DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI
Nr 201 (7033)
19 lipca 2026 r. – niedziela
Pogoda:
W calym kraju zachmurzenie umiarkowane i duze. Miejscami przelotne opady
deszczu oraz burze, lokalnie z intensywnymi opadami i silniejszymi porywami
wiatru. Temperatura od 20°C nad morzem do 28°C na poludniowym wschodzie
kraju. Wiatr slaby i umiarkowany, w czasie burz porywisty.
Kursy walut NBP:
EUR – 4,3472
USD – 3,8061
GBP – 5,1038
CHF – 4,7193
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milej niedzieli 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
– Tato, dlaczego pilot od telewizora znowu nie dziala?
– Bo lezy tam, gdzie go odlozyla mama.
– A gdzie?
– W bezpiecznym miejscu. I teraz znajdz je sobie.
Nietrzezwa 14-latka przewrocila sie na hulajnodze. Trafila do szpitala
We wtorek poznym wieczorem policjanci zostali wezwani do centrum Goldapi po
zgloszeniu o zaklocaniu ciszy nocnej przez grupe mlodziezy. Na miejscu
okazalo sie, ze doszlo do wypadku z udzialem 14-letniej dziewczynki
poruszajacej sie hulajnoga elektryczna. Funkcjonariusze ustalili, ze
nastolatka przejezdzala przez jezdnie i probowala wjechac na chodnik. W
pewnym momencie uderzyla w kraweznik, stracila panowanie nad hulajnoga i
przewrocila sie. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia, udzielili jej
pierwszej pomocy i wezwali zespol ratownictwa medycznego. Decyzja
ratownikow dziewczynka zostala przewieziona do szpitala, gdzie stwierdzono
uraz twarzoczaszki oraz wybite zeby. W trakcie dalszych czynnosci okazalo
sie, ze kierowala hulajnoga elektryczna w stanie nietrzezwosci. Dodatkowo
nie posiadala wymaganej karty rowerowej ani kasku ochronnego. Sprawa zajmie
sie sad rodzinny i nieletnich, ktory zbada zarowno okolicznosci zdarzenia,
jak i sposob sprawowania opieki przez rodzicow. Policja przypomniala, ze
zgodnie z czerwcowa nowelizacja Kodeksu wykroczen odpowiedzialnosc za
dopuszczenie maloletniego do jazdy bez kasku ponosi opiekun, ktoremu grozi
grzywna do 100 zl. Funkcjonariusze podkreslili rowniez, ze prowadzenie
hulajnogi elektrycznej po alkoholu jest zabronione, poniewaz alkohol
oslabia refleks, ocene odleglosci i zdolnosc reagowania, stwarzajac
zagrozenie zarowno dla kierujacego, jak i innych uczestnikow ruchu.
“To katastrofa”. Wybuchl pozar na osiedlu w Norwegii, splonelo ponad 100
mieszkan
W piatek po poludniu na osiedlu mieszkaniowym nad rzeka Krokstadelva w
norweskim Drammen, okolo 50 kilometrow od Oslo, wybuchl rozlegly pozar.
Ogien pojawil sie w jednym z szeregowcow, po czym blyskawicznie objal
kolejne budynki oraz pobliski las. Przyczyna pozaru nie zostala dotad
ustalona. Dowodca akcji gasniczej Frode Presthus ocenil, ze jest to
najwiekszy pozar budynkow mieszkalnych w Norwegii od zakonczenia II wojny
swiatowej i nazwal go katastrofa. W wyniku zywiolu splonelo ponad 100
mieszkan, a okolo 400 osob zostalo ewakuowanych do okolicznych hoteli.
Straz przygotowywala sie rowniez do ewakuacji domu opieki, do ktorego mogl
zblizyc sie ogien. Premier Norwegii Jonas Gahr Støre przekazal wyrazy
wspolczucia wszystkim mieszkancom, ktorzy utracili swoje domy. Do akcji
skierowano co najmniej 80 strazakow, policjantow i funkcjonariuszy Obrony
Cywilnej oraz szesc smiglowcow gasniczych. Jeden strazak odniosl lekkie
obrazenia i trafil do szpitala, natomiast nie odnotowano rannych wsrod
mieszkancow. Gaszenie utrudnialy burze, silny wiatr, upal, sucha
roslinnosc, gesta zabudowa oraz trudne uksztaltowanie terenu. W sobote rano
pozar zostal opanowany, choc akcja gasnicza nadal trwala, a sluzby liczyly,
ze prognozowane ulewy ulatwia jego calkowite ugaszenie.
Karol Nawrocki zawetowal ustawe o statusie osoby najblizszej
Prezydent Karol Nawrocki zawetowal ustawe o statusie osoby najblizszej w
zwiazku, uzasadniajac decyzje tym, ze nie poprze zadnych rozwiazan
stanowiacych alternatywe dla malzenstwa. Decyzje ostro skrytykowal premier
Donald Tusk, ktory stwierdzil, ze ustawa byla trudnym kompromisem majacym
ulatwic zycie milionom osob zyjacych w zwiazkach nieformalnych, zarowno
heteroseksualnych, jak i jednoplciowych. Tusk nazwal prezydenckie weto
wyrazem pogardy wobec ludzi i ich prawa do szczescia oraz normalnego zycia.
Wspolautorka projektu, pelnomocniczka rzadu ds. rownosci Katarzyna Kotula,
ocenila, ze prezydent odwrocil sie plecami do okolo dwoch milionow osob
zyjacych w zwiazkach nieformalnych. Zapowiedziala jednoczesnie dalsze
dzialania na rzecz wprowadzenia podobnych rozwiazan. Minister
sprawiedliwosci Waldemar Zurek uznal decyzje za przejaw cynizmu i
ideologicznego odwetu na obywatelach, przypominajac, ze ustawa miala
regulowac praktyczne kwestie, takie jak dostep do informacji medycznej czy
prawo do pochowku partnera. Krytycznie wypowiedzial sie rowniez wicepremier
Wladyslaw Kosiniak-Kamysz, ktory podkreslil, ze projekt ulatwial codzienne
zycie wielu rodzin. Marszalek Sejmu Wlodzimierz Czarzasty wskazal, ze okolo
30 procent dzieci w Polsce rodzi sie poza malzenstwami i ustawa miala
zapewnic takim rodzinom podstawowe prawa. Projekt przewidywal mozliwosc
zawierania umowy cywilnoprawnej u notariusza, rejestrowanej nastepnie w
urzedzie stanu cywilnego. Obejmowal miedzy innymi wspolnosc majatkowa,
wspolne rozliczanie podatku dochodowego, prawo do informacji medycznej,
dziedziczenie testamentowe, mozliwosc objecia partnera ubezpieczeniem
zdrowotnym, prawo do zasilku opiekunczego, renty rodzinnej, zwolnienie z
podatku od spadkow i darowizn oraz prawo do mieszkania.
Zmiany dla frankowiczow. Jest decyzja prezydenta
Prezydent Karol Nawrocki podpisal ustawe majaca usprawnic rozpatrywanie
spraw dotyczacych kredytow waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego.
Nowe przepisy maja przyspieszyc postepowania sadowe oraz ograniczyc
przeciazenie sadow cywilnych, w ktorych sprawy frankowe stanowia znaczna
czesc wszystkich postepowan. Prezydent podkreslil, ze setki tysiecy
obywateli od lat czekaja na rozstrzygniecie sporow z bankami, a podpisana
ustawa ma zmniejszyc nierownosc miedzy konsumentem a duzymi instytucjami
finansowymi. Zgodnie z nowymi przepisami obowiazek splaty rat kredytu
bedzie automatycznie wstrzymywany z chwila doreczenia bankowi pozwu az do
prawomocnego zakonczenia sprawy. Rozwiazanie to nie bedzie wymagalo
wydawania dodatkowych postanowien przez sad. Ustawa umozliwia rowniez
rozliczenie roszczen banku i kredytobiorcy w jednym postepowaniu, co ma
wyeliminowac koniecznosc prowadzenia dwoch oddzielnych procesow. Poszerzono
takze mozliwosc rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych,
przesluchiwania swiadkow zdalnie oraz skladania pisemnych zeznan przez
strony. Referendarze sadowi beda mogli umarzac postepowania po cofnieciu
pozwu lub apelacji. W niektorych sprawach Sad Najwyzszy bedzie mogl odmowic
rozpoznania wczesniej przyjetej skargi kasacyjnej banku, jezeli nie bedzie
juz istniala potrzeba rozstrzygniecia istotnego zagadnienia prawnego.
Wedlug danych Ministerstwa Sprawiedliwosci sprawy frankowe stanowia obecnie
okolo 25 procent wszystkich spraw cywilnych oczekujacych na rozstrzygniecie
w sadach okregowych i az 70 procent spraw w sadach apelacyjnych. Ustawa ma
wejsc w zycie po uplywie 14 dni od dnia jej ogloszenia.
Wolodymyr Zelenski: archiwa dotyczace Wolynia zostana otwarte
Prezydent Ukrainy Wolodymyr Zelenski poinformowal, ze wszystkie archiwa
sluzb specjalnych dotyczace tragicznych wydarzen na Wolyniu w XX wieku
zostana otwarte. Zapowiedz padla po spotkaniu poswieconym relacjom
polsko-ukrainskim. Zelenski podkreslil, ze priorytetem sa dobre,
partnerskie i oparte na wzajemnym szacunku stosunki z Polska oraz
przypomnial o znaczacym wsparciu udzielonym Ukrainie po rozpoczeciu
rosyjskiej inwazji. Wsrod zapowiedzianych dzialan znalazlo sie takze
wydanie duzej liczby pozwolen na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne
prowadzone wspolnie ze strona polska. Planowane jest rowniez rozszerzenie
dialogu miedzy spoleczenstwami obu panstw oraz zwiekszenie finansowania
Ukrainskiego Instytutu Pamieci Narodowej. Zelenski zaznaczyl, ze
bezpieczenstwo Ukrainy i Polski jest ze soba bezposrednio powiazane, a
wspolpraca wolnych narodow regionu pozostaje kluczowa dla bezpieczenstwa
Europy. Artykul przypomina, ze w lipcu 1943 roku oddzialy UPA
przeprowadzily skoordynowane ataki na okolo 150 polskich miejscowosci na
Wolyniu. Wedlug badaczy od lutego 1943 do wiosny 1945 roku na Wolyniu i w
Galicji Wschodniej zginelo ponad 100 tysiecy Polakow. W ostatnich
miesiacach relacje miedzy Warszawa i Kijowem pogorszyly sie miedzy innymi
po nadaniu przez Ukraine jednej z jednostek wojskowych nazwy nawiazujacej
do bohaterow UPA. W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki odebral
Wolodymyrowi Zelenskiemu Order Orla Bialego, a dzien pozniej ukrainski
przywodca odeslal odznaczenie do Warszawy. Podobny gest wykonali rowniez
trzej byli prezydenci Ukrainy oraz kilku wysokich ukrainskich urzednikow,
zwracajac polskie odznaczenia panstwowe.
Nie tylko “jagodzianki” bez jagod. Sa wyniki kontroli
Inspekcja Jakosci Handlowej Artykulow Rolno-Spozywczych zakonczyla kontrole
lokali oferujacych wyroby ciastkarskie, wykrywajac nieprawidlowosci w ponad
polowie skontrolowanych miejsc. Zastrzezenia dotyczyly glownie
niewlasciwego skladu produktow oraz blednego oznakowania. Inspekcja
zakwestionowala dziewiec partii wyrobow z powodu skladu niezgodnego z
deklaracja producenta. Wsrod wykrytych przypadkow znalazly sie miedzy
innymi drozdzowki sprzedawane jako “z jagodami”, mimo ze jagod w nich nie
bylo. Nieprawidlowo oznakowano takze 78 partii produktow. Kontrolerzy
wskazali przypadki stosowania wylacznie fantazyjnych nazw, takich jak
“Orfeusz”, “Zolwiki” czy “Zebra”, ktore nie informowaly klientow o
rzeczywistym charakterze produktu. Zastrzezenia dotyczyly rowniez
niepelnych nazw, niezrozumialych skrotow, braku informacji o rozmrozeniu
wyrobow oraz niewykazywania skladnikow zlozonych, alergenow i substancji
dodatkowych. IJHARS przypomniala, ze okreslenia “bita smietana” lub “masa
smietanowa” moga byc stosowane wylacznie wobec produktow zawierajacych
prawdziwe przetwory mleczne. Jezeli do produkcji uzyto tluszczow
roslinnych, takie nazewnictwo jest niedopuszczalne. Inspekcja zapowiedziala
zastosowanie sankcji przewidzianych obowiazujacymi przepisami prawa.
Przypomniano rowniez, ze kazdy lokal gastronomiczny ma obowiazek udostepnic
klientom pelny wykaz skladnikow wraz z wyroznionymi alergenami w menu,
karcie produktu lub innym widocznym miejscu, bez koniecznosci pytania o nie
obslugi.
Ktos porzucil zolwia, grozi za to milion zlotych kary
Na poznanskich Naramowicach straz miejska odlowila rekordowo duzego zolwia
ozdobnego porzuconego przez wlasciciela. Zwierze zostalo przekazane do
Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, gdzie specjalisci potwierdzili, ze
jest to okolo dwudziestoletnia samica wazaca okolo trzech kilogramow. To
najwiekszy osobnik tego gatunku odlowiony dotychczas w Poznaniu. Naukowcy
wyjasniaja, ze historia takich zwierzat zwykle zaczyna sie od zakupu malego
zolwia, ktory z czasem dorasta do rozmiarow wymagajacych bardzo duzego
akwarium o pojemnosci 400 – 500 litrow. W efekcie wlasciciele czesto
wypuszczaja je do srodowiska naturalnego. Zolw ozdobny jest gatunkiem
inwazyjnym i stanowi zagrozenie dla rodzimej przyrody, miedzy innymi
poprzez wyjadanie ikry oraz wypieranie rodzimych gatunkow. Wypuszczenie
takiego zwierzecia na wolnosc jest zagrozone administracyjna kara finansowa
siegajaca nawet miliona zlotych. Legalne utrzymywanie zolwia ozdobnego w
hodowli wymaga natomiast zezwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony
Srodowiska. Po zakonczeniu identyfikacji i badan samica zostala przekazana
do legalnie dzialajacego azylu dla zwierzat, gdzie spedzi reszte zycia w
warunkach odpowiadajacych jej potrzebom biologicznym. Dzieki temu nie
bedzie juz stanowila zagrozenia dla krajowej przyrody.
Inwazja szczurow w centrum Warszawy. Rozwiazanie ciezko znalezc
Mieszkancy okolic alei Jana Pawla II w Warszawie od dluzszego czasu
alarmuja o rosnacej liczbie szczurow pojawiajacych sie w centrum miasta.
Gryzonie mozna bez trudu zauwazyc w poblizu smietnikow, gdzie wedlug
relacji mieszkancow przebywaja ich dziesiatki, a niekiedy nawet okolo stu
osobnikow jednoczesnie. Problem pojawil sie po otwarciu w tej okolicy
lokali gastronomicznych. Szczury gromadza sie przede wszystkim przy
smietniku nalezacym do restauracji oraz w waskiej przestrzeni miedzy
kamienica a blaszana wiata na odpady. Osoby mieszkajace i prowadzace
dzialalnosc w sasiedztwie podkreslaja, ze wielokrotnie zglaszaly problem
odpowiednim sluzbom, jednak dotychczasowe dzialania nie przyniosly trwalego
efektu. Straz Miejska poinformowala, ze od poczatku roku otrzymala jedynie
jedno zgloszenie dotyczace martwych gryzoni na dachu jednego z budynkow, a
wlasciciel nieruchomosci zostal zobowiazany do ich usuniecia. Z kolei Urzad
Miasta przekazal, ze w czerwcu wplynely dwa zgloszenia dotyczace obecnosci
szczurow. Jednoczesnie zaznaczono, ze teren ma skomplikowana strukture
wlasnosciowa i administracyjna, co utrudnia rozwiazanie problemu. Miasto
prowadzi od kwietnia akcje deratyzacyjna. Panstwowy Powiatowy Inspektorat
Sanitarny zwraca uwage, ze ze wzgledu na duza liczbe lokali
gastronomicznych miejsce jest szczegolnie narazone na wystepowanie gryzoni.
Sanepid ocenia, ze calkowite wyeliminowanie szczurow z tego obszaru moze
okazac sie wyjatkowo trudnym zadaniem.
Skakali po autach i rzucali kamieniami w szyby. Wszystko nagrywali
Policjanci z Bialegostoku zatrzymali dwoch 18-latkow podejrzanych o
zniszczenie osmiu samochodow zaparkowanych na Osiedlu Piasta. Do zdarzenia
doszlo w polowie czerwca. Sprawcy bez zadnego powodu rzucali kamieniami
oraz ceglami w pojazdy, wybijali szyby i skakali po maskach samochodow.
Wlasciciele uszkodzonych aut oszacowali straty na ponad 30 tysiecy zlotych.
Wszystkie swoje dzialania mlodzi mezczyzni nagrywali telefonem komorkowym.
Funkcjonariuszom udalo sie ustalic ich tozsamosc i zatrzymac obu 18-latkow
w miejscach zamieszkania. Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli
telefon zawierajacy nagrania dokumentujace przebieg calego zdarzenia. Z
ustalen sledczych wynika, ze sprawcy po wyjsciu z autobusu komunikacji
miejskiej udali sie na parking i zaczeli demolowac zaparkowane tam pojazdy.
Jeden z zatrzymanych tlumaczyl swoje zachowanie tym, ze byl nietrzezwy i
nie potrafil wyjasnic powodow swojego postepowania. Obaj uslyszeli zarzuty
uszkodzenia mienia popelnionego w krotkich odstepach czasu. Grozi im kara
do pieciu lat pozbawienia wolnosci. Policja sprawdza rowniez, czy w aktach
wandalizmu brala udzial jeszcze jedna osoba, ktora mogla towarzyszyc
zatrzymanym podczas zdarzenia.
Rosyjscy miliarderzy uciekaja z majatkiem poza wojenny zasieg Putina
Dziennikarze agencji Bloomberg opisali narastajace obawy rosyjskich
miliarderow zwiazane z bezpieczenstwem ich majatkow. Wedlug rozmowcow
agencji przypadki glosnych konfiskat aktywow oraz dzialania rosyjskich
wladz wobec przedsiebiorcow sprawily, ze najbogatsi Rosjanie coraz czesciej
wyprowadzaja swoje pieniadze poza granice kraju. W ostatnich miesiacach
wielu z nich ograniczylo inwestycje w Rosji, przenoszac srodki do
kryptowalut, zlota, zagranicznych nieruchomosci oraz prywatnych funduszy
inwestycyjnych. Szczegolna popularnoscia ciesza sie panstwa Zatoki
Perskiej, a takze Cypr, Turcja i Monako. Bloomberg ustalil rowniez, ze
czesc miliarderow wywiozla z Rosji dodatkowe aktywa w obawie o stabilnosc
krajowego sektora bankowego. Zrodla agencji szacuja, ze tylko w biezacym
roku z Rosji odplynely w ten sposob co najmniej dziesiatki miliardow
dolarow. Dziennikarze przypominaja, ze od 2024 roku rosyjskie wladze
rozpoczely konfiskowanie majatkow przedsiebiorcow, zwlaszcza tych
powiazanych z Zachodem lub posiadajacych podwojne obywatelstwo. Zdaniem
analitykow dzialania Kremla wywolaly wsrod elit biznesowych atmosfere
niepewnosci i sklonily wielu najbogatszych Rosjan do zabezpieczania majatku
poza zasiegiem rosyjskich wladz. Obawy te dodatkowo wzmacniaja pogarszajaca
sie sytuacja gospodarcza oraz rosnaca liczba bankructw przedsiebiorstw w
Rosji.
DETEKTYW
Czlowiek z gor
Jaroslaw PIGULA
Juz na pierwszy rzut oka widac bylo, ze czlowiek ten potrzebuje pomocy. Byl
skapo ubrany jak na te pore roku i to miejsce. Na stopach mial tenisowki,
jesienna lekka kurtke, a pod nia cienki sweter. Byl zziebniety i z trudem
sie poruszal. Wezwani na pomoc straznicy saniami przetransportowali go do
najblizszego miejsca, gdzie moglby wyladowac smiglowiec, a stamtad
helikopter TOPR przewiozl go natychmiast do zakopianskiego szpitala.
– Jak sie pan nazywa? – zapytal lekarz.
Mlody mezczyzna nic nie odpowiedzial. Odkad znalazl sie tutaj, patrzyl
tylko bezwiednie w ten sam punkt na scianie gabinetu.
– Skad pan jest? – sprobowal ponownie medyk.
Jednak znowu nie otrzymal zadnej odpowiedzi. Przyjrzal sie jego twarzy –
biala, papierowa cera i smutny wzrok, zadnego grymasu emocji na twarzy.
Pacjent sprawial wrazenie calkowicie nieobecnego.
– Jak pan znalazl sie tutaj? – ostatni raz zapytal lekarz.
Tym razem zauwazyl jakby lekka reakcje na twarzy tajemniczego mezczyzny.
Mozna bylo sie z niej domyslic, ze poszkodowany uslyszal pytanie. W
gabinecie nie wybrzmiala jednak odpowiedz.
Lekarz stracil juz nadzieje, ze czegokolwiek sie dowie, wiec zostawil
pacjenta w spokoju. W tej sytuacji postanowil zajac sie innymi medycznymi
obowiazkami. Zlecil wykonanie niezbednych badan pacjenta. “Na cito” trzeba
bylo zajac sie odmrozonymi stopami, ktore wymagaly najpilniejszego
dzialania. Na reszte nalezalo poczekac�S
Tajemniczy turysta
Polana Kopieniec polozona jest na wysokosci nieco ponad 1200 m n.p.m. w
Tatrach Zachodnich. Przez starych gorali nazywana jest takze Skupniowa
Polana. Lezy u podnoza Wielkiego Kopienca, wznoszacego sie na wysokosc 1328
m n.p.m., i stanowi czesc bylej Hali Kopieniec. Ta z kolei w przeszlosci
stanowila czesc wielkiej Hali Skupniowej.
Niegdys rozlegle i piekne laki z biegiem czasu, przez intensywny wypas
owiec, ulegly zubozeniu. Dzisiaj, po ograniczeniu wypasu, nastapila
odbudowa srodowiska naturalnego i wiosna mozna podziwiac tu chocby krokusy.
Wzdluz szlaku turystycznego pozostalo jeszcze kilka starych i nieuzywanych
szalasow pasterskich. W przeszlosci sluzyly jako pomieszczenia gospodarcze
oraz schronienie dla pasterzy. Obecnie pelnia juz tylko role atrakcji
turystycznej, a czasem wedrowcy wykorzystuja je jako ochrone przed deszczem.
Do szalasow mozna dotrzec zarowno od Doliny Olczyskiej, jak i Toporowej
Cyrhli. Z Zakopanego przejscie trasy zajmuje okolo 40 minut nawet
niewprawnemu turyscie. Sam szlak nie jest ponadto trudny, a przez
zaawansowanych piechurow okreslany jest wrecz jako “trasa dla bobasa”. Z
tego wzgledu latem polana i okoliczne wzniesienia stanowia cel licznych
wycieczek i spacerow. Zima z kolei dociera tu mniej ludzi. Jednak w ciagu
pogodnego dnia zawsze mozna tu na kogos sie natknac.
10 lutego 2012 roku przechodzacy tedy pracownik Tatrzanskiego Parku
Narodowego zauwazyl w jednym z szalasow legowisko. Uslane bylo ze starego
materaca, koldry oraz zniszczonej odziezy. “Parkowca” zainteresowalo
odkrycie, gdyz w parku narodowym nie mozna w ten sposob nocowac.
Kiedy podszedl blizej, zauwazyl mlodego czlowieka, ktory na jego widok
rzucil sie do ucieczki. Zrobil to jednak tak nieudolnie, ze tuz za chata
przewrocil sie i ugrzazl w sniegu. Straznik droga radiowa wezwal dodatkowy
patrol.
Juz na pierwszy rzut oka widac bylo, ze czlowiek ten potrzebuje pomocy. Byl
skapo ubrany jak na te pore roku i to miejsce. Na nogach mial tenisowki,
jesienna lekka kurtke, a pod nia cienki sweter. Byl zziebniety i z trudem
sie poruszal.
Wezwani na pomoc straznicy saniami przetransportowali go do najblizszego
miejsca, gdzie moglby wyladowac smiglowiec, a stamtad helikopter TOPR
przewiozl go natychmiast do zakopianskiego szpitala.
Tozsamosc Bourne’a
Bylo cos tajemniczego w tym czlowieku. Oczywiscie poza tym, ze nie mial
przy sobie zadnych dokumentow i ciezko bylo z nim nawiazac kontakt. Niby
reagowal na pytania, ale w ogole nie odpowiadal. Milczal godzinami i
patrzyl w okno. Sporadycznie potrafil wyartykulowac jedynie krotkie
gardlowe dzwieki czy gloski.
Znaleziono przy nim noz wojskowy, rozaniec i zapalniczke. Dziwny pacjent od
razu wzbudzil duze zainteresowanie personelu i pacjentow, a z biegiem czasu
takze lokalnych mediow. Kim byl ow nieznajomy? Pracownicy szpitala na
wlasna reke probowali rozwiklac te zagadke. Pierwotnie zalozono, ze moze
byc obcokrajowcem.
Po jakims czasie, kiedy tajemniczy przybysz poczul w szpitalu namiastke
komfortowych, domowych warunkow, zjadl kilka cieplych, solidnych posilkow i
nabral sil, stal sie bardziej “wylewny”.
Przy jednym z porannych obchodow ordynator zapytal go po angielsku:
– How are you doing?
Jakiez bylo zaskoczenie lekarza i pacjentow, kiedy uslyszeli krotka
odpowiedz:
– Good.
Byl to juz wielki postep, ktory dawal pierwsze nadzieje na identyfikacje
mezczyzny. O dziwo, nieznajomy przy tym pytaniu jakby bardziej sie ozywil.
Poza standardowymi wczesniejszymi oznakami, ze uslyszal pytanie, wydawalo
sie, jakby lekko sie wzruszyl. Byly to pierwsze emocje, jakie okazal, odkad
znalazl sie w szpitalu. Wciaz jednak trudno bylo rozstrzygnac, na ile chory
unikal odpowiedzi na pytania, a na ile nie byl w stanie odpowiedziec.
Kiedy “Czlowiek z gor” nieco sie ozywil po pierwszym pytaniu, lekarz
postanowil isc za ciosem:
– Jak sie pan nazywa? Skad pan jest? Co pan tu robi? – zapytal tym razem po
polsku medyk.
O dziwo, tym razem nieznajomy logicznie odpowiadal:
– Nie wiem, nie pamietam, nie moge sobie przypomniec.
Najprawdopodobniej byl zatem Polakiem i znal jezyk angielski. Lekarze,
zacheceni przelomem, postanowili pojsc dalej “tropem jezykowym”.
W szpitalu jeden z lekarzy byl Syryjczykiem. Postanowil on sprobowac dalej
rozpytac pacjenta. Byc moze mial jakis dar, bo pacjent jeszcze bardziej sie
otworzyl. Po krotkiej konwersacji po angielsku lekarz przeszedl na arabski.
“Czlowiek z gor” bardzo sie pobudzil i wzruszyl. Po policzku splynela mu
lza. Zdarzenie jeszcze bardziej posunelo sprawe do przodu, choc
jednoczesnie uczynilo mlodego czlowieka bardziej zagadkowym. Jakie wiezi
laczyly go z jezykiem arabskim, skoro wywolal u niego takie poruszenie, a
do tej pory kamienna twarz jakby nabrala rumiencow?
Polak, ktory nie wyglada na Araba, ale bardziej reaguje na arabski niz swoj
rodzimy jezyk? Wszystko to wskazywalo, ze do identyfikacji byla jeszcze
daleka droga. I choc pracownicy szpitala wykonali duzy krok w tym kierunku,
byla to juz jednak sprawa dla policji.
Czynnosci poszukiwawczo-identyfikacyjne
Dla policji Podhale to rejon dosc specyficzny na mapie kraju i zarazem
trudny. To tutaj odnajduje sie wiele osob poszukiwanych i zaginionych.
Poszukiwani przestepcy probuja “wmieszac sie w tlum” i nie dac zlapac, a
zaginieni pragna odciac sie od dotychczasowego zycia i poszukac spokoju w
otoczeniu gorskiej natury.
Pod Tatrami zdarzaja sie takze nieletni uciekinierzy z placowek
wychowawczych, ktorzy chca “zerwac sie ze smyczy” i nacieszyc sie wolnoscia
choc przez kilka dni. Niejednokrotnie miasto staje sie celem wyjazdu takze
osob starszych i pensjonariuszy placowek opiekunczych. Bywa, ze sa to
ludzie z amnezja i chorobami psychicznymi. Utrudnia to w znacznym stopniu
ustalenie ich tozsamosci.
Jest tez niemala grupa samobojcow, ktorzy obieraja tatrzanskie szczyty jako
miejsce pozegnania sie z tym swiatem. W tym niechlubnym gronie przoduja
Giewont, Nosal i Swinica. Sprawa komplikuje sie, jesli denat nie posiada
dokumentow i pozostawia jedynie list pozegnalny.
To barwne spektrum spraw uzupelniaja ofiary wypadkow gorskich. Ostatnimi
laty modny stal sie w tych rejonach takze survival, rozpropagowany przez
jednego z bohaterow programow podrozniczych.
Zakopianska stacja kolejowa, gdzie koncza sie tory, to ostatni przystanek w
podrozy wszystkich tych ludzi. Poza opisanymi wyzej dojezdzaja tu rowniez
amatorzy wycieczek typu “wsiasc do pociagu byle jakiego”, pasazerowie bez
biletu i poszkodowani w kradziezach komunikacyjnych.
Co mobilizuje tych wszystkich ludzi, aby wlasnie tutaj kierowac swoje
kroki? Ekscytacja gorami? Ciekawosc poznania natury? Chec przezycia
przygody? Poczucie wolnosci? Zapewne wszystko po trochu.
Lecz co rzucilo w Tatry naszego bohatera? Jakie z cech odnajdowanych tutaj
ludzi mial “Czlowiek z gor”? Czy byl ktoryms ze wspomnianych przypadkow? Na
te i inne pytania musieli znalezc odpowiedz prowadzacy sprawe policjanci.
Po dluzszym poznaniu prawdopodobne bylo, ze ma objawy choroby o podlozu
psychiczno-neurologicznym. Byl watlej budowy ciala, wzrostu okolo 190 cm, w
wieku okolo 30 – 35 lat, wlosy i zarost mial koloru rudego, nos sredni, uszy
przylegajace, oczy jasnoniebieskie.
Dodatkowo ustalono, ze w szalasie mogl przebywac nie dluzej niz trzy – cztery
dni. Jedna z przesluchanych osob, ktora przemierzala szlak na Polanie
Kopieniec, stanowczo stwierdzila, ze jeszcze kilka dni wczesniej szalas byl
pusty.
Nieznajomy zostal poddany daktyloskopii i pobrano od niego material do
badan DNA. Wykonano takze szereg zdjec po ogoleniu zarostu oraz rutynowo
przeprowadzono ogledziny ciala. Nie mial znakow szczegolnych poza drobnym
pieprzykiem.
Nastepnym krokiem funkcjonariuszy bylo opublikowanie wizerunku mezczyzny w
mediach. Byla to standardowa czynnosc przy tego typu sprawach, ktora
niejednokrotnie przynosila rozwiazanie. W innych, trudniejszych przypadkach
w ostatnich latach decydowano sie nawet na pomoc jasnowidzow. Na tym etapie
ograniczono sie jednak wylacznie do komunikatu w mediach.
Sily przekazu medialnego nie mozna nie docenic, ale ma to tez swoje
negatywne strony. Zglosila sie takze kobieta z centralnej Polski.
– Rozpoznaje na tym zdjeciu mojego sasiada. Dluzszy czas juz go nie
widzialam. Troche sie zmienil, ale na pewno to jest on – przekazala
policjantom, jednoczesnie podajac jego personalia.
Podobnej tresci wiadomosci pojawialy sie regularnie w pierwszych dniach od
ogloszenia komunikatu w prasie, telewizji i na stronie internetowej
zakopianskiej policji. Czesc informacji nie tylko nie pomogla rozwiazac
sprawy, ale nawet zagmatwala ja jeszcze bardziej.
Telefony, telefony�S
Choc na Podhalu lawiny dotycza wysokich gorskich szczytow, tym razem
dosiegla ona zakopianskiej komendy policji w centrum miasta. A byla to
lawina�S telefonow.
W sprawie opublikowanych zdjec ludzie dzwonili z calej Polski, a nawet z
zagranicy. Nieznajomego identyfikowalo 17 roznych osob. Miedzy innymi
mezczyzna z Makowisk na Podkarpaciu zaklinal sie, ze rozpoznaje czlowieka
ze zdjecia.
– To jest syn moich sasiadow! Jestem tego pewien – przekonywal rozmowca
oficera jednostki.
Inny telefonujacy z przeciwleglego regionu Polski z kolei byl pewien, ze to
jego kolega ze szkoly.
– Panie oficerze, znam tego czlowieka doskonale. Chodzilismy razem do tej
samej szkoly. Minelo wprawdzie sporo czasu, ale on prawie sie nie zmienil –
mowil.
Policja miala jednak za zadanie wszystkie te informacje sprawdzic i
“przefiltrowac”. Nawiasem mowiac, zainteresowanie mediow bylo spore.
Niektore dzienniki wykorzystywaly sprawe do zwiekszenia poczytnosci. To one
nazywaly go “Czlowiekiem z gor” lub “Tanczacym z wilkami”, co wzbudzalo
jeszcze wieksze zainteresowanie. Przyznac tez trzeba, ze ludzie o
nieustalonej tozsamosci nie trafiaja sie wsrod policyjnych spraw zbyt
czesto.
Wiarygodny swiadek zglosil sie dopiero jakis czas pozniej na policje w
Zakopanem. Byl to mieszkaniec pobliskiego Bialego Dunajca, ktory ogladal
wiadomosci w telewizji i widzial zdjecie znalezionego turysty.
Mezczyzna zostal niezwlocznie przesluchany. Jak twierdzil, zapamietal, ze
okolo trzech miesiecy wczesniej podwozil tego czlowieka z okolic mostu w
Bialym Dunajcu do Zakopanego. Byl to dokladnie koniec listopada 2011 roku.
Wedle relacji zabral go “na okazje”.
Autostopowicz prosil, aby go wysadzic w okolicy dworca PKP w Zakopanem. Co
wazne, w wyjasnieniach zgadzaly sie rysopis i ubior mezczyzny. Goral zeznal
takze, ze turysta malo sie odzywal i byl zamyslony. Przeprosil jedynie, ze
nie ma pieniedzy i nie moze zaplacic za podwiezienie. I choc trop wydawal
sie pomocny, finalnie nie doprowadzil do rozwiazania zagadki.
Po okolo tygodniu od chwili odnalezienia mezczyzny zadzwonil w koncu
telefon z Wegorzewa na Mazurach:
– Ten mezczyzna ze zdjecia, ktory zostal odnaleziony w Tatrach, to moj syn
– przekazala kobieta. – Nazywa sie Wlodzimierz N. i jest mieszkancem
Wegorzewa. W czerwcu 2011 roku wyjechal z domu, oznajmiajac, ze udaje sie
na kolejna misje wojskowa. Nie bylismy tym specjalnie zaskoczeni, bo
wyjezdzal juz wczesniej miedzy innymi do Libanu i Iraku. W zwiazku z tym
nie zglaszalismy zaginiecia. Syn uprzedzil jak zwykle, ze nie bedzie z nim
przez ten czas kontaktu. Jestem pewna na sto procent, ze to on. Nie mam co
do tego zadnych watpliwosci. Przyjade z corka do Zakopanego, aby spotkac
sie z nim osobiscie – powiedziala.
W tym momencie zidentyfikowanie “Czlowieka z gor” wydawalo sie juz raczej
formalnoscia. Policja zaplanowala osobiste okazanie w szpitalu, aby
dopelnic procedur.
Wkrotce poza rodzina z policja skontaktowalo sie tez kilka osob z wojska, z
ktorymi sluzyl Wlodzimierz N. Niektorzy byli z nim na misjach.
Wojna i niepokoj
Wlodzimierz N. okazal sie chorazym Wojska Polskiego. W wojsku sluzyl przez
11 lat. Odszedl na rente inwalidzka w 2006 roku, a swiadczenie otrzymywal
do 2008 roku. Nie zglosil sie jednak na kolejna wyznaczona komisje lekarska
i renta zostala wstrzymana.
Jak sie okazalo, w 2003 roku, po powrocie z jednej z misji, bardzo sie
zmienil. Stawal sie jakby nieobecny. Popadal coraz czesciej w stany
glebokiego zamyslenia. Jeden z kolegow okreslil go jako samotnika
unikajacego towarzystwa, co potwierdzal takze fakt, ze byl kawalerem.
Anonimowy kolega z wojska scharakteryzowal go w nastepujacy sposob:
– Wlodek to ambitny czlowiek. Mial dryg do jezykow. Przed wyjazdem do Syrii
pilnie zaczal uczyc sie angielskiego i arabskiego. Czytal Koran. Typ
introwertyka. Kolezenski i sympatyczny czlowiek – powiedzial.
Bydgoska jednostka, w ktorej sluzyl, zajmowala sie sporzadzaniem profili
psychologicznych wrogow. Na misjach natomiast zajmowal sie nasluchem mediow
i pozyskiwaniem informacji o wrogu.
Jak sie okazalo, stres i traumatyczne przezycia z okresu wojny w odleglych
krajach odcisnely wyrazne pietno na psychice Wlodzimierza N. Tym bardziej
ze byl on dosc wrazliwym czlowiekiem, mocno zaangazowanym w sluzbe.
Chorowal prawdopodobnie na PTSD, czyli zespol stresu pourazowego, jak
zreszta wielu zolnierzy wracajacych do kraju.
Po zakonczeniu sluzby czul sie niepotrzebny. Popadal coraz czesciej w stany
przygnebienia. Przeszedl na wegetarianizm. Mial zal do wojska, ze nie dba o
weteranow.
Tak oto “Czlowiek z gor” okazal sie “Czlowiekiem z wojska”.
Choc nie ustalono z cala pewnoscia, w jaki sposob Wlodzimierz N. znalazl
sie w gorskiej chatce, prawdopodobnie przez chorobe oraz swoj stan
psychiczny jego podroz do Zakopanego przypisac mozna blakaniu sie bez
pelnej swiadomosci. Nie wiadomo, jakie miejsca odwiedzal byly zolnierz oraz
czym podrozowal.
Wojsko ostatecznie nie zapomnialo jednak o swoim zolnierzu. Po tygodniowym
pobycie w szpitalu w Zakopanem zostal przewieziony do kliniki wojskowej w
Warszawie. Z uwagi na znaczne odmrozenia stop zdecydowano o ich amputacji.
Jak sie okazalo, byly to jego ostatnie miesiace zycia. Spedzil je w
hospicjum. Opiekowala sie nim najblizsza rodzina. Zmagal sie z nowotworem.
Zmarl w 2013 roku.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
�sWspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.