Dzien dobry – tu Polska – 23.01.2022

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XX nr 22 (6339) 23 stycznia 2022 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

TENIS
Ogien AC/DC na rakiecie Igi Swiatek. Trzy zwyciestwa bez przegranego
seta w Australian Open
Iga Swiatek pokonala mocna Darie Kasatkine 6:2, 6:3 w III rundzie
Australian Open. O cwiercfinal zagra z Rumuna Sorana Cirstea, bedzie
faworytka tego meczu.
Niedawna porazka Huberta Hurkacza w II rundzie Australian Open,
ofensywnosc Igi Swiatek na poczatku meczu z Daria Kasatkina, a takze
fakt, iz to spotkanie komentowal w Eurosporcie jej byly trener Piotr
Sierzputowski, nasunely jedno wspomnienie. Sierzputowski opowiadal
kiedys o poczatku pracy z Iga: – Nie popelniala bledow, co swiadczylo o
duzych rezerwach. Zawodnik musi na treningu wychodzic poza swoja strefe
komfortu i popelniac bledy. Bez tego tylko cwiczy, a nie trenuje. Nie
uczy sie. Trzeba wiec bylo Ige zachecic do bardziej swiadomej pracy i
przyzwyczaic do bledow, co do dzis bywa trudne – powiedzial.
“Bywa trudne” nie tylko na treningach. Miedzy innymi dlatego, ze wymaga
silnej osobowosci, zadziornosci. Bledy zabieraja pewnosc siebie. Gdy
Hurkacz w meczu z Francuzem Adrianem Mannarino zorientowal sie, ze nie
odbija tak dobrze, jak potrafi, ze ma gorszy dzien, dal sie Francuzowi
potulnie zepchnac do defensywy i przegral 0:3. Swiatek popelnia sporo
bledow, ale nie przestaje atakowac, bledy nie powoduja spowolnienia w
jej grze (czasem jedynie wywoluja placz).
Gdy w pierwszym gemie Kasatkina zagrala jadowity return, Swiatek
odegrala nie do obrony, mimo ze z trudem dobiegla do pilki. Choc byla w
trudnej sytuacji, nie chciala tylko odegrac na druga strone kortu. W
niemal kazdej akcji – nawet jesli Rosjanka miala szanse na przelamanie –
Swiatek uderzala mocno, z duza rotacja. Pierwszego seta rozstawiona z nr
7 20-letnia Polka wygrala 6:2.
Cztery lata starsza Kasatkina nie grala w zadnym razie zle, bo tez
ostatnio znajduje sie w swietnej formie. Przed Australian Open doszla do
polfinalu turnieju w Sydney, przegrala z pozniejsza triumfatorka Paula
Badosa. Wczesniej Rosjanka (WTA 23) pokonala bez straty seta trzy mocne
przeciwniczki: Sofie Kenin, Elise Mertens i Garbine Muguruze. W
pierwszych dwoch meczach AO takze wygrywala 2:0 (w II rundzie z Magda
Linette).
Swiatek w Melbourne przez pierwsze II rundy takze przemknela. Z Darriet
Hart wygrala 6:3, 6:0, z Rebecca Peterson – 6:2, 6:2. Po pierwszym meczu
w Melbourne jeden z zagranicznych kibicow cwierknal na Twitterze: “Na
kamerze napisala ‘Do zobaczenia na plazy’, lubi AC/DC. Niezly
charakterek”. Gdy dziennikarz na korcie dopytywal o ulubiona piosenke
tej australijskiej grupy rockowej (z charakterystyczna domieszka
bluesa), Swiatek blyskawicznie odpowiedziala: “Thunderstruck”.
W drugim secie Swiatek szybko wygrala gema przy serwisie rywalki, ale
pozniej to ona zostala przelamana. Mecz byl zaciety, szesc gemow drugiej
partii trwalo 40 minut. Po nich Polka wygrywala 4:2, nastepnie szybko
wygrala gema przy swoim serwisie.
Zwyciezyla 6:2, 6:3. Jej przeciwniczka w meczu o cwiercfinal bedzie
Rumunka Sorana Cirstea (WTA 38), ktora w III rundzie pokonala Anastazje
Pawluczenkowa, finalistke Rolanda Garrosa z 2021 r.
Podczas wywiadu na korcie po meczu Swiatek nie mogla jeszcz wiedziec, z
kim zagra w IV rundzie, poniewaz spotkanie Pawluczenkowej z Cirstea
mialo sie dopiero rozpoczac. Okazalo sie jednak – i ten fakt rozbawil
publicznosc – ze Polka w ogole nie ma pojecia, jaki mecz wyloni jej
rywalke. – Nie sledze drabinki – powiedziala. – Ale moj trener tego
pilnuje, na pewno bedzie ogladal.

PILKA RECZNA
Szalony mecz i remis, ktory cieszy… tak sobie.
Co to byla za koncowka! Polska zremisowala z Rosja 29:29 (13:12) w meczu
mistrzostw Europy pilkarzy recznych. Na trzy sekundy przed koncem
prowadzili Polacy, ale rzut rozpaczy Rosjan trafil do siatki. Tym samym
mecz zakonczyl sie jedynie podzialem punktow.
Trzeba sie umiec podniesc po takich porazkach, jak z Norwegia i ze
Szwecja. Pokazac, ze wciaz jest sie zespolem. To wieksza sztuka po
przegranym meczu niz po zwyciestwie – przekonywal przed spotkaniem z
Rosjanami trener Patryk Rombel. Spotkaniem, w ktorym Polacy nie mierzyli
sie juz z zespolem swiatowej czolowki, ale takim, ktory w tych
mistrzostwach spisuje sie znakomicie, a przed meczem z Polska wciaz mial
szanse na polfinal. W przeciwienstwie do Bialo-Czerwonych, bo nasz
zespol przy sprzyjajacych okolicznosciach mogl walczyc najwyzej o
czwarte miejsce w grupie.
Szanse naszej druzyny zwiekszal fakt, ze do druzyny wracali po
koronawirusowej izolacji wazni zawodnicy – Maciej Gebala i Patryk
Walczak. Biorac pod uwage, ze juz od kilku dni w treningu sa Piotr
Chrapkowski i Dawid Dawydzik, srodek naszej obrony wygladal naprawde
obiecujaco. Nawet biorac pod uwage byc moze nie najlepsza forme fizyczna
calej czworki (wszyscy mieli krotsze lub dluzsze przerwy w treningu, a
takze objawy choroby). Mozna bylo dawac im czeste zmiany. U Rosjan tez
jeden zawodnik wrocil do gry. I to bardzo wazny, bo lewy rozgrywajacy
Siergiej Kosorotow to czolowy egzekutor Rosjan (17 goli w trzech meczach).
Okazalo sie, ze u jednych i drugich powroty mialy ogromne znaczenie.
Polski srodek obrony dzieki Gebali zyskal przynajmniej 30 procent
skutecznosci, razem z Chrapkowskim stanowili silna zapore. Dlatego
rywale szybko zaczeli szukac szczescia po bokach. Znajdowali je glownie
Kosorotow i Zytnikow, atakujac tam, gdzie bronil Michal Olejniczak.
Poczatkowo dwa razy probowal troche bez sensu lapac dwumetrowego
Kosorotowa na blok, potem zaczal wychodzic do atakujacych graczy, ale
dwa razy dostal za to kare 2 minut, i to jeszcze przed przerwa. To byl
duzy klopot, bo o ile w obronie na tej pozycji mogl wejsc Walczak, o
tyle bez Olejniczaka trudno sobie bylo wyobrazic nasz zespol w ataku. A
trzecia “dwojka” skutkowalaby czerwona kartka.
Najwazniejszym wydarzeniem w pierwszej polowie byla jednak zmiana
bramkarza. Mateuszowi Korneckiemu zupelnie nie szlo i przy stanie 4:7 w
13. minucie zastapil go Mateusz Zembrzycki. Zawodnik Azotow Pulawy do
tej pory w mistrzostwach bronil slabo, ale teraz zamurowal bramke.
Pierwsza pilke przepuscil dopiero po siedmiu minutach! To dzieki jego
kapitalnym interwencjom (m.in. rzut karny) Bialo-Czerwoni wrocili do
gry, mimo ze koledzy z pola dlugo czekali z dogonieniem Rosjan. W
pierwszej polowie pulawianin osiagnal 67 procent skutecznosci! Polacy
mieli bardzo duze klopoty ze szczelna defensywa przeciwnikow. Brakowalo
zagrozenia rzutem. Od czasu do czasu probowal Szymon Sicko, ale ani
Olejniczak, ani Michal Daszek nie mieli do tego wystarczajacego wzrostu
i musieli szukac wejsc na szosty metr. A tam czekala rosyjska sciana.
Dopiero w 24. minucie udalo sie doprowadzic do remisu 9:9, ale od tej
pory bitwa rozgorzala na dobre. Po przerwie najpierw przez osiem minut
prowadzili Bialo-Czerwoni, potem inicjatywe przejeli rywale. Nasi
rozgrywajacy podchodzili bardzo blisko strefy obronnej Rosjan, ale tam
nie bylo miejsca ani na rzut, ani podanie do Kamila Syprzaka. Akcjom
brakowalo plynnosci. W naszej bramce juz tak dobrze nie szlo
Zembrzyckiemu, ktory doznal lekkiego urazu kolana i zastapil go
Kornecki, ktory jednak wciaz nie mogl zderzyc sie z pilka.
Caly ostatni kwadrans to przewaga jednego lub drugiego zespolu
maksymalnie jednej bramki. Emocje rosly z kazda minuta. U Rosjan raz po
raz sprawy w swoje rece brali Zytnikow i Kosorotow. I trafiali. Ale
trafiali tez Polacy. Pol minuty przed koncem Rombel wzial czas przy
28:28. Chwile potem czerwona kartke dostal trener Rosjan Velimir
Petkovic. Rywale byli w oslabieniu, Polacy grali dlugo, wreszcie na rzut
zdecydowal sie Daszek i pieknie trafil pod poprzeczke! Zwyciestwo?! Nie
– Rosjanie zdazyli poprosic o czas. Mieli trzy sekundy, a zaczynali z
polowy boiska. Teoretycznie misja niemozliwa. Ale dla Kosorotowa takie
slowa nie istnieja. Dostal podanie wzial rozbieg, a nasi zawodnicy nie
powstrzymali go i niemozliwe stalo sie faktem. Rosjanin trafil z 15
metrow w dolny rog, a Zembrzycki, ktory wrocil do bramki na ostatnie
dwie minuty, nie zdolal odbic pilki.
A wiec remis, po ktorym ani jedni, ani drudzy nie mieli specjalnie
powodow do radosci. Rosja praktycznie stracila szanse na polfinal,
Polska – zwyciestwo w kuriozalny sposob. Jednak w kontekscie ostatnich
wydarzen, wynikow i stylu gry w poprzednich dwoch spotkaniach, dla
Bialo-Czerwonych ten mecz jako calosc moze stanowic powod do
zadowolenia. Udowodnili, ze potrafia sie podniesc po ostrym laniu i nie
zwieszaja glow. We wtorek ostatnie starcie z Hiszpanami.
Polska – Rosja 29:29 (13:12)
Polska: Kornecki, Zembrzycki – Przytula, Daszek 6, Jedraszczyk,
Olejniczak 1, Walczak 1, Sicko 8, Czuwara 1, Syprzak 1, Moryto 6,
Krajewski 2, M. Gebala, Przybylski, Dawydzik 2, Chrapkowski 1. Trener:
Rombel.

SKOKI NARCIARSKIE
Znow tylko jeden Polak awansowal do drugiej serii. Pomoc policji pilnie
potrzebna?
Niedzielny konkurs skokow narciarskich w Titisee-Neustadt wygral Karl
Geiger. Sposrod Polakow tylko Andrzej Stekala awansowal do drugiej
serii. Zajal 29. miejsce.
Grupa skoczkow, z ktora trener Michal Dolezal poleci na zimowa olimpiade
do Pekinu, nie przyjechala do Titisee-Neustadt na zawody Pucharu Swiata.
Szanse dostali rezerwowi.
Indywidualny i druzynowy mistrz swiata juniorow z 2014 r. Jakub Wolny
byl jedynym z szostki naszych reprezentantow, ktory w sobotnim konkursie
awansowal do drugiej serii. Wystapil w 30-osobowym finale, zajmujac 29.
miejsce. W niedziele odpadl w pierwszej serii – zajal 45. lokate,
wyprzedzajac tylko pieciu skoczkow.
Tomasz Pilch, czwarty na MS juniorow w 2018 r., nie przebrnal
kwalifikacji ani przed sobotnimi zawodami, ani przed niedzielnymi.
Wicemistrz swiata juniorow z 2012 r. i druzynowy mistrz z 2014
Aleksander Zniszczol w sobote byl 48., w niedziele – 43.
Andrzej Stekala, w poprzednim sezonie szosty w klasyfikacji generalnej
Turnieju Czterech Skoczni, w sobote zajal 35. miejsce, w niedziele byl
jedynym Polakiem w drugiej serii. Zakonczyl konkurs na 30. pozycji.
Maciej Kot – druzynowy mistrz swiata seniorow z 2017 r., brazowy
medalista olimpijski w druzynie z 2018 r. – w pierwszym konkursie w
Titisee-Neustadt byl 40., w drugim – 36.
Klemens Muranka, druzynowy mistrz swiata juniorow z 2014 r., w sobote
zajal 38. lokate, dzien pozniej byl 37.
Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Zwiazku Narciarskiego, mowil
“Wyborczej” przed rozpoczeciem poprzedniego sezonu: “Podczas mistrzostw
Polski mlodzikow musielismy rozszerzyc rozgrywki z dwoch dni do trzech,
bo uczestnikow zglosilo sie tak wielu. Rywalizowalo ponad dwustu
skoczkow. (…)
Mniej lub bardziej podobna sytuacja trwa od lat – po malyszomanii z
pierwszej dekady XXI wieku w drugiej nadeszla stochomania. Mlodzi
sportowcy chca skakac, pieniedzy w polskich skokach jest duzo. Dlaczego
wiec nie ma nikogo, kto moglby zastapic Stocha, Dawida Kubackiego czy
Piotra Zyle lepiej niz ci, ktorym porozsypywaly sie kariery?
Niewykluczone, ze odpowiedzi nalezy szukac w sposobie wydawania
wspomnianych wyzej sporych pieniedzy. Lub tez trzeba skorygowac zdanie,
iz w skokach rzeczywiscie pieniedzy jest tak duzo.
Na poczatku 2020 r. Tajner mowil: “Ucieka nam zbyt wielu mlodych
zawodnikow, tych z przedzialu od 18 do 23 lat. Ci, ktorych mozna
okreslic jako juz doroslych, ale jeszcze mlodych. Oni maja juz ‘dorosle’
potrzeby (czyli takie, ktore dotykaja ludzi doroslych), lecz nie maja
odpowiednio dostosowanych do tego srodkow. Co ma zrobic taki skoczek?
Poziom w kadrze A jest bardzo wysoki [byl taki w 2020 r.], wiec nielatwo
sie przebic. A pieniedzy na nizszym poziomie brakuje. Mozna powiedziec,
ze nie kazdy ma taka cierpliwosc jak Dawid Kubacki, ktory dlugo
przebijal sie do swiatowej czolowki [mogl liczyc na pomoc finansowa
bliskich], ale trudno o cierpliwosc, gdy ktos pochodzi z gorzej
sytuowanej rodziny, nie jest jeszcze na tyle dobry, by miec
indywidualnego sponsora, a juz musi sobie radzic w doroslym zyciu.
Skoczek w wieku 23 lat, ktory nie zarabia jeszcze na skokach pieniedzy,
staje przed wyborem: zaryzykowac czy wybrac pewniejszy zarobek? Dlatego
musimy jakos zapewnic takim zawodnikom stale zrodlo utrzymania”.
Ostatnie zdanie nasuwalo oczywiscie pytanie, dlaczego ten problem wciaz
w 2020 r. wystepowal. Oraz takie z gatunku cynicznych: Czy warto macic w
glowach tym najmlodszym, skoro generalnie nie bedzie dla nich pieniedzy,
gdy wejda w pelnoletniosc.
Adam Malysz, dyrektor sportowy kadry, mowil w 2020 r.: Mamy sporo
zdolnych dzieci, programy szkoleniowe dla nich dzialaja dobrze. Ale gdy
skoczek osiaga dojrzalosc, jest problem. Czesto, kiedy zaczyna dorosle
zycie, musi rzucic skoki i pojsc do pracy. W tej dyscyplinie trzeba byc
dobrym, bo tylko skoczkowie czolowki sa w stanie utrzymac rodzine z
uprawiania sportu. (…) Sportowcy z etatami w wojsku, policji, sluzbach
celnych – tak to funkcjonuje w Austrii, w Niemczech i wielu innych
krajach. Dlaczego nie mialoby tak byc i u nas? Tu jednak trzeba
interwencji rzadu. (…) W czasach PRL funkcjonowaly kluby gwardyjskie,
wojskowe, ktore pozniej upadly. Oczywiscie to byla komuna, nie
chcielibysmy sie do tego odwolywac wprost, bo to sie dzis zle kojarzy.
Co nie zmienia faktu, ze trzeba rozmawiac w tej sprawie i znalezc jakies
wyjscie systemowe. Wiem, ze byly rozne propozycje, ale nie mam pojecia,
gdzie utknely.
Niedzielne zawody wygral Niemiec Karl Geiger, zwyciezca z soboty i lider
PS. Drugi byl Sloweniec Anze Lanisek, a trzeci – Niemiec Markus
Eisenbichler, przez wiele lat – byc moze nadal – zatrudniony w
niemieckiej policji federalnej.
Za tydzien skoki w Willingen, pozniej – zimowe igrzyska w Pekinie.

PILKA NOZNA
-Szewczenko coraz blizej polskiej kadry? Moze liczyc na spore zarobki
Andrij Szewczenko moze zostac selekcjonerem reprezentacji Polski, jednak
wciaz nie ma w tej sprawie oficjalnej informacji. Jak dowiedzial sie
“Super Express”, Ukrainiec moze liczyc na wysokie zarobki, jesli
podpisze umowe z PZPN.
Reprezentacja Polski bez selekcjonera pozostaje od konca grudnia.
Wtedy to z pracy zrezygnowal Paulo Sousa, ktory postanowil prowadzic
Flamengo Rio de Janeiro. Prezes PZPN, Cezary Kulesza, wciaz nie podjal
decyzji, kto bedzie jego nastepca.
Najwiecej mowilo sie o tym, ze selekcjonerem zostanie Adam Nawalka. Z
bylym trenerem kadry mialy byc ustalone juz wszystkie szczegoly i to on
byl glownym faworytem. “Przeglad Sportowy” podal jednak, ze Kulesza
chcialby zatrudnic Andrija Szewczenke, a Nawalka ma byc jedynie opcja
rezerwowa.
Problemem mialy byc finanse. Nieoficjalnie mowilo sie o tym, ze
Ukrainiec, ktory jest zainteresowany praca w naszym kraju, chcialby
zarabiac w Polsce 3 mln euro rocznie. PZPN na takie zarobki nie chce sie
zgodzic, jednak jak informuje “Super Express” Szewczenko moglby zarabiac
200 tys. euro miesiecznie, czyli prawie 2,5 mln euro rocznie.
W sobote Kulesza powiedzial, kiedy przedstawi selekcjonera. – Zostanie
on przedstawiony 31 stycznia na PGE Narodowym w Warszawie. Prosze
kibicow i media o jeszcze chwile cierpliwosci, choc wiem, jakie
olbrzymie emocje wzbudza ten temat. Prowadzimy ostatnie negocjacje, jest
scisle grono kandydatow – powiedzial dla WP Sportowe Fakty.

-Lukasz Piszczek potwierdzil, ze odbyly sie rozmowy o jego pracy w kadrze
Lukasz Piszczek zdradzil na antenie Viaplay, ze odbyly sie pierwsze
rozmowy w sprawie jego pracy w sztabie reprezentacji Polski. Zaznaczyl
jednak, ze wciaz jest za wczesnie na wszelkie spekulacje dotyczace jego
roli.
– Jestem po jakichs rozmowach, ale to nie jest nic wiazacego na te
chwile. Spokojnie do tego podchodze. Prezes dal sobie czas do 31
stycznia na to, zeby wybrac trenera i wtedy sie wszystko wyjasni –
powiedzial Piszczek.
Byly reprezentant Polski i wieloletni gracz Borussii Dortmund przyznal,
ze dla niego ma znaczenie, czy selekcjonerem bedzie Polak, czy
obcokrajowiec. – Ja nie bede ukrywal, ze musze komfortowo czuc sie w
takiej sytuacji. Jesli ja wiem, ze to moglaby byc fajna szansa dla mnie,
jesli wszystko by sie zgralo tak, jak trzeba, to jestem w stanie sobie
to wyobrazic (prace w kadrze – red.) – dodal 36-latek.
Podkreslil jednoczesnie, ze to wciaz jedynie spekulacje. – Jesli bede (w
kadrze – red.), wszyscy sie dowiedza, w jakiej roli. Jesli nie bede, to
nie bedzie o czym rozmawiac – skwitowal.
Piszczek nie jest jedynym bylym reprezentantem, ktory jest laczony z
praca w sztabie reprezentacji Polski. We wtorek “Przeglad Sportowy”
poinformowal, ze bliski powrotu do kadry w nowej roli jest Jerzy Dudek.
Byly bramkarz Liverpoolu nie zaprzeczyl na pytanie “Przegladu
Sportowego” i Onetu Sport, czy rzeczywiscie moze dolaczyc do druzyny
narodowej. Dudek mialby wraz z Jaroslawem Tkoczem przygotowywac naszych
golkiperow, a przede wszystkim Wojciecha Szczesnego, do starcia z Rosja.

Wojciech Kuczok – “Sedzia pilkarski w ekstraklasie jako material do
ocieplenia”
Nieufnosc trybun do panow z gwizdkiem i choragiewka zmalala niewiele.
Przyszedl wiec czas na probe ocieplenia wizerunku z pomoca serialu
telewizyjnego.
Jakos cwierc wieku temu, kiedy polska pilka ligowa byla jedna wielka
hala targowa, korupcyjny interes rozkwital, a kibice byli przekonani, ze
ogladaja niemal wylacznie mecze ustawione, na stadionach zagoscila
przyspiewka o rodzimych arbitrach. Byl to lament oburzonego ludu,
sklecony w gniewie, z rymem tak wymuszonym i nieudolnym, ze az wzruszal:
“Polscy sedziowie, to k…y, sprzedawczykOWIE”.
Na moje ucho efekt byl odwrotny do zamierzonego, bo uczlowieczajacy, a
nawet nadajacy dostojenstwa pospolitym zlodziejaszkom, ktorych potem
zaczela wylapywac wroclawska prokuratura w ilosciach masowych. To jakby
powiedziec “szczurowie” – zamiast odrazajacych gryzoni drobiacych
nozkami w sciekach slysze uszami wyobrazni, jak szanowani
przedstawiciele szczurzej rady starszych promenuja w kanalizacji.
Minely dekady, a nieufnosc trybun do panow z gwizdkiem i choragiewka
zmalala niewiele; nawet VAR nie pomogl, bo przeciez analiza powtorek tez
zalezy od sedziow. Miedzynarodowa slawa i sukcesy Szymona Marciniaka,
niedostepne wiekszosci naszych pilkarzy (regularne wystepy w Lidze
Mistrzow), tez sprawy nie zalatwily.
Przyszedl wiec czas na probe ocieplenia wizerunku z pomoca serialu
telewizyjnego. I musze przyznac, ze “Sedziow” Macieja Klima i Michala
Siejaka oglada sie znakomicie, glownie za sprawa prostego i skutecznego
pomyslu, czyli zalozenia “podsluchu” arbitrom w czasie meczu. Sa zatem
lapani na goracych uczynkach, na spontanie, w akcji, kiedy musza
wystepowac jednoczesnie w roli interweniujacego policjanta, ochroniarza,
rozjemcy, negocjatora, psychologa, lekarza pierwszego kontaktu, a nawet
masazysty mentalnego (“to sie rozmasuje” – tak powiadaja o lagodnym
konflikcie boiskowym, ktory dobrze rokuje).
Bohaterem pierwszego odcinka byl, jakzeby inaczej, sam “Simon” – gwiazda
pierwszej wielkosci, rozgadany showman, ale tez niekwestionowany
autorytet. Kiedy “waruje” kolegom, sedziowie glowni powoluja sie na
niego imiennie jako ostateczna instancje, pilkarze wtedy zdaja sie z
podkulonymi ogonami przyjmowac werdykty. Marciniak umie, by tak rzec,
ofuknac po zolniersku, ale i jaja sobie robic, szczegolnie z boiskowych
zoltodziobow.
Tomasz Kwiatkowski dysponuje rownie silna osobowoscia – co jest
kluczowe, kiedy trzeba ogarniac kilkudziesieciu nabuzowanych facetow z
wiecznymi pretensjami – na kazdy mecz wychodzi z bojowym okrzykiem
“Ogieeeen!” i potem smaga tym ogniem co bardziej niesfornych byczkow.
Suspens rosnie, kiedy ekipa sedziowska jedzie na swieta wojne do Krakowa
– tam juz wiadomo, ze to jak na wiejskim weselu, bez mordobicia sie nie
obejdzie, nikt nie zadaje sobie pytania, czy dojdzie do “zdarzenia”,
tylko kiedy to nastapi.
Bartosz Frankowski to zaprzeczenie Marciniaka, przedstawia sie jako
czlowiek z ubocza, niespoufalony z pilkarzami, introwertyczny, co
pilkarze natychmiast wyczuwaja jako szanse na mobbing boiskowy i probuja
go urabiac. Wyimki z meczu ligowego, ktory prowadzil, sa dotkliwe takze
dla widza; jesli ten facet pracuje co tydzien pod tak niesamowita
presja, musi miec nerwy ze stali. Zapytany, czy chce, zeby kiedys
pilkarze nazwali go najlepszym polskim sedzia, z rozbrajajaca
szczeroscia odpowiada: “Nie, wolalbym, zeby wcale nie mowili”.
Zaciekawil mnie od strony psychomachii rodzinnej odcinek poswiecony
liniowym, gdzie Tomasz Listkiewicz, syn Michala, ewidentnie oniesmielony
obecnoscia ojca, tlumaczy, ze nie zostal glownym, bo ma za slaba
osobowosc. Tymczasem w szatni i na boisku, kiedy tylko nie krepuje go
wilcze spojrzenie papy, okazuje sie wyluzowanym, blyskotliwym i wesolym
facetem.
Nie bylem w stanie zniesc tylko jednego portretu pt. “Musialek” o
czlowieku, ktory w 2017 ze szczegolnym okrucienstwem spuscil Ruch z
ekstraklasy, uznajac bramke zdobyta reka przez niejakiego Siemaszke.
Facet sobie siedzi teraz na kanapie w bialych skarpetach i klapkach
Kubota i probuje przekonywac, ze co prawda nie przespal potem wielu
nocy, ale to dzieki jego bledowi przyspieszono wprowadzenie w Polsce
VAR-u. Jestem niewdziecznikiem, wylaczylem po pieciu minutach.
———————-
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl,
weszlo.com90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl, polityka.pl opracowal, Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *