DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 139) (67740) 19 maja 2025r.
Kandydat KO Rafal Trzaskowski zwyciezca pierwszej tury wyborow
prezydenckich w Polsce z rezultatem 30,8 proc. – wynika z badania exit poll
pracowni Ipsos, przeprowadzonego na zlecenie Telewizji Polsat, TVP i TVN.
Drugie miejsce zajal popierany przez PiS Karol Nawrocki. Zaglosowalo na
niego 29,1 proc. wyborcow. Roznica miedzy kandydatami miesci sie w
granicach bledu statystycznego. Podium zamyka Slawomir Mentzen z
Konfederacji (15,4 proc.). W drugiej turze 1 czerwca o Palac Prezydencki
powalcza zatem Rafal Trzaskowski i Karol Nawrocki.
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
18 maja 2025r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
PILKA NOZNA
-“Barcelona i jej prawdziwi Polacos. Zwiazek doskonaly”-
Dariusz Wolowski
Od czwartkowej nocy nowym mistrzem Hiszpanii jest zespol z Katalonii z
dwoma polskimi pilkarzami w podstawowej jedenastce. Tego nigdy nie bylo i
prawdopodobnie juz nigdy sie nie powtorzy.
– Pierwszy raz w zyciu bawilem sie tak dobrze dzieki pilce noznej – wyznal
Wojciech Szczesny po niedzielnym zwyciestwie Barcelony w klasyku z Realem
Madryt 4:3. 35-letni bramkarz nie potrafil zapanowac nad lzami wzruszenia,
co jest absolutnie zrozumiale, patrzac na to, co go spotkalo w ostatnich
miesiacach.
Kiedy przed rokiem, odrzucony przez Juventus Turyn, stracil motywacje do
zawodowego sportu i oglosil, ze przechodzi w stan spoczynku, wyjawil, ze
chcialby spelnic swoje marzenie i obejrzec z trybun klasyk ligi
hiszpanskiej. Nie dosc, ze obejrzal, to jeszcze trzy razy w nim zagral, za
kazdym razem schodzac z boiska jako wygrany. W finale Superpucharu
Hiszpanii Barcelona pokonala Krolewskich 5:2, w finale Pucharu Krola 3:2,
wreszcie w lidze 4:3, choc po kwadransie przegrywala 0:2.
Dla Szczesnego ten sezon byl sportowym zyciem po zyciu. Przybyl do
Barcelony na poczatku pazdziernika po kontuzji Marca-Andre ter Stegena,
trzy miesiace nie wstawal z lawki dla rezerwowych, patrzyl na dobra gre
rezerwowego bramkarza Inakiego Penii. Ale los sprawil mu kolejna
niespodzianke. Po “gownianym listopadzie i grudniu” (cytat z trenera
Hansiego Flicka), kiedy Barcelona stracila w lidze mase punktow,
zdesperowany trener dokonal zmiany miedzy slupkami. Ze Szczesnym w bramce
zespol Flicka nie przegral w La Liga juz ani razu! W 15 meczach. Tylko
jeden z nich zremisowal.
Mistrzostwo zapewnil sobie we wczorajszych derbach z Espanyolem (2:0). Mecz
symbolicznie rozstrzygnelo dwoch wychowankow: Lamine Yamal i Fermin Lopez.
Dwoch dzieciakow z miejscowej akademii La Masia, ktorzy w wolnych chwilach
wciaz z pasja bawia sie w gry komputerowe. Legenda glosi, ze kiedy latem
Flick podpisal kontrakt z Barcelona, zamiast na okolicznosciowy bankiet,
wybral sie na mecz rezerw. Nawet przybysz z Niemiec wie, gdzie jest
najwieksze bogactwo klubu z Katalonii – wsrod mlodziezy szkolonej na
miejscu.
Flick siegnal do akademii, by dotrzymac kroku najlepszemu w Hiszpanii i
Europie Realowi Madryt, ktory latem wzmocnil sie po transferze Kyliana
Mbappe uznawanego za najlepszego pilkarza na swiecie. W debiutanckim
sezonie 26-letni Francuz zdobyl dla Krolewskich 39 goli, mimo wszystko
poniosl porazki na wszystkich frontach. Sprawca nieszczescia Realu jest
przede wszystkim Flick i jego dzieciaki, wzmocnione weteranami takimi jak
Robert Lewandowski.
36-letni Polak nie bedzie zapewne krolem strzelcow ligi hiszpanskiej w tym
sezonie. Zdobyl 25 goli, ale Mbappe wykorzystal jego przerwe spowodowana
kontuzja i prowadzi z 28 bramkami na dwie kolejki przed koncem rozgrywek.
Na wszystkich frontach Lewandowski ma jednak 40 bramek. Bez niego nie
byloby trzech trofeow, ktore wywalczyla Barcelona.
Kilka razy gole Polaka ratowaly zespol, a media w Hiszpanii podkreslaly, ze
Lewandowski jest w druzynie po to, by dawac impuls, gdy mlodzi sobie na
boisku nie radza. Bywaly takie momenty, nie tylko w “gownianym” listopadzie
i grudniu. Bramka Lewandowskiego odwrocila losy marcowego hitu z Atletico w
Madrycie, w ktorym Barcelona przegrywala 0:2 w 70. minucie. A potem
zwyciezyla 4:2.
– Odwracalismy wyniki szalonych spotkan i tak sie do tego przyzwyczailismy,
ze uwierzylismy, iz wszystko jest mozliwe. Zaden zly rezultat nie byl w
stanie nas zlamac, przeciwnik prowadzil wysoko, ale caly czas czul sie
niepewnie – opowiada Szczesny. To z tej niezlomnosci zespolu mial tak
wielka frajde. W czasach, gdy pilkarze wiekszosci zawodowych druzyn
“wypelniaja skrzetnie na boisku zalozenia taktyczne swoich trenerow”, czym
zanudzaja kibicow, Barcelona Flicka grala futbol ofensywny, porywajacy,
chwilami zjawiskowy.
W calym sezonie zdobyla 169 goli. Asystujacy Lewandowskiemu w ataku Yamal i
Raphinha sa kandydatami do “Zlotej Pilki”. Pedri kierowal druzyna jak
kiedys Xavi lub Andres Iniesta. Jesli w pilce noznej liczy sie cos poza
wynikiem, to zespol Flicka jest najwiekszym objawieniem sezonu w calej
Europie. Jako wyrzut sumienia pozostanie mu traumatyczna porazka w
polfinale Ligi Mistrzow z Interem Mediolan. Barcelona stracila w tym
dwumeczu az siedem goli. Zapamietujac sie w ataku, zaniedbywala defensywe.
Stad trzeba bylo odwracac wyniki od 0:2 i to z takimi gigantami jak Real
Madryt, Atletico, czy Inter. Z zespolem z Mediolanu, szczycacym sie
najlepsza defensywa w Europie, dokonala tego dwa razy. Bledy arbitra i
bledy w tylach zlozyly sie na jedyna znaczaca porazke Barcelony w tym
sezonie.
Dzieki kiksom obrony, Szczesny mogl sie jednak wykazac. Odzyskany z
emerytury bramkarz odbudowal zyciowa forme. Takze w czwartkowym meczu
derbowym z Espanyolem ratowal Barcelone w pierwszej polowie. Genialny Yamal
i pracowity jak mrowka Fermin dokonczyli dziela.
Flick wymyslil ten zespol, stworzyl go i prowadzil twarda reka, przy czym
caly czas zachowywal dobre maniery. W czwartek w nocy, gdy jego pilkarze
swietowali 28. tytul mistrzowski na oczach zalamanych kibicow lokalnego
rywala, wybiegl na boisko i nakazal im zejsc do szatni. Niemiec uznal, ze
zachowanie jego graczy jest prowokacyjne i niestosowne. Na radosc przyjdzie
czas w niedziele, gdy Barcelona podejmie Villarreal na swoim boisku, a
gracze gosci ustawia sie w szpaler i pogratuluja nowym mistrzom Hiszpanii.
Flick przezwyciezyl kilka przeszkod. Jego pilkarze caly sezon grali
praktycznie na wyjezdzie. Camp Nou jest w przebudowie, zespol przeniosl sie
na stadion olimpijski na wzgorzu Montjuic. Na poczatku zatwardziali kibice
Barcelony niechetnie przybywali w nowe miejsce, ale gra zespolu Flicka ich
do tego przekonala. Barca konczy sezon z trzema trofeami (Superpucharem,
Pucharem i mistrzostwem), do polfinalu Champions League dotarla pierwszy
raz od szesciu lat. Flick spelnil wiec plan prezesa Joana Laporty, by
przywrocic klub do europejskiej czolowki. Co nie zmienia faktu, ze porazka
z Interem dotknela Katalonczykow do zywego.
– Musimy zdecydowanie poprawic gre obronna – powiedzial po powrocie z
Mediolanu niemiecki trener. Kolejny mecz z Realem jego zespol znow zaczal
od straty dwoch goli w kwadrans. I znow sie nie poddal. Widac jednak, ze
ekstremalnie ryzykowna taktyka, z wysokim pressingiem i linia obrony
ustawiona 40 metrow przed Szczesnym, ma swoje wady. Zwlaszcza, ze jednym z
liderow defensywy jest 18-letni wychowanek Pau Cubarsi. Choc gracze Flicka
zlapali przeciwnikow na spalonym ponad 230 razy, czasem sie to jednak nie
udawalo. Wtedy polski bramkarz musial interweniowac nogami poza polem
karnym i trzeba przyznac, ze w ekspresowym tempie zdolal sie tego nauczyc.
Juz na poczatku sezonu ciezkiej kontuzji zerwania wiezadel w kolanie doznal
17-letni pomocnik wynaleziony przez Flicka w akademii Marc Bernal. Do tego
doszedl uraz Ter Stegena. Teraz charyzmatyczny niemiecki bramkarz, ktory
jest w Barcelonie od 2014 roku i doczekal w niej pozycji kapitana, wraca do
zdrowia. Czy w kolejnym sezonie Flick pozwoli Szczesnemu rywalizowac z nim
na rownych zasadach? Polak zdecydowal, ze zostanie w klubie. Emerytura
przesuwa sie o nastepne 12 miesiecy. Jesli jednak Ter Stegen wygra
rywalizacje w bramce Barcelony, moze sie juz nie powtorzyc sezon z dwoma
Polakami w rolach glownych. W sierpniu Lewandowski skonczy 37 lat. Jest
fenomenem, ale ile to moze trwac?
Byc moze przezywamy wlasnie historyczny moment, w ktorym dwaj polscy
pilkarze siegneli szczytu z wielkim klubem. Tego nie bylo nigdy przedtem i
w kolejnym sezonie moze nie byc. 25-letni reprezentant Hiszpanii Ferran
Torres zrobi co w jego mocy, by wygrac rywalizacje o miejsce w podstawowej
jedenastce z Lewandowskim. Polacy niczego nie dostana od Flicka na kredyt,
choc obydwu Niemiec ceni bardzo wysoko.
“Polacos”, czyli “Polacy” – to przydomek, jakim Hiszpanie okreslaja czasem
Katalonczykow. Nie wiadomo dokladnie, skad sie wzial, ale ostatnio pasuje
do Barcelony bardziej niz kiedykolwiek. Zwlaszcza ze Ewa Pajor tez jest juz
mistrzynia Hiszpanii, ma zagwarantowany tytul najskuteczniejszej
zawodniczki ligi kobiecej, a 24 maja zagra z Barcelona w finale Ligi
Mistrzyn.
EKSTRAKLASA
32 kolejka
Puszcza Niepolomice-Stal Mielec 2-3
Zalegle mecze 31 kolejki
Widzew Lodz-Legia Warszawa 0-2
Pogon Szczecin-Motor Lublin 3-0
33 kolejka
Stal Mielec-Radomiak 2-2
Slask Wroclaw-Jagiellonia Bialystok 1-1
Pogon Szczecin-Jagiellonia Bialystok 3-3
Piast Gliwice-G.Zabrze 1-0
Korona Kielce-Rakow CZestochowa 1-1
Motor Lublin-Z.Lubin 1-0
Cracovia-Legia Warszawa 3-1
Katowice-Lech Poznan 2-2
W poniedzialek Widzew Lodz-Puszcza Niepolomice
1.Lech 67pkt
2.Rakow 66pkt
3.Jagiellonia 60pkt
4.Pogon 57pkt
5.Legia 53pkt
6.Cracovia 48pkt
7.Motor 46pkt
8.G.zabrze 46pkt
9.Katowice 46pkt
10.Piast 45pkt
11.Korona 44pkt
12.Radomiak 41pkt
13.Widzew 37pkt
14.Lechia 37pkt
15.Z.Lubin 36pkt
16.Stal 30pkt
17.Slask 29pkt
18.Puszcza 27pkt
Szesc goli i wpadka Pogoni! Niespodziewany bohater z golem w 89. minucie
Pogon Szczecin uratowala szanse na gre w europejskich pucharach. Jej mecz z
Lechia Gdansk zakonczyl sie remisem 3:3, ale najwazniejsze jest to, ze
Portowcy “swoj final” zagraja w ostatniej kolejce w Bialymstoku. Sytuacja w
tabeli jest bardzo interesujaca, a Kamil Grosicki i spolka wciaz maja los w
swoich rekach.
Dla Pogoni Szczecin sezon sie nie skonczyl po porazce w finale Pucharu
Polski. Ostatnia ich szansa na awans do europejskich pucharow miala byc
liga. Portowcy na dwie kolejki przed koncem wciaz zachowywali szanse na
wskoczenie na ligowe podium, zwlaszcza, ze Jagiellonia Bialystok nie
punktowala w ostatnim czasie zbyt dobrze. Lechia Gdansk sie utrzymala i
zachowala licencje na gre w Ekstraklasie, mogla zatem do starcia w Grodzie
Gryfa przystapic na luzie.
Dla kibicow poczatek meczu mogl miec nieoczekiwany przebieg. Stawka jakby
spetala pilkarzom Pogoni nogi. Lechia zaskoczyla zatem gospodarzy juz na
poczatku spotkania. Prowadzenie dal jej w 6. minucie Kacper Sezonienko.
Napastnik gosci bez problemu zamienil doskonale dosrodkowanie Rifeta
Kapicia na bramke i dal gosciom gola. Pogon, mimo prob, nie potrafila
odnalezc rytmu – jej gra byla chaotyczna, a defensywa nie radzila sobie z
aktywnym atakiem rywali.
Zespol Roberta Kolendowicza dlugo nie potrafil odpowiedziec, a pierwsze
powazniejsze zagrozenie stworzyl dopiero w 17. minucie, kiedy Kamil
Grosicki sprawdzil forme bramkarza Lechii mocnym strzalem po rajdzie. Choc
Pogon zaczela sie budzic, to do polowy meczu nie potrafila wyrownac, a
Lechia utrzymywala jednobramkowe prowadzenie, grajac zaskakujaco dojrzale i
skutecznie w defensywie. W 28. minucie mogly zadrzec serca kibicom Pogoni,
kiedy Camilo Mena popedzil na jej bramke, zostawiajac nieco w tyle
obroncow. Swoj atak zakonczyl strzalem w boczna siatke, choc z czesci
trybun moglo sie wydawac, ze trafil wprost do siatki.
W Pogoni jednak cos urodzilo sie z niczego. Atak prawym skrzydlem napedzil
Adrian Przyborek, kiedy probowal plasko dosrodkowac trafil wprost w rywala.
Elias Olsson interweniowal tak pechowo, ze wbil pilke do wlasnej bramki. To
nieco ozywilo gospodarzy, ktorzy jednak jeszcze przed koncem drugiej polowy
otrzymali kolejny cios.
Pogon chciala atakowac i nieco sie odslonila. Goscie w 40. minucie swietnie
rozegrali rzut rozny. Pilka nie powedrowala w pole karne, tylko zostala
zagrana nieco w tyl do Iwana Zelizko. Ukrainiec przymierzyl bardzo
precyzyjnie, a pilka zatrzepotala w siatce bramki strzezonej przez
Valentina Cojocaru.
To jednak nie byl koniec emocji w tej czesci gry. Pogon znow sprobowala
akcji prawa strona. Od tej czesci boiska w pole karne wbiegl Przyborek,
oddal pilke na srodek, a Fredrik Ulvestad wyrownal stan meczu.
Potem skutecznosc zawodzila po obu stronach. Lechia lepiej weszla w druga
polowe, jednak to Pogon czesciej atakowala – Leonardo Koutris i Przyborek
nie trafili do siatki mimo dogodnych okazji. Ten drugi zostal ukarany zolta
kartka i nie zagra w kolejnym meczu, co jest dosc istotna informacja.
W 72. minucie Grosicki przeprowadzil akcje, ktora zakonczyl wrzutka w pole
karne. Tam najwyzej do pilki wyskoczyl Eftimios Koulouris. Grek strzalem
glowa dal Pogoni pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu. Bylo 3:2, a obie
strony dalej atakowaly, jakby malo im bylo bramek.
Skuteczniejsza okazala sie w tym momencie Lechia. Kapic zagral swietnie
miedzy obroncow Pogoni, a Michal Glogowski trafil na 3:3. Gospodarze
stracili zwyciestwo, ale wbrew pozorom ich sytuacja przed ostatnim meczem
sie nie zmienila.
Pogon zremisowala z Lechia i sytuacja w tabeli jest bardzo interesujaca.
Pilkarze ze Szczecina pozostali na czwartym miejscu w tabeli, ale przed
ostatnia kolejka traca tylko trzy punkty do Jagiellonii, z ktora sie
zmierza. Wystarczy zatem, ze wygraja w Bialymstoku, a awansuja do
eliminacji Ligi Konferencji kosztem wciaz aktualnych mistrzow Polski. Ten
mecz bedzie dla Pogoni jak drugi w tym sezonie final, po decydujacym
starciu o Puchar Polski. Teraz jednak zwyciezca bierze ligowe podium.
I LIGA
32 kolejka
Wisla Plock-Arka Gdynia 1-0
33 kolejka
Wisla Krakow-Stal Stalowa Wola 5-0
Kotwica Kolobrzeg-Pogon Siedlce 1-1
Polonia Warszawa-LKS Lodz 0-1
G.Leczna-Wisla Plock 2-2
Warta Poznan-Odra Opole 1-0
Arka Gdynia-Tychy 2-2
Znicz Pruszkow-Stal Rzeszow 2-0
W poniedzialek Chrobry Glogow-Ruch Chorzow i Miedz Legnica-Nieciecza.
1.Arka 69pkt
2.Nieciecza 65pkt
3.Wisla Plock 61pkt
4.Wisla Krakow 59pkt
5.Miedz 56pkt
6.Polonia Warszawa 55pkt
7.G.Leczna 50pkt
8.Tychy 50pkt
9.Znicz 49pkt
10.LKS 47pkt
11.Ruch 46pkt
12.Stal Rzeszow 35pkt
13.Odra Opole 30pkt
14.Chrobry 29pkt
15.Kotwica 29pkt
16.Pogon Siedlce 27pkt
17.Warta 24pkt
18.Stal Stalowa Wola 23pkt
-“Radosc w Gdyni, bo Arka w ekstraklasie. A w meczu z GKS-em Tychy radosny
futbol i cztery bramki”-Rafal Rusiecki
My zawsze krolujemy stylem – taki transparent pod efektowna oprawa kibicow
Arki Gdynia pojawil sie w dniu wielkiego swieta. W niedziele, 18 maja 2025
roku zolto-niebieska spolecznosc celebrowala awans do PKO Ekstraklasy. Do
pelni szczescia zabraklo wygranej, bo GKS Tychy nie zamierzal ulatwiac
zadania i po swoim dobrym wystepie zremisowal 2:2.
Awans jest nasz – nioslo sie na stadionie miejskim w Gdyni z tysiecy gardel
kibicow Arki, ktorzy w koncu mogli cieszyc sie z promocji do najwyzszej
klasy rozgrywkowej w Polsce. Po raz ostatni gra w ekstraklasie mogli sie
ekscytowac w sezonie 2019/2020. Od rozgrywek 2025/2026 znow bedzie to
mozliwe.
Ostatnim akcentem udanych rozgrywek w Gdyni byl mecz z GKS-em Tychy. Goscie
ze Slaska utworzyli szpaler dla pilkarzy Arki, ale pozniej uprzejmosci sie
skonczyly. Trener Dawid Szwarga nie zamierzal ryzykowac wpadka na
wypelnionym do ostatniego mozliwego miejsca stadionie i poslal na to
spotkanie “galowy” sklad.
Zespol trenera Artura Skowronka zaczal przy Olimpijskiej odwaznie, ale
jesli chodzi o budowanie akcji, to bardzo czesto rozpoczynal je… od
wlasnego bramkarza. Arkowcy stosowali wiec wysoki pressing, a to oplacilo
sie juz w 13 minucie. Pilke w polu karnym od Joao Oliveiry dostal
niepilnowany Tornike Gaprindaszwili i nie mial problemow z otwarciem wyniku.
Tyszanie nie chcieli byc jednak stlamszeni i mocno pracowali, aby znow
wyrownac. I juz w 26 minucie dokonal tego obronca GKS-u Marko Dijakovic,
ktory wykorzystal zamieszanie po rzucie karnym i glowa skierowal futbolowke
nad calym rzedem rywali. A goscie nie zatrzymywali sie. Rozgrywali pilke,
probujac wciagnac zolto-niebieskich do swojej gry. W 36 minucie bardzo
bliski gola byl Julian Keiblinger, ktory mocnym strzalem z linii pola
karnego sprawdzil refleks Damiana Weglarza.
Tyle tylko, ze pilka nie jest sprawiedliwa i jedna dynamiczna akcja Arka
znow wyszla na prowadzenie w 40 minucie. Swietnym rajdem popisal sie Kamil
Jakubczyk. Mlodziezowiec zagral tuz przed bramke, gdzie futbolowke wybili
obroncy, ale nadbiegajacy sprintem prawy obronca Marc Navarro przymierzyl
idealnie w okienko i bylo 2:1.
Arka stracila jednak to, czym wywalczyla awans – koncentracje w obronie. W
52 minucie goscie wywalczyli rzut karny po faulu Alassana Sidibe.
Precyzyjnym strzalem przy slupku wykorzystal to wiec Julius Ertlthaler,
doprowadzajac do remisu 2:2.
Bardzo dobre wrazenie w Gdyni robil Marcel Lubik. W przededniu swoich 21.
urodzin bramkarz GKS-u swietnie rozgrywal pilke, lapal w rece to, co do
niego nalezalo, a w koncowce o maly wlos, a popisalby sie asysta z wykopu
przez cale boisko. Jego idealnego zagrania nie wykonczyl jednak Daniel
Rumin.
Tyski GKS w Gdyni zagral dobre spotkanie i wyszarpal punkt. To z kolei
sprawia, ze otwarta pozostaje kwestia najlepszego zespolu Betcliku 1 Ligi.
Arke goni bowiem Bruk-Bet Termalica Nieciecza, ktory juz tez ma zapewniony
awans do PKO Ekstraklasy.
Arka: Weglarz – Navarro, Marcjanik, Celestine, Gojny – Kocaba –
Gaprindaszwili (86 Vitalucci), Jakubczyk (80 Petrovic), Sidibe, Oliveira
(71 Kocyla) – Sobczak (71 Majchrzak)
TENIS
-“Iga Swiatek od poniedzialku na piatym miejscu rankingu WTA. Potem moze
byc gorzej”-Radoslaw Leniarski
Jasmine Paolini zostala pierwsza Wloszka od 40 lat, ktora wygrala turniej w
Rzymie. Pokonala w finale Coco Gauff 6:4 6:2, co oznacza, ze w rankingu WTA
Iga Swiatek osunie sie w poniedzialek na piate miejsce.
Iga Swiatek ma bardzo rozczarowujacy sezon na kortach ziemnych. W Rzymie
bronila tytulu, podobnie jak we wczesniejszym turnieju w Madrycie. Kazda
porazka w obu stolicach oznaczala dla niej strate wielu punktow w rankingu.
Dla jej pozycji wazne bylo rowniez to, jak radza sobie inne zawodniczki,
bedace w zestawieniu tuz za nia.
O ile po Madrycie uklad zwyciestw i porazek w czolowce oznaczal, ze Swiatek
utrzymala pozycje wiceliderki, to wiadomo bylo, ze w Rzymie nawet po
genialnej grze Polka spadnie na czwarte miejsce. Natomiast po jej porazce
juz w III rundzie stalo sie jasne, ze w wypadku triumfu Jasmine Paolini
rowniez ona wyprzedzi Polke.
Malo tego, przed Swiatek bardzo trudny czas, bo w Rolandzie Garrosie broni
punktow za najwieksze turniejowe zwyciestwo w zeszlym sezonie, co moze
oznaczac, ze Polka po zakonczeniu rywalizacji w Paryzu osunie sie az na
dziewiate miejsce w rankingu WTA. Potencjalny spadek z drugiego miejsca na
dziewiate jest konsekwencja wspanialej zeszlorocznej formy Swiatek i jej
zalamania w pierwszej polowie tego roku. 12 miesiecy temu wygrala kolejno
trzy najwieksze turnieje na ziemnej nawierzchni, teraz ani razu nie dotarla
do finalu.
Sa rowniez inne konsekwencje spadku w rankingu, bo jest on nie tylko
powodem do dumy. Piate miejsce przed Rolandem Garrosem czyni z Polki
potencjalna przeciwniczke cwiercfinalowa dla Aryny Sabalenki, Gauff,
Jessicy Peguli lub Paolini.
Turniej w Paryzu rozpoczyna sie 25 maja.
Rzym to najwiekszy triumf Paolini na kortach ziemnych i jej drugi tytul na
poziomie WTA 1000 (29-latka z Toskanii wygrala w zeszlym roku w Dubaju).
Zwyciestwo na Bliskich Wschodzie jest jednak czyms zupelnie inaczej
smakujacym niz triumf przed wlasna publicznoscia, w stolicy kraju.
Wygrana w finale umacnia Paolini przed Rolandem Garrosem, gdzie w zeszlym
roku w finale gladko przegrala ze Swiatek.
Gauff (WTA 3) pokonala Paolini (WTA 5) w dwoch z trzech poprzednich
spotkaniach, ale tym razem mistrzyni US Open z 2023 roku nie miala
odpowiedzi na solidny tenis Wloszki. Paolini zaczela mecz z impetem,
wygrywajac bardzo zacietego pierwszego seta w 54 minuty, a nastepnie
wrzucila wyzszy bieg. Prowadzila 3:0 w drugim secie i potem umiejetnie sie
bronila.
Gauff, ktora przegrala z numerem jeden na swiecie Aryna Sabalenka w finale
Madrid Open na poczatku maja, popelnila w finale w Rzymie 55 niewymuszonych
bledow, podczas gdy Paolini wygrala 76% punktow po swoim pierwszym serwisie.
Gauff zagrala jednak na ziemi kolejny swietny turniej i tez moze sie czuc
pewnie przed Rolandem Garrosem – moze powiedziec sobie: do trzech razy
sztuka. W Rzymie po drodze do finalu wyeliminowala medalistke olimpijska z
Paryza Zheng Qinwen, ktorej forma na maczce rosnie, rosyjska nastoletnia
sensacje Mirre Andriejewa i byla mistrzynie US Open Emme Raducanu.
Paolini tymczasem moze dodac kolejne trofeum do domowej gablotki – zagra w
niedziele w finale debla kobiet u boku swojej rodaczki Sary Errani. Para
zdobyla zloto w deblu na igrzyskach olimpijskich w Paryzu.
ZUZEL
Polacy znow nie odczarowali Warszawy. Potezne straty Zmarzlika!
Do dziewieciu razy sztuka – powtarzali polscy kibice, ktorzy liczyli, ze w
sobotni wieczor, ktorys z Bialo-Czerwonych odczaruje wreszcie PGE Narodowy
i po raz pierwszy w historii wygra na nim runde Grand Prix. Bylo bardzo
blisko, bo Patryk Dudek i Dominik Kubera dojechali az do finalu, ale tam
musieli uznac wyzszosc Australijczykow: Jacka Holdera i Brady’ego Kurtza.
Ten drugi zostal liderem klasyfikacji generalnej indywidualnych mistrzostw
swiata, bo potezne straty w Warszawie poniosl Bartosz Zmarzlik.
Final byl australijsko-polski. Holder i Kurtz wjechali do niego
bezposrednio, a Polacy przez polfinalowe baraze. Australijczycy byli tym
samym uprzywilejowani i mogli wybrac korzystniejsze pola startowe.
Przed decydujacym biegiem PGE Narodowy osiagnal stan wrzenia. Startujacy z
“dzika karta” Dudek i Kubera, ktory dwa lata temu na tym stadionie omal nie
zakonczyl swej kariery (zlamal kregoslup podczas kwalifikacji – przyp.
red.) byli bliscy zrealizowania bajkowego scenariusza. Czar prysl tuz po
zwolnieniu maszyny startowej, gdyz idealnie spod tasmy wyjechal Holder.
Dudek probowal go gonic, ale wkrotce musial jeszcze ustapic miejsca
Kurtzowi. Trzeci stopien podium i tak moze jednak poczytac sobie za sukces.
Warszawskiego turnieju na pewno dobrze nie bedzie za to wspominal Zmarzlik.
Od poczatku brakowalo mu predkosci. Z trudem zdobywal punkty. Nie awansowal
do finalu i stracil pozycje lidera klasyfikacji generalnej. Po dwoch
turniejach ma w dorobku 33 punkty i traci piec “oczek” do lidera, Brady’ego
Kurtza.
Turniej zaczal sie bardzo udanie dla Polakow, bo w inauguracyjnym biegu
Kubera doskonale wyjechal spod tasmy i pewnie pojechal po trzy punkty.
Gorzej poszlo za to Dudkowi i Zmarzlikowi. Razem staneli pod tasma w 3.
biegi i w pierwszym luku tak pilnowali sie wzajemnie, ze wyprzedzil ich
Jack Holder.
Po jednym punkcie na inauguracje, pieciokrotny indywidualny mistrz swiata
jeszcze bardziej skomplikowal sobie sytuacje w drugiej serii. Slabo
wystartowal z zewnetrznego pola i mimo wscieklych atakow na Lebiediewa, do
mety dojechal ostatni. Po dwoch seriach sytuacja wygladala szokujaco –
Zmarzlik zajmowal ledwie 14. miejsce!
Zero przywiozl tez do mety, powieziony przez Thomsena w pierwszym luku,
Kubera, ale na szczescie nastroje polskim kibicom nieco poprawil Dudek,
ktory najlepiej wystartowal w tym biegu i wygral z bardzo duza przewaga.
Startujacy z “dzika karta” zielonogorzanin po dwoch seriach punktowo
ustepowal tylko bezblednemu i piekielnie szybkiemu Holderowi, ktory na
torach czasowych z reguly czuje sie doskonale. Australijczyk potwierdzil to
w trzeciej serii, zapisujac na swe konto trzecie zwyciestwo. Tuz za nim (po
8 pkt) plasowali sie rownie szybcy: Lindgren i Kurtz. Coraz wieksze klopoty
mieli za to Polacy.
Po zmianie motocykla w trzeciej serii najlepiej wypadl Zmarzlik, ktory
przegral tylko z Lindgrenem. W tym samym wyscigu ostatni do mety dojechal
niestety Kubera. Jedno “oczko” do swego dorobku dopisal zas Dudek, ktory z
zewnetrznego pola niewiele byl w stanie zrobic w konfrontacji z Lebiediewem
i Fricke.
W czwartej serii kapitalnie zaprezentowal sie Dudek. Po wykluczeniu w 14.
biegu Lindgrena (za mocno wynosil sie na zewnetrzna i podcial Kurtza) mial
w powtorce tak duzo miejsca, ze napedzil sie po zewnetrznej i przemknal
obok zaskoczonego Australijczyka.
W kolejnym wyscigu doszlo do dramatycznej sytuacji. Na wejsciu w pierwszy
luk zderzyli sie Fricke z Doylem i w efekcie ten drugi z impetem odbil sie
od bandy i bezwladnie upadl na tor, z ktorego na noszach zabraly go do
karetki sluzby medyczne. Mistrz swiata z 2017 r. prawdopodobnie doznal
zlamania nogi.
Na powtorce skorzystal Kubera, ktory ja wygral. Po meczarniach trzy punkty
przywiozl tez w koncu Zmarzlik.
Obronca mistrzowskiego tytulu potrzebowal tez punktow w ostatniej serii
rundy zasadniczej i je zdobyl. W 19. biegu zawiodl z kolei Kubera, ale
szybko mogl odetchnac z ulga, bo 6 punktow wystarczylo mu do miejsca w
czolowej dziesiatce.
Jedno “oczko” na koniec rundy zasadniczej Dudka sprawilo, ze Polacy
zameldowali sie w polfinalach w komplecie. Bezposrednio do finalu
awansowali zas Australijczycy: Holder i Kurtz.
W pierwszym polfinale kapitalnie wystrzelil z trzeciego pola Kubera.
Zmarzlik skupil sie na walce w pierwszym luku z Frickem. Wygral ja, ale
wystarczylo mu to tylko do trzeciego miejsca. Brak szybkosci jego motocykla
spowodowal, ze nawet nie byl w stanie podjac rywalizacji z pozostalymi
rywalami.
Drugi polfinal rozegrany zostal na raty, bo przy pierwszym podejsciu na
pierwszym luku upadl Thomsen. Powtorka pomogla Dudkowi, ktory duzo lepiej
wystartowal niz za pierwszym razem. Zamknal Lindgrena na wejsciu w wiraz,
dopadl kraweznika i pomknal po zwyciestwo.
SIATKOWKA
Mamy medal Ligi Mistrzow! Last dance Tomasza Fornala. Ostatni punkt byl jego
Dwie polskie druzyny stana na podium siatkarskiej Ligi Mistrzow! JSW
Jastrzebski Wegiel w walce o brazowy medal pokonal w niedziele w Lodzi
Halkbank Ankara 3:1. Jastrzebianie zwyciezyli, choc musieli zagrac bez
dwojki swoich podstawowych zawodnikow – Norberta Hubera i Jakuba
Popiwczaka. Druzyna trenera Marcelo Mendeza, ktory po sezonie zegna sie z
zespolem, stanie razem z druga polska ekipa, czyli finalista zmagan –
Aluronem CMC Warta Zawiercie.
Siatkarze JSW Jastrzebskiego Wegla mieli zaledwie dobe, by przelknac gorzka
pigulke, jaka byla polfinalowa porazka w Lidze Mistrzow z Aluronem CMC
Warta Zawiercie. W sobote siatkarze JSW Jastrzebskiego Wegla nie
wykorzystali prowadzenia 2:0 w calym meczu i po tie-breaku ulegli
odradzajacym sie zawiercianom. Porazka byla niezwykle dotkliwa dla
zawodnikow trenera Marcelo Mendeza, o czym swiadczyly slowa czolowych
graczy po tamtym spotkaniu.
– Najchetniej zamknalbym sie teraz w czterech scianach i nie myslal o
siatkowce – rzucil rozgoryczony po polfinale libero jastrzebian Jakub
Popiwczak. Dla niego, podobnie jak dla Tomasza Fornala, turniej finalowy
Ligi Mistrzow w Lodzi jest swoistym last dance w barwach jastrzebskiej
ekipy. Obaj po sezonie zegnaja sie z klubem, podobnie zreszta, jak trener
Marcelo Mendez.
Jastrzebianie musieli szybko sie otrzasnac przed walka o braz z Halkbankiem
Ankara. Zreszta musieli wytrzymac nie tylko mentalnie, ale i fizycznie, bo
jeszcze na przedmeczowej rozgrzewce dostali drugi bolesny cios. Kilkanascie
minut przed rozpoczeciem spotkania z gry zostal wykluczony Jakub Popiwczak.
Libero jastrzebian, ktory w drugim polfinalowym spotkaniu PlusLigi naderwal
miesien dwuglowy uda w prawej nodze, pauzowal az do Final Four. Zagral w
sobotnim polfinale, ale w niedziele podczas rozgrzewki uraz mu sie odnowil
i ponownie musial zastapic go Jakub Jurczyk.
Zreszta Popiwczak to drugi z podstawowych zawodnikow jastrzebian, bez
ktorych musieli radzic sobie w niedziele. Sobotniego polfinalu nie
dokonczyl bowiem srodkowy Norbert Huber. W koncowce czwartego seta, gdy
pilka odbila sie od bloku srodkowego zawiercian Milosza Zniszczola, trafila
Hubera prosto w oko, tak, ze padl na boisko, jak razony piorunem. Meczu nie
dokonczyl, a niemalze prosto z hali pojechal do szpitala. Badania wykazaly
odwarstwienie siatkowki, co oznacza, ze srodkowego czekaja az cztery
tygodnie przerwy od jakiegokolwiek wysilku.
Poczatek spotkania z Halkbankiem nie wskazywal jednak na to, by zmiany
spowodowaly duze problemy po stronie jastrzebian, ktorzy dominowali nad
druzyna z Turcji. Ekipa z Ankary nie mogla liczyc na skutecznosc swojego
glownego bombardiera, czyli Yoandy’ego Leala. Po stronie jastrzebian
ofensywnym liderem byl Lukasz Kaczmarek, ktory prezentowal sie zdecydowanie
lepiej niz w sobotnim polfinale, a do tego wywieral tez na rywalach presje
zagrywka.
Jastrzebianie wygrali pierwszego seta, a w drugim doszlo do walki na
przewagi, ktora ostatecznie zakonczyla sie wygrana polskiej druzyny, ale
wczesniej doszlo do sporej awantury. Trener Halkbanku Radostin Stojczew
przerwal akcje, proszac o challenge, by sprawdzic blad jastrzebian.
Chodzilo o to, czy przy bloku rozgrywajacy Ben Toniutti wpadl w siatke.
Kamery telewizyjne pokazaly, ze Francuz ladujac z bloku zaczepil prawa reka
o dolna tasme, ale zahaczyl o miejsce poza antenka. Sedziowie przyznali
jednak punkt jastrzebianom, uznajac, ze do bledu dotkniecia siatki nie
doszlo, co bylo trudno ocenic z kamer challenge’owych.
Wtedy wsciekli sie zawodnicy Halkbanku. Ich rozgrywajacy Micah Ma’a dlugo
dyskutowal z glowna arbiter, a pozniej poza trenerem Stojczewem do klotni
dolaczyli takze rezerwowi. W efekcie Ma’a obejrzal zolta kartke, a seta
zakonczyl punktowy blok Fornala na Lealu. Po tym punkcie Fornal wykonal
gest wskazujacy na to, by sedziowie konczyli juz partie i dyskusje z
zawodnikami. Za ten gest tez zostal ukarany zoltym kartonikiem na poczatku
trzeciej partii.
Ta odslona padla lupem Halkbanku, choc jastrzebianie probowali jeszcze sie
ratowac mocnymi serwisami w wykonaniu m.in. Timothee Carle, ale gora byla
turecka druzyna. W czwartej odslonie ekipa trenera Marcelo Mendeza od
poczatku zbudowala spora przewage nad rywalem i siegnela po ostateczny
triumf. Ostatni punkt zdobyl zegnajacy sie z klubem po tym sezonie Fornal.
Dla JSW Jastrzebskiego Wegla braz wywalczony w Lodzi to trzeci z rzedu
medal Ligi Mistrzow. W dwoch poprzednich sezonach dochodzili oni do finalu
tych prestizowych rozgrywek, ale za kazdym razem musieli uznac wyzszosc
rywali – najpierw ZAKSY Kedzierzyn-Kozle, a w minionym roku wloskiego
Trentino Volley.
Mecz o 3. miejsce Ligi Mistrzow
JSW Jastrzebski Wegiel – Halkbank Ankara 3:1 (25:22, 26:24, 20:25, 25:18)
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl