DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI Nr 112 (6944) Wtorek, 21 kwietnia 2026 r.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego wtorku 🙂
Ania Iwaniuk
Pogoda: Zapowiada sie dosc pogodny dzien, rano bedzie chlodno, a w ciagu
dnia w wielu regionach pojawi sie sporo slonca, choc miejscami przejsciowo
wzrosnie zachmurzenie. Temperatura od 3 st. C do 14 st. C.
Kursy walut: EUR – 4,24 zl, USD – 3,59 zl, GBP – 4,86 zl, CHF – 4,59 zl
Dowcip
Zona mowi do meza:
– Znowu rozmawiasz przez sen!
– To przynajmniej ktos mnie slucha”
Eksperci z portalu Niebezpiecznik ostrzegli przed nowa kampania phishingowa
wymierzona w administratorow firmowych stron na Facebooku. Atak jest
wyjatkowo wiarygodny, bo zaczyna sie od prawdziwego e-maila z adresu Mety,
nie wpada do spamu i trafia dokladnie na adres przypisany do danego
fanpage’a. Wiadomosc informuje o rzekomej blokadzie strony w ciagu 24
godzin, wiec wyglada jak autentyczne ostrzezenie od Facebooka. Oszusci
wykorzystuja legalny mechanizm Mety, czyli system Business Portfolio, w
ramach ktorego wlasciciel strony rzeczywiscie moze otrzymac prosbe o
potwierdzenie dostepu. Problem polega na tym, ze w tresci takiego maila
mozna umiescic wlasny fragment tekstu i wlasnie ten element stal sie
narzedziem oszustwa. Po kliknieciu linku ofiara trafia na strone ludzaco
podobna do oficjalnego serwisu Mety, z tym samym logo, ukladem i
kolorystyka. Uzytkownik jest tam proszony o wpisanie danych osobowych,
loginu i hasla do konta. Formularz nie ma jednak nic wspolnego z
Facebookiem i przekazuje dane bezposrednio cyberprzestepcom. Po przejeciu
logowania moga oni zdobyc kontrole nad kontem administratora, wszystkimi
powiazanymi fanpage’ami, kontami reklamowymi oraz srodkami finansowymi.
Eksperci ustalili tez, ze domena uzywana w kampanii zostala zarejestrowana
tego samego dnia i ukryta za usluga Cloudflare, co utrudnia jej
identyfikacje i blokade. Na koniec zaapelowali, by ostrzec wszystkich
pracownikow zespolow social media i znajomych prowadzacych fanpage’e, bo
wiele firm moze przez ten atak stracic swoje strony.
Donald Trump poinformowal podczas wiecu Turning Point USA w Phoenix, ze
odnaleziono wiele interesujacych dokumentow dotyczacych UFO i
niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych. Zapowiedzial, ze pierwsze
publikacje maja rozpoczac sie bardzo szybko i ze opinia publiczna wkrotce
bedzie mogla sama ocenic, czy to zjawisko jest prawdziwe. Mowil o tym w
kontekscie wydanego przez siebie w lutym dekretu nakazujacego ujawnienie
dokumentow Pentagonu na temat UFO. Przyznal przy tym, ze sam nie jest
szczegolnie zainteresowany ta tematyka, ale uznal ja za fascynujaca dla
wielu ludzi. W artykule przypomniano, ze specjalny zespol Pentagonu do
badania UAP dziala od 2021 roku, jednak jego dotychczasowe publiczne
raporty nie wykazaly dowodow na technologie pozaziemska. Cala inicjatywa
Trumpa zostala tez przedstawiona jako reakcja na wczesniejsze slowa Baracka
Obamy. Byly prezydent mowil w wywiadzie, ze “kosmici sa prawdziwi”, ale
potem doprecyzowal, ze nie widzial na to zadnych dowodow i chodzilo mu
jedynie o statystyczne prawdopodobienstwo istnienia zycia poza Ziemia.
Trump uznal, ze Obama, mowiac o istotach pozaziemskich, ujawnil informacje
niejawne i popelnil duzy blad. Jednoczesnie sam Trump nie przesadzil, czy
kosmici istnieja. Przyznal tylko, ze wiele osob w to wierzy. Caly przekaz
sprowadza sie wiec do zapowiedzi rychlego ujawnienia dokumentow, ale bez
przedstawienia na razie dowodow potwierdzajacych pozaziemskie pochodzenie
badanych zjawisk.
W Lublinie policjanci zatrzymali 20-latka, ktory po wybiciu szyby wlamal
sie do kiosku piekarniczego przy ulicy Zana. Nie interesowaly go pieniadze
ani wartosciowe przedmioty, bo jego lupem padly ciasta, ktore zaczal jesc
na miejscu. Zdarzenie mialo miejsce w poniedzialek poznym wieczorem. O
wszystkim poinformowal policje pracownik ochrony z sasiedniej firmy, ktory
zauwazyl mezczyzne siedzacego w piekarni. Na miejsce wyslano patrol z IV
Komisariatu Policji, ktory zatrzymal mieszkanca Lublina. Podczas forsowania
zabezpieczen 20-latek zranil sobie rece, dlatego po zatrzymaniu
przewieziono go do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. W czasie dalszych
czynnosci wywiadowcy znalezli przy nim marihuane i mefedron. Na miejscu
przeprowadzono ogledziny z udzialem technika kryminalistyki. Policjanci
ustalili rowniez, ze w chwili zatrzymania mezczyzna byl pijany i mial
prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Zatrzymany tlumaczyl
funkcjonariuszom, ze myslal, iz znajduje sie we wlasnym domu. Ta wersja nie
zwolni go jednak z odpowiedzialnosci. Mezczyzna ma uslyszec zarzuty
kradziezy z wlamaniem, zniszczenia mienia oraz posiadania narkotykow, a za
samo wlamanie grozi mu kara do 10 lat wiezienia.
Wegierskie Narodowe Biuro Wyborcze opublikowalo ostateczne wyniki wyborow
parlamentarnych z 12 kwietnia i potwierdzilo wyrazne zwyciestwo opozycyjnej
partii Tisza. Ugrupowanie Petera Magyara zdobylo 141 mandatow w
199-osobowym jednoizbowym parlamencie, a koalicja Fidesz-KDNP uzyskala 52
mandaty. Szesc miejsc przypadlo skrajnie prawicowej partii Mi Hazank. Wynik
Tiszy okazal sie jeszcze lepszy niz po wczesniejszym przeliczeniu 98
procent glosow, gdy prognozowano jej 138 mandatow, a Fideszowi 55. Ostatnie
do policzenia byly glosy oddane za granica i korespondencyjnie, a caly
proces zakonczono po szesciu dniach. Wiekszosc konstytucyjna na Wegrzech
wynosi 133 mandaty, wiec Tisza uzyskala ja z wyraznym zapasem. Oczekuje
sie, ze nowy rzad zostanie zaprzysiezony w polowie maja. Peter Magyar
napisal, ze pracuje z zespolem nad tym, by partia mogla rozpoczac rzadzenie
i codziennie udowadniac, ze dorasta do zaufania Wegrow oraz potrafi budowac
funkcjonujace i ludzkie panstwo. Po 16 latach rzadow Fidesz Viktora Orbana
stracil wladze. Magyar zapowiedzial polityke bardziej przyjazna wobec Unii
Europejskiej i Ukrainy niz jego poprzednik. Zadeklarowal rowniez, ze
Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski, ktorzy uzyskali azyl na Wegrzech,
zostana szybko poddani ekstradycji. Po spotkaniu z prezydentem Tamasem
Sulyokiem poinformowal tez, ze przekazanie wladzy ma nastapic szybko, a sam
prezydent zadeklarowal powierzenie mu misji utworzenia rzadu, mimo ze
Magyar wczesniej wielokrotnie wzywal glowe panstwa do dymisji.
Radoslaw Sikorski, komentujac wynik wyborow parlamentarnych na Wegrzech,
przyznal, ze zaskoczyla go skala zwyciestwa partii Tisza. Powiedzial, ze
potwierdzila sie stara prawda, iz kto pod kim dolki kopie, ten sam w nie
wpada. W jego ocenie Viktor Orban stworzyl system wyborczy bardzo trudny do
przegrania, faworyzujacy okregi jednomandatowe poza Budapesztem, a mimo to
przegral wlasnie na wsi i poza stolica. Dzieki temu Tisza uzyskala
wiekszosc konstytucyjna, co ma umozliwic szybkie reformowanie kraju.
Sikorski zauwazyl przy tym, ze w Polsce taka sytuacja bylaby trudniejsza ze
wzgledu na konstytucyjny podzial wladzy wykonawczej. Szef MSZ mowil tez o
koncu miedzynarodowej polityki Orbana blokujacej dzialania Unii
Europejskiej wobec Ukrainy i Rosji, przypominajac miedzy innymi blokade
unijnej pozyczki dla Ukrainy i 20. pakietu sankcji wobec Rosji.
Poinformowal, ze juz w lutym wraz z Donaldem Tuskiem spotkal sie nie z
Orbanem, lecz z Peterem Magyarem i Anita Orban, ktora ma zostac nowa
szefowa wegierskiej dyplomacji. Dzieki temu juz dzien po wyborach mogl
rozmawiac z desygnowana minister spraw zagranicznych, ktora zapewnila go,
ze blokady stawiane przez Orbana na rzecz Rosji stana sie zbedne i zostana
zniesione. Sikorski podkreslil tez role miedzynarodowa Polski, wskazujac,
ze polityk wygrywajacy w tak spektakularny sposob deklaruje, iz pierwsza
wizyte zlozy wlasnie w Polsce. W dalszej czesci rozmowy mowil o
negocjacjach miedzy USA a Iranem i przekazal, ze wedlug pakistanskiego
mediatora kluczowe pozostaja kwestie nuklearne, podczas gdy reszta spraw
jest w zasadzie uzgodniona. Dodal, ze chodzi teraz o szczegoly praktyczne i
honorowe, w tym o sposob postepowania ze wzbogaconym uranem. Odnoszac sie
do rozmow okolo 50 panstw o mozliwej misji w ciesninie Ormuz, zaznaczyl, ze
cala Europa popiera rozwiazanie dyplomatyczne, a po ustaniu zagrozenia
mozliwe byloby ustanowienie pokojowej misji patrolowej i rozminowujacej, bo
po iranskiej stronie ciesniny znajduje sie okolo dwoch tysiecy statkow i
tysiace marynarzy w dramatycznej sytuacji.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowalo po wideokonferencji z
udzialem przedstawicieli blisko 50 panstw i organizacji, ze Polska popiera
miedzynarodowe dzialania na rzecz trwalego otwarcia ciesniny Ormuz.
Warszawa zaznaczyla jednak, ze powodzenie takiej inicjatywy zalezy od
utrzymania zawieszenia broni i skutecznej deeskalacji napiec miedzy
Teheranem a Waszyngtonem. Radoslaw Sikorski uczestniczyl w rozmowach jako
reprezentant Donalda Tuska. Spotkanie zostalo zorganizowane z inicjatywy
Wielkiej Brytanii i Francji i dotyczylo kryzysu w ciesninie oraz
mechanizmow przywrocenia swobody zeglugi. Uczestnicy uznali, ze obecna
sytuacja paralizuje Ormuz jako miedzynarodowy szlak dostaw surowcow i
zaopatrzenia, a koszty ponosi cala spolecznosc miedzynarodowa, w tym
najbiedniejsze panstwa. Za priorytet wskazano wolnosc zeglugi bez
dodatkowych oplat i restrykcji, szczegolnie dla transportu surowcow
energetycznych, zywnosci i nawozow. Omowiono takze zalozenia przyszlej
wielonarodowej pokojowej misji morskiej, ktora po zakonczeniu dzialan
wojennych mialaby zajac sie rozminowaniem i udroznieniem akwenu.
Podkreslono jednoczesnie, ze zaangazowanie na Bliskim Wschodzie nie moze
oslabic uwagi wobec rosyjskiej agresji na Ukraine, bo destabilizacja
regionu i wzrost cen energii leza w interesie Kremla. W trakcie rozmow Iran
oglosil, ze dopoki trwa rozejm z USA i Izraelem, wszystkie statki handlowe
moga przeplywac przez ciesnine, a decyzje te potwierdzil Donald Trump.
Emmanuel Macron ocenil te deklaracje jako krok w dobrym kierunku i wezwal
do pelnego, bezwarunkowego otwarcia szlaku. Keir Starmer przekazal, ze
kilkanascie panstw zadeklarowalo gotowosc wniesienia wkladu do ewentualnej
przyszlej misji, Niemcy wyrazily gotowosc uczestnictwa, Wlochy
zadeklarowaly mozliwosc wyslania okretow po zakonczeniu walk, a francuskie
media podaly, ze Francja moglaby skierowac niszczyciele min. Artykul
przypomina tez, ze przez Ormuz normalnie przeplywa okolo 20 procent
swiatowej ropy i LNG, a po ataku USA i Izraela na Iran z 28 lutego Teheran
w praktyce zablokowal setki jednostek, przepuszczal tylko wybrane statki i
zapowiedzial pobieranie oplat za tranzyt.
W miescie Shreveport w stanie Luizjana doszlo do zbrodni, w ktorej zginelo
osmioro dzieci. Jak podala policja, sprawca byl Shamar Elkins, ojciec
siedmiorga z zabitych dzieci. Ofiary mialy od roku do 14 lat. Wedlug
wstepnych ustalen napastnik najpierw oddal strzaly na ulicy, a nastepnie
wszedl do pobliskiego domu, gdzie zamordowal dzieci. Sluzby otrzymaly
zgloszenie o strzalach tuz po godzinie 6 rano. Po dokonaniu zbrodni sprawca
uciekl, kradnac samochod. Policja rozpoczela poscig i ostatecznie
zastrzelila go podczas ucieczki. Ranne zostaly trzy osoby, w tym dwie
dorosle kobiety, ktore w ciezkim stanie trafily do szpitala, oraz
nastolatek z obrazeniami niezagrazajacymi zyciu. Korespondent TVN24 w USA
zwrocil uwage, ze po takich tragediach w Stanach Zjednoczonych regularnie
wybucha debata o zbyt latwym dostepie do broni, ale zwykle po kilku dniach
ona wygasa az do kolejnej masowej strzelaniny. Szef policji Wayne Smith
mowil o niewyobrazalnej skali tragedii i zapowiedzial szczegolowa analize
wszystkich dowodow. Lokalne wladze wskazuja na tlo zwiazane z przemoca
domowa. Radny Grayson Boucher zaznaczyl, ze ponad 30 procent zabojstw w
Shreveport ma zwiazek z konfliktami domowymi, a ta pojedyncza zbrodnia
gwaltownie pogorszyla miejskie statystyki kryminalne. Burmistrz Tom
Arceneaux okreslil wydarzenie jako prawdopodobnie najtragiczniejsza
sytuacje w historii miasta. Sledczy potwierdzili, ze sprawca dzialal sam, a
motyw jego dzialania pozostaje przedmiotem dochodzenia, ktore monitoruja
takze wladze stanowe, federalne i Bialy Dom.
W Kijowie 58-letni mezczyzna chodzil po ulicy i strzelal do przypadkowych
ludzi. Do ataku doszlo w sobote po poludniu w rejonie holosijiwskim, w
poludniowej czesci miasta. Korespondent TVN24 relacjonowal, ze napastnik
spokojnie podchodzil do nieznajomych i kolejno do nich strzelal, a potem
schronil sie w supermarkecie. Sprawca zostal zidentyfikowany jako obywatel
Ukrainy urodzony w 1968 roku w Moskwie, ktory po wybuchu pelnoskalowej
wojny mieszkal w Bachmucie, zanim opuscil to miasto. Poczatkowo Wolodymyr
Zelenski informowal o pieciu zabitych cywilach i dziesieciu rannych, ktorzy
trafili do szpitali, oraz o uratowaniu czterech zakladnikow. Pozniej mer
Kijowa Witalij Kliczko podal, ze jedna z rannych kobiet, okolo
trzydziestoletnia, zmarla, co zwiekszylo liczbe ofiar smiertelnych do
szesciu, nie liczac sprawcy. Szef MSW Ihor Klymenko poinformowal, ze
policyjny oddzial specjalny KORD przeprowadzil szturm na sklep, w ktorym
ukrywal sie napastnik. Mezczyzna wzial tam ludzi jako zakladnikow i
strzelal do policjantow podczas proby zatrzymania, mimo ze wczesniej
negocjatorzy probowali nawiazac z nim kontakt. Ostatecznie sprawca zostal
zabity. Prokurator generalny Ruslan Krawczenko przekazal, ze sluzby znaja
jego tozsamosc i ze w mieszkaniu, w ktorym byl zameldowany, wybuchl pozar.
Wedlug mera Kijowa to sam napastnik podpalil mieszkanie przed atakiem.
Ratownicy musieli udzielic pomocy czteromiesiecznemu dziecku z sasiedniego
apartamentu, ktore zatrulo sie czadem.
Donald Trump poinformowal w niedziele poznym wieczorem, ze amerykanskie
sily zatrzymaly iranski statek towarowy TOUSKA, ktory mial probowac ominac
amerykanska blokade morska. Prezydent USA napisal w serwisie Truth Social,
ze jednostka znajduje sie pod opieka amerykanskiej piechoty morskiej. Dodal
tez, ze Stany Zjednoczone przejely pelna kontrole nad statkiem i
sprawdzaja, co znajduje sie na jego pokladzie. Wkrotce po tym komunikacie
Centralne Dowodztwo USA opublikowalo w mediach spolecznosciowych nagranie z
calej akcji. Wedlug komunikatu sily USA dzialajace na Morzu Arabskim
wprowadzily blokade morska wobec statku towarowego pod bandera iranska 19
kwietnia. Jednostka miala probowac wplynac do iranskiego portu mimo
obowiazujacych ograniczen. Amerykanska armia podala, ze wielokrotnie
ostrzegala iranski statek o naruszeniu blokady. Poniewaz ostrzezenia nie
przyniosly skutku, zolnierze przystapili do dzialania. W komunikacie
podkreslono, ze sily amerykanskie zachowaly rozwage, profesjonalizm i
proporcjonalnosc. Celem operacji mialo byc zapewnienie przestrzegania
przepisow. Artykul odnotowuje tez, ze cala akcja rozgrywa sie w momencie,
gdy Iran wstrzymuje decyzje o udziale w negocjacjach, wskazujac jako powod
blokade portow.
Reuters podal, ze w ciesninie Ormuz doszlo do kolejnych incydentow z
udzialem statkow handlowych. Najpierw iranskie jednostki wojskowe mialy
otworzyc ogien w kierunku tankowca. Zdarzenie mialo nastapic okolo 20 mil
morskich na polnoc od wybrzeza Omanu. Do tankowca zblizyly sie dwie
uzbrojone jednostki iranskie i oddaly strzaly w jego strone. Kapitan
przekazal jednak, ze zarowno statek, jak i cala zaloga pozostaja
bezpieczni. Kilka godzin pozniej pojawily sie informacje o drugim
incydencie. Statek kontenerowy zostal trafiony nieznanym pociskiem okolo 25
mil morskich od wybrzezy Omanu. Wedlug brytyjskiej agencji UKMTO pocisk
uszkodzil czesc kontenerow. W artykule zaznaczono, ze nie wiadomo, kto
odpowiada za ten atak. Oba zdarzenia nastapily zaledwie kilka godzin po
tym, jak Iran ponownie oglosil ograniczenia dla statkow przeplywajacych
przez ten strategiczny szlak. Byla to odpowiedz na wczesniejsze
oswiadczenie Donalda Trumpa. Prezydent USA potwierdzil wtedy otwarcie
ciesniny, ale rownoczesnie zapowiedzial utrzymanie blokady iranskich portow
do czasu zawarcia ostatecznego porozumienia z Teheranem. Calosc pokazuje,
ze mimo deklaracji o czesciowym otwarciu Ormuzu sytuacja w regionie
pozostaje niestabilna, a zagrozenie dla zeglugi wciaz jest realne.
DETEKTYW
Ten jeden niewdzieczny
Lena Figurska
Aleksandra Gabrysiak zrobila wiele dla ludzi. Ta gleboko wierzaca w Boga
lekarka byla prawdziwa wyznawczynia przykazania: “Kochaj blizniego jak
siebie samego”. Byla znana w Elblagu, mowiono o niej doktor Ola. Za dobro,
ktore dala innym, nie otrzymala jednak naleznej zaplaty. Zginela z rak
osoby, ktora starala sie wyprowadzic na prosta. W lutym 2026 roku mija 30
lat od orzeczenia ostatniego w historii Polski wyroku kary smierci.
Uslyszal ja zabojca doktor Oli.
Zabojstwo doktor Oli
Byl wigilijny wieczor 1990 roku. Doktor Ola spedzala go na elblaskim
dworcu. Jak miala w zwyczaju, wypatrywala osob, ktorym mogla niesc pomoc.
Podpierajaca sie kulami, cierpiaca z powodu choroby uniemozliwiajacej jej
sprawne poruszanie sie kobieta nie odpuszczala. W koncu dostrzegla go –
mlodego chlopaka. Od razu wyczula, ze jego sytuacja jest nie do
pozazdroszczenia. Podeszla do niego, przedstawila sie i po krotkiej
rozmowie zdecydowala, ze zabiera go ze soba do domu. Byla Wigilia, nie mogl
jej spedzic na dworcu, w towarzystwie nieznanych mu ludzi. Tam bylo
niebezpiecznie. Nikt nie mogl przypuszczac, ze sciagnela na siebie
smiertelne zagrozenie.
Lekarka inna niz wszyscy
Aleksandra Gabrysiak przyszla na swiat 16 kwietnia 1942 roku w Radzyminie,
w samym srodku wojennej zawieruchy. Jej rodzina miala to nieszczescie, ze
zostala przesiedlona poza granice Polski. Do kraju udalo sie jej wrocic po
zakonczeniu wojny, w 1945 roku.
Dziewczynka od poczatku nie miala latwo w zyciu – gdy miala 6 lat,
zdiagnozowano u niej krzywice, nieuleczalna chorobe, ktora powodowala
deformacje jej konczyn dolnych. Z tego powodu przeszla kilka operacji,
ktore mialy poprawic komfort jej zycia, ale juz do jego konca musiala
poruszac sie o kulach.
Mala Ola wiele dni swojego dziecinstwa spedzila na szpitalnych oddzialach i
juz wtedy wiedziala, ze gdy dorosnie, zostanie lekarzem. Postanowila
pokonac wszelkie przeciwnosci losu, nie zwazala na powazna chorobe, dazyla
do realizacji marzenia.
Bedac w wieku 9 lat, przeprowadzila sie z rodzina do Gdanska. Tam ukonczyla
podstawowke i liceum i tam zrealizowala swoje marzenie o studiowaniu
medycyny. Dostala sie za drugim razem. By dorobic sobie kilka dodatkowych
punktow, zatrudnila sie jako salowa w jednym z trojmiejskich szpitali. Ze
wzgledu na ograniczenia ruchowe bylo jej ciezej niz innym, ale nie
poddawala sie. Juz wtedy prowadzila pamietnik, w ktorym pisala:
“Bardzo sie napracowalam. Wzywalam tylko Boga, by dal mi sile wytrwania.
Moje kolezanki czesc zrobily i siedzialy. Mnie tam miedzy nimi nigdy nie
ma. Nienawidze plotek i babskich opowiadan. One nie wiedza, nie rozumieja,
ile sil mnie ta praca kosztuje. Nic nie szkodzi. Z Jezusem zawsze wytrzymam
najgorsze chwile”.
W naprawde trudnych momentach w pracy pomagali jej bracia. Wysilek wlozony
w nauke i pelnienie obowiazkow salowej oplacil sie. W pazdzierniku 1962
roku rozpoczela wymarzone studia na owczesnej Akademii Medycznej w Gdansku
(w 2009 roku szkola zmienila nazwe na Gdanski Uniwersytet Medyczny) na
wydziale lekarskim. Uczelnie te ukonczyla z sukcesem 29 czerwca 1968 roku.
Wtedy to rodzice podarowali jej pierscionek z eskulapem i wygrawerowana
data ukonczenia studiow. Aleksandra smiala sie, ze to jej symbol “zaslubin
z medycyna”.
Juz jako absolwentka zostala zatrudniona w Zakladzie Biochemii Klinicznej i
pozostala na uniwersytecie. Z czasem otrzymala propozycje objecia
stanowiska kierownika laboratorium w Tczewie i ja przyjela. To tam
zaangazowala sie w pomoc ludziom, do ktorych los sie nie usmiechnal.
Zalozyla Telefon Zaufania, pomagala w Klubie Seniora. Ludzie potrzebujacy
od razu poznali ja z najlepszej strony. Angazowala sie w ich zycie,
pomagala rozwiazywac problemy, byla dla nich wsparciem psychicznym i
lekarzem innym niz wszyscy.
W miedzyczasie w jednym z pomorskich szpitali na swiat przyszla
dziewczynka, ktorej rodzice postanowili nie wychowywac samodzielnie.
Zostawili ja w szpitalu. Doktor Ola zdecydowala sie dac jej dom. Adoptowala
dziecko na poczatku roku 1974. Nadala corce imie Maria. Natlok obowiazkow
nie pozwolil jej zajmowac sie niemowlakiem jak nalezy. Dlatego postanowila
oddac dziecko na wychowanie swoim rodzicom. Nawet gdy w 1975 roku
przeprowadzala sie do Elblaga, nie zabrala Marysi ze soba od razu. Zrobila
to dopiero 2 lata pozniej. Dziewczynka, nieprzyzwyczajona do nieobecnosci
babci, ktora traktowala jak matke, cierpiala, bo doktor Ola caly czas byla
zajeta sprawami zawodowymi.
W Elblagu sprawowala funkcje kierowniczki Dzialu Diagnostycznego i Pracowni
Analitycznej w Wojewodzkim Szpitalu Zespolonym. Dodatkowo pracowala rowniez
w Laboratorium Analitycznym w Zespole Opieki Zdrowotnej w Nowym Dworze
Gdanskim. Jak to miala w zwyczaju – nie ograniczala sie jedynie do pracy
zawodowej. Ludziom potrzebujacym poswiecala caly wolny czas: udzielala
pomocy samotnym matkom, ratowala samobojcow, godzila zwasnione malzenstwa,
doradzala w kwestiach adopcji dzieci, zajmowala sie osobami uzaleznionymi
od alkoholu i narkotykow. W tamtym okresie w Elblagu powstal pomysl
zalozenia domu samotnej matki oraz hospicjum i oczywiscie doktor Ola
aktywnie uczestniczyla w tych projektach. Ze strony osob, ktorym pomagala,
spotkal ja mily gest – podopieczni zrobili zrzutke i kupili lekarce
samochod.
Aktywne zycie, czesto ponad sily, nie szlo w parze z jej zdrowiem. Stan
kobiety pogarszal sie, a w 1984 roku bylo na tyle zle, ze musiala
zrezygnowac z pracy na pelen etat w elblaskim szpitalu i przejsc na rente
inwalidzka. Pozostala tam jednak w mniejszym wymiarze godzinowym. Uzyskany
wolny czas spozytkowala na prace w poradni trzezwosci i zaangazowanie w
reaktywacje Klubu Abstynenta “Zulawy”. W ostatnich latach zycia zatrudniono
ja w Poradni Odwykowej, a w 1990 roku powolano do Miejskiej Komisji do
Spraw Przeciwdzialania Alkoholizmowi w Elblagu. Oprocz tego zawsze miala
czas dla innych potrzebujacych, niejednokrotnie zapraszajac ich do siebie.
Cierpiala na tym relacja z jej wlasna corka, ale doktor Ola nie zdecydowala
sie na rezygnacje z niesienia pomocy.
Oprawca
Znany od 1996 roku jako ostatnia osoba skazana w Polsce na kare smierci
Zbigniew Brzoskowski byl druga najwazniejsza postacia tego dramatu. Urodzil
sie 9 grudnia 1972 roku w Elblagu. Od poczatku nie mial latwego zycia i
zapewne dlatego skonczyl tak, jak skonczyl. Pochodzil z rodziny robotniczej
i o ile z matka mial w miare poprawna relacje, to ojciec byl zrodlem jego
problemow. Odrzucal go jako syna, co wiazalo sie z dreczeniem chlopca
zarowno fizycznie, jak i psychicznie. Gdy Zbyszek skonczyl podstawowke,
ojciec wyrzucil go z domu. Nie mial na uwadze tego, ze syn praktycznie jest
jeszcze dzieckiem. Byl okrutnie bezwzgledny wobec niego.
Od tego czasu Zbyszek zyl na ulicy, tulal sie w poszukiwaniu swojego
miejsca. Wpadl w zle towarzystwo, wciagnely go nalogi. Kiedy 24 grudnia
1990 roku spotkal Aleksandre Gabrysiak, byl bezdomny i uzalezniony od
alkoholu. Aby przezyc, kradl. Kobieta od razu zdecydowala, ze ledwie
18-letni chlopak nie moze zostac na dworcu. Zabrala go do siebie,
postanowila, ze mu pomoze. W koncu miala w tym doswiadczenie. Nie byl
pierwszym i nie bedzie ostatnim czlowiekiem na jej drodze, ktory
potrzebowal pomocy. Zaplanowala, ze wydobedzie go z nalogu. Chciala tez, by
chlopak stal sie starszym bratem dla jej adoptowanej corki Marii, niewiele
mlodszej od niego. W zwiazku z tym chlopak zamieszkal z nimi w mieszkaniu
przy ulicy 1 Maja 30 w Elblagu.
W glowie doktor Oli wszystko ulozylo sie idealnie. Rzeczywistosc poczatkowo
rowniez wspolgrala z tym obrazem. Lekarka zapisala Zbyszka na terapie,
ktora zaczynala dzialac. Zerwal tez relacje ze znajomymi od kradziezy,
ktorzy ciagneli go na dno, zaczal przestrzegac prawa. Niedlugo jednak
okazalo sie, ze to wszystko bylo tylko chwilowe. Zbyszek doszedl do
wniosku, ze jedyne, czego w zyciu potrzebuje, to pieniadze i alkohol. Wtedy
zaczely sie psuc ich relacje. Chlopak zaczal powielac negatywne wzorce
wyniesione z domu rodzinnego. Do domu doktor Oli wkroczyla przemoc, zaczely
sie awantury. Co gorsze, Zbyszek mial w tym wspolnika.
Nie powiodla sie proba uczynienia z niego starszego brata dla corki
lekarki. Zbyszek wszedl z Marysia w intymna relacje. Ona sama miala matce
wiele za zle – uwazala, ze kobieta za bardzo poswieca sie dla obcych,
zaniedbujac ja i inne rodzinne relacje. Byc moze dlatego tak latwo poddala
sie wplywowi Brzoskowskiego. Razem z nim dreczyla matke, stosowala wobec
niej przemoc fizyczna i psychiczna.
Aleksandra byla na skraju wytrzymalosci. Szczegolnie podlamala ja jedna
rzecz – dowiedziala sie, ze Zbyszek napuscil na nia swoich kolegow, by ja
okradli. Kolezance w pracy zwierzala sie, ze jest jej bardzo ciezko. W
koncu postanowila, ze znajdzie chlopakowi inny dom. Poszukala rodziny,
ktora zgodzila sie przyjac go pod swoj dach. Schemat sie jednak powtorzyl:
bylo dobrze tylko poczatkowo. Potem Zbyszek wrocil na dawne tory – pil i
kradl jak kiedys. Co gorsza, caly czas nachodzil doktor Ole, majac do niej
nieuzasadnione pretensje i wysuwajac dziwne zadania, mimo ze wedle
wczesniejszych ustalen mial sie u niej nie pojawiac. Nadal stosowal wobec
niej przemoc, kobieta byla juz na skraju wytrzymalosci, czesto plakala.
Podwojna zbrodnia
W koncu Aleksandra Gabrysiak mogla odetchnac. W kwietniu 1992 roku Zbigniew
Brzoskowski trafil do wiezienia za kradzieze. Odsiadujac kilkuletni wyrok,
dal sie poznac jako spokojna osoba, wypelniajaca polecenia i
bezkonfliktowa. Psycholog wiezienny twierdzil, ze jest na dobrej drodze do
resocjalizacji. Efektem tego bylo uzyskanie prawa do otrzymywania
24-godzinnych przepustek. Podczas jednej z nich pokazal, ze to wszystko
bylo tylko maska, zalozona, by realizowac wlasne potrzeby.
Brzoskowski otrzymal zezwolenie na czasowe opuszczenie zakladu karnego i
wyszedl z niego 5 lutego 1993 roku. Pierwsza osoba, ktora odwiedzil, byla
jego dziewczyna. Doszly go sluchy, ze go zdradza, wiec musial to sprawdzic.
Bardzo sie z nia poklocil i wyszedl z jej mieszkania. Wieczor spedzil,
pijac alkohol. Kolejnego dnia udal sie na ulice 1 Maja, do mieszkania
doktor Oli.
Kobiety nie bylo wtedy w domu, drzwi otworzyla mu Marysia. Z nia rowniez
Brzoskowski sie poklocil. Nie wyszedl jednak z mieszkania, sprawy potoczyly
sie duzo gorzej. Mezczyzna obezwladnil Marie i przywiazal ja do krzeselka.
Potem byl wobec niej bardzo brutalny. Wzial kabel elektryczny, zdarl z
niego izolacje i przylozyl do ciala dziewczyny, po czym wlaczyl prad. Maria
zostala porazona i stracila przytomnosc. Gdy ja odzyskala, nadal byla w
mieszkaniu sama z napastnikiem.
– Slysze samochod matki, ona zaraz tu bedzie – powiedziala slabym glosem.
Wtedy Brzoskowski porazil ja pradem ponownie. Sytuacja z utrata
przytomnosci powtorzyla sie. Oprawca wzial noz i zaczal zadawac dziewczynie
ciosy. Najpotezniejszy trafil w klatke piersiowa. Byl tak silny, ze ostrze
noza sie zlamalo. Sekcja zwlok wykazala, ze lewa komora serca dziewczyny
byla przebita.
Niedlugo potem w drzwiach mieszkania stanela Aleksandra Gabrysiak. Widok
Brzoskowskiego nie zdziwil jej, natomiast jemu, gdy zobaczyl lekarke,
wypadl noz z reki. Szybko sie jednak zreflektowal, chwycil trzonek ostrza i
skierowal go w strone lekarki. Na kobiete spadl grad ciosow w klatke
piersiowa i szyje. Zabojca atakowal z furia. Przyczyna jej smierci byl
wstrzas urazowo-krwotoczny.
Gdy pozbawil zycia druga z kobiet, rozpoczal pladrowanie mieszkania. Zabral
ofiarom pierscionki, w tym ten z symbolem eskulapa, i pieniadze. Potem umyl
sie i uciekl z miejsca zdarzenia. Poszedl do swojej partnerki, z ktora
wczesniej sie poklocil. Chcial ja przeprosic i ofiarowac jej zrabowane u
ofiar zloto.
Smierc Gabrysiak i jej corki nie pozostaly niezauwazone. Policje wezwali
sasiedzi. Po ogledzinach mieszkania doktor Oli dosc szybko mundurowi
ustalili, kto mogl stac za brutalnym mordem uwielbianej w Elblagu lekarki.
Tymczasem Zbigniew Brzoskowski ukrywal sie. Przez kilka dni robil to w
miare skutecznie, ale nie na tyle, by policja nie wpadla na jego trop.
Piatego dnia od zabojstwa znaleziono go w domu dawnych znajomych. Trafil do
aresztu.
W akcie oskarzenia napisano: “” dzialajac w bezposrednim zamiarze
pozbawienia zycia, zadal Marii G. szereg ciosow nozem w szyje i klatke
piersiowa, powodujac rany kluto-ciete z przebiciem sciany lewej komory
serca, powodujac masywny krwotok i zgon Marii. ” dzialajac w bezposrednim
zamiarze pozbawienia zycia, zadal Aleksandrze G. szereg ciosow nozem w
okolice szyi i klatki piersiowej, powodujac rany kluto-ciete klatki
piersiowej, co spowodowalo masywny krwotok i wstrzas urazowo-krwotoczny i w
jego wyniku zgon Aleksandry”.
Podczas procesu probowal sie wybielic, twierdzil, ze nie byl tego dnia sam
w domu doktor Oli. Mowil, ze towarzyszyl mu barczysty brunet w skorzanej
kurtce. – To on zabil Marysie i doktor Ole.
Brzoskowski kluczyl w wyjasnieniach. Najpierw mowil, ze sie tylko
przygladal, potem, ze zostal zastraszony i musial pomagac prawdziwemu
oprawcy.
Powolani do sprawy biegli wypowiedzieli sie na temat zdrowia psychicznego
oskarzonego. Stwierdzili, ze jest niebezpiecznym psychopata, ktory ma
sklonnosci do rozwiazywania problemow przez zabojstwo, jest zatwardzialy i
niezbyt podatny na wplywy czy grozby, a juz na pewno nie jest podatny na
resocjalizacje.
Wyrok Sadu Wojewodzkiego w Elblagu w tej sprawie byl dla zabojcy surowy –
kara smierci przez powieszenie i dozywotnie pozbawienie praw publicznych.
Sedziowie nie wzieli pod uwage mlodego wieku sprawcy, ktory nigdy nie
zaprzeczyl, ze zabil Marie i Aleksandre. Gdy Brzoskowski uslyszal werdykt,
nie zareagowal w zaden sposob. Siedzial na swoim miejscu z kamiennym
wyrazem twarzy.
Orzeczony wyrok byl w pewien sposob szokujacy i niespodziewany, bo w Polsce
od kilku lat nie wykonywano juz kary smierci. Zmiany prawa, ktore wkrotce
weszly w zycie, zadzialaly na korzysc skazanego. W 1997 roku znowelizowano
Kodeks karny i zniesiono kare smierci. Wyrok zamieniono Brzoskowskiemu na
dozywocie. W czerwcu tego samego roku Sad Apelacyjny w Gdansku potwierdzil
prawomocnosc tego orzeczenia. Mezczyzna zostal osadzony w zakladzie karnym
w Sztumie.
Mimo ze przez lata Brzoskowski chetnie rozmawial z dziennikarzami i
opowiadal o szczegolach zbrodni, jednoczesnie walczyl rowniez o
wczesniejsze wyjscie na wolnosc, a nawet o ulaskawienie. Do Sadu
Najwyzszego zlozyl przynajmniej cztery wnioski o wznowienie postepowania z
urzedu, argumentujac, ze zostal skazany na kare, ktorej nie bylo w Kodeksie
karnym, gdy popelnial zbrodnie. Chcial wznowienia procesu, bo mial
nadzieje, ze zostanie wtedy skazany na 25 lat pozbawienia wolnosci i
wkrotce opusci mury wiezienia. Zaden z tych wnioskow nie byl jednak
skuteczny. W sadzie w Elblagu staral sie rowniez o ulaskawienie, ale tam
takze niczego nie wskoral. Rowniez Sad Apelacyjny w Gdansku nie dostrzegl
przeslanek do ulaskawienia skazanego.
Rozmowny skazaniec
W 2011 roku dziennikarka “Polityki” Agata Pilarska-Jakubczak, w ramach
cyklu “Rozmowy z dozywotnimi”, spotkala sie ze Zbigniewem Brzoskowskim.
Tlumaczyl, ze 6 lutego 1993 roku przyszedl do domu Aleksandry Gabrysiak
pijany, nie zamierzal nikogo zabijac, ale tak wyszlo.
– Kiedy weszla jej mama” chcialem po prostu stamtad wyjsc. Obojetnie, kto
by stanal mi wtedy na drodze – zginalby – mowil dziennikarce “Polityki”.
Nie spodziewal sie kary smierci, bo nikt tego nie mogl przewidziec. Wyrok
sadu byl zaskakujacy, ale gdy go uslyszal, poczul strach. Poczucie winy
przyszlo dopiero pozniej. W zakladzie karnym umieszczono go w pojedynczej
celi, w ktorej spedzil 5 lat (zrobiono to ze wzgledow bezpieczenstwa,
doktor Ola byla znana i lubiana; kierownictwo wiezienia obawialo sie, ze
inni osadzeni moga skrzywdzic Brzoskowskiego).
Twierdzil, ze w wiezieniu zachowuje sie poprawnie, wypelnia polecenia
funkcjonariuszy, stawia sie na apele. Buntuje sie wewnetrznie, ale tego nie
okazuje.
– Paczek nie potrzebuje, widzen – nie, wokandy – nie” wiem jednak, ze moge
je uzyskac. Bo jestem grzecznym wiezniem. Tamten facet, co zabil, juz nie
istnieje. To byl dzieciak, dali mu kare smierci, wyprali mu mozg, jego juz
nie ma.
Na pytanie o to, czy wraca myslami do zbrodni, odpowiedzial, ze nie, bo nie
ma na to czasu. Jego zmartwieniem jest to, czy dobrze zje. Stalosc posilkow
wyznacza mu dni tygodnia. Twierdzil tez, ze nie odczuwa wyrzutow sumienia,
ale czesto mysli o wolnosci.
Brzoskowski bardzo chetnie udzielal wywiadow. Kolejny z nich zamiescil w
swojej ksiazce “Kara smierci w Polsce. Wybor czy koniecznosc?” doktor
Zbigniew Nowak. 50-letni wowczas wiezien opowiadal o trudnym dziecinstwie i
ucieczce ze wsi do Elblaga, ktory byl dla niego duzym miastem. Zachlysnal
sie nim i zaczal pic. To alkoholizm stal sie potem zrodlem jego
najwiekszych problemow.
Podczas wywiadu podawal w watpliwosc slusznosc skazania go. Jego zdaniem
nie bylo dowodow swiadczacych dobitnie o jego winie:
– Jestem ostatnim w Polsce skazanym na kare smierci i pierwszym skazanym w
Polsce na kare dozywotniego pozbawienia wolnosci. Moge powiedziec, ze
zdecydowana wiekszosc zycia spedzilem w zakladach karnych. Nie znam
rzeczywistosci, tej, w ktorej moglbym sie znalezc, rzeczywistosci poza
wiezieniem. Zbrodnia z roku 1993? Nikt tak naprawde nie wie, jak bylo
podczas tej zbrodni, w aktach nie ma zadnych dowodow materialnych, ja sam
nie potrafie tego powiedziec. Nie pamietam tego. Cale orzeczenie opiera sie
na tezach sedziego. Nie spodziewalem sie wyroku kary smierci w swojej
sprawie.
Nie przeszkadzalo mu to jednak opowiadac o tym, co zdarzylo sie 6 lutego
1993 roku. Mowil nawet, ze nie mial wyjscia i musial zabic Aleksandre
Gabrysiak, bo podczas rozmowy z nia wypadl mu noz.
W wywiadzie czesto wspominal o tym, ze chcialby wyjsc na wolnosc. Czynil
wiele staran w tym kierunku, ale wszystkie okazaly sie bezskuteczne.
Zapewnial, ze przeszedl resocjalizacje i jest gotowy, by wyjsc:
– Jestem gotowy do zycia na wolnosci. Potrzebuje tylko pomocy, aby wdrozyc
sie do tego zycia. Zmienilem sie. Wiele osob pomoglo mi, psycholodzy ciezko
pracowali. Nie jestem zdemoralizowany, zeby nie dac mi szansy. Mam
przyjaciolke katechetke, utrzymuje kontakty ze stryjem.
Jego zdaniem kara smierci nikogo nie odstrasza od popelniania przestepstw,
bo spotkal na swojej drodze setki takich osob:
– Kiedys bylo surowsze prawo, a ludzie i tak popelniali przestepstwa.
Upamietnienie
Piec lat po tragedii, z inicjatywy brata doktor Oli, na budynku, w ktorym
mieszkala, powieszono tablice upamietniajaca lekarke. Wyryto na niej napis:
“W tym domu, w latach 1976 – 1993, mieszkala Doktor Ola, Aleksandra
Gabrysiak, czlowiek szlachetny i dobry. Zginela smiercia tragiczna wraz z
corka Marysia w dniu 6 lutego 1993 r.”
Religijnosc Aleksandry Gabrysiak i zaangazowanie w pomoc innym nie
pozostaly niezauwazone przez czlonkow Kosciola katolickiego. 6 lutego 2023
roku w elblaskim hospicjum imienia doktor Oli msze w 30. rocznice jej
smierci odprawial biskup elblaski Jacek Jezierski. Oglosil, ze dzien
wczesniej rozpoczeto proces beatyfikacyjny Aleksandry Gabrysiak.
W czerwcu 2024 roku wydano edykt oglaszajacy oficjalne rozpoczecie procesu
wyniesienia na oltarze doktor Oli, a od 26 pazdziernika przysluguje jej
tytul Slugi Bozej lub Sluzebnicy Bozej.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.