DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI
Nr 196 (7028)
14 lipca 2026 r. – wtorek
Pogoda: W kraju zachmurzenie umiarkowane i duze z wiekszymi
przejasnieniami. Miejscami przelotne opady deszczu i burze, lokalnie z
intensywniejszym deszczem. Temperatura od okolo 21°C nad morzem do 28°C na
poludniowym zachodzie kraju. Wiatr slaby i umiarkowany, w czasie burz
porywisty.
Kursy walut NBP:
EUR – 4,3465
USD – 3,8025
GBP – 5,0994
CHF – 4,7157
Dzien dobry Czytelnicy
Dzis smutna wiadomosc na dzien dobry. 12.07 nasz Kapitan Smerf dolaczyl do
Gargamela�S pomimo ze nie wszyscy sie z Nim zgadzali, to bedzie nam Go
brakowalo. A teraz zacytuje Znajoma Kapitana “Dzisiaj zmarl Smerf Kapitan,
prosze o ostatnie pozdrowienia spolecznosci marynarskiej od dzielnego
kapitana. Do konca przegladal Wasza gazete. Dbajcie o siebie marynarze,
jestescie swiatu potrzebni. ”
Ania Iwaniuk
Dowcip
Pacjent pyta lekarza:
– Panie doktorze, bede zyl do stu lat?
– Pali pan?
– Nie.
– Pije pan alkohol?
– Nie.
– Je tlusto?
– Nie.
– To po co panu tyle zyc?
Podczas kolejnej miesiecznicy katastrofy smolenskiej na Placu Pilsudskiego
w Warszawie doszlo do napietej sytuacji z udzialem prezesa PiS Jaroslawa
Kaczynskiego, przedstawicieli jego ugrupowania, policjantow oraz
protestujacych dzialaczy Obywateli RP. Kaczynski probowal zlozyc wieniec
przed pomnikiem Lecha Kaczynskiego, jednak w trakcie pojawily sie
przepychanki i ostra wymiana zdan z funkcjonariuszami zabezpieczajacymi
zgromadzenie. Ostatecznie politycy PiS zlozyli kwiaty kilka metrow przed
pomnikiem, a prezes PiS oskarzyl policje o zachowanie przypominajace
“bojowki rzadzacej partii”. Zapowiedzial, ze jesli jego ugrupowanie wroci
do wladzy, sluzby zostana zreformowane, a takze powstanie “gwardia
obywatelska”. Wyrazil rowniez nadzieje, ze protestujacy otrzymaja zakaz
zblizania sie do pomnikow na Placu Pilsudskiego, a obowiazujace przepisy
dotyczace zgromadzen uznal za zbyt liberalne. Europosel PiS Tobiasz
Bochenski zarzucal policjantom niewlasciwe dzialania i twierdzil, ze
protest nie jest legalnym zgromadzeniem. W trakcie zajscia Jaroslaw
Kaczynski zwrocil sie do demonstrantow slowami: “Wy nie macie zadnych praw,
jestescie holota”. W nocy doszlo rowniez do ostrej wymiany zdan Antoniego
Macierewicza z policjantami, a dzialacze Obywateli RP poinformowali o
zatrzymaniu organizatora protestu po uzyciu sily wobec funkcjonariuszy.
Policja opublikowala oswiadczenie, w ktorym podkreslila, ze wszystkie
dzialania byly prowadzone zgodnie z obowiazujacym prawem, a ich celem bylo
zapewnienie bezpieczenstwa uczestnikom zgromadzen i osobom postronnym.
Komenda Stoleczna Policji zaznaczyla, ze pozostaje formacja apolityczna,
dziala bezstronnie, rejestruje przebieg interwencji kamerami nasobnymi oraz
monitoringiem i apeluje do uczestnikow zgromadzen o przestrzeganie prawa.
Na Bahamach doszlo do katastrofy samolotu linii Flamingo Air, w ktorej
zginelo dziesiec osob, w tym znani bahamscy muzycy oraz przedstawiciele
lokalnego srodowiska artystycznego. Maszyna wystartowala z miedzynarodowego
lotniska Lynden Pindling w Nassau i leciala na wyspe San Andros, jednak
rozbila sie w rejonie North Andros, na wodach polozonych na zachod od
stolicy archipelagu. W zwiazku z tragedia wladze Bahamow zdecydowaly o
czasowym zawieszeniu lotow przewoznika Flamingo Air do czasu wyjasnienia
okolicznosci katastrofy. Zwiazek Muzykow i Artystow Estradowych Bahamow
poinformowal, ze wsrod ofiar znalezli sie czlonkowie zespolu The Pond Band
oraz DJ, podkreslajac ich ogromny wklad w rozwoj kultury kraju. Organizacja
zaznaczyla, ze ich talent, pasja i zaangazowanie pozostawily trwaly slad w
zyciu mieszkancow Bahamow. Byl to drugi powazny incydent z udzialem
samolotu Flamingo Air w krotkim czasie. Tydzien wczesniej inna maszyna tej
linii, lecaca na wyspe Mayaguana, zawrocila do Nassau z powodu problemow
technicznych zgloszonych przez pilota. Po bezpiecznym ladowaniu i
opuszczeniu samolotu przez pasazerow maszyna stanela w plomieniach na
plycie lotniska. Tamto zdarzenie rowniez jest przedmiotem dochodzenia
prowadzonego przez sluzby lotnicze. Obecnie sledczy badaja przyczyny
najnowszej katastrofy oraz sprawdzaja, czy oba incydenty mogly miec ze soba
zwiazek.
Ukrainskie media spolecznosciowe obieglo nagranie stylizowane na material
Euronews, wedlug ktorego Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy mialo
znalezc na kontach rodzicow Wolodymyra Zelenskiego 11 milionow dolarow oraz
przeprowadzic przeszukanie ich domu. Film zdobyl miliony wyswietlen i byl
masowo udostepniany takze przez polskich internautow, ktorzy twierdzili, ze
pieniadze mialy pochodzic z pomocy przekazywanej Ukrainie przez panstwa
Zachodu. Na nagraniu pojawialy sie rowniez rzekome fragmenty artykulu
“Ukrainskiej Prawdy”, wypowiedz rzecznika NABU oraz ujecia majace
przedstawiac akcje funkcjonariuszy w domu rodzicow prezydenta. Dziennikarze
sprawdzili jednak wszystkie elementy tej historii i nie znalezli zadnego
potwierdzenia ani w komunikatach NABU, ani w wiarygodnych mediach
ukrainskich czy zagranicznych. Okazalo sie, ze material Euronews zostal
calkowicie spreparowany, podobnie jak rzekomy artykul “Ukrainskiej Prawdy”.
Wykorzystane w filmie nagranie rzecznika NABU pochodzilo z komunikatu
opublikowanego 11 maja 2026 roku i dotyczylo prowadzonej od 2024 roku
operacji “Midas”, zwiazanej z korupcja w sektorze energetycznym, a nie
rodziny Zelenskiego. Ujecia przedstawiajace funkcjonariuszy NABU pochodzily
z materialow opublikowanych we wrzesniu 2025 roku i nie mialy zadnego
zwiazku z opisywana historia. Falszywy przekaz zostal rowniez zdementowany
przez ukrainskie Centrum Przeciwdzialania Dezinformacji, ktore wskazalo, ze
jest to kolejna akcja rosyjskiej sieci dezinformacyjnej “Matrioszka”,
specjalizujacej sie w tworzeniu materialow podszywajacych sie pod znane
swiatowe media. Autorzy takich falszywek wykorzystuja sztuczna inteligencje
oraz autentyczne nagrania, zmieniajac ich kontekst, aby uwiarygodnic
przekaz. Dziennikarze przypomnieli, ze podobne historie o rzekomym
bogaceniu sie Wolodymyra Zelenskiego i jego otoczenia pojawialy sie juz
wielokrotnie, jednak zadna z nich nie zostala poparta wiarygodnymi dowodami.
Europa Zachodnia zmaga sie z kolejna fala wyjatkowo wysokich temperatur, a
ostrzezenia przed upalami obowiazuja we Francji, Belgii, Wloszech,
Holandii, Hiszpanii oraz na zachodzie Szwajcarii. We Francji agencja Meteo
France wydala czerwony alert dla 37 departamentow zamieszkanych przez okolo
26 milionow ludzi, gdzie temperatury mialy osiagac od 37 do nawet 41 stopni
Celsjusza. Synoptycy podkreslili, ze nad krajem od kilku dni utrzymuje sie
masa bardzo goracego powietrza, powodujaca dlugotrwala i intensywna fale
upalow. W zwiazku z sytuacja wiele atrakcji turystycznych, w tym wieza
Eiffla, Luwr oraz Muzeum Orsay, zostalo zamknietych wczesniej niz zwykle, a
organizatorzy skrocili takze etap wyscigu Tour de France. W Belgii
Krolewski Instytut Meteorologiczny oglosil zolty alert dla calego kraju
obowiazujacy do srody, przewidujac temperatury przekraczajace 32 stopnie.
Mieszkancy Brukseli szukali ochlody w parkach, przy fontannach oraz w
klimatyzowanych budynkach, podkreslajac, ze staraja sie czesto wietrzyc
mieszkania i chlodzic wode. We Wloszech czerwony alert obowiazywal miedzy
innymi we Florencji i Perugii, natomiast na Sardynii prognozowano
temperatury dochodzace do 43 stopni Celsjusza, a na Sycylii oraz w
centralnych regionach kraju przekraczajace 40 stopni. Wysokie temperatury
doprowadzily rowniez do rozleglych pozarow w Piemoncie, gdzie splonelo
okolo 700 tysiecy drzew. Eksperci ostrzegli, ze jest to powazna katastrofa
ekologiczna, a odbudowa cennych ekosystemow lesnych moze potrwac nawet od
50 do 70 lat.
Donald Trump poinformowal, ze Stany Zjednoczone zgodzily sie na prosbe
Iranu dotyczaca kontynuowania rozmow, jednoczesnie podkreslajac, ze okres
zawieszenia broni dobiegl konca. We wpisie opublikowanym na platformie
Truth Social przekazal, ze Islamska Republika Iranu zwrocila sie do USA o
dalsze negocjacje, jednak Waszyngton jasno zakomunikowal zakonczenie
obowiazywania zawieszenia broni. Prezydent USA nie sprecyzowal, czy planuje
wydanie rozkazu przeprowadzenia kolejnych uderzen na cele w Iranie. Po
dwudniowej serii amerykanskich atakow we wtorek i srode w czwartek nie
doszlo juz do kolejnych dzialan zbrojnych. Operacje te byly odpowiedzia na
wczesniejsze iranskie ataki na statki przeplywajace przez ciesnine Ormuz
oraz na sily amerykanskie stacjonujace na Bliskim Wschodzie. Wedlug
informacji przekazanych przez portal Axios katarscy mediatorzy, we
wspolpracy z negocjatorami amerykanskimi, udali sie do Iranu, aby prowadzic
rozmowy dotyczace deeskalacji konfliktu. Cytowani przez media dyplomaci
twierdza, ze mimo trwajacych napiec obie strony sa zainteresowane powrotem
do wstepnego porozumienia o zawieszeniu broni. W poprzednich dniach Donald
Trump mowil, ze nie jest pewien, czy chce podpisywac kolejne porozumienie z
Iranem, poniewaz uwaza, ze wladze tego kraju nie dotrzymuja zawieranych
umow. Jeszcze podczas szczytu NATO w Ankarze stwierdzil, ze nalezaloby
“dokonczyc robote”, sugerujac mozliwosc dalszych dzialan militarnych.
Obecnie sytuacja pozostaje napieta, a dalszy przebieg rozmow zalezy od
efektow prowadzonych negocjacji.
Niemiecki komentator polityczny Thomas Schmid zwrocil uwage, ze relacje
miedzy Polska i Ukraina sa wyjatkowo skomplikowane i dobrze oddaje je
angielskie slowo “entangled”, oznaczajace wzajemne uwiklanie oraz
splatanie. Jego zdaniem Unia Europejska zbyt slabo rozumie historyczne
uwarunkowania obu panstw, mimo ze maja one ogromny wplyw na wspolczesna
polityke. Autor wskazuje, ze obecny spor dotyczacy Wolynia i dzialalnosci
UPA zostal dodatkowo zaostrzony decyzja prezydenta Wolodymyra Zelenskiego o
przyznaniu jednej z jednostek armii ukrainskiej honorowego tytulu
“Bohaterow UPA”. Przypomina, ze Ukrainska Armia Powstancza walczyla o
niepodleglosc Ukrainy przeciwko Zwiazkowi Radzieckiemu, jednak w Polsce
pozostaje symbolem zbrodni dokonanych na ludnosci polskiej podczas II wojny
swiatowej. Wedlug autora wlasnie ta decyzja Zelenskiego sprawila, ze
Ukraina sama narazila sie na ostra krytyke ze strony Polski. Schmid
podkresla, ze bez uczciwego zmierzenia sie z trudna historia i wzajemnym
zrozumieniem osiagniecie trwalego pojednania miedzy oboma narodami bedzie
bardzo trudne. Dodaje rowniez, ze temat Wolynia pozostaje jednym z
najwazniejszych punktow spornych w relacjach polsko-ukrainskich, mimo
scislej wspolpracy obu panstw po rosyjskiej agresji na Ukraine. W jego
ocenie brak odpowiedniej wiedzy o tej historii w Europie Zachodniej
utrudnia wlasciwe zrozumienie napiec pojawiajacych sie pomiedzy Warszawa i
Kijowem. Autor uwaza, ze odpowiedzialnosc za zlagodzenie sporu spoczywa na
obu stronach, jednak ostatnie decyzje wladz ukrainskich nie sprzyjaja
budowaniu zaufania. Jego zdaniem wzajemne relacje pozostaja niezwykle wazne
dla przyszlosci regionu oraz bezpieczenstwa Europy.
Rzecznik wegierskiego Fideszu Bertalan Havasi odniosl sie do medialnych
doniesien dotyczacych mozliwej wizyty bylego premiera Wegier Viktora Orbana
w Polsce. Potwierdzil, ze rozmowy na temat takiego wyjazdu rzeczywiscie
trwaja, jednak najbardziej prawdopodobnym terminem jest wrzesien, a nie
najblizszy weekend. Przekazal rowniez, ze najblizszym publicznym
wystapieniem Orbana bedzie przemowienie zaplanowane na 25 lipca w Baile
Tușnad w rumunskim Siedmiogrodzie podczas corocznego spotkania zwolennikow
Fideszu. Wegierskie media podkreslaja, ze bedzie to pierwsze tak wazne
wystapienie Orbana po przegranych wyborach parlamentarnych i utracie wladzy
po 16 latach rzadow Fideszu. Wczesniej Onet informowal nieoficjalnie, ze
Orban moze przyjechac do Polski i spotkac sie z Jaroslawem Kaczynskim.
Rzecznik PiS Rafal Bochenek potwierdzil, ze prezes partii jest
zainteresowany takim spotkaniem, jednak termin wymaga uzgodnienia. Sam
Jaroslaw Kaczynski zaprzeczyl jednak, aby mial spotkac sie z Orbanem w
najblizszy weekend, a pytany o przyszle plany odmowil komentarza. Artykul
przypomina rowniez, ze po przegranych wyborach parlamentarnych na Wegrzech
nowym premierem zostal Peter Magyar, a wiekszosc konstytucyjna zdobyla
partia Tisza. Viktor Orban przez wiele lat uchodzil za jednego z
najblizszych sojusznikow PiS, choc obie partie dzialaly w roznych frakcjach
Parlamentu Europejskiego. Po odejsciu z Europejskiej Partii Ludowej
europoslowie Fideszu dolaczyli ostatecznie do frakcji Patrioci za Europa.
Ministerstwo Obrony Narodowej rozpoczelo pilotaz nowego systemu, dzieki
ktoremu zolnierze beda mogli zamawiac przyslugujace im elementy
umundurowania i wyposazenia przez wojskowy system informatyczny, a
nastepnie odbierac je w paczkomatach. Sekretarz stanu w MON poinformowal,
ze rozwiazanie ma zostac wdrozone w calych Silach Zbrojnych RP od 2027
roku. Podkreslono, ze system pozwoli uniknac kolejek, dostosowywania sie do
godzin pracy magazynow oraz zapewni wieksza wygode i poszanowanie
prywatnosci zolnierzy. Obecnie w ramach pilotazu zlozono juz 5,6 tysiaca
zamowien, przygotowano 6,2 tysiaca przesylek, a z programu korzysta ponad
20 tysiecy zolnierzy. Do konca roku liczba uczestnikow pilotazu ma wzrosnac
do okolo 60 tysiecy. Dostawy realizuje firma InPost, ktora zostala
wyloniona w przetargu ogloszonym przez 1 Regionalna Baze Logistyczna w
Walczu, a umowa obowiazuje do 18 grudnia 2026 roku. Rzecznik Inspektoratu
Wsparcia Sil Zbrojnych wyjasnil, ze na etykietach przesylek znajduje sie
wylacznie numer telefonu zolnierza, a paczki trafiaja do wybranego
paczkomatu zamiast na adres domowy, co zwieksza bezpieczenstwo. Zwrot
umundurowania bedzie na razie odbywal sie osobiscie w Wojskowym Oddziale
Gospodarczym, choc w przyszlosci planowane jest rowniez umozliwienie
odsylania go do magazynu wysylkowego. MON podkresla, ze magazyny mundurowe
nie zostana zlikwidowane, a nowy system ma jedynie uzupelniac dotychczasowy
sposob wydawania wyposazenia. Rafal Brzoska ocenil projekt bardzo
pozytywnie, podkreslajac, ze wykorzystanie prywatnej infrastruktury
logistycznej wzmacnia odpornosc panstwa i usprawnia funkcjonowanie wojska.
DETEKTYW
Tajemniczy wybuch pod Krasnymstawem
Mariusz GADOMSKI
Historia wydarzyla sie wiele lat temu. Jednak przyczyny, ktore zlozyly sie
na tragiczny w skutkach splot okolicznosci, bynajmniej sie nie zestarzaly.
Zapiekla nienawisc, pieniactwo i niemoznosc rozwiazania konfliktu w
cywilizowany sposob wciaz zyja w narodzie i maja sie dobrze. Wygrywaja
nawet z zyciem.
Eksplozja ladunku wybuchowego, makabryczna smierc i tajemnicze tropy.
Sledztwo z udzialem wojskowych ekspertow, ktore doprowadzilo do
zaskakujacego wyjasnienia. To wszystko rozegralo sie w malej wiosce pod
Krasnymstawem. Oczywiscie nie mialo nic wspolnego z wybuchami zwiazanymi z
wojna w Ukrainie. Do zdarzenia doszlo bowiem w 1966 roku.
Na ekranach telewizorow triumfy swiecil wowczas serial “Czterej pancerni i
pies”. Przygodami dzielnych czolgistow i psa Szarika pasjonowali sie
wszyscy. Serial spelnial ogromna role propagandowa, bo gloryfikowal
przyjazn polsko-radziecka, co oczywiscie bylo na reke wladzy. Za jej
przyzwoleniem, jak Polska dluga i szeroka, powstawaly mlodziezowe “kluby
pancernych”. Do druzyn wciagano rzesze Azorkow i Burkow, a oprocz tego
koty, ptaki, chomiki i podobno nawet rybki z akwarium. To byl istny
fenomen. A w Janku, Olgierdzie, Gustliku i Grigoriju kochaly sie nie tylko
nastoletnie dziewczeta, ale rowniez ich matki.
Nie w kazdym domu byl wtedy telewizor. Nie wszyscy mogli wiec zobaczyc, jak
zaloga Rudego 102 wygrywa wojne z Niemcami. Na telewizje chodzilo sie do
sasiadow, do swietlic, a w ostatecznosci mozna bylo przystanac przed
witryna sklepu RTV, gdzie wystawiano odbiorniki i czasami laskawie je
wlaczano. Dzis, w dobie mnogosci elektronicznych srodkow masowego przekazu,
jest to nie do pomyslenia.
Pewnego dnia sceny rodem z serialu o czterech pancernych rozegraly sie w
Celinie, malej wiosce w gminie Zolkiewka w wojewodztwie lubelskim.
W poniedzialek, 31 pazdziernika 1966 roku, 55-letnia Wladyslawa O. wziela z
domu siekiere i powiedziala rodzinie, ze idzie na pole.
– Z siekiera? – zdziwil sie maz.
– Musze lepiej powbijac kolki – wyjasnila krotko.
– Ale uwazaj na siebie.
Pokiwala glowa i powiedziala, ze wroci najpozniej za godzine. Jednak
godzina minela, a kobieta nie wracala. Rodzina myslala, ze pewnie kogos
spotkala i sie zagadala. Jednak po dwoch godzinach, zaniepokojeni jej
nieobecnoscia, poszli szukac kobiety. Gdy doszli polem do skraju
niewielkiego zagajnika, oniemieli z przerazenia. Ciezko ranna Wladyslawa O.
lezala na ziemi, jeczac z bolu. Widok byl makabryczny – cialo w wielu
miejscach zostalo rozerwane na strzepy.
Rodzina pobiegla do soltysa, ktory dysponowal telefonem, i wezwala
pogotowie ratunkowe.
Karetka przetransportowala kobiete do szpitala w Krasnymstawie. Wladyslawa
O. trafila na stol operacyjny. Niestety, pomimo wysilkow lekarzy walczacych
o jej zycie, zmarla, nie odzyskawszy przytomnosci.
Sekcja zwlok wykazala, ze obrazenia, ktore doprowadzily do jej zgonu,
powstaly w wyniku eksplozji ladunku wybuchowego o duzej sile.
Mieszkancy wsi poczatkowo nie wierzyli w te ustalenia.
– Ludzie gina na drogach, potraceni przez pojazdy, w wyniku pozaru, upadku
z wysokosci, na skutek utoniecia, ewentualnie zatrucia zepsutym jedzeniem
lub srodkami ochrony roslin. Ale od bomby? Jakim cudem? Byloby to
zrozumiale za Niemca, ale nie w Polsce Ludowej – komentowano z przekasem. –
To bzdura. Albo te doktory od sekcji cos napitolily, albo wladza z jakiegos
powodu wprowadza nas w blad.
Jednak o pomylce ani o celowej dezinformacji nie bylo mowy. Wyjasnieniem
tajemniczych okolicznosci smierci kobiety zajeli sie sledczy z Milicji
Obywatelskiej.
Miny, a moze loftki?
Pojawila sie pogloska, jakoby za wybuchem stali pogrobowcy z Bonn, ktorym
bylo nie w smak, ze Polska rosnie w sile, a ludziom zyje sie coraz
dostatniej. Rzecz jasna nadawala sie jedynie do wlozenia miedzy bajki.
Natomiast na powaznie jedna z hipotez zakladala, ze Wladyslawa O. zginela,
bo weszla na mine, ktora eksplodowala. Od zakonczenia II wojny swiatowej
uplynelo co prawda ponad 20 lat, ale w ziemi pozostalo wiele niewybuchow.
Zolnierze z Korpusu Bezpieczenstwa Wewnetrznego Ziemi Lubelskiej, ktorzy
wspolpracowali w sledztwie z milicja, nie wykluczali, ze “zardzewiala
smierc” czyhala na ofiare w Celinie.
Zamierzano przejrzec archiwalne dokumenty z czasow wojny dotyczace
zaminowania terenow w gminie Zolkiewka. Ale nawet gdyby po wojnie saperzy
je rozminowali, to przeciez mogli cos przeoczyc. Wszystkiego nie da sie
wykryc, zwlaszcza jesli ladunek tkwil gleboko w ziemi.
Pojawil sie jednak inny trop. Nie wybuch miny pulapki, lecz postrzal z
broni palnej. Cos takiego zasugerowal jeden z lekarzy, ktorzy badali
Wladyslawe O. Jego zdaniem obrazenia stwierdzone u kobiety mogly spowodowac
pociski szczegolnego rodzaju – tzw. loftki.
Jest to gruby srut o srednicy powyzej 4,5 mm, uzywany przez mysliwych do
polowan na grubego zwierza. Przed II wojna swiatowa loftkami mozna bylo
strzelac z niewielkiej odleglosci do wilkow, a rzadziej do saren, dzikow,
jeleni, a nawet niedzwiedzi. W latach powojennych juz tylko do dzikow.
Uzywanie loftek jest obecnie w Polsce prawnie zabronione. Przepisy zakazuja
uzywania tak grubego srutu glownie ze wzgledu na jego slabe pokrycie celu i
wysokie ryzyko zadawania zwierzetom niepotrzebnych cierpien. Ale oczywiscie
przepisy przepisami, a zycie sobie. Ktos mogl uzyc loftek nielegalnie.
Sam sie podlozyl milicji
Chociaz wojsko odnioslo sie dosc sceptycznie do rewelacji lekarza, ktory
zapewne swietnie znal sie na medycynie, ale na wlasciwosciach pociskow juz
niekoniecznie, milicja ochoczo ruszyla tym tropem. Tak sie bowiem zlozylo,
ze w dniu, w ktorym zginela Wladyslawa O., w Celinie slyszano odglosy
polowania i widziano ludzi ze strzelbami. W tej sytuacji prowadzacy
sledztwo postanowili sprawdzic okolicznych mysliwych.
Wydawalo sie, ze trafili w dziesiatke. 51-letni Stanislaw G. szczegolnie
zainteresowal milicje. Niby byl w porzadku: mial pozwolenie na posiadanie i
uzywanie broni palnej, nalezal do kola lowieckiego, pracowal w waznej
instytucji panstwowej w Krasnymstawie, jednak zachowywal sie nerwowo w
trakcie przesluchania.
Zanim zadano mu pierwsze pytanie, oswiadczyl, ze niczego nie wie w sprawie
smierci kobiety, nigdy z nia nie rozmawial i ledwie ja kojarzyl. Zdradzala
go mowa ciala. Palil papierosa za papierosem, uciekal wzrokiem i obficie
sie pocil, mimo ze w pokoju przesluchan nie bylo duszno.
Poza tym sam sie podlozyl milicji. Gdy spytano go, czy 31 pazdziernika
strzelal z broni mysliwskiej, mezczyzna zaprzeczyl.
– Dlaczego pan klamie? Kilkanascie osob widzialo pana z dubeltowka na polu.
Poszedl pan tam pozowac do zdjec? – ironizowal przesluchujacy
funkcjonariusz.
– Prosze mi nie insynuowac klamstwa. Owszem, chcialem tego dnia polowac,
ale nie oddalem zadnego strzalu, bo nie bylo do czego. To, ze mialem ze
soba dubeltowke, o niczym nie swiadczy – upieral sie mysliwy.
W tej sytuacji milicja zazadala od niego okazania strzelby mysliwskiej. Do
badan rusznikarskich oddano ja tylko dla formalnosci. Nawet laik w
dziedzinie broni palnej zauwazylby, ze z dubeltowki niedawno strzelano.
Stanislaw G. zostal aresztowany jako podejrzany o przyczynienie sie do
smierci Wladyslawy O. Sprawa nie byla jeszcze do konca wyjasniona. Nalezalo
ustalic, czy mysliwy nieumyslnie zranil kobiete, ktora znalazla sie na
linii strzalu, czy dokonal zabojstwa z premedytacja i tak je zaplanowal,
zeby sprawialo wrazenie nieszczesliwego wypadku.
Jesli ja zamordowal, rodzilo sie pytanie: dlaczego? Milicja przesluchala
znajomych kobiety i mezczyzny, pytajac o ich wzajemne relacje. Z wypowiedzi
absolutnie nie wynikalo, aby miedzy tym dwojgiem istniala jakas wrogosc czy
chocby niechec tlumaczaca popelnienie zbrodni.
– On pochodzil z Celina, ale od lat mieszkal w Krasnymstawie. Na wies
przyjezdzal na polowania i w odwiedziny do rodzicow oraz siostry. Zdaje
sie, ze byl chrzestnym jej syna. Nie wydaje sie, aby mial powod, by celowo
zabic Wladyslawe – mowili ludzie, zastrzegajac, ze moga sie mylic.
Bo ktoz zna wszystkie tajemnice bliznich? Totez sledczy nie odrzucili
hipotezy umyslnego zabojstwa. Spodziewano sie, ze mezczyzna “peknie” w
czasie przesluchania i sam o wszystkim opowie. Jednak Stanislaw G. w
dalszym ciagu utrzymywal, ze jest niewinny.
– No dobrze, przyznaje sie. Polowalem tego dnia, oddalem kilka strzalow,
ale nie do tej pani. Nie jestem morderca. Zle zrobilem, ze wczesniej tego
nie powiedzialem, ale sklamalem ze strachu. Slyszalem, co sie mowilo we
wsi: ze to mysliwi postrzelili kobiete. Balem sie, ze zostane oskarzony.
Ale przysiegam na zycie moich dzieci, ze to nie ja�S – zaklinal sie ze lzami
w oczach.
Jako ze Stanislaw G. od poczatku krecil, milicja nie wierzyla w jego
tlumaczenia. Nad mezczyzna zbieraly sie czarne chmury. Za zabojstwo grozil
mu dlugi pobyt w wiezieniu, a nawet szubienica, jesli okazaloby sie, ze
zabil z premedytacja, poniewaz w PRL-u kara smierci widniala w kodeksie
karnym.
Tak sie jednak nie stalo.
Po kilkunastu godzinach wypuszczono Stanislawa G. z aresztu i oddalono
wobec niego zarzuty. W sledztwie nastapil nagly zwrot. Nie tyle
nieoczekiwany, ile wynikajacy z niedouczenia, a moze lenistwa organow
scigania. Zamiast gromadzic i analizowac slady, uczepiono sie pierwszej z
brzegu metnej hipotezy i kurczowo sie jej trzymano. Dobrze, ze w sledztwie
pomagali zolnierze, ktorzy w pore naprawili blad milicji.
Plot z pociskow pancernych
Jeden z wojskowych dowiedzial sie, ze przed zatrzymaniem mysliwego nie
sprawdzono pociskow, ktore powinny znajdowac sie w ciele Wladyslawy O.
Milicja nie zadala sobie tego trudu, tylko oparla sie na opinii lekarza
twierdzacego, ze kobiete zabily loftki.
Doswiadczony frontowiec uznal to za absurd i powiadomil prokuratora, ktory
zarzadzil przeprowadzenie w trybie pilnym przewidzianych przepisami
czynnosci. W tym celu trzeba bylo powtorzyc autopsje.
Okazalo sie, ze Wladyslawa O. nie zostala trafiona loftkami ani innymi
kulami uzywanymi przez mysliwych do polowan. W ciele kobiety tkwily
natomiast odlamki pocisku artyleryjskiego, niewiadomego w tamtym momencie
pochodzenia.
Zaalarmowany oddzial saperow, wyposazony w wykrywacze min, niezwlocznie
przystapil do sprawdzania miejsca, gdzie doszlo do tragicznego w skutkach
wybuchu. Innych bomb na szczescie nie znalezli. Stwierdzili zas, ze pocisk,
ktory rozerwal kobiete, nie byl mina z czasow wojny.
Wybuchl na skraju niewielkiego zagajnika, w miejscu, gdzie rodzina O.
postawila plot z drewnianych kolkow, ktory odgradzal ich pole od gruntow
sasiada.
Teraz mozna bylo juz ustalic przebieg tragicznego zdarzenia. W dniu swojej
smierci kobieta poszla umacniac ogrodzenie przy lasku. Uderzenie obuchem
siekiery w pocisk, ktorego mogla nie zauwazyc, spowodowalo wybuch, w wyniku
ktorego Wladyslawa O. poniosla koszmarna smierc.
Ale takie odkrycie wymagalo dalszego wyjasnienia. Nikt normalny nie
odgradza sie od sasiada plotem z bomb artyleryjskich. Wladyslawa O.
wydawala sie w pelni wladz umyslowych.
Nasuwalo sie zatem przypuszczenie, ze mogla nieswiadomie uderzyc siekiera w
pocisk, ktory, czesciowo wbity w ziemie przez kogos innego, nie byl dobrze
widoczny z zewnatrz. Tym kims musiala byc osoba zywiaca do kobiety
nienawisc, ktora przy pomocy zdradziecko ukrytej bomby pomogla jej zejsc z
tego swiata.
Powrocila wersja morderstwa z premedytacja.
Wieloletni spor o miedze
Milicja sprawdzila w pierwszej kolejnosci owego sasiada zza miedzy,
48-letniego Kazimierza Cz. Wyszlo na jaw, ze mezczyzna i cala jego rodzina
od wielu lat byli skloceni z Wladyslawa O. i jej synem Januszem. Otwarcie
przyznali to podczas przesluchania.
Natomiast z mezem denatki zyli w zgodzie, gdyz byl – jak podkreslili –
ugodowym i rozsadnym czlowiekiem, zupelnie innego charakteru niz jego zona
i syn.
Zaczelo sie przed kilkunastu laty, kiedy Wladyslawa O. odziedziczyla w
spadku po krewnym zagajnik, ktory graniczyl z polem Kazimierza Cz. Ten,
zeby na nie dotrzec, musial korzystac z miedzy sasiadki.
– Za poprzedniego wlasciciela lasu nie mialem z tym problemu. Moglem
tamtedy chodzic i jezdzic. Wladyslawa O. poczatkowo rowniez sie zgodzila.
Pozniej niestety zmienila zdanie i powstal konflikt – zeznal na milicji
Kazimierz Cz.
Wasnie o miedze nie byly w Polsce rzadkoscia i obrosly anegdotami
opowiadanymi do dzis. Jednak tak naprawde nie zawsze byly to historie, z
ktorych nalezy sie smiac. Nie kazdy spor konczyl sie happy endem znanym z
filmu “Sami swoi”. W wielu przypadkach wojna o niewielki skrawek ziemi
doprowadzala do gorszacych scen na sali sadowej, a nawet do morderstw i
umyslnych podpalen.
Wladyslawie O. nie podobalo sie, ze sasiad jezdzi na pole wozem konnym.
Ponoc ciezkie kola pojazdu dewastowaly zagajnik. Oswiadczyla mu, ze moze
jezdzic rowerem albo nawet motocyklem, natomiast furmanka w zadnym wypadku.
Zagrozila sadem. Jej stanowisko nie bylo po jego mysli.
– Przeciez ja nie jezdzilem na wycieczke, tylko do pracy w polu. Jak mialem
zwiezc zbiory na rowerze? Powiedzialem jej, ze sobie ze mnie kpi –
przedstawial swoje argumenty.
Milicja przesluchala Janusza O., syna denatki, ktory potwierdzil, ze
klocili sie z sasiadem o miedze. Jego zdaniem mieli prawo zabronic mu
korzystania z niej.
– Matka napominala go, zeby nie niszczyl drzew, ktore rosly na skraju
zagajnika. On na to, ze z drogi kazdy moze korzystac, i dalej tamtedy
jezdzil. Ale przeciez byla inna droga. Owszem, troche dluzsza, ale byla.
Nie musial naruszac naszej wlasnosci. Ale do niego mowic to jak do sciany�S
Wladyslawa O., zeby uniemozliwic mu przejazd, wbila przy zagajniku kolki.
To tez nie pomoglo, bo sasiad je przewracal lub usuwal. Zdaniem syna plotek
zostal ustawiony okolo dziesieciu lat wczesniej i na pewno nie bylo tam
zadnych bomb. Na pytanie milicji, skad w takim razie sie wziely, nie umial
odpowiedziec.
Poszla nie tylko z siekiera
Milicja, analizujac ten watek, przyjela, ze Kazimierz Cz., majac dosc
utrudniania mu zycia przez sasiadke, wpadl na pomysl szatanskiej zemsty i
zakopal w ziemi pocisk artyleryjski. On jednak stanowczo temu zaprzeczal.
Przyznal, ze wbrew zakazowi sasiadki czesto korzystal z miedzy przy
zagajniku. Pare razy zdarzylo sie, ze potracil kolek, ale zrobil to
nieumyslnie. Nie ukrywal, ze irytowalo go postepowanie Wladyslawy O.
Kilkakrotnie, uzywajac dosadnych slow, powiedzial jej prosto w oczy, co o
niej mysli. Jednak do glowy by mu nie przyszlo, zeby w tak okrutny sposob
sie mscic.
– Przeciez sam moglbym zginac. Albo inne osoby, ktore przypadkowo by sie
tam znalazly. Trzeba miec nierowno pod sufitem, zeby cos takiego zaplanowac
i przeprowadzic. Nie mam i nie mialem zadnych bomb. Mozecie sprawdzic –
powiedzial mezczyzna.
Milicja nie omieszkala przeprowadzic rewizji jego posesji. Rzeczywiscie nie
trzymal materialow wybuchowych.
Miala je natomiast�S Wladyslawa O.
Jej maz sam poinformowal o tym sledczych. Powiedzial, ze nie moze dopuscic
do tego, aby milicja podejrzewala sasiada o cos, czego nie zrobil. Totez
pragnal zakonczyc te przykra sprawe.
Podczas przeszukania budynkow gospodarskich nalezacych do rodziny O.
znaleziono kilkanascie pociskow artyleryjskich, takich samych jak ten,
ktory rozerwal kobiete. Pochodzily z czasow ostatniej wojny.
Maz Wladyslawy stwierdzil, ze gromadzila je od lat, nie wiadomo w jakim
celu, i kategorycznie zabraniala komukolwiek o tym mowic.
– No to nie mowilem, skoro nie chciala. Choc powinienem. Bardzo teraz
zaluje, ze jej posluchalem, bo by zyla – przyznal ze smutkiem Szczepan O.
To nie sasiad zabil Wladyslawe O. To ona chciala sie na nim zemscic za
rzekome niszczenie zagajnika. Krytycznego dnia poszla na pole nie tylko z
siekiera. Miala ze soba rowniez pocisk artyleryjski.
Umiescila go na miedzy. Najprawdopodobniej liczyla na to, ze mezczyzna
najedzie na niego wozem i wyleci w powietrze. Inaczej chyba nie mozna
wytlumaczyc jej postepowania.
Byla jednak nieostrozna. Nie spodziewala sie, ze nienawisc obroci sie
przeciwko niej�S
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
�sWspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl
Wypisanie z listy / Unsubscribe:
https://gazetka-gargamela.eu/wysylka/unsubscribe.php?uid=4551574&adr=admin@intermanager.org
lub napisz na / or send email to stop@gazetka-gargamela.eu