Dzien dobry – tu Polska – 25 lipca 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 202 (6175) 25 lipca 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

IGRZYSKA OLIMPIJSKIE
Falstart polskich siatkarzy. Nie wytrzymali naporu Iranczykow
Mistrzowie swiata przegrali w olimpijskiej inauguracji 2:3, a ich
dyspozycja niepokoi, tym bardziej ze ulegli druzynie, ktorej nikt nie
prognozuje medali.
Zanim Polacy przegrali, obronili szesc meczboli. Siodmego juz nie zdolali.
Nie tak mialo byc. Zamiast na demonstracje polskiej potegi patrzylismy
na druzyne pelna wad, chwiejna. Choc mozna sobie pocieszajaco
przypominac, jak siatkarze siegali po zloto mundialu w 2018 roku – po
perypetiach grozacych wczesnym wypadnieciem z turnieju, po az trzech
porazkach. To druzyna, ktora zawsze, na kazdej imprezie, bierze medal,
ale tez nigdy nie bierze go, nie doswiadczywszy wczesniej udreki.
W sobotni wieczor czasu tokijskiego najpierw stwierdzilismy, ze trener
Vital Heynen znow postanowil trzymac z dala od Iranczykow swojego
kapitana Michala Kubiaka – przynajmniej tak pomyslelismy, do tego
jeszcze wrocimy.
A potem ujrzelismy potege Bartosza Kurka. Najwiekszy gwiazdor ostatniego
mundialu wbijal pilke w boisko i wtedy, gdy Fabian Drzyzga wystawil mu
ja dokladnie, i wtedy, gdy atakowal w niezbyt wygodnej pozycji.
Oblatywal oba skrzydla, blysnal intuicja w bloku, koncowke niemal
perfekcyjnego seta ozdobil efektownym serwisowym asem. Robil, co chcial.
Gdyby nawet wszyscy jego koledzy wstrzymali ogien, Polska mialaby szanse
wygrac inauguracyjna partie.
Nie wstrzymali, wiec wygrala ja wyraznie. Z przekonaniem o swojej
wyzszosci, ktorego oczekujemy od naszych gwiazd rywalizujacych na
Ariake. To tutaj, na usypanej przez Japonczykow sztucznej wyspie, mamy
celebrowac polski sukces w duzym stezeniu. Siatkarze walcza w hali
polozonej niespelna kilometr od kompleksu tenisowego i na igrzyskach
wystartowali w stylu Igi Swiatek – w inauguracyjnym secie ani przez
moment nie pozostawili watpliwosci, po ktorej stronie siatki uwijaja sie
ludzie mierzacy w medal.
Troche niepokoju przed inauguracja bylo. Polacy spotkali w Iranczykach
az nazbyt dobrych znajomych. Miedzy obiema reprezentacjami iskrzy,
delikatnie mowiac, od lat, w dodatku brudna wojne wydawali rywalom nasi
czolowi gracze – Bartosz Kurek oraz Michal Kubiak.
To prawdopodobnie dlatego belgijski selekcjoner pozostawil tego
ostatniego w rezerwie – choc na rozgrzewce kapitan prawie nie atakowal,
co moglo sygnalizowac drobna fizyczna niedyspozycje. W kazdym razie w
Aleksandrze Sliwce, ktory mial Kubiaka wyreczac, mamy jednego z
bohaterow ostatniej edycji Ligi Mistrzow, a na inauguracje turnieju
olimpijskiego warto zagrac beznamietnie, oszczedzac mentalna energie na
pozniej.
Gdy Polacy bili sie w minionych latach z Iranem, bylo to niemozliwe.
Kilkakrotnie wydawalo sie raczej, ze zmienia siatkowke z gry
bezkontaktowej na wybitnie kontaktowa, przed wylotem na wyjazdowe mecze
przechodzili nawet szkolenie, by nie prowokowac kibicow. Kubiak tak sie
zapedzal, ze swego czasu byl oskarzany, nie bez racji, o obrazanie
calego iranskiego narodu; udzielane przez niego wywiady wykasowywano z
internetu, on sam oficjalnie przepraszal, karnie dyskwalifikowal go PZPS
(taktycznie, by jeszcze surowiej nie zareagowala FIVB). Trujacych emocji
obie strony wyzwalaly w sobie tyle, ze jeszcze w tym roku Heynen
przerazil sie, gdy podczas Ligi Narodow – w Rimini, gdzie nerwowosc
moglo potegowac zamkniecie siatkarzy w antycovidowej bance na calym
miesiac – odkryl, ze Iranczycy mieszkaja w hotelu po sasiedzku. I zadal
przeprowadzki.
We wloskim kurorcie obylo sie bez spiec, a na boisku o awantury trudniej
rowniez dlatego, ze rywale sportowo podupadli. Oni zreszta umieja
poszarpac sie rowniez miedzy soba – chetnie sie buntuja, najnowszy
prowadzacy ich smialek Wladymir Alekno uslyszal niedawno, ze daje soba
manipulowac, jest marionetka, rola selekcjonera go przerasta. Ublizal mu
wprawdzie zawodnik zignorowany przy powolaniach, ale mimo wszystko –
nasluchal sie wszak trener, ktory w 2012 roku zdobyl olimpijskie zloto.
Zdobyl je z Rosjanami, z Iranczykami mial tak wysoko nie wystrzelic –
niedawno oglosil, ze po igrzyskach rzuci prace z druzynami narodowymi na
zawsze, w czym wyczytano rezygnacje, przeczucie, ze z iranskim zametem
sie nie upora. Z tym wieksza przykroscia ogladalismy w Ariake Arenie
druga partie, w ktorej Polacy szybko pozwolili rywalom uciec na kilka
punktow. Rywalom zdeterminowanym, biegajacym po calym boisku i z
poswieceniem broniacym w polu – oni obiecywali skok na podium, sa
swiadomi swojej sily, zreszta od lat nikt nie odmawial im talentu.
Niepowodzenia tlumaczono wlasnie wewnetrznymi konfliktami,
niezdyscyplinowaniem.
Choc dzialo sie zle, Heynen wciaz nie chcial rzucic do gry Kubiaka. Przy
stanie 12:18 wybral Kamila Semeniuka, ktorego szybko zdjal, a jego
siatkarze zdolali tylko nieznacznie zredukowac strate – czesciowo
wskutek niechlujstwa Iranczykow, czesciowo dzieki serwisowemu
przeblyskowi Leona. Zagrywka innych martwila. Martwila tez postawa
sterujacego kierunkami polskich atakow Drzyzgi, znacznie ustepujacego
uwijajacemu sie po drugiej stronie siatki Maroufowi – nawiasem mowiac,
jednemu z tych krnabrnych delikwentow niechetnie poddajacych sie woli
trenera, i glownemu antagoniscie Kubiaka.
Iranczycy wyrownali, poczuli szanse. Widzielismy to w mowie ciala: po
zdobyciu punktu niewiele mniej energii wkladali w manifestowanie
radosci, az ich roznosilo. A gra Polakow sie rozpadala – w trzecim secie
(rowniez przegranym) mieli w dorobku ledwie osiem punktow zdobytych
atakiem pomimo 26 prob. Bliski dystans do rywali utrzymywali wtedy
prawie wylacznie dzieki ladnym epizodom Leona. Stopniowo nabralismy
przekonania, ze Kubiak musi czuc sie srednio. Inaczej Heynen chyba by
nie wytrzymal, musialby zareagowac. W kapitanie ma wyjatkowego
specjaliste od wydobywania druzyny z kryzysow.
W czwartej i piatej partii rozgorzala juz szarpanina punkt za punkt, o
wyniku mogl przesadzic pojedynczy detal. Roznica – Iranczycy nadal
skakali rozentuzjazmowani, jakby natchnieni perspektywa sprawienia
sensacji, natomiast Polacy cierpieli, chcieli zwyciezyc jakkolwiek,
ewakuowac sie i wrocic na boisko w lepszym dniu.
Wroca w poniedzialek, sprobuja pokonac Wlochow. W sobote rzeczywistosc
po ich stronie boiska do konca skrzeczala, choc oczywiscie na razie
powaznego niebezpieczenstwa nie ma, wpadka moze nawet wyjsc na zdrowie –
do cwiercfinalu nie awansowac nie sposob, a o demoralizujacym
samozadowoleniu nie ma mowy. Jeszcze raz przypomnijmy: droga po zloto
mundialu tez byla mordega.

-Bohaterowie Tour de France na podium olimpijskim. Polak bez medalu
Richard Carapaz zdobyl zloty medal w wyscigu szosowym kolarzy ze startu
wspolnego na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Michal Kwiatkowski zajal
11. miejsce.
Losy medali rozstrzygnely sie na torze do sportow motorowych Fuji
International Speedway, gdzie usytuowano mete. Carapaz minal ja samotnie
z przewaga ponad minuty nad grupa osmiu zawodnikow. W niej po
rozstrzygnietym dzieki fotokomorce sprinterskim finiszu najszybszy
okazal sie Belg Wout Van Aert, ktoremu przypadl srebrny krazek. Brazowy
wywalczyl Sloweniec Tadej Pogačar.
Kwiatkowski (kolega Carapaza z ekipy Ines) dlugo jechal w czolowce, ale
po malym kryzysie okolo 12 kilometrow przed meta przyjechal kilka chwil
po grupie walczacej o medale. Cala trojka medalistow to bohaterowie
niedawnego Tour de France. Pogačar byl tam najlepszy, Carapaz trzeci, a
Van Aert wygral trzy etapy.
Wyscig szosowy mezczyzn odbyl sie na bardzo trudnej trasie dlugosci 234
kilometrow, na ktorej znajdowaly sie trzy gorskie podjazdy. Wczesnie do
przodu ruszyla ucieczka z kilkoma slabszymi kolarzami m.in. z Burkina
Faso, Wenezuela, Grecji czy RPA. Najbardziej znany z osmiu uciekinierow
byl Rumun Eduard Grosu. Roznica wzrosla do nawet kilkanascie minut, ale
zostala doscignieta w calosci kilkadziesiat kilometrow przed meta. Przed
ostatnia wspinaczka na przelecz Mikuni w peletonie byli wszyscy
kandydaci do medali i komplet Polakow.
Podczas podjazdu tempo bylo mocne i atakowalo wielu zawodnikow.
Skutecznie zrobil to Pogačar. Ze Slowencem odjechali Amerykanin Brandon
McNulty oraz Kanadyjczyk Michael Woods. Ich przewaga wynosila
maksymalnie kilkanascie sekund, a z tylu czolowa grupa zaczela topniec.
Utrzymal sie w niej Kwiatkowski, ktory nawet sam odpowiadal za pogon za
czolowa trojka. Jeszcze przed usytuowanym 34 kilometry przed meta
szczytem na czele znalazlo sie wspolnie 13 zawodnikow, w tym oprocz
wymienionych m.in. Van Aert, Kolumbijczyk Rigoberto Uran, Brytyjczyk
Adam Yates czy Dunczyk Jakob Fuglsang.
Po Mikuni kolarze pokonywali okolo 10 kilometrow wyplaszczenia,
krociutki podjazd na przelecz Kagosaka, a potem zjazd w kierunku toru
wyscigowego. Do przodu ruszyli Carapaz i McNulty. Kilku kolarzy – w tym
Kwiatkowski – kontraatakowalo, ale prowadzacy duet dlugo mial 20-25
sekund przewagi. 12 kilometrow przed meta sprawy w swoje rece wzial Van
Aert. Jego pociagniecie sprawilo, ze z tylu zostal Kwiatkowski, a
przewaga liderow zmalala. Po wjezdzie na pagorkowaty tor Fuji 6
kilometrow przed meta Carapaz zostawil McNulty’ego, ktorego po kilku
chwilach zlapali Van Aert i spolka. Ekwadorczyka juz nikt nie dogonil, a
reszta rozegrala miedzy soba walke o dwa pozostale medale.

-Triumf Hurkacza, kapitalne wystepy polskich wioslarzy i nowy rekord swiata.
Po raz kolejny bylismy swiadkami sukcesow Bialo-Czerwonych, ktorzy brali
udzial w rywalizacji w wielu roznych dyscyplinach. Do drugiej rundy
tenisowego turnieju singlistow pewnie awansowal Hubert Hurkacz, a
swietne wystepy zaliczyli polscy wioslarze. W niedziele w Tokio padl
rowniez rekord swiata w rywalizacji plywaczek.
Hubert Hurkacz poszedl w slady Igi Swiatek
Rywalem najlepszego polskiego tenisisty w pierwszej rundzie turnieju w
Tokio mial byc wysoko notowany Marton Fucsovics. Na pare godzin przed
meczem Wegier wycofal sie jednak z rywalizacji w igrzyskach ze wzgledu
na kontuzje barku. Na jego miejsce wskoczyl „lucky looser” z eliminacji
Australijczyk Luke Saville.
Hurkacz nie dal nowemu rywalowi najmniejszych szans, triumfujac 6:2,
6:4. Tym samym reprezentant naszego kraju dolaczyl do Igi Swiatek, ktora
rowniez awansowala do drugiej rundy tenisowych zmagan, tyle ze w
rywalizacji singlistek.
Iga Swiatek udanie zadebiutowala w igrzyskach olimpijskich. W sobote
pewnie pokonala Niemke Mone Barthel (6:2, 6:2). Raszynianka potrzebowala
zaledwie 67 minut, aby awansowac do kolejnej rundy turnieju. Zagraniczne
media chwala gre 20-latki. – Wykonala krotka prace – napisal eurosport.com.
Slodko-gorzkie wystepy polskich wioslarzy
Startujacy w dwojce podwojnej wagi lekkiej Jerzy Kowalski i Artur
Mikolajczewski wygrali niedzielny repasaz i awansowali do polfinalu
olimpijskiej rywalizacji wioslarzy w Tokio. Polacy uzyskali czas 6.43,44
i wyprzedzili rywali z Hiszpanii oraz Indii.
Z kolei do finalu w zmaganiach dwojki podwojnej mezczyzn awansowali
Mateusz Biskup i Miroslaw Zietarski. Polscy wioslarze zajeli trzecie,
ostatnie premiowane awansem do finalu miejsce w swoim wyscigu
polfinalowym. Lepsi od naszych reprezentantow okazali sie Francuzi oraz
Brytyjczycy.
Rownie dobrze powiodlo sie naszej czworce bez sterniczki, Maria
Wierzbowska, Olga Michalkiewicz, Monika Chabel, Joanna Dittmann zajely
po pasjonujacej walce drugie miejsce i awansowaly do finalu.
Niestety, gorzej powiodlo sie panom. Mikolaj Burda, Marcin Brzezinski,
Michal Szpakowski, Mateusz Wilangowski zajeli trzecie miejsce w
repasazach i nie beda liczyc sie w walce o medal olimpijski. Poplyna
tylko w finale B o miejsca 7-10.
Udany debiut florecistki
Zyciowy sukces osiagnela w Tokio debiutujaca na olimpiadzie polska
florecistka Martyna Jelinska. Zawodniczka AWF AZS Poznan pokonala w 1/32
finalu igrzysk reprezentantke Chille Katine Proestakis 15:12. W kolejnej
rundzie zmagan przyszlo jej sie zmierzyc z obronczynia tytulu i liderka
swiatowych rankingow Rosjanka Inna Deriglazowa. Polka przegrala 8:15.
Przelamanie koszykarzy
Reprezentanci Polski w koszykowce 3×3 doznali w niedziele w nocy drugiej
porazki w turnieju igrzysk olimpijskich w Tokio. Bialo-Czerwoni nie
sprostali uwazanym za faworytow turnieju, Serbom. Mecz zakonczyl sie
wynikiem 12:15. Ale przelamanie przyszlo kilka godzin pozniej, w starciu
z reprezentantami Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Nasza kadra
zwyciezyla 21:16 i w dobrych humorach zakonczyla dzien.
Wielkie kolarskie emocje
Mielismy ogrom polskich emocji w wyscigu indywidualnym ze startu
wspolnego w kolarstwie szosowym. Przez dlugi czas Anna Plichta jechala
na pozycji medalowej, a w czolowce gonila tez Katarzyna Niewiadoma.
Niestety, na 4 km przed meta Plichte dogonil peleton. Niewiadoma takze
oslabla na mecie i skonczylo sie brakiem medali dla Bialo-Czerwonych.
Ostatecznie Niewiadoma zajela 14. miejsce, Marta Lach byla 18., a
Plichta 27.
Magda Linette pozegnala sie z turniejem singlistek
W niedziele swoj udzial na igrzyskach w Tokio rozpoczela tenisistka
Magda Linette. Reprezentantka Polski trafila w pierwszej rundzie zmagan
na rozstawiona z numerem 3 Bialorusinke Aryne Sabalenke. Wyzej notowana
rywalka nie dala Linette najmniejszych szans, wygrywajac 6:2, 6:1.
Nieudane podboje w deblu
Niedlugo po porazce w singlu, Magda Linette wspolnie z Alicja Rosolska
walczyla w deblu turnieju olimpijskiego. Polska para zmierzyla sie z
duetem Bethanie Mattek-Sands – Jessica Pegula. Nasze reprezentantki
przegraly jednak 1:6, 3:6 i pozegnaly sie z gra w deblu.
Nieudane wystepy Polakow
Z rywalizacja na igrzyskach olimpijskich w Tokio pozegnalo sie
niedzielnej nocy polskiego czasu takze paru innych reprezentantow
naszego kraju. Swoje walki bokserskie przegrali Sandra Dobik oraz Damian
Durkacz, z rywalizacji w turnieju judo odpadla Agata Perenc, a w
zawodach taekwondo w pierwszej rundzie polegla Patrycja Adamkiewicz. Z
kolei na eliminacjach zawodow strzelniczych z pistoletu pneumatycznego
10 m zakonczyla swoj udzial w niedzielnej rywalizacji Klaudia Bres.
Rekord swiata australijskich plywaczek
Australijskie plywaczki triumfowaly w wyscigu sztafetowym 4×100 m stylem
dowolnym na igrzyskach olimpijskich w Tokio, ustanawiajac przy okazji
rekord swiata w rywalizacji na tym dystansie. Reprezentantki Australii
osiagnely czas 3.29,69 i okazaly sie znacznie szybsze od swoich rywalek.
Drugie na mecie Kanadyjki wyprzedzily o 3,09, a trzecie Amerykanki – o
3,12 s. To juz trzeci z rzedu triumf Australijek w tej konkurencji na
igrzyskach olimpijskich.
-Najlepsi sportowcy swiata w Japonii konkuruja podczas igrzysk Tokio
2020. Jest wsrod nich ponad dwustu Polakow. Kazdy z nich ma szanse nie
tylko na wygrana, ale tez otrzymanie specjalnego swiadczenia i
jednorazowych nagrod pienieznych. Komu sie nalezy i ile wynosi
olimpijska emerytura?
Sport jest bardzo wymagajacy. Nie tylko wymaga ciaglej dyscypliny i
treningow, ale tez wiaze sie z wczesniejsza emerytura. Aby docenic
najwybitniejszych sportowcow w Polsce, przyznawana jest tzw. olimpijska
emerytura.
Przysluguje ona reprezentantom Polski m.in. na igrzyskach olimpijskich,
igrzyskach paraolimpijskich oraz igrzyskach dla nieslyszacych.
W 2021 roku wynosi ona 2 844,74 zl i jest identyczna dla kazdego
sportowca. Nie jest wazna ani liczba zdobytych medali, ani zajete
podczas rywalizacji miejsce. Obecnie w Polsce pobieraja ja 593 osoby.
Co ciekawe, emerytura olimpijska przyznawana jest na wniosek, a nie „z
urzedu”. Jesli ktos go nie zlozy, swiadczenia nie dostanie. Pieniadze
wyplacane sa od ukonczenia 40. roku zycia, dozywotnio. Sportowiec nie
musi tez z niej odprowadzac skladek na ubezpieczenia zdrowotne i
spoleczne, nie jest tez objeta podatkiem dochodowym.
Ale to jedyne swiadczenie, na ktore moga liczyc olimpijczycy. Dla
najlepszych przyznawane sa tez jednorazowe nagrody finansowe.
Kazdy medalista moze liczyc na nagrode od Ministerstwa Sportu. Za zloty
medal ma szanse otrzymac nawet 80,5 tys. zl, za srebrny 57,5 tys. zl, a
za brazowy – 46 tys. zl.
Kolejne docenienie pracy olimpijczykow przyznaje Polski Komitet
Olimpijski. Tu rowniez wysokosc narody zalezy od uzyskanego medalu i
moze wyniesc 120 tys. zl, 80 tys. zl lub 50 tys. zl. Inne kwoty
obowiazuja uczestnikow sportow druzynowych – 90, 60 i 37,5 tys. zl.
Osobna kategorie stworzono takze dla sportow zespolowych. Jesli uda sie
siegnac po medal np. siatkarzom, do podzialu beda mieli wyzsze kwoty –
720 tys. zl w przypadku zlota, 480 tys. zl za srebro i 300 tys. zl za braz.
Siatkarze plazowi i koszykarze 3×3 beda mieli do podzialu: 90, 60 i 37,5
tys. zl.

-Justyna Kowalczyk-Tekieli: Sport jest piekny, ale to tylko sport. W
zyciu licza sie inne rzeczy
Chyba po swoim starcie na igrzyskach w Turynie w 2006 r. doroslam do
takiej postawy. To wtedy postanowilam traktowac wyczyn jako prace. Prace
ciezka, prace pelna wyrzeczen i pasji, ale tylko prace.
W koncu moge wstawac bez budzika o trzeciej nad ranem. Zaczely sie
igrzyska w Tokio. Transmisje tak sie czasowo poukladaly, ze przynajmniej
rano nie musze pic duzo kawy, by sie wybudzic. Nasi sportowcy zapewniaja
odpowiednie skoki cisnienia.
Moge tylko probowac wyobrazic sobie ogrom pracy, ktory organizatorzy
wlozyli, by impreza sie odbyla. Caly swiat sportu powinien byc im
wdzieczny. Skreca mnie, gdy czytam narzekanie, ze bez ludzi na
trybunach, ze wszedzie trzeba rygorystycznie przestrzegac covidowych
obostrzen, ze nie jest jak zawsze. Jakim cudem ma byc jak zawsze? Od
poltora roku swiat jest niemal zamkniety, wszyscy borykamy sie ze
strachem, obostrzeniami, choroba, szczepieniami, maseczkami, testami.
Umierali ludzie, znajomi. I nagle Japonczycy zapraszaja ludzi z
najdalszych zakatkow globu i maja zignorowac cale zagrozenie, by w
telewizji ladnie wygladalo?
Przeciez to niedorzeczne. Zwlaszcza ze wiekszosc japonskiego
spoleczenstwa byla w ostatnich sondazach przeciw igrzyskom. Na poczatku
czerwca ponad 60 proc. obywateli Japonii bylo tego zdania. Potem niechec
wyrazana w sondazach jeszcze wzrosla. I w takich warunkach komitet
organizacyjny mialby poluzowac obostrzenia? Gdy ludzie nie rozumieja,
dlaczego stawia sie rozgrywki sportowe ponad ich bezpieczenstwo? Mysle
sobie, ze ekipy, ktore do Tokio pojechaly, maja sporo szczescia, ze
impreza odbywa sie w kraju, w ktorym maseczek uzywali na dlugo przed
covidowa pandemia. Pamietam, gdy pod koniec sezonu 2005/06 przyjechalam
na Puchar Swiata do Sapporo. Bylam bardzo zdziwiona, ze tylu ludzi ma
zasloniete usta i nos. Okazalo sie, ze tam od dziecinstwa wpaja sie
odpowiedzialnosc spoleczna: zakryje twarz maseczka, nie zaraze innych
nawet ciezszym przeziebieniem. Uczestnicy igrzysk moga byc pewni, ze w
kwestii bezpieczenstwa zdrowotnego organizatorzy zrobia absolutnie
wszystko, by nie narazac tubylcow na nowe mutacje i by sportowcy ze
swoimi druzynami wyjechali do domow zdrowi.
Igrzyska w Tokio sa inne niz wszystkie rowniez pod wzgledem sportowym.
Makrocykle treningowe przygotowujace rozpisuje sie w cyklu czteroletnim.
Tak planuje sie prace. W jednym roku bardziej stawia sie na objetosc, w
innym – na sile, w kolejnym testuje sie rozwiazania klimatyczne, w
sezonie bezposrednio przygotowujacym do igrzysk zazwyczaj schodzi sie
troche z obciazen na rzecz wiekszej intensywnosci. Ilu trenerow, tyle
pomyslow i kombinacji. I tu nagle zawodnicy i trenerzy otrzymali rok
przygotowan w promocji. Co z nim zrobic? Czy powtorzyc sezon olimpijski,
czy moze juz probowac dolozyc bazy objetosciowej, bo moze nie
wystarczyc? Czy stworzyc jakis autorski kompromis? Ciekawe. A przeciez
mowimy na razie tylko o przygotowaniu fizycznym. Dla psychiki to
przesuniecie bylo rownie wielkim wyzwaniem. Dla wielu zawodnikow to mial
byc ostatni sezon w karierze. Musieli znow sie zmotywowac do dwunastu
miesiecy bardzo ciezkiej pracy i wyrzeczen. Z drugiej strony czesc
startujacych jeszcze rok temu nie bylaby gotowa na wygrywanie, ale
dwanascie miesiecy to bardzo duzo w zyciu mlodego sportowca. I to bedzie
widac. Rok niepewnosci moze przyniesc niespodzianki na liscie z
wynikami. Pozostaje miec nadzieje, ze te niespodzianki zarowno
pozytywne, jak i negatywne rozloza sie sprawiedliwie na wszystkie
reprezentacje.
Uwielbiam byc kibicem. Pierwsze igrzyska, ktore przezylam w pelni
swiadomie, to te w 1996 r. w Atlancie. Pani Renata Mauer-Rozanska;
panowie: Pawel Nastula, Wlodzimierz Zawadzki, Andrzej Wronski, Ryszard
Wolny i Artur Partyka (wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, panie
Arturze!) pozostali moimi bohaterami na zawsze. Cenie ich wyniki,
zupelnie nieobiektywnie, bardziej niz innych sportowcow, ktorzy
wczesniej badz pozniej zdobywali dla Polski laury.
Dzis juz tak emocjonalnie nie podchodze do kibicowania. Sport jest
piekny, ale to tylko sport. W zyciu licza sie inne rzeczy. Chyba po
swoim starcie na igrzyskach w Turynie doroslam do takiej postawy. To
wtedy postanowilam traktowac wyczyn jako prace. Prace ciezka, prace
pelna wyrzeczen i pasji, ale tylko prace. Medale, olimpijskie rowniez,
staly sie moim obowiazkiem. Mialam je zdobywac, bo byly owocem tej
ciezkiej pracy. Tak startowalo i pracowalo sie prosciej. Jest robota,
trzeba ja wykonac jak najlepiej. Kropka. Mysle, ze duzo wygralam tym
zdroworozsadkowym podejsciem. Dzis, wpatrujac sie w startujacych
zawodnikow, podchodze do nich bardziej od strony zawodowej, zastanawiam
sie: „Jaka droge przeszli? Jakie rozwiazania treningowe zastosowali?”.
Trzymam za nich mocno kciuki, by lata pelne wyrzeczen przyniosly im
spodziewany efekt. Najwazniejsze, by pod koniec rywalizacji byli
zadowoleni, ze zrobili wszystko, co mogli. Nie kazdy jest stworzony do
wygrywania, ale kazdy na igrzyskach powinien przesunac swoja granice
mozliwosci.
Jak zawsze z wiekszym entuzjazmem ogladam dyscypliny pokrewne mojemu
bieganiu na nartach: wioslarstwo, triathlon, biegi, kajaki, MTB. Ale
czas igrzysk jest tak magiczny, ze nawet na boks patrze z wypiekami na
twarzy, choc to sport na co dzien daleki od moich sympatii i
zrozumienia. Igrzyska to wielkie swieto i mam zamiar swietowac! Wam,
drodzy kibice, zycze i wyrozumialosci, i powodow do lez radosci! A wam,
walczacym, byscie wylatujac z Tokio, mogli pomyslec: dalismy rade.

PILKA NOZNA

EKSTRAKLASA
1 kolejka
Lech Poznan-Radomiak 0-0
Nieciecza-Stal Mielec 1-1
Gornik Leczna-Cracovia 1-1
Jagiellonia Bialystok-Lechia Gdansk 1-1
Legia Warszawa-Wisla Plock 1-0
Piast Gliwice-Rakow Czestochowa 2-3
Slask Wroclaw-Warta Poznan 2-2
Pogon Szczecin-Gornik Zabrze, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki.
W poniedzialek Wisla Krakow-Zaglebie Lubin

-Po nudnej pierwszej polowie i bardzo interesujacej drugiej Lechia
Gdansk zremisowala z Jagiellonia Bialystok 1:1 na inauguracje sezonu
Ekstraklasy. Gola dla gosci zdobyl Lukasz Zwolinski, ale bohaterem
koncowki byl Zlatan Alomerovic.
Trener Lechii Piotr Stokowiec mial przed tym spotkaniem do rozwiklania
kilka lamiglowek. Najbardziej palace pytania dotyczyly obsady bramki
oraz tego, kto zajmie miejsce na szpicy. Miedzy slupkami stanal Zlatan
Alomerovic, ktory byl z zespolem przez caly okres przygotowawczy,
podczas gdy Duszan Kuciak z powodu udzialu w Euro (choc nie zagral ani
minuty) dolaczyl w jego trakcie. Jako srodkowy napastnik zagral Lukasz
Zwolinski, a Flavio Paixao usiadl na lawce rezerwowych.
Znaki zapytania dotyczyly rowniez bokow obrony. Ostatecznie z prawej
strony zagral Bartosz Kopacz (a nie Mykola Musolitin), a z lewej Conrado
(a nie Rafal Pietrzak).
Troche zmienilo sie rowniez w Jagiellonii, m.in. dwie trzecie
trzyosobowego bloku obronnego tworzyli nowi zawodnicy – Michal Pazdan
oraz Israel Puerto. Wlasnie do gospodarzy nalezal poczatek spotkania.
Dosc latwo znajdowali oni wylomy w gdanskiej defensywie, pilkarze Lechii
mieli zwlaszcza problemy z zamykaniem bocznych sektorow boiska. Bardzo
dziurawa byla szczegolnie prawa strona, gdzie Kopacz nie mial wsparcia w
skupionym glownie na ofensywie Josephie Ceesayu.
Jednak duzo grozniejszy niz Szwed byl operujacy po drugiej stronie Ilkay
Durmus. Debiutujacy w Ekstraklasie Turek kilka razy urwal sie lewym
skrzydlem. Po jednym z jego dosrodkowan w dobrej sytuacji znalazl sie
Zwolinski, ale jego strzal glowa zablokowal Pazdan. Durmus jako jedyny
wprowadzal do bardzo siermieznej gry Lechii troche improwizacji. A to
rozegral ladna klepke, a to napedzil akcje zagraniem pieta, a to zgubil
rywala efektownym dryblingiem.
Wykonywal tez wszystkie stale fragmenty gry, ktorych bylo sporo. Po
jednym z nich – nietypowo rozegranym – Tomasz Makowski dosrodkowal
wprost na glowe aktywnego Zwolinskiego, ale jego strzal koncami palcow
nad poprzeczke przeniosl Xavier Dziekonski.
Z drugiej strony Alomerovic odbil tylko jeden grozny strzal – glowa
Blazeja Augustyna, a jakze, po stalym fragmencie gry. Poza tym zza pola
karnego minimalnie niecelnie uderzyl Jesus Imaz i to by bylo na tyle.
Przed przerwa zdecydowanie nie bylo to zajmujace widowisko. Ot, ligowa
awanturka bez wiekszej jakosci.
Za to druga polowa byla juz znacznie ciekawsza, a zaczela sie wrecz
wysmienicie dla Lechii. Ceesay wreszcie urwal sie w swoim stylu na
prawym skrzydle i dokladnie dosrodkowal w pole karne, gdzie z impetem
nabiegal Zwolinski i mimo ze niezbyt czysto trafil w pilke, zapakowal ja
do bramki.
Goscie nie nacieszyli sie prowadzeniem zbyt dlugo. Juz trzy minuty
pozniej Taras Romanczuk i Fiodor Cernych bez wiekszych problemow dwoma
podaniami wyprowadzili w pole caly blok defensywny Lechii. Rowniez
strzelec gola Imaz byl kilka metrow przed bramka zupelnie sam i z
latwoscia doprowadzil do wyrownania. W tej sytuacji pilkarze Stokowca
byli pogubieni niczym dzieci we mgle.
Gol dodal gospodarzom sporo animuszu, jednak ich ataki byly bardzo
schematyczne. Najgrozniej bylo po przechwycie Romanczuka i bombie Imaza
zza pola karnego. Alomerovic bronil ten strzal na raty, ale ostatecznie
zlapal pilke.
Z biegiem czasu Lechia otrzasnela sie po stracie bramki i sama zaczela
szukac zwycieskiego gola. Bardzo blisko szczescia byl wprowadzony na
boisko w drugiej polowie Mateusz Zukowski, ale jego klasyczny
centrostrzal wyladowal na poprzeczce. Chwile pozniej wejscie smoka mogli
zaliczyc dwaj kolejni rezerwowi – z rzutu roznego dosrodkowal Maciej
Gajos, a glowa minimalnie niecelnie uderzal Flavio.
Ale pilke meczowa miala Jagiellonia. W doliczonym czasie gry po
uderzeniu glowa Andrzeja Trubehy fenomenalna interwencja popisal sie
Alomerovic. Serb koniuszkami palcow wybil pilke na rzut rozny. To byla
wybitna parada, na miare jednego punktu. Co za tym idzie – Lechia moze
uznac inauguracje za w miare udana. W drugiej kolejce do Gdanska
przyjedzie Wisla Plock (2 sierpnia, godz. 18).
Lechia: Alomerovic – Kopacz, Nalepa, Maloca, Conrado Z – Makowski,
Kubicki – Ceesay (68. Zukowski), Kaluzinski (61. Bieganski), Durmus (81.
Gajos) – Zwolinski (81. Flavio Paixao).

ZUZEL
EKSTRALIGA
XII kolejka
23 lipca 2021 (piatek)
Gorzow – Zielona Gora 48:42
Leszno – Grudziadz 56:34
25 lipca 2021 (niedziela)
Torun – Lublin ,zakonczyl sie po zamknieciu gazetki;
Wroclaw – Czestochowa 48:42
1.Wroclaw 24pkt
2.Gorzow 23pkt
3.Lublin 17pkt
4.Leszno 17pkt
5.Czestochowa 14pkt
6.Torun 7pkt
7.Zielona Gora 6pkt
8.Grudziadz 5pkt
ILIGA
XII runda
17 lipca 2021 (sobota)
Tarnow – Bydgoszcz 27:63
18 lipca 2021 (niedziela)
Lodz – Krosno 51:39
Gdansk – Gniezno 52:37
19 lipca 2021 (poniedzialek)
Ostrow Wlkp. – Rybnik 48:42
1. Ostrow Wlkp 20pkt
2. Rybnik 19pkt
3. Krosno 19pkt
4. Bydgoszcz 17pkt
5. Gdansk 17pkt
6. Lodz 13pkt
7. Gniezno 11pkt
8. Tarnow 0pkt
————————-
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *