Dzien dobry – tu Polska – 14.10.2025

DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 287) (67887) 14 pazdziernika 2025r.

Pogoda

wtorek, 14 pazdziernika 12 st C

Zachmurzenie

Opady:20%

Wilgotnosc:73%

Wiatr:10 km/godz.

Dzien dobry Czytelnicy 🙂

Na wstepie przypominam o kalendarzach, zamawiajcie bo warto 🙂 Mail do Pani
Kasi katarzynakucik@wp.pl

Przypominam i jeszcze przypomne kilka razy, nie zeby sie narzucac, ale w
zeszlym roku kilku osobom umknelo, ze zostali bez kalendarza, i zanim
dodruk nastapil pare dni byli bez 😉

Zycze milego czytania w imieniu moim i Kapitana Smerfa 🙂

Ania Iwaniuk

Dowcip

– Panie doktorze, jak tam moje wyniki?

– Dobrze, moze pan brac kredyt.

– Ale ja nie mam z czego splacac

– Nie bedzie pan musial….

Witajcie Smerfy

Jeszcze do niedawna cieszylem sie zdostepu do netu na statku bo na biezaco
mozna sciagnac nowe seriale czy pogadac z rodzina, dowiedziec sie o zdrowie
kotow czy innych dzieci. Zawsze milo zobaczyc stesknione pysie. Jednak
dostep do netu a w szczegolnosci tak zwanych mediowspolecznosciowych lasuje
mozg. Sa teorie o zarzadzaniu ludnoscia za pomoca strachu i wyglada to na
celowa i wieloplaszczyznowa dzialanosc. Wszelkiej masi opowiesci o Anunaki,
olbrzymach i statku Atlas 31 nie zachecaja do dzialan zarobkowych. To co
sie dzieje w UK, czyli gangi sniadych od lat gwalcace angielki i policji
ktora zajmuje sie uciszaniem wkurzonych rodzicow. Wylansowanie koncepcji
rasowej poprawnosci politycznej i urzedowo policyjnym sciganiem kazdego kto
smie sie wypowiedziec w temacie. Kiedys angole zdobywali swiat i nie dzialo
sie to przez spolegliwosc. No ale od lat lansuje sie swiat muminkow i Boba
budowniczego i wychowalo cale pokolenia ktore maja silnie wbudowana
poprawosc i auto cenzure. Oczywiscie nie wyobrazam sobie zeby to trwalo bez
konca. Kiedys przeleje sie czara goryczy i bedzie rzez. Z jednej strony
eurpoejskie rzady pozbywaja sie kolejnych grup spolecznych w ktorych widza
zagrozenie : gornicy kierowcy , robotnicy czy rolnicy. Poki co w sieci sa
wiesci o jakims kosmicznym zadluzaniu kraju z czego spora czesc to kolejne
waly jak szczepionki czy wojna na Ukrainie. Sa glosy ktore mowia od lat ze
gdy Putin proponowal pokoj po pol roku wojny dawal calkiem dobre warunki
ale podpuszczony przez Europe i Stany Zelenskiolal i uznal ze da rade
wygrac. Od dwoch lat Rosja pracuje w wojennym rezimie i jest w stanie
wyprodukowac kilka razy wiecej czolgow czy aminicji niz Ukraina. Oczywiscie
jak to na wojnie raz sa dni lepsze a raz gorsze. Wojna przeksztalcila sie w
wojne pozycyjna gdzie zasadniczo gina zolnierze. Politykow to nie rusza bo
ich dzieci do wojska nie trafiaja za to na walach wokol wojny oblawiaja sie
w niespotykany sposob. Wprawdzie wyglada na to ze w koncu zaczelo brakowac
Ukraincom zasobow ludzkich ale dzielni europejscuy poplecznicy bredza o
jakis kontyngentach. Chyba obcy im jest szacunek bezpieczenstwa. Ludzie nie
maja dostepu do broni ale jak pogonia w kamasze Polakow to kto zagwarantuje
ze zamiast polec na wojnie w obronie Banderowcow nie odstrzela dowodcow i
nie rusza na stolice rozliczyc sie z politykami. Ja bym taka wersje bral
pod uwage. Jak wie kazdy mysliwy nie ma bardziej groznego zwierza niz to
zagonione w naroznik. Skoro mam zginac to czemu nie odstrzelic kilku drani
co od lat traktuja nas jak dojne bydlo. No takie mysli kraza mi po glowie/
Pewnie mam zle filmy. Wlasnie koncze serial KALIFAT. Muzulmanie urodzenie w
Szwecji uwazaja sie za pokrzywdzonych bo panstwo Szwedzkie nie promuje ich
do zawodow takich jak policja czy sedzia. Z jakiegos powodu uznajac ze
muzulmanie stawiajacy prawo religijne ponad cywilnym no nie nadaja sie do
egzekwowania prawa cywilnego. Mlodzi sa kuszeni wspanialym zyciem w
Kalifacie i ucikaja do Syrii. Tam okazuje sie ze reklama byla dobra ale
realia niekoniecznie. Gdy daja im do reki kalach i kaza mordowac dzieci
zdaja sobie sprawe w jakie gowno wdepneli ale jest tak troche za pozno.
Inny serial swiezo obejrzany to SCHEDA. Fajna opowiesc o rodzinie z Helu i
do czego moze doprowadzic walka o spadek. Patrzac na to wyglada na to ze
moj ulubiony miliarder Maxwell czy jakos tak byl najmadrzejszy. Wydal cala
fortune przed smiercia i spadkobiercy dostali fige z makiem. Cos w tej
koncepcji jest. Oczywiscie nie znaczy to ze popieram lewackie pomysly
przejmowania majatkow po zmarlych. Rozumiem ze jesli chodzi o mieszkania
komunalne to jeszcze jest tu gdzies logika, ale lupienie tych co zostali to
jest typowe komunistyczne dranstwo. Teraz kolejny problem. Z tego co czytam
w necie Polska z jednej strony nie robi nic dla ochrony wlasnych obywateli
czy calych dziedzin gospodarki gdzie mielismy jeszcze niedawno sukcesy a
wrecz przeciwnie. Za to ma szczodra reke w rozdawnictwie dla Ukraincow i
nie tylko. Ostatnio pan minister Sikorski Radek dal jakis medal gostkowi co
promuje polskie wspoluczestnictwo w rozpetaniu 2 wojny swiatowej i w
holokauscie. No to jest naprawde osiagniecie.Z banderowcow robia braci a z
Niemcow wybawcow. Widac nie wszyscy w tym rzadzie stracili bliskich na
wojnie. Nie bede wnikal kto podpisal liste folksdeucha a kto ganial Zydow.
W koncu wszyscy probowali przezyc. Ponoc winy rodzicow nie przechodza na
dzieci ale majatki zrabowane przez bandziorow z SB i inne sluzby owszem.
Kontakty tej nowej klasy tez. Lekcje historii jakich nie funduje szkola ale
internet sa conajmniej ciekawe. Wyrzuciwszy to wszystko z siebie powaznie
mysle czy ten internet to taka dobra sprawa, czlowiek zyjacy w blogiej
nieswiadomosci zyje szczesliwszym a tak miota sie w bezsilnej wsieklosci i
zastanawia czy po powrocie z morza nie dowie sie ze wszystkie zgromadzone
pieniadze na starosc nie przejal np rzad uznajac ze u nas prawo dziala
wstecz i im sie nalezy bo czemu nie. Trudno sie zasypia z takim metlikiem w
glowie a i motywacja do pracy kiepska. Chyba czas do domu

Smerf kapitan

Auto uderzylo w drzewo, za kierownica mial siedziec pijany sedzia. Obronca
zaprzecza. Sedzia Sadu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa Jakub Iwaniec,
zamieszany w tak zwana afere hejterska, spowodowal kolizje po pijanemu –
podal Onet. Informacje kwestionuje obronca sedziego, twierdzac, ze byl on
pasazerem auta. Sprawa zostala przekazana do Prokuratury Krajowej. Do
kolizji, jak przekazal jako pierwszy Onet, doszlo w sobote okolo godz. 23 w
miejscowosci Rejowiec Fabryczny (Lubelskie). Samochodem, ktory uderzyl w
drzewo, a nastepnie odjechal z miejsca zdarzenia – wedlug informacji
uzyskanych przez portal – mial kierowac sedzia Sadu Rejonowego dla
Warszawy-Mokotowa Jakub Iwaniec.

– Potwierdzam, ze doszlo do zdarzenia zwiazanego z kolizja samochodowa.
Osoba, ktora prowadzila pojazd w stanie nietrzezwosci, byl Jakub I.
Kierowca zostal poddany badaniu na zawartosc alkoholu w wydychanym
powietrzu. Uzyskano wynik pozytywny – 0,96 miligramow na litr alkoholu
(okolo dwoch promili – red.). Pobrano od niego tez krew do dalszych badan –
poinformowal rzecznik prasowy Prokuratury Okregowej w Zamosciu prokurator
Rafal Kawalec.

Podczas rozmowy z tvn24.pl prokurator przekazal, ze sprawa byla pierwotnie
prowadzona przez Prokurature Rejonowa w Krasnymstawie, ale zostala juz
przejeta przez Wydzial Spraw Wewnetrznych Prokuratury Krajowej. – Na
obecnym etapie juz nie moge przekazywac dalszych informacji – zaznaczyl
prokurator. Z kolei prokurator Przemyslaw Nowak z biura prasowego
Prokuratury Krajowej przekazal nam w poniedzialkowy poranek, ze materialy
zwiazane ze sprawa jeszcze nie trafily do Warszawy. – W tej sprawie
zorganizowany zostanie briefing prasowy, ale wczesniej musimy sie zapoznac
ze szczegolami sprawy – powiedzial Nowak. Pozniej na portalu X podal, ze
“sledztwo dotyczace prowadzenia pojazdu w stanie nietrzezwosci w dniu 11
pazdziernika 2025 r. w Rejowcu Fabrycznym” zostalo juz przejete przez PK.
Sprawa – jak podkreslal w weekend Onet – musiala trafic do Prokuratury
Krajowej w zwiazku z faktem, ze sedzia Iwaniec jest sedzia. To oznacza
koniecznosc wszczecia procedury uchylenia immunitetu. W niedziele wieczorem
sedzia opublikowal na portalu X oswiadczenie swojego obroncy adwokata
Michala Skwarzynskiego. Prawnik stwierdzil w nim, ze jego klient “nie
prowadzil samochodu, a byl jego pasazerem”. “Byl on odwozony przez inne
osoby, czym nie byli zainteresowani prokuratorzy. Nie byl on zatrzymany w
tym samochodzie, a na swojej posesji. (…) Prokuratorow interesowalo
bardziej zabezpieczenie sprzetu sedziego, przeszukanie jego domu, jego
osoby wbrew immunitetowi. (…) Doszlo do zabezpieczenie telefonu pana
sedziego – mimo mojej zaprotokolowanej uwagi, przekazanej telefonicznie, ze
znajduja sie tam dane objete tajemnica obroncy w tej sprawie –
korespondowalem z klientem, jak rowniez korespondowal drugi adwokat” –
wskazal adwokat Skwarzynski. Dodal, ze poinformowal prokuratora, ze na
telefonie sa dane dotyczace obrony w innych sprawach, gdzie Jakub Iwaniec
jest obronca. Obronca sedziego ocenil tez w oswiadczeniu, ze sprawa byla
pretekstem do najscia domu zajmowanego przez sedziego, a do zatrzymania
telefonu sedziego doszlo wbrew immunitetowi. “Celem tego dzialania bylo
uzyskanie bezprawnie dostepu do korespondencji pana sedziego” – stwierdzil
Skwarzynski. Wskazal rowniez, ze prokurator mimo zadania nie podal, jakie
dowody na rzekoma jazde po alkoholu sa na telefonie oraz odmowil fotokopii
protokolu z czynnosci i nie pozostawil jej kopii. “Podane przez Wirtualna
Polske informacje jakobym mial sie klasc sie na podlodze i zaslaniac
telefon, sa nieprawdziwe. Telefon zostal mi odebrany silowo z mojej
kieszeni co obrazuja nagrania z tej czynnosci, w ktorych posiadaniu sa moi
obroncy” – dodal od siebie sedzia Iwaniec we wpisie na portalu X Iwaniec.
Dodal, ze adwokat przedstawi w poniedzialek wiecej informacji w tej sprawie.

Minister sprawiedliwosci: nie ma swietych krow

O te sprawe Zurek byl pytany przed spotkaniem ministrow sprawiedliwosci
panstw czlonkowskich Unii Europejskiej w Luksemburgu. – Moge tylko
wszystkich polskich obywateli przeprosic, ze takie sytuacje maja miejsce.
Wiemy, ze Jakub I. – czy tez sedzia Iwaniec, bo jeszcze nie mamy
przedstawionych zarzutow – to osoba, ktora bardzo scisle wspolpracowala w
czasach rzadu PiS-u. Byla to osoba zamieszana w afere hejterska –
powiedzial minister sprawiedliwosci. Dodal, iz “przywracanie praworzadnosci
pokazalo nam, ze zostawiono w roznych miejscach polskiego systemu takie
blokady”. – Proba uchylenia immunitetu panu sedziemu Iwancowi rozbila sie w
Sadzie Najwyzszym, bo orzekali tam tak zwani neosedziowie, czyli te osoby,
ktorych sady unijne oraz polski legalny Sad Najwyzszy nie uznaja za sad.
Byc moze sedzia Iwaniec stanalby juz przed sadem za inne czyny, ktore mu
zarzuca prokuratura. To sie niestety nie stalo, wiec dzisiaj mamy te
sytuacje – dodal. – Wiem, ze jest domniemanie niewinnosci, wiec nie chce
przesadzac. Musimy zebrac dowody, musimy zastosowac wszystkie niezbedne
procedury, ale polskich obywateli moge zapewnic, ze nie ma swietych krow.
Niewazne, czy ktos byl sedzia propisowskim, czy ktos jest sedzia
Rzeczpospolitej – kazdy musi poniesc odpowiedzialnosc – dodal Zurek. –
Jezeli wszystko sie potwierdzi, jezeli dowody pokaza, to jest wniosek o
uchylenie immunitetu. Sedzia Iwaniec jest zawieszony w czynnosciach, (…)
nie wykonuje funkcji sedziego. Teraz musimy wdrozyc wszystkie procedury i
po prostu, jezeli jest winny, postawic go przed niezawislym sadem –
podsumowal minister.

Wczesniej minister pisal o “razacych naruszeniach prawa”

Minister sprawiedliwosci Waldemar Zurek 30 wrzesnia poinformowal, ze podjal
decyzje o “przerwaniu w czynnosciach sluzbowych sedziego Jakuba Iwanca” z
Sadu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Jego zdaniem, byla to decyzja
konieczna, gdyz sedzia dopuscil sie powaznych przewinien – od prowadzenia
posiedzen bez zawiadomienia prokuratora, przez rozpatrywanie zazalen bez
jego udzialu, po podwazanie umocowania prokuratorow prowadzacych sledztwo i
uznawanie ich decyzji za nielegalne. W zwiazku z tymi dzialaniami Iwanca,
Prokuratura Krajowa zlozyla wniosek o wszczecie wobec sedziego postepowania
oraz rownoczesnie zwrocila sie do MS o jego zawieszenie w czynnosciach
sluzbowych do czasu podjecia uchwaly przez sad dyscyplinarny ze wzgledu na
“charakter i wage popelnionych przez niego czynow”. Wobec Iwanca w ubieglym
tygodniu rzecznik dyscyplinarny ministra sprawiedliwosci, tzw. rzecznik ad
hoc, sformulowal kolejne zarzuty. W nawiazaniu do nich Ministerstwo
Sprawiedliwosci wskazywalo, ze sedzia umieszczajac liczne wpisy na
platformie X prowadzil dzialalnosc publiczna “niedajaca pogodzic sie z
zasadami niezaleznosci sadow”. Przed rokiem Prokuratura Krajowa skierowala
do Sadu Najwyzszego wnioski o uchylenie immunitetu mianowanym w czasach PiS
rzecznikom dyscyplinarnym sedziow Piotrowi Schabowi oraz Przemyslawowi
Radzikowi i Michalowi Lasocie, a takze Jakubowi Iwancowi. Jak wowczas
przekazywala PK, w ocenie prokuratora material dowodowy “uzasadnil
dostatecznie podejrzenie, iz sedziowie Lasota, Iwaniec i Radzik popelnili
czyny wyczerpujace znamiona przestepstw ukrywania dokumentow i
niedopelnienia obowiazkow|, zas Schab “nie podjal jakichkolwiek dzialan
zmierzajacych do wydania akt|. Chodzilo o nieprzekazanie tych akt
rzecznikom “ad hoc”. Ostatnio SN odmowil uchylenia immunitetu Iwancowi w
sprawie zarzutu dotyczacego “ukrywania akt postepowan dyscyplinarnych”.
Uchwala Izby Odpowiedzialnosci Zawodowej SN w tej sprawie nie jest
prawomocna. Prokuratura zlozyla do SN zazalenie w tej sprawie. Wobec
sedziego Iwanca tocza sie juz – na roznych etapach – inne sprawy
immunitetowe w Izbie Odpowiedzialnosci Zawodowej SN. Od grudnia zeszlego
roku SN rozpoznaje juz wniosek o uchylenie immunitetu sedziemu Iwancowi w
zwiazku z tzw. afera hejterska. Z kolei w zwiazku z innym z watkow
zwiazanych z tzw. afera hejterska SN juz w polowie lutego br. odmowil
uchylenia immunitetu Iwancowi. Wniosek kieleckiej prokuratury w tamtej
sprawie mial zwiazek z zawiadomieniem o podejrzeniu popelnienia na
przelomie 2018 i 2019 roku przestepstwa “wielokrotnego pomowienia”
owczesnego sedziego Sadu Okregowego w Krakowie, a obecnie ministra
sprawiedliwosci Waldemara Zurka. Lutowa decyzja SN pozostaje nieprawomocna,
tu takze na rozpoznanie czeka zazalenie prokuratury. – To byl stek
nieprawd i bzdur wylanych pod moim adresem, jakobym mial sie wcielac w role
anonimowego hejtera – komentowal sedzia Iwaniec, odnoszac sie do tamtej
sprawy

Izrael sie wycofal, w Gazie wybuchly walki z Hamasem. Co najmniej 27 osob
zginelo w wyniku zacietych starc miedzy silami bezpieczenstwa Hamasu a
uzbrojonymi milicjami klanowymi w miescie Gaza. “Byla to jedna z
najbardziej brutalnych wewnetrznych konfrontacji od zakonczenia duzych
operacji izraelskich w enklawie” – podkresla BBC. Jak informuje brytyjski
nadawca BBC, w sobote i niedziele doszlo w Strefie Gazy do walk bojownikow
Hamasu z czlonkami klanu Dugmusz – jednego z najbardziej wplywowych klanow
w enklawie, ktorej stosunki z Hamasem od dawna pozostaja napiete. Wedlug
naocznych swiadkow do starc doszlo w dzielnicy Tel al-Hawa w poludniowej
czesci miasta Gaza po tym, jak ponad 300 bojownikow Hamasu ruszylo do
szturmu na budynek, w ktorym okopali sie uzbrojeni czlonkowie Dugmusz.

Kierowane przez Hamas zrodla medyczne podaly, ze od rozpoczecia walk
zginelo osmiu bojownikow Hamasu oraz 19 czlonkow klanu Dugmusz. Nie podano
informacji o liczbie rannych. Do walk mialo dojsc w poblizu jordanskiego
szpitala w stolicy Strefy Gazy. Hamas poinformowal, ze walki wybuchly po
tym, jak uzbrojeni czlonkowie klanu Dugmusz zabili dwoch jego bojownikow i
ranili pieciu innych, co sklonilo organizacje do rozpoczecia operacji
przeciwko nim. Wysoki ranga urzednik kierowanego przez Hamas ministerstwa
spraw wewnetrznych powiedzial, ze jednostki bezpieczenstwa otoczyly
czlonkow klanu w budynku szpitala i stoczyly ciezkie walki, aby ich
zatrzymac. Zrodlo z klanu Dugmusz poinformowalo natomiast lokalne media, ze
w budynku, ktory niegdys sluzyl za szpital, czlonkowie klanu schronili sie
po zniszczeniu jego domow w dzielnicy al-Sabra podczas niedawnego
izraelskiego ataku. Wedlug wspomnianego zrodla Hamas wyslal wowczas tam
swoich zolnierzy i probowal zmusic czlonkow Dugmusz do opuszczenia budynku,
aby utworzyc w nim nowa baze dla swoich sil.

Mieszkancy mowia o panice wsrod dziesiatek rodzin, ktore uciekaly ze swoich
domow pod intensywnym ostrzalem. – Tym razem ludzie nie uciekali przed
izraelskimi atakami – powiedzial jeden z mieszkancow cytowanych przez BBC.
– Uciekali przed swoimi rodakami – dodal.

Hamas odzyskuje Gaze

Wedlug miejscowych zrodel Hamas wyslal w sumie okolo siedmiu tysiecy
czlonkow swoich sil bezpieczenstwa, aby odzyskac kontrole nad obszarami
Gazy, ktore niedawno opuscily sily izraelskie. “Doniesienia sugeruja, ze
uzbrojone oddzialy Hamasu zostaly juz rozmieszczone w kilku dzielnicach, a
niektorzy z (bojownikow) nosza cywilne ubrania, podczas gdy inni niebieskie
mundury policji w Gazie” – pisze portal BBC. Biuro prasowe Hamasu
zaprzeczylo, jakoby rozmieszczalo “bojownikow na ulicach”.

Szczecin apeluje do rzadu o nowy typ fotoradarow. W Szczecinie radni chca
walczyc z halasem w centrum miasta. Rozwiazaniem moglyby byc fotoradary
akustyczne. W Polsce jednak brakuje przepisow w tej sprawie. Ministerstwo
Infrastruktury dopiero ma sie tym zajac. Szczecin chce walczyc z halasem w
miescie, ale na razie jest to trudne. O petycji mieszkancow pisalismy na
tvn24.pl we wrzesniu.

Fotoradary akustyczne na razie niemozliwe

Radni chcieliby postawic fotoradary akustyczne. Analogicznie do tych, ktore
lapia kierowcow jadacych z nadmierna predkoscia, wylapywalyby tych, ktorych
samochody emituja zbyt duzy halas. Na razie nie ma mozliwosci prawnych.
Stad uchwala rady miasta podjeta w tym tygodniu, w ktorej radni zwracaja
sie z apelem do rzadzacych, by wlasnie odpowiednie regulacje zostaly
stworzone.

– To jest apel mieszkancow Szczecina wyrazony wola rady miasta do
parlamentarzystow, zeby rozpoczac sciezke legislacyjna, ktora pozwoli
skutecznie walczyc z halasem w duzych aglomeracjach miejskich. Mam tu na
mysli radary akustyczne – powiedzial Piotr Kesik, radny miasta Szczecina.

– Jednoczesnie zwrocilismy sie do rzadu z apelem, zeby samorzady mogly
korzystac z tych urzadzen w pelni. Lacznie z wystawianiem mandatow i
zbieraniem srodkow finansowych do budzetu miejskiego z tytulu przekraczania
norm zwiazanych z halasem – dodal Kesik. Mieszkancy skarza sie na nocne
rajdy oraz na kierowcow, ktorzy celowo przejezdzaja bardzo glosno przez
srodmiejskie ulice. Czasem sa to samochody, ktore maja przebudowane tlumiki
i to powoduje nadmierny halas. Wiadomo, ze jest to takze szkodliwe dla
zdrowia. Coraz wiecej tych tuningowcow robi sobie jakies spotkania, wyscigi
uliczne. To wszystko sprawia, ze jest chyba zdecydowanie za glosno. Takze
taki pomysl wprowadzania tych radarow, ktore beda okreslaly glosnosc
jadacego pojazdu, wydaje mi sie, ze jest zasadny, zwlaszcza, ze juz to
funkcjonuje w niektorych krajach – skomentowal Mariusz Podkalicki z
Akademii Bezpiecznej Jazdy.

Odpowiedz Ministerstwa Infrastruktury z kolei jest taka, ze dopiero planuje
zajac sie tym tematem, wiec prawdopodobnie trzeba bedzie jeszcze troche
poczekac, aby takie przepisy weszly w zycie. W wielu europejskich miastach
takie fotoradary dzwiekowe juz funkcjonuja.

Trzy godziny w korku na podziemnym parkingu. “Wypuscie ludzi z tego
smrodu”W sobote wieczorem klienci nie mogli wyjechac z podziemnego parkingu
Galerii Mlociny. W korku spedzili nawet trzy godziny. Niektorzy
zapowiedzieli, ze to ich ostatnia wizyta w tym centrum. To nie pierwsza
taka sytuacja, o paralizu informowalismy juz w ubieglym roku. Pierwsza
informacje o wieczornym paralizu na parkingu Galerii Mlociny otrzymalismy
na Kontakt24. Nasz czytelnik napisal, ze samochody czekaly na wyjazd przez
ponad trzy godziny. “Klienci sa uwiezieni od 3 godzin na poziomie parkingu
-2. Samochody nie sa w stanie wyjechac z powodu korkow. Galeria Mlociny
‘umywa rece’ (…). Kto w takim razie odpowiada za sytuacje kryzysowe i
zgodzil sie na taki wyjazd z tak duzego parkingu” – pytal retorycznie jeden
z kierowcow.

Redakcja Kontaku24 skontaktowala sie w tej sprawie z policja. –
Potwierdzam, ze otrzymalismy zgloszenie od osob przebywajacych w parkingu
podziemnym. Nie doszlo tam do zadnego zdarzenia drogowego. Podobna sytuacja
zdarza sie w tym miejscu co jakis czas. Jest ona spowodowana duzym
oblozeniem parkingu i sekwencja swiatel na skrzyzowaniu, przez co
samoistnie powstaje zator drogowy – przekazal w sobote wieczorem
podkomisarz Jacek Wisniewski z Komendy Stolecznej Policji. Zlosc i
wzburzenie klientow, ktorzy utkneli w korku do wyjazdu z parkingu centrum
handlowego wylaly sie w komentarzach na Facebooku, pod dwoma postami
Galerii Mlociny z 11 pazdziernika. Wiekszosc z komentujacych byla bardzo
zdenerwowana czasem spedzonym w korku. Zapowiedzieli, ze to ich ostatnia
wizyta w galerii. “Nigdy wiecej tu nie przyjedziemy 2h na poziomie -2 i
samochod przejechal 5m. Zart jakis?! Galeria Mlociny wstydzcie sie! I
wypuscie w koncu ludzi z tego smrodu. Tam w ogole czujki dzialaja? Smierdzi
spalinami, ze szyby nie mozna odsunac! Zenada!!” – napisala jedna z
komentujacych. “Co sie dzieje z wyjazdem z parkingu??? Od 40 minut stoimy
na poziomie -2. Czy ktos moze zrobic z tym porzadek? To moja ostatnia
wizyta w tej galerii” – stwierdzila inna. “Co robicie, zeby rozladowac
korek na parkingu? Stoje do wyjazdu i od godziny ruszylismy sie moze 20
metrow. Macie regulacje ruchu na wjezdzie? Podniesione szlabany?
Zamkneliscie wjazd, zeby nie wjezdzali nowi, skoro nie ma jak wyjechac? Czy
tylko przepraszacie i prosicie o wylaczanie silnikow?” – zapytal inny z
komentujacych. “Osoba ktora wpadla na pomysl i zatwierdzila obecny system
parkowania i jego rozwiazania techniczne nigdy wiecej nie powinna
podejmowac takich decyzji. Z poszanowania wlasnego czasu nie zamierzam juz
was odwiedzic i szczerze bede odradzac innym” – napisal inny z uzytkownikow.

Garaz korkuje sie od miesiecy

Wjazd z Galerii Mlociny korkuje sie nie pierwszy raz. Kryzysowa sytuacja
miala miejsce w grudniu 2024 roku, niedlugo przed swietami. Wowczas
niektorzy klienci Galerii Mlociny czekali na wyjazd z parkingu po 3-4
godziny. A to dlatego, ze na amen zakorkowala sie biegnaca wzdluz sklepu
ulica Zgrupowania AK “Kampinos” i okolice skrzyzowania z ulica Ksiazat
Mazowieckich. Przedstawiciele centrum handlowego oswiadczyli wtedy, ze
problemy wynikaly z wprowadzenia nowej organizacji ruchu przez Zarzad Drog
Miejskich, a konkretnie uruchomienia calej sygnalizacji swietlnej. ZDM
zwrocil sie wowczas do Biura Zarzadzania Ruchem Drogowym z prosba o
korekty. Klopotliwa sygnalizacja swietlna na skrzyzowaniu ulic Ksiazat
Mazowieckich i Zgrupowania AK “Kampinos” zostala przeprojektowana i
uruchomiona wraz z poczatkiem lutego 2025 roku. Uzyskala wtedy
zatwierdzenie Biura Zarzadzania Ruchem Drogowym. Drogowcy podkreslali, ze
konieczne bylo uregulowanie ruchu na tak rozleglym i skomplikowanym
skrzyzowaniu. Poza jezdniami, chodnikami i droga rowerowa znajduje sie tam
wjazd do zajezdni tramwajowej i system rozjazdow laczacych ja z torowiskiem
wzdluz trasy mostu Polnocnego. Jak pokazuje sytuacja z ostatniej soboty,
nowa sekwencja swiatel nie pomogla, korki na parkingu wciaz sa zmora
klientow centrum na Mlocinach.

Rodzice zglosili ich zaginiecie. Tragiczny final poszukiwan. Podkarpacka
policja poinformowala, ze w sobote znaleziono ciala dwojga nastolatkow,
ktorych zaginiecie w piatek zglosili rodzice. To 14-letnia mieszkanka
Rzeszowa i 15-letni mieszkaniec powiatu sanockiego. Sledczy wstepnie
wykluczyli udzial osob trzecich.

“Wczoraj przed godz. 22, funkcjonariusze komendy miejskiej zostali
powiadomieni o zaginieciu 14-letniej mieszkanki Rzeszowa. Dziewczynka rano
wyszla do szkoly. Ostatni raz kontaktowala sie z bliskimi przed godz. 18.
Od tej chwili jej telefon byl nieaktywny” – napisala w komunikacie
podkarpacka policja.

Dodano, ze “rownolegle, funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Sanoku
przyjeli zawiadomienie o zaginieciu 15-letniego mieszkanca powiatu
sanockiego”. “Z policyjnych ustalen wynikalo, ze nastolatkowie spotkali sie
w centrum Rzeszowa” – czytamy.

Tragiczny final poszukiwan

“Dzis po poludniu, w efekcie dzialan poszukiwawczych, mundurowi odnalezli
ich ciala” – poinformowano.

Jak mowi nam podkomisarz Magdalena Zuk z Komendy Miejskiej Policji w
Rzeszowie, ciala Mai i Wiktora zostaly odnalezione na ogolnodostepnym
terenie zielonym w Rzeszowie.

Wykluczono udzial osob trzecich

– Wstepnie wykluczono udzial osob trzecich w ich smierci – zaznacza
policjantka.

Decyzja prokuratora z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszow, ciala
zostaly zabezpieczone do dalszych badan.

Joe Biden przechodzi dwie terapie. Joe Biden, byly prezydent USA, ktory
choruje na raka prostaty, przechodzi radioterapie – poinformowala stacja
NBC, powolujac sie na rzecznika bylego gospodarza Bialego Domu. Biden jest
poddawany takze terapii hormonalnej. “Jako czesc planu leczenia raka
prostaty, prezydent Biden obecnie jest poddawany radioterapii i leczeniu
hormonami’ – zacytowala rzecznika NBC. Joe Biden, ktory byl prezydentem USA
do stycznia, w listopadzie skonczy 83 lata.

W maju byly prezydent ujawnil, ze zdiagnozowano u niego raka prostaty. Jego
otoczenie przekazalo, ze choroba jest agresywna, ale wydaje sie, ze
leczenie powinno przyniesc efekty.

Polityk PiS tlumaczy sie z awantury o maslo. Nie jest najistotniejsze, skad
jest maslo. Chodzi o zwrocenie uwagi, ze musimy promowac nasze produkty,
naszych rodzimych producentow – mowil w “Faktach po Faktach” europosel PiS
Tobiasz Bochenski. Polityk tlumaczyl sie z “masloburzy”, ktora wywolalo
opublikowane przez niego w mediach spolecznosciowych zdjecie z pokladu
samolotu linii LOT. Europosel i wiceszef Prawa i Sprawiedliwosci Tobiasz
Bochenski opublikowal w sobote w serwisie X zdjecie kostki masla, ktore
otrzymal na pokladzie samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT. Na opakowaniu
widnial napis po niemiecku “Deutsche Markenbutter”, czyli “niemieckie maslo
najwyzszej jakosci”. “Za Tuska Polskie Linie Lotnicze podaja niemieckie
maslo” – napisal Bochenski.

Do wpisu Bochenskiego odniosl sie rzecznik rzadu Adam Szlapka, ktory
zarzucil PiS-owi sianie dezinformacji. “Po pierwsze, catering uzupelniany
jest na lotnisku odlotu” – zwrocil uwage Szlapka. “Po drugie, po
wyladowaniu prosze nie zapomniec o zatankowaniu swojego Volkswagena” –
dodal. O sprawe “masloburzy” Bochenski byl pytany w sobotnich “Faktach po
Faktach”. Nie jest najistotniejsze to, skad jest maslo. Akurat bylo
niemieckie i zrobilem prawdziwe zdjecie tego, co bylo na tacce. Ale rzecz
dotyczy tego, ze wszystkie szanujace sie narody, Francuzi, Niemcy,
Brytyjczycy, Amerykanie, promuja swoje najbardziej i sa do tego bardzo
przywiazane – tlumaczyl sie europosel PiS na antenie TVN24. – Jak
pojedziemy do wielkiej korporacji w Polsce, ktora jest francuska, to flota
sluzbowych samochodow bedzie francuska – dodal.

Jak mowil Bochenski “chodzi o zwrocenie uwagi na to, ze musimy promowac
nasze produkty, naszych rodzimych producentow i byc z tego dumni,
szczegolnie u narodowego przewoznika”.

Polityk podkreslil, ze byl przyzwyczajony, do polskich produktow w
samolotach LOT-u. Zwrocil uwage, ze tak jest w polskich kolejach.

Biedron o “wpadce”

– To byla wpadka. Rekomenduje panu, zeby pan sie przyznal – stwierdzil
europosel Lewicy Robert Biedron. – Pan nie wie jeszcze jednej rzeczy. Tam
bylo prawdopodobnie tez niemieckie paliwo – dodal z sarkazmem. Polityk
mowil o “obsesji PiS-u na punkcie Niemiec, Francji i wszystkiego, co
zagraniczne”. – Wydawalo sie panu, ze bedzie zart jak po masle, a niestety
dzisiaj musi pan odwracac kota ogonem – powiedzial, zwracajac sie do
Bochenskiego.

Partia Orbana dotrze do “kazdej wioski” z petycja przeciwko “planom
wojennym” Premier Wegier Viktor Orban zapowiedzial w sobote uruchomienie
zbiorki podpisow wsrod obywateli tego kraju przeciwko “brukselskim planom
wojennym”. Jak stwierdzil polityk we wpisie na Facebooku, “Europa coraz
szybciej zmierza ku wojnie”, ktorej narod wegierski nie chce. “Bedziemy w
kazdym miescie i kazdej wiosce” – zapowiedzial. “Czeka nas goraca jesien.
Europa coraz szybciej zmierza ku wojnie. W Kopenhadze przedstawiono
brukselski plan wojenny: Europa placi, Ukraincy walcza, az Rosja w koncu
sie wyczerpie. Nie powiedziano nam, ile to bedzie kosztowac ani jak dlugo
potrwa. Zamiast strategii, brukselska ekipa zaproponowala pobozne zyczenia”
– ocenil w poscie na Facebooku premier Wegier Viktor Orban. Szef
wegierskiego rzadu zapowiedzial jednoczesnie uruchomienie zbiorki podpisow
“przeciwko brukselskim planom wojennym”. “Bedziemy w kazdym miescie i
kazdej wiosce, poniewaz potrzebujemy kazdego kochajacego pokoj Wegra” –
zaznaczyl. Orban przyznal, ze na szczycie przywodcow UE w Danii wyraznie
zaprotestowal wobec planow Wspolnoty. “Wtedy zaczeli kampanie przeciwko
Wegrom. Arsenal jest szeroki: oskarzenia o szpiegostwo, skandale zwiazane z
fake newsami i prawne manewry. Zaatakowali nas w Brukseli i uruchomili
swoich lokalnych pelnomocnikow u nas. Nie mozemy stac bezczynnie! Musimy
raz jeszcze pokazac, ze narod wegierski nie chce tej wojny” – napisal
premier.

Niedlugo potem Viktor Orban opublikowal relacje zdjeciowa z targu w
budapesztanskiej dzielnicy Pesterzsébet, gdzie w sobote mial zachecac do
zlozenia podpisu. Przedstawiciele wegierskiego rzadu wielokrotnie oskarzali
w ostatnich tygodniach Bruksele o rzekomy plan wlaczenia UE w wojne na
Ukrainie. Orban oskarzyl m.in. prezydenta Ukrainy Wolodymyra Zelenskiego o
stosowanie moralnego szantazu, by zmusic inne kraje do poparcia jego
wysilkow wojennych. Szef wegierskiej dyplomacji Peter Szijjarto zarzucil
przywodcom unijnym poddanie sie “silnej psychozie wojennej”. Chca
przeznaczac pieniadze Europejczykow na uzbrajanie armii ukrainskiej oraz na
zarzadzanie panstwem ukrainskim – powiedzial w ubieglym tygodniu w
wegierskim radiu publicznym, komentujac plan budzetu UE na najblizsze lata.
Premier Wegier wzywal jednoczesnie do “podjecia rozmow pokojowych (z Rosja)
zamiast dazenia do wiecznej wojny”. – To bezprecedensowe w historii wojen,
ze strony konfliktu ze soba nie negocjuja. UE i Rosjanie musza negocjowac.
Powoli zaczynam miec wiekszosc w tej kwestii – twierdzil polityk. W
udzielonym we wrzesniu wywiadzie podkreslil, ze wojna na Ukrainie “jest juz
rozstrzygnieta i wygrali ja Rosjanie”. – Pytanie brzmi, kiedy i kto
osiagnie porozumienie z Rosjanami: czy bedzie to porozumienie
amerykansko-rosyjskie, czy tez Europejczycy w koncu beda sklonni do
negocjacji – dodal. Rzad w Budapeszcie sprzeciwia sie tez przystapieniu
Ukrainy do UE i od lutego blokuje otwarcie tzw. pierwszego klastra w
negocjacjach Kijowa z Bruksela. Spor dotyczy obowiazujacej od ponad 10 lat
ukrainskiej ustawy jezykowej, ktora, zdaniem Budapesztu, ogranicza prawo do
uzywania jezykow mniejszosci, w tym mniejszosci wegierskiej na ukrainskim
Zakarpaciu.

W 2023 roku parlament w Kijowie przyjal nowa ustawe o mniejszosciach
narodowych, ktora uwzglednila wymogi Rady Europy. Owczesny wiceminister
spraw zagranicznych Wegier Tamas Menczer uznal jednak wprowadzone zmiany za
niewystarczajace. Ponadto w ocenie wladz wegierskich przystapienie Ukrainy
do UE mialoby negatywny wplyw na gospodarke i bezpieczenstwo Wegier oraz
calej Wspolnoty.

Ptaki pomylily dzien z noca. “To szalone” Czy zacmienie Slonca wplywa na
zachowanie ptakow? Naukowcy ze Stanow Zjednoczonych postanowili to
sprawdzic podczas zeszlorocznego zacmienia. W tym celu opracowali aplikacje
i zachecili uzytkownikow z calego kontynentu do zbierania cennych danych.
Calkowite zacmienie Slonca to jedno z najbardziej fascynujacych zjawisk
astronomicznych, jakie mozemy obserwowac z Ziemi. Nagle zasloniecie swiatla
postrzegane jest nie tylko przez ludzi. Naukowcy z Uniwersytetu Indiany w
Bloomington postanowili sprawdzic, jak nagla, chwilowa zmiana oswietlenia
wplywa na zachowanie ptakow. Wyniki swojego badania opublikowali w
czasopismie “Science”.

Sila wspolpracy

Badacze oparli sie na danych z 8 kwietnia 2024 roku, gdy zacmienie Slonca
bylo widoczne w duzym wycinku Ameryki Polnocna – od Meksyku po Kanade. W
jednym miejscu zjawisko trwa jednak tylko okolo 4 minut. Aby jak najlepiej
wykorzystac ten moment, badacze skorzystali z pomocy entuzjastow nauki.
Opracowali darmowa aplikacje o nazwie SolarBird, by zaangazowac ich w
gromadzenie danych. Naukowcy nie moga byc w tysiacu miejsc jednoczesnie.
Aplikacja rozwiazuje ten problem, wykorzystujac spoleczenstwo jako badaczy.
Zacheca rowniez do rozgladania sie i sluchania, wzbogacajac widowisko na
niebie – powiedziala Liz Aguilar, glowna autorka badania.

Badacze poprosili uzytkownikow aplikacji o znalezienie ptaka i obserwowanie
go przez 30 sekund: przed, w trakcie i po calkowitym zacmieniu Slonca.
Dokumentowali oni zachowanie ptaka, wybierajac jedno z 10 pol, takich jak
spiewanie, jedzenie czy latanie. W ten sposob badacze uzyskali prawie 11
tysiecy obserwacji od ponad 1,7 tysiaca uzytkownikow z calego obszaru
objetego zacmieniem.

– To bylo niesamowite. Aplikacja zadzialala. A kiedy tamtego wieczora
sprawdzilismy baze danych, zobaczylismy, ze spolecznosc rowniez zdzialala
cuda – przyznal Paul Macklin, wspolautor artykulu. Naukowcy przeskanowali
zebrane obserwacje z pomoca sztucznej inteligencji, co pozwolilo im
przeanalizowac prawie sto tysiecy wokalizacji ptakow w bardzo krotkim
czasie. Skorzystali takze ze wsparcia doswiadczonego ornitologa. Sposrod 52
licznie wystepujacych gatunkow, na ktorych sie skupili, u 29 zaobserwowali
wyrazna zmiane w czestotliwosci spiewu przed, w trakcie i po calkowitym
zacmieniu Slonca. Nawet bardzo krotkie zaburzenie swiatla, w tym przypadku
trwajace nieco ponad cztery minuty, moze spowodowac duze zmiany w
zachowaniu, zwlaszcza u gatunkow, ktore naturalnie zaczynaja spiewac o
swicie – wyjasnil Dustin Reichard, wspolautor badania.

Wsrod ptakow, ktore najsilniej zareagowaly na zacmienie, znalazly sie
drozdy wedrowne (Turdus migratorius) i puszczyki kreskowane (Strix varia),
dwa gatunki, ktore spiewaja noca. Inna autorka badania, Kimberly Rosvall,
byla zaskoczona, jak nawet krotka zmiana oswietlenia wplywa na ptaki. To
szalone, ze mozna “wylaczyc” Slonce, nawet na chwile, a fizjologia ptakow
jest tak dostrojona do tych zmian, ze zachowuja sie one tak, jakby byl
poranek. Ma to istotne implikacje dla wplywu urbanizacji czy sztucznego
swiatla w nocy, ktore sa obecnie znacznie bardziej powszechne – przyznala.

Rosvall ma takze nadzieje, ze sukces zespolu z Indiana University przyczyni
sie do zwiekszenia popularnosci projektow korzystajacych z pomocy
spoleczenstwa.

– Okazalo sie, ze zaangazowanie sie ten projekt badawczy zwiekszylo radosc
ludzi z tego doswiadczenia. Tak bylo w moim przypadku i w przypadku tych,
ktorzy sie z nami skontaktowali – podsumowala.

DETEKTYW

Wampirek

przypomnial o sobie

Helena KOWALIK

Po 13 latach morderce niemieckich turystow w Warszawie dosiegla reka
sprawie-

dliwosci. Oskarzonego w tej sprawie mezczyzne skazano na kare dozywotniego

pozbawienia wolnosci. Wyrok jest nieprawomocny, a domniemany sprawca nie

przyznal sie do winy.

– Nie miesci mi sie po prostu w glowie, aby mozna bylo tak sobie, dla
jakiegos kapry-

su, strzelac z pistoletu do niewinnych ludzi i pozbawiac ich zycia –
zapewnial na sali

sadowej.

4

10/2025rytalnym siedziala

Para w wieku eme-

przy skladanym sto-

liku kolo czerwonego

kampera. Raczyli sie

winem, ktorego niepelna butelka

stala w zasiegu ich rak. Z dala

od blokow, na zarosnietych tra-

wa nieuzytkach warszawskich

Siekierek, panowala idyllicz-

na cisza, wrecz nieprawdopo-

dobna dla tego rejonu miasta.

Z nadchodzacym zmierzchem

w pobliskich krzakach odzywaly

sie slowiki.

Tak zapamietal wlascicieli

kampera przypadkowy spa-

cerowicz, ktory przechodzil

w poblizu. Kilka dni pozniej

dowiedzial sie od przesluchuja-

cych go policjantow, ze obser-

wowani przez niego turysci byli

Niemcami z Hamburga i jeszcze

tego samego wieczoru zostali

zamordowani.

Zwloki w zaroslach

19 maja 2012 roku. Do

Komisariatu Policji na

warszawskim Moko-

towie telefonuje kobieta, informu-

jac, ze okolo godziny 22, podczas

spaceru z psem na Siekierkach,

w poblizu ulicy Wolickiej, zauwa-

zyla zakrwawiona postac lezaca

kolo vana. Powodowana stra-

chem nie przygladala sie blizej

ofierze.

Policyjny patrol znajdu-

je w trawie nie tylko martwa

kobiete, ale i mezczyzne tkwia-

cego nieruchomo przy kierow-

nicy w kamperze. Jeszcze zyje,

choc dostal strzal w glowe i ma

podciete gardlo. Mimo reanima-

cji i szybkiego przewiezienia do

szpitala, nie udaje sie uratowac

temu czlowiekowi zycia. Sekcja

zwlok kobiety wykazuje, ze

zginela od 4 strzalow w glowe

i klatke piersiowa.

Morderca jest nieznany.

Wiadomo o nim tylko tyle, co

ustalili lekarze – strzelal z bliskiej

odleglosci, a noza uzyl do podcie-

cia ofierze gardla, gdy jeszcze zyla.

Z dokumentow pozostawio-

nych w samochodzie wynika,

ze ofiarami sa 63-letnia Silke G.

i 62-letni Peter H. – emeryci

z Hamburga. Mezczyzna wcze-

sniej pracowal jako rzeczoznawca

w firmie ubezpieczeniowej, jego

zona byla ksiegowa. Podrozowali

po calym swiecie kamperem

kupionym z polisy na zycie.

Kilka tygodni przed ich smier-

cia tygodnik “Stern” dawal ich za

przyklad innym emerytom. Na

lamach tego magazynu Peter H.

wyjawil swoje zyciowe credo:

“Wole stac na skraju lasu niz

z koktajlem w reku kolo basenu”.

Do Warszawy przyjechali

glownie z powodu organizo-

wanych nad Wisla mistrzostw

w pilce noznej Euro 2012. To

nie byla ich pierwsza wizyta,

w Polsce zjawiali sie regularnie,

choc nie mieli tu zadnych zna-

jomych. Lubili nature i zwykle

nocowali “na dziko”. Jednym

z takich miejsc byl wlasnie lasek

przy ulicy Wolickiej na warszaw-

skich Siekierkach. Planowali

wyprawe do Ukrainy. Nawigacja

w aucie pozwolila funkcjonariu-

szom szczegolowo odtworzyc

trase, jaka para przebyla po

przekroczeniu granicy z Polska.

Jak ocenili kilkanascie lat poz-

niej fachowcy z Archiwum X,

sledztwo bylo prowadzone bardzo

skrupulatnie. Natychmiastowe

spenetrowanie okolicznych zaro-

sli przynosi rezultat w postaci

odnalezionej luski z broni kali-

bru 6,35 mm, ktora posluzyl sie

killer. Natomiast po 3 dniach

dalszych poszukiwan natrafiono

na bialo-czerwona rekawiczke

typu wampirek, uzywana zwykle

przez dzialkowiczow. Jest lekko

pobrudzona krwia. Sa to, nieste-

ty, jedyne sukcesy. Bo juz wizy-

ty w warszawskich lombardach

w poszukiwaniu ewentualnych

skradzionych rzeczy z kampera,

okazuja sie strata czasu.

Nic tez nie daje przeslucha-

nie osob, ktore mogly w tym

czasie znalezc sie w poblizu ulicy

Wolickiej. Ani dzialkowcy, ani

bezdomni nocujacy w niedale-

ko polozonym pustostanie, nie

widzieli niczego, co byloby istot-

nym tropem w sledztwie. Owszem,

slyszano powtarzajacy sie huk, ale

wszyscy byli przekonani, ze sa to

Kryminalna Warszawa

odglosy petard. Nie maja wie-

dzy o tragedii rowniez autorzy

komentarzy na ten temat z forow

internetowych. Powtarzaja obie-

gowe opinie. Sledztwo zaczyna

tracic poczatkowy impet. Nikt

nic nie wie, nie ma swiadkow ani

zadnego punktu zaczepienia.

Dlaczego przyjechali

do Polski?

w tajemnicy przed dzienni-

Jeden trop jest utrzymywany

karzami. Na miejscu zbrod-

ni, dokladniej w samochodzie,

sledczy odkryli slady amfeta-

miny i kokainy. Nie wiadomo

jak dlugo te drobiny lezakowa-

ly w vanie. Biorac jednak pod

uwage znaczna ich ilosc pojawia

sie – poczatkowo nieprawdopo-

dobna – hipoteza: a moze nie-

mieccy emeryci nie wybierali sie

do Ukrainy w celach krajoznaw-

czych, tylko dlatego, ze handlo-

wali narkotykami?

Tego, ze same ofiary nie

byly uzaleznione od psychotro-

pow dowodzi sekcja zwlok. Ale

kurierzy narkotykowi – rozu-

muja sledczy – zazwyczaj nie

truja sie sami; przemycanie uzy-

wek wymaga trzezwego umyslu

i czujnosci.

Idac dalej tym tokiem rozu-

mowania, prowadzacy docho-

dzenie przygotowawcze stawiaja

odwazna hipoteze: czy podro-

zujacy Niemcy nie zgineli na

skutek porachunkow grup prze-

stepczych? Moze ktos z konku-

rencyjnej mafii chcial przejac

narkotyki albo organizator

przemytu zamierzal pozbyc sie

niewygodnych swiadkow”

Tak postawiona teza wyma-

ga przesluchania lokalnych

gangsterow, a takze przestep-

cow z mniejszosci narodowych.

Z braku rezultatow zwrocono

sie o pomoc do policji niemiec-

kiej. Pewne malzenstwo, ktore

w podobny sposob jak zamor-

dowani z Hamburga wojazowa-

lo po swiecie, sugeruje przeslu-

chujacym, ze ofiary z Siekierek

mogly sie trudnic przewozem

uzywek. Ale nie ma na to zad-

nych dowodow.

10/2025 5Kryminalna Warszawa

W grudniu 2013 roku, wobec

niewykrycia sprawcy podwoj-

nej zbrodni na warszawskich

Siekierkach, sledztwo zostaje

umorzone.

Wolnosc byla

za progiem

Mija 10 lat. W maju 2023

roku w Komendzie

Glownej Policji

powstaje Wydzial Przestepstw

Niewykrytych Biura Kry-

minalnego, tzw. Archiwum X.

Zatrudnieni tam specjalisci maja

zajmowac sie niewykrytymi na

terenie calego kraju sprawa-

mi dotyczacymi zabojstw badz

zaginiec osob sprzed lat. Na liste

zadan trafia niewyjasnione zaboj-

stwo niemieckiego malzenstwa.

W centrum uwagi sledczych

pojawia sie bialoczerwona reka-

wiczka tzw. “wampirek”.

Nowe metody badan krymi-

nalnych pozwalaja na znalezienie

na tej czesci ubrania sladow cza-

steczek GSR (czyli pozostalosci po

wystrzale), sladow biologicznych

organizmu Silke G. oraz czyjegos

DNA. Dzieki systemowi AFIS,

ktory w polskiej policji funkcjo-

nuje od 2000 roku, mozna odczy-

tac, do kogo nalezy ten material

genetyczny. Pojawia sie nazwisko

Zdzislawa W. ps. Malowany.

W 2018 roku mezczyzna

przebywal w wiezieniu skazany

na 5 lat za usilowanie zastrzele-

nia wlasnego 24-letniego syna,

nielegalne posiadanie broni pal-

nej oraz znecanie sie nad rodzi-

na. Kod genetyczny przestepcy

zarejestrowany w bazie danych

AFIS wskazuje, ze wlasnie ten

profil jest na ponownie przeba-

danym “wampirku”.

Zdzislaw W. odsiaduje

kare pozbawienia wolnosci

6

w zakladzie karnym we

Wlodawie. Juz tylko tygodnie

dziela go od wyjscia na wolnosc.

Niespodziewanie prokurator

przedstawia mu zarzut zaboj-

stwa malzenstwa z Hamburga.

Zdzislawa W. pograzaja nie

tylko slady DNA na rekawicz-

ce. Takze badanie wykrywaczem

klamstw. Biegly przedstawia

mu fotografie zamordowanych

Niemcow, a takze zdjecia roz-

nych kamperow. Po okazaniu

czerwonego vana Petera H.

i Silke G. badanemu znacznie

przyspiesza tetno” choc twier-

dzi, ze takiego auta nigdy nie

widzial. Czy to mogl byc zbieg

okolicznosci?!

Przyboczny “Rowerka”.

Zdzislaw W., z zawodu

czeladnik murarski, ma

dluga historie kryminal-

na. W swiecie gangsterskim jest

przede wszystkim znany z napa-

dow na ciezarowki w latach 90.

XX wieku. Odsiadywal wyroki,

a po wyjsciu na wolnosc wra-

cal do popelniania tych samych

przestepstw. W przekonaniu jego

szefa Jacka P. ps. Rowerek byl

niezastapiony. Bo tez napady nie

byly dzielem przypadku czy akcja

w ciemno. Zawsze poprzedzala

je dobrze przemyslana logistyka.

Przygotowanie gangsterow

do kradziezy na duza ska-

la zaczynalo sie od sowitego

oplacenia pracownikow skla-

dow celnych i firm spedycyj-

nych, ktorzy “sprzedawali” im

informacje na temat szczegol-

nie intratnych ladunkow. Na

przelomie XX i XXI wieku

byly to na przyklad dro-

gie zegarki, sprzet

AGD albo kompu-

tery. “Rowerek” wie-

dzial, co chce krasc i nie

narazal sie na niepotrzebne

ryzyko. Choc raz, o malo co,

nie wpadl w czasie brawurowej

akcji uprowadzenia przycze-

py wypelnionej wysokiej klasy

komputerami zamowionymi

przez rzad Ukrainy. Kradziez

sie udala, co spowodowalo afere

dyplomatyczna.

10/2025Namiary, ktoredy bedzie

transportowany bardzo drogi

wowczas towar, Jacek P. mial

od Wieslawa K., wysoko posta-

wionego oficera z Komendy

Stolecznej Policji. Wspolpraca

funkcjonariusza policji z napa-

dajacymi na tiry polegala nie

tylko na tym, ze informowal on

gang o ewentualnych blokadach

i kontrolach, ale ponadto dostar-

czal przestepcom oryginalne

mundury policyjne. I ulatwial

kradziez radiowozu, ktorym

potem P. jechal ze swym przy-

bocznym “Malowanym”. Kiedy

wytypowali ciezarowke do obra-

bowania, wlaczali w radiowozie

sygnal i w ten sposob, pod szyl-

dem policji, zatrzymywali kie-

rowce. Kazali mu zaparkowac

na lesnym parkingu i wtedy nie-

szczesny szofer, sterroryzowany

wycelowana w niego bronia

dowiadywal sie, ze jest w rekach

prawdziwych gangsterow.

Nieszczesnik szybko trafial

do cywilnego auta, w ktorym

pobity, zwiazany i z zasloniety-

mi oczyma czekal kilka godzin,

nie majac pojecia, czy zaraz nie

zostanie zastrzelony. W tym cza-

sie “Rowerek” z “Malowanym”

umieszczali zatrzymana cieza-

rowke z rozmontowanym tach-

ografem (urzadzeniem rejestru-

jacym funkcjonowanie pojazdu,

m.in. predkosc, trase) w tzw.

“dziupli”. Najczesciej byla to

opuszczona stodola na skraju

wsi. Towar blyskawicznie znikal

z naczepy i natychmiast rozpro-

wadzano go po calej Polsce.

Kiedy slady dystrybucji kra-

dzionego dobra zostaly zatarte,

nastepowal czas realizacji kolej-

nego punktu akcji – odprowa-

dzano pustego tira na pobo-

cze malo uczeszczanej drogi.

Kierujacy nim gangster wracal

do “dziupli” podstawionym

mu samochodem, a uwiezio-

nego kierowce wypuszczano po

ograbieniu z ostatniej zlotowki

i dokumentow. Zazwyczaj nie-

szczesnik odzyskiwal wolnosc

w bezludnym miejscu i czekalo

go kilka godzin bladzenia po

lesie, nim trafil do posterune-

ku policji.

Lacznie gang dokonal kilku-

dziesieciu napadow, z ktorych

lup oszacowano – po denomi-

nacji – na ponad 23 mln zl.

W 2002 roku grupa zosta-

la rozbita a gangsterzy, wsrod

nich “Malowany”, staneli przed

sadem. “Rowerka” nie udalo sie

Kryminalna Warszawa

rejestracji mialy byc przewozone

narkotyki do roznych krajow,

w tym rowniez do Polski. W miej-

scu, gdzie pasazerowie vana zosta-

li zabici, dochodzilo do transakcji

psychotropa-

mi. Dilerzy

musieli

policji zlapac. W Wolominie

mowiono, ze zginal z rak takich

jak on, bo niebacznie wszedl na

teren konkurencji, zatrzymujac

ciezarowke upatrzona wczesniej

przez gang wolominski. Ciala

Jacka P. nie odnaleziono. W 2015

roku zostal uznany za zmarlego.

Szesc godzin wyjasnien

67-letni Zdzislaw W.

uslyszal zarzuty

podwojnego zaboj-

stwa turystow z Niemiec i nie-

legalnego posiadania broni.

Wedlug sledczych, najpierw

oddal kilka strzalow do kobie-

ty, a nastepnie zaatakowal mez-

czyzne, ktory probowal walczyc

z napastnikiem.

Pod koniec stycznia 2024

roku zaczal sie proces Zdzisla-

wa W. przed Sadem Okregowym

w Warszawie. Oskarzony nie

przyznaje sie do winy twier-

dzac, ze nigdy nie byl na miej-

scu zbrodni. Na rozprawie

sklada obszerne wyjasnienia.

Odczytywanie ich z recznie zapi-

sanego zeszytu trwa 6 godzin.

– Jak wiadomo – zauwaza

nie wiadomo, na jakiej podsta-

wie – samochodem na niemieckiej

byc w kontakcie telefonicznym

z kims, kto odbieral narkotyki.

Gdyby w postepowaniu przygo-

towawczym sledczy poszli tym

tropem, pozostalbym poza podej-

rzeniem. Jestem wrogiem narkoty-

kow pod kazdym wzgledem. Ale

policjanci nie zbadali sprawy do

konca i mieli problem z ustale-

niem motywu zbrodni, co okazalo

sie zalosne i kompromitujace.

Do tych sugestii odnosi sie

obecna na rozprawie siostra

Silke G.

– Obydwoje kochali wolnosc,

byli przyjazni ludziom, dlatego

nie wierze, ze mogliby handlowac

smiercionosnymi narkotykami –

zaznacza, nie kryjac wzburzenia.

Na poparcie swych slow

przywoluje historie z polo-

wy lat 90., kiedy jej siostra ze

szwagrem podrozowali (jeszcze

wtedy land roverem kupionym

z drugiej reki) po Algierii i Libii.

Po powrocie z Afryki Peter H.

chcial zainstalowac nowe reflek-

tory w samochodzie. Kiedy

montowal swiatla, zauwazyl we

wnece bialy proszek. Z podejrze-

niem, ze mogly to byc narkotyki,

udal sie na policje. Potwierdzono

jego obawy; sledztwo wykaza-

lo, ze psychotropy nalezaly do

10/2025 7Kryminalna Warszawa

poprzedniego wlasciciela pojaz-

du. W czasie dochodzenia prze-

szukano pod katem narkotykow

takze mieszkanie zglaszajacego

zabroniony prawem towar, ale

niczego nie znaleziono.

Ale dlaczego drobiny nar-

kotykow ujawniono rowniez

w kolejnym samochodzie nie-

mieckiej pary? Prokurator nie

odniosl sie do tego faktu. Inna

rzecz, ze Peter H. i Silke G. sa

w akcie oskarzenia ofiarami,

a nie dilerami narkotykowymi.

Oskarzony na koniec odczy-

tywania wyjasnien akcentuje:

– Nie jestem wrogo nastawio-

ny do Niemcow i wszystkiego, co

niemieckie, aby moglo mnie to

sklonic do czegos tak podlego

i socjopatycznego. Nie miesci mi

sie po prostu w glowie, aby moz-

na bylo tak sobie, dla jakiegos

kaprysu, strzelac z pistoletu do

niewinnych ludzi i pozbawiac ich

zycia. Cos takiego nie lezy w mojej

naturze. W latach 90. przez moje

rece przeszlo wiele sztuk broni,

kupowalem ja od roznych osob,

ktore chcialy sie jej pozbyc, ale

robilem to nie po to, by sie zbroic,

lecz na handel. Nigdy do zadnego

czlowieka nie strzelalem, w probe

zabojstwa wlasnego syna zosta-

lem wrobiony, a dowody zostaly

spreparowane.

W 2017 roku, na procesie

z oskarzenia o ten wlasnie czyn,

W. tlumaczyl, ze w noc sylwestro-

wa, bedac mocno pijany, sklocil

sie z synem trzymajacym strone

matki i dlatego, nie majac swia-

domosci co robi, siegnal po bron.

Pod koniec rozprawy

Zdzislaw W. zglasza zamiar

wygloszenia oswiadczenia.

Oznajmia w nim, ze akt prokura-

torski jest zmanipulowany przez

jego byla zone, ktora chcac sie

go pozbyc, “ulozyla sie z poli-

cjantami”. Oskarzony odnosi

sie tez do faktu, ze kluczowym

dowodem w sledztwie jest reka-

wiczka, na ktorej odkryto slady

jego DNA. Zapewnia, ze nie wie,

skad ow “wampirek” sie tam

wzial. Natomiast kwestie tego,

ze rzekomy dowod zostal zna-

leziony dopiero po 3 dniach i to

127 metrow od miejsca zbrodni,

uznaje za “wielce osobliwa”.

– Nabyta rutyna przestep-

cza – Zdzislaw W. odczytuje

z zeszytu – nie pozwolilaby mi

na bycie tak nieodpowiedzialnym

i infantylnym, aby porzucic reka-

wiczke w bliskiej odleglosci od

miejsca zbrodni.

Dodaje, ze odnaleziona czesc

garderoby pasuje na lewa dlon,

a on jest praworeczny.

– Na pewno nie strzelalbym

lewa reka, nie potrafilbym –

podkresla na sali sadowej.

Zwraca tez sadowi uwa-

ge, ze ofiary nie zostaly okra-

dzione z pieniedzy i cennych

przedmiotow.

– Gdyby chodzilo o mnie,

wzialbym te pierscionki i 600

euro, ktore denatka miala przy

sobie – zauwaza nie kryjac

rozbawienia.

Hipotezy bieglych

Wprocesie bardzo

istotne sa zeznania

bieglych z zakresu

badan biologicznych i genetyki sadowej, chemicznych (slady

prochu po oddaniu strza-

low) oraz wynik zastosowania

wariografu.

– Na jalowa wymazowke

zostala pobrana wewnetrzna

powierzchnia sciagacza reka-

wiczki. Porownanie z materia-

lem pobranym od oskarzonego

wskazalo na ekstremalnie silne

prawdopodobienstwo – tluma-

czy na rozprawie specjalistka

z zakresu badan biologicznych.

Na pytanie sedziego o moz-

liwosci powtorzenia sie w popu-

lacji oznaczonego profilu DNA,

biegla odpowiada, ze mogloby

to sie zdarzyc tylko u brata bliz-

niaka jednojajowego albo raz na

kwadrylion ludzi. Taka popula-

cja nie wystepuje nawet na calym

swiecie.

Jak interpretowac wyniki

badania poligraficznego, szero-

ko tlumaczy biegly od wariogra-

fu. Wyjasnia, ze proces fizjolo-

giczny u czlowieka przebiega

w ten sposob, ze jesli nawet

badana osoba bedzie usilowa-

la wprowadzic w blad eksperta

tlumiac swoje reakcje, nie jest

w stanie tak sie zachowywac

w calym ciagu pytan.

Zmiany fizjologiczne rozkla-

daja sie w sposob nieprzypadko-

wy. Jesli bodziec byl z jakiegos

powodu istotny dla badane-

go, nie pomoze zaprzeczanie.

W pamieci zachowa sie slad.

Dlatego W. pytany o sprawstwo

zbrodni, a konkretnie o odda-

niu strzalow i sposob trzyma-

nia broni, musial zareagowac

w sposob znaczacy.

W przypadku Zdzislawa W.

hipoteza, ze ma on zwiazek

ze zbrodnia okazala sie ponad

30-krotnie bardziej prawdopo-

dobna niz jej zaprzeczenie. W tym

przypadku role bodzca warunko-

wego spelnilo okazanie fotografii

czerwonego kampera. Wariograf

zarejestrowal w tym momencie

u Zdzislawa W. tlumienie odde-

chu, wzrost cisnienia krwi, zmiane

potliwosci. To dowodzilo rozpo-

znania przez oskarzonego samo-

chodu niemieckich turystow, choc

w czasie sledztwa informowal, ze

nigdy tego pojazdu nie widzial. Tylko biegla z zakresu badan

chemicznych z Centralnego

Laboratorium Policji nie jest

w stanie dostarczyc oskarzy-

cielowi publicznemu argumen-

tu, z jakiej broni strzelano do

ofiar. Tlumaczy, ze do degene-

racji gazow bojowych docho-

dzi najpozniej po kilkunastu

godzinach od wystrzalu. Na

znalezionej kilka dni po zaboj-

stwie rekawiczce zachowala sie

tylko jedna czasteczka gazow

bojowych. Taka drobina nie ma

mocy dowodowej.

Oskarzony reaguje na rapor-

ty bieglych z wlasciwa sobie iro-

nia. Nadal twierdzi, ze w mor-

derstwo zostal wrobiony przez

mszczaca sie na nim byla zone,

a dowody zostaly zmanipulowa-

ne. Rekawiczke ktos specjalnie

podrzucil pod nogi sprawdza-

jacemu teren policjantowi.

Prokuratora zawodzi tez osa-

dzony w areszcie swiadek – czlo-

nek grupy mokotowskiej. W lip-

cu 2015 roku informowal organy

scigania, ze ma wiedze o zaboj-

stwie Niemcow na Siekierkach.

Mial slyszec rozmowe ban-

dytow na ten temat. Skazany

interesownie zapowiedzial, ze

skontaktuje sie z prokuratorem

w przypadku przedterminowego

odzyskania wolnosci. Warunek

zostal w 2015 roku spelniony,

ale wowczas swiadek zeznal,

ze o zbrodni z 2012 roku nie

ma zadnej wiedzy. Jego obecny

pobyt za kratami wynika z osa-

dzenia do innej sprawy.

Obronca wnioskowal

o uniewinnienie

Za kratami

do konca zycia

Prokurator Szymon Banna,

wskazujac w mowie kon-

cowej, ze Zdzislaw W. jest

sprawca morderstwa, twierdzil, ze

na lawie oskarzonych nie siedzi

osoba przypadkowa. “Malowany”

jest przestepca wielokrotnie

karanym za udzial w zorgani-

zowanych grupach mafijnych.

W swoich wyjasnieniach opisy-

wal, w jaki sposob przerobic nie-

legalnie posiadana bron i pozo-

stac dla policji niewykrytym.

A wlasnie z takiej niefabrycznej

broni padly strzaly skierowane

w strone obywateli niemieckich.

Sprawca mial bezposredni zamiar

pozbawienia ich zycia.

– Mamy tu do czynie-

nia z przestepstwem o bardzo wysokiej szkodliwosci, a Zdzis-

law W., wielokrotnie karany

przed i po tym zdarzeniu, nie

wykazuje zadnych oznak popra-

wy swojego zachowania – oce-

nial prokurator, domagajac sie

dozywocia dla oskarzonego.

Linia obrony adwokata

oskarzonego polegala na kwe-

stionowaniu dowodu w postaci

sladu DNA na rekawiczce znale-

zionej na miejscu zbrodni:

– Tamtedy przechodzily roz-

ne osoby, a krew pokrzywdzo-

nej, na “wampirku”, mogla byc

przeniesiona chociazby przez

policjantow, ktorzy prowadzili

w tym miejscu czynnosci. Nie

widze konkretnego ciagu przy-

czynowo-skutkowego, systemu

dowodow poszlakowych, ktore

wskazywalyby na sprawstwo

mojego klienta. Brak twardych

dowodow jest przeslanka, aby

sprawe rozstrzygnac na korzysc

oskarzonego. 30 czerwca 2025 roku

Sad Okregowy

w Warszawie (prze-

wodniczacy piecioosobowego

skladu sedziowskiego sedzia

Pawel Dobosz) uznal oskarzone-

go Zdzislawa W. winnym zaboj-

stwa pary niemieckich emery-

tow. Poniewaz oba zabojstwa

byly popelnione w ciagu prze-

stepstw, oskarzonemu wymie-

rzono jedna kare dozywotniego

wiezienia. W ustnym uzasadnie-

niu wyroku sedzia odniosl sie

m.in. do wypowiedzi obroncy,

ze kryminalna przeszlosc oskar-

zonego nie jest dowodem popel-

nienia kolejnego przestepstwa.

– W istocie, nie jest – repli-

kowal – ale obliguje do wymie-

rzenia kary, ktora bedzie odpo-

wiadala nie tylko spolecznej

szkodliwosci czynu, rowniez

warunkom osobistym oskar-

zonego. A w tej sytuacji tylko

dozywocie moze czynic zadosc

pojeciu sprawiedliwosci.

Wyrok nie jest prawomoc

Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/

abujas12@gmail.com

http://

www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/

http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

Strona główna

http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez

dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:

(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):

Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.

BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452

(format IBAN)

wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479

(format IBAN)

wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504

(format IBAN)

BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX

Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”

Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,

numer KRS 0000124837:

“Wspomoz nas!”

teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty

Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl