Dzien dobry – tu Polska – 26.08.2025

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 238) (67838) 26 sierpnia 2025r.

Pogoda

wtorek, 26 sierpnia 18 st C

Czesciowe zachmurzenie

Opady:50%

Wilgotnosc:84%

Wiatr:13 km/godz.

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

Pozdrawiam Was z pieknego Podlasia a dokladnie z Zabuza nad Bugiem ktore,
zeby bylo smieszniej to miejscowosc ta lezy w wojewodztwie mazowieckim,
kawalek dalej jednak jest juz autentyczne Podlasie 😉

Milego dnia 🙂

Ania Iwaniuk

Dowcip

Zona do meza: “Kochanie, czy wiesz, ile trzeba biegac, zeby spalic jednego
paczka?” Maz (niechetnie): “A po jakiego diabla palic paczki?!”

Polacy rzucili sie na te auta. Skokowy wzrost i kolejny rekord. Liczba
osobowych samochodow calkowicie elektrycznych (BEV) wzrosla w Polsce o
ponad 50 procent rok do roku, osiagajac na koniec lipca 93 761 sztuk –
wynika z raportu PEVO Index. Lacznie z pojazdami dostawczymi i ciezarowymi,
flota BEV przekroczyla 100 tysiecy. Dynamicznie rosnie takze infrastruktura.

Zgodnie z raportem, wsrod 102 tys. 915 aut calkowicie elektrycznych byly
samochody osobowe, dostawcze i ciezarowe.

Liczba aut osobowych wyniosla 93 tys. 761 sztuk – o 51 procent wiecej rok
do roku, a flota calkowicie elektrycznych samochodow dostawczych i
ciezarowych zwiekszyla sie do 9 tys. 371 – o 35 procent wiecej. Park
osobowych, wodorowych FCEV liczyl 494 – o 108 procent wiecej w ujeciu
rocznym. Najpopularniejszymi nowymi osobowymi modelami BEV (samochodow
calkowicie elektrycznych) w lipcu byly: Citroën C3 (378 zarejestrowanych
aut), BMW X2 (277) oraz BYD Dolphin Surf (203).

Kolejny rekord

Udzial BEV na rynku nowych samochodow osobowych w lipcu 2025 r. wyniosl 7,6
procent, co stanowi kolejny z rzedu rekord na polskim rynku
elektromobilnosci. W Polsce na koniec lipca tego roku dzialalo 10 tys. 730
ogolnodostepnych punktow ladowania – o 42 procent wiecej rok do roku, w tym
7 tys. 110 punktow ladowania pradem przemiennym AC (wzrost o 33 procent)
oraz 3 tys. 620 pradem stalym DC (o 63 procent wiecej). Wzdluz
Transeuropejskiej Sieci Transportowej TEN-T bylo dostepnych 1 tys. 34
punkty ladowania, o 32 procent wiecej niz w lipcu 2024 roku. Najlepiej
rozwinieta infrastruktura ladowania byla w Warszawie (813 punktow w lipcu
2025 roku), a kolejne miejsca zajely: Gdansk (354), Krakow (315) Poznan
(308) oraz Szczecin (298). Pod koniec lipca tego roku liczba ogloszen
uzywanych BEV na portalu Otomoto wynosila 4 tys. 375. To spadek o 4 procent
r/r. Udzial ogloszen samochodow calkowicie elektrycznych w lacznej liczbie
ogloszen pojazdow uzywanych wyniosl 1,1 procent Najpopularniejszymi pod
wzgledem podazy modelami BEV na wtornym rynku e-mobility w Polsce byly:
Nissan Leaf (250 ogloszenia w lipcu tego roku ze srednia cena 54 tys. 530
zl), Tesla Model 3 (249 ogloszen ze srednia cena 112 tys. 310 zl) oraz BMW
i3 (172 ogloszen ze srednia cena 67 tys. 566 zl).

Reklamowka za tysiace zlotych. Luksusowy dom mody po raz kolejny szokuje.
Dom mody Balenciaga po raz kolejny zaskakuje – tym razem proponuje torebke,
ktora wyglada jak… zwykla sklepowa reklamowka. Model Marché Packable Tote
Bag Medium, pochodzacy z zimowej kolekcji, kosztuje 995 dolarow, czyli
ponad 3,6 tysiaca zlotych. W tej cenie mozna miec nadzieje, ze posluzy
dluzej niz jednorazowa siatka z supermarketu. Balenciaga wyraznie
inspirowala sie sklepowymi siatkami – torebka ma nawet wyrazne zagniecenia.

Zwykla siatka czy luksusowy dodatek?

Od tych tanich jednorazowek, poza cena oczywiscie, odroznia ja material, z
ktorego zostala wykonana. Marché Packable Tote Bag Medium to polaczenie
wytrzymalych materialow, jak poliamid i Dyneema.

Dzieki nim udzwignie nawet najciezsze zakupy czy niezbedne przybory – do 10
kilogramow – jak zapewnia ten francuski dom mody o hiszpanskim rodowodze.
Na niebieskiej torbie, obok wyraznego logo marki, znajdziemy rowniez adresy
dwoch paryskich sklepow Balenciagi i adres strony internetowej.

– To plastikowa torba, ktora przypomina plastikowa torbe – kpia internuaci.
To juz kolejny prowokujacy projekt Balenciagi w ostatnich latach. Wczesniej
dom mody lansowal m.in. trampki, ktore wygladaly na mocno zniszczone,
brudne i podarte. Ich cena wynosila okolo 8 tys. zl.

Pozar w garazu podziemnym w Zabkach. Przy tej samej ulicy niedawno palil
sie blok. W niedziele wieczorem w Zabkach pod Warszawa w garazu podziemnym
budynku wielorodzinnego wybuchl pozar. Splonelo kilka samochodow. Nagrania
z akcji gasniczej otrzymalismy na Kontakt24. Zgloszenie o pozarze w garazu
podziemnym jednego z blokow przy ulicy Powstancow strazacy otrzymali w
niedziele o godzinie 21.27.

– Po przybyciu na miejsce zastali bardzo duze zadymienie wydobywajace sie z
kanalow wentylacyjnych oraz otwartej hali garazowej. Trwala samodzielna
ewakuacja mieszkancow. We wnetrzu hali strazacy zastali rozwiniety pozar
pieciu samochodow – powiedzial mlodszy kapitan Jan Sobkow z Komendy
Powiatowej Panstwowej Strazy Pozarnej w Wolominie.

Strazak poinformowal, ze w wyniku pozaru splonelo piec samochodow. – Nie ma
informacji o osobach poszkodowanych. W kulminacyjnym momencie pozaru w
akcji gasniczej bralo udzial lacznie 13 zastepow strazy pozarnej –
zaznaczyl Sobkow. Przyczyny pozaru wyjasnia policja. – Jest zbyt wczesnie,
zeby stawiac hipotezy na temat przyczyn pozaru. Na miejscu policjanci
wspolpracuja z bieglym z zakresu pozarnictwa. Dopiero po sporzadzeniu
ekspertyzy przez bieglego bedzie mozna powiedziec wiecej o przyczynach tego
zdarzenia – przekazala nam aspirant Monika Kaczynska z Komendy Powiatowej
Policji w Wolominie. To juz drugi powazny pozar przy tej samej ulicy w
ciagu dwoch miesiecy. W pozarze bloku przy ulicy Powstancow, do ktorego
doszlo 3 lipca, ogien zabral dach nad glowa ponad 500 osobom. Spalilo sie
poddasze i gorne kondygnacje bloku, pozostale mieszkania zostaly zalane. W
sumie zniszczonych zostalo ponad 200 lokali. Nadzor budowlany podjal
decyzje o wylaczeniu budynku z uzytkowania. Trwaja prace nad ekspertyza
dotyczaca jego stanu po pozarze.

Kraj potwierdza mozliwosc wyslania wojska do Ukrainy. “To nie jest
drobnostka” Premier Finlandii Petteri Orpo potwierdzil, ze jego kraj bedzie
zaangazowany wojskowo w gwarancje bezpieczenstwa dla Ukrainy. To nie jest
drobnostka wyslac finskich zolnierzy na misje bojowe – stwierdzil premier
Petteri Orpo w wywiadzie dla radia Yle.

– Ze wzgledu na szczegolna pozycje Finlandii, jako kraju sasiadujacego z
Rosja, decyzja o konkretnej roli kraju w budowe gwarancji bezpieczenstwa
dla Ukrainymusi zostac najpierw omowiona w parlamencie – powiedzial premier.

Szef finskiego rzadu nie wykluczyl, ze jego kraj udzieli pomocy Ukrainie w
postaci na przyklad ograniczonego udzialu sil powietrznych lub morskich.
Przypomnial, ze Finlandia od poczatku wojny obronnej Ukrainy jest
zaangazowana politycznie i wojskowo poprzez systematyczne dostawy pomocy
zbrojeniowej oraz szkoleniowej dla ukrainskiej armii. Ponadto od lutego
tego roku wspoltworzy tzw. koalicje chetnych, czyli panstw wspierajacych
Ukraine, pod przywodztwem Wielkiej Brytanii i Francji.

Gwarancje bezpieczenstwa dla Ukrainy i zabezpieczenie granicy “co do
milimetra”

Szef finskiego rzadu wyjasnil, ze ogolne ramy gwarancji bezpieczenstwa dla
Ukrainy dotycza przede wszystkim wzmocnienia istniejacych zdolnosci tego
kraju. Rosja twierdzi, ze nie akceptuje zachodnich wojsk w Ukrainie. W
odpowiedzi mozemy powiedziec, ze nie akceptujemy rosyjskich wojsk na
Ukrainie – stwierdzil Orpo, odnoszac sie do zadan Moskwy. Jesli Rosja nie
zaangazuje sie w proces pokojowy, zaangazowanie USA w bezpieczenstwo
Ukrainy rowniez zostanie wzmocnione – uwaza premier. Z kolei zdaniem
ministra obrony Anttiego Hakkanena “zachodni sojusznicy rozumieja, ze
Finlandia ma ponad 1300 km wspolnej granicy z Rosja i priorytetem jest jej
zabezpieczenie, co do milimetra”. To zostanie uwzglednione w ustalaniu
gwarancji, a obecnie analizowane sa rozne opcje – podsumowal szef finskiego
resortu obrony. Dotychczasowa linia wladz zakladala, ze glownym zadaniem
finskiej armii jest obrona wlasnego terytorium.

Wnosza do kawiarni drukarki, stawiaja przegrody. “Musialem zablokowac
dostep do gniazdek” W seulskiej dzielnicy Daechi wlasciciele kawiarni
blokuja dostep do gniazdek, a Starbucks wprowadza zasady ograniczajace
wnoszenie monitorow i drukarek. Powodem jest rosnaca liczba tak zwanych
cagongjok – osob, ktore calymi dniami zajmuja stoliki, traktujac kawiarnie
jak biura. Hyun Sung-joo dobrze pamieta tamten dzien. Do jego kawiarni w
seulskiej dzielnicy Daechi wszedl mlody klient, rozlozyl dwa laptopy,
podpial szesciogniazdkowy przedluzacz i urzadzil sobie biuro na caly dzien.
– W koncu musialem zablokowac dostep do gniazdek – przyznaje. – Przy
tutejszych czynszach trudno prowadzic kawiarnie, jesli ktos zajmuje stolik
od rana do wieczora – dodaje w rozmowie z BBC.

Wnosza do kawiarni drukarki, stawiaja przegrody

Zjawisko cagongjok widac dzis w calej Korei Poludniowej – szczegolnie w
dzielnicach pelnych studentow i pracownikow biurowych. W odpowiedzi
Starbucks Korea oglosil nowe zasady dla swoich lokali. Maja one ukrocic
“skrajne przypadki”, kiedy klienci wnosza do kawiarni monitory, drukarki,
stawiaja przegrody albo na dlugie godziny zostawiaja zajete stoliki bez
opieki.

Pracownicy nie beda nikogo wypraszac, lecz dyskretnie zwracac uwage i
udzielac wskazowek. Siec przypomina tez, ze zdarzaly sie kradzieze
pozostawionych rzeczy. – To krok w strone bardziej komfortowej atmosfery –
podkreslono w komunikacie. Zmiany nie zniechecily jednak umiarkowanych
przedstawicieli cagongjok. Dla wielu z nich Starbucks pozostaje bezpiecznym
azylem i miejscem, do ktorego chetnie wracaja.

Reakcje na ruch Starbucks sa mieszane. Wiekszosc klientow przyjmuje nowe
zasady z ulga. Uwazaja je za dlugo oczekiwany krok w kierunku przywrocenia
normalnego korzystania z kawiarni.

Szczegolnie odczuwaja to osoby odwiedzajace Starbucks dla relaksu lub
rozmowy. Twierdza, ze trudno bylo znalezc wolne miejsce z powodu cagongjok.
Cisza panujaca w lokalu czesto powodowala skrepowanie podczas rozmow. Nie
brak tez krytykow. Uwazaja nowe przepisy za przesade i mowia, ze siec
porzucila dotychczasowa liberalna polityke wobec klientow.

Dyskusja trwa od lat

Dyskusja o cagongjok w Korei Poludniowej trwa od 2010 roku. Zjawisko
rozwijalo sie wraz ze wzrostem liczby sieciowych kawiarni. W ciagu
ostatnich pieciu lat liczba takich lokali wzrosla o 48 proc. i zbliza sie
do 100 tysiecy, wynika z danych National Tax Service.

Wedlug ankiety przeprowadzonej wsrod ponad 2 tys. przedstawicieli generacji
Z poszukujacych pracy przez platforme Jinhaksa Catch, 70 proc. deklaruje,
ze uczy sie w kawiarni przynajmniej raz w tygodniu.

MSWiA: w najblizszych dniach bedziemy swiadkami zwiekszonej presji
migracyjnej. W najblizszych dniach, tygodniach, bedziemy swiadkami
zwiekszonej presji migracyjnej. Zbliza sie okres jesienny. To zawsze
sprzyjalo wiekszej intensywnosci prob nielegalnej migracji, kierowanej
przez sluzby rosyjskie i bialoruskie – przekazal na poniedzialkowej
odprawie z szefami sluzb i wojewodami szef MSWiA Marcin Kierwinski.
Minister spraw wewnetrznych podsumowal sytuacje zarowno na zachodniej, jak
i wschodniej granicy Polski. Mowil, ze jest ona “opanowana”, a na granicach
jest “spokojnie”. Nadmienil jednak, ze “im bardziej jest uszczelniana
granica Polski z Litwa, im wiecej jest zatrzymywanych osob, nielegalnie
przekraczajacych granice na tamtym odcinku, coraz bardziej sluzby
bialoruskiego przywodcy Aleksandra Lukaszenki decyduja sie zwiekszac presje
na ‘pierwotnym kierunku’, czyli na kierunku bialoruskim”. Dane dotyczace
liczby prob sforsowania naszej granicy na dzis to ponad 300 osob –
powiedzial Marcin Kierwinski. Jak dodal, dane te pokazuja, ze presja
wzrasta. Wyglada na to, ze Lukaszenka i sluzby rosyjskie, widzac, ze powoli
domykamy systemy przerzutu migrantow do Unii Europejskiej, dzieki kontrolom
na granicy polsko-litewskiej i polsko-niemieckiej, wracaja do tego
pierwotnego szlaku – dodal szef MSWiA na poniedzialkowej odprawie z szefami
sluzb i wojewodami w sprawie sytuacji na polskiej granicy. Na pewno w
najblizszych dniach, najblizszych tygodniach, bedziemy swiadkami
zwiekszonej presji migracyjnej. Zbliza sie okres jesienny. To zawsze
sprzyjalo wiekszej intensywnosci prob nielegalnej migracji, kierowanej
przez sluzby rosyjskie i sluzby bialoruskie – oznajmil szef MSWiA.
Kierwinski przekazal, ze wiceministrowie spraw wewnetrznych Czeslaw Mroczek
i Maciej Duszczyk w poniedzialek wezma udzial w spotkaniach ze swoimi
odpowiednikami z Litwy i Lotwy, a tematem rozmow beda kolejne dzialania
uszczelniajace polsko-litewska granice.

Prawie milion skontrolowanych osob

General Robert Bagan, komendant glowny Strazy Granicznej, mowil, ze na
granicy Polski z Niemcami i Litwa, w okresie od 7 lipca do 24 sierpnia,
zostalo skontrolowanych ponad 924 tysiace osob. Na granicy z Niemcami –
ponad 507 tysiecy, z Litwa – blisko 417 tysiecy. Odmowilismy wjazdu – na
obydwu granicach – 343 cudzoziemcom. Na granicy z Niemcami – 200 osobom, a
z Litwa – 143 osobom – przekazal Bagan.

Egzaminator wyczul alkohol. Zanim zdobyla prawo jazdy, dostala trzyletni
zakaz. Piatkowy egzamin na prawo jazdy na placu manewrowym w Szczecinie
zakonczyl sie interwencja policji. Wszystko przez zachowanie 56-latki
przystepujacej do testu umiejetnosci. Do zdarzenia doszlo w piatek na placu
manewrowym szczecinskiego WORD-u. Podczas sprawdzania umiejetnosci
56-letniej obywatelki Niemiec, egzaminator wyczul od niej alkohol, o czym
natychmiast powiadomil policje.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze ruchu drogowego potwierdzili jego
podejrzenia – kobieta miala w organizmie blisko promil alkoholu. Zamiast
wymarzonego dokumentu, kursantka uslyszala zarzuty i w trybie
przyspieszonym trafila przed sad, ktory orzekl zakaz prowadzenia pojazdow
mechanicznych na trzy lata, kare grzywne w wysokosci 4000 zlotych oraz 5000
zlotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej –
przekazala Komenda Miejskiej Policji w Szczecinie.

Nastolatkowe w Australii nie moga korzystac z mediow spolecznosciowych.
Pierwszy taki zakaz na swiecie. Rewolucyjny zakaz w Australii. Kraj
wprowadzil przepisy, ktore zakazuja osobom ponizej 16. roku zycia
korzystania z mediow spolecznosciowych. Dotyczy to takich aplikacji jak
TikTok, Instagram, Facebook i YouTube. Podobne prawo planuje wprowadzic
rzad Francji. Gdyby ten zakaz wtedy obowiazywal, wiem, ze moj syn wciaz by
zyl. Kazdego dnia mierze sie z poczuciem winy. Ludzie mowili, ze z czasem
poczuje sie lepiej, ale to klamstwo. Wcale nie czuje sie lepiej niz w dniu,
kiedy to sie stalo – mowi Ali Halkic, tata Alema, chlopca, ktory w wieku
siedemnastu lat popelnil samobojstwo, bo byl ofiara cyberprzemocy.

– Mysle, ze wielu rodzicow nie mialo swiadomosci, ze to zabija ich dzieci.
W 2018 roku samobojstwo popelnilo 450 nastolatkow. To tak, jakby w ciagu
jednego roku zniknela cala szkola – twierdzi Ali Halkic.

Dlatego australijski parlament postanowil dzialac. Juz pod koniec ubieglego
roku Australia przyjela przepisy zakazujace dzieciom ponizej 16. roku zycia
zakladania kont w mediach spolecznosciowych. W styczniu ruszyl pilotaz
metod egzekwowania tego zakazu. Testowana jest miedzy innymi weryfikacja
wieku poprzez biometrie, czyli rozpoznawanie twarzy, a takze poprzez
identyfikacje rzadowa, podobna do tej, ktora mamy w Polsce w aplikacji
mObywatel.

Zaczelo sie od takich platform jak TikTok, Instagram czy Facebook, a teraz
zakaz zostal poszerzony o YouTube’a. – Zgodnie z zaleceniami komisarza ds.
bezpieczenstwa w sieci, osoby ponizej 16. roku zycia nie beda mogly miec
kont na YouTubie – podkresla Anthony Albanese, premier Australii.

– Wprowadzamy te zasady dla rodzicow, ktorzy chca lepszej ochrony dla
swoich dzieci w Internecie – twierdzi Anika Wells, ministra ds.
komunikacji. – Nie mozna ignorowac faktu, ze czworo na dziesiecioro
australijskich dzieci zglasza, ze ostatnia krzywda, jakiej doswiadczyly,
miala miejsce wlasnie na YouTubie – wyjasnia.

Rzeczywiscie, jak pokazuja badania australijskiego regulatora internetu, az
37 procent nieletnich zglosilo kontakt ze szkodliwymi tresciami na tej
platformie. To najgorszy wynik sposrod wszystkich mediow spolecznosciowych.

– Wszystkie inne platformy zapewniaja swietna kontrole rodzicielska. Tik
Tok czy Instagram daja rodzicom narzedzia do kontrolowania tego, co ich
dzieci ogladaja i udostepniaja w Internecie. YouTube nie ma takich
narzedzi, co czyni go najgorsza sposrod tych platform – przekonuje Trevor
Long, specjalista ds. technologii.

Firmom, ktore nie zastosuja sie do przepisow, bedzie grozila kara w
wysokosci 49,5 miliona dolarow australijskich, czyli ponad 116 milionow
zlotych. Prawo wprowadzone przez australijski parlament wywolalo lawine
komentarzy – zarowno tych pozytywnych, jak i krytycznych.

– Media spolecznosciowe maja wplyw na problemy zwiazane z postrzeganiem
wlasnego ciala. Moga byc tez zrodlem cyberprzemocy. I dobrze, ze rzad
zamierza temu przeciwdzialac. Ale media spolecznosciowe sa dzis czescia
zycia mlodych ludzi. Dzieki nim nawiazujemy kontakty, komunikujemy sie ze
soba, budujemy relacje i utrzymujemy wiezi – mowi Enie Lam, 16-letnia
uzytkowniczka mediow spolecznosciowych.

Niektore organizacje pozarzadowe zwracaja uwage, ze zakaz moze odciac
najbardziej bezbronna mlodziez – na przyklad ze spolecznosci LBGTQ – od
sieci wsparcia.

– Sa na pewno takie grupy dzieci, ktore maja duze trudnosci z nawiazywaniem
relacji albo nawet niemozliwosc zwiazana z tym, ze mieszkaja daleko, nie
maja kontaktu na co dzien, na biezaco z rowiesnikami – zauwaza Marta Wojtas
z Poradni Dziecko w Siecie, ktora prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Sile.

– Nie mozna mowic o tym, ze jakis kanal mediow spolecznosciowych jest na
pewno dobry, a jakis na pewno zly. Na kazdym z nich mozna znalezc
wartosciowe elementy. Tak jest dokladnie tak samo jak w medycynie: niektore
leki lecza, a w za duzej ilosci zabijaja – komentuje Cyprian Gutkowski,
ekspert Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzen. Oprocz tego pojawiaja sie
pytania, na ile taki zakaz bedzie faktycznie egzekwowalny.

– Nie sadze, aby zakazanie dostepu do mediow spolecznosciowych osobom
ponizej 16. roku zycia bylo najlepszym rozwiazaniem, poniewaz zakazy czesto
powoduja odwrotny skutek. Mysle, ze ten zakaz bedzie lamany. Jest wiele
stron internetowych, na ktore teoretycznie nie moga wchodzic osoby ponizej
18. roku zycia, a jednak na nie wchodza – komentuje Lili Rose le Pottier,
20-letnia studentka.

– Ta weryfikacja wieku jest tutaj bardzo wazna. Wiemy, ze mlodzi ludzie sa
bardzo pomyslowi i moga wymyslic inny sposob, by korzystac z tych kont –
mowi Marta Wojtas.

Sladami Australii ida inne kraje. Francja chce zakazac korzystania z mediow
spolecznosciowych osobom ponizej 15. roku zycia. Rowniez niektore stany USA
maja przepisy, ktore ograniczaja najmlodszym dostep do mediow
spolecznosciowych bez zgody rodzicow.

DETEKTYW

Chlup

w ten glupi dziob

Helena KOWALIK

Te mafie tworzyli analfabeci i praw-

nicy. Wlascicieli upatrzonych

mieszkan zabijali na raty tru-

cizna wlewana do alkoholu.

Pierwsi oskarzeni staneli

przed obliczem war-

szawskiej Temidy. To

precedensowa sprawa,

z jaka sedziowie jesz-

cze nigdy nie mieli

do czynienia! Zwloki Marii S. lezaly

ulicy Czerniakowskiej

w Warszawie kilka

tygodni. Kiedy ujaw-

niono je wiosna 2016 roku, byly

w stanie rozkladu. Sasiedzi byli

przekonani, ze kobieta zapila sie

na smierc. Od kilku miesiecy

nie wychodzila z domu, cza-

sem odwiedzil ja syn Adam.

Czestszym gosciem byl jakis

mezczyzna o ciemnej karnacji.

Przynosil jej alkohol w butel-

kach po wodzie mineralnej.

Wiadomo to stad, ze Maria S.

nie zawsze chciala mu otwierac,

mowila zza drzwi, aby zostawil

to, co ma, na progu. Ale jesli

wpuszczala go do srodka, ich

smiechy slychac bylo az na

korytarzu.

Przesluchano syna denatki.

Potwierdzil wizyty tego mez-

czyzny, nazywal go przyjacie-

lem. Odwiedzajacy mial na

imie Daniel i chcial im pomoc

w splacie sporych zaleglosci

czynszowych. Uzbieralo sie

tego 70 tys. zl. Po smierci matki

Daniel radzil sprzedanie miesz-

kania. Deklarowal, ze moglby

sie tym zajac. Pojechali nawet

do notariusza, gdzie Adam S.

mial podpisac Danielowi pel-

nomocnictwo, ale okazalo sie,

ze mieszkanie jest lokatorskie

i najpierw trzeba je wykupic.

Dla Adama to byla przeszkoda

nie do pokonania, gdyz zyl ze

skromnej renty.

Wkrotce potem w progu

mieszkania stanal nieznany

synowi Marii S. mezczyzna.

Przedstawil sie, ze jest z zarza-

du spoldzielni i ma nakaz

eksmisji. Chory psychicznie

Adam S. bez dyskusji dal klu-

cze owemu urzednikowi. Zostal

nie tylko bez mieszkania, ale

i bez dowodu osobistego, kto-

ry pozyczyl owemu Danielowi,

nie przypuszczajac, ze znajomy

matki naciagnie go na 10 tys. zl

pozyczki w Eurobanku.

Kilka miesiecy pozniej, pod-

czas sledztwa, rozpoznal na

tablicy pogladowej rzekomego

wyslannika spoldzielczej admi-

nistracji – byl to Robert S.,

czlonek mafii zdobywajacej

mieszkania po otruciu wlascicieli.

Paczka z dyskontu

Postepowanie w spra-

wie tego gangu zostalo

zainicjowane zeznaniami

Magdy J., ktora zglosila poli-

cji, ze ma wazne informacje.

Twierdzila, ze jej wieloletni

znajomy – Robert S. usilowal

nabyc bron palna, aby ratowac

swoje zycie. Powiedzial jej, ze sie

boi, gdyz od 8 lat wie o zaboj-

stwach wielu osob przez grupe

przestepcza Romana P. Ofiarami

byli alkoholicy – samotni, scho-

rowani, ale dysponujacy wlasny-

mi mieszkaniami. Czlonkowie

grupy pod pozorem udzielenia

takim osobom pomocy w spra-

wach zyciowych uzyskiwali od

nich notarialne pelnomocnictwa

do dysponowania nieruchomo-

sciami. Sprzedawali te mieszka-

nia, wyrzucajac pokrzywdzonych

bez grosza na ulice. W najlep-

szym wypadku umieszczali ich

w jakichs norach z duza przesada

nazywanych lokalami zastepczy-

mi. Przez caly czas znajomosci

podawali swym ofiarom alkohol

z powolnie dzialajaca trucizna

– izopropanolem, powodujacym

ostra niewydolnosc oddechowa

i bezdech wywolany depresja

osrodka w pniu mozgu.

Swiadek Magda J. zeznala, ze

Robert S. przekazal jej nazwiska

ofiar. Otrzymala tez 1,5-litrowa

butelke po wodzie mineralnej

z resztka plynu, ktorym sprawcy

raczyli upatrzone osoby.

Zatrzymany Robert S.

potwierdzil zeznania jego zna-

jomej. Gotowy do wspolpracy

z organami scigania ujawnil, ze

w gangu odpowiadal za wery-

fikowanie stanu majatkowego

ofiar typowanych do usmier-

cenia, rowniez na rachunkach

bankowych. Jako szefow mafii

wskazal dwa nazwiska: Romana P.

i Tomasza G.

Pierwszy jest bezrobotnym

kotlarzem, analfabeta. Ten

drugi to diler mieszkaniowy.

Czlonkow mafii zapewnial, ze

sa bezpieczni, jego ojciec byl

Mafia mieszkaniowa

prokuratorem.

Roman P. przedstawil sie

w prokuraturze, jako slepy

wykonawca polecen Tomasza G.

Jego glownym zadaniem bylo

znajdowanie zadluzonych wla-

scicieli mieszkan. Takie infor-

macje zdobywal, wypytujac

drobnych pijakow przed osie-

dlowymi sklepami. Jesli nie

byli potencjalnymi klientami

Tomasza G., to przynajmniej

wiedzieli, ktoremu z ich kom-

panow grozi eksmisja z powodu

nieplacenia czynszu.

– Wchodzilem do takie-

go zadluzonego mieszkania –

wyjasnial sledczym podejrzany

Roman P. – z kartonem pelnym

jedzenia kupionego w dyskon-

cie. Paczke przygotowywalem za

pieniadze Tomasza. Wykladalem

wszystko na stol otwieralismy

przyniesiona butelke z wodka

i po przyjacielsku namawialem

wlasciciela lokalu, zeby podpisal

pelnomocnictwo. To byly osoby

w podeszlym wieku, zadluzo-

ne i najczesciej uzaleznione od

alkoholu. Czasem straszylem je,

ze jezeli nie spelnia mojej prosby,

wejdzie komornik. Jesli udalo sie

zdobyc mieszkanie, dostawalem

od Tomasza G. za fatyge 2,5 tys. zl.

I cos ekstra za wyczyszczenie

mieszkania z brudu.

Roman P.

nie odpuszczal.

Sledztwo zakonczylo

sie dwoma procesami

w Sadzie Okregowym

dla Warszawy-Pragi. Pierwszy

wlasnie sie zakonczyl, drugi

dopiero sie zacznie. Nazwiska

oskarzonych powtarzaja sie, ale

przybyly tez nowe. W przygoto-

wywanym drugim procesie na

lawie oskarzonych zasiada glow-

nie prawnicy. Wydluzyla sie lista

pokrzywdzonych. Wiekszosc

z nich – zdaniem prokuratury

– smiertelnie otruto wyprobo-

wanym sposobem.

Oto losy niektorych ofiar:

Tomasz F. mieszkal w War-

szawie przy Alei Niepodleglosci.

Jego wykupiony lokal spol-

dzielczy byl mocno zadluzony

4/2025 5Mafia mieszkaniowa

i wymagal generalnego remon-

tu; panu F. nie bylo to w glowie,

gdyz prawie wszystkie pieniadze

wydawal na alkohol. Pojawienie

sie w drzwiach niespodzie-

wanego goscia, Romana P.,

potraktowal jako dar losu.

Nieznany mu mezczyzna nie

tylko przyszedl z butelka wodki,

ale zapewnial, ze po sprzedazy

mieszkania zostawi na stole kupe

pieniedzy.

– Wszystko bedzie legal-

nie, z pieczatka notariusza.

Wynajmiemy ci pokoj przy rodzi-

nie, musisz tylko podpisac pelno-

mocnictwo – kusil zadluzonego

lokatora.

Lokal, ktorego owczesna

wartosc rynkowa oscylowala

kolo 400 tys. zl zostal sprzeda-

ny za 120 tys. zl. Wbrew zapi-

som notarialnym Tomasz F. nie

dostal obiecanych mu pieniedzy.

Daremnie tez czekal na “pokoik

przy rodzinie”. W koncu dach

nad glowa znalazl u, podobnie

jak on uzaleznionej od napojow

wyskokowych, Katarzyny B.

Polowanie na lokale tej alko-

holiczki (dwa mieszkania – przy

Raclawickiej i Szczesliwieckiej

6

w Warszawie) wymagalo sporo

zabiegow, ale czlonkowie mafii

nie zamierzali wypuscic takiej

okazji z rak. Obie nierucho-

mosci byly wowczas warte ok.

650 tys. zl. Roman P., w porozu-

mieniu z niezyjacym dzis Paw-

lem S. (oskarzonym w pierwszym

procesie mafii trucicieli), dlugo

namawial pograzona w delirycz-

nych ciagach wlascicielke do

podpisania pelnomocnictwa

Tomaszowi G., uwazanemu

przez prokurature za szefa gangu.

Przyneta byly paczki ze spirytu-

sem. Kobieta nie wiedziala o ska-

zeniu alkoholu powolnie dziala-

jaca trucizna – izopropanolem.

Kiedy to sie skonczy,

bo chce sie napic

Nie dosc, ze trudno bylo

pokonac nieufnosc

niezbornej umyslo-

wo Katarzyny B., ewentualny

nabywca jej mieszkania mial

watpliwosci, czy dobrze robi

decydujac sie na taka trans-

akcje. Ostatecznie wycofal sie

z umowy i nawet nie chcial

zwrotu 50 tys. zl, ktore tytulem

pierwszej transzy wyplacil

Tomaszowi G. Trzeba bylo szu-

kac kolejnego kandydata.

Z drugim mieszkaniem

Katarzyny B. byl taki problem,

ze nalezalo do Agencji Mienia

Wojskowego. Za rada mece-

nasa Roberta B. (oskarzonego

w drugim procesie) nabywca po

uzyskaniu tytulu pelnomocni-

ka dotychczasowej wlascicielki,

mial zawrzec z nia umowe dozy-

wocia. Z akt prokuratorskich

wynika, ze Tomasz G. zapewnial

klienta, ze obowiazek dozywo-

cia wkrotce zniknie, bo B. ma

zaawansowana marskosc watro-

by, a “opiekunowie” codzien-

nie dostarczaja jej alkohol.

W istocie, jak pozniej zezna-

wal w sadzie jeden ze swiad-

kow, Katarzyna B. zawieziona

do notariuszki w Sochaczewie

(rowniez oskarzonej) trzesla

sie i ciagle pytala, “kiedy to sie

skonczy, bo chce sie napic”.

Sledczy zapoznali sie z jej

SMS-ami do Tomasza G.

Alarmowala, ze po utracie obu

mieszkan nie ma dachu nad glo-

wa – tula sie z rowniez pozbawio-

nym wlasnego kata Tomaszem F.

(tym z Alei Niepodleglosci)

po ogrodkach dzialkowych. Za

sprzedane mieszkanie nie dosta-

la grosza i nie ma na chleb. G.

odpowiadal wykretnie, ze uregu-

luje rachunki, gdy wroci z zagra-

nicy. Albo, ze nie wie, dlaczego

pieniadze nie nadeszly, przeciez

wyslal. Z analiz bankowych jego

rachunkow nie wynikalo, aby

realizowal takie przelewy.

Podczas przesluchania twier-

dzil, ze Katarzyna B. nigdy nie

miala do niego pretensji. Nie

wiedzial o podtruwaniu tej

klientki izopropanolem, to byla

inicjatywa Romana P.

B. zmarla przy stole, na kto-

rym stala 1,5-litrowa butelka

po wodzie mineralnej. Wlasnie

w takich dostarczano jej spiry-

tus z rozcienczona trucizna.

Tam zostal moj ojciec

Kolejna ofiara gangu byl

ojciec Izabeli G. Roman P.

wypatrzyl te mloda

4/2025Mafia mieszkaniowa

kobiete w grupie pijakow

przed osiedlowym sklepem na

Saskiej Kepie. Od jej kumpli

dowiedzial sie, ze przy ulicy

Miedzynarodowej ma lokal po

rodzicach, ale tam nie mieszka.

Roman P. zapytal ja, czy potrze-

buje pieniedzy. Bardzo potrzebo-

wala; od zaraz, bo wszystko, co

miala w portmonetce, przepila.

Chetnie usiadla z nim na najbliz-

szej lawce, wysluchala, co mial

do zaproponowania. Pomysl byl

taki: niech sprzeda mu mieszka-

nie po rodzicach, nie szkodzi, ze

jest zadluzone i zdewastowane.

Splaci sie dlugi i jeszcze sporo

zostanie na wygodne zycie. Byla

zachwycona.

– Ale tam zostal moj ojciec –

przypomniala sobie po chwili.

I on byl wlascicielem loka-

lu. Poza tym pewien udzial

w prawach do tego mieszkania

oszacowanego przez bieglych na

okolo 270 tys. zl, mial jeszcze

jeden czlonek rodziny.

Roman P. nie odpuszczal.

Nastepnego dnia odwiedzil

kobiete z kartonem pelnym alko-

holu i jedzenia. Pelnomocnictwo

w kwestii mieszkaniowej dala mu

za dodatkowe 300 zl. Nastepnie

zawarla z Tomaszem G.

przedwstepna umowe sprzedazy

swego udzialu do mieszkania.

Pustego, bo przed dokonaniem

transakcji wyrzucila ojca na ulice.

Kilka dni potem Tomasz G. zbyl

“Miedzynarodowa” za 290 tys. zl.

Jest kolejna ofiara

Na Saskiej Kepie miesz-

kala jeszcze jedna ofiara

gangu trucicieli. Byl to

uzalezniony od alkoholu Michal

S. Jego lokal wyceniono na

274 tys. zl. Pod pozorem pomocy

w znalezieniu pracy, Roman P.

wyludzil od S. dokument toz-

samosci. Tomasz G. przekazal

dowod osobisty mecenasowi

Robertowi B. i po kilku dniach

otrzymal pelnomocnictwo rze-

komo udzielone przez wlasci-

ciela lokalu. Na tej podstawie

G. kupil nieruchomosc dla sie-

bie za 150 tys. zl. Sprzedal za

204 tys. zl.

W tym czasie Michal S. byl

w Belgii z Romanem P., namo-

wiony na wyjazd w celach zarob-

kowych. Pracy nie znalazl, a kie-

dy wrocil do Warszawy, dowie-

dzial sie, ze nie moze mieszkac

pod starym adresem. Dach nad

glowa znajdzie w pokoju sublo-

katorskim znajomego Romana P.

S. nie mogl sie pogodzic

z wyprowadzeniem go w pole.

Chociaz Roman P. straszyl go, ze

jezeli cokolwiek zrobi bez ich wie-

dzy, gorzko tego pozaluje, poje-

chal do notariuszki Jolanty D.

(obecnie rowniez oskarzonej),

po kopie aktu notarialnego

o sprzedazy jego mieszkania. Jak

zeznal w prokuraturze, podpis

byl podrobiony; nie byl wcze-

sniej w tej kancelarii.

W sledztwie Jolanta D.

twierdzila, ze Michal S. klamie;

ona osobiscie spisywala jego

dane z dowodu osobistego. Ma

poswiadczenie odbioru przez

tego klienta kilku wypisow pel-

nomocnictwa. I nie bylo takiej

sytuacji, aby odmowila, jak

twierdzil, wydania mocodawcy

dokumentu notarialnego.

Co innego zeznal pracownik

kancelarii. Nie kojarzyl, aby ten

interesant byl wczesniej w ich

biurze notarialnym.

Wyjasnienie Jolanty D. nie

zgadzalo sie tez z ekspertyza

bieglego grafologa, ktorego zda-

niem podpis Michala S. na akcie

notarialnym (jakoby udzielil

pelnomocnictwa Tomaszowi G.)

nie wyszedl spod reki wlasci-

ciela mieszkania przy ulicy

Miedzynarodowej.

Nie przyznal sie rowniez

prawnik Marcin K., oskarzony

o wspoludzial w podrobieniu

w kancelarii Jolanty D. podpisu

Michala S. pod pelnomocnic-

twem dla Tomasza G.

S. nie doczekal sie proce-

su sadowego, na ktorym bylby

oskarzycielem posilkowym –

zmarl smiercia alkoholika.

Ani mieszkania,

ani pieniedzy

Krystyna N., wlascicielka

lokalu spoldzielczego

przy ulicy Przemyka

w Warszawie, zalegala z oplata

czynszu (7 tys. zl) i bala sie eks-

misji. Roman P. wypatrzyl ja –

jak wiekszosc swych ofiar – pod

osiedlowym sklepem, gdy ledwo

trzymajac sie na nogach kupo-

wala piwo. Udawal przejetego

jej losem, przywozil jedzenie

i upragniony alkohol. I zarliwie

namawial kobiete na sprzedaz

mieszkania. Ona sie wahala.

Zniecierpliwiona tym szajka

oszustow postanowila podzielic

sie rolami. Do wlascicielki miesz-

kania zblizyl sie rzekomo w niej

zakochany Pawel S. (oskarzony

nie zyje). Mial uzyskac od kocha-

nej Krysi notarialnie potwierdzo-

ne pelnomocnictwo na pozbycie

sie zadluzonego lokalu. Udalo

sie. Cene mieszkania warte-

go wowczas okolo 260 tys. zl

“klepnieto” na 140 tys. zl.

Krystyna N. przekazala prawo do

kupna swemu pelnomocnikowi

Tomaszowi G., a ten jako wla-

sciciel, sprzedal nieruchomosc

4/2025 7Mafia mieszkaniowa

kolejnemu nabywcy. Kobieta

zadnych pieniedzy nie dostala.

Przez ponad rok poniewierala

sie po wynajmowanych przez

Tomasza G. norach na obrze-

zach Warszawy, notorycznie

upijana przez “narzeczonego”

Pawla S. i jego kompanow. Jej

zwloki znaleziono w 2020 roku

w zajetym przez dzikich lokato-

row budynku w Markach.

– Pod koniec lata 2017 roku

– zeznala sledczym Jadwiga W.,

wlascicielka domu w Zabkach

pod Warszawa, ktory wynajmo-

wala robotnikom budowlanym –

zapukal do mnie pewien wloczega.

Bardzo sponiewierany. Nazywal

sie Krzysztof L. Plakal, ze nie ma

gdzie mieszkac, bowiem lekko-

myslnie pozbyl sie zabudowanej

dzialki, za ktorej sprzedaz dostal

grosze. Pytal, czy by sie nie znalazl

dla niego jakis kat. Mialam wolne

lozko, tosmy sie dogadali.

Ale juz po tygodniu kobieta

zalowala. Widziala, ze pod bra-

me czesto podjezdzal samochod

z dwoma mezczyznami; jeden

podawal L. plastikowa butelke

z plynem. Juz po wypiciu jednej

trzeciej zawartosci kompletnie

pijany lokator przewracal sie na

wersalke.

8

– Kiedys – zeznawala Jadwi-

ga W. – powachalam otwarta

butelke. Smierdzialo, jak nie

wiem co. Sprobowalam, to byla

wodka, ale dziwna. Wylalam

reszte na podworko i kiedy

L. oprzytomnial, zagrozilam:

bedzie pil, musi sie wyprowadzic.

Obiecal, ze to sie nie powtorzy.

Ale nie dotrzymal slowa, bo tam-

ci dwaj nadal przyjezdzali, tylko

parkowali dalej, za krzakami.

Krzysztof L. zmarl kilka mie-

siecy pozniej. Nie bylo sekcji

zwlok, bo uznano, ze zapil sie

na smierc. Wiele wskazywalo

na to (mimo braku badan tok-

sykologicznych), ze przyczyna

zgonu bezdomnego byl alkohol

z trujacym izopropandolem.

W czasie rozpracowywania

szajki trucicieli, sledczy upew-

nili sie, ze L. byl kolejna ofiara

Romana P.

Butelki bez banderoli

Podobnie jak Waldemar K.,

wlasciciel spoldzielcze-

go lokalu w Warszawie

przy ulicy Wandy. Mieszkanie

bylo zadluzone, a samotny, nie

radzacy sobie zyciowo mezczy-

zna strach przed eksmisja topil

w alkoholu.

Widzieli to sasiedzi, ale

nie reagowali. Dopiero na

przesluchaniu w komisariacie

policji zeznali, ze pana Waldka

czesto odwiedzalo dwoch mez-

czyzn z paczkami zywnosciowy-

mi i jakimis napojami. Po bloku

rozeszlo sie, ze w butelkach po

wodzie mineralnej byl alkohol

niewiadomego pochodzenia,

bez banderoli.

Kiedys “dobroczyncy” zabra-

li Waldemara K. do samochodu

i wrocil dopiero po kilku godzi-

nach. Okazalo sie, ze byl w kan-

celarii notarialnej; cos tam podpi-

sal, ale nie wiedzial co, w kazdym

razie “mial isc na dozywocie”. Byl

juz wtedy zaawansowanym alko-

holikiem, cierpial na zaburzenia

psychiczne i poczatki otepienia.

Zmarl wkrotce, za bezposrednia

przyczyne uznano zatrzymanie

krazenia.

Jego mieszkanie zosta-

lo sprzedane notarialnie za

120 tys. zl przez Romana P.,

ktory mial pelnomocnictwo

wlasciciela. Spadkobiercy K.

nie dostali zadnych pieniedzy.

W rejentalnej umowie nie bylo

wzmianki o dozywociu.

Zdarzaly sie osoby, kto-

re od razu zwietrzyly podstep

naganiacza Romana P. Taka

trzezwosc umyslu wykazala

mieszkanka podwarszawskiego

Chotomowa, Zofia S. Oszust

wielokrotnie ponawial proby,

gdyz zarowno jemu jak i przy-

wodcy szajki trudno bylo wypu-

scic z rak okazje wyrwania wla-

scicielce dzialki wartej w 2011

roku ponad milion 200 tys. zl.

Nie udalo sie. Zofia S. opowie-

dziala sledczym jak ja osaczano:

W odpowiedzi na jej ofer-

te wynajecia czesci wlasnego

domu, na atrakcyjnie usytu-

owanej posesji, skontaktowal sie

z nia mezczyzna o imieniu Artur,

ktorego pozniej rozpoznala na

tablicy pogladowej policji jako

Romana P. Zachowywal sie

tak, jakby od pierwszego spo-

tkania stracil dla niej glowe,

chcial z nia zamieszkac. Ledwo

sie poznali, zaproponowal, aby

sprzedala nieruchomosc, dosta-

nie duzo pieniedzy. Beda mogli

podrozowac po swiecie, cos im

sie jeszcze od zycia nalezy.

4/2025Zofia S. miala jednak wat-

pliwosci, czy ma do czynienia

z zakochanym w niej mezczy-

zna. Co prawda, sporzadzila

odrecznie napisane pelnomoc-

nictwo dla Roberta S. (jedne-

go z czlonkow szajki, ktorego

Roman P. przedstawil jako spe-

cjaliste od transakcji sprzedazy

nieruchomosci), w koncu jednak

nie zdecydowala sie na tak rady-

kalne zmiany w jej zyciu. A nie-

doszlego kandydata na kochanka

pogonila, gdy sie dowiedziala, ze

ma konkubine i piecioro dzieci.

Metoda na amory nie udala

sie tez Krzysztofowi P., mlod-

szemu bratu Romana, ktory sta-

nal przed sadem pod zarzutem

wyludzenia duzej kwoty z konta

bankowego emerytki Grazyny Z.,

wlascicielki lokalu na Pradze

o owczesnej wartosci 450 tys. zl.

Nie udalo sie, bo kiedy

Grazyna Z. pojechala z podejrza-

nym do banku, aby wyplacic mu

z konta 330 tys. zl (kilka dni wcze-

sniej wyjela 100 tys. zl), pracow-

nicy zaalarmowali policje podej-

rzewajac, ze ich klientka moze byc

oszukiwana. Krzysztof P. zostal

ujety, nim starsza o ponad 20 lat

narzeczona przekazala mu pienia-

dze. Twierdzil, ze jest niewinny;

nic nie poradzi na to, ze zakocha-

na w nim kobieta odwdziecza sie

za pomoc w codziennych czynno-

sciach. Natomiast poszkodowana

mowila, ze zakochany P. grozil jej,

ze jesli nie sprzeda mieszkania

i nie wyjedzie z nim za granice,

popelni samobojstwo.

Dzieki szybkiej interwencji

udalo sie ocalic zycie kobiety.

Funkcjonariusze znalezli w jej

mieszkaniu 1,5-litrowa butelke

po wodzie mineralnej, w kto-

rej byl zatruty izopropanolem

alkohol. Krzysztof P., majac

pelnomocnictwo emerytki do

sprzedazy jemu mieszkania, od

dluzszego czasu poil narzeczona

malymi dawkami trucizny.

Analfabeta

i magister prawa

Lista pokrzywdzonych

ujawniona na pierwszym

procesie “trucicieli” jest

znacznie dluzsza. Teraz mozna

przyjrzec sie posadzonym

w lawie oskarzonych. W wiek-

szosci sa to mezczyzni bez-

robotni, bezdomni, margines

spoleczny. W przekonaniu pro-

kuratora myslal za nich 43-letni

Tomasz G., profesjonalnie zaj-

mujacy sie kupnem i sprzedaza

nieruchomosci.

Roman P. nie szukal zatrud-

nienia, bo nie potrafi czytac

ani pisac. Jego mlodszy brat

Krzysztof tez analfabeta, ktory

nie umie, nawet odczytac godzi-

ny na zegarze, utrzymywal sie

z renty socjalnej w wysokosci

480 zl, przyznanej mu z powodu

lekkiego uposledzenia umyslo-

wego. Pawel S. (zmarl w trak-

cie procesu), jako bezrobotny

korzystal z okresowych zasilkow

Osrodka Pomocy Spolecznej.

Mieszkal w schronisku dla

bezdomnych. Zaden z nich

nie przyznal sie uczestnictwa

w oszustwie.

Tomasz G. na pewnym eta-

pie sledztwa podjal wspolpra-

ce z organami scigania. Jako

sprawcow wskazywal pozosta-

lych czlonkow mafii. Podal do

protokolu, ze dlugo nie wie-

dzial o przestepczym charak-

terze ich dzialan. Interesowalo

go jedynie kupno mieszkania;

mial uczciwe intencje, ale nie

do konca byl swiadomy, jakie-

go rodzaju dokumenty podpi-

suje przejmujac nieruchomosci

pokrzywdzonych. Cala operacje

Mafia mieszkaniowa

przygotowywal Roman P.

Diler, inaczej niz to wynikalo

ze sledztwa, przedstawil sprawe

kupna mieszkania Katarzyny B.

Twierdzil, ze w trakcie sporza-

dzania aktu notarialnego dal

jej 120 tys. zl w foliowej torbie,

a pozostale 60 tys. splacal ratami

w formie przelewow. Pieniadze

przekazywal az do jej smierci.

Roman P., przesluchiwany

w sadzie zmienil tresc swych

wyjasnien z okresu sledztwa.

Nie przyznal sie do zarzutow.

Mowil, ze wyszukiwaniem ofiar

zajmowali sie Tomasz G., oraz

Robert S. On jest ofiara prze-

stepczego procederu; nie wzbo-

gacil sie, nadal z pieciorgiem

dzieci mieszkal na 33 metrach.

Rowniez jego brat Krzysztof

twierdzil, ze jest niewinny. Na

rozprawie epatowal opowiescia

o romansie z zakochana w nim

emerytka. Bagatelizowal zarzut

usilowania zawladniecia loka-

ta Grazyny Z. w banku, a tak-

ze podtruwania jej skazonym

alkoholem.

Nazwiska niektorych z tej

listy oskarzonych figuruja tez

w zamknietych juz aktach sled-

czych do drugiego procesu

“mieszkaniowej” mafii, ktory

wkrotce sie zacznie w Sadzie

Okregowym dla Warszawy Pragi.

Uczestnicy dwoch procesow

to Wieslaw A., Tomasz G. i Ro-

man P. Towarzysza im prawnicy:

Robert S., Robert B., Anna R.,

Marcin W. i Marian K.

Robert S., na ktorego wyja-

snieniach, jako wspolpracujace-

go z organami scigania opiera

sie akt oskarzenia w pierwszym

procesie, jest bezrobotnym

prawnikiem. Zostal zwolniony

z aresztu po obciazeniu jego

hipoteki kwota 745 tys. zl.

Przed sadem odpowie za

trwajace 5 lat oszustwa przeciw-

ko mieniu i zyciu. W odrebnym

postepowaniu ma zarzut dopro-

wadzenia do niekorzystnego

rozporzadzenia mieniem ING

Banku Slaskiego.

Roman P. jest oskarzony

o podobne czyny jak w pierw-

szym postepowaniu sadowym.

Tym razem jego ofiarami sa

4/2025 9Mafia mieszkaniowa

Robert K., Piotr W., Felicja S.

i Ewa P. Wszyscy zostali oszu-

kani, jako wlasciciele nierucho-

mosci. Najbardziej poszkodowa-

na jest Ewa P., ktora zdaniem

prokuratury Roman P. okradl

wyplacajac sobie tytulem pel-

nomocnictwa z jej rachunku

bankowego 250 tys. zl.

Tych pieniedzy

nikt nie widzial!

Na znajomosci z Roma-

nem P. nie lepiej

wyszla Felicja S., wla-

scicielka mieszkania w Minsku

Mazowieckim. W 2018 roku

udzielila notarialnie Robertowi S.

pelnomocnictw do sprzeda-

zy jej lokalu, wedlug bieglych

wartego 260 tys. zl. W umowie

zastrzezono, ze kupujacy wyraza

zgode na dozywotne zamieszki-

wanie w tym miejscu sprzeda-

jacego. Robert S. za 150 tys. zl

zbyl prawo wlasnosci mieszka-

nia swej konkubinie Annie R.

Oboje jako prawnicy oriento-

wali sie, ze moca testamentu

prawowitym wlascicielem tego

lokalu po smierci Felicji S. mial

zostac jej bratanek Grzegorz S.

Spadkobierca przyjaznil sie

z Robertem S. Kiedy okreso-

wo wyjezdzal do USA, praw-

nik pomagal mu w opiece

nad ciotka. Kolejny wyjazd do

Ameryki Grzegorz S. plano-

wal w lutym 2019 roku i zwy-

czajowo poprosil przyjaciela

o dogladanie starszej pani.

Tym razem prawnik zastrzegl,

ze konieczne bedzie podpisanie

mu pelnomocnictwa.

W przekonaniu Grzegorza S.

10

notarialne upowaznienie mialo

obejmowac jedynie pomoc dla

ciotki, gdy on bedzie za gra-

nica. O bezsensownym zbyciu

lokalu bratanek dowiedzial sie

dopiero z pisma spoldzielni

mieszkaniowej. Niestety, cier-

piaca na starcze otepienie ciotka

nie rozumiala, co sie stalo. Nie

pamietala, ze w pazdzierniku

2018 roku zostala zawiezio-

na do notariusza. Nie byla tez

w stanie rozpoznac znaczenia

przeprowadzonych tam czyn-

nosci prawnych i ich skutkow.

Zmarla kilka miesiecy pozniej.

W sledztwie Robert S. twier-

dzil, ze podopieczna sprzedala

mieszkanie jego konkubinie

Annie R. w zamian za opieke,

gdyz bratanek nie interesowal sie

niedolezna krewna. Twierdzil,

ze Felicja S. wiedziala, co robi,

bo jak mowila, ma zaufanie

do ludzi o niebieskich oczach.

I sama zaproponowala Annie R.

zakup nieruchomosci po obni-

zonej cenie. Oskarzony przed-

stawil pokwitowanie odbio-

ru pieniedzy przez Felicje S.,

z ktorego wynikalo, ze Anna

dala starszej pani 150 tys. zl.

Tylko, ze tych pieniedzy nikt nie

widzial. Wreczenie takiej kwo-

ty osobie, ktora nie odrozniala

nominalow, nie mialoby sensu.

Zwlaszcza, gdyby mial to robic

ktos obeznany z prawem.

Prokurator podejrzewal, ze

potwierdzenie odbioru pieniedzy

bylo spreparowane. Biegly uznal

podpis sprzedajacej za zmody-

fikowana kopie odwzorowania

podpisu w dowodzie osobistym

starszej kobiety. Przebadano

SMS-y Roberta S. do prawnika

Roberta K. (rowniez oskarzone-

go). Cieszyli sie, ze dzieki nie-

biosom transakcja sie udala. Ro-

bert K. zartobliwie pointowal:

“O taka Polske walczylem”.

Ofiarami mafii jest tez mal-

zenstwo Andrzeja i Urszuli C.,

ktorzy za 240 tys. zl kupili

w Warszawie mieszkanie prze-

konani, ze dotychczasowi wla-

sciciele to Anna R. i Wieslaw A.

Tymczasem para nabyla te nie-

ruchomosc od Stefana D., krew-

nego Romana P., ktory posluzyl

4/2025sie podrobionym aktem nota-

rialnym prawowitego wlasci-

ciela. Byl nim chorujacy na

demencje starcza, uzalezniony

od alkoholu Stanislaw R.

Stefan D. prawomocnym

wyrokiem Sadu Rejonowego

w Warszawie zostal skazany za to,

ze jako pelnomocnik Stanislawa

R. przy zawieraniu notarialnej

umowy sprzedazy nieruchomo-

sci zatrzymal dla siebie 178 tys.

zl od kupujacych Wieslawa A.

i Anny R.

Po zbyciu nierucho-

mosci D. zakwaterowal

Stanislawa R. w domu opie-

ki. Podczas przesluchania

w prokuraturze mecenas B.

nie przyznal sie do zalatwienia

pelnomocnictwa cierpiacemu

na demencje Stanislawowi R.,

choc kojarzyl tego mezczyzne,

jako klienta jego kancelarii

notarialnej w sprawie sprzeda-

zy nieruchomosci. Zapamietal,

bo uczestnikami transakcji byly

osoby o wygladzie meneli, po

ktorych musial wietrzyc lokal.

Rowniez Anna R. i Wieslaw A.

nie przyznali sie do oszustwa.

Podczas sledztwa byli w dogod-

nej sytuacji, gdyz Stanislaw R.

juz nie zyl.

To jeszcze

nie koniec

Lista smiertelnych ofiar,

do ktorych danych dotar-

la prokuratura zawiera

kilkanascie nazwisk. Jest wsrod

nich Janusz M., wlasciciel miesz-

kania przy Swietokrzyskiej,

ktorego zwloki ujawniono

w pazdzierniku 2018 roku,

oraz Kazimierz Ch.,

dysponujacy zabudowa-

na dzialka w Katach

Boruczych. Wartosc

tej parceli

biegli obliczyli na 164 tys. zl.

Wiele dokumentow zwiaza-

nych z nieruchomoscia w tej

miejscowosci znaleziono

podczas rewizji u Roberta S.

Przesluchiwany zeznal, ze dzial-

ke zamierzal przejac Roman P.

Zdolal juz wyludzic od Ch. pel-

nomocnictwo, raczac wlasciciela

zatrutym alkoholem w plastiko-

wych butelkach.

Robert S. nie przyznal sie do

usilowania oszustwa na szkode

Kazimierza Ch. A takze Ewy P.,

z ktorej rachunku bankowego

wyplacil sobie, jako pelnomocni-

kowi 250 tys. zl, rzekomo na kup-

no lokalu w Warszawie. W czasie

sledztwa Robert S. twierdzil, ze

na zlecenie tej klientki kupil dom

na Florydzie. Ewa P. zaprzecza-

la, aby kiedykolwiek byla miedzy

nimi mowa o takiej inwestycji.

Bank, do ktorego rzekomo mial

isc przelew na kupno zagranicz-

nej nieruchomosci nie zarejestro-

wal takiej transakcji, a nadto nie

zdolano ustalic miejsca pobytu

osoby sprzedajacej owa wille na

Florydzie.

O ile w pierwszym proce-

sie, nadmiernie wydluzonym

w zwiazku ze zmiana sedziego,

mozna juz wypatrywac niepra-

womocnego wyroku, to ten dru-

gi, na ktorym miedzy innymi

znajda sie skazani z pierwszego

postepowania moze sie ciagnac

latami. Mafia trucicieli dzialala

8 lat i lista jej ofiar zwlaszcza

smiertelnych nadal jest otwarta.

Obserwatorzy obu proce-

sow ze zdumieniem dostrzegaja

Mafia mieszkaniowa

scisla wspolprace w osiagnieciu

celu wyksztalconych prawnikow

z analfabetami, ktory nie potra-

fia nawet odczytac godziny na

zegarku. Ta zdumiewajaca sym-

bioza w przestepstwie rozpada

sie dopiero na sali sadowej,

wobec realnej grozby wysokie-

go wyroku.

Wreszcie

zapadl wyrok

20 lutego 2025 roku, w

Sadzie Okregowym

Wa r s z aw a – P r a g a

zapadl wyrok w procesie oskar-

zonych o piec zabojstw i szescio-

krotne usilowanie zabojstwa.

Sad skazal Romana P. na

15 lat wiezienia, Tomasza G.

na 12 lat, Krzysztofa P. na

osiem. Notaruszka Jolanta

D.-S. i Wieslaw A. zostali

uniewinnieni..

Wedlug sadu zarzuty posta-

wione oskarzonym, ze dopro-

wadzili lub probowali doprowa-

dzic do zabojstwa wskazanych

w akcie oskarzenia osob, nie zna-

lazly potwierdzenia w zebranym

materiale dowodowym. Zdaniem

zespol bieglych nie mozna udo-

wodnic, iz zgony pokrzyw-

dzonych nastapily wylacznie

z powodu spozywania alkoholu

z izopropanolem. Slowo “praw-

dopodobnie” nie istnieje w orze-

czeniach spraw karnych. Jesli sa

watpliwosci, nalezy je interpre-

towac na korzysc oskarzonego.

Sedzia Beata Ziolkowska

podkreslila natomiast, ze nie

ma watpliwosci, iz w wyniku

dzialan oskarzonych doszlo do

niekorzystnego rozporzadze-

nia mieniem pokrzywdzonych.

Wskazala na wysoki stopien

szkodliwosci spolecznej zarzu-

canych czynow i na to, ze

oskarzeni dzialajac z niskich

pobudek wykorzystywali trudne

polozenie swych ofiar oraz ich

bezradnosc.

Wyrok jest nieprawomocny.

Zarowno prokurator jak i obron-

cy skazanych zapowiedzieli zlo-

zenie apelacji

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl