DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Wtorek, 16 czerwca 2026 r.
Rok MMXXVI
Nr 168 (7000)
Pogoda: We wtorek przewidywane jest duze zachmurzenie z przelotnymi opadami
deszczu. Temperatura maksymalna okolo 18 – 20 st. C, w nocy okolo 8 – 9 st. C.
Wiatr umiarkowany, chwilami silniejszy.
Kursy walut:
EUR – 4,24
USD – 3,64
GBP – 4,90
CHF – 4,62
Dzien dobry Czytelnicy 🙂 Milego wtorku 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
Facet pyta kolege:
– Jak poznales swoja zone?
– Przez przypadek.
– Az tak brzydka?
Karol Nawrocki wzial udzial w gali UFC Freedom 250 zorganizowanej na
terenie Bialego Domu z okazji 250. rocznicy powstania Stanow Zjednoczonych.
Wydarzenie odbylo sie w dniu 80. urodzin Donalda Trumpa i zgromadzilo
tysiace gosci ze swiata polityki, biznesu i sportu. Prezydencki minister
Marcin Przydacz podkreslil podczas briefingu prasowego, ze Nawrocki byl
jedynym prezydentem innego panstwa obecnym na uroczystosci wydawanej przez
prezydenta USA. W bankiecie uczestniczylo kilkudziesieciu amerykanskich
politykow oraz biznesmenow reprezentujacych najwieksze firmy i spolki,
takze inwestujace w Polsce. Przydacz zaznaczyl, ze wydarzenie nie mialo
jedynie charakteru sportowego i towarzyskiego, ale bylo rowniez okazja do
prowadzenia rozmow dotyczacych bezpieczenstwa i wspolpracy
polsko-amerykanskiej. Jedna z rozmow Nawrockiego z Donaldem Trumpem zostala
pokazana przez kamery tuz przed jedna z koncowych walk gali MMA. Wedlug
ministra wczesniej odbylo sie rowniez spotkanie wewnatrz budynku, podczas
ktorego omawiano wazne kwestie dotyczace relacji obu panstw. Rozmowy
dotyczyly miedzy innymi obecnosci amerykanskich zolnierzy w Polsce,
kontynuacji polityki zbrojen oraz przygotowan do zblizajacego sie szczytu
NATO. Przydacz poinformowal, ze Nawrocki rozmawial takze z sekretarzem
energii Chrisem Wrightem oraz wiceprezydentem USA J.D. Vancem. Na
uroczystosci obecni byli rowniez sekretarz stanu Marco Rubio i sekretarz
wojny Pete Hegseth. Szczegolnie dlugo prezydent mial rozmawiac z Jaredem
Kushnerem, ktorego minister okreslil jako jednego z glownych negocjatorow w
sprawach bliskowschodnich i ukrainsko-rosyjskich. Przydacz podkreslal, ze
polska perspektywa wybrzmiala podczas tych rozmow bardzo wyraznie. W
trakcie spotkan omawiano rowniez przyszlosc amerykanskiej obecnosci
wojskowej w Polsce i mozliwa zmiane jej charakteru z rotacyjnej na stala.
Minister zapowiedzial, ze po powrocie do kraju Nawrocki zaprosi ministra
obrony Wladyslawa Kosiniaka-Kamysza, aby przekazac mu informacje uzyskane
podczas rozmow w USA. Dodal, ze konkretne ustalenia beda wymagaly dalszych
decyzji Pentagonu oraz polskiego MON. Przydacz zaznaczyl rowniez, ze Donald
Trump podtrzymal zobowiazania sojusznicze wobec Polski wynikajace z
artykulu 5 NATO. Wedlug niego amerykanski prezydent mial zapewnic, ze
planowane zmiany obecnosci wojsk USA w Europie nie dotkna Polski, poniewaz
jest ona postrzegana jako modelowy sojusznik Stanow Zjednoczonych. Minister
mowil tez, ze USA widza potencjal dalszej wspolpracy gospodarczej z Polska,
nie tylko w zakresie obronnosci. Przypomnial rowniez deklaracje Trumpa z
konca maja dotyczaca wyslania do Polski kolejnych pieciu tysiecy
amerykanskich zolnierzy po zwyciestwie wyborczym Karola Nawrockiego.
Przydacz podkreslil, ze deklaracja zostala podtrzymana podczas rozmow w
Waszyngtonie, ale wymaga teraz przelozenia na konkretne decyzje
strategiczne i planistyczne.
W brazylijskiej miejscowosci Limeira, polozonej w poblizu Sao Paulo, doszlo
do tragicznego wypadku podczas skoku na bungee. 21-letnia Maria Eduarda
Rodrigues de Freitas zginela po tym, jak zostala zrzucona z platformy bez
przypietej liny zabezpieczajacej. Do zdarzenia doszlo w sobote w rejonie
Ponte do Esqueleto, czyli Mostu Szkieletow. Wedlug brazylijskiego portalu
g1 kobieta miala skoczyc z wysokosci okolo 40 metrow. W mediach
spolecznosciowych pojawilo sie nagranie pokazujace przebieg tragedii. Widac
na nim, jak trzech pracownikow prowadzi lub niesie kobiete w kierunku
platformy do skoku. Nastepnie dwoch z nich zrzuca ja z platformy, po czym
slychac krzyki swiadkow. Na miejsce natychmiast wezwano straz pozarna oraz
ratownikow medycznych. Mimo podjetej interwencji kobieta zostala uznana za
zmarla na miejscu zdarzenia. Wedlug policji jeden ze swiadkow zeznal, ze
pracownicy firmy obslugujacej atrakcje zapomnieli przypiac line
zabezpieczajaca. Brazylijskie media podaly, ze w zwiazku ze sprawa
zatrzymano szesc osob. Trzej glowni organizatorzy, ktorzy bezposrednio
podniesli i zrzucili kobiete, uslyszeli zarzuty zabojstwa z zamiarem
ewentualnym. Sledczy uznali, ze doszlo do razacego zaniedbania podstawowych
procedur bezpieczenstwa. Wedlug prokuratury organizatorzy dopuscili
mozliwosc smierci uczestniczki poprzez brak odpowiedniego zabezpieczenia
skoku. Sprawa wywolala ogromne poruszenie w Brazylii, zwlaszcza po
publikacji nagrania z tragedii. Media zwracaja uwage, ze do wypadku doszlo
podczas atrakcji wymagajacej scislego przestrzegania zasad bezpieczenstwa i
wielokrotnego sprawdzania sprzetu przed kazdym skokiem.
Przed rozpoczeciem szczytu G7 we francuskim Evian-les-Bains doszlo do
gwaltownych protestow w sasiedniej szwajcarskiej Genewie. Demonstracja byla
skierowana przeciwko kapitalizmowi, globalizacji oraz polityce panstw
nalezacych do grupy G7. W szczycie, odbywajacym sie miedzy 15 a 17 czerwca,
uczestnicza przywodcy Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady, Niemiec, Wloch,
Japonii i Stanow Zjednoczonych oraz przedstawiciele Unii Europejskiej.
Protestujacy wyszli na ulice Genewy, oddalonej o okolo 40 kilometrow od
miejsca obrad. Demonstracja poczatkowo przebiegala spokojnie. Uczestnicy
niesli transparenty z haslami “Nie dla G7 i wszelkich imperialistycznych
sojuszy!” oraz “Przerwac G7”. W rozmowach z Reuters protestujacy
podkreslali, ze chca sprzeciwic sie koncentracji wladzy politycznej i
gospodarczej w rekach najbogatszych panstw swiata. Jedna z demonstrantek,
Pippa Saugy, mowila, ze szczyt G7 pokazuje, jak bogaci moga stawac sie
jeszcze bogatsi, podczas gdy biedniejsi pozostaja w tyle. Na ulicach
pojawily sie setki policjantow. Mattia Piccard ocenila obecnosc duzych sil
policyjnych jako probe zastraszenia uczestnikow protestu i zniechecenia
ludzi do wychodzenia na demonstracje. Wladze Genewy obawialy sie powtorki
zamieszek z 2003 roku, kiedy podczas wczesniejszego szczytu doszlo do
ogromnych strat materialnych liczonych w milionach frankow szwajcarskich. Z
tego powodu wiele witryn sklepow i budynkow publicznych zostalo wczesniej
zabitych deskami. Trase demonstracji poprowadzono rowniez z dala od
luksusowych butikow. Wedlug mediow w protescie uczestniczylo okolo 20
tysiecy osob i wiekszosc zachowywala sie spokojnie. Z czasem jednak
pojedyncze grupy zaczely przedzierac sie przez tlum, podpalac samochody
oraz wybijac szyby. Policja uzyla wobec demonstrantow gazu lzawiacego oraz
armatek wodnych. Dziennik “Le Monde”, powolujac sie na policje, podal, ze
podczas dzialan zabezpieczajacych skonfiskowano noze, siekiery, pojemniki z
gazem oraz materialy pirotechniczne. Na koncu pochodu demonstranci wiezli
gigantyczna kukle Donalda Trumpa pomalowana czerwona farba symbolizujaca
krew wyplywajaca z oczu i ust. Kukla trzymala kieliszek z napisem “Kuba”.
Protesty staly sie jednym z najglosniejszych wydarzen towarzyszacych
tegorocznemu szczytowi G7.
W dniach 25 – 26 czerwca w Gdansku odbedzie sie Konferencja na rzecz Odbudowy
Ukrainy, czyli Ukraine Recovery Conference 2026. Ubiegloroczna edycja
wydarzenia odbyla sie w Rzymie i uczestniczyl w niej prezydent Ukrainy
Wolodymyr Zelenski. Tegoroczna konferencja odbywa sie jednak w atmosferze
napiec w relacjach polsko-ukrainskich. Kryzys wywolala decyzja prezydenta
Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia bohaterow UPA. W
zwiazku z tym pojawily sie pytania, czy Wolodymyr Zelenski przyjedzie do
Polski na konferencje w Gdansku. Ukrainski parlamentarzysta Mykyta
Poturajew z partii Sluga Narodu powiedzial, ze sa plany udzialu prezydenta
Ukrainy w wydarzeniu. Dodal, ze wszyscy ukrainscy uczestnicy konferencji
planuja przyjazd, choc nie moze wypowiadac sie oficjalnie w imieniu
Zelenskiego. Poturajew podkreslil, ze mimo sporow historycznych Kijow nie
chce konfliktu z Polska. Mowil, ze nie mozna uznawac wszystkich czlonkow
UPA za bandytow i porownywal te sytuacje do Armii Krajowej. Przypomnial
rowniez, ze w czasie prezydentury Wiktora Juszczenki, kiedy nadawano tytuly
Bohaterow Ukrainy Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi, dyskusje w
Polsce nie byly az tak gorace. Ocenil, ze obecna debata wokol historii
poszla w nieodpowiednia strone. Premier Donald Tusk odniosl sie do kryzysu
podczas konferencji prasowej i zaapelowal do Zelenskiego oraz Karola
Nawrockiego o znalezienie lepszego sposobu deeskalacji emocji niz wzajemna
wymiana ciosow politycznych. Tusk przyznal, ze bardziej zwraca sie w tej
sprawie do strony ukrainskiej, oczekujac od niej dobrej woli oraz
konkretnych inicjatyw. Podkreslil rowniez, ze obecny kryzys zostal wywolany
decyzja prezydenta Ukrainy. Premier zaznaczyl, ze Zelenski jest
wspolgospodarzem konferencji odbudowy Ukrainy, dlatego nie oczekuje
dodatkowego potwierdzenia jego udzialu. Tusk powiedzial, ze w Gdansku
Polska bedzie witala firmy i biznesy przyjezdzajace na konferencje,
poniewaz wydarzenie lezy zarowno w interesie Ukrainy, jak i Polski.
Zaznaczyl tez, ze nie ma zadnych sygnalow wskazujacych na to, aby strona
ukrainska chciala wycofac sie z udzialu w konferencji. W artykule
przypomniano rowniez, ze pod koniec maja Wolodymyr Zelenski nadal imie
“Bohaterow UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych “Polnoc” Sil
Operacji Specjalnych Ukrainy. Decyzja wywolala fale krytyki w Polsce. Z
inicjatywy Karola Nawrockiego podczas posiedzenia Kapituly Orderu Orla
Bialego omawiano mozliwosc odebrania Zelenskiemu tego odznaczenia.
Przedstawiciele KPRP informowali pozniej, ze prezydent podejmie decyzje w
odpowiednim czasie. Tekst przypomina rowniez, ze Polska i Ukraina od lat
roznia sie w ocenie dzialalnosci OUN i UPA. Dla strony polskiej wydarzenia
wolynskie z 1943 roku sa ludobojstwem, natomiast czesc Ukraincow traktuje
je jako efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za ktory odpowiedzialnosc
ponosily obie strony. Ukraincy postrzegaja tez OUN i UPA przede wszystkim
jako organizacje antysowieckie prowadzace powojenny opor wobec ZSRR.
Organizowana przez Donalda Trumpa gala UFC Freedom 250 na terenie Bialego
Domu ma kosztowac okolo 60 milionow dolarow i zgromadzic ponad cztery
tysiace zaproszonych gosci. W wydarzeniu ma uczestniczyc rowniez prezydent
Karol Nawrocki. Gala odbedzie sie z okazji 250. rocznicy powstania Stanow
Zjednoczonych, w dniu 80. urodzin Donalda Trumpa oraz w amerykanski Dzien
Flagi. Trump od lat przyjazni sie z szefem UFC Dana White’em i jest znany
jako fan mieszanych sztuk walki. Rok wczesniej z okazji jego urodzin w
Waszyngtonie odbyla sie wielka defilada wojskowa. Na poludniowym trawniku
Bialego Domu zbudowano specjalna tymczasowa arene z oktagonem, na ktorym
odbedzie sie siedem walk MMA. Nad arena ustawiono 28-metrowa konstrukcje
swietlna w barwach amerykanskiej flagi nazwana “The Claw”, czyli “Szpon”.
Walka wieczoru ma byc pojedynek gruzinsko-hiszpanskiego zawodnika Ilii
Topurii z Amerykaninem Justinem Gaethje. Organizatorzy przewiduja obecnosc
okolo 4,3 tysiaca gosci na terenie Bialego Domu. Na widowni maja zasiasc
czlonkowie rodziny Trumpa, w tym Melania Trump, politycy, lobbysci,
przedstawiciele biznesu oraz gigantow technologicznych. Znaczna czesc
publicznosci maja stanowic wojskowi. Wedlug “Wall Street Journal” Bialy Dom
od miesiecy byl zasypywany prosbami o bilety, a Donald Trump osobiscie
dzwonil do znajomych z zaproszeniami. Dodatkowo od 80 do 100 tysiecy osob
ma sledzic wydarzenie na telebimach ustawionych w strefie dla fanow w
pobliskim parku Ellipse. Czesc wejsciowek mozna bylo zdobyc w darmowej
loterii. UFC ocenia, ze polowe kosztow wydarzenia uda sie odzyskac dzieki
sponsoringowi reklamowemu. Bialy Dom podkreslal, ze cale wydarzenie
finansuje UFC, a pieniadze podatnikow nie sa wykorzystywane poza
standardowymi obowiazkami pracownikow administracji. W organizacje
zaangazowanych jest co najmniej siedem agencji federalnych. Gala budzi
jednak ogromne kontrowersje. Organizacja Public Integrity Project zlozyla
do sadu wniosek o zablokowanie imprezy, argumentujac, ze prywatne
wydarzenia tego typu nie powinny odbywac sie na trawniku Bialego Domu i ze
arena nie uzyskala wymaganych zezwolen. Organizatorow oskarzano rowniez o
“gleboka korupcje”. Sad nie przychylil sie jednak do wniosku o zablokowanie
gali. Z sondazu Reuters/Ipsos wynika, ze jedynie 16 procent Amerykanow
uwaza organizacje walk MMA przy Bialym Domu za stosowna, a 46 procent jest
przeciwnego zdania. Nawet wsrod Republikanow tylko 31 procent ankietowanych
poparlo pomysl. Wedlug “Wall Street Journal” wydarzenie ma mobilizowac
elektorat Trumpa i budowac wizerunek sily amerykanskiego przywodcy. Gala ma
rozpoczac sie o godzinie 20 czasu lokalnego, czyli okolo drugiej w nocy
czasu polskiego, choc harmonogram moga zmienic prognozowane burze nad
Waszyngtonem. Po zakonczeniu wydarzenia Donald Trump ma udac sie do Francji
na szczyt G7. Wedlug Politico Emmanuel Macron przesunal termin szczytu tak,
aby amerykanski prezydent mogl wziac udzial w gali UFC.
Radoslaw Sikorski odniosl sie do wizyty Karola Nawrockiego w Stanach
Zjednoczonych i jego udzialu w gali UFC Freedom 250 organizowanej przez
Donalda Trumpa. Szef MSZ podkreslil podczas konferencji prasowej w Opolu,
ze kontakty osobiste na najwyzszych szczeblach sa normalnym i uprawnionym
instrumentem prowadzenia polityki zagranicznej. Dodal, ze polski rzad
“trzyma kciuki” za prezydenta podczas wizyty w USA. Sikorski zaznaczyl
jednak, ze oczekuje od Nawrockiego poruszenia dwoch bardzo waznych kwestii
podczas rozmow z Donaldem Trumpem. Pierwsza z nich jest potwierdzenie
decyzji o zwiekszeniu obecnosci amerykanskich wojsk w Polsce. Druga sprawa
jest kwestia bylego ministra sprawiedliwosci Zbigniewa Ziobry, ktory wedlug
Sikorskiego uciekl do Stanow Zjednoczonych. Minister spraw zagranicznych
stwierdzil, ze miedzy panstwami majacymi tak dobre relacje jak Polska i USA
nie powinno dochodzic do wyludzania wiz dziennikarskich. Powiedzial, ze
Zbigniew Ziobro nie jest dziennikarzem, lecz wiceprezesem glownej partii
opozycyjnej i poslem. Zdaniem Sikorskiego jego miejscem jest Sejm i
Warszawa, a nie Stany Zjednoczone. Wicepremier wyrazil nadzieje, ze Karol
Nawrocki upomni sie w USA o uniewaznienie tej wizy. W artykule przypomniano
rowniez, ze Nawrocki przybyl do Stanow Zjednoczonych w sobote, a w
niedziele wieczorem mial uczestniczyc w gali UFC Freedom 250 organizowanej
na terenie Bialego Domu z okazji 250. rocznicy powstania USA i 80. urodzin
Donalda Trumpa.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk poinformowal, ze Polska nie przekazala jeszcze
Ukrainie mysliwcow MiG-29, poniewaz nie zostala sfinalizowana sprawa
transferu ukrainskich technologii dronowych. W rozmowie w Radiu Zet Tomczyk
zostal zapytany, czy polskie wojsko otrzymalo juz technologie dronowe,
ktore zgodnie z ubieglorocznymi ustaleniami mialy trafic do Polski w zamian
za przekazanie Ukrainie samolotow bojowych. Wiceszef MON odpowiedzial
wprost, ze Polska nie przekazala jeszcze Ukrainie MiG-ow. Dodal
jednoczesnie, ze trwa dialog pomiedzy Polska a Ukraina w tej sprawie.
Tomczyk podkreslil, ze Polska jasno zakomunikowala stronie ukrainskiej, iz
chce wykorzystac doswiadczenia Ukrainy w zakresie budowy zdolnosci
dronowych. Zapowiedzial, ze sprzet zostanie przekazany Ukrainie dopiero
wtedy, gdy sprawa transferu technologii zostanie ostatecznie dopieta.
Wiceszef MON zaznaczyl, ze stanowisko Polski nie uleglo zmianie i obie
strony nadal rozmawiaja o warunkach porozumienia. Powiedzial rowniez, ze
jesli kwestie transferu technologii zostana uzgodnione, sprawa przekazania
MiG-29 zakonczy sie sukcesem. W artykule przypomniano, ze pod koniec
ubieglego roku Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Sztab Generalny Wojska
Polskiego informowaly o planach przekazania Ukrainie pozostalych na
wyposazeniu Sil Powietrznych RP samolotow MiG-29. Sa to poradzieckie
maszyny bojowe uzywane w Polsce od 1989 roku. Obecnie sa one stopniowo
zastepowane nowoczesniejszymi samolotami, miedzy innymi szkolno-bojowymi
FA-50 oraz wielozadaniowymi F-35. Decyzja dotyczaca przekazania MiG-ow
wywolala wczesniej spor pomiedzy rzadem a prezydentem. Przedstawiciele
Kancelarii Prezydenta i Biura Bezpieczenstwa Narodowego twierdzili, ze nie
zostali poinformowani o planach przekazania samolotow Ukrainie. MON
odpowiadal jednak, ze temat byl omawiany podczas posiedzen Komitetu Rady
Ministrow do spraw bezpieczenstwa narodowego, w ktorych regularnie
uczestniczy przedstawiciel prezydenta. Po spotkaniu Wolodymyra Zelenskiego
z Karolem Nawrockim w Polsce, ktore odbylo sie w grudniu ubieglego roku,
polski prezydent deklarowal, ze po dopieciu formalnosci przekazanie
poradzieckich mysliwcow Ukrainie zostanie sfinalizowane.
Uczniowie VII Liceum Ogolnoksztalcacego imienia Juliusza Slowackiego w
Warszawie organizuja For Kornel Festival – wydarzenie muzyczne polaczone ze
zbiorka pieniedzy dla pacjentow onkologii dzieciecej. Historia festiwalu
zaczela sie od pomocy dla Kornela Klody, ucznia szkoly, ktory przez lata
walczyl z czerniakiem i potrzebowal kosztownego leczenia w Bostonie. W
krotkim czasie spolecznosc szkolna oraz ludzie z calej Polski zebrali
cztery miliony zlotych na jego terapie w USA. Mimo ogromnej mobilizacji i
leczenia Kornel zmarl. Uczniowie VII LO napisali wowczas, ze zrobili
wszystko, co mogli, a nawet jeszcze wiecej, ale nie ma slow, ktore moglyby
wyrazic ich smutek. Po smierci Kornela zaczeto organizowac memorialy
poswiecone jego pamieci. Podczas drugiego memorialu odslonieto tablice
upamietniajaca chlopaka. Z czasem inicjatywa przerodzila sie w pelnoprawny
festiwal rapowy organizowany przez uczniow. To wlasnie mlodziez odpowiada
za cala organizacje wydarzenia – tworzy koncepcje, buduje marke festiwalu,
projektuje identyfikacje wizualna i zdobywa partnerow. Uczniowie sami
kontaktuja sie z artystami, firmami oraz instytucjami, angazujac takze
rodziny i lokalna spolecznosc. Festiwal odbedzie sie 19 czerwca na terenie
VII LO przy ulicy Wawelskiej 46 w Warszawie, a wstep bedzie bezplatny.
Rzeczniczka Urzedu Dzielnicy Ochota Aleksandra Mazur podkreslila, ze
wydarzenie przestalo przypominac szkolny memorial i coraz bardziej
przypomina profesjonalny festiwal muzyczny organizowany przez mlodych ludzi
dla szczytnego celu. Artysci zgodzili sie wystapic charytatywnie,
wspierajac zbiorke dla dzieciecej onkologii. W line-upie znalezli sie
miedzy innymi DIXON37, Floral Bugs, Dudek P56, Pan Savyan, Per Dzinn &
Zupan, Leo, DWAKA, Milton, Fifth Column, KOCON oraz FAM. Podczas wydarzenia
odbeda sie rowniez licytacje, na ktorych bedzie mozna zdobyc miedzy innymi
plakat z Roland Garros podpisany przez Maje Chwalinska, rekawice
Przemyslawa Salety oraz plyte CarpeDiem od Szymona Wydry. Dochod z
wydarzenia trafi do malych pacjentow Oddzialu Klinicznego Onkologii,
Hematologii Dzieciecej, Transplantologii Klinicznej i Pediatrii
Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Organizatorzy podkreslaja, ze
zebrane srodki zostana przeznaczone bezposrednio tam, gdzie sa najbardziej
potrzebne. W programie przewidziano rowniez pokazy breakdance przygotowane
przez Beat the Beat Breaking School, spotkanie z trzykrotnym mistrzem
swiata w armwrestlingu Mariuszem Podgorskim oraz turniej pilkarski z
nagrodami ufundowanymi przez Decathlon. Odbedzie sie takze pokazowy mecz
koszykowki pomiedzy VII LO imienia Slowackiego a II SLO imienia Pawla
Jasienicy. Organizatorzy przygotowali strefe gastronomiczna, kiermasz
szkolny, akcje “zakupy w ciemno”, gabinet masazu prowadzony przez
niewidomych masazystow oraz liczne atrakcje rodzinne. Kulminacja dnia beda
koncerty gwiazd wieczoru: Pan Savyan, DIXON37, Floral Bugs, Dudek P56 oraz
Per Dzinn & Zupan. Patronat nad wydarzeniem objal burmistrz Ochoty Piotr
Krasnodebski. Organizatorzy uruchomili rowniez oficjalna internetowa
zbiorke pieniedzy dla dzieci walczacych z chorobami nowotworowymi.
73-letni Henryk Piotrowski z Bialegostoku wraca do zdrowia po bardzo
ciezkim urazie kregoslupa szyjnego, ktorego doznal podczas prac na dzialce.
Do wypadku doszlo 30 marca, gdy mezczyzna razem z zona Marianna pracowal na
dzialce w Bialymstoku. Pan Henryk zajmowal sie aeracja trawnika, czyli jego
napowietrzaniem, kiedy zahaczyl noga o kabel i upadl. Jego zona poczatkowo
nie zdawala sobie sprawy z powagi sytuacji. Zobaczyla meza siedzacego na
hustawce, a on powiedzial jej, ze tak mocno sie uderzyl, iz nie moze
oddychac. Kobieta zaprowadzila go do altanki i podala mu tabletke
przeciwbolowa. Mezczyzna caly czas powtarzal jednak, ze bardzo zle sie
czuje. Sasiadka bedaca emerytowana lekarka reumatolozka doradzila wezwanie
pogotowia. Do karetki pana Henryka trzeba bylo zanosic. W Uniwersyteckim
Szpitalu Klinicznym w Bialymstoku lekarze stwierdzili bardzo powazny uraz.
Neurochirurg dr hab. Tomasz Lyson powiedzial, ze w momencie przyjecia glowa
pacjenta praktycznie odlaczyla sie od reszty ciala. Mezczyznie grozilo
porazenie czterokonczynowe oraz utrata mozliwosci samodzielnego oddychania.
Pacjent mial juz niedowlad konczyny gornej, a jego stan neurologiczny stale
sie pogarszal. Lekarze zdecydowali sie na leczenie operacyjne. Okazalo sie,
ze pan Henryk doznal zlamania kregoslupa szyjnego, a dodatkowym problemem
bylo zesztywniajace zapalenie stawow kregoslupa, przez ktore jego kosci
byly bardziej kruche i lamliwe. Dr Lyson wyjasnil, ze poczatkowo doszlo
tylko do uszkodzenia kosci, jednak przez ruchy pacjenta wtornie uszkodzone
zostaly takze korzenie nerwowe i rdzen kregowy. Pierwsza operacja odbyla
sie 9 kwietnia, a druga tydzien pozniej. Podczas zabiegow lekarze
korzystali z tomografu srodoperacyjnego umozliwiajacego dokladne
obrazowanie kregoslupa w trakcie operacji. Przy drugim zabiegu uzyto
rowniez robota chirurgicznego, ktory pomogl ustabilizowac kregoslup przy
pomocy kilkunastu srub. Po pierwszej operacji pacjent trafil na oddzial
intensywnej terapii. Lekarze stwierdzili uszkodzenie rdzenia kregowego oraz
ryzyko niedokrwienia i wstrzasnienia rdzenia przedluzonego odpowiadajacego
za podstawowe funkcje zyciowe. Pan Henryk przez niemal miesiac pozostawal w
spiaczce. Jego zona wspominala, ze przychodzila do meza, a on lezal bez
ruchu i zadnej reakcji. Podczas konferencji prasowej ze lzami w oczach
dziekowala lekarzom za uratowanie zycia meza. Poczatkowo rokowania nie byly
optymistyczne, poniewaz utrzymywaly sie powazne deficyty neurologiczne
dotyczace konczyn gornych i dolnych. Z czasem jednak stan pacjenta zaczal
sie poprawiac. Dr Urszula Kosciuczuk okreslila obecny stan pana Henryka
jako “fenomenalny”. Dr Lyson powiedzial, ze najwazniejsze jest to, iz
pacjent zyje, a uszkodzenia neurologiczne praktycznie sie wycofuja. Obecnie
mezczyzna staje juz na nogi i ma duza szanse na odzyskanie samodzielnosci.
Pan Henryk marzy teraz przede wszystkim o powrocie do domu, polozeniu sie
we wlasnym lozku, skorzystaniu ze swojej lazienki i wyjsciu na balkon, a
pozniej takze o powrocie na dzialke. Przed nim jeszcze usuniecie rurki
tracheostomijnej oraz rehabilitacja.
W ciagu jednej doby w Alpach zginelo siedem osob. Do tragicznych wypadkow
doszlo na alpejskich czterotysiecznikach po wloskiej i francuskiej stronie
gor. Wloska agencja ANSA poinformowala, ze seria tragedii miala miejsce w
polnocno-zachodnich Alpach. Od piatku w gorach utrzymywaly sie spokojne,
letnie warunki pogodowe, ktore zachecily wielu wspinaczy do wypraw na
najbardziej znane szczyty. Wedlug mediow liczba wypadkow byla tak duza, ze
stanowila ogromne wyzwanie dla sluzb ratownictwa gorskiego. Do najbardziej
tragicznego zdarzenia doszlo w piatek na Gran Paradiso, szczycie majacym
4061 metrow wysokosci i polozonym na terenie Parku Narodowego Gran
Paradiso. Trzech alpinistow z Trydentu spadlo z polnocnej sciany gory i
zginelo. Wedlug wstepnych ustalen mezczyzni zeslizgneli sie okolo 400
metrow w dol zbocza. Paolo Comune, przewodnik gorski i dyrektor gorskiego
zespolu ratunkowego w Dolinie Aosty, ktory uczestniczyl w akcji ratunkowej,
powiedzial, ze ratownicy znalezli wspinaczy u podnoza skaly. Jego zdaniem
jeden z alpinistow prawdopodobnie sie poslizgnal i pociagnal za soba
pozostalych. Kolejny tragiczny wypadek wydarzyl sie w sobote rano na Mont
Maudit po francuskiej stronie masywu Mont Blanc. Tam zginely dwie osoby.
Nastepny alpinista stracil zycie w sobote po poludniu na szczycie Pic
Tyndall, znajdujacym sie na drodze prowadzacej na Matterhorn. Kolejna osoba
zginela natomiast na szlaku Brenva Spur. Sluzby ratownicze podkreslaja, ze
mimo pozornie dobrych warunkow pogodowych wyprawy wysokogorskie nadal sa
bardzo niebezpieczne. Paolo Comune zwrocil uwage, ze tej zimy w Alpach
spadlo stosunkowo malo sniegu. Dodal, ze warunki panujace obecnie w gorach
przypominaja bardziej te spotykane zwykle dopiero w polowie lub pod koniec
lipca. Ratownicy apeluja do wspinaczy o odpowiednie przygotowanie do wypraw
oraz uzywanie wlasciwego sprzetu. Seria tragicznych wypadkow ponownie
zwrocila uwage na ryzyko zwiazane z alpinizmem nawet przy stabilnej
pogodzie i duzym doswiadczeniu uczestnikow wypraw.
DETEKTYW
Jak zostaniemy sami, to sie pozabijamy
Marek KSIAZEK
Upraszczajac sprawe, mozna powiedziec, ze Jerzy W., z warminskiego
miasteczka Reszutki, stal sie pozamedyczna ofiara szalejacego niedawno
wirusa COVID-19. Ale bezposredni sprawca tej zbrodni mial postac kobiety i
mieszkal z zamordowanym pod jednym dachem jednorodzinnego domu.
Wszystko wskazuje na to, ze wczesnym rankiem 17 lutego 2021 roku tego
zabojstwa dokonala jego zona Gabriela, wowczas 62-letnia matka trojga
doroslych dzieci, emerytka borykajaca sie z alkoholizmem, choc wtedy akurat
byla trzezwa. Poprzedniego dnia byla z mezem na zakupach, a potem na
obiedzie u jego rodzicow, gdzie zachowywala sie przyzwoicie, choc Jerzego
irytowalo, ze nerwowo drapala sie po glowie. Wieczorem odwiedzil ich syn z
wnukiem, a kiedy wyszli, oboje z mezem zgodnie przyrzadzali rybe po grecku;
on obral cebule i usmazyl rybe, ona smazyla cebule i doprawila calosc.
Noz wbity w klatke piersiowa
Potem Jerzy zostal na parterze, gdzie mial lozko, a Gabriela poszla spac na
pietro, przed snem ogladajac stala porcje telewizyjnych seriali, w tym
“Barwy szczescia” i “M jak milosc”, oraz jakis film fabularny. Okolo
godziny 22.30 dobieglo ja z dolu stukniecie, wiec zaniepokojona zawolala:
– Jurus, co tam sie stalo?
Maz odpowiedzial jej, ze uderzyl sie o stol. Niepokoila sie o malzonka,
ktory w ostatnim czasie – takze w opinii ich dzieci – zachowywal sie
dziwnie. Stal sie malomowny, a jesli o czyms wspominal, to o instalacji
grzewczej w domu. Bal sie o stan rur odprowadzajacych cieplo z pieca
weglowego w piwnicy, otulal instalacje szmatami i kocami, zeby nie
zamarzla, bo nie daj Boze, jak go zabraknie, a mroz rozsadzi rury i woda
dom zaleje, to jak ona sobie z tym poradzi? Co prawda Jerzy pracowal jako
mechanik w zakladzie gazowniczym, ale na tych sprawach znal sie rownie
dobrze. Gabriela pogodzila sie z mysla, ze to obsesja meza, bo ciagle
schodzil do piwnicy sprawdzac, czy rury sa w porzadku.
Moze nawet rozmyslala o tym w ciagu nocy, nie mogac zasnac az do godziny 5
rano, mimo ze wziela tabletki nasenne. Kiedy wreszcie przysnela, obudzil ja
telefon. Spojrzala na zegarek, dochodzila godzina 9. Dzwonil syn, pytajac,
co dzieje sie z ojcem, bo nie odbiera telefonu. Kobieta odparla, ze pewnie
siedzi w piwnicy i rozpala w piecu, dlatego nie slyszy sygnalu, ale zaraz
sama to sprawdzi.
Wedlug jej pozniejszej relacji, gdy zeszla na dol, piec byl zimny, choc
Jerzy zwykle rozpalal w nim miedzy godzina 6 a 7 rano. Kiedy przeszla
dalej, do podziemnego garazu, przy drzwiach zauwazyla lezacego meza.
Podbiegla do niego, krzyczac:
– Jurus, Jureczku kochany, co sie stalo?
Zaczela dotykac jego policzka, wlozyla reke pod polar, ktory mial na sobie,
by sprawdzic, czy cialo jest cieple. Twierdzila, ze w polmroku nie
widziala, czy krew splywala z jego glowy. Pomyslala, ze dostal udaru, wiec
weszla na parter i wybiegla przed ganek domu, wolajac o pomoc, ale wokol
nikogo nie bylo. Potem zjawil sie syn, wezwal karetke pogotowia, a ratownik
medyczny, po stwierdzeniu zgonu mezczyzny, powiadomil policje.
Funkcjonariusze po pierwszych ogledzinach mieli juz pewnosc, ze Jerzy W.
zostal zamordowany. Mezczyzna lezal na podlodze z nozem kuchennym wbitym po
rekojesc w klatke piersiowa, a obok byly widoczne czerwono-brunatne plamy
krwi. Nie wiedzac, kto popelnil zbrodnie, policja zatrzymala troje obecnych
na miejscu osob: zone zabitego oraz syna z partnerka, ktora w tym czasie
dojechala na miejsce zdarzenia. Dwoje mlodych, po przesluchaniu i
przebadaniu poligrafem, czyli wariografem, zostalo zwolnionych, a w
areszcie jako domniemana sprawczyni zabojstwa pozostala Gabriela, ktora do
tego czynu sie nie przyznawala. Jednak ze wzgledu na stan zdrowia nie
zostala poddana badaniom na “wykrywaczu klamstw”.
Zbrodnia w Reszutkach
Sielanka w malzenstwie
Historia kobiety wcale nie wskazywala, ze moze ona zakonczyc swoj zywot za
kratkami. Urodzona na wsi, kilka kilometrow od urokliwego miasteczka
Reszutki, miala czworo starszego rodzenstwa: siostre i trzech braci. Ich
ojciec po 15 latach malzenstwa odszedl od matki z kochanka u boku. Gabrysia
miala wtedy ledwie 3 latka. Matce ciezko bylo samej na roli, choc w
prowadzeniu gospodarstwa pomagali jej rodzice i najstarszy z synow.
W szkole podstawowej w Reszutkach dziewczyna uczyla sie dobrze, na dodatek,
jako utalentowana sportowo, startowala w biegach, zdobywajac wraz ze
szkolna druzyna czolowe miejsca na roznych zawodach, takze regionalnych.
Oczami wyobrazni widziala juz siebie na igrzyskach olimpijskich, a zeby nie
poprzestac na marzeniach, po ukonczeniu podstawowki zdala do liceum
ogolnoksztalcacego w Olsztynie, gdzie dostala miejsce w internacie i mogla
uczyc sie oraz realizowac swoje marzenia w klasie sportowej. I to z dobrym
skutkiem. Jak wyznala podczas badania sadowo-psychologicznego, w trakcie
nauki w LO zostala mistrzynia wojewodztwa w biegu na 400 metrow. Nie tylko
uprawiala lekkoatletyke, ale takze grala w siatkowke, choc byla raczej
sredniego wzrostu. Zamierzala kontynuowac pasje sportowa po maturze,
planujac studia na Akademii Wychowania Fizycznego.
Byc moze staloby sie to faktem, gdyby na swej drodze nie spotkala Jerzego.
Byl od niej o rok starszy, uczyl sie w zasadniczej szkole zawodowej i o
zyciu myslal praktycznie, zdajac sobie sprawe, ze liczy sie dobra praca i
jeszcze lepsze zarobki, co jest realne przy konkretnym fachu podbudowanym
praktycznym wyksztalceniem. A czy ze sportu mozna wyzyc? – pytal
dziewczyne. Poltora roku po maturze, w 1979 roku, gdy miala 20 lat, pobrali
sie i zamieszkali z matka Gabrieli w jej rodzinnej wiosce nieopodal
historycznego miasteczka Reszutki.
Zbrodnia w Reszutkach
W ciagu najblizszych 5 lat doczekali sie trojki dzieci: dwoch corek i syna,
nie zaznajac przy tym glodu, albowiem dawali sobie rade, nie tylko dlatego,
ze Jerzy okazal sie czlowiekiem operatywnym i przedsiebiorczym. Rozumial,
ze zawodowka to troche za malo do prowadzenia biznesu, wiec skonczyl
zaoczne liceum ogolnoksztalcace, co prawda bez matury, ale mogl pochwalic
sie srednim wyksztalceniem. Moglby przejac gospodarke po swoich rodzicach,
ale nie chcial, tlumaczac, ze sie na tym nie zna. Pozostawil spadek bratu,
ktory jednak tez sie do uprawy roli nie garnal, bo przedkladal nad to
spotkania towarzyskie z kolegami i 15 ha po rodzicach przekazal na Skarb
Panstwa w zamian za rente rolnicza. Odwiedzal czasami brata, zwykle w
stanie wskazujacym na spozycie, co denerwowalo Jerzego, ktory trzymal sie
od alkoholu z daleka.
Pierwsze lata malzenstwa Gabriela oceniala jako prawdziwa sielanke. Wraz z
mezem zalozyli niewielka ferme zwierzat futerkowych: lisow i tchorzofretek.
Jerzy zaopatrywal hodowle w mieso, co nie bylo latwe w latach 80. XX wieku,
a jego zona karmila futerkowce i sprzedawala ich skory na rynku. Zylo im
sie jak u Pana Boga za piecem, a gdy dzieci poszly do szkoly, kobieta
otworzyla kwiaciarnie w miasteczku, a maz szkole nauki jazdy samochodem.
Tak jak kiedys obiecal – robil wszystko, by utrzymac rodzine na przyzwoitym
poziomie materialnym. W wolne dni chodzili razem do lasu na grzyby albo
lowili ryby w pobliskim jeziorze. Szlo im zatem jak z platka i Gabriela
mogla sie cieszyc postepami dzieci w nauce, zwlaszcza gdy jedna z corek
poszla na studia.
Mocny trunek na rozluznienie
I to wlasnie ta corka zeznala pozniej, ze kiedy telefonowala do rodzicow,
czasami stwierdzala, ze mamie jezyk sie placze, co znaczylo, ze jest
nietrzezwa. Sama Gabriela tlumaczyla ten stan samotnoscia, jaka ogarnela ja
po opuszczeniu domu przez dzieci. Gdy na dodatek maz wyjezdzal do pracy w
Olsztynie, gdzie dostal zatrudnienie w zakladzie gazowniczym, nagle
znalazla sie w swoistej pustce. Co prawda w Urzedzie Gminy znalazla prace,
polegajaca na pomaganiu sekretarce; na przyklad podczas sesji rozkladala
przed radnymi dokumenty lub robila im kawe, ale samotne popoludnia w
czterech scianach byly zwyczajnie nudne. Z sasiadami nie utrzymywala
blizszych kontaktow, a zaprzyjazniona kuzynka odwiedzala ja dosyc rzadko.
Bezposrednia przyczyna jej alkoholizmu, do ktorego nie do konca sie
przyznawala, byla jednak choroba. Jak potem opowiadala specjalistom
psychologii i psychiatrii, kilkanascie lat wczesniej dostala zapalenia
otrzewnej, do tego doszla torbiel, depresja i lysienie plackowate, az
musiala kupic sobie peruke. Dla rozluznienia wypijala wiec pod wieczor
piwo, a z czasem siegala po inne trunki, jak wino czy drink z zawartoscia
wodki.
Okresowa nietrzezwosc zony zaniepokoila Jerzego, potem taki stan znosil
coraz trudniej, a sytuacja stawala sie jeszcze gorsza, gdy napotykal
Gabriele przy kielichu ze swoim bratem, zwlaszcza ze ten mial na swoim
koncie odsiadke w wiezieniu. Problemy alkoholowe kobiety nasilily sie,
kiedy w wieku 57 lat zakonczyla prace zawodowa na mocy porozumienia stron i
3 lata pozniej formalnie przeszla na emeryture. Uwazala sie jednak za osobe
spokojna, wrazliwa, a reakcje meza za przesadzone. “Maz mnie nie rozumial”
– wyznala, choc z drugiej strony dodawala, ze ja kochal, tak jak ona jego,
dlatego sie nie rozwiedli. Stosowala mechanizm wyparcia swego alkoholizmu.
Jej relacje czesto byly sprzeczne. Raz mowila, ze gdy Jerzy przylapal ja na
piciu, zabieral jej butelke i wylewal wodke do zlewu, krzyczal na nia, ale
na ogol zyli zgodnie. Innym razem opowiadala, ze oblal ja alkoholem, a
potem wezwal policje do awantury domowej, ktora ona rzekomo miala
sprowokowac.
Tymczasem wedlug Jerzego to ona znecala sie nad nim, nie tylko psychicznie,
ale i fizycznie, gdy wyladowywala na nim swoja zlosc. Potrafila rzucic sie
na niego z piesciami, a nawet rozbic szklo na podlodze. W wyniku
interwencji policji zalozono jej niebieska karte. Niemniej wpadala w ciagi
alkoholowe, choc potem potrafila odstawic alkohol nawet na 2 – 3 tygodnie.
Rodzina podejmowala proby wyleczenia jej z nalogu, zmuszajac do odwiedzenia
poradni terapeutycznej. Zaliczyla kilka sesji na mityngach AA, ale
przerwala terapie po wybuchu pandemii wywolanej wirusem COVID-19.
Zabojczy wirus
Tenze zabojczy wirus pewnie przyczynil sie takze do smierci gospodarza
jednorodzinnego domku w Reszutkach – do takiego wniosku mozna dojsc po
analizie materialu zgromadzonego w aktach sprawy Sadu Okregowego w
Olsztynie. Kiedy wybuchla epidemia, kierownictwo zakladu gazowniczego
pozwolilo Jerzemu W. na prace zdalna, cokolwiek to w przypadku jego
specjalnosci mialo znaczyc. Tak sie jednak zlozylo, ze mial dosc roboty w
Olsztynie, zwlaszcza gdy zostal sam sposrod czterech dojezdzajacych do tej
firmy z miasteczka. Nie mogl doczekac sie emerytury, do ktorej brakowalo mu
zaledwie 2 lata.
Ale pozostawanie w domu oznaczalo wieksza kontrole nad zona, ktora nie
miala juz na tyle swobody, by pod jego nieobecnosc wyluzowac sie z pomoca
piwa czy drinka. Taka sytuacja dzialala na nia depresyjnie, zwiekszala jej
frustracje, bo po prostu nie mogla swobodnie siegac do butelki. Kiedys
wyznala kolezance, ze jak Jurek przejdzie na emeryture i beda razem
siedziec w domu, to chyba sie pozabijaja. Jakby chcac uprzedzic wypadki,
ostatnio zwracala dzieciom uwage na pogarszajacy sie stan psychiczny ich
ojca, ktory wychudl, mial obsesje na temat instalacji grzewczych domu,
ciagle sprawdzal w piwnicy, czy piec weglowy i rury sa cale.
Czy mysl o usunieciu ze swego zycia Jerzego, z ktorym tworzyla zwiazek
malzenski az 43 lata, zakielkowala w jej glowie wlasnie wtedy? Ba,
moglibysmy odpowiedziec na to pytanie, gdybysmy siedzieli w jej glowie.
Natomiast pewna tego byla Prokuratura Rejonowa w Ketrzynie, pod ktorej
nadzorem miejscowa policja prowadzila te niecodzienna sprawe. Sledczy
ustalili, ze Jerzy W. najpierw byl wielokrotnie uderzany – i to z przodu –
narzedziem tepym lub tepokrawedzistym w glowe, a potem kilkakrotnie
ugodzony nozem kuchennym, sluzacym zwykle do skrobania ryb. W tym trzy razy
w szyje, raz pod zebro i raz w klatke piersiowa z przebiciem prawej komory
serca, co spowodowalo zgon ofiary. Kto mogl to zrobic? Tylko slubna zona
mezczyzny. Nikt wiecej, w opinii prokuratora, nie mogl w tym czasie dostac
sie do domu, a policjanci znalezli w piwnicy rowniez mlotek, ale nie przy
zwlokach, lecz przestawiony za futeral do wedek. Na mlotku widoczne byly
slady krwi, choc czesciowo zmazane, podobnie jak na kapciach Gabrieli.
Pomimo tego kobieta nie przyznawala sie do zbrodni i trzyma sie tego do
dzisiaj. “Idzie w zaparte” – mowia w takich sytuacjach policjanci.
Tymczasem rozpoznajacy ten przypadek Sad Okregowy w Olsztynie uniewinnil ja
od zarzutu zabojstwa. Wywolal tym konsternacje wsrod sledczych, zeby nie
powiedziec – oburzenie. No bo kto moglby zabic Jerzego W., jesli nie jego
zona? Niewidoczny, zabojczy duch dostal sie wczesnym rankiem do piwnicy
spokojnego domu w Reszutkach?
Sprzeczne racje i wyroki
Ale sedzina wydajaca wyrok przedstawila swoje racje i watpliwosci co do
winy oskarzonej rozstrzygnela na jej korzysc, do czego upowaznia Kodeks
karny. Gabriela W. caly czas zaprzeczala, ze zabila meza, a po kilku
miesiacach aresztu przywolala przypadek Tomasza Komendy, wolajac:
– Nic zlego mu nie zrobilam, przysiegam na Boga!
Wedlug sadu te konsekwentne zaprzeczenia stanowia wiarygodny przekaz, przy
czym oskarzona nie kreowala nowych, odmiennych okolicznosci, co jej
wyjasnieniom dodaje dodatkowego waloru wiarygodnosci. Klamstwa sie nie
pamieta i sedziowie czasami przepytuja osoby uczestniczace w procesach
kilka razy tylko po to, by sprawdzic, czy w kolejnej relacji ze zdarzenia
nie zmienia zeznan – przyp. aut.
Sad zauwazyl, ze w obliczu mankamentow przy zbieraniu przez policje dowodow
nie mozna zakladac, ze skoro nie bylo sladow obecnosci innej osoby, czyli
potencjalnego innego sprawcy w budynku, to jedynie Gabriela W. mogla
dopuscic sie tej zbrodni zgodnie z zasada a contrario. Zwlaszcza ze slady
jej krwi na mlotku i nozu mogly znalezc sie po kontakcie z ofiara. Jesli
wiec nie ma dowodow potwierdzajacych w 100 procentach wine oskarzonej, musi
byc uniewinniona. I tak sie stalo, a kobieta zostala wypuszczona z aresztu.
Z taka argumentacja nie zgodzila sie prokuratura w Ketrzynie, ktora
zaskarzyla wyrok do Sadu Apelacyjnego w Bialymstoku, a ten orzeczenie
uchylil i odeslal sprawe do ponownego rozpoznania. Przy czym SA w skladzie
trzech sedziow zauwazyl, ze pierwsza instancja nie sprostala wymaganiom,
dajac wiare niespojnym wyjasnieniom oskarzonej, ktora niby nie widziala
krwi w garazu, a powiadamiajac pogotowie ratunkowe, trzy razy powtorzyla
dyspozytorowi:
– Maz caly jest we krwi.
Po czym przestawila mlotek poza zasieg wzroku, co jest typowe dla
zachowania sprawcy. Zdaniem SA dramat rozegral sie w “czterech scianach”,
bez udzialu osob trzecich, bo nie bylo zadnych sladow, takze na sniegu
wokol domu, by ktos z zewnatrz dostal sie do budynku. A obrazenia na ciele
Jerzego W. wskazuja, ze zostal uderzony mlotkiem z przodu i ze sie nie
bronil, czyli uderzal “swoj lub swoja”, bo ciosy mogly byc zadane zarowno
przez mezczyzne, jak i kobiete. Gabriela miala tez motyw: sfrustrowana
stala obecnoscia meza, nie mogac swobodnie pic alkoholu, na chlodno pozbyla
sie przeszkody. Po takiej zdecydowanej ocenie trudno sie bylo spodziewac
ponownego uniewinnienia kobiety.
I tak sie stalo. Sad Okregowy w Olsztynie ponownie rozpoznal sprawe w lutym
2026 roku i uznal Gabriele W. za winna popelnienia zarzucanego jej czynu,
skazujac ja na kare 15 lat pozbawienia wolnosci. Proces mial charakter
poszlakowy, co oznacza, ze brak bylo dowodow bezposrednio wskazujacych na
jej sprawstwo. Jednakze po przeanalizowaniu materialu dowodowego i
przeprowadzeniu postepowania dowodowego sad – juz z innym przewodniczacym
skladu sedziowskiego – doszedl do wniosku, ze to oskarzona dokonala
zabojstwa swojego meza.
W uzasadnieniu podzielil racje wyzszej instancji: w domu, w ktorym doszlo
do zabojstwa, przebywali wylacznie oskarzona i jej maz. Nie stwierdzono
zadnych sladow wlamania ani jakichkolwiek oznak penetracji wewnatrz budynku
przez osoby trzecie. W rezultacie zgromadzony w sprawie material dowodowy
nie wykazal istnienia obiektywnych sladow, ktore wskazywalyby na udzial w
zdarzeniu osob z zewnatrz. Sad wskazal, ze pokrzywdzony byl osoba uczynna,
niekonfliktowa i nie mial zadnych zatargow z osobami z zewnatrz. Pomiedzy
malzonkami dochodzilo jednak do konfliktow zwiazanych z uzaleznieniem
oskarzonej od alkoholu. Jerzy W. sprzeciwial sie spozywaniu przez nia
alkoholu, co wywolywalo agresje u malzonki.
Jednym z istotnych elementow oceny dokonanej przez sad byl takze brak
obrazen na ciele pokrzywdzonego, ktore wskazywalyby na podjecie przez niego
jakiejkolwiek reakcji obronnej. Czyli ta okolicznosc przemawia za
przyjeciem, ze zostal zaatakowany przez osobe, ktora znal i z ktorej strony
nie spodziewal sie ataku. Sad zwrocil rowniez uwage na to, ze oskarzona po
zdarzeniu miala wystarczajaco duzo czasu i realna mozliwosc podjecia
dzialan zmierzajacych do zatarcia sladow swiadczacych bezposrednio o jej
sprawstwie.
W ocenie sadu kara wymierzona oskarzonej jest odpowiednia. Uwzglednia ona
brutalny, zdeterminowany sposob dzialania oskarzonej, jak rowniez jej
sytuacje zyciowa i zdrowotna. Skazana nieprawomocnym wyrokiem 67-letnia juz
Gabriela nie byla obecna w sadzie podczas ogloszenia wyroku. Po zwolnieniu
jej z wiezienia nadal odpowiada z wolnej stopy, ale wszystko wskazuje na
to, ze po uprawomocnieniu sie wyroku szybko wroci za kraty.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.