DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 195) (67795) 14 lipca 2025r.
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
13 lipca 2025r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
TENIS
-“Iga Swiatek zdobyla Wimbledon. God save the Queen i mieta do trawy”-
Radoslaw Leniarski
New York Times podaje przepis na makaron z truskawkami, Lubella wprowadza
nowe kluski w ksztalcie rakiet.
Iga Swiatek w sobote wygrala final wielkoszlemowego turnieju w Wimbledonie
w oszalamiajacym stylu, pokonujac Amande Anisimova 6:0, 6:0. Przez ponad
100 lat cos takiego sie nie zdarzylo, ostatni tak jednostronny final na
Wimbledonie mial miejsce w 1911 r. Swiatek wygrala swoj 100 mecz w Wielkim
Szlemie i zdobyla szosty tytul: cztery na Rolandzie Garrosie, jeden US Open
i teraz na Wimbledonie.
W zwiazku z tym New York Times napisal o makaronie z truskawkami powazny
artykul. To znaczy doslownie nie o “strawberry and yoghurt pasta”, ale o
“makaronie z truskawkami” i zalaczyl odpowiedni przepis na swojej
prestizowej i dodatkowo platnej stronie z kulinariami. “Sportowcy maja
swoje sposoby, zeby podbic swoja forme – pisze NY Times. -Tom Brady
[rozgrywajacy New England Patriots, slawnej druzyny futbolowej – rl] ma
swoja diete TB12, plywak Michael Phelps dziennie spozywal 10000 kalorii, a
Swiatek ma truskawki ze smietana”.
Wloscy tenisisci lapia sie za glowe, Flavio Cobolli stwierdzil, ze Swiatek
bedzie musiala sie ukrywac we Wloszech. No bo pasta z truskawkami to zgroza
dla Italii, jakby do pizzy dodac keczup. Pizzy meksykanskiej, albo
hawajskiej, oczywiscie. Kiedy Swiatek powiedziala o tym polskim daniu
pierwszy raz, prowadzacej wywiad na korcie wymsknelo sie: “Hmm, jakie to
dziwne”.
Ale teraz okazuje sie, ze Lubella, wielki polski producent makaronow, chce
wprowadzic na rynek specjalne kluski w postaci rakiet tenisowych. Jakie to
dziwne!
Swiatowe media pisza o sobotnim meczu jak o czyms nierealnym. Finalowe
zwyciestwo 6:0, 6:0 zdarzylo sie w tzw. erze open, czyli w zawodowym
tenisie sygnowanym przez organizacje WTA, tylko raz. W Wimbledonie tez
tylko raz, przed ta era, bo w 1911 r. WTA na swojej stronie pisze, ze
triumf Swiatek byl “surreal”. Slownik synonimow na zapytanie o odpowiedniki
slowa “surrealistyczny” zaczyna podpowiadac – w kolejnosci alfabetycznej –
nastepujaco: absurdalny, abstrakcyjny, alogiczny, brawurowy, a konczy
zdziwaczaly, zuchwaly, zwariowany. Taki byl ten final, faktycznie.
New York Times – Amanda urodzila sie po drugiej stronie Hudson River, w
stanie New Jersey, czyli w nowojorskim sasiedztwie – uzywa slowa “rout”, co
niestety najprosciej przelozyc na pogrom albo rzez. Redakcja jest
zadziwiona skala porazki Amerykanki i posilkuje sie slownikiem medycznym –
byla to chirurgiczna operacja precyzyjna. “Final ostatecznie rozstrzygnal
sie w tak jednostronny sposob z powodu nerwow Anisimovej, jasnej taktyki
Swiatek i nieustepliwosci, ktora czyni ja jedna z najlepszych zawodniczek
na swiecie”. Jedna z najlepszych?! – chcialoby sie zapytac. To znaczy, ile
NY Times bierze najlepszych pod uwage?
The Times, ktory jest dziennikiem londynskim i tak bardzo angielskim, jak
tylko mozna byc angielskim, pisze o zmiazdzeniu, stoleczny Independent o
pogromie, podobnie Guardian – niby manchesterski, ale redakcje tez ma w
Londynie – naduzywa slow takich jak trashing i crushing. “Amerykanke
zamurowalo. Najbardziej jednostronny final Wimbledonu od 114 lat” – pisze
Guardian. “Anisimova przezywa koszmar w piekarni Igi Swiatek” – to
nawiazanie do wyniku 6:0, 6:0 zwane po angielsku bagel, u nas bajgel, czyli
rodzaj drozszowej bulki z dzira w srodku. W Polsce mowilo sie na to rower,
albo do jaja, co zreszta jest bardzo tenisowe, bo podobno slowo love w
tenisie oznaczajace wynik do zera (n. sedzia mowi forty love, czyli 40-0),
wzielo sie od francuskiego l’oeuf, czyli jajo.
Najwiekszy dziennik sportowy we Francji – a pewnie na swiecie – l’Equipe
pisze o finale w tytule: “Gargantuiczny. Swiatek, arcydzielo z triumfami na
kazdej nawierzchni”.
Francuzi lubia przesade, ale to fakt, ze gargantuiczny pasuje do sobotniego
finalu idealnie jako cos przekraczajace normalne rozmiary. W stosunku do
Swiatek Francuzi naprawde uzyli zwrotu un chef-d’oeuvre, czyli wlasnie
arcydzielo.
Najwiekszy polski portal zatytulowal glowny tekst pomeczowy pomyslowym “God
save the Queen”, wiadomo, kim jest krolowa, a w jednym z tekstow opisal jak
doszlo do triumfu. Podpisuje sie pod tym tekstem obydwiema rekami: nie
glowa zadecydowala o zwyciestwie na Wimbledonie, najwazniejszym ze
wszystkich turniejow, ale forma sportowa, taktyka, technika, pomysl na gre.
Glowa, ten oslawiony i przereklamowany “mental”, jest wytrychem uzywanym
wtedy, gdy ktos nie jest w stanie merytorycznie wytlumaczyc slabszego lub
lepszego zagrania, korzystnego badz niekorzystnego wyniku.
Autor – renomowany dziennikarz Sebastian Parfjanowicz – pisze, ze o
zaskakujacym dla zwolennikow “Mentalu” triumfie zdecydowala forma sportowa
Swiatek, wsparta wiedza i doswiadczeniem jej trenera Wima Fissette’a,
specjalisty od szybkich nawierzchni, ktory odpowiednio “ustawil” tenis Igi
tak, ze poczula miete do trawy; wsparta wiedza i doswiadczeniem psycholozki
Darii Abramowicz oraz nowatorskimi metodami trenera od przygotowania
fizycznego Maciej Ryszczuka. Polecam film z Majorki, gdzie Swiatek
przygotowywala sie do sezonu na trawie, w ktorym tenisistka cwiczy w
specjalnych butach na szelkach.
Oczywiscie, w Polsce media wspominaja gre w finalach Jadwigi Jedrzejowskiej
w 1937 roku, Agnieszki Radwanskiej w 2012 roku, jednak wszyscy zdaja sobie
sprawe, ze sobota 12 lipca zapisala sie w historii polskiego sportu jako
jedno z najwiekszych wydarzen.
-“Iga Swiatek sama wie najlepiej, kogo i czego potrzebuje do zwyciestwa”-
Dariusz Wolowski
Wczasie najglebszego kryzysu w karierze, kilka tygodni po porazce w
polfinale ulubionego Rolanda Garrosa, Iga Swiatek zostala pierwsza
singlistka z Polski, ktora wygrala najbardziej prestizowy turniej na
swiecie.
Porazka w polfinale igrzysk olimpijskich w Paryzu byla momentem zwrotnym.
Iga – wtedy jeszcze liderka rankingu WTA – byla murowana faworytka.
Marzyla, by pierwszy polski medal olimpijski w tenisie byl zloty. To mialo
byc rozliczenie z rodzina przeszloscia – tata Igi stracil kiedys okazje, by
stanac na podium igrzysk w Seulu w 1988 r. (byl wioslarzem). Totez tylko
braz w Paryzu zostal okupiony stresem i lzami. – Oddalabym jednego szlema
za zloto igrzysk – wyznala na konferencji prasowej po zwyciestwie w
Wimbledonie.
Po paryskich igrzyskach bylo zawieszenie po podejrzeniu o doping, zmiana
trenera i strata pozycji liderki rankingu WTA. Przez ponad rok, od Rolanda
Garrosa w 2024 roku do Wimbledonu w 2025, Iga nie wygrala turnieju.
W Polsce to byl czas burzliwy, bo nagle ktos odebral rodakom ich ulubiona
rozrywke – ogladanie zwyciestw Igi. Teorie na temat powodow kryzysu
wyrastaly jak grzyby po deszczu.
Generalnie poszukiwano winnych. Najbardziej naturalna ofiara byla psycholog
tenisistki Daria Abramowicz. Nagle pokazalo sie, ze Iga stracila odpornosc
psychiczna, pewnosc siebie, nie radzi sobie z presja. Szybko zapomnielismy,
ze wygrala piec turniejow wielkoszlemowych – czegos podobnego nie jest w
stanie dokonac sportowiec slaby psychicznie.
To bylo jak lawina, kula sniezna. Wydawalo sie, ze Abramowicz to demiurg,
ktorego obecnosc zablokowala polska mistrzynie tenisa. Tego typu
stwierdzenia padaly z ust, lub wychodzily spod klawiatury osob, ktore o
relacjach w zespole Igi nie mogly miec pojecia. Nikt nie wie lepiej niz
sama tenisistka, czy Abramowicz jest jej potrzebna, czy nie. Ja tez o tym
nie mam pojecia, dlatego milcze.
Rozumiem jednak, ze za porazki Igi ktos musial byc odpowiedzialny. Tak juz
jest. Pozwole sobie na wlasna teorie, choc zastrzegam, ze moge sie mylic.
Kiedy w 2022 roku Iga wspinala sie na tenisowy szczyt, a potem trwala na
nim 125 tygodni, zapisujac sie w historii tenisa, czula tak ogromny
entuzjazm, ze wydawala sie niezniszczalna. Fizycznie i psychicznie.
Nikt w sporcie na najwyzszym poziomie nie wygrywa jednak zawsze i wszedzie.
Najlepszym przykladem jest Novak Djokovic, tenisista wszech czasow. Od
jakiegos czasu skupia sie na najwazniejszych turniejach – w Wielkich
Szlemach wciaz siega polfinalow mimo 38 lat. Do dzis tylko Carlos Alcaraz i
Jannik Sinner sa w stanie powstrzymac Serba.
Nawet w tak trudnym okresie jak rok 2025 Iga w najwazniejszych turniejach
grala lepiej niz w tych nizszej rangi. W Melbourne byla o jedna pilke od
finalu, na kortach Rolanda Garrosa tez dotarla do polfinalu, choc po
wczesniejszych trzech z rzedu zwyciestwach w Paryzu odebralismy to jako
porazke.
W Wimbledonie Iga nie miala sobie rownych, final byl wrecz kuriozum, bo
Amanda Anisimova nie wygrala gema. Wynik 6:0, 6:0 nie zdarzyl sie w finale
Wimbledonu od 1911 roku. Mecz trwal zaledwie 57 minut.
Iga jest fenomenem, ale po tym, co spotkalo ja w drugiej polowie ubieglego
roku, zrozumiala, ze nie jest niezniszczalna. Musi czasem pozwolic sobie na
porazke, musi nauczyc sie traktowac ja jako cos w miare normalnego.
W tym roku rywalki zepchnely Ige nawet na osme miejsce w rankingu WTA, ale
to takze efekt niesamowitej gry na kortach ziemnych 12 miesiecy temu (teraz
tamte punkty Idze “wypadly”). Dlatego przystapila do Wimbledonu z odleglym
rozstawieniem jak na jej klase.
Zaleta takiej sytuacji byl fakt, ze mogla grac bez presji. Wszyscy tez
przyjelismy do wiadomosci, iz trawa Wimbledonu to najtrudniejsza i
najbardziej niewdzieczna nawierzchni dla Igi (choc jako juniorka w 2018
roku wygrala przeciez w Londynie).
Trzy razy Iga Swiatek przyjezdzala na turniej wimbledonski jako liderka
rankingu WTA. Wtedy cisnienie bylo trudne do zniesienia. Tym razem bylo
latwiej, Iga mogla grac spokojniej. Efekt widzielismy.
Iga jest po prostu genialna i moze wygrywac na kazdej nawierzchni. Nawet
jesli gry na trawie musiala sie uczyc troche dluzej, zwyciestwo bylo
wylacznie kwestia czasu.
Redagowal Maciej Drzewicki
PILKA NOZNA
-“Historyczne chwile na Euro 2025. Jak Polki przezyly zderzenie z
progresywnym Zachodem”-
Rafal Stec
Pilkarki debiutujace na mistrzostwach kontynentu pozegnaly sie z nimi
efektownie, zwyciestwem 3:2 nad Dania. Potwierdzily, ze w rok dokonaly
imponujacego postepu.
Choc obie reprezentacje odpadly juz z turnieju, to uklad sil przed ostatnim
meczem fazy grupowej wygladal na klarowny. W koncu Dunki nigdy nie wrocily
z mistrzostw Europy bez punktu, a Polki punktu nigdy na nich nie uciulaly.
Odlegle od siebie swiaty.
Jednak wybranczynie trenerki Niny Patalon, zdominowane niedawno przez
Niemki (0:2) i Szwedki (0:3), tym razem ruszyly odwaznie, nawet brawurowo,
ewidentnie mialy ochote wdac sie w wymiane ciosow. I juz po kwadransie z
niewielkim okladem wyprowadzily dwa uderzenia, oba bardzo bolesne dla
rywalek.
Historycznego gola strzelila Natalia Padilla-Bidas – corka Polki i
Amerykanina, urodzona i wychowana w Hiszpanii, kraju oferujacym najlepsze
futbolowe wyksztalcenie. Ona asystowala rowniez przy drugiej bramce, ale
bohaterka tej akcji byla juz Ewa Pajor – najjasniejsza gwiazda
reprezentacji, na co dzien blyszczaca w barwach Barcelony, wszystko
rozpoczela, odbierajac rywalkom pilke, i wszystko skonczyla, celnie
uderzajac glowa. 2:0, sensacyjne 2:0, a Polki nadal nie zwalnialy, chcialy
wiecej, w pierwszej polowie trafily jeszcze w poprzeczke.
Choc nasze pilkarki odpadly z turnieju juz po dwoch kolejkach rywalizacji w
grupie, to nasluchaly sie mnostwa komplementow i slow pocieszenia, przede
wszystkim podziekowan za zademonstrowana walecznosc, poswiecenie – fraz
zarezerwowanych dla slabych, dla sportowcow, ktorych nie sposob pochwalic
za cos wiecej. Mozna sie wiec wyzlosliwiac, ze wciaz daleko nam do pelnego
rownouprawnienia. Przeciez dla polskich pilkarzy po kleskach nie ma
przebacz, rodacy traktuja ich wylacznie surowo lub brutalnie, zalewaja
hodowana latami kibicowska frustracja.
Zyczliwosc dla kobiecej reprezentacji jest jednak zrozumiala, poniewaz
podczas turnieju w Szwajcarii padla ona poniekad ofiara swojego sukcesu –
naglego, sensacyjnego – oraz zewnetrznych okolicznosci, na ktore nie miala
wplywu.
Kilkanascie miesiecy malo kto pamietal o jej istnieniu. Nigdy wczesniej nie
awansowala na zadna impreze – ani na mundial, ani na bardzo prestizowe w
kobiecym futbolu igrzyska olimpijskie, ani na mistrzostwa kontynentu. Ba,
nawet ubiegloroczne eliminacje do Euro 2025 dlugo przebiegaly fatalnie –
zanim jesienia Polki zdolaly przedrzec sie przez baraze z kompletem
zwyciestw (2:1 i 4:1 z Rumunia, 1:0 i 1:0 z Austria), wiosna poprzegrywaly
wszystko (0:3 i 0:1 z Islandia, 1:4 i 1:3 z Niemcami, 1:3 i 1:3 z Austria).
Zwraca uwage zwlaszcza przebieg rywalizacji z ta ostatnia druzyna – kilka
miesiecy po dwoch wyraznych porazkach nastapil dubeltowy triumf. Ewidentny
postep, skok na wyzszy poziom.
Dlatego przed mistrzostwami komentatorzy plasowali jej na dnie turniejowej
hierarchii. Przystepowaly do gry jako jedne z najnizej sklasyfikowane w
rankingu FIFA, bez chocby naskorkowego doswiadczenia z imprez
mistrzowskich. Skoro Robert Lewandowski nie umie wyniesc na swoj poziom –
czy chocby zblizony do swojego – calej reprezentacji, to tym bardziej nie
miala na to szans Ewa Pajor. Pod wzgledem futbolowym Barcelona lezy od
Warszawy jeszcze dalej, niz sugeruje to mapa w geograficznym atlasie.
Zarowno na tle Niemek, jak i Szwedek wygladaly zatem Polki na druzyne
wyraznie nizszej kategorii, ustepowaly im pod kazdym wzgledem.
Przeciwstawic zdolaly sie dopiero Dunkom, przy okazji udowadniajac, ze
bardzo im zalezy, kazdy wyrwany punkcik czy gol uwazaja za bezcenny. W
drugiej polowie wpadly w kryzys, po stracie kontaktowego gola przebieg
wydarzen zdawal sie przec ku wyrownaniu, ale wtedy znow ocknela sie Pajor,
to jej przytomne zachowanie w polu karnym poprzedzilo podwyzszenie na 3:1,
juz rozstrzygajace.
A wspomniane okolicznosci obiektywne, z ktorymi mierzyly sie polskie
pilkarki? To skrajnie pechowe losowanie, skazujace na walke z
przedstawicielkami najbardziej progresywnych spoleczenstw w Europie.
Takich, ktore wiecznosc temu odkryly, ze zamiast prac mezowskie skarpety,
kobiety moga prac futbolowe getry. I systemowo pomagaly im sie rozwijac.
Wszystkie reprezentacje, z ktorymi zderzyly sie Polki, to obwieszone
medalami historyczne potegi, ktorych status ilustruje tabela wszech czasow
mistrzostw Europy, sumujaca punkty uzbierane przez cztery dekady istnienia
imprezy. Niemki sa jej liderkami, Szwedki – wiceliderkami, Dunki zajmuja
szoste miejsce. Tercet mocarstw. Nawiasem mowiac, na trzeciej pozycji w
przywolanej klasyfikacji plasuja sie Norwezki – zawodniczki z kolejnego
kraju, ktory szybko sie feminizowal, dawno temu wyrugowal stereotypy o
futbolu jako zabawie tylko dla chlopcow. Panujace obecnie na swiecie
Hiszpanki dolaczyly do czolowki niedawno, gdy ich rodacy zorientowali sie,
ze na dziewczynskim ganianiu za pilka mozna ubic porzadny biznes.
Z badan przeprowadzonych przed poprzednim Euro w krajach unijnych wynikalo,
ze najtrwalsze uprzedzenia dotyczace zenskiego futbolu gniezdza sie w
umyslach Polakow i Slowakow. I PZPN zauwazyl pilkarki jeszcze pozniej –
wtedy, gdy nie bylo juz wyjscia. Jeszcze kilka lat temu reprezentantki
podrozowaly na mecze w kiepskich warunkach, narzekaly na deficyty
sprzetowe, byly traktowane jak szoste kolo u wozu. Ba, jesienia ubieglego,
kiedy awansowaly na mistrzostwa kontynentu, prezes Cezary Kulesza nawet nie
pofatygowal sie na mecz do Wiednia.
Dzisiaj selekcjonerke Nine Patalon wspiera ponaddwudziestoosobowy sztab,
obejmujacy asystentow trenerskich, analitykow, specjalistow od
przygotowania fizycznego, fizjoterapeutow, psychologa, obsluge medialna,
nawet koordynatorka do spraw promocji pilki kobiecej. Profesjonalizm. To
powinno zapowiadac dalszy postep, ale tu wypada byc ostroznym. Zenskim
futbolem na powaznie zajely sie najsilniejsze futbolowe nacje, ktore
doscignely lub przescignely te najwczesniej wyemancypowane, teraz liczy sie
nade wszystko know-how. A skoro nie umiemy wychowywac klasowych pilkarzy,
to dlaczego mielibysmy ksztalcic klasowe pilkarki?
-Kulisy spotkania Jana Urbana w PZPN. Cezary Kulesza nie byl sam.
Jan Urban najprawdopodobniej zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji
Polski – wynika z ustalen Przegladu Sportowego Onet. Potwierdzac moze to
fakt, ze byly trener Gornika Zabrze odbyl zdecydowanie najdluzsze spotkanie
z prezesem PZPN Cezarym Kulesza sposrod wszystkich kandydatow. Jak donosi
serwis SportoweFakty WP, podczas rozmowy Urban “wywarl bardzo dobre
wrazenie” na pracownikach federacji.
W miniony piatek na lamach Przegladu Sportowego Onet informowalismy, ze na
99 proc. to Jan Urban zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji Polski.
“Aktualnie zalatwiane sa juz ostatnie formalnosci” – pisal Marek
Wawrzynowski. Jeszcze tego samego dnia Cezary Kulesza przekazal, ze
rzeczywiscie dokonal wyboru nowego opiekuna kadry. Nazwiska wytypowanego
szkoleniowca jednak nie ujawnil.
O tym, ze najpewniej to Urban obejmie posade selekcjonera swiadczyc moga
rowniez najnowsze doniesienia serwisu SportoweFakty WP na temat kulis
spotkania tego trenera z przedstawicielami PZPN. Szkoleniowiec spotkal sie
z Kulesza i pracownikami federacji w sobote po poludniu.
Jak czytamy, Urban rozmawial z prezesem PZPN “zdecydowanie najdluzej ze
wszystkich kandydatow na selekcjonera”. Trener mial przedstawiac swoja
koncepcje na prowadzenie druzyny narodowej pracownikom federacji przez
ponad trzy godziny. Poza Kulesza na spotkaniu obecni byli m.in.: sekretarz
generalny Lukasz Wachowski oraz czlonek zarzadu PZPN Radoslaw Michalski.
SportoweFakty WP przypominaja, ze w tygodniu Kulesza spotkal sie rowniez z
Jerzym Brzeczkiem oraz Jackiem Magiera. Obaj trenerzy jednak rozmawiali z
prezesem PZPN tylko nieco ponad godzine. Jak czytamy, otrzymali od niego
rozne oferty wspolpracy, nie tylko w charakterze pierwszego selekcjonera.
To Urban mial wywrzec na pracownikach PZPN “bardzo dobre wrazenie”.
“Przygotowal konkretny plan na uporanie sie z problemami reprezentacji, a
do tego zostal odebrany jako czlowiek z duza klasa i pozytywnym
nastawieniem. Co jednak istotne – Urban nie podpisal jeszcze zadnego
wiazacego dokumentu z PZPN” – czytamy.
SIATKOWKA
Koncert Polek na koniec Ligi Narodow! Jak sie podnosic, to wlasnie tak.
Reprezentacja Polski swietnie zakonczyla zmagania w fazie zasadniczej Ligi
Narodow. W japonskiej Chibie Polska pokonala Bulgarie 3:0 (25:13, 25:19,
25:17) i tym samym przelamala sie po dwoch slabszych spotkaniach. Jednak
teraz przed Bialo-Czerwonymi pierwszy powazny egzamin w tym sezonie.
W niedziele Polki rozegraly swoje ostatnie spotkanie w fazie zasadniczej
Ligi Narodow. Bialo-Czerwone mierzyly sie w japonskiej Chibie z Bulgarkami,
ktore nie graly juz w zasadzie o nic. Podopieczne Stefano Lavarniego do
niedzielnego starcia podchodzily, majac za soba dwie porazki.
Dla Polek turniej w Chibie nie jest juz tak udany jak rywalizacja w Pekinie
i Belgradzie. Nasze siatkarki rywalizacje w Japonii zaczely od zwyciestwa z
ekipa Korei Poludniowej, pozniej jednak najpierw przegraly z Brazylia, a
nastepnie z Japonia. Tak zlej serii porazek zespol Lavariniego w tej edycji
Ligi Narodow jeszcze nie mial, a spotkanie z Bulgarkami bylo idealnym
pojedynkiem na przelamanie.
Reprezentacja Polski rozpoczely jak natchnione. Po naszych zawodniczkach
widac bylo wiele pozytywnej energii. Szybko zlapaly kilkupunktowa przewage
i juz na starcie wiadome byl, ze pierwszy set padnie lupem Polek. Wygraly
one ostatecznie 25:13, a cieszyc mogla swietna gra w polu serwisowym.
Bialo-Czerwone popisaly sie az czterema asami serwisowymi. Swietnie grala
tez Magdalena Stysiak, ktora w Japonii do tej pory nie zachwycala.
Poczatek drugiej partii wygladal znacznie inaczej niz w pierwszej. Bulgarki
graly z Polkami punkt za punkt. Z uplywem czasu nasze reprezentantki
zyskiwaly przewage, budujac bezpieczna trzypunktowa przewage. Pozniej juz
tylko ja powiekszaly. Bulgarki nie mialy juz wiele do powiedzenia, a Polki
zapisaly na swoja korzysc drugiego seta, wygrywajac 25:19.
Po krotkiej przerwie Bulgarki rozpoczely trzeciego seta z ogromnym impetem.
Wyszly nawet na prowadzenie, lecz podobnie jak w poprzednich setach, z
uplywem czasu, Bialo-Czerwone zbudowaly bezpieczna kilkupunktowa przewage.
Koncowka spotkania w wykonaniu obu ekip byla mocno szarpana. Zarowno po
stronie Polek, jak i Bulgarek pojawialo sie wiele niedokladnosci w
przyjeciu i ataku. Ostatecznie Bialo-Czerwone wygraly cale spotkanie 3:0, a
ostatniego seta 25:17.
Mimo ze w niedziele odbeda sie jeszcze mecze ostatniej kolejki fazy
zasadniczej, lecz juz teraz wiadomo, ze Polki zakoncza ten etap na 4.
pozycji (27 pkt). To oznacza, ze w cwiercfinale turnieju finalowego w Lodzi
(23-27 lipca) zmierza sie z ekipa z 5. lokaty (Turcja lub Chiny).
Bulgaria – Polska 0:3 (13:25, 19:25, 17:25)
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl