Dzien dobry – tu Polska – 26.07.2026

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika

Rok MMXXVI

Nr 208 (7040)

26 lipca 2026 r. – niedziela

Pogoda: W wiekszosci kraju zachmurzenie male i umiarkowane. Na polnocnym
wschodzie oraz miejscami na poludniu mozliwe przelotne opady deszczu i
lokalne burze. Temperatura od 22°C nad morzem do 29°C na zachodzie i
poludniowym zachodzie kraju.

Kursy walut NBP:

EUR – 4,3298

USD – 3,7946

GBP – 5,0727

CHF – 4,6572

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

Milej niedzieli 🙂

Ania Iwaniuk

Dowcip

– Kochanie, gdzie jest ksiazka “Jak zyc ze 100 zl przez miesiac”?

– Schowalam.

– Dlaczego?

– Bo jeszcze bys oddal reszte do banku.

Waloryzacja emerytur 2027. Kwota moze byc wyzsza, niz zaklada rzad

Marcowa waloryzacja emerytur i rent w 2026 roku wyniosla 5,3 proc., jednak
juz teraz pojawiaja sie prognozy dotyczace podwyzek swiadczen w 2027 roku.
Z rzadowych zalozen wynika, ze wskaznik waloryzacji mialby wyniesc 3,48
proc. Nowa projekcja inflacji przygotowana przez Narodowy Bank Polski
wskazuje jednak, ze wzrost cen w najblizszych kwartalach moze byc wyzszy,
niz wczesniej przewidywano. Wedlug ekonomistow wplyw na utrzymujaca sie
inflacje moga miec napiecia geopolityczne, ktore podnosza ceny surowcow,
paliw i energii. Wyzsza inflacja oznacza jednoczesnie mozliwosc wyzszej
waloryzacji emerytur i rent. Dziennik “Fakt”, opierajac sie na najnowszych
danych NBP oraz prognozach dotyczacych wzrostu wynagrodzen, wyliczyl, ze
wskaznik waloryzacji moglby wzrosnac nawet do 4,28 proc. Oznaczaloby to
wyzsze podwyzki swiadczen niz zaklada obecnie rzad. Emerytura w wysokosci
2000 zl brutto wzroslaby o okolo 85,60 zl brutto, czyli okolo 78 zl netto.
Swiadczenie wynoszace 3000 zl brutto zwiekszyloby sie o okolo 128,40 zl
brutto, co oznacza okolo 100 zl wiecej “na reke”. Emerytura 4000 zl brutto
wzroslaby o okolo 171,20 zl brutto, czyli okolo 131 zl netto. Osoby
pobierajace 5000 zl brutto moglyby otrzymac podwyzke o okolo 214 zl brutto,
czyli okolo 162 zl netto. Ostateczna wysokosc waloryzacji nie jest jednak
jeszcze przesadzona. Oficjalny wskaznik zostanie ogloszony dopiero w lutym
2027 roku po publikacji przez Glowny Urzad Statystyczny danych dotyczacych
inflacji i wzrostu plac.

Wiecej kontrolerow NFZ i kary dla kierujacych szpitalami. Minister zdrowia
zapowiada zmiany

Minister zdrowia Jolanta Sobieranska-Grenda zapowiedziala szeroki pakiet
zmian majacych zwiekszyc kontrole nad wydatkowaniem publicznych pieniedzy w
ochronie zdrowia. Resort chce znaczaco wzmocnic mozliwosci kontrolne
Narodowego Funduszu Zdrowia oraz wprowadzic odpowiedzialnosc finansowa dla
kierownikow placowek medycznych za naruszanie nowych przepisow dotyczacych
czasu pracy i wynagrodzen personelu. Obecnie jedynie 115 kontrolerow
nadzoruje okolo 40 tysiecy umow zawartych przez NFZ, co zdaniem minister
jest zdecydowanie niewystarczajace. Plan zaklada zatrudnienie okolo 480
nowych pracownikow, z czego az 432 mialoby zasilic Departament Kontroli
NFZ. Celem jest skuteczniejsze wykrywanie nieprawidlowosci i uszczelnienie
systemu wydatkowania srodkow publicznych. Resort proponuje rowniez
ograniczenie czasu pracy personelu medycznego do maksymalnie rownowartosci
dwoch etatow, niezaleznie od formy zatrudnienia. Maksymalna stawka
godzinowa finansowana ze srodkow publicznych nie moglaby przekroczyc jednej
dwudziestej minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie okolo 240 zl brutto za
godzine. Miesieczne wynagrodzenie mialoby zostac ograniczone do
16-krotnosci placy minimalnej, co obecnie oznacza okolo 76 800 zl brutto.
Za przekroczenie tych limitow kierownik placowki moglby zostac ukarany
grzywna do 30 tys. zl. Minister podkreslila, ze same limity bez sankcji nie
przynioslyby oczekiwanego efektu, poniewaz dotychczas brakowalo podstaw
prawnych do karania za nadmierna liczbe przepracowanych godzin. Zdaniem
resortu wypoczety personel ma bezposrednio przelozyc sie na wieksze
bezpieczenstwo pacjentow. Zapowiedziany pakiet obejmuje rowniez kontrole
kolejek do zabiegow, uporzadkowanie zasad zawierania kontraktow,
zwiekszenie uprawnien NFZ i Agencji Oceny Technologii Medycznych i
Taryfikacji, wprowadzenie jawnosci umow, obowiazkowa ewidencje godzin pracy
medykow, raportowanie wydatkow na wynagrodzenia oraz szybsze wdrozenie
elektronicznej rejestracji pacjentow.

TikTok pod lupa Komisji Europejskiej. Chodzi o bezpieczenstwo dzieci

Komisja Europejska przedstawila wstepne ustalenia dotyczace dzialalnosci
TikToka i zarzucila platformie naruszenie unijnych przepisow dotyczacych
ochrony dzieci w internecie. Zdaniem regulatorow nalezacy do chinskiej
firmy ByteDance serwis nie spelnia standardow okreslonych w Akcie o
uslugach cyfrowych (DSA). Komisja uwaza, ze obecne rozwiazania moga
zwiekszac ryzyko cyberprzemocy oraz kontaktu nieletnich z osobami
dopuszczajacymi sie naduzyc. Jest to juz czwarte postepowanie prowadzone
wobec TikToka na podstawie unijnych przepisow w ciagu ostatnich dwoch lat.
Zastrzezenia dotycza miedzy innymi mozliwosci ustawiania przez dzieci
publicznych kont, dzieki czemu publikowane przez nie materialy moga byc
dostepne dla szerokiego grona odbiorcow. Komisja zwraca rowniez uwage, ze
nawet konta prywatne pozwalaja na latwe odnalezienie dzieci poprzez listy
obserwujacych i obserwowanych, a informacje te moga byc dostepne takze dla
osob nieposiadajacych konta w serwisie. Wedlug unijnych regulatorow
domyslne ustawienia prywatnosci powinny zapewniac widocznosc publikowanych
tresci wylacznie dla uzytkownikow zaakceptowanych przez dziecko. TikTok
zapowiedzial analize zarzutow i zadeklarowal wspolprace z Komisja
Europejska. Firma podkreslila, ze konta nastolatkow wyposazone sa w ponad
50 domyslnych funkcji ochrony prywatnosci i bezpieczenstwa opracowanych
przy udziale ekspertow. Przypomniala takze, ze konta osob ponizej 18. roku
zycia sa domyslnie prywatne, mlodsi nastolatkowie nie moga korzystac z
wiadomosci prywatnych, a ich tresci nie trafiaja do sekcji “Dla Ciebie”. Po
zakonczeniu postepowania Komisja zdecyduje, czy doszlo do naruszenia
przepisow. Jesli zarzuty sie potwierdza, TikTokowi moze grozic kara
wynoszaca do 6 proc. globalnego rocznego obrotu. Przychody firmy w 2025
roku wyniosly 33,1 mld dolarow. Unijna komisarz ds. technologii Henna
Virkkunen podkreslila, ze wysoki poziom ochrony dzieci powinien byc
ustawieniem domyslnym, a nie dodatkowa opcja wybierana przez uzytkownika.

Wiazaly podopiecznych do lozek, zamykaly w klatce, bily. Zakonnice
prawomocnie skazane

Sad prawomocnie skazal dwie zakonnice z Domu Pomocy Spolecznej w Jordanowie
za znecanie sie nad podopiecznymi placowki. Obie uslyszaly wyroki trzech
lat i dwoch miesiecy pozbawienia wolnosci. Pierwszy wyrok zapadl w grudniu
2025 roku przed Sadem Rejonowym w Suchej Beskidzkiej. Bozena K. zostala
uznana za winna znecania sie fizycznego i psychicznego oraz naruszenia
nietykalnosci cielesnej podopiecznych. Sad wskazal, ze bila dzieci rekami,
kopala, szczypala, szarpala, popychala, ciagnela po podlodze, wyzywala,
wykrecala uszy oraz grozila pozostawieniem na noc na zewnatrz budynku i
uniemozliwieniem wyjazdu do domu. Bronislawa G. zostala poczatkowo skazana
na cztery lata wiezienia za znecanie sie, naruszenie nietykalnosci
cielesnej oraz utrudnianie sledztwa. Wedlug ustalen sadu bila podopiecznych
rekami i pasem, szarpala za wlosy, wyzywala, grozila zamykaniem w komorce,
pozbawieniem posilkow i ograniczeniem kontaktow z rodzina. Wobec obu
zakonnic orzeczono rowniez piecioletni zakaz wykonywania dzialalnosci
zwiazanej z wychowaniem, edukacja, leczeniem oraz opieka nad maloletnimi.
Sad Okregowy w Krakowie czesciowo zmienil jednak wyrok pierwszej instancji.
W przypadku Bronislawy G. umorzono czesc zarzutow z powodu przedawnienia
oraz uniewinniono ja od zarzutu utrudniania sledztwa, obnizajac kare do
trzech lat i dwoch miesiecy wiezienia. W sprawie Bozeny K. wyeliminowano
jeden z zarzutow dotyczacych znecania sie fizycznego nad jedna z
pokrzywdzonych, jednak wymiar kary pozostal taki sam. Obie zakonnice maja
zaplacic nawiazki na rzecz pokrzywdzonych. Wyrok jest prawomocny i moze
zostac zaskarzony jedynie kasacja do Sadu Najwyzszego. Sprawa ujrzala
swiatlo dzienne po publikacji portalu Wirtualna Polska w 2022 roku. Opisano
wowczas przypadki wiazania dzieci do lozek, zamykania ich w klatce, bicia
mopem oraz innych form przemocy wobec niepelnosprawnych podopiecznych. O
naduzyciach poinformowali byli pracownicy oraz rodzice dzieci po pobiciu
jednej z 13-letnich podopiecznych. Po wszczeciu sledztwa prowadzenie
placowki przejal powiat suski.

Oni ida z Morawieckim. Pelna lista

Rozlam w Prawie i Sprawiedliwosci nabral nowego wymiaru po tym, jak grupa
politykow zwiazanych z Mateuszem Morawieckim odmowila podporzadkowania sie
ultimatum wladz partii. Byly premier poinformowal, ze po jego stronie
stanelo 40 poslow, jeden senator oraz trzech europoslow. Kilka godzin
wczesniej Jaroslaw Kaczynski oglosil, ze ponad trzydziestu
parlamentarzystow zrezygnowalo z czlonkostwa w PiS. Powodem konfliktu bylo
zadanie podpisania deklaracji, zgodnie z ktora czlonkowie partii nie
mogliby nalezec do stowarzyszen takich jak zalozony przez Morawieckiego
“Rozwoj Plus”. Wsrod politykow, ktorzy odmowili podpisania tzw. lojalki,
znalezli sie miedzy innymi Janusz Cieszynski, Marcin Horala, Lukasz
Schreiber, Olga Semeniuk-Patkowska, Monika Pawlowska, Grzegorz Puda,
Ryszard Terlecki, Krzysztof Szczucki, Szymon Szynkowski vel Sek, Maria Koc,
Anna Kwiecien, Marzena Machalek i wielu innych parlamentarzystow. Na liscie
znalazly sie rowniez osoby formalnie nienalezace do PiS, takie jak Andrzej
Gut-Mostowy, Marek Jakubiak czy Agnieszka Scigaj. Z wczesniejszej grupy
zwolennikow Morawieckiego wylamali sie europosel Daniel Obajtek oraz
poslanka Anita Czerwinska, ktorzy zdecydowali sie podpisac deklaracje
wymagana przez kierownictwo partii. Po stronie bylego premiera pozostali
natomiast europoslowie Piotr Mueller, Waldemar Buda i Michal Dworczyk,
ktorzy wczesniej pelnili funkcje w jego rzadzie. Do grupy dolaczyl rowniez
senator Wlodzimierz Bernacki, ktorego nazwisko wczesniej nie bylo
wymieniane w gronie stronnikow Morawieckiego. Konflikt jest konsekwencja
poglebiajacych sie podzialow wewnatrz Prawa i Sprawiedliwosci i stanowi
jeden z najpowazniejszych kryzysow w historii ugrupowania.

Huti zaatakowali miasto w Arabii Saudyjskiej. Przeprowadzili atak rakietowy

Jemenscy rebelianci Huti poinformowali o przeprowadzeniu ataku rakietowego
na saudyjskie miasto Dzizan, polozone w poludniowo-zachodniej czesci Arabii
Saudyjskiej. Informacje przekazano za posrednictwem nalezacego do
ugrupowania portalu Ansarallah. Rebelianci oswiadczyli, ze ostrzal byl
odpowiedzia na wczesniejsze naloty przeprowadzone przez sily saudyjskie na
ich obiekty wojskowe w porcie Al-Hudajda. W zwiazku z zagrozeniem saudyjska
obrona cywilna oglosila alarm dla mieszkancow Dzizanu oraz polozonego nad
Morzem Czerwonym miasta Janbu. Dzien wczesniej miedzynarodowa koalicja pod
przewodnictwem Arabii Saudyjskiej poinformowala o przeprowadzeniu atakow na
cele wojskowe Huti, tlumaczac dzialania wczesniejszymi atakami rebeliantow
na saudyjskie statki. Do eskalacji doszlo zaledwie kilka dni po ogloszeniu
przez Huti blokady morskiej Arabii Saudyjskiej, ktora utrudnia transport
ropy z pominieciem kontrolowanej przez Iran ciesniny Ormuz. Agencja Reutera
przypomina, ze Rijad od zawarcia rozejmu w 2022 roku staral sie unikac
powrotu do otwartego konfliktu w Jemenie. Ostatni atak Huti na saudyjskie
lotnisko, ogloszenie blokady morskiej oraz ostrzal tankowcow wystawily
jednak cierpliwosc wladz Arabii Saudyjskiej na probe. Telewizja Al-Masirah
powiazana z Huti poinformowala, ze w odpowiedzi saudyjskie lotnictwo
zaatakowalo obiekty panstwowej spolki telekomunikacyjnej w Al-Hudajdzie
oraz wyspe Kamaran u zachodnich wybrzezy Jemenu. Wojna pomiedzy Arabia
Saudyjska a wspieranym przez Iran ruchem Huti trwa od 2014 roku, pochlonela
setki tysiecy ofiar i doprowadzila Jemen do jednego z najwiekszych kryzysow
humanitarnych na swiecie.

Komunikat MSZ Bialorusi o planowanym zamachu w Polsce

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Bialorusi poinformowalo, ze przekazalo
stronie polskiej ostrzezenie dotyczace planowanego zamachu
terrorystycznego. Wedlug komunikatu jego sprawca ma byc osoba skazana
wczesniej na Bialorusi, ktora po przyjezdzie do Polski utracila prawo
pobytu oraz dodatkowa ochrone. Z przekazanych informacji wynika, ze celem
planowanego ataku mialy byc dzieci bialoruskiej aktywistki mieszkajacej w
Polsce, a motywem miala byc zemsta. Bialoruski resort spraw zagranicznych
podkreslil, ze przekazal polskim wladzom wszystkie posiadane informacje i
jest gotowy do dalszej wspolpracy. Minister spraw zagranicznych Radoslaw
Sikorski potwierdzil otrzymanie sygnalu, zaznaczajac, ze kazda informacja o
mozliwym zagrozeniu terrorystycznym jest traktowana z najwyzsza powaga.
Dodal, ze odpowiednie sluzby prowadza obecnie szczegolowa analize
przekazanych danych. Rzecznik ministra koordynatora sluzb specjalnych Jacek
Dobrzynski zapewnil, ze wszystkie informacje sa sprawdzane zgodnie z
obowiazujacymi procedurami. Na obecnym etapie nie ujawniono jednak
szczegolow prowadzonych dzialan ani stopnia wiarygodnosci przekazanego
ostrzezenia. Polskie sluzby podkreslaja, ze bezpieczenstwo obywateli
pozostaje priorytetem, dlatego kazdy podobny sygnal podlega dokladnej
weryfikacji niezaleznie od zrodla jego pochodzenia.

Donald Trump ostrzega Rosje i Chiny. Zapowiada zdecydowana odpowiedz USA

Donald Trump wystosowal ostrzezenie pod adresem Rosji i Chin, podkreslajac,
ze Stany Zjednoczone nie pozostana bierne wobec dzialan zagrazajacych
amerykanskim interesom oraz bezpieczenstwu sojusznikow. Prezydent USA
zaznaczyl, ze oba panstwa musza liczyc sie z konsekwencjami, jesli beda
wspieraly dzialania destabilizujace sytuacje miedzynarodowa. W swoim
wystapieniu odniosl sie do rosnacego napiecia wokol Iranu oraz konfliktow
na Bliskim Wschodzie, podkreslajac, ze Waszyngton jest przygotowany do
zdecydowanych dzialan. Trump przekonywal, ze Stany Zjednoczone dysponuja
odpowiednimi srodkami militarnymi i gospodarczymi, aby odpowiedziec na
wszelkie zagrozenia. Jednoczesnie wezwal Rosje i Chiny do odpowiedzialnosci
oraz powstrzymania dzialan, ktore moglyby prowadzic do dalszej eskalacji
konfliktow. Podkreslil, ze jego administracja bedzie konsekwentnie bronic
interesow USA i ich partnerow. Slowa prezydenta padly w czasie
narastajacych napiec zwiazanych z sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz wojna
w Ukrainie.

Donald Trump nagle zmienil ton i zaskoczyl sojusznikow

Donald Trump zlagodzil swoje wczesniejsze stanowisko wobec czesci partnerow
Stanow Zjednoczonych, czym zaskoczyl zarowno sojusznikow, jak i
komentatorow politycznych. Jeszcze niedawno zapowiadal zdecydowane
dzialania oraz ostra odpowiedz na rozwoj wydarzen miedzynarodowych, jednak
podczas ostatniego wystapienia zaakcentowal potrzebe dialogu i ograniczenia
dalszej eskalacji napiec. Podkreslil, ze priorytetem pozostaje
bezpieczenstwo Stanow Zjednoczonych, ale jednoczesnie zaznaczyl, iz
rozwiazania dyplomatyczne powinny byc wykorzystywane wszedzie tam, gdzie
jest to mozliwe. Wedlug komentatorow zmiana retoryki moze miec zwiazek z
reakcjami sojusznikow oraz sytuacja na swiatowych rynkach. Trump zapewnil
jednak, ze gotowosc militarna USA pozostaje na najwyzszym poziomie, a
ewentualne ustepstwa nie oznaczaja rezygnacji z obrony amerykanskich
interesow. Bialy Dom podkresla, ze administracja nadal uwaznie obserwuje
rozwoj sytuacji i jest przygotowana do podjecia kolejnych decyzji w
zaleznosci od dzialan przeciwnikow Stanow Zjednoczonych.

Wojna w Ukrainie. Atak na fabryke wojskowa w glebi Rosji. Nad miastami
unosil sie czarny dym

Ukraina przeprowadzila kolejna serie atakow dronowych na cele znajdujace
sie gleboko na terytorium Rosji. Prezydent Wolodymyr Zelenski poinformowal,
ze jednym z trafionych obiektow bylo przedsiebiorstwo wojskowe w Kirowie,
produkujace podzespoly do samolotow oraz systemow rakietowych
wykorzystywanych przez rosyjska armie podczas atakow na Ukraine. Zaklad
znajduje sie okolo 900 kilometrow od Moskwy i ponad 1400 kilometrow od
granicy z Ukraina. Tej samej nocy ukrainskie drony uderzyly rowniez w
obiekt naftowy oddalony o blisko 1350 kilometrow od granicy. Zelenski
okreslil te dzialania jako “sankcje dalekiego zasiegu”, publikujac nagrania
przedstawiajace ogromne slupy czarnego dymu unoszace sie nad trafionymi
obiektami. Celem ukrainskich atakow byly takze magazyny firmy Wildberries
pod Petersburgiem, najwiekszej platformy sprzedazowej w Rosji, nazywanej
“rosyjskim Amazonem”. W wyniku uderzenia wybuchl pozar, a rosyjskie sluzby
poinformowaly o rannych trzech osobach. Firma przekazala, ze ewakuowano dwa
centra logistyczne znajdujace sie w regionie. Agencja Reuters przypomina,
ze od 18 lipca Ukraina zaatakowala juz piec magazynow Wildberries,
odpowiadajacych za okolo 10 procent zdolnosci logistycznych
przedsiebiorstwa. Seria uderzen pokazuje, ze Kijow coraz czesciej atakuje
nie tylko cele wojskowe, ale rowniez zaplecze logistyczne i przemyslowe
znajdujace sie setki kilometrow od linii frontu.

DETEKTYW

“CYPIS” ZAPLAKAL NAD SWOIM LOSEM

Artur DROZDZAK

Dla Mariusza K. ps. “Cypis” w zyciu liczyly sie tylko pieniadze. Dla nich
byl gotowy zabic. I zabil. Na sali rozpraw zaplakal nad swoim losem.

– Przepraszam za bledy mlodosci, prosze o lagodny wyrok, bo ciezko zyc w
kryminale. Chcialbym, by sad dal mi szanse – lkajac, mowil w ostatnim
slowie.

Ta skrucha mu nie pomogla i ma teraz 25 lat do odsiadki.

Zanim “Cypis” znalazl sie przed obliczem wymiaru sprawiedliwosci, przez
dlugie lata unikal wpadki i moglo sie wydawac, ze nie poniesie
odpowiedzialnosci za swoje kryminalne sprawki. A tych nie brakowalo.

SKOK DLA PIENIEDZY I Z ZEMSTY

W 1996 roku, w krakowskiej dzielnicy Podgorze, Mariusz K. poznal w pubie
Przemyslawa Z. Wypili piwo, pogadali i zgodzili sie, ze razem bedzie im
latwiej dzialac w przestepczym fachu. Dolaczyl do nich wkrotce Bronislaw G.

We trzech zaplanowali pierwszy skok. Wszyscy pochodzili z podkrakowskiej
Skawiny, ale od dawna zyli w miescie pod Wawelem. Szybko wytypowali
pierwszy cel w przestepczej robocie.

– Wiem, gdzie mieszka bogata handlarka zlotem. Robota bedzie prosta,
bezpieczna i dochodowa – przekonywal “Cypis”.

Nie kryl, ze bywal w domu kobiety przy ulicy Zbrojarzy, bo byl zwiazany z
jej corka. Wtedy zorientowal sie, jakie sa tam zabezpieczenia, gdzie
zamontowany jest system alarmowy i w jaki sposob dziala. Wiedzial rowniez,
gdzie gospodyni – Elzbieta D. – trzyma gotowke i ze do biednych osob nie
nalezy. Byla wlascicielka kantoru, handlowala walutami i bizuteria, a do
tego miala sklep z drogimi futrami.

13 lutego 1996 roku Elzbieta D., okolo godziny 19.30, wyszla z corka i
dwoma znajomymi na wystep kabaretu do jednej z krakowskich kawiarni. W domu
jednorodzinnym zostal tylko pies. Kobieta wlaczyla alarm przed wyjsciem,
zamknela drzwi i wrocila tuz po polnocy.

Po przekroczeniu progu zwrocila uwage, ze wlaczyl sie alarmowy system
swietlny, ale nie dzwiekowy, bo – jak sie okazalo – wyladowal sie jeden
akumulatorek. Alarm wlaczyl sie nie bez powodu. W srodku domu panowal
balagan, rzeczy byly powyrzucane z polek, widac bylo, ze ktos spladrowal
wnetrze. Elzbieta D. zrozumiala, ze padla ofiara wlamywaczy.

O tym, w jaki sposob dostali sie do jej lokum, swiadczylo wypchniete w
kuchni okno na pierwszym pietrze budynku. Zszokowana odkryla, ze sprawcy
ciezko poranili jej pieska. Czworonoznego pupila znalazla w lazience, w
kaluzy krwi.

Elzbieta D. nie miala pojecia, ze jednym z wlamywaczy byl znany jej
“Cypis”, ktory ze wspolnikami precyzyjnie zaplanowal skok. Wlamanie, oprocz
celu finansowego, mialo tez charakter zemsty, bo sprawca chcial odegrac sie
na corce wlascicielki willi. Nie mogl sie bowiem pogodzic z tym, ze kiedys
zerwala z nim znajomosc. Dziewczyna traktowala ja dosc luzno, ale “Cypis”
uwazal inaczej, dlatego tak bardzo zabolala go reakcja rzekomej narzeczonej.

Sprawcy wlamania spotkali sie przed blokiem “Cypisa”, autem podjechali w
poblize miejsca skoku, a dalej ruszyli na piechote. Mieli ze soba palke,
lom i scyzoryk. Na glowy zalozyli kominiarki. Widzieli, ze w domu Elzbiety
D. pali sie swiatlo, ale po godzinie obserwacji uznali, ze kobiety nie ma w
srodku, a jedynie zostawila wlaczona lampe.

We trzech weszli na posesje. O nastawieniu emocjonalnym “Cypisa” przed
wlamaniem mogly swiadczyc jego slowa skierowane do wspolnikow, ze gdyby
ktos byl w srodku i poznal go po glosie, to on te osobe zabije.

Przemyslaw Z. podsadzil go pod kuchenne okno. Obaj sie wspieli i znalezli
sie w srodku budynku. Bronislaw G. pozostal wtedy na czatach na terenie
posesji.

Dwoch wlamywaczy, po upewnieniu sie, ze w srodku nie ma ludzi, zaczelo
pladrowac szafki. Zabrali kamere, magnetowid, bizuterie i duze futro. Sila
oderwali kasetke przymocowana srubami do podlogi. “Cypis” pozyczyl noz od
kolegi i pocial nim tapicerke foteli oraz kanapy. Wyrzucil tez rzeczy z
kredensow.

– Tak zrobilem, by sie zemscic – nie kryl ze zlosliwym usmiechem.

Przemyslaw Z. w tym czasie poturbowal jamnika wlascicielki. Uderzyl go dwa
razy palka, gdy pies zaczal szczekac. Zwierzak szybko ucichl.

Potem sprawcy z domu ruszyli w strone garazu, ale gdy Bronislaw G. zapukal
do nich w szybe, wlaczyl sie alarm. Zaden z nich nie przypuszczal, ze w
garazu rowniez znajduje sie instalacja antywlamaniowa. Szybko przeskoczyli
ogrodzenie i ze skradzionymi rzeczami zapakowali sie do samochodu.

Kolo bloku “Cypisa” lomem rozbili zabrana kasetke i wyjeli z niej dolary
oraz bizuterie. Lup byl duzy. W sumie wzieli 5 tys. zl, 400 funtow, 20 tys.
szylingow austriackich i 20 tys. lirow wloskich. Laczna wartosc obcych
walut wynosila okolo 25 tys. zl. Skradli tez dziewiec pierscionkow,
wisiorki i kolczyki warte 34 tys. zl.

NAPAD NA OGRODNIKA I ZABOJSTWO

“Cypis” nie zamierzal proznowac i juz miesiac pozniej, w marcu 1996 roku,
namowil wspolnikow do kolejnego przestepstwa. Zgodzil sie przy tym, by do
ich bandy dolaczyl czwarty mezczyzna – Robert H.

Ten uchodzil za osilka, byl bywalcem silowni i bramkarzem w krakowskich
klubach. Nie mial zadnych oporow, by wziac udzial w napadzie rabunkowym na
majetnego ogrodnika mieszkajacego w podkrakowskim Gaju.

Za pieniadze zdobyte podczas skoku na Elzbiete D. jeden ze sprawcow kupil
uzywany samochod – lade samare. Wszyscy mieli jednak wieksze apetyty i
liczyli na znacznie wieksze pieniadze, tym bardziej ze banda miala juz
czterech czlonkow.

Ogrodnik Janusz J. mial ladny dom na obszernej, liczacej ponad trzy hektary
dzialce. Posesja byla duza, dom znajdowal sie posrodku, obok niego stal
garaz, do ktorego mozna sie bylo dostac waskim, podziemnym korytarzem.
Mezczyzna posiadal samochod osobowy i wieksze auto transportowe. Posiadlosc
byla ogrodzona siatka i drewnianymi sztachetami.

Janusz J. dorobil sie majatku na sprzedazy egzotycznych drzew i krzewow.
Przy okazji zajmowal sie tez montazem kominkow. Mieszkal z matka Zenobia,
zona Anna i 14-letnia corka Jadwiga.

Tak sie zlozylo, ze w przeddzien napadu rozmawial z czlonkami rodziny o
sprawach bezpieczenstwa w okolicy. Nie mial pojecia, ze juz kilkanascie
godzin pozniej na wlasnej osobie doswiadczy brutalnej przemocy.

“Cypis” i czlonkowie jego bandy przygotowali sie do skoku. Wybrali sie na
miejsce lada samara i zaparkowali okolo 500 metrow od posesji Janusza J.
Zalozyli ciemna odziez i kominiarki. Zza krzakow obserwowali zycie
domownikow, potem przeskoczyli ogrodzenie i czekali na dogodny moment do
ataku. Mieli kij bejsbolowy, bron gazowa, pojemnik z gazem, noz oraz tasme
klejaca.

– Gdy napotkamy opor ze strony domownikow, to ich obezwladniamy – zarzadzil
Mariusz K.

Gospodarz i jego najblizsi nie przeczuwali, ze moze im sie przytrafic cos
zlego. Zenobia J. tamtego dnia wrocila z kosciola okolo godziny 17 i w
pokoju ogladala telewizje. Anna J. z corka siedzialy w salonie, a Janusz J.
poszedl do garazu. Postanowil zaparkowac swoja toyote i zamknac brame
wjazdowa.

Wjechal samochodem do garazu, a gdy wysiadal z auta, zaskoczyli go
zamaskowani bandyci. Podbiegli, gdy brama garazowa sie zamykala, i
doskoczyli do zaskoczonego kierowcy.

– Dawaj gotowke – zazadali.

– Panowie, o co chodzi? Nie mam pieniedzy – odparl gospodarz.

Nie zdazyl rozwinac wypowiedzi, bo otrzymal cios w glowe. Jeden z
napastnikow, po krotkiej szarpaninie, uderzyl go mocno kijem bejsbolowym.
Janusz J. upadl obok samochodu i nie ruszal sie, ale “Cypis” ponowil atak.
Zadal lezacemu dodatkowe ciosy w tulow i nogi, choc gospodarz nie stawial
najmniejszego oporu, jedynie lekko sie poruszal i z trudem oddychal.

Mariusz K. zostal, by go pilnowac. Przeciagnal go tylko do pomieszczenia
pobliskiej pralni, a pozostali trzej wspolnicy korytarzem dostali sie do
wnetrza domu.

SMIERTELNY CIOS W GLOWE

Anna J. od pewnego czasu zastanawiala sie, gdzie jest maz, bo dlugo nie
wracal z garazu. Przez okno nie widziala juz auta i zaniepokoila sie, co
moglo przydarzyc sie Januszowi J.

Nie zdazyla tego sprawdzic, bo ujrzala, ze w jej kierunku biegnie trzech
zamaskowanych mezczyzn. Krzykiem zareagowala na ich widok. Uzyli wobec niej
gazu, obezwladnili ja i kazali polozyc sie na podlodze.

– Gdzie sa pieniadze? – pytali.

Nie uwierzyli kobiecie, gdy odparla, ze nie ma gotowki.

– Dawaj zelazko – zawolal jeden bandyta do drugiego.

Mialo to wywolac dodatkowy element grozy, by domownicy mieli swiadomosc, ze
moga zostac poddani torturom.

Anna J. podniosla sie wtedy z podlogi, wyjela z torebki 100 zl i dala
jednemu z bandytow. Na jej krzyk przybiegly corka Jadwiga i tesciowa
Zenobia J. Napastnicy rowniez je sterroryzowali bronia. Starszej z kobiet
przylozyli do ust szmate nasaczona jakas substancja. Zenobia J. poczula
pieczenie i zareagowala obfitym lzawieniem.

Znowu padly zadania wydania pieniedzy.

– Nie mamy zadnych, wszystko inwestujemy w gospodarstwo, a reszte gotowki
trzymamy w banku – odparla gospodyni.

Zenobia J. uslyszala wtedy glos syna dobiegajacy z kanalu zsypu do pralni.

– Mamus, nic nie rob – krzyknal Janusz J.

Wiecej nie zdolal powiedziec, bo “Cypis” z calej sily uderzyl go kijem
bejsbolowym.

Glowa gospodarza spoczywala wtedy na podlodze. Uderzenie kijem bylo na tyle
mocne, ze doszlo do wgniecenia czaszki. Janusz J. stracil przytomnosc, a z
uszu poleciala mu krew.

Bandyci chaotycznie przeszukiwali wnetrze domu i wyrzucali rzeczy z szaf.
Byli wulgarni i ciagle rzucali grozby w kierunku kobiet. Skrepowali je
tasma, okleili nia rece i nogi, a nastepnie przykryli dywanem. Wlaczyli
glosno telewizor i w koncu postanowili oddalic sie z lupem.

Wychodzac, pytali, czy gospodarz zyje.

– Oddycha, przezyje – odparl ktos z nich.

Gdy znikneli, kobiety zdolaly wyswobodzic sie z wiezow. Anna J. pobiegla do
meza, by sprawdzic, czy zyje, a potem udala sie do sasiadow po pomoc.

Zenobia J. ukleknela obok rannego syna i odchylila mu glowe, by ulatwic
oddychanie. Jego stan byl ciezki. Charczal, a z uszu ciagle ciekla mu krew.
Pol godziny pozniej pojawili sie policjanci i pogotowie.

Niestety Janusz J. zmarl w szpitalu po kilku dniach. Nie odzyskal juz
przytomnosci.

Napastnicy przepadli bez sladu. Zdobyta gotowka, czyli kwota 5 tys. zl i
dolarami, podzielili sie po rowno. Kamere Panasonic postanowili sprzedac. W
sumie straty finansowe rodziny J. siegnely 10 tys. zl.

Sprawcy niektore bezwartosciowe rzeczy wyrzucili do rzeki. Mieli tez
pretensje do “Cypisa”, ze tak mocno bil w garazu Janusza J. On jednak
bagatelizowal sprawe swojej bezsensownej i niepotrzebnej agresji.

NA CELOWNIKU POCZTA, STACJA I BANK

Banda dlugo nie proznowala. Miesiac po zabojstwie w Gaju trzej jej
czlonkowie dokonali napadu z bronia na urzad pocztowy w podkrakowskim
Radziszowie.

Najpierw przeprowadzili rekonesans pomieszczen, potem zalozyli kominiarki i
w srodku dnia weszli do placowki. Zastraszyli bronia gazowa pracownice, bo
listonosze byli w terenie, i wrzasneli:

– To jest napad, dawac pieniadze!

Kobiety byly posluszne, zwlaszcza ze jeden ze sprawcow przeskoczyl lade i
stanal obok nich. Niespodziewanie do srodka weszla klientka. Pogrozili jej
bronia i kazali stanac z boku przy scianie. Byla posluszna.

Bandyci rozbili telefon, wzieli 1,5 tys. zl i znikneli. Zamkneli jeszcze
drzwi od zewnatrz, by utrudnic poscig.

Dwa tygodnie pozniej obrabowali stacje benzynowa w Krakowie przy ulicy
Wioslarskiej. Lup byl wiekszy niz na poczcie, bo wynosil 6 tys. zl.

Po tygodniu dokonali zuchwalego napadu na bank w podkrakowskich Liszkach. W
okolice placowki podjechali lada samara, zamaskowali twarze i weszli do
srodka.

Skok planowali przeprowadzic dzien wczesniej, zaraz po otwarciu banku, ale
zrezygnowali, bo gdy zjawili sie na miejscu, w srodku byli juz klienci.

Bank znajdowal sie na pierwszym pietrze budynku. Bandyci weszli na glowna
sale. Jeden z nich pozostal przy drzwiach, by nikt z pracownikow nie uciekl.

W srodku bylo siedem kobiet. Zaczely krzyczec na widok uzbrojonych
bandytow, ktorzy mieli w rekach kij, bron gazowa i palke typu tonfa. Uzyli
jej do rozbicia szyby przy kasie i zastraszyli pracownice placowki.
Domagali sie wydania gotowki z sejfu i stanowisk kasowych.

– Nie ruszac sie, bo zastrzele! – krzyczal jeden z napastnikow.

Przerazone kobiety nie wlaczyly alarmu. Zartow nie bylo, bo jeden ze
sprawcow zlapal za szyje dyrektorke placowki i wywlokl ja z kantorka na
glowna sale.

Wtedy padla dziwna komenda, by kobieta otworzyla usta. Gdy to zrobila,
napastnik psiknal jej gazem w twarz. Zmusil ja do polozenia sie na
podlodze, po czym wpadl w szal. Zniszczyl jeden z komputerow i nie chcial
uwierzyc, ze w banku nie ma wiekszej sumy pieniedzy.

Lacznie zrabowali 26 tys. zl.

Jeden z napastnikow dla zmylenia sladu powiedzial kilka slow po rosyjsku.
Jego wspolnik, jakby sluchajac polecenia, schylil sie i wyrwal wszystkie
kable telefoniczne z gniazdka. Uszkodzil w ten sposob system alarmowy.

Sprawcy kluczami zamkneli pracownice w srodku budynku i znikneli. Kobiety
wzywaly pomocy, ale ludzie na zewnatrz nie mogli im pomoc, bo drzwi do
banku byly caly czas zamkniete. W koncu uwolnily sie same, gdy znalazly
zapasowe klucze.

ZAGADKOWA WIZYTA U RODZINY OFIARY

Latem 1996 roku u Anny J. w Gaju zjawil sie mlody mezczyzna. Zadzwonil
domofonem przy bramie. Kobieta mu otworzyla, bo myslala, ze jest klientem.

Anna J. po smierci meza przejela prowadzenie rodzinnego biznesu z branzy
ogrodniczej. Miala na utrzymaniu corke i schorowana tesciowa.

Nieznajomy gosc napomknal, ze niedawno przeprowadzil sie do pobliskiej
wioski i szukal pracy. Dodal, ze slyszal na przystanku autobusowym rozmowe
osob, ktore mogly byc sprawcami napadu na Janusza J.

Anna J. nadstawila ucha, bo bandytow ciagle nie udawalo sie ujac. By poznac
szczegoly sprawy, zaprosila mezczyzne na posesje. Dolaczyl do nich
mieszkajacy po sasiedzku Robert J., brat zabitego Janusza.

Rozmowa toczyla sie wokol okolicznosci zwiazanych z napadem i zabojstwem.
Panstwo J. przekonywali goscia, by swoje informacje przekazal policji, ale
on sie wzbranial.

– Z uwagi na moja przeszlosc wole byc anonimowy – stwierdzil dosc
tajemniczo.

Robert J. zaprosil go do swojego domu, a gdy tam szli, Anna J. zadzwonila
na policje.

Funkcjonariusze zjawili sie po chwili, ale tajemniczego goscia juz nie
bylo. Zniknal pod pozorem zalatwienia pilnych spraw.

Policjanci pokazali panstwu J. album ze zdjeciami przestepcow. Wskazali, ze
gosc byl bardzo podobny do Mariusza K. ps. “Cypis”.

Kryminalni juz od pewnego czasu mieli tego przestepce na celowniku, ale
poki co skutecznie ukrywal sie w okolicach Krakowa. Na razie istnialy tylko
poszlaki, ze dopuszcza sie przestepstw. Dowodow nie udalo sie jeszcze
zebrac.

BANDA W ROZSYPCE

W pazdzierniku 1996 roku banda dokonala napadu w Spytkowicach pod Krakowem,
gdzie sprawcy postanowili obrabowac bank.

Gdy tylko wyjeli z torby bron, dyrektorka placowki – Halina B. – zaczela
krzyczec do kasjerki, by ta bez oporu oddawala cala gotowke. Sama ze
strachu schowala sie pod biurko.

– Bo nas na miejscu zabija. Oddaj wszystko! – wolala przerazona do
podwladnej.

Bandyci nie spodziewali sie, ze w kasie bedzie tak duzo gotowki – 30 tys.
zl. Dlatego gdy uciekali z banku, pogubili po drodze bilon i banknoty.

Dzielna kasjerka gonila ich kilkaset metrow, az do miejscowego cmentarza,
gdzie zobaczyla, jak wsiedli do bezowego forda escorta.

Ich samochod znaleziono porzucony kilkanascie kilometrow dalej, ale
przestepcy przepadli.

Policja juz godzine po napadzie znala tozsamosc obu napastnikow, bo
kasjerka sciagnela jednemu z nich kominiarke, a pozniej dokladnie opisala
jego wyglad. Dzieki jej spostrzegawczosci ustalono nazwiska mezczyzn, tym
bardziej ze w przeszlosci mieli na koncie wlamania do mieszkan i byli
notowani.

W koncu, w 2005 roku, zatrzymano Bronislawa G. i Roberta H. Pierwszy z nich
uslyszal wyrok 12 lat wiezienia za napady z bronia, drugiemu wymierzono
szesc lat odsiadki. Jako trzeci trafil za kratki Przemyslaw Z., ktory
doczekal sie wyroku pieciu lat wiezienia.

Ciagle jednak nie byl znany los “Cypisa”. Przepadl niczym kamien w wode.

Niespodziewanie odnalazl sie we Francji. Byl juz wtedy poszukiwany
Europejskim Nakazem Aresztowania.

Do krakowskiej policji dotarly zaskakujace informacje, ze Mariusz K. trafil
za kratki w Paryzu jako podejrzany o zabojstwo ze szczegolnym okrucienstwem
trzech polskich obywateli.

Za te zbrodnie, dokonana na osobach bezdomnych, “Cypis” 18 kwietnia 2008
roku dostal 20 lat odsiadki.

Polski wymiar sprawiedliwosci upomnial sie o niego, choc szanse na
przekazanie go do kraju byly nikle. Francuzi zgodzili sie jedynie, by
prokurator z Krakowa wzial udzial w przesluchaniu “Cypisa” w sprawie
stawianych mu zarzutow dotyczacych napadow i zabojstwa dokonanego w 1996
roku w Gaju.

Zatrzymany musial miec swiadomosc, ze dawni wspolnicy obciazali go w swoich
relacjach, byle tylko siebie przedstawic w korzystniejszym swietle.

“Cypis” byl wtedy nieuchwytny, wiec nic nie kosztowalo jego wspolnikow
obarczanie go wina za przestepcze sprawki. Wskazywali na jego wiodaca role
w planowaniu napadow i dokonaniu zabojstwa Janusza J.

Zeznania obciazajace meza zlozyla rowniez zona Mariusza K. Potwierdzila, ze
raz podsluchala rozmowe “Cypisa” oraz znanych jej Bronislawa G. i Roberta
H., ktorzy dyskutowali o szczegolach dokonanego wspolnie napadu na bank w
Liszkach.

“Cypis” nie odsiedzial calego wyroku we Francji, bo w 2014 roku wydano go
polskim organom scigania.

Policjanci z Krakowa podejrzewali, ze mezczyzna i czlonkowie jego bandy
mogli odpowiadac takze za inne przestepstwa.

Chodzilo chocby o rabunek ponad 80 tys. zl z kantoru przy ulicy
Karmelickiej w centrum Krakowa oraz zabojstwo Marii B., handlarki zlotem,
ktora nieznani sprawcy zakatowali palka na klatce schodowej. Omal nie
zastrzelili rowniez sasiada kobiety, ktory ruszyl jej na pomoc.

Byl tez napad na handlarke zlotem z ulicy Florianskiej, ktora nieustaleni
bandyci dopadli w domu na Azorach. Niezbyt sie oblowili, bo zabrali jej 13
tys. zl. Wczesniej kijem bejsbolowym zabili jej malego psa. Tak dla zabawy.

Podejrzenia te jednak sie nie potwierdzily. W obu sprawach nie znaleziono
dowodow przeciwko bandzie “Cypisa”. Pozostaly jedynie poszlaki, a to bylo
za malo, by skierowac sprawy do sadu.

Nie znaleziono rowniez broni gazowej, ktorej uzywali przestepcy. O tym, ze
ja mieli, swiadczyly trzy naboje zgubione podczas napadu na bank w Liszkach.

“Cypis” wyroku za zabojstwo w Gaju i pozostale napady doczekal sie dopiero
po 20 latach od dokonania zbrodni.

W 2016 roku Sad Okregowy w Krakowie skazal go na cwierc wieku wiezienia za
dawne przewiny. Oprocz tego musial zaplacic rodzinie zabitego
zadoscuczynienie w kwocie 140 tys. zl.

Sprawa wlamania do domu przy ulicy Zbrojarzy zostala umorzona z powodu
przedawnienia. Za napady na stacje benzynowa, bank w Liszkach i poczte w
Radziszowie Mariusz K. otrzymal kilkuletnie wyroki. Kara laczna byla surowa
– 25 lat odsiadki.

Oskarzony Mariusz K. przyznawal sie do wszystkich przestepstw oprocz
zabojstwa w Gaju. Probowal przerzucic odpowiedzialnosc na jednego ze
wspolnikow i przekonywal, ze to tamten uzyl kija bejsbolowego i zadal
Januszowi J. smiertelny cios.

Pozostali uczestnicy napadu zgodnie wskazywali jednak na “Cypisa” jako
zabojce. Ich relacje w tym zakresie byly bardziej wiarygodne i spojne.

“Cypis” przyznal, ze faktycznie kilka tygodni po zbrodni pojawil sie u
rodziny J., bo – jak twierdzil – byl wtedy bliski wyznania prawdy. Na taka
szczerosc jednak sie nie zdecydowal.

Sad zwrocil w wyroku uwage, ze podobne zachowania przestepcow sa znane w
fachowej literaturze. Bywalo juz wczesniej, ze bandyci wracali na miejsce
przestepstwa, brali udzial w pogrzebach swoich ofiar i nawiazywali kontakt
z ich rodzinami.

Mariusz K. nie kryl, ze glownym motywem jego dzialan byly pieniadze, ktore
wydawal na uzywki, kobiety i wystawne zycie.

Opowiadal, ze skok na Elzbiete D. mial na celu zdobycie gotowki na bron i
samochod. Te dwie rzeczy mialy pomoc w kolejnych napadach.

Zdaniem krakowskiego sadu posrednio o winie “Cypisa” mogl swiadczyc fakt,
ze uciekl z Polski do Francji, gdzie zabil trzy osoby.

– To wskazuje, ze pod wzgledem charakterologicznym byl osoba zdolna do
dokonania zabojstwa – stwierdzil sad.

Zbrodni w Gaju dokonal z zamiarem ewentualnym. Nie chcial zabic Janusza J.,
ale zadajac mu potezny cios kijem bejsbolowym, godzil sie na smierc
mezczyzny.

Uderzenie nie bylo przypadkowe, bo sprawca celowo mierzyl w glowe ofiary.

– Oskarzonym kierowaly pobudki materialne. Dla nich byl gotowy zabic
czlowieka – krakowski sad nie mial watpliwosci.

Okolicznoscia obciazajaca byl fakt, ze Janusz J. zginal w swoim domu, ktory
powinien jawic sie jako ostoja i miejsce dajace poczucie bezpieczenstwa.

Sprawca zabil przypadkowa osobe, ktora chcial uciszyc, by doprowadzic do
realizacji swojego przestepczego zamiaru.

Obciazajace bylo rowniez to, ze Mariusz K. nie przyznal sie do winy i nie
wyrazal zalu ani skruchy za popelniona zbrodnie.

W apelacji obronca “Cypisa” wnosil o obnizenie kary z 25 do 12 lat
wiezienia. Sad Apelacyjny w Krakowie nie byl jednak dla niego laskawy i
utrzymal wyrok w mocy.

Podczas wyglaszania ustnego uzasadnienia sedzia sprawozdawca wyraznie sie
wzruszyl i na moment przerwal swoja wypowiedz, gdy mowil o tragicznym losie
zabitego mezczyzny.

Podkreslal, ze kara dla oskarzonego jest surowa, ale sprawiedliwa, tym
bardziej ze napad byl brutalny i traumatyczny dla pokrzywdzonych.

Zwracal uwage na bezsens dzialania Mariusza K., ktory bil Janusza J. kijem
bejsbolowym, choc mozna go bylo obezwladnic w inny sposob, zwlaszcza ze
napastnicy mieli przewage sily i liczebnosci.

Prawomocny wyrok w sprawie tej zbrodni zapadl dopiero po dwoch dekadach od
tragicznych wydarzen w Gaju.

Gdy “Cypis” rozpoczal odsiadywanie swojej kary, jego wspolnicy od dawna
byli juz na wolnosci.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT:

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

�sWspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl

Wypisanie z listy / Unsubscribe:

https://gazetka-gargamela.eu/wysylka/unsubscribe.php?uid=4551574&adr=admin@intermanager.org

lub napisz na / or send email to stop@gazetka-gargamela.eu