DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 234) (67834) 22 sierpnia 2025r.
Pogoda
piatek, 22 sierpnia 19 st C
Przewaga chmur
Opady:20%
Wilgotnosc:58%
Wiatr:19 km/godz.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Pan Wojtek wyslal nam dzis swoje najnowsze dzielo, a takze gdyby ktos byl w
okolicach Ursynowa w poniedzialek, mozliwe spotkanie na zywo 🙂
Milego czytania 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
Jade z kolega samochodem, skrzyzowanie, czerwone swiatlo, a on po gazie i
przejezdza.
– Co robisz! Miales czerwone!
– Szwagier zawsze tak jezdzi.
Nastepne skrzyzowanie i sytuacja sie powtarza: po gazie i przejazd na
czerwonym swietle.
– Znowu miales czerwone swiatlo!
– Szwagier zawsze tak jezdzi.
Na kolejnym skrzyzowaniu mamy zielone swiatlo, kumpel hamuje i zatrzymuje
sie.
– Teraz mozesz jechac, mamy zielone.
– A jak szwagier pojedzie?
SENNE KOSZMARY
Juz najwyrazniej jestem stary,
Bo noca snia mi sie koszmary.
Czesto sie budze, zrywam z krzykiem.
Horror! Zostalem politykiem!
Przysnilo mi sie, wyznam szczerze,
Ze zamieszkalem w Belwederze.
Ruszam sie po nim, potem zlany,
Niczym slon w skladzie porcelany.
Szybko poczulem sie jak w klatce,
Wiec Kempe wzialem na doradce,
Andruszkiewicza i Przydacza,
Choc kazdy wie, co to oznacza.
Codziennie mnie nawiedza we snie
Prezes, co smieje sie oblesnie,
Wyrywa ze snu ciemna nocka,
Wzywajac mnie na Nowogrodzka.
Ide, choc sa przeszkody liczne,
Po przekaz dnia i po wytyczne.
I znow sie czesto budze z krzykiem,
Bo to zle dziala na psychike.
Co powiem slowo to niewypal,
A haki na mnie ma pryncypal,
Brak mi doswiadczen, nie mam wprawy,
Mimo to dla mnie jest laskawy.
Mam w opozycji byc do rzadu,
Znacznie obnizyc ceny pradu.
I jak Don Kichot, ustawami,
Skutecznie walczyc z wiatrakami.
Ja z Grand Hotelu woze laski.
Kumpel co jezdzi do Alaski,
Chcial mnie zaprosic na ustawke,
Lecz potraktowal jak zabawke.
Liczylem na to powitanie,
By na czerwonym stac dywanie.
Mial zabrac mnie do Waszyngtonu,
Ale widocznie spuscil z tonu.
Czekalem dlugo, lecz daremnie.
Schadzka odbyla sie beze mnie.
I tak codziennie. Od miesiaca!
Kolejnym wpadkom nie ma konca.
Lecz mam watpliwosc, glupia sprawa,
Czy to na pewno sen, czy jawa?
Dobry sen przeciez ma znaczenie,
Wiec co brac na uspokojenie?
Lekarz mnie zbadal, kreci glowa.
– Trzeba terapie dac szokowa.
W przeciwnym razie, znajac swiat,
Ten koszmar potrwa 10 lat!
MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dabrowskiego)
Druk: tygodnik Passa, nr 33 (1276), 21 sierpnia 2025
Dla przypomnienia: Najblizsza ustawka (spotkanie autorskie MKWD) odbedzie
sie w poniedzialek 25 sierpnia o godz. 18 w restauracji Winowajcy Roku
(Ursynow, ul. Romera 4b, obok tezni w Parku Jana Pawla II). Zapraszamy!
Wielki sukces 17-latki z Polski. Trafila na prestizowa liste magazynu
“Time” Prestizowy tygodnik “Time” umiescil Kornelie Wieczorek na liscie
dziesieciu mlodych liderek, ktore sa inspiracja dla “spolecznosci z calego
swiata”. 17-latka obecnie pracuje m.in. nad aplikacja do wykrywania i
diagnozowania zmian skornych. To jej kolejne prestizowe wyroznienie. W
szacownym gronie 10 mlodych liderek, ktore “inspiruja spolecznosci z calego
swiata”, znalazla sie polska licealistka Kornelia Wieczorek. Magazyn “Time”
po raz pierwszy w historii opublikowal liste “Girls of the Year 2025”, by
wyroznic utalentowane mlode kobiety odnoszace sukcesy w roznych
dziedzinach. Uzdolniona nastolatka z Gdyni obecnie pracuje nad potencjalnie
rewolucyjnymi projektami – aplikacja do wykrywania i diagnozowania zmian
skornych oraz badaniami nad wykorzystaniem komorek macierzystych w leczeniu
choroby Parkinsona. “Te dziewczyny przelamuja stereotypy, stawiaja czola
wyzwaniom i buduja rozwiazania od podstaw. Naleza do pokolenia, ktore
nadaje wspolczesnemu przywodztwu nowy ksztalt. One doskonale wiedza, ze
zmiana nie wymaga czekania na doroslosc. Zaczyna sie od dostrzezenia
problemu i odmowy zaakceptowania go jako czegos trwalego”, czytamy w
zamieszczonym na lamach pisma komentarzu.
Kim jest Kornelia Wieczorek
17-letnia naukowczyni pochodzi z Lodzi, a obecnie mieszka w Gdyni. Jak sama
przyznaje, nie od razu zainteresowala sie naukami scislymi. – Poczatkowo
balam sie biologii. Nawet nie wiem, dlaczego – zdradzila w rozmowie z
magazynem “Time”. Dzieki jednemu z nauczycieli, ktory zademonstrowal jej
praktyczne zastosowanie wiedzy z zakresu biologii, milosc Kornelii do tego
przedmiotu zaczela rozkwitac. Juz jako 10-latka uczeszczala na zajecia
szkoly medycznej, a cztery lata pozniej wraz z kolezanka, Diana Serjant,
stworzyla biodegradowalny nawoz. Innowacyjny produkt oparty na szczepach
bakterii Rhizobium wspomaga wzrost nasion, nie powodujac przy tym
degradacji gleby. W zeszlym roku dziewczeta zostaly wyroznione w
prestizowym rankingu 100 najbardziej wplywowych kobiet magazynu “Forbes”.
Kornelia Wieczorek rozwaza podjecie studiow jednoczesnie na dwoch
kierunkach: neurobiologii i medycynie. Choc nie wie, co przyniesie
przyszlosc, planuje nadal rozwijac swoje pasje. – Nie jestem pewna, co
wydarzy sie za pol roku, ale mam nadzieje, ze bede ekspertka w mojej
dziedzinie, bo naprawde to lubie – mowi.
Dla innych mlodych naukowcow Kornelia ma jedna rade. – Zdobywajcie jak
najwiecej wiedzy i juz teraz pracujcie nad tym, kim chcielibyscie byc w
przyszlosci – podkresla.
Uciekal laweta, troje nastolatkow nie zyje. Grozi mu 25 lat wiezienia.
Kierujacy laweta nie zatrzymal sie do policyjnej kontroli, wymusil
pierwszenstwo i doprowadzil do zderzenia z seatem. Zginelo troje
nastolatkow. 43-latek uslyszal zarzuty, grozi mu 25 lat wiezienia.
Do wypadku doszlo w poniedzialek wieczorem w miejscowosci Grochowe w pow.
mieleckim. Sledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Mielcu.
Jak poinformowal w srode Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okregowej w
Tarnobrzegu, ktorej podlega mielecka prokuratura, z dotychczasowych ustalen
postepowania wynika, ze Artur C. nie zatrzymal sie do kontroli policyjnej,
mimo wysylanych sygnalow swietlnych i dzwiekowych, i zaczal uciekac przed
policja.
– Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Mielcu podjeli w
miejscowosci Grochowe probe zatrzymania kierowcy pojazdu ciezarowego typu
laweta marki Mercedes, ktorego styl i technika jazdy wskazywaly, ze moze
znajdowac sie pod wplywem alkoholu – przekazal prokurator. W trakcie jazdy
ze znaczna predkoscia, na skrzyzowaniu miejscowosci Trzesn-Grochowe uderzyl
w seata toledo, jadacego prawidlowo droga z pierwszenstwem przejazdu. W
wyniku uderzenia samochod osobowy wypadl z drogi i uderzyl w betonowy slup
energetyczny, ktory zlamal sie i przewrocil na auto. Jadace nim trzy osoby
zginely na miejscu: 19-letnia kobieta, jej 12-letni brat oraz 18-letni
chlopak, obywatel Niemiec.
– Po zderzeniu kierowca lawety opuscil pojazd i kontynuowal ucieczke
pieszo. Po przebiegnieciu okolo 200 metrow zostal zatrzymany przez jednego
z funkcjonariuszy policji – przekazal prokurator Dubiel.
Przeprowadzone na miejscu badanie na zawartosc alkoholu w powietrzu
wydychanym przez kierowce lawety, wykazalo prawie poltora promila. Pobrano
od niego rowniez krew do badan na zawartosc srodkow odurzajacych i
substancji psychotropowych.
Przebadano takze policjantow, ktorzy prowadzili poscig za kierowca lawety.
Byli trzezwi.
Zarzuty, grozba 25 lat wiezienia
Jak poinformowal prokurator Dubiel, 43-letni Artur C. uslyszal zarzuty:
spowodowania w stanie nietrzezwosci wypadku drogowego ze skutkiem
smiertelnym, prowadzenia pojazdu w stanie nietrzezwosci, mimo ze juz zostal
prawomocnie skazany za podobny czyn, a takze niezatrzymania sie do kontroli
drogowej.
W czasie przesluchania Artur C. przyznal sie do tych zarzutow i odmowil
skladania wyjasnien.
Prokuratura postawila mu jeszcze jeden zarzut, niezwiazany z wypadkiem –
kierowania grozb karalnych pozbawienia zycia i naruszenia nietykalnosci
cielesnej czlonka rodziny. Do tego zarzutu mezczyzna sie nie przyznal.
Prokuratura skierowala do sadu wniosek o trzy miesiace aresztu dla
podejrzanego.
Jak dodal prokurator Dubiel, za zarzucane przestepstwa Arturowi C. sad
bedzie mogl wymierzyc laczna kare 25 lat pozbawienia wolnosci.
Dzieci spacerowaly srodkiem rzeki. Policjanci ze Stalowej Woli
(Podkarpackie) patrolowali linie brzegowa Sanu, gdy zauwazyli dwojke dzieci
spacerujacych srodkiem rzeki. Chociaz wody bylo po kolana, rzeka jest w tym
miejscu zdradliwa. Wyprowadzili 11-latka i 11-latke na brzeg. Chlopiec
dostal wtedy nagle drgawek i nie mogl zlapac oddechu. “Sytuacja byla bardzo
niebezpieczna, gdyz rzeka w tym miejscu jest zdradliwa. Wystepuja tam
piaszczyste przykosy, ktore w kazdej chwili moga sie osunac, powodujac
nagle wpadniecie do glebokiej wody. Wzdluz brzegu ustawione sa znaki zakazu
kapieli, swiadczace o istniejacym zagrozeniu” – pisze w komunikacie starszy
aspirant Malgorzata Kania z policji w Stalowej Woli.
W poniedzialek (18 sierpnia) dzielnicowi patrolowali linie brzegowa Sanu,
gdy zauwazyli dwojke dzieci, ktore zanurzone po kolana, chodzily srodkiem
rzeki. Policjanci zdajac sobie sprawe z grozacego im niebezpieczenstwa,
najpierw uzyli sygnalow dzwiekowych, aby zwrocic ich uwage, a nastepnie
wybiegli z radiowozu i poszli w ich kierunku. “Poczatkowo chlopiec i
dziewczynka byli bardzo zdezorientowani i nie wiedzieli, jak maja
bezpiecznie wyjsc z nurtu. Dzieki wskazowkom policjantow udalo im sie
dotrzec na brzeg” – relacjonuje st. asp. Kania. Dodaje, ze 11-latkowie byli
bardzo wystraszeni. “Nagle chlopiec dostal drgawek i nie mogl zlapac
oddechu. Policjanci zaopiekowali sie nimi do czasu przyjazdu zespolu
medycznego. Dzieci zostaly przebadane, na szczescie nie wymagaly
hospitalizacji” – zaznacza policjantka. Dzieci zostaly przekazane przybylym
na miejsce rodzicom. Policja apeluje o rozwage i przestrzeganie
podstawowych zasad, ktore powinny obowiazywac podczas wypoczynku nad woda.
Mieli zbudowac elektrownie. Wycofuja sie z Polski. Koncern jadrowy Korea
Hydro & Nuclear Power (KHNP) potwierdzil, ze zakonczyl dzialalnosc w
Polsce. Wedlug medialnych doniesien na decyzje poludniowokoreanskiej firmy
mogla wplynac ugoda, jaka zawarla z amerykanskim Westinghouse w sporze o
wlasnosc intelektualna. We wtorek prezes KHNP Whang Dzu Ho (Whang Joo-ho)
odpowiadal na pytania deputowanych podczas posiedzenia parlamentarnej
komisji ds. przemyslu.
KHNP wycofuje sie z Polski
– Po objeciu wladzy przez nowy polski rzad (…) kraj zdecydowal o
porzuceniu projektow z udzialem przedsiebiorstw panstwowych (w sektorze
energetyki jadrowej – red.) (…) i dlatego wycofalismy stamtad nasza
dzialalnosc – powiedzial Whang, cytowany przez agencje Yonhap. Wedlug
mediow biuro firmy w Polsce nie zostalo jeszcze zamkniete.
W Polsce KHNP wraz z PGE Polska Grupa Energetyczna i ZE PAK mial wybudowac
dwa reaktory w Koninie-Patnowie. Miala to byc druga elektrownia atomowa w
Polsce, po planowanej silowni w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino na Pomorzu.
Media w Korei Poludniowej zwrocily uwage, ze od stycznia, kiedy ogloszono
zawarcie ugody miedzy KHNP i Korea Electric Power Corporation (KEPCO) a
Westinghouse, KHNP wycofal sie z przetargow na elektrownie jadrowe w
Szwecji, Slowenii i Holandii. Szczegoly porozumienia nie sa znane.
Amerykanskie konsorcjum Westinghouse w 2022 r. zarzucilo
poludniowokoreanskiej firmie naruszenie jej praw wlasnosci intelektualnej
(IP), twierdzac, ze przedstawione przez KHNP projekty reaktorow APR1000 i
APR1400 wykorzystuja licencjonowana technologie Westinghouse.
Jak podal portal Chosun Biz, ogloszona w styczniu ugoda przewidywala z
jednej strony, ze KHNP bedzie mogl podpisac finalny kontrakt o szacunkowej
wartosci 26 bln wonow (ok. 18,7 mld USD) na budowe dwoch blokow
energetycznych w Czechach, a z drugiej, ze Westinghouse zablokuje KHNP i
KEPCO droge do wejscia na rynki Ameryki Polnocnej, Europy (z wyjatkiem
Czech), Wielkiej Brytanii i Ukrainy. Ten sam portal podaje, ze porozumienie
– majace obowiazywac przez 50 lat – wzbudzilo powazne zaniepokojenie
parlamentu Korei Pld. Krytycy okreslaja je jako upokarzajace, zarzucajac
rodzimej firmie utrate konkurencyjnosci eksportowej i przywodztwa
technologicznego w dziedzinie energetyki jadrowej.
Prezes KHNP na posiedzeniu parlamentarnej komisji zostal zapytany, czy jego
zdaniem umowa z Westinghouse byla sprawiedliwa, i odpowiedzial: – Jako
strona akceptujaca warunki, nie moge powiedziec, ze byla sprawiedliwa.
Odmowil potwierdzenia szczegolow umowy, powolujac sie na klauzule
poufnosci. We wtorek biuro prezydenta Korei Poludniowej poinformowalo, ze
zlecilo Ministerstwu Handlu, Przemyslu i Energii sprawdzenie, czy
porozumienie zawarto zgodnie z nalezyta starannoscia.
Labubu globalnym hitem. Potezne wzrosty, miliardowe wplywy. Pop Mart,
chinski producent zabawek kolekcjonerskich, w tym popularnej figurki
Labubu, spodziewa sie przychodu w wysokosci 30 miliardow juanow (ponad 4
mld dol.) jeszcze w tym roku. Prezes Wang Ning podal, ze to wynik znacznie
przewyzszajacy pierwotny cel – 20 miliardow juanow. Zalozyciel spolki mowil
o planach rozwoju podczas spotkania z analitykami, dzien po ogloszeniu
rekordowych wynikow finansowych za pierwsze polrocze. Zysk netto wzrosl o
blisko 400 proc., glownie dzieki rosnacemu popytowi na rynkach
zagranicznych. Firma zapowiedziala ekspansje na rynkach wschodzacych, m.in.
w regionie Bliskiego Wschodu, Europy Srodkowej oraz Ameryki Srodkowej i
Poludniowej. Wciaz widzimy duzy potencjal wzrostu poza Chinami – powiedzial
Wang. Dodal, ze w tym roku sprzedaz w Ameryce Polnocnej i regionie Azji i
Pacyfiku dorowna wynikom z Chin w 2024 r. W Stanach Zjednoczonych Pop Mart
prowadzi obecnie okolo 40 sklepow. Do konca roku planuje otwarcie kolejnych
10 placowek. W ciagu najblizszych dwoch lat firma chce przyspieszyc tempo
ekspansji na tym rynku. Pop Mart specjalizuje sie w produkcji zabawek
kolekcjonerskich, czesto tworzonych we wspolpracy z artystami. Produkty
sprzedawane sa w tzw. blind boxach – opakowaniach, ktorych zawartosc
pozostaje niespodzianka. Cena jednej paczki wynosi od 10 do 20 dolarow.
Jedna z najpopularniejszych postaci Pop Mart jest Labubu – figurka z serii
“The Monsters” zaprojektowana przez Kasinga Lunga. Dotychczas
wykorzystywana glownie jako ozdoba torebek, od tego tygodnia dostepna
bedzie takze w wersji mini, przeznaczonej do zawieszenia na telefonie.
W pierwszym polroczu seria “The Monsters” wygenerowala 4,81 miliarda juanow
przychodu, co stanowilo 34,7 proc. calkowitej sprzedazy. Cztery inne serie,
w tym “Molly” i “Crybaby”, przekroczyly prog 1 mld juanow. Spodziewamy sie
dalszego wzrostu dzieki nowym edycjom i uzupelnianiu zapasow. Mimo to akcje
wydaja sie przewartosciowane, a ryzyko biznesowe jest wysokie – ocenil
analityk Morningstar Jeff Zhang.
Od poczatku roku wartosc akcji Pop Mart wzrosla o ponad 230 proc. Firma
stala sie bardziej wartosciowa niz Mattel – producent Barbie – oraz Sanrio,
wlasciciel marki Hello Kitty. Pop Mart planuje budowe wlasnego imperium
rozrywkowego. Firma widzi potencjal w wykorzystaniu swoich postaci w
filmach animowanych i parkach tematycznych.
SPORT
Niesamowity final US Open Swiatek! Decydowal super tie-break. Tym razem
sensacji nie bylo. Iga Swiatek i Casper Ruud mimo rozpoczecia finalu miksta
US Open od stanu 0:3 znow walczyli do konca i wyszli z opresji, gdy w 2.
secie byli o dwie pilki od porazki. W meczu z broniacymi tytulu Sara Errani
i Andrea Vavassorim za duzo jednak mieli kosztownych bledow. Przegrali z
wloskimi tenisistami we wzbudzajacej kontrowersje formule tegorocznych
zmagan w tej konkurencji 3:6, 7:5, 6-10. Nieco ponad miesiac temu Iga
Swiatek niespodziewanie wygrala Wimbledon, zdobywajac szosty w karierze
tytul wielkoszlemowy. W srode stanela przed szansa na dolozenie kolejnego,
ale pierwszego w innej konkurencji niz singiel. Dotychczasowej swietnej
skutecznosci w spotkaniach o taka stawke (6/6 w singlu i 0/1 w deblu) nie
udalo jej sie utrzymac, ale i tak ogolem ma duze powody do zadowolenia,
patrzac na ostatnie szalone tygodnie. To byla porcja fenomenalnego tenisa.
Prosze, zostaw go troche na miksta – apelowal zartobliwie do Polki Casper
Ruud, gratulujac jej w mediach spolecznosciowym w polowie lipca triumfu w
Wimbledonie.
A ta sie wtedy nie zatrzymala, bo w ostatni poniedzialek dorzucila
zwyciestwo w Cincinnati, by juz kilkanascie godzin pozniej przystapic do
rywalizacji mikstow w Nowym Jorku. I w niej z pomoca Norwega w dwa dni
zapewnila sobie skompletowanie wystepow w finale wielkoszlemowym we
wszystkich trzech konkurencjach (do finalu debla dotarla w Roland Garros
2021).
A jeszcze dwie godziny temu wydawalo sie, ze mecz o tytul w grze mieszanej
obejrzy jedynie w roli widza. Bo ona i Ruud w polfinale z najwyzej
rozstawionymi Amerykanka Jessica Pegula i Brytyjczykiem Jackiem Draperem
wygrali 3:5, 5:3, 10-8, choc byli wczesniej dwa gemy od porazki w dwoch
setach, a w super tie-breaku przegrywali juz 4-8. W bardzo trudnym
polozeniu byli tez na poczatku pierwszego seta finalu, ktory zaczeli od
stanu 0:3. Juz w pierwszej akcji Polka i Norweg wstrzymali oddech, ale
okazalo sie, ze nieco zwariowane zagranie Ruuda trafilo w linie. Kilka
minut pozniej jednak trzykrotny finalista wielkoszlemowy w singlu zakrywal
twarz po bledzie – przepuscil wtedy dobra pilke zagrana przez Vavassoriego.
Potem nieraz dwoil sie i troil, jakby chcial sie zrehabilitowac, ale nie
przynosilo to zawsze dobrych efektow.
– Musi bardziej zaufac Idze – ocenial komentator Eurosportu Lech Sidor.
Swiatek i jej partner usmiechneli sie szeroko po efektownej akcji, ktora
zaliczyli zbiorowo w piatym gemie, potem jeszcze kilka razy pokazali, ze
ich wielkim atutem sa potezne forhendy. Ale im blizej konca tej partii
bylo, tym czesciej oboje sie zbytnio spieszyli i popelniali bledy. Polka w
osmym gemie najpierw zaliczyla trzy zepsute serwisy z rzedu, a potem
jeszcze zepsula pilke w wymianie, a po niej zla na siebie cos krzyknela i
odwrocila sie. Errani i Vavassori to jedyni specjalisci od gry podwojnej w
tegorocznym mikscie w US Open, co jest efektem zmienionej formuly
wprowadzonej przez organizatorow. Ta, faworyzujaca singlistow, na ktorych
udziale gospodarzom bardzo zalezalo, wywolala oburzenie deblistow.
– Gramy dla wszystkich deblistow, ktorzy nie mogli tu rywalizowac.
Probujemy dawac z siebie wszystko – deklarowal wloski duet juz po pierwszym
meczu zmodyfikowanych zmagan mikstow w Nowym Jorku.
Poza ubieglorocznym US Open razem wygrali tez w tym roku Roland Garros. A
38-letnia Errani do tego ma na koncie szesc tytulow wielkoszlemowych w
deblu. I ta roznica doswiadczenia w grze podwojnej byla bardzo widoczna w
srodowym finale.
W drugim secie Swiatek i Ruud poczatkowo utrzymali sie w walce “gem za gem”
do stanu 3:3. Majacy problemy z lewa noga Vavassori poprosil nieco
wczesniej o przerwe medyczna, a po powrocie on i jego partnerka dominowali
juz tylko chwile. Wloch mial coraz wieksze problemy fizyczne, a
popelniajacy wczesniej znow sporo bledow Polka i Norweg uspokoili swoje
poczynania, doprowadzajac do super tie-breaka. W nim zaliczyli deja vu, bo
jak w polfinale przegrywali 0-3 i 4-8, ale drugi raz z tych opresji nie
wyszli. Faworyci wykorzystali druga pilke meczowa. Tym samym jedynym
Polakiem, ktory ma na koncie tytuly wielkoszlemowe w mikscie, pozostaje Jan
Zielinski. Ten w parze z Tajwanka Su-wei Hsieh w poprzednim sezonie wygral
Australian Open i Wimbledon. A Swiatek powalczy, by powetowac sobie ten
przegrany final nowojorskim triumfem w singlu.
Kuriozalne sceny w I lidze. Sedzia podszedl do monitora VAR i zdebial. W
srode rozegrano kolejne dwa mecze szostej kolejki I ligi. Szczegolnie
ciekawie zapowiadalo sie derbowe starcie Chrobry Glogow – Slask Wroclaw.
Bylym wicemistrzom Polski udalo sie wygrac 2:1. Chrobremu nie pomogl nawet
karny, ktorego – z pewnymi problemami – arbiter podyktowal po analizie VAR.
W drugim meczu Polonia Bytom podejmowala Pogon Grodzisk Mazowiecki.
Gospodarze wygrali to spotkanie 3:0. Pogon Grodzisk Mazowiecki
niespodziewanie dobrze zaczela sezon. Podopieczni Piotra Stokowca zdobyli
10 punktow w pierwszych pieciu meczach i znajduja sie w strefie barazowej.
Wobec Slaska oczekiwania sa duzo wieksze – kibice licza na szybki powrot do
Ekstraklasy. Do tej pory wroclawianie grali nieprzekonujaco. W poprzedniej
kolejce byli bardzo blisko porazki z Odra Opole, ale w samej koncowce udalo
im sie wywalczyc remis. Wroclawianie byli faworytami dzisiejszego
spotkania, ale to Chrobry Glogow mogl pierwszy wyjsc na prowadzenie. Na
poczatku spotkania Mateusz Bartolewski – jeszcze niedawno pilkarz Slaska –
zdecydowal sie na uderzenie przewrotka, ale strzelil obok bramki. W 27.
minucie duzy blad popelnili zawodnicy Chrobrego Kamil Grzelak i Myroslav
Mazur – zaden z nich nie przecial pilki wykopanej przez Serafina Szote. Do
futbolowki dobiegl Damian Warchol i strzelil bramke na 1:0. Cztery minuty
pozniej moglo byc 1:1, ale swietnie interweniowal Michal Szromnik, ktory
odbil pilke na poprzeczke.
Tuz przed koncem pierwszej polowy Slask strzelil gola na 2:0. Znow swietnie
odnalazl sie Damian Warchol, ktory zgubil obroncow i zdobyl bramke glowa.
Chwile pozniej mogl strzelic na 3:0, ale tym razem dobrze interweniowal
bramkarz Chrobrego Glogow. Na przerwe wroclawianie schodzili w bardzo
dobrych humorach, co po pierwszych minutach wcale nie bylo takie oczywiste.
Juz na poczatku drugiej polowy Slask mogl podwyzszyc prowadzenie, ale
swietnie spisywal sie Dawid Arndt, ktory w 47. minucie obronil najpierw
strzal Guercio, a nastepnie dobitke Warchola z kilku metrow.
W 67. minucie znow duze zagrozenie stworzyl Mateusz Bartolewski. Jego
uderzenie odbilo sie od lokcia Tomasso Guercio. Sedzia poczatkowo nie
podyktowal rzutu karnego, ale zdecydowal sie na to po analizie VAR – ta
trwala zreszta dosc dlugo, bo arbitrzy odpowiedzialni za system VAR…
poczatkowo nie potrafili znalezc sytuacji, ktora mial analizowac sedzia
glowny. Jedenastke wykorzystal Myroslav Mazur i Slask wygrywal juz tylko
2:1. Chrobry walczyl o drugiego gola, ale gospodarzom ciagle czegos
brakowalo. Ostatecznie wroclawianie nie dali sie zaskoczyc i wygrali 2:1.
To zwyciestwo oznacza awans Slaska na trzecie miejsce w tabeli – do drugiej
Wieczystej Krakow podopieczni Ante Simundzy traca dwa punkty.
Wpadka Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Pilkarze Piotra Stokowca przegrali z
Polonia Bytom
W tym samym czasie odbywal sie tez mecz Polonia Bytom – Pogon Grodzisk
Mazowiecki. Gospodarze dosc niespodziewanie – wczesniej przegrali trzy
mecze z rzedu – wyszli na prowadzenie juz w trzeciej minucie spotkania.
Pilke do siatki z najblizszej odleglosci skierowal Konrad Andrzejczak,
ktory wykonczyl ladna, kombinacyjna akcje swoich kolegow z zespolu. Do
przerwy wynik sie nie zmienil. W drugiej polowie gospodarzom zalezalo
przede wszystkim na utrzymaniu korzystnego wyniku, a Pogon nie miala
wiekszego pomyslu na doprowadzenie do wyrownania. Dlugo wydawalo sie, ze
juz nic sie nie zmieni, ale w 80. minucie Polonia strzelila bramke na 2:0.
Gola zdobyl Tomasz Gajda, bo nikt nie przecial jego dosrodkowania z rzutu
wolnego. Szybko okazalo sie, ze nie byl to najwiekszy blad zespolu gosci w
tym meczu. W 91. minucie kapitan Pogoni Damian Jaron stracil pilke we
wlasnym polu karnym – Oliwier Kwiatkowskiwykorzystal te sytuacje i trafil
na 3:0. Gospodarze osiagneli wiec swoj cel i odniesli pewne zwyciestwo. Ten
wynik dal im awans na 6. miejsce w tabeli.
DETEKTYW
Okrutnik
z widlami
Mariusz GADOMSKI
Powod bestialskiego morderstwa byl blahy. Kobieta
obmawiala sprawce przed sasiadami. Postanowil
sie na niej zemscic. Chwycil widly i ja zmasa-
krowal. Na ciele denatki naliczono w trakcie
sekcji zwlok 13 uderzen zadanych trzonkiem
i ostrymi elementami widel – takich, jakie
sa uzywane przez rolnikow do rozrzuca-
nia obornika. Lista obrazen, kto-
zgonu byla bardzo
dluga: zlamania kosci
w obrebie twarzo-
czaszki, w tym trzy rany tlu-
czone okolicy potylicznej, pek-
niecie kosci potylicznej, wylewy
krwawe podpajeczynowkowe na
lewej polkuli mozgu, zmiazdze-
nie tkanki podskornej i miesni
okolicy barkowej i nadlopatko-
wej, i wiele, wiele innych.
Nie sadzcie byscie
nie byli sadzeni
Ofiara i jej kat pocho-
dzili z miejscowosci
Gosciewicz w powie-
cie garwolinskim. Ich pose-
sje dzielila kilkunastometrowa
odleglosc. 87-letnia Waleria O.
byla wdowa, miala dwoch synow.
Starszy, Witold mieszkal z matka,
zas mlodszy Slawomir na Slasku
z zona i dziecmi. Sporadycznie
odwiedzal rodzine w Gosciewiczu,
przewaznie, gdy byl na urlopie.
Waleria O. utrzymywala sie ze
skromnej wdowiej emerytury.
47-letni Leslaw R. nie mial
nikogo bliskiego. Mieszkal sam,
kilka lat wczesniej jego siostra
popelnila samobojstwo. Bardzo
przezywal jej smierc. Zarabial
na zycie dorywczymi praca-
mi fizycznymi. Mezczyzna byl
porywczy, szczegolnie gdy wypil,
co zdarzalo mu sie dosc czesto.
Policja kilkakrotnie interwenio-
wala w sprawie burd z jego udzia-
lem. Na razie konczylo sie tylko
na ostrzezeniach. Leslaw R. mial
wiec czysta kartoteke, co w sadzie
przewaznie jest traktowane jako
okolicznosc lagodzaca.
Jedna z osob, ktora uwazala,
ze Leslawowi R. trzeba pomoc
zamiast wytykac go palcami,
ze pijak, byla jego sasiadka
Waleria O. Oburzala sie, gdy
w sklepie albo po mszy w koscie-
le ludzie plotkowali na temat
pijanstwa sasiada.
– Jak wam nie wstyd! Sami
swieci nie jestescie!
– Prawda jest taka, ze to
alkoholik, ktory zmarnowal sobie
zycie. Po co pani go broni?
– Nie sadzcie, abyscie i wy
nie byli sadzeni! – replikowala
Waleria O. cytatem z Ewangelii
swietego Mateusza.
Pani Waleria do tego stop-
nia zyla w dobrej komitywie
z Leslawem R., ze powierzala
mu rozne prace w gospodar-
stwie. A to wegla jej do piwnicy
naznosil, to zamek w drzwiach
do oborki naoliwil, to znow
wykosil trawnik przed domem.
– I po co mama go brala?
Sam moglbym to zrobic lepiej
niz on – syn Witold robil jej
wymowki.
– Z biodrem masz problemy,
wiec nie chcialam cie meczyc –
odpierala pretensje.
– Duzo mu mama zaplacila?
Waleria machala reka.
Przeciez nie zbankrutuje przez
pare zlotych. Nie przyjmowala
do wiadomosci, ze sasiad wyda
na wodke wszystko, co zarobil
i przez nia znowu bedzie szalal
i uprzykrzal innym zycie.
Leslaw R. zawsze solidnie
wykonywal prace, ktore powie-
rzyla mu sasiadka. Nigdy nie
zadal dodatkowej zaplaty, zado-
walal sie tym, co dostawal, trak-
towal kobiete z szacunkiem.
Pewnego razu ich dobrosa-
siedzkie stosunki bezpowrot-
nie sie skonczyly. Slawomir O.
dokladnie pamieta dzien, w kto-
rym Leslaw R. poroznil sie z jego
matka, bo byl przy tym. To sie
wydarzylo latem 2013 roku.
Poszlo w sumie o drobiazg.
Sama sobie maluj!
Waleria O. zaangazo-
wala mezczyzne do
remontu mieszkania.
Konkretnie zatrudnila go do
odmalowania kuchni, obiecujac,
ze solidnie mu zaplaci. Leslaw R.
ochoczo zabral sie za robote.
Jednego dnia zeskrobal ze scian
stara warstwe farby, a nazajutrz
rano mial ja pomalowac. Sasiad
dlugo jednak nie przychodzil.
W zwiazku z tym kobieta i jej
mlodszy syn, ktory akurat do
niej przyjechal ze Slaska, chwy-
cili za pedzle
Leslaw R. zjawil sie, gdy
polowa kuchni byla juz odno-
wiona. Byl “pod dobra data”
i wyrazil niezadowolenie, ze
gospodyni i jej syn wyreczyli
go w pracy.
– Po co zes mi zawracala glo-
we, stracilem tylko czas – zwro-
cil sie ze zloscia do Walerii O.
– Ale miales byc rano, a jest
juz poludnie. Jak dlugo mialam
czekac na ciebie?
– Tyle, ile trzeba…
Gdy kazala mu brac sie do
roboty, ostro odpowiedzial, ze
w takiej sytuacji nie ruszy pal-
cem, niech sobie sama malu-
je. Ale zazadal zaplaty, ktorej
wzburzona kobieta odmowila.
Zaczal jej ublizac. Wyzywal
ja od chytrych, smierdzacych
staruch, ktora marnie skonczy.
Slawomir O. nie mogl tego slu-
chac i wyprosil z domu pijane-
go sasiada. Leslaw R. obrocil sie
na piecie, wychodzac trzasnal
drzwiami. Idac przez podworko,
kopnal deske.
Od tego czasu stosunki
pomiedzy nimi pogorszyly sie.
Nie odzywali sie do siebie. Ta
sama Waleria O., ktora bronila
Leslawa R., teraz skarzyla sie do
innych na zachowanie mezczy-
zny w stosunku do niej i jej syna.
Mowila, ze mial ja wyzywac,
zniszczyc warzywa w przydo-
mowym ogrodzie i zabic jakies
zwierzatko. Czy to wszystko
bylo prawda, czy tez seniorke
zanadto ponosila fantazja, nie
wiadomo. Jej starszy syn nie
potwierdzal zniszczen dokona-
nych przez sasiada. Przyznawal
tylko, ze obawial sie Leslawa R.,
gdyz ten mial grozic, ze zabije
jego i matke.
Mijaly miesiace, Waleria O.
i Leslaw R. spogladali na sie-
bie z coraz wieksza wrogoscia.
Mezczyzna mijajac staruszke
mial w ustach przeklenstwa. Nie
wydawalo sie jednak, ze zacznie
realizowac grozby.
– Myslelismy, ze az takim
wariatem nie jest, zeby dobro-
wolnie pchac sie do wiezienia.
Przeciez gdyby zrobil jej cos zle-
go, milicja od razu by go zgar-
nela. Zreszta i pani Waleria nie
traktowala zbyt powaznie jego
5/2025 59Pod wplywem
pogrozek – mowili miejscowi
i z gorycza dodawali: – Niestety,
nie docenialismy go”
Jednak Leslaw R. byl msci-
wy i pamietliwy. Dlugo cho-
wal urazy. Nigdy nie wybaczal.
Tego nikt niestety nie wzial pod
uwage.
Mialem zamiar
wyjasnic
nieporozumienie
20 grudnia 2014 roku
ludzie byli zajeci
przygotowaniami
do swiat. Tego dnia Leslaw R.
kupil w sklepie wodke. Okolo
godziny 17 odwiedzil niejakie-
go Edmunda J., ktory nie pogar-
dzil flaszka. Obaj mezczyzni
przez kilka godzin spozywali
alkohol w duzych ilosciach.
Po godzinie 2 w nocy mocno
nietrzezwy Leslaw R. pozegnal
sasiada, ktory byl w jeszcze gor-
szym stanie i wrocil do siebie.
Zamierzal polozyc sie spac, lecz
przypomnial sobie, ze nie nakar-
mil zwierzat gospodarskich. Gdy
wykonywal obrzadek, sennosc
go opuscila. Nagle wpadl na
pomysl odwiedzenia Walerii O.
– Mialem zamiar wyjasnic
nieporozumienie z nia, o niczym
innym nie myslalem, gdy do niej
szedlem – wyjasnial pozniej na
przesluchaniu.
– W srodku nocy? – pro-
kurator nie uwierzyl w prymi-
tywna, napredce skonstruowana
bajeczke.
Tym bardziej, ze mezczyzna
zabral ze soba widly… Po co je
wzial, skoro chcial tylko poroz-
mawiac, nie potrafil wytluma-
czyc. Faktem jest, ze zachowa-
nie Leslawa R. po wejsciu na
teren posesji sasiadki w niczym
nie przypominalo odwiedzin
w celach pokojowych. Jak tylko
sie tam pojawil, chwycil kamien
i rzucil nim w okno mieszkania,
wybijajac szybe. Skaleczyl sie
odlamkiem szkla w lewa reke.
Halas zbudzil gospodynie i jej
syna. Waleria O., zorientowaw-
szy sie, ze nocnym intruzem jest
Leslaw R., zaczela go obrzucac
wulgarnymi wyzwiskami. Nie
60
sluchala Witolda O., ktory
prosil matke, zeby nie zaogniac
sytuacji.
– Dajmy sobie spokoj, on jest
pijany, moze zaraz sobie pojdzie
– mowil.
Ale Waleria O. nie dala sie
przekonac. Wyszla na zewnatrz
domu. Natomiast jej syn
schronil sie w drugim pokoju,
zamknawszy drzwi na klucz.
Gospodyni w najwyzszym
stopniu wzburzona podeszla do
Leslawa R. i kazala mu natych-
miast wynosic sie z jej pose-
sji. W przeciwnym wypadku
wezwie policje. Pijany sasiad nie
wystraszyl sie pogrozek kobiety.
– Wzywaj sobie kogo chcesz,
nawet Pana Boga, a ja bede tu
stal, bo tak mi sie podoba –
mowil kpiacym tonem potrzasa-
jac trzymanymi w reku widlami.
– Tak? Ano zobaczymy czy
bedziesz taki odwazny… – sta-
ruszka nie dawala za wygrana.
Gdy staruszka zrobila krok
w strone mieszkania, mezczy-
zna ruszyl za nia. Widzac,
ze Waleria pod-
niosla sluchaw-
ke telefonu sta-
cjonarnego, by
zadzwonic na
policje (komor-
ki nie miala),
odepchnal kobiete. Uszkodzil
instalacje telefoniczna i rozbil
aparat rzuciwszy nim o podloge.
– I jak teraz wezwiesz gliny,
starucho? – zapytal.
Wykrzywil wargi w okrut-
nym usmiechu. Kobieta wybie-
gla na podworze, ale dogonil ja
i zaatakowal trzymanymi w reku
widlami. Z duza sila zadawal jej
uderzenia i rany klute zarowno
wtedy, gdy znajdowala sie ona
w pozycji lezacej, jak i stojacej.
Waleria O. poczatkowo probo-
wala sie bronic. Zaslaniala sie
rekami, robila uniki, wkrotce
jednak zabraklo jej sil. Nie mia-
la szans z rozszalalym oprawca,
mlodszym od niej o 40 lat. Gdy
upadla, a on nadal ja katowal,
juz tylko jeczala z bolu. Z kazda
sekunda ulatywalo z niej zycie.
Gdy Leslaw R. zorientowal sie,
ze kobieta jest martwa, zostawil ja
w kaluzy krwi, otarl pot z czola
i wyszedl. Porzucil na podwor-
ku narzedzie zbrodni. Wrocil do
domu i polozyl sie spac.
5/2025Pod wplywem
Nie pamietal czy zabil
Dopiero gdy Leslaw R.
wyszedl z mieszka-
nia, Witold O. opuscil
pomieszczenie, gdzie przebywal,
gdy jego matka umierala pod
uderzeniami widel.
– Siedzialem tam w oba-
wie o wlasne bezpieczenstwo.
Nie mialem odwagi przeciw-
stawic sie mu – wyjasnil swoje
postepowanie.
Mezczyzna nie uslyszal
zarzutow nieudzielenia pomocy.
Czy jednak bedzie mial spokojne
sumienie po tym, kiedy siedzial
jak mysz pod miotla w czasie,
gdy jego matka umierala? Coz,
rozstrzyganie takich dylema-
tow nie lezy w kompetencji
organow scigania i wymiaru
sprawiedliwosci.
Byla godzina 4 rano, gdy
Witold O. poinformowal miesz-
kancow wsi, ze jego matka nie
zyje. Powiedzial, ze zabil ja
Leslaw R. Kilka osob udalo sie
na posesje kobiety i stwierdziw-
szy, ze faktycznie zostala zamor-
dowana, powiadomili policje.
Lekarz stwierdzil zgon Walerii O.
Przeprowadzona kilka dni
pozniej sekcja zwlok wykaza-
la, ze 87-letnia kobieta zmarla
w nastepstwie obrazen dozna-
nych po pobiciu. Bezposrednia
przyczyna smierci byly obra-
zenia czaszkowo-mozgowe
w postaci zlamania kosci czasz-
ki, stluczenia tkanki mozgowej
oraz wynaczynienia krwi do
przestrzeni podoponowych i do
ukladu komorowego mozgu.
Policja zatrzymala Leslawa R.
Z uwagi na stan nietrzezwosci
mezczyzny, zostal przeslucha-
ny kilkanascie godzin pozniej.
Na pytanie czy zabil Walerie O.
odpowiedzial, ze nie pamieta co
robil feralnej nocy, bo byl pija-
ny. Przyznal, ze spozywal alko-
hol wspolnie z Edmundem J.
Jednakze nie pamieta tego,
o ktorej wrocil do domu oraz
tego, co pozniej z nim sie dzialo.
Rano przyszla po niego policja
i zostal zatrzymany.
Zeznanie obciazajace Le-
slawa R. zlozyl Witold O. Na
ze ukladaly sie raczej dobrze.
Jednak wspominal o dwoch zda-
rzeniach, kiedy sasiadka miala
wzywac policje z powodu jego
zachowania. Jedno z takich zda-
rzen mialo miec miejsce w obec-
nosci starszego syna kobiety.
– Policja owszem przyje-
chala, ale uznala, ze nie bylo
potrzeby zatrzymywania mnie.
Ani razu nie bylem zatrzymywa-
ny. Moja sasiadka troche prze-
sadzala – powiedzial w trakcie
kolejnego przesluchania.
Dodal, ze ludzie niesprawie-
dliwie go oceniaja z powodu
naduzywania przez niego alko-
holu. Przyznal sie, ze za duzo
pije, bo ciagle nie moze dojsc
do rownowagi psychicznej po
samobojstwie siostry. Po pijane-
mu zdarzaja mu sie agresywne
zachowania. Byc moze w zapal-
czywosci zadal Walerii O.
uderzenia widlami, co przyczy-
nilo sie do jej smierci, jednak
nie moze tego potwierdzic. Byl
pijany i urwal mu sie film.
Nikt go nie zastraszal
trzonku widel porzuconych
przez sprawce stwierdzono jego
odciski palcow. Prokuratura
postawila Leslawowi R. zarzut
zabojstwa Walerii O. Sad zasto-
sowal wobec niego srodek zapo-
biegawczy w postaci tymczaso-
wego aresztu. W toku dalszego
postepowania podejrzany “przy-
pomnial sobie”, ze poszedl do
sasiadki, zeby wyjasnic niepo-
rozumienia, jakie miedzy nimi
byly. Jednak pamiec wrocila
mu tylko do momentu, kiedy
postanowil odwiedzic sasiadke.
Co sie wydarzylo, gdy przyszedl
do niej, w dalszym ciagu nie
pamietal.
– Wychodzi na to, ze moglem
ja zabic. Nie, zebym zaprzeczal,
ze nie zrobilem tego. Chcialbym
przyznac sie do morderstwa, ale
nie moge, bo nie pamietam, co sie
wtedy stalo – mowil w sledztwie.
Odnoszac sie do swoich kon-
taktow z Waleria O. stwierdzil,
Wtoku postepowania
Leslaw R. podda-
ny zostal obserwa-
cji sadowo-psychiatrycznej.
W swojej opinii biegli leka-
rze psychiatrzy nie stwierdzili
u mezczyzny objawow choro-
by psychicznej ani uposledze-
nia umyslowego. Rozpoznali
u niego przewlekla reakcje
sytuacyjna. Ich zdaniem ten
stan psychiczny Leslawa R.
w odniesieniu do zarzucanego
mu czynu nie znosil ani nie
ograniczal w stopniu znacznym
jego zdolnosci rozpoznania zna-
czenia czynu, ani zdolnosci do
kierowania swoim postepowa-
niem. W konkluzji – mogl on
odpowiadac za zabojstwo przed
sadem.
Ostatecznie Leslaw R. przy-
znal sie w sledztwie do winy.
Zabil sasiadke, bo jak stwier-
dzil, obmawiala go przed ludz-
mi. Wygadywala o nim rzeczy,
ktore, jego zdaniem, byly klam-
stwem. Poszedl do niej, zeby sie
z nia rozprawic. Prokuratura
5/2025 61Pod wplywem
skierowala do Sadu Okregowego
w Siedlcach akt oskarzenia prze-
ciwko mezczyznie. Leslawowi R.
grozilo dozywocie. Jednakze
na rozprawie mezczyzna zno-
wu utrzymywal, ze niczego nie
pamieta. Dlaczego wiec w sledz-
twie przyznal sie do morder-
stwa? Oskarzony powiedzial,
ze zmusila go do tego policja.
– Bylem zastraszany przez
funkcjonariuszy, ktorzy mnie
przesluchiwali – wyjasnil.
Oskarzenie policji o stoso-
wanie niedozwolonych form
nacisku brzmialoby sensacyjnie,
gdyby nie to, ze wielu przestep-
cow, znajdujacych sie w bezna-
dziejnej sytuacji, gra ta karta. Nie
sa na tyle naiwni, aby wierzyc,
ze sad im uwierzy i ich unie-
winni, ale licza, ze cos tam jed-
nak zyskaja. Bo przeciez trzeba
62
zbadac sprawe, proces przez to
sie przedluza a czas dziala na
korzysc oskarzonego. Cytujac
Marie Rodziewiczowne – miedzy
ustami a brzegiem pucharu wiele
jeszcze zdarzyc sie moze.
Oczywiscie zdarza sie,
ze policjanci, chcac szybko
zamknac dochodzenie, omi-
jaja obowiazujace procedury.
Przewaznie jednak oskarzenia
o zastraszanie czy stosowanie
przemocy sa wyssanymi z palca
bredniami nie popartymi zadny-
mi dowodami. W tym przypad-
ku tak wlasnie bylo.
W ocenie sadu wyjasnienia
oskarzonego, w ktorych nie
przyznal sie do popelnienia
zarzuconego mu aktem oskar-
zenia czynu nie mogly byc
uznane za wiarygodne. Nalezy
oceniac je tylko i wylacznie jako
nieudolna probe odsuniecia od
siebie odpowiedzialnosci za to,
co sie stalo lub przynajmniej
znacznego jej zlagodzenia.
Nie mozna mu rowniez wie-
rzyc, ze nie pamieta popelnione-
go zabojstwa, bo byl pijany. Fakt,
krytycznej nocy wypil z sasiadem
sporo, lecz zdaniem sadu stan
nietrzezwosci oskarzonego nie
mial wiekszego wplywu na moz-
liwosci zapamietywania i odtwa-
rzania przez niego zdarzen, ktore
mialy miejsce w nocy przed jego
zatrzymaniem. Analiza sklada-
nych przez niego wyjasnien jed-
noznacznie wskazywala na to,
ze podnoszony przez niego brak
pamieci jest scisle wybiorczy
i dotyczy tylko tego, co dzialo sie
z nim po nakarmieniu zwierzat.
Pamietal doskonale to, co bylo
wczesniej gdyz te okolicznosci
nie wiazaly sie dla niego z nega-
tywnymi konsekwencjami.
W ocenie sadu taka posta-
wa oskarzonego miala na celu
unikniecie przez niego odpo-
wiedzialnosci karnej. Miala
stworzyc przekonanie, ze nie
byl on swiadomy tego, co zrobil
z uwagi na spozyty w nadmia-
rze alkohol. Dokonujac wymiaru
kary sad w pierwszej kolejnosci
jako okolicznosci obciazajace
przyjal to, ze oskarzony dopuscil
sie najciezszej zbrodni wymie-
nionej w kodeksie karnym.
Zaatakowal widlami bezbron-
na osobe w podeszlym wieku,
byl w stosunku do ofiary bardzo
brutalny oraz dzialal praktycz-
nie bez powodu i pod wplywem
alkoholu. Jako okolicznosci
lagodzace przyjeto dotychcza-
sowa niekaralnosc oskarzonego
i pozytywna (?) opinie w miej-
scu zamieszkania. Dodatkowo
sad wzial pod uwage wplyw na
stan psychiczny mezczyzny po
samobojczej smierci jego sio-
stry, z ktora wczesniej razem
zamieszkiwal.
Leslaw R. zostal skazany na
15 lat pozbawienia wolnosci.
Wyrok jest prawomocny.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl