Dzien dobry – tu Polska – 18.08.2025

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 230) (67830) 18 sierpnia 2025r.

DZIEN DOBRY – TU POLSKA

SPORTOWY WEEKEND

17 sierpnia 2025r.

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

TENIS

-“Iga Swiatek w wersji turbo. Imponujace zwyciestwo nad Jelena Rybakina”-

Radoslaw Leniarski

Iga Swiatek serwowala asy jak na zawolanie, przelamywala atomowy serwis
rywalki. Wygrala 7:5, 6:3 i awansowala do swojego pierwszego finalu w
Cincinnati.

To byl niezwykly pokaz sily Igi Swiatek. Wygrala z Jelena Rybakina (WTA 10)
po raz czwarty w tym sezonie i wreszcie awansowala do finalu turnieju serii
WTA 1000, pierwszym od 15 miesiecy. W jakim stylu tego dokonala – serwujac
rekordowa liczbe siedmiu asow, przytlaczajac rywalke moca swojego tenisa,
czasem grajac wrecz genialnie i narzucajac jej ogromne tempo od pierwszego
punktu!

Rybakina obronila dwie pilki meczowe, przedluzyla spotkanie o kolejny gem.
Ale trzeciej pilki meczowej juz nie dala rady wygrac.

Swiatek (WTA 3) ma szanse awansowac na wiceliderke rankingu WTA po turnieju
w Cincinnati, a to superwazne, bo zaczelaby US Open od rozstawienia po
przeciwnej stronie drabinki niz liderka Aryna Sabalenka. Zeby tak sie
stalo, musi wygrac w finale. Zmierzy sie w nim ze zwyciezczynia meczu
sensacyjnej polfinalistki Weroniki Kudiermietowej (WTA 36) z Jasmine
Paolini (WTA 9).

W 32-stopniowym skwarze tenisistki ostrzeliwaly sie pierwszym serwisem w
sposob niebywaly. Na poczatku pierwszego seta skutecznosc ich pierwszego
podania byla wprost zabojcza – ponad 90-procentowa. W polowie seta Rybakina
(WTA 10) miala piec asow, a Swiatek dwa, ale dopiero sie rozkrecala. Polka
nie denerwowala sie tymi standardowymi asami Rybakiny, choc musialo to byc
doswiadczenia traumatyczne, bo wlasnie takiej gry rywalki sie spodziewala.
W cwiercfinale z Sabalenka Rybakina zaserwowala az 11 asow. Bialorusinka
miala dwie szanse na przelamanie i za kazdym razem Rybakina ratowala sie
asem.

Jednak w polfinale jako pierwsza przelamala rywalke Rybakina i objela
prowadzenie 4:3. Wystarczyla jej mala szczelinka, ryzykowny drugi serwis
Polki, ktory mocno atakowala (i wiazace sie z tym podwojne bledy
serwisowe). Swiatek zachowala sie jak mistrzyni – przy stanie 5:4 dla
rywalki przelamala jej podanie i wyrownala na 5:5. A potem wlaczyla turbo,
zwyciezyla w czterech gemach z rzedu, wykorzystujac slabszy serwis rywalki
i wygrala set 7:5.

Mecz toczyl sie na niebotycznym poziomie technicznym, w wielkim tempie. Po
meczu Swiatek powiedziala nawet, ze zagrywaly tak szybkie pilki, ze nie
byly w stanie do nich dobiec po drugim uderzeniu.

Swiatek w Cincinnati grala trzeci polfinal z rzedu. Znalazla w Rybakinie
rywalke wracajaca do wielkiej formy, tenisistke z gigantycznym, wciaz
niespelnionym potencjalem (choc triumfowala w Wimbledonie w 2022 r, i byla
nr 3 na swiecie). Olbrzymim wparciem dla niej byl powrot do trenerskiego
boksu Stefano Vukova – wlasnie w Cincinnati. Po udanej apelacji od decyzji
o zawieszeniu Chorwata za niewlasciwe zachowanie wobec Rybakiny przywrocono
mu prawo do obecnosci na turniejach wielkoszlemowych oraz tych pod egida
WTA. Co prawda tenisistka i tak pracowala z Vukovem miedzy turniejami, ale
ewidentnie brakowalo go w chwilach trudnych podczas meczow. Tym dwojgu
pomagal byly wloski tenisista Davide Sanguinetti – byl obecny podczas
treningow, na ktorych asystowal Chorwatowi, a potem siedzial zamiast niego
w boksie i przekazywal uwagi.

To zastanawiajaca sprawa, bo Rybakina bronila Vukova, krytykowala WTA za
zawieszenie jej trenera. Twierdzila, ze nigdy nie zachowal sie
nieodpowiednio wobec niej. No i faktycznie nie blyszczala na korcie. Na
przyklad Swiatek trzykrotnie ja pokonala w tym roku (w tym na kortach
twardych w United Cup i Dausze), dzieki czemu przed polfinalem bilans ich
zwyciestw wynosil 5-5.

Powrot trenera jest z pewnoscia czyms dla niej dobrym, ale nie mozna
zapomniec, ze Rybakina – osoba dosc chorowita jak na zawodowa sportsmenke –
po prostu zlapala zdrowie i forme jeszcze zanim Vukov usiadl w boksie jej
ekipy. Jesli chodzi o tzw. American swing, czyli turnieje na kortach
twardych w USA i Kanadzie rozgrywanych po Wimbledonie, zwyciezyla w
dziesieciu meczach, a tylko w dwoch doznala porazki – byly to polfinaly z
pozniejszymi triumfatorkami Leyla Fernandez w Waszyngtonie i Victoria Mboko
w Montrealu. Byly to trzysetowe bitwy na tie-breaki – tenisistki walczyly w
pieciu dogrywkach!

Wiedzac to, Swiatek zupelnie swiadomie narzucila olbrzymie tempo gry. Dla
niej wielkim atutem w polfinale byla zmagazynowana energia. W pierwszej
rundzie jako rozstawiona miala wolny los, w trzeciej jej rywalka Marta
Kosciuk wycofala sie z powodu kontuzji nadgarstka, a we wszystkich meczach
stracila w sumie zaledwie 19 gemow. Ani razu nie grala trzech setow.
Prawdziwego testu nie miala.

Co innego Rybakina, ona testow miala az nadto. Pierwsze trzy mecze w
Cincinnati ciagnely sie dla niej jak pociag towarowy, bo przegrywala
pierwsze sety z Renata Zarazua (WTA 70), Elise Mertens (WTA 22) i Madison
Keys (WTA 6). Dlatego tak bardzo zaskakujacy byl przebieg starcia z liderka
rankingu WTA Aryna Sabalenka. Byl to w Cincinnati pierwszy dwusetowy mecz
Rybakiny. Jeszcze na korcie powiedziala, ze jej organizm domaga sie
odpoczynku. Spedzila na korcie dwukrotnie wiecej czasu niz Swiatek!

Drugi set Polka znow rozpoczela rewelacyjnie. Znakomicie serwowala. Objela
prowadzenie 2:1 w drugim secie i w tym momencie meczu miala juz siedem
asow! Ona, ktora w tym roku srednio serwuje niecale trzy w meczu” Gra
Rybakiny erodowala. Swiatek przelamala jej serwis na 3:1, zaraz potem
objela prowadzenie na 4:1. Jej rywalce pomogla nieco chwilowa obnizka
skutecznosci pierwszego podania, ale nawet w takiej sytuacji Swiatek nie
zwolnila uscisku, obronila trzy pilki na przelamanie i wygrala supertrudny
gem na 5:2. I ostatecznie pokonuja Rybakine w drugim secie 6:3.

Statystyka Polki znow sie zmienila. Jest po prostu szokujaca: w turniejach
WTA 1000, takich jak ten w Cincinnati, bilans zwyciestw i porazek Swiatek
po wygraniu pierwszego seta wynosi 104-0.

PILKA NOZNA

-“Slodko-gorzki wieczor w europejskich pucharach. Wszystkie polskie kluby
wciaz sa w grze”-

Rafal Stec

Legia pokonala AEK Larnaca, ale odpadla z eliminacji Ligi Europy. Do
decydujacej rundy rywalizacji o Lige Konferencji dostaly sie natomiast
Rakow Czestochowa i Jagiellonia Bialystok.

Jako ostatnia ujrzelismy na boisku Legie, ktora przed tygodniem poniosla
kleske, uzyskujac najbardziej bolesny wynik wsrod wszystkich polskich
uczestnikow tegorocznych kwalifikacji kontynentalnych rozgrywek. Przegrala
1:4, wiec w rewanzu do awansu potrzebowala porwac sie na wyczyn niemal
spoza kibicowskiej wyobrazni. Trzybramkowej lub wyzszej straty nie odrobila
w europejskich pucharach jeszcze nigdy.

A w calej historii polskiemu futbolowi klubowemu udalo sie to tylko
dwukrotnie, u schylku poprzedniego stulecia – Widzewowi Lodz i Wisle
Krakow, ktore wyrzucaly z rywalizacji odpowiednio bulgarski Litex Lowecz i
hiszpanski Real Saragossa wlasnie po porazkach 1:4 na wyjezdzie.

Legionisci wygladali na wierzacych w cuda, natychmiast z werwa natarli, juz
po kwadransie misja niemozliwa zaczela sie wydawac calkiem realna. Wyrazny
sygnal do szturmu dal trener Iordanescu, wystawiajac dwoch napastnikow, a
ci blyskawicznie odwdzieczyli sie za zaufanie. Perfekcyjne sfinalizowanie
kontrataku przez Jean-Pierre’a Nsane dalo prowadzenie, Mileta Rajovic
podwyzszyl na 2:0, trybuny zaplonely ekstaza.

Wtedy przebieg gry sie zmienil. Choc gospodarze nadal przewazali, to gdy
goscie ochloneli, zrezygnowali z glebokiej defensywy, organizowali akcje
odwetowe. I od poprawienia wyniku dzielily ich detale – w ostatnich
sekundach pierwszej polowy sedzia anulowal gola, bo tuz przed strzalem
Karol Angielski przypadkowo tracil pilke reka.

Tamta scena zapowiadala, co bedzie. Cypryjczycy zdobyli kontaktowa bramke
zaraz po przerwie, a nastepnie umiejetnie oddalali gre od wlasnego pola
karnego, dlugo utrzymujac pilke, wymieniajac sporo podan w tloku,
sprawiajac coraz bardziej pewnych siebie. Legionisci odzyskali inicjatywe
dopiero dzieki nieodpowiedzialnosci Jeremiego Gnalego, za ktora zaplacil
czerwona kartka, a jego druzyna – koniecznoscia gry w oslabieniu.

Przewazali jednak tylko teoretycznie. Porazka 1:2 satysfakcjonowala AEK,
ktory kontrolowal sytuacje, rzadko narazajac swego bramkarza na
niebezpieczenstwo.

Pilkarze z Warszawy przegrali dwumecz z Cypryjczykami i odpadli z
eliminacji Ligi Europy, ale nieustannie modyfikowane, coraz bardziej zawile
regulaminy UEFA daja pokonanym drugie zycie, relegujac ich do rozgrywek
nizszej rangi. Dlatego legionisci powalcza jeszcze o zaproszenie do Ligi
Konferencji, ktore uzyskaja, jesli uporaja sie ze szkockim Hibernian.

Awansowac do tego turnieju – dla polskich klubow atrakcyjnego, bo podsuwa
rywali na miare ich mozliwosci, a zarazem oferuje przyzwoite premie
finansowe – chca rowniez Jagiellonia Bialystok i Rakow Czestochowa. One nie
maja opcji rezerwowej, bo rozgrywki nizszej kategorii nie istnieja, wiec
bily sie w czwartek o wszystko. Niepowodzenie oznaczalo nieodwolalne
pozegnanie z Europa w sezonie 2025/26.

Czestochowianie wygrali jednak 2:0 z Maccabi Hajfa, natomiast
bialostoczanie utrzymali minimalna przewage zdobyta przed tygodniem,
remisujac 2:2 z dunskim Silkeborgiem. Jagiellonia konsekwentnie poleruje
zatem wizerunek najmadrzej prowadzonego klubu w Polsce, wyjatkowo
efektywnego w przekuwaniu finansowych zasobow na wynik sportowy. Juz w
ubieglym sezonie zabawiala kibicow az do cwiercfinalu Ligi Konferencji,
pomimo dysponowania znacznie nizszym budzetem niz krajowi potentaci.

O ponowny awans do tych rozgrywek porywalizuje z albanskim Dinamem Tirana,
a Rakow o ten sam cel powalczy z bulgarska Arda Kyrdzali.

Udany wieczor, ponure refleksje rodzilo w tym tygodniu tylko niezle
samopoczucie pilkarzy Lecha Poznan, ktorzy juz we wtorkowy wieczor
pozwolili sie wykopac z eliminacji Ligi Mistrzow. Wygladali na w miare
zadowolonych – komplementowali ich rowniez komentatorzy – choc u siebie
ulegli Crvenej Zvezdzie Belgrad 1:3, a z rewanzu, pomimo liczebnej przewagi
przez ponad pol godziny gry, zdolali wydusic tylko remis. Dosc przypadkowy,
osiagniety w ostatnich sekundach dzieki rykoszetowi.

Spokojne przyjecie porazki przygnebia tym glebiej, ze brzmi troche jak
ostateczna kapitulacja. Od najbardziej prestizowych rozgrywek polskie kluby
oddalaja sie coraz bardziej, nie dozywaja nawet do ostatniej rundy
kwalifikacji. Statystyki obezwladniaja: w XXI wieku do elity wsliznela sie
tylko Legia, w sezonie 2016/2017.

Jako mistrzowie kraju poznaniacy znajduja sie jednak w najbardziej
komfortowej sytuacji. Skoro przepadli w walce o Champions League, to
sprobuja – w dwumeczu z belgijskim Genkiem – skoku na Lige Europy, a jesli
znow im sie nie uda, to zostana przesunieci, juz bez koniecznosci
wychodzenia na murawe, do Ligi Konferencji. Oto nowy, przyjemny dla
srednich i slabych system wynaleziony przez UEFA – mozesz dwa razy odpasc z
kontynentalnych rozgrywek, ale mimo wszystko do nich awansowac.

EKSTRAKLASA

4 kolejka

Legia Warszawa-Katowice 3-1

Lechia Gdansk-Motor Lublin 3-3

5 kolejka

Z.Lubin-Lechia Gdansk 6-2

Cracovia-Widzew Lodz 1-0

Motor Lublin-Piast Gliwice 0-0

Katowice-Arka Gdynia 4-1

Lech Poznan-Korona Kielce 1-1

Pogon Szczecin-G.Zabrze 0-3

Radomiak-Jagiellonia Bialystok 1-2

Nieciecza-Rakow Czestochowa 2-3

Wisla Plock-Legia Warszawa 1-0

1.Wisla Plock 13pkt

2.Cracovia 10pkt

3.G.Zabrze 9pkt

4.Jagiellonia 9pkt

5.Legia 7pkt

6.Radomiak 7pkt

7.Nieciecza 7pkt

8.Widzew 7pkt

9.Lech 7pkt

10.Rakow 6pkt

11.Z.Lubin 5pkt

12.Korona 5pkt

13.Motor 5pkt

14.Arka 5pkt

15.Katowice 4pkt

16.POgon 4pkt

17.Piast 1pkt

18.Lechia -3pkt

-“Defensywa Lechii Gdansk nie dorosla do PKO Ekstraklasy. Bialo-Zieloni
rozbici przez Zaglebie Lubin. Szesc goli w bramce Szymona Weiraucha”-Pawel
Stankiewicz, Lubin

Lechia Gdansk nadal pozostaje bez zwyciestwa i z taka tragiczna gra w
defensywie nie bedzie latwo zmienic ten stan rzeczy. Bialo-Zieloni
rozdawali prezenty rywalom, a “Miedziowi” z nich skorzystali. Lechia
przegrala w Lubinie z Zaglebiem 2:6, choc w drugiej polowie potrafila
odrobic dwa gole straty i pozostala z trzema punktami ujemnymi w tabeli PKO
Ekstraklasy.

Lechia Gdansk ma ciagle nowe problemy kadrowe. Najpierw z gry wypadl Bohdan
Sarnawskyj, ktory musial przejsc operacje. Potem kontuzji doznal Bujar
Pllana, ktory – jak slyszymy – ma byc gotowy do gry po wrzesniowej przerwie
reprezentacyjnej. Kolejny jest Anton Carenko, ktory na szczescie uniknal
zabiegu i jego powrot ma nastapic po przerwie reprezentacyjnej.

W Lubinie w kadrze meczowej zabraklo Eliasa Olssona, ktory doznal urazu i
nie byl sprawny na sto procent. Na lawce rezerwowych zostal za to Tomas
Bobcek, ale nie wynikalo to z tego, ze Slowak moze opuscic Lechie.

Bobcek ma wazny kontrakt z Lechia do konca czerwca 2027 roku. Zatem
potencjalny nabywca musialby wylozyc taka kwote, ktora bylaby
satysfakcjonujaca dla klubu z Gdanska? Ile? Uslyszelismy, ze z bonusami to
musialoby byc okolo 10 milionow euro. Lechia bardzo wysoko ceni Slowaka, a
do tego nie chce go sprzedawac juz w tym oknie transferowym.

– Gdyby termin meczu byl inny, to Bobcek zagralby w podstawowym skladzie –
wyjasnil John Carver, trener Lechii.

W tej sytuacji do skladu wskoczyl Tomasz Neugebauer, ktory zajal miejsce w
srodku pomocy, a Iwan Zelizko zostal przesuniety – za Olssona – na srodek
obrony. To wcale nie wplynelo pozytywnie na gre bloku defensywnego. Kiedy
pomylil sie Zelizko, to na bramke pognal Marcel Regula, ale jego strzal
obronil Szymon Weirauch. Kolejne minuty byly fatalne w wykonaniu zespolu z
Gdanska. W 10 minucie zle pilke wybil Maksym Diaczuk, a futbolowka w
efekcie trafila do Bartlomieja Kludki, ktory strzalem z dystansu dal
gospodarzom prowadzenie. Cztery minuty pozniej bylo kolejne zle zachowanie
defensywy Bialo-Zielonych. Po strzale Jakub Sypka pilke odbil Weirauch, ale
bierny Matus Vojtko pozwolil Adamowi Radwanskiemu skierowac pilke do
siatki. Bez wzgledu na to, kto jest na boisku, to gra defensywna Lechii i
tak jest beznadziejna.

Lechia przeszla do ofensywny i to zaowocowalo golem kontaktowym. Pieknym
strzalem z dystansu popisal sie Vojtko, a pilka odbila sie od slupka i
wpadla do siatki. To jedyny pozytywny akcent Vojtki w tym meczu i to
ofensywny. Ten pilkarz mial lepiej spisywac sie w grze obronnej, a popelnia
duzo prostych bledow.

Trener Carver zrobil trzy zmiany w przerwie, zeby dac wiecej jakosci i
napedzic zespol do walki o korzystny wynik. Zeszli niewidoczni Kacper
Sezonienko, Dawid Kurminowski i Bohdan Wjunnyk, a weszli Mohamed Awad Alla,
Tomas Bobcek oraz Michal Glogowski. To Zaglebie zaatakowalo na poczatku
drugiej polowym, ale bramke strzelila Lechia. Po podaniu Meny futbolowke do
siatki skierowal Awad Alla, dla ktorego to pierwszy gol w Bialo-Zielonych
barwach. Podopieczni trenera Carvera wyrownali, ale dlugo sie remisem nie
cieszyli. “Miedziowi” bezlitosnie wykorzystali slabosc Bialo-Zielonych w
defensywie. Juz szesc minut pozniej Zaglebie mialo rzut karny po faulu
Michala Glogowskiego, a pewnym strzelcem byl Michalis Kosidis. Czwartego
gola dla zespolu z Lubina zdobyl Jakub Sypek, ktory z dziecinna latwoscia
wygral pojedynek w polu karnym z Alvisem Jaunzemsem. To nie koniec, bo
gdanski zespol dobili Kajetan Szmyt oraz Michal Nalepa i doszlo do
wstydliwej kleski Lechii w Lubinie.

Lechia przegrala trzeci mecz w tym sezonie, a w sumie stracila juz 17 goli,
co daje 3,4 bramki na mecz. To koszmarna statystyka, ktora wyjasnia brak
zwyciestw i zle wyniki Bialo-Zielonych.

-“Arka Gdynia wysoko przegrala z GKS-em Katowice. Zaskakujaco duzo bledow i
defensywa zespolu Dawida Szwargi zaskoczona az cztery razy”-Pawel
Stankiewicz

Arka Gdynia bezradna w Katowicach. Podopieczni trenera Dawida Szwargi
popelniali bardzo duzo prostych bledow w obronie, a gospodarze pokazali
skuteczny futbol. Dla zespolu z Katowic to pierwsze zwyciestwo w tym
sezonie w PKO Ekstraklasie, a z kolei Zolto-Niebiescy zaliczyli najwyzsza
porazke. Przed Arka teraz derby Trojmiasta z Lechia w Gdansku.

Arka za trenera Szwargi slynie wlasnie z gry obronnej. Swietna organizacja
gry, duza odpowiedzialnosc i wysoka forma Damiana Weglarza skladaly sie na
to, ze gdynianie po czterech kolejkach byli jednym z zespolow, ktory
stracil najmniej bramek.

– Naprawde dobrze wygladamy w defensywie. Nie pozwalamy rywalom na
stwarzanie wielu okazji bramkowych. Dostaje telefony od kolegow z innych
klubow, ktorzy wypowiadaja sie z uznaniem i mowia: Damian, wam sie nie da
bramki strzelic – chwalil gre zespolu Weglarz po wygranym spotkaniu z
Pogonia Szczecin.

W Katowicach jednak wszystko sie posypalo. Arka zgubila organizacje,
odpowiedzialnosc oraz konsekwencje i latwo dawala sie zaskakiwac. Pierwsze
dwa gole stracila po wrzutach z autu. W 11 minucie futbolowke wrzucil
Mateusz Kowalczyk, nie wybili jej Dawid Kocyla oraz Julien Celestine, a
Arkadiusz Jedrych zgubil kryjacych go zawodnikow gosci i trafil do siatki.
Druga sytuacja takze zaczela sie od wrzutu Kowalczyka, pilke glowa zbyt
krotko wybil Dawid Abramowicz, a ta wrocila w pole karne i Adam Zrelak
zdobyl drugiego gola dla gospodarzy.

Dawid Szwarga byl mocno zdenerwowany taka postawa swojego zespolu oraz
niemoca i brakiem kreatywnosci w ofensywie. Nie zamierzal czekac na przerwe
i juz w 38 minucie zdjal z boiska Alassane Sidibe oraz Diego Percana, a w
ich miejsce wprowadzil Hide Vitalucciego oraz Edu Espiau. To byl dobry
ruch. Vitalucci zaczal akcje, po ktorej w pole karne dosrodkowal Abramowicz
i Espiau strzalem glowa zdobyl swojego pierwszego gola w barwach klubu z
Gdyni.

Arka zdobyla zatem kontaktowego gola, ale w drugiej polowie nie poszla za
ciosem. To GKS Katowice calkowicie zdominowal to spotkanie. Defensywa
popelniala kolejne bledy, a Weglarz musial ratowac zespol przed utrata
kolejnych bramek. Inna sprawa, ze bramkarz Arki mial tez swoj udzial przy
czesci straconych bramek. Tak bylo, kiedy strzelali Bartosz Nowak, zdobywca
pierwszego gola Jedrych oraz Borja Galan.

Od poczatku drugiej polowy na boisku w barwach GKS-u Katowice pojawil sie
Lukas Klemenz. Obronca okazal sie katem Arki. Zolto-Niebiescy nie byli w
stanie go powstrzymac we wlasnym polu karnym. Klemenz najpierw dobil do
siatki pilke odbita przez Weglarza, a potem skierowal futbolowke do bramki
strzalem glowa.

Arka do konca dazyla do strzelenia drugiego gola, aby zmniejszyc rozmiary
porazki, ale nie miala zadnego pomyslu na to, aby poradzic sobie z
defensywa gospodarzy. W efekcie GKS Katowice zasluzenie wygral to
spotkanie, a podopieczni trenera Szwargi musieli przelknac wysoka porazke
na Slasku.

-“Pogon Szczecin – Gornik Zabrze 0:3. Blamaz Portowcow na swoim boisku “-

Jakub Lisowski

Od poczatku niedzielnego spotkania to Gornik Zabrze sprawial na Stadionie
im. Floriana Krygiera lepsze wrazenie. Pogon miala w pierwszej polowie
jedynie kilka minut dobrej gry i kilka bramkowych okazji. Skoro nie
otworzyla wyniku, to w drugiej polowie zostala wypunktowana.

Przed tygodniem Pogon przegrala w Gdyni 1:2. Lapala tam dobre momenty, ale
przez swoja niefrasobliwosc pozwolila sie zbudowac Arce i byc zabojczo
skuteczna. Nic wiec dziwnego, ze cisnienie wokol klubu znow skoczylo.
Pojawilo sie troche spekulacji odnosnie przyszlosci trenera Roberta
Kolendowicza. Prezes Alex Haditaghi raz jeszcze musial poprosic kibicow o
tonowanie nastrojow, cierpliwosc, a publicznie tez zapewnial, ze caly czas
ma maksymalne zaufanie do szkoleniowca.

Kolendowicz dostal wsparcie, ale nie dostal nowego zawodnika (o wzmocnienia
coraz mocniej sie dopomina), a dodatkowo z kadry meczowej wypadlo mu dwoch
mlodziezowcow – Patryk Paryzek i Maciej Wojciechowski. Obaj zostali
odsunieci od pierwszego zespolu, bo nie przedluzyli jeszcze kontraktow z
Pogonia. W meczu z Gornikiem lawka rezerwowych byla wiec liczna, ale na
niej jeszcze wiecej mlodziutkich pilkarzy z malym doswiadczeniem chocby z
trzecioligowej druzyny rezerw.

A w pierwszym skladzie – bez zaskoczen, choc za taka mozna uznac
przywrocenie do “11” Adriana Przyborka. Mlody pomocnik w Gdyni byl jedynie
zmiennikiem, ale “skorzystal” na tym, ze pod jego nieobecnosc druzyna
spisala sie slabo. Na rezerwie pozostal Mor Ndiaye, a to sprawilo, ze
Fredrik Ulvestad ponownie zostal defensywnym pomocnikiem. Czy na dluzej?
Pewnie do transferu kolejnej “szostki”.

Pogon w pierwszych czterech meczach – zwyciestwo, remis i dwie porazki, ale
dorobek zabrzan wcale nie duzo lepszy. Dwa zwyciestwa na poczatek oraz dwie
porazki w ostatnich meczach. Trener Gornika Michal Gasparik zareagowal
jednak podobnie i w “11” dokonal dwoch korekt. Miejsce w podstawowym
skladzie stracili: Pawel Olkowski i Thodoris Tsirigotis. W ich miejsce
szanse dostali: Kryspin Szczesniak (wychowanek akademii Pogoni) i Sondre
Liseth.

Pogon tradycyjnie mogla liczyc na mocny doping szczecinskiej publicznosci.
Frekwencja byla nawet lepsza niz zwykle, bo kibice Gornika maja wyjazdowy
zakaz i do Szczecina sie nie wybrali. Tym samym Pogon mogla sprzedawac
bilety takze na sektor gosci i to skutecznie zrobila. Rekordu jednak nie
bylo, bo bylo sporo wolnych krzeselek.

Zabrzanie lepiej rozpoczeli spotkanie. Utrzymywali sie przy pilce,
probowali strzelac i wracajacy do podstawowego skladu bramkarz Valentin
Cojocaru w pierwszym kwadransie musial sie raz wykazac. Pogon odpowiedziala
w 15. minucie – dwie centry i bylo duzo zamieszania na przedpolu rywali,
ale obroncy wybijali pilke.

W 24. minucie swietna akcje przeprowadzil Musa Juwara. Na malej przestrzeni
minal dwoch obroncow i strzelil w slupek. Po chwili w poprzeczke glowkowal
Linus Wahlqvist, a gdy Pogon ponowila atak to Szwed niecelnie strzelil z 12
metrow.

Pogon zwietrzyla slabosc przeciwnika, siadla na Gorniku i po rogu celnie
glowkowal Marian Huja, ale jeden z obroncow wybil pilke z linii bramkowej.
I jeszcze po rogu zamieszanie, analiza VAR i sedziowie nie zdecydowali sie
podyktowac karnego (blad bramkarza Marcela Lubika), choc mocno domagal sie
tego sztab Pogoni. Gornik przetrwal jednak ten fragment spotkania i bez
strat dotrwal do przerwy.

Poczatek drugiej polowy znow dla Gornika, ktory mial wiecej odwagi w
atakach. Gospodarze jakby celowo chcieli przeczekac i dac sie gosciom
wyszalec. Ale ci w 59. minucie zaatakowali, wykreowali sytuacje dla Sondre
Lisetha, a ten plaskim, technicznym strzalem pokonal Cojocaru.

W 66. minucie Gornik mial rzut rozny. Krotkie rozegranie, centrostrzal
Erika Janzy i pilka wpadla do siatki. Sedziowie analizowali sytuacje, czy
utrudniajacy interwencje Cojocaru pilkarze zrobili to przepisowo. Okazalo
sie, ze tak.

Koszmaru Pogoni ciag dalszy byl trzy minuty pozniej. Swietna kontra –
podanie miedzy srodkowych obroncow do Ousmane Sowa, a ten wyszedl na
pozycje sam na sam, minal bramkarza i trafil do pustej bramki.

– Pogon grac – skandowali kibice, by zmobilizowac druzyne.

Pilkarze nawet nie sprobowali. I duza w tym wina trenera Kolendowicza, bo
niespodziewanie szybko zdjal z boiska swoich ofensywnych liderow – Kamila
Grosickiego czy Efthymisa Koulourisa. Tymi zmianami szkoleniowiec Pogoni
dal sygnal, ze poddal mecz.

Gornik przelamal sie w Szczecinie, a w kontekscie Pogoni moze pasc slowo
“kryzys”. I bedzie jeszcze wiecej pytan o przyszlosc zespolu i samego
szkoleniowca.

A juz w piatek Pogon zagra na wyjezdzie z Widzewem Lodz.

Pogon: Cojocaru – Wahlqvist Z, Loncar, Huja (79. Bieganski), Borges –
Ulvestad (71. Smolinski) – Juwara Z, Przyborek (64. Kostorz), Pozo,
Grosicki (71. Koutris) – Koulouris (64. Mukairu).

I LIGA

4 kolejka

Znicz Pruszkow-Polonia Warszawa 1-4

Puszcza Niepolomice-Wieczysta Krakow 0-1

5 kolejka

LKS Lodz-Stal Mielec 2-0

Polonia Warszawa-Ruch Chorzow 0-0

Stal Rzeszow-Puszcza Niepolomice 2-2

Pogon Grodzisk-Znicz Pruszkow 4-1

Chrobry Glogow-Miedz Legnica 2-2

Odra Opole-Slask Wroclaw 1-1

Tychy-G.Leczna 2-2

Pogon Siedlce-Polonia Bytom 2-0

Mecz Wieczysta-WIsla Krakow przelozony na 6 wrzesnia

1.Wisla Krakow 12pkt

2.Pogon Grodzisk 10pkt

3.Wieczysta 10pkt

4.LKS Lodz 9pkt

5.Polonia Warszawa 8pkt

6.Slask 8pkt

7.Chrobry 8pkt

8.TYchy 8pkt

9.Stal RZeszow 8pkt

10.Odra Opole 8pkt

11.Pogon Siedlce 7pkt

12.Polonia Bytom 6pkt

13.Ruch Chorzow 5pkt

14.Puszcza 4pkt

15.Stal Mielec 4pkt

16.G.Leczna 3pkt

17.Miedz 1pkt

18.Znicz 0pkt

SIATKOWKA

Jest sklad Polski na MS! Stefano Lavarini dokonal jednej kluczowej zmiany

Trener Stefano Lavarini podal sklad reprezentacji Polski na mistrzostwa
swiata w Tajlandii. Selekcjoner Bialo-Czerwonych dokonal istotnej zmiany na
pozycji rozgrywajacej. Czternastka, ktora wystapi w mundialu, od czwartku
przebywa w Japonii na ostatnim zgrupowaniu przed turniejem.

Poznalismy sklad Polek na zblizajace sie mistrzostwa swiata w Tajlandii.
Trener Stefano Lavarini oficjalnie oglosil liste w sobotni poranek, choc
juz trzy dni wczesniej jego ekipa w skladzie, jaki zagra w mundialu,
poleciala do Japonii, gdzie bedzie aklimatyzowac sie przed przenosinami do
Tajlandii.

W Kraju Kwitnacej Wisni Polki odbeda ostatnie zgrupowanie przed
mistrzostwami swiata, a na sobote i niedziele zaplanowane sa mecze
towarzyskie naszej druzyny z ekipa trenera Ferhata Akbasa. Japonki to
druzyna, z ktora Polki rywalizowaly pod koniec lipca w Lidze Narodow w
Lodzi i pokonaly je w meczu o brazowy medal tych rozgrywek.

W porownaniu ze skladem, ktory stal na podium w Lodzi, trener Stefano
Lavarini dokonal dwoch zmian w zestawieniu Polek. Ta kluczowa dotyczy
pozycji rozgrywajacej, gdzie obok Katarzyny Wenerskiej w mistrzostwach
swiata wystapi Marlena Kowalewska. Zastapila ona Alicje Grabke, ktora grala
przez cala Lige Narodow. Kowalewska wrocila jednak do dyspozycji po zabiegu
na kolano, jaki przeszla trzy miesiace temu, a pozniej pracowala nad
powrotem do dyspozycji. Po okresie rehabilitacji indywidualnie trenowala w
Szczyrku, a kiedy kadrowiczki przyjechaly tam na zgrupowanie na poczatku
sierpnia, w pelnym wymiarze trenowala juz z zespolem.

– Bardzo ciezko pracowala, zeby byc w dobrej formie pod wzgledem fizycznym,
ale tez by niezle to wygladalo technicznie, gdy dolaczy juz do nas na
zgrupowanie. Podczas treningow ani razu nie widzialem, zeby miala problemy
z wytrzymaniem intensywnosci zajec albo potrzebowala przerwy. Mysle, ze
pomimo tej przerwy, jaka miala po zabiegu, jej charakterystyka i
doswiadczenie, czy tez nawyki z poprzednich lat, pozwalaja jej szybko
znalezc porozumienie na boisku z zawodniczkami. Zreszta z kilkoma z nich
grala juz w przeszlosci, wiec wystarczylo to odswiezyc – tlumaczy Lavarini.

Na pozycji srodkowej takze doszlo do zmiany, ale ta byla wymuszona
wzgledami zdrowotnymi. Do skladu na mistrzostwa swiata wraca bowiem Sonia
Stefanik, ktora wystapila w pierwszym turnieju Ligi Narodow, ale pozniej
zostala zastapiona przez Weronike Centke-Tietianiec. Ta jednak przez uraz
kciuka, z jakim zmaga sie od dluzszego czasu, postanowila zrezygnowac z
dalszej rywalizacji i skupic sie na powrocie do dyspozycji.

Na pozostalych pozycjach nie doszlo do zmian, choc na zgrupowaniu w
Szczyrku tuz przed wylotem do Azji, z kadra trenowala, chociazby
przyjmujaca Olivia Rozanski, ale jej dyspozycja nie pozwolila na wyjazd na
mundial.

Polki rozpoczna udzial w mistrzostwach swiata 23 sierpnia od meczu z
reprezentacja Wietnamu. Dwa dni pozniej zagraja z Kenia, a po kolejnych
dwoch dniach czeka je spotkanie, ktorego stawka bedzie pierwsze miejsce w
grupie, czyli potyczka z Niemkami. Wszystkie mecze rozpoczna sie o godz.
15.30 czasu polskiego.

Do fazy pucharowej awansuja po dwa najlepsze zespoly z kazdej grupy, a
druga czesc zmagan rozpocznie sie od 1/8 finalu. W 1/8 i 1/4 finalu
mundialu grupa Polek polaczy sie z grupa B, w ktorej graja Wlochy, Belgia,
Kuba i Slowacja.

Bialo-Czerwone faze grupowa rozegraja na wyspie Phuket, a na faze pucharowa
przeniosa sie do Bangkoku.

Sklad reprezentacji Polski na mistrzostwa swiata w Tajlandii (22 sierpnia –
7 wrzesnia)

Rozgrywajace: Marlena Kowalewska, Katarzyna Wenerska

Przyjmujace: Martyna Czyrnianska, Paulina Damaske, Martyna Lukasik, Julita
Piasecka

Srodkowe: Aleksandra Gryka, Magdalena Jurczyk, Agnieszka Korneluk, Sonia
Stefanik

Atakujace: Malwina Smarzek, Magdalena Stysiak

Libero: Justyna Lysiak, Aleksandra Szczyglowska

Podzial na grupy MS siatkarek 2025

Grupa A: Tajlandia, Holandia, Szwecja, Egipt

Grupa B: Wlochy, Belgia, Kuba, Slowacja

Grupa C: Brazylia, Portoryko, Francja, Grecja

Grupa D: USA, Czechy, Argentyna, Slowenia

Grupa E: Turcja, Kanada, Bulgaria, Hiszpania

Grupa F: Chiny, Dominikana, Kolumbia, Meksyk

Grupa G: POLSKA, Niemcy, Kenia, Wietnam

Grupa H: Japonia, Serbia, Ukraina, Kamerun

Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl