Dzien dobry – tu Polska – 27.01.2024

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

GAZETA MARYNARSKA

Imienia Kpt. Ryszarda Kucika

(Rok XXIV nr 380) (67266)

26 stycznia 2024r.

Pogoda

sobota, 27 stycznia 5 st C

Wietrznie

Opady:0%

Wilgotnosc:85%

Wiatr:31 km/h

Kursy walut – 26.01.2024. W czwartek za jednego dolara (USD) zaplacimy
4,0343 zl. Cena jednego funta szterlinga (GBP) to 5,1243 zl, a franka
szwajcarskiego (CHF) 4,6532 zl. Z kolei euro (EUR) mozemy zakupic za 4,3731
zl.

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

No to sie pochwale 🙂 Etui wciaz w drodze (wsiadly juz do samolotu) a
tymczasem mam telefon. Weszlismy do Playa tylko po to zeby uslyszec
najczesciej slyszane w kazdym sklepie w PRL slowa “nie ma”, a tymczasem
padlo magiczne “jest”. Niby nie powinnam go dostac, bo pan z salonu ma na
niego klienta, ale klient chce 2 a przyszedl tylko 1″ wniosek z tego, ze
nie ma byc co pazernym, bo mozna stracic swoja szanse 😉 Mala akcja z
haslami i ich uwierzytelnianiem byla i dlatego wczoraj Gazetka byla z
opoznieniem. Ale sprawa wrocila na wlasciwe tory 😉

Ania Iwaniuk

Dowcip

Zmarl znany kardiolog i urzadzono mu bardzo uroczysty pogrzeb.

Podczas ceremonii za trumna bylo ustawione olbrzymie serce, cale pokryte
kwiatami.

Kiedy skonczyly sie modlitwy i przemowienia, serce otworzylo sie i trumna
wjechala do srodka. Nastepnie serce zamknelo sie i tak cialo doktora
pozostalo w nim na zawsze…

W tym momencie ktos z obecnych wybuchnal glosnym smiechem. Wszystkie oczy
zwrocily sie na niego, wiec powiedzial:

– Bardzo przepraszam, ale wyobrazilem sobie swoj wlasny pogrzeb. Jestem
ginekologiem.

Proktolog zemdlal…

Jechal bez prawa jazdy, mial kolizje sluzbowym autem. Major Sluzby Ochrony
Panstwa poszedl na emeryture Radoslaw Sz., major Sluzby Ochrony Panstwa,
jezdzil sluzbowym autem bez prawa jazdy i mial kolizje; nie poniosl zadnych
konsekwencji zawodowych, bo odszedl na emeryture – donosi “Rzeczpospolita”.
Do kolizji – jak ustalili dziennikarze – doszlo 18 grudnia 2023 roku. Major
Radoslaw Sz., szef pirotechnikow SOP jechal sluzbowym autem, w ktore
uderzyl inny pojazd. Funkcjonariusz Sluzby Ochrony Panstwa byl trzezwy, a
do zdarzenia doszlo z winy innego kierowcy. Okazalo sie jednak, ze major
Radoslaw Sz. w ogole tego dnia nie mial prawa siadac za kierownica. Z
dziennikarskich ustalen, ktore potem potwierdzilo biuro prasowe SOP,
wynika, ze Sz. mial wczesniej zatrzymane prawo jazdy. Ten fakt jednak mial
zataic przed przelozonymi i dalej jezdzic sluzbowym autem. Postepowanie
dyscyplinarne, ktore stalo sie “bezprzedmiotowe”

W sprawie majora Radoslawa Sz. wszczete zostalo postepowanie wyjasniajace,
ktore nigdy nie zostalo zakonczone. “Ze wzgledu na odejscie funkcjonariusza
ze sluzby na emeryture stalo sie tym samym bezprzedmiotowe” – przekazuje
biuro prasowe SOP w oswiadczeniu wyslanym do redakcji “Rzeczpospolitej”.
Autorzy artykulu wskazuja, ze na odejscie ze sluzby funkcjonariusza w
stopniu majora musi wyrazic zgode minister spraw wewnetrznych. Informatorzy
dziennikarzy wskazuja, ze prawdopodobnie w resorcie nie bylo wiadomo, co
stoi za wnioskiem o odejscie ze sluzby. “Ekspresowa” emerytura

Major Sz. wniosek o odejscie ze sluzby mial zlozyc jeszcze przed Bozym
Narodzeniem 2023 roku. “Zgode wyrazil komendant (general Radoslaw)
Jaworski, ale z data 5 stycznia, a wiec z najlepszym mozliwym
przelicznikiem emerytury” – czytamy w artykule.

Autorzy przypominaja, ze to na emerytowanym od niedawna funkcjonariuszu –
owczesnym przelozonym pirotechnikow – ciazy historia zwiazana ze
znalezieniem lokalizatora GPS niewiadomego pochodzenia odkrytego latem 2023
w samochodzie z kolumny prezydenta Andrzeja Dudy.

Urzadzenie wykryla na lotnisku w Katowicach Straz Graniczna, a nie SOP, co
wystawilo na szwank profesjonalizm rzadowych pirotechnikow. Bedzie audyt

Marcin Kierwinski, szef MSWiA, w rozmowie z “Rzeczpospolita” zapowiada
audyt w SOP.

– Kontrole zamierzamy przeprowadzic we wszystkich formacjach oraz MSWiA,
ale potrzebujemy czasu. Zapewniam, ze sprawa majora bedzie wyjasniana na
poziomie ministerstwa – poddam ja weryfikacji ze wszystkimi tego
konsekwencjami – przekazal szef resortu.

Ile Macierewicz zaplacil prokuratorowi z Argentyny za pomoc w sciagnieciu
tupolewa? WP publikuje kwote Za przygotowanie ekspertyzy prawnej w sprawie
zwrotu wraku Tu-154M polski MON zaplacil argentynskiemu prokuratorowi
Luisowi Moreno-Ocampo niemal 300 tysiecy zlotych – ujawnia Wirtualna
Polska. Umowe z prawnikiem mial zawrzec w marcu 2017 roku Antoni
Macierewicz. Wrak prezydenckiego tupolewa do dzis pozostaje w Rosji. W
marcu 2017 Ministerstwo Obrony Narodowej podpisalo umowe z argentynskim
prawnikiem Luisem Moreno-Ocampo, bylym prokuratorem Miedzynarodowego
Trybunalu Karnego w Hadze. Zawarl ja osobiscie owczesny szef MON Antoni
Macierewicz – wynika z przeslanego portalowi Wirtualna Polska komentarza
MON. Przedmiotem umowy bylo: “przeanalizowanie, w sposob niezalezny i
bezstronny, drog prawnych, ktore moga zostac wykorzystane przez
Rzeczpospolita Polska w odzyskaniu wraku samolotu rzadowego Tu-154 po
katastrofie w 2010 roku”. Jak przyznal jeszcze w 2017 roku sam Ocampo,
umowe z polskim resortem obrony narodowej zawiazal on po tym, jak “pewien
student zadzwonil do niego z prosba, czy nie moglby pomoc Polsce”. Tym
studentem byl Edmund Janniger, doradca owczesnego szefa MON, student
Uniwersytetu Rutgersa. Potem doszlo do osobistego spotkania z
Macierewiczem. Na pytania o to, na jaka kwote opiewa podpisany z
Moreno-Ocampo kontrakt, resort obrony narodowej latami unikal odpowiedzi,
zaslaniajac sie m.in. trescia ustawy o ochronie informacji niejawnych.
Ministerstwo odpowiedzialo dopiero po zmianie wladzy. Jak wynika z
odpowiedzi opublikowanej w WP.pl przez Bianke Mikolajewska, kwota wyplacona
LLC Moreno Ocampo wyniosla dokladnie 297.255 zl.

“Moreno-Ocampo przedstawil ministrowi Antoniemu Macierewiczowi liczne
raporty zawierajace analize na temat dalszego procedowania badania
katastrofy smolenskiej, ze szczegolnym uwzglednieniem kwestii zwrotu wraku
samolotu” – wynika z cytowanego przez WP archiwalnego komentarza Marty
Palonek, rzeczniczki Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego.
Jednak wrak prezydenckiego Tu-154M do dzis pozostaje w Rosji. Wiceminister
Tomczyk o kosztach podkomisji smolenskiej

W piatek w Sejmie wiceminister w resorcie obrony narodowej Cezary Tomczyk
odpowiadal na pytania poslow o koszty dzialania podkomisji smolenskiej
Antoniego Macierewicza i efekty jej prac. Jak przekazal, calosc dzialania
podkomisji kosztowala 33 miliony zlotych. Wiceminister podkreslil jednak,
ze nie jest to kwota zamknieta. – Zniszczono drugiego tupolewa, ktory
zostal pociety szlifierka w ramach groteskowych eksperymentow przez ludzi,
ktorzy nigdy nie zajmowali sie badaniem wypadkow lotniczych. ” Zniszczono
samolot, ktory byl swiezo po remoncie. Mienie panstwowe za 50 milionow
zlotych zostalo zniszczone – mowil wiceszef MON, podkreslajac, ze koszty
zniszczenia samolotu nie zostaly uwzglednione w lacznej kwocie 33 milionow
zlotych.

