DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 171) (67771) 20 czerwca 2025r.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego dnia 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
Rozmowa na portalu randkowym:
– Jak to sie stalo ze taka piekna dziewczyna jest wolna?
– Przed “ze” powinien byc przecinek!
CNN: kolejny amerykanski lotniskowiec poplynie w strone Izraela. W okolice
Izraela uda sie trzeci amerykanski lotniskowiec – podaje CNN. Stany
Zjednoczone jak dotad wspieraly izraelska obrone przed iranskimi atakami
rakietowymi, lecz nie dolaczyly do operacji ofensywnych. Grupa uderzeniowa
lotniskowca USS Gerald Ford przybedzie w przyszlym tygodniu na wschodnie
Morze Srodziemne – podal w srode CNN. Wczesniej na Morze Srodziemne
skierowano lotniskowiec Nimitz, zas na Morzu Arabskim jest inny
lotniskowiec, USS Carl Vinson. Jak donosi CNN, powolujac sie na
przedstawicieli amerykanskich wladz, rozmieszczenie Forda i towarzyszacych
mu okretow w obszarze europejskim bylo planowane juz w pod koniec ubieglego
roku, lecz w zwiazku z konfliktem izraelsko-iranskim zostanie on skierowany
na wschodnie Morze Srodziemne, blisko Izraela. CNN nie podal, skad wyruszyc
ma lotniskowiec, lecz ostatnia jego publicznie znana lokalizacja to baza
marynarki wojennej w Norfolk w Wirginii.
Wczesniej przedstawiciele Pentagonuinformowali tez o wyslaniu na ten sam
obszar – wczesniej niz planowano – grupy uderzeniowej lotniskowca USS
Nimitz z Morza Poludniowochinskiego. Na Morzu Arabskim znajduje sie z kolei
USS Carl Vinson oraz towarzyszace mu niszczyciele i krazowniki rakietowe.
Wedlug Reutersa do Europy skierowanych zostalo tez ponad 30 amerykanskich
latajacych cystern. Konflikt Izraela z Iranem
USA jak dotad wspieraly izraelska obrone przed iranskimi atakami
rakietowymi, lecz nie dolaczyly do operacji ofensywnych.Trump twierdzil, ze
USA “nie maja nic wspolnego” z izraelskimi nalotami i wzywal obie strony do
zawarcia porozumienia, lecz pytany przez ABC, przyznal, ze to mozliwe, iz
USA wespra izraelska kampanie bombardowan. USA uczestniczyly w obronie
Izraela rowniez podczas poprzednich dwoch atakow rakietowych Iranu w 2024 r.
Bodnar o anomaliach w komisjach wyborczych: sytuacja jest powazna. Sytuacja
faktycznie jest powazna i nie mozemy jej lekcewazyc, bo faktycznie kazdy
glos ma znaczenie – powiedzial minister sprawiedliwosci i prokurator
generalny Adam Bodnar w “Kropce nad i” w TVN24, komentujac informacje o
anomaliach w komisjach wyborczych. Prokuratura Generalna poinformowala w
srode, ze w wyniku przeprowadzenia ogledzin w dwoch komisjach wyborczych
przez Sad Rejonowy w Bielsku-Bialej ustalono, iz w jednej z komisji “doszlo
do zamiany glosow”, w efekcie czego to kandydat Karol Nawrocki zyskal
wiekszosc glosow w komisji, choc w rzeczywistosci glosy te byly oddane na
Rafala Trzaskowskiego.
Natomiast w drugiej komisji czesc glosow na kandydata KO “zostala
umieszczona w zamknietym i opieczetowanym pakiecie z glosami przypisanymi
kandydatowi Karolowi Nawrockiemu, a nastepnie blednie wykazana w protokole
wyborczym jako glosy oddane na jego rzecz”. Sytuacja faktycznie jest
powazna i nie mozemy jej lekcewazyc, bo faktycznie kazdy glos ma znaczenie
– skomentowal te doniesienia szef resortu sprawiedliwosci i prokurator
generalny Adam Bodnar. Minister zwrocil uwage na drugi z przypadkow. –
Sytuacja jest zupelnie nowa, nietypowa i nawet jak dzisiaj rozmawialem z
prokuratorami w Prokuraturze Krajowej, oni byli wszyscy zadziwieni, bo
okazalo sie, ze 160 glosow na Rafala Trzaskowskiego odnaleziono w worku z
glosami dla Karola Nawrockiego i przypisano je Karolowi Nawrockiemu –
wyjasnil. Bodnar pytany, czy w jego ocenie glosy z drugiej tury wyborow
prezydenckichpowinny zostac przeliczone jeszcze raz, odpowiedzial: – Jestem
w tej szczegolnej sytuacji, ze akurat w przypadku tego calego procesu nie
chcialbym wystepowac w takiej roli, ze mam jakies moje juz ostateczne
zdanie w tym momencie, poniewaz gdybym tak zrobil, to w pewnym sensie
uniewaznialbym czy kwestionowal prace prokuratorow, ktorzy nad tymi
protestami pracuja. Oni wszyscy teraz przygotowuja odpowiedzi na protesty
wyborcze, ktore sa przesylane przez Izbe Kontroli Nadzwyczajnej. Tych
prokuratorow, ktorzy nad tym pracuja, to jest 25 osob. No i teraz bedziemy
do wszystkiego po kolei sie ustosunkowywali. Jezeli na koncu dojdziemy do
wniosku, ze byc moze trzeba przeliczyc wszystkie glosy, to takie
oswiadczenie wydamy – zapewnil minister. Kto bedzie orzekal w sprawie
protestow wyborczych?
“W sprawie protestow wyborczych, a takze waznosci wyborow nie powinni
orzekac sedziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sadu
Najwyzszego. Koniecznosc rozstrzygniecia tej kwestii przez prawidlowo
powolanych sedziow wyrazila takze PKW w opublikowanym wczoraj sprawozdaniu
z wyborow prezydenckich” – napisal Bodnar w srode na X. Trzeba caly czas
powtarzac, ze nie jest to organ, ktory daje gwarancje wiarygodnosci i
niezaleznosci – powiedzial minister, dopytywany o swoje stanowisko.
Izba Kontroli Spraw Nadzwyczajnych i Spraw Publicznych w brzmieniu wyrokow
europejskich sadow jest nielegalna, nie uznaja jej takze politycy koalicji
rzadzacej.
Bodnar pytany, kto ostatecznie bedzie decydowal w kwestii protestow
wyborczych, odparl, ze “jestesmy w bardzo trudnym momencie konstytucyjnym i
prawnym”.
Co dalej z protestami wyborczymi?
Minister Bodnar wytlumaczyl, jak wyglada procedura zwiazana z protestami
wyborczymi, ktore wplynely do Sadu Najwyzszego. Kazdy protest musi byc
zaopiniowany przez prokuratora generalnego. Ta opinia trafia do Izby
Kontroli Nadzwyczajnej, niestety. Trzyosobowe sklady w Izbie Kontroli
Nadzwyczajnej oceniaja kazdy protest i wydaja takie stanowisko na temat
kazdego protestu. Pozniej to wszystko jest zbierane i na tej podstawie cala
Izba Kontroli Nadzwyczajnej wydaje orzeczenie w sprawie waznosci wyborow. W
tym postepowaniu tez uczestniczy prokurator generalny oraz Panstwowa
Komisja Wyborcza, ktore przedstawiaja stanowisko – mowil. Kazdy obywatel –
ten stojacy dlugo w kolejce, czy jadacy 200 kilometrow do lokalu
wyborczego, musi wiedziec, ze jego glos jest uwzgledniony – uwaza Bodnar.
Na uwage, ze Sad Najwyzszy ma czas na rozstrzygniecie protestow do 2 lipca,
Bodnar odpowiedzial: – Mysle, ze przy wielkiej determinacji i zaangazowaniu
wszystkich, sad da rade.
Wedlug niego, stanowisko SN moze przesunac sie o tydzien lub dwa. –
Rozumiem, ze data graniczna dla wszystkich to data konca kadencji
prezydenta Andrzeja Dudy – mowil.
Tasmy Republiki. Bodnar: oczekuje interwencji
Propisowskie media, w tym TV Republika oraz wPolsce, ktore sa zalezne od
tej partii finansowo, od kilku dni publikuja fragmenty nagran rozmow
Donalda Tuska z Romanem Giertychem. Maja one pochodzic z 2019 roku, gdy
obecny premier sprawowal funkcje przewodniczacego Rady Europejskiej. Bodnar
odniosl sie tez do opublikowanych przez propisowskie media nagran. – Granie
tasmami, ich upublicznianie i wykorzystywanie ich do niecnej gry
politycznej jest czyms, z czym trudno mi sie zgodzic – skomentowal
minister. Oczekuje, ze zainterweniuje co najmniej Krajowa Rada Radiofonii i
Telewizji – przyznal szef MS.
– Na tym etapie nie moge potwierdzic ze stuprocentowa pewnoscia, ze te
tasmy pochodzily z Pegasusa, ale moge wskazac, ze jest to wysoce
prawdopodobne i tocza sie dzialania w tej sprawie – mowil Bodnar.
– Jest jedna okolicznosc, ktora jest dosc szczegolna i nietypowa w tej
historii. Ze sledztwa wynika, ze byly prokurator krajowy Bogdan
Swieczkowski prosil o to, aby sluzby przekazaly mu materialy z kontroli
operacyjnej dokonywanej wobec Romana Giertycha i on sie sam z tym
zapoznawal – ujawnil minister sprawiedliwosci. Zaznaczyl, ze obecny
prokurator krajowy Dariusz Korneluk nie prosi sluzb o materialy z kontroli
operacyjnych. Premier Donald Tusk w czasie swojego exposé tydzien temu
poinformowal, zerekonstrukcja rzadu nastapi w lipcu. Zapowiedzial “zmiane
struktury rzadu”. Adam Bodnar byl pytany, czy chce pozostac w rzadzie. –
Zobowiazalem sie sluzyc ojczyznie, naprawiac wymiar sprawiedliwosci. Tak
dlugo, jak to bedzie niezbedne, chce dalej wykonywac swoje zadania jako
minister sprawiedliwosci. Moze troche krocej jako prokurator generalny, bo
licze na to, ze uda sie doprowadzic do rozdzielenia urzedu ministra
sprawiedliwosci i prokuratora generalnego – odparl gosc “Kropki nad i”.
Tusk o spotkaniu z Nawrockim: wymienilismy dosc oczywista uwage. Musimy sie
do siebie przyzwyczajac, takie sa reguly gry – tak w srode premier Donald
Tusk mowil dziennikarzom o swoim spotkaniu z prezydentem elektem Karolem
Nawrockim. – I bedziemy tak czy inaczej wspolpracowac w bardzo wielu
dziedzinach, jesli cala sprawa wyborow osiagnie swoj szczesliwy final –
dodal. Prezydent elekt Karol Nawrocki oraz premier Donald Tusk rozmawiali
ze soba przy okazji obrad Rady Bezpieczenstwa Narodowego, zwolanej przez
prezydenta Andrzeja Dude w srode. Szef rzadu o spotkaniu z Nawrockim
opowiedzial po poludniu dziennikarzom.
– Zebyscie Panstwo nie musieli domyslac sie, jak wygladalo moje powitanie
na Radzie Bezpieczenstwa Narodowego z prezydentem elektem – powiedzial
Tusk. – Widzieliscie, wszyscy tam sie witali, kulturalnie, jak to wypada,
wymienilismy z panem prezydentem elektem dosc oczywista uwage. Jest naszym
obowiazkiem, i musimy sie do siebie przyzwyczajac, takie sa reguly gry, i
bedziemy tak czy inaczej wspolpracowac w bardzo wielu dziedzinach, jesli
cala sprawa wyborow osiagnie swoj szczesliwy final – kontynuowal szef
rzadu. Tusk nawiazal rowniez do faktu, ze podobnie jak Karol Nawrocki jest
kibicem pilkarskim. – Pan prezydent elekt zauwazyl, ze mimo wszystkich
roznic przynajmniej jedna rzecz nas laczy, Lechia Gdansk, czemu trudno
zaprzeczyc. To jest silna wiez, wiec nie mozna tego lekcewazyc – wskazal
premier. Ale mowiac zupelnie serio, obaj zdajemy sobie sprawe, ze
nadrzednym interesem wszystkich w Polsce jest to, aby instytucje panstwowe,
czy sie kochaja czy nie, bez znaczenia, musza ze soba wspolpracowac w
sprawach kluczowych. Dwie kluczowe sprawy, postawilem je na posiedzeniu
RBN, dotycza szeroko pojetego bezpieczenstwa, w kontekscie szczytu NATO,
wojny w Ukrainie, wojny miedzy Iranem i Izraelem i w kontekscie
bezpieczenstwa energetycznego obie sa zreszta bardzo ze soba scisle
zwiazane – kontynuowal. Nastepnie Tusk wskazal na swoje relacje z
prezydentem Andrzejem Duda, “z ktorego pogladami, jesli chodzi o
bezpieczenstwo, wiezi atlantyckie, sytuacje w Ukrainie, mysmy mieli zgodna
polityke”. – Zarowno prezydent Duda, jak i ja przez te lata wspolpracy,
czasami sporow, ale kontynuowalismy bezcenna zasade, i o tym mowilem
dzisiaj bardzo wyraznie, bezcenna zasade, jaka byl szeroki konsensus,
szerokie porozumienie wszystkich glownych sil politycznych i instytucji
panstwowych, jesli chodzi o bezpieczenstwo narodowe, NATO, relacje z Rosja,
z Ukraina, czy z Unia Europejska – ocenil premier. Tusk dodal, ze poprosil
prezydenta elekta o “utrzymanie jednosci i pelnego wspoldzialania w sprawie
bezpieczenstwa, obrony, NATO, Ukrainy i Rosji”. – Ja zrobie wszystko, zeby
ta dobra zasada, dajaca podwaline bezpieczenstwa Polski, ze mamy tu zgodna
opinie, zeby ona dalej obowiazywala zarowno rzad, premiera, prezydenta i
podstawowe sily polityczne – mowil podczas konferencji prasowej.
Premier o “pierwszym tescie”
Rozmowe z Nawrockim podczas RBN okreslil jako “pierwszy test”. – Pierwszym
testem bylo dzisiejsze spotkanie i bedzie spotkanie w Hadze (w przyszlym
tygodniu odbedzie sie tam szczyt NATO – red.), chociaz nadal bedzie nas
reprezentowal prezydent ustepujacy, ale w Hadze jeszcze raz potwierdzimy,
ze Polska ma jednolity, wspolny poglad na sprawy bezpieczenstwa. (…) Na
nastepnym posiedzeniu, gdzie bedzie nas reprezentowal nowy prezydent, ja
oczekuje potwierdzenia tego jednolitego, wspolnego polskiego stanowiska w
sprawach bezpieczenstwa – zaznaczyl szef rzadu.
Maja wiedziec, gdzie jest “zloty pociag”. Czekaja na zgode na poszukiwania.
Grupa osob twierdzi, ze namierzyla tunel i trzy wagony, ktore moga byc
czescia “zlotego pociagu”. Ten – wedlug zgloszenia, ktore trafilo do
urzednikow – ma znajdowac sie na terenie Nadlesnictwa Swidnica.
Eksploratorzy czekaja na zgode na rozpoczecie prac, a Lasy Panstwowe
podkreslaja, ze sprawa jest procedowana. Wczesniej skladu bezskutecznie
szukano na 65. kilometrze trasy kolejowej Wroclaw – Walbrzych. “Zloty
pociag” wciaz przyciaga uwage poszukiwaczy. Wedlug przekazow, pod koniec II
wojny swiatowej z Wroclawia mial wyruszyc opancerzony sklad wypelniony
kosztownosciami, dzielami sztuki i dokumentami. Pociag skierowano w strone
Walbrzycha. Nigdy tam nie dotarl. Poszukiwacze i milosnicy historycznych
tajemnic uwazaja, ze mogl zostac ukryty w jednym z podziemnych tuneli,
ktorych w rejonie Gor Sowich i Walbrzycha nie brakuje. Mowi sie, ze pociag
mogl miec nawet 150 metrow dlugosci i skladac sie z kilkunastu wagonow.
Choc wczesniejsze proby odnalezienia skladu zakonczyly sie niepowodzeniem,
temat powrocil. W kwietniu do Biura Zarzadzania Kryzysowego Urzedu Miasta w
Walbrzychu wplynelo zawiadomienie, dotyczace rzekomego odnalezienia
legendarnego skladu. Autor pisma twierdzi, ze zlokalizowal zarowno tunel,
jak i trzy wagony, ktore moga byc czescia zaginionego pociagu z czasow II
wojny swiatowej. W mediach spolecznosciowych odcina sie tez od zgloszenia i
poszukiwawczy, ktorzy rozpoczeli “goraczke zlota” w 2015 roku. Urzednicy
wiedza, ale “moga tylko kibicowac”
-�ZW kwietniu wplynelo zawiadomienie, ze potencjalny znalazca zlokalizowal
“zloty pociag”. Lokalizacje wskazano na terenie miasta Walbrzych. To juz
kolejne zgloszenie w tej sprawie na przestrzeni 10 lat – mowi nam Kamila
Swierczynska, rzeczniczka Urzedu Miasta w Walbrzychu. Jak dodaje, miasto
nie jest strona w postepowaniu, poniewaz teren podany w zgloszeniu nalezy
do Nadlesnictwa Swidnica. -�ZJesli potencjalny znalazca chcialby, aby miasto
sie w jakis sposob zaangazowalo, to musialby wystapic do nas z takim
wnioskiem, poniewaz na ten moment nie jestesmy strona, mozemy tylko
kibicowac – podkresla.
Pociag ma znajdowac sie na terenie Nadlesnictwa Swidnica
Sprawa jest obecnie na etapie procedowania. By prowadzic jakiekolwiek prace
poszukiwawcze, eksploratorzy potrzebuja odpowiednich zgod. -�ZNa chwile
obecna nie zostala wydana taka zgoda. Musimy najpierw miec informacje od
konserwatora zabytkow oraz innych instytucji, ktore pozwola na uruchomienie
takich prac – przekazuje Malwina Sokolowska, rzeczniczka Regionalnej
Dyrekcji Lasow Panstwowych we Wroclawiu. I zastrzega: – Tutaj wchodza w gre
przepisy ustawy o lasach, ustawy o ochronie gruntow rolnych i lesnych.
Teren nie ma statusu rezerwatu, ale znajduja sie tam siedliska starych
lasow.
DETEKTYW
Wedrowny
blacharz
Konrad SZYMALAK
Choc Ferdynand Gr�zning stanal przed sadem za piec zbrodni, do dzis nie ma
pew-
nosci ile dokladnie ofiar mial na koncie. W tej sprawie jedno jest pewne.
Wampir
z Lodzi byl jednym z najbardziej zwyrodnialych i brutalnych zabojcow w
historii
Polski. Lista jego zarzutow zaczynala sie od pedofilii, a konczyla na
kanibalizmie. Gr�zning urodzil sie
niej w 1885 roku
w Lodzi. Juz jako
nastolatek wykazy-
wal cechy zaburzen seksualnych,
przez co byl wyszydzany przez
rowiesnikow. W 1906 roku
otrzymal powolanie do carskiej
armii. Zolnierze zwykle pozo-
stawali w sluzbie po kilkanascie
lat i ciezko bylo sie z niej zwol-
nic. Nawet lekkie kalectwa nie
dyskwalifikowaly powolanych.
Trudno sobie wyobrazic, co
wyczynial w koszarach mlody
Ferdynand, skoro zwolniono go
z wojska juz po 9 miesiacach.
Oficjalnie jako powod podano
ciezkie zaburzenia seksualne.
Jego powrot z armii byl
utrapieniem dla rodzicow
i jego rodzenstwa. Ferdynand
naduzywal alkoholu i byl agre-
sywny. Jedna z siostr, Emilia,
opowiadala dziennikarzom,
ze upijal sie i “bral za kobie-
ty”. Ten eufemizm oznaczal
napasc i gwalt. Oprocz kobiet
interesowaly go takze dzieci.
W 1914 roku zostal oskarzony
o zgwalcenie 6-letniej dziew-
czynki na lodzkim Karolewie.
Kilka tygodni po przedstawieniu
mu zarzutow wybuchla I wojna
swiatowa i w administracyjnym
chaosie sprawa rozeszla sie bez
wyroku, a on sam zostal zwol-
niony z aresztu.
Ruszyl w swiat
Rodzice Gr�zninga posta-
nowili go ozenic. Sadzili,
ze malzenstwo bedzie
mialo na niego pozytywny wplyw
i mlody mezczyzna sie ustatkuje.
Nic bardziej mylnego. Pierwsze
ekscesy alkoholowe mialy miej-
sce juz kilka dni po slubie i trwa-
ly do momentu, az w 1915 roku
nie uslyszal on wyroku za kra-
dziez. Trafil do wiezienia na rok.
W miedzyczasie na swiat przyszla
jego corka, ktora wkrotce po uro-
dzeniu zmarla. Brak w tej spra-
wie poszlak, jakoby Ferdynand
przyczynil sie w jakis sposob
do jej smierci, niemniej jednak
wiele osob badajacych zyciorys
Gr�zninga wskazywalo to zdarze-
nie jako podejrzane.
Po smierci dziecka Ferdynand
rozstal sie z zona, a ze nie byl
mile widziany w rodzinnym
domu, zdecydowal aby ruszyc
w wedrowke. Posiadal dwa zawo-
dy; byl tkaczem i blacharzem.
Zebral narzedzia do torby na
ramie i przemieszczal sie od wsi
do wsi w poszukiwaniu dorywcze-
go zajecia. Nie oddalajac sie przy
tym zanadto od rodzimej Lodzi.
Tak w lipcu 1926 roku trafil do
10-tysiecznego wowczas Turku.
Panstwo Erentzowie wynaj-
mowali Gr�zninga od czasu do
czasu, by ten wykonywal dla nich
niewielkie prace konserwatorskie.
Mozna bylo powiedziec, ze mieli
do niego pewne zaufanie. 28 lip-
ca 1926 roku Ferdynand mial sie
udac poza Turek do kowala. Jako
ze darzyl ich 7-letnia corke Irenke
sympatia, jej matka pozwolila
mu zabrac ja ze soba. Kobieta
nie podejrzewala, ze wedrowny
rzemieslnik byl zwyrodnialym
sadysta. Miala sie o tym przeko-
nac dopiero 3 dni pozniej.
Ferdynand Gr�zning pro-
wadzil Irenke Erentz szosa na
Lodz. Kiedy wyszli z miasteczka,
wciagnal ja do lasu i zgwalcil.
Nastepnie nozycami do ciecia
blachy zadal dziewczynce kilka-
dziesiat ran klutych. Zwloki pozo-
stawil w lesie w okolicy wsi Zuki.
Po dokonaniu zbrodni nie wrocil
juz do Turku, tylko udal sie do
rodzinnej Lodzi. Rodzice Irenki
jeszcze tego samego dnia zaalar-
mowali policje o zaginieciu corki
i o tym, ze byla w towarzystwie
blacharza. Rozpoczeto poszuki-
wania. Ich tragiczny final mial
miejsce 31 lipca 1926 roku, kie-
dy to odnaleziono zmasakrowane
zwloki Irenki. Co dziwne nie bylo
pogoni za przestepca, ukrywania
sie ani mylenia tropow. Policjanci
zatrzymali Ferdynanda w Lodzi,
gdy odwiedzal swoja rodzine.
Odsiadka w Rawiczu
W 1926 roku Ferdynand
Gr�zning zostal ska-
zany na dozywocie
i do odbycia kary skierowano
Zwyrodnialec jakich malo
go do Rawicza. Tamtejszy zaklad
karny byl traktowany przez
miedzywojenna propagande
panstwowa jako wzor placowki
resocjalizacyjnej. W praktyce
bylo to wiezienie jak wszystkie
inne w kraju z ta roznica, ze
Rawicz slynal ze swojej orkie-
stry detej, w ktorej mogli grac
tylko ci skazani, ktorzy uzbierali
dostateczna liczbe punktow za
dobre sprawowanie.
Wiezienia byly przepelnio-
ne. Wladze, zeby rozwiazac
ten problem stosowaly czeste
amnestie. Zaskakujacy byl sys-
tem ich przyznawania. Skazani,
ktorzy odbywali krotkie wyroki
za przestepstwa “z grupy poli-
tycznych”, takich jak gloszenie
opozycyjnych pogladow poli-
tycznych, wspieranie mniej-
szosci narodowych lub otwarta
krytyke wladzy, nie mogli liczyc
na skrocenie kary. Podobnie
oszusci, szulerzy i przemytni-
cy. Natomiast mordercy, rabu-
sie i gwalciciele mogli liczyc
na duzo wiecej poblazliwosci
ze strony wymiaru sprawiedli-
wosci. Amnestie oglaszano co
kilka miesiecy z roznych okazji.
Mogla to byc rocznica uchwa-
lenia konstytucji, moment for-
malnego uznania granic RP czy
upamietnienie zwolania sejmu.
W listopadzie 1928 roku z okazji
10. rocznicy odzyskania niepod-
leglosci amnestia objela takze
Gr�zninga. Dozywocie skrocono
mu do 12 lat wiezienia.
W Rawiczu Ferdynand pra-
cowal – podobnie jak jego ojciec
– jako palacz. Nabawil sie przy
tym problemow z oczami. Mial
czesciowa slepote. Wiezienny
lekarz przyjal jego wniosek
o urlop zdrowotny. Wiosna 1934
roku Gr�zning opuscil zaklad
karny na 2 miesiace.
Zbrodnia na urlopie
Po opuszczeniu wiezienia
Ferdynand zatrzymal sie
u siostry Emilii, ale nie
zagrzal u niej miejsca na dlugo.
Nasilajace sie nieporozumienia
i alkoholizm pchnely go do wlo-
czegostwa. 30 maja 1934 roku
2/2025 59Zwyrodnialec jakich malo
znalazl sie w oddalonym o kil-
kanascie kilometrow od Lodzi
Zgierzu. W godzinach popolu-
dniowych zatrzymal sie na ulicy
Aleksandrowskiej na odpoczy-
nek. Przysiadl na kamieniu
w poblizu placu zabaw. Siedzac,
przypatrywal sie dzieciom az
w koncu zaproponowal jedne-
mu z nich 50 gr za pokazanie
drogi do tramwaju. Pierwszy
z chlopcow sie nie zgodzil, ale
gdy zawolal 11-letniego Jozia
Chudobinskiego, ten mu nie
odmowil. Mezczyzne i chlopca
widziano wtedy ostatni raz.
Lipiec byl czasem zniw.
Nieopodal Zgierza, we wsi
Piaskowice Pienki, rolnik Stefan
Krupinski rozpoczal pokos zbo-
za. Po poludniu, 18 lipca 1934
roku, dokonal makabrycznego
odkrycia. W zbozu lezal szkielet
dziecka w stanie zaawansowa-
nego rozkladu. Rodzice Jozefa
Chudobinskiego od momentu
zaginiecia wywierali nacisk na
policje, by ta zintensyfikowa-
la dzialania poszukiwawcze ich
syna. Stan zwlok budzil przeraze-
nie. Glowa byla osobno, a reszta
ciala rozszarpana. Ciezko stwier-
dzic czy to zabojca urzadzil taka
jatke, czy zwierzeta. Ten w kaz-
dym razie nie martwil sie, ze
zbrodnia zostanie odkryta, gdyz
nie zadal sobie trudu, by chociaz
zakopac zwloki. Przy ciele poli-
cjanci znalezli czapke, wewnatrz
ktorej na skorzanym pasku wid-
nial podpis “Jozef Chudobinski
kl. IV”. Na miejsce wezwano
rodzicow chlopca, ale zwloki
nie nadawaly sie do identyfika-
cji. Ostatecznie tozsamosc ofia-
ry potwierdzily inicjaly “J. Ch.”
wyszyte na jego bieliznie, o kto-
rych poinformowal ojciec Jozia.
Kluczowym swiadkiem dla
policji byl Tadeusz Kuczynski,
chlopiec, ktory odmowil wskaza-
nia drogi do tramwaju mordercy
60
Jozia. Rysopis sprawcy jaki podal,
nie byl zbyt dokladny, ale waz-
nym zapamietanym przez nie-
go szczegolem byla drewniana
skrzynka z narzedziami blachar-
skimi. Dla sledczych byl to cen-
ny trop. Problem polegal na tym,
ze sprawca w chwili odnalezienia
zwlok przebywal juz w zakladzie
karnym. W sprawie zatrzymano
kilku podejrzanych, ale swiadko-
wie ich nie rozpoznali. Sprawa
stanela w miejscu na kilka lat.
Na mocy
amnestii
Nie jest znana dokladna
data, kiedy to Ferdynand
Gr�zning opuscil zaklad
karny. Bylo to z pewnoscia na
przelomie 1937 i 1938 roku. Nie
powrocil do rodzinnego domu,
tylko zajal sie wloczegostwem.
Z kompletem narzedzi na ramie-
niu szukal tymczasowego zajecia
i noclegu. Gdzie dokladnie prze-
bywal, nie ustalono, ale z pew-
noscia nie oddalal sie zbytnio od
Lodzi. 8 lipca 1938 roku dotarl do
Piotrkowa Trybunalskiego i w oko-
licach mostu kolejowego natknal
sie na 8-letnia Lucyne Gore.
Trasa laczaca Piotrkow
z Lodzia jechal na rowerze
jeden z lokalnych mieszkan-
cow. Okolo dwoch kilometrow
za miastem w kierunku Lodzi
Jozef Stepien dostrzegl kobiete
wolajaca o pomoc. Kiedy pod-
jechal blizej, zorientowal sie, ze
to nie ona potrzebowala pomo-
cy, a mala dziewczynka lezaca
w kaluzy krwi u jej stop. Jozef
Stepien natychmiast pojechal do
najblizszego aparatu telefonicz-
nego i mloda ofiare przetrans-
portowano do szpitala. Lucyna
Gora byla w takim szoku, ze
przez kilka pierwszych dni maja-
czyla w goraczce. Opowiadala
funkcjonariuszom historie
o wujku, z ktorym jechala na
rowerze. W pewnym momencie
rower najechal na kamien i sie
wywrocil, a ona wpadla do rowu,
w ktorym znalazla ja przypadko-
wa kobieta i wyciagnela na szose.
Skad zatem Lucyna miala glebo-
ka rane kluta gardla?
2/2025Zwyrodnialec jakich malo
Dopiero kiedy sledczy prze-
szukali las w okolicy miejsca,
gdzie znaleziono dziewczynke,
przedstawil im sie inny obraz
wypadkow. Okolo 150 metrow
dalej znalezli slady krwi i walki.
Juz gdy 8-latka poczula sie lepiej,
postanowili przesluchac ja jesz-
cze raz. Okazalo sie, ze Lucyna
wstydzila sie powiedziec praw-
de i wersje z wujkiem na rowe-
rze zmyslila. Fakty okazaly sie
zatrwazajace. Na drodze w oko-
licach mostu kolejowego zaczepil
ja obcy mezczyzna. Przez krot-
ki czas szli razem, a gdy doszli
do pola z zytem ten wciagnal ja
w zboze. Tam kazal jej zdjac maj-
teczki, a gdy Lucyna odmowi-
la zaczal ja dusic. W pew-
nym momencie poczula
mocne uklucie i stracila
przytomnosc. Mozna bylo
domniemywac, ze Gr�zning
zaniosl polprzytomna
dziewczynke do pobliskiego lasu
i zgwalcil. Psychiatrzy sugerowali,
ze najprawdopodobniej podnie-
cal go widok krwi. W przypadku
Jozefa Chudobinskiego najpierw
doszlo do brutalnego morder-
stwa, a nastepnie do czynnosci
seksualnych na jeszcze cieplych
zwlokach. Dlaczego Gr�zning
pozostawil Lucyne przy zyciu?
Moze sadzil, ze gdy ja zostawi
na pastwe losu ta i tak nie prze-
zyje? Dziewczynce cudem udalo
sie przezyc.
Mieso w stodole
17 pazdziernika 1938
roku do soltysa we
wsi Kosciuszkow pod
Kutnem zglosil sie wlocze-
ga. Podawal sie za blacharza
z Lodzi, ktory szukal zatrud-
nienia i noclegu. Soltys nie
mogl dac mu pracy, ale
zaproponowal nocleg u jed-
nego z mieszkancow wsi.
Pech chcial, ze w chwili gdy
wypisal mu karte noclegowa,
do domu weszla mala dziew-
czynka z banka na mleko.
Slyszac jak soltys tlumaczyl
obcemu droge do gospodarstwa
powiedziala, ze idzie w tamta
strone i chetnie mu poka-
ze. Nazywala sie Wladyslawa
Bagrowska i miala 9 lat.
Zanim znikneli mu z oczu,
soltys widzial jak Gr�zning cze-
stowal Wladzie cukierkami. Co
bylo pozniej? W srodku nocy
ktos zaczal sie dobijac do jego
drzwi. Byl to Szczepan Bagrowski,
ojciec dziewczynki. Twierdzil, ze
ta nie wrocila na noc do domu. Majac zle przeczucia obaj udali
sie do gospodarstwa, w ktorym
mial nocowac Gr�zning. Byli
przekonani, ze wloczegi tam juz
nie zastana. Tymczasem chlop
oswiadczyl, ze blacharz poja-
wil sie z zakrwawionymi reka-
mi twierdzac, ze zranil sie przy
cieciu blachy, umyl sie i poszedl
do stodoly spac. Kiedy mezczyz-
ni weszli do budynku, Gr�zning
spokojnie spal i mial pretensje,
ze go obudzono. Poczatkowo
zaprzeczal, jakoby wiedzial co sie
z mala Bagrowska stalo. Jednak
kiedy zaprowadzili go do domu
i przy swietle soltys zorientowal
sie, ze ubranie blacharza pod-
czas wizyty u niego nie bylo
tak pokrwawione, postanowil
wezwac policje. W komisariacie
poczatkowo Ferdynand wszyst-
kiemu zaprzeczal, ale po pierw-
szych probach perswazji przyznal
sie do morderstwa. Dalsze poste-
powanie wyjasniajace ujawnilo,
ze nie powiedzial jeszcze wszyst-
kiego. W stodole sledczy znalezli
kawalki miesa, ktore poczatko-
wo wzieto za zwierzece, ale bie-
gly sadowy szybko wyprowadzil
policjantow z bledu. To byly frag-
menty ciala dziewczynki, wyciete
brutalnie z jamy brzusznej.
Tym razem Gr�zning posta-
nowil ukryc cialo. Niezdarnie
i w pospiechu zakopal zwloki
w plytkim grobie. Po przyznaniu
sie do zabojstwa zaprowadzil
policjantow na miejsce zbrod-
ni. Zwloki byly nagie i okrutnie
okaleczone. Sprawca zadal 13
ran klutych, a nastepnie nozy-
cami do blachy wycial ofierze
narzady rodne. W toku sledztwa
wyszlo na jaw, ze Gr�zning zanim
polozyl sie spac w stodole, wro-
cil jeszcze raz na miejsce zbrod-
ni, by wykorzystac seksualnie
stygnace zwloki dziewczynki.
Orzeczenie
niepoczytalnosci
Tuz po schwytaniu Gr�zning
dokladnie opowiedzial
o swoich zbrodniach,
ale kilka dni pobytu w areszcie
zmienilo jego postawe. Przestal
pamietac szczegoly. Twierdzil,
62
ze moze to zrobil, a moze nie.
Zaczal sprawiac wrazenie nie-
poczytalnego. Prowadzacy
sprawe prokurator Maciejewski
skierowal go do obserwacji
psychiatrycznej na lodzkiej
Kochanowce. Badania mialy
potrwac tydzien, ale Gr�zning
odmawial wspolpracy, co prze-
dluzylo postawienie diagnozy.
W miedzyczasie prasa rozpi-
sywala sie o kolejnych domnie-
manych zbrodniach Ferdynanda
Gr�zninga. Przypisywano mu
wlasciwie kazda niewyjasnio-
na zbrodnie w okolicach Lodzi.
Prokurator Maciejewski w miare
mozliwosci sprawdzal doniesie-
nia prasowe. W kilku przypad-
kach znalazl swiadkow, ktorzy
widzieli ofiary przed smiercia
w towarzystwie wloczegi, czy
nawet mowili wprost o blacharzu
ze skrzynka na narzedzia. Owi
swiadkowie nie potrafili jednak
rozpoznac Gr�zninga. Brakowalo
dowodow, by postawic mu kolej-
ne zarzuty. Domniemanych przy-
padkow jego zbrodni bylo jesz-
cze kilkanascie. Ile bylo w tych
podejrzeniach prawdy, a ile fikcji
dziennikarskiej?
Ferdynand Gr�zning
w Kochanowce w koncu stracil
cierpliwosc. Po 2 tygodniach
udawania niepoczytalnego pekl.
Z orzeczeniem o pelnej poczy-
talnosci w grudniu 1938 roku
opuscil szpital psychiatryczny.
Proces
Prokurator Maciejewski
ostatecznie zdecydowal
o postawieniu Gr�zningowi
tylko trzech zarzutow. Zabojstwa
Jozefa Chudobinskiego i Wla-
dyslawy Bagrowskiej oraz
zgwalcenia Lucyny Gory. Mial
swiadomosc, ze te zarzuty byly
wystarczajace, by ku oczekiwa-
niom spoleczenstwa wyslac zwy-
rodnialca na szafot. Proces odbyl
sie 28 lutego 1939 roku w Sadzie
Okregowym w Lodzi. Odbywal
sie za zamknietymi drzwiami,
chociaz sklad sedziowski zezwolil
na obecnosc na sali dziennikarzy,
ktorzy zobowiazali sie do zacho-
wania milczenia w kwestiach naj-
bardziej drastycznych szczegolow.
Sam Gr�zning zachowywal spokoj,
choc przeszkadzal w sprawnym
przebiegu rozprawy. Nie odpo-
wiadal jasno na pytania, co mialo
wydluzyc czas procesu. Sedziowie
byli jednak zdeterminowani, by
do tego nie dopuscic i jesli nie
odpowiadal wprost, odwolywali
sie do jego wczesniejszych zeznan
w aktach procesowych. Po jednej
rozprawie Ferdynand Gr�zning
zostal skazany na kare smierci
przez powieszenie.
Zanim doszlo do wykona-
nia wyroku, w kwietniu 1939
roku III Rzesza zaanektowa-
la Czechoslowacje. W czerwcu
prawniczka Gr�zninga wystapi-
la do sadu o ponowne badania
psychiatryczne, ale sad odmowil.
Nastepnie w sierpniu przychylil sie
do ponownego wniosku i wyzna-
czyl termin nowej rozprawy na
13 wrzesnia 1939 roku. Z powo-
du wybuchu wojny ta sie juz nie
odbyla. W sierpniu 1939 roku brat
Ferdynanda – August – zostal
skazany za obrazanie polskosci.
Po zajeciu Rzeczpospolitej przez
nazistow zostal folksdojczem.
Co stalo sie z Ferdynandem?
Brak jakichkolwiek dokumentow
potwierdzajacych jego dalszy los.
Moze rowniez zostal folksdoj-
czem? Najprawdopodobniej jed-
nak w wojennym zamecie uniknal
egzekucji.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl