DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 206) (67806) 25 lipca 2025r.
Pogoda
piatek, 25 lipca 24 st C
Niewielkie opady deszczu
Opady:50%
Wilgotnosc:81%
Wiatr:11 km/godz.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego piatku, ktory nie wiadomo kiedy nadszedl 😉
Ania Iwaniuk
Dowcip
Mlody i stary nauczyciel ida razem na lekcje. Mlody – stosy kserowek, teka
wypchana ksiazkami, dziennik w zebach. Stary idzie na luzaka, niesie tylko
klucz od sali.
Mlody mowi z podziwem:
– No no, po tylu latach pracy, to pan ma to wszystko w glowie?
– Nie synu, w dupie…
Pijany ojciec z wozkiem na srodku jezdni. Po uwadze kierowcy wskoczyl
na maske auta. Gdy swiadek zwrocil uwage 33-latkowi z gminy Firlej
(Lubelskie), ze nie powinien isc srodkiem drogi pchajac przed soba wozek z
dzieckiem, mezczyzna wskoczyl na maske jego samochodu. Okazalo sie, ze byl
pijany. Do zdarzenia doszlo w poniedzialek wieczorem. Lubartowscy
policjanci dostali zgloszenie o potraceniu pieszego przez samochod osobowy.
Na miejscu funkcjonariusze zastali 33-latka z dzieckiem w wozku oraz
kierowce audi. Wedlug ustalen policjantow pieszy szedl srodkiem jezdni, a
kierowca zatrzymal sie, by zwrocic mu uwage. “Doszlo do utarczki slownej
pomiedzy mezczyznami i wtedy 33-latek wskoczyl na maske samochodu. Po
chwili spadl, nie odnoszac obrazen” – czytamy w policyjnym komunikacie.
Okazalo sie, ze mezczyzna majacy pod opieka dziecko mial prawie dwa promile
alkoholu w organizmie. Policjanci sporzadzili dokumentacje, ktora zostala
przekazana do sadu rodzinnego w zwiazku z narazeniem dziecka na
niebezpieczenstwo i sprawowaniem opieki w stanie nietrzezwosci. 33-latek
odpowie rowniez za zaklocenie ladu i porzadku publicznego i naruszenie
zasad bezpieczenstwa w ruchu drogowym. Dziecko zostalo przekazane pod
opieke matki.
“Informacja bezposrednio od sedziego”. Wiadomo, kiedy Zurek “formalnie
podejmie decyzje” Reporterka TVN24 Agata Adamek poinformowala, ze wie,
kiedy sedzia Waldemar Zurek, ktory ma byc nowym ministrem sprawiedliwosci,
formalnie zrzeknie sie statusu sedziego. – Mam taka informacje bezposrednio
od niego – przekazala w programie “W kuluarach” Adamek. Sedzia Waldemar
Zurek bedzie nowym ministrem sprawiedliwosci. Zastapi na tym stanowisku
Adama Bodnara – poinformowal w srode premier Donald Tusk, przedstawiajac
plan dotyczacy rekonstrukcji rzadu. Zaprzysiezenie nowych ministrow jest
zaplanowane na czwartek.
W zwiazku z objeciem funkcji ministra Zurek bedzie musial zrzec sie statusu
sedziego. Zgodnie z zapisem Prawa o ustroju sadow powszechnych “sedzia,
ktory zostal mianowany, powolany lub wybrany do pelnienia funkcji w
organach panstwowych, samorzadu terytorialnego, w sluzbie dyplomatycznej,
konsularnej lub w organach organizacji miedzynarodowych oraz
ponadnarodowych dzialajacych na podstawie umow miedzynarodowych
ratyfikowanych przez RP, jest obowiazany zrzec sie niezwlocznie swojego
urzedu, chyba ze przechodzi w stan spoczynku”. W srode reporterka TVN24
Agata Adamek w programie “W kuluarach” w TVN24, wspominajac o tych zapisach
prawa, przekazala, ze “ma informacje bezposrednio wprost od sedziego, ze
jutro zamierza podjac te decyzje juz formalnie, czyli zrzeknie sie swojego
stanu sedziowskiego”.
– Z calym dobrodziejstwem inwentarza zwiazanym z ta decyzja, czyli brak
immunitetu sedziowskiego i tak naprawde brak mozliwosci powrotu na urzad
sedziego w zwiazku z tym, ze procedura powrotu do statusu sedziego wymaga
zgody prezydenta – uscislila.
Ranking najsilniejszych paszportow swiata. Polska wyzej niz USA. Posiadacze
paszportu Singapuru moga wjechac bez wizy do az 193 panstw swiata – wynika
z nowej edycji rankingu Henley Passport Index. Na ktorym miejscu
zestawienia znalazla sie Polska? Stworzony przez firme Henley & Partners
ranking najsilniejszych paszportow Henley Passport Index aktualizowany jest
co kwartal. Najnowsza edycja ukazala sie we wtorek. W rankingu uwzglednia
sie 199 paszportow oraz 227 panstw i terytoriow. Za najsilniejsze paszporty
uznawane sa te, ktorych posiadacze moga wjechac do najwiekszej liczby
miejsc bez koniecznosci posiadania wizy.
Najsilniejsze paszporty
Na pierwszym miejscu rankingu znalazl sie Singapur. Posiadacze paszportu
tego kraju moga cieszyc sie bezwizowym wjazdem do az 193 panstw swiata. Na
drugim miejscu znalazly sie ex aequo Japonia i Korea Poludniowa z wynikiem
190 panstw. Panstwa z Azji maja wiec w czolowce silna reprezentacje.
Pierwsza dziesiatka zestawienia prezentuje sie nastepujaco: 1. Singapur –
193 panstwa 2. Japonia, Korea Poludniowa – 190 panstw 3. Dania, Finlandia,
Francja, Niemcy, Irlandia, Wlochy, Hiszpania – 189 panstw 4. Austria,
Belgia, Luksemburg, Holandia, Norwegia, Portugalia, Szwecja – 188 panstw 5.
Grecja, Nowa Zelandia, Szwajcaria – 187 panstw 6. Wielka Brytania – 186
panstw 7. Australia, Czechy, Wegry, Malta, Polska – 185 panstw 8. Kanada,
Estonia, Zjednoczone Emiraty Arabskie – 184 panstwa 9. Chorwacja, Lotwa,
Slowacja, Slowenia – 183 panstwa 10. Islandia, Litwa, USA – 182 panstwa
Autorzy zestawienia zauwazyli, ze tym razem swoja najnizsza pozycje w
20-letniej historii rankingu odnotowaly Stany Zjednoczone, ktore znalazly
sie na 10. miejscu, podczas gdy jeszcze w 2014 roku byly na miejscu 1. W
czolowej dziesiatce sa zas prawie wszystkie panstwa UE, w tym Polska, ktora
znalazla sie na miejscu 7. W poprzedniej edycji zestawienia ze
styczniaznajdowala sie na tej samej pozycji.
Na przeciwnym biegunie, miejscu 99., znalazl sie Afganistan, ktorego
obywatele moga wjechac bez wizy do 25 panstw swiata. Przed nim jest Syria
(27 panstw) i Irak (30 panstw). Christian H. Kaelin, szef Henley &
Partners, przekazal w komunikacie, ze najnowszy ranking pokazuje coraz
bardziej rywalizacyjny krajobraz w globalnej mobilnosci. “Konsolidacja,
ktora widzimy na szczycie rankingu, wskazuje, ze dostep do niego jest
zdobywany – i musi byc utrzymywany – poprzez aktywna i strategiczna
dyplomacje. Kraje, ktore aktywnie negocjuja zniesienie wiz i dbaja o
wzajemne porozumienia, nadal zyskuja na popularnosci, podczas gdy kraje,
ktore sa mniej zaangazowane w takie dzialania, odnotowuja odwrotny trend” –
podkreslil.
Seria pozarow i eksplozji w calym kraju. Wladze nie wierza w przypadek. Od
dwoch tygodni niemal codziennie dochodzi w Iranie do eksplozji i pozarow.
Iranskie wladze podejrzewaja, ze za tymi zdarzeniami stoi Izrael –
informuje dziennik “New York Times”, powolujac sie na nieoficjalne
informacje. W ostatnich dwoch tygodniach iranskie media informuja o
pozarach i eksplozjach zarowno w budynkach mieszkalnych, jak i obiektach
infrastruktury na terenie calego kraju. Wedlug oficjalnych komunikatow
incydenty te sa przypadkowe i nie maja ze soba zwiazku. Wladze uspokajaja
Iranczykow, zrzucajac wine na przestarzala infrastrukture, ekstremalne
upaly czy wycieki gazu.
Przykladowo pozar w poblizu miedzynarodowego lotniska w Meszhedzie iranscy
urzednicy tlumaczyli “kontrolowanym wypalaniem chwastow”, zas jeden z
pozarow w Teheranie mial zostac spowodowany przez smieci. Z kolei przyczyna
ostatnich wyciekow gazu w iranskiej stolicy mial byc “wyeksploatowany
sprzet, uzywanie niespelniajacych norm urzadzen gazowych i lekcewazenie
zasad bezpieczenstwa”. Dziennik “New York Times” w srode informuje jednak,
ze iranskie wladze w rzeczywistosci nie sa przekonane do wlasnych
tlumaczen. Zdaniem gazety, powolujacej sie na nieoficjalne informacje od
iranskich urzednikow, Teheran podejrzewa, ze seria codziennych eksplozji i
pozarow w calym kraju moze nie byc przypadkowa, a wydarzenia te sa wynikiem
sabotazu ze strony Izraela. W niektorych przypadkach pojawiaja sie tez
konkretne tropy. Dwoch iranskich urzednikow poinformowalo “New York Times”,
ze eksplozja w budynku mieszkalnym w miescie Kom, do ktorej doszlo 14
lipca, ich zdaniem zostala wywolana przez osoby, ktore opuscily budynek po
wlaczeniu kuchenki gazowej i piekarnika, jakby celowo chcieli wzniecic
pozar. Dziennik podaje, ze zdarzenia te zwiekszaja uczucie niepokoju wsrod
Iranczykow. Urzednicy probowali roznych sposobow, aby zlagodzic niepokoje
spoleczne. Na przyklad panstwowa spolka gazowa opublikowala statystyki,
ktore nie wykazaly wzrostu liczby wyciekow i eksplozji w porownaniu z
zeszlym rokiem. Iranskie wladze unikaja jednak publicznego przyznania, ze
lacza z tymi incydentami Izrael, bo “nie chca byc zmuszonymi do odwetu”.
Powolujac sie na prywatne rozmowy z iranskimi urzednikami amerykanski
dziennik podaje, ze choc konflikt miedzy Iranem a Izraelem skonczyl sie po
12 dniach, to izraelskie dzialania w Iranie moga byc kontynuowane, co po
ogloszeniu zawieszenia broni zapowiadal Mosad w publicznym oswiadczeniu.
Dlatego, wedlug “NYT”, takze zwykli Iranczycy coraz czesciej kwestionuja,
ze otwarty konflikt z Izraelem sie zakonczyl. “Wielu z nas uwaza, ze to
Izrael, i ze wojna znow sie rozpocznie”, przyznaje w rozmowie z “The New
York Times” Mohammed, mieszkaniec miasta Kaszan w srodkowym Iranie.
Jakie zadania przed nowa ministra zdrowia? Sprawdzamy. Polskie szpitale i
inne podmioty, ktore w tej sferze dzialaja, beda mialy gospodynie, ktora
bedzie koncentrowala sie na tych dzialaniach na gruncie, przy samej ziemi –
zapowiedzial premier Donald Tusk, prezentujac przyszla ministre zdrowia. To
ekspertka w oddluzaniu i restrukturyzacji szpitali. Wsrod priorytetowych
zadan, jakie przed nia stana, szef rzadu wymienil tez centralna
e-rejestracje i cyfryzacje. Dr Jolanta Sobieranska-Grenda zastapi na
stanowisku szefowej resortu zdrowia Izabele Leszczyne. – Pani minister
Leszczyna wykonala naprawde wielka robote. Miedzy innymi dzieki jej
wysilkom udalo sie zorganizowac szybko i bezbolesnie miliardy zlotych na
wsparcie systemu ochrony zdrowia w Polsce w roznych wariantach ze srodkow
europejskich. To bylo wowczas pierwsze zadanie. Bardzo duzo czasu
PiSzmarnowal. Zmarnowal duzo zdrowia i zycia Polakow takze przez to, ze te
pieniadze mogly pracowac duzo wczesniej, gdyby nie zablokowane przez PiS
srodki europejskie z KPO. I to bardzo trudne zadanie wykonano na piatke –
powiedzial premier Donald Tusk podczas srodowej konferencji prasowej.
Premier Donald Tusk zapowiedzial, ze resort zostanie odpartyjniony i
przejdzie w rece ekspertow. Kluczowa sprawa ma byc kontynuacja zadan
rozpoczetych przez Izabele Leszczyne, w duchu dobrej wspolpracy – miedzy
innymi z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wsrod priorytetowych zadan dla
przyszlej ministry zdrowia Tusk wymienil zwlaszcza te projekty, ktore
bezposrednio dotycza komfortu korzystania z uslug ochrony zdrowia przez
pacjentow. To bedzie jedno z pierwszych zadan – przyspieszenie chocby
takich rzeczy, jak e-rejestracja. Juz wszyscy zaczynaja rozumiec, ze wielka
szansa dla polskiego pacjenta bedzie rowniez szeroko pojeta cyfryzacja
calego serwisu medycznego w Polsce. Bedziemy czerpali z najlepszych wzorcow
i przede wszystkim radykalnie przyspieszymy prace w tej dziedzinie –
zapowiedzial premier. Trwa pilotaz centralnej e-rejestracji. Dotyczy on
umawiania pierwszych wizyt u kardiologa (ze skierowaniem) oraz wizyt na
cytologie i mammografie (bez skierowania – w ramach programow
profilaktycznych). Pilotaz mial sie zakonczyc w lipcu, ale zostal wydluzony
do konca roku. Od 2026 roku centralna e-rejestracja ma juz obowiazywac w
calym kraju i nadal dotyczyc tylko trzech wymienionych wczesniej typow
wizyt.
Ustawa podwyzkowa – nadal bez porozumienia
– Jedynym celem bedzie poprawa sytuacji pacjentow. Powiem bardzo tez
brutalnie, nie poprawa sytuacji lekarzy, tylko poprawa sytuacji pacjentow –
dodal Tusk. Tymczasem kwestia wynagrodzen w ochronie zdrowia, a konkretnie
tak zwanej ustawy podwyzkowej, jest jednym z problemow, ktorych
rozwiazywaniem zaczela sie zajmowac Izabela Leszczyna. W jej opinii ustawa
przyjeta przez poprzednia ekipe rzadzaca, byla niefortunna i wymagala
zmiany. Chodzilo przede wszystkim o zalozenia wyliczania wzrostu
wynagrodzen, skutkujace ogromnymi obciazeniami dla szpitali. O tym, jaki
ksztalt ustawa ma przyjac, dyskutuje Trojstronny Zespol do Spraw Ochrony
Zdrowia. Wciaz nie udalo sie jednak wypracowac konsensusu. Poki co,
ministra Leszczyna zapowiedziala, ze na sfinansowanie lipcowych podwyzek
(jeszcze wedlug dotychczasowych zasad) trafi do szpitali w ciagu
najblizszych 12 miesiecy lacznie prawie 18 miliardow zlotych. Wczesniej
prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przygotowal w tej
kwestii trzy warianty rekomendacji. Pierwszy uwzglednial skutki finansowe
wynikajace wprost z ustawy podwyzkowej i bylo to 9,1 miliarda zlotych.
Wariant drugi uwzglednial tez miedzy innymi wzrost z tytulu inflacji.
Trzeci opiewal na kwote 16,94 miliarda zlotych i to wlasnie ten zostal
wybrany przez ministre zdrowia. Prezes AOTMiT przedstawil szczegoly tej
rekomendacji na poczatku lipca. Jak wyjasnil, uwzglednione w niej zostaly
przede wszystkim umowy o prace, zgodne z realizacja ustawy o minimalnych
wynagrodzeniach w ochronie zdrowia.
Oznacza to, ze AOTMiT nie rekomenduje finansowania podwyzek dla personelu
zatrudnionego na podstawie umow cywilnoprawnych, takich jak kontrakty czy
umowy-zlecenie. Nie spodobalo sie to dyrektorom szpitali powiatowych.
“Jest to odstepstwo od dotychczasowej praktyki i rekomendacji z lat
ubieglych, w ktorych wzrosty wynagrodzen obejmowaly zarowno pracownikow
etatowych, jak i personel kontraktowy”, oglosil Ogolnopolski Zwiazek
Pracodawcow Szpitali Powiatowych.
Reforma szpitalnictwa – w tym ekspertem jest przyszla ministra
Leszczynie nie udalo sie przeprowadzic reformy szpitalnictwa. Rzadowy
projekt przygotowany przez resort zdrowia zaklada elastyczne
przeksztalcanie oddzialow i laczenie szpitali przez samorzady. Szpitale
maja byc zachecane do przeksztalcen. To okrojona wersja propozycji, ktora
ministra przedstawila w lipcu 2024 r. Reforma miala sprawic, ze szpitale
beda efektywniej wykorzystywac zasoby, w tym kadry. Szpitalnictwo powiatowe
mialo zostac dostosowane do potrzeb wynikajacych z demografii – czyli
starzejacego sie spoleczenstwa. Wydaje sie, ze w tym obszarze dr Jolanta
Sobieranska-Grendy moze wykazac sie umiejetnosciami i doswiadczeniem. W
latach 2007-2011 zajmowala sie oddluzaniem szpitala w Malborku i
przeksztalceniem go w niepubliczne Powiatowe Centrum Zdrowia. Od 2017 roku
pelni funkcje prezesa zarzadu samorzadowej spolki Szpitale Pomorskie, ktora
powstala z polaczenia Szpitali Wojewodzkich w Gdyni, Pomorskiego Centrum
Chorob Zakaznych i Gruzlicy w Gdansku oraz Szpitala Specjalistycznego im.
Floriana Ceynowy w Wejherowie. Spolka startowala ze strata w wysokosci
ponad 11 milionow zlotych, a w 2023 roku wypracowala juz 37,6 miliona
zlotych zysku. W calej swojej karierze Jolanta Sobieranska-Grenda
zrestrukturyzowala i oddluzyla lacznie okolo 30 szpitali.
Co jeszcze na liscie zadan Jolanty Sobieranskiej-Grendy?
Nowa ministra zdrowia, podobnie jak Leszczyna, bedzie mierzyla sie z
niedofinansowaniem systemu ochrony zdrowia. W 2025 r. konieczne bylo
zwiekszenie dotacji podmiotowej dla NFZna finansowanie swiadczen. W czerwcu
suma dotacji dla NFZ osiagnela 23,45 mld zl (planowano 18,3 mld zl na caly
rok), a Leszczyna zapowiadala kolejne. Planu finansowego NFZ na 2025 r. nie
zatwierdzil minister finansow. Niektore szpitale powiatowe pod koniec
ubieglego roku ograniczaly przyjecia na planowane zabiegi. Leszczyna
podkreslala, ze wplywy ze skladki zdrowotnej sa niewystarczajace.
Zaznaczala, ze chcialaby, aby skladka byla jak najwyzsza, ale musi ona byc
akceptowana przez ogol spoleczenstwa. Mimo napietej sytuacji finansowej w
ochronie zdrowia rzad w 2024 r. doprowadzil do obnizenia skladki zdrowotnej
od najnizszej podstawy dla przedsiebiorcow w 2025 r. Obnizki skladki dla
wiekszosci przedsiebiorcow w 2026 r. zawetowal prezydent Andrzej Duda.
Ustepujaca ministra nie zdazyla przeprowadzic przez Rade Ministrow
projektu, ktory mial ograniczyc dostepnosc alkoholu. Zgodnie z projektem
zakazane ma byc promowanie piwa, w tym w formie bonusow oraz sprzedaz
alkoholu w postaci innej niz plynna. Do projektu nie trafil zapowiadany
przez resort zdrowia zakaz sprzedazy alkoholu na stacjach benzynowych w
nocy.
Nowa szefowa resortu zdrowia czeka takze dokonczenie reformy srodowiskowej
opieki w Centrach Zdrowia Psychicznego. Trwajacy od 2018 roku pilotaz jest
najdluzszym w historii, a termin jego zamkniecia wydluzono do konca roku.
Od 2026 roku CZP maja sie stac rozwiazaniem systemowym dla calej Polski,
ale poki co opieka w ich ramach objetych jest zaledwie 51 procent populacji
kraju.
Nowa obwodnica i zjazd prowadzacy… w pole. Pierwszy odcinek Obwodnicy
Metropolii Trojmiasta zostal oficjalnie otwarty ponad miesiac temu. Jeden
ze zjazdow moze jednak zaskoczyc kierowcow. Nie mozna skrecic na
Chwaszczyno, trase blokuja bariery. To dlatego, ze droga sie konczy, dalej
jest pole. Samorzadowcy uspokajaja i mowia o “dobrej wiadomosci” dla
mieszkancow. Plany na wybudowanie lacznika juz sa. Droga ma byc gotowa w
ciagu trzech lat. Wstegi na pierwszym odcinku Obwodnicy Metropolii
Trojmiasta uroczyscie przecieto 18 czerwca 2025 roku. Nowa trasa liczy 16
kilometrow i laczy Chwaszczyno z Zukowem. Przynajmniej miala laczyc. Bo
kierowcy nie moga skrecic na Chwaszczyno. Zjazd blokuja bialo-czerwone
bariery drogowe. Dlaczego? Bo dalej drogi nie ma. Jest jedynie pole i
oswietlenie.
Pod koniec czerwca problem dotknal Mieczyslawa Struka, marszalka
pomorskiego, kiedy sam jechal otwartym fragmentem Obwodnicy Metropolii
Trojmiejskiej. Emil Rojek, wicewojewoda pomorski rowniez dostrzegl problem
i znalazl rozwiazanie. Zainicjowal wspolprace miedzy wladzami wojewodztwa
pomorskiego, powiatu kartuskiego, miasta Gdanska, Gdyni oraz gminy Zukowo.
I tak 1 lipca zawarto list intencyjny ws. budowy lacznika docierajacego do
budowanej Obwodnicy Metropolii Trojmiasta.
“Dobra wiadomosc”, droga bedzie za trzy lata
Samorzadowcy poinformowali o planowanej inwestycji, mowiac, ze maja “dobra
wiadomosc”, glownie dla mieszkancow Chwaszczyna, ale tez gdynskiego osiedla
Kacze Buki. Dwa tygodnie temu otworzylismy pierwsza polowe Obwodnicy
Metropolii Trojmiasta. Ma duze znaczenie dla przylegajacego do niej
Chwaszczyna, gdzie mieszka okolo pieciu tysiecy osob, oraz mieszkancow
osiedla Kacze Buki, czesci gdynskiej dzielnicy Wielki Kack. Te miejsca
mialy byc komunikowane z OMT przez wezel Chwaszczyno za posrednictwem
budowy Nowej Kielnienskiej. Poniewaz budowa tej ulicy jest odlozona w
czasie istnieje ryzyko, ze mieszkancy tych obszarow beda musieli wjezdzac
na OMT poprzez wezel w Miszewie, Koleczkowie lub Wielkim Kacku. Dlatego
tez, podjalem decyzje, aby zbudowac w tej sprawie porozumienie samorzadow –
mowil Emil Rojek na poczatku lipca podczas konferencji prasowej
poprzedzajacej podpisanie listu intencyjnego. Planowana budowa drogi ma
laczyc Obwodnice Metropolii Trojmiasta na odcinku wezla Chwaszczyno z
dotychczasowa droga wojewodzka nr 218 (ulica Oliwska) polozona na terenie
gminy Zukowo oraz osiedlem Kacze Buki w Gdyni. Chociaz plany brzmia dobrze,
to ich realizacja potrwa. Inwestycja moze rozpoczac sie dopiero w 2026
roku. Budowa potrwa od 1,5 roku do dwoch lat.
Miasto Gdansk tez sie dolozy
Za prowadzenie inwestycji odpowiedzialny bedzie powiat kartuski. Bogan
Lapa, starosta kartuski przekazal, ze wstepny koszt budowy lacznika wraz ze
sredniej wielkosci rondem wyniesie prawie 14 milionow zlotych. Trzeba sie
bedzie podzielic kosztami tej inwestycji. Wspolnie i razem chcemy ten
lacznik jak najpilniej sfinansowac – zadeklarowal Mieczyslaw Struk.
Planowana inwestycja drogowa znajduje sie na terenie gminy Zukowo. Miasto
Gdansk przekazalo jednak, ze chce dolozyc. Choc ta infrastruktura nie
bedzie budowana na terenie miasta Gdanska mamy swiadomosc, ze jako stolica
metropolii mamy swoje obowiazki. Wynikaja z tego, ze bardzo wielu
mieszkancow, czy to metropolii, czy dalszej czesci naszego regionu,
zalatwia duzo spraw w Trojmiescie. Jezdzi do Gdanska do pracy, szkol,
urzedow, instytucji kultury i sportu – tlumaczyl Piotr Borawski, zastepca
prezydenta Gdanska ds. mobilnosci i bezpieczenstwa. – Dlatego, z wielka
radoscia przyjelismy inicjatywe wicewojewody Emila Rojka przy wsparciu
marszalka pomorskiego, poprawiajaca mobilnosc mieszkancow na terenie calej
metropolii -Ta inwestycja spowoduje tez wieksze zainteresowanie przyjazdem
do Gdanska. Jak samorzadowcy metropolii potrafimy wspolpracowac ze soba –
dodal.
O tym, jak dokladnie strony listu intencyjnego podziela sie kosztami budowy
lacznika, samorzadowcy zdecyduja w dalszych rozmowach.
Kaczynski o zmianach w rzadzie. Nieporozumienie. Z deszczu pod rynne – tak
prezes PiS Jaroslaw Kaczynski komentowal w srode szykowane zmiany w rzadzie
Donalda Tuska. Prezes PiS komentowal zmiany w rzadzie jeszcze przed ich
oficjalnym ogloszeniem. Byl pytany miedzy innymi o objecie funkcji
wicepremiera przez Radoslawa Sikorskiego. – Radoslaw Sikorski w mojej
ocenie jest nieporozumieniem, jezeli chodzi o jego udzial w zyciu
publicznym – stwierdzil. Na uwage, ze Sikorski byl swego czasu ministrem w
rzadzie PiS, Kaczynski odparl, ze “jest to troszeczke bardziej
skomplikowane”. – To byl rzad nastawiony na koalicje z PO. Do takiego rzadu
sie nadawal – ocenil prezes PiS. – Ja go lepiej poznalem wtedy, nie bede
tego opowiadal, moze kiedys opisze – dodal. – Wydaje mi sie tez, ze zaszly
w nim jakies negatywne zmiany. To jest moja ocena – stwierdzil Kaczynski.
Pytany, co sadzi o planowanych zmianach w kierownictwie ministerstwa
sprawiedliwosci, gdzie Adama Bodnarama zastapic Waldemar Zurek, Kaczynski
odparl: – To tez jest z deszczu pod rynne.
SPORT
Caly swiat zobaczyl, co zrobily Polki po horrorze w cwiercfinale Ligi
Narodow. Polki pokazaly, jak dac sie jednoczesnie pokochac i znienawidziec
w jednym meczu. Niesamowite, jak szybko i latwo zmieniala sie ich sytuacja
w cwiercfinale z Chinkami. Zawodniczki Stefano Lavariniego wygraly go nie
tyle po siatkarsku, co sila woli i determinacja. Polski zespol grajacy tak
jak na koniec spotkania zwyciezylby chyba z kazdym – pisze w
sposrtrzezeniach z meczu w Lodzi dziennikarz Sport.pl, Jakub Balcerski. To
zwyciestwo rodzilo sie w wielkich bolach. Polki pokonaly Chinki 3:2 (17:25,
25:20, 19:25, 25:19, 15:12) i pokazaly na boisku co najmniej dwie twarze.
Pierwsza – bezbronny grymas rozczarowania, gdy patrzyly, jak ogrywaly je
rywalki. I druga – szalony usmiech po zdobytym punkcie, najlepiej opatrzony
tancem i wspolnymi podskokami calym zespolem. Na szczescie po tie-breaku
usmiechy ich i Stefano Lavariniego byly bardzo szerokie. Rezerwowa Paulina
Damaske skonczyla atak z lewego skrzydla przy stanie 14:12 w tie-breaku,
pilka trafila w boisko, a rece Polek powedrowaly w gore. Z radosci
podskakiwaly nasze siatkarki, kibice, a Atlas Arena w Lodzi niemal
odleciala. Trener Stefano Lavarini wykrzyczal i sie ruszyl wysciskac swoj
sztab. W tym czasie caly swiat w przekazie transmisji telewizyjnej patrzyl
na to, co robily polfinalistki tegorocznej Ligi Narodow – tanczyly na
srodku boiska, swietujac zwyciestwo po absolutnym horrorze. Przed meczem
martwilismy sie o to, jak Polki wejda w to spotkanie. Co prawda, dla obu
druzyn byl to pierwszy mecz pod presja walki o cos wiecej niz tylko punkty
w tabeli Ligi Narodow, ale to nasz zespol gral pod wieksza presja – przed
wlasna publicznoscia i z wyraznym celem awansu do strefy medalowej. Ale juz
na rozgrzewce na twarzach polskich siatkarek widac bylo usmiechy, a nawet i
wesole pogawedki. Po hymnie – odspiewanym przez wypelniona przez niespelna
dziesiec tysiecy kibicow lodzka Atlas Arene a capella – byly juz nakrecone.
Widac bylo, ze udziela im sie meczowa adrenalina. Wydawalo sie, ze nie
klamaly, gdy mowily, ze sa przygotowane na mecz z Chinkami i maja dobre
przeczucia. Dzien przed cwiercfinalem w hotelu Polek Magdalena Stysiak
wprost mowila nawet o taktyce polskiej kadry. Zdradzila ja tak, jakby to
byla oczywistosc. Mowila, ze powinny odrzucic Chinki zagrywka od siatki
tak, zeby wylaczyc z gry jedna z najlepszych srodkowych na swiecie –
Yuanyuan Wang – i uniemozliwic rywalkom dynamiczna, szybka gre, z ktorej sa
znane. To nie mial byc ladny, ani przyjemny mecz, bo z azjatyckimi
zespolami czesto gra sie dlugie wymiany, potrzeba cierpliwosci w obronie i
wyprowadzaniu akcji. Ale Polki mialy na to pomysl.
Jednoczesnie wychodzily na pierwszy tak wazny mecz w sezonie po pierwszym
tak obfitym w roszady w skladzie okresie za Stefano Lavariniego. A te,
ktore wychodzily na boisko to nie byly juz tylko same najbardziej
doswiadczone siatkarki na poziomie miedzynarodowym. W wyjsciowym skladzie
znalazla sie chocby Aleksandra Gryka, ktora takie wyzwanie jak mecz z
Chinkami o polfinal Ligi Narodow mogla porownac tylko do finalu mistrzostw
Polski w Tauron Lidze. W nim sie nie stresowala, jej gra byla dobra, ale to
jednak zupelnie cos innego niz wyjscie na niemal pelna hale w
reprezentacyjnych barwach. I pomimo tego braku obycia, kilku nerwowych
ruchow na samym poczatku, potrafila zdobyc punkt pojedynczym blokiem
jeszcze na poczatku pierwszej partii. Niestety, jej jedyny w tym secie. Do
pewnego momentu nic nie zapowiadalo katastrofy. Nic nie wskazywalo na to,
ze Polki beda mialy ogromne problemy, a my, ogladajac to spotkanie,
momentami bedziemy szukali jakiegokolwiek pozytywu w ich grze. W koncu
prowadzily juz 5:2 i 8:5. Ale to byly tylko mile zlego poczatki.
Polki zniknely z boiska. Byly bezradne, tylko patrzyly, co robia rywalki
– Czy mozemy uznac, ze pierwszego seta nie bylo? – zapytal spiker w
przerwie po partii otwierajacej spotkanie, ktora Polki przegraly do 17. Po
niezlej pierwszej czesci seta Polki jakby zniknely z boiska. A kibice
ucichli na trybunach, po udanych akcjach Chinek chwilami bylo slychac tylko
ich rezerwowe cieszace sie z kolejnych zdobywanych punktow. Albo jek zawodu
polskich fanow. I choc probowali poderwac zawodniczki Stefano Lavariniego,
dac im akompaniament do lepszej gry, to sie po prostu nie udawalo. Polkom
nie szlo, i to bardzo. Brakowalo sily na zagrywce, ktora Polki zapowiadaly
przed meczem. To Chinki byly na boisku szybsze, agresywniejsze i
skuteczniejsze. Polki popelnialy proste bledy, czesto wrecz oddajac
rywalkom pilki za darmo. Nie bylo konsekwencji w obronie, a blokowi
polskiego zespolu nalezalo w pierwszej fazie spotkania wpisac nieobecnosc
do dziennika. Nie pomagala tez podwojna zmiana z Malwina Smarzek i Alicja
Grabka zamiast Magdaleny Stysiak i Katarzyny Wenerskiej.
A u rywalek chwilami wrecz nie moglo byc lepiej. 26 procent pozytywnego
przyjecia kontra 62 procent. Skutecznosc w ataku na poziomie 47 i 34
procent. Nie trzeba dodawac, ktore liczby po czyjej stronie. Po jednej z
pilek, ktora trafila w Martyne Czyrnianska, a ktorej przyjmujaca nie
zdolala utrzymac w grze, az ukryla twarz w dloniach. Stefano Lavarini tylko
westchnal, niezadowolony z tego, ze w tym elemencie tak latwo uciekaly nam
kolejne punkty, i po chwili poprosil o czas. To byl obraz nedzy i rozpaczy.
Chinki robily, co chcialy, podczas gdy Polki byly bezradne. Tylko patrzyly,
co wyczyniaja przeciwniczki, zbyt czesto bez zadnej reakcji. Po zmianie
stron problemy nie zniknely. Do polowy partii mielismy powtorke z tego, co
widzielismy przez poprzednie kilkanascie minut. Trzeba bylo miec nadzieje,
ze Polki sie obudza. Bo na poczatku drugiego seta ich gra znow wygladala
sennie, chwilami nieporadnie. I znow ciagle slychac bylo jek zawodu po
kolejnych pilkach, ktore Chinki wpychaly nam w boisko. Ale od stanu 11:14
dla Chinek Polki przeszly kompletna przemiane, pokazaly nam na boisku
zupelnie inna twarz. Chyba uznaly, ze gorzej juz nie bedzie i trzeba ruszyc
na rywalki. Byly gotowe do gry na limicie, waleczne i pewne siebie. To
jeszcze nie byl perfekcyjny styl, a na pewno lepszej postawie naszego
zespolu pomagaly problemy po stronie Chinek, ale liczylo sie tylko to, ze
Polki chyba faktycznie zapomnialy o tym, co stalo sie w pierwszej partii i
weszly na duzo wyzszy poziom.
Najlepsza z Polek w trakcie slabego poczatku meczu byla Martyna
Czyrnianska. To nie przypadek, ze to ona byla jedna z tych, ktore
poprowadzily zespol Stefano Lavariniego do poprawy gry i wyniku. Choc dalo
sie odczuc, ze prawdziwym game-changerem bylo to, jak wzrastala skutecznosc
Martyny Lukasik. Z calkiem solidnym przyjeciem i ponad polowa konczonych
pilek w ataku juz dalo sie dobrze poukladac to, co Polki mialy robic na
boisku. A nawet, gdy w koncu wszystko szlo lepiej, to Polki przedluzaly
czas na zadanie Chinek tak, ze Stefano Lavariniemu i jego zawodniczkom
musial zwrocic uwage sedzia Juraj Mokry. Rywalki juz byly ustawione i
gotowe do gry, a polski zespol dalej cos omawial. Tak nakrecal sie do
dalszego naciskania na rywalki. W koncowce az zaczely sie rozluzniac. Gdy
Lavarini dal odpoczac Magdzie Stysiak, ta przy pilce setowej w drodze z
lawki rezerwowych do kwadratu az zaczela krecic i wymachiwac recznikiem.
Chwile pozniej moglismy odetchnac, bo bylo juz pewne, ze Polki doprowadzily
do wyrownania. Wrocily do tego meczu, choc po tak przegranej pierwszej
partii to nie bylo latwe zadanie. Polki przez chwile byly jak “kocury” z
piosenki influencera Super Mario Trenera, ktora na prosbe zawodniczek
puszczano przez cale spotkanie. “Lecimy po zloto, cala Polska” – brzmialo z
glosnikow, a trybuny Atlas Arenyrytmicznie klaskaly, ewidentnie zgadzajac
sie z tymi slowami. Niestety, byl to lot pelen turbulencji.
Pasazerkom az moglo zrobic sie niedobrze. Zwlaszcza ze te chwile chaosu w
grze przychodzily tuz po tym, jak wydawalo sie, ze jest naprawde niezle.
Najpierw po dobrym poczatku pierwszej partii, nastepnie po wygranym drugim
secie. 4:8, 5:13, potem 12:20 i na koniec brzmiace tylko nieco lzej 19:25.
Wynik brzmial druzgocaco, ale dobrze obrazowal roznice klas na boisku.
Pokazywal, jak bardzo Polki odstawaly od Chinek, oddawal rzeczywistosc. Jak
akcja na 14:22. W niej po ataku Yuanyuan Wang, na ktora Polki mialy
przeciez najbardziej uwazac, pilka w twarz mocno oberwala libero Aleksandra
Szczyglowska. Tak tym setem oberwal kazdy obserwujacy to spotkanie.
Nieporadnosc, wyrzucanie atakow w aut, czy pilki, ktorych nie dalo sie
utrzymac w grze po atakach Chinek – to wszystko w trzecim secie wrocilo jak
zle demony. I straszylo, obrzydzalo nam to cwiercfinalowe spotkanie.
Stefano Lavarini coraz czesciej reagowal kolejnymi roszadami w skladzie,
ale Magdalena Jurczyk za Aleksandre Gryke na srodku, czy Paulina Damaske w
miejscu Martyny Lukasik w przyjeciu, dawaly ulge tylko doraznie, na chwile,
w konkretnej sytuacji. Nie bylo jak odmienic nimi gry Polek, wrocic do
sily, z jaka pokonywaly Chinki w drugiej partii. Ona jakby zgubila sie
gdzies w korytarzach lodzkiej hali i nie mogla znalezc drogi na boisko.
Nie do wiary, co dzialo sie w meczu z Chinkami. A Polki byly juz po kolana
w bagnie
Ten mecz wygladal, jakby Polki chcialy udowodnic, ze w jednym meczu da sie
grac tak, zeby rozkochac w sobie kibicow i dac sie znienawidziec. Nie do
wiary, jak wiele zmienialo sie na tak niewielkim wycinku czasu jak ten mecz
i jego kazdy set. To dzialo sie tak plynnie, jakby Polki zmienialy
rekawiczki. Albo – moze bardziej tematycznie – zdejmowaly i zakladaly nowe
maski. Wymowne, ze na przedmeczowej konferencji prasowej Stefano Lavarini
wspominal, ze chcialby, zeby jednym ze slow definiujacym gre Polek byla
konsekwencja. Choc moze lepiej, ze w srode jej nie bylo. Bo gdyby na caly
mecz wylosowaly nam sie Polki przegrywajace tak jak w pierwszym i trzecim
secie, to nie byloby w ogole o czym myslec. Paulina Damaske i Magdalena
Jurczyk zostaly na boisku na czwarty set, a trener Lavarini dopelnil nowy
pomysl na zestawienie Polek w tym meczu nowa rozgrywajaca – zmiana na
pozycji Alicji Grabki za Katarzyne Wenerska. Szukal rozwiazan, gdzie tylko
mogl. Byl poczatek czwartego seta, a one staly po kolana w bagnie. Z nozem
pod gardlem i Chinkami gotowymi to wszystko wykonczyc. To niezwykle, ze ten
krajobraz po chwili znow juz nie istnial.
Srodkowa Agnieszka Korneluk z radosci podnosila Ole Szczyglowska, Magdalena
Stysiak raz po raz blokowala i atakowala nie do obrony dla Chinek, chwile
pozniej zaciskajac mocno piesc, a tanczyla i podskakiwala Paulina Damaske.
Caly zespol emanowal pozytywna energia, ona z niego bila i unosila sie nad
boiskiem. Nawet, gdy cos sie zacielo i z prowadzenia szescioma punktami
zrobil sie tylko wynik 21:19, Polki nie frustrowaly sie, tylko pokazywaly
sobie, by przejsc nad bledami od razdu do kolejnych akcji. To byla recepta
na wszystko, co zlego dzialo sie w Lodzi tego dnia. Zapomniec, wymazac i
zaczac od nowa zupelnie inaczej. Siatkarsko widac bylo poprawe na zagrywce,
lepiej obierane kierunki w ataku i bloku, a takze jakosc, ktora wreszcie
przyniosly zmiany dokonane przez Lavariniego. Ale w tym cwiercfinale chyba
najbardziej liczylo sie to co nie do konca dotyczy sportu – gra na
emocjach, a z nia cierpliwosc w trudnych momentach. To te wyrywane punkty w
kluczowych momentach dawaly Polkom najwiecej radosci i pozwalaly myslec o
tym co dalej. Byly tak nabuzowane, ze po wygraniu czwartej partii do 19
musialy usiasc na bandzie i odpoczac w czasie, gdy Chinki naradzaly sie, co
zrobic przeciwko tak grajacym bialo-czerwonym.
Takie Polki pokonalyby kazdego. Teraz nic nie jest juz niemozliwe
W tie-breaku sekwencje slaby set – swietny set trzeba bylo przerwac. I
Polki zrobily to koncertowo, po mistrzowsku. Seria blokow, poprawiona,
silna zagrywka, ktora juz nie tylko odrzucala Chinki od siatki, ale dawala
tez naszym zawodniczkom pilki od rywalek za darmo, a na koniec sila woli i
determinacja, ktorych nie brakowalo w zadnym momencie tego seta. Polki
graly tak, jakby wykorzystywaly zapas, ktory skumulowal sie w nich w
trakcie slabych fragmentow meczu. Tak skupione na wygranej jak w tie-breaku
cwiercfinalu z Chinkami pokonalyby chyba kazdego przeciwnika w kazdym meczu.
Specyfika play-offow, meczow o stawke, ktore trenerzy w siatkowce
niezaleznie od tego, o co toczy sie gra, lubia nazywac “finalami”, jest
nieublagana. Cwiercfinal domowego turnieju finalowego trzeba bylo wygrac,
zeby nie zrobila sie z niego stypa. Porazka w meczu z Chinkami sportowo
bylaby rozczarowaniem, choc mozliwym do wytlumaczenia i zaakceptowania. Ale
kibicowskie serca odpadniecia z walki o medale, zanim ta sie na dobre
zacznie, by nie przyjely. Na szczescie nikogo nie trzeba tlumaczyc z
porazki. Polki po raz trzeci z rzedu zagraja o medal Ligi Narodow. To
udowadnia, ze kadra Lavariniego zmierza w dobrym kierunku i liczy sie w
rywalizacji z najlepszymi na swiecie. A srodowy mecz i jego przebieg
przekonuje, ze gdy Polki tylko chca moga wyjsc z kazdej, nawet
najtrudniejszej sytuacji. Takie pewnie pojawia sie tez w polfinale w sobote
– Polki zagraja z Wloszkami, chyba najtrudniejszym obecnie przeciwnikiem, z
jakim mozna sie zmierzyc w swiecie kobiecej siatkowki. Ale jesli znow
bedzie je prowadzila tak ogromne pragnienie wygranej, to nic nie jest
niemozliwe.
DETEKTYW
Kto zamordowal
Jacka Sikore?
Anna STRZELCZYK
Sekcja zwlok wykazala, ze przyczyna
smierci mezczyzny bylo przebicie
pluc, do ktorego doszlo w wyniku
zlamania zeber. Ponadto, na ciele
ujawniono niewielkie rany klute
i ciete, ktorych glebokosc nie prze-
kraczala kilkunastu milimetrow.
Natomiast obrazenia klatki piersio-
wej mogly byc wynikiem bardzo sil-
nego kopniecia. Wtorek, 4 lipca
nalezal do najcie-
plejszych waka-
cyjnych dni.
Przeciwnie, w wiekszej czesci
kraju bylo pochmurno, wyste-
powaly przelotne opady desz-
czu i wial wiatr. W wielu regio-
nach, temperatura powietrza nie
przekraczala kilkunastu stopni
Celsjusza. Podobna aura towa-
rzyszyla rowniez mieszkancom
wojewodztwa kujawsko-po-
morskiego. Tego dnia lesniczy
pracowal w terenie. Prowadzac
ogledziny drzewostanu jedne-
go z podwloclawskich lasow,
natknal sie na dziwnie wygla-
dajacy pakunek. Mezczyzna
zblizyl sie do niego z zaintere-
sowaniem, majac nadzieje, ze
wewnatrz nie znajduje sie to,
co podpowiada mu wyobraznia.
Ktos porzucil w lesie cos zapa-
kowanego w czarny worek folio-
wy. Intuicja mowila lesniczemu,
ze moga to byc ludzkie zwloki.
Wezwany na miejsce poli-
cyjny patrol potwierdzil przy-
puszczenia lesniczego. Wkrotce
w lesie pojawili sie kolejni poli-
cjanci, prokurator oraz lekarz,
ktory stwierdzil zgon odnale-
zionego mezczyzny. Choc na
pierwszy rzut oka widac bylo,
ze denat nie zyje juz od dluz-
szego czasu, procedury sa takie,
ze zgon musi zostac stwierdzo-
ny przez lekarza. Pozostawala
jeszcze kwestia ustalenia tozsa-
mosci. Mezczyzna nie posiadal
przy sobie dokumentow. Istniala
jednak spora szansa, ze moze
figurowac w policyjnej bazie
osob zaginionych, a jego kod
genetyczny zostal zarejestrowa-
ny. W poblizu ciala znaleziono
fragment podwozia z samo-
chodu marki Peugeot Partner.
Zabezpieczono go jako dowod
w sprawie.
Kim jest ofiara?
Sekcja zwlok wykazala, ze
przyczyna smierci mezczy-
zny bylo przebicie pluc, do
ktorego doszlo w wyniku zla-
mania zeber. Ponadto, na ciele
ujawniono niewielkie rany klute
i ciete, ktorych glebokosc nie
przekraczala kilkunastu milime-
trow. Natomiast obrazenia klatki
piersiowej mogly byc wynikiem
bardzo silnego kopniecia.
Badania DNA daly odpo-
wiedz na pytanie o tozsamosc
denata, przy ktorym nie zna-
leziono zadnych dokumentow.
To Jacek Sikora, pochodzacy ze
Slawkowa w wojewodztwie sla-
skim, biznesmen. Apele o zagi-
nieciu mezczyzny pojawily sie
w mediach w drugiej polowie
maja 2017 roku. Zgloszenie
policja przyjela od zony Jacka,
Ilony.
Panstwo Sikorowie byli mal-
zenstwem od ponad 20 lat. Byli
wlascicielami firmy rodzinnej,
ktora zarzadzal maz. Pani Ilona
zajmowala sie domem, sprawy
zwiazane z przedsiebiorstwem
lezaly w gestii jej meza, kto-
ry mial prawdziwa smykal-
ke do interesow. Jego zmysl
inwestorski oraz kreatywnosc
doprowadzily go do sukcesow
zawodowych, a rodzina Sikorow
mogla sie poszczycic ogromnym
majatkiem. Jednak chwalenie
sie pieniedzmi nie lezalo w ich
naturze. Korzystali z tego, co
mieli, uwielbiali podrozowac,
a w ich garazu staly auta. Dom,
ktory wybudowali, to wspaniala
rezydencja, wokol ktorej rosly
drzewa i mnostwo pieknych
krzewow. Na co dzien jednak,
Jacek Sikora ubieral sie skrom-
nie i nie wygladal na krezusa.
Byl sympatycznym czlowiekiem,
ktory lubil swoja prace, a wol-
ny czas spedzal na podrozowa-
niu wraz z zona. Oboje szukali
odpoczynku w turystyce i zwie-
dzaniu najciekawszych miejsc.
Okolicznosci zaginiecia
Wponiedzialek, 15 maja
2017 roku, pan Jacek
i jego zona Ilona, jak
kazdego dnia wstali dosc wcze-
snie. Wypili razem kawe, zjedli
sniadanie, a kobieta przygoto-
wala jeszcze mezowi kanapki
do pracy. Tego dnia nie czula
sie najlepiej, dlatego zaraz po
Tajemnicza smierc
sniadaniu poszla do sypialni
i polozyla sie, by odpoczac.
W tym czasie maz krzatal sie
jeszcze przez chwile w kuchni.
Przygotowal sobie kawe do ter-
mosu. Po kilku minutach zaj-
rzal do sypialni i powiedzial, ze
wyjezdza. Zona nie dopytywala,
dokad jedzie ani kiedy wroci.
Godziny jego pracy byly bardzo
nieregularne i zawsze zalezaly
od tego, ile obowiazkow ma
do wykonania w danym dniu.
Wczesniej wspominal o mozli-
wosci wyjazdu do powiatu cie-
szynskiego, gdzie trwala budowa
ich domku letniskowego.
Rowniez swoim znajomym
mowil, ze planuje wybrac sie do
Istebnej (pow. cieszynski) oraz
do Cieszyna. Mezczyzna naj-
prawdopodobniej mial zamiar
sprawdzic, jak przebiega budo-
wa domu oraz zalatwic jakies
sprawy urzedowe. Do zadnego
z tych miejsc nie dotarl.
Kiedy po godzinie pani Ilona
wstala z lozka, meza nie bylo juz
w domu. Kobieta byla przekona-
na, ze pojechal do pracy lub na
budowe. Dopiero pozniej oka-
zalo sie, ze jego samochod stoi
w garazu. Obok auta stal ter-
mos z kawa oraz przygotowane
kanapki. Zona probowala dod-
zwonic sie do meza, ale ten nie
odbieral telefonu. Kobieta byla
bardzo zaniepokojona, dlatego
postanowila zglosic zaginiecie.
Na posesji Sikorow pojawili sie
policjanci z psem tropiacym.
Zwierze podjelo trop w garazu
i zaprowadzilo przewodnika do
bramy wyjazdowej z posesji.
Trop urwal sie zaraz za bra-
ma. Powtorzony eksperyment
z psem ponownie skonczyl sie
w tym samym miejscu. Sprawa
wygladala dziwnie. Mezczyzna
przygotowal samochod do
wyjazdu, spakowal potrzebne
rzeczy, przyniosl rowniez przy-
gotowane jedzenie i kawe. Cos
jednak przeszkodzilo mu we
wlozeniu tych ostatnich przed-
miotow do auta. Cos albo ktos.
Skladajac zawiadomie-
nie o zaginieciu meza, pani
Ilona podala opis ubioru, jaki
mogl miec na sobie maz, gdy
5/2025 11Tajemnicza smierc
wychodzil do pracy. W domu
zazwyczaj zakladal na siebie luz-
ne, wygodniejsze ubrania, pod-
czas gdy do pracy nosil dzin-
sowe spodnie, koszulke polo,
sportowe buty, a w chlodniejsze
dni, rowniez kurtke.
Gdzie doszlo do
zabojstwa?
Kiedy latem 2017 roku
cialo mezczyzny zosta-
je znalezione w lesie
pod Wloclawkiem, ponad
300 kilometrow od jego
domu, Prokuratura Okregowa
w Katowicach wszczyna sledz-
two w sprawie zabojstwa Jacka
Sikory. Sprawdzony zostaje
dom malzenstwa. Jedna z wersji
zaklada, ze do zabojstwa doszlo
wlasnie tam. Wielogodzinne
poszukiwania sladow zbrodni
nie przynosza rezultatu. Litry
uzytego luminolu, substancji
wchodzacej w reakcje z zelazem,
wykorzystywanej do ujawniania
niewidocznych golym okiem
sladow krwi, nie pozwalaja
na znalezienie takich sladow.
Sprawdzano wszelkie zakamar-
ki, ale w domu nie udaje sie zna-
lezc krwi, a gdyby do zabojstwa
doszlo w posiadlosci, technicy
12
kryminalistyczni z pewnoscia
znalezliby na to dowody.
Dzialania prowadzone przez
policje i prokurature nie pozwa-
laja na ustalenie kto i dlaczego
zabil Jacka Sikore. Jednak wkrot-
ce do sledczych wplynie infor-
macja od rodziny pana Jacka, ze
zona ich brata, pani Ilona, dziw-
nie sie zachowuje i moze stac za
zabojstwem meza. Prokuratura
zaczyna doszukiwac sie motywu
o podlozu materialnym.
– Malzenstwo Sikorow bylo
bardzo zamozne – tlumaczy
Grzegorz Gluszak z Fundacji
Dowod Niewinnosci. –
Dysponowali ogromnym majat-
kiem. Na ich kontach zgromadzo-
ne byly srodki, ktore wypracowali
w trakcie trwania malzenstwa.
Nie mieli rozdzielnosci majat-
kowej. Gdyby sie rozwiedli, pani
Ilona otrzymalaby polowe tego
majatku, a trzeba podkreslic, ze
te pieniadze pozwolilyby jej zyc
na wysokim poziomie do kon-
ca zycia. Moze zabrzmi to zbyt
bezposrednio, ale pani Ilona nie
miala zadnego interesu w smier-
ci meza. Ryzykowalaby przeciez
bardzo wysoki wyrok wiezienia.
W przypadku skazania, moglaby
przeciez spedzic reszte zycia za
kratami.
Ilona Sikora zostaje jed-
nak zatrzymana, prokurator
przedstawia jej zarzut zaboj-
stwa, a nastepnie kieruje do
sadu wniosek o zastosowanie
tymczasowego aresztu, z oba-
wy na mozliwosc mataczenia
w sprawie lub ucieczke podej-
rzanej. Areszt jest wielokrotnie
przedluzany.
Akt oskarzenia przeciw-
ko kobiecie wplywa do Sadu
Okregowego w Katowicach.
Po 2 latach przebywania
w zamknieciu, Ilona Sikora ma
mozliwosc odpowiadania z wol-
nej stopy. Sad zgodzil sie, by
wyszla z aresztu, jednak dzieje
sie to za poreczeniem majatko-
wym, ktore wynosi 1 mln zl.
Gdyby zlamala warunki zwol-
nienia, nie odzyskalaby kaucji.
Oskarzycielem posilkowym
w procesie o zabojstwo, jest brat
pokrzywdzonego, pan Ryszard.
5/2025Tajemnicza smierc
W sadzie siedzi obok proku-
ratora i uwaznie przysluchuje
sie zeznaniom swiadkow, czy
opiniom bieglych. Ilona Sikora
nie sklada w sadzie wyjasnien.
Korzysta z prawa do odmowy.
Reprezentuje ja trzech obron-
cow z wyboru, w tym mecenas
Pawel Matyja z Fundacji Dowod
Niewinnosci.
Material dowodowy
nie jest wyczerpujacy
– Jako Fundacja pomagamy
osobom pokrzywdzonym przez
wymiar sprawiedliwosci, zarow-
no nieslusznie skazanym, jak
i nieslusznie oskarzonym – mowi
mecenas Pawel Matyja. – Nazwa
naszej Fundacji jest nieco prze-
korna. Wedlug polskiego prawa,
to prokurator ma przedstawic
dowody winy, a nie oskarzony
dowody swojej niewinnosci.
Proces, w ktorym przed
sadem stanela zona Jacka Sikory,
byl jawny. Wzbudzil spore zain-
teresowanie mediow. Wynikalo
to z jego wyjatkowosci. To jeden
z niewielu procesow, w ktorym
oskarzenie nie dysponowa-
lo bezposrednimi dowodami
sprawstwa, a akt oskarzenia
zostal zbudowany na hipotezie
o tym, co moglo sie wydarzyc
oraz na kilku poszlakach.
Zdaniem prokuratury, do
zabojstwa Jacka Sikory doszlo
miedzy 12 a 14 maja 2017 roku,
czyli miedzy piatkiem a niedzie-
la. Co oznaczaloby, ze mezczy-
zna wcale nie wyszedl z domu
w poniedzialkowy poranek, jak
zeznala jego zona. Poszlaka,
ktora moglaby swiadczyc o tym,
byl zdaniem oskarzenia fakt, ze
w trakcie weekendu ofiara nie
odbierala telefonu, mimo ze
ten logowal sie w Slawkowie.
Nie bylo mozliwosci ustalenia
dokladnego polozenia apara-
tu. Sam fakt, ze przez week-
end telefon byl w Slawkowie,
a po kilku dniach wylogowal
sie z sieci, oznaczac mial, ze
mezczyzna stracil zycie w swo-
im domu a urzadzenie musialo
sie znajdowac na terenie pose-
sji panstwa Sikorow. Po kilku
dniach bateria sie rozladowala
lub telefon zostal przez kogos
wylaczony. Okazuje sie jednak,
ze z aparatu mezczyzny zalogo-
wano sie w weekend na jedno
z internetowych forow, przy
uzyciu nicku, ktorym Sikora
zazwyczaj sie poslugiwal. Zatem
telefon mogl byc w rekach pana
Jacka, ale byc moze jego samo-
poczucie nie pozwalalo na to, by
chcial z kimkolwiek rozmawiac.
Brak monitoringu
Obrona zwrocila uwage
na to, ze na wstepnym
etapie sledztwa nie
zabezpieczono nagran z moni-
toringu miedzy domem panstwa
Sikorow, a miejscem ujawnienia
ciala. Zabezpieczono pewien
material, ale na bardzo waskim
obszarze. Nie dal on jednak
odpowiedzi, w jaki sposob
Jacek Sikora wyjechal lub zostal
wywieziony z wlasnej pose-
sji. Aby sprawdzic, czy mozli-
wym bylo zarejestrowanie trasy
przejazdu, Fundacja Dowod
Niewinnosci przeprowadzila
wlasny eksperyment. Stalo sie to
kilka lat po zabojstwie, w czasie,
kiedy trwal juz proces.
Przy ciele Jacka Sikory, w lipcu
2017 roku znaleziono fragment
podwozia samochodu marki
Peugeot Partner. Malzenstwo
dysponowalo takim pojazdem.
Gdyby zabezpieczono monito-
ringi, mozna byloby sprawdzic,
czy Ilona Sikora lub ktokolwiek
inny na jej zlecenie, wywozi cia-
lo zamordowanego mezczyzny
ich samochodem. Nie potwier-
dzono, by zabezpieczony frag-
ment pochodzil z nalezacego do
malzenstwa pojazdu.
– Pojechalismy trasa najbar-
dziej przyblizona do tej, ktora
istniala w 2017 roku, poniewaz
w miedzyczasie powstaly kolejne
odcinki autostrad, co utrudnilo
precyzyjne odtworzenie kazde-
go kilometra trasy – tlumaczy
Remigiusz Korejwo, wiceprezes
Fundacji (w przeszlosci kiero-
wal zespolem, ktory doprowa-
dzil do uwolnienia Tomasza
Komendy). – W trakcie jazdy
spisywalismy wszystkie kamery
monitoringu, ktore znajdowaly
sie na trasie. Zaznaczalismy row-
niez miejsca, w ktorych znajdo-
waly sie stacje benzynowe. Stacji
z monitoringiem bylo kilkadzie-
siat, tylez samo innych kamer.
Weryfikowalismy, ktore z tych
rejestratorow znajdowaly sie na
trasie miedzy majem, a lipcem
2017 roku. Oczywiscie, w czasie
eksperymentu nie bylo juz moz-
liwosci zabezpieczenia nagran
sprzed lat, jednak byc moze
5/2025 13Tajemnicza smierc
w lipcu 2017 roku udaloby sie
zebrac chocby pojedyncze nagra-
nia z kilku kamer. Byc moze nie
zachowalo sie juz zadne nagra-
nie, jednak nie mozna z gory
zakladac wyniku sprawdzenia
i rezygnowac z niego. Monitoring
nalezalo sprawdzic nawet 2 mie-
siace po zaginieciu, dla dopel-
nienia wszelkich obowiazkow.
Wykazalismy, ze prokurator na
etapie postepowania przygoto-
wawczego mial duze mozliwosci
zweryfikowania: potwierdzenia
lub zaprzeczenia zalozonej tezy.
Miejsce ujawnienia ciala
znajdowalo sie w glebi lasu.
Trudno bylo do niego dotrzec,
dlatego dopiero po prawie 2
miesiacach zostalo znalezione
przez badajacego drzewostan
lesniczego.
– Najwazniejszym wnioskiem
z tej wyprawy bylo to, ze miejsce
porzucenia zwlok absolutnie nie
bylo przypadkowe, jak twier-
dzi prokurator – dodaje mece-
nas Pawel Matyja. – Cialo nie
znajdowalo sie przy drodze. Aby
tam dotrzec, trzeba bylo poko-
nac wiele zakretow i dojechac
do miejsca, w ktorym konczy sie
droga, a zaczynaja sie mokra-
dla. Wlasciwie nikt tamtedy nie
chodzi. Nikt nie szukalby w tym
miejscu ciala. To pozwala na
wyciagniecie wniosku, ze z duza
doza prawdopodobienstwa, cialo
w tym miejscu porzucil ktos, kto
doskonale zna ten las i pochodzi
z okolic Wloclawka.
Wyrok sadu
okregowego
Polski system sadownictwa
sklada sie miedzy innymi
z sadow powszechnych.
Sa to sady rejonowe, okrego-
we i apelacyjne. Sprawy nizszej
rangi rozstrzygane sa w sadach
rejonowych, a ewentualna ape-
lacja rozstrzygana jest w sadzie
okregowym. Natomiast w spra-
wach wyzszej rangi, do ktorej
naleza miedzy innymi zaboj-
stwa, pierwsza instancja sa
sady okregowe. Wyrok pierw-
szej instancji nie jest prawo-
mocny. Chyba, ze zadna ze
14
stron nie odwola sie od niego,
wowczas staje sie prawomocny.
Apelacja przysluguje kazdej ze
stron. Wyrok sadu apelacyjnego
staje sie prawomocny z chwila
jego ogloszenia. Nie oznacza
to, ze w tym miejscu droga
do odwolania jest zamknieta.
W wyjatkowych przypadkach,
sprawa moze trafic do Sadu
Najwyzszego. Wniosek jest
rozpatrywany przez zawodo-
wych sedziow (w sadzie okre-
gowym orzeka dwoje sedziow
zawodowych i troje lawnikow)
i najczestsze zarzuty w kasa-
cji dotycza razacego narusze-
nia prawa, co mialo wplyw na
wydany wyrok.
W sprawie o zabojstwo Jacka
Sikory mowy koncowe zostaly
wygloszone 14 stycznia 2025
roku. Tego dnia nie wydano
jednak wyroku. Jego oglo-
szenie w Sadzie Okregowym
w Katowicach przewidziano na
28 stycznia 2025 roku, o godzi-
nie 11.30.
Na korytarzu sadu zebralo
sie kilkanascie osob: prokura-
tor, oskarzyciel posilkowy wraz
z zona, dwoje obroncow, a tak-
ze dziennikarze z lokalnych
i ogolnopolskich mediow.
Ogloszenie nieco sie
opoznilo, co z pew-
noscia nie wplywalo
korzystnie na obie stro-
ny. Wszyscy chcieli jak
najszybciej poznac
wyrok, jednak kazda
minuta przeciagala
sie w nieskonczo-
nosc.
W r e s z c i e
otwarto drzwi
sali posiedzen,
a przewodniczacy skladu
sedziowskiego, po wydaniu
dziennikarzom zgody na reje-
strowanie zdarzenia, odczy-
tal wyrok sadu pierwszej
instancji:
– Wyrok w imie-
niu Rzeczypospolitej
Polskiej: Sad Okregowy
w Katowicach, po
rozpoznaniu sprawy
Ilony Sikory oskarzonej
o to, ze w okresie pomiedzy
godzina 18.07 12 maja 2017
roku, a godzina 6 – 15 maja
2017 roku w Slawkowie, dzia-
lajac w zamiarze bezposrednim
pozbawienia zycia Jacka Sikory,
dwukrotnie ugodzila pokrzyw-
dzonego w okolice plecow i kar-
ku, narzedziem konczystym lub
ostrokonczystym, powodujac
obrazenia w postaci rany karku
oraz ran plecow, a takze, ze co
najmniej dwukrotnie uderzyla
w klatke piersiowa narzedziem
tepym lub tepokrawedzistym,
powodujac obrazenia ciala
w postaci obustronnego zlamania
zeber, czego nastepstwem bylo
uszkodzenie oplucnej i miazszu
pluc, skutkujace krwawieniem
do jamy oplucnej, ktore spowo-
dowaly smierc pokrzywdzonego
– czytal przewodniczacy skla-
du sedziowskiego, sedzia Roman
Kubis. – Uniewinnia pania Ilone
Sikore od zarzutu zabojstwa.
5/2025Sad przypomnial rowniez
kwestie tego, ze Jacek Sikora nie
odbieral telefonu od wieczora
w piatek 12 maja 2017 roku, co
moglo oznaczac, ze byc moze juz
nie zyl. Przewodniczacy skladu
zapytal retorycznie, czy mozli-
wym jest, ze mezczyzna zgubil
telefon na swojej posesji lub po
prostu nie mial ochoty z nikim
rozmawiac, bo byl w gorszym
nastroju? W trakcie procesu,
zarowno brat, jak i ojciec zapew-
niali, ze pokrzywdzony nigdy
tak nie robil. Zdaniem sadu
to, ze nigdy tak nie robil, nie
oznacza, ze nie zrobil tego tym
razem. Zwlaszcza, ze w niedzie-
le przed poludniem (14 maja)
Jacek Sikora mial logowac sie na
forum internetowym korzysta-
jac ze stalego nicku.
Czy to bylo
uprowadzenie?
Wiele kontrowersji
wzbudzila opinia
bieglego profilera,
Bogdana Lacha, powolanego
Tajemnicza smierc
Wyrok zostal wydany jed-
noglosnie, co oznacza, ze caly
piecioosobowy sklad orzekaja-
cy glosowal za uniewinnieniem
kobiety.
Pozostale zarzuty
i watpliwosci
Oprocz zarzutu zaboj-
stwa, Ilonie Sikorze
zarzucono rowniez, ze
10 maja 2019 roku, w Slawkowie
naklaniala swiadka do poswiad-
czenia nieprawdy. Chodzilo
o to, ze jakis czas po zabojstwie,
w jej domu, w niewielkim kory-
tarzu zostaly wymienione plytki
podlogowe. Kobieta naklaniala
wykonawce, by zatail ten fakt
przed prokuratorem. Trzeci
zarzut, to skladanie falszywych
zeznan. Od trzeciego zarzutu
kobieta zostala uniewinniona,
natomiast za drugi zarzut zosta-
la skazana na 2 lata pozbawienia
wolnosci. Z uwagi na dwuletni
pobyt w areszcie, sad uznal kare
za odbyta w calosci.
– Zasada wynikajaca z poste-
powania poszlakowego jest to, ze
aby kogos skazac za poszlaki, to
te poszlaki musza tworzyc nie-
rozerwalny ciag, wskazujacy, ze
bylo tak a tak – przypomnial
sedzia Kubis. – Jezeli tego ciagu
nie ma, jezeli mozliwe sa inne
wersje, to wyrok moze byc tylko
jeden – wyrok uniewinniajacy.
Sad uznal, ze wlasciwie nie-
mozliwym jest, by Ilona Sikora,
drobna niewysoka kobieta, sama
obezwladnila i dokonala zaboj-
stwa sporo wyzszego i ciezszego
meza. Nie bylaby w stanie row-
niez sama wlozyc ciala do auta
i wywiezc je w miejsce, gdzie
zostalo odnalezione. Nie uda-
lo sie dotrzec do zadnej osoby,
ktora moglaby jej w takiej sytu-
acji pomoc. Jej rozmowy telefo-
niczne, ktore zostaly utrwalone
w ramach sledztwa w trybie taj-
nym, nie wykazaly, by z kimkol-
wiek rozmawiala o zabojstwie
meza w sposob budzacy podej-
rzenia organow scigania. Nie ma
zadnego dowodu ani poszlaki,
by pomagal jej ktos z rodziny,
z bliskich osob lub by kogos
wynajela do wywiezienia cia-
la. Prokuratura zalozyla, ze do
zabojstwa doszlo w domu pan-
stwa Sikorow. Biorac pod uwage
taka wersje, przewozenie ciala
ponad 300 kilometrow do miej-
sca, w ktorym zostalo pozniej
znalezione, byloby ogromnym
ryzykiem. Zabojstwo mogloby
sie wydac w trakcie zwyklej kon-
troli drogowej.
w tej sprawie. Sad dosc szcze-
golowo odniosl sie do niej,
podkreslajac, ze nie zostala ona
zrobiona w sposob prawidlowy,
zgodny ze sztuka opiniowania.
– Biegly dokonal oceny pew-
nych dowodow, pewnych faktow
i stwierdzil, ze jego zdaniem
doszlo do zabojstwa w domu
pokrzywdzonego – tlumaczyl
w ustnym uzasadnieniu, prze-
wodniczacy skladu, sedzia
Roman Kubis. – Biegly na wstep-
nym etapie wykluczyl porwanie,
bo nie bylo nagrania porwania,
a byl tam monitoring. A wie-
my, ze monitoring (na posesji
panstwa Sikorow – przyp. red.)
byl pozniej i to juz dyskredytuje
opinie pana Lacha. Oprocz tego,
dokonal wybiorczej oceny mate-
rialu dowodowego. Mial przed-
stawic portret osobowosciowy
sprawcy, a przedstawil portret
osobowosciowy pokrzywdzo-
nego, a nie takie bylo zlecenie
prokuratora.
W sledztwie ustalono, ze
w ostatnim czasie przed zagi-
nieciem Jacek Sikora przegla-
dal strony internetowe, na kto-
rych oglaszano chec sprzedazy
samochodow. Wiadomo, ze
bardzo sie tym tematem inte-
resowal. W jego samochodzie
znajdowala sie torba, w ktorej
byly rzeczy swiadczace o tym,
ze chcial sie wybrac w nieco
dluzsza podroz, niz tylko do
Istebnej czy Cieszyna. Byc moze
chcial pojechac obejrzec jakis
samochod z ogloszenia i padl
ofiara oszustow. Jednak do tej
wersji nie pasuje fakt, ze auto
mezczyzny pozostalo w garazu,
a ewidentnie szykowal sie do
wyjazdu. Niekoniecznie mial
to byc wyjazd w poszukiwaniu
samochodu, byc moze przewi-
dywal, ze bedzie musial zostac
w Cieszynie na noc, bo nie
uda mu sie zalatwic wszystkich
spraw w jeden dzien.
Jest jednak inna wersja zda-
rzen. Ta, ktora profiler odrzucil.
A mianowicie uprowadzenie.
Pani Ilona Sikora podala opis
ubioru meza, w jakim zazwyczaj
wychodzil do pracy. Natomiast
w chwili zabojstwa mial na
5/2025 15Tajemnicza smierc
sobie dres, ubranie, jakie zwy-
kle zakladal w domu.
– Jest to moim zdaniem naj-
mocniejsza poszlaka swiadczaca
o tym, ze Jacek Sikora nie opuscil
domu dobrowolnie – kontynu-
owal ustne uzasadnienie sedzia
Kubis. – Polar prawdopodobnie
zalozyl, kiedy zanosil kanapki
i inne rzeczy do samochodu. Nikt
nie zapytal w trakcie przeslucha-
nia przez policje czy prokuratu-
re, jak Jacek Sikora byl ubrany
w chwili, kiedy zona widziala go
po raz ostatni. Nikt nie zapytal,
czy widziala meza, gdy przyszedl
powiedziec, ze wyjezdza, czy tyl-
ko slyszala jego glos. Nie ma wat-
pliwosci, ze stroj, w jakim zna-
leziono jego cialo, nosil w domu
i na swojej posesji.
Sedzia przytoczyl hipoteze,
ze w momencie, kiedy pokrzyw-
dzony pakowal do samochodu
potrzebne mu rzeczy, zostal
zaatakowany i uprowadzony.
Z tego wlasnie powodu kanap-
ki i kawa lezaly na podlodze
w garazu, a pies tropiacy dopro-
wadzil do bramy posesji. Tym
bardziej, ze w tamtym czasie
istniala we Wloclawku zorga-
nizowana grupa przestepcza,
16
ktora uprowadzala bogatych
biznesmenow z terenu Slaska
i Malopolski.
Uprowadzenie
bez okupu
Zastanawiac moze fakt,
dlaczego porywacze nie
zazadali okupu. Jesli
w istocie doszlo do uprowa-
dzenia, ktos musialby zglosic
sie do rodziny, aby go uzyskac.
Sedzia przypomnial, ze rany
klute na ciele pokrzywdzonego
byly bardzo plytkie. Z jednej
strony ktos z calej sily kopnal go
w klatke piersiowa, a z drugiej
z nieznaczna sila klul w plecy.
Teoretycznie, wedlug sedzie-
go, moglo byc tak, ze sprawcy
po uprowadzeniu Jacka Sikory,
samochodem, ktory zaparkowa-
li przed brama jego domu, od
razu wyrzucili jego telefon, by
nie mozna bylo zlokalizowac
miejsca, w ktorym mezczyzna
sie znajduje. Nastepnie, po doje-
chaniu w miejsce, gdzie zamie-
rzali go przetrzymywac, zaza-
dali od niego podania hasel do
konta bankowego lub numeru
telefonu do zony. Byc moze nie
chcial podac tych danych, dla-
tego zadawano mu niewielkie
rany. By spowodowac bol, lecz
nie doprowadzic do smierci.
Byc moze rowniez, kiedy spraw-
cy prosili go o numer telefonu
do zony, on zwyczajnie go nie
pamietal. Rozwscieczeni pory-
wacze mogli go kopnac na tyle
mocno, ze mezczyzna zmarl.
Wowczas pozbyli sie ciala.
Watek grupy przestepczej upro-
wadzajacej dla okupu nie zostal
jednak dostatecznie sprawdzony
przez prokurature.
Rok przed smiercia ktos
napadl na Jacka Sikore. Sprawcy
zostali sploszeni. Uznano to za
usilowanie zabojstwa, ale tozsa-
mosci napastnikow nie ustalo-
no. Badajac sprawe zabojstwa,
uznano, ze te przestepstwa nie
sa ze soba powiazane. Skupiono
sie na hipotezie o tym, ze zabila
zona.
– Plytki w domu zostaly sku-
te w najmniejszym pomieszcze-
niu – wrocil do watku remontu
sedzia Roman Kubis. – Moglo
tam dojsc do zabojstwa, ale
jest co najmniej kilka pomiesz-
czen, w ktorych “latwiej” byloby
(pani Ilonie) zabic, poniewaz nie
ograniczalyby jej sciany malego
pomieszczenia.
Malzenstwo dysponowalo
rowniez paralizatorem, ktory
zostal zakupiony przez pana
Sikore po poprzednim zamachu
na jego zycie. Zdaniem oskarze-
nia, pani Ilona mogla posluzyc
sie nim w celu obezwladnie-
nia meza. Nie znaleziono na
nim jednak zadnych sladow
uzytkowania.
Wyrok uniewinniajacy Ilone
Sikore od zarzutu zabojstwa
meza nie jest prawomocny. Obu
stronom przysluguje prawo do
apelacji. Z pewnoscia skorzysta
z niego oskarzenie. Jesli wyrok
zostanie podtrzymany, sprawa
moze trafic do Archiwum X,
jako nierozwiazana. Sad ape-
lacyjny moze jednak zmienic
wyrok na skazujacy lub skiero-
wac sprawe do ponownego roz-
patrzenia przez sad okregowy.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl