Dzien dobry – tu Polska – 29.09.2021

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XIX nr 261 (6233) 29 wrzesnia 2021r.

PRZESTROGI NA DZISIEJSZE TRUDNE CHWILE:
Kto zdradzil- zostanie zdradzony
Kto klamal- bedzie oklamywany
Kto przyczynil sie do lez- sam je uroni
Kto skrzywdzi- ten zostanie skrzywdzony
WYBACZ, ALE TAKIE SA ZASADY GRY!
(Facebook)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/aa
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner “wesprzyj nas”

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 3.9546 PLN Euro: 4.6192 PLN Frank szw.: 4.2622 PLN Funt:
5.4061 PLN
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.89 PLN Euro: 4.55 PLN Funt: 5.29
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.86 PLN Euro: 4.53 PLN
Funt: 5.32 PLN

Pogoda w kraju
Pochmurno i w niektorych regionach deszcz. Na termometrach do 18 stopni
Celsjusza.

Tomasz Lis o imprezie u Mazurka:
P I C I E D O L U S T R A
Impreza u Mazurka wzbudzila sensacje nie dlatego, ze byla az tak
oburzajaca, tylko dlatego, ze stanowila wielkie odstepstwo od przyjetej w
ostatnich latach normy niezadawania sie z ludzmi wladzy.
Warszawa to male miasto. Dzieci chodza do tych samych szkol. Kobiety chodza
do tych samych kosmetyczek, a panowie na te sama Legie i Narodowy. Ludzie
jedza w tych samych restauracjach i modla sie w tych samych kosciolach.
Biorac pod uwage te liczne punkty stycznosci, jest wrecz niesamowite, w jak
niewielkim stopniu swiaty ludzi wladzy i opozycji sie przenikaja.
Powinno to uspokoic elektorat opozycji, ktory obawia sie, ze publiczny
antagonizm politykow to tylko teatrzyk dla ubogich. No wiec nie, te swiaty
sie nie przenikaja. A gdy juz sie o siebie otra, ludzie spoza kregow wladzy
dostaja reprymende, jakby popelnili akt kolaboracji (“widzialem w
telewizji, ze stales na Legii obok Kurskiego”). A ludzie wladzy na
nieswoich imprezach musza sie czuc tak, jak ktos z kregu opozycji czulby
sie na gali “Czlowieka wolnosci” tygodnika “Sieci” (swoja droga, niezwykla
jest perwersja tej nazwy, biorac pod uwage, kto te nagrode dostaje i kto ja
wrecza). Jak totalny intruz. Oni moga miec wladze, spolki skarbu panstwa,
pieniadze i loze glowna na Narodowym, moga tez nas nazywac gorszym sortem,
ale to nasza strona wciaz ma moc pokazywania im, ze to oni nim sa.
Wszechmocni ludzie spoza cywilizowanego kregu.
W normalnej sytuacji szef publicznej telewizji bylby w towarzyskiej
hierarchii wazna persona, ale dzis moze co najwyzej brylowac u Karnowskich,
z Przylebska i Glinskim na Narodowym albo na sponsorowanych przez siebie
bankietach z gwiazdami disco polo. Poza tym przez kordon sanitarny
niecheci, podobnie jak jego kumple z PiS i TVP, nie przejdzie. Oczywiscie
od kazdej reguly sa wyjatki. Publika pospadalaby z krzesel, gdyby zobaczyla
liste obecnosci na wieczorach wyborczych organizowanych przez wybitnie
zyczliwy wladzy portal sponsorowany przez spolki skarbu panstwa. Panstwo
zurnalisci w praktyce za pieniadze podatnika celebrowali z Morawieckim i
innymi wyborcze wygrane PiS. Bywa i tak.
Do Roberta Mazurka na urodziny nie poszedlem. Czasem nos mnie jednak nie
myli, ale nawet nie wiedzialem, ze beda tam politycy. Gdybym wiedzial,
decyzja bylaby jeszcze latwiejsza. Nie chcialem byc po prostu, tak
wytlumaczylem gospodarzowi, niedzwiedziem totalnej opozycji na
pisowsko-symetrystycznych Krupowkach. Ale moja absencja nie byla aktem
wrogosci ani heroizmu. Po prostu nie lubie chodzic na imprezy. Inna sprawa,
ze czasem zastanawiam sie, czy niebywanie na te skale to cnota, czy moze
blad. Nic jednak nie poradze, ze wole wieczorem siedziec w domu, niz
ryzykowac porannego kaca. Ogolnie – jeszcze nigdy nie zaszkodzily mi slowa,
ktorych nie wypowiedzialem, i imprezy, na ktorych nie bylem.
***
Co do politykow u Mazurka. Koledzy z pracy maja oczywiscie prawo pojsc na
piwo. Problem pojawia sie, gdy niektorzy z tych kolegow notorycznie depcza
reguly demokracji, praworzadnosci, prawa czlowieka, zasady przyzwoitosci, a
probuja tez podeptac wolne media. Do tego czesc kolegow na oczach calego
kraju traktuje druga czesc jak popychadla i podludzi. W tej sytuacji moze
rzeczywiscie pic we wlasnym gronie, a nawet do lustra. Trzeba tez zrozumiec
towarzyski absolutyzm moralny ze strony obywateli, widzow i czytelnikow,
ktorzy politykow oplacaja, a bez ktorych media by zdechly. Maja oni prawo
krytykowac i politykow, i dziennikarzy. Maja tez prawo sie oburzac,
szczegolnie gdy widza cos, co uznaja za kolaboracje ze zlem (tym bardziej
gdy sami dziennikarze to cos zlem nazywaja). I maja obywatele prawo
recenzowac, bo jedyna mozliwa kontrola wladzy to kontrola spoleczna.
Owszem, bywa to krytyka niezasluzona i brutalna, nawet skrajnie
niesprawiedliwa. Czasem ma tez charakter nagonki. Ale moze to po prostu
nieunikniona cena za wolnosc slowa. Lepiej ja placic, bo alternatywy sa
gorsze.
Trzeba pogodzic sie z tym, ze w dzisiejszych czasach komentatorem i
publicysta jest niemal kazdy, kto ma telefon komorkowy. Na dobre i na zle.
Oczywiscie kolaboracja z ludzmi niszczacymi demokracje jest dosc oczywistym
wystepkiem przeciw przyzwoitosci. Nie zmienia tego fakt, ze symetryzm byl i
jest solidnie sponsorowany. Gotowka dla niektorych mediow, sponsorowaniem
niektorych imprez, akcesem do obozu wladzy. Stad potem to relatywizowanie
bandyckich zagran, dzielenie wlosa na czworo, fundowanie wladzy zaslon
dymnych i wszystkie te tanie grepsy typu: “trzeba unikac pochopnych
wnioskow”, “trzeba poczekac na efekty dzialan rzadu”, “w epoce pandemicznej
lepiej nie stawiac zbyt jednoznacznych hipotez” i rozne inne sposoby
robienia glupcow z siebie i z widzow.
***
Oczywiscie wszystko co wyzej nie uchyla pytania – czy o tym, ze zyjemy w
paskudnych czasach, bardziej swiadczy to, ze ludzie ze soba pija, czy to,
ze spotykaja sie tak rzadko, ze gdy juz sie to zdarzy, mamy burze na caly
kraj. Problem z naszym zyciem publicznym polega na tym, ze ludzie wladzy i
opozycji prawie nigdy ze soba nie rozmawiaja, nie zawsze podaja sobie reke
i mowia “dzien dobry”. Boja sie prezesa i armii donosicieli. To ta
nienormalnosc i manifestowana na sejmowej sali wrogosc buduja
nieuzasadnione wrazenie powszechnego fraternizowania sie, gdy raz ludzie z
roznych stron stana obok siebie z kieliszkiem w dloni. Ale skoro taki jest
kontekst, to nalezy z tego wyciagnac wnioski, a nie oburzac sie. Zdrowy
rozsadek to czasem takze pewna asceza. Moze nawet nieco sztuczna.
Przyznaje, ze chcialbym na przyklad pojsc na kolacje i napic sie wina z
pewnym politykiem PiS, ktory zachowal sie wobec mnie serdecznie, gdy
znalazlem sie w szpitalu i bylo ze mna krucho. Mysle, ze kiedys to nastapi.
Dzis nie bylby to dobry pomysl.
Oczywiscie nie mozna sie dac zwariowac do konca. Dziennikarze musza sie
spotykac z politykami i z nimi rozmawiac. Na tym miedzy innymi polega ich
praca. Wystarczy nie zawierac przy okazji zadnych deali, a potem nie robic
sobie uslug. Ludzie dalej beda sie spotykac na imprezach charytatywnych,
teatralnych premierach, na dworcach i lotniskach. Po prostu wystarczy sie
rozgladac. Postulat absolutnego kordonu sanitarnego jest raczej nierealny.
Wystarcza zdrowy rozsadek i nieprzekraczanie linii wyznaczanych przez
profesjonalizm. Mozna sie spotykac, ale nie trzeba sie blatowac. Nie tylko
my mamy takie problemy. W Waszyngtonie od kilkudziesieciu lat organizowany
jest co roku White House Correspondents’ Dinner, uroczyste przyjecie, gdzie
sa prezydent, liderzy Kongresu, wszyscy wazni ludzie wladzy i mediow. To
naprawde niekoniecznie oznacza uklad, ktoremu towarzyszy teatralne
odgrywanie rol przed publika. W normalnej demokracji wszystko jest
zdecydowanie prostsze. My z normalnym zyciem towarzyskim musimy poczekac
do lepszych czasow. Watpliwe, by wlasnie to zycie towarzyskie bylo do nich
wstepem. Choc jestesmy w Polsce – diabli wiedza, kto z kim pilby wodke,
gdyby doszlo do kolejnej Magdalenki. Ale gdyby jej picie mialo byc jakas
cena za powrot normalnosci, to pewnie nalezaloby ja uznac za cene
akceptowana.
Tomasz LIS

Oto jest pytanie:
CZY POLITYCY MAJA CHAMSTWO W GENACH?
Od czasu do czasu slucham dyskutujacych w telewizji politykow, nie czynie
tak za czesto, bo jest to zajecie nudne, nie wnoszace nic pozytecznego do
mozgu. Powiem inaczej, sa to dyskusje dla idiotow, a nie ludzi dbajacych o
wlasny rozwoj intelektualny. Bo co pozytecznego mozna sie dowiedziec od
takiego Brudzinskiego, Szejnfelda, Niesiolowskiego, nie mowiac juz o
pozbawionym podstawowej wiedzy o swiecie, historii i zyciu Petru? Ano nic.
Ostatnio zabronilem mojej blisko juz osiemnastoletniej latorosli pt. Karol,
ogladania politycznego rejwachu, jakoz, ze zle wplywa to nie tylko na
wyobraznie mlodego czlowieka, ale uczy go najgorszych nawykow w rozmowach z
innymi ludzmi, zwlaszcza wtedy kiedy wystepuja znaczne roznice pogladow.
Przyklad…? Alez prosze. W mojej mlodosci dosc trudnej, troche ulicznej
istniala jedna z podstawowych zasad, za obrazanie innego mozna bylo
natychmiast pouczyc w pysk i niewazne, ze sie bijatyke wygralo, swoje na
twarzy tez bylo przez dluzszy czas widac, nie mowiac o tym, ze mozna bylo
tez przegrac i wtedy bylo widac znacznie wiecej. Totez kazdy trzymal sie
pewnego rygoru honorowego, ktory taki sam byl na Szmulkach jak i na
Brzeskiej czy dalekim Mokotowie. Do tego kodeksu wpisane bylo, ze jedna z
powaznych obelg. bylo zarzucenie komus klamstwa. Jesli kogos nazwales
klamca, powiedziales, ze klamie, jak dwa dodac dwa jest cztery, musiales
wyjac rece z kieszni i zaczac nimi machac. To powodowalo, ze kazdy klal
ile mogl, ale nigdu nie staral sie wlezc drugiemu w to miejsce, gdzie
zaczynal sie jego honor i godnosc. Wiadomo, ulica miala swoj sznyt .
A co to ma sie do dzisiejszych politykow? A to, ze jeden na drugiego
wydziera publicznie ryja – Pan klamie, jest pan klamca! Ten drugi lyka to
jak bocian nornice… i nic.
Tak czasami zadaje sobie pytanie, co ja uczynilbym w studio gdyby na oczach
milionow jakas polityczna gnidka odezwala sie do mnie tym ciezkim slowem,
uzywajac jezyka Wiecha i zakladajac, ze prawda jest po mojej stronie?
Nie wiem, ale wiem, ze politycy to trocha taka inna, nie do konca dobrze
wychowana, odmiana czlowieka.
Bohdan WROCLAWSKI

Dlaczego?
POLSKA- KRAJ OBOJETNYCH
Dlaczego wiekszosci Polakow nie interesuje nic poza spokojnym zyciem?
Nie obchodzi nas los uchodzcow na granicy, coraz rzadziej chodzimy na
manifestacje, nie protestujemy, gdy z rak policji gina ludzie. Obojetnosc
to proces narastajacy, grupa aktywnych obywateli jest coraz mniejsza.
Dlaczego?
Obojetnosc nie jest dla mnie czyms nowym. Mam taka prace, ze musze sledzic
informacje o roznych konfliktach zbrojnych i przesladowaniach na swiecie.
Obserwowalem, jak wiekszosc polskiego spoleczenstwa nie przejmuje sie wojna
w Syrii czy w Jemenie, przesladowaniami w Tadzykistanie czy sytuacja w
sasiedniej Ukrainie, ale po raz pierwszy widze taka obojetnosc na tak
dramatyczna sytuacje, jaka mamy w Polsce. Nigdy tak wielu ludzi nie
cierpialo i umieralo na naszej granicy. Nie mowi sie o nich, a przeciez nie
sa tysiace kilometrow stad, tylko niecale trzy godziny od Warszawy –
tlumaczy Piotr Bystrianin z Fundacji Ocalenie.
Razem z innymi aktywistami spedzil kilkanascie dni w przygranicznym Usnarzu
Gornym, gdzie od polowy sierpnia koczuje kilkudziesiecioosobowa grupa
uchodzcow, m.in. z Afganistanu. Zanim rzad wprowadzil na terenach
przygranicznych stan wyjatkowy i trzeba sie bylo stamtad wycofac,
Bystrianin patrzyl, jak uchodzcy slabna z glodu, wychlodzenia i chorob. I
nie mogl im pomoc. Polskie wladze nie pozwalaly, by dostarczyc im zywnosc,
wode, leki czy cieple ubrania, nie dopuszczaly do nich ratownikow.
Kilka dni temu Piotr Bystrianin zamiescil na swoim Facebooku post, w ktorym
nazwal nowymi nazistami nie tylko tych, ktorzy wydaja i wypelniaja takie
rozkazy, ale takze tych, ktorzy sa obojetni na cierpienie i smierc
uchodzcow.
– Ludzie unikaja myslenia o rzeczach nieprzyjemnych. O smierci, o
kalectwie, o glodowaniu. Chca wierzyc, ze zyja w bezpiecznym swiecie. Nie
chca tez myslec o tym, ze oni sami kiedys umra. Jest w tym takze troche
wygodnictwa. Latwo sobie wmowic, ze skoro nie moge nic zmienic, to po co
bede sie przejmowal? A prawda jest taka, ze mozna cos zmienic. Gdyby ludzie
masowo wyszli na ulice, gdyby sie domagali wpuszczenia tych osob do Polski,
toby cos zmienili. Politycy mysla o tym, jak wygrac kolejne wybory, wiec
nie trzeba palic samochodow, zeby zaczeli sie zastanawiac, na ile im sie
oplaca taka taktyka wobec uchodzcow. Na razie rzad mysli, ze mu sie oplaca.
Zeby nie widziec ludzi
– Obojetnosc to jest proces narastajacy, grupa aktywnych obywateli jest
coraz mniejsza. Dlaczego? Wychodzisz na ulice, rozgladasz sie i w zasadzie
jest fajnie. Samochody jezdza, sklepy otwarte, ludzie pracuja, bezrobocia
nie ma, pandemia sie konczy. Same plusy, a jeszcze wladza tu dorzuci, tam
dorzuci, wiec na wakacje znowu mozna gdzies pojechac. Jest takie
przyslowie, ze syty glodnego nie zrozumie. A my sie zrobilismy syci. Ale
jeszcze nie tak przezarci, zebysmy chcieli odejsc od stolu – mowi Wlodek
Ciejka, dziennikarz obywatelski, ktory od lat dokumentuje to, co sie dzieje
w Polsce. Filmowal protesty w obronie niezaleznosci sadow i mediow, marsze
Strajku Kobiet, demonstracje klimatyczne i przeciwko brutalnosci policji.
Wlasnie po raz kolejny pojechal na polsko-bialoruska granice, tym razem z
wieloletnia szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska. Byl w
Usnarzu juz wczesniej, przed wprowadzeniem stanu wyjatkowego. – Spotkalem
starsza kobiete, miejscowa, rozmawialismy o tym, co tam sie dzieje. I ona
mi powiedziala: jak tych uchodzcow wpuszcza, to zaraz po nich zjawia sie tu
hordy innych. I to bedzie dla nas dramat. Mowie jej, ze tam sa ludzie,
glodni i zziebnieci. Nie podalaby im pani szklanki wody? A ona: nie no,
podalabym, oczywiscie – opowiada dziennikarz.
– Celowo odcieto nas od informacji znad granicy. Wczesniej widzielismy
czlowieka, ktory tam stal. To byla konkretna kobieta, ktora miala dzieci i
mowila do nas. A teraz to sie stalo abstrakcja. Zginelo tam kilku mezczyzn?
A malo to na swiecie ginie mezczyzn? Ludzie reaguja, kiedy widza
nieszczescie konkretnego czlowieka, przezywaja jego los. Jak sie go
zabierze z ich oczu, to tez i z serca. Mowia sobie: zajme sie swoimi
sprawami i nie bede sie interesowal tym, co tam sie dzieje – tlumaczy te
reakcje prof. Bogdan Zawadzki, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia WIOSNA organizujacego Szlachetna
Paczke, pamieta rozmowy, jakie toczyla wiosna 2020 r. – Dziennikarze mowili
wtedy: “Wow, jestesmy razem, pomagamy, klaszczemy lekarzom”. Pytali, czy
tak juz zawsze bedzie. A ja wzdychalam, bo pamietam kilka wydarzen, ktore
mialy nas zjednoczyc, ale nic z nich potem nie zostawalo. Kiedy w 1997 r.
byla powodz, z calej Polski szly dary dla miejscowosci, w ktorych ludzie
potracili wszystko. Podobnie bylo, gdy wielkie wichury powalily drzewa m.in.
w Borach Tucholskich. Ale interesowalismy sie tymi dramatami mniej wiecej
przez dwa tygodnie – wylicza Joanna Sadzik.
Teraz jest tak samo. Kiedy na poczatku pandemii zewszad docieraly
informacje o ludzkich tragediach, trudnej sytuacji w szpitalach czy domach
pomocy spolecznej, Polacy ruszyli z pomoca. Szyli maseczki, robili zakupy
seniorom, rozwozili obiady dla medykow. To byl kolejny zryw, jak zwykle
krotkotrwaly. – Spowszednialy nam nie tylko spotkania online i plyny do
dezynfekcji, ale rowniez problemy innych, slabszych – pisza autorzy raportu
o obojetnieniu.
Efekt? Coraz mniej Polakow przekazuje pieniadze na cele dobroczynne, mniej
chetnie dzieli sie z potrzebujacymi ubraniami czy ksiazkami. Brakuje tez
ludzi do pracy na rzecz innych.
– Obojetnosc? To smutny temat – mowi Rafal Betlejewski, performer, tworca
akcji spolecznych takich jak “Spal wstyda” i “Tesknie za toba, Zydzie”.
Pamieta moment, kiedy mieszkal za granica i zastanawial sie, czy
wyemigrowac do Stanow Zjednoczonych, czy wracac do Polski. – Tak mi sie
wtedy uroilo, ze powinienem wracac do Polski wlasnie po to, zeby nie byc
obojetnym, tylko zajac sie dzialaniem spolecznym. Dlaczego? Dorastalem w
latach 80., kiedy wmawiano mi, ze wspolnotowosc, szczerosc sa
najwazniejsze. Naczytalem sie tych pisarzy, ktorzy mnie najnormalniej w
swiecie oszukali. Te idee sa dzis nikomu niepotrzebne – twierdzi
Betlejewski.
– Jest coraz wiecej osob, ktore nie sa obojetne – uwaza Piotr Bystrianin z
Fundacji Ocalenie. – Oczywiscie panstwo uruchomilo propagande, jest mnostwo
obrzydliwych insynuacji w sprawie uchodzcow, ale widze, jak wielu ludzi sie
na to nie zgadza. Kiedy normalnie zapraszamy ludzi na warsztaty i
potrzebujemy 20 osob, to zwykle ostatecznie przychodzi 15. A ostatnio
chetnych bylo tak wielu, ze musielismy zrobic dwie grupy warsztatowe. I to
nie tylko mlodych, ale takze takich, ktorzy maja juz pozycje zawodowa i
chca po prostu cos zrobic.
Bartosz Staszewski byl ostatnio na konferencji z okazji rocznicy powstania
KOR, spotkal tam wielu zasluzonych opozycjonistow, ktorzy walczyli z
systemem za czasow PRL. – Zastanawialem sie, ilu z nas po latach bedzie
moglo o sobie pomyslec z duma: ze w czasie proby, kiedy trzeba bylo
przeciwstawic sie zlu, potrafilismy to zrobic – pyta aktywista.
Nadziei nie traci. Byl na obozie zorganizowanym przez polski Greenpeace i
doszedl do wniosku, ze przyszlosc jest w mlodych ludziach. – Mam nadzieje,
ze to, co teraz robia, to nie jest dla nich zabawa, ze na cale zycie
zapamietaja hasla o braterstwie, rownosci i wolnosci. Ze beda dzialac na
rzecz klimatu, ze zaglosuja w wyborach. I zmienia ten kraj.
Renata KIM
(Wspolpraca Natalia Fabisiak)

BelferBlog
NAUCZYCIEL ROKU- SLOWO DO PRZEZYDENTA I MINISTRA EDUKACJI
Zapoznalem sie, podobnie jak wszyscy czlonkowie jury, ze zgloszeniami do
tytulu Nauczyciel Roku 2021. Powiedziec, ze szczeka opada, to nic nie
powiedziec. Nauczyciele aspirujacy do nagrody robia tak wiele
niewiarygodnie pieknych rzeczy dla swoich uczniow, ze powinno sie ich
osiagniecia upublicznic. Niech cala Polska sie dowie i doceni.
Cala wyrozniona Trzynastke, sposrod ktorej zostanie za dwa tygodnie
wyloniony Nauczyciel Roku 2021, powinno sie zaprosic do MEiN. Minister
edukacji i nauki powinien miec obowiazek zapoznania sie z tymi osobami oraz
ich osiagnieciami. Powinien przeczytac kilka razy kazde zgloszenie i
sprobowac pojac, ile te dzialania wymagaly pracy, talentu i przede
wszystkim serca dla uczniow.
Tymczasem jest odwrotnie. Jak mi zakomunikowal pewien pracownik dawnego
MEN, minister Anna Zalewska na wiesc, ze Nauczycielem Roku zostal pedagog z
gimnazjum (kilka lat temu), podarla z furia podpisane juz dyplomy i
wycofala sie z hukiem z patronowania Konkursowi NR.
Faktem jest, ze wszyscy ministrowie, nawet Roman Giertych, byli
wspolorganizatorami Konkursu i przychodzili na Zamek Krolewski pogratulowac
zwyciezcy. Dopiero Zalewska sie wycofala tuz przed ogloszeniem wynikow, a
po niej Piontkowski i Czarnek. Bywali tez badz przysylali listy
gratulacyjne prezydenci, osobiscie gratulowal Bronislaw Komorowski. Teraz
nie ma ani prezydenta, ani ministra edukacji. Wszyscy oni, podobnie jak
caly rzad PiS, maja nauczycieli, takze tych najlepszych z najlepszych,
gdzies.
Zreszta nie bojmy sie tego slowa: Andrzej Duda i Przemyslaw Czarnek maja
sukcesy i wybitna prace polskich nauczycieli w dupie. Jesli jest inaczej,
prosze mi to powiedziec osobiscie 12 pazdziernika o godz. 12.00 w Sali
Wielkiej Zamku Krolewskiego w Warszawie. Wtedy pochyle glowe i przeprosze.
Dariusz CHETKOWSKI

Znalezione w necie.
K O N I E C Z N I E T O P R Z E C Z Y T A J C I E
“Kochani, moze Szumowski kupil niewidzialne respiratory i maseczki bez
certyfikatow, moze Sasin bez ustawy wyjebal miliony na karty do glosowania,
moze dali 2 miliardy na pisowska szczujnie, moze politycy PiS mieli kredyty
w SKOK Wolomin, moze sluzby i KNF nic nie robily w sprawie Getback, moze
kampania Zalewskiej byla finansowana z pieniedzy PCK, moze powolali
Banasia, moze zgubili miliony w CBA, moze odjebali inbe z lista przebojow,
moze nie widzieli problemu jak Kuchcinski latal sobie za nasze, moze tez i
za nasze latali koledzy i dzieci Kuchcinskiego, moze aniolki Glapinskiego
zarabiaja za duzo, moze i za duzo hajsu daja Rydzykowi, moze wyplacaja
sobie duzo nagrod, moze pod okiem wiceministra sprawiedliwosci dzialala
grupa hejterow szkalujaca sedziow w internecie, moze politycy PiS wszedzie
gdzie sie da na panstwowe posadki wciskali swoje dzieci, moze Glinski kupil
za 500 baniek obraz, moze Polska Fundacja Narodowa placila za bilboardy
szkalujace sedziow, moze w chuj hajsu szlo na miesiecznice smolenskie, moze
mieli Misiewicza, moze Duda ulaskawil Kaminskiego i gwalciciela, moze
Szyszko wycinal drzewa w terenach chronionych i pod okiem kamer zalatwial
prace corce lesnika, moze Szyszko strzelal do zwierzat, ktore mu
wypuszczano z klatek wprost pod lufe, moze prokuratura nie chciala
przesluchac Kaczynskiego w sprawie dwoch wiez i moze sprawie ukrecono leb,
moze prokuratura nie zajmowala sie zadna sprawa szkodliwa wladzy, moze nie
publikowali niekorzystnych wyrokow TK, moze kierowcy SOP co chwile
rozbijali rzadowe limuzyny, moze przerywali glosowanie zeby nie przegrac,
moze Szydlowa dawala dotacje szkole meza, moze represjonowali pokojowo
protestujacych, moze urzednicy MON wydali 19 baniek sluzbowymi kartami,
moze nie wybudowali zapowiadanych mieszkan, moze nie wyprodukowali zadnego
samochodu elektrycznego, moze i wydawali grube miliony na udawanie
planowania inwestycji, ktore nigdy nie powstana, moze Polska Fundacja
Norodowa placila grube miliony za niewidzialna promocje na YT i insta, moze
wzieli na sedziego TK bylego komunistycznego prokuratora i obronce
pedofila, moze Autosan spoznil sie z dokumentami na przetarg i stracil
miliony, moze spolki skarbu panstwa wydaja grube miliony na reklame w
propisowskich mediach, moze z wojska masowo odeszli oficerowie, moze
wiceminister kazal sie policjantom przebierac za aniolki, moze doprowadzili
stadnine w Janowie do makabrycznej sytuacji, moze zabrali pieniadze dla
Centrum Praw Kobiet, moze dali grube miliony komisji Macierewicza, moze
totalnie rozpierdolili psychiatrie dziecieca, moze zlikwidowali w MSW
komorke do scigania faszystow i przymykaja na nich oko, moze chronia
zwyrodnialcow w koloratkach.
NO ALE MIMO WSZYSTKO NIE ZAPOMINAJMY, ZE SLAWEK NOWAK NIE WPISAL ZEGARKA DO
OSWIADCZENIA MAJATKOWEGO
Maria CICHON

Z zycia sfer
POLITYKOM PUSZCZAJA NERWY
Nie chce poslow Siemoniaka, Budki i Neumanna bronic, ale mam do nich
zaufanie i jestem pewien, ze gdyby wypili wiecej, byliby bardziej agresywni
i do skandalu by nie doszlo
Gdy slyszy sie, co politycy wygaduja w Sejmie i w telewizji, trudno sie
dziwic, ze malo kto ich zaprasza na urodziny. Redaktor Mazurek z RMF chcial
byc mily i kilkunastu politykow zaprosil, ale wybuchl skandal, bo nie
umieli sie zachowac. Niektorym juz po paru kieliszkach puscily hamulce;
zaczeli ze soba rozmawiac i sie do siebie usmiechac.
Zdaniem wielu osob bylo to niesmaczne i ponizej wszelkich standardow.
Najmocniej oberwalo sie poslom opozycji Siemoniakowi, Budce i Neumannowi.
Uznano, ze jesli pod wplywem alkoholu poczuli niekontrolowany przyplyw
sympatii do takich osob, jak posel Suski czy minister Glinski, i jesli
doszlo do tego, ze te osoby staly sie ich odkryciami towarzyskimi, to nie
musieli sie ze swoimi uczuciami afiszowac. “Na co dzien obrzucaja sie
blotem i ta atmosfera przenosi sie na nasze zachowania w domach,
doprowadzajac do aktow agresji i przemocy domowej. A oni potem ida do
Mazurka, popijaja i smieja sie z nas” – zali sie jeden z internautow.
Wedlug Adriana Zandberga z Lewicy takie zachowanie to hipokryzja, bo skoro
w Sejmie i w mediach ci politycy regularnie sie atakuja, to przyzwoitosc
nakazuje, zeby na urodzinach Mazurka byli konsekwentni i w dalszym ciagu
sie atakowali, zamiast w milej atmosferze wspolnie spozywali alkohol.
Nie chce poslow Siemoniaka, Budki i Neumanna bronic, ale mam do nich
zaufanie i jestem pewien, ze gdyby wypili wiecej, byliby bardziej agresywni
i do skandalu by nie doszlo. Zamiast prowadzic z politykami PiS jalowe
dyskusje i sie do nich usmiechac, po prostu kazaliby im bardzo szybko sie
oddalic. A Suskiemu i Glinskiemu byc moze dodatkowo wyjechaliby w kly, zeby
pokazac wyborcom, ze traktuja swoja dzialalnosc polityczna z pelna powaga.
Niestety alkoholu zabraklo, bo widocznie red. Mazurek probowal
przyoszczedzic i skonczylo sie, jak sie skonczylo. Rozczarowany posel
Siemoniak przyznaje: “Zadnego alkoholu na spotkaniu nie pilem, z poslami
PiS zadnego kontaktu tam nie mialem”. I zaluje, ze na urodziny Mazurka w
ogole poszedl. Mimo to niektorzy podejrzewaja, ze Siemoniak kreci, bo
zastanawiaja sie, w jaki sposob mogl byc bez kontaktu, skoro nic nie wypil.
O tym, ze na urodzinach redaktora Mazurka dalo sie jednak zachowac dystans
i polityczna klase, przekonal wszystkich posel Dyduch z Lewicy. Na
zdjeciach z imprezy widac, jak zamiast usmiechac sie i przymilac do
politykow obozu wladzy, w ciszy i skupieniu oddaje pod drzewem mocz,
pokazujac, ze polityka to nie jest tani teatrzyk, ale prawdziwe zycie.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego “Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

Nikola Grbic
MY GO CHCEMY I ON CHCE DO NAS
Nikola Grbic jest glownym kandydatem do objecia funkcji trenera
reprezentacji Polski. Zwolennikiem zatrudnienia Serba jest prezes Sebastian
Swiderski.
Polska siatkowka rozkochala sie w zagranicznych trenerach do szalenstwa,
nasi kadrowicze rodzimego szkoleniowca za sterami reprezentacji nie
widzieli od 17 lat. Rzadzili kadra Argentynczycy Raul Lozano i Daniel
Castellani, Wloch Andrea Anastasi, Francuz Stephane Antiga, kolejny Wloch
Ferdinando De Giorgi i wreszcie Belg Vital Heynen. Wiekszosc z sukcesami.
Zachwyt zachodnia mysla szkoleniowa zbiegl sie z rozkwitem polskich
siatkarskich talentow. Jednoznacznie przegrany opuszczal nasz kraj tylko De
Giorgi. Kazdy z pozostalych zagranicznych szkoleniowcow zdobywal dla Polski
medale.
Grbic dwa ostatnie sezony spedzil w Kedzierzynie-Kozlu, gdzie prowadzona
przez niego ZAKSA sensacyjnie wygrala Lige Mistrzow, przelamujac trwajaca
od 17 lat dominacje bogaczy z Rosji i Wloch. Prace trenerska zaczal w Sir
Safety Perugia. Pozniej trenowal reprezentacje Serbii oraz BluVolley
Verona, az za sprawa Swiderskiego trafil do Polski.
Jest na lawce spokojny, wrecz powsciagliwy, ma juz trenerskie sukcesy, ale
daleko im do tych, jakie odnosil jako zawodnik. Zdobyl braz (1996) i zloto
(2000) igrzysk, wygrywal europejskie oraz krajowe trofea. Uznawany jest za
jednego z najlepszych siatkarzy przelomu XX i XXI wieku.
Talent wykuwal na treningach pod okiem ojca Milosa, bylego reprezentanta
Jugoslawii. Szkola, choc surowa, byla skuteczna. Talent na sukcesy
przelozyl dzieki niej takze starszy brat Vladimir, ktory w Sydney stal z
Nikola na najwyzszym stopniu olimpijskiego podium. Obaj sa dzis w
siatkarskiej Hall of Fame (galeria slaw).
My go chcemy, a on chce do nas, choc po wygraniu Ligi Mistrzow zerwal
kontrakt z ZAKSA. Planowal zadbac o bliskich, przeprowadzil sie z rodzina
do Wloch. Swiderski mowil wowczas, ze choc jako ojciec rozumie decyzje
Grbicia, to z perspektywy prezesa klubu ma z nia problem.
Perugia, ktora dopiero zatrudnila Serba, patrzy na pomysl laczenia przez
niego dwoch funkcji z niechecia. Podobno zerwanie kontraktu kosztowaloby 50
tys. euro.
Wladze PZPS-u nie pozwolily niedawno prowadzacemu kadre kobiet Jackowi
Nawrockiemu na polaczenie pracy z reprezentacja z funkcja szkoleniowca
klubowego. Ale Heynen, bedac selekcjonerem Polakow, trenowal VfB
Friedrichshafen oraz Perugie.
– Tylko szalony czlowiek nie chcialby prowadzic Polakow. To wielki zespol,
olbrzymie wyzwanie dla kazdego trenera. Ale nie jest tak, ze jesli zadzwoni
do mnie ktos z polskiej federacji, wszystko zostanie od razu zalatwione –
podkresla Grbic w rozmowie z “Przegladem Sportowym”.
Zwolennikiem zatrudnienia Serba jest Swiderski, choc podkresla, ze zamierza
tez rozmawiac z innymi kandydatami. Asystentem Grbicia – a w dluzszej
perspektywie nastepca – moglby zostac byly kadrowicz, a obecnie
szkoleniowiec Trefla Gdansk Michal Winiarski.
Nowy trener chrzest z Polakami przejdzie w czerwcowym turnieju Ligi
Narodow. To bedzie poligon doswiadczalny przed mistrzostwami swiata, ktore
na przelomie sierpnia i wrzesnia 2022 zorganizuja Rosjanie.
Kamil KOLSUT

REKSIO INFORMUJE:
– Wtorkowe wyniki 2 kolejki pilkarskiej Ligi Mistrzow:
Grupa A
Paris St.Germain-Manchester City 2-0
RB Lipsk-Club Brugge 1-2
Grupa B
FC Porto-Liverpool 1-5
AC Milan-Atletico Madryt 1-2
Grupa C
Ajax Amsterdam-Besiktas Stambul 2-0
Borussia Dortmund-Sporting Lizbona 1-0
Grupa D
Real Madryt-Szerif Tiraspol 1-2
Szachtar Donieck-Inter Mediolan 0-0
——————————————–
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie “Gazety Wyborczej”, “Przegladu
Sportowego”, “Rzeczpospolitej”, “Polityki”,”Newsweeka”, TVN24, Obywateli
News i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.