Tomczyk przypomnial tez, ze w styczniu zostal powolany przez MON zespol
ds. oceny funkcjonowania podkomisji smolenskiej. Jak dodal, zajmie sie on
nie tylko audytem w sprawie podkomisji Macierewicza. – Ten nowy zespol
powstal po to, by skupic sie na profilaktyce, zapewnic bezpieczenstwo w
przyszlosci. Nie mozna bezpieczenstwa lotow i profilaktyki opierac na
blednych przeslankach i klamliwym raporcie – stwierdzil. Badanie katastrofy
rzadowego tupolewa pod Smolenskiem

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie rzadowego samolotu Tu-154M pod
Smolenskiem zgineli wszyscy pasazerowie i czlonkowie zalogi – 96 osob, w
tym prezydent Lech Kaczynski i jego malzonka. Polska delegacja zmierzala na
uroczystosci z okazji 70. rocznicy zbrodni katynskiej.

W latach 2010-2011 przyczyny katastrofy smolenskiej badala Komisja Badania
Wypadkow Lotniczych Lotnictwa Panstwowego pod przewodnictwem owczesnego
szefa MSWiA Jerzego Millera. W przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie
komisja ustalila, ze przyczyna katastrofy bylo zejscie ponizej minimalnej
wysokosci znizania, czego konsekwencja bylo zderzenie samolotu z drzewami,
prowadzace do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Wedlug komisji,
ani rejestratory dzwieku, ani parametrow lotu nie potwierdzaja tezy o
wybuchu na pokladzie samolotu. Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy
smolenskiej zostala powolana na mocy rozporzadzenia 4 lutego 2016 roku
podpisanego przez owczesnego ministra obrony narodowej Antoniego
Macierewicza. Rozwiazano ja 15 grudnia 2023 roku, tuz po objeciu wladzy
przez rzad Donalda Tuska. Prace podkomisji Macierewicza badal dziennikarz
“Czarno na bialym” TVN24 Piotr Swierczek. W reportazu “Sila klamstwa”
pokazal nagrania, zdjecia i miedzynarodowe ekspertyzy dotyczace katastrofy,
ktore – choc zostaly zlecone przez podkomisje Macierewicza – nigdy nie
znalazly sie w jej raportach, takze w tym ostatnim, ktory mial byc raportem
koncowym. Materialy te albo wprost wykluczaja zamach, albo wskazuja na
katastrofe jako przyczyne tragedii. Swierczek rozmawial takze z ludzmi,
ktorzy pracowali dla podkomisji, ale nie zgadzaja sie z jej wnioskami, ze w
Smolensku doszlo do zamachu. W piatek, po decyzji nowego kierownictwa
resortu, raport Jerzego Millera wrocil na strone MON i jest obecnie jedynym
obowiazujacym raportem w sprawie katastrofy smolenskiej.

Anna Michalska nie jest juz rzeczniczka Strazy Granicznej Anna Michalska
nie bedzie juz pelnic funkcji rzeczniczki prasowej Strazy Granicznej. Jako
pierwszy poinformowal o tym reporter TVN24 Artur Moleda. Pozniej
potwierdzila to sama Michalska. Pelnila funkcje od 2021 roku. Rozpoznawalna
stala sie podczas kryzysu na granicy polsko-bialoruskiej. Michalska
obowiazki rzeczniczki prasowej KG SG sprawowala od 2021 roku, czyli roku, w
ktorym rozpoczal sie kryzys migracyjny na granicy polsko-bialoruskiej.

W Strazy Granicznej Michalska sluzy od 2006 roku – do 2018 roku w
bieszczadzkim oddziale SG, pozniej w komendzie glownej. Od 2007 roku
pracowala w sluzbach prasowych formacji.

Jako pierwszy informacje o tym, ze Michalska przestanie pelnic funkcje
rzeczniczki prasowej podal reporter TVN24 Artur Moleda. Przekazal, ze
zostala ona odwolana z tej funkcji. Dodal, ze obecnie Michalska jest
zatrudniona na etacie porucznika i jest w dyspozycji komendanta glownego
Strazy Granicznej, ktory podejmie decyzje co do jej przyszlosci w tej
formacji. Artur Moleda dowiedzial sie takze, ze obowiazki rzecznika bedzie
teraz pelnil kmdr ppor. Andrzej Juzwiak, ktory do tej pory byl rzecznikiem
Morskiego Oddzialu Strazy Granicznej.

W ubieglym tygodniu powolany zostal nowy komendant glowny SG. General
brygady SG Robert Bagan, zastapil gen. dyw. SG Tomasza Prage, ktory na
czele Strazy Granicznej stal od 2018 roku

Dzieci z Michalowa. “Moj ulubiony temat”

Anna Michalska stala sie rozpoznawalna podczas kryzysu na granicy
polsko-bialoruskiej. Wslawila sie miedzy innymi wypowiedzia z pazdziernika
2021 roku, kiedy dziennikarka TVN24 zapytala ja o dzieci migrantow, ktore
pod koniec wrzesnia tamtego roku przebywaly w Michalowie, a nastepnie
zostaly odeslane na granice z Bialorusia. Ta – jeszcze przed udzieleniem
odpowiedzi – powiedziala, ze to “jej ulubiony temat”. Kryzys migracyjny na
granicach Bialorusi z Polska, Litwa i Lotwa zostal wywolany przez
Alaksandra Lukaszenke, ktory jest oskarzany o prowadzenie wojny hybrydowej.
Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantow na terytorium Polski,
Litwy i Lotwy. Lukaszenka w ciagu ponad 28 lat swoich rzadow nieraz
straszyl Europe oslabieniem kontroli granic. Akcje sciagania migrantow na
Bialorus z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywolac kryzys migracyjny,
opisal na swoim blogu juz wczesniej dziennikarz bialoruskiego opozycyjnego
kanalu Nexta Tadeusz Giczan. Wyjasnial, ze bialoruskie sluzby prowadza w
ten sposob wymyslona przed 10 laty operacje “Sluza”. Pod plaszczykiem
wycieczek do Minska, obiecujac przerzucenie do Europy Zachodniej, rezim
Lukaszenki sprowadzil tysiace migrantow na Bialorus. Nastepnie przewozi ich
na granice panstw UE, gdzie sluzby bialoruskie zmuszaja ich, by je
nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciaz trwa.

Studentka krzyczala “j***c PiS” podczas Strajku Kobiet. Jest prawomocny
wyrok sadu Studentka z Gdanska (woj. pomorskie) Julia Landowska zostala
uniewinniona przez sad. Sprawa dotyczyla wzniesienia przez nia okrzyku
“j***c PiS” podczas protestu w obronie praw kobiet w 2021 roku. Sad
obciazyl rowniez kosztami postepowania Skarb Panstwa. Wyrok jest prawomocny
i nie podlega dalszemu zaskarzeniu. Apelacje od wyroku pierwszej instancji
wniosl obronca oskarzonej. Wowczas sad uznal ja za winna, ale odstapil od
wymierzenia kary. Sad wymierzyl jej tylko kare grzywny w wysokosci 50
zlotych. W czwartek Sad Okregowy w Gdansku ostatecznie uniewinnil Julie
Landowska, a kosztami postepowania obciazyl Skarb Panstwa. Sedzia w
uzasadnieniu wyroku wyjasnila, ze “ten czasownik nie nalezy do literackiej
polszczyzny, a wzmacnia przekaz”. – Dobra sa chronione prawem, ale one
konkuruja o ochrone. Z jednej strony obyczajnosc, z drugiej strony swoboda
wypowiedzi. Sad przyznal wieksze znaczenie tej swobodzie – powiedziala Anna
Czaja, sedzia Sadu Okregowego w Gdansku.

Sad: miala prawo wyrazic niezadowolenie

W opinii sadu kwestie zwiazane z terminacja ciazy sa problemem waznym
spolecznie. Strajki w obronie praw kobiet budzily silne emocje wsrod
uczestniczek. Jak podkreslila sedzia, Julia Landowska nie byla w tym
odosobniona. Kazda obywatelka, jesliby uznala, ze to dotyczy jej zycia i
przyszlosci, miala prawo to niezadowolenie wyrazic. Sad przyznaje, ze padlo
slowo nieparlamentarne, ale juz w tym znaczeniu sie zdewaluowalo. W
parlamentach dzieja sie sceny gorszace i padaja slowa rowniez omijane w
slownikach poprawnej polszczyzny – dodala sedzia Czaja.

Podkreslila, ze “sad nie dopatrzyl sie spolecznej szkodliwosci, a oskarzona
dala tylko upust swojej frustracji w grupie”.

Czuje ulge

Julia Landowska, ktora byla obecna na czwartkowej rozprawie, nie ukrywa
swojego zadowolenia. Przyznaje, ze spodziewala sie takiego wyroku. To dla
mnie ulga. Sprawa toczyla sie przez trzy lata. To jedna osma mojego zycia.
Wiedzialam, ze prawo jest po naszej stronie i prawo zwyciezy. Kosztowalo
mnie to i moja rodzine duzo stresu. Jestem wdzieczna moim pelnomocnikom –
stwierdzila w rozmowie z TVN24.

Krzyczala “J***c PiS” w 2021 roku

Do zdarzenia doszlo w 2021 roku. Studentka medycyny Julia Landowska wraz z
kolezankami brala udzial w jednym z gdanskich protestow po wyroku Trybunalu
Konstytucyjnego w sprawie aborcji z pazdziernika 2020 roku.

Policja zarzucila kobiecie, ze uzywala w miejscu publicznym slow
nieprzyzwoitych: “J***c PiS”. Rok pozniej sad skazal ja zaocznie wyrokiem
nakazowym na grzywne w wysokosci 50 zl za uzywanie w miejscu publicznym
wulgarnych slow. We wrzesniu 2023 roku Sad Rejonowy Gdansk-Poludnie uznal
wine obwinionej, ale odstapil od wymierzania kary. Pelnomocnik Landowskiej
wniosl odwolanie od wyroku. Zlozyl takze skarge do Europejskiego Trybunalu
Praw Czlowieka w Strasburgu.

Wydoi krowe, posprzata obore. Wojt wystawil na licytacje dzien pracy.
“Pantofelki zamienie na gumiaczki” Stefan Grodzki, wojt gminy Kulesze
Koscielne (woj. podlaskie), wpadl na pomysl wystawienia na licytacje w
ramach Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy dnia pracy w gospodarstwie
rolnym. Przekonuje, ze zamieni biala koszule na kraciasta i wysprzata obore.
Pantofelki zamienie na te oto gumiaczki, a biala koszule na kraciasta.
Sprzet mam swoj – powiedzial, pokazujac na taczke i widly, Stefan Grodzki,
wojt gminy Kulesze Koscielne.

W krotkim filmiku nagranym w oborze poinformowal, ze wstawia na aukcje w
ramach WOSP swoj jeden dzien pracy w gospodarstwie rolnym. Moge wydoic
krowe, posprzatac obore czy tez wykonac wszelkie inne prace – mowi w
rozmowie z portalem tvn24.pl. Wspomina, ze zawsze stara sie wspierac
orkiestre.

– W zeszlym roku wystawilem przejazdzke zabytkowa lada samara. Wczesniej
dawalem na licytacje gadzety zwiazane z gmina. Na pewno warto wspierac tak
szczytne cele – mowi. Dzien pracy wojta mozna licytowac na profilu
facebookowym wysokomazowieckiego sztabu orkiestry. Licytacja bedzie tez
prowadzona podczas finalu WOSP w Wysokiem Mazowieckiem.

32. Final WOSP juz w te niedziele. Tego wyjatkowego dnia wolontariuszy z
puszkami opatrzonymi czerwonym sercem bedzie mozna spotkac w wielu
miejscach w Polsce i innych zakatkach swiata. Wszystko to po to, by zebrac
pieniadze na zakup sprzetu do diagnozowania, monitorowania oraz
rehabilitacji dzieci i doroslych z chorobami pluc, miedzy innymi z
powiklaniami pocovidowymi.

Wiceminister sprawiedliwosci mowi o “zaklinaniu rzeczywistosci przez
prezesa Kaczynskiego” Nie dzialo sie nic ponad to, co wynika z normalnego
funkcjonowania tej jednostki – powiedzial w Sejmie wiceszef resortu
sprawiedliwosci Arkadiusz Myrcha, odnoszac sie do srodowych doniesien
politykow PiS dotyczacych rzekomego “silowego przejecia” Prokuratury
Krajowej. Slowa prezesa PiS Jaroslawa Kaczynskiego w tej sprawie okreslil
jako “kompletne bzdury”.

W srode wieczorem przed Prokuratura Krajowa zebrala sie grupa politykow
PiS, w tym prezes Jaroslaw Kaczynski i byly premier Mateusz Morawiecki w
zwiazku z, jak przekazal wczesniej rzecznik PiS Rafal Bochenek, “proba
silowego, nielegalnego przejecia Prokuratury Krajowej przez Adama Bodnara”.
Szef PiS mowil, ze dochodzi do “pelzajacego zamachu stanu”.

Jeszcze w trakcie akcji politykow PiS pod Prokuratura Krajowa ministerstwo
sprawiedliwosci, w odpowiedzi na pytania tvn24.pl stwierdzilo, ze “w
Prokuraturze Krajowej nie dochodzilo ani nie dochodzi do jej silowego
przejecia. Minister Sprawiedliwosci Prokurator Generalny Adam Bodnar byl
dzis (w srode – red.) w Prokuraturze Krajowej. To jego codzienna praktyka.
Poniewaz laczy funkcje Ministra Sprawiedliwosci i Prokuratora Generalnego,
wykonuje swoje obowiazki zarowno w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwosci,
jak i w siedzibie Prokuratury Krajowej”. Do wieczornej akcji politykow PiS
pod budynkiem Prokuratury Krajowej odniosl sie w czwartek w Sejmie wiceszef
resortu sprawiedliwosci Arkadiusz Myrcha. – Nie doszlo do zadnych
niespodziewanych scen, tak wiec ktos szerzy absolutna nieprawde –
stwierdzil wiceminister.

Pytany, czy to oznacza, ze nie doszlo do silowego przejmowania gabinetu
prokuratora Dariusza Barskiego, Myrcha zaprzeczyl. Dopytywany, co wiec sie
wydarzylo, wiceminister Myrcha odpowiedzial, ze “nic ponad to, co wynika z
normalnego funkcjonowania tej jednostki”.

Myrcha: tworzenie jakiejs nowej, wielkiej opowiesci wokol nieistniejacych
okolicznosci

Pytany o slowa lidera PiS, ktory powiedzial, ze mamy do czynienia z
zamachem stanu, Myrcha powiedzial, ze to “kompletne bzdury”. – Tworzenie
jakiejs nowej, wielkiej opowiesci wokol nieistniejacych okolicznosci.
Prokuratura normalnie funkcjonuje, pan Prokurator Krajowy Jacek Bilewicz
jest tez na miejscu, prokuratorzy tam pracuja – zapewnil wiceszef MS. Wiem,
ze jest grupa – calkiem niewielka, liczaca nie wiecej niz kilka osob –
ktorej te zmiany w prokuraturze sie nie podobaja, ale to nie zakloca jej
normalnego funkcjonowania i nie zmieni tego zaklinanie rzeczywistosci przez
prezesa Kaczynskiego – dodal.

Sprawa Dariusza Barskiego

12 stycznia resort sprawiedliwosci poinformowal, ze przywrocenie
prokuratora Dariusza Barskiego do sluzby czynnej w 2022 roku zostalo
dokonane bez podstawy prawnej. Zatem, jak podalo ministerstwo, od 12
stycznia pozostaje on w stanie spoczynku i nie pelni funkcji prokuratora
krajowego. Resort przekazal, ze pelniacym obowiazki prokuratora krajowego
zostal wtedy Jacek Bilewicz.

Decyzje skrytykowal PiS i prezydent Andrzej Duda, ktory chce, aby minister
Adam Bodnar sie z niej wycofal. Zastepcy prokuratora generalnego wciaz
uznaja Barskiego za prokuratora krajowego. Dariusz Barski przez
komentatorow sceny politycznej nazywany jest szara eminencja PiS. Jest
zaufanym czlowiekiem bylego ministra sprawiedliwosci Zbigniewa Ziobry. Jest
tez z nim zwiazany towarzysko. Jak przypomnial byly prokurator krajowy i
byly szef MSWiA Janusz Kaczmarek, Barski byl swiadkiem na slubie Ziobry.

Dariusz Barski jako prokurator krajowy jeszcze przed ostatnimi wyborami
parlamentarnymi zyskal szerokie kompetencje.

Ponad 15 milionow zlotych z Funduszu Sprawiedliwosci dla szkoly zalozonej
przez Ziobre. “W trybie pozanaborowym” Zalozona przez Zbigniewa Ziobre
Szkola Wyzsza Wymiaru Sprawiedliwosci (obecnie Akademia Wymiaru
Sprawiedliwosci) otrzymala ponad 15 milionow zlotych z Funduszu
Sprawiedliwosci w ramach umow zawartych w latach 2020-2021. Dotacje zostaly
przekazane w trybie “pozanaborowym”. Wiceministra sprawiedliwosci Zuzanna
Rudzinska-Bluszcz przekazala w srode, ze rozporzadzenie w sprawie Funduszu
Sprawiedliwosci “przewidywalo specjalny tryb – ‘pozanaborowy'”. “Jak
okreslil NIK: na przykladzie tego trybu widac szczegolnie dyskrecjonalny
charakter decyzji Ministerstwa Sprawiedliwosci w zakresie dysponowania
srodkami publicznymi” – dodala na platformie X (dawniej Twitter).

Na podstawie paragrafu 11 rozporzadzenia ministra sprawiedliwosci w sprawie
funduszu, dysponent mogl “w uzasadnionych przypadkach – zawrzec, na
podstawie wniosku, umowy o powierzenie zadania, ktore nie jest objete
programem Funduszu lub naborem wnioskow (poza konkursami i poza naborami)”.

Rudzinska-Bluszcz poinformowala, ze zostaly upublicznione dane o dotacjach
z Funduszu Sprawiedliwosci przyznawanych poza naborami na lata 2017-2023. Z
opublikowanego zestawienia wynika, ze ze Szkola Wyzsza Wymiaru
Sprawiedliwosci (obecnie Akademia Wymiaru Sprawiedliwosci) utworzona w 2018
roku przez owczesnego ministra sprawiedliwosci Zbigniewa Ziobre zawarto
dziewiec takich umow. Zawarte w 2020 roku umowy opiewalo na kwoty: 650 000
zlotych; 3 751 178 zlotych; 64 079,45 zlotych; 1 310 137,5 zlotych; 387
337,3 zlotych; 3 457 194 zlotych; 3 151 000 zlotych. W 2021 roku zawarto
umowy o wartosci: 2 136 450; 274 560.Laczna suma przyznanych szkole dotacji
to 15 181 936,2 zlotych. Ministerstwo Sprawiedliwosci poinformowalo w
poniedzialek, ze w zwiazku z zaleceniami pokontrolnymi Najwyzszej Izby
Kontroli, rozpoczelo kontrole w Akademii Wymiaru Sprawiedliwosci w
Warszawie.

“Celem kontroli jest wdrozenie zalecen pokontrolnych Najwyzszej Izby
Kontroli. Zostaly one zawarte w wystapieniu pokontrolnym NIK w sprawie
przeprowadzonej kontroli w zakresie organizacji i funkcjonowania Szkoly
Wyzszej Wymiaru Sprawiedliwosci – obecnie Akademii Wymiaru Sprawiedliwosci
w Warszawie” – przekazal resort w poniedzialkowym komunikacie. Jak
zaznaczono, kontrola ta dotyczyla okresu od poczatku 2018 roku do 30
kwietnia 2022 roku oraz m.in. “sprawdzenia zgodnosci realizowanych zadan z
obowiazujacymi przepisami prawa”. “Dzialania kontrolerow odbywaja sie na
podstawie ustawy z 15 lipca 2011 roku o kontroli w administracji rzadowej”
– dodano.

We wnioskach z zalecen pokontrolnych NIK wskazywala m.in. na koniecznosc:
wprowadzenia zmian obowiazujacych regulacji wewnetrznych uczelni w celu
zapewnienia wlasciwego nadzoru nad realizowanymi projektami badawczymi;
zapewnienia mechanizmow kontrolnych majacych na celu rzetelna prezentacje
dzialalnosci uczelni, w tym w statystyce publicznej; wzmocnienia nadzoru
nad rzetelnym sporzadzaniem sprawozdan na podstawie danych wynikajacych z
ewidencji ksiegowej i stanu faktycznego i wzmocnienia nadzoru nad
przygotowaniem i realizacja projektow finansowanych ze zrodel innych, niz
subwencja.

Akademia Wymiaru Sprawiedliwosci

W zeszlym roku weszla w zycie ustawa o zmianie nazwy uczelni sluzby
panstwowej nadzorowanej przez ministra sprawiedliwosci – ze Szkoly Wyzszej
Wymiaru Sprawiedliwosci na Akademie Wymiaru Sprawiedliwosci. Jak podano na
stronie uczelni, w swietle ustawy o Sluzbie Wieziennej jest ona jednostka
organizacyjna Sluzby Wieziennej, posiadajaca osobowosc prawna i dzialajaca
na podstawie ustawy Prawo o szkolnictwie wyzszym. Statutowym celem
dzialalnosci uczelni jest ksztalcenie i wychowywanie funkcjonariuszy Sluzby
Wieziennej, funkcjonariuszy innych sluzb oraz osob cywilnych.

“Uczelnia w roku 2021 rozszerzyla zakres dzialalnosci, uwzgledniajac oprocz
ksztalcenia funkcjonariuszy Sluzby Wieziennej, rowniez prowadzenie
ksztalcenia przyszlych kadr organow wymiaru sprawiedliwosci oraz innych
sluzb realizujacych zadania z zakresu bezpieczenstwa publicznego” –
przekazano na tej stronie.

Na co szly pieniadze z Funduszu Sprawiedliwosci

Jak pisal Konkret24, z wykazu resortu sprawiedliwosci wynika, ze tylko w
ostatnich dwoch latach wyplacono prawie 140 milionow zlotych z Funduszu
Sprawiedliwosci 40 organizacjom na stworzenie Sieci Pomocy Pokrzywdzonym.
Wsrod beneficjentow sa znowu podmioty zwiazane z politykami PiS i
Suwerennej Polski, z pracownikami resortu sprawiedliwosci; sa tez fundacje
bez wymaganych doswiadczen i dzialajace na kroplowce z publicznych
pieniedzy. Suma przyznanych dotacji siegala 300 milionow zlotych, lecz
kolejne wyplaty wstrzymano.

Tusk o Kaczynskim: szczerze nie znosi prezydenta Jest oczywiste, ze prezes
Kaczynski chce uwiklac na wszystkie mozliwe sposoby prezydenta Dude i robi
to dlatego, ze ma taki interes polityczny, ale tez dlatego, ze szczerze nie
znosi prezydenta – powiedzial w Sejmie premier Donald Tusk. W czwartek po
10:00 rozpoczelo sie posiedzenie Sejmu. Tuz po swoim wystapieniu w zwiazku
z projektem ustawy o rencie socjalnej premier Donald Tusk rozmawial na
sejmowym korytarzu z dziennikarzami. Pytany byl miedzy innymi o wczorajsze
slowa prezesa PiS Jaroslawa Kaczynskiego, ktore padly przed siedziba
Prokuratury Krajowej, gdzie wieczorem zjawili sie politycy opozycji.
Kaczynski ocenil, ze “trwa proba, sila, zmian ustroju” i wezwal prezydenta
Dude, by “podjal dzialania, ktore beda zmierzaly do tego, zeby w Polsce
przywrocic funkcjonowanie konstytucji i prawa”, bo “w tej chwili w Polsce
mamy do czynienia z czyms w rodzaju pelzajacego zamachu stanu”.

Tusk: jesli ktos ma w glowie zamach stanu, to chyba raczej prezes Kaczynski

– Trudno mi sie domyslac, co powstalo mu w glowie, jesli chodzi o te
zamachy stanu. Jako historyk, ale tez czlowiek obdarzony zdrowym rozsadkiem
– mowie teraz o sobie, a nie o prezesie Kaczynskim – z tego, co wiem, to
zamach stanu jest z reguly tym, co robi nie wladza, a ci przeciwko wladzy –
odpowiedzial dziennikarzowi Tusk. – Jesli ktos ma w glowie zamach stanu, to
chyba raczej prezes Kaczynski. My nie musimy sie zamachiwac, bo wygralismy
wybory, legalnie przejelismy wladze w Polsce – podkreslil.

Premier odniosl sie rowniez do prezydenta Andrzeja Dudy i jego roli w
ostatnich wydarzeniach politycznych w kraju. – Politycznie rzec biorac,
jest oczywiste, nie tylko dla mnie, ze prezes Kaczynski chce uwiklac na
wszystkie mozliwe sposoby prezydenta Dude i robi to dlatego, ze ma taki
interes polityczny, ale tez dlatego, ze szczerze nie znosi prezydenta i to
wszyscy widzimy – powiedzial premier. – Kazdego dnia usiluje doprowadzic go
do jakiegos nieprzyjemnego stanu – dodal. Tusk: nie dziwie sie, ze ludziom
sie robi niedobrze

Tusk pytany byl takze o sytuacje ze srody, kiedy Mariusz Kaminski i Maciej
Wasik zjawili sie w Palacu Prezydenckim i witani byli przez prezydenta
Dude, sciskani i oklaskiwani. – Pomijam estetyke tych zdarzen, ale nie
dziwie sie, ze ludziom sie robi niedobrze na widok prezydenta
Rzeczypospolitej, ktory obsciskuje przestepcow – powiedzial premier. – O
tym jakos malo sie mowi, ale mowimy o panu Kaminskim i Wasiku, ktorzy
zostali skazani prawomocnym wyrokiem za to, co robili, naduzywajac wladzy
do roku 2015. Prezydent ich ulaskawil po to, by mogli dalej robic te same
rzeczy (…). Dzisiaj mamy podobna sytuacje. Znowu prezydent angazuje caly
autorytet instytucji, obsciskujac sie z tymi ludzmi z ewidentna nadzieja,
ze oni dalej kiedys beda mogli to robic – dodal.

SPORT

Deklasacja! Szpilka pokazal Michalczewskiemu miejsce w szeregu. Hit Jak
Artur Szpilka sie w cos wkreci, to wkreca sie na maksa. Tak i bylo z
tenisem, ktory stal sie jego ulubionym hobby, gdy kontuzja plecow
uniemozliwiala treningi MMA. Na korcie mozna tez spotkac Dariusza
Michalczewskiego, wiec obaj byli piesciarze umowili sie na mecz. “Tiger”
wygral pierwszego seta, ale pozniej musial uznac wyzszosc zawodnika KSW. W
latach 90. i na przelomie wiekow wyobraznie polskich kibicow rozpalali
glownie Andrzej Golota i wlasnie Dariusz Michalczewski. “Andrew” mial
jednak wiecej fanow niz “Tiger”. I nie chodzi wcale, ze walczyl w
krolewskiej kategorii, czyli najbardziej prestizowej, a raczej o fakt, ze
wchodzil do ringu z polska flaga. Natomiast Michalczewski – w odroznieniu
od Goloty – zdobywal pasy mistrzowskie (dywizji junior ciezkiej i
polciezkiej), ale pod niemiecka flaga. Wiosna 1988 roku “Tiger” nie
powrocil z wyjazdu kadry bokserskiej do RFN i tam rozpoczal kariere
zawodowa, a pozniej otrzymal paszport niemiecki. I choc byl fenomenalnym
piesciarzem, o czym swiadczy, ze pas mistrza swiata wywalczony w 1994 r.
obronil 23 razy, a w ringu zarobil kilkadziesiat milionow euro, to jednak
czesto byl krytykowany. Zarzucano mu brak patriotyzmu. Nie probowano go
zrozumiec, a najczesciej po prostu go obrazano, jak dekade temu, gdy
Szpilka nazwal go… Josephem Goebbelsem, czyli bylym wspolpracownikiem
Adolfa Hitlera.

A gdy Szpilka dotkliwie przegrywal, “Tiger” chetnie rewanzowal sie
kasliwymi wypowiedziami. Ale to juz przeszlosc. Szpilka dzis nie boksuje, a
walczy w KSW (3-0) i przede wszystkim bardzo dojrzal. Nie jest juz tym
bunczucznym chlopakiem, ktory dopiero co opuscil mury wiezienia. Stal sie
bardzo pozytywnym i naprawde dojrzalym sportowcem. I pewnie dlatego obaj po
latach znalezli wspolny jezyk. W ringu nie mogli rywalizowac, bo Szpilka ma
34 lata, a Michalczewski 55, wiec uznali, ze sprawdza sie w tenisie. Na
korcie wieksze doswiadczenie ma “Tiger”, bo Szpilka ledwie kilka miesiecy
trenuje. Ale jak juz Szpilka sie w cos wkreca, to na maxa. I tak jest
wlasnie z tenisem, ktory stal sie jego hobby.

– Najwazniejsze, ze poprzez nasze zaangazowanie oraz promocje wydarzenia
beneficjentami beda dzieciaki! – powiedzial Michalczewski, bo tenisowe
starcie mialo podloze charytatywne. W czwartek rano doszlo do ich starcia w
Gdansku, gdzie na co dzien urzeduje “Tiger”. W pierwszym secie wygral
Michalczewski 6:4. Jednak z kazdym kolejnym gemem “Tiger” byl coraz
bardziej zmeczony i w konsekwencji popelnial coraz wiecej bledow. Szpilka
to wykorzystal i pewnie wygral 6:2, 6:1 w kolejnych setach. Malo tego!
Zawodnik KSW zakonczyl spotkanie pieknym asem serwisowym. Przegrany, czyli
Michalczewski, ma zaplacic teraz piec tysiecy zlotych na rzecz jednego z
domow dziecka. Wiele wskazuje, ze Szpilka (3-0) wroci wiosna do klatki i
spotka sie z Arkadiuszem Wrzoskiem (4-0). Natomiast Michalczewski ma juz 55
lat, ale od kilku miesiecy znowu trenuje boks. Mozna pomyslec, ze “Tiger”
chce po prostu wrocic do formy, ale mozna tez zakladac, ze nie wyklucza
powrotu na ring. Jakis czas temu zdradzil, ze moglby wrocic na walke, ale
za 10 milionow euro.

Takie sumy moga wylozyc jedynie szejkowie. Potencjalnym rywalem moglby
zostac Roy Jones junior, z ktorego zostalo juz tylko nazwisko.

Rozmowy zakonczone! Oto przyszlosc Piotra Zielinskiego. “99,9 proc.” Coraz
wiecej wskazuje na to, ze po osmiu latach Piotr Zielinski niebawem opusci
SSC Napoli. Pewne tego sa wloskie media, ktore zgodnie podaja, ze podpisze
kontrakt z Interem. Informacje podsycil tez poniedzialkowy final
Superpucharu pomiedzy Napoli a Interem, ktory reprezentant Polski ogladal
jedynie z lawki rezerwowych. Teraz nowe wiesci w tej sprawie przekazal
dziennikarz Tomasz Wlodarczyk. Kiedy Piotr Zielinski finalnie nie
zdecydowal sie w lecie podpisac lukratywnego kontraktu z saudyjskim
Al-Ahli, wydawalo sie, ze przedluzy umowe z SSC Napoli i przez kolejne lata
bedzie reprezentowal jego barwy. Tak sie jednak nie stalo. W zwiazku z tym,
ze jego kontrakt wygasa z koncem czerwca 2024 roku, mogl rozpoczac
negocjacje z innymi druzynami i wydaje sie, ze lada dzien zmieni
pracodawce. Nowe informacje ws. Piotra Zielinskiego. Wszystko wydaje sie
przesadzone

Nie tak dawno wloski dziennik “Il Mattino” stwierdzil, ze relacje pomiedzy
Zielinskim a Napoli sa juz wystarczajaco zle i nie widac zadnej perspektywy
na kontynuacje wspolpracy. “Podzieleni pod kazdym wzgledem i nie ma zadnych
szans na to, aby moc naprawic jego relacje z Napoli” – czytamy.

Podobne wiesci przekazal w czwartek dziennikarz Tomasz Wlodarczyk. –
Slysze, ze na 99,9 proc. Piotr Zielinski opuszcza Napoli. Wszystkie rozmowy
z klubem zostaly zerwane. Przedstawiciele pilkarza negocjacji juz nie
prowadza – powiedzial w programie “Okno Transferowe”. Dodal, ze
najprawdopodobniej 29-latek trafi do Interu Mediolan. – Na pewno sa to
faworyci, nikt tego nie ukrywa – stwierdzil. Jednoczesnie dal do
zrozumienia, ze coraz mniejsze szanse na sprowadzenie Zielinskiego ma
Juventus. – Cristiano Giuntoli (dyrektor techniczny), ktory sprowadzal
Zielinskiego do Neapolu i ktory przedluzal z nim kontrakt w 2019 roku,
kiedy byl na niego tzw. papier z niejakiej FC Barcelony, nie jest na ten
moment na ‘pole position’ – wyjasnil.

Wlodarczyk zaznacza jednak, ze wszystko moze sie jeszcze zdarzyc, zwlaszcza
ze zainteresowane nim sa rowniez kluby spoza Wloch. – Caly czas slysze, ze
zagranica dzwoni. To nie jest tak, ze w 100 procentach zostanie we
Wloszech, natomiast ja bym stawial, ze to bedzie Inter – podsumowal. Przez
osiem lat gry dla SSC Napoli Zielinski rozegral lacznie 354 mecze, w
ktorych strzelil 50 goli i zanotowal 46 asyst. Mimo ze byl kluczowym
graczem zespolu, to w poniedzialek niespodziewanie jedynie z lawki
rezerwowych ogladal finalowe starcie Superpucharu Wloch z Interem (0:1), co
jednoznacznie moze wskazywac na jego transfer.

Wszystko jasne! Sabalenka poznala rywalke w finale Australian Open Qinwen
Zheng sensacyjna finalistka Australian Open! Chinka pokonala w polfinale
Dajane Jastremska, kwalifikantke z Ukrainy, 6:4, 6:4. Zheng zmierzy sie w
finale w Melbourne z Bialorusinka Aryna Sabalenka, obronczynia tytulu. Nikt
nie spodziewal sie takiego skladu drugiego polfinalu singla kobiecego
turnieju Australian Open 2024. W meczu o final zmierzyly sie kwalifikantka
z Ukrainy Dajana Jastremska oraz Chinka Qinwen Zheng. Zheng byla faworytka
z racji rankingu (obecnie 15. miejsce WTA), ale Jastremska (93. WTA)
wyeliminowala z imprezy w Melbourne m.in. mistrzynie Wimbledonu Markete
Vondrousova i absolutnie nie mozna bylo jej skreslac. Obecnosc Zheng na tak
zaawansowanym etapie rozgrywek AO zaskakuje, choc trzeba pamietac, ze
chinska tenisistka zostala w grudniu wybrana przez organizacje WTA w
kategorii “zawodniczka, ktora zrobila najwiekszy progres w ostatnim
sezonie”. Poprzednie miesiace nalezaly do jej najlepszych w karierze, na
poczatku stycznia byla nawet 13. na swiecie.

Obie tenisistki nigdy nie graly w wielkoszlemowym polfinale i zgodnie z
przewidywaniami poczatek meczu byl bardzo nerwowy. Jastremska zaczela
agresywnie, szybko przelamala Zheng. Kolejne bledy Ukrainki sprawily
jednak, ze po kilku minutach z jej przewagi nic nie zostalo (2:2). Gdy
wydawalo sie, ze zawodniczki nieco uspokoily sie, skupily na wlasnym
podaniu, Jastremska znow zaczela popelniac bledy i to Zheng pierwszy raz
wyszla na prowadzenie. 4:3 i po przerwie jej serwis, ale ta przerwa trwala
znacznie dluzej niz zwykle. Ukrainka po siodmym gemie poprosila o pomoc
medyczna. Widac bylo, ze zaczyna odczuwac bol. Na korcie pojawil sie
fizjoterapeuta, dopiero po kilku minutach zawodniczki wrocily do gry.

DETEKTYW

Kanibale znad jeziora

Anna fREJ

Ich bylo pieciu, wiec nie mial w tym starciu zadnych szans. Zaciagneli go
na tyl tarpana. Pilnowali, by nie uciekl. Na miejscu zaczela sie gehenna,
ktora wedlug sledczych, skonczyla sie jedna z najbardziej makabrycznych
zbrodni w powojennej Polsce. Wokol jej szczegolow jest wiele niejasnosci i
znakow zapytania. To niewatpliwie jedna z najtrudniejszych spraw, z jakimi
mial do czynienia polski wymiar sprawiedli- wosci. Nie tylko ze wzgledu na
czyn, ktorego dopuscili sie oskarzeni, ale takze na charak- ter sledztwa,
sposob zbierania dowodow i trudnosci w dotarciu do prawdy. Do dzis wiele
osob nie wierzy w wine mezczyzny, ktory zostal skazany, ale pro- kuratura i
policjanci uwazaja, ze zebrany przez nich material mogl prowadzic tylko do
jed- nego – kary 25 lat pozbawienia wolnosci.

BMail zza grobu

yla zima 2017 roku. Na adres mailowy Komen- dy Powiatowej Policji

w Choszcznie w wojewodztwie zachodniopomorskim przyszedl mail. Jego nadawca
informowal o zbrodni. I to takiej z gatun- ku tych, o ktorych myslimy:
“Przeciez to sie w glowie nie miesci”. Wedlug autora maila w 2002 roku nad
jeziorem Osiek, doszlo do zabojstwa i aktu kanibalizmu. Nadawca mial wejsc
w posiadanie tych informacji bezposrednio od uczestnika tamtych makabrycz-
nych wydarzen. Pisal, ze piatka mezczyzn porwala i zamordo- wala czlowieka,
ktory podpadl jednemu z nich. Nastepnie pocwiartowano jego zwloki, a czesc
upieczono nad ogni- skiem. Potem mezczyzni mieli skonsumowac ludzkie mieso,
a pozostale szczatki wyrzucic do jednego z licznych w tamtym rejonie jezior.

Policji poczatkowo ciez- ko bylo uwierzyc w to, co przeslal tajemniczy
nadawca. Postanowili nie lekcewazyc wia- domosci. W mailu byla zawarta
informacja skad porwano mez- czyzne i dane jednego ze spraw- cow zbrodni.
Funkcjonariusze potraktowali to, jako punkt zaczepienia. Szybko ustalili,
ze mezczyzna, ktorego tozsamosc ujawnil nadawca maila, juz nie

zyl. Zbigniew B. – bo to o nim byla mowa – umarl na krot- ko przed
wyslaniem “donosu”. Wczesniej wslawil sie uzaleznie- niem od alkoholu i
agresywnymi zachowaniami, ale kilkanascie lat przed ujawnieniem zbrodni
przeszedl duchowa przemiane – zostal swiadkiem Jehowy. Duzo mowil o swojej
wierze, wieszczyl koniec swiata, przez co zacze- to go nazywac “Prorokiem”.
Rownie duzo mowil o wydarze- niach, ktorych byl uczestnikiem w 2002 roku
nad jeziorem Osiek. Robil to glownie po wypiciu wiekszej porcji alkoholu.
Czesc osob uwazala, ze Zbigniew B. fantazjuje, ale inni wierzyli mu na
slowo.

Wkrotce po otrzymaniu maila policja opublikowala wiec komunikat:
“Policjanci z komendy powiatowej pro- wadza sprawe dotyczaca pobi- cia
mezczyzny w miejscowosci Lasko w lokalu “U Jozka”, kto- re mialo miejsce 15
lat temu. Pobicia miala dokonac grupa mezczyzn, ktora na miejsce zdarzenia
przyjechala pojaz- dem marki Tarpan. Po pobi- ciu pokrzywdzony zostal tym
samym pojazdem przetrans- portowany w inne miejsce. Swiadkowie tego
zdarzenia lub osoby majace informacje w tej sprawie proszone sa o kontakt”.

W miedzyczasie sledczy nie siedzieli bezczynnie, czeka- jac na efekty, ale
postanowili dowiedziec sie, co o zdarzeniu powiedza im okoliczni miesz-
kancy. Dzieki rozmowom z nimi ustalono, ze o akcie kanibalizmu nad jeziorem
Osiek wiedzialo wiecej osob, ale wszystkie przez lata siedzialy cicho.
Czesc z nich weszla w posiadanie tej wiedzy bezposrednio od Zbigniewa B.,
ktoremu zdarzalo sie po alko- holu wspominac makabryczne doswiadczenia.
Jego towarzy- szom wydawalo sie one jed- nak tak nieprawdopodobne, ze malo
kto bral je na powaznie. Z czasem sledczy dowiedzieli sie, ze nie tylko
Zbigniew B. po alkoholu opowiadal o kaniba- lizmie. Wiekszosc okolicznych

UPIEKLI go nad ognIsKIEm

mieszkancow kojarzyla Rafala O. Rzadko kiedy trzezwial, a ze pijany bywal
czesto, to rownie czesto snul opowiesc o tym, jak wiele lat temu probowal
ludzkie- go miesa. Podobnie, jak w przy- padku Zbigniewa B. i tym razem
malo kto wierzyl w te rewelacje.

Jednak ustalenie osob, ktore moglyby cos wiedziec na temat zabojstwa z 2002
roku, pozwo- lilo mundurowym na zalozenie im podsluchow. To byl strzal w
dziesiatke, bo juz wkrotce uzyskali pierwsze materialy. Rozmawiajacy miedzy
soba prawdopodobni sprawcy zaczeli obawiac sie, ze ich czyny ujrza swiatlo
dzienne, wiec zaczeli zapewniac siebie nawzajem, ze niczego nie ujawnia.
Stenogramy z nagran beda potem stanowily wazny dowod w sadzie.

GJeden na czterech

dy sledczy byli juz pewni swego, zatrzymali czterech podejrzanych.

W niedziele 15 pazdziernika 2017 roku w rece policji trafili: Robert M.,
Rafal O., Sylwester B. i Janusz S. Juz 17 pazdzierni- ka Sad Rejonowy
Szczecin- Centrum podjal decyzje o tym- czasowym aresztowaniu calej
czworki. Dwoch zatrzymanych zlozylo zazalenie na te decyzje, ale w
listopadzie sad okregowy podtrzymal ja. Prokurator zaj- mujacy sie sprawa
postawil im zarzut, ze dzialajac wspolnie i w porozumieniu pobili, uwie-
zili i zabili mezczyzne o nieusta- lonych personaliach, ktorego cialo
nastepnie rozczlonkowa- li, niektore jego czesci zjedli, a reszte wyrzucili
do jednego ze zbiornikow wodnych. Do dramatu mialo dojsc na terenie dwoch
wojewodztw – w zachod- niopomorskim porwano mez- czyzne, a zamordowano go
na terenie lubuskiego.

Trzech mezczyzn nie przy- znalo sie do winy. Zrobil to tyl- ko jeden z
nich, Rafal O. Dzieki niemu sledczy dowiedzieli sie, jak miala wygladac
zbrodnia. Owego feralnego dnia, ktorego dokladnej daty nie udalo sie
ustalic, ale bylo to prawdopo- dobnie miedzy lipcem a paz- dziernikiem 2002
roku, piatka mezczyzn (czterech aresztowa- nych plus zmarly Zbigniew B.)
pila alkohol w miejscowosci Kolki. W pewnym momencie jeden z nich rzucil
haslo, by przeniesc sie do pobliskiego Lasku, do znajdujacej sie tam
smazalni ryb. Pozostali ocho- czo pochwycili ten pomysl. Na miejscu jedli
posilek, popijajac wodka, sprzedawana przez wla- sciciela lokalu
nielegalnie, bez koncensji. Wkrotce Robert M. dostrzegl znajomego, ktory
byl mu winien pieniadze. Nie zamie- rzal sie z nim cackac. W towa- rzystwie
Zbigniewa B. wyprosili mezczyzne na zewnatrz, a tam obaj go pobili i
zaprowadzili do tarpana. Wowczas z lokalu wyszli pozostali mezczyzni.
Wszyscy wsiedli do samochodu i ruszyli nad polozone w Lugach jezioro Osiek.
W trakcie podrozy nie szczedzili sobie alkoholu i nadal dreczyli porwanego
mezczyzne.

Gdy dotarli na miejsce, roz- palili ognisko. Potem Robert M. wydal
Zbigniewowi B. komen- de: “Wiesz, co masz robic” i ten doskonale wiedzial.
Rzucil sie na nieznajomego, ponownie go pobil, a potem usiadl na nim
okrakiem, jedna reka chwycil jego glowe, a druga noz i podcial ofierze
gardlo. Potem silowal sie troche, ale w koncu udalo mu sie odciac
mezczyznie glowe.

Dalszy opis zbrodni jest jeszcze bardziej makabryczny. Zbigniew B. rozebral
zwloki, a nastepnie je wypatroszyl. Mial w tym wprawe, bo zajmowal sie
klusownictwem. Potem wykroil piec kawalkow tkanki miekkiej, a mezczyzni
nadziali je na przy- gotowane wczesniej kije, wspol- nie upiekli nad
ogniskiem i zje- dli. To, co zostalo z ciala ofiary owineli w folie,
wyplyneli pon- tonem na jedno z jezior i wrzu- cili szczatki do wody.

W trakcie przesluchania Rafal O. zarzekal sie, ze wzbra- nial sie przed
zjedzeniem ludz- kich zwlok:

– Plakalem i krzyczalem, ze nie chce tego jesc, ale Zbigniew B. nie dal mi
wyboru. Powiedzial, ze jesli tego nie zrobie, sam skon- cze na ruszcie,
wiec spozylem swoja porcje.

Pozostali mezczyzni podczas przesluchan nie byli tak roz- mowni, jak ich
kolega. Wszyscy stwierdzili, ze nie pamietaja dobrze zdarzen tamtego
wieczo- ru. W ich wspomnieniach alko- hol lal sie strumieniami, wyste-
powala tez sprzeczka z jakims mezczyzna, ktorego tozsamosci nie pamietali.
Z pewnoscia, twierdzil kazdy z nich, nie bylo mowy o zadnym zaboj- stwie
ani tym bardziej o akcie kanibalizmu. Pierwszy raz nad tym jezio- rem bylem
z policja – mowil reporterowi programu “Uwaga” Janusz S.

– Nie wiedzialem, o co chodzi w tej sprawie i do tej pory nie wiem. Nie
wiem, jak to wytluma- czyc – wtorowal mu Sylwester B.

Zatem czy wyjasnienia zlo- zone przez Rafala O. byly wiary- godne? Czy moze
byl to jedynie wytwor pijackiej wyobrazni, bo mezczyzna czesciej bywal
pijany niz trzezwy? Biegli przebadali go i stwierdzili, ze ma wpraw- dzie
lekkie uposledzenie, cierpi na zespol zaleznosci alkoho- lowej i ma luki w
pamieci, ale z drugiej strony nie stwierdzono u niego sklonnosci do klamstw
i falszowania rzeczywistosci. Sledczy zaufali jego slowom, bo mezczyzna
szesciokrot- nie powtorzyl te historie i nie dostrzezono, by roznila sie
znaczaco. Nie da sie tego zrobic, jesli sie klamie, bo w pewnym momencie,
nawet najbardziej inteligentny umysl sie pogubi. Rafal O. sie nie gubil w
swoich wyjasnieniach.

rokurator byl pewny swego, mimo ze wczesniej w sledztwie nie udalo sie

ustalic ani personaliow zamor- dowanego, ani miejsca pobytu samochodu,
ktorym przewozo- no mezczyzne, ani nie znale- ziono jego szczatkow. Mozgiem
akcji, wedlug mundurowych, byl Robert M. Policjanci skupili sie na
ustaleniu danych zamor- dowanego. W tym celu prze- swietlono jego
znajomych, tak wielu, jak tylko bylo to mozliwe. W sumie zebralo sie okolo
500 osob, zarowno w kraju, jak i za granica. W pewnym momencie natrafiono
na slad czlowieka, o ktorym jak sadzono, mogl- by byc ofiara. Sledczy
dotarli nawet do czlonkow jego rodzi- ny i pobrali od nich material DNA.
Byli w posiadaniu czap- ki, bedacej wedlug wyjasnien zlozonych przez Rafala
O. wla- snoscia ofiary (przedmiot znale- ziono w jego domu). Porownali DNA
znalezione na tej czesci garderoby z DNA krewnych potencjalnej ofiary, ale
nie skut- kowalo to zadnym przelomem. Material nie mial cech wspol- nych.
Poszukujac tozsamosci ofiary, policjanci skupili sie row- niez na
sprawdzaniu zgloszen o zaginionych mezczyznach z okresu, gdy mialo dojsc do
zabojstwa. Jednak i to byl slepy zaulek.

Sledczy wiedzieli, ze tego dnia grupa mezczyzn porusza- la sie po okolicy
samochodem marki Tarpan. Skupili sie wiec na probach odnalezienia tego
auta, co nie bylo proste. Uzyskali informacje, ze pojazd mial trafic na
zlom. Postanowili sprawdzic okoliczne skupy, ale do niczego nie dotarli.
Pracownicy zadnego z nich nie przypominali sobie, by pojazd tej marki mogl
trafic do nich w ciagu ostatnich lat.

Kolejnym tropem byl pon- ton, ktorego zabojcy mieli uzyc, by wyplynac na
jezioro i utopic szczatki zamordowa- nego. Funkcjonariusze natrafili na
tego typu lodz, ujawnili na niej slady w postaci skladnikow krwi, ale
wkrotce okazalo sie, ze ponton zostal wyprodukowany pomiedzy 2011 a 2017
rokiem. Nie mogl zatem zostac uzyty w przestepstwie.

W koncu policyjni detek- tywi dotarli ponownie nad jezioro Osiek, by
oczekiwac na efekty badania dna. W poszu- kiwaniach wzieli udzial pletwo-
nurkowie wyposazeni w sonar i kamery akustyczne, ale nicze- go nie
znalezli. Biegly hydrolog orzekl, ze badanie dna jeziora przebieglo
prawidlowo, jednak po tylu latach szczatki moga juz zalegac w
60-centymetrowym mule, wiec ciezko na nie trafic.

Nie bylo ciala, nie bylo bez- posrednich dowodow, byly tyl- ko zeznania
jednego z uczest- nikow wydarzen i stenogramy podsluchow, mimo to prokura-
tura trzymala sie swojej wersji. Zdecydowano sie na postawienie zarzutu
rowniez dlatego, ze sled- czym udalo sie dotrzec do swiad- ka. Czlowieka,
ktory widzial, jak Zbigniew B. i Robert M. bili nieznanego mezczyzne pod
sma- zalnia w Lasku. Wedlug oskar- zyciela wszystkie zebrane mate- rialy
ukladaly sie w jedna calosc. Proces ich uszeregowania byl dlugi i bardzo
zmudny, ale dzie- ki temu mozna bylo zatrzymac

mezczyzn i postawic im zupelnie uzasadnione zarzuty.

Co zrozumiale, zupelnie innego zdania byli obroncy aresztowanych.

– Nie jestesmy uprawnieni do mowienia o szczegolach sledz- twa. Ale moge
powiedziec, ze analizujac ostatnie 15 lat zycia naszego klienta, trudno
oprzec sie wrazeniu, ze nie pasuje ono do czynu opisanego w zarzutach –
mowil w rozmowie z “Gazeta Wyborcza” szczecinski adwokat glownego
podejrzanego. – To czlowiek niekarany, majacy usta- bilizowane zycie, dom,
rodzine i prace. Prokuratura dotychczas nie przedstawila przekonujacych
dowodow na sprawstwo. Sprawa jest watpliwa dowodowo nie tylko dlatego, ze
nie ma ciala domniemanej ofiary ani nawet jego fragmentow. Nieznana jest
nawet tozsamosc tego czlowieka.

– O ile on w ogole istnial…

– dodaje radca prawny, drugi obronca Roberta M. – Przeciez

kiedy czlowiek znika, jego bliscy, koledzy czy sasiedzi to zauwaza- ja.
Taki czlowiek zostalby przed 15 laty uznany za zaginionego.

WWiara sasiadow

wine aresztowanych nie wierzyli rowniez lokalni mieszkancy,

przekonani, ze kanibalizm ich znajomych to bzdury wyssane z palca. Jeden z
sasiadow uwaza, ze gdyby rzeczywiscie doszlo do takiej makabry i mezczyzni
mieliby smazyc ludzkie mieso nad ogniskiem, ktos na pewno poczulby ten
dziwny zapach i sie tym zainteresowal. Tymczasem nigdy nic takiego nie
zgloszono.

Glowny oskarzony, czyli Robert M., urodzil sie w 1976 roku. W momencie
popelnia- nia zbrodni mial 26 lat. Zalozyl rodzine, ma czworo dzieci.
Skonczyl tylko podstawowke, ale z zawodu byl spawaczem i to calkiem
niezlym. Pracowal glownie za granica – spawal na okretach w Belgii,
Francji, Holandii, Niemczech. Byl ceniony za swoje umiejetnosci, bo
pracodawcy dopytywali sie o niego nawet wtedy, gdy nie mogl juz swiadczyc
zadnych uslug, bo siedzial w areszcie tymczasowym. W jego wine nie wierzy
jego matka, ktora w roz- mowie z reporterem tygodnika “Polityka”, ze lzami
w oczach, opowiadala o niewinnosci syna i o tym, ze przez te sprawe stra-
cil rodzine. Zona zabrala dzie- ci i odeszla. Nie chciala miec z nim nic
wspolnego.

– To wszystko na podstawie calkowicie wyssanej z palca opo- wiesci –
mowila. Drugim z zatrzymanych byl Rafal O. Urodzony w 1979 roku, nie
pracowal. Utrzymywal sie z renty socjalnej. Trzeci to naj- starszy z calej
grupy, urodzony w 1961 roku, Sylwester B. On rowniez pracowal jako spawacz,
chociaz jego wyuczony zawod to slusarz mechanik. Ma rodzine i dwoje
doroslych dzieci. Ostatni z zatrzymanych – Janusz S., rocz- nik 1970.
Bezdzietny i nigdzie niezatrudniony na stale. Do momentu zatrzymania utrzy-
mywal sie z prac dorywczych. Wiekszosc z mezczyzn zamiesz- kiwala wies
Kolki. Jeden z tam- tejszych mieszkancow uwazal, ze oskarzeniami o
kanibalizm pro- kuratura i policja zrobily z mez- czyzn posmiewisko. On
rowniez nie uwazal, zeby mezczyzni byli zdolni do takiego okrucienstwa.

– To byly spokojne chlopaki, dla wszystkich to byl szok. Ale nikt nie
wierzy, ze oni to zrobili – mowil dziennikarzowi progra- mu “Uwaga” jeden z
mieszkan- cow wsi.

Proces trudny, Pale wina oczywista

ierwszy w powojennej Polsce proces o kani- balizm rozpoczal sie 22

lutego 2021 roku przed Sadem Okregowym w Gorzowie. Prowadzilo go dwoch
sedziow zawodowych i trojka lawnikow. Pelny zarzut sformulowany przez
prokurature obejmowal zabojstwo ze szczegolnym okru- cienstwem poprzez
dekapitacje zwlok, a nastepnie rozczlonko- wanie ciala, upieczenie i cze-
sciowa konsumpcje. Prokurator dodawal, ze mezczyzni okradli ofiare z
odziezy. Biorac pod uwage to, ze do momentu roz- poczecia rozprawy
tozsamosc zamordowanego nadal nie byla znana, przedstawiciel oskar- zyciela
byl nadzwyczaj pewny, ze ma racje i do opisywanej zbrodni rzeczywiscie
doszlo. Na potwierdzenie swoich slow przytaczal wyjasnienia zlozone przez
Rafala O. oraz wyniki prze- prowadzonego eksperymentu

procesowego. Na korzysc pro- kuratora dzialaly tez dowody zgromadzone w
sledztwie, ktore sprawialy, ze przebieg zdarzen ukladal sie w logiczna
calosc. Byl m.in. w posiadaniu nagran rozmow telefonicznych, ktore odbyly
sie miedzy podejrzany- mi. Jasno slychac na nich, ze rozmawiali oni na
temat jakiejs przejazdzki, ktora miala miejsce wiele lat wczesniej, a
ktorej skut- kiem moze byc dotkliwa kara w nich wymierzona. Miedzy soba
zapewniali sie o tym, ze beda milczec na ten temat.

Glowny oskarzony, Robert M., przez 4 lata sledztwa siedzial w areszcie
(uchylono go dopiero w czerwcu 2021 roku). Pozostali odpowiadali z wolnej
stopy. Prokurator domagal sie dla Roberta M. kary dozywotniego pozbawienia
wolnosci i odebra- nia mu praw publicznych na 10 lat. Janusz S. i Sylwester
B. powinni, wedlug prokurato- ra, spedzic w wiezieniu 25 lat i przez 8 lat
byc pozbawieni praw publicznych. Dla Rafala O. domagal sie najmniej surowej
kary – 14 lat wiezienia.

Ten ostatni, mimo ze w sledz- twie dosc ochoczo opowiadal o przebiegu
zbrodni znad jezio- ra, w sadzie juz nie byl tak roz- mowny. Jeszcze przed
procesem zmienil zdanie i tlumaczyl, ze do zabojstwa nie doszlo. Powiedzial
tak, bo mial zostac przez poli- cjantow sila zmuszony do zlo- zenia takich
wyjasnien.

O uniewinnienie swoich klientow wnosili wszyscy adwo- kaci oskarzonych.
Uwazali, ze nie ma zadnych wiarygodnych dowodow na potwierdzenie tez
prokuratury:

– Proces jest osobliwy. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo kogo zamordowano i
czescio- wo spozyto. Ja takiego procesu jeszcze nie widzialem. Jakby mi to
ktos opowiedzial kiedys, pomyslalbym, ze zartuje. Proces karny, z
wszystkimi regulami, sprawdza jakies urojenia, plot- ki. (…) Jeden z
oskarzonych sie przyznawal, ale podczas procesu odmawial udzielenia
odpowie- dzi. Nie potwierdzal, nie zaprze- czal – mowil mediom obronca
glownego oskarzonego.

Sklad sedziowski nie przy- chylil sie jednak do opinii adwo- kata i uznal,
ze Robert M. jest winny stawianych mu zarzutow. Skazal go na 25 lat
pozbawienia olnosci. Inaczej bylo w przy- padku pozostalych oskarzo- nych.
Sedzia nie dopatrzyl sie ich winy w zbrodni zabojstwa, natomiast zarzut
zbezczeszcze- nia zwlok przedawnil sie na 3 tygodnie przed rozpoczeciem
sprawy karnej, wiec mezczyz- ni nie mogli zostac skazani na zadna kare. Tym
bardziej, ze w polskim kodeksie karnym nie widnieje pojecie kanibalizmu. W
ich przypadku postepowanie zostalo umorzone.

Podczas oglaszania wyroku sedzia opisal przebieg zdarzenia, dal wiare
ustaleniom prokura- tury. Podkreslil role Rafala O. w zbieraniu dowodow.
Jego zda- niemdzialaniapolicjidoprowa- dzily do tego, ze przestal dusic w
sobie traumatyczne przezycie i zaczal o nim opowiadac.

– Mowil o tym, nie tylko podczas postepowania, ale takze w domu, sasiadowi,
nie zdajac sobie z tego sprawy, ze jest pod- sluchiwany – wyjasnial sedzia.

To jego zdaniem wystarczylo, by skazac Roberta M. Na poczet kary zaliczyl
mu 4 lata, ktore przesiedzial w areszcie tymczaso- wym. Wytlumaczyl tez,
dlaczego nie zdecydowal sie na dozywo- cie – jego zdaniem nalezy dac
Robertowi M. szanse na powrot do spoleczenstwa. Mezczyzna mial rodzine,
prace, ulozyl swo- je zycie. Wyrok 25 lat wiezienia umozliwia mu powrot do
tego.

Co ciekawe, odrebne zda- nie zlozyl drugi z sedziow. Na poczatku zaznaczyl,
ze wierzy, ze doszlo do makabryczne- go zdarzenia nad jeziorem, ze material
dowodowy jest kom- pletny i jedyna osoba, ktora moglaby dolozyc cos od
siebie jest Robert M., znajacy z pew- noscia tozsamosc ofiary.

Sedzia uznal jednak, ze samo wyjasnienie w postaci: “Wiesz, co masz robic”,
to za malo, zeby kogos skazac.

– Material po 15 latach jest tak skromny, ze nie mozemy na jego podstawie
budowac pewnych stwier- dzen.Pokuszesieostwierdzenie,ze ustalenia sadu sa
bardzo prawdo- podobne. Ja nie mam pewnosci. Uwazam wersje, ktora
przedstawil

UPIEKLI go nad ognIsKIEm

pan sedzia, za bardzo prawdopo- dobna, ale nie mam stuprocentowej pewnosci,
ze tak jest – mowil.

Wyrok byl nieprawomocny, a z racji tego, ze jeden z sedziow zlozyl zdanie
odrebne, uzasad- nienie musialo zostac wydane w ciagu tygodnia. Apelacje
zlo- zyla zarowno prokuratura, jak i adwokat Roberta M. Sprawe rozpatrywal
Sad Apelacyjny w Szczecinie, ktory uznal, ze oba wnioski o zmiane wyroku sa
merytorycznie bezzasadne.

– Obie apelacje byly meryto- rycznie nietrafne, mialy charak- ter
polemiczny. Ustalenia sadu nizszej instancji byly trafne, dla- tego wyrok
nie mogl sie zmienic. W mniemaniu sadu apelacyj- nego proces byl
sprawiedliwy – mowil przewodniczacy skladu sedziowskiego pod koniec mar- ca
2023 roku.

Tlumaczyl, ze sprawa byla niezwykle trudna, ale wyrok jest jak najbardziej
sluszny i dobrze objasniony.

– Sprawiedliwosc zostala wymierzona po latach, ale w rze- telnym procesie –
dodal w czasie ustnego oglaszania wyroku.

W trakcie apelacji Robert M. ponownie odpowiadal z wol- nej stopy. Byl
przekonany, ze w procesie przed sadem drugiej instancji zostanie
uniewinniony. Decyzja szczecinskiej Temidy o utrzymaniu skazujacego go
wyroku byla szokiem. Jednak po jego zakonczeniu policja zabrala go do
aresztu, a stamtad do zakla- du karnego, gdzie spedzi jeszcze 20 kolejnych
lat.

– 25 lat za nic – rzucil, gdy policjanci wyprowadzali go z sali zakutego w
kajdanki.

Matka mezczyzny i jego pla- czaca corka chcieli go pozegnac. Nie mieli na
to szansy, bo unie- mozliwili to obecni w sadzie policjanci.

– Moj syn nic nie zrobil. Moja emeryture jeszcze zabierzcie – krzyczala
starsza z kobiet.

Wyrok jest prawomocny. Obroncy skazanego przyslu- guje jeszcze kasacja do
Sadu Najwyzszego.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl