Dzien dobry – tu Polska – 15.01.2026

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA

im. Kpt. Ryszarda Kucika

(Rok XXVI nr 13) (6866)

wtorek, 13 stycznia 2026 r.

Pogoda

W wiekszosci kraju utrzymuje sie chlodna, zimowa aura. Zachmurzenie duze z
przejasnieniami, miejscami mozliwe slabe opady sniegu. Na polnocy i w
centrum okresami wystapia slabe opady sniegu, lokalnie sniegu z deszczem.
Temperatura w ciagu dnia od 2 st. C ponizej zera do 4 st. C powyzej zera.
Wiatr umiarkowany, chwilami porywisty, szczegolnie na polnocy i wschodzie
kraju, co bedzie potegowalo odczucie chlodu. Warunki na drogach miejscami
trudne.

Kursy walut

EUR 4,22

USD 3,59

GBP 4,84

CHF 4,55

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

W najblizszych dniach bedzie u mnie (w Zielonej Gorze) remont windy. Troche
psioczylam na to, co za pomysl zeby remontowac podloge bo jedna plytka
pekla” ale tym samym rowerem nie pojade, a od jutra ma padac marznacy
deszcz, wiec moze ta glupota zarzadcy budynku wlasnie ratuje mnie przed
moja glupota 😉

Milego wtorku 🙂

Ania Iwaniuk

Dowcip

– Dlaczego budzik nigdy sie nie spoznia?

– Bo wie, ze i tak nikt go nie lubi.

Patrycja Kotecka-Ziobro zlozyla wniosek o azyl polityczny poza granicami
Polski, co natychmiast wywolalo szeroka debate publiczna. Sprawa dotyczy
osoby blisko zwiazanej z jednym z najbardziej rozpoznawalnych politykow
ostatnich lat. Wedlug dostepnych informacji wniosek zostal zlozony w trybie
przewidzianym przez prawo miedzynarodowe. Szczegoly uzasadnienia nie
zostaly ujawnione, co jest standardowa praktyka w tego typu postepowaniach.
Czesc komentatorow ocenia ten krok jako probe zabezpieczenia sie przed
konsekwencjami toczacych sie spraw politycznych i prawnych. Inni
podkreslaja, ze kazdy ma prawo do ubiegania sie o ochrone miedzynarodowa.
Sprawa wzbudzila duze zainteresowanie mediow. Na razie nie wiadomo, kiedy
zapadnie decyzja. Procedura moze potrwac wiele miesiecy. W tym czasie
wnioskodawczyni objeta jest ochrona prawna kraju przyjmujacego.

Zbigniew Ziobro uzyskal azyl polityczny na Wegrzech, co zostalo
potwierdzone przez tamtejsze wladze. Decyzja ta wywolala gwaltowna reakcje
polskiej sceny politycznej. Przedstawiciele rzadu krytykuja ten krok,
wskazujac na probe unikniecia odpowiedzialnosci. Politycy opozycji
prezentuja zroznicowane stanowiska, od ostrej krytyki po umiarkowane
komentarze. Wladze w Budapeszcie podkreslaja, ze decyzja zostala podjeta
zgodnie z obowiazujacymi przepisami. Sprawa stala sie kolejnym elementem
napiec w relacjach miedzy Polska a Wegrami. Temat azylu wywolal rowniez
dyskusje na forum miedzynarodowym. Eksperci wskazuja, ze konsekwencje
polityczne moga byc dlugofalowe. Polska dyplomacja analizuje mozliwe dalsze
dzialania.

Radoslaw Sikorski odniosl sie do glosnych slow amerykanskiego komentatora
dotyczacych II wojny swiatowej. Wypowiedz sugerowala uproszczona i
niescisla interpretacje wydarzen z 1939 roku. Szef polskiej dyplomacji
przypomnial fakty historyczne zwiazane z agresja zarowno Niemiec, jak i
Zwiazku Radzieckiego na Polske. Podkreslil, ze Stany Zjednoczone nie
wypowiedzialy wojny ZSRR mimo jego udzialu w rozbiorze Polski. Reakcja
Sikorskiego spotkala sie z duzym odzewem w mediach krajowych i
zagranicznych. Sprawa ponownie rozbudzila debate o odpowiedzialnosci
historycznej i narracjach politycznych. W komentarzach pojawily sie glosy o
potrzebie konsekwentnego reagowania na falszowanie historii. Temat szybko
stal sie jednym z najczesciej omawianych w mediach spolecznosciowych.

Europejskie panstwa rozpoczely rozmowy dotyczace zwiekszenia obecnosci
wojskowej w rejonie Grenlandii. Dyskusje maja zwiazek z rosnacym znaczeniem
Arktyki w polityce bezpieczenstwa. Region ten zyskuje na znaczeniu zarowno
strategicznym, jak i gospodarczym. W tle pojawiaja sie obawy dotyczace
aktywnosci Rosji i Chin. Kraje europejskie podkreslaja koniecznosc
koordynacji dzialan w ramach NATO. Rozwazane sa rozne scenariusze
wzmocnienia obecnosci wojskowej i infrastrukturalnej. Decyzje nie zapadly,
a rozmowy maja charakter wstepny. Eksperci wskazuja, ze Arktyka stanie sie
jednym z kluczowych obszarow rywalizacji geopolitycznej. Grenlandia odgrywa
w tym kontekscie szczegolna role.

W Iranie trwaja kolejne protesty spoleczne, ktore objely wiele duzych
miast. Symbolem sprzeciwu stal sie obraz kobiety palacej papierosa w
miejscu publicznym, co w tamtejszych realiach ma wymiar polityczny.
Demonstracje wybuchly na tle niezadowolenia spolecznego i ograniczen
wolnosci. Wladze odpowiedzialy blokada internetu i wzmozona obecnoscia
sluzb bezpieczenstwa. Wedlug organizacji praw czlowieka dochodzi do
zatrzyman i represji wobec protestujacych. Spolecznosc miedzynarodowa
apeluje o powsciagliwosc i dialog. Sytuacja pozostaje napieta i dynamiczna.
Media zagraniczne maja ograniczony dostep do informacji. Protesty sa jednym
z najwiekszych wyzwan dla wladz w ostatnich latach.

W Szczecinie sledczy badaja sprawe smierci dziecka, w ktorej matka miala
pobierac swiadczenia finansowe mimo zgonu. Prokuratura analizuje
dokumentacje i przesluchuje swiadkow. Sprawa wywolala duze poruszenie
spoleczne. Sprawdzane sa procedury instytucji odpowiedzialnych za kontrole
wyplat. Na obecnym etapie nie przedstawiono jeszcze ostatecznych zarzutow.
Sledczy badaja, czy doszlo do zaniedban systemowych. Temat wzbudzil
dyskusje o skutecznosci nadzoru nad swiadczeniami spolecznymi. Postepowanie
jest w toku.

W Warszawie kobieta zglosila, ze byla molestowana przez funkcjonariusza
policji bedacego na stazu. Zawiadomienie zostalo przyjete, a sprawa zajmuje
sie prokuratura. Policja potwierdzila wszczecie czynnosci wyjasniajacych.
Funkcjonariusz zostal odsuniety od obowiazkow sluzbowych. Trwa
zabezpieczanie materialu dowodowego. Sprawa budzi duze zainteresowanie
opinii publicznej. Wladze podkreslaja zasade zerowej tolerancji dla takich
zachowan. Postepowanie ma wyjasnic wszystkie okolicznosci zdarzenia.

W stolicy nadal wyjasniana jest sprawa zaginiecia nastolatki, ktora nie
wrocila do domu po sylwestrze. Policja zatrzymala mezczyzne, ktoremu
przedstawiono zarzuty. Sledczy analizuja zgromadzone dowody i zapisy
monitoringow. Rodzina dziewczyny zostala objeta pomoca psychologiczna.
Sprawa ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze nie wykluczaja kolejnych
czynnosci procesowych. Prokuratura podkresla, ze priorytetem jest pelne
wyjasnienie zdarzenia. Spoleczne zainteresowanie sprawa pozostaje bardzo
duze.

Na Mazurach coraz wiecej gospodarstw agroturystycznych przygotowuje oferte
zimowa, odpowiadajac na rosnace zainteresowanie turystow. Popularnoscia
ciesza sie kuligi, ogniska i spacery po zamarznietych jeziorach.
Wlasciciele podkreslaja jednak, ze bezpieczenstwo jest kluczowe. Goscie sa
ostrzegani przed wchodzeniem na lod bez zgody sluzb. Zimowa turystyka staje
sie waznym zrodlem dochodow dla regionu. Lokalne samorzady promuja
bezpieczne formy wypoczynku. Sezon zapowiada sie lepiej niz w poprzednich
latach.

Coraz wiecej Polakow decyduje sie na cyfrowy detoks, ograniczajac czas
spedzany przed ekranami. Trend ten nasila sie szczegolnie na poczatku roku.
Psychologowie zwracaja uwage na pozytywny wplyw takiego odpoczynku na
koncentracje i samopoczucie. Popularne staja sie weekendy bez telefonu i
mediow spolecznosciowych. Firmy technologiczne zaczynaja oferowac narzedzia
pomagajace kontrolowac czas online. Eksperci podkreslaja, ze kluczowy jest
umiar, a nie calkowita rezygnacja z technologii. Zjawisko to moze stac sie
jednym z wazniejszych trendow spolecznych.

DETEKTYW

KRWAWY RAJD PRZEZ WARSZAWE

Anna Strzelczyk

Mariusz konal przez kilka minut. Lezal na boku, krztuszac sie krwia, oczy
mial szeroko otwarte, jakby jeszcze probowal zrozumiec, co sie dzieje. Gdy
wrocil Aleksej i zobaczyl cialo – juz bez ruchu, bez najmniejszego sladu
zycia – uklakl przy nim. Sprawdzil puls. Nic. Chlodne, mokre nadgarstki.
Przykryl Mariusza jego stara, wysluzona kurtka, jakby nie chcial patrzec na
jego twarz, ktora zamarla z wyrazem przerazenia. Potem, wraz z kolega, bez
slowa zabrali jego telefon i odeszli.

Wczesnym rankiem, we wtorek, 2 lipca 2014 roku, byla godzina 3. Warszawa
spala spokojnie w goracej, gestej atmosferze lipcowej nocy, kiedy Jan P.,
mieszkaniec jednej z dzielnic stolicy, jechal rowerem do pracy, jak robil
to od lat. Droga wiodla wzdluz kanalku na Goclawiu, gdzie powietrze
pachnialo skoszona trawa, a woda odbijala nikle swiatla lamp. Miasto
oddychalo cicho, drzewa szumialy ospale, a asfalt byl jeszcze cieply po
calodziennym upale. Tego ranka cos jednak przykulo jego uwage. W plyciznie,
tuz przy brzegu, dostrzegl sylwetke czlowieka. Zsiadl z roweru, podszedl
blizej. Twarz mezczyzny byla zanurzona w wodzie. Cialo lezalo bez ruchu.
Jan chwycil mezczyzne za ramie, potrzasnal nim. Nie wyczul tetna, klatka
piersiowa nie poruszala sie. Nie oddychal. Choc ta noc byla bardzo ciepla,
dlonie Jana P. drzaly, kiedy wystukiwal numer alarmowy na klawiaturze
swojego telefonu. Byla lipcowa noc, a dlonie mezczyzny trzesly sie nie z
zimna, a ze zdenerwowania. Kiedy dyspozytor numeru alarmowego odebral
polaczenie, Jan wymamrotal pod nosem:

– Znalazlem zwloki. To chyba morderstwo.

DWA CIALA

Na miejscu pojawili sie funkcjonariusze policji, a chwile pozniej dolaczyl
lekarz pogotowia. Cialo 62-letniego Witolda L. lezalo twarza w wodzie,
czesciowo zanurzone w przybrzeznym mule. Lekarz stwierdzil zgon.
Funkcjonariusze zabezpieczyli teren i rozpoczeli wstepne ogledziny. Zostaly
wykonane fotografie miejsca zdarzenia, zabezpieczono slady w blocie i
nadbrzeznych zaroslach, ktore mogly wskazywac na szarpanine. Ale to jeszcze
nie byl koniec tej historii.

Kilka dni pozniej, 5 lipca, do Warszawy przyjechala zaniepokojona rodzina
Mariusza M. Mezczyzna przestal sie odzywac, nie odbieral telefonu od kilku
dni, co bylo zupelnie nie w jego stylu. Zawsze, chocby krotko, oddzwanial,
odpisywal na SMS-y, szczegolnie do matki. Zofia M., matka mezczyzny,
dzwonila codziennie, o roznych porach, sluchajac w sluchawce tej samej,
martwej ciszy. W koncu nie wytrzymala – razem z Helena P., ciocia Mariusza,
oraz jego kuzynem Januszem, wsiedli do samochodu i pojechali do stolicy.

Zaczeli szukac w miejscach, w ktorych Mariusz zwykle przebywal. Nie mial
stalego adresu, byl w kryzysie bezdomnosci, ale zazwyczaj poruszal sie po
wschodniej stronie Wisly, przewaznie na Pradze Poludnie. Pomieszkiwal w
szalasie zbudowanym z desek i brezentu, w niewielkim lasku. Gdy zblizyli
sie do jego kryjowki, od razu uderzyl ich duszacy, slodkawy zapach – zapach
rozkladu, ktorego nie da sie pomylic z niczym innym. Zofia zamarla. Helena
zaczela sie modlic pod nosem, jakby chciala jeszcze odczarowac
rzeczywistosc. Janusz odchylil kawalek plandeki i cofnal sie gwaltownie. W
cieniu szalasu lezalo cialo. Bylo w stanie zaawansowanego rozkladu.
Przerazeni bliscy zaczeli rozpaczac. Takiego widoku sie nie spodziewali.
Mariusz na pewno nie zmarl z przyczyn naturalnych. Natychmiast zadzwonili
na numer alarmowy.

– Znalezlismy zwloki naszego bliskiego, Mariusza M. – powiedzieli do
dyspozytora. – Chyba ktos go zamordowal.

DWIE ZBRODNIE W STOLICY

Gdy na miejsce przyjechala policja, funkcjonariusze natychmiast
zabezpieczyli teren i odgrodzili go tasma. Na miejscu zjawili sie technicy
kryminalni. Wstepne ogledziny wykazaly, ze cialo nosilo liczne slady
przemocy, a na piersi widniala rana kluta, najprawdopodobniej od noza. Po
blizszym przyjrzeniu sie, na ciele mozna bylo dostrzec wiele innych ran
zadanych ostrym narzedziem.

ZATRZYMANIE PODEJRZANYCH

Na poczatku wydawalo sie, ze te 2 sprawy – smierc Mariusza i wczesniej
ujawnione, brutalne zabojstwo Witolda L. – nie maja ze soba nic wspolnego.
Inna dzielnica, inne okolicznosci, inne obrazenia. Jedna ofiara z ranami
klutymi, druga – pobita i znaleziona z twarza w wodzie. Prokuratura
prowadzila oddzielne postepowania. Ale doswiadczeni funkcjonariusze z
wydzialu kryminalnego zaczeli dostrzegac niepokojace podobienstwa: zblizony
czas zgonu, porzucone ciala w odludnych miejscach, podobny krag spoleczny –
osoby spozywajace alkohol z przygodnie poznanymi osobami, zepchniete na
margines. Ruszyly intensywne dzialania policyjne.

Sprawdzono srodowisko, w ktorym funkcjonowaly ofiary. Rozpytywano
okolicznych mieszkancow, zabezpieczano monitoringi. Przesluchano
sprzedawcow ze sklepow monopolowych, gdzie sprawcy mogli teoretycznie kupic
alkohol. Bo obie ofiary mialy w organizmach spore stezenie alkoholu.
Zalozono wiec, ze do zabojstw moglo dojsc w trakcie libacji.

Policja szybko ustalila, ze w obu przypadkach ofiary w ostatnich godzinach
zycia byly widziane z dwoma nieznanymi mezczyznami o wschodnioeuropejskim
wygladzie. Relacje swiadkow byly nieprecyzyjne, ale powtarzaly sie w
szczegolach: dwoch szczuplych mezczyzn, obcy akcent, opis wygladu sie
zgadzal. Trop prowadzil do dwoch nielegalnych imigrantow z Ukrainy – Jurija
K. i Alekseja K. – ktorzy od niedawna przebywali w Warszawie. Nie byli
nigdzie zameldowani, nie mieli stalego zatrudnienia. Nie wiadomo nawet, czy
poslugiwali sie prawdziwymi danymi.

Policjanci przez jakis czas prowadzili dzialania operacyjne, w tym
obserwacje typowanych podejrzewanych. Dyskretna praca oplacila sie, bo
wkrotce pozyskali informacje, ktore pozwalaly na zatrzymanie Ukraincow. Nie
wiadomo, o czym mysleli, kiedy policjanci zaciskali na ich nadgarstkach
kajdanki. Musieli jednak zdawac sobie sprawe z tego, ze 2 zabojstwa nie
ujda im na sucho.

PRZESLUCHANIA

Prokuratura dysponowala juz wowczas wynikami badan DNA, ktore powiazaly obu
mezczyzn z miejscem i czasem zdarzenia. Pozostawalo jeszcze ustalenie
szczegolow tego, co wydarzylo sie tamtego wieczora.

Pod naporem dowodow, ktore zostaly im przedstawione, zaczeli mowic. Obaj
przybyli do Polski pieszo, przez zielona granice. Pochodzili z Krymu, gdzie
wciaz panowal chaos, a Rosja wlasnie wcielala ten teren w swoje granice.
Nie mieli dokumentow, chcieli uciec przed wojna. Tygodniami tulali sie po
roznych miastach, spiac to tu, to tam.

Glod zacieral granice miedzy tym, co moralne, a tym, co konieczne. Pili z
kim popadnie, szukajac zapomnienia. W czerwcu trafili na Mariusza. Znal
ulice, znal ludzi, byl jednym z nich – ale mial cos, czego im brakowalo:
miejsce. Szalas z plandeki i desek, ognisko, termos z herbata. Dzielil sie
z nimi tym, co mial. A mial niewiele wiecej od nich.

Wieczor w dniu tragedii rozpoczal sie zupelnie tak samo, jak wiele
poprzednich. Mariusz zaprosil swoich ukrainskich kompanow na goraca
herbate. Jurij i Aleksej przyszli do namiotu Mariusza, ktory znajdowal sie
gdzies w okolicy ulicy Ostrobramskiej w Warszawie. Dla przechodniow bylo to
nieestetyczne koczowisko, a dla Mariusza namiastka schronienia przed
wiatrem, deszczem lub prazacym sloncem.

Po raz kolejny wieczor przebiegal wedlug scenariusza: goraca herbata, a
potem butelka albo dwie jakiegos alkoholu. Rozpalili ognisko, rozmawiali i
dzielili sie swoimi wspomnieniami. Patrzac w delikatne plomienie, z
pewnoscia wspominali lepsze dni, kiedy zycie bylo latwiejsze.

W ktoryms momencie Aleksej oddalil sie od ogniska. Przy szalasie przez
kilka minut siedzieli tylko Mariusz i Jurij. Doszlo wowczas miedzy nimi do
jakiegos nieporozumienia. Jurij podniosl sie gwaltownie z ziemi. Rzucil sie
na Mariusza bez ostrzezenia. Najpierw chwycil go za gardlo i uderzyl
piescia w twarz. Uderzal z calej sily. Mariusz probowal sie bronic, ale byl
zbyt zaskoczony, zbyt pijany, zbyt slaby. W koncu Jurij chwycil cos z ziemi
– lezaly tam nozyczki, ktorych Mariusz uzywal do ciecia sznurkow i starej
odziezy. Jurij bez zawahania zaczal zadawac ciosy. Szybkie, chaotyczne,
dzikie. Ostrze wbijalo sie w cialo z tepym chrzestem.

Mariusz konal przez kilka minut. Lezal na boku, krztuszac sie krwia, oczy
szeroko otwarte, jakby jeszcze probowal zrozumiec, co sie dzieje. Gdy
wrocil Aleksej i zobaczyl cialo – juz bez ruchu, bez najmniejszego sladu
zycia – uklakl przy nim. Sprawdzil puls. Nic. Chlodne, mokre nadgarstki.
Przykryl Mariusza jego stara, wysluzona kurtka, jakby nie chcial patrzec w
jego twarz, ktora zamarla z wyrazem przerazenia. Potem bez slowa zabrali
jego telefon i odeszli.

W trakcie pierwszego przesluchania nie przyznali sie do winy. Jeden z
mezczyzn calkowicie odmowil skladania jakichkolwiek wyjasnien, a drugi z
nich potwierdzil tylko, ze znali obu mezczyzn. Prokuratura dysponowala
jednak na tyle silnymi poszlakami, ze wniosek o trzymiesieczny areszt dla
obu zostal zastosowany przez sad.

Na kolejnych przesluchaniach zaczeli mowic wiecej. Mariusza znali juz od
pewnego czasu. Spotykali sie z nim. Czasami spozywali razem herbate, a
innym razem alkohol. We wtorek 1 lipca 2014 roku tez przyszli na herbate.
Aleksej niewiele pamietal, a Jurij mowil najmniej. Twierdzil, ze w czasie
spotkania zasnal, innym razem, ze ktos skrzywdzil Mariusza, a on tylko
probowal go ratowac.

– Nie pamietam! To bylo ponad miesiac temu – zarzekal sie.

NAD KANALEM GOCLAWSKIM

Kilka godzin pozniej pojawili sie w sklepie nocnym przy ulicy Grochowskiej.
Byli brudni, ale spokojni. Kamera monitoringu zarejestrowala ich w
momencie, gdy do srodka wszedl rowniez Witold L., ktory mieszkal w okolicy.
Kupowal butelke wodki i cos do zagryzienia. Zagadal do Alekseja przed
sklepem – jak to bywa w takich miejscach, w nocy, kiedy nie ma juz tlumu, a
wszyscy sa do siebie choc troche podobni.

W tym czasie Jurij kupowal wodke, kilka puszek piwa, paczke papierosow,
jakis slodki napoj i 2 plastikowe kubeczki. Po wyjsciu ze sklepu mezczyzna
dowiedzial sie od Alekseja, ze beda mieli towarzysza do picia. Wrocil wiec
do srodka i dokupil jeszcze jeden kubek.

Wspolnie udali sie na teren zieleni miejskiej, znajdujacy sie w poblizu
kanalu Goclawskiego. Tam, przy jednej z lawek usytuowanych w spokojniejszej
czesci skweru, rozlozyli zakupiony wczesniej alkohol i rozpoczeli jego
konsumpcje.

Po pewnym czasie, gdy pierwszy zestaw alkoholu zostal juz wypity, Jurij K.
ponownie udal sie do tego samego sklepu, by dokonac kolejnego zakupu – tym
razem ograniczajac sie jedynie do alkoholu. Mezczyzni kontynuowali nocna
biesiade, a atmosfera miedzy nimi, poczatkowo towarzyska, zaczela stopniowo
sie zageszczac. Wraz z oproznieniem kolejnych butelek napiecie miedzy
Aleksejem K. a Witoldem L. zaczelo narastac. W pewnym momencie Jurij K. po
raz trzeci udal sie do sklepu. Wowczas miedzy Aleksejem a Witoldem doszlo
do ostrej wymiany zdan.

Poczatkowa utarczka slowna przerodzila sie w agresywne zachowanie ze strony
Alekseja K., ktory niespodziewanie zaatakowal Witolda L. Z ustalen
sledczych wynika, ze Aleksej K. zadal pokrzywdzonemu serie uderzen
piesciami, a nastepnie kopniec w rozne czesci ciala. Potem dusil Witolda,
uciskajac jego klatke piersiowa, co w polaczeniu z wczesniejszymi
obrazeniami doprowadzilo do utraty przytomnosci przez pokrzywdzonego.

Nie udzielajac mu zadnej pomocy, Aleksej K. chwycil nieprzytomnego
mezczyzne i przeciagnal jego cialo w kierunku kanalku. Nastepnie wrzucil je
do wody, pozostawiajac twarza zwrocona ku tafli. Nie sprawdzil, czy
mezczyzna oddycha, i nie wzywal zadnych sluzb ratunkowych. Kiedy Jurij
wrocil ze sklepu, Aleksej powiedzial, ze Witold poszedl juz do domu. W
miedzyczasie zabojca zabral telefon Witolda, a ten nalezacy do Mariusza
wyrzucil.

Jakis czas pozniej zaczepili przypadkowego mezczyzne stojacego na
przystanku autobusowym. Zaproponowali mu kupno telefonu za 20 zl.
Przypadkowy mezczyzna zgodzil sie.

– To stary telefon, ale sprawny – zapewniali Lukasza G.

OPINIE BIEGLYCH

Policjanci i prokuratorzy odtworzyli przebieg wydarzen tamtej tragicznej
nocy niemal co do minuty. Monitoring ze sklepu, zeznania sprzedawczyni,
ktora zapamietala wschodni akcent. Dane z logowan telefonow. Telefon
Mariusza znaleziony w poblizu ciala Witolda. Zasadnicze pytanie brzmialo –
czy byli poczytalni i beda mogli odpowiadac za swoje czyny?

Z opinii bieglych psychiatrow wynika, ze zarowno Jurij K., jak i Aleksej K.
nie cierpieli na zadne powazne zaburzenia psychiczne. U zadnego z nich nie
stwierdzono choroby psychicznej, uposledzenia umyslowego ani zespolu
otepiennego o podlozu organicznym. Oznacza to, ze w chwili popelniania
zarzucanych czynow byli w pelni zdolni do rozpoznania ich znaczenia oraz do
kierowania swoim postepowaniem.

U Jurija K. rozpoznano jednak osobowosc nieprawidlowa oraz uzaleznienie od
alkoholu. Psychiatrzy zauwazyli, ze jego funkcjonowanie w duzej mierze
zdominowane bylo przez nalog, a struktura jego osobowosci odbiegala od
normy. Rowniez biegla psycholog potwierdzila, ze Jurij K. prezentuje
przecietny poziom inteligencji, nie wykazuje oznak uszkodzenia osrodkowego
ukladu nerwowego, ale jego osobowosc jest nieprawidlowo uksztaltowana, z
silna sklonnoscia do naduzywania alkoholu.

Podobne wnioski dotyczyly Alekseja K. – u niego rowniez nie zdiagnozowano
choroby psychicznej ani zadnego innego powaznego zaburzenia
neurologicznego. Biegli opisali jego osobowosc jako obarczona cechami
nieprawidlowymi, przy czym uwage zwrocono na jego impulsywnosc, brak
emocjonalnej rownowagi oraz lekcewazacy stosunek do obowiazujacych norm
prawnych i spolecznych, ktore nie stanowia dla niego wyraznej granicy czy
punktu odniesienia w codziennym postepowaniu. Pomimo tych cech Aleksej K.,
podobnie jak Jurij K., byl w pelni poczytalny w chwili zdarzenia.

ZABOJSTWO WITOLDA

Gdy akt oskarzenia trafil do sadu, linia obrony opierala sie na milczeniu,
zaprzeczeniach, niepamieci i spozytym alkoholu, ktory negatywnie wplynal na
ich pamiec. Potwierdzili znajomosc z pokrzywdzonymi, a potem kluczyli w
wyjasnieniach lub zaprzeczali swoim pierwotnym wyjasnieniom zlozonym w
postepowaniu przygotowawczym.

Aleksej K. wszedl do sali rozpraw ze spuszczona glowa. Mowil cicho, z
pozoru spokojnie. W pierwszych slowach przyznal sie:

– Tak, pobilem mezczyzne, ktorego spotkalismy tamtego dnia. Ale nie
przyznaje sie do zabojstwa. Tylko do pobicia – tlumaczyl przed sadem.

Pytany o wydarzenia z pierwszego zarzutu, czyli tego, w ktorym ofiara padl
Mariusz M., Aleksej przerzucil odpowiedzialnosc na wspoloskarzonego, Jurija
K. To on, jego zdaniem, mial zabic. Sam, jak twierdzil, odszedl wtedy od
szalasu “na strone”, za potrzeba. Gdy wrocil, pokrzywdzony lezal juz w
kaluzy krwi. Rece Jurija K. byly zakrwawione. Aleksej twierdzil, ze nie
widzial nozyczek, nie slyszal krzyku.

Ale widzial telefon przy martwym mezczyznie. Wzial go do reki i wybral
jakis numer. Chcial – jak twierdzi – powiedziec, ze ktos nie zyje. Po
drugiej stronie odezwala sie kobieta. Nie zrozumiala go. Rozlaczyl sie.

W sprawie drugiego czynu oskarzony mowil wiecej. Szczegoly wracaly do niego
w kawalkach, urywkach. Poznali sie pod sklepem. On, Jurij K. i mezczyzna,
ktory pozniej zginal. Nie byl to przypadek odosobniony. Takie sytuacje byly
dla nich w ostatnim czasie rutyna. Zaczynalo sie od przypadkowego spotkania
w sklepie czy w parku, potem byla rozmowa, wspolny zakup alkoholu i
wielogodzinne picie. Tym razem, choc zaczelo sie standardowo, bo poznali
Witolda w sklepie monopolowym, to spotkanie zakonczylo sie tragicznie.

Jurij, ktory do tej pory milczal i odmawial wszelkich wyjasnien, zaczal
wreszcie mowic. Jednak jego wyjasnienia mialy raczej za zadanie umniejszyc
jego wine w zdarzeniu, anizeli przedstawic prawde o tym, co sie w
rzeczywistosci stalo. Jurij K. twierdzil, ze ofiara – Mariusz M. – rzucila
sie na niego z nozyczkami. Chcial przedstawic siebie jako osobe zmuszona do
obrony koniecznej. Ale nie mial zadnych obrazen, ktore potwierdzalyby, ze
to on zostal zaatakowany przez pokrzywdzonego. Z kolei Mariusz M. – jak
wynikalo z opinii bieglych – zginal od serii brutalnych ciosow.

– Obraz obrazen calkowicie zaprzecza wersji przedstawionej przez
oskarzonego – stwierdzil sad. – Mial nad ofiara przewage sily fizycznej i
to on zadawal ciosy.

W sprawie Alekseja K. kluczowe okazaly sie zeznania swiadka, ktory
przypadkiem odkryl cialo drugiego pokrzywdzonego, Witolda L. Zwloki lezaly
twarza do lustra wody. Swiadek przyciagnal Witolda na brzeg i wezwal
policje. Jego relacje potwierdzili funkcjonariusze oraz lekarka pogotowia,
ktora stwierdzila zgon.

Aleksej K. przekonywal, ze zostawil mezczyzne zywego z twarza skierowana ku
gorze, ale ta wersja rozpadla sie w zderzeniu z faktami. Sad ocenil to jako
probe dopasowania swoich wyjasnien do pozniejszej wiedzy o stanie ciala
Witolda.

W obu przypadkach sad nie dopatrzyl sie dzialania innych osob niz te, ktore
zasiadly na lawie oskarzonych.

– Tylko oskarzeni brali bezposredni udzial w zdarzeniach – podkreslil
sedzia. – I choc poznali swoje ofiary przypadkiem, chocby pod sklepem czy
podczas wspolnego picia alkoholu, final tych spotkan okazal sie tragiczny.

Mimo prob wybielania wlasnych dzialan, linie obrony Jurija K. i Alekseja K.
rozpadly sie. Sad uznal ich wine, choc kazdy odpowiadal za inne
przestepstwo. Jurij K. tylko za zabojstwo Mariusza M., a Aleksej K.
wylacznie za smierc Witolda L. Jak ustalono, obydwaj dzialali samodzielnie.
W obu przypadkach uznano, ze dzialali z zamiarem bezposrednim. Chcieli
zabic.

WYROKI DLA SPRAWCOW

Sad nie mial watpliwosci. Po miesiacach sledztwa, przesluchan, analiz
bieglych i konfrontacji zeznan wyrok zapadl z chlodna stanowczoscia. Sklad
orzekajacy uznal, ze Jurij i Aleksej dzialali samodzielnie, z pelna
swiadomoscia tego, co robia. Nie bylo tu mowy o bojce, wypadku czy naglym
porywie. Nie byl to splot nieszczesliwych okolicznosci, ale konsekwentne,
brutalne dzialanie – zimne, okrutne i bezwzgledne. Sad w uzasadnieniu
napisal jedno zdanie, ktore szczegolnie zapada w pamiec: “Szli przez
miasto, zostawiajac za soba ciala”.

Sala rozpraw byla niemal pusta, gdy sedzia odczytywal uzasadnienie wyroku.
Tylko nieliczni wytrwali do konca procesu, ktory od miesiecy poruszal
lokalna spolecznosc. Dwaj oskarzeni, Jurij K. i Aleksej K., uslyszeli
zarzuty najciezszego kalibru – zabojstwa 2 mezczyzn. Kazdy z nich mial
dzialac sam, ale laczylo ich cos wiecej niz tylko wspolna lawa oskarzonych.
Przemoc, alkohol, bezsensowne okrucienstwo – wszystko to przewijalo sie
przez akt oskarzenia i swiadectwa skladane w tej sprawie.

Sad nie mial watpliwosci co do winy obu mezczyzn. Przeanalizowal dokladnie
kazdy szczegol – od monitoringu ze sklepu nocnego, przez opinie bieglych
medycyny sadowej, po zeznania przypadkowych swiadkow, ktorzy stali sie
kluczowymi ogniwami sledztwa.

– Dowod z wyjasnien oskarzonych ma taka sama wartosc jak kazdy inny, o ile
nie zostanie podwazony w konfrontacji z innym materialem – zaznaczyl
sedzia, odczytujac orzeczenie. – A tych rozbieznosci w ich wyjasnieniach
nie brakowalo.

Oskarzeni probowali zmieniac wersje wydarzen, tlumaczac sie stanem
nietrzezwosci, nerwami, a nawet zlym tlumaczeniem z jezyka ukrainskiego.
Sad uznal jednak, ze to proba ucieczki od odpowiedzialnosci – nieudana i
nieprzekonujaca.

Obaj oskarzeni zostali skazani na kary 25 lat pozbawienia wolnosci. Wyrok
zapadl w oparciu o material dowodowy, ktory – jak podkreslil sad – byl
“pelny i jasny”. Biegli nie mieli watpliwosci. Zebrane relacje swiadkow,
opinie medyczne, analiza okolicznosci zdarzen – wszystko prowadzilo do
jednego wniosku: ofiary nie mialy szans. Ich smierc byla efektem
brutalnego, bezlitosnego aktu przemocy, ktory nie mial uzasadnienia – poza
splotem alkoholu, agresji i zlych decyzji.

Obroncy obu mezczyzn zlozyli apelacje do sadu drugiej instancji. Zarzucali
wyrokowi sadu okregowego miedzy innymi obraze przepisow postepowania oraz
blad w ustaleniach faktycznych. Miedzy innymi obronca Jurija wykluczal, by
jego klient dzialal z zamiarem bezposrednim zabojstwa. Wnosili o zmiane
kwalifikacji czynu, a co za tym idzie, o zmniejszenie wyroku. Sad
apelacyjny zgodzil sie jednak z pierwszym wyrokiem i podtrzymal go w
calosci.

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT:

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, WP, Fakty, National Geographic, Detektyw,
Poscigi.pl