DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI
Nr 274 (7106)
29 wrzesnia 2026 r. – wtorek
POGODA:
Duzo slonca i przewaznie bez opadow. Temperatura maksymalna okolo 19 – 22°C,
rano miejscami okolo 6 – 7°C.
Kursy walut NBP:
EUR – 4,3750
USD – 3,8404
GBP – 5,0822
CHF – 4,6345
Dzien dobry Czytelnicy
Milego wtorku
Ania Iwaniuk
Dowcip
Policjant zatrzymuje kierowce:
– Wie pan, dlaczego pana zatrzymalem?
– Nie.
– Bo jechal pan pod prad.
– To zle?
– Bardzo.
– Dobrze, ze mi pan powiedzial. Myslalem, ze wszyscy wracaja.
Nor’easter uderzyl w polnocno-wschodnie USA. Jedna osoba nie zyje, tysiace
bez pradu, a sztorm odslonil wrak z XIX wieku
Polnocno-wschodnie wybrzeze Stanow Zjednoczonych zmaga sie ze skutkami
gwaltownego nor’eastera – silnej burzy pozatropikalnej, ktora zwykle
pojawia sie pozna jesienia lub zima, lecz tym razem uderzyla juz pod koniec
wrzesnia. Zywiol przyniosl ulewne opady, bardzo silny wiatr i wysokie fale.
Zginela jedna osoba – pracownik miejskiej administracji mieszkaniowej, na
ktorego przewrocilo sie drzewo. Cztery kolejne osoby, w tym dzieci, zostaly
ranne na placu zabaw po tym, jak wiatr zerwal duzy konar. Szczegolnie
trudna sytuacja panowala w New Jersey, gdzie miejscami spadlo ponad 100
litrow deszczu na metr kwadratowy. Wysokie fale i kolejne przyplywy
zalewaly najnizej polozone tereny, powodujac w niektorych miejscach
najwieksze powodzie od blisko dziesieciu lat. Woda pojawila sie rowniez w
nowojorskiej dzielnicy Queens, miedzy innymi w rejonie Howard Beach. Silny
wiatr lamal drzewa i slupy energetyczne, a w najgorszym momencie w
niedziele bez pradu pozostawalo ponad 100 tysiecy odbiorcow. Burza
sparalizowala tez czesc komunikacji lotniczej – tylko na lotnisku Logan w
Bostonie odwolano ponad 250 lotow, a w calych Stanach Zjednoczonych
opoznionych zostalo ponad dwa tysiace polaczen. Nor’easter przyniosl jednak
rowniez niezwykle odkrycie. Na plazy Miacomet na wyspie Nantucket w
Massachusetts fale i zmiany linii brzegowej odslonily duze fragmenty
drewnianego wraku. Zauwazyl je Jason Graziadei, redaktor lokalnego
“Nantucket Current”. Wszystko wskazuje na to, ze sa to pozostalosci statku
Warren Sawyer, ktory rozbil sie w tym miejscu w 1884 roku. Fragmenty
przypisywane tej samej jednostce pojawialy sie juz w latach 2022 i 2023 i
byly analizowane przez specjalistow zajmujacych sie podwodnymi zasobami
archeologicznymi. Graziadei zaznaczyl, ze stuprocentowej pewnosci co do
identyfikacji najnowszego znaleziska nie ma, ale jego lokalizacja i wyglad
mocno wskazuja wlasnie na Warrena Sawyera. Wedlug prognoz burza miala
stopniowo slabnac, choc nadal istnialo ryzyko lokalnych ulew i kolejnych
podtopien podczas przyplywow.
Aleksandar Vučic zrezygnowal z urzedu prezydenta Serbii. Teraz chce wrocic
na stanowisko premiera
Aleksandar Vučic oficjalnie ustapil ze stanowiska prezydenta Serbii,
konczac w ten sposob swoja druga i zgodnie z prawem ostatnia kadencje.
Decyzje oglosil w niedziele podczas konferencji prasowej, dziekujac
obywatelom za dwukrotne powierzenie mu urzedu. Rezygnacja nie oznacza
jednak wycofania sie Vučicia z polityki. Serbska Partia Postepowa, ktorej
jest wspolzalozycielem i bylym przewodniczacym, wskazala go jako swojego
kandydata w przedterminowych wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 25
pazdziernika. Jego celem jest ponowne objecie funkcji premiera, ktora
sprawowal juz w latach 2014 – 2017, zanim zostal prezydentem. Zgodnie z
serbskimi przepisami po rezygnacji glowy panstwa obowiazki prezydenta
tymczasowo przejmuje przewodniczaca Zgromadzenia Narodowego Ana Brnabic,
byla premier i polityczka SNS. Oficjalny komunikat serbskiego rzadu
potwierdza, ze Vučic podpisal rezygnacje 27 wrzesnia i zapowiedzial
przekazanie obowiazkow Brnabic nastepnego ranka. Sam polityk argumentowal,
ze chce wziac udzial w nadchodzacych wyborach parlamentarnych jako zwykly
obywatel i kandydat, a przyszly rzad bedzie musial – jak mowil – utrzymac
stabilnosc panstwa oraz chronic jego interesy narodowe. Przez ponad dekade
Vučic pozostawal dominujaca postacia serbskiej polityki, kolejno jako
premier i prezydent. Jego odejscie z urzedu nastepuje w okresie silnych
napiec wewnetrznych i dlugotrwalych protestow spolecznych, dlatego
pazdziernikowe wybory beda mialy szczegolne znaczenie dla dalszego ukladu
sil w kraju. Rezygnacja nie zamyka wiec jego kariery politycznej –
przeciwnie, otwiera droge do proby powrotu do stanowiska szefa rzadu.
Donald Tusk zachwala Polske jako turystyczny “must have”. Dane pokazuja
wyrazny wzrost ruchu turystycznego
Premier Donald Tusk opublikowal nagranie, w ktorym zwrocil uwage na rosnace
zainteresowanie Polska jako kierunkiem turystycznym. Wymienil miedzy innymi
“The Telegraph”, “National Geographic”, “The Independent”, Euronews, “Le
Figaro” i “New York Times”, przekonujac, ze bardzo rozne zagraniczne media
coraz czesciej przedstawiaja Polske jako miejsce warte odwiedzenia. Tusk
mowil, ze w takich publikacjach doceniane sa miedzy innymi czystosc,
bezpieczenstwo, stabilnosc, atrakcje turystyczne oraz mieszkancy kraju.
Wskazywal tez na liczne relacje publikowane przez zagranicznych turystow w
mediach spolecznosciowych, ktorzy – wedlug premiera – pozytywnie oceniaja
pobyt w Polsce i czesto podkreslaja mozliwosc bezpiecznego poruszania sie
po miastach rowniez wieczorem. Polityczna wypowiedz premiera jest
jednoczesnie zestawiona w materiale z konkretnymi danymi dotyczacymi
turystyki. Wedlug informacji Glownego Urzedu Statystycznego w pierwszym
polroczu 2026 roku z polskiej bazy noclegowej skorzystalo 20,3 miliona
turystow. 16,1 miliona stanowili turysci krajowi, natomiast 4,2 miliona –
goscie zagraniczni. W porownaniu z poprzednim rokiem oznaczalo to wzrost o
7,2 procent. Jesli uwzglednic rowniez osoby odwiedzajace Polske bez
noclegu, calkowita liczba turystow miala przekraczac 67 milionow; jest to
szacunek wykorzystujacy miedzy innymi dane operatorow telefonii komorkowej.
Bardzo dobre byly rowniez wyniki wakacyjne. W lipcu i sierpniu 2026 roku
polskie obiekty noclegowe udzielily 29,4 miliona noclegow – o 3,7 procent
wiecej niz rok wczesniej i o 14,2 procent wiecej niz w 2022 roku. Oficjalne
dane GUS potwierdzaja liczbe 29,4 miliona noclegow, zaznaczajac
jednoczesnie, ze sa to dane wstepne. Wiceminister sportu i turystyki
Ireneusz Ras zwracal uwage, ze sektor turystyczny rosnie szybciej niz cala
gospodarka. Wedlug przytoczonych przez niego danych turystyka generuje
obecnie okolo 5 procent PKB, a przy zachowaniu dotychczasowej dynamiki
udzial ten moze w ciagu kilku lat wzrosnac do okolo 6,5 procent. Wypowiedzi
Tuska o wyjatkowosci Polski sa ocena polityczna i promocyjna, natomiast
wzrost liczby turystow i noclegow znajduje potwierdzenie w aktualnych
statystykach publicznych.
Christa Pike czeka na historyczna egzekucje. Moze byc pierwsza kobieta
stracona w Tennessee od okolo 200 lat
W Stanach Zjednoczonych trwaja ostatnie starania obroncow Christy Pike o
powstrzymanie jej egzekucji. Kobieta zostala skazana na kare smierci za
wyjatkowo brutalne zabojstwo 19-letniej Colleen Slemmer, ktorego dopuscila
sie w 1995 roku, majac 18 lat. Teraz jej prawnicy zlozyli liczacy 226 stron
wniosek o ulaskawienie i zamiane wyroku. W argumentacji wskazuja miedzy
innymi na traumatyczne dziecinstwo Pike, doswiadczenie przemocy seksualnej
oraz pozniej rozpoznane zaburzenia psychiczne, w tym chorobe afektywna
dwubiegunowa i zespol stresu pourazowego. O wstrzymanie egzekucji
zaapelowali takze eksperci ONZ zajmujacy sie prawami czlowieka. Jezeli
wyrok zostanie wykonany, Pike bedzie pierwsza kobieta stracona w Tennessee
od okolo dwoch stuleci. Sprawa od poczatku budzila ogromne emocje ze
wzgledu na szczegolne okrucienstwo zbrodni. W 1995 roku Pike wraz ze swoim
owczesnym chlopakiem zwabila 19-letnia kolezanke do lasu. Tam ofiara
zostala zaatakowana i przez kilkadziesiat minut brutalnie maltretowana.
Pike wielokrotnie probowala poderznac jej gardlo, zadawala ciosy nozem i
bila ja, natomiast jej chlopak uderzal dziewczyne tasakiem. Po zabojstwie
Pike zabrala fragment czaszki ofiary i wrocila do dormitorium. Nastepnego
dnia miala opowiadac znajomym o popelnionej zbrodni, przedstawiac szczegoly
oraz pokazywac zabrany fragment czaszki. To wlasnie jej zachowanie po
zabojstwie bylo jednym z elementow, ktore szczegolnie wstrzasnely opinia
publiczna. Rok pozniej zostala skazana na kare smierci. Jej kolejne proby
zablokowania wykonania wyroku nie przyniosly dotad rezultatu, a Sad
Najwyzszy Tennessee odrzucil ostatni wniosek o wstrzymanie egzekucji. Matka
zamordowanej Colleen Slemmer opowiada sie za wykonaniem wyroku. Ostatnia
mozliwoscia pozostaje decyzja gubernatora Tennessee Billa Lee, do ktorego
nalezy rozstrzygniecie wniosku o ulaskawienie.
Lukasz Gibala wygral pierwsza ture wyborow prezydenckich w Krakowie. W
drugiej zmierzy sie z Monika Piatkowska
Pierwsza ture przedterminowych wyborow na prezydenta Krakowa wygral Lukasz
Gibala, kandydat komitetu Krakow dla Mieszkancow. Artykul przygotowany
jeszcze przed pelnym zliczeniem glosow opieral sie na badaniu late poll
Ipsos, wedlug ktorego Gibala mial 36,9 procent poparcia, a wspierana przez
Koalicje Obywatelska i PSL Monika Piatkowska – 29,1 procent. Na kolejnych
miejscach w tym badaniu znalezli sie Michal Drewnicki z wynikiem 16,8
procent, Aleksandra Owca – 7,4 procent, Daria Gosek-Popiolek – 5,1 procent,
Michal Klimek – 4,3 procent oraz Slawomir Pietrzyk – 0,4 procent. Late poll
pokazywal jednoczesnie, ze Piatkowska osiagnela wynik wyraznie lepszy niz
sugerowal wczesniejszy exit poll, w ktorym przypisywano jej 24,4 procent
glosow. Poniewaz zaden kandydat nie przekroczyl wymaganych 50 procent plus
jeden glos, konieczne jest przeprowadzenie drugiej tury 11 pazdziernika, w
ktorej zmierza sie Gibala i Piatkowska. Frekwencje w badaniu late poll
oszacowano na 43,3 procent. Po publikacji artykulu pojawily sie juz pelne
wyniki ze wszystkich obwodow glosowania. Wedlug danych opublikowanych przez
Panstwowa Komisje Wyborcza i przekazanych przez Serwis Samorzadowy PAP
Gibala ostatecznie uzyskal 36,38 procent glosow – 93 042 glosy – natomiast
Piatkowska 29,91 procent, czyli 76 514 glosow. Trzeci byl Michal Drewnicki
z wynikiem 17,50 procent, czwarta Aleksandra Owca z 6,91 procent, nastepnie
Daria Gosek-Popiolek – 4,81 procent, Michal Klimek – 4,11 procent i
Slawomir Pietrzyk – 0,37 procent. Ostateczna frekwencja wyniosla 43,50
procent. Pelne dane potwierdzily wiec zasadniczy wniosek wczesniejszego
late poll: do drugiej tury przechodza Lukasz Gibala i Monika Piatkowska.
Wynik pierwszej tury nie przesadza, kto zostanie prezydentem Krakowa – o
tym zdecyduje glosowanie 11 pazdziernika.
Jaroslaw Kaczynski komentuje decyzje Michala Moskala. “Z tego, co do tej
pory wiem, to on mnie nie oklamywal”
Jaroslaw Kaczynski odniosl sie do decyzji Michala Moskala o zawieszeniu
czlonkostwa w klubie parlamentarnym PiS po kolejnych publikacjach
dotyczacych jego kontaktow z Przemyslawem Kralem, bylym szefem Zondacrypto.
Wedlug ustalen Onetu Moskal przed zgloszeniem w Sejmie poprawek do ustawy o
rynku kryptoaktywow mial konsultowac ich tresc z Kralem. Moskal zaprzecza,
ze byl autorem zmian lub wplywal na ich tresc, i twierdzi, ze podpisal
wersje przygotowana przez Janusza Kowalskiego. Wiadomo natomiast, ze w
sierpniu 2025 roku spotkal sie z Kralem na Ibizie, a niedlugo pozniej
zaczal zajmowac sie w Sejmie tematyka kryptowalut. Po nowych doniesieniach
posel poinformowal, ze po rozmowie z Kaczynskim sam zawiesil czlonkostwo w
klubie do czasu przedstawienia kierownictwu partii pelnych wyjasnien.
Kaczynski powiedzial dziennikarzom, ze z jego dotychczasowej wiedzy nie
wynika, by Moskal go oklamywal. Jednoczesnie zaznaczyl, ze wczesniej nie
wiedzial o wyjezdzie posla na Ibize, poniewaz Moskal go o nim nie
informowal. Prezes PiS argumentowal, ze w partii nie istnieje obowiazek
informowania kierownictwa o prywatnych aktywnosciach niezwiazanych z
dzialalnoscia ugrupowania. Kaczynski przekonywal rowniez, ze wedlug jego
obecnej wiedzy nie ma podstaw, by twierdzic, ze podczas spotkania na Ibizie
uzgadniano tresc ustawy albo ze w gre wchodzily pieniadze; przedstawial
cala sprawe jako rozdmuchana przez niechetne PiS media. Zupelnie inaczej
oceniali ja politycy obozu rzadzacego. Rzecznik rzadu Adam Szlapka uznal
zawieszenie Moskala za potwierdzenie powagi sprawy i wiazal ja szerzej z
kontaktami politykow PiS z osobami zwiazanymi z Zondacrypto. Europosel KO
Andrzej Halicki oraz poslanka Lewicy Dorota Olko rowniez przedstawiali
sprawe jako obciazajaca dla PiS – sa to jednak ich polityczne oceny, a nie
ustalenia organow scigania. Spor pojawil sie takze wewnatrz prawicy. Jacek
Sasin bronil Moskala, twierdzac, ze przekazanie proponowanych poprawek
wspolpracownikowi fundacji nie uzasadnia politycznej afery. Janusz Kowalski
odpowiedzial mu, ze jesli Moskal rzeczywiscie przeslal projekt osobie
pracujacej dla Krala bez wiedzy jego i Mariusza Blaszczaka, to wedlug niego
przekroczyl dopuszczalne standardy. Z ustalen dziennikarskich przytoczonych
w materiale wynika, ze poprawki mialy trafic do Krala za posrednictwem
Artura Chodzinskiego, a Kral mial przed ich formalnym zgloszeniem zapoznac
sie z nimi i przedstawic uwagi. Same poprawki, zakladajace miedzy innymi
zlagodzenie czesci sankcji i ograniczenie kompetencji KNF, zostaly pozniej
odrzucone przez Sejm. Kwestia tego, kto dokladnie przygotowywal
poszczegolne rozwiazania i jaki byl zakres wplywu Krala na ich tresc,
pozostaje przedmiotem sprzecznych relacji zainteresowanych osob i ustalen
dziennikarskich.
“W kajdankach na front”? Popularne nagranie z Ukrainy mialo zostac
wygenerowane przez AI
W mediach spolecznosciowych ogromna popularnosc zdobylo krotkie nagranie
przedstawiane jako dowod na to, ze ukrainscy mezczyzni sa skuwani
kajdankami i sila wysylani na front. Film opublikowal miedzy innymi posel
Konfederacji Korony Polskiej Wlodzimierz Skalik. Na nagraniu widac
mezczyzne w mundurze siedzacego w autobusie, ktory przez szybe zegna sie z
kobieta i pokazuje skute rece. W tle slychac kobiecy glos mowiacy po
ukrainsku. Skalik opisal material jako scene przymusowej mobilizacji i
napisal, ze mezczyzni zostali schwytani, skuci kajdankami i wyslani do
walki. Jego wpis zostal wyswietlony ponad 100 tysiecy razy. Kilka dni
pozniej podobny przekaz zaczeto rozpowszechniac wraz ze zdjeciem wnetrza
autobusu, na ktorym znajdowala sie wieksza grupa rzekomo skutych mezczyzn.
Konkret24 podkresla, ze problem brutalnych zatrzyman podczas ukrainskiej
mobilizacji jest realny – w Ukrainie od dawna pojawiaja sie nagrania
mezczyzn zatrzymywanych na ulicach i przewozonych do centrow
rekrutacyjnych, co potocznie okresla sie “busyfikacja”. Analizowane zdjecie
i film nie sa jednak, wedlug ustalen redakcji, dokumentacja takich
wydarzen. Materialy zaczely krazyc wczesniej na prorosyjskich kanalach
Telegramu, a nastepnie zostaly rozpowszechnione miedzy innymi przez
rosyjskie media RT i NTV jako rzekomy przyklad ukrainskiej mobilizacji. Z
czasem przekaz przetlumaczono na kolejne jezyki, a jeden z anglojezycznych
wpisow na platformie X osiagnal 1,8 miliona wyswietlen. Konkret24
przeanalizowal szczegoly obrazu i wskazal liczne anomalie charakterystyczne
dla tresci generowanych przez sztuczna inteligencje. Na filmie kajdanki sa
polaczone bardzo krotkim lancuchem, lecz mezczyzna wykonuje ruch reka,
ktory przy takim ograniczeniu wyglada fizycznie niespojnie. Problematyczny
jest rowniez sposob, w jaki jego dlon styka sie z szyba. Na fotografii z
wnetrza autobusu nie zgadzaja sie natomiast perspektywa, rozmieszczenie
siedzen i sylwetek oraz wzajemne polozenie postaci. Redakcja podala takze,
ze w materiale wykryto oznaczenie wskazujace na wykorzystanie narzedzi
generatywnych, a analiza programu Sightengine miala wskazac 99-procentowe
prawdopodobienstwo wygenerowania zarowno badanego fragmentu filmu, jak i
zdjecia przez AI. Do podobnego wniosku mialy wczesniej dojsc redakcje
Sprawdzam AFP, Demagog i gruzinski Myth Detector. Material pokazuje wiec
mechanizm dezinformacji wykorzystujacej autentyczny, kontrowersyjny problem
ukrainskiej mobilizacji do uwiarygodnienia falszywej ilustracji. To wlasnie
polaczenie realnego spolecznego napiecia z wygenerowanym obrazem zwieksza
skutecznosc takiego przekazu i sprawia, ze odbiorcy latwiej przyjmuja go
bez weryfikacji.
Po ataku w Jaroslawiu rosnie napiecie. Socjolog ostrzega przed
przenoszeniem odpowiedzialnosci na cala spolecznosc ukrainska
Po tragicznym ataku nozownika w klasztorze siostr Benedyktynek w Jaroslawiu
w internecie i lokalnej debacie gwaltownie wzrosly napiecia dotyczace
spolecznosci ukrainskiej. W czwartek 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M.
zaatakowal nozem piec osob – czterech mezczyzn i kobiete. Ksiadz, ktory
probowal go powstrzymac, zmarl, a trzy osoby pozostawaly w szpitalach.
Wedlug informacji prokuratury biegli psychiatrzy stwierdzili u podejrzanego
ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne, co na tym etapie
uniemozliwialo jego przesluchanie. Prokuratura zapowiadala wystapienie o
trzymiesieczny areszt wykonywany w warunkach szpitalnych. Motyw dzialania
mezczyzny w momencie przygotowania materialu pozostawal niewyjasniony.
Socjolog Marcin Piotrowski, dzialacz Fundacji Folkowisko i mieszkaniec
polsko-ukrainskiego pogranicza, powiedzial TVN24, ze reakcje czesci
internautow po tragedii uwaza za niezwykle niebezpieczne. Jego zdaniem
atmosfera w sieci znalazla sie “na granicy linczu”, poniewaz
odpowiedzialnosc za zbrodnie jednego czlowieka zaczela byc przenoszona na
wszystkich obywateli Ukrainy. Piotrowski zwracal uwage, ze napiecie w
regionie bylo wysokie juz wczesniej z powodu alarmow, syren i komunikatow
dotyczacych zagrozenia ze strony Rosji. W jego ocenie mieszkancy od tygodni
zyli w stanie zwiekszonego niepokoju, a brutalny atak stal sie dodatkowym
impulsem uruchamiajacym skumulowane emocje. Podkreslal, ze w internecie
pojawily sie wezwania do deportacji wszystkich Ukraincow oraz przekazy
przedstawiajace kazdego obywatela Ukrainy jako potencjalne zagrozenie.
Ostrzegal, ze moze to prowadzic nie tylko do agresji slownej, ale rowniez
do fizycznych atakow na osoby niemajace zadnego zwiazku ze zbrodnia. W
Jaroslawiu mieszka wiele osob pochodzenia ukrainskiego, czesc od pokolen;
ukrainskie dzieci ucza sie w lokalnych szkolach, a okolo 120 mieszka w
miejscowej bursie. Piotrowski zaznaczal, ze w jego ocenie rowniez te osoby
staja sie posrednimi ofiarami czynu sprawcy, poniewaz musza mierzyc sie z
narastajaca niechecia. Krytykowal tez politykow i media, ktore – jego
zdaniem – wykorzystuja tragedie do wzmacniania podzialow. Sa to oceny
socjologa i dzialacza spolecznego, a nie ustalenia dotyczace intencji
konkretnych srodowisk politycznych. Apelowal o spokoj, odpowiedzialnosc i
nieprzenoszenie odpowiedzialnosci jednostkowej na cala grupe narodowa. W
Jaroslawiu ogloszono zalobe do niedzieli, odwolujac miejskie wydarzenia
kulturalne, sportowe i rozrywkowe. W sobote zaplanowano rowniez Marsz Ciszy
z rynku w kierunku opactwa – organizatorzy zapowiadali przejscie w ciszy,
skupieniu, zalobie i modlitwie jako wyraz solidarnosci z ofiarami oraz ich
bliskimi.
NASK: zdjecie zatrzymanego po ataku w Jaroslawiu wykorzystano do tworzenia
falszywej narracji
NASK zwrocila uwage na fale dezinformacyjnych i manipulacyjnych przekazow,
ktore zaczely pojawiac sie po ataku w Jaroslawiu. Jednym z najczesciej
wykorzystywanych materialow bylo zdjecie zatrzymanego Ihora M. prowadzonego
przez funkcjonariuszy policji. Mezczyzna mial zabandazowane dlonie, a na
fotografii nie bylo widac kajdanek. W mediach spolecznosciowych zestawiano
ten obraz ze zdjeciami Polakow prowadzonych w kajdankach, twierdzac, ze
obywatel Ukrainy zostal potraktowany lagodniej ze wzgledu na narodowosc.
Malgorzata Szumna z Zespolu Analizy Trendow Narracyjnych i Fact-checkingu
NASK ocenila te sugestie jako falszywa narracje. Wyjasnila, ze po tragedii
zaczeto budowac szerszy przekaz o rzekomym wzroscie przestepczosci wsrod
Ukraincow, bezradnosci polskiego panstwa, uprzywilejowaniu obywateli
Ukrainy przez sluzby i wymiar sprawiedliwosci oraz celowym ukrywaniu przez
media informacji o przestepstwach z ich udzialem. NASK wskazala, ze
pojedyncze zdarzenie kryminalne zaczeto przedstawiac jako dowod na
generalne zagrozenie ze strony calej grupy narodowej. W czesci wpisow
odwolywano sie dodatkowo do zbrodni wolynskiej, laczac wspolczesny atak z
historycznymi wydarzeniami w celu zwiekszenia emocjonalnego oddzialywania
przekazu. Wedlug Szumnej po tragedii w Jaroslawiu natezenie mowy nienawisci
wobec Ukraincow osiagnelo najwyzszy poziom od pierwszej polowy lipca 2026
roku. NASK wskazywala, ze falszywe lub manipulacyjne tresci byly
publikowane miedzy innymi przez anonimowe profile wczesniej
rozpowszechniajace dezinformacje oraz przez niektorych sympatykow i
politykow zwiazanych z Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej. To
ocena NASK dotyczaca konkretnych analizowanych materialow i nie oznacza
automatycznie przypisania takich dzialan wszystkim sympatykom tych
ugrupowan. Ekspertka wyjasnila rowniez, dlaczego brak widocznych kajdanek
na zdjeciu nie swiadczy o uprzywilejowaniu zatrzymanego. O zastosowaniu
srodkow przymusu bezposredniego decyduja funkcjonariusze, biorac pod uwage
zachowanie podejrzanego, agresje, ryzyko ucieczki, zagrozenie dla innych
oraz stan zdrowia. W przypadku obrazen lub zaburzen psychicznych na sposob
zabezpieczenia zatrzymanego moze wplywac rowniez opinia lekarza lub decyzja
prokuratury. Narodowosc nie jest kryterium okreslajacym sposob stosowania
kajdanek. Szumna radzi, aby szczegolnie ostroznie podchodzic do informacji
natychmiast wywolujacych silne emocje, sprawdzac pierwotne zrodlo, szukac
potwierdzenia w innych wiarygodnych mediach i korzystac z serwisow
fact-checkingowych. Ostrzegala rowniez, ze po naglosnieniu jednej tragedii
moga pojawic sie falszywe informacje o rzekomych podobnych incydentach w
innych miejscach, ktorych celem bedzie stworzenie wrazenia, ze zagrozenie
ma charakter masowy i stale narasta.
Nie bedzie referendum w sprawie odwolania Rafala Trzaskowskiego i Rady
Warszawy. Zabraklo okolo 21 tysiecy podpisow
Zakonczyla sie dwumiesieczna akcja zbierania podpisow pod wnioskiem o
referendum w sprawie odwolania prezydenta Warszawy Rafala Trzaskowskiego
oraz Rady Miasta. Organizatorzy Stolecznej Operacji Referendalnej
poinformowali, ze udalo im sie zebrac 111 tysiecy podpisow mieszkancow
stolicy. Do uruchomienia procedury potrzebne bylo poparcie 10 procent
warszawskich wyborcow, czyli okolo 132 tysiecy osob. Zabraklo wiec okolo 21
tysiecy podpisow i referendum sie nie odbedzie. Zbiorka rozpoczela sie 30
lipca i trwala do 28 wrzesnia. Organizatorzy podsumowali, ze w ciagu dwoch
miesiecy zgromadzili okolo 30 ryz papieru wypelnionych kartami, a
wolontariusze mieli poswiecic na cala operacje okolo 15 tysiecy
roboczogodzin. Wedlug ich relacji w dzialania zaangazowane byly setki osob
pracujacych na ulicach wszystkich dzielnic. Inicjatorem akcji byl
przedsiebiorca Maciej Wilk, szef stowarzyszenia Tak dla CPK. Bezposrednim
impulsem do rozpoczecia zbiorki byla afera dotyczaca Szpitala Poludniowego,
jednak organizatorzy przedstawiali pozniej szersza liste zarzutow wobec
wladz stolicy. Deklarowali, ze inicjatywa ma charakter obywatelski i
oddolny oraz nie jest inspirowana przez zadna partie polityczna. Po
nieudanej probie referendum organizacja nie zamierza jednak konczyc
dzialalnosci. Stoleczna Operacja Referendalna ma przeksztalcic sie w
Stoleczna Organizacje Rozwoju, ktorej zadaniem bedzie monitorowanie decyzji
ratusza i wladz dzielnic, analizowanie wydatkow miasta, przedstawianie
wlasnych propozycji oraz reagowanie na sprawy zglaszane przez mieszkancow.
Rafal Trzaskowski, komentujac wynik zbiorki, stwierdzil, ze skoro
referendum sie nie odbedzie, zamierza skoncentrowac sie na ponad dwoch
pozostalych latach swojej kadencji i realizacji miejskich planow.
Podziekowal swoim zwolennikom, ale zwrocil sie rowniez do osob, ktore
podpisaly wniosek o referendum, zapewniajac, ze chce, aby takze one mialy
powody do zadowolenia z rozwoju Warszawy. W stolicy podobna proba odwolania
prezydenta odbyla sie juz w 2013 roku i dotyczyla Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Wtedy referendum faktycznie przeprowadzono, lecz bylo niewazne z powodu
zbyt niskiej frekwencji – do urn poszlo 25,66 procent uprawnionych, podczas
gdy wymagany prog wynosil 30 procent. Tym razem glosowania w ogole nie
bedzie, poniewaz nie udalo sie zebrac ustawowej liczby podpisow niezbednej
do jego zarzadzenia.
DETEKTYW
SNAJPER strzela w Szaflarach
Artur DROZDZAK
Przemytnik, klusownik i zadziorny goral Walenty M. dosc szybko ustalil, kto
osmielil sie okrasc jego dom na Podhalu i z zemsty zastrzelil jednego ze
zlodziei. Na realizacje drugiej wendety czekal 10 lat. Ona takze zakonczyla
sie dokonaniem zabojstwa.
Gdy 31 pazdziernika 2002 roku ktos zastrzelil Stanislawa L. w Szaflarach na
Podhalu, blyskawicznie rozeszly sie plotki, ze to pewnie pomylka i zabojca
wybral raczej przypadkowa ofiare. We wsi ludzie wiedzieli, ze Staszek to
porzadny chlop. Pracowity, spokojny, nawet do kieliszka nie zagladal zbyt
czesto, co akurat miejscowym niezbyt sie podobalo. Bo przeciez to goralska
tradycja, by piwko spozyc na sniadanie, a po poludniu wodka poprawic sobie
samopoczucie. Po co wiec ktos mialby usmiercac Staszka, ktory nikomu nie
wadzil?
Ofiara dostala dwie kulki. Pierwsza w noge, druga w brzuch. Zbrodni
dokonano nieco przed polnoca, gdy mezczyzna szedl kolo swojego domu. Taki
zdradziecki, skrytobojczy zamach, to akurat nic nowego pod Tatrami. Tak tu
sie zalatwia sasiedzkie spory, rodzinne wasnie i zbojeckie porachunki.
Bron palna gorale maja pochowana po stodolach i bacowkach. Wiadomo, przyda
sie na sarne, dzika, lisa lub innego szkodnika. Nikt sie tutaj nie chwali
takim uzbrojeniem, ale przeciez klusownictwo w tych rejonach to dluga
tradycja. Jednak we wsi poszla plotka, ze Staszka ktos ubil z duzej
odleglosci, widac snajper, ktory mial sztucer z luneta optyczna. Taka
bronia posluguja sie wylacznie zawodowcy. Dlatego powracalo pytanie, czym i
komu Staszek podpadl, ze az takiej smiercionosnej i wyrafinowanej broni
uzyl zabojca, by pozbawic zycia 38-latka? Ranny zmarl na stole operacyjnym,
bo wystrzelone kule dokonaly duzych zniszczen w jego organizmie. Widac i
amunicja nie byla taka zwyczajna, ale na “grubego zwierza”. W tym wypadku
na czlowieka. Feralnej nocy z czwartku na piatek nikt z sasiadow nie
slyszal strzalow. Czyzby zabojca uzywal broni z tlumikiem? A moze odglos
wystrzalu zagluszyla telewizyjna relacja z meczu pilkarskiego? To byl
kolejny zagadkowy element tej zbrodni, o ktorym publicznie dyskutowano.
Prokuratura w Nowym Targu, ktora wziela sprawe pod lupe, zachowywala
wstrzemiezliwosc w informowaniu o szczegolach sprawy. To tylko podgrzewalo
atmosfere w okolicy. Plotki rosly w sile, mnozyly sie, ewoluowaly, domyslom
nie bylo konca. W koncu ludzie uznali, ze winna musiala byc Baska,
partnerka zabitego. To pewnie ja upatrzyl sobie snajper, ale najpierw
postanowil pozbyc sie jej chlopa. Strzaly padly w ciemnosci i z duzej
odleglosci od strony dzialki sasiada, odleglej okolo 30 metrow do domu
Staszka. Sprawca pewnie bal sie podejsc blizej, bo wtedy w obejsciu
wlaczala sie lampa reagujaca na ruch.
PIJANSTWO, AWANTURY I CIEZKA REKA GORALA
Staszek z Barbara B. mieszkal tam od kilku lat. Raczej sie im nie
przelewalo. Kobieta zyla z renty inwalidzkiej, a Staszek pracowal jedynie
dorywczo. W przeszlosci sporo pil. Zanim poznal Barbare, byl juz zonaty i
mial dwoje dzieci. Zonie zalegal z alimentami, za co nawet trafil na pare
miesiecy do wiezienia. W nowym zwiazku bywalo roznie. Zdarzalo sie, ze po
awanturze Barbara wzywala na pomoc policje. Kilka razy uciekala od
partnera, nawet gdy na swiecie byla juz ich corka.
– Basia dobrze ja wychowywala, madrze. Mala wiedziala, czego jej nie wolno,
ze nalezy mowic “prosze” i “dziekuje” – wspominali na goraco sasiedzi
zamordowanego Staszka.
Kobieta nie miala latwego zycia, chociaz w ostatnim czasie troche sie
poprawilo. Staszek poszedl na odwyk, cos mu zaszyli i przestal pic.
W tym dniu Barbary nie bylo w Szaflarach. O smierci partnera dowiedziala
sie od policjantow. Powiedzieli jej, ze ranny Stanislaw L. o wlasnych
silach dowlokl sie do domu sasiada. Pukal w okno i poprosil o wezwanie
karetki. Mowil, ze sie wykrwawia, ale sasiedzi poczatkowo mu nie wierzyli,
sadzac, ze jest pijany. Dopiero, gdy zobaczyli krew, zadzwonili na
pogotowie.
Barbara B. po zbrodni dostala na moment policyjna ochrone, szybko wyjechala
z Podhala i zaszyla sie gdzies z dala. Byle tylko ocalic zycie swoje i
dziecka. Pojawila sie jeszcze na pogrzebie Staszka i znowu zniknela.
Zlozenie do grobu trumny odbylo sie we Wszystkich Swietych. Sasiedzi
widzieli, ze kilka tygodni przed zbrodnia Barbara byla nerwowa i
niespokojna. Po zabojstwie sugerowala, ze morderca Staszka moze byc
czlowiek, ktory kilka lat wczesniej postrzelil ja z broni palnej i po
odbyciu wyroku jest juz na wolnosci. Bala sie go. Konkretnie zyla w strachu
przed osoba Walentego M.
Rok przed smiercia Staszka Barbara zglosila nawet w prokuraturze, ze
Walenty M. po wyjsciu z wiezienia grozil jej przez telefon. Sprawa zostala
jednak umorzona, poniewaz kobieta nie potrafila jednoznacznie rozpoznac
glosu domniemanego dreczyciela.
Po smierci Staszka powoli wokol kryminalisty Walentego M. zaczela sie
koncentrowac uwaga sledczych. Siegnieto po stare akta sadowe, ktore
zawieraly mroczna prawde o roli Barbary B. w zbrodni, do ktorej doszlo w
1991 roku w Nowym Targu.
PRZESZLOSC I SMIERC PIERWSZEGO PARTNERA
Ponad 10 lat wczesniej 25-letnia wtedy Barbara B. byla zwiazana z Marianem
R., drobnym zlodziejaszkiem, ktory utrzymywal sie z dzialalnosci
przestepczej.
– Mowilo sie o nim, ze jest takze “krolem konikow” i ze czerpie zyski z
handlu kradzionymi samochodami – nie kryli nowotarscy policjanci.
W miescie byl osoba powszechnie znana. I na swoje nieszczescie z dwoma
wspolnikami polakomil sie na wlasnosc sasiada Walentego M., ktory budowal
dom na osiedlu Niwa w Nowym Targu. Pod nieobecnosc gospodarza wlamywacze, w
maju 1990 roku, dostali sie do srodka i skradli stare grzejniki centralnego
ogrzewania. Wlasciciel nie potrafil wytlumaczyc policjantom, co sklonilo
zlodziei do zabrania, wydawaloby sie, malo wartosciowych rzeczy.
Doswiadczeni kryminalni wyczuli, ze okradziony nie mowi im calej prawdy.
Tym bardziej, ze znali jego kartoteke karna, podejrzewali go, ze jest
klusownikiem, ktory z nielegalnie posiadanej broni strzela do zwierzat i
czerpie z tego zyski. Policjanci byli ponadto przekonani, ze w skradzionych
grzejnikach musial miec ukryte cenne przedmioty, moze dolary lub zloto.
Jego rzecz dlaczego milczal o swojej stracie, ale funkcjonariusze dosc
szybko wpadli na trop zlodziei.
Okazali sie nimi Janusz O., Stanislaw F. i Marian R. Z tym ostatnim byla
wtedy zwiazana Barbara B. Czy wiedziala, czym sie zajmuje jej ukochany? Z
pewnoscia, ale wychodzila z zalozenia, ze to jego sprawa, nie mieszala sie
do takich “biznesow”. Zlodziei zatrzymano i po postawieniu zarzutow dwoch
trafilo za kratki, jeden odpowiadal z wolnej stopy. O cennej zawartosci
grzejnikow milczeli niczym grob, nie chcieli sie przyznawac do winy.
Bagatelizowali sprawe sadowa, ktora sie przeciwko nim toczyla, na sali
rozpraw zachowywali sie arogancko, nic sobie nie robili z prokuratorskich
zarzutow. Kierowali drwiace usmieszki w strone pokrzywdzonego Walentego M.
Nie wiedzieli, ze on nie zamierzal czekac na sprawiedliwy wyrok i
postanowil na wlasna reke ukarac sprawcow jego klopotow i ponizenia.
Jako oskarzyciel posilkowy byl na kazdej rozprawie sadowej w sprawie
kradziezy, w milczeniu przygladal sie kpiacej postawie oskarzonych i
powoli, ale systematycznie rosla w nim chec dokonania zemsty. Sprawe
traktowal honorowo, bo nie mogl przebolec, ze ktos osmielil sie polakomic
na jego wlasnosc i jeszcze szydzi z jego materialnej straty.
Znajomi i dalsza rodzina ostrzegali go, ze zlodzieje, a zwlaszcza Marian
R., sa pod parasolem ochronnym Janusza W., szarej eminencji polswiatka na
Podhalu, ale Walenty M. publicznie wypowiadal sie, ze nikogo sie nie boi.
Nawet tego oslawionego pod Tatrami mezczyzny.
“BANKIER PODHALA” I POLSKA OLIMPIJKA
Historia zycia Janusza W. to gotowy scenariusz filmowy. Na poczatku lat 70.
XX wieku stworzyl na Podhalu siatke przemytnicza, ktora dala mu slawe i
bogactwo. Nie bez powodu zaczeto go nazywac “Bankierem Podhala”. Jemu
przypisywano chocby wciagniecie do przestepczego interesu Stefanii B.,
trzykrotnej polskiej olimpijki w biegach narciarskich i trenerki
reprezentacji Polski. Oboje zbudowali strukture przemytnicza obejmujaca pol
Europy.
W 1970 roku Janusz W. opracowal i zrealizowal plan przejecia w Chocholowie
5 kg zlota, ktore z przemytu mialo trafic do rak�S Stefanii B. Przestepcy
bossa, przebrani za zolnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza, zatrzymali kurierow
olimpijki, pogrozili im bronia i zabrali cenny kruszec w sztabkach i w
czworakach, czyli dukatach austriackich. Ze Stefania B. byli wspolnikami,
ale Janusz W. nie mial skrupulow, by ja okrasc.
Lup trafil do skrytek kolo jego domu. “Bankier Podhala” dlugo i owocnie
rozkrecal przestepczy interes, jego podwladni dokonywali oszustw,
przemycali dochodowe dobra i rabowali bogatych. Wyspecjalizowali sie w
“robieniu na szaro” obywateli Jugoslawii, ktorzy chetnie odwiedzali Polske.
Szukali wtedy okazji do wymiany walut, a sprytni podwladni Janusza W.
oszukiwali ich bez skrupulow. Zwykle oferowali po korzystnym kursie
zlotowki i brali duze ilosci dolarow. Jugoslowianie odbierali obiecana
paczke banknotow, ale dopiero z czasem orientowali sie, ze w srodku nie ma
pieniedzy, a jedynie pociete skrawki gazet. Podwladni Janusza W. byli w tym
przekrecie mistrzami.
W dziwnych okolicznosciach zaczeli ginac ludzie, ktorzy robili interesy z
szajka lub byli dla niej konkurencja. Z Jeziora Roznowskiego wylowiono
zwloki starszego taksowkarza, zostala zamordowana handlarka zlotem z
Krakowa, doszlo do pobicia i rabunku na znanym na Podhalu goralu. To
wszystko tworzylo atmosfere grozy wokol Janusza W. Milicja, ktora
dotychczas przymykala oko na dzialalnosc przemytnikow, nie mogla pozostac
bierna na jawne akty przemocy. Zwlaszcza, ze aresztowani sprawcy pobicia
gorala po kilku miesiacach zaczeli sypac, kto im zlecal przestepstwa.
Rewizja w domu Janusza W. ujawnila wtedy setki zlotych monet oraz zakopane
w ogrodku zloto w puszkach po kawie, a takze kosztownosci ukryte w psiej
budzie.
CZESC 2/2
ANALFABETA I “CZERWONA OBERZA”
Janusz W. byl analfabeta, ktory nie umial czytac i pisac, podpisywal sie
krzyzykiem, ale znal sie swietnie na pieniadzach. W czasie II wojny
swiatowej byl zaangazowany w Goralenvolk, ruch kolaboracji polskich gorali
z hitlerowcami. Po wojnie, zapewne w obawie przed konsekwencjami
okupacyjnej postawy, Janusz W. wyjechal na Ziemie Odzyskane, ale po kilku
latach powrocil ze sporym majatkiem. I rozkrecil na Podhalu przemytniczy
biznes. Kwatera glowna jego szajki byla nalezaca do jego zony restauracja
Szaflarzanka w Szaflarach.
Milicja nazwie ja “Czerwona Oberza”, taki kryptonim nada tez sledztwu. To
tytul francuskiego filmu, w ktorym gospodarze karczmy podawali gosciom
trucizne i okradali z kosztownosci. Znanemu z przebieglosci Januszowi W.
zadnego morderstwa wprawdzie nigdy nikt nie udowodnil, ale przez jakis czas
byl w kregu podejrzewanych o udzial w zabojstwie handlarki zlotem i
nowosadeckiego taksowkarza.
Opowiadano tez o tajemniczej turystce z Zachodu, ktora miala wejsc do jego
domu i nigdy z niego nie wyszla. Trwajace wiele miesiecy sledztwo skonczylo
sie wniesieniem do sadu aktu oskarzenia przeciwko 14 goralom, w tym
Januszowi W. i jego synowi. Przed sadem zeznawalo ponad stu swiadkow.
“Bankier Podhala” dostal wyrok 15 lat wiezienia, a jego wspolnicy od 2 do 9
lat odsiadki. Po latach wyszedl na wolnosc i wrocil w rodzinne strony.
PIERWSZY ZAMACH NA MARIANA R.
Walenty M., gdy zostal okradziony i ustalil nazwiska wlamywaczy,
przygotowal sie do dokonania zemsty. Wiedzial, ze Marian R. wybudowal po
sasiedzku dom i zamierzal sie do niego przeprowadzic. Tak sie ostatecznie
stalo 4 wrzesnia 1992 roku. Zamieszkali tam razem z Barbara B. Budynek
jeszcze nie byl wykonczony, ale mieszkac juz sie dalo. Marian R. blisko
wspolpracowal z Januszem W., “Bankierem Podhala”, ktory takze znal jego
dziewczyne Barbare B. Ona przyjechala na Podhale spod Czestochowy za
starsza siostra Edyta, ktora wynajmowala pokoj nad restauracja
Szaflarzanka. Edyta byla kelnerka i sprzataczka u “Bankiera Podhala”, on
poznal tez wtedy mlodziutka Barbare B., mial do niej slabosc.
Proces wlamywaczy do domu Walentego M. toczyl sie przed nowotarskim sadem,
ale ze sporymi komplikacjami, bo niespodziewanie 9 wrzesnia 1991 roku ktos
wywolal z domu przez okno Mariana R., a gdy ten sie wychylil, padl strzal z
broni palnej. Kula przeszyla mezczyzne na wylot, szczesliwie nie
uszkadzajac powazniej zadnego z narzadow wewnetrznych, gladko przeszla
przez pluca. Sledztwo w tej sprawie prokuratura umorzyla, gdyz Marian R.
uparcie twierdzil, ze nie ma zadnych wrogow i cienia podejrzen, kto
chcialby lub mial powod dybac na jego zycie. Nie mial zamiaru wspolpracowac
z wymiarem sprawiedliwosci, wiec sprawe zamachu umorzono.
“Wyglada tak, jakby ofiara celowo ochraniala napastnika” – napisal
prokurator zamykajac sledztwo w sprawie proby zabojstwa Mariana R. Na
pewien czas proces wlamywaczy zawieszono, tym bardziej, ze jeden z
oskarzonych – Janusz O. – popelnil samobojstwo w zagadkowych
okolicznosciach, a postrzelony Marian R. wymagal rekonwalescencji. Kolejny
termin rozprawy wyznaczono na 10 wrzesnia 1992 roku, ale sie nie odbyl, bo
dzien wczesniej Marian R. zostal zastrzelony. I to dokladnie w rok od
pierwszego zamachu na jego zycie. Dla wszystkich bylo jasne, ze to nie jest
zbieg okolicznosci.
DRUGI ZAMACH, JUZ SKUTECZNY
Z relacji Barbary B. wynikalo, ze w nowym domu na osiedlu Niwa mieszkali
ledwie tydzien. Kobieta sprzatala, Marian R. na dachu montowal antene
satelitarna, potem osobnym wejsciem, niezauwazony przez partnerke, wszedl
do srodka. Jego szwagier, Bogdan G., w pokoju ogladal mecz. Barbara myla
podloge w przedpokoju i wtedy uslyszala kroki, pomyslala, ze to partner
wraca po zakonczonej instalacji anteny. Pomylila sie, poznala, ze to
pojawil sie ich sasiad Walenty M. Ujrzala z bliska jego twarz w swietle
lampy w przedpokoju. Zapamietala, ze na glowie mial czapke z owczej skory.
Nie wiedziala, ze mezczyzna z tylu trzyma pistolet Sauer kal. 7,65 mm.
Znala go z rozprawy sadowej w sprawie wlamania, zeznawala tam jako swiadek.
– Jest Marian? – zapytal gosc.
– Na dachu. Antene ustawia – odparla gospodyni.
Wtedy mezczyzna strzelil do niej w plecy, kula utknela w drugim kregu
szyjnym, odbierajac kobiecie przytomnosc. Upadla. Jak przez mgle slyszala
jeszcze jakies strzaly. Mariana R. zaniepokoil dziwny dzwiek i pojawil sie
w przedpokoju, wtedy dostal postrzal w brzuch, druga kula utkwila w
scianie, bo Walenty M. spudlowal. Po chwili zamachowiec spokojnie sie
oddalil. Barbara B. o tym, ze jej partner nie zyje dowiedziala sie po
tygodniu, gdy ocknela sie w szpitalu. Bogdan G., szwagier Mariana R., w
czasie zajscia byl w domu i ogladal w pokoju telewizje. Jego tez
zaniepokoil dziwny halas, wszedl do przedpokoju i ujrzal krew oraz Mariana
R., ktory zamykal drzwi wejsciowe i trzymal sie za brzuch. Szwagier Bogdan
G. nie widzial napastnika, wezwal na pomoc sluzby ratunkowe. Marian R.
poprosil go jeszcze, by zawiezc ranna Barbare B. do szpitala, bo o nia sie
bardziej martwil, nie o siebie.
Postrzelony Marian R., nim przyjechala wezwana przez szwagra karetka,
zapalil papierosa, pozamykal wszystkie okna i dopiero wtedy zemdlal obok
partnerki. Dwoje rannych lezacych we krwi ujrzeli ratownicy medyczni i
wezwali na pomoc druga karetke. Marian R. zmarl 2 dni po zamachu, ale do
konca nikomu nie wyjawil, kto do niego strzelal chociaz na pewno stal
twarza w twarz z zabojca. Pielegniarki zapamietaly tatuaz na nodze
umierajacego: “Za zdrade – smierc”. Rodzina mezczyzny byla przekonana, ze
milczal dlatego, ze trwal w przekonaniu, ze o wlasnych silach opusci
szpitalne lozko. I wtedy sam wymierzy sprawiedliwosc zamachowcowi. Takie
byly reguly gry: zemsta za zemste.
Barbara B. przezyla, mimo ze kula uszkodzila jej kregoslup. Miala niedowlad
wszystkich konczyn, byla sparalizowana. Dlugo sie potem leczyla i
rehabilitowala w kilku szpitalach. Byla jedynym naocznym swiadkiem wizyty
zabojcy, chciala zeznawac i wskazala znanego jej z widzenia Walentego M.
jako sprawce postrzelenia. Na podstawie jej relacji mezczyzne oskarzono o
zabicie Mariana R. i probe usmiercenia pokrzywdzonej.
Przeszukanie domu Walentego M. niewiele dalo, broni nie znaleziono. Byla
amunicja, ale nie ta, ktorej uzyto do zamachu. Na miejscu zbrodni
zabezpieczono luski i jeden naboj. Podczas kolejnego przeszukania u
Walentego M. odkryto czapke z owczej skory.
Walenty M. konsekwentnie zaprzeczal zarzutom. Alibi dawalo mu pieciu
swiadkow, nie tylko czlonkowie rodziny.
– Tamtego dnia bylem z zona u szwagierki od godziny 19, ogladalismy mecz,
wyszlismy okolo 21 – twierdzil.
Policja zrobila eksperyment, dowodzac, ze mogl w ciagu 5 minut pokonac
odleglosc dzielaca posesje szwagierki, u ktorej przebywal, od domu Mariana
R. i w takim samym czasie, niezauwazony przez nikogo, wrocic na rodzinne
spotkanie. Eksperyment wykonano pokonujac trase trzema roznymi drogami, za
kazdym razem czas jej pokonania byl porownywalny. Eksperyment
przeprowadzono korzystajac z pomocy policjanta, ktory wazyl tyle samo co
Walenty M. i byl w tym samym wieku. Walenty M. nie kryl, ze jest osoba
schorowana, nie potrafi szybko biegac z uwagi na dolegliwosci z
kregoslupem. Opowiadal, ze ma je po wypadku samochodowym.
PRZYSIEGA NA ROZANIEC
Walenty M. przysiegal przed sadem na rozaniec, ze jest niewinny, a jego
oskarzycielka mowi nieprawde. Rozaniec wyjal z kieszeni, teatralnie sie
wtedy zachwial i rzucil: “Przysiegam, ze ta kobieta klamie”.
W odpowiedzi Barbara B. odparla na sali rozpraw: “Ja jestem wierzaca i choc
oskarzony odebral mi zdrowie, to nie kieruje sie checia zemsty”.
Dodala jeszcze, jakby przewidujac przyszlosc, ze “boi sie zemsty Walentego
M. i jego rodziny”. Na procesie przesluchano lekarzy, ktorzy ratowali zycie
Marianowi R. Pytali go, kto strzelal, ale ranny milczal albo mowil, ze nie
pamieta. A nie, ze nie wie. Medycy odniesli jednak wrazenie, ze doskonale
wiedzial, kto byl zamachowcem i nie zamierzal tego zdradzic. Kto strzelal,
Barbara B. powiedziala tez swojej starszej siostrze Edycie, ktora
potwierdzila to na procesie.
Przed Sadem Okregowym w Nowym Saczu Walenty M., oprocz zbrodniczych
strzalow, odpowiadal jeszcze za ucieczke ze szpitala psychiatrycznego w
Kobierzynie. 4 maja 1993 roku byl tam na obserwacji i zostal przewieziony
przez pielegniarzy do pracowni badania EEG. Uciekl przez brame i zbiegl do
pobliskich Skotnik. Scigajacym go pielegniarzom grozil smiercia i ceglowka,
ktora trzymal w rekach, rzucal w nich kamieniami i dachowka. Ujeto go u
jednej z mieszkanek. Takie zachowanie mezczyzny podwazalo jego wczesniejsze
slowa, ze biegac nie moze z uwagi na dolegliwosci zdrowotne.
– Nie wiem, dlaczego uciekalem, bylem w szoku – tak skwitowal ten
prokuratorski zarzut.
Mowil ponadto, ze gdy siedzial aresztowany w Nowym Saczu, inny wiezien w
rozmowie z nim, podczas pobytu w jednej celi, przyznal mu sie do
postrzelenia Mariana R. “Strzelal, bo byl na niego zly” – mowil oskarzony.
Wskazany Maciej M. zaprzeczyl, by dopuscil sie tej zbrodni. Tym bardziej,
ze w chwili zabojstwa siedzial za kratkami i nie mial przepustki, by wyjsc
z celi.
Nowosadecki sad skazal Walentego M. na 15 lat wiezienia. Wczesniej mial juz
wyroki za paserstwo, nielegalna bron i klusownictwo.
Biegli zdiagnozowali u niego prymitywizm emocjonalny, zaburzenia osobowosci
o charakterze psychopatycznym. Stwierdzili, ze mial ograniczona
poczytalnosc i to byla powazna okolicznosc lagodzaca, dlatego nie dostal
wyzszej kary, mimo wnioskow prokuratora w tym zakresie.
Dano wiare pokrzywdzonej Barbarze B., ze widziala sprawce oko w oko. Po raz
pierwszy przesluchano ja jeszcze w szpitalu, gdy sie ocknela po kilku
dniach od zbrodni. Zdaniem sadu zabijajac Mariana R., oskarzony kierowal
sie poczuciem zemsty za dokonana na jego szkode kradziez i zauwazyl, ze na
Podhalu poczucie prawa wlasnosci jest szczegolnie mocno rozwiniete.
Naruszenie tego prawa moze byc traktowane jako ujma na honorze. Krotko
mowiac, Walenty M. zabil, bo poczul sie obrazony i ponizony, gdy dokonano
zaboru jego kaloryferow. Ojciec zabitego zeznal jeszcze, ze oskarzony
wspomnial mu raz w bezposredniej rozmowie, ze “musi wyniszczyc rod R., tych
zlodziei i bandytow”.
Barbare B. postanowil usunac, bo byla niewygodnym swiadkiem, dlatego
dokonal na niej samosadu, dlatego tez nie zakrywal twarzy, gdy przyszedl do
domu Mariana R.
Wyrok ten utrzymal Sad Apelacyjny w Krakowie. Podkreslil przy okazji, ze
zabojca dzialal z niskich pobudek, a jego zadza odwetu byla tak wielka, ze
nawet sie nie maskowal idac zabic zlodzieja i przy okazji pozbyc sie jego
kobiety – niewygodnego swiadka zbrodni.
– Rozwiazywanie problemow przy uzyciu broni palnej to takze specyfika
Podhala – zauwazyl sad apelacyjny.
RODZI SIE CHEC DRUGIEJ ZEMSTY
Niedlugo po tym wyroku Walenty M. postanowil dokonac drugiej zemsty, tym
razem na Barbarze B., 25-letniej wtedy kobiecie, ktora go pograzyla swoimi
zeznaniami. Ale na realizacje tego zamiaru musial poczekac dlugie lata. I
poczekal. Walenty M. po niecalych 10 latach wyszedl na wolnosc. Mial wtedy
63 lata. Sad penitencjarny zwolnil go warunkowo i przedterminowo z odbycia
reszty wyroku w styczniu 2002 roku z uwagi na chorobe zony i dobre
zachowanie podczas odsiadki.
Wtedy zabojca przystapil do realizacji zemsty na Barbarze B. i zastrzelil
Stanislawa L. – jej aktualnego partnera. Po zabojstwie policja szukala
glownego podejrzanego, ale przepadl na kilkanascie dni. W koncu go znalazla
we wlasnym domu. Okazalo sie, ze zwloki Walentego M. znajdowaly sie w
specjalnie skonstruowanym schowku, na strychu jego domu w Nowym Targu.
Mezczyzna mial podciete gardlo, obok lezal noz.
Wedlug opinii bieglych wszystko wskazywalo, ze popelnil samobojstwo.
Funkcjonariusze policji przez kilka dni czekali na niego przed jego domem,
ale kiedy poczuli zapach rozkladajacych sie zwlok, jeszcze raz dokonali
przeszukania w srodku. Nie przypuszczali, ze tyle czasu pilnowali trupa.
Walenty M. sprawiedliwosc wymierzyl sobie na strychu, w skrytce
zamaskowanej drewniana scianka tak przemyslnie, ze wczesniejsze
przeszukania nie ujawnily ponurej tajemnicy. Policyjni fachowcy byli
zdania, ze Walenty M. o niczym innym nie dumal w wiezieniu, jak tylko o
zemscie na Basce, ktora poslala go za kratki. Wymyslil dla niej oryginalna
kare, zabijajac po raz drugi najblizsza jej osobe, by cierpiala do konca
zycia.
– Jej smierc bylaby zbyt banalna – tak pewnie kalkulowal.
Barbara B., mimo leku, przyjechala na pogrzeb Stanislawa L. Za jego trumna
szlo wielu mieszkancow Szaflar. Walentego M. kilka tygodni pozniej zegnala
na nowotarskim cmentarzu tylko najblizsza rodzina.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
�sWspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.