda B. Nie mial jednak sily ani pomyslu na uciecz- ke. Po
kilkuset metrach zostal zatrzymany, skuty kajdankami i odprowadzony do
policyjne- go pojazdu.

WYCHODZENIE NA PROSTA

Zanim go zatrzymano, poli- cjanci przypuszczali, ze beda miec do czynienia
z bezczel- nym mlokosem, o ponurym spojrzeniu, kipiacym agresja, ktory
bedzie im sie stawial. Jednak Dawid O. nie mial w sobie nic z takiego typa.
Wygladal sympatycznie, wrecz ujmujaco. Ani jedno wul- garne slowo nie padlo
z jego ust. W trakcie przesluchania w prokuraturze przyznal sie do
zabojstwa Ryszarda B. Mowil, ze chcial go tylko okrasc, ale sytuacja
wymknela sie spod kontroli. Dobrowolnie wydal policji plecak, w ktorym byla
reszta lupow. Decyzja sadu, wobec podejrzanego zastoso- wano srodek
zapobiegawczy w postaci aresztu tymczaso-

wego. Za zabojstwo grozilo mu dozywocie.

Informacja, ze 18-latek dopuscil sie bestialskiej zbrodni zaskoczyla
mieszkan- cow wsi, a nawet miejscowych policjantow. Chlopak nie mial
czystej kartoteki, dopuszczal sie drobnych kradziezy, za co odpowiedzial
przed sadem dla nieletnich, ale po pierwsze, bylo to kilka lat temu, zanim
trafil do osrodka wychowaw- czego, po drugie, nigdy nie przejawial
sklonnosci do sto- sowania przemocy.

Dawid O. pochodzil z pato- logicznej rodziny, ktora w Sta- rej Kamienicy
wszyscy dobrze znali. Niewydolni wycho- wawczo i zawodowo rodzice
utrzymywali sie ze swiadczen opieki spolecznej. Poniewaz naduzywali
alkoholu, w domu nagminnie panowala bieda. Dawid i jego starszy brat Mar-
cin czesto chodzili glodni, a matka i ojciec w tym czasie lezeli pijani w
barlogu.

– Zal bylo patrzec na tych chlopcow. Wychudzeni, smut- ni, serce sie
sciskalo. Staralismy sie im pomagac i jednoczesnie przypomniec ich
rodzicom, ze maja synow. Ale dla nich liczy-

la sie tylko wodka – powiedzie- li sasiedzi.

Starszy brat, mimo trudnej, wrecz beznadziejnej sytuacji, usamodzielnil
sie. Po skoncze- niu szkoly zawodowej wyje- chal za granice. Poczatkowo do
sezonowej pracy w sadow- nictwie, a po kilku latach zostal tam na stale. Od
czasu do czasu przysylal do domu pieniadze, niestety rodzice niemal
wszystko przepijali. Dobrze bylo, jesli dla Dawi- da starczylo na zakup
kurtki w ciucholandzie.

Dawid wczesnie zaczal krasc. Sasiadom ginely rowery, rozne narzedzia, jajka
z kurni- ka. Nie robili z tego wielkiego halo, ich straty nie byly zna-
czace i domyslali sie, ze chlo- pak robi to z biedy. Nie mieli sumienia
zglaszac przestep- stwa. Czasem mowili mu tylko, ze jak jest glodny lub
potrze- buje paru zlotych, niech przyj- dzie i poprosi, zamiast krasc.
Dawid przepraszal, obiecywal, ze to juz sie nie powtorzy, ale bedac w tak
zalosnym polo- zeniu, trudno mu bylo dotrzy- mac przyrzeczenia.

Gdy podrosl, kradl w skle- pach i na targu. Zaczal tez popijac. Zaliczyl
kilka wpa- dek, jego policyjna kartoteka zapelniala sie w szybkim tem- pie.
W koncu, po wlamaniu do kiosku, ktore okazalo sie calkowitym fiaskiem,
trafil przed oblicze sadu dla nielet- nich. Przydzielono mu kura- tora, ale
to nie zrobilo jeszcze na nim wielkiego wrazenia. Wkrotce dopuscil sie
kolejnej kradziezy i zostal umieszczo- ny w osrodku szkolno-wycho- wawczym.
Takie osrodki nie naleza do szczegolnie sym- patycznych miejsc. Niekto- rzy
nazywaja je wieziennym przedszkolem, z ktorego mlo- dzi ludzie wychodza
jeszcze bardziej zdemoralizowani niz gdy tam trafili. Jednakze na Dawida O.
pobyt w placowce wplynal pozytywnie. Wreszcie odzyl, nie chodzil glodny,
stal sie pewniejszy siebie. W roz- mowach z wychowawcami zapewnial, ze chce
skonczyc szkole i pojsc do pracy, moze w przyszlosci zalozyc rodzine – ale
nie taka, w jakiej sie sam wychowal.

– Dobrze wiem, co to pato- logia, wiec jesli sie ozenie i zostane kiedys
ojcem, bede kochal moich bliskich i zapew-

nie im byt. Nie pojde w slady rodzicow – mowil.

Nie byly to puste slowa. Uczyl sie dobrze, miewal czworki i piatki, nie
wagarowal, zachowywal sie wrecz wzoro- wo. Bral udzial jako wolonta- riusz
w akcjach Wielkiej Orkie- stry Swiatecznej Pomocy, za co otrzymal honorowy
medal od prezydenta miasta. Wszystko wskazywalo na to, ze chlopak wychodzi
na prosta i zostanie wartosciowym czlowiekiem. Ostatnio pilnie uczyl sie
jezy- ka angielskiego, poniewaz zamierzal wyjechac do brata w Holandii i
popracowac tam przy zbiorach.

Dlaczego zatem doszlo do katastrofy? Co popchnelo Dawida do czynu, ktory
obro- cil wniwecz wszystko, co udalo mu sie osiagnac?

SZYBKA, PROSTA KRADZIEZ

Podobno czlowiek nie jest w stanie zmienic swojej natu- ry, chocby bardzo
tego pra- gnal. Zle sklonnosci mozna powstrzymac, umiescic je w
najglebszych zakamarkach umyslu, ale calkowite ich wyrugowanie nie jest
mozliwe.

Tak jak odnajdujemy po latach przedmiot, ktory uznalismy za bezpowrotnie
zagubiony, tak niepozadane zachowania moga do nas powrocic w naj- bardziej
nieoczekiwanych okolicznosciach.

Dawid O. przez cale sledz- two utrzymywal, ze nie zamie- rzal zabic
Ryszarda B. Zapla- nowal tylko okradzenie mez- czyzny. To tez bylo jednak
dziwne w kontekscie zmian, jakie w nim zaszly.

– Dlaczego chciales go okrasc? – pytal prokurator.

– Po prostu zapragnalem miec pieniadze. Nagle naszla mnie taka potrzeba,
wiem, ze to brzmi naiwnie, ale mowie prawde.

– Cos chciales sobie kupic, musiales splacic dlug?

– Nie, tak ogolnie chcialem miec pieniadze.

Nagla chec posiadania pie- niedzy pojawila sie u niego w trakcie spozywania
alkoho- lu z Kacprem G. Bylo piwo, wodka, tanie wino, a potem znowu piwo.
Spytal kumpla czy nie pozyczylby mu 700 zl. Kacper spojrzal na niego jak na
kosmite i odparl, ze jakby mial taka kase, to dopiero by pozyl.

Dawid nie wracal juz do tego tematu. Nadal jednak chcial zdobyc pieniadze.
Na pomysl okradzenia Ryszarda B. wpadl, gdy Kacper poszedl sie zalatwic w
krzaki, za ktory- mi widac bylo dom zamozne- go sasiada. Dawid dostrzegl
jedno uchylone okno. Bylo pozno, mezczyzna pewnie juz spal. Szybka, prosta
kradziez i znikam – postanowil Dawid. Odprowadzil Kacpra do domu, po czym
wrocil, wszedl na posesje Ryszarda B., a nastep- nie przez okno do
mieszkania. Gospodarz rzeczywiscie spal. Na biurku stal laptop, lezaly
portfel i dwie drogie komorki. Schowal to wszystko do ple- caka. Otworzyl
jeszcze barek i zabral na chybil trafil kilka butelek z trunkami. Uznawszy,
ze wystarczy, ruszyl do wyjscia.

Byl juz w przedpokoju, gdy przez nieuwage potracil sto- jacy na stoliku
krysztalowy wazon, ktory z brzekiem rozbil sie na pokrytej terakota pod-
lodze. Serce Dawida O. zatrzy- malo sie na ulamek sekundy. Gdyby w tej
chwili wybiegl z mieszkania, Ryszard B. bylby poszkodowanym na skutek
kradziezy, ale zylby. Jednak Dawid zostal tam gdzie stal. Moze gosciu sie
nie obudzil – pomyslal. Ale gospodarz mial lekki sen. Juz otwieral drzwi.
Dawid dostrzegl przy scianie metalowy lom i chwycil go. Nagle przebudzony
Ryszard B. ze zdziwieniem spojrzal na intruza i cofnal sie do poko- ju,
Dawid O. dopadl go przy lozku. Zaczal zadawac ude- rzenia. Po pierwszym
ciosie Ryszard B. prosil sprawce, by go zostawil. Jednak jego bla- gania
nie zostaly wysluchane i po chwili spadly na niego kolejne razy.

Mowil, ze kierowal nim paniczny strach przed wie- zieniem. Bo przeciez
trafilby za kraty, gdyby zostal przyla- pany na kradziezy. Ochlonal, gdy
mezczyzna lezal martwy w kaluzy krwi. Wydostal sie z mieszkania ta sama
droga, ktora przyszedl. Siegnal po chusteczke i wytarl nia narze- dzie
zbrodni w miejscach, gdzie je dotykal. Poszedl do domu. Pijany do
nieprzytom- nosci ojciec (matka zmarla przed rokiem w wyniku niewy-
dolnosci nerek) nie zauwazyl jego obecnosci. Tak zeznal na przesluchaniu.

Nazajutrz uplynal termin jego przepustki, ale nie wro- cil do osrodka.
Zdawal sobie sprawe, ze zabojstwo zostanie wkrotce odkryte. Na pewno
skojarzono by go ze zdarze- niem, ktore mialo miejsce

w jego rodzinnej miejscowosci w czasie, gdy byl na przepust- ce. Do
zatrzymania przez poli- cje ukrywal sie w okolicznych lasach, ale na noc
wracal do domu.

***

Dawid O. zostal oskarzony o zabojstwo z checi zysku. W czasie procesu w
Sadzie Okregowym w Jeleniej Gorze prokurator i oskarzyciel posil- kowy
reprezentujacy rodzine Ryszarda G., domagali sie dla sprawcy jak
najsurowszego wyroku.

– Zadal zamordowanemu piec ciosow metalowym pretem, po pierwszym z nich
mezczyzna upadl i prosil, by sprawca go zostawil. Ten jednak z zimna krwia
zadal poszkodowanemu kolejne ciosy. Co prawda, po orzeczeniu Trybunalu
Konsty- tucyjnego pojecie szczegolnego okrucienstwa zniknelo z kodek- su,
niemniej zachowanie spraw- cy z pewnoscia bedzie mialo wplyw na ocene sadu
– mowili przed ogloszeniem wyroku.

Przerazajaca – zdaniem oskarzenia – byla droga od

drobnego zlodziejaszka do mordercy, jaka przebyl oskar- zony. Owszem, w
trakcie pobytu w osrodku wychowaw- czym zmienil sie na plus, ale niestety
nie na trwale, skoro w bestialski sposob pozbawil zycia czlowieka dla
laptopa, dwoch telefonow i kilkuset zlotych.

Przed dozywociem uchro- nilo Dawida O. przyznanie sie do winy, wyrazenie
zalu i skruchy oraz brak zamiaru zabojstwa. Zostal skazany na 25 lat
pozbawienia wolnosci z zaliczeniem na poczet kary tymczasowego aresztu.

Mowi sie, ze od rzemycz- ka do kamyczka. To powie- dzenie pasuje do Dawida
O. i popelnionej przez niego zbrodni. Tyle tylko, ze prze- strzen miedzy
owym rzemy- kiem a kamieniem (w tym wypadku lomem) wypelnialo nader smutne
zycie mlodego czlowieka, ktory z koniecz- nosci, od najmlodszych lat,
przywykl do siegania po cudze, bo nie mogl miec swojego.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl,