DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 77) (67678) 18 marca 2025r.
Pogoda
wtorek, 18 marca 8 st C
Czesciowe zachmurzenie
Opady:5%
Wilgotnosc:68%
Wiatr:24 km/godz.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Wczoraj rano bialo bylo przez chwile, mam nadzieje ze ostatni raz moze nie
tego roku, ale tej zimy 😉
Ania Iwaniuk
Dowcip
Corka ma 17 lat: rodzice modla sie, zeby tylko nie trafila na jakiegos
glupka.
Corka ma 30 lat: rodzice modla sie, zeby tylko trafila na jakiegos glupka.
Na dach zabraklo farby. Policjanci “przecierali oczy ze zdumienia” Z przodu
zamontowali kradziona tablice rejestracyjna, a samochod przemalowali
walkiem z biala farba. Na dach nie starczylo, ale to nie zniechecilo 39- i
49-latka. Mezczyzni, tak przygotowanym pojazdem, mieli noca ukrasc agregat
pradotworczy. Po wszystkim przez blisko godzine starali sie domyc samochod
na myjni. Mimo staran, sprawcy “kradziezy doskonalej” trafili w rece
policji. Z terenu budowy w Lubinie (woj. dolnoslaskie) skradziono noca
agregat pradotworczy o wartosci 150 tysiecy zlotych. Policjanci, analizujac
kamery monitoringu, ustalili, co dokladnie sie stalo. Jak sie okazalo,
kradziez zostala starannie zaplanowana. Podejrzani to mezczyzni w wieku 39
i 49 lat.
– Najpierw postanowili oszukac policjantow i kamery monitoringu, przy
pomocy skradzionej jednej tablicy rejestracyjnej, ktora zamontowali na
przodzie swojego samochodu. Nastepnie, przy pomocy podrecznych narzedzi,
tj. walka i pedzla, przemalowali ciemnego forda na bialy kolor. Farby
jednak nie starczylo na dach pojazdu – przekazal asp. szt. Krzysztof
Pawlik, zastepca oficera prasowego KPP w Lubinie. Tak przygotowanym
samochodem mezczyzni mieli pojechac na teren budowy i ukrasc agregat. Po
wszystkim pojechali na myjnie samoobslugowa, gdzie przez blisko godzine
starali sie domyc auto. Bylo ciezko poniewaz farba przyschla. Myslac, ze
oszukali wszystkich, pojechali do domow – przekazal Pawlik. – Doswiadczeni
i niezwykle skuteczni detektywi z lubinskiego zespolu do Walki z
Przestepczoscia Samochodowa policyjnego Wydzialu Kryminalnego przecierali
oczy ze zdumienia i z trudem powstrzymywali smiech analizujac m.in. zapisy
z kamer – dodal. Policjanci ustalili tozsamosc 39- i 49-latka i ich
zatrzymali. Mezczyznom przedstawiono zarzut kradziezy. Kierowca forda
uslyszal takze zarzut kierowania samochodem, poslugujac sie nieprzypisana
do tego auta tablica rejestracyjna. Dodatkowo okazalo sie, ze mezczyzna ma
zakaz prowadzenia pojazdow mechanicznych.
Lubinianinom grozi do 5 lat wiezienia.
Zadzwonil na numer alarmowy, bo “nie mogl spac” Mezczyzna zadzwonil na
numer alarmowy i powiedzial, ze potrzebuje pomocy. W jego domu mialo dojsc
do bojki. Kiedy funkcjonariusze byli na miejscu, okazalo sie, ze zadnej
awantury nie bylo. Za to zglaszajacy sprawe 35-latek byl pijany. Przyznal,
ze zadzwonil, bo “nie mogl spac”. Zgloszenie o awanturze w jednym z domow
na terenie gminy Szczytno (woj. warminsko-mazurskie) policja dostala po
godzinie 2.00 w nocy w piatek. Jak sie okazalo, mezczyzna zadzwonil do
Wojewodzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego i powiedzial, ze w jego
domu doszlo do bojki.
Funkcjonariusze od razu pojechali na miejsce. Nie bylo jednak awantury.
“Podczas rozmowy ze zglaszajacym 35-latkiem mundurowi ustalili, ze do
zadnej bojki nie doszlo. W domu bylo spokojnie, a mezczyzna znajdowal sie
pod wplywem alkoholu. Zglaszajacy przyznal sie policjantom, ze zadzwonil
pod numer alarmowy, gdyz nie mogl spac” – informuja policjanci z KPP w
Szczytnie.
Falszywe zgloszenia blokuja numer
Za bezpodstawne wezwanie sluzb ratunkowych mezczyzna dostal 500 zlotych
mandatu.
Kaczynski: Barbara Skrzypek ofiara lotrow. Dzialacze PiS publikuja ten sam
wpis. Po smierci Barbary Skrzypek politycy PiS rzucaja oskarzenia pod
adresem prokuratury i obecnej wladzy. Sugeruja, ze jej smierc moze byc
zwiazana z przesluchaniem w sprawie “dwoch wiez”. Prezes PiS Jaroslaw
Kaczynski stwierdzil, ze Skrzypek “padla ofiara lotrow”. Na profilach
poslow Prawa i Sprawiedliwosci pojawily sie w niedziele wpisy o identycznej
tresci. “Nie damy sie zastraszyc” – grzmia. Barbara Skrzypek, wieloletnia
wspolpracowniczka prezesa PiSJaroslawa Kaczynskiego, zmarla w sobote.
Potwierdzajac te informacje, Kaczynski zasugerowal, ze za jej smierc
odpowiedzialni sa prokuratorzy, ktorzy w srode przesluchiwali ja w
sledztwie w sprawie spolki Srebrna.
Byla wspolpracownica Kaczynskiego odpowiadala na pytania prokuratury jako
swiadek. Prokuratura Okregowa w Warszawie oraz przesluchujaca ja prokurator
Ewa Wrzosek zapewniaja, ze przesluchanie odbylo sie zgodnie z najwyzszymi
standardami. Prezes PiS wspominal “pania Basie” podczas niedzielnego
spotkania z mieszkancami Siedlec. Mowil o jej “niezwyklej umiejetnosci w
sferze swojego zawodu” – z wyksztalcenia Barbara Skrzypek byla archiwistka
– oraz “szerszej sferze kontaktu z ludzmi, organizowania tego wszystkiego,
co formacja polityczna musi organizowac”. Byla tego rodzaju geniuszem w
swoim zawodzie. Byla chodzacym porzadkiem. A nie wszyscy w partii sa
chodzacym porzadkiem, na czele ze mna. I to, ze ta partia funkcjonowala, ze
zawsze byly pelne archiwa, ze u nas byl porzadek (…) to wlasnie jej
zasluga – mowil Kaczynski.
– Strasznie mi jej zal. Mysle, ze wielu innym ludziom takze strasznie jej
zal, bo potrafila byc mila, ciepla, dobra, a jednoczesnie niebywale
sprawna, niebywale pracowita, niebywale dzielna – wymienial prezes PiS.
Po tych slowach Kaczynski stwierdzil, ze Skrzypek “padla ofiara lotrow,
ktorzy doprowadzili do jej smierci”. – Chce to jasno powiedziec. Oni
dzisiaj sie probuja bronic, oni dzisiaj probuja straszyc, ale my sie nie
przestraszymy – oswiadczyl.
Politycy PiS jednym glosem. Publikuja to samo oswiadczenie
Srodowisko Prawa i Sprawiedliwosci probuje powiazac smierc Barbary Skrzypek
z jej przesluchaniem w prokuraturze. W niedziele na profilach wielu
politykow PiS w mediach spolecznosciowych pojawily sie wpisy o identycznej
tresci, co wskazuje na skoordynowane dzialanie. “Wezwanie i wielogodzinne
przesluchanie przez neoprokurator Wrzosek bylo dla Barbary Skrzypek
ogromnym wstrzasem i ogromnym stresem. Mowila to sama Pani Barbara, gdy
odmawiano Jej bezpodstawnie asysty prawnika, ale i tuz po przesluchaniu.
Smierc Pani Barbary Skrzypek ma wiec bezposredni zwiazek i z tym
przesluchaniem i szczuciem na p. Skrzypek przez prokurature, Romana
Giertycha i ludzi z nim zwiazanych. Nie damy sie zastraszyc” – czytamy we
wpisie prezesa PiS Jaroslawa Kaczynskiego, opublikowanym na platformie X w
niedziele o godzinie 14:30. Dokladnie takie samo oswiadczenie zamiescili w
mediach spolecznosciowych m.in. poslowie Radoslaw Fogiel, Sebastian Kaleta,
Anita Czerwinska czy Przemyslaw Czarnek. Byly minister edukacji
przekopiowana tresc opatrzyl komentarzem. “W tym swoim straszeniu
bodnarowcy sa zenujaco smieszni. Wynika to zapewne ze strachu wynikajacego
z wszstkich tragicznych konsekwencji ich dzialan” (pisownia oryginalna). Do
wpisu dolaczyl oswiadczenie pelnomocnika Barbary Skrzypek. Oswiadczenie
Gotkiewicza opublikowali na X takze szef klubu PiS Mariusz Blaszczak,
rzecznik partii Rafal Bochenek oraz byly premier Mateusz Morawiecki. “Nie
zakrzyczycie prawdy, nikczemnicy!” – napisal byly szef rzadu. Wrzosek
oswiadczyla w niedziele, ze podejmie “zdecydowane i adekwatne kroki prawne”
wobec osob kierujacych wobec niej grozby karalne i pomowienia sugerujace,
ze smierc Barbary Skrzypek ma zwiazek z przesluchaniem jej w charakterze
swiadka. W sobote rowniez na portalu X Wrzosek napisala, ze jest gleboko
poruszona informacja o smierci Barbary Skrzypek, zapewnila, ze
“przesluchanie pani Barbary Skrzypek odbylo sie w srode 12 marca 2025 r. w
siedzibie Prokuratury Okregowej w Warszawie z zachowaniem wszelkich,
wysokich standardow czynnosci procesowej”. Komunikat po smierci Skrzypek
wydala Prokuratura Okregowa w Warszawie. “W zwiazku z poruszajaca
informacja o smierci Barbary Skrzypek, ktora zostala przesluchana w
charakterze swiadka w srode 12 marca 2025 r. w Prokuraturze Okregowej w
Warszawie w zwiazku z postepowaniem dot. tzw. sprawy ‘dwoch wiez’,
uprzejmie informujemy, ze przesluchanie trwalo okolo 4 godzin, rozpoczelo
sie o godz. 10.00, w trakcie przesluchania zarzadzono kilkunastominutowa
przerwe dla odpoczynku” – przekazano.
Poinformowano, ze “w przesluchaniu prowadzonym przez prokuratora referenta,
uczestniczyli pelnomocnicy pokrzywdzonego”, a “do udzialu w przesluchaniu
nie zostal dopuszczony pelnomocnik swiadka, albowiem nie wymagal tego
interes swiadka, ktory nie byl przesluchiwany z pouczeniem o uprawnieniach
wynikajacych min. z dyspozycji art. 183 kpk”. Artykul ten mowi o tym, ze
“swiadek moze uchylic sie od odpowiedzi na pytanie, jezeli udzielenie
odpowiedzi mogloby narazic jego lub osobe dla niego najblizsza na
odpowiedzialnosc za przestepstwo lub przestepstwo skarbowe” oraz ze “moze
zadac, aby przesluchano go na rozprawie z wylaczeniem jawnosci, jezeli
tresc zeznan moglaby narazic na hanbe jego lub osobe dla niego najblizsza”.
“Przesluchanie odbywalo sie w bardzo kulturalnej atmosferze, zadna z osob
uczestniczacych nie skladala do protokolu uwag, zastrzezen ani wnioskow o
sprostowanie protokolu” – przekazano. Dodano, ze “laczenie smierci swiadka
z faktem jego przesluchania i podnoszenie bezposredniego zwiazku pomiedzy
tymi zdarzeniami skutkowac bedzie wystapieniem przez Prokurature Okregowa
na droge cywilnoprawna celem ochrony dobrego imienia instytucji i referenta
sprawy”. “Rodzinie zmarlej i Jej Najblizszym skladamy wyrazy glebokiego
wspolczucia z powodu poniesionej straty” – dodano na zakonczenie.
Deportacje na podstawie prawa z XVIII wieku. Sad wstrzymal decyzje Trumpa.
Prezydent USA Donald Trump zarzadzil w sobote deportacje wszystkich
wenezuelskich migrantow podejrzanych o czlonkostwo w gangu Tren de Aragua.
Prezydent powolal sie przy tym na ustawe z 1798 roku pozwalajaca na
wydalenie obywateli panstw toczacych wojne z USA. Decyzja zostala
tymczasowo wstrzymana przez sad. Wedlug wydanej w sobote proklamacji,
prezydent nakazal aresztowanie i deportacje wszystkich wenezuelskich
migrantow powyzej 14. roku zycia uznanych przez wladze za czlonkow Tren de
Aragua – jednego z najbardziej niebezpiecznych wenezuelskich gangow.
Trump powolal sie na ustawe “Alien Enemies Act” (ustawa o zagranicznych
wrogach) z XVIII wieku pozwalajaca na ekspresowa deportacje cudzoziemcow z
pominieciem normalnych procedur. Ustawa pozwala na wydalenie obywateli
panstw prowadzacych wojne ze Stanami Zjednoczonymi i dotad byla uzywana
tylko kilka razy w historii Ameryki, po raz ostatni podczas II wojny
swiatowej do deportacji imigrantow z Niemiec, Wloch i Japonii.
W proklamacji Trump stwierdzil, ze czlonkowie gangu “dokonuja, usiluja i
groza inwazja lub grabiezczym wtargnieciem na terytorium Stanow
Zjednoczonych”.
Sad zawiesil decyzje Trumpa
Jeszcze w sobote sedzia sadu federalnego w Waszyngtonie, James E.Boasberg,
wydal decyzje o tymczasowym 14-dniowym wstrzymaniu wszystkich deportacji
Wenezuelczykow, ktorzy mieli zostac wydaleni na mocy przepisow prawa z 1798
r. Jak podaje “Politico”, sedzia nakazal tez wstrzymanie wszelkich lotow
deportacyjnych, jakie mogly sie zaczac od czasu wprowadzenia w zycie
decyzji Trumpa. Prezydent wielokrotnie zapowiadal uzycie kontrowersyjnego
prawa podczas swojej kampanii wyborczej. Czesto wymienial tez w tym
kontekscie wenezuelski gang, ktory oskarzal o przejmowanie calych budynkow
mieszkalnych w miejscowosci Aurora w Kolorado. Tren de Aragua zostal
wpisany tez na liste organizacji terrorystycznych.
Spedzili na stacji dziewiec miesiecy, niedlugo wroca na Ziemie. NASA i
SpaceX wyslaly kapsule Crew Dragon na Miedzynarodowa Stacje Kosmiczna. Na
jej pokladzie maja wrocic na Ziemie astronauci Barry “Butch” Wilmore i
Sunita “Suni” Williams. Misja Crew10 wystartowala w piatek o godzinie 19.03
czasu lokalnego z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie (w
Polsce byla godzina 00.03 w sobote). Kapsula Crew Dragon zostala wyniesiona
w strone Miedzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) za pomoca rakiety Falcon
9. Poczatkowo start byl planowany na srode, jednak zostal przelozony z
powodow technicznych. Na pokladzie Crew Dragon znalazlo sie czworo czlonkow
zalogi: amerykanskie astronautki Anne McClain i Nichole Ayers, rosyjski
kosmonauta Kiryl Pieskow oraz japonski astronauta Takuya Onishi. W
niedziele NASA poinformowala o pomyslnym zadokowaniu kapsuly do ISS. Teraz
nowa zaloga zapozna sie z trwajacymi pracami naukowymi i konserwacyjnymi
stacji.
Najwieksze emocje budzi jednak to, kto wroci z ISS. Na poklad kapsuly
wsiada bowiem Barry “Butch” Wilmore i Sunita “Suni” Williams, ktorzy
przebywaja na stacji od czerwca. Jesli wszystko pojdzie zgodnie z planem,
po dwudniowym okresie przekazywania obowiazkow wejda na poklad Crew Dragon
i wroca na Ziemie. Wilmore i Williams dotarli na ISS 9 miesiecy temu za
pomoca kapsuly Starliner firmy Boeing. Problemy z ukladem napedowym podczas
lotu zmusily jednak NASA do odwolania lotu powrotnego – bylby on zbyt
ryzykowny. Planowana osmiodniowa ekspedycja z koniecznosci przeksztalcila
sie w rotacyjna misje. Astronauci prowadzili badania naukowe oraz
wykonywali rutynowe prace konserwacyjne. Bylismy przygotowani na dlugi
pobyt, mimo ze planowalismy zostac na krotko – opowiadal na poczatku marca
Barry “Butch” Wilmore podczas konferencji prasowej.
Zgodnie z informacjami NASA, “szybkie tempo operacji” SpaceX wymusilo
zmiane niektorych procedur weryfikacji bezpieczenstwa lotow. Nalezalo m.in.
zbadac wyciek paliwa podczas niedawnego startu Falcona 9 oraz pogorszenie
stanu powloki na niektorych silnikach kapsuly zalogowej Dragon.
Sztuczna inteligencja pomoze w sprawach urzedowych. Jest termin. Najdalej
do przyszlego tygodnia damy do przetestowania “urzedniczy” PLLuM –
powiedzial dr hab. inz. Maciej Piasecki z Katedry Sztucznej Inteligencji
Politechniki Wroclawskiej. Wyjasnil, ze ten model jezykowy bedzie sluzyl do
kontaktu obywateli z instytucjami publicznymi. Maciej Piasecki wyjasnil, ze
PLLuM (Polish Large Language Universal Model) jest modelem jezykowym
opartym na wytrenowanej sztucznej sieci neuronowej, ktora jest jednym z
podstawowych narzedzi AI.
PLLuM. Sztuczna inteligencja w urzedach
– Ogromna wiekszosc zastosowan sztucznej inteligencji opiera sie na
sztucznych sieciach neuronowych wytrenowanych do roznych zadan, ze wymienie
tylko programy GPT do generowania obrazow, twarzy, pisma, tlumaczen –
wszystkie one sa oparte na sieciach neuronowych – wyjasnil i dodal, ze
“mozna wiec skonkludowac, ze te sieci to jakies 90 proc. sztucznej
inteligencji”.
Zapytany o to, do czego ma sluzyc PLLuM, naukowiec podkreslil, ze “wersja
probna, ktora udostepnilismy, to zabawka, czyli model ogolny sluzacy w tej
aplikacji glownie do pogaduszek”. W wersji koncowej, “ktora rowniez
udostepnimy do potestowania w tym, a najdalej w przyszlym tygodniu, a ktora
byla waznym punktem umowy z Ministerstwem Cyfryzacji, nasz model jezykowy
bedzie sluzyl do kontaktu obywateli z instytucjami publicznymi, rzadowymi”.
Ekspert dodal, ze w wersji praktycznej bedzie to wygladalo tak, ze ludzie
beda zadawali systemowi wykorzystujacemu PLLuM-a pytania na rozne tematy
urzedowe, typu: rejestracja samochodu, karta duzej rodziny, wyrobienie
dowodu osobistego czy paszportu, a system przy uzyciu PLLuM-a bedzie
tlumaczyl, jak sie do tego zabrac, jak to zrobic. – Jesli wersja probna
sie sprawdzi, to pod koniec 2025 r. asystent obywatelski w oparciu o
PLLuM-a zostanie podlaczony do aplikacji mObywatel – podkreslil dr
Piasecki. Aczkolwiek, jak zauwazyl, “aktualnie udostepniona wersja modelu
jezykowego moze sie mylic, bo bazuje na danych sprzed roku, natomiast
asystent obywatelski udziela odpowiedzi na podstawie bazy sprawdzonych
dokumentow”.
Zaznaczyl takze, ze zanim PLLuM zostanie podlaczony do mObywatela jako
“asystent obywatelski”, musi wykazac sie duza szybkoscia odpowiedzi, w taki
sposob, zeby nawet dziesiatki tysiecy pytan zapadajacych w jednym momencie
nie sprawialy, zeby sie “wieszal”.
Czy mozliwe beda konflikty?
Przyznal jednoczesnie, ze – jego zdaniem – nie bedzie konfliktow sadowych
wynikajacych ze sporu pomiedzy opiniami PLLuM a np. Krajowa Administracja
Sadowa w sprawach podatkowych. – System oparty na PLLuM-ie, odpowiadajac na
pytania, podaje jednoczesnie odnosniki (linki) do omawianych dokumentow.
Takze dajac proste odpowiedzi na nawet bardzo skomplikowane pytania,
odwoluje sie np. do dokumentow prawnych, a moze w przyszlosci rowniez, np.
do wyrokow NSA, ktore w podobnych sprawach zapadly – zaznaczyl ekspert.
Jak podkreslil, naukowcy pracujacy nad tym systemem, opracowali szereg
algorytmow minimalizujacych bledy i wyszlo im, ze “np. w porownaniu z
zastosowaniem modelu GPT4 system oparty na PLLuM-ie w tym konkretnym
zastosowaniu jest lepszy – prawidlowe odpowiedzi PLLuMa wynosza okolo 98
proc.” – podal. Zapytany o marzenia, jakie wiaze z tym modelem, informatyk
odpowiedzial, ze “chcialby go przetrenowac od samego poczatku, gdyz budujac
go bazowano na otwarty anglojezycznych modelach, wiec nie ma stuprocentowej
kontroli nad caloscia procesu wytwarzania model”. Dodal, ze marzy mu sie
to, aby nasz model jezykowy “rozwinac do formy inteligentnych agentow, nad
czym juz pracujemy, m.in. w ramach infrastruktury badawczej CLARIN-PL”. Dr
Maciej Piasecki wyjasnil, ze “agenci” to inteligentne systemy laczace
“modele jezykowe z bazami wiedzy, mechanizmami pamieci i wnioskowania,
mozliwoscia aktywnego dzialania, ktore beda najczesciej wyspecjalizowane w
konkretnej, waskiej dziedzinie do dzialan wymagajacych wyjscia poza
schemat, prawdziwych asystentow czlowieka”.
87-latek jechal pod prad autostrada. Jego tlumaczenie szokuje. Skrajnie
niebezpieczna sytuacja na Autostradzie A4 kolo Ropczyc (woj. podkarpackie).
Policjanci zatrzymali 87-letniego kierujacego jadacego droga pod prad.
Mezczyzna stracil prawo jazdy, a o jego losie zadecyduje sad. Do zdarzenia
doszlo 13 marca po godzinie 4 nad ranem. Dyzurny z policji Ropczycach
otrzymal informacje, ze autostrada A4, od Rzeszowa w strone Tarnowa, pod
prad jedzie osobowy peugeot. Jak relacjonuje mlodsza aspirant Agnieszka
Olszowy-Szydlo z policji w Ropczycach, w ciagu niespelna 5 minut,
funkcjonariusze otrzymali jeszcze kilka zgloszen od kierowcow jadacych tym
odcinkiem autostrady, ktorzy widzieli “ciemny samochod”, jadacy pod prad.
– Na miejsce natychmiast zostaly skierowane dwa patrole. Na wysokosci
miejscowosci Czarna Sedziszowska, ropczyccy policjanci zatrzymali opisany w
zgloszeniu pojazd. Kierujacy peugeotem, jadac w kierunku Tarnowa, jechal
pasem zieleni pod prad. Za kierownica auta siedzial 87-letni mieszkaniec
Rzeszowa. Mezczyzna tlumaczyl funkcjonariuszom, ze jedzie do domu i nie
popelnia zadnego wykroczenia, poniewaz nie jedzie jezdnia, tylko pasem
zieleni – przekazuje policjantka. Za razace naruszenie przepisow ruchu
drogowego, 87-latek stracil uprawnienia do kierowania pojazdami. O jego
losie zdecyduje sad.
DETEKTYW
Milosc
az po” beton
Anna RYCHLEWICZ
Nie wytrzymala. Zaczela uderzac go metalowa rurka. Bila na oslep – po
glowie,
szyi, gdzie popadnie. Cialo przeciagnela do garazu i wrzucila do kanalu
samocho-
dowego. Nakryla je tapicerka, a dzien pozniej zabetonowala. Posadzke
wylozyla
sloma, a w miejscu pochowku urzadzila hodowle kurczakow i ustawila pojemnik
na pasze, by “po mezu nikt nie chodzil”. Kazdego dnia to ona chodzila na
jego
“grob”, by sie za niego pomodlic. W swieta zapalala mu znicze. – Wiem, ze
nie
odszedl na zawsze. Nawet po smierci ze mna jest. Mowil, ze mnie nigdy nie
opusci
i slowa dotrzymuje. Miroslawa N. przy-
w 1957 roku.
W domu wszyscy
mowili na nia
“Mirek”. Blizej bylo jej do chlop-
cow niz do dziewczat. Wszedzie
chodzila z tymi pierwszymi,
od drugich – stronila. Zawsze
interesowaly ja meskie sprawy
i meska praca. Zamiast lalek
wybierala samochody i kolej-
ki, a zamiast zabawy w ksiez-
niczke – bawila sie w wojsko.
Gdy dorosla, jej zabawki rodzi-
ce oddali synowi sasiadow.
Zapatrzona byla w swojego ojca,
Lucjana – czulego, kochajacego
i oddanego rodzinie, mezczyz-
nie, w dowodzie ktorego wid-
niala jako “syn”.
Lucjan znany byl z poczu-
cia humoru i tego, ze kazde
napiecie potrafil rozladowac
usmiechem na ustach. To na
jego prosbe Miroslawa rozpo-
czela nauke w liceum medycz-
nym – ojcu marzylo sie, by cor-
ka zostala pielegniarka. Juz po
roku musiala przerwac nauke”
Zmarl nagle, gdy Mirka miala
zaledwie 15 lat. Niedlugo potem
wrocila do szkoly i kontynu-
owala nauke w klasie o profi-
lu ekonomicznym. Strate ojca
okupila potwornymi bolami
glowy. Zaczela leczyc sie na
depresje. Od momentu odej-
scia ukochanego tatusia, na
kazda sytuacje stresowa, reago-
wala migrena. Podczas jednego
z pobytow w szpitalu, zdiagno-
zowana zostala u niej epilepsja.
Wowczas Miroslawa przeszla na
rente. Choc oficjalnie nie byla
zdolna do pracy, prowadzila
gospodarstwo swoich rodzicow
i caly czas ciezko pracowala.
Po smierci ojca postano-
wila trwac przy matce. Nie
chciala zostawic jej samej.
Odmowila nawet swojemu
ukochanemu, gdy zapropo-
nowal, by razem wyjechali do
Poznania. Ten jednak, chcac
przekonac Miroslawe, posta-
nowil sie oswiadczyc. Zgodzila
sie pod warunkiem, ze naj-
pierw skonczy szkole. Poklocili
sie. Pogodzic sie nie zdazyli,
poniewaz 2 tygodnie pozniej
chlopak zginal w wypadku.
To wtedy w Miroslawie zaczal
narastac zal. Zal, ze zostala przy
matce, ze nie dala sobie szansy.
Nikomu jednak o tym nie mowi-
la. Wszystkie zle emocje tlumila
w sobie. Teraz i zawsze. Zaczela
stosowac strategie wycofywa-
nia, ktorej wytrwale trzymala
sie przez cale lata. Wmawiala
sobie, ze nikogo nie obchodza
jej problemy i ona sama. Gdy
ktos jej nie sluchal, zamykala
sie w sobie. Juz nic nie mowila.
Na przeciwienstwo
tatusia
Ponoc kobiety szuka-
ja meza na wzor glowy
rodziny. Ponoc wybieraja
mezczyzn podobnych do swoich
ojcow. Ona znalazla innego, ale
chciala go wychowac. Poznala
go, gdy pracowala w skupie
trzody chlewnej. On, jako rol-
nik, bywal jej czestym klientem.
W okolicy uchodzil za doskona-
la partie – wywodzil sie z domu
jednych z najbogatszych gospo-
darzy we wsi. Zwrocila jego
uwage jako porzadna, ulozona,
pracowita i znajaca swoja war-
tosc, kobieta.
Stanislaw daleki byl od jej ide-
alu. Wierzyla jednak, ze wypro-
wadzi go na ludzi. Miroslawa
miala 20 lat i nadzieje, ze o 8 lat
starszy chlopak bedzie potrafil
zyc bez wodki, ohydnego towa-
rzystwa i przypadkowego sek-
su. Ludzila sie, ze zrobi z niego
kulturalnego czlowieka. Przyjela
jego oswiadczyny, bo czula, ze
juz czas wyjsc za maz. Uznala,
ze to taki uklad – ona da rade,
a on na pewno sie zmieni. Ona
go zmieni. Uchodzili za ladna
i pasujaca do siebie pare. On
blondyn, ona czarna. On – choc
daleko bylo mu do mistera –
nadrabial dobra gadka, pewno-
scia siebie i statusem material-
nym. Ona – zaradna, pracowita,
przedsiebiorcza.
Miroslawa ma 22 lata, gdy
staje na slubnym kobiercu.
Wraz z mezem zamieszku-
je u jego rodzicow – zajmuja
Przemoc rodzi przemoc
gore pietrowego domu tesciow.
Ojciec Staszka traktuje ja jak
wlasna corke. Dba i troszczy
sie o nia. Choc za kolnierz nie
wylewa, Miroslawa nie moze
powiedziec o nim zlego slowa.
Co innego o tesciowej – z nia
mloda kobieta nie ma juz tak
cieplych stosunkow. Ta nie-
ustannie wtraca sie do jej mal-
zenstwa i chce w nim rzadzic.
Wkrotce mlodzi malzon-
kowie rozpoczynaja jednak
budowe swojego domu. Planuja
zamieszkac w Skrwilnie – we wsi
polozonej we wschodniej czesci
wojewodztwa kujawsko-pomor-
skiego, okolo 85 km na wschod
od Torunia. Dzialka usytuowana
jest na skraju wioski. W okoli-
cy panuje cisza i spokoj. Swiezo
upieczona malzonka cieszy sie
nawet, ze wybranek jej serca
bedzie mial zbyt daleko, by regu-
larnie spotykac sie z kumplami
od kieliszka. Miroslawa znow
wchodzi w meska role i to ona
caly czas nosi spodnie w tym
malzenstwie. Kiedy Staszek
pije, ona doglada spraw na pla-
cu budowy. Zajmuje sie robot-
nikami, karmi ich i sprawdza,
czy prace ida zgodnie z planem.
Jednoczesnie pilnuje gospodar-
stwa i prowadzi dom.
Gdy maz wraca po zakon-
czonym pijanstwie, zawsze ma
ochote na seks. Nie ma zna-
czenia to, w jakim nastroju jest
Miroslawa. Kiedy ona stawia
opor, on zaciaga ja do piwnicy,
a tam zaspokaja swoja potrzebe.
Gwalci ja codziennie. Dlaczego
w piwnicy? Bo jest ona jedynym
miejscem, gdzie nie zaglada
matka mezczyzny. Wchodzi mu
to w nawyk i nawet, gdy miesz-
kaja juz na wlasnym, gwalci ja
tylko w ciemnych pomieszcze-
niach pod domem.
Rodzina na swoim
Wkoncu budowa domu
dobiega konca.
Miroslawa wraz
z mezem i dwoma corkami idzie
na swoje. Pokoj i lozko dzieli
z malzonkiem jedynie przez 3
pierwsze lata. Gdy Stanislaw zamroczony alkoholem wraca
do domu, nie potrafi dojsc do
lazienki. Sika tam, gdzie stoi albo
gdzie lezy. Kobieta nie nadaza
zmieniac poscieli i zarzadza izo-
lacje. Ona zajmuje jeden pokoj,
maz zostaje w drugim.
Kazdego dnia malzonkowie
spotykaja sie jednak w piwnicy.
Podchodzi do niej pijany i krzy-
czy do ucha tak dlugo, az ta
poslusznie skieruje swoje kroki
na dol. Rozbiera ja, obmacuje,
sciska. Ona lezy pod nim bez
ruchu. Placze, ale on nie zwra-
ca na to uwagi. Dziesiec minut
pozniej jest po wszystkim.
Stanislaw wstaje, zapina spodnie
i odchodzi. Ona obciaga spodni-
ce, ociera lzy i kieruje swe kroki
do lazienki, gdzie przez najbliz-
sza godzine zmywa z siebie brud
tego, co pamieta jej cialo.
Stanislaw nie jest chetny do
pracy. Glownym zywicielem
rodziny jest wiec Miroslawa,
ktora poczatkowo zajmuje sie
jedynie hodowla trzody chlew-
nej. By utrzymac rodzine, zacia-
ga kolejne kredyty i pozyczki
u swojej matki. Po pewnym cza-
sie postanawia rozkrecic wlasny
biznes. Zaklada skup i sprzedaz
zwierzat rzeznych. Jest przedsie-
biorcza, ma znajomosci, dzieki
czemu z sukcesem wchodzi na
36
rynek. W miedzyczasie czu-
wa nad gospodarstwem. Praca
jest dla niej odskocznia, ktora
pozwala zapomniec o tym, co
wieczorami dzieje sie za drzwia-
mi domu.
Ofiara
przemocy
Wdomu przez lata zaci-
skala zeby. Poddawala
mu sie calkowicie.
Kazdego dnia tlumaczyla sobie,
ze wytrzyma jeszcze troche.
Po gwalcie czekala az zasnie
i nastepnego dnia udawala, ze
nic sie nie stalo. Wieczorem
wracal do domu i znow zapedzal
ja do piwnicy. Dzien po dniu.
Rok po roku. Gdy stawal sie bar-
dzo agresywny, chciala wzywac
policje. Zwykle jej sie to nie
udawalo, bo ubiegal ja i wyry-
wal wtyczke telefonu z gniazdka.
Raz zdazyla – chcieli zabrac go
na izbe wytrzezwien. Zabronila.
– Nie pozwolilam, bo sie wsty-
dzilam – opowiadala. – Gdyby
go zabrali, wszyscy dowiedzieli-
by sie, ze mam w domu pijaka.
Wstydzilam sie, ze ludzie pomy-
sla, ze pije razem z nim. Balam
sie, ze strace w oczach ludzi, ze
beda o mnie mowili “zona pija-
ka”. Nie chcialam tego, chcia-
lam utrzymac swoja reputacje.
Wtedy postanowilam, ze nikt
nigdy nie moze sie o tym dowie-
dziec. Musialabym przyznac sie
do wszystkiego, do tego, ze bylam
ofiara, ze on mnie gwalcil i na
koniec, ze go zabilam.
Zachowania Stanislawa zno-
sila przez ponad 20 lat. Robila
to tylko dla corek, zeby cho-
ciaz one mialy spokoj. Przez
lata chronila je, by nie widzialy
i nie doswiadczaly agresji ojca.
Gdy ten pijany wracal do domu,
zamykala sie z nimi w pokoju,
odwracajac ich uwage. Krzywdy
nigdy nie zdazyl im zrobic, bo
zawsze stawala w ich obronie.
Nigdy glosno nie powiedziala
o ich ojcu, ze jest bestia i tyra-
nem. Tlumaczyla dziewczyn-
kom, ze to ojciec – musza go
kochac. Nie chciala zniechecac
ich do mezczyzn. Mimo to kaz-
da z nich pod lozkiem trzymala
jakis przedmiot do obrony. Nie
raz widzialy, jak ojciec w pijac-
kim amoku sika po katach. W 1996 roku Miroslawa
sklada wniosek do prokuratu-
ry w Rypinie o poddanie meza
leczeniu odwykowemu. Dostaje
odpowiedz odmowna. Gdy 2
lata pozniej zglasza sie do szpi-
tala z rozbita glowa, nie sklada
doniesienia. Uznaje, ze 14 raz
nie ma to juz sensu.
Po 20 latach malzenstwa
Miroslawa zada rozwodu.
Pierwszy pozew sklada bez wie-
dzy Stanislawa. Gdy ten dostaje
pismo, wpada w szal. Kobieta
zabiera dziewczynki i razem
uciekaja do jego siostry. Po
kilku dniach wycofuje jednak
sprawe i zgadza sie wrocic do
domu. Rok pozniej, wspolnie
z malzonkiem dochodza do
ugody i decyduja sie rozwiesc,
pod jednym warunkiem – do
czasu az corki wyprowadza sie
z domu i pojda na studia, beda
mieszkac nadal pod jednym
dachem. Raz kobieta chce zla-
mac zawarta umowe i pod
namowa dziewczynek organizu-
je ucieczke i przeprowadzke do
niewielkiego domku na Slasku. Zalatwia firme transportowa,
ustala konkretna date. O tym
jednak dowiaduje sie Stanislaw.
Znow wpada w szal.
Kilka
workow cementu
13 grudnia 2001 roku.
Na zegarku docho-
dzi godzina 16,
na zewnatrz zapada zmrok.
Miroslawa wraca do domu od
chorej matki. Zastaje tam wypi-
tego Stanislawa, ktory oznaj-
mia jej, ze chce sprzedac dom
i podzielic majatek. Miedzy
bylymi malzonkami docho-
dzi do glosnej wymiany zdan.
Po chwili Miroslawa idzie do
swojej sypialni, z ktorej zabiera
metalowa rurke. Trzyma ja pod
lozkiem – dla obrony. Wchodzi
do ciemnego pokoju meza, by
spokojnie porozmawiac. Usiluje
odwiesc go od pomyslu sprze-
dazy domu.
Stanislaw lezy pijany, mru-
czac cos pod nosem. Gdy
kobieta potrzasa nim, ten rzu-
ca sie na nia. Targa ja za wlosy.
Wtedy ona zaczyna uderzac go
rurka. Wali na oslep. Bije po
szyi, w glowe, gdzie popadnie. Po chwili mezczyzna przestaje
sie ruszac. W pokoju jest ciem-
no, nie widac zadnych sladow
zbrodni. Miroslawa wraca do
siebie i zamyka za soba drzwi.
Trzy godziny pozniej do domu
wraca mlodsza corka pary,
Monika. Zastaje matke roztrze-
siona, jakby nieobecna. Zaglada
do pokoju ojca, gdzie ten lezy
caly we krwi. Krwawe rozbry-
zgi widoczne sa wszedzie – na
kanapie, na podlodze, na scia-
nie, na firankach. Podchodzi
do mezczyzny i przykrywa jego
twarz poduszka. Cialo zostawia-
ja w pokoju na cala noc.
Nastepnego dnia rano ida
do matki Stanislawa i udaja, ze
nic sie nie stalo. Po powrocie
do domu Miroslawa wraz z cor-
ka podejmuja jednak decyzje
o pozbyciu sie zwlok. Wpadaja
na pomysl ukrycia ich w gara-
zu. Czekaja az na zewnatrz
zrobi sie ciemno i zawijaja cia-
lo Stanislawa w koc. Na glowe
naciagaja mu foliowy worek, by
nie widziec twarzy. Ciagna go po
schodach przez dwie kondygna-
cje, a nastepnie przez podwor-
ko do garazu zlokalizowanego
w glebi posesji. Wrzucaja cia-
lo do kanalu samochodowego,
przykrywaja je tapicerka z auta
i wracaja do domu. Zmywaja wszystkie slady krwi z narze-
dzia zbrodni i zaczynaja czy-
scic pokoj. Kanape ojca rabia na
kawalki i pala w piecu. Po chwili
dorzucaja do niego zaslony, fira-
ny i dywan. Zeskrobuja krew ze
sciany i wieszaja nowe firany.
Sprzatanie pokoju trwa nie-
mal tydzien. W miedzyczasie
Miroslawa prosi druga corke,
by zawiozla ja do hurtowni przy
trasie szybkiego ruchu. Tam
kupuje kilka workow cementu,
bo ten ktory miala, skamienial.
Niedlugo potem rozrabia go
i zalewa grob betonem. Chwile
pozniej w pomieszczeniu urza-
dza kurnik i uruchamia hodowle
kurczakow. Posadzke wyklada
sloma, a w miejscu pochowku
ustawia pojemnik na pasze.
Nie bez powodu – chce, by “po
mezu nikt nie chodzil”.
Zaginiecie
Dwa tygodnie po zbrod-
ni, Miroslawa udaje sie
do komisariatu poli-
cji. Zglasza zaginiecie meza.
Twierdzi, ze 20 grudnia pod
ich dom podjechal nieznany
samochod, do ktorego wsiadl
Stanislaw. Odjechal i slad po
nim zaginal.
– Nie wchodzilismy sobie
w droge. Kazdy mial swoj pokoj,
swoje sprawy. Nie klocilismy sie,
byl spokoj. Wczesniej, owszem, to
nie bylo latwe zycie – tlumaczy
mundurowym Miroslawa.
W lokalnej prasie kazde-
go dnia ukazuja sie policyjne
komunikaty opatrzone zdjeciem
zaginionego mezczyzny: “Stanis-
law R., syn Czeslawa, urodzo-
ny i zamieszkaly w Skrwilnie.
Zaginiony 20 grudnia 2001 roku.
Wyszedl z domu i nie wrocil” –
tak rozpoczyna sie notka policyj-
na. Dalej zapisano kilka szczego-
low dotyczacych wieku, wygladu
i znakow charakterystycznych.
Rozpoczynaja sie poszukiwa-
nia mezczyzny. W te angazuje
sie cala rodzina wraz z byla
zona. Przeszukiwane sa pobli-
skie lasy i jeziora. Do rodziny
zaginionego co rusz dociera-
ja informacje, ze ktos widzial
mezczyzne w roznych czesciach
kraju. Jasnowidz przepowiada,
ze ten wciaz zyje. Zaden slad sie
jednak nie potwierdza. Sprawa
zostaje umorzona.
Niedlugo potem w mediach
pojawiaja sie apele jego corki,
Moniki. Ta twierdzi, ze ojca
widziala po raz ostatni 13
grudnia 2001 roku. Caly czas
nie moze pogodzic sie z tym,
ze wyszedl on z domu i nigdy
nie wrocil. Ze nie daje zad-
nego znaku zycia. Publicznie
wyraza zal do rodziny swojego
ojca, ktora obwinia ich o to,
co sie stalo. Mowi, ze wszyscy
wytykaja ich palcami, podczas gdy, nie wiedza, co dzialo sie
w ich domu: ze ojciec miewal
stany depresyjne, ze nie chcial
brac lekow, ze nigdy nie czul
sie za nic odpowiedzialny” Po
pewnym czasie okazuje sie, ze
ta sama corka zaczela wysylac
do rodziny anonimy, w ktorych
informowala, ze Stanislaw byl
widziany zywy. Ta sama corka
pomagala matce pozbyc sie ciala
ojca.
Wejscie
na posesje
kazdej nocy odwiedza
Juz po smierci, Stanislaw
swoja byla zone we snie.
Caly czas jest mlody, bez cie-
nia siwizny. Przymila sie do
Miroslawy mowiac, ze ja kocha.
Ona ucieka, bo nawet we snie
wie, co nastapi za chwile – znow
zaciagnie ja do piwnicy, zgwal-
ci, znow poczuje na sobie jego
przepocone cialo i zaprawiony
wodka oddech. Kobieta budzi
sie zlana potem. Kazdego dnia,
kwadrans po godzinie 16, kie-
ruje swe kroki do garazu, gdzie
zapala mu swieczke. Modli sie
za niego. Modli sie, by dal jej
spokoj.
– Juz go zabijalam kilkana-
scie razy. Juz do niego strzela-
lam w nocy z pistoletu, juz go
dusilam golymi rekami, kiedy sie
do mnie dobieral, i krzyczalam:
“Piorunie, przeciez nie zyjesz,
czego chcesz ode mnie!”.
14 listopada 2002 roku. Do
Komendy Powiatowej w Rypinie
zglasza sie brat Stanislawa wraz
ze swoja zona. Twierdza, ze
poszukiwany od 11 miesiecy
mezczyzna nie wzial ze soba
dokumentow ani zadnych rze-
czy osobistych. Przez caly ten
czas nie jest pobierana takze
jego renta. Wniosek – Stanislaw
pewnie nie zyje. Brat zaginio-
nego mezczyzny rzuca jednak
podejrzenie na swoja szwagier-
ke. Jego zona przyznaje, ze nie
mieli ze szwagrostwem blizszych
kontaktow.
– Bratowa nie lubila tescio-
wej. Nie zyczyla sobie, by rodzen-
stwo Staszka za czesto goscilo
40
w jej domu. A on? Zgadzal sie na
wszystko, czego chciala. Nawet
nie wiedzielismy, ze od 3 lat byli
po rozwodzie.
Maz kobiety dodaje, ze
Miroslawa kupowala niedawno
duze ilosci cementu i remonto-
wala pokoj, w ktorym dotych-
czas mieszkal Stanislaw. Wydaje
mu sie to podejrzane. Rodzina
zaginionego mezczyzny wnio-
skuje o dokonanie przeszukania
pomieszczen oraz obejscia pose-
sji panstwa R.
Kurnik z wkladka
18 listopada 2002 roku
pod brama posesji
rodziny R. parku-
je kilka wozow policyjnych.
Teren zajmuja mundurowi.
Przywieziono rowniez psa
wyspecjalizowanego w poszuki-
waniu zwlok. Zarzadzono wow-
czas miedzy innymi wypompo-
wanie wody ze studni, oproznie-
nie zbiornika szamba, przeszu-
kanie garazu i urzadzonego tam
kurnika. W pewnym momencie,
w posadzce garazu ujawniono
beton o znacznie ciemniejszym
zabarwieniu niz w pozostalej
czesci pomieszczenia. Na nim
wylozona byla cienka warstwa
wapna. Wszystko przykryte
snopkami slomy.
Miroslawa przyglada sie temu
ze spokojem. Jej twarz niczego
nie zdradza. Wewnatrz toczy
sie jednak burza. W pewnym
momencie kobieta wykrzykuje,
ze rurka, ktora uderzyla meza
w glowe ukryta jest w kotlowni.
Jeszcze tego samego dnia
spod posadzki wykopano zwloki
Stanislawa R. Jego zona zosta-
je aresztowana pod zarzutem
zabojstwa. Cala wine bierze
tylko na siebie. Do ostatniej
chwili utrzymuje, ze corki
o niczym nie wiedzialy. Wtedy
jednak mlodsza z nich, Monika
– choc w trakcie procesu zmie-
nila zeznania – przyznaje sie do
pomocy w ukryciu zwlok ojca.
Starsza corka dowiedziala sie
o sprawie dopiero po wyciagnie-
ciu ciala Stanislawa z kanalu.
Wyrok
30 marca 2004 roku
w Sadzie Okregowym
we Wloclawku zapada
wyrok. Sad skazuje Miroslawe
R. na 15 lat pozbawienia wol-
nosci za zabojstwo meza, a jej
corke Monike – na 1,5 roku
wiezienia. Kilka miesiecy poz-
niej Sad Apelacyjny w Gdansku
obnizyl morderczyni kare z 15
na 12 lat wiezienia, a jej corce
zawiesil kare warunkowo.
Biegli psychiatrzy stwierdzi-
li u Miroslawy znaczny chlod
uczuciowy. Okreslono, ze jej
osobowosc cechuje tendencja
do niezadowolenia z samej siebie
i ukrywania napiec. Uznano, ze
dzialanie kobiety bylo wynikiem
rozchwiania emocjonalnego oraz
odreagowania negatywnych
uczuc i przezyc powodowanych
przez zachowanie bylego meza.
Anna Rychlewicz
*Przytoczone wypowiedzi
Miroslawy R. pochodza z ksiaz-
ki Katarzyny Bondy pt. “Polskie
morderczynie”.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl