DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI
Nr 273 (7105)
28 wrzesnia 2026 r. – poniedzialek
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
27 wrzesnia 2026r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
SIATKOWKA
-“Polacy ograli mistrzow olimpijskich i maja zloto. Tego nie bylo od 21
lat”-Jakub Balcerski
Polscy siatkarze znow mistrzami Europy! Pokonali w finale w Mediolanie 3:1
(31:29, 25:19, 19:25, 25:16) Francuzow i juz drugi raz z rzedu zdobyli
zloto. Dzieki temu awansowali takze na igrzyska olimpijskie w Los Angeles!
To na mistrzostwach Europy siatkarzy nie wydarzylo sie od 21 lat – Polacy
obronili tytul zdobyty trzy lata temu. Wtedy swietowali w Rzymie po
pokonaniu Wlochow, tym razem pokonali mistrzow olimpijskich z Francji w
Mediolanie.
Przez caly turniej Polacy wygrywali mecze i przechodzili kolejne fazy
rozgrywek, nawet jesli nie do konca im szlo. Rywale nie byli w stanie sie
im przeciwstawic, widac bylo ich przewage i roznice klas. Ale w sobotnim
finale, zwlaszcza w pierwszym secie, nerwow dostalismy za cale mistrzostwa.
To byl piekny wieczor dla fanow siatkowki – pelen swietnych zagran, walki i
emocji. Tym bardziej cieszy, ze w takich okolicznosciach to zawodnicy kadry
Nikoli Grbicia okazali sie lepsi. Ten triumf smakuje naprawde wyjatkowo.
Dla Polakow final w Mediolanie mial byc okazja do rewanzu; niektorzy
powiedzieliby nawet, ze zemsty na Francuzach. Po tym, jak dwa lata temu w
meczu o olimpijskie zloto w Paryzu Bialo-Czerwoni bolesnie przegrali z
gospodarzami tamtego turnieju w trzech setach, nie mierzyli sie z nimi w
rownie waznym meczu. Teraz znow walczyli z nimi w finale wielkiej imprezy.
I tym razem to naszych zawodnikow mozna bylo uwazac za faworytow.
Polacy od wielu lat sa bardzo rowni w grze o najwyzsze cele w swiecie
siatkowki – za kadencji Nikoli Grbicia zdobyli 10 medali w 10 wielkich
imprezach. Francuzi po zlocie igrzysk u siebie odpadli juz w fazie grupowej
zeszlorocznych mistrzostw swiata. W tym sezonie ich kadra jest w
przebudowie – kilka znanych nazwisk z poprzednich lat juz nie gra, a
wprowadzaja na najwyzszy poziom nowe: chocby swietnych na tych ME Theo
Faure’a i Mathisa Henno. Pomimo tego potrafia byc grozni jak w przeszlosci.
Jednak to Polacy od poczatku turnieju byli stawiani w roli najwiekszych
kandydatow do koncowego zwyciestwa i to sie nie zmienilo do finalu.
Ostatnie bezposrednie mecze tez wskazywaly, ze to Polacy sa w lepszej
sytuacji – zarowno w zeszlym, jak i w tym sezonie pokonywali Francuzow w
fazie interkontynentalnej Ligi Narodow. W finale ME trudno bylo jednak
zaskoczyc sie obu druzynom. Swietnie sie znaja i wiedza, jakie maja atuty.
Dlatego trenera Francuzow Andrei Gianiego pewnie nie zdziwilo, ze po naszej
stronie Nikola Grbic postawil na te same nazwiska, ktore do tej pory
stanowily wyjsciowa szostke w najwazniejszych spotkaniach: Bartlomieja
Boladzia w ataku, Marcina Komende na rozegraniu, Szymona Jakubiszaka i
Bartlomieja Lemanskiego na srodku, Tomasza Fornala i Wilfredo Leona w
przyjeciu, a takze Jakuba Popiwczaka jako libero.
Jak mozna bylo sie spodziewac, na poczatku spotkania gra byla bardzo
wyrownana. Choc swoimi zagrywkami – a konkretnie trzema punktowymi
serwisami juz przy stanie 4:2 dla Polski – popisywal sie Wilfredo Leon, po
chwili rywale potrafili doprowadzic do wyrownania (5:5). Wiadomo bylo, ze
trzeba bedzie im wyrywac punkty. Dlatego po skutecznym bloku Szymona
Jakubiszaka, ktory dal Polakom niewielka przewage (12:10), Nikola Grbic az
ryknal z emocji. Gra jego druzyny wygladala nieco inaczej niz w poprzednich
meczach – coraz wiecej akcji przechodzilo przez srodkowych. Nasi rywale
wygladali na nieco zaskoczonych. – Czuje w tym reke Nikoli Grbicia. To
popuszczenie lejcow Komendzie, wrecz nakaz gry srodkiem – mowil Wojciech
Drzyzga, ekspert Polsatu Sport komentujacy finalowe spotkanie.
Optycznie gra Polakow wygladala dobrze, ale pojawilo sie tez cos w rodzaju
przestoju. Polski zespol nie potrafil powiekszac swojej przewagi i byl
kontrowany przez przeciwnikow. Grbic zdecydowal sie zatem na znany manewr
ze zmianami – Maksymilianem Graniecznym jako przyjmujacym, Kamilem
Semeniukiem za Szymona Jakubiszaka i Arturem Szalpukiem za Bartlomieja
Boladzia. Najlepiej zadzialala ta z Semeniukiem. “Maszyna” i “zloty
rezerwowy”, jak nazywa sie w kadrze przyjmujacego, zdobyl punkt i dalej gra
toczyla sie praktycznie punkt za punkt.
To Francuzi pierwsi zyskali pilki setowe, ale pierwszych dwoch nie byli w
stanie wykorzystac. Przy trzeciej wydawalo sie, ze Bartlomiej Lemanski
wyrzucil pilke w aut i jest po secie. Ze Francuzi wygrali 27:25, a naszych
siatkarzy czeka odrabianie strat. Zawodnicy schodzili juz z boiska, a kanal
L’Equipe puscil reklamy, sugerujac przerwe w meczu. Jednak okazalo sie, ze
polski sztab zauwazyl blad Francuzow – dotkniecie siatki – i Polacy
poprosili o wideoweryfikacje. Okazalo sie, ze Francuzi rzeczywiscie
popelnili blad i trzeba bylo wrocic do gry przy stanie 26:26.
Polacy obronili jeszcze kolejny, czwarty juz setbol rywali. I wreszcie sami
zyskali swoje szanse na zamkniecie tej partii. Gra byla “na zyletki”,
prawdziwa wojna nerwow. A emocje takie, ze po jednym ze skutecznych atakow
Boladz i Grbic zderzyli sie klatkami piersiowymi. Wszystko zakonczylo sie
po dwoch klasowych akcjach Polakow. Najpierw Leon “czapa”, bardzo
efektownym pojedyncznym blokiem, zatrzymal Francuzow, a potem pilke
wracajaca na nasza strone po bloku wbil w boisko Boladz. Rywale jeszcze
protestowali i chcieli, jak wczesniej Polacy, wrocic do gry po challenge’u,
ale i ten byl przeciwko nim. Druzynie Grbicia udalo sie wygrac 31:29.
“Nawet statystyki tego nie wytrzymuja” – smial sie komentujacy spotkanie
dla widzow Polsatu Tomasz Swedrowski. Mowil o grze, jaka zapewnili kibicom
siatkarze obu druzyn. A ona byla na absolutnie najwyzszym poziomie.
Znakomite przyjecie i ogromne trudnosci w zdobywaniu punktow przy wlasnym
serwisie mowily same za siebie. Mozna bylo sie cieszyc, ze taki poziom gry
przypadl wlasnie na final mistrzostw Europy.
I ze w tym finale lepiej wypadali Polacy. Niewiele lepiej, bo roznice byly
minimalne, ale jakze wazne mentalnie bylo wygranie pierwszej partii! To byl
moment, w ktorym mozna bylo zlamac rywala. Bo oba zespoly zaslugiwaly, zeby
wyjsc na prowadzenie w meczu, a to, co sie stalo, musialo odcisnac pietno
na dalszej czesci meczu. I tak wlasnie bylo: Francuzi jakby jeszcze
rozpamietywali niewykorzystane pilki setowe, a Polacy “weszli z drzwiami” w
druga partie. Zaczelo sie od prowadzenia 4:1, ktore szybko przeszlo w piec
punktow przewagi (7:2).
Na tym polski zespol jednak nie poprzestal. Bardzo czesto w trakcie tego
turnieju bylo tak, ze gdy nasi siatkarze poczuli krew i widzieli, ze
rywalom nie idzie, szli za ciosem. I w sobote tez rzucili sie na
przeciwnikow. Zrobilo sie az 13:5, a potem jeszcze 17:7. To byla dominacja,
Francuzi byli bezradni, a nasi zawodnicy prezentowali caly wachlarz atutow
– od silnych zagrywek posylanych przez Leona, ktore komentatorzy nazywali
“kamieniami”, przez jego potezne “ciosy” w ataku, az po swietna gre Fornala
czy Lemanskiego. Rywale w pewnym momencie zmniejszyli strate z osmiu do
pieciu punktow (21:16), na wiecej jednak nie bylo ich stac. Polacy wygrali
pewnie do 19 i byli o krok od koncowego zwyciestwa.
Moze poczuli sie wtedy zbyt pewnie? A ta niezla gra Francuzow z koncowki
drugiej partii, gdy zniwelowali nieco straty, ich nakrecila. Nie mieli tez
nic do stracenia. Musieli wywrzec presje na Polakach zagrywka. Znacznie
poprawili tez przyjecie i skutecznosc przy waznych pilkach. I na poczatku
trzeciej partii odjechali naszym zawodnikom – bylo 3:7, a potem 4:11.
Moglismy poczuc to, co rywale czuli w drugim secie.
Na szczescie Francuzom nie udalo sie nas zlamac. Swietna zmiane dal Kamil
Semeniuk – punktowal w ataku, bronil niemozliwe pilki i pomogl Polakom
wrocic do gry. Swoje wyrywal rywalom Tomasz Fornal, nakrecal tez innych
zawodnikow, a wtorowal mu nadal regularny w ataku Boladz. To dalej nie byla
jednak walka punkt za punkt, nasi przeciwnicy utrzymywali kilkupunktowa
przewage (10:13), a po chwili wrocil dystans siedmiu punktow na korzysc
Francuzow (13:20).
Grbic siegnal po cos dawno niewidzianego w polskim zespole – podwojna
zmiane. Na boisku pojawili sie Jan Firlej i Kewin Sasak. Ten ciekawy ruch
serbskiego szkoleniowca tez nie przyniosl jednak odmiany gry. As serwisowy
w trudnym momencie dolozyl za to Kamil Semeniuk (17:22). Trener Francuzow
Andrea Giani az sie skrzywil. Polacy mogli jeszcze nalozyc na przeciwnikow
i troche ich postraszyc. Obronili dwie pilki setowe dzieki pieknemu atakowi
Semeniuka i blokowi Fornala, ale trzeci z szesciu setboli dal Francuzom
wygrana do 19.
Kluczowe bylo to, kto lepiej rozpocznie czwarta partie. – My mamy jeszcze
“kladke” w postaci piatego seta. Oni przepasc. Chodzi o to, zeby ich w nia
zepchnac – opisywal, komentujac mecz w Polsacie, Wojciech Drzyzga. I mial
racje. A polscy siatkarze jakby go posluchali. I zaczeli te partie na
pelnych obrotach, wywierajac presje zagrywka i majac potezne strzelby w
postaci Leona, Fornala i Lemanskiego. Chwilami pokazywal sie takze Kamil
Semeniuk, ktorego Nikola Grbic pozostawil na boisku. I to byla naprawde
dobra decyzja.
Polacy szybko zbudowali przewage (6:3) i kontrolowali gre, utrzymujac
Francuzow na dystans. A ci popelniali bledy i nie wykorzystywali swoich
szans. Choc mieli ich naprawde niewiele. Gdy zrobilo sie 15:9, po raz
pierwszy mozna bylo uwierzyc, ze juz tego nie wypuscimy. Po niepewnosci i
problemach z trzeciej partii nie bylo juz sladu.
Andrea Giani i jego zawodnicy mogli tylko bezradnie rozkladac rece.
Lemanski trafial asem, swietnie podbijalismy ataki Francuzow, a na
skrzydlach uciekalo nam naprawde niewiele pilek. Az przyjemnie sie na to
patrzylo. A nerwy nie pozwalaly Francuzom, zeby im odpowiedziec.
– To jest chyba pieczatka – krzyczal, cieszac sie, Tomasz Swedrowski, kiedy
pieknym blokiem na 22:14 zatrzymal rywali Bartlomiej Boladz. Po dotknieciu
siatki przez Francuzow zyskalismy dziesiec pilek meczowych, a wszystko
skonczylo sie przy trzeciej z nich – Tomasz Fornal obil francuski blok,
pilka wyladowala na aucie. I caly polski zespol wybiegl na parkiet, by
cieszyc sie zwyciestwem 25:16 i 3:1 w calym meczu.
Ostatni raz jakiejkolwiek druzynie udalo sie obronic tytul mistrzow Europy
21 lat temu – wtedy dwa razy z rzedu, w 2003 i 2005 roku, zloto zdobywali
Wlosi. Polakom dwa kolejne triumfy w ME przytrafily sie pierwszy raz w
historii. Poza zwyciestwami w tegorocznej edycji, i tej z 2023, zgarneli
zloto jeszcze w 2009 roku. To ich 12. medal od poczatku startow w ME – maja
trzy zlote, piec srebrnych i cztery brazowe krazki. W tabeli wszech czasow
wskoczyli przed Czechoslowacje (tez ma trzy zlota, ale lacznie tylko siedem
medali).
Polacy w sobotni wieczor nie zgarneli tylko tytulu mistrzow Europy. Dzieki
temu sukcesowi, jako szosta druzyna sa tez pewni udzialu w igrzyskach
olimpijskich w Los Angeles za dwa lata. Poza gospodarzami, Amerykanami,
pewni awansu sa juz Japonczycy, Brazylijczycy, Kubanczycy i Tunezyjczycy.
KOLARSTWO
-“Katarzyna Niewiadoma-Phinney wicemistrzynia swiata! Dramat na
finiszu”-Norbert Amlicki
Piec reprezentantek Polski wystartowalo w wyscigu ze startu wspolnego elity
kobiet na mistrzostwach swiata w Montrealu. Glowna faworytka byla
Holenderka Demi Vollering, a Katarzyna Niewiadoma-Phinney i Dominika
Wlodarczyk chcialy pokrzyzowac jej plany. Holenderka uciekla i miala ponad
pol minuty przewagi, ale Niewiadoma wraz z Elisa Longo Borghini dogonily
ja. Wszystko rozstrzygnelo sie na ostatnim okrazeniu.
Mistrzostwa swiata w kolarstwie szosowym 2026 w Montrealu trwaja w
najlepsze. W sobote odbyl sie wyscig ze startu wspolnego elity kobiet.
Zawodniczki mialy do przejechania 180,4 km, a do rywalizacji przystapilo
piec reprezentantek Polski – Marta Jaskulska, Marta Lach, Katarzyna
Niewiadoma-Phinney, Kaja Rysz oraz Dominika Wlodarczyk.
Faworytka rywalizacji byla Demi Vollering. – Po Tour de France Femmes
mialam duzo czasu dla siebie i moglam sie w pelni zregenerowac. Mam za soba
dobry okres pomiedzy Wielka Petla a mistrzostwami swiata, robilam w tym
czasie wiele ciekawych rzeczy, odpoczelam i godnie swietowalam zwyciestwo
we Francji. To naprawde pozwalalo na chwile poczuc sie soba. Potem
rozpoczely sie przygotowania do mistrzostw swiata. Mialam swietny okres
treningowy. Poszedl calkiem latwo i sprawnie. Zauwazylam, ze wciaz mam chec
i motywacje do cwiczen, marzac o tych mistrzostwach, dlatego bez problemu
wrocilam do treningow – zapowiadala Holenderka, cytowana przez naszosie.pl.
Katarzyna Niewiadoma i Dominika Wlodarczyk chcialy jej pokrzyzowac plany.
Polki dobrze rozpoczely rywalizacje. Poczatkowo zadnej z zawodniczek nie
udalo sie oderwac na dluzej od peletonu. 151 km przed meta cztery
zawodniczki uzyskaly minute i 20 sekund przewagi – Marte Berg Edseth
(Norwegia), Natalie Quinn (USA), Beatriz Roxo (Portugalia) i Gergana
Stoyanova (Bulgaria). Na 131 km do mety doszlo do kraksy w peletonie, ale –
jak relacjonowali dziennikarze RMC Sport – nikt powaznie nie ucierpial.
Na 116 km przed meta Katarzyna Niewiadoma-Phinney, Marta Lach i Kaja Rysz
wysunely sie na czolo peletonu.
Do kolejnej kraksy doszlo na 94 km przed koncem. “Na prostej okolo
dwadziescia zawodniczek upadlo. Broniaca tytulu Magdeleine Vallieres
ucierpiala i nie bedzie bronic tytulu!” – relacjonowal RMC Sport. Wiele
zawodniczek musialo sie wycofac po tym wypadku. Niestety, w kraksie
ucierpiala Marta Jaskulska, ktora tez musiala zrezygnowac sie z wyscigu. .
W dalszej czesci wyscigu Bialo-Czerwone jechaly w peletonie. Na jego czele
pokazywaly sie Holenderki. Raz po raz ktos probowal uciec peletonowi, ale
zawodniczki byly doganiane. 52 km przed meta Francuzka Maeva Squiban
zaatakowala z zaskoczenia i odskoczyla peletonowi.
Na okolo 39 km przed meta Francuzka miala okolo 10 sekund przewagi, ale
Holendeki postanowily podkrecic tempo. “Na kole” za nimi byly Polki –
Niewiadoma i Wlodarczyk, ktore nie odpuszczaly i nie pozwalaly odskoczyc
Vollering i jej kolezankom. Holenderka jednak dala rade uciec. Niewiadoma
robila, co mogla, by ja zlapac. Razem z Polka grupe poscigowa tworzyly
Wlodarczyk, Longo Borghini, Squiban, Pieterse, Reusser Berthet i Gery.
Holenderka odskoczyla na 27 sekund. Grupa poscigowa wraz z kazdym kolejnym
kilometrem odrabiala straty. Na 26 km przed meta Niewiadoma wyszla na czolo
poscigu i to ona dyktowala tempo. Niestety, strata sie powiekszala. Na
podjezdzie Vollering odskoczyla na 30 sekund.
25 km przed meta Dominika Wlodarczyk nie wytrzymala i odpadla od grupy
poscigowej. Niewiadoma wrecz przeciwnie – wraz z grupa zawodniczek
walczyla, by dogonic liderke. Polka i Longo Borghini uciekly pozostalym
zawodniczkom i razem gonily Holenderke, do ktorej odrobily polowe strat.
Kiedy bylo 20,5 km do konca Niewiadoma zaatakowala – chciala zgubic rywalki
i dogonic Holenderke. Wytrzymala tylko Longo Borghini, ktora jechala tuz za
nia. W koncu Polka i Wloszka dogonily Vollering, co sprawialo, ze
rywalizacja zrobila sie ekscytujaca.
Na ostatnim okrazeniu to Wloszka uciekla reszcie zawodniczek na jedenascie
sekund. W grze o zloto pozostaly tylko trzy zawodniczki – Niewiadoma,
Vollering i Longo Borghini. Na 11,5 km Wloszka zostala dogoniona, a
Holenderka zdecydowala sie na rozpaczliwy atak. Niewiadoma nie odpuszczala
jej na krok, a Longo Borghini zostala z tylu.
Ostatnie kilometry Niewiadoma jechala na kole Vollering. Swojej szansy
Polka upatrywala na podjezdzie. Cztery kilometry przed linia mety
Niewiadoma zaatakowala, ale Vollering byla za jej plecami. Rywalizacja byla
bardzo zacieta, ale w koncowce wiecej sil miala Vollering, ktora zostala
zlota medalistka. Niewiadoma-Phinney zajela drugie miejsce.
Polka zaatakowala tuz przed meta, ale na finiszu zlapal ja skurcz i nie
miala szans, by wygrac z rywalka.
Demi Vollering zostala mistrzynia swiata, finiszowala w czasie 4:45:09.
Brazowy medal przypadl Elisie Longo Borghini, ktora stracila cztery sekundy
do Holenderki.
Dominika Wlodarczyk zajela osme miejsce, ze strata czterech minut i 16
sekund do triumfatorki.
PILKA NOZNA
-“Polska wreszcie nie stracila gola. Nie umiala go jednak zdobyc”-Dariusz
Wolowski
W pierwszym meczu w Dywizji B Ligi Narodow pilkarska reprezentacja Polski
zremisowala 0:0 w Warszawie z Bosnia i Hercegowina. Druzyna Jana Urbana po
raz pierwszy w tym roku nie stracila gola. Niestety nie potrafila przelamac
defensywy rywali.
Polska nie grala na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku, Bosnia i
Hercegowina dotarla tam do 1/16 finalu, przegrywajac z Amerykanami. W meczu
w Warszawie to jednak druzyna Jana Urbana walczyla o zwyciestwo, goscie
grali tak, jakby wystarczal im remis. I remis osiagneli.
Nastoletni stoper Kacper Potulski zagral trzeci raz w reprezentacji Polski,
ale pierwszy raz o stawke. Towarzyszyl w defensywie parze z FC Porto Jakub
Kiwior – Jan Bednarek. Ale Urban postanowil zmienic takze ustawienie
defensywy na gre z czworka obroncow. Czwartym byl Matty Cash – na prawym
skrzydle.
W tym roku druzyna Urbana grala piaty mecz. W czterech poprzednich pierwsza
tracila gola. Trener chcial to zmienic, by zespol narodowy sam sobie nie
utrudnial drogi do zwyciestw. Powrot do Dywizji A Ligi Narodow jest celem
waznym, ale nie jedynym. Urban buduje zespol na eliminacje Euro 2028, co
nie znaczy, ze wyniki druzyny w Lidze Narodow sa na drugim planie. W
sporcie nie da sie niczego zbudowac na porazkach.
W pomocy na lewym skrzydle Urban wystawil Michala Skorasia kosztem Nicoli
Zalewskiego. – Byc moze wlasnie ze wzgledu na lepsza gre obronna –
powiedzial przed meczem polski trener. W srodku obok Piotra Zielinskiego
wystapil defensywny pomocnik Bartosz Slisz. Z prawej strony gral Jakub
Kaminski, a Sebastian Szymanski byl ustawiony za srodkowym napastnikiem
Robertem Lewandowskim. W bramce wystapil Marcin Bulka. Klopoty bogactwa na
tej pozycji to dla reprezentacji Polski przeszlosc.
Mecz byl w pierwszej polowie bardzo zaciety. Chwilami ostry. W 24. minucie
Kaminski doznal kontuzji i zastapil go Zalewski. Obie druzyny staraly sie
grac szybko, Polacy czesto z pierwszej pilki, co chwilami wywolywalo
wrazenie sporego chaosu. Bosniacy kontrowali, ale tez nie zagrazali Bulce.
W 38. minucie Zalewski wywalczyl rzut wolny pod polem karnym Bosni, ale
Piotr Zielinski z wolnego kopnal pilke nad bramka. Cztery minuty pozniej
lider druzyny Urbana zrehabilitowal sie znakomitym przerzutem pilki do
Casha, ktory zgral ja do Skorasia bez przyjecia, ale akcja nie zakonczyla
sie strzalem. Skoras nie przyjal trudnej pilki i rywale go zablokowali.
Wreszcie w 45. minucie doczekalismy pierwszego celnego strzalu w tym meczu.
Po centrze z lewej strony, Lewandowski w srodku pola karnego wygral
pojedynek z kilkoma rywalami. Zgral pilke do Szymanskiego, ktory uderzyl
mocno, ale prosto w bramkarza Bosniakow, ktory ja odbil.
W drugiej polowie na boisko weszli Przemyslaw Frankowski i Wiktor Nowak za
Kiwiora i Slisza. Urban zdecydowal sie wiec na ustawienie bardziej
ofensywne. Nowak debiutowal w druzynie narodowej i mial potwierdzic, ze
znakomita gra w Slavii Praga daje mu prawo awansu do druzyny narodowej.
W 54. minucie Polacy przeprowadzili najlepsza akcje. Rozpoczal ja Zielinski
dlugim zagraniem. Celnie strzelil Cash, bramkarz odbil pilke pod nogi
Szymanskiego, ktory takze uderzyl w bramke, ale Martin Zlomislic znow
obronil. Trzeciego strzalu zabraklo. Chwile pozniej Nowak uderzyl z
dystansu, pilka minela minimalnie gorny rog bramki Bosniakow.
W 71. minucie pierwszy celny strzal oddali goscie, ale Bulka byl czujny i
obronil uderzenie w krotki rog polskiej bramki. Dwie minuty pozniej Polacy
powinni prowadzic, po akcji Nowaka z Lewandowskim, czyli debiutanta z
weteranem. Niestety nie zakonczyla sie ona strzalem.
W 77. minucie pilka bita z rzutu roznego wpadla do polskiej bramki. Nowak
chcial ja wybic, ale skiksowal. Sedzia zauwazyl jednak faul na Bulce.
Polski bramkarz zostal uderzony przez rywala i dlatego nie dal rady
przeciac dosrodkowania. W koncowce zszedl z boiska Lewandowski. Rozegral w
kadrze 168. mecz. Ale nie zdobyl 90. bramki.
Jego koledzy wciaz walczyli o zwyciestwo. W 92. min Zielinski mial okazje
na gola, ale znow bramkarz Bosni i Hercegowiny odbil pilke. Pilkarze Urbana
nie potrafili przelamac obrony gosci i zaczeli rywalizacje w Lidze Narodow
od bezbramkowego remisu. Mimo 13 strzalow na bramke gosci.
Nastepne mecze Polakow w Lidze Narodow: ze Szwecja (28 wrzesnia), Rumunia
(2 pazdziernika) oraz rewanz z Bosnia i Hercegowina (5 pazdziernika).
-“Arka zegna Marka Jarolíma po dziewieciu kolejkach. Kto zastapi
Czecha?”-Andrzej Kowalski
Arka Gdynia oficjalnie juz pozegnala sie z pierwszym trenerem. Marek
Jarolím pelnil te role niedlugo, prowadzac zespol przez zaledwie dziewiec
kolejek. Zdaniem dzialaczy Arki druzyna potrzebowala wstrzasu. Pytanie
teraz brzmi: kto zastapi Czecha? Gielda nazwisk jest bogata.
Marek Jarolím nie jest juz trenerem Arki Gdynia. Klub poinformowal o swojej
decyzji we wtorek, 22 wrzesnia. Tego tez dnia zostala rozwiazana umowa ze
szkoleniowcem.
– Mecz z Pogonia Siedlce byl dla Marka Jarolíma ostatnim w roli pierwszego
trenera Arki Gdynia – czytamy w komunikacie klubu. – Trenerze, dziekujemy
za prace w Gdyni i zyczymy powodzenia.
Czeski szkoleniowiec prowadzil zespol przez zaledwie dziewiec kolejek.
Kontrakt z klubem podpisal przed sezonem 2026/2027. W dziewieciu meczach
zanotowal bilans trzech zwyciestw, dwoch remisow i czterech porazek.
Nie jest to zaskoczenie dla srodowiska Arki Gdynia i obserwatorow
pierwszoligowej pilki. Chociaz zespol Jarolíma zaczal sezon bardzo dobrze,
potem zaczal sie ewidentny spadek formy oraz wynikow. Obecnie ekipa z Gdyni
znajduje sie na dwunastej lokacie w tabeli z dorobkiem 11 punktow. Porazka
1:2 z Pogonia Siedlce miala byc gwozdziem do trumny czeskiego trenera
zolto-niebieskich.
Pytanie brzmi: kto go teraz zastapi? Wsrod nazwisk wymieniani byli m.in.
Aleksandar Vukovic, Robert Kolendowicz, Lukasz Becella czy… Tomasz
Grzegorczyk, ktory jeszcze przed rokiem byl trenerem gdynskiej druzyny. Na
razie to jednak w wiekszosci spekulacje.
ZUZEL
-“Zmarzlik stracil tytul! Mamy nowego mistrza swiata”-Bartosz Naus
Zakonczyly sie ostatnie zawody Grand Prix w tym sezonie! Do konca szanse na
tytul zuzlowego mistrza swiata mialo trzech zawodnikow: Bartosz Zmarzlik,
Robert Lambert i Brady Kurtz. Ostatecznie tytul trafil w rece Roberta
Lamberta!
Przed startem sobotniego Grand Prix jasne bylo, ze tytul trafi w rece
Bartosza Zmarzlika, Roberta Lamberta lub Brady’ego Kurtza. Prowadzil Polak,
ktory dzieki zajeciu 2. miejsca w sprincie, mial 144 punkty. Tuz za nim, z
dwupunktowa strata byl Lambert. Kurtz mial 139 punktow. Faworytem do tytulu
byl oczywiscie Zmarzlik, ktory w Toruniu zazwyczaj radzi sobie bardzo
dobrze.
Juz w drugim biegu zobaczylismy starcie Zmarzlika i Lamberta, w ktorym
zdecydowanie lepszy byl reprezentant Polski. Lambert dojechal na drugim
miejscu, ale Polak pozostawil go daleko w tyle. W wyscigu czwartym
najlepszy byl Kurtz, ktory juz na drugim luku wyprzedzil Parnickiego i nie
dal szans rywalom.
Zmarzlik znow pojawil sie na torze przed piatym biegiem. Tym razem nie
udalo mu sie zdobyc kompletu punktow, bo swietny start zanotowal Kubera.
Zmarzlik mial klopoty, przez chwile byl nawet ostatni, ale ostatecznie
zajal drugie miejsce.
W kolejnym wyscigu wystartowal Lambert, ktory poczatkowo rywalizowal z
Bewleyem o pierwsze miejsce. Szybko go wyprzedzil i zdobyl trzy punkty. W
osmym biegu calkowicie zawiodl Brady Kurtz, ktory zajal czwarte miejsce –
za Madsenem, Woryna i Dudkiem.
Bardzo wazny dla losow mistrzostwa byl bieg dziewiaty, w ktorym Lambert
rywalizowal z Kurtzem. I to Brytyjczyk mogl byc po nim szczesliwy, bo od
razu uciekl rywalom i ostatecznie wygral. A Kurtz? Nie poradzil sobie nawet
ze swoim rodakiem Jasonem Doylem i zajal dopiero trzecie miejsce.
Chwile pozniej rywalom odpowiedzial Zmarzlik, ktory w swoim biegu zdobyl
dwa punkty. Polak byl gorszy od Madsena.
Nastepnie zaczela sie dluzsza przerwa w trakcie ktorej przygotowano tor na
druga czesc Grand Prix. W wyscigu pietnastym Zmarzlik zmierzyl sie z
Kurtzem i tym razem Australijczyk w koncu pojechal dobrze – zanotowal
swietny start i Polak nie byl w stanie go dogonic. W szesnastym biegu
Lambert byl zdecydowanym faworytem w starciu z Parnickim, Woryna i
Pawelczakiem – zgodnie z oczekiwaniami dojechal na pierwszym miejscu. Bylo
niemal pewne, ze Brytyjczyk wywalczy bezposredni awans do wielkiego finalu.
W osiemnastym biegu Kurtz – ktory nie mial juz szans na TOP 2 – w ostatniej
chwili wyszedl na prowadzenie i ostatecznie dojechal pierwszy do mety. Po
nim o awans do finalu walczyl Lambert i zrobil to, wygrywajac z Madsenem,
Thomsenem i Kubera. W dwudziestym wyscigu Zmarzlik zanotowal kapitalny
start i nie dal wiekszych szans Worynie, Bewleyowi i Doyle’owi.
Najlepszy po dwudziestu biegach byl Robert Lambert (14 pkt), ktory
awansowal do finalu. W wielkim finale znalazl sie tez Patryk Dudek (12
pkt). Bartosz Zmarzlik i Brady Kurtz (obaj 12 pkt) musieli walczyc w
polfinale. Do polfinalu awansowali tez Daniel Bewley (10 pkt), Leon Madsen
(9 pkt), Michael Jepsen Jensen (8 pkt), Max Fricke (7 pkt), Fredrik
Lindgren (7 pkt) i Jason Doyle (6 pkt).
W pierwszym polfinale Bartosz Zmarzlik zmierzyl sie z Maxem Fricke, Leonem
Madsenem i Fredrikiem Lindgrenem. Polak zanotowal swietny start i awansowal
do finalu.
W drugim polfinale scigali sie Brady Kurtz, Daniel Bewley, Jason Doyle i
Michael Jepsen Jensen. Zgodnie z oczekiwaniami awansowal Kurtz, a to
oznaczalo, ze czeka nas bardzo emocjonujace starcie o tytul – komentator
Canal+ wprost stwierdzil, ze czeka nas najwazniejszy wyscig w historii
Grand Prix!
W wielkim finale zmierzyli sie Robert Lambert, Bartosz Zmarzlik, Brady
Kurtz i Patryk Dudek. Mozliwy byl scenariusz, ze do wylonienia mistrza
swiata potrzebny bedzie jeszcze jeden, dodatkowy bieg.
Slabo zaczal Zmarzlik i od poczatku wyscigu przewage mial Lambert, ktory
uciekal pozostalym zawodnikom. Zmarzlik jechal na koncu i nie byl w stanie
dogonic nawet trzeciego Dudka. Tym samym wielokrotny mistrz swiata zajal
ostatnie miejsce w finalowym biegu i nie obronil tytulu. Nowym mistrzem –
pierwszy raz w zyciu – zostal Robert Lambert!
Klasyfikacja generalna Grand Prix, czolowa dziesiatka:
1. Robert Lambert – 162 pkt
2. Bartosz Zmarzlik – 160 pkt
3. Brady Kurtz – 157 pkt
4. Michael Jepsen Jensen – 111 pkt
5. Patryk Dudek – 103 pkt
6. Leon Madsen – 100 pkt
7. Max Fricke – 97 pkt
8. Kacper Woryna – 95 pkt
9. Jason Doyle – 73 pkt
10.Andzejs Lebedevs – 67 pkt
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
�sWspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.