Dzien dobry – tu Polska – 23.02.2026

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika

Rok MMXXVI Nr 55 (6887)

23 lutego 2026, poniedzialek

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

SPORTOWY WEEKEND

22 lutego 2026r.

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

IGRZYSKA OLIMPIJSKIE

-“Wzloty i upadki olimpijskie. Polacy pisza piekne scenariusze. Ale calkiem
rozowo nie jest”-M.Piatek

Polski plan minimum na igrzyska byl skromny: dwa – trzy medale. Udalo sie go
wykonac w pierwszym tygodniu startow. Glownie za sprawa skoczka Kacpra
Tomasiaka, bohatera drugiego planu.

Na igrzyskach pisza sie nieprawdopodobne scenariusze. Na przyklad taki:
rodowity Rosjanin walczy o medal, a sportowa Polska zyczy mu jak najlepiej.
Ale formalnie rzecz biorac, jest on juz nasz. 23-letni panczenista Wladimir
Semirunnij zostal wicemistrzem olimpijskim na morderczym dystansie 10 km,
zdobywajac dla Polski drugie srebro igrzysk. Byl jednym z faworytow,
niedawno zostal mistrzem Europy, a po swoim olimpijskim starcie oszczednie
prezentowal radosc z medalu, gdyz na treningach notowal lepsze czasy.

Mniej wiecej trzy lata temu Wowa, jak mowia na niego wszyscy w polskim
lyzwiarskim swiatku, uznal, ze skoro w ojczyznie jego kariera zostala
zlamana – swiatowe wladze panczenow, podobnie jak wielu innych dyscyplin,
zakazaly Rosjanom udzialu w zawodach w ramach sankcji za agresje na Ukraine
– wskazane jest poszukac nowej reprezentacji. Jak szczerze powiedzial tuz
po dekoracji, byl to uklad dwustronny: Polska chciala medalu i zawodnika o
takich mozliwosciach, on potrzebowal nowej reprezentacji. Rozwazal starty
dla Holandii badz Kazachstanu, ale najkonkretniejsza propozycja przyszla z
Polski. Opowiadal, ze na przejsciu granicznym trzasl sie z nerwow, a rodacy
pogranicznicy dziwili sie, ze w obecnej sytuacji wojennego wrzenia w
Ukrainie Polska zaprosila Ruska na treningi. Okazujac roczna wize,
przekonal ich, ze to tylko uklad czasowy. Ale wracac nie mial zamiaru.

Zmiana obywatelstwa oraz wybor nowej sportowej ojczyzny rzadko sa odruchem
serca, jak w przypadku Lucasa Pinheiro Braathena, Norwega po ojcu,
Brazylijczyka po matce, ktory wychowany na narciarza alpejskiego w Norwegii
w koncu uznal, ze bardziej do twarzy jest mu w barwach Brazylii (swoje
zrobil tez konflikt z norweska federacja na tle umow sponsorskich) i zdobyl
dla niej pierwsze w historii zimowych igrzysk zloto, pokonujac w slalomie
gigancie naciskajaca go mocno ekipe Szwajcarow. Najczesciej paszport
zmienia sie z zimnej zyciowej kalkulacji, i to jest wlasnie przypadek
Semirunnija, ktory z Polska nie mial zadnych zwiazkow.

Uklad jest trudny: w starej ojczyznie, gdzie pozostaje rodzina, unosi sie
odium dezercji i zdrady, w przypadku Semirunnija dodatkowo spotegowane
obecnym kontekstem wojennym. W nowej padaja podejrzenia o koniunkturalnosc
i zarzuty, ze ten “przeszczep” zabiera miejsce rodzimym talentom, zreszta
przy duzej aprobacie dzialaczy przeliczajacych juz spodziewane medale
importowanego kadrowicza na dotacje z Ministerstwa Sportu. Semirunnij
akurat nie wepchal sie przed szereg, bo choc przyjezdzal do Polski z renoma
zdolnego juniora o fenomenalnym dlugodystansowym “silniku”, to nie mial u
nas konkurencji. Raczej wyznaczal poziom, do ktorego polscy specjalisci od
lyzwiarskiego maratonu chcieliby sie zblizyc.

Narzekac nie mogl, bo przyjechal na gotowe. Gdy kilkanascie lat temu z
igrzysk z Vancouver i Soczi panczenisci wrocili z medalami, a Zbigniew
Brodka zostal pierwszym polskim mistrzem olimpijskim na lyzwiarskim torze
(na 1500 m), mowilo sie, ze to sukcesy na przekor mizerii, jesli chodzi o
zaplecze niezbedne do profesjonalnego uprawiania tego sportu. Najbardziej
srodowisko uwieral brak krytej hali. Po zlocie Zbigniewa Brodki w 2014 r.
politycy zaczeli na wyscigi skladac obietnice o budowie pozadanej
infrastruktury, ale im dalej od igrzysk, tym bardziej zapal gasl i wydawalo
sie, ze koniec bedzie taki jak zawsze, czyli skonczy sie na gadaniu.

W koncu jesienia 2017 r. hala powstala tam, gdzie bylo to najbardziej
sensowne, czyli w Tomaszowie Mazowieckim. Lokalizacje uzasadnialy nie tylko
tradycje (w miescie dziala kilka lyzwiarskich klubow, w ktorych wychowalo
sie liczne grono reprezentantow Polski), ale rowniez dogodne polozenie w
centrum kraju i bliskosc Spaly, gdzie miesci sie jedna z kilku krajowych
baz przygotowan zawodowych sportowcow dzialajacych pod szyldem Centralnego
Osrodka Sportu.

Na efekty nie trzeba bylo dlugo czekac: sypnelo w Tomaszowie i okolicach
chetnymi do scigania sie na lodzie, konkurencyjne kluby dostaly impuls do
rozwoju, kadry narodowe zyskaly wreszcie swoja baze, obiekt spelnia
miedzynarodowe kryteria i organizuje zawody z najwyzszej polki, z udzialem
swiatowej czolowki. Wieslaw Kmiecik, trener z ponad 40-letnim stazem, przez
ktorego twardy wychow przeszlo wielu medalistow, z mistrzem Brodka na
czele, a dzis szkoli w Tomaszowie mlodziez: – Poprzednio byl tu odkryty
tor. Wiatr przynosil piasek, tor byl brudny, a lod tepy, trzeba bylo w
ciagu treningu ostrzyc lyzwy. W cieplejsze dni na laczeniach instalacji do
chlodzenia powstawaly nierownosci, a tafla powinna byc przeciez idealnie
gladka. Kryty tor to inny swiat – mowi, zerkajac na pokonujacych kolejne
okrazenia swoich nastoletnich podopiecznych, ktorzy w bezposrednich
starciach juz pokonuja rowiesnikow z Holandii, mekki panczenow. Efekt hali
sprawil, ze jest z kogo wybierac.

Ale calkiem rozowo nie jest. Tor powinien byc kadrowiczom udostepniany na
pol roku – od wrzesnia do marca, a bywalo, ze mrozenie uruchamiano dopiero
w listopadzie. Powod jest prozaiczny: koszty. Rachunki za energie i
ogrzewanie wzrosly w ostatnich latach niemal 10-krotnie, w 2025 r. bylo to
ok. 6 mln zl. Pokrywa je zarzadzajaca obiektem miejska spolka, co nie
podoba sie wielu radnym Tomaszowa, ktorzy zadaja przytomne skadinad
pytanie: mamy na garnuszku szkoly, drogi, wymiane kopciuchow, miejska
zielen i inne liczne wydatki, dlaczego wiec utrzymujemy narodowa kadre
panczenistow? Spolka orze, jak moze, zarabia na kliencie komercyjnym (w
hali, oprocz lodowiska, sa tez: tor kartingowy, scianka wspinaczkowa,
boisko siatkarskie i bieznie), a wklad Polskiego Zwiazku Lyzwiarstwa
Szybkiego to tylko standardowe oplaty za czas wynajmu lodu.

Ministerstwo Sportu nic do utrzymania tego medalowo strategicznego obiektu
nie dorzuca, nie wspominajac o Polskim Komitecie Olimpijskim, ktorego
obecny prezes Radoslaw Piesiewicz wydaje fortune glownie na lans i
autopromocje (horrendalne 13 mln zl na wynajety podczas ostatnich letnich
igrzysk w Paryzu palacyk). Obiecywal dzialaczom wiecej pieniedzy od
panstwowych firm dzieki nowym umowom sponsorskim, jakie sportowe federacje
mialy podpisywac za posrednictwem PKOl.

Dobrodziejem lyzwiarzy szybkich byla (przed nastaniem Piesiewicza w PKOl) i
wciaz jest Polska Grupa Energetyczna. Prezes zwiazku lyzwiarskiego Rafal
Tataruch nie odpowiedzial, czy dzieki zaangazowaniu PKOl udalo sie pozyskac
z PGE dodatkowe srodki. W lakonicznej wiadomosci dal do zrozumienia, ze za
tym pytaniem kryje sie intencja psucia swieta sportu (igrzysk), “naszego
czasu, na ktory pracowalismy 8 lat”.

Szklanka z lodem jest jednak tylko do polowy pelna. Przed igrzyskami
apetyty byly wieksze, a do medalowego dorobku mieli dolozyc sie przede
wszystkim sprinterzy: Kaja Ziomek-Nogal i Damian Zurek. Oboje byli mocni w
zawodach Pucharu Swiata, regularnie zajmowali miejsca na podium, a Zurek
dwa lata temu zdobyl braz mistrzostw swiata na dystansie 500 m. Kaja nie
napisala jednak na igrzyskach puenty do zawsze budujacej historii powrotu
do zawodowego sportu po macierzynskiej przerwie (na 500 m byla szosta), a
Damian wraca z wielkim niedosytem: dwukrotnie zajal czwarte miejsce, od
brazu na 500 i 1000 m dzielily go setne czesci sekundy. Zawazyl splot
czynnikow: minimalnie spozniony start, niebezpieczna bliskosc rywala w
ostatnim wirazu (znawcy podpowiadaja: jadac po lodzie 60 km/h, wystarczy
najmniejszy, podswiadomy odruch obronny przed zderzeniem, by wytracic z
rytmu i ukrasc cenne ulamki sekundy).

Panczenisty szkoda na rowni z alpejka Maryna Gasienica-Daniel. Jej w
slalomie gigancie zabraklo do medalu niewiele ponad jedna dziesiata sekundy
(byla siodma). Przesadzil jeden powazny blad w pierwszym przejezdzie, tuz
przed meta, gdy po ostrym zakrecie stok opadal i trzeba bylo szybko,
wlasciwie w powietrzu, “poskladac sie” do kolejnej bramki. Maryna ledwo
utrzymala sie tam w trasie, krawedziujac na jednej narcie. Gdyby pojechala
plynniej, mialaby medal, pierwszy w dziejach olimpijskich startow polskich
narciarzy zjazdowych. Jest co rozpamietywac.

Medalowa luke pozostawiona przez Zurka sensacyjnie wypelnil 19-letni
skoczek narciarski Kacper Tomasiak. Igrzyska to jego pierwsza powazna
medalowa impreza wsrod seniorow, a w ubieglym sezonie otrzaskiwal sie wciaz
w drugorzednych, pucharowych zawodach. Skoczkowie zaliczyli w ostatnich
sezonach wyrazny zjazd formy i na dobra sprawe nic nie zwiastowalo przelomu
akurat na igrzyskach olimpijskich. Okazalo sie jednak, ze Kacper ma niezbyt
czesta wsrod polskich sportowcow ceche: daje z siebie wszystko wtedy, gdy
liczy sie to najbardziej.

Fachowcy twierdza, ze ma on w tej chwili najmocniejsze odbicie w swiatowej
czolowce, jednak to tylko jeden ze skladnikow przepisu na sukces w skokach.
Najwieksze wrazenie robi odpornosc psychiczna nastolatka. W obu
olimpijskich konkursach po pierwszych probach byl tuz za podium, mial pelne
prawo sie spalic, ale widok na medale tylko go uskrzydlil. Do srebra
dolozyl w kolejnym konkursie indywidualnym braz (rywalizacja duetow
zakonczyla sie po zamknieciu wydania). – Od najmlodszych lat mial mocny
mental – mowi jego pierwszy trener z klubu LKS Klimczok Bystra Jaroslaw
Konior. – Nawet jak mial po raz pierwszy isc na wieksza skocznie, to sie
nie bal. Polecenia przyjmowal ze zrozumieniem, wcielal je w zycie bez
problemow, w szkole mial piatki i szostki. Z trenerskiego punktu widzenia:
material marzenie.

Czy z polskimi skokami narciarskimi jest tak dobrze, jak wskazywalby na to
medal juniora Tomasiaka, czy jednak tak zle, jak sugeruja slabe wystepy
jego kolegow z meskiej kadry oraz kleska w konkursie druzyn mieszanych
(przedostatnie miejsce; gorsza byla tylko Rumunia)? Jak to czesto w
przypadku takich dylematow bywa, prawda lezy posrodku. – Po zlotym
pokoleniu, z Kamilem Stochem na czele, mielismy dziure, z kolejnych
rocznikow zaistnial wlasciwie tylko Pawel Wasek. Teraz Kacper stoi na czele
nowej mlodej fali, chlopakow dobijajacych do dwudziestki. Wybil sie z niej
nadspodziewanie wczesnie, ale klubowi trenerzy mowia, ze takich Kacprow
bedziemy mieli wiecej – mowi Kuba Kot, byly skoczek, dzis komentator
Eurosportu.

Na fali malyszomanii skoczkowie narciarscy doczekali sie systemu szkolenia
i produkcji zawodnikow, o jakim przedstawiciele innych sportow zimowych w
Polsce mogli tylko pomarzyc, oraz stalego wsparcia poteznego sponsora
(schede po Lotosie przejal Orlen). Z perspektywy dolu piramidy wszystko
dziala jak w zegarku. – Dzieciakow chetnych do skakania nie brakuje, na
infrastrukture nie mozemy narzekac, finanse sa, najlepsi plynnie kontynuuja
regularne treningi w szkolach mistrzostwa sportowego – wymienia trener
Konior.

Golym okiem widac, ze w polskich medalach nie ma przypadku, a stoi za nimi
system naczyn polaczonych. W kraju takim jak Polska, o ograniczonej puli
sil i srodkow, znow – przy okazji igrzysk – cisnie sie jednak na usta
pytanie, czy postawic na specjalizacje dyscyplin. Czy ladowanie pieniedzy w
milosnikow zjazdow w lodowej rynnie ma sens, skoro nie ma w kraju toru ani
widokow na jego powstanie? Czy warto utrzymywac biegaczy narciarskich, po
raz kolejny zajmujacych miejsca w ogonie stawki (jeden z nich, Maciej
Starega, dal sie wyprzedzic nawet reprezentantom Haiti i Tajlandii)? Czy
moze rozwiac narodowe zludzenia i wprost powiedziec, ze przy calym szacunku
dla poswiecenia i wysilku wiekszosci naszych sportowcow szczytem ich
mozliwosci oraz ambicji jest zalapanie sie do pierwszej osemki
mistrzowskiej imprezy (rowniez igrzysk), co gwarantuje przez mniej wiecej
poltora roku wyplate ministerialnego stypendium (prawie 7 tys. za osme
miejsce) i niech ten niemedalowy wynik stanie sie miara polskiego sukcesu?

PILKA NOZNA

EKSTRAKLASA

21 kolejka

Nieciecza-G.Zabrze 1-1

22 kolejka

Piast Gliwice-Motor Lublin 1-2

Widzew Lodz-Cracovia 0-0

Rakow Czestochowa-Nieciecza 1-0

G.Zabrze-Pogon Szczecin 0-1

Legia Warszawa-Wisla Plock 2-1

Arka Gdynia-Katowice 2-1

Jagiellonia Bialystok-Radomiak 1-1

Korona Kielce-Lech Poznan 1-2

W poniedzialek Lechia Gdansk-Z.Lubin

1.Jagiellonia 37pkt

2.Lech 35pkt

3.G.Zabrze 34pkt

4.Rakow 34pkt

5.W.Plock 33pkt

6.Cracovia 33pkt

7.Z.Lubin 32pkt

8.Korona 30pkt

9.Radomiak 28pkt

10.Pogon 28pkt

11.Lechia 27pkt

12.Katowice 27pkt

13.Motor 27pkt

14.Piast 26pkt

15.Arka 25pkt

16.Legia 24pkt

17.Widzew 24pkt

18.Nieciecza 21pkt

-Gornik Zabrze – Pogon Szczecin 0:1. Sensacyjna wygrana Portowcow nagroda
za charakter i obrone. – Jakub Lisowski

Pogon Szczecin postawila na defensywe i tym odniosla bardzo cenne
zwyciestwo w Zabrzu. Tam zawsze miala pod gorke, ale w sobotni wieczor
pokazala ogromna determinacje.

Przed tygodniem Pogon po raz pierwszy wygrala tej wiosny ligowy mecz, a po
raz pierwszy od sierpnia nie stracila bramki. Podbudowana sukcesem
szykowala sie do wyjazdowego meczu z Gornikiem. Niestety, powialo chlodem
jak sie okazalo, ze z powodu choroby nie bedzie mogl zagrac Linus Wahlqvist
– jeden z filarow defensywy w calym sezonie. Oprocz Szweda nie zagrali tez
Jose Pozo (pauza za kartki) oraz Mor Ndiaye (uraz). To sprawilo, ze trener
Thomas Thomasberg na lawce rezerwowych mial ledwie siedmiu zawodnikow i nie
liczac mlodziutkiego Jacka Czaplinskiego – nie bylo tam ofensywnego
pilkarza.

– Konieczne sa transfery – dopominaja sie od poczatku roku kibice i
dziennikarze. Klub niby szuka, plotek transferowych nie brakuje, ale coraz
mocniej one irytuja, bo wychodzi, ze Pogon tylko teoretycznie chce sie
wzmocnic na najtrudniejsza wiosne od lat, a przede wszystkim nie chce w to
zainwestowac.

Gornik odwrotnie – wystawil mocna “11”, a jeszcze na rezerwie duzo jakosci
i doswiadczenia oraz wybor do kazdej z formacji. Zabrzanie potrzebowali
zwyciestwa nad Pogonia, by umocnic sie na podium tabeli. Portowcy to ich
ulubiony przeciwnik. Pogon ostatni raz wygrala w Zabrzu 17 lat temu, ale
bylo to w I lidze. Za to w ekstraklasie zrobila to “brazylijska Pogon”
ponad 20 lat temu. Nic wiec dziwnego, ze Thomasberg przed wyjazdem na Slask
mowil o checi zlamania klatwy i o tym, ze liczy na mocny charakter swojej
druzyny.

Pierwsze minuty zachowawcze. Duzo podan miedzy obroncami Portowcow i
biernosc gospodarzy w pressingu. Ale w 8. minucie Gornik zaatakowal i
Maksym Chlan w odstepie kilkudziesieciu sekund obil slupek i poprzeczke. Od
tego momentu Gornik zaczal mocniej cisnac, latwo przedostawal sie w okolice
pola karnego. Caly sztab Pogoni zaczal przekazywac wskazowki i Pogon
uspokoila sytuacje do konca pierwszej polowy.

Pogon nawet nie dochodzila do strzalow, bo grala bardzo zachowawczo, dlugo
rozgrywala pilke w tylach, ale nie mogla sie doczekac, by Gornik zrobil jej
wiecej miejsca w srodku. Byly 2-3 ataki, ktore zapachnialy czyms
konkretnym, ale dwa razy niecelnie podal Kamil Grosicki, a raz Sam
Greenwood. Pochwaly mogly wiec byc tylko za destrukcje – skonsolidowana,
szybko reagujaca. Byly bledy, ale szybko Portowcy ustawiali sie w tylach i
gospodarze nie mieli latwo z kreowaniem okazji. Po strzalach Chlania –
Valentin Cojocaru byl bezrobotny.

Mozna bylo oczekiwac, ze od poczatku II polowy Gornik mocniej zaatakuje,
bedzie szukal otwarcia wyniku. Tego chyba spodziewal sie sztab Pogoni, bo w
przerwie zmieniony zostal Greenwood (za czwarta zolta kartke nie zagra za
tydzien z Widzewem), a zastapil go Leo Borges. Pogon miala utrzymac
kontrole w srodku.

Gornik moze i czesciej atakowal, ale obroncy Pogoni caly czas byli czujni i
dobrze ustawieni. I to po akcji obroncow Pogon w 65. oddala w koncu strzal.
Po rogu – uderzyl zle Leonardo Koutris, a przed bramka noge dostawil
Dimitrios Keramitsis, ale pilka przeleciala obok slupka. Po trzech minutach
inny z obroncow – Hussein Ali uderzyl celnie z dystansu, ale bramkarz
obronil. To byl dobry, ofensywniejszy fragment Pogoni.

Ostatni kwadrans to juz obrona bezbramkowego remisu. Byly okazje do kontr,
ale brakowalo dokladnosci – przy podaniach i przy strzale Grosickiego z 17
m, ktory mogl rozstrzygnac ten mecz.

W 87. minucie jeden z obroncow zablokowal strzal Ulvestada. Portowcy
domagali sie karnego, a arbiter sam ogladal sytuacje na monitorze. I
podyktowal w koncu karnego. Pilke zabral Grosicki, ale oddal ja Norwegowi.
Trafil pewnie przy slupku.

Sedzia doliczyl az 6 minut do meczu, a Pogon wprowadzila na boisko Kacpra
Smolinskiego, by wybronic zwyciestwo. I to sie udalo, choc nerwowo bylo
caly czas.

Pogon: Cojocaru – Ali (79. Loncar), Keramitsis Z, Szalai, Koutris (79.
Mendy) – Acosta, Ulvestad Z – Grosicki (91. Smolinski), Greenwood Z (46.
Borges Z), Mukairu – Angielski (67. Bieganski Z).

-“Podniesli sie mimo koszmarnego poczatku z GKS-em Katowice. Arka Gdynia
znow zwycieska, lapie tlen w Ekstraklasie”-

Rafal Rusiecki

Pierwsze mecze roku 2026 pokazuja powtarzalnosc w grze Arki Gdynia. Przede
wszystkim zolto-niebiescy maja problem z odpowiednia koncentracja, a po
drugie moga liczyc na blysk pod bramka rywali Michala Marcjanika i Nazarija
Rusyna. W niedziele, 22 lutego 2026 roku przy Olimpijskiej potwierdzilo sie
to w meczu ligowym z GKS-em Katowice.

Podobno nie wazne jak sie zaczyna, ale jak sie konczy. Kibice Arki Gdynia
znow musieli jednak przezywac wielkie emocje, co zafundowali im w
niedziele, 22 lutego 2026 roku pilkarze w spotkaniu z GKS-em Katowice.
Zolto-niebieskim udalo sie w koncu przelamac w najnowszej historii meczow z
druzyna ze stolicy Gornego Slaska. Ale poczatkowo fanom gospodarzy zupelnie
nie bylo do smiechu.

Podopieczni trenera Dawida Szwargi zaczeli wazny mecz ligowy fatalnie.
Nazarij Rusyn za dlugo zbieral sie do oddania pilki kolegom na przedpolu,
przejal ja znany z gry w Gdyni Sebastian Milewski, a Bartosz Nowak dogral
futbolowke dokladnie do wbiegajacego miedzy obroncow Arki Mateusza
Wdowiaka. To byla 34 sekunda meczu! A GKS Katowice prowadzil juz przy
Olimpijskiej 1:0.

Chwaleni za konsekwencje w punktowaniu w PKO Ekstraklasie zawodnicy trenera
Rafal Goraka nie poprzestali na tym. Naciskali Arke, wysoko wychodzac
pressingiem, a gospodarze mieli z tym bardzo duze problemy. Przekonal sie o
tym w 17 minucie Dawid Kocyla, ktory tez stracil futbolowke na rzecz
Nowaka, a ten huknal mocno, ale Damian Weglarz nie dal sie zaskoczyc.

Katowiczanie szaleli przez okolo 25 minut, a w tym czasie nadzieja na
korzystny wynik malala na trybunach w Gdyni. Zolto-niebiescy maja jednak w
swoim skladzie Oskara Kubiaka, ktory zima przeniosl sie nad morze, aby brac
w pilce to, co mu sie nalezy. Utalentowany skrzydlowy nie kalkulowal, tylko
naciskal i biegal. I w 32 minucie poslal pilke w pole karne gosci, gdzie
glowa zbil ja Luis Perea, a na raty Rafala Straczka pokonal Michal
Marcjanik!

Arkowcy musieli sobie chyba odtworzyc mecz z Legia Warszawa, gdzie
doswiadczony stoper rowniez strzelil gola. W tamtym przypadku druga bramke
dorzucil Nazarij Rusyn. Ukrainski skrzydlowy znow to zrobil. Wykorzystal
swietne podanie Sebastiana Kerka, ktory doskoczyl do Arkadiusza Jedrycha,
wymuszajac jego blad. Rusyn tuz przed przerwa dal wiec Gdynianom
prowadzenie 2:1!

Rozwin

To byly kluczowe momenty pierwszej polowy i jak sie potem okazalo mialy one
decydujacy wplyw na wynik meczu. Trener Szwarga znow pozno decydowal sie na
zmiany. Rusyna zastapil w 76 minucie Patryk Szysz i to on mogl podwyzszyc
na 3:1. W 82 minucie wyprzedzil obroncow, brawurowym wejsciem, znalazl sie
tuz pod bramka gosci, ale huknal ponad nia.

Gdynianie odrobili lekcje po wspomnianym spotkaniu z Legia i byli
skoncentrowani do konca. Az czterech zawodnikow “wybiegalo” to spotkanie,
zapisujac na swoim koncie ponad 10 km. Arka zdobyla niezwykle wazny komplet
punktow, ktory dal je sposobnosc wyjscia ze strefy spadkowej PKO
Ekstraklasy.

Arka: Weglarz – Szota, Marcjanik, Gojny – Kocyla (62 Gaprindaszwili),
Nguiamba, Perea (90 Rzuchowski), Kubiak – Rusyn (76 Szysz), Kerk (90
Oliveira) – Gutkovskis (62 Espiau)

SIATKOWKA

-Polskie druzyny poznaly rywali w kolejnej fazie LM! Latwo nie bedzie.

Wszystkie polskie druzyny rywalizujace w Lidze Mistrzow graja dalej. Po
fazie grupowej bezposredni awans do cwiercfinalu uzyskala dwojka z nich:
Bogdanka LUK Lublin i Aluron CMC Warta Zawiercie. Ekip z Warszawy i
Rzeszowa o miejsce w najlepszej osemce beda musialy powalczyc w fazie
play-off. Zadna z ekip nie ma jednak autostrady do turnieju finalowego.

Sposrod wszystkich druzyn rywalizujacych w tej edycji Ligi Mistrzow
zaledwie trzy przeszly faze grupowa bez porazki w szesciu meczach. W kazdej
z nich wystepuja reprezentanci naszego kraju, choc tylko jedn ekipa jest
polska. Mowa o Bogdance LUK Lublin, a takze zespolach Tomasza Fornala i
Kamila Semeniuka – Ziraacie Bankkart Ankara i Sir Sicoma Monini Perugia. Te
druzyny, podobnie jak Aluron CMC Warta Zawiercie i Cucine Lube Civitanova
awansowaly bezposrednio do cwiercfinalow, jako zwyciezcy swoich grup.

– Naszym celem bylo wygranie szesciu meczow w grupie, bo chcielismy byc jak
najlepiej rozstawieni. Wykonalismy kawal dobrej roboty w Lidze Mistrzow,
ale nie zamierzamy na tym poprzestac – mowil kapitan Bogdanki LUK Marcin
Komenda po srodowej wygranej nad Galatasaray Stambul, ktora
przypieczetowala ich pierwsze miejsce w grupie B.

Wygrana w grupie to nie zawsze oznacza latwiejszego rywala w kolejnej
fazie. Po rywalizacji grupowej tworzona jest tzw. duza tabela zwyciezcow
grup i w tejze trzecie miejsce zajeli Lublinianie, a czwarte zawodnicy z
Zawiercia, ktorych cwiercfinalowym rywalem bedzie takze zwyciezca grupy,
czyli Cucine Lube Civitanova.

Po tej samej stronie drabinki sa siatkarze Asseco Resovii, lecz oni w
play-offach o wejscie do cwiercfinalu zmierza sie z Knack Roeselare.
Solidny belgijski zespol dal sie mocno we znaki lublinianom w fazie
grupowej, w ktorej tylko jednego spotkania z szesciu nie zakonczyl
tie-breakiem. To ostatnie bylo zwyciestwem za trzy punkty z Halkbankiem
Ankara, co ostatecznie przypieczetowalo awans Belgow i odpadniecie ekipy
Aleksandra Sliwki.

Jezeli Resovia wygralaby swoj baraz z Knack, wowczas w cwiercfinale
zmierzylaby sie z Ziraatem. Ekipa z Tomaszem Fornalem w skladzie juz przed
sezonem byla wskazywana jako kandydat do zdobycia tytulu klubowego mistrza
Europy. Z kolei Rzeszowianie w ostatnim czasie wpadli w dolek.

Po drugiej stronie drabinki znalazly sie takze dwa polskie zespoly. Mowa o
PGE Projekcie Warszawa, ktory w walce o wejscie do cwiercfinalu zmierzy sie
z wloskim Itasem Trentino. Na zwyciezce z tej pary w walce o polfinal
czekac bedzie Bogdanka LUK Lublin.

W teorii najlatwiejsza droge do turnieju finalowego Ligi Mistrzow maja
broniacy tytulu siatkarze z Perugii. Ich rywalem w cwiercfinale bedzie
bowiem Guaguas Las Palmas albo ekipa z Montpellier.

W tej edycji Ligi Mistrzow mozliwe sa jeszcze polsko-polskie potyczki. Moze
do nich dojsc w cwiercfinale z udzialem lublinian oraz gdyby do polfinalu
awansowaly druzyny z Zawiercia i Rzeszowa, ktore rywalizowaly juz ze soba w
grupie.

– Ciesze sie, ze wygralismy swoja grupe, bo to nam da wiecej czasu na
spokojny trening i przygotowanie sie do dalszej walki – mowi trener
Bogdanki LUK Lublin Stephane Antiga.

Poczatek cwiercfinalowej rywalizacji w Lidze Mistrzow dopiero za miesiac,
bo dwumecze zostana rozegrane w dniach 24-26 marca i 31 marca – 2 kwietnia.
Wczesniej odbedzie sie walka w play-offach. Te zaplanowane sa na czas od 3
do 5 marca i od 10 do 12 marca.

Turniej finalowy odbedzie sie w Mediolanie (16-17 maja).

Pary w play-off o wejscie do cwiercfinalu:

PGE Projekt Warszawa – Itas Trentino

Guaguas Las Palmas – Montpellier HSC

Asseco Resovia – Knack Roeselare

Pary cwiercfinalowe:

Bogdanka LUK Lublin – PGE Projekt Warszawa/Itas Trentino

Sir Sicoma Monini Perugia – Guaguas Las Palmas/Montpellier HSC

Aluron CMC Warta Zawiercie – Cucine Lube Civitanova

Ziraat Bankkart Ankara – Asseco Resovia/Knack Roeselare

Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT:

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.