DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 286) (67886) 13 pazdziernika 2025r.
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
12 pazdziernika 2025r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
PILKA NOZNA
-“Mecz bardzo egzotyczny. Polscy pilkarze poradzili sobie z Nowa Zelandia”-
Rafal Stec
Najbardziej oddalony od Polski kraj swiata pod wzgledem pilkarskim okazal
sie zaskakujaco bliski. Na chorzowskim Stadionie Slaskim jego reprezentacja
przegrala tylko 0:1.
A wydawalo sie, ze w czasach przeciazonego kalendarza, wyladowanego
rozgrywkami rozbudowanymi do absurdu, takie sparingi juz wymarly.
Odbebniane rezerwami, ubogie w spojne akcje zespolowe, zderzajace
przypadkowych przeciwnikow wyjetych z innych ukladow planetarnych.
Przez cala pierwsza polowe Polacy nie dosc, ze nie oddali celnego strzalu,
to jeszcze te niecelne oddawali tylko dzieki solowym zrywom – zwlaszcza
Michala Skorasia, ktory po sportowej degradacji, niedawnym transferze z
Club Brugge do Gent, ozyl tej jesieni w lidze belgijskiej. Plynniej
nacierali goscie, choc ich ograniczaly niskie kompetencje techniczne.
Ogladalismy szarpanine godnych siebie rywali.
W przededniu chorzowskiej mordegi trener Nowozelandczykow komplementowal
Roberta Lewandowskiego oraz, juz mniej rutynowo, Jakuba Kiwiora i Jana
Bednarka, od kilku tygodni ze znakomitym skutkiem tworzacych srodek obrony
FC Porto, ale nikogo z chwalonych nie zobaczyl w podstawowym skladzie. On
zreszta tez pozostawil wsrod rezerwowych obolalego lidera swojej druzyny,
Chrisa Wooda z Nottingham Forest. Dzialo sie jak w meczu, ktorego rezultat
malo kogo obchodzi.
I w meczu z udzialem pilkarzy, ktorym sie nie wiedzie. Nawet Piotr
Zielinski – nieskazitelny technicznie, kopiacy z gracja nawet wtedy, gdy
jest w slabej formie – dlugo popelnial proste bledy. Kiedy uderzyl z
dystansu, to pilke wykopal tak wysoko, jakby chcial, zeby okrazyla globus i
spadla na terytorium naszych czwartkowych rywali.
Polske od Nowej Zelandii dzieli okolo 18 tysiecy kilometrow, podroz stamtad
zajmuje w najlepszym razie ponad dobe, ale wielu rywali lecialo krocej,
poniewaz az 15 z 23 powolanych na pazdziernikowe mecze towarzyskie – we
wtorek sprawdza sie z Norwegia – na co dzien gra w europejskich klubach,
oczywiscie dalekich od Ligi Mistrzow. Pozostali zarabiaja u siebie w kraju,
w USA i RPA.
W roli sparingpartnerow reprezentacji Jana Urbana obejrzelismy ich wskutek
wizjonerskiego planowania dzialaczy PZPN, ktorzy przeciwnika na wolny
termin albo szukali opieszale, albo zalezalo im glownie na tym, zeby
zorganizowac spotkanie na Stadionie Slaskim – niech przyjedzie ktokolwiek,
byle zagrac w regionie Henryka Kuli, sojusznika prezesa Cezarego Kuleszy.
Skorzystali Nowozelandczycy, rzadko majacy okazje mierzyc sie z rywalami
przyzwoitej klasy. Odkad Australia ewakuowala sie do federacji azjatyckiej
(w pogoni za powaznym futbolem), o stawke graja glownie z reprezentacjami
wysepek zagrozonych zatonieciem w Oceanie Spokojnym.
Na przyszloroczny mundial juz awansowali, wystarczylo im pokonac kolejno
Tahiti (3:0), Vanuatu (8:1), Samoa (8:0), Fidzi (7:0) i Nowa Kaledonie
(3:0). A kiedy juz osiagneli cel, wyprawili sie w czerwcu na potyczki
swiadczace o groteskowosci futbolowego kalendarza, bo z Wybrzezem Kosci
Sloniowej (1:0) oraz rezerwami Ukrainy (1:2) zagrali akurat w Toronto.
Druzyny z trzech kontynentow polecialy na czwarty, by pokopac tam
towarzysko, posezonowo.
Nowozelandczycy, ktorzy europejska reprezentacje pokonali ostatnio 15 lat
temu – Serbie – tym razem z uplywem czasu wyraznie nabierali ochoty na
przerwanie kiepskiej passy. Trener Urban spogladal na murawe zirytowany, w
przerwie zarzadzil az cztery zmiany.
Podzialalo, jego pilkarze wniesli na boisko zupelnie inna energie. I objeli
prowadzenie tuz po wznowieniu gry – dzieki blyskowi przecietnego wczesniej
Zielinskiego, ktory efektownie atak zainicjowal i jeszcze efektowniej go
podsumowal. Drybling, przelozenie pilki z prawej na lewa stope, strzal, 1:0.
Choc goscie do ostatnich sekund oblegali bialo-czerwone pole karne, to
wieczor w Chorzowie zapamietaja glownie reprezentacyjni debiutanci –
20-letni Jan Ziolkowski, ktory po letnich przenosinach wysiaduje fotel
rezerwowego w Romie, oraz 23-letni Arkadiusz Pyrka, ktory tez przed chwila
wyjechal z kraju i nadspodziewanie dobrze radzi sobie w St. Pauli. Dla
zewnetrznych obserwatorow mecz przepadnie w statystycznych tabelach. Byl
wydarzeniem troche egzotycznym, wyzutym z emocji i fajerwerkow.
Drobne znaczenie pozatreningowe mial, bo towarzyskie wyniki rowniez
wplywaja na ksztalt rankingu FIFA, ktory przesadzi o przyznawaniu
rozstawien przed losowaniem barazy o mundial. Polacy go potrzebuja, jesli
chca czekac na wyroki losu bez niebezpieczenstwa wpadniecia juz w pierwszym
meczu chocby na Wlochow, a na razie balansuja na granicy.
Polska – Nowa Zelandia 1:0 (0:0): Zielinski (49.). Sklad Polakow:
Bartlomiej Dragowski (46., Kamil Grabara) – Przemyslaw Wisniewski (46.,
Jakub Kiwior), Jan Ziolkowski, Tomasz Kedziora – Przemyslaw Frankowski
(46., Pawel Wszolek), Jakub Piotrowski), Piotr Zielinski (63., Bartosz
Kapustka), Michal Skoras (73., Arkadiusz Pyrka) – Sebastian Szymanski (46.,
Karol Swiderski), Kacper Kozlowski – Krzysztof Piatek.
-“Pozorny paradoks lidera reprezentacji Polski. Piotr Zielinski znika w
Interze”-
Dariusz Wolowski
Im wazniejszym pilkarzem jest Piotr Zielinski dla reprezentacji Polski, tym
mniej istotnym dla swojego klubu Interu Mediolan.
Zwycieski gol Zielinskiego w sparingu z Nowa Zelandia oswietlil szarosc 90
minut towarzyskiego biegania za pilka. 31-letni lider narodowej druzyny
blyskotliwie zagral do Pawla Wszolka, po czym otrzymal od niego pilke z
powrotem, oszukal obronce i strzalem lewa noga pokonal bramkarza Alexa
Paulsena.
Niewiele wiecej ciekawego wydarzylo sie na boisku Stadionu Slaskiego
wczesniej i potem. Jan Urban tonowal zachwyty nad debiutem 20-letniego
stopera Jana Ziolkowskiego, ktory z Legii Warszawa przeniosl sie niedawno
do Romy. Selekcjoner uwaza, ze w ostatnim czasie za latwo mozna dostac sie
do reprezentacji Polski. Czyli, ze w Polsce za malo jest dobrych pilkarzy.
Z tym stwierdzeniem zgadzaja sie wszyscy.
Faktycznie Ziolkowski zagral w lidze wloskiej zaledwie 28 minut. To jednak
pilkarz mlody, jest w Romie od 29 sierpnia, ma czas, by sie uczyc i
rozwijac.
Na przeciwnym biegunie jest Piotr Zielinski, pomocnik dojrzaly,
teoretycznie w najlepszym momencie kariery, ktory od 13 wrzesnia nie zagral
w lidze wloskiej ani minuty. Ostatnio wystapil w meczu Interu z Juventusem
w Turynie, wszedl na boisko w 64. min za Wlocha Nicolo Barelle. Po czym
asystowal przy wyrownujacej bramce Turka Hakana Calhanoglu. Inter przegral
jednak 3:4.
Zielinski jest w Interze drugi sezon. W poprzednim, gdy druzyne prowadzil
Simone Inzaghi nie potrafil sie przebic do podstawowej jedenastki, choc
jako rezerwowy zagral w 39 meczach. Rywalizacje przegrywal miedzy innymi z
36-letnim Ormianinem Henrichem Mychitarianem. W czerwcu Inzaghiego zastapil
Rumun Christian Chivu, co jednak sytuacji Polaka nie poprawilo.
Z szesciu meczow Interu w tym sezonie Serie A Zielinski wystapil w trzech,
zawsze wchodzac do gry z lawki rezerwowych. W sumie byl na boisku tylko 44
minuty. Wiecej zagral w dwoch spotkaniach Ligi Mistrzow – 77 minut. W
rywalizacji ze Sparta Praga wyszedl jedyny raz w podstawowej jedenastce
Interu. W klubie rozegral w tym sezonie tylko 121 minut.
Tymczasem w reprezentacji Polski Urban od niego zaczyna ustalanie skladu. W
trzech meczach nowego selekcjonera pomocnik Interu biegal po boisku 224
minuty, a byloby ich jeszcze wiecej, gdyby nie obawa o jego zdrowie i sily.
Selekcjoner nie chce wdawac sie w publiczna debate na temat problemow
Zielinskiego w klubie. Do stycznia, gdy otworzy sie okno transferowe, Polak
nie ma szans odejsc z Interu. Musi wiec walczyc o swoja pozycje u Chivu.
Jego statusowi w reprezentacji i tak nic nie zagraza, wyrasta co najmniej o
klase ponad konkurentow. Urban kilka razy podkreslal, ze asysta
Zielinskiego przy bramce Roberta Lewandowskiego na 2:0 we wrzesniowym meczu
z Finlandia, byla dotychczas najwiekszym przeblyskiem umiejetnosci jego
druzyny.
Brzmi to moze paradoksalnie, ze w trzech meczach reprezentacji Polski w tym
sezonie Zielinski spedzil na boisku prawie dwa razy wiecej czasu niz w
osmiu spotkaniach Interu Mediolan. To jednak paradoks pozorny, bo
konkurencja w klubie z San Siro jest nieporownywalnie wieksza niz w
narodowej druzynie.
EKSTRAKLASA
11 kolejka
G.Zabrze-Legia Warszawa 3-1
1.G.Zabrze 22pkt
2.Jagiellonia 21pkt
3.Cracovia 18pkt
4.Korona 18pkt
5.Wisla Plock 18pkt
6.Lech 18pkt
7.Legia 15pkt
8.Radomiak 15pkt
9.Rakow 14pkt
10.Z.Lubin 13pkt
11.Widzew 13pkt
12.Pogon 13pkt
13.Arka 12pkt
14.Motor 11pkt
15.Nieciecza 9pkt
16.Katowice 8pkt
17.Piast 7pkt
18.Lechia 7pkt
I LIGA
12 kolejka
Wisla Krakow-Ruch 3-0
1.Wisla Krakow 29pkt
2.Wieczysta Krakow 22pkt
3.Pogon Grodzisk 21pkt
4.Slask 21pkt
5.Polonia Bytom 20pkt
6.Stal Rzeszow 20pkt
7.Chrobry 19pkt
8.Odra Opole 17pkt
9.Ruch Chorzow 16pkt
10.Pogon Siedlce 15pkt
11.LKS Lodz 15pkt
12.Polonia Warszawa 14pkt
13.Miedz 14pkt
14.Puszcza 11pkt
15.Tychy 11pkt
16.Stal Mielec 11pkt
17.G.Leczna 9pkt
18.Znicz 9pkt
TENIS
-“Kulka skumulowanej energii. Jasmine Paolini pokonala Ige Swiatek w
Wuhanie”-
Radoslaw Leniarski
Iga Swiatek byla bezradna w cwiercfinale w Wuhanie. Jasmine Paolini miala
odpowiedz na niemal kazde zagranie Polki. W jednostronnym pojedynku wygrala
6:1, 6:2.
Jest to pierwsza porazka Igi Swiatek z Jasmine Paolini (WTA 8) w karierze.
Wloszka zagrala fenomenalnie – ma o co, walczy z Jelena Rybakina o udzial w
finale WTA w Rijadzie. Byla w kazdym miejscu kortu niczym kulka kwantowej
energii. Odgadywala kierunek uderzen Swiatek, albo, inaczej rzecz ujmujac,
zagrania Polki byly bardzo latwe do przewidzenia.
Tymczasem Paolini juz w pierwszym meczu mogla pozegnac sie z turniejem w
Wuhanie: gdyby Chinka Yuan Yue wygrala te jedna pilke przelamujaca serwis
Wloszki, objelaby prowadzenie na 5:4, serwowalaby po zwyciestwo w drugim
secie i w meczu. A serwuje bardzo pewnie. Jeden punkt i wszystko moglo
inaczej wygladac. Mozna by skwitowac banalnie: to charakterystyczne dla
tenisa. Chodzi jednak o to, ze – przygladajac sie bilansowi meczow Swiatek
i Paolini, do dzisiejszego starcia 6-0 – mozna by odniesc falszywe
wrazenie, ze Wloszka byla wymarzona rywalka. Nie byla, nie jest i nigdy nie
bedzie wymarzona rywalka. Dla nikogo.
Juz w pierwszym gemie cwiercfinalu udowodnila te teze, przelamujac serwis
Swiatek do zera, chwile pozniej po raz drugi (pozwalajac Polce zdobyc
zaledwie punkt). Po 10 minutach Paolini prowadzila w meczu 3:0 a po
kolejnych dwoch minutach 4:0. W czterech gemach Polka zdobyla zaledwie trzy
punkty!
Tymczasem w Wuhanie Polke solidnie trzymal w grze wlasnie serwis,
precyzyjny i bardzo solidny, a takze roznorodne drugie podanie, dzieki
ktoremu wygrywala wiele punktow (jak na ten element gry). Potezne klopoty
we wczesniejszych turniejach, z ktorych odpadala przed finalem lub
polfinalem, braly sie glownie z niepewnosci pierwszego i drugiego serwisu,
zrodlowej przyczyny wielu niewymuszonych bledow. Tak bylo tez na poczatku
meczu z Paolini. Swiatek co prawda trafiala serwisem ze zwykla precyzja,
ale Wloszka swietnie odpowiadala. A drugie podanie czesto obiegala do
forhendu i strzelala po linii. Na siedem takich sytuacji w pierwszym secie
wygrala az szesc (w calym meczu 2-12). Swiatek byla bezradna. Mogla czuc,
ze odbija sie od sciany. Przegrala pierwszy set 1:6, przy czym Polka
zdobyla tylko dziewiec punktow. Jak dotad tylko w jednym meczu rozegraly
trzy sety. W tym jedynym, w 2024 r., Polka tez przegrala w pierwszym secie,
ale pozniej wydobyla sie z klopotow.
Swiatek jest sila dominujaca w tenisie od pieciu lat, wygrala juz 125
meczow na poziomie WTA 1000. Piszac to, strona internetowa kobiecego tenisa
az sie sama zadziwila wyjatkowoscia osiagniecia. Bo przywolujac taka
statystyke, a takze kilka innych, jak rekordowo dlugie serie wygranych
setow do zera, lub wygranych meczow w pierwszych rundach turniejow, latwo
zapomniec, ze nie dostaje ich za darmo. W spotkaniu 3. rundy turnieju w
Wuhanie Belinda Bencic przeciagnela ja pod kilem: Swiatek musiala walczyc o
tie-breaka, i wywalczyla go w dzikiej walce, przelamujac Szwajcarke w
chwili, gdy ta serwowala, zeby wygrac set. Polka umie i lubi walczyc, ale
dzis byla po prostu bezradna.
W drugim secie Swiatek zaczela od szansy na przelamanie serwisu Wloszki,
ale Paolini wyslizgnela sie, a raczej znakomicie sie wybronila roznorodnym
serwisem w decydujacych chwilach. Za chwile Wloszka wyrwala serwis Swiatek
i objela prowadzenie 2:0, potem znowu przelamala podanie rywalki – na 3:1.
Sfrustrowana Swiatek az trzasnela rakieta pilke w ziemie. Paolini po raz
ostatni przelamala serwis Polki, wygrala przy tym set 6:2, i caly mecz w 66
minut.
Powiedzmy jednak tutaj jedno, niejako na oslode lub pocieszenie i moze
kontrintuicyjnie po tak jednostronnej porazce Polki: druga polowa roku jest
po prostu fantastyczna w jej wykonaniu. Z pieciu ostatnich turniejow, w
ktorych wziela udzial, Swiatek wygrala dwa. Z siedmiu ostatnich,
triumfowala w trzech. A przeciez pierwsza polowa sezonu – choc bez
finalowych zwyciestw – tez byla doskonala.
KOLARSTWO
-“Polak odrzucil oferte za milion. A swiat i tak sie przed nim klania”-
Sebastian Parfjanowicz
Oferowali mu kontrakt na milion euro, by zostal, jeszcze choc jeden sezon.
Rafal Majka musial jednak dotrzymac danego slowa. W sobote, startem w Il
Lombardii, zakonczyl pelna niezwyklych historii kariere. – To jest ten
JEDEN, ktorego powinniscie nasladowac – napisal o Polaku wielki Tadej
Pogacar. Oto kulisy 17 lat Rafala Majki w zawodowym peletonie.
Gdy zaczynala sie gora, a Rafal Majka wychodzil na czolo peletonu, to
wiekszosc rywali drzala. Niewielu bylo bowiem kolarzy, ktorzy potrafili na
podjezdzie narzucic i utrzymac przez dlugie minuty tak zabojcze tempo jak
on. Plotka mowi, ze Majka – w latach swojej swietnosci – najbardziej
motywowal sie, wiedzac ze gdzies na koncu grupki jedzie Michal Kwiatkowski.
“Zerwac” rodaka to byla najwieksza radosc.
Nie, Rafal nie ma wrednego charakteru. Od dzieciaka byl po prostu w cieniu
“Kwiato”. To w Michale widziano najwiekszy, historyczny wrecz talent
polskiego kolarstwa, to na kolarza z Torunia pracowala reszta
bialo-czerwonych koszulek od juniorskich kategorii. A Rafal mial byc po
prostu swietnym pomocnikiem. Tylko i az tyle. Lubil wiec pokazac, kto ma
ogien w nodze.
Majki nie bylo w zlotej druzynie z Ponferrady, ktora wspierala
Kwiatkowskiego w drodze po historyczne mistrzostwo swiata w 2014 r. Wtedy
odmowil, zmeczony ciezkim i znakomitym sezonem. Mial prawo. Wygral dwa
etapy Tour de France, koszulke najlepszego gorala, a potem dolozyl triumf w
Tour de Pologne.
Odnosil piekne sukcesy, a i tak byl zawsze w cieniu, nie tylko
Kwiatkowskiego. Bo byl niezbedny, byl za dobry w pomaganiu. Niezbedny
Alberto Contadorowi w Team Saxo. Niezbedny Tadejowi Pogacarowi w UAE Team
Emirates. Pomocnik klasy premium. I czasami gdy gasla lampa kamery, a my
zostawalismy, by porozmawiac tak zupelnie szczerze, to ten zal w glosie
wybrzmiewal. Zwlaszcza w najlepszych latach, 2014-17.
– Wie pan, on od Bozi dostal te nogi. Zawsze wiedzielismy, ze pod gore to
nie ma na niego mocnych – mowil mi w 2014 r. Piotr Majka. Tata, ktory
wspolnie z pierwszym trenerem, Zbyszkiem Klekiem ukrywali przed mama Rafala
kolarskie upadki i “szlify”, jak w tym swiecie mowi sie o zdartej skorze.
– Jak wrocil z jednego ze startow zakrwawiony, to pani Kamila nie chciala
juz slyszec o kolarstwie. Ale Rafal mial taka moc, ze nie bylo wyjscia. Jak
przyszedl na pierwsze probne zawody, to na dwa razy ciezszym rowerze i tak
objechal wszystkie dzieciaki – wspomina Klek.
Pan Piotr powtarzal, ze dopoki zyje, syn bedzie sie scigal. Byl jego
najwiekszym kibicem. Rafal bardzo przezyl smierc taty, w maju 2021 r. Jemu
zadedykowal zwyciestwo, kilka miesiecy pozniej, na etapie Vuelta Espana.
– Tata zawsze powtarzal mi: “nie odpuszczaj”. To byly jego ulubione slowa.
I jak juz ucieklem, to wiedzialem, ze wygram. Ze nie odpuszcze. Mialem te
jego slowa w glowie. Chcialem mu pokazac, ze dalej dla niego walcze – mowil
mi potem.
Ze wszystkich wspolnych rozmow najbardziej zapamietam igrzyska w Rio de
Janeiro. Majka zdobyl tam brazowy medal. Przyplacil to jednak tak ogromnym
zmeczeniem, ze wywiad na zywo dla TVP Sport zaczal… po angielsku, choc
pytanie zadalem oczywiscie po polsku.
Przez dlugi czas niewiele osob wiedzialo, ze Rafal byl w Brazylii o wlos od
zlota. W szalonym wyscigu, rozgrywanym bez radia i sluchawek w uszach
kolarzy o Majce bowiem… zapomniano. Mala grupka faworytow myslala, ze
prowadza w wyscigu i dopiero na finiszu rozegraja decydujacy boj.
Oszczedzali wiec sily. Dopiero kilka kilometrow przed meta Hiszpan Purito
Rodriguez uslyszal od kogos przy drodze, ze z przodu jedzie jeszcze Polak.
W transmisji telewizyjnej widac bylo tylko jak podnosi jeden palec i
pokazuje przed siebie. Faworyci zwarli szyki i przyspieszyli tempo. Majka
musial sie zadowolic brazem, ktory w wielkim stopniu zawdzieczal pomocy…
Michala Kwiatkowskiego. “Kwiato” rozegral wyscig tak, by na kluczowym
podjezdzie byc przy Rafale i “wciagnac” go na gore. Role sie odwrocily, a
Michal nie pierwszy raz udowodnil, jak wiele potrafi zrobic dla druzynowego
sukcesu.
Rok pozniej Kwiatkowski pomogl poobijanemu w upadku Majce dotrzec do mety
etapu Tour de France w limicie czasu. Holowal go przez 15 km, choc jezdzili
w roznych zawodowych druzynach. Michal dostal za to nagrode Fair Play od
PKOL.
Z igrzysk w Rio zapamietam tez godzinny powrot do wioski olimpijskiej z
wyjatkowym pasazerem na tylnym siedzeniu. Poniewaz w samochodzie
reprezentacji Polski… skonczylo sie paliwo, to Rafal po ceremonii
medalowej zabral sie ze mna i operatorem Telewizji Polskiej. Siedzial na
tylnym siedzeniu i przegladal media spolecznosciowe.
– Wszyscy mi gratuluja. Nawet Bombka! – mowi nagle.
– Bombka? – pytam zdziwiony.
– Tak, minister sportu!
– Banka chyba.
– A moze…
To druga strona jego kariery. Z Majka zawsze byl show i zabawa. Nigdy nie
zapomne wyjazdu na mistrzostwa swiata do Richmond, gdy na koncowym
bankiecie Rafal przedstawial sie miejscowym jako Raph Majka… kierowca
tira.
Przez pol roku namawialem go tez, by zdradzil mi w koncu, jakie imie dal
swojej coreczce.
– Jestem pewny, ze to zrobiles. Maja Majka, prawda? – pytalem.
– Nic ci nie powiem! – denerwowal sie.
Oczywiscie, ze to zrobil.
– Wiekszosc historii i zartow Rafala jest nie do powtorzenia, ale z nim w
busie nie sposob bylo zachowac powage. To byl genialny czas – opowiadal mi
kiedys Maciej Bodnar, kolega z reprezentacji Polski i zespolow Saxo-Tinkoff
oraz BORA-hansgrohe.
Rodzina byla jego paliwem. Ostatnie edycje Tour de Pologne zamienily sie w
festiwal panstwa Majkow, ktorzy wspolnie wchodzili na podium. Corka Maja,
synek Oliwier i zona Magda. Zona, ktora poswiecila wszystko, by Rafal mial
optymalne warunki do treningu.
– To co robi dla mnie moja zona, to jest niesamowite. Zyje jak krol. Cala
moja rodzina zdejmuje ze mnie kazdy obowiazek, zebym mogl odpoczac,
pojechac na trening, dobrze zjesc, pojsc na drzemke” Ale w koncu przybiega
dziecko i mowi: “tato, chodzmy na plac zabaw”” No i jak mam nie pojsc, jak
mu odmowic? Ide, siedze na tym placu zabaw, ale nawet solidnie pobiegac z
tymi moimi dzieciakami nie moge. Ponosic ich na barana” Bo trzeba
odpoczywac przed wyscigiem. Trzeba, przeciez pracuje tez dla nich, zeby
mieli lepsze zycie. Popracuje wiec jeszcze troche. Organizm wciaz mam
dobry. Popracuje, a potem odpoczne. Juz tak naprawde – mowil mi w 2021 r.,
w wywiadzie dla TVP Sport.
Slowa danego rodzinie dotrzymal. Nie przedluzal kariery w nieskonczonosc,
mimo bardzo korzystnej oferty – mowi sie o milionie euro – nowego kontraktu
na kolejny sezon z Team UAE Emirates i namow samego Tadeja Pogacara. Slowa
Slowenca – juz smialo mozna pisac: “kolarza wszech czasow” – sa zreszta
najlepszym testamentem tego, czego dokonal na rowerze Rafal Majka.
Pomocnik klasy premium moze wreszcie odpoczac. Choc zona odgraza sie, ze
teraz to on zostanie w domu z dzieciakami.
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl