Dzien dobry – tu Polska – 2.08.2022

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Gazeta Marynarska
Imienia kpt.Ryszarda Kucika
Rok XX nr 208 (6483) 2 sierpnia 2022r.

PATRIOTYZM BEZ KONTROLI
Na szczescie kilka rocznic przypada w wakacje. Inaczej mlodzi nie
wiedzieliby, ze mozna swietowac inaczej, niz szkola kaze. Wczoraj, w
rocznice wybuchu powstania warszawskiego, kazdy zachowal sie tak, jak mu
sumienie podpowiada.
Szkola przestala byc neutralna. Kiedy wiec obchodzimy jakies swieto, np. 11
listopada, w tle zawsze majaczy sie ideologia tych, ktorzy rzadza. Pare lat
temu, gdy za slabo podkreslalem chwale rzadzacych, a wlasciwie wcale nie
podkreslalem, kurator ostentacyjnie wyszedl z uroczystosci. Teraz bronie
sie rekami i nogami, aby nie organizowac zadnej rocznicowej imprezy.
Bronia sie tez uczniowie, aby nie uczestniczyc, gdyz nie chca byc
manipulowani. Czasem nawet trudno znalezc chetnych, zeby poszli gdzies ze
sztandarem. Zawsze jest bowiem ryzyko, ze czlowiek wplacze sie w
uroczystosc partyjna, a nie patriotyczna. Mlodzi nie chca, nauczyciele nie
chca, dyrekcja musi. Jak nas nie ma, dzwonia z kuratorium i przypominaja,
ze mus to mus.
Gdyby powstanie warszawskie wybuchlo w czasie roku szkolnego, mielibysmy
problem. To jedno z bardziej kontrowersyjnych wydarzen, podczas obchodow
rocznicy bylaby wiec okazja, aby sie podzielic, a nie zjednoczyc. Dlago
ciesze sie, ze rocznica przypada w wakacje. Niech kazdy robi, co chce.
Wladzy nic do tego.
Dariusz CHETKOWSKI
—————-
Ale wladza bardzo nie lubi gdy ja obywatele olewaja, swietujac tak, jak
powyzej perswaduje Chetkowski. Ojczyzny- zdaniem wladzy – nie mozna kochac
nielegalnie- bez zezwolen, konsultacji i pytania o zgode, zatwierdzania
scenariuszy.I czegos tam jeszcze Do dupy z taka Ojczyzna!
Gargamel

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna


http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner “wesprzyj nas”

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 4.6290 PLN Euro: 4.7475 PLN Frank : 4.8730 Funt: 5.6612
PLN
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 4.54 PLN Euro: 4.65 PLN Funt: .5.55
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 4.45 PLN Euro: 4.56 PLN
Funt: 5.47 PLN

Pogoda w kraju
W zachodniej czesci na ogol slonecznie,, tylko miejscami na niebie wystapia
chmury. Na wschodzie zmienne zachmurzenie i slaby deszcz. Na termometrach
maksymalnie od 22 stopni Celsjusza na Suwalszczyznie do 27 st. C na
Podkarpaciu

O-k-R-u-C-h-Y
—————–
2 SIERPNIA 2022
Do dzis przezylem 28 287 dni. 9 lat temu (2013) napisalem wiersz ” 25 000
DNI” (bo tego dnia tyle minelo). Na swoj kolejny jubileusz (30 000 dni)
zapraszam w niedziele 11 kwietnia 2027
25 000 dni, 600 000 godzin”
Tyle minelo, wierzcie mi, od daty mych urodzin.
Licznik nie klamie, caly czas odlicza zycia chwile.
Jak dlugo jeszcze? Pytam gwiazd, lecz nie chca zdradzic, ile?
Dziesiec tysiecy? Nie wiem sam. Piec? Moze pol tysiaca?
Nie zgadne ile jeszcze mam przed soba wschodow slonca.
25 000 dni, 600 000 godzin”
Moze to tylko mi sie sni? Wszak dusze mam jak mlodzi.
25 000 dni, nigdy sie nie powtorzy.
Zostalo mniej. Los ze mnie drwi. Zbliza sie kres podrozy.
25 000 dni, 600 000 godzin”
Ta, co zapuka do mych drzwi. niech jeszcze nie przychodzi!
———-
Wojciech DABROWSKI

29 lipca byly imieniny Marty.
WSZYSTKIM MARTOM MOC SERDECZNOSCI
(Wiersz dedykowany Marcie Wicentowicz-Wroblewskiej, ktora bedac moja
uczennica w 51 PLO im. Hipolita Wawelberga w Warszawie, w konkursie
poswieconym Noblistce (1996) recytowala wiersz “Rozmowa z kamieniem”.
Pukam do drzwi kamienia. To ja, wpusc mnie. Chce wejsc do twego wnetrza.
(Wislawa Szymborska)
—————–
Byl pazdziernik. Pamietasz? Liceum w Warszawie.
Skonczylas pierwsza klase ze srednia 5,0.
Literackiego Nobla przyznano Wislawie,
A ty? W dorosle zycie wkraczalas dopiero.
Minelo juz cwierc wieku, az trudno uwierzyc.
Rozmawialas z kamieniem. Taka cie pamietam.
Skladalas hold poetce w imieniu mlodziezy,
Stojac na forum szkoly skupiona, przejeta.
Pukasz do drzwi kamienia. Trudnosci sie pietrza.
Nie zrazasz sie. Chcesz zglebiac tajemnice swiata,
Poznac istote duszy, przygladac sie wnetrzom,
Szukac prawdy, jej oddac mlodziencze swe lata.
Pukasz do drzwi kamienia. Masz go za sasiada.
Sama ten wiersz wybralas. Cenisz wlasne zdanie.
Jestes nieco zdziwiona, ze nie odpowiada.
Nie dajesz za wygrana. Ponawiasz pukanie.
– To ja, wpusc mnie – powtarzasz, raz ciszej, raz glosniej,
Nie ustapisz, mam pewnosc, a rzadko sie myle.
Ja juz wtedy wiedzialem, co z ciebie wyrosnie,
Ze rozwiniesz swe skrzydla, by stac sie motylem.
– Nie mam drzwi – mowi kamien. – Nie wejdziesz do srodka.
Nie dowierzasz poetce, glaz moze sie zmieniac.
Jesli przynosisz dobro, nagroda cie spotka,
Nawet kamien nie moze miec serca z kamienia.
Wierzysz w dobro, swym szczesciem z innymi sie dzielisz.
Karma wraca. Badz soba, idz naprzod, bo warto!
Niech nad toba czuwaja niebiescy anieli.
Zycze ci pomyslnosci. Powodzenia, Marto!
———
Wojciech DABROWSKI

Czy Pani lubi Sekielskiego?
NIE O SPRAWIEDLIWOSC TU CHODZI
Lezaca na Morzu Polnocnym w poblizu granicy z Dania niemiecka wyspa Sylt to
znany kurort wypoczynkowy. Piekne widoki, plaze i goscinni mieszkancy
sprawiaja, ze co roku przybywaja tu tysiace turystow. Wiekszosc z nich
pewnie nawet nie wie, ze przez dziesieciolecia jednym z najbardziej
szanowanych mieszkancow tej niewielkiej wyspy byl niemiecki zbrodniarz
wojenny Heinz Reinefarth, nazywany Katem Woli.

Gdy 1 sierpnia 1944 r. wybuchlo w Warszawie powstanie, wsciekly Hitler
nakazal zrownac miasto z ziemia. Jednym z odpowiedzialnych za realizacje
tego planu zostal Gruppenf�zhrer SS Heinz Reinefarth. Podlegle mu oddzialy
rozpoczely metodyczna i bestialska eksterminacje warszawskiej Woli, gdzie w
pierwszych dniach sierpnia wymordowano, wedlug roznych szacunkow, od 40 do
60 tysiecy cywilow.
Gdy w 2014 r. pracowalem nad reportazem o tamtych strasznych wydarzeniach,
dotarlem do swiadkow, ktorzy cudem przezyli zorganizowana przez Niemcow
rzez. Bestialstwo oddzialow, ktorymi dowodzil Reinefarth, trudno sobie
wyobrazic. Masowe egzekucje, rozstrzeliwanie i palenie ludzi zywcem oraz
wszechobecna przemoc, ktorej doswiadczali nie tylko dorosli, ale i dzieci.
Ci, ktorzy ocaleli, mowili o “piekle na ziemi”. Ten, ktory zgotowal im taki
los, nie poniosl zadnej kary.
Nie powinnismy sie godzic na instrumentalne wykorzystywanie pamieci o
bestialskich zbrodniach z czasow II wojny w doraznej walce politycznej
Po wojnie Reinefarth wkupil sie w laski aliantow, ktorzy nie zgodzili sie
na jego ekstradycje do Polski. Jednym z powodow miala byc jego wspolpraca z
amerykanskim i brytyjskim wywiadem przy rozpracowywaniu sowieckich agentow.
Osiadl na wyspie Sylt, gdzie po uwolnieniu przez sad od zarzutu udzialu w
zbrodniach wojennych zostal burmistrzem Westerlandu, a pozniej z sukcesem
kandydowal do Landtagu Szlezwika-Holsztynu. I choc jego polityczna kariera
zalamala sie w zwiazku z powracajacymi oskarzeniami o zbrodnie wojenne, to
w spokoju dozyl swoich dni, prowadzac kancelarie prawna.
Podazajac tropem tego niemieckiego zbrodniarza, pojechalem na Sylt. Bylo to
juz po tym, gdy w 2014 r., nie bez sprzeciwow, na scianie ratusza
miejskiego zawisla tablica upamietniajaca ofiary powstania warszawskiego.
Mozna sie z niej dowiedziec, ze byly burmistrz Heinz Reinefarth byl
wspolodpowiedzialny za zbrodnie popelnione na cywilnej ludnosci Warszawy.
Nie zapomne rozmowy z dwoma starszymi mezczyznami, ktorzy znali i dobrze
wspominali Reinefartha. Dla nich byl to “znakomity gospodarz, uprzejmy i
uczynny czlowiek”. Nie podobalo im sie, ze nazwisko bylego burmistrza
Westerlandu widnieje na pamiatkowej tablicy. “Niczego mu nie udowodniono” –
przekonywali mnie obaj, zapewniajac, ze ich znajomy general SS osobiscie na
pewno do nikogo nie strzelal. Pytani o dziesiatki tysiecy ofiar rzezi Woli
odparli, ze mozna tylko uczcic ich pamiec i “nic wiecej”, bo i tak “nie da
sie przywrocic zycia zamordowanym”.
Dla wielu starszych mieszkancow wyspy Sylt sprawa Reinefartha to wciaz
temat tabu. Glownie ze wzgledu na powiazania rodzinno-towarzyskie. Przez
dziesieciolecia ta niewielka spolecznosc odgrywala spektakl, w ktorym
zaprzeczano faktom, wypierano wine i powtarzano klamstwa. Nieliczni, ktorzy
mimo zmowy milczenia glosno mowili o zbrodniczej przeszlosci burmistrza,
traktowani byli jak czarne owce. Podobnie bylo w calych Niemczech. “W
dalszym ciagu dla wielu Niemcow jest to niewygodna prawda, ze nie tylko
Hitler, Goebbels i Himmler byli odpowiedzialni za zbrodnie w III Rzeszy,
ale tez zwykli Niemcy, babcia i dziadek rowniez” – tlumaczyl mi kilka lat
temu Malte Herwig, autor ksiazek i artykulow na temat nierozliczonej
nazistowskiej przeszlosci Niemiec.
Przez lata Heinz Reinefarth mogl liczyc na przychylnosc niemieckiego
wymiaru sprawiedliwosci, w ktorym nie brakowalo jego dawnych nazistowskich
kolegow. Jak wynika z danych, ktore pojawialy sie w niemieckich mediach, w
latach 60. ubieglego wieku az 60 procent kierowniczych stanowisk w
zachodnioniemieckim ministerstwie sprawiedliwosci zajmowali dawni
czlonkowie NSDAP.
Heinz Reinefarth to zaledwie jeden z tysiecy niemieckich zbrodniarzy,
ktorzy po wojnie pozostali bezkarni. Sprawy podobne do tej wciaz budza
sluszny gniew. Jednak czczac pamiec ofiar i pietnujac katow, nie powinnismy
sie godzic na instrumentalne wykorzystywanie pamieci o bestialskich
zbrodniach w doraznej walce politycznej. Niestety, PiS czyni to od lat.
Trudna polsko-niemiecka historia sprawia, ze nadal na potrzeby naszej
polityki wewnetrznej oplaca sie partii Kaczynskiego grac niemiecka karta. I
widac wyraznie, ze nie o sprawiedliwosc ani odszkodowania tu chodzi, ale
jedynie o korzysci polityczne. Straszenie Niemcem stalo sie paliwem
wyborczym, z ktorego jeszcze nie raz i nie dwa skorzysta Jaroslaw
Kaczynski, walczac o utrzymanie wladzy. Warto o tym pamietac, sluchajac
kolejnych pohukiwan prezesa na temat reparacji wojennych.
Tomasz SEKIELSKI

Holdys w “Newsweeku”
ORLE PIORA
Nie sledze internetowych wpisow lokatora palacu na Krakowskim Przedmiesciu,
ale ten mi ktos podrzucil i przykul moja uwage. Korespondent TVN z
Waszyngtonu, Marcin Wrona, wrzucil do sieci selfie w kapelusiku goralskim.
Zwykle, jakich sa tysiace w internecie. Chwile potem bystry lokator palacu
napisal komentarz: “Pioro orle na kapeluszu goralskim zazwyczaj znaczy
kawalera do wziecia””. To wszystko. Nic wielkiego. Poziom wpisu
standardowy, spokojniejszy niz dawne flirty z Ruchadlem Lesnym.
Sprawdzilem: lokator nie klamal. Rzeczywiscie na Podhalu istnieje tradycja,
ze panny do wziecia nosza wianki, a kawalerowie pioro wsuniete za tasiemke
klobuka. No, to teraz wyjasnie, co mnie zaintrygowalo: za to zdjecie Marcin
Wrona dostalby w USA 100 tysiecy dolarow grzywny i rok wiezienia.
W 1918 r. Stany Zjednoczone wprowadzily ustawe Traktat o ptakach
wedrownych. Zakazuje ona chwytania, zabijania, posiadania, tresowania,
sprzedawania i nekania ptakow wedrownych, a ochrona obejmuje nie tylko same
stworzenia, ale – uwaga – takze ich jaja, gniazda i piora. Taki myk.
Uchwalono ja, gdyz na niektore gatunki ptakow polowano bezlitosnie az do
krawedzi ich calkowitego wytrzebienia. A wszystko z proznej checi
posiadania w domu egzotycznego ptaka albo jego pior dla ozdoby. Od tej pory
mozna kolekcjonowac piora kurze, kacze czy indycze oraz ptakow pospolitych,
jak szpaki czy wroble, ale wymienione w traktacie – na liscie jest ponad
1000 gatunkow, w tym orly, jastrzebie i sokoly – sa chronione i to srogo. A
juz skrzywdzenie orla konczy sie wiezieniem.
Jesli w Ameryce podniesiesz z ziemi orle pioro i schowasz – juz po tobie.
Kiedy lata temu stanalem przed amerykanskim sadem za jazde autem bez
ubezpieczenia, sedzia zatrzymujac mi prawo jazdy, powiedzial: “Nie zabiore
ci dokumentu, ale nacisne klawisz enter (nacisnal) i od tego momentu jestes
w systemie jako nielegalny kierowca. Oznacza to, ze przez szesc miesiecy
nie wolno ci siasc na miejscu dla kierowcy. W zadnej sytuacji. Ani na
parkingu z wylaczonym silnikiem, ani w salonie samochodowym podczas
kupowania, ani w aucie na ceglach, ani na szrocie w rozpadajacej sie
karoserii bez silnika. Usiadziesz na miejscu kierowcy – pojdziesz na rok do
wiezienia. Czy to jest jasne?”. Po czym mruzac oczy, dodal: “My tu, w
Ameryce, przerobilismy wszystkie tlumaczenia”.
Podobnie jest z posiadaniem orlego piora. Podniesiesz je z ziemi i schowasz
– juz po tobie. Przestepstwo federalne. Mozesz siegnac po komorke i
zadzwonic do najblizszego punktu ochrony przyrody lub po policje, zapytaja
o szczegoly, byc moze kaza ci je zostawic, moze poprosza, bys je przywiozl
albo sami po nie przyjada. Rozejrza sie, czy nie ma innych, moze znajda
rannego lub martwego ptaka. To jest ich rola, nie twoja. Jesli zabierzesz
pioro do domu – staniesz przed sadem. Nikt nie bedzie dochodzil, czy ptak
je zgubil, czy go poturbowales – trza bylo nie podnosic. Dokladnie tak jak
z siadaniem na miejscu dla kierowcy, kiedy sie nie ma prawa jazdy.
Kary sa surowe, choc nie jest to od razu 100 tysiecy dolarow – sedzia ma
widelki od 5 tysiecy. Marcin Wrona by zdrowo beknal za takie selfie w USA.
Na jego szczescie tu jest Polska, jest rubaszny lokator palacu, sa poslowie
PSL, ktorzy uwielbiaja sokolnictwo i hodowle zwierzat futerkowych, kochaja
uboje rytualne, pokoty i sa mysliwi, ktorzy czasem strzela do orla z
dubeltowki.
Jest jeden wyjatek, kiedy prawo amerykanskie zezwala ludziom na posiadanie
orlich pior: sa nimi rdzenni mieszkancy Ameryki. Nazywani Indianami, choc
coraz czesciej mowi sie o nich Rdzenni, piszac to slowo duza litera jak
narodowosc. Okresla ono prawowitego od tysiecy lat wlasciciela tych ziem,
ze wszystkimi saczacymi sie z tego konsekwencjami. Po latach upodlenia
mieszkancy Wyspy Zolwiej (tak w jezyku ludzi Lakota nazywana jest Ameryka)
mozolnie odzyskuja utracone prawa.
Szacunek ludzi Lakota do przyrody i przedmiotow jest uduchowiony. Nie ma
miejsca na polowanie dla sportu czy na zapas. Nie ma dreczenia zwierzat ani
bezsensownego lamania galezi. Kazdy przedmiot i kazde zycie sa spowite
wspolnym duchem i nie wolno ich krzywdzic. Orle piora sa swietoscia, bo i
orly sa swiete. Dumne ptaszyska to wyslannicy Stworcy, mieszkaly tu tysiace
lat przed najazdem bialego czlowieka. Slady ludzi Lakota na terytorium
Wyspy Zolwiej siegaja 25 000 lat wstecz. Mowienie, ze Kolumb odkryl
Ameryke, nie przechodzi im przez gardlo. Niby co odkryl? Ich? Uwazany jest
za sprawce indianskiego Holokaustu, on nawet nie wiedzial, gdzie doplynal,
zycie przed jego wizyta bylo tu piekne, a orlow niezliczona ilosc.
Zbigniew HOLDYS

MISIOWE MRUCZANKI
Upusty zolci- Niedziela
Musze sie przyznac, ze prowadze na Facebooku skrajnie restrykcyjna polityke
wobec tzw. znajomych. Nie to, zebym nie przyjmowal nowych – wciaz to robie,
choc juz lada moment osiagne facebookowy limit 5000 i dalej juz bedzie z
tym klopot – ale bezwzglednie stosuje restrykcje wobec tych, ktorzy mi sie
nie podobaja. Blokuje bez litosci wszystkich fanatykow religijnych,
narodowcow, rasistow, antyszczepionkowcow i wielbicieli teorii spiskowych i
tak dalej. Wystarczy mi jakas husaria, symbol Polski Walczacej, bozia na
obrazku – i juz, leci klient w grule.
Czemu tak? Sprawa jest prosta: nie chce mi sie tracic czasu na idiotyczne
dyskusje (ja balwana nie przekonam, on mnie tez nie) – i nie mam zamiaru
wystawiac sie do odstrzalu jakims glupim dewotom i innym dewiantom
umyslowym. Jak kiedys powiedzial chyba Slonimski, na niektorych wymianach
pogladow mozna tylko stracic; a ja nie mam na to ochoty. Moje poglady,
uksztaltowane dosc dlugim zyciem, w sumie mi sie po prostu podobaja” No,
dobra: na skromnosc nie umre.
Do czego jednak zmierzam?
A no do tego, ze przy tak ostrym stosunku do tworzacej sie tym sposobem
“banki” wdzieraja mi sie ostatnio mimo wszystko ludzie, gloszacy poglady
stawiajace mi wlosy na glowie. Na przyklad – na kwestie wojny na Ukrainie i
nasze otwarcie na uchodzcow. Nie wiem, czy PT. Czytelnicy sie zgodza, ale
ostatnio ten problem chyba narasta: coraz wiecej ludzi zgrzyta zebami, ze
“Ukraincy maja u nas za dobrze”, ze “przyjezdzaja samochodami”, ze
“wynajmuja mieszkania, potrzebne dla naszych studentow” i tak dalej w tym
duchu.
Mocno mi sie to nie podoba. Odnosze wrazenie, ze jakas znaczna czesc
sympatii okazywanej uchodzcom wynika nie tyle z oceny ich tragicznej
sytuacji i wspolczucia, ile z nienawisci do “Kacapow”. A to martwi jeszcze
bardziej.
Podobnie zaczynam dostrzegac – zastrzegajac, ze to zadne badania, tylko
subiektywne wrazenie – ze obrzydliwa antyniemiecka propaganda pisowska
trafia na podatny grunt. Na przyklad w kwestii czolgow, ktore Niemcy maja
nam dostarczyc w ramach wyrownania ubytku wysylanych do Ukrainy
poradzieckich egzemplarzy naszych niemal muzealnych obiektow pancernych:
prawie wylacznie wielki oburz na “szwabska perfidie”. Tymczasem podobno
targujemy sie jak przekupy z Gorki Dolnej i chcemy przyjac tylko najnowsze
wersje Leopardow, ktorych w dostatecznej liczbie nie ma na stanie sama
Bundeswehra” Wszystko nizej to obraza boska.
To tez martwi.
Podejrzewam zreszta, ze ten spor jest celowo nakrecany po to wlasnie, by
wspolgral z “narracja” tego zlego malego z nazwiskiem na K., ktory rzadzi
niemal wylacznie wskazujac kolejnych wrogow i sprytnie sterujac nienawiscia
i zawiscia – uczuciom, wlasciwym glupkom, ktorzy na niego i jego gang
glosuja.
A w zwiazku z tym ostatnia na dzis uwaga: czy Panstwo dostrzegaja jakas
sensowna wspolna polityke propagandowa opozycji? Bo ja nie bardzo widze cos
takiego nawet w poszczegolnych partiach. Widze raczej radosne i
arcydemokratyczne podejscie “kazdy sobie rzepke skrobie”. Co wydaje sie
dobrym sposobem na tzw. danie odwloku.
Czego sobie nie zycze i prosze o tym pamietac, zeby potem nie bylo mowione,
ze nie bylo powiedziane. Ostrzegam.
Bogdan MIS

KACIK KAPITANA SMERFA
Asystentura
Zdalem egzamin koncowy I obronilem prace w pierwszym mozliwym terminie., po
czym pojechalem do domu na ostatnie studenckie wakacje. Poniewaz ukonczylem
rocznik w pierwszej dziesiatce, dostalem skierowanie do PLO. Poszedlem
pogadac z zalogowym w PLO a tam rzucili propozycje, ze mam wsiadac na 7
miesiecy ale jako AB, a dopiero po pierwszym rejsie moze dadza mi
propozycje za asa. I jeszcze panienka rzucila haslo ze mam podjac decyzje
szybko bo nie wiadomo czy za rok firma bedzie istniala. Podjalem szybko
decyzje ze nie dam sie zrobic w bambuco i wyszedlem. Po 2 tygodniach kumple
zadzwonili ze pojawil sie naganiacz i szuka chetnych na tankowiec. Znalem
czlowieka bo on wysylal mnie na praktyke jako O.S.a wiec szybko ustalilismy
ze bede jechal we wrzesniu. I tak sie stalo. Kasa marna cos 500 ziela ale
co tam, liczyl sie SEA TIME. Jechal ze mna asystent maszynowy. Statek
jezdzil po Europie zach i Morzu Srodziemnym. Sympatyczna atmosfera, jacys
kadeci, statek brytyjski. Pierwszy miesiac asystowalem c/o wiec poznalem
system zaladunkowy. Potem mu sie znudzilo wynajdywanie mi pracy i probowal
mnie wyslac do Bosmana zeby mi znalazl zajecie, Postawilem sie mowiac, ze
jak on nie ma dla mnie zajecia to ja potrzebuje praktyki na mostku. Zgodzil
sie I kolejne 5 miechow jechalem z drugim. W ten sposob on mogl poprawiac
mapy czy robic passage plany, a ja sobie jechalem. Trafila nam sie raz
benzyna do Fumicino ale pogoda byla slaba wiec byla okazja zwiedzic Rzym.
Firma nie robila afery z zamowienia lodki. Calodniowa wycieczka poparta
zdjeciami byla rewelacja turystyczna I koszmarem wysilkowym, ale czlowiek
byl mlody. Podobnie udalo sie zwiedzic Alexandrie i pojechac do Kairu na
piramidy. No, tak zabiedzonych koni to w zyciu nie widzialem. Kolejne
atrakcje, to Neapol, poszlismy na Wezuwiusza – z buta bo nie znalezlismy
przystanku autobusu. Innego dnia pojechalismy na Pompeje. Slowem-
turystycznie to byl wypas potwierdzajacy slusznosc wybranej drogi. Byly tez
dziwne akcje, jak mycie zbiornikow po nafcie pod nafte. Ale to byl tzw
Clean ballast wiec ballast wlewalo sie do wingow , mylo centralne I
zmienialo ballast w drodze. Pamietam moje zdziwienie jak chief wyslal mnie
abym odczytal zanurzenie na dziobie a dziob byl pol metra nad woda. Ale to
byly czasy gdy nie bylo do wszystkiego komputerow i rozne dziwne rzeczy sie
dzialy, Statek budowany w Europie mial wspolczynnik bezpieczenstwa 2.5 wiec
nic sie z nim nie dzialo. Najwieksza wpadka okazala sie Turcja.
Pojechalismy z 2-gim do miasta i widzielismy kleby czarnego dymu z komina.
Byla 10ta wiec wachtowy skasowal alarm I sie nim nie przejal. Byl to spory
blad, pojawila sie policja kara byla 20 000usd. Wtedy zaimponowal nam
cheng. Wyjal zlota karte American express I kazal sie zawiesc do banku po
kase. Szok. Ale dzieki temu nas puscili a potem chengowi firma zwrocila.
Dla mnie takie sumy to byl zawrot glowy. Oczywiscie odwiedzanie Alexandrii
konczylo sie duzymi zakupami suvenirow, Odwiedziny w Maroku tez byly
zabawne bo kupilem w sumie ze 3 kurtki skorzane. Za to zaladowca nas
wydymal. Nie mowiac nic zalodze na koniec puscil wode zeby wyczyscic linie
I w ostatnim tanku bylo 1.5m wody na dnie. Na szczescie nikt z tego nie
robil problemu. Odbiorca byl przyzwyczajony i mial specjalny tank do
oddzielania wody od ladunku. Byla to podobno ostatnia nafta z Casablanki bo
juz uruchomiono nowy port dla produktow naftowych i gazu- Mohamedie. Troche
smiesznie bylo z dlugoscia kontraktu bo oficerka miala 4 na 4 wiec
zaczynalem z jednym drugim, potem caly kontrakt z kolejnym I znow wrocil
pierwszy. Czulem sie jak czesc wyposazenia. Juz wtedy zaloga miala klopoty
z zejsciem. To byli matrosi z Sierra Le one I kilku przewieziono do 13
miesiecy a mieli kontrakty 11 miesieczne, twarde czasy”
Smerf KAPITAN
( Wspominkowy)

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego “Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

CIESZE SIE, ZE JESTEM CZESCIA HISTORII KOBIECEGO KOLARSTWA
Katarzyna Niewiadoma o kolarstwie kobiet i swoim trzecim miejscu w wyscigu
Tour de France
-Od wielu lat czekalysmy na ten wyscig. W koncu do niego doszlo. I w tej
nowej edycji jestem trzecia. To bylo moim marzeniem. To bylo celem naszej
grupy – Canyon-SRAM Racing.
Francuski dziennik “L’Equipe” napisal, ze ten wyscig bedzie stanowic “nowy
etap w rozwoju kolarstwa kobiet”. Zgadza sie pani z ta opinia?
-To juz widac. Wiele druzyn chce zwiekszyc inwestycje w kolarstwo kobiet,
zatrudnic wiecej osob do obslugi, zeby kazda zawodniczka byla lepiej
przygotowana do wyscigu.
-Czy to trzecie miejsce jest pani najwiekszym sukcesem, wczesniej w
zawodowej karierze odniosla pani przeciez 18 zwyciestw?
. To bylo moim marzeniem i celem naszej grupy Canyon-SRAM Racing. Mialam
jeszcze aspiracje, by wygrac jeden z etapow. Upatrzylam sobie trzeci,
najbardziej mi sie podobal, ale mialam krakse i wytracilo mnie to z rytmu.
Po calym wyscigu czuje jednak ogromna radosc.
Czy ten Tour de France byl rzeczywiscie inny od pozostalych wyscigow w
sezonie?
-Oj tak, zdecydowanie. Wielu kolarzy uprzedzalo mnie, ze ten wyscig jest
wyjatkowy ze wzgledu na emocje, na energie, jaka otrzymuje sie od fanow.
Czegos podobnego trudno doswiadczyc w innym kraju. Na poczatku nie zdawalam
sobie sprawy, z czym to sie wiaze, ale potem przekonalam sie na wlasne
oczy. Niesamowite, ilu ludzi nas wspieralo. Nawet gdy jechalysmy przez
wioski, mijalysmy pola, na poboczach drog bylo pelno ludzi. Przyciagnelysmy
kibicow. To ogromne zainteresowanie widac tez bylo w telewizji, w social
mediach. Przezylam cos szczegolnego. Zastanawialam sie nad tym. Ciezko jest
mi zrozumiec, dlaczego ten wyscig przyciaga tyle uwagi, dlaczego jest tak
szczegolny, po prostu tak jest. On jest czescia historii kolarstwa. I w
koncu mamy szanse, my kobiety, scigac sie we Francji, uczestniczyc w tak
wielkim wydarzeniu. Trzeba docenic role telewizji, ktora bardzo przyczynila
sie do tego wzrostu zainteresowania. Przeciez do tej pory przez wiele lat
telewizja wlaczala sie z relacjami na wyscig kobiet w ostatnich 20 – 30
minutach. Obszerniejsze transmisje pomoga naszemu sportowi byc bardziej
widocznym i popularnym.
Francuski sportowy dziennik “L’Equipe”napisal, ze ten wyscig bedzie
stanowic nowy etap w rozwoju kolarstwa kobiet. Zgadza sie pani z ta opinia?
To juz widac. Wiele druzyn chce zwiekszyc inwestycje w kolarstwo kobiet,
zatrudnic wiecej osob do obslugi. W srodowisku nastapila mobilizacja.
Czy to sie przelozy na wyzsze kontrakty dla kobiet?
-Jest pod tym wzgledem lepiej. Przez ostatnie dwa lata wiele sie zmienilo.
Kiedy podpisalam pierwszy kontrakt z profesjonalna ekipa, bylo to 1/10
tego, co dzis otrzymuja zawodniczki na starcie. Kazda druzyna ma
ustanowione minimum pensji, ktore musi wyplacic.
Czyli kobiety moga juz godnie zyc z tego, co zarabiaja, w zawodowym
peletonie?
-Tak.
Ale z drugiej strony jest tez cena, ktora trzeba zaplacic za sukces, w
kolarstwie bywa ona bardzo wysoka. Czy fizycznie i psychicznie ten wyscig
dal sie pani szczegolnie we znaki?
-Od samego poczatku byl ciezki, nerwowy. Bylo czuc, ze zawodniczki
przyjechaly do Francji w wysokiej formie. Kazda z nas chciala sie pokazac,
byc widoczna w telewizji, w mediach, dlatego bylysmy tak bardzo aktywne, a
to rozpedzalo peleton. Od pierwszego etapu do ostatniego bylo strasznie
wysokie tempo, non stop cos sie dzialo.
Jakie ma pani cele na ten sezon? Medal mistrzostw swiata, a moze juz pani
mysli o igrzyskach olimpijskich w Paryzu, to juz za dwa lata?
-Wiekszosc wyscigow, w ktorych biore udzial, chce wygrac, ale na koncowy
wynik sklada sie wiele czynnikow. W takich wyscigach jak mistrzostwa swiata
czy igrzyska olimpijskie trzeba miec mocna druzyne. Holenderki maja piec,
szesc zawodniczek, z ktorych kazda moze wygrac, podobnie Wloszki. One
trzymaja karty w reku.
Jakie ma pani plany na najblizsze dni po tak ciezkim wyscigu?
-Na razie wylacznie odpoczynek. Od dwoch miesiecy zylam tylko Tour de
France. Poswiecilam caly swoj czas, zeby sie jak najlepiej przygotowac.
Zrezygnowalam z normalnych ludzkich aktywnosci. Teraz bede sie cieszyla
wolnoscia. Moge wyjsc na kolacje i nie zwracac uwagi na to, zeby wczesniej
wrocic do domu, aby przespac dziewiec godzin. Chce sie na chwile odciac od
sportu i po prostu zyc.
Rozmawial:
Olgierd KWIATKOWSKI

REKSIO DONOSI:
W ostatnim meczu 3. kolejki PKO Ekstraklasy Korona Kielce wygrala u
siebie 3-1 (2-0) ze Slaskiem Wroclaw. Pierwszego gola dla gospodarzy w
27. minucie glowa zdobyl Bartosz Spiaczka, a osiem minut pozniej
prowadzenie podwyzszyl pieknym strzalem ze skraju pola karnego Jakub
Lukowski. Po przerwie bramke kontaktowa dla Slaska strzelil John Yeboah,
ale w doliczonym czasie gry swoje drugie trafienie zanotowal Spiaczka.
Dla kielczan to pierwsze zwyciestwo po powrocie na najwyzszy szczebel
rozgrywkowy.
W ostatnim meczu 3. kolejki Fortuny 1 Liga, ktory rozegrany zostal 1
sierpnia, zespol Bruk-Bet Termalicy przegral z GKS-em Tychy 0-2 (0-1).
Spotkanie odbylo sie na Stadionie Sportowym Bruk-Bet Termalica w Niecieczy.
———————————————————————————————–
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie “Gazety Wyborczej”, “Przegladu
Sportowego”, “Rzeczpospolitej”, “Polityki”,”Newsweeka” “Obywateli Pl”,s
TVN24 i OnetPl)
Stala wspolpraca redaktorska: Tomasz ROSIK