Dzien dobry – tu Polska – 23.09.2025

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 266) (67866) 23 wrzesnia 2025r.

Pogoda

wtorek, 23 wrzesnia 14 st C

Czesciowe zachmurzenie

Opady:40%

Wilgotnosc:69%

Wiatr:14 km/godz.

Kursy walut

Dzisiaj kurs euro wynosi okolo 4,24-4,29 PLN (skup/sprzedaz), kurs dolara
amerykanskiego okolo 3,60-3,66 PLN, a kurs funta szterlinga okolo 4,86-4,93
PLN

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

Milego dnia 🙂

Ania Iwaniuk

Dowcip

Najnowoczesniejszy bank swiata, super kozacki sejf. Wlasciciele postanowili
przetestowac zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych
zlodziei swiata z Francji, Stanow, Niemiec i dwoch przypadkowych
Polakow…Dla kazdej ekipy postanowili zgasic swiatlo przed sejfem na pol
minuty i jesli po zapaleniu swiatla sejf bedzie otwarty, ekipa moze zabrac
zawartosc. Pierwsi probuja Francuzi, swiatlo sie zapala – nie udalo sie.
Drudzy Amerykanie, swiatlo sie zapala – nawet sprzetu nie zdazyli wyjac.
Trzeci Niemcy, swiatlo sie zapala – nic…Kolej na Polakow, swiatlo gasnie,
mija pol minuty, probuja zapalic swiatlo – nic, probuja po raz kolejny –
nic…Z mroku slychac tylko cichy szept…

– Ku**a Stefan mamy tyle hajsu na cholere ci jeszcze ta je**na zarowka

Kim gotowy na dialog z USA. “Jesli Waszyngton zrezygnuje z absurdalnej
obsesji” Kim Dzong Un wyrazil gotowosc wznowienia dialogu ze Stanami
Zjednoczonymi. Warunkiem jest – jak powiedzial – zaprzestanie domagania sie
od jego kraju rezygnacji z broni nuklearnej. Przywodca rezimu w Korei
Polnocnej dodal, ze dobrze wspomina rozmowy z Donaldem Trumpem, ktore mialy
miejsce podczas pierwszej kadencji prezydenta USA. Przemawiajac na forum
Najwyzszego Zgromadzenia Ludowego (polnocnokoreanskiego parlamentu) Kim
Dzon Un oswiadczyl, ze “nie widzi powodu”, dla ktorego jego kraj mialby
unikac dialogu z USA, jesli Waszyngton “zrezygnuje z absurdalnej obsesji
naszej denuklearyzacji i zaakceptuje realia oraz bedzie chcial
rzeczywistego pokojowego wspolistnienia”. – Mam osobiste dobre wspomnienia
ze spotkan z obecnym prezydentem USA Donaldem Trumpem – powiedzial Kim,
cytowany przez propagandowa agencje KCNA.

Kim spotkal sie z prezydentem USA trzykrotnie podczas pierwszej kadencji
Trumpa w Bialym Domu. Przywodca rezimu polnocnokoreanskiego mowil takze, ze
produkcja broni nuklearnej jest dla Pjongjangu “kwestia przetrwania wobec
powaznych zagrozen” ze strony Stanow Zjednoczonych i Korei Poludniowej.
Podkreslil, ze nadal odrzuca ostatnie gesty Waszyngtonu i Seulu zachecajace
do dialogu poniewaz – jak to okreslil – “ich podstawowym celem jest
oslabienie jego kraju i zniszczenie jego wladzy”. Zdaniem Kima propozycja
Seulu stopniowego wygaszenia programu nuklearnego Pjongjangu “potwierdza te
zamiary”. Korea Polnocna dokonala w latach 2006-2017 szesciu probnych
eksplozji nuklearnych i kontynuuje rozbudowe swojego programu nuklearnego,
mimo daleko idacych miedzynarodowych sankcji.

Szesc kilogramow narkotykow w mieszkaniu. Dwaj mezczyzni z zarzutami.
Amfetamina, mefedron, marihuana, haszysz, ekstazy i e-papierosy z THC –
taki arsenal srodkow odurzajacych odkryli policjanci w jednym z mieszkan we
Wroclawiu. Dwaj zatrzymani mezczyzni uslyszeli juz zarzuty, a sad
zdecydowal o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiace. Do zdarzenia
doszlo w jednym z mieszkan przy ulicy Jednosci Narodowej na osiedlu Browary
Wroclawskie. Podczas dzialan operacyjnych policjanci znalezli ponad szesc
kilogramow srodkow odurzajacych w roznej postaci w tym: ponad cztery
kilogramy amfetaminy, mefedron, marihuane, haszysz, tabletki ekstazy,
kilkadziesiat wkladow do e-papierosow oraz kilkanascie e-papierosow
zawierajacych THC.

Na miejscu znaleziono rowniez przedmioty sluzace do porcjowania i
dystrybucji narkotykow. “W mieszkaniu policjanci zatrzymali dwoch mezczyzn
w wieku 23 oraz 32 lat. Obaj uslyszeli juz zarzuty zwiazane z posiadaniem
znacznej ilosci srodkow odurzajacych” – opisuje asp. szt. Anna Nicer z
Komendy Miejskiej Policji we Wroclawiu. Zgodnie z obowiazujacymi przepisami
grozi im kara pozbawienia wolnosci do 10 lat. Sad, na podstawie
zgromadzonych dowodow, zastosowal wobec podejrzanych tymczasowy areszt na
okres trzech miesiecy.

“Dwie frakcje” w Palacu Prezydenckim. “Ewidentnie nie graly w jedna gre”
Sprzeczna komunikacja wspolpracownikow prezydenta w sprawie domu w Wyrykach
obrazuje “rywalizacje” wewnatrz Palacu Prezydenckiego dwoch frakcji –
ocenili w TVN24 dziennikarze Radomir Wit, Arleta Zalewska i Konrad
Piasecki. – Ewidentnie te dwie frakcje nie graly w jedna gre – stwierdzil
Piasecki. W nocy z 9 na 10 wrzesnia w trakcie nocnego ataku Federacji
Rosyjskiej na Ukraine polska przestrzen powietrzna zostala wielokrotnie
naruszona przez drony. Uruchomiono procedury obronne. Drony, ktore
stanowily bezposrednie zagrozenie, zostaly zestrzelone przez polskie i
sojusznicze lotnictwo. Po wtorkowej publikacji “Rzeczpospolitej” w sprawie
uszkodzonego w trakcie nalotu rosyjskich dronow domu w Wyrykach, na nowo
odzyly spory miedzy kancelariami prezydenta i premiera. Dziennik podal, ze
na dom spadla rakieta wystrzelona przez polski mysliwiec F-16, a nie
rosyjski dron lub jego szczatki. 11 wrzesnia prokuratura w komunikacie
wskazala, ze obiekt, ktory uszkodzil dom, nie jest dronem.

Tego dnia prezydent Karol Nawrockipowiedzial, ze “oczekuje pelnej
informacji od rzadu” w tej sprawie oraz mowil, ze wczesniej “nie dostal
informacji na ten temat” od strony rzadowej. Jednak w “Podcascie
politycznym” Konrada Piaseckiego i Arlety Zalewskiej ujawnilismy, ze
notatka z Dowodztwa Operacyjnego Rodzajow Sil Zbrojnych m.in. w tej sprawie
zostala przeslana do prezydenckiego Biura Bezpieczenstwa Narodowego.

W niedzielnym programie “W kuluarach” Radomir Wit skomentowal, ze prezydent
swoje “oczekiwania powinien kierowac nie pod adresem rzadu, tylko pod
adresem ludzi, ktorzy go otaczaja”. – Warto wspomniec o tym, ze od samego
poczatku, odkad Rosjanie naruszyli swoimi dronami polska przestrzen
powietrzna, te informacje podchodza od wojska – dodal. Przypomnijmy, ze na
informacje podane w srode w podcascie TVN24+ zareagowal BBN, zaprzeczajac,
ze otrzymalo rzeczona notatke. Z kolei nastepnego dnia szef Biura Polityki
Miedzynarodowej Marcin Przydacz w TVN24 potwierdzil, ze dokument wplynal do
prezydenckiej kancelarii. Arleta Zalewska w programie “W kuluarach”
stwierdzila, ze panowal wtedy “chaos informacyjny w obozie prezydenckim”.
Powiedziala tez, ze jasno zarysowala sie “roznica zdan” miedzy Przydaczem i
szefem BBN Slawomirem Cenckiewiczem. Radomir Wit postawil hipoteze, ze z
jednej strony prezydenta Nawrockiego “otaczaja politycy Prawa i
Sprawiedliwosci, ktorzy maja swoje ambicje”, a z drugiej “wspolpracownicy z
IPN-u”, ktorego szefem byl Nawrocki przed objeciem prezydentury.

– Moze byc tak, ze ci, ktorzy sa troche bardziej zaprawieni w politycznych
grach i ci, ktorzy sa mniej zaprawieni – na przyklad cos przegapili albo na
cos nie zwrocili uwagi – nie dostarczyli tych informacji prezydentowi, a
tamci (…) postanowili to wykorzystac do prowadzenia swojej gry –
spekulowal reporter TVN24.

“Rywalizacja” w Palacu Prezydenckim

– W tle jest jakas rywalizacja “wewnatrzpalacowa”. Uznaje sie, ze w Palacu
Prezydenckim sa dwie frakcje: “IPN-owska” i polityczna, czy “PiS-owska” –
wtorowal Konrad Piasecki. Wsrod ludzi z przeszloscia w Instytucie Pamieci
Narodowej (IPN) wymienil Cenckiewicza i rzecznika prasowego prezydenta
Rafala Leskiewicza. Na druga, zwiazana z Prawem i Sprawiedliwoscia skladaja
sie Przydacz, ale tez szef gabinetu prezydenta Pawel Szefernaker i szef
kancelarii Zbigniew Bogucki. Ewidentnie te dwie frakcje nie graly w jedna
gre. To przyznanie Przydacza, ze do BBN-u trafila notatka po tym, jak BBN
zaprzeczal istnieniu tej notatki, dowodzi temu, ze w Palacu jakies
rywalizacje sa – mowil Piasecki. Stwierdzil tez, ze rywalizacja miedzy BPM,
ktorego szefem jest Przydacz i BBN, ktorym kieruje Cenckiewicz “jest
naturalna”, bo ich “kompetencje na siebie nachodza”.

“Zielone swiatlo” od premiera na “operacje” przeciwko Trzaskowskiemu. Przed
glosowaniem w Warszawie nad nocnym ograniczeniem sprzedazy alkoholu odbylo
sie spotkanie radnych KO z udzialem Rafala Trzaskowskiego i Marcina
Kierwinskiego – ujawnila w TVN24 reporterka “Faktow” TVN Arleta Zalewska.
Wedlug jej informacji, premier Donald Tusk mial dac “zielone swiatlo
Kierwinskiemu” na “operacje” przeciwko prezydentowi Warszawy. Czwartkowa
sesja Rady Warszawy przybrala nieoczekiwany obrod. Warszawscy radni
decydowali o przyjeciu uchwaly, ktora wprowadzalaby na terenie stolicy w
godzinach 23-6 zakaz sprzedazy alkoholu w sklepach. Ostatecznie prezydent
miasta Rafal Trzaskowski wycofal pierwotny projekt, a radni przyjeli
stanowisko dotyczace pilotazu, zakladajacego wprowadzenie zakazu jedynie w
dwoch dzielnicach: Srodmiesciu i Pradze-Polnoc. W niedzielnym programie “W
kuluarach” dziennikarze Arleta Zalewska, Konrad Piasecki i Radomir Wit
zdradzili kulisy, ktore staly za takim przebiegiem wydarzen w stolecznym
samorzadzie. Arleta Zalewska ujawnila, ze 10 dni przed glosowaniem (8
wrzesnia) odbylo sie nieoficjalne zebranie radnych Koalicji Obywatelskiej,
prezydenta Trzaskowskiego i szefa warszawskich struktur KO, ministra spraw
wewnetrznych i administracji Marcina Kierwinskiego. Wprowadzenie
ograniczenia sprzedazy alkoholu mialo byc jednym z omawianych tematow na
spotkaniu. – Z tego co uslyszalam, Rafal Trzaskowski powiedzial, ze te
sprawe trzeba jak najszybciej rozwiazac – wskazala Zalewska. Celem tego
ruchu mialo byc – jak powiedziala reporterka “Faktow” TVN – “odebranie
tlenu warszawskiej Lewicy”, ktora postulowala wczesniej takie rozwiazanie,
a w Warszawie stanowi dla KO konkurencje polityczna. Najprostsza
interpretacja, jaka slysze, jest taka: jest z jednej strony Marcin
Kierwinski, a z drugiej Rafal Trzaskowski. Kierwinski chcial pokazac
Trzaskowskiemu, kto w Warszawie rzadzi – mowil Konrad Piasecki. Dodal, ze
wydaje sie ona “zbyt prosta”, a na obrot wydarzen zlozyly sie tez inne
czynniki. Radomir Wit powiedzial, ze niektorych z radnych zaskoczylo to, ze
na sesje przyszli mieszkancy i aktywisci. Czesc z nich protestowala przeciw
podejmowanym decyzjom i reagowali na wystapienia radnych. – Niektorych
(radnych) to troche scementowalo w przekonaniu, ze nie bedziemy w takim
razie pod dyktando tych, ktorzy do nas krzycza cokolwiek zmieniac – mowil
reporter TVN24. Slysze, ze teraz, zeby posklejac te sytuacje, to jak
najszybciej wdroza w tych dwoch dzielnicach zakaz nocnej sprzedazy, a
pozniej blyskawicznie rozszerza na pozostala czesc Warszawy – dodal Wit.

Premier Tusk “dal zielone swiatlo Kierwinskiemu”

Arleta Zalewska powiedziala, ze interpretacja o sporze miedzy Kierwinskim i
Trzaskowskim dominuje w szeregach Platformy Obywatelskiej. – Rozmawialam z
kilkoma poslami, z dwoma ministrami. Wszyscy mowia, ze tak naprawde za tym
stoi glownie ten spor i to, ze Marcin Kierwinski chcial pokazac Rafalowi
Trzaskowskiemu, gdzie jest jego miejsce – dodala. Na moje pytanie, co na to
Donald Tusk i czy premier w ogole mial swiadomosc tej sytuacji, uslyszalam,
ze bylo zielone swiatlo dla Marcina Kierwinskiego, ktory sam tej operacji
by nie zrobil, ale ta sprawa po prostu im wybuchla w rekach – ujawnila
Zalewska.

Szczepieni na COVID-19 to “szczury laboratoryjne”? Co uznala Komisja
Europejska. Komisja Europejska rzekomo przyznala, ze zaszczepieni przeciw
COVID-19 sluzyli za “szczury laboratoryjne”. Tyle ze nie sa to slowa KE.
Wyjasniamy, skad wzial sie przekaz i co pomija. W polowie wrzesnia polscy
internauci zaczeli szerzyc doniesienia o stanowisku Komisji Europejskiej,
ktore jakoby sugerowalo, ze szczepienia przeciw COVID-19 byly
eksperymentem. “Komisja Europejska przyznaje: szczepieni na C19 (COVID-19 –
red.) sluzyli jako szczury laboratoryjne. Po zapytaniu deputowanego z
Austrii ujawniono, ze umowy KE z farma-koncernami zawieraly klauzule:
‘Kraje EU akceptuja, ze skutecznosc i dlugotrwale oddzialanie szczepionki
sa nieznane'” – 16 wrzesnia przekonywala jedna z uzytkowniczek serwisu X.
Dolaczyla link do artykulu austriackiego portalu TKP.at z 15 wrzesnia
zatytulowanego “Komisja Europejska przyznaje: zaszczepieni byli krolikami
doswiadczalnymi”. Wpis wyswietlono niemal 67 tys. razy. “Do wszystkich
zaszczepionych mam wiadomosc dla was Komisja Europejska przyznaje:
Zaszczepione osoby byly szczurami laboratoryjnymi” – tego samego dnia
stwierdza anonimowy internauta, ktory udostepnil cytowany wyzej wpis.

Przekaz krazyl takze na Facebooku. Promowala go miedzy Justyna Socha, znana
dzialaczka ruchow antyszczepionkowych. “Komisja Europejska przyznaje:
szczepieni na C19 sluzyli jako szczury laboratoryjne. Po zapytaniu przez
jednego z deputowanych ujawniono, ze umowy KE z farma-koncernami zawieraly
klauzule: ‘Kraje akceptuja, ze skutecznosc i dlugotrwale dzialanie
szczepionek sa nieznane” – napisala 16 wrzesnia. Do wpisu dolaczyla zrzut
ekranu. To fragment tego samego artykulu TKP.at, ktory maszynowo
przetlumaczono na jezyk polski. Wpis Sochy udostepniono niemal 10 tys.
razy. Zareagowalo na niego 14 tys. uzytkownikow. Dyskusja pod postem
liczyla niemal 2,7 tys. komentarzy. Podobne wpisy krazyly rowniez na
Instagramie i Threads.

“Ojej kolejna teoria spiskowa staje sie prawda…”

Doniesienia zywo komentowali internauci. “To bylo od poczatku oczywiste”;
“Ojej kolejna teoria spiskowa staje sie prawda…”; “Wszystko wychodzi na
jaw”; “Co to sie stalo, ze prawde powiedzieli” – pisali. Niektorzy domagali
sie wskazania i ukarania winnych: “Przynajmniej wiadomo oficjalnie, kogo
pozywac”; “Ok, czyli zaliczylismy skok w nieznane? Thank you UE!”; “Hm”Czy
ktos za to odpowie?”; “To teraz rozliczcie von Urszule”; “Komisja
Europejska powinna zostac ukarana”; “Niech placa odszkodowania za utracone
zdrowie”; “Czas rozliczyc winnych ,zwykly Kowalski bierze wine za drobiazgi
ktore popelni a tu jest globalna sprawa”.

“Szkoda, ze wtedy ludzie o tej klauzuli nie wiedzieli…” – stwierdzil
jeden z internautow. Kolejny dodal w tym samym temacie: “Zdaje sie ze
ulotka tez to zawierala”.

Tylko nieliczni pytali o zrodlo informacji. “Skad artykul?”; “Poprosze o
link do oryginalu”. Kolejni pytali Groka, czyli sztuczna inteligencje
serwisu X: “czy to prawda czy manipulacja?”, “@grok potwierdzasz?”.
Sprawdzilismy, wiec ile jest prawdy w tym przekazie. Wychodzi na to, ze
niewiele.

Co stwierdzila Komisja Europejska

Komisja Europejska wcale nie przyznala, ze zaszczepieni na COVID-19
“sluzyli jako szczury laboratoryjne”. Tak stwierdzil Gerald Hauser,
europosel skrajnie prawicowej Wolnosciowej Partii Austrii (FPÖ).

Sprawa zaczela sie od pytan, ktore Hauser pisemnie zadal Komisji
Europejskiej 27 maja 2025 roku. Zapytanie zaczal od wywodu na temat umowy
na zakup szczepionek mRNA firm BioNTech/Pfizer, ktora w imieniu KE
podpisala komisarz Stella Kyriakides. Europosel stwierdzil, na stronach 48
i 49 kontraktu zapisano, ze panstwa czlonkowskie musza zaakceptowac fakt,
iz “dlugoterminowe skutki i skutecznosc szczepionki sa nieznane oraz ze
moga wystapic nieznane skutki uboczne”. Wedlug Hausera KE zawierajac umowe,
w ktorej byl taki zapis, sama potwierdzila, ze “skutecznosc i
bezpieczenstwo tej nowej genowej szczepionki mRNA nie byly znane”. Dalej
zarzuca, ze wraz z warunkowym dopuszczeniem “tej calkowicie niewlasciwie
przetestowanej szczepionki opartej na genach” Komisja Europejska
“rozpoczela najwiekszy eksperyment w historii ludzkosci”.

Polityk przekonuje, ze obywatele nigdy nie zostali poinformowani o tych
watpliwosciach, co oznacza, iz “szczepionki genowe byly podawane bez
koniecznych informacji i zgod”. Na koniec zadaje trzy pytania. Dwa pierwsze
dotyczyly umowy na zakup szczepionek mRNA. Trzecie brzmialo: “Dlaczego
Komisja nie przestrzegala traktatu i nie poinformowala obywateli – jak
zapisano w umowie – ze skutecznosc i bezpieczenstwo szczepionki genowej nie
byly gwarantowane?”.

Komisja odpowiedziala Austriakowi dokladnie trzy miesiace pozniej, 27
sierpnia. W temacie ostatniego pytania KE wyraznie stwierdza, ze pierwsze
szczepionki otrzymaly warunkowe dopuszczenie do obrotu (CMA), “czyli
specjalny rodzaj pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, ktory ma ulatwic
dostep do lekow zaspokajajacych niezaspokojone potrzeby medyczne, w tym w
sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak pandemia COVID-19, gdy pelna
dokumentacja danych nie jest jeszcze dostepna”. KE tlumaczyl, ze ta
procedura pozwala na autoryzacje lekow. Komisja zaznacza, ze po uzyskaniu
warunkowego pozwolenia obowiazywaly “solidne zabezpieczenia i srodki
kontroli”, a producent szczepionki musial wypelnic okreslone obowiazki,
takie jak przeprowadzenie dalszych badan i dostarczenie kolejnych danych w
celu potwierdzenia skutecznosci i bezpieczenstwa. CMA “sa wazne przez rok i
moga byc corocznie odnawiane”, a po spelnieniu wymogow moga zostac
przeksztalcone w pelne pozwolenie, “tak jak stalo sie to w przypadku
szczepionek przeciwko COVID-19”, tlumaczy dalej KE.

Mimo uspakajajacej i rzeczowej odpowiedzi, w komunikacie prasowym z 15
wrzesnia Gerald Hauser oglosil: “Po raz pierwszy oficjalnie potwierdzono,
ze wszystkie osoby zaszczepione byly krolikami doswiadczalnymi”. Uzasadnial
to tym, iz Komisja Europejska przyznala, ze szczepionki zostaly
“dopuszczone jedynie warunkowo, bez pelnych danych”, co jego zdaniem
oznaczalo podanie setkom milionow Europejczykow “niedostatecznie
przetestowanych preparatow”.

Slowa europosla podchwycily austriackie prawicowe media m.in. portal
TKP.at, czy skrajnie prawicowy “Freilich Magazin”. Oba znane sa z
publikowania teorii spiskowych i prokremlowskiej propagandy. Tylko ze taka
interpretacja odpowiedzi Komisji Europejskiej to grajaca na emocjach
manipulacja. Wyjasniamy dlaczego.

Na czym polega warunkowe dopuszczenie do obrotu

Miliony Europejczykow wcale nie zostalo zaszczepionych niedostatecznie
przetestowanymi szczepionkami przeciw COVID-19, jak przekonuje austriacki
europosel.

Szczepionki na COVID-19 – jak wszystkie produkty lecznicze – przed
wprowadzeniem na rynek wymagaly uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do
obrotu. W przypadku szczepionek przeciw COVID-19 odpowiada za to Komisja
Europejska. Zgodnie z unijnymi procedurami wydawania pozwolen dla produktow
leczniczych stosowanych u ludzi, nadzor nad nimi sprawuje Europejska
Agencja Lekow (EMA). To EMA ocenia ich bezpieczenstwo, skutecznosc i
jakosc. Ze wzgledu na trwajaca pandemie i zagrozenie zdrowia publicznego w
2021 roku pierwsze szczepionki na COVID-19 zostaly dopuszczone warunkowo.
Oznacza to, ze gdy tylko pojawily sie wystarczajace dane wykazujace, iz
korzysci plynace ze stosowania szczepionek przewyzszaja ryzyko, te
otrzymaly tymczasowe dopuszczenie do obrotu. Jest ono wazne przez rok i
moze byc odnawiane, dopoki producent nie przedlozy pelnych danych. W tym
czasie musi wypelnic “konkretne zobowiazania, takie jak prowadzenie
trwajacych lub nowych badan, aby dostarczyc pelne dane potwierdzajace, ze
bilans korzysci i ryzyka pozostaje korzystny”.

Warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu gwarantuje, ze dany produkt
leczniczy spelnia rygorystyczne normy UE dotyczace bezpieczenstwa,
skutecznosci i jakosci. Sama KE w odpowiedzi dla austriackiego europosla
wyraznie stwierdza, ze producenci musza spelnic surowe wymagania i
dostarczac kolejne dane takze po zatwierdzeniu szczepionki.

Zreszta procedura warunkowego dopuszczenia nie jest niczym nowym – byla juz
stosowana wczesniej w przypadku innowacyjnych lekow np. stosowanych w
onkologii czy leczeniu chorob rzadkich; zrobiono tak tez ze szczepionkami
przeciw grypie ptasiej (H5N1) – a jej zasieg trudno przeciez porownywac z
pandemia COVID-19. Warto podkreslic, ze szczepionki takie jak Comirnaty
(BioNTech/Pfizer) i Spikevax(Moderna) uzyskaly pelne zatwierdzenie po
przedlozeniu i przeanalizowaniu danych dostarczonych przez producentow.

Szczepienia na COVID-19 to nie eksperyment

To zatem austriacki polityk, a nie Komisja Europejska twierdzi, ze osoby
zaszczepione na COVID-19 “byly krolikami doswiadczalnymi”, a program
szczepien nazywa “najwiekszym eksperymentem w historii ludzkosci”. Teza o
tym, ze szczepienia przeciw COVID-19 to eksperyment medyczny byla czesto
powielana w sieci w trakcie pandemii. Tylko ze to nieprawda.

W 2021 roku Ministerstwo Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta wyjasnialy, ze
program szczepien przeciwko koronawirusowi nie jest ani eksperymentem
medycznym, ani badaniem klinicznym. Takie twierdzenie jest “nieuzasadnione
i pozbawione podstaw prawnych”, ocenil wowczas resort zdrowia. “Laczenie
czy tez utozsamianie warunkowego dopuszczenia do obrotu produktu
leczniczego z eksperymentem medycznym jest calkowicie bezpodstawne” –
tlumaczyl Rzecznik Praw Pacjenta, Bartlomiej Chmielowiec.

Poklosia infodemii

Przekaz dementowala tez austriacka redakcja fact-checkingowa Mimikama. W
jej ocenie “celem tej nasilajacej sie retoryki nie jest edukacja, ale
podburzanie nastrojow przeciwko instytucjom UE i nauce”. Zwraca uwage, ze
wyrazenia uzyte w przekazie takie jak “najwiekszy eksperyment ludzkosci”
podsycaja nieufnosc i strach, a “narracja odwoluje sie do teorii spiskowych
o tym, ze obywatele sa potajemnie wykorzystywani jako ‘obiekty badan'”.

W tym kontekscie warto przypomniec pojecie infodemii. To polaczenie slow
“informacja” i “epidemia”. Termin ten pojawil sie w raporcie Swiatowej
Organizacji Zdrowia z poczatku lutego 2020 roku, ktory dotyczyl
koronawirusa. “Wybuchowi epidemii 2019-nCoV i reakcji na nia towarzyszyla
masowa ‘infodemia’, nadmiar informacji – niektorych dokladnych, a
niektorych nie – utrudniajacych ludziom znalezienie wiarygodnych zrodel i
wiarygodnych wskazowek, gdy ich potrzebuja” – pisali eksperci WHO.

Taki zalew sprzecznych wiadomosci w okresie pandemii podsycal strach i
niepewnosc. Brak wiarygodnych informacji utrudnial ocene rzeczywistego
ryzyka i potegowal poczucie zagrozenia. Dzis te same mechanizmy nadal sa
wykorzystywane do podwazania zaufania do instytucji i nauki.

Codziennie “kilka tysiecy atakow” na Polske. Jestesmy najbardziej
atakowanym panstwem w Unii Europejskiej – poinformowal w “Faktach po
Faktach” w TVN24 wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Mowil o tym, w jakim stopniu Polska jest przygotowana na cyberataki ze
strony Rosji i jaka jest ich prawdziwa skala. W niedziele w “Faktach po
Faktach” w TVN24 Krzysztof Gawkowski byl pytany, czy w Ministerstwie
Cyfryzacji i rzadzie jest grupa osob wyznaczona do przewidywania
potencjalnych atakow na Polske, miedzy innymi w sferze cyfrowej. Minister
potwierdzil i przypomnial wowczas o pierwszych dniach swojej kadencji w
resorcie w grudniu 2023 roku.

– Spotkalismy sie wtedy z naprawde wzmozonym atakiem w cyberprzestrzeni na
polska infrastrukture. Wtedy doszlismy do wniosku, ze trzeba tak
operacyjnie przygotowac panstwo, nie tylko w obszarze cywilnym, ale i
wojskowym – mowie o obszarach cyberbezpieczenstwa – ze nie tylko
scenariusze, ale musza byc przygotowane odpowiedzi na nie – powiedzial.

Zaznaczyl, ze mowa jest dzisiaj “nie tylko o defensywie, ale tez
umiejetnosciach ofensywnych i aktywnej obronie”. Minister pytany, w jaki
sposob demokratyczny kraj, jakim jest Polska, moze bronic sie przed Rosja,
wyjasnil, ze nasz kraj “nie bedzie nie bedzie prowokowal”, ale oswiadczyl,
“ze mamy zdolnosci”. Jako przyklad wskazal atak, ktory “skutecznie
doprowadzilby do przesilenia infrastruktury krytycznej”, czyli wylaczenia
pradu na terytorium panstwa lub odlaczenia woda. Polska ma umiejetnosci
osobowe, czyli ludzi. Ma zasoby, czyli sprzet. I ma wiedze, jak to
(odpowiedziec Rosji – przyp. red.) zrobic – przekazal.

Gawkowski poinformowal nastepnie, ze “codziennie na Polske spada kilka
tysiecy atakow, incydentow”. – Duza czesc dotyczy infrastruktury
krytycznej. Energia, kanalizacja, dotyczy to gazu – wymienial.

– Polska odpiera ponad 99 procent tych atakow. Jestesmy w czolowce
swiatowej. Mamy naprawde super cyberwojsko i cybercywilna obrone. Jestesmy
najbardziej atakowanym panstwem w Unii Europejskiej – mowil.

Higiena cyfrowa i “cyfrowa wojna z Rosja”

Gawkowski mowil tez o nauczeniu sie higieny cyfrowej i odpowiedzialnym
korzystaniu ze sprzetu elektronicznego, poniewaz niesie to ze soba rowniez
zagrozenia, takie jak na przyklad niepozadane zbieranie naszych danych.
Dlatego tak wiele jest dzisiaj srodkow i informacji o tym, jak zbudowac
kompetencje w spoleczenstwie, zeby rozpoznawac, czym jest higiena cyfrowa,
zeby wiedziec i miec swiadomosc, ze nowoczesne cyberbezpieczenstwo to jest
cyberbezpieczenstwo, ktore buduje sie na poziomie krajowym, ale i
indywidualnym kazdego z nas – tlumaczyl. Dlatego tak wiele jest dzisiaj
srodkow i informacji o tym, jak zbudowac kompetencje w spoleczenstwie, zeby
rozpoznawac, czym jest higiena cyfrowa, zeby wiedziec i miec swiadomosc, ze
nowoczesne cyberbezpieczenstwo to jest cyberbezpieczenstwo, ktore buduje
sie na poziomie krajowym, ale i indywidualnym kazdego z nas – tlumaczyl.
Jak zaznaczyl, higiena cyfrowa “dotyczy wszystkich, bo niektorzy maja
dostep do systemow (…), ktore moga krytycznie wplynac na to, ze cos
zostanie zhakowane, wylaczone”. Jak zaznaczyl, higiena cyfrowa “dotyczy
wszystkich, bo niektorzy maja dostep do systemow (…), ktore moga
krytycznie wplynac na to, ze cos zostanie zhakowane, wylaczone”. Minister
przypomnial tez, ze “jestesmy jako Polska dzisiaj na cyfrowej wojnie z
Rosja i rosyjskie cyberczolgi juz stoja na naszych ulicach”. – Rosja
doskonale wie, ze latwiej nas tutaj jest dotykac takimi hybrydowymi
atakami, ktore zabola bardzo spoleczenstwo, niz sprowadzac na granice
czolgi, czy wysylac tutaj rakiety – dodal.

DETEKTYW

Tragedia

w pokoju zagadek

Lena fIGURSKA

To mial byc bardzo udany dzien. Julia niedawno obchodzila urodziny i w
ramach

swietowania zaprosila Karoline, Amelie, Wiktorie i Malgorzate, swoje
najblizsze

kolezanki, do escape roomu – pokoju zagadek, z ktorego mozna wyjsc dopiero
po

rozwiazaniu kilku lamiglowek. Tragedia, ktora wydarzyla sie tego dnia,
wstrzasnela

calym krajem. Rozpoczynal sie pierw-

go, 2019 roku. Jaro-

slaw P. kilka dni wcze-

sniej wyjechal sluz-

bowo do Wroclawia. 3 stycznia

jego corka Julia obchodzila 15.

urodziny. Tata zlozyl jej zycze-

nia dzien wczesniej, powiedzial

dziewczynie, ze jest jego aniolem.

Artur B., ktory pracowal na co

dzien w Hamburgu, nie zamierzal

wracac na najblizszy weekend

do domu. Planowal przyjazd do

Koszalina dopiero za kilka dni.

Nie przypuszczal, ze do domu

sciagnie go taki dramat.

Nie mogly sie wydostac

Escape roomy w pewnym

momencie staly sie bar-

dzo popularna w Polsce

rozrywka. Kolejne wyrastaly jak

grzyby po deszczu. Wypelnione

tajemnica i mnostwem zagadek

pozwalaly przyjemnie spedzic

czas w gronie znajomych lub

samemu potrenowac bystrosc

swojego umyslu. Do 4 stycznia

2019 roku postrzegano je po pro-

stu jako dobra zabawe. Jednak

tego dnia wydarzyla sie niewy-

obrazalna tragedia, ktora zabrala

zycie pieciu wkraczajacych dopie-

ro w doroslosc nastolatkom.

Julia, Karolina, Wiktoria,

Malgorzata i Amelia skonczyly

piatkowe lekcje po poludniu.

Wiedzialy, ze 3 stycznia Julia

obchodzila urodziny, ale to wla-

snie tego dnia mialy je swieto-

wac. Solenizantka wymyslila,

by w grupie odwiedzily jeden

z koszalinskich escape roomow.

Wybrala ten znajdujacy sie przy

ulicy Pilsudskiego 88 o nazwie

“ToNiePokoj”. Uznala, ze beda

sie fajnie bawic i milo spedza

czas na tej nietypowej rozrywce.

Dziewczeta spotkaly sie na

miejscu okolo godziny 17. Po

krotkim wprowadzeniu przez

obecnego w lokalu pracownika

– Radoslawa D. – przyjaciolki

zostaly zamkniete w niewielkim

pomieszczeniu. Ich zadaniem

bylo rozwiazanie szeregu zaga-

dek, ktore doprowadzilyby je do

znalezienia ukrytej w pokoju

klamki. Dzieki niej wyszlyby

na zewnatrz.

Zabawa trwala w najlepsze,

gdy jedna z dziewczat zanie-

pokoil swad spalenizny. Nie

wydobywal sie z pomieszczenia,

w ktorym przebywaly, ale ewi-

dentnie pojawil sie gdzies blisko.

Zaalarmowala kolezanki. One

potwierdzily jej przypuszczenia.

Dziewczeta wpadly w panike.

Co zrozumiale, przestraszyly

sie, ze w pokoju obok wybuchl

pozar. Rzucily sie do drzwi, ale

te byly zamkniete. Zaczely wiec

wzywac pomoc i walic w nie, by

przywolac Radoslawa D. Ale on

nie nadchodzil. W koncu jedna

z nich wpadla na pomysl, by

zadzwonic po straz pozarna,

przeciez nadal mialy ze soba

telefony komorkowe.

– Halo? Potrzebujemy pomo-

cy! Jestesmy uwiezione!

– Gdzie uwiezione? – ode-

zwala sie dyspozytorka.

– W escape roomie, wybuchl

pozar. Prosze, przyjedzcie szybko.

– Gdzie konkretnie?

– Przy ulicy Pilsudskiego,

Pilsudskiego 88.

– Dobrze, juz wysylam pomoc.

Strazacy zjawili sie na miej-

scu w ciagu 4 minut od wyrusze-

nia z bazy, jednak dla dziewczat

to i tak bylo za pozno. Zanim

weszli do srodka, musieli ugasic

ogien. Na poczatku z wnetrza

wyciagnieto Radoslawa D. Byl

poparzony. Potem przez okno,

wczesniej zabite deskami i okra-

towane, wynoszono po kolei

nastolatki. Obecni na miejscu

ratownicy medyczni nie podje-

li nawet resuscytacji; kierujacy

nimi lekarz uznal, ze na ratunek

dziewczat jest juz za pozno.

– To byla prawdopodobnie

impreza urodzinowa – mowila

rzeczniczka Komendy Miejskiej

Policji w Koszalinie, podkomi-

sarz Monika Kosiec. – W srod-

ku, w pokoju zagadek, bylo szesc

osob. Ze wstepnych ustalen wyni-

ka, ze doszlo tam do wybuchu

butli gazowej i stad pozar, ale

dokladne przyczyny i szczegoly

pozwoli ustalic dochodzenie. Na

tym etapie nie mozemy, z uwagi

na dobro rodzin, udzielac wiecej

Smiertelne zaniedbania

informacji. Prosze zrozumiec, ze

to bardzo trudna sytuacja dla

wszystkich, wielki dramat; rodzi-

ny i bliscy zostana objeci pomoca

psychologiczna.

Rzeczniczka poinformowala

jednak, ze zjawila sie wlasciciel-

ka lokalu, ktora policja plano-

wala przesluchac w charakterze

swiadka. Prace na miejscu tra-

gedii trwaly jeszcze do poznych

godzin nocnych.

Jedyna osoba, ktora przezy-

la pozar, byl pracownik escape

roomu, traktowany owczesnie

w charakterze pokrzywdzone-

go. Mezczyzna trafil do szpita-

la w Koszalinie ze znacznymi

poparzeniami ciala. Potem prze-

wieziono go do szpitala specja-

listycznego w Gryficach, gdzie

leczone sa ciezkie oparzenia.

Szereg uchybien

Dramatyczne wydarze-

nia odbily sie szerokim

echem w calym kraju.

Kondolencje rodzinom skladali

najwazniejsi w Polsce politycy,

prezydent Koszalina oglosil, ze 6

stycznia 2019 roku bedzie w mie-

scie dniem zaloby, a miejscowi

ksieza odwolali zaplanowany na

ten dzien orszak Trzech Kroli.

Juz w kolejnych dniach sluzby

zaczely mowic wiecej o prawdopo-

dobnych przyczynach zdarzenia.

Prokuratura wszczela sledztwo

z artykulu 163 Kodeksu karnego,

czyli sprowadzenia katastrofy,

a komendant glowny Panstwowej

Strazy Pozarnej, general brygadier

Leszek Suski, poinformowal, ze

dziewczeta zmarly najprawdo-

podobniej w wyniku wdychania

toksycznych substancji (poz-

niej okazalo sie, ze byl to tlenek

wegla). Jako mozliwa przyczyne

pojawienia sie ognia podal liczne

niedociagniecia w kwestiach bez-

pieczenstwa lokalu:

– Urzadzenia grzewcze praw-

dopodobnie staly zbyt blisko

materialow palnych. W pomiesz-

czeniu znalezlismy swiece, istnieje

wiec prawdopodobienstwo uzycia

ognia otwartego. Instalacje elek-

tryczne prowadzone byly w sposob

prowizoryczny – mowil mediom.

4/2025 41Smiertelne zaniedbania

Juz na samym poczatku sledz-

twa okazalo sie tez, ze organiza-

tor nie przestrzegal ustalonego

przez siebie regulaminu. Mowil

on, ze osoby niepelnoletnie nie

moga przebywac w pokoju zaga-

dek samodzielnie, musza byc

pod opieka osoby pelnoletniej.

Tymczasem w liczacym 7,3 m2

pokoju nastolatki byly same. Co

wiecej, coraz liczniejsze dowody

wskazywaly na to, ze w momen-

cie wybuchu pozaru Radoslawa

D. nie bylo na miejscu. Nie

mogl zatem od razu udzie-

lic pomocy, gasnice pozostaly

niewykorzystane.

W koncu prokuratura przed-

stawila oficjalnie pierwsze usta-

lenia. Ryszard Gasiorowski,

rzecznik prasowy Prokuratury

Okregowej w Koszalinie poin-

formowal, ze wykluczono wade

instalacji elektrycznej, jako przy-

czyne wybuchu pozaru. Zamiast

tego podal inna wersje:

– Z bardzo wstepnych ustalen

wynika, ze bezposrednia przyczy-

na powstania ognia najprawdo-

podobniej moglo byc rozszczel-

nienie butli, ktore zostaly zain-

stalowane w piecykach ogrzewa-

jacych pomieszczenia budynku.

Gasiorowski tlumaczyl, ze

sledczy ustalaja od kogo gaz byl

kupowany. Bedzie to pomocne

w okresleniu tego, kto monto-

wal gazowe grzejniki. Bylo ich

cztery, z czego jeden znajdowal

sie w poczekalni i to tam praw-

dopodobnie wybuchl pozar.

Pierwsze zarzuty

Dzialania sledczych

doprowadzily do usta-

lenia, kto faktycznie

prowadzil escape room. Okazalo

sie, ze firma zarejestrowana jest

na starsza kobiete, mieszkan-

ke Koszalina, Malgorzate W.,

ale dzialalnosc de facto prowa-

dzil jej wnuk – Milosz S. Oprocz

Radoslawa D. w firmie zatrud-

niona byla takze matka S. –

Beata W. To wlasnie wnuk wla-

scicielki stal sie pierwsza osoba

zatrzymana w sprawie tragicznej

smierci nastolatek.

– Przesluchana kobieta

42

wskazala na mezczyzne, czlonka

swojej rodziny, ktory mial wie-

dze o tym, jak zostal urzadzo-

ny pokoj – powiedzial Ryszard

Gasiorowski.

Milosz S. na co dzien miesz-

kal w Poznaniu. Sam zglosil sie

na policje. 6 stycznia zostal prze-

wieziony do Koszalina i jeszcze

tego samego dnia przesluchany.

To on byl osoba, ktora zaprojek-

towala wyglad pokoju zagadek

i to on byl odpowiedzialny za

przygotowanie drog ewakuacyj-

nych. Nie zauwazyl, ze zrobil to

niewlasciwie i tych drog w zasa-

dzie nie bylo. Na jego barkach

spoczywalo takze zapewnienie

wlasciwego ogrzewania obiektu

i to tez zaniedbal.

Tego samego dnia kiedy

przesluchano go po raz pierw-

szy uslyszal zarzut. Prokurator

Gasiorowski poinformowal, ze

oskarzono go o to, ze “w sposob

umyslny doprowadzil stworze-

nia niebezpieczenstwa wybuchu

pozaru w obiekcie, gdzie znajdo-

wal sie escape room i w taki spo-

sob, nieumyslnie juz, doprowadzil

do smierci osob, ktore zginely

w pozarze, jaki wybuchl 4 stycznia

2019 roku”. Mezczyznie grozilo do

8 lat wiezienia.

Krotko po tej informacji

w mediach pojawily sie wypo-

wiedzi obroncow Milosza S.

Mial ich dwoch. Obaj zapewni-

li, ze ich klient czuje sie fatalnie

w zwiazku z zaistniala tragedia:

– Nasz klient jest zrozpaczony

tym, co sie stalo. Do postawionych

mu zarzutow nie przyznal sie. Nie

zlozyl wyjasnien z uwagi na to, ze

nie jest w stanie psychicznie zniesc

ciezaru, ktory na niego spadl. Nie

byl w stanie praktycznie odniesc

sie do niczego, co jest podstawa

stawianego mu zrzutu – powie-

dzial jeden z mecenasow.

Sledczy mieli jeszcze do prze-

sluchania druga osobe, pracow-

nika escape roomu, Radoslawa

D. Mezczyzna, nadal przebywal

w Centrum Leczenia Ciezkich

Oparzen w Gryficach, odniosl

znaczne obrazenia i wprowadzo-

no go w spiaczke farmakologiczna.

Po wybudzeniu opowiedzial swo-

ja wersje wydarzen z 4 stycznia.

Przede wszystkim wytlumaczyl

na czym polegala jego rola w fir-

mie. D. zapoznawal klientow

z regulaminem escape roomu

i zasadami zabawy. Przed wpusz-

czeniem ich do pokoju, wreczal

im krotkofalowke, by zachowac

staly kontakt. Feralnego dnia

mezczyzna zauwazyl, ze jedna

z butli gazowych wydaje dziwne

dzwieki. Postanowil, ze ja zakre-

ci, dla bezpieczenstwa, lecz mial

z tym trudnosci. W miedzycza-

sie w pomieszczeniu pojawil

sie ogien, bo prawdopodobnie

zapalily sie opary ulatniajacego

sie gazu. D. dosc powaznie ucier-

pial, a pozar mial go odciac od

pokoju, w ktorym znajdowaly sie

nastolatki. Gdy chcial zadzwonic

po pomoc, zauwazyl, ze zgubil

telefon komorkowy, dlatego

wybiegl z budynku, bo droga

w kierunku wyjscia byla nadal

dostepna, by poszukac pomocy.

Jak wiadomo, nie zdazyl.

Watpliwosci

rodzicow

Sledczy przesluchali naj-

wazniejsze osoby, ale ich

dochodzenie nadal bylo na

etapie wstepnym, bo nie znano

jeszcze dokladnej przyczyny

wybuchu pozaru. Wciaz czekano

na odpowiednie opinie bieglych

4/2025Smiertelne zaniedbania

Escape roomy wyraznie

wracaja do lask Polakow.

W naszym kraju funkcjonuje

ich ponad pol tysiaca i sta-

ja sie coraz popularniejsze.

Swiadczy o tym m.in. dlugi

czas oczekiwania na swo-

ja kolej, w przypadku jed-

nego z wroclawskich lokali

jest to nawet kilka tygodni.

Wejsciowki do escape roomu

potrafia kosztowac nawet

400 zl. Wysoka cena wynika

z tego, ze aby otworzyc takie

miejsce, ktore bedzie atrak-

cyjne dla klientow, trzeba

naprawde duzo zainwestowac.

Z pokojow zagadek korzy-

staja ludzie w roznym wieku.

Sa to przede wszystkim osoby

z przedzialu 20-40 lat, ale tak-

ze dzieci. Czesto pojawiaja sie

tez wycieczki szkolne.

ekspertow. Aby znalezc odpowie-

dzi na nurtujace funkcjonariuszy

pytania, postanowiono o przepro-

wadzeniu dwoch eksperymentow

procesowych. Stalo sie to w lutym

2019 roku. W pierwszym udzial

wzial Radoslaw D. Mezczyzna

opisal wyposazenie lokalu, poka-

zal, gdzie staly butle gazowe,

powiedzial ktoredy weszly nasto-

latki, jak sie przemieszczaly i co

on robil w tym czasie.

Do drugiego eksperymentu

zaproszono strazakow, ktorzy

gasili pozar. Zastepy opuscily

swoja jednostke po 1 minucie od

zgloszenia, po 4 minutach byly na

miejscu, a po 10 ugaszono pozar.

Przedstawili po kolei, jakie czyn-

nosci podjeli i jak wyniesli na

zewnatrz ciala dziewczat.

W wizji lokalnej wzieli

tez udzial obroncy Milosza S.

oraz rodzice ofiar. Przekazali

sledczym swoje przemysle-

nia, pokazali na co wedlug

nich trzeba zwrocic uwage.

Z czasem okazalo sie, ze rodzi-

ce dziewczynek maja bardzo

duzo zastrzezen, zarowno do

przebiegu akcji ratunkowej, jak

i pozniejszej pracy prokuratury

przy sledztwie. Opowiedzieli

o tym dziennikarzowi pro-

gramu “Uwaga”.

– Po tym, co moglem

zaobserwowac na miejscu,

patrzac, co tam sie dzieje, mialem

wrazenie, ze panowal tam jeden

wielki chaos. To moja subiektyw-

na ocena, ale mam do niej prawo

– mowil przed kamerami Adam

P., ojciec Wiktorii.

– Sa slowa swiadkow, ktorzy

mowia, ze akcja byla komplet-

nie nieudolna, ze stojacy z boku

ludzie krzyczeli, zeby zaczeli sie

ruszac. Bylo mnostwo mozliwo-

sci dotarcia do dzieci, bardzo

szybko. To nie byl zaden labirynt,

jak komunikowano w mediach.

Wrecz przeciwnie, dziewczyn-

ki znajdowaly sie 2,7 metra od

okna – dodawal Jaroslaw P., tata

Julii, ktory tamtego dnia mial

byc razem z dziewczynkami

w escape roomie, ale na wezwa-

nie owczesnego pracodawcy

musial udac sie w delegacje.

Rodzice wskazuja, ze na

miejsce pozaru wyslano nie

wiecej niz 15 strazakow, mimo

ze w tamtym czasie w Koszalinie

nie dzialo sie nic powazniejsze-

go, dlatego mozna bylo zadys-

ponowac wieksza liczbe ratow-

nikow. W dodatku strazacy

dzialali po omacku, nikt nie

zapytal Radoslawa D. o roz-

klad pomieszczen. Taka wiedza

moglaby sie przyczynic do szyb-

szego dotarcia do nastolatek.

Zapytany o watpliwosci rodzi-

cow prokurator Gasiorowski

poinformowal, ze ocene pracy

strazy pozarnej przeprowadza-

ja eksperci ze Szkoly Glownej

Pozarnictwa. Ich raport bedzie

wlaczony do sledztwa.

Wedlug rodzicow diagnoza

dotyczaca przyczyny wybuchu

pozaru zostala postawiona zbyt

szybko. Juz 2 dni po tragedii

ogloszono, ze byla to nieszczel-

nosc jednej z butli wykorzysty-

wanych do ogrzania pomiesz-

czenia. Sledczy skupili sie na

tym i, jak podkresla ojciec jed-

nej z ofiar, Slawomir W., nikt nie

zadbal o zabezpieczenie innych

dowodow.

– Przyszedl taki moment,

kiedy okazalo sie, ze nie byly

zabezpieczone monitoringi, ze na

wysypisku smieci, to my rodzice,

4/2025 43Smiertelne zaniedbania

musielismy szukac waznych

dowodow. To byl ten moment,

kiedy stwierdzilismy, ze nie dzia-

la to tak, jak powinno, ze nasze

zaangazowanie musi byc wiek-

sze – dodaje Anna B., mama

Karoliny.

Watpliwosci zrozpaczonych

rodzicow dotyczyly takze pra-

cy ratownikow medycznych.

Chodzilo o to, ze nie podjeto

resuscytacji. Stalo sie tak na pole-

cenie kierownika zespolu ratow-

nikow, jedynego lekarza obecne-

go w tym gronie 4 stycznia.

– Zrobilem to, co mozna

bylo zrobic i sprawa zamknieta

– mowil reporterowi lekarz.

– Czy mozna bylo resuscyto-

wac, chociaz jedna z tych dziew-

czynek? – dociekal dziennikarz.

– Nie. To byly ciala bez oznak

zycia. Normalnie parowaly cia-

la, z tej goraczki wyniesione.

Ewidentny zgon.

Takiego postepowania nie

moga darowac lekarzowi rodzi-

ce, bo ich zdaniem ratownicy

powinni podjac chociaz pro-

be reanimacji i dopiero wtedy

byloby wiadomo w 100 pro-

centach, czy zadnej z nastolatek

44

rzeczywiscie nie udaloby sie

uratowac.

– Nie wiemy, czy byloby to

skuteczne. Moze nie, a moze

chociaz jedna, by przezyla –

zastanawial sie Artur B., ojciec

Karoliny.

Podejrzani

opuszczaja areszt

Sledztwo sie przeciagalo,

a prokuratura tlumaczy-

la, ze nadal ma do prze-

analizowania wiele dowodow.

Kilkakrotnie skladano wnioski

o przedluzenie aresztu Miloszowi

S., argumentujac, ze przebywa-

jac na wolnosci moze wplywac

na zebrane dowody i utrudniac

dzialania sledczym. Sad przychy-

lal sie do tych wnioskow.

W pazdzierniku 2019 roku

Milosz S. nie byl juz jedy-

nym oskarzonym w sprawie.

Dolaczyli do niego Radoslaw D.,

jego babcia – Malgorzata W.

oraz matka – Beata W. Cala

trojka uslyszala ten sam zarzut,

co 28-latek: “w sposob umyslny

doprowadzili do stworzenia nie-

bezpieczenstwa wybuchu poza-

ru w obiekcie, gdzie znajdowal

sie escape room i w taki sposob,

nieumyslnie juz, doprowadzili

do smierci osob, ktore zginely

w pozarze, jaki wybuchl 4 stycz-

nia 2019 roku”. Tylko Radoslaw D.

trafil do aresztu tymczasowe-

go. Wobec kobiet zastosowano

srodki zapobiegawcze o charak-

terze wolnosciowym, czyli zakaz

opuszczania kraju i poreczenie

majatkowe w wysokosci 10 tys. zl.

Sledczy zdecydowali sie

przedstawic Radoslawowi D.

zarzuty, bo stwierdzili, ze przy-

taczana przez niego wersja

wydarzen (m.in. to, ze probo-

wal zakrecic uszkodzona butle,

a gdy wybuchl pozar, ogien

odcial mu droge do zamknie-

tych w pokoju dziewczat) nie

pokrywa sie z zebranym mate-

rialem dowodowym.

– Obrazenia ciala czy tez

zniszczenia odziezy swiadczyly

na inny, niz opisywany przez

Radoslawa D. przebieg zdarzen

– mowil portalowi GS24.pl pro-

kurator Gasiorowski.

Sledczy uwazali, ze gdy pozar

wybuchl, mezczyzny moglo

w ogole nie byc w budynku, bo

udal sie do sklepu. Ta wersja byla

wciaz sprawdzana, ale w koncu

stwierdzono, ze w dniu tragedii

D. nie zrobil nic, co mogloby ura-

towac nastolatki. Nie wykorzy-

stal gasnic ani nie stlumil ognia

w zaden inny sposob, nie wezwal

tez pomocy. Prokuratura uznala,

ze dopuscil sie zaniechania.

Mezczyzna przebywal

w areszcie tymczasowym przez

rok. Gdy jesienia 2020 roku

prokuratura wystapila do Sadu

Apelacyjnego w Szczecinie

o kolejne przedluzenie, ten nie

wyrazil na to zgody. Radoslaw

D. wyszedl na wolnosc w paz-

dzierniku. Kilka tygodni pozniej

ten sam los spotkal Milosza S.

Ale sledztwo nadal trwalo.

Prokuratura zapewniala, ze jest

ono na ukonczeniu, czekaja tyl-

ko na ostatnie ekspertyzy:

– Skompletowalismy 99 pro-

cent materialu dowodowego, brakuje jeszcze jednej opinii

bieglych, na ktora czekamy od

listopada. Ze wzgledu na powaz-

na, obszerna i skomplikowana

materie, ale tez prace w warun-

kach pandemii, biegli potrzebuja

jeszcze kilku tygodni na jej spo-

rzadzenie – mowil prokurator

okregowy z Koszalina Krzysztof

Kozuber.

Minely jednak az 3 miesiace

zanim sledztwo zostalo rzeczy-

wiscie zakonczone. Eksperci

z Katedry i Zakladu Medycyny

Sadowej PUM w Szczecinie

przeslali swoja opinie na temat

dzialan sluzb ratowniczych pod

koniec marca 2021 roku, czyli

ponad 2 lata po tragedii. Zgodnie

nie stwierdzili zadnych niepra-

widlowosci podczas udzielania

pomocy medycznej. 4 kwiet-

nia 2021 roku poinformowano,

ze sledztwo zostalo oficjalnie

zakonczone. Prokurator mial 14

dni na sporzadzenie aktu oskar-

zenia i wyslanie go do sadu.

Nikt nie przyznaje sie

do winy

Proces wystartowal jednak

dopiero kilka miesiecy

pozniej, 14 grudnia 2021

roku. Zaplanowano, ze rozprawy

beda odbywac sie przynajmniej

do 17 marca kolejnego roku (13

terminow posiedzen). Na lawie

oskarzonych zasiadly cztery

osoby: Milosz S., Radoslaw D.,

Malgorzata W. oraz Beata W.

Wszyscy uslyszeli wczesniej ten

sam zarzut: umyslnego stworze-

nia niebezpieczenstwa wybuchu

pozaru oraz nieumyslnego dopro-

wadzenia do smierci pieciu osob.

Prokurator Gasiorowski

wskazal, ze w akcie oskarzenia

wymieniono uchybienia, ktorych

dopuszczono sie przy organizacji

escape roomu: nie przestrzegano

przepisow dotyczacych ochrony

przeciwpozarowej, nie poinfor-

mowano Urzedu Miasta o zmia-

nie przeznaczenia budynku oraz

sluzb, ktore oceniaja stan bezpie-

czenstwa obiektow publicznych,

nie przygotowano odpowiednich

drog ewakuacyjnych, a jednocze-

snie nagromadzono materialy latwopalne. Bledem bylo takze

ogrzewanie pomieszczenia za

pomoca piecykow na butle gazo-

we, co w konsekwencji przyczy-

nilo sie do pojawienia sie ognia.

Jedyna osoba, ktora w trak-

cie sledztwa zlozyla wyjasnienia

byl Radoslaw D. Nie przyznal

sie jednak do winy, podob-

nie jak pozostala trojka, ktora

dodatkowo odmowila skladania

wyjasnien.

Milosz S. po raz pierwszy

przemowil na sali sadowej.

Przygotowal na te okazje dlugie

oswiadczenie, w ktorym wyznal,

ze tragedia jest jego “osobista

Golgota”.

Smiertelne zaniedbania

– To wydarzenie, ktore nigdy

nie powinno miec miejsca. Mialo

byc radoscia dla pieciu mlodych

dziewczat, a stalo sie tragedia

dla nas wszystkich. Wiele razy

zastanawialem sie, jak mogl-

bym zwrocic sie do pozostaja-

cych w zalobie, ale nie moglem

znalezc slow pocieszenia i pros-

by o wybaczenie. Z ta tragedia

pozostane do konca zycia. ”

Oczekuje od sadu sprawiedliwej

oceny mojego zachowania. Moze

byc rozna od mojej wlasnej.

Jego oswiadczenie bylo tak

dlugie, ze kontynuacja nasta-

pila drugiego dnia procesu.

Wtedy oskarzony skupil sie na

wyjasnieniu, jak projektowal

escape room, co dzialo sie tam

wczesniej, jakie pomysly mieli

jego klienci. Zapewnil, ze bar-

dzo dbal o to miejsce i pilnowal

bezpieczenstwa. Potem zaczal

zrzucac wine na Radoslawa D.,

ktory jego zdaniem nie dopelnil

swoich obowiazkow:

– Zatrudnilem doroslego, inte-

ligentnego i sprawnego mezczy-

zne, pracujacego wczesniej jako

zolnierz, ktory mial uprawnienia

do wymiany butli gazowej. Nie

jestem pewien, czy Radoslaw D.

przeszkolil dziewczynki z obslugi

krotkofalowek, bo jedna znajdo-

wala sie w pokoju gry, a szesc

w szufladzie. Osoba, prowadza-

ca rozgrywke, nie powinna sie

rozstawac z telefonem nawet na

chwile – mowil, wskazujac, ze

po zatrudnieniu osobiscie go

przeszkolil do pracy. Tym slowom zaprzeczyl

Radoslaw D. Wyjasnil, ze pra-

cowal zaledwie od kilku dni,

na stanowisko wprowadzaly go

Malgorzata i Beata W., ale nie

przeszkolily go z przepisow BHP

i przeciwpozarowych.

– Pierwszy raz zyciu uslysza-

lem tu, na sali rozpraw o katego-

rycznym zakazie uzywania pie-

cykow gazowych przy klientach.

Jedyna rozmowa szkoleniowa,

jaka mialem, dotyczyla zasad

obslugi gier w pokojach. Nigdy

nie bylo tez mowy o zamontowa-

niu czujnikow czadu.

Mowil tez, ze chwile przed

rozpoczeciem przez nasto-

latki gry wybiegl rozmienic

pieniadze. Gdy wrocil, uslyszal

syczenie. Probowal zakrecic

butle, ale ogien wybuchl i popa-

rzyl mu twarz i dlonie. Ponownie

wybiegl z budynku, by wezwac

pomoc, ale kiedy chcial wrocic,

ogien mu to uniemozliwil.

Niskie wyroki

Gdy oskarzeni powiedzie-

li juz to, co mieli do

powiedzenia, trzeciego

dnia procesu glos zabrali oskar-

zyciele posilkowi, czyli rodzice

zmarlych dziewczat. W oswiad-

czeniu zarzucili prokuraturze

szereg zaniedban. Ich zdaniem

teza o rozszczelnieniu instalacji piecyka gazowego, jako przyczy-

nie wybuchu pozaru, jest nie-

prawdziwa i niezgodna z tym,

co orzekli biegli. Wspomnieli

tez o nieprawidlowym zabez-

pieczeniu dowodow i zbyt malej

liczbie strazakow, ktora nie byla

w stanie uratowac ich dzieci.

W kolejnych dniach zezna-

wali uczestnicy akcji ratunkowej,

lekarz, ktory kierowal zespolem

ratownictwa medycznego, sani-

tariusze oraz strazacy. Ci ostatni

opowiedzieli o przebiegu akcji

i o tym, jakie dzialania podjeli.

Pojawila sie rowniez dyspozy-

torka, ktora 4 stycznia odebra-

la telefon od jednej z dziewczat

i wyslala na miejsce zastepy

strazy pozarnej.

Proces przedluzyl sie ponad

wyznaczone w grudniu 2021

roku 13 rozpraw. Mowy kon-

cowe zostaly wygloszone

dopiero w listopadzie 2024

roku. Prokurator zazadala po

8 lat pozbawienia wolnosci dla

Milosza S. i Radoslawa D. oraz

po 6 lat dla Malgorzaty i Beaty

W. oraz 10-letniego zakazu pro-

wadzenia dzialalnosci gospo-

darczej dla wszystkich oskarzo-

nych. Obroncy Milosza S. wska-

zywali z kolei, ze jedyna wina

jego klienta bylo zatrudnienie

niewlasciwego czlowieka, ktory

nie zadbal o nastolatki.

Ostatecznie sad orzekl duzo

nizsze wyroki niz wniosko-

wane. Milosz S. dostal 2 lata

wiezienia, a na poczet kary

zaliczono mu 22 miesiace, kto-

re spedzil w areszcie tymczaso-

wym. Identyczny wyrok dostal

Radoslaw D. (jemu zaliczono

na poczet kary 12-miesieczny

areszt). Beata W. i Malgorzata W.

uslyszaly roczne wyroki wiezie-

nia w zawieszeniu na 3 lata. Sad

zgodzil sie na 10-letnie zakazy

prowadzenia dzialalnosci gospo-

darczej. Kazdemu z rodzicow

nastolatek skazani maja tez

wyplacic po 200 tys. zl. Wyrok

nie jest prawomocny. Rodzice

byli wstrzasnieci tak niskim

wymiarem kary. Ich przedsta-

wiciele nie wykluczyli apelacji.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl