DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 298) (6788) 26 pazdziernika 2025r.
Pogoda
niedziela, 26 pazdziernika 9 st C
Deszcz
Opady:50%
Wilgotnosc:77%
Wiatr:29 km/godz.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Zyczymy z Kapitanem Smerfem milej niedzieli i przypominamy o Kalendarzach 🙂
Po kazdym przypomnieniu zamowien przybywa wiec przypominam 😉
Ania Iwaniuk
Witajcie smerfy
Czasem nachodza mnie refleksje jakim zlym czlowiekiem jestem. W swojej
pracy staram sie nie robic zbednych ruchow. Robie za co mi placa w sposob
sprawny wymagajacy minimum wysilku. Jednym z aspektow pracy starego jest
zarzadzanie zaloga. Po kilku bolesnych nauczkach przyjalem zasade ze jak
zalogant cos chce- zwlaszcza od biura to swoje zyczenia ma skladac na
pismie- zeby sie potem wrednie nie wypieral ze ja cos wymyslilem na jego
szkode. Oczywiscie ostrzegam go o mozliwych konsekwencjach ale zwykle nie
wierza. Tylko potem gdy chca awansu zalogowi wyjmuja jego teczke osobowa i
tam znajduja sie te wszystkie listy jak to zawodnik chce do domu bo corka
ma pierwsza komunie albo kilka listow jak to babcia umiera (kolejny raz),
Te wszystkie pomysly na zejscie zostaja w kadrach a ja jak Pilat umywam
rece., No i patrzac na te moje podle postepowanie uwazam ze podobnie
panstwa europejskie powinno podejsc do zyczen swoich muzulmanow
domagajacych sie prawa shariatu. Gdybym to ja zarzadzal krajem kazdy
muzulmanim z takim zyczeniem mial by je spelnione. Jak trudno znalesc
jakiegos tatara mulle co bez oporow bedzie zlecal katowi obcinanie
przestepcom tego i owego. Chetnych na posada kata w Polsce zapewne nie
zabraklo by. Oczywiscie zawsze twierdze ze obcinanie rak jest kiepskim
rozwiazaniem. Uwazam ze zamiennie powinno sie obcinac COCHONES. Pierwsze
jako ostrzezenie a drugie jako kara ostateczna (jak za pierwszym razem nie
wplynelo na zmiane postawy) Uwazam ze nie ma co z zawodnika robic kaleki
zeby znikal z renku pracy i zaczynal kariere zebraka. Natomist kastracja ma
ten plus ze zle zlodziejskie geny nie beda sie rozpowszechniac. Ciekawe jak
dlugo muzulmanie by trwali w swoim postanowieniu bycia karanym na zasadach
shariatu ? Oczywiscie lewactwo bredzace o prawach czlowieka szybko by sie
dowiedzialo ze wolnosc uprawiania religii jest wazniejsza a skoro ktos ma
wole bycia muzulmaninem to przeciez nie bedziemy mu tego zabraniac bez
wzgledu na konsekwencje. I tu pojawia sie kolejny temat. Co rusz pojawiaja
sie informacje o wzroscie liczby samobojstw, i dotyczy to i doroslych i
dzieci. No dzieci obserwujac codzienne zmaganie rodzicow zeby zwiazac
koniec z koncem i widzac do czego doprowadzaja nas elity nie widzi sensu
egzystencji. Znaczy kumaja co sie wokol dzieje i nie chca byc ofiarami
przez cale dlugie pracowite zycie. Najzabawniejsze ze w takich chwilach
rzad i jego organa przymusu nagle zaczynaja cenic zycie. Ja rozumiem ze
wiekszosc samobojstw to strata podatnika ale zeby az tak. To tak jak w
kryminalach. Bandzior bierze zakladnika a policja rzuca bron na ziemie. Za
cholere nie rozumiem tego. W takiej sytuacji gosc mierzy do zakladnika wiec
mozna a nawet nalezy go po prostu odstrzelic. Kilka trupow i szybko
rozejdzie sie wiesc ze nie warto bo to po prostu dla bandziora proba
samobojstwa. Proste i skuteczne a ile kosztow odpada. Zamiast dlugich
procesow, obciazania kosztem systemu wieziennictwa. Koszt jednej kuli i po
sprawie. Mysle ze przezywalnosc ofiar porwan tez by sie zwiekszyla. No ale
co poradze ze mam swoje poglady nieprzystajace do pobecnych lewackich norm.
Czytam jak to sie zadluzamy choc wiele glosow mowi ze to celowa proba
zniszczenia panstwa narodowego. Ja nie wiem. Trudno mi sie wypowiadac ale z
logika nie ma to nic wspolnego. I tyle na dzisiaj. Podoba mi sie ze w kilku
krajach europejskich rzady poszly pod prad i zakazuja zaslaniania twarzy w
miejscach publicznych w ramach walki z terroryzmem. Ale wisienka na torcie
bylo info ze rzad Holandi wystapil przeciw rzadowi Slowacji za to ze ci
wpisali do konstytucji za sa dwie plcie. Jaja jak berety, Czy Holendrzy
naprawde nie maja wiekszych zmartwien ?smerf kapitan weekendowy
Dowcip
Facet z USA zwiedzal Polske i sie zgubil. Zobaczyl rolnika pracujacego na
polu i zatrzymal sie zapytac o wskazowki. Rolnik powiedzial mu, jak dostac
sie do glownej drogi. Facet chcial troche pogadac, wiec pyta:
– To panska ziemia?
– Taa? odpowiedzial rolnik.
– Duza jest?
– No, zaczyna sie tam gdzie plynie strumien przy drodze, ciagnie sie przez
wzgorze az do tego miejsca, gdzie widac to wielkie drzewo. Siega od tamtej
stodoly do tej wielkiej sterty kamieni, tego plotu i biegnie az do tej
drogi.
– To piekne miejsce. Ale opowiem panu o mojej ziemi w Stanach. Wsiadam do
mojego samochodu na jednym koncu mojej farmy o wczesnym ranku. Jade caly
dzien i dopiero kiedy slonce zachodzi, docieram do konca mojej posiadlosci.
Co pan o tym mysli?
Rolnik mysli przez chwile i mowi:
– Tez mialem kiedys taki samochod.
“Chca odebrac Polsce prawo weta”? Czym straszy europoslanka. “Zabrac
resztki suwerennosci narodowej i stworzyc z UE superpanstwo zarzadzane z
Brukseli” – to ma byc cel przeglosowanej rezolucji Parlamentu
Europejskiego. To znaczy tak interpretuje to europoslanka Konfederacji Ewa
Zajaczkowska-Hernik, bo rzeczywistosc jest nieco inna. “Chca odebrac Polsce
prawo weta w UE!”- czytamy na grafice, ktora europoslanka Konfederacji Ewa
Zajaczkowska-Hernik opublikowala 22 pazdziernika 2025 roku na platformie X.
“Chca” odnosi sie do osob, ktorych portrety widac na obrazku. To
przewodniczaca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i troje polskich
europoslow: Michal Kobosko, Joanna Scheuring-Wielgus, Robert Biedron.
“Pilne i zle wiadomosci z Parlamentu Europejskiego. Wlasnie przeglosowano
rezolucje, ktora otwiera droge do likwidacji prawa weta dla Polski w
kluczowych decyzjach Unii Europejskiej! Absolutnym skandalem jest, ze
poparli to europoslowie z Lewicy i Polski2050 (Robert Biedron, Joanna
Scheuring-Wielgus i Michal Kobosko), ktorzy wprost zaglosowali przeciwko
Polsce. Wstyd i hanba!” – napisala Zajaczkowska-Hernik. Dzialania PE
ocenila jako probe zabrania “resztki suwerennosci narodowej” i stworzenia z
UE “superpanstwa zarzadzanego z Brukseli”. W dalszej czesci wpisu
europoslanka wymienila zalozenia rezolucji, ktora jej zadaniem ma odebrac
Polsce prawo weta. Maja byc to m.in. “likwidacja zasady jednomyslnosci w
Radzie, czyli pozbawienie Polski prawa weta w najwazniejszych sprawach” czy
“wprowadzenie zmian traktatowych, ktore maja scentralizowac UE i trwale
ograniczyc suwerennosc panstw czlonkowskich”. Ewa Zajaczkowska-Hernik
podkreslila, ze odbywa sie to “pod pretekstem przygotowania do przyjecia
nowych krajow, ale prawdziwy cel jest jasny – stworzenie scentralizowanego,
zbiurokratyzowanego superpanstwa, gdzie decyzje zapadaja ponad glowami
narodow” (pisownia wszystkich postow oryginalna). Jej post wygenerowal
ponad 126 tys. wyswietlen. Oburzeni internauci komentowali: “Czy mozna
opuscic ten eurokolchoz?”; “Czas najwyzszy na Polexit i wspolny front z
Wegrami i Slowacja. Czy nie ma w Polsce politykow, ktorzy mogliby pracowac
w tym kierunku?”; “Na naszych oczach buduje sie rezim. Kolejny”; “Musimy w
koncu wyzwolic sie spod brukselskiego dyktatu i odzyskac pelna suwerennosc
decyzji w sprawach naszych granic, gospodarki i wartosci”; “o to jest jedno
wyjscie… Wyjscie z Unii Europejskiej”.
Jednak czesc nie uwierzyla w slowa europoslanki. “I znowu klamiesz!”;
“Akurat polsce nic nie grozi”.
Bo droga do zmiany procedury glosowania w Unii Europejskiej, ktora moglaby
dotyczyc prawa weta, jest niemal tak samo zawila i dluga, jak do
ewentualnego wyjscia Polski ze wspolnoty. A pisanie o tym w kontekscie
cytowanej rezolucji moze wprowadzac czytelnikow w blad. Prawo weta dotyczy
decyzji podejmowanych w Radzie Unii Europejskiej. To organ skladajacy sie z
reprezentantow wszystkich krajow czlonkowskich. W zaleznosci od posiedzenia
moga to byc ministrowie lub ambasadorowie przy Unii Europejskiej.
W standardowej procedurze legislacyjnej w UE po przeglosowaniu danego
dokumentu przez Parlament Europejski trafia on wlasnie do Rady Unii
Europejskiej, gdzie odbywa sie ponowne glosowanie – tym razem z udzialem
jednego przedstawiciela dla kazdego z 27 krajow czlonkowskich.
Decyzje w Radzie UE sa podejmowane albo na zasadzie jednomyslnosci, albo
wiekszoscia kwalifikowana. Ta pierwsza oznacza, ze wszystkie 27 krajow musi
poprzec dany dokument, w drugiej do przyjecia regulacji wymagane jest 15 z
27 krajow reprezentujacych co najmniej 65 proc. ludnosci Unii Europejskiej.
Wspomniane przez Ewe Zajaczkowska-Hernik prawo weta dotyczy wiec zasady
jednomyslnosci, poniewaz w niej kazdy kraj moze zaglosowac przeciwko i
nawet jesli pozostale 26 krajow bedzie “za”, dokument nie zostanie
uchwalony. Generalnie wiekszosc decyzji Rady UE jest podejmowana
wiekszoscia kwalifikowana, ale istnieja konkretne obszary opisane w
traktatach, w ktorych wymagana jest jednomyslnosc wszystkich panstw. To m.in.
kwestie polityki zagranicznej i bezpieczenstwa, polityka podatkowa czy
przyznawanie nowych praw obywatelom Unii Europejskiej w zakresie polityki
socjalnej i zatrudnienia.
Prawo weta niejednokrotnie bylo stosowane przez wybrane panstwa, ktore
dzieki temu chcialy uchronic swoje interesy – a jednoczesnie blokowaly
podjecie waznych decyzji z punktu widzenia calej UE. Najdobitniej bylo to
widac w przyoadku sankcji nakladanych przez UE na Rosje, ktorym w roznych
okresach sprzeciwialy sie Austria, Wegry oraz Slowacja. Poniewaz sprawy
miedzynarodowe glosowane sa na zasadzie jednomyslnosci, ewentualne weto
jednego z tych krajow grozilo odrzuceniem sankcji. Ostatecznie w drodze
negocjacji zawsze udawalo sie przekonac kraj deklarujacy sprzeciw, ale
pokazalo to slabosc stosowanego rozwiazania. Szczegolnie w perspektywie
dalszego rozszerzania Unii Europejskiej o kolejne kraje. I wlasnie temu
rozszerzaniu byla poswiecona rezolucja, przed ktora ostrzega Ewa
Zajaczkowska-Hernik. Dotyczy “skutkow instytucjonalnych negocjacji w
sprawie rozszerzenia UE”; zostala przyjeta przez Parlament Europejski 22
pazdziernika 2025 roku. W tej rezolucji przypomniano tresc innej rezolucji
PE z 22 listopada 2023 roku “w sprawie propozycji Parlamentu Europejskiego
dotyczacych zmiany traktatow, w szczegolnosci w odniesieniu do rodzajow
wiekszosci w glosowaniach w Radzie”. W niej europarlamentarzysci prawie dwa
lata temu opowiedzieli sie za zaleceniem Komisji Spraw Konstytucyjnych
(AFCO) zmiany unijnych traktatow – w tym o rezygnacji z zasady
jednomyslnosci i zastapieniu jej wiekszoscia kwalifikowana, choc tylko w
wybranych sprawach.
W przyjetym 22 pazdziernika 2025 roku dokumencie o potencjalnych zmianach
napisano dosc ogolnie – to zreszta charakterystyczne dla samych rezolucji.
Czytamy wiec, ze “celem jednomyslnosci jest zapewnienie, aby uwzglednione
zostaly uzasadnione obawy wszystkich panstw czlonkowskich”, ale
jednoczesnie Parlament Europejski “uwaza, ze rozszerzona UE bedzie wymagac
bardziej zlozonej koordynacji w stawianiu czola wyzwaniom obecnego procesu
rozszerzenia”. Europoslowie uznali wiec, “ze w zwiazku z rozszerzeniem
nalezy rozwazyc przeglad funkcjonowania i procesu decyzyjnego Rady”, a
“wiekszosc kwalifikowana musi zostac ponownie okreslona, aby poprawic
rownowage miedzy wiekszymi i mniejszymi panstwami oraz utrzymac wyzsze
progi dla najwazniejszych i politycznie delikatnych”.
Ewa Zajaczkowska-Hernik, twierdzac, ze w ten sposob europoslowie “chca
odebrac Polsce prawo weta w UE”, nie wspomniala o najwazniejszej kwestii:
ze rezolucje Parlamentu Europejskiego nie sa prawnie wiazace. To jedynie
narzedzie do wyrazenia stanowiska i chociaz rezolucje moga wplywac na
kierunek unijnej polityki, nie maja mocy prawnej. Co by sie wiec musialo
stac, by faktycznie zmieniono zasade jednomyslnosci w niektorych kwestiach
na glosowanie wiekszoscia kwalifikowana?
Wieloetapowy proces wejscia w zycie zmian
Procedura zmian zapisow traktatow jest wieloetapowa. Propozycje musza
bowiem trafic najpierw do Rady Europejskiej, czyli na posiedzenie
wszystkich szefow panstw i rzadow unijnych. Gdy ci zwykla wiekszoscia
glosow opowiedza sie za rozpatrzeniem zaprezentowanych zmian,
przewodniczacy Rady Europejskiej zwoluje konwent zlozony z przedstawicieli
parlamentow narodowych, szefow panstw lub rzadow panstw czlonkowskich,
Parlamentu Europejskiego i Komisji. Grupa rozpatruje propozycje zmian i
przyjmuje – jak zapisano w Traktacie o UE: “w drodze konsensusu”, czyli
jednomyslnie – zalecenie dla konferencji przedstawicieli rzadow panstw
czlonkowskich. Nastepnie przewodniczacy Rady zwoluje konferencje
przedstawicieli rzadow krajow czlonkowskich, by ci uchwalili wspolnym
porozumieniem zmiany traktatowe.
Tak wiec by zmienic zapisy traktatu – a tym samym zmienic zasade
jednomyslnosci – kraje czlonkowskie, w tym Polska, musza sie zgodzic
jednomyslnie. Ponadto zmiany traktatowe musialyby zaakceptowac parlamenty
poszczegolnych krajow czlonkowskich, a wiec takze polski Sejm i to
wiekszoscia 2/3 glosow. Dlatego straszenie pozbawianiem Polski prawa weta
na podstawie pojedynczej rezolucji PE przeglosowanej w innej sprawie
wprowadza w blad. Niepoinformowanie przez Zajaczkowska-Hernik o tym, ze
rezolucja nie ma mocy prawnej, to kolejny poziom manipulacji.
Ostra krytyka Polskiej Agencji Kosmicznej w anonimowym liscie. Resort
“analizuje wszystkie sygnaly” Anonimowy list dotyczacy sytuacji w Polskiej
Agencji Kosmicznej (POLSA) trafil do mediow, w tym TVN24. Zdaniem autorow
listu nieprofesjonalnie dzialania w POLSA dotyczyly miedzy innymi misji
IGNIS z udzialem Slawosza Uznanskiego-Wisniewskiego. Ministerstwo Rozwoju i
Technologii zapewnilo, ze “zawsze szczegolowo analizuje wszystkie sygnaly”.
Agencja kieruje od pol roku prezeska Marta Wachowicz. Do wielu redakcji, w
tym do TVN24, trafil w czwartek anonimowy list zatytulowany “Jak w pol roku
zniszczyc Polska Agencje Kosmiczna – podsumowanie dotychczasowej pracy
nowej prezes POLSA”. Zostal wyslany z adresu POLSA ALERT.
“To mocny tekst i jesli przedstawione tam informacje sie potwierdza,
opisuje on bardzo powazny kryzys zarzadzania, komunikacji i wspolpracy w
POLSA, z bezposrednim wplywem na misje IGNIS i pozycje Polski w ESA
(Europejskiej Agencji Kosmicznej – red.). Wszystko to pod kierownictwem
nowej prezes POLSA dr Marty Wachowicz” – skomentowal Karol Wojcicki,
popularyzator astronomii, autor profilu “Z glowa w gwiazdach”, ktory
opublikowal tresc listu w mediach spolecznosciowych. “zwolnienie
rzeczniczki POLSA na 2 tygodnie przed misja Slawosza
Uznanskiego-Wisniewskiego i paraliz komunikacji misji”,
* “zwolnienie w czasie post flight touru dyrektor misji IGNIS w POLSA
odpowiedzialnej nie tylko za sukces misji, ale dalsze jej promowanie,
wczesniejsze powolanie na koordynatora misji pracownika z Zielonej Gory bez
jakiegokolwiek doswiadczenia organizacyjnego, celem oslabienia efektow
misji IGNIS”,
* “brak decyzyjnosci, brak wspolpracy z sektorem, lekcewazenie podmiotow
sektora kosmicznego”,
* “brak kontaktu i wspolpracy z ministrem nadrzednym wobec POLSA”,
* “brak kultury w relacjach – unikanie dziennikarzy, krzyczenie na
konferencjach prasowych, unikanie obecnosci na waznych wydarzeniach, strach
przed jakakolwiek konfrontacja”,
* “brak jakiegokolwiek doswiadczenia zarzadczego i kompetencji w zakresie
sektora kosmicznego”,
* “blokada obecnosci medialnej Slawosza Uznanskiego-Wisniewskiego po
powrocie z kosmosu, powodujaca kryzys wizerunkowy calej misji, pozniejsze
twierdzenie, ze ‘niech juz ciszej bedzie o tej misji, bo to nie jest
wazne’, odmawianie spotkan polskiemu astronaucie”,
* “niechec sektora kosmicznego do wspolpracy z POLSA, zniszczenie pozycji
agencji, budowanej od 10 lat, propozycje wchodzace w kompetencje sektora
kosmicznego i konkurowanie z podmiotami prywatnymi, pokazujace brak
kompetencji”.
Jak napisano, “to tylko kilka dokonan nowej Prezes POLSA”.
“Dezorganizacja pracy” Polskiej Agencji Kosmicznej
Zdaniem autorow listu “dzialania Ministerstwa Rozwoju i Technologii w
ostatnich miesiacach, w tym liczne zmiany personalne w Polskiej Agencji
Kosmicznej (POLSA), zostaly przeprowadzone w kluczowym okresie –
przygotowan do misji Slawosza Uznanskiego (IGNIS) oraz do Rady
Ministerialnej ESA, dotyczacej podzialu skladki Polski na programy ESA w
latach 2026 – 2028”. W efekcie, jak ocenili, “doprowadzilo to do powaznej
dezorganizacji pracy Agencji”.
Dodali, ze “rola POLSA w obszarze komunikacji i promocji misji polskiego
astronauty zostala sprowadzona do minimum, co skutkowalo utrata szansy na
wykorzystanie tego wydarzenia do wzmocnienia pozycji Polski w europejskim i
swiatowym sektorze kosmicznym”.
W liscie podano, ze “aktualnie POLSA nie posiada rzecznika”, bo
“rzeczniczka zostala zwolniona 2 tygodnie przed misja”. “Najnowsza
wiadomosc to zwolnienie ze skutkiem natychmiastowym kierujacej z ramienia
POLSA Misja IGNIS i tourem po Polsce Slawosza Uznanskego-Wisniewskiego – dr
Aleksandry Bukaly, pozostawiajaca bezmyslnie debriefing misji i dzialania
majace popularyzacje jej efektow, bez opiekuna i paralizujac spotkania
Polskiego Astronauty w calej Polsce” – czytamy.
Autorzy listu o “zaprzepaszczeniu potencjalnych kontraktow”
W ocenie autorow listu “POLSA utracila zdolnosc i w zakresie wspolpracy z
kimkolwiek”. “Brak decyzji w zakresie wspolpracy miedzynarodowej, w tym
niepodpisanie umowy o wspolpracy polsko-japonskiej, spowodowal
zaprzepaszczenie potencjalnych kontraktow o wartosci wielu milionow zlotych
dla polskiego przemyslu kosmicznego” – napisali. W liscie napisano, ze “w
srodowisku naukowym, przemyslowym i popularyzatorskim narasta przekonanie o
braku kompetencji obecnego kierownictwa POLSA, braku decyzyjnosci oraz
lekcewazacym podejsciu do przedstawicieli sektora”. Wedlug autorow prezes
Wachowicz “nie tylko zwleka ze spotkaniami, ale przychodzi na nie
merytorycznie nieprzygotowana”. “W innych sytuacjach odwoluje swoja
obecnosc” – dodali. Marta Wachowicz zostala powolana na prezeske Polskiej
Agencji Kosmicznej pod koniec kwietnia.
Poprzedni prezes Agencji profesor Grzegorz Wrochna zostal w marcu odwolany
przez owczesnego ministra rozwoju i technologii Krzysztofa Paszyka.
Przyczyna – jak poinformowalo ministerstwo – byly nieprawidlowosci w
wykonywaniu zadan zwiazanych z kierowaniem agencja.
20 lutego Paszyk wezwal Wrochne do zlozenia wyjasnien w sprawie
nieprawidlowosci w informowaniu o niekontrolowanym wejsciu w atmosfere
czlonu rakiety Falcon 9. Argumentowano wowczas, ze raporty POLSA nie
sygnalizowaly poziomu ryzyka. Zdaniem autorow listu “nowa prezes nie
posiadala doswiadczenia w kierowaniu duzymi instytucjami ani w zarzadzaniu
projektami o zasiegu miedzynarodowym”. “Proces decyzyjny w Agencji ulegl
istotnemu spowolnieniu. Prezes Wachowicz konsultowala niemal kazda decyzje
z resortem, co w praktyce doprowadzilo do paralizu organizacyjnego. W
okresie, gdy ministrem byl Krzysztof Paszyk, Agencja nie realizowala
zadnych istotnych projektow – srodki publiczne nie byly wydatkowane, a
wiele dzialan zostalo zablokowanych” – napisali.
“Srodowisko naukowe, przemyslowe i edukacyjne zgodnie ocenia, ze obecne
kierownictwo Polskiej Agencji Kosmicznej wykazuje sie brakiem kompetencji,
popelnia razace bledy i lekcewazy glos sektora” – czytamy miedzy innymi w
liscie.
“Obecna sytuacja jest postrzegana jako powazne zagrozenie dla rozwoju
polskiego sektora kosmicznego i zaprzepaszczenie dorobku ostatnich lat” –
napisali autorzy. Karol Wojcicki zaznaczyl w komentarzu, ze “to wszystko sa
tezy sygnalistow – wymagaja oficjalnych wyjasnien i weryfikacji”. “Maja one
jednak potwierdzenie w zdarzeniach, ktore mialy miejsce na przestrzeni
ostatnich kilku miesiecy” – dodal.
Stanowisko Ministerstwa Rozwoju i Technologii
Ministerstwo Rozwoju i Technologii w odpowiedzi na pytania Polskiej Agencji
Prasowej zapewnilo, ze “zawsze szczegolowo analizuje wszystkie sygnaly, w
tym wplywajace skargi, dotyczace jednostek nadzorowanych”. Odnosnie
powolania nowej prezes, resort podal, ze wybor jej kandydatury odbyl sie
zgodnie z zapisami ustawy o POLSA – sposrod osob wylonionych w drodze
otwartego i konkurencyjnego naboru. “Powolanie nastepuje po zasiegnieciu
opinii Rady Agencji, Ministra Obrony Narodowej oraz ministra wlasciwego do
spraw nauki i szkolnictwa wyzszego. Rada Agencji, Minister Obrony Narodowej
oraz minister wlasciwy do spraw szkolnictwa wyzszego i nauki przedstawili
pozytywna opinie o dr Marcie Ewie Wachowicz” – przekazal MRiT.
Redakcja tvn24.pl w piatek skierowala pytania do MRiT. Poprosilismy o
odniesienie sie do kwestii poruszonych w liscie. Zapytalismy tez miedzy
innymi o to, czy pracownicy Agencji zglaszali jakies nieprawidlowosci, jak
wygladaja kontakty POLSY z Ministerstwem Rozwoju i Technologii oraz jakie
byly powody zwolnienia rzeczniczki POLSA oraz dr Aleksandry Bukaly,
dyrektor Departamentu Strategii i Wspolpracy Miedzynarodowej.
Zwrocilismy sie tez z pytaniami do Polskiej Agencji Kosmicznej. Do momentu
publikacji artykulu nie otrzymalismy odpowiedzi z resortu ani z POLSY.
Afera PCK wraca. Jest nowe sledztwo. Prokuratura Okregowa we Wroclawiu
wszczela nowe sledztwo w sprawie afery we wroclawskim Polskim Czerwonym
Krzyzu. Sledczy sprawdzaja, czy wyprowadzane z organizacji pieniadze byly
wykorzystywane do finansowania kampanii wyborczych politykow Prawa i
Sprawiedliwosci – w tym Anny Zalewskiej, dzis europoslanki, a wczesniej
szefowej resortu edukacji. Pod koniec wrzesnia w Prokuraturze Okregowej we
Wroclawiu wszczeto nowe sledztwo w sprawie afery we wroclawskim Polskim
Czerwonym Krzyzu. Dotyczy prania brudnych pieniedzy – podal w piatek portal
Wyborcza.pl.
“Prokuratura bada, czy kradzione pieniadze szly na kampanie Anny Zalewskiej
i innych politykow PiS” – czytamy w artykule.
Wedlug Marcina Rybaka z “Gazety Wyborczej”, sledztwo zostalo wszczete w
wydziale ds. przestepstw gospodarczych. Ma dotyczyc prania brudnych
pieniedzy. Zgodnie ze stanowiskiem referenta sprawy, niestety nie moge
udzielic zadnych informacji w tym zakresie – poinformowala tvn24.pl
Karolina Stocka-Mycek, rzecznik prasowy Prokuratury Okregowej we Wroclawiu.
“Wyborcza” przypomniala, ze sprawa PCK znalazla sie w “raporcie Bodnara”.
Przygotowal go specjalny zespol w Prokuraturze Krajowej, ktory analizowal,
jak za rzadow PiS manipulowano sledztwami. Raport wskazal, ze polityczny
watek afery powinien byc zbadany w nowym sledztwie. Afera w dolnoslaskim
oddziale Polskiego Czerwonego Krzyza dotyczyla wyprowadzania majatku
organizacji. W gronie oskarzonych byl byly posel Prawa i Sprawiedliwosci
Piotr B., ktory byl wiceprezesem dolnoslaskiego oddzialu PCK. Oskarzono tez
bylych radnych z tej partii Rafala H. (prezesa PCK), Jerzego G. (dyrektora
PCK) oraz Jerzego S. (pracownika PCK). Jak wyliczono, straty wyniosly trzy
miliony zlotych. Prokuratura zarzucala oskarzonym m.in. dzialanie na szkode
PCK, przywlaszczenie srodkow finansowych oraz wyprowadzenie dochodowej
dzialalnosci do zewnetrznej fundacji. Wedlug sledczych proceder polegal na
wywozeniu odziezy z PCK i jej sprzedazy w komercyjnych punktach. Wedlug
wczesniejszych ustalan “Gazety Wyborczej” srodki z tej dzialalnosci mogly
zasilic kampanie Anny Zalewskiej, czemu sama europoslanka stanowczo
zaprzeczala. – Z duza przykroscia wysluchuje tego rodzaju insynuacji, tej
calej nagonki. Nie mam z zadnymi aferami nic wspolnego – mowila w 2019 roku
w “Rozmowie Piaseckiego”. W sprawie oskarzono lacznie dziesiec osob, w tym
bylych radnych i posla PiS. Sad uznal wiekszosc z nich za winnych,
wymierzajac kary od roku do 3,5 roku wiezienia, a takze nakazujac zwrot
milionowych kwot na rzecz PCK. Najwyzsza kare otrzymal byly dyrektor Jerzy
G., natomiast byly posel Piotr B. zostal skazany na 16 miesiecy wiezienia.
We wrzesniu 2018 r. wroclawska prokuratura poinformowala, ze umorzyla watek
sledztwa w sprawie nieprawidlowosci w dolnoslaskim oddziale PCK, ktory
dotyczyl nielegalnego finansowania kampanii wyborczej lokalnych politykow
PiS w wyborach samorzadowych w 2014 r.
Ten watek zostal umorzony – bo jak mowila owczesna rzeczniczka Prokuratury
Okregowej we Wroclawiu prokurator Malgorzata Klaus – sledczy nie dopatrzyli
sie przestepstwa.
– W uzasadnieniu tego postanowienia wskazano, ze wszelkie srodki pieniezne
na kampanie wyborcza zostaly w sposob prawidlowy wplacone, w granicach
okreslonych limitem, zas zrodla pochodzenia srodkow nie sa przez komitety
wyborcze badane – powiedziala wowczas prokurator Klaus.
Leszek Miller o wojnie w Ukrainie. Wypowiedzi, ktore ciesza Kreml. “Wezwal
Ukraine do uznania Krymu za rosyjski”, jego “slowa moga byc sygnalem, ze
kraje Unii Europejskiej zaczna deportowac Ukraincow” – informuja rosyjskie
media. O kogo chodzi? O Leszka Millera. Niektore wypowiedzi bylego premiera
o wojnie w Ukrainie brzmia bowiem jak echa przekazow Kremla. Powiela
falszywe narracje rosyjskiej propagandy, tlumaczac to “prawem obywatela”.
“Momentami nie poznaje pana, kiedy slysze to, co pan mowi” – tak Piotr
Krasko reagowal na slowa bylego premiera Leszka Millera, ktory 22
pazdziernika 2025 roku byl gosciem “Faktow po Faktach” w TVN24. Rozmowa
byla bowiem pelna emocji, gdyz Leszek Miller odnosil sie do zarzutow, ze
jego publiczne wypowiedzi i wpisy w mediach spolecznosciowych dotyczace
wojny w Ukrainie pokrywaja sie nieraz z narracja rosyjskiej propagandy. I
rowniez w trakcie tej rozmowy Miller powtarzal tezy – przedstawiajac je
jako opinie – ktore powielaly glosne przekazy rosyjskiej propagandy na
temat wojny w Ukrainie.
W pewnym momencie zapytany, czy wierzy szefowi SKW (gen. Jaroslaw Strozyk
byl gosciem programu przed Millerem – red.), ktory wczesniej mowil o
rosyjskiej odpowiedzialnosci za akcje sabotazu w Polsce, Miller powiedzial:
“Oczywiscie, ze wierze generalowi [Strozykowi], ale z doswiadczenia wiem,
ze dopoki nie ma tak zdecydowanej i kompetentnej wypowiedzi, to trzeba snuc
rozmaite hipotezy”. “Ale czy rozmaite hipotezy w sprawie podpalenia w
Polsce powinien snuc byly premier Rzeczpospolitej? To jest niebywale wazna
funkcja, nawet jezeli mowimy o bylym premierze” – zauwazyl Piotr Krasko.
“Ale ja przede wszystkim jestem obywatelem Rzeczpospolitej, ktory sobie nie
pozwoli zabrac zadnych praw, jakie mi przysluguja” – odparl Leszek Miller.
Piotr Krasko w rozmowie w TVN24 przytoczyl fragmenty wypowiedzi Leszka
Millera z 24 lutego 2025 roku. W programie “Najwazniejsze pytania” w Polsat
News byly premier, zapytany, po co Putin zaatakowal Ukraine, odparl: “Putin
twierdzi, ze w obronie rosyjskojezycznej ludnosci zaatakowanej przez
bojowki ukrainskie. Nawet nie przez wojsko, tylko przez takie
nacjonalistyczne stwory jak na przyklad Azow czy Prawy Sektor”.
Dopytany, czy w wierzy w te powody, Miler stwierdzil: “Wierze, ze zginelo
16 tysiecy ludzi”. Prowadzacy rozmowe Piotr Witwicki zauwazyl, ze kazdej
kolejnej wojnie wywolanej przez Putina towarzysza manipulacje i
dezinformacja. Na to Miller odparl:
FALSZ
To nie sa manipulacje. Ja dysponuje danymi z ONZ-u: 16 tysiecy
rosyjskojezycznych Ukraincow zostalo zabitych, czesto w bardzo okrutny
sposob, przez te nacjonalistyczne bojowki, ktore zareagowaly tak po
Majdanie, czujac sie silne i zdolne do wszystkiego.
– Leszek Miller
Polsat News, 25 lutego 2025
W “Faktach po Faktach” Miller poprawil swoja wczesniejsza wypowiedz –
stwierdzajac, ze zabito 14 tysiecy, a nie 16 tysiecy osob. Jednak Leszek
Miller falszywie przedstawia informacje z raportu. Dostepne raporty
Organizacji Narodow Zjednoczonych nie potwierdzaja tezy o rzekomych mordach
rosyjskojezycznej ludnosci w Ukrainie, ktorych mieliby sie dopuscic
ukrainscy nacjonalisci. Jeden z raportow ONZ (przygotowany w biurze
Wysokiego Komisarza do spraw Praw Czlowieka), opublikowany w styczniu 2022
roku – czyli tuz przed rosyjska pelnoskalowa inwazja na Ukraine – szacuje,
ze latach 2014 – 2021 w wyniku walk na wschodzie Ukrainy zginelo miedzy 14,2
a 14,4 tys. osob. Wyliczono: zginelo co najmniej 3,4 tys. cywilow, ok. 4,4
tys. ukrainskich zolnierzy i ok. 6,5 tys. czlonkow grup zbrojnych. Nie ma
tu mowy o kilkunastu tysiacach zamordowanych rosyjskojezycznych
mieszkancach Ukrainy. W marcu wypowiedz Leszka Millera weryfikowal portal
Demagog i TVP Info. Obie redakcje ocenily jego wypowiedz jako falsz. Slowa
bylego premiera nie tylko wprowadzaja w blad – powielaja wrecz kremlowskie
tezy. Bo wlasnie o popelnienie zbrodni ludobojstwa – bez wiarygodnych
dowodow – Kreml wielokrotnie oskarzal Ukraine. Tak tez Wladimir Putin
argumentowal rozpoczecie “specjalnej operacji wojskowej”, czyli
pelnoskalowej inwazji na Ukraine w 2022 roku. “Jej celem jest ochrona
ludzi, ktorzy przez osiem lat byli ofiarami zastraszania i ludobojstwa ze
strony kijowskiego rezimu” – przekonywal w przemowieniu tuz przed agresja
na Ukraine.
“Nie ma dowodow na to, ze etniczni Rosjanie sa przesladowani przez wladze
ukrainskie, a tym bardziej narazeni na eksterminacje z powodu narodowosci,
przynaleznosci etnicznej lub kulturowej” – w lutym 2022 roku odklamywali
przekaz Putina analitycy EUvsDisinfo, unijnej komorki dzialajacej w ramach
zespolu StratCom Europejskiej Sluzby Dzialan Zewnetrznych (EEAS).
Powolywali sie na raporty Rady Europy, Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw
Czlowieka i Organizacji Bezpieczenstwa i Wspolpracy w Europie. Piotr Krasko
pytal Leszka Millera o szereg jego wczesniejszych, budzacych watpliwosci
wypowiedzi dotyczacych Ukrainy i Rosji. Miedzy innymi o slowa z lutego
wypowiedziane w Radiu Zet. Wtedy byly premier odpowiedzial twierdzaco na
pytanie, czy podejrzewa ukrainskich agentow o podpalenia roznych obiektow w
Polsce. “Przed chwila szef SKW Jaroslaw Strozyk powiedzial, ze nie ma
watpliwosci, ze za przypadkami podpalenia w Polsce stoja rosyjskie sluzby,
ktore oplacaly, inspirowaly tych ludzi, ktorzy tego dokonali” – podkreslil
Krasko. Jak cytujemy wyzej, Miller przyznal, “ze wierzy generalowi, ale z
doswiadczenia wie, ze dopoki nie ma tak zdecydowanej i kompetentnej
wypowiedzi, to trzeba snuc rozmaite hipotezy”.
A potem zmienil temat i opowiedzial o rzekomej wypowiedzi jednej z
ukrainskich aktywistek dzialajacych w Polsce. “(…) Pamietalem taki wywiad
z pania Natalia Panczenko, ktora jest znana aktywistka ukrainska – Polka
zreszta, bo ma obywatelstwo – jak ona mowila, ze na terytorium Polski
zaczna sie podpalenia sklepow, jakies awantury i tak dalej”. Pytany co niby
z tego wynika, Miller dodal: “Pani z Ukrainy, ktora jest tutaj wysoko
notowana w Polsce, mowila o podpaleniach”. I zwrocil sie do Kraski: “To
panu jest obojetne, co ona mowi?”. “A to bylo przewidywalne, ze rosyjskie
sluzby beda destabilizowac sytuacje” – odparl prowadzacy. “Ale ona mowi
nie o Rosjanach, tylko mowi o Ukraincach” – stwierdzil premier.
Nie po raz pierwszy Miller krytykuje Panczenko za jej rzekome straszenie
nas Ukraincami. Na poczatku lutego w sieci pojawil sie przekaz, jakoby
Panczenko alarmowala, ze w Polsce moze dojsc do zamieszek i konfliktow
miedzy Polakami a Ukraincami. “Pani Panczenko powinna dzis juz byc w ABW i
byc przesluchana, czy ma informacje, ktore moga wskazywac na
przygotowywanie jakichs zamachow, czy jest powiazana ze srodowiskami, ktore
chcialyby zaklocic w Polsce proces wyborczy. Powinna byc deportowana” –
powiedzial 6 lutego w Radiu Zet byly premier. Nie tylko on wysunal taki
postulat. Posel Krzysztof Szymanski z Konfederacji z mownicy sejmowej
wzywal do “natychmiastowego i przymusowego wydalenia Natalii Panczenko z
terytorium Polski”. O jaka wypowiedz chodzi? Natalia Panczenko 3 lutego
byla goscinia 5 Kanalu, ukrainskiej telewizji informacyjnej. Zwiazana z
inicjatywa Euromajdan Warszawa aktywistka mowila tam m.in. o sytuacji
uchodzcow w Polsce, trwajacej prezydenckiej kampanii wyborczej oraz
towarzyszacemu jej wzrostowi antyukrainskiej retoryki w wypowiedziach
niektorych politykow, co przenosi sie na spoleczenstwo. Mowiac o
wykorzystywaniu napiec miedzy obywatelami Polski a Ukrainy do celow
politycznych, przestrzegala przed potencjalnymi tego konsekwencjami. “Dzis
co dziesiaty mieszkaniec Polski to Ukrainiec. Rozdmuchiwanie nieprzyjazni
miedzy Ukraincami a Polakami jest bardzo niebezpieczne, zwlaszcza dla
Polski. Bo to na terytorium Polski zaczna sie bojki, to na terytorium
Polski zaczna sie podpalenia jakichs sklepow, budynkow i tak dalej” –
stwierdzila.
Gdy o tej wypowiedzi zrobilo sie glosno, sama Panczenko kilkukrotnie
wyjasniala kontekst swoich slow. W tvn24.pl podkreslala, ze byla to jej
hipoteza. “Mowilam o tym, do czego moze dojsc, jesli politycy nadal beda w
swojej kampanii w sposob populistyczny grac na emocjach; beda siegac do
tematow, ktore dziela ludzi i nastawiaja ich przeciwko sobie. Mowilam o
tym, do czego moze doprowadzic podsycanie nastrojow ksenofobicznych w
Polsce” – tlumaczyla. “Mowilam o tym, co moze sie rozpetac, jesli politycy
sie rozpedza. Chodzilo mi o bezpieczenstwo Polski i bezpieczenstwo
mniejszosci w Polsce” – wyjasniala aktywistka. Podkreslila tez, ze “mowila
o tym nie bez powodu” – wskazujac m.in. na pozar w budynku centrum
informacyjnego Ukrainski Swiat, do jakiego doszlo w 2015 roku.
Teraz, po wystapieniu Millera w “Faktach po Faktach”, w komentarzu dla
redakcji “Polska i Swiat” TVN24 Panczenko ponownie wyjasnia: “Moja
rzeczywista wypowiedz zostala skrocona. Zostalo wyrwane z niej kilkanascie
sekund i zinterpretowane zupelnie inaczej”. W lutym w sprawie blednej
interpretacji slow aktywistki ukrainska ambasada w Polsce wystosowala apel.
“Ambasada zwrocila uwage na rozpowszechnianie w przestrzeni informacyjnej
Polski zmanipulowanych i nieprawdziwych informacji dotyczacych mozliwych
dzialan agresywnych ze strony Ukraincow mieszkajacych na terytorium
Rzeczypospolitej Polskiej, ktorych autorstwo przypisuje sie Pani Natalii
Panczenko” – czytamy. Ambasada podkresla, ze Panczenko “organizuje pomoc
dla walczacej Ukrainy i nieustannie dziala na rzecz rozwoju przyjaznych
stosunkow ukrainsko-polskich”, ze wzgledu na co juz “wielokrotnie byla
celem rosyjskich klamstw i kampanii dezinformacyjnych”. “Wicepremier
Gawkowski poinformowal, ze polski rzad zaplacil juz 200 mln. dolarow za
internet dla Ukrainy. W sondazu zleconym przez radio Zet 68 proc. badanych
jest przeciwnych finansowaniu internetu, 32 proc. popiera taka decyzje. Ze
swej strony ponawiam pytanie o podstawe prawna tej hojnosci” – tak 10 lipca
w serwisie X napisalLeszek Miller (pisownia postow oryginalna). Wpis
wyswietlono niemal 150 tys. razy. Tylko ze takiego sondazu Radia Zet nie
bylo. Byla tylko internetowa sonda zrobiona 11 marca podczas programu “Gosc
Radia Zet”. Wowczas w studiu goscil wicepremier i minister cyfryzacji
Krzysztof Gawkowski. Internauci, podobnie jak polityk, mieli odpowiedziec
na pytanie prowadzacego Bogdana Rymanowskiego: “Czy Polska powinna
finansowac internet dla Ukrainy?”. Gawkowski odpowiedzial twierdzaco.
Wiekszosc internautow w sondzie miala inna opinie. “Tak” odpowiedzialo
tylko 32 proc., “nie” – 68 proc. Wyniki sondy opublikowano na platfomie X.
W pytaniu zadanym w programie chodzilo o system Starlink, ktory zapewnia
szerokopasmowy dostep do internetu dzieki sieci satelitow. Temat ten
pojawil sie z powodu wymiany wpisow miedzy ministrem spraw zagranicznych
Radoslawem Sikorskim a Elonem Muskiem, wlasciciela firmy SpaceX i systemu
Starlink. “(…) Moj system Starlink jest kregoslupem ukrainskiej armii” –
napisal Musk. W odpowiedzi Sikorski podal, ze starlinki dla Ukrainy
finansuje polskie Ministerstwo Cyfryzacji kwota okolo 50 milionow dolarow
rocznie. Musk odparl, ze to mala czesc kosztow. Wrocmy jednak do wpisu
Leszka Millera. Sonda internetowa to nie to samo co sondaz. Glosowanie w
sieci otwarte dla wszystkich nie jest reprezentatywne, nie odzwierciedla
opinii calego spoleczenstwa. Sondaz natomiast to badanie prowadzone zgodnie
z przygotowana metodologia na losowo dobranej probie, ktore juz pozwala
wnioskowac o pogladach spoleczenstwa. Mylenie tych pojec moze prowadzic do
blednych ocen nastrojow spolecznych i manipulacji opinia publiczna.
A sugerowanie, ze wedlug badan/sondazy wiekszosc Polakow sprzeciwia sie
finansowaniu szerokopasmowego internetu dla Ukrainy, to narracja
wspolgrajaca z rosyjskimi interesami. Rosji byloby na reke, gdyby Ukraina
stracila te forme pomocy. To wlasnie Starlink jest podstawowym narzedziem
komunikacji ukrainskiej administracji oraz wojska. Nalezy tez podkreslic,
ze jednym ze stalych celowrosyjskiej dezinformacji od poczatku
pelnoskalowej inwazji jest zniecheceniezachodnich sojusznikow do udzielania
Ukrainie dalszej pomocy. Tezy gloszone przez Leszka Millera moga byc tez
wykorzystywane do wewnetrznej rosyjskiej polityki. Tak stalo sie z
wypowiedzia bylego premiera z 24 kwietnia 2025 roku w programie “Gosc Radia
Zet”. “Czy Ukraina powinna zgodzic sie na oddanie Krymu za cene pokoju?” –
pytalBogdan Rymanowski. Miller odpowiedzial: “Tak. Dlatego ze, jak sadze, w
Waszyngtonie podjeto juz wszystkie niezbedne decyzje”. W jego opinii
Amerykanie byli “bliscy podjecia decyzji wycofania sie z pomocy dla
Ukrainy, co by oznaczalo, ze sytuacja Ukrainy zdecydowanie sie pogorszy”.
“Jestem po stronie zawarcia nawet watlego pokoju” – dodal.
Odpowiedz Millera zostala odnotowana w Moskwie. Rosyjskie agencje
informacyjne TASS i Ria Novosti jeszcze tego samego dnia informowaly: “Byly
premier Polski Leszek Miller wezwal Ukraine do uznania Krymu za rosyjski”.
Przekaz powielily rosyjskie media – w tym te znane z szerzenia
propagandowych przekazow Kremla jak Bez Formata, Crimea-news.com, News.ru i
“Komsomolska Prawda”. Dwa ostatnie portale tak w tytulach przedstawily
wypowiedz polskiego polityka: “Polska zwrocila sie do Ukrainy z ostrym
apelem w sprawie Krymu”; “Polska wezwala Ukraine do rezygnacji z dziwnych
ambicji: konflikt moze sie zakonczyc”. Wowczas na dzialania rosyjskich
mediow zwrocil uwage doktor Michal Marek, badacz dezinformacji i zalozyciel
Centrum Badan nad Wspolczesnym Srodowiskiem Bezpieczenstwa. “(…) Rzecz
dotyczy nie tylko promowania w Polsce zgodnych z interesem Rosji tez nt.
‘potrzeby’ uznania przez Kijow Krymu za rosyjski, lecz rowniez
uwiarygodnienia wlasnego przekazu przez Moskwe (na potrzeby realizacji
celow wewnetrznych)” – ocenil w serwisie X. W 2014 roku Rosja anektowala
Krym (Autonomiczna Republike Krymu i miasto Sewastopol) bedacy czescia
Ukrainy. Unia Europejska stoi na stanowisku, ze nie uznaje i nie uzna
nielegalnej aneksji Krymu przez Federacje Rosyjska. Kreml od lat
siejedezinformacyjne przekazy, ktore maja przedstawiac Rosje jako “zbawce”
Krymu. Tak usprawiedliwia nielegalna aneksje i zabiega o miedzynarodowe
uznanie obecnego statusu Krymu.
Miller o Ukraincach w Polsce w wieku poborowym. “Bron, ktora mozemy
podarowac”
Jest wiecej przykladow na to, jak slowa bylego premiera Polski sa zgodne z
tym, co przekazuje Rosja, i jak sa cytowane w rosyjskich mediach
propagandowych. Przywolajmy jeden z ostatnich dni. 19 pazdziernika w
mediachspolecznosciowych “Super Expressu” opublikowano fragment podcastu
“Alfabet Millera”, ktory od poczatku 2025 roku pojawia sie na kanale
YouTube gazety. Nagranie zaczyna sie od takich slow Millera: “Ja uwazam, ze
mamy jedna bron, ktora mozemy podarowac Ukraincom”. Potem uscisla, o kogo
mu chodzi: “Mlodych Ukraincow w wieku poborowym. Bo to jest cos
dziwacznego, ze tyle milionow mlodych mezczyzn wyjechalo z Ukrainy i nie
chca walczyc o swoj kraj”.
Z Millerem polemizuje dziennikarz Jacek Prusinowski. “Ale to chyba nie jest
nasza rzecz, zebysmy my… No co, polskie sluzby maja wylapywac mlodych
mezczyzn w poborowym wieku?” – pyta. “Ja sie dziwie, [ze] sily ukrainskie
wola polowac na obywateli ukrainskich na ulicach Ukrainy” – odpowiada
Miller. I proponuje: “Niech tutaj przyjada. Niech wyciagna tych swoich”.
Prusinowski zauwaza, ze prawnie takie rozwiazanie nie byloby proste, na co
Miller stwierdza: “To niech robia to polskie jednostki policyjne, czy
jakies takie, no”. Te slowa nie umknely uwadze rosyjskich mediow. “Polski
polityk znalazl dla Ukrainy ostateczna ‘bron’ do pokonania Rosji” – podaje
w tytule rosyjski portal Bloknot.ru. Znany jest z szerzenia rosyjskich
przekazow dezinformacyjnych. W tekscie o wypowiedzi Millera cytuje
komentarz jednego z rosyjskich kont na Telegramie. Jego autorzy “nie
wykluczaja, ze slowa polskiego polityka moga byc swego rodzaju sygnalem, ze
kraje Unii Europejskiej zaczna deportowac Ukraincow” – opisuje portal.
Rosyjska strona propagandowa Lenta.ruprzekonywala, ze slowa Millera o
mlodych Ukraincach w wieku poborowym padly na antenie TVN24 – to nieprawda.
Nastepnie tak relacjonowala slowa premiera: “Nazwal dziwna sytuacje, w
ktorej terytorialne centra rekrutacyjne (TCK, odpowiednik komendy wojskowej
– red.) zabieraja ludzi z ulic ukrainskich miast, zamiast odsylac uchodzcow
z Polski do ojczyzny”. “W polskiej telewizji Miller zauwazyl, ze Polska
moze w kazdej chwili wzmocnic ukrainskie sily zbrojne, deportujac na
Ukraine setki tysiecy mezczyzn w wieku poborowym, ktorzy unikneli poboru” –
czytamy w kremlowskim portalu Topwar.ru. “Biorac pod uwage rosnace
zmeczenie Polski przyjmowaniem ponad miliona obywateli Ukrainy, jest
prawdopodobne, ze Warszawa wkrotce rozpocznie deportacje potencjalnych
poborowych z powrotem na Ukraine” – pisze autor. To tylko czesc publicznych
wypowiedzi Leszka Millera z ostatnich miesiecy majacych charakter
antyukrainski i wpisujacych sie w narracje zbiezne z przekazem rosyjskiej
propagandy. Nie dziwi wiec, ze slowa bylego premiera Polski sa
wykorzystywane przez kremlowskie osrodki informacyjne. W polskim
spoleczenstwie zapewne rowniez rezonuja.
Nastolatek polknal blisko 100 magnesow. Lekarze musieli usunac mu czesc
jelita. Przypadek 13-latka w Nowej Zelandii zaszokowal opinie publiczna.
Chlopiec trafil do szpitala po czterech dniach uogolnionego bolu brzucha.
Okazalo sie, ze polknal dziesiatki silnych magnesow, ktore kupil na
popularnej platformie internetowej. Chirurdzy musieli pilnie interweniowac
i usunac mu czesc jelita. Teraz przestrzegaja rodzicow. Chlopiec przyznal,
ze okolo tydzien wczesniej polknal okolo 80-100 magnesow neodymowych o
wymiarach 5×2 mm, zakupionych w zagranicznym serwisie internetowym (Temu) –
podali chrurdzy z Tauranga Hospital, ktorzy opisali ten przypadek na
stronach “New Zealand Medical Journal”. Okazalo sie, ze mimo, iz w Nowej
Zelandii obowiazuje zakaz sprzedazy magnesow online od 2014 roku, dzieci
wciaz z latwoscia moga je kupic w internecie za niewielkie pieniadze.
“Moga wyrzadzic ogromne szkody”
Magnesy, ktore polknal chlopiec, uchodza za jedne z najsilniejszych.
Wytwarzane z neodymu, metalu ziem rzadkich. Lekarze ostrzegaja, ze po
polknieciu takie magnesy moga przebijac sciany jelit, powodujac zagrozenie
zycia. Nowozelandzcy badacze wskazuja, ze najnowszy przypadek podkresla
zagrozenia, jakie niosa internetowe rynki dla populacji
pediatrycznej. Male, silne magnesy sa czesto sprzedawane jako zabawki,
zestawy do ukladania roznych ksztaltow lub gadzety antystresowe. –
Niestety, zazwyczaj maja postac kolorowych kulek, ktore latwo przyciagaja
uwage dzieci. Tak naprawde sa one tak niebezpieczne, ze sprzedaz w
niektorych sytuacjach jest zakazana zarowno w Australii, jak i w Nowej
Zelandii – powiedziala prof. Alex Sims z Uniwersytetu w
Auckland. Nowozelandzkie prawo zakazuje sprzedazy takich magnesow do uzytku
osobistego i domowego, ale nadal moga byc one stosowane w instytucjach
edukacyjnych lub jako elementy innych produktow. Problem egzekwowania prawa
nasila sie, gdy – jak zauwazaja autorzy – produkty sa kupowane na
zagranicznych platformach internetowych. – Sa latwo dostepne dla dzieci, a
zakupy sa tanie i czesto nie wymagaja weryfikacji wieku – dodala dr Sims.
Poruszyla tez wazny problem kontroli rodzicielskiej. – Rodzice nie powinni
pozwalac dzieciom na samodzielne zakupy w internecie – wszystkie zakupy
powinny byc dokonywane lub przynajmniej nadzorowane przez doroslych –
podkreslila.
Przedstawiciele platformy Temu poinformowali, ze po uzyskaniu informacji o
incydencie rozpoczeli wewnetrzne postepowanie wyjasniajace. “Jest nam
bardzo przykro z powodu tego zdarzenia i zyczymy chlopcu pelnego i
szybkiego powrotu do zdrowia” – przekazala firma w oswiadczeniu cytowanym
przez Radio New Zealand. “Bardzo powaznie traktujemy kwestie bezpieczenstwa
produktow i nieustannie monitorujemy nasza platforme, aby miec pewnosc, ze
sprzedawcy przestrzegaja przepisow bezpieczenstwa obowiazujacych na
rynkach, na ktorych dzialaja” – podano w komunikacie Temu.
Niebezpieczne sa takze baterie
Silne magnesy to niejedyne zagrozenie dla dzieci. O tym, jakie grupy
zabawek moga byc niebezpiecznie dla najmlodszych, pisalismy w tvn24.pl.
Pierwsza sa wszystkie te, ktore zawieraja baterie, zwlaszcza te plaskie,
“guzikowe”. – Jesli taka bateria zostanie polknieta przez dziecko, to jako
cialo obce moze spowodowac niedroznosc drog oddechowych i szybka dusznosc.
Baterie takie moga sie tez przykleic do przelyku. W wilgotnym, pokrytym
slina srodowisku, zamyka sie obwod elektryczny i wskutek porazania pradem
moze dojsc do martwicy przelyku, ktory jest bardzo cienka struktura
miesniowa. Doprowadzenie do martwicy sprawia, ze wszystko, co dziecko
przelyka, przedostaje sie do srodpiersia. Dochodzi do stanu zapalnego,
ktory niesie bezposrednie zagrozenie zycia. Smiertelnosc jest bardzo wysoka
– mowil laryngolog, dr hab. n. med. Miroslaw Szczepanski, autor bloga i
kanalu na Instagramie Laryngologia po prostu. Polkniecie baterii moze sie
tez wiazac z ryzykiem zatrucia lub chemicznego uszkodzenia sluzowek.
Wydostaja sie z nich bowiem rozne kwasy i zasady, a takze lit czy olow.
Zwlaszcza te dwa ostatnie wykazuja silne dzialanie toksyczne na uklad
nerwowy.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl