Dzien dobry – tu Polska – 19.02.2024

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

GAZETA MARYNARSKA

Imienia Kpt. Ryszarda Kucika

(Rok XXIV nr 48) (67289)

19 lutego 2024r.

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

SPORTOWY WEEKEND

18 luty 2024r.

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

TENIS

Wielka Iga Swiatek! Wygrala ten kosmiczny final! Hat-trick w Katarze

Co za final, po prostu niesamowite! Iga Swiatek pokonala po szalonym

meczu Jelene Rybakine 7:6(8), 6:2 i po raz trzeci z rzedu siegnela po

triumf w turnieju WTA rangi 1000 w Dausze. Spotkanie bylo istnym

rollercoasterem emocji, Polka kilka razy musiala odrabiac straty w

pierwszym secie, ale po 90 minutach widowiska objela prowadzenie, a w

drugim secie przypieczetowala zwyciestwo.

Iga Swiatek rozpoczela mecz bardzo nerwowo. W pierwszym gemie przy swoim

serwisie wygrala zaledwie jeden punkt i cztery razy poslala pilke w aut,

przez co zostala przelamana. Szybko miala szanse na wyrownanie, ale przy

break poincie Rybakina popisala sie kapitalnym forhendem i oddalila

zagrozenie. Po chwili prowadzila juz 2:0.

W kolejnym gemie Swiatek podniosla poziom swojej gry i prowadzila juz

40:0, jednak od tej pory ponownie przestala trafiac i zrobila sie

rownowaga. Polka rozegrala jednak dwa dobre punkty i wygrala pierwszego

gema w meczu. Chwile pozniej prowadzila 30:15 przy podaniu Kazaszki, ale

od tego momentu rywalka rozegrala trzy dobre akcje i powiekszyla

prowadzenie do 3:1.

Niestety kolejny gem nie przyniosl poprawy sytuacji. Polka grala

nerwowo, mylila sie i po autowym forhendzie drugi raz stracila swoj

serwis. Na tablicy wynikow bylo 4:1 dla Rybakiny.

W szostym gemie przy wyniku 30:30 nastapila przerwa medyczna, poniewaz

Kazaszka przy serwisie uderzyla sie rakieta w piszczel i spowodowalo to

krwawienie. Swiatek wykorzystala ten czas na konsultacje ze swoim

szkoleniowcem, Tomaszem Wiktorowskim.

Po wznowieniu gry Polka wypracowala break pointa, ktorego wykorzystala

po bardzo ofensywnym returnie i odrobila czesc strat. Kolejny gem byl

bardzo wyrownany. Obie tenisistki w wymianach szly na forhendowe wojny.

Po kilku rownowagach i obronie break pointa gora byla jednak Iga Swiatek

i przegrywala juz tylko 3:4.

Kolejny gem byl pokazem slabosci Rybakiny. Trzecia rakieta swiata

popelnila kilka bledow i po jednym z autowych zagran stracila serwis, a

Swiatek odrobila wszystkie straty i doprowadzila do remisu 4:4.

Dziewiaty gem znow byl niezwykle wyrownany. Kazaszka miala break pointa,

ale nieczysto trafila przy nim w pilke i Swiatek sie wybronila. Polka

wygrala trzy kolejne akcje i po raz pierwszy w meczu objela prowadzenie

(5:4).

To jednak nie oznaczalo konca emocji w premierowym secie. Kolejnego gema

Rybakina pewnie wygrala do zera i doprowadzila do remisu 5:5.

W jedenastym gemie Kazaszka ruszyla do ofensywy i wykorzystala dwa

autowe bekhendy Polki, przelamujac ja przy trzeciej okazji. Jedna z

szans na przelamanie Polka obronila odwaznym pojsciem do siatki.

Trzecia rakieta swiata serwowala po zwyciestwo w secie, ale nastapil

kolejny zwrot akcji. Swiatek miala break pointa i byla podczas tej akcji

w bardzo trudnej sytuacji. Rybakina smeczowala, ale Polka odgadla

kierunek jej zagrania, odegrala bardzo trudna pilke i doprowadzila do

tie-breaka.

Ten znow rozpoczal sie od wyrownanej gry. Polka szybko zdobyla przewage

mini breaka, ale ofensywa Rybakiny odrobila straty. Chwile pozniej

Kazaszka popelnila blad i na zmianie stron to Polka prowadzila 4:2.

Swiatek oddala przewage podwojnym bledem serwisowym i w decydujacej

rozgrywce bylo 4:4.

Liderka rankingu nie zaprzestala jednak ofensywnej gry i wygrala dwie

kolejne akcje, majac dwie pilki setowe. Pierwsza z nich Kazaszka

obronila swietnym forhendem, a druga Swiatek poslala w siatke. Przy

remisie 6:6 nastapila kolejna zmiana stron. Po niej Polka znow popelnila

blad i to Rybakina miala setbola.

Dwukrotna mistrzyni tego turnieju swietnym bekhendem obronila pilke

setowa Kazaszki, a ta w kolejnej akcji popelnila blad i znow to Polka

byla jedna akcje od objecia prowadzenia w meczu. Polka wyrzucila jednak

bekhend i na tablicy wynikow bylo 8:8. Dwie kolejne akcje wygrala

Swiatek. Dwa swietne bekhendy po linii daly jej zwyciestwo w pierwszym

secie po 90 minutach gry.

Poczatek drugiego seta byl zgola odmienny od pierwszego. Rybakina

rozpoczela od pewnie wygranego podania, a Polka musiala w drugim gemie

bronic dwoch break pointow, ale wyszla z klopotow obronna reka.

Sama zrewanzowala sie Rybakinie w trzeciej odslonie drugiego seta. Polka

miala cztery break pointy i po zagraniu Kazaszki w siatke przelamala

rywalke, obejmujac prowadzenie 2:1.

Dwa kolejne gemy padly lupem serwujacych, ale wciaz to Polka miala

przewage. Finisz tego meczu byl koncertem gry Igi Swiatek.

Polka niedlugo pozniej drugi raz przelamala Rybakine po kapitalnych

wymianach i doczekala sie trzech pilek meczowych przy wlasnym podaniu.

Wykorzystala druga z nich i cieszy sie z trzeciego triumfu w Dausze.

EKSTRAKLASA

20 kolejka

Korona Kielce-LKS Lodz 2-1

21 kolejka

Radomiak-Pogon Szczecin 0-4

Slask Wroclaw-Stal Mielec 0-1

Ruch Chorzow-Warta Poznan 0-0

Jagiellonia Bialystok-Lech Poznan 1-2

Rakow Czestochowa-Piast Gliwice 3-1

Z.Lubin-Cracovia 1-1

Legia Warszawa-Puszcza Niepolomice 1-1

LKS Lodz-Widzew Lodz 0-2

W poniedzialek G.Zabrze-Korona Kielce

1.Jagiellonia 41pkt

2.Slask 41pkt

3.Lech 39pkt

4.Pogon 36pkt

5.Legia 36pkt

6.Rakow 35pkt

7.G.Zabrze 29pkt

8.Stal Mielec 28pkt

9.Z.Lubin 26pkt

10.Cracovia 25pkt

11.Widzew Lodz 25pkt

12.Piast 24pkt

13.Radomiak 24pkt

14.Warta 23pkt

15.Korona 21pkt

16.Puszcza 21pkt

17.Ruch 14pkt

18.LKS Lodz 10pkt

-Pogon Szczecin w Radomiu nie pozostawila rywalom zadnych zludzen.

Portowcy juz po pierwszej polowie wyjazdowego meczu z Radomiakiem mogli

dopisac sobie komplet punktow.

– Musimy udowodnic, ze wygrana z liderem tabeli ekstraklasy [1:0 ze

Slaskiem Wroclaw na wyjezdzie – red.] w poprzedniej kolejce nie byla

przypadkiem – mowil przed piatkowym spotkaniem trener Jens Gustafsson.

Nikt nie mial jednak watpliwosci, ze w Radomiu poprzeczka bedzie

zawieszona zdecydowanie nizej. Radomiak druga czesc sezonu zaczal od

blamazu w Krakowie (porazka az 0:6 z Cracovia), wiec do meczu z Pogonia

przystapil w minorowych nastrojach oraz totalnie rozbity kadrowo z

powodu kartek i kontuzji.

Dlatego plan portowcow na piatkowy wieczor byl prosty – nie zlekcewazyc

rywala, zagrac swoje i spokojnie dopisac sobie komplet punktow.

Szczecinianie zadanie w stu procentach zrealizowali juz w pierwszej polowie.

Pogon od poczatku zaatakowala rozbitego rywala i w pierwszej czesci

spotkania regularnie miala po 70 proc. posiadania pilki. Radomiak byl w

stanie bronic sie tylko do 27. minuty, kiedy z lewej strony plasko w

pole karne dosrodkowal Kamil Grosicki, a nadbiegajacy Fredrik Ulvestad

pieknym, kierunkowym uderzeniem z pierwszej pilki wyprowadzil gosci na

prowadzenie.

Nastepnie wszystko w pierwszej polowie dzialo sie juz blyskawicznie.

Zaledwie kilka minut pozniej bramkarz Radomiaka Gabriel Kobylak podczas

jednej z interwencji znokautowal kolanem Eftimisa Kulurisa. Arbiter po

analizie VAR pokazal Kobylakowi czerwona kartke oraz podyktowal rzut

karny dla Pogoni, ktory pewnie wykorzystal Kamil Grosicki.

Jeszcze przed przerwa po raz drugi na liste strzelcow wpisal sie

Ulvestad, ktory z bliska dobil strzal glowa Kulurisa. Po trzech

kwadransach Pogon prowadzila 3:0, a Radomiak gral w dziesiatke i nie

mial na koncie ani jednego celnego strzalu.

W drugiej polowie portowcy juz nie forsowali tempa i spokojnie pilnowali

wysokiego prowadzenia. Mimo to mieli jeszcze kilka szans na kolejne

bramki (dobrze wygladal mlody Adrian Przyborek).

Przed telewizorami warto bylo jednak zostac do samego konca, poniewaz w

doliczonym czasie gry wynik na 4:0 ustalil zaledwie 18-letni Patryk

Paryzek, ktory w Radomiu zadebiutowal w barwach seniorskiej Pogoni.

Ostatecznie portowcy zasluzenie i bez problemu ograli Radomiaka 4:0.

Przynajmniej do sobotnich meczow ekstraklasy sa na trzecim miejscu w

tabeli, a za tydzien zagraja u siebie z ostatnim LKS-em Lodz.

Pogon Szczecin: Cojocaru – Wahlqvist, Zech (81′ Lisowski), Malec,

Koutris – Ulvestad (62′ Gorgon), Kurzawa, Przyborek, Biczachczjan (73′

Wedrychowski), Grosicki (81′ Korczakowski) – Koulouris (81′ Paryzek)

I LIGA

20 kolejka

G.Leczna-Miedz Legnica 0-0

Tychy-Odra Opole 2-0

Podbeskidzie B.Biala-Resovia Rzeszow 2-2

Polonia Warszawa-Arka Gdynia 0-3

Lechia Gdansk-Wisla Plock 3-1

Stal Rzeszow-Wisla Krakow 1-2

Nieciecza-Chrobry Glogow 1-1

Z.Sosnowiec-Znicz Pruszkow 0-1

W poniedzialek Katowice-Motor Lublin

1.Arka 37pkt

2.Tychy 37pkt

3.Lechia Gdansk 35pkt

4.Wisla Krakow 34pkt

5.Motor Lublin 32pkt

6.Odra Opole 31pkt

7.Wisla Plock 30pkt

8.Miedz Legnica 29pkt

9.Nieciecza 28pkt

10.G.Leczna 28pkt

11.Znicz 26pkt

12.Katowice 24pkt

13.Stal Rzeszow 23pkt

14.Chrobry Glogow 22pkt

15.Polonia Warszawa 19pkt

16.Resovia 19pkt

17.Podbeskidzie 17pkt

18.Z.Sosnowiec 11pkt

-W pierwszym meczu rundy wiosennej Arka Gdynia pewnie pokonala na

wyjezdzie Polonie Warszawa 3:0 i utrzymala pozycje lidera I ligi. Gole

dla zwyciezcow juz tradycyjnie zdobyli Olaf Kobacki oraz Karol Czubak.

Dzien przed meczem w Warszawie miasto Gdynia oglosilo, ze w obliczu

zmian organizacyjnych, jakie nastepuja w klubie (w najblizszym czasie

akcjonariuszem wiekszosciowym i co za tym idzie nowym wlascicielem

zostanie Marcin Gruchala), wraca do roli partnera strategicznego Arki.

Podpisana umowa zaklada wsparcie do konca sezonu. To bardzo wazna

decyzja, gdyz pieniadze z miasta od wielu lat stanowia pokazna czesc

budzetu klubu (w poprzednich latach bylo to ok. 4,5 mln zl rocznie).

Ostatnie zawirowania wokol Arki sprawily, ze miasto zawiesilo pomoc,

teraz wszystko wraca do normy.

– Ten widok napawa mnie optymizmem. Gdynia ponownie oficjalnie jest z

Arka i goraco licze, ze z klubem i cala jego spolecznoscia osiagniemy

wspolne cele, a glownym jest obecnosc zolto-niebieskich w najwyzszej

klasie rozgrywkowej. Do tego potrzebne jest rowniez wsparcie kibicow,

dlatego goraco wierze, ze licznie beda dopingowac Arke na kazdym meczu

tej wiosny – podkresla prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Zatem wszystkie sprawy organizacyjne zmierzaja w coraz lepszym kierunku,

do ogolnego nastroju postanowili dostosowac sie takze pilkarze Arki. W

starciu z Polonia sprawili oni swoim rywalom prawdziwe lanie. Od

poczatku spotkania robili na boisku, co chcieli i wlasciwie juz po 12

minutach losy spotkania byly przesadzone.

Najpierw ladna akcje przeprowadzil Kacper Skora, ktory z latwoscia minal

jednego z rywali i precyzyjnie podal do Karola Czubaka. Napastnik Arki w

sytuacji sam na sam nie dal szans bramkarzowi Polonii Krzysztofowi

Bakowskiemu.

Drugi gol to efekt dalekiego podania Michala Marcjanika, kompletnego

gapiostwa obroncow gospodarzy i kunsztu Olafa Kobackiego. Skrzydlowy

zolto-niebieskich z gracja przyjal dlugo lecaca w jego strone pilke,

podciagnal kilka metrow i pewnym strzalem podwyzszyl na 2:0. To byl

prawdziwy nokaut, o czym swiadczyla nie tylko latwosc arkowcow w

dochodzeniu do podbramkowych sytuacji (na przyklad tuz po drugim golu w

slupek trafil Dawid Gojny), ale chociazby statystyka procentowego

posiadania pilki – w pewnym momencie wynosila ona 83 do 17 na korzysc

gdynian!

Mozna powiedziec, ze dalsza czesc meczu byla juz czyms na ksztalt

pilkarskich dozynek. Arkowcy robili na boisku, co chcieli, natomiast

rywal sprawial wrazenie, jakby natychmiast chcial zejsc do szatni i

najlepiej zapasc sie pod ziemie. Jednak zanim to nastapilo, przyjeli

jeszcze trzecia bramke. Ponownie w roli glownej wystapil Kobacki, ktory

tym razem poslal pilke do siatki po ladnej kombinacji z Hubertem

Adamczykiem.

Po przerwie na boisku nie dzialo sie juz za wiele, choc jesli ktos byl

blisko zdobycia bramki, to znow byla to Arka. Najblizej szczescia byli

Przemyslaw Stolc oraz Janusz Gol. Warto jeszcze odnotowac debiuty w

zolto-niebieskich barwach Gruzina Tornike Gaprindaszwilego oraz

Iworyjczyka Alassany Sidibe. Ten drugi zagral tylko kilka minut, ale

zdazyl zobaczyc zolta kartke.

Dzieki pewnemu zwyciestwu w Warszawie Arka utrzymala pozycje lidera I

ligi i wciaz ma tyle samo punktow co drugi w tabeli GKS Tychy (pokonal

Odre Opole 2:0). W pierwszym tegorocznym meczu na wlasnym stadionie

podopieczni Wojciecha Lobodzinskiego podejma 25 lutego Stal Rzeszow

(godz. 12.40).

Arka: Lenarcik – Stolc, Marcjanik, Dobrotka, Gojny – Gol (75. Borecki),

Milewski (84. Sidibe Z) – Skora Z (63. Lipkowski), Adamczyk (75.

Gaprindaszwili), Kobacki (84. Predenkiewicz) – Czubak

-W pierwszym tegorocznym meczu I ligi pilkarze Lechii Gdansk pewnie

pokonali Wisle Plock 3:1. Bohaterem meczu byl Slowak Tomasz Bobcek,

ktory otworzyl wynik spotkania, a nastepnie dolozyl dwie asysty.

Chcialoby sie powiedziec, ze inauguracja rundy wiosennej w Gdansku

odbywala sie w nietypowych okolicznosciach, gdyz przy niemal pustych

trybunach. Jednak to juz druga sytuacja w tym sezonie, kiedy klub zostal

ukarany za wybryki grupki kibicow zamknieciem wlasciwie calego stadionu.

Zostala na niego wpuszczona tylko garstka fanow – oficjalnie bylo ich

1805, czyli nieco wiecej niz pierwotnie zakladano. Jednak pilkarze

Lechii potwierdzili, ze w takich okolicznosciach czuja sie

nadspodziewanie dobrze. W rundzie jesiennej w identycznym anturazu

rozgromili GKS Katowice 5:1, teraz rownie pewnie pokonali Wisle.

Chociaz sam poczatek byl w wykonaniu lechistow nieco chropowaty. To

goscie byli aktywniejsi, a po strzale glowa Fryderyka Gerbowskiego mocno

nagimnastykowac musial sie Bohdan Sarnawski. Gospodarze obudzili sie po

kwadransie, ale za to z przytupem. Swietnym przegladem sytuacji blysnal

Maksym Chlan, ktory biegnac w poprzek boiska idealnie zagral do

wbiegajacego w pole karne Tomasa Bobceka. Slowak, bedac oko w oko z

bramkarzem Wisly Krzysztofem Kaminskim, strzelil mocno pod poprzeczke i

efektownie otworzyl wynik.

Lechisci z kazda minuta czuli sie na boisku coraz swobodniej. Kilka

ciekawych pilek zagral Iwan Zelizko, swoje momenty mieli Tomasz

Neugebauer i jak zwykle blyskotliwy Chlan. I wreszcie skuteczny, chociaz

przy jego bramce kapitalna robote wykonal Bobcek. Slowak odebral pilke

na polowie rywala i pomknal prawym skrzydlem z dynamika, o jaka go nawet

nie podejrzewalismy. A potem naprawde blyskotliwie, zewnetrzna czescia

stopy zagral do Chlania. Ten tylko “dziubnal” pilke, ktora po rece

Kaminskiego wpadla do bramki.

To byl maly nokaut dla niezle grajacej Wisly, ktorej brakowalo jednak

konkretow. Te byly po stronie Lechii. Gospodarze dobrze spisywali sie w

grze defensywnej na wlasnej polowie, mieli tez dobre wstawki pressingowe

pod polem karnym rywali, chociaz tu pewnie jest jeszcze troche do poprawy.

Druga polowa zaczela sie od atakow gosci (zdobyli nawet gola, ale w

poczatkowej fazie akcji byla pozycja spalona) i niebezpiecznych kontr

lechistow. Szczegolne aktywny byl w nich Mena, ale Kolumbijczyk jak to

on miewal problemy z decyzyjnoscia – delikatnie rzecz ujmujac nie zawsze

wybieral najkorzystniejszy wariant rozegrania akcji. W koncu jednak

dopial swego, a po raz kolejny ogromny udzial przy bramce mial Bobcek.

Slowak przebojem wdarl sie w pole karne i dosc przypadkowo przekazal

pilke Menie, ktory strzalem slabsza, lewa noga po raz trzeci pokonal

Kaminskiego. To dopiero drugi gol Kolumbijczyka w tym sezonie,

pierwszego zdobyl w sierpniu ubieglego roku.

W tym momencie losy spotkania byly przesadzone, tym bardziej ze goscie

wciaz nie potrafili realnie zagrozic bramce Lechii. To gospodarze,

wyprowadzajac kontre za kontra, mogli spokojnie zdobywac kolejne gole,

jednak w decydujacych momentach zawsze czegos brakowalo. A to

dokladnosci, a to lepszego wyboru czy po prostu bardziej jakosciowego

strzalu.

W samej koncowce goscie zdobyli honorowa bramke z rzutu karnego

(skuteczne egzekwowal go byly pilkarz Arki Gdynia Fabian Hiszpanski),

jednak to byla juz tylko kosmetyka wyniku. Gdanski zespol odniosl zatem

przekonujace zwyciestwo z innym z kandydatow do awansu i awansowal na 3.

miejsce w tabeli (utrzyma je jesli Motor Lublin w poniedzialek nie wygra

w Katowicach z Gieksa). I wyslal rywalom mocny sygnal, ze bedzie liczyc

sie w walce o Ekstraklase.

Lechia: Sarnawski – Pila, Chindris, Olsson, Kalahur – Zelizko – Mena

(74. Sezonienko), D’Arrigo (84. Koperski), Neugebauer, Chlan (74. Sypek)

– Bobcek (77. Zjawinski)

-“Rekordowa mlodosc Warty. Wynik niewidziany od dekad”-

Karol Bugajski Dziennikarz Przegladu Sportowego

Trenerska stawka w PKO BP Ekstraklasie odmladza sie z kazda runda. Warta

Poznan przedstawila lidze szkoleniowca, ktory uczy sie pod okiem Dawida

Szulczka, jednak niewykluczone, ze czeka go przyszlosc rownie

interesujaca, co w przypadku szefa.

O tym, ze trwajacy sezon PKO BP Ekstraklasy zdecydowanie odmlodzil

trenerska stawke nie trzeba nikogo przekonywac. Druzyny prowadzone przez

Adriana Siemienca, Dawida Szwarge, czy Daniela Mysliwca probuja

wypracowywac sobie charakterystyczne schematy i ucza sie na bledach, a

recenzentem jest cala pilkarska Polska. Czesto przypomina sie, ze

pierwszym klubem, ktory dal impuls do przewietrzenia trenerskiej

karuzeli byla Warta Poznan, ktora jesienia 2021 roku po rozstaniu z

Piotrem Tworkiem niespodziewanie zdecydowala sie na Dawida Szulczka.

Miniona kolejka przyniosla jednak tworcze rozwiniecie tej historii, a

Zieloni kolejny raz bez watpliwosci znowu moga nazywac sie prekursorami.

W wyjazdowym meczu Warty Poznan przeciwko Ruchowi Chorzow (0:0) przy jej

lawce na Stadionie Slaskim trenera Szulczka zabraklo z powodu

przeziebienia, a jego obowiazki przejal jego najblizszy wspolpracownik

Arkadiusz Szczerbowski. Asystent szkoleniowca Zielonych w meczu z

Niebieskimi musial wcielic sie w role glownodowodzacego, choc jak sam

przyznaje, sztab przez pelne 90 minut byl w kontakcie z ogladajacym mecz

w telewizji trenerem Szulczkiem. Takie zastepstwo nie byloby specjalnym

zaskoczeniem, wszak od tego sa czlonkowie rozbudowanych sztabow

szkoleniowych w PKO BP Ekstraklasie, gdyby nie fakt, ze Szczerbowski w

listopadzie skonczyl zaledwie 27 lat.

To czyni go zas najmlodszym trenerem prowadzacym zespol samodzielnie w

powojennej historii naszej ligi. Jak wyliczaja statystycy portalu

Transfery.info, Warta decydujac sie na asystenta Szulczka poprawila

rekord z 1973 roku, ktory nalezal do 28-letniego wowczas trenera Lecha

Poznan Janusza Pekowskiego. Najmlodszy szkoleniowiec wszechczasow na

lawce polskiej druzyny w meczu o ligowe punkty zasiadl natomiast w 1931

roku. Nazywal sie Kazimierz Smiglak, mial jedynie 21 lat i poprowadzil”

Warte Poznan. Dwukrotny mistrz Polski kolejny raz zapisal sie zatem w

annalach naszej pilki.

Szczerbowski to wierny zolnierz Szulczka, kojarzony z nim nie tylko

dlatego, ze to jego kamery telewizyjne wychwytuja najczesciej podczas

bojowych narad w sztabie zespolu ze stolicy Wielkopolski. Drogi obu

szkoleniowcow skrzyzowaly sie w drugoligowych Wigrach Suwalki, gdzie

Szczerbowski po odejsciu Szulczka mial jeszcze okazje wspolpracowac

takze z Grzegorzem Mokrym, a latem 2022 roku dolaczyl do sztabu

ekstraklasowej Warty. Szczerbowski przy niewiele starszym przelozonym

przezywa ekspresowy kurs trenerskiego dojrzewania. Szulczek juz dzisiaj

jest przeciez jednym z najdluzej pracujacych trenerow w PKO BP

Ekstraklasie, a przy okazji regularnie gra na nosie bogatszym klubom

punktujac w meczach, w ktorych nikt od Zielonych tego nie oczekuje.

Krotko po rozpoczeciu pracy w Warcie mial tez prawdziwe, ekstraklasowe

przetarcie z mediami, bo juz w pazdzierniku 2022 roku wystapil na

konferencji prasowej po wygranym meczu we Wroclawiu (2:0), kiedy

Szulczek takze zmagal sie z przeziebieniem. Mlody sztab Warty pracuje

tak, by kazdy nabierajacy w nim doswiadczenia szkoleniowiec mial

poczucie gry do jednej bramki. Jeden jest pomysl, jedna jest wizja,

wspolna jest swiadomosc kadrowych i organizacyjnych ograniczen, ktore

sprawiaja, ze druzyna z Poznania stawia sobie raczej krotkoterminowe

cele, ale realizuje je z niesamowita konsekwencja. Szczerbowski jako

pelniacy obowiazki pierwszego trenera Warty nie byl oniesmielony,

pasowal do tego miejsca. Niewykluczone, ze pod skrzydlami laczonego z

coraz wiekszymi klubami Szulczka rosnie jego naturalny nastepca.

Zastrzezenie Szczerbowskiego o stalej komunikacji z przebywajacym w

Poznaniu trenerem Szulczkiem (choc zlosliwi mogliby zapytac, dlaczego

nie w Grodzisku Wielkopolskim) bylo wazne, ale jeszcze bardziej

znamienny byl dodatek do tych slow. Asystent pierwszego szkoleniowca

Warty podkreslil, ze w odbieraniu wskazowek dowodzony przez niego sztab

musial byc elastyczny, bo w telewizji czesto widac inaczej niz z

perspektywy lawki rezerwowych. Takiego zdania w zadnym razie nie nalezy

odczytywac jako nadmiernej pewnosci siebie Szczerbowskiego, ktory juz po

jednym meczu w PKO BP Ekstraklasie chcialby podwazac kompetencje Szulczka.

To raczej koronny dowod swiadomosci i odpowiedzialnosci, jaka pierwszemu

szkoleniowcowi Warty udalo sie wyrobic we wlasnym sztabie, a takiej

ocenie swojego asystenta on sam z pewnoscia z przyjemnoscia przyklasnie.

Dzieki Szczerbowskiemu Zieloni nawet bez Szulczka mieli jego twarz, a

owocem jest pierwsze czyste konto od listopada i cenny remis, ktory

przed pierwszym gwizdkiem na Stadionie Slaskim przyjezdni raczej

wzieliby w ciemno. Warta nie zrezygnowala z dobrze znanych atutow,

umiejetnie maskowala niedostatki, a w najwazniejszych momentach

potrafila wykazac sie ekstraklasowym doswiadczeniem nie mniejszym niz

prowadzacy ja zespolowo sztab Arkadiusza Szczerbowskiego. Szulczek moze

spokojnie dochodzic do zdrowia ze swiadomoscia, ze zostawil zespol w

dobrych rekach, a za plecami jego asystenta nietrudno znalezc kolejne

interesujace nazwiska. Dosc powiedziec, ze za komunikacje z Szulczkiem

odpowiedzialny byl Bartlomiej Babiarz, ktory jeszcze w czerwcu ubieglego

roku… walczyl o utrzymanie w I lidze w barwach Skry Czestochowa.

-“Eto’o, Suarez, Lewandowski. Nie wierzycie w Polaka? Uwierzcie liczbom”-

Dariusz Wolowski

Wsobotnim meczu z Celta Vigo Robert Lewandowski strzelil swojego 50.

gola w barwach Barcelony. Czy mozna oczekiwac wiecej od napastnika juz

35-letniego?

Poltora roku minelo od chwili, gdy prezes Joan Laporta wypowiedzial

slowa: “Dziekuje Ci, ze wybrales Barcelone”. 5 sierpnia 2022 roku, dwa

tygodnie przed swoimi 34. urodzinami, kapitan reprezentacji Polski

zostal zaprezentowany na Camp Nou. Zamienial klub lepszy na slabszy, nie

bylo co do tego cienia watpliwosci: Bayern Monachium regularnie ogrywal

Katalonczykow w Lidze Mistrzow, jego sytuacja ekonomiczna po pandemii

byla stabilna. Tymczasem Barcelona tonela w dlugach, jej prezes szukal

natychmiastowego rozwiazania problemow, bo bez sportowego sukcesu nie da

sie wyjsc z kryzysu finansowego.

Prezes Laporta z trenerem Xavim Hernandezem zalozyli, ze zatrudnienie

Lewandowskiego to najlepsza opcja na “zycie po Messim”. Polski weteran

mial pociagnac za soba mlodziez ze szkolki La Masia: sluzyc jej

doswiadczeniem, wcielic sie w role mentora. W pierwszym sezonie sie

udalo: Barcelona po czterech latach przerwy odzyskala mistrzostwo

Hiszpanii, zdobyla tez Superpuchar po porywajacym finale z Realem

Madryt. Lewandowski byl wowczas gwiazda pierwszego formatu, z 23

bramkami wywalczyl tytul krola strzelcow La Liga. Najlepszym snajperem

byl zreszta we wszystkich ligach, w ktorych gral: w Polsce, w Niemczech

i w Hiszpanii.

W kolejnym sezonie druzyna Xaviego Hernandeza miala wykonac kolejny krok

do przodu, ale zamiast tego zrobila dwa w tyl. Rozsypala sie gra

defensywna mistrzowskiej druzyny. Statystyki sa porazajace: w

poprzednich rozgrywkach Barcelona stracila 20 goli, w tych – po zaledwie

25 meczach – juz 34, tyle samo, ile zespoly bijace sie o utrzymanie.

Ale jak to w klubie z Katalonii bywa, cala uwaga skupiona jest na

ofensywie. 52 gole wbite w La Liga nie przekonuja fanow i wielu

ekspertow. Po sobotnim zwyciestwie nad Celta Vigo trener Xavi

powiedzial, ze wedlug statystyk jego zespol powinien byc liderem La

Liga, bo kreuje najwiecej okazji do zdobycia gola.

Slowa trenera kloca sie z powszechna opinia, ze obroncy tytulu sa w tym

sezonie cieniem druzyny sprzed roku. Po porazce z Villarreal 25 stycznia

Xavi oglosil, ze z koncem sezonu odejdzie z klubu. Zwolniony dwa lata

temu z tego samego stanowiska Ronald Koeman wykorzystal okazje, by

powiedziec mediom, ze przyjecie posady trenera w klubie z Katalonii to

zamach na wlasne zdrowie psychiczne. Presja w Barcelonie jest ogromna,

przekonuje sie o tym takze Lewandowski.

Polak jest twarza druzyny, ktora traci do Realu Madryt 8 pkt. Po

sobotnim zwyciestwie nad Celta, w ktorym dwa gole Polaka daly wygrana

2:1, barcelonski “Sport” napisal, ze “Lewandowski ocalil zycie

Barcelonie i uchronil od kolejnej kompromitacji”. “El Pais” wyroznial

nie doswiadczonego napastnika, ale 16-letniego Lamine’a Yamala, ktory w

92. min wywalczyl jedenastke. Lewandowski strzelal dwa razy, za

pierwszym nie trafil do siatki, ale sedzia nakazal powtorke, bo bramkarz

za wczesnie ruszyl sie z linii bramkowej.

Bramka z wykonywanego na raty rzutu karnego byla 50. golem Polaka dla

Barcelony strzelonym w 79 meczach. Srednia Lewandowskiego wynosi wiec

0,63 i jest zupelnie niezla, zwlaszcza dla zawodnika w jego wieku. W

Bayernie ta srednia wynosila 0,92, ale po pierwsze byl wtedy w szczycie

swoich fizycznych mozliwosci, po drugie gral w zespole zdecydowanie

wyrastajacym poziomem ponad lokalnych rywali z Bundesligi. Tymczasem

Barcelona meczy sie w starciu z kazdym zespolem z La Liga, tydzien temu

zremisowala u siebie 3:3 z przedostatnia w tabeli Granada.

Od 10 grudnia do 3 lutego, w szesciu kolejnych meczach, Lewandowski nie

strzelil gola w Primera Division. Ekspertom i kibicom moglo sie wydawac,

ze to zmierzch 35-letniego napastnika. Tymczasem w trzech ostatnich

pojedynkach ligowych Polak zdobyl cztery bramki. W klasyfikacji

najskuteczniejszych graczy Primera Division jest szosty (12 goli, 5

asyst), do najlepszego Jude’a Bellinghama z Realu traci cztery bramki.

Kolejny na liscie pilkarz Barcelony – Ferran Torres (7 bramek) – jest

kontuzjowany.

Trudno rozsadzic, w jakim stopniu klopoty Lewandowskiego wynikaja z jego

wlasnej formy, a w jakim – z dyspozycji druzyny. Rzeczywiscie 24 proc.

skutecznosci strzalow Polaka to wynik niski, Bellingham ma 41 proc.,

Borja Mayoral ze skromniutkiego Getafe 47 proc. Anglik jest od

Lewandowskiego o 15 lat mlodszy, Hiszpan – o 9.

Gwiazda Polaka przygasa z uplywajacym czasem, ale wciaz ma wysoka

renome. Kiedy jesienia przed ligowym klasykiem ligi dziennik “Marca”

porownywal potencjal graczy Realu i Barcelony na poszczegolnych

pozycjach, Lewandowskiemu dawal zdecydowana przewage nad Joselu. Polak

leczyl wtedy uraz i nie bylo wiadomo, czy zagra. Wyszedl na boisko na

ostatnie pol godziny meczu, ale jego zespol przegral 1:2 po dwoch

strzalach Bellinghama.

Lewandowski wciaz jest najpowazniejszym zagrozeniem dla obrony rywali

Barcelony. W XXI wieku tylko Samuel Eto’o i Luis Suarez wczesniej

osiagneli liczbe 50 bramek w katalonskim klubie – obaj po 68

spotkaniach. Messi potrzebowal do tego 117 meczow, Ronaldinho – 108.

Narzekania na Lewandowskiego – wynikajace w duzej mierze z gigantycznych

oczekiwan wobec niego – mozna zestawic z osiagnieciami innych jego

poprzednikow. David Villa czy Thierry Henry – nigdy nie strzelili dla

Barcelony 50 bramek (Hiszpan zdobyl 48 goli w 120 spotkaniach, Francuz

49 w 121). A to przeciez wielkie nazwiska, Lewandowski na ich tle

wyglada lepiej.

-Legia Warszawa jak na rollercoasterze. Nieoczywista porazka w Lidze

Konferencji Europy

Trzy stracone gole przed przerwa, dwa strzelone po przerwie – Legia

Warszawa przegrala na wyjezdzie z Molde FK w meczu Ligi Konferencji

Europy, ale dobra gra w drugiej polowie dala sobie szanse na awans.

Widok polskiego zespolu w meczach pucharowych po przerwie zimowej do

niedawna byl niezwykle rzadki. Ale czasy sie zmieniaja, kolejna reforma

rozgrywek klubowych w Europie spowodowala, ze jest o to latwiej. Dla

klubow z krajow takich jak Polska, od lat zbyt slabych na to, by miec

druzyne w Lidze Mistrzow, utworzono Lige Konferencji Europy i w niej

polskie kluby szaleja, bo zwykle mierza sie z ekipami o podobnym

potencjale pilkarskim i ekonomicznym – z Balkanow, Skandynawii, z Europy

Wschodniej.

Te szanse wykorzystal w zeszlym sezonie Lech Poznan: doszedl do

cwiercfinalu,odpadl tam z wloska Fiorentina, po drodze odprawiajac

druzyny z Gruzji, Islandii, Luksemburga, Austrii, Izraela, Norwegii i

Szwecji. Ale takze wygrywajac u siebie 3:0 z hiszpanskim Villarealem,

niedawnym przeciez polfinalista Ligi Mistrzow – trudno siegnac pamiecia

tak daleko, by przypomniec sobie poprzedni rownie cenny wynik polskiego

zespolu w europejskich pucharach.

W tym sezonie udana jesien w Lidze Konferencji miala Legia Warszawa – w

grupie byla slabsza tylko od Aston Villi, awansowala do dalszych gier z

drugiego miejsca w grupie. I tu spotkala sie z norweskim Molde FK – ta

druzyna do Ligi Konferencji spadla z Ligi Europy, zajmujac trzecie

miejsce w swojej grupie tych rozgrywek.

Wiele przed tym dwumeczem przemawialo za Legia. Jej pilkarze wznowili

juz rozgrywki ligowe po przerwie zimowej (w pierwszym meczu wygrali w

Chorzowie z Ruchem), liga norweska zacznie sezon dopiero w kwietniu.

Legia to wicemistrz kraju, Molde poprzednie rozgrywki (w Norwegii

obowiazuje system wiosna-jesien) skonczylo dopiero na piatym miejscu,

najgorszym od siedmiu lat. Najcenniejszy pilkarz norweskiego klubu –

23-letni Emil Breivik – jest kontuzjowany i z Legia nie zagral, w Legii

zdrowi byli wszyscy, z wyjatkiem przeziebionego Marca Guala.

Ale Legia zima sporo handlowala, klubowa kasa spuchla o ponad 13 mln

euro, bo za tyle udalo sie sprzedac Bartosza Slisza i Ernesta Muciego.

Brak zwlaszcza tego pierwszego, defensywnego pomocnika, reprezentanta

Polski, byl tego wieczoru w Molde bardzo widoczny.

Bo Legia do przerwy zagrala w tym meczu fatalnie, zwlaszcza w srodku

pola. Jej pilkarze nie byli w stanie wymienic kilku podan i zorganizowac

sobie akcji, a gdy pilke mial rywal, umial blyskawicznie

przetransportowac ja w poblize bramki polskiego zespolu. A w niej stal

Kacper Tobiasz, bramkarz uwazany za wielki talent, ktory jednak zamiast

rozwoju raczej cofa sie w pilkarskiej edukacji. W ciagu 45 minut meczu w

Norwegii zawalil przy dwoch z trzech straconych goli, nie dawal ani

odrobiny pewnosci swojemu zespolowi.

3:0 dla gospodarzy do przerwy, gra Legii slamazarna w ataku i

niefrasobliwa w obronie – ruchy trenera Kosty Runjaicia musialy byc

zdecydowane. Cztery zmiany w przerwie to czytelne przyznanie sie

szkoleniowca do bledu w zestawieniu druzyny.

I faktycznie, w drugiej polowie gra Legii wygladala lepiej, ciekawiej,

szybciej. A ton nadawali ci pilkarze, ktorzy zostali wprowadzeni na

boisko po przerwie – Bartosz Kapustka (tuz po wznowieniu gry huknal i

trafil w slupek) oraz sprowadzony do klubu zima Japonczyk Ryoya Morishita.

Duzo lepsza gra przyniosla gole i powrot nadziei na to, ze nie wszystko

jeszcze stracone. Na 3:1 trafil Josue, najwieksza gwiazda Legii i

pilkarz przerastajacy umiejetnosciami polska ekstraklase, na 3:2 – Rafal

Augustyniak, jeden z zawodnikow wprowadzonych na boisko w przerwie.

Miala Legia jeszcze kilka szans bramkowych, ale nie wykorzystala ich,

mecz konczac minimalna wyjazdowa porazka, dajaca jednak nadzieje na

awans do 1/8 finalu Ligi Konferencji Europy.

Molde FK – Legia Warszawa 3:2 (3:0
).
Bramki: 1:0 Gulbrandsen (12.), 2:0

Gulbrandsen (19.), 3:0 Kaasa (24.), 3:1 Josue (63.), 3:2

Augustyniak (71.)

Rewanz 22 stycznia w Warszawie.

Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,

pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl opracowal Reksio.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl