DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI
Nr 195 (7027)
13 lipca 2026 r. – poniedzialek
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
12 lipca 2026r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
SIATKOWKA
Dramat, dramat, dramat! Polki wygrywaly juz 2:0. Koniec marzen
Siatkarska reprezentacja Polski kobiet nie zagra w turnieju finalowym Ligi
Narodow. W ostatnim meczu fazy interkontynentalnej w Osace Bialo-Czerwone
przegraly z Japonkami 2:3 (25:20, 25:14, 19:25, 21:25, 13:15). Tym samym
podopieczne Stefano Lavariniego zniweczyly dwusetowe prowadzenie.
Reprezentacja Polski kobiet nie miala prostego zadania. W ostatnim meczu
fazy interkontynentalnej Ligi Narodow nasze siatkarki mierzyly sie z
gospodyniami turnieju, Japonia. Obie druzyny potrzebowaly zwyciestwa, by
zameldowac sie w najlepszej osemce i wywalczyc awans do turnieju finalowego.
Pierwszy set poczatkowo przebiegal bez wiekszych komplikacji pod dyktando
Polek. Bialo-Czerwone punktowaly za sprawa atakow Julity Piaseckiej czy
Moniki Lampkowskiej. Swoje na bloku dolozyly Katarzyna Wenerska i Maja
Koput. Przewaga naszych siatkarek wynosila az osiem punktow, ale po dwoch
udanych atakach z lewego skrzydla i asie serwisowym Mayu Ishikawy zaczela
niebezpiecznie topniec. Japonki dobrze bronily, a pilka nie chciala spadac
na parkiet po jej stronie. Czasami udawalo sie Polkom jednak zdobyc punkt
po obiciu japonskiego bloku, co zaprocentowalo ostatecznym triumfem w tej
odslonie wynikiem 25:20.
W drugiej partii dlugo obserwowalismy wyrownane spotkanie. Po stronie
japonskiej pierwsze skrzypce chciala grac Yoshino Sato, ale popelniala
proste bledy. W odpowiedzi przychodzily kiwki Piaseckiej, ofiarna lecz
skuteczna gra obronna naszych reprezentantek, bloki Koput i rozegranie
Wenerskiej. Doskonale prezentowala sie Lampkowska, a punktowac zaczela
takze Magdalena Stysiak.
I tak oto powoli podopieczne Stefano Lavariniego zaczely odjezdzac
rywalkom. Ferhat Akbas wzial dwa czasy w ciagu kilku minut, bo z wyniku
9:10 zrobilo sie 11:18. Polki uruchamialy szosta strefe, czym zaskakiwaly
Japonki. Roznica klas byla kolosalna, na co wskazywal ostateczny wynik
wynoszacy 25:14!
Poczatek trzeciej odslony wskazywal na reprezentacje Japonii. Obudzila sie
jedna z najwiekszych gwiazd tamtejszej kadry, Yukiko Wada, ktora karcila
Polki kolejnymi atakami. Wynik na szczescie nie odjezdzal naszym siatkarkom
na wiecej niz trzy oczka, wiec niedlugo pozniej udalo sie wyjsc na
jednopunktowe prowadzenie dzieki dobrze funkcjonujacemu blokowi w skladzie:
Stysiak – Koput.
Niestety, nasze reprezentantki mialy problem z odskoczeniem na co najmniej
dwa oczka, wiec szybko pozegnaly sie z prowadzeniem. Wciaz doskonale grala
Wada, na ktora podopieczne Lavariniego nie mogly znalezc sposobu. Wloski
szkoleniowiec polskiej kadry szybko wykorzystal dwie przerwy czasowe, by
przekazac swoim siatkarkom instrukcje na dalsza czesc seta. Niestety, na
nic sie to nie zdalo. Japonki wygraly 25:19 i przedluzyly swoje nadzieje na
awans.
Sytuacja na parkiecie nie ulegala zmianie. Japonki sie rozkrecaly, czego
dowodem byly dwa asy serwisowe Sato z rzedu. A u nas? Blad byl poganiany
kolejnym bledem, a do tego nie funkcjonowala zagrywka. Wszystkie pilki
przyjmowane byly przez rywalki, ktore dodatkowo byly bardzo skuteczne. Przy
wyniku 5:10 Lavarini znow wzial czas.
Tym razem przerwa podzialala na korzysc Bialo-Czerwonych. Pogubily sie
Ishikawa i Yamada, a asa serwisowego zanotowala Wenerska. Problem w tym, ze
niedlugo pozniej pomylki znow dawaly sie naszym siatkarkom we znaki.
Japonia odskoczyla na piec punktow, prowadzac 18:14. Przewage zreszta
zawodniczki z Kraju Kwitnacej Wisni jeszcze podwyzszyly i wygrywajac 25:21
doprowadzily do tie-breaka.
Ostatni set rozpoczal sie od dwupunktowego prowadzenia Japonii po atakach
Ishikawy i Wady. Ta druga w koncu zostala zatrzymana przez Koput. To
pozwolilo Polkom na zlapanie wiatru w zagle i wyrownanie po przebiciu sie
Piaseckiej z lewej strony. Niedlugo pozniej prowadzenie 7:6 daly ataki
Jurczyk spod siatki i Stysiak z prawego skrzydla po prostej. To wlasnie
Magdalena Stysiak byla kluczowa zawodniczka naszej kadry w kolejnych
akcjach tie-breaka.
Wynik caly czas byl bardzo bliski. Zadna z druzyn nie mogla odskoczyc na
wiecej niz jedno oczko. Po kontrze Japonek na 12:10sytuacja zrobila sie
bardzo trudna. Lavarini wzial czas i raz jeszcze pokrzepil swoje
zawodniczki podkreslajac, ze rywalki tez maja swoje klopoty. I te slowa sie
sprawdzily – doskonaly blok Jurczyk dal remis 13:13. Niestety, to Japonia
wygrala 15:13 po asie serwisowym Sato i przypieczetowala awans.
W Final 8 Ligi Narodow oprocz Japonek znalazly sie: Amerykanki, Brazylijki,
Wloszki, Turczynki, Kanadyjki, Holenderki i Chinki. Spadek z kolei
zanotowala reprezentacja Bulgarii. Turniej finalowy odbedzie sie w chinskim
Makau.
Japonia 3:2 Polska (20:25, 14:25, 25:19, 25:21, 15:13)
ZUZEL
Zmarzlik prowadzil w finale. Alez dreszczowiec w ostatnim biegu
Bartosz Zmarzlik znow pokazal swoja wielkosc. Po raz piaty w tym sezonie
stanal na podium zuzlowego Grand Prix. W szwedzkiej Malilli przegral tylko
z Andersem Thomsenem i Robertem Lambertem. Mimo to Polak zachowal pozycje
lidera klasyfikacji generalnej i zmierza po siodmy tytul mistrza swiata w
karierze.
Bartosz Zmarzlik trzy tygodnie temu wygral Grand Prix we Wroclawiu i tym
samym wrocil na prowadzenie w klasyfikacji generalnej indywidualnych
mistrzostw swiata. Teraz mial za zadanie bronic pozycji lidera. W sobote
czekala go szosta runda zmagan w szwedzkiej Malilli i znow spisal sie
znakomicie.
Szesciokrotny mistrz swiata zmagania rozpoczal bardzo dobrze. W pierwszym
swoim biegu przegral jedynie z Robertem Lambertem, a dwa kolejne wygral. W
obu finiszowal tuz przed swoimi rodakami – najpierw Patrykiem Dudkiem, a
potem Kacprem Woryna. Nieoczekiwana wpadka przytrafila mu sie w biegu 15.
Wtedy to zostal na starcie i do konca walczyl juz tylko o jeden punkt z
Jasonem Doyle’em. Ten ostatecznie padl lupem Polaka dzieki akcji na
ostatnim okrazeniu.
Mimo dopiero trzeciego miejsca w tamtym biegu Zmarzlik pozostawal w grze o
drugie miejsce w rundzie zasadniczej i bezposredni awans do finalu.
Pierwsze zarezerwowane bylo dla Roberta Lamberta, ktory wczesniej zgarnal
komplet punktow i najlepszy byl rowniez w swoim piatym starcie. W 20.
wyscigu Zmarzlik musial pokonac jednak wicelidera klasyfikacji generalnej
Grand Prix – Brady’ego Kurtza. Zadanie wykonal wzorowo. Prowadzil od startu
do mety, a Kurtz przegral nawet ze swoim rodakiem Maksem Frickiem.
Tym samym Zmarzlik i Lambert zagwarantowali sobie wejscie do pierwszej
czworki. Osmiu kolejnych zuzlowcow musialo zas przedzierac sie przez
polfinaly. A w nich zameldowalo sie w sumie dwoch Polakow. Piaty byl
Dominik Kubera, a szosty Patryk Dudek. Obaj mieli na koncie po 9 punktow.
Poza czolowa dziesiatka znalazl sie Kacper Woryna. Zawody skonczyl z
siedmioma punktami i bez chocby jednej wygranej.
W pierwszym polfinale obylo sie bez niespodzianek. Zgodnie z
przewidywaniami po awans siegnal Brady Kurtz, ktory wystartowal z
pierwszego pola i juz na pierwszym luku pokonal wszystkich rywali. Tuz za
nim finiszowal Patryk Dudek, ktory ostatecznie uplasowal sie na 6. miejscu
w klasyfikacji calych zawodow. Do finalu nie dostal sie rowniez Dominik
Kubera. W drugim polfinale dojechal do mety ostatni, a po zwyciestwo
siegnal Anders Thomsen. Dunczyk wjechal wiec do finalu, a Polak skonczyl
zmagania na 9. pozycji.
Prawdziwy thriller rozegral sie jednak dopiero w wielkim finale. Wtedy to
start wygral Bartosz Zmarzlik i po pierwszym luku prowadzil. Niestety
chwile pozniej po zewnetrznej wyprzedzil go Anders Thomsen. Zanim Polak
zdazyl odpowiedziec, pojawil sie przed nim rowniez Robert Lambert. Zmarzlik
do konca biegu ambitnie gonil Brytyjczyka, ale ostatecznie nie dal rady.
Zawody zakonczyl na trzecim miejscu, za Thomsenem i Lambertem.
Najwazniejsze jednak, ze pokonal czwartego Kurtza, dzieki czemu utrzymal
pozycje lidera cyklu. Przy okazji powiekszyl przewage nad Australijczykiem
do czterech punktow.
TENIS
Iga Swiatek zatrudni mistrza? “Od dawna mowie”
– To, czy Iga spadnie na osme, czy na dziesiate, czy na dwudzieste miejsce,
moim zdaniem, nie ma w tym momencie zadnego znaczenia – ocenil Dawid
Olejniczak. Byly tenisista, a obecnie ekspert i komentator tenisa wskazal,
co jego zdaniem powinna zrobic Iga Swiatek. A konkretniej – kogo dolaczyc
do swojego sztabu.
Iga Swiatek ma za soba kolejny rozczarowujacy turniej w tym roku. Broniaca
tytulu na Wimbledonie Polka odpadla w trzeciej rundzie po porazce z
Alexandra Eala 6:7(9-11), 2:6. Tym samym od poniedzialku bedzie notowana na
osmym miejscu w rankingu WTA i raczej trudno spodziewac sie, zeby w
najblizszej przyszlosci mialo byc lepiej.
Wystep bylej liderki swiatowego rankingu przeanalizowal i ocenil w
programie “Halo tu Wimbledon” byly tenisista, a obecnie ekspert i
komentator Dawid Olejniczak. – To, czy Iga spadnie na osme, czy na
dziesiate, czy na dwudzieste miejsce, moim zdaniem, nie ma w tym momencie
zadnego znaczenia. Ona musi poukladac swoje sprawy. Nie wiem, moze nawet
zrobic sobie przerwe. Dzis tam chyba widzialem, na wakacjach byla, bo
zdjecia sie pojawily – powiedzial.
– Czy na tym etapie, dla tej zawodniczki, czy ona zagra w tym roku w
finalach WTA, czy nie, czy to jej zrobi az taka roznice? Czy nie warto
patrzec dlugofalowo, nawet kosztem tego, zeby po prostu znalezc jakies
rozwiazanie, znalezc jakas radosc z gry? Moze dokonac jakichs zmian? Iga
mowila, ze poszukuje takiego drugiego trenera. Pytanie tez, czy trener jest
tutaj potrzebny teraz? Znaczy, czy jakikolwiek trener tutaj teraz pomoze? –
zastanawial sie. Na koniec udzielil krotkiej rady Swiatek ws. dolaczenia
nowej osoby do swojego sztabu.
– Od dawna mowie jeszcze, nawet jak Iga byla numerem jeden. Na jej miejscu,
majac takie mozliwosci finansowe, jesli chodzi tez o status, juz dawno bym
zatrudnil byla mistrzynie lub bylego mistrza dyscypliny. Kogos, kto te
droge, ktora Iga przechodzi, zna z autopsji, jako zawodnik, ktory teraz
jest trenerem. Tacy ludzie sa na rynku, tylko trzeba umiejetnie po nich
siegnac i chciec po nich siegnac. Nie wiem, czy Iga chce – zaznaczyl.
A kiedy Iga Swiatek wroci do gry? W najblizszym czasie Polka zagra w trzech
turniejach: WTA 1000 w Toronto (2-13 sierpnia) i Cincinnati (13-23
sierpnia) oraz US Open (30 sierpnia – 13 wrzesnia).
PILKA NOZNA
Lechia Gdansk wygrala sparing. Teraz wszyscy czekaja na to, co wydarzy sie
w najblizszych dniach. Kluczowe ruchy moga zmienic sytuacje
Lechia Gdansk wygrala mecz sparingowy z rezerwami Norwich City 2:1. Nie
brakowalo momentow niezlej gry ze strony bialo-zielonych, zwlaszcza w
pierwszej polowie. Nie zmienia to faktu, ze druzyna potrzebuje wzmocnien.
Najbardziej wymaga tego defensywa i juz w najblizszym tygodniu na treningu
maja pojawic sie nowi pilkarze.
Sytuacja kadrowa w Lechii jest dynamiczna. Na inauguracje sezonu juz za dwa
tygodniebialo-zieloni zagraja z Pogonia Grodzisk Mazowiecki na Polsacie
Plus Arenie. Tomasz Kafarski, trener Pogoni, mogl byc optymista po slabym
sparingu Lechii z Olimpia Grudziadz. Teraz jednak tak pewny juz byc nie
moze. W meczu z rezerwami Norwich w ofensywie pokazali sie Tomasz
Neugebauer, Iwan Zelizko, Rifet Kapic, Camilo Mena czy Kacper Sezonienko, a
wiec zawodnicy ekstraklasowi. O ile gra Kapicia stoi pod duzym znakiem
zapytania, to dzis jest calkiem realne, ze Mena i Zelizko zaczna rozgrywki
w bialo-zielonych barwach. Dla Iwana wciaz nie ma ofert, a dla Meny sa, ale
pilkarz wciaz trenuje i gra w zespole z Gdanska.
Sytuacja z Kapiciem jest skomplikowana, a do tego sparing byl dla niego
bardzo pechowy. Podczas rozgrzewki Rifet dostal z bliska mocno pilka w
glowe i padl na murawe. Szybko udzielona mu zostala pomoc medyczna, a
skonczylo sie na przykladaniu lodu i Bosniak potem liczyl palce, zeby sie
upewnic, ze jest z nim wszystko w porzadku. Pod koniec pierwszej polowy, po
ostrym ataku rywala, nie byl w stanie juz grac. Kapic opuscil boisko z
kostka oblozona lodem. Wiecej bedzie mozna powiedziec po badaniu USG. Inna
sprawa, ze Kapic wciaz chce odejsc z Lechii, wiec jego przyszlosc stoi pod
znakiem zapytania.
– Dostal stempel na Achillesa. Nie bylo sensu, aby kulejac gral w sparingu.
To nasz bardzo wazny zawodnik, wiec musi byc gotowy do sezonu, wiec nie
bylo sensu ryzykowac – powiedzial po meczu Krzysztof Brede, asystent
trenera Wladyslawa Lupaszki.
Lechia pierwszego gola strzelila po dosrodkowaniu z rzutu roznego Iwana
Zelizki i celnym strzale glowa Wojciecha Madeja. Mlody zawodnik pokazal sie
z niezlej strony, ale i tak bialo-zieloni potrzebuja wzmocnien w tej
formacji. W drugiej polowie dobrym podaniem popisal sie niezle grajacy
Bakary Sonko, a zwycieskiego gola strzelil Zelizko. Z dobrej strony pokazal
sie wprowadzony Jakub Adkonis, ktory zmienil Kapicia. W koncowce spotkania
z rzutu wolnego trafil w poprzeczke. Adkonis musi jeszcze podpisac aneks do
umowy na gre w Betclic 1. Lidze. Zarowno on, jak i Sonko, beda jeszcze
czekac na rejestracje. Do tego potrzebne jest jednak zniesienie zakazu
transferowego. Podobno place za maj mialy zostac uregulowane, ale zaraz
trzeba zaplacic za czerwiec oraz oplate solidarnosciowa.
W najblizszym tygodniu w Lechii maja pojawic sie nowi pilkarze, tak jak
bylo ostatnio z Adkonisem. Glownie o profilu defensywnym. Mial przyjechac
tez Norbert Barczak z Gornika Zabrze, ale on ostatecznie wybral oferte
ekstraklasowej Korony Kielce.
W Lechii trwa tez oczekiwanie na powrot zawodnikow, takich jak Bujar
Pllana, Indrit Mavraj, Michal Glogowski, Dorian Sinkiewicz, Alvis Jaunzems
czy Bohdan Wjunnyk. Indywidualnie trenuje tez Tomas Bobcek, ktorego Lechia
ma zamiar drogo sprzedac.
– Michal Glogowski mial zatrucie jelitowe. Szybko do nas wroci. Indrit
trenuje indywidualnie. On wrocil po kontuzji, a na treningu doznal urazu,
ktory wykluczyl go na kilka dni i teraz powoli wraca. Bujar ma za soba trzy
jednostki treningowe, a dzis bylaby czwarta. Mogl zagrac, ale to byloby
20-30 minut. Uznalismy, ze lepiej, aby porzadnie potrenowal, a od nowego
tygodnia wszedl na niemal pelne obciazenia. Bedzie musial jeszcze nadrobic
to, co wczesniej wypracowalismy – podsumowal trener Krzysztof Brede.
Dla Lechii to byl drugi sparing, ale pierwszy po wodza Wladyslawa Lupaszki.
Poprzedni bialo-zieloni przegrali z Olimpia Grudziadz 1:3. Lechia ma zagrac
jeszcze jeden mecz kontrolny 18 lipca z rywalem zagranicznym.
-Arka Gdynia dostala bolesna lekcje od Olimpii Grudziadz. Trener nie mial
watpliwosci. Testowany zawodnik z Widzewa strzelil gola
Arka Gdynia zagrala kolejny sparing podczas festynu rodzinnego w
Czluchowie. Podopieczni trenera Marka Jarolima ulegli drugoligowej Olimpii
Grudziadz 2:4. Z jednej strony porazka z nizej notowanym zespolem to
zaskoczenie, ale z drugiej Olimpia wczesniej gladko ograla takze Lechie
Gdansk oraz Petrolul Ploeszti.
Arka fatalnie weszla w sparing z Olimpia, bo Dawid Arndt w 4 minucie juz
dwa razy musial wyciagac pilke z siatki. Pozniej kontaktowego gola zdobyl z
rzutu karnego Vladislavs Gutkovskis, ktory byl podyktowany za faul wlasnie
na nim. Potem znowu do glosu doszla Olimpia, ktora w ciagu dwoch minut
strzelila kolejne dwie bramki.
W drugiej polowie zolto-niebiescy strzelili tylko jedna bramke, a jej
autorem byl Leon Madej. To pomocnik, ktory jest na testach w zespole
zolto-niebieskich, a w poprzednim sezonie wystepowal w rezerwach Widzewa.
Grajac w poprzednim sezonie w trzeciej lidze strzelil piec goli i mial piec
asyst. Tomasz Wichniarek, dyrektor sportowy Arki, wykorzystuje swoje
kontrakty w Widzewie, w ktorym pracowal. Stad wlasnie przyjazd Madeja na
testy, a na wypozyczenie do klubu z Gdyni mialby trafic Marcel Krajewski.
– Zle weszlismy w ten mecz, bo stracilismy dwie bramki w bardzo krotkim
odstepie czasu – chyba w ciagu minuty czy dwoch. To nie byl dobry poczatek.
Druzyna Olimpii prezentowala sie z pilka znacznie lepiej od nas – grali
szybciej i z wieksza jakoscia. Swietnie radzili sobie na boisku. Pierwsza
bramka padla po stalym fragmencie gry – stracilismy ja zbyt latwo. Zabraklo
koncentracji. Potem kolejna bramka po strzale z okolic pola karnego.
Dzisiaj nie poszlo nam najlepiej, wiec w kolejnym meczu musimy popracowac
nad nasza postawa. Na tym etapie przygotowan caly czas budujemy nowy
zespol, mamy wielu mlodych, niedoswiadczonych zawodnikow. To poczatek
nowego otwarcia dla klubu. Musimy wciaz szukac nowych graczy i robic swoje.
Musimy byc i bedziemy lepsi. Co do miejsca rozegrania meczu i samej
atmosfery. Lubie takie pilkarskie swieta w mniejszych miastach – to swietne
miejsce na mecz towarzyski w okresie letnim. Ciesze sie, ze tu zawitalismy
i moglismy poczuc te atmosfere – powiedzial trener Marek Jarolim.
Pilkarzem Arki oficjalnie zostal za to Elmedin Rama, ktory na zasadzie
transferu definitywnego przeniosl sie do Gdyni ze Slavii Praga. Podpisal
roczny kontrakt z opcja przedluzenia o kolejny rok. Rama urodzil sie w
Mitrowicy w Kosowie. Jest wychowankiem KF Trepca. Rama gral w drugim
zespole Slavii, a nastepnie zostal wypozyczony do FC Pardubice,
wystepujacego w czeskiej ekstraklasie. Miniony sezon spedzil w drugoligowym
FC Sellier & Bellot Vlasim. Jego dorobek to 22 mecze, siedem bramek i
cztery asysty.
Arka ma za soba trzy sparingi. Przegrala z GKS-em Katowice 0:2 i Olimpia
Grudziadz 2:4, a pokonala Petrolul Ploeszti 2:0. W ostatnim sprawdzianie
przed startem sezonu w Betclic 1. Lidze druzyna zolto-niebieskich zagra z
trzecioligowym Wikedem Luzino.
-Stadion Blau-Weiss Linz byl arena towarzyskiego spotkania Pogoni Szczecin
z Fenerbahce Stambul. Oba zespoly sa w Austrii na zgrupowaniu i dogadaly
sie w kwestii sparingu. Trybuny obiektu glownie wypelnili tureccy fani, ale
byli tez sympatycy Portowcow.
Juz dawno druzyna Pogoni nie miala okazji, by zmierzyc sie z tak mocnym i
znanym w Europie rywalem. Fenerbahce to 19-krotny mistrz Turcji, od lat
staly uczestnik europejskich pucharow, a w ostatnim sezonie srebrny
medalista krajowych rozgrywek. Zespol ze Stambulu wkrotce rozpocznie walke
o Lige Mistrzow. Ich przeciwnikiem bedzie Gornik Zabrze.
Przygotowania Fenerbahce sa utrudnione, bo kilku zawodnikow bralo lub
bierze udzial w Mistrzostwach Swiata i jeszcze nie dolaczylo do zespolu. W
meczu z Pogonia zabraklo np. bramkarzy Edersona (Brazylia) czy Dominika
Lovakovicia (Chorwacja). Nie bylo tez Nathana Ake (Holandia), N’Golo Kante,
Nelsona Semedo (Portugalia) czy Sofyana Amrabada (Maroko). Mimo to 65-letni
trener Ismail Kartal (niedawno po raz czwarty zostal pierwszym
szkoleniowcem zolto-niebieskich) mial w kim wybierac, a na lawce pozostawil
np. Marco Assensio (Hiszpania, byly gracz Realu Madryt). Dodajmy, ze wedlug
ostatniego notowania portalu transfermarkt.pl kadra “Fener” wyceniana jest
na blisko 280 mln euro. Dla porownania – Pogoni ok. 20 mln. Turkow stac na
kazdy transfer, a Pogon szuka glownie okazji. Tyle porownan.
Trener Portowcow Oscar Garcia zapowiadal, ze druzyna chce powaznie podejsc
do austriackich sparingow, wiec zdecydowal sie na “ligowa” jedenastke na
poczatek. Na srodku obrony duet Dimitrios Keramitsis oraz Leo Borges.
Brazylijczyk zostal przesuniety do srodka, bo na lewej stronie mogl juz
zagrac Benjamin Mendy. Za to zakontraktowany w czwartek Attiila Szalai
spotkanie ogladal z boku.
Mala niespodzianka to obsada ataku – od poczatku zagral Filip Cuic, ktory
dobrze wygladal w koncowce poprzedniego sezonu oraz w letnich sparingach. W
rezerwie pozostal ten, ktory teoretycznie ma byc pierwszym napastnikiem,
niedawno zatrudniony – Jean Pierre Nsame.
Niestety, od poczatku Turcy mieli ogromna przewage, a Pogon zostala
zepchnieta do glebokiej ofensywy. Przy fanatycznym dopingu kibicow
Fenerbahce moglo czuc sie swobodnie i szybko sie to przelozylo na wynik.
W 8. minucie wynik otworzyl Cengiz Unger (blad Valentina Cojocaru w
bramce), a w 23. na 2:0 strzelil Anthony Musaba. Pogon nie potrafila
utrzymac sie przy pilce, za szybko ja oddawala, za duzo popelniala prostych
bledow, zle kryla. Dopiero w 33. minucie Szczecinianie przeprowadzili
dluzszy atak pozycyjny na polowie rywala. Bez strzalu.
Koncowka pierwszej polowy juz wyrownana. Pogon miala nawet okazje bramkowa,
ale w kontrze 2 na 1 Mads Agger za mocno dogrywal do Filipa Cuicia i
Portowcy musieli wyhamowac, rozegrac, a po technicznym, sprytnym strzale
Natana Lawy – byla poprzeczka.
W przerwie Pogon wymienila m.in. ofensywnych zawodnikow i z animuszem
rozpoczela II polowe. Tyle, ze juz w 48. minucie kontra i Sidiki Cherif
pokonal Cojocaru. Po paru minutach Gwinejczyk (wyceniany na 18 mln, a
niedawno sprowadzony z Angers) trafil na 4:0 i juz nikt nie mogl miec
zludzen, jak to sie skonczy.
Na szczescie dla Pogoni – Fenerbahce juz nie chcialo wiecej. Pogon byla
przy pilce, atakowala, miala ciekawe sytuacje, ale bez efektu. Turcy tez
mogli podwyzszyc, ale brakowalo im spokoju w finalizacji.
Skonczylo sie wynikiem 4:0 i masa wnioskow dla sztabu Pogoni. Druzyna
pozostanie jeszcze kilka dni w Austrii, a tam zagra jeszcze jeden sparing –
ze Sturmem Graz.
-Robert Lewandowski zastanie inny klub. “Wygladalismy jak zbieranina”
Na zgrupowaniu obok byla dunska druzyna z Arkiem Onyszka w skladzie. Pytal,
co to za jaja, ze my, czolowa druzyna MLS, chodzimy ubrani jak turysci, a
posilki kazdy je, jak chce i gdzie chce – wspomina Tomasz Frankowski w
komentarzu z cyklu “Podcinka”.
Sportowe, a przede wszystkim polonijne srodowisko Chicago czeka na Roberta
Lewandowskiego, ktory lada dzien ma byc przedstawiony jako nowy pilkarz
Fire. Jeden z jego nowych kolegow – Hugo Cuypers – popisal sie ladnym
gestem i zrzekl sie na rzecz “Lewego” numeru 9, komplementujac przy tym
naszego znakomitego napastnika.
Nie zwracalem wiekszej uwagi na numery, z ktorymi gram. Nr 21 byl pierwszym
wolnym w Wisle. “Oczko” mi pasowalo, w pierwszym sezonie strzelilem 21 goli
i uznalem to za szczesliwa liczbe.
W Elche wybralem 23. Tam skojarzono ten numer z Davidem Beckhamem i
Michaelem Jordanem. Uwielbialem Jordana, ale absolutnie sie tym nie
kierowalem. W Strasburgu, jesli wystepowalem w pierwszym skladzie, nosilem
“9”, a jezeli siedzialem na lawce, dostawalem “16”. Gdy przyszedlem do
Wisly, z “9” gral Grzesiek Kaliciak, srodkowy napastnik przesuniety przez
trenera Franciszka Smude do obrony.
Gdy “Kali” odchodzil z Reymonta, chcialem zmienic numer 21 na wlasnie 9.
Ale akurat do Wisly przeszedl Maciek Zurawski i on tez chcial “9”.
Postanowilismy losowac. Wygral “Zuraw”. Zostalem z “21” i�S bardzo dobrze.
Kibice kojarzyli mnie z tym numerem, nastrzelalem z nim mnostwo goli. W
kadrze numer byl mi obojetny. Pare razy trafila sie “17”, raz chyba “16”. Z
kolei “17” byla szczesliwa. Z nia strzelilem gole Austrii i Walii. Na mecz
z Azerbejdzanem, na ktory wyszedlem w pierwszym skladzie, dostalem “11”.
W Wolverhampton mialem do wyboru numery albo 21, albo 32. Chcialem
oczywiscie numer 21, bo z takim gralem w Krakowie, ale magazynier
przypomnial sobie, ze 21 zarezerwowal Francuz Jeremie Aliadiere,
wypozyczony z Arsenalu.
Wracajac na stare lata do Jagiellonii Bialystok, tez wybralem nr 21. Gdy
skonczylem granie, przekazano go Frankowskiemu – Przemkowi. Ludzie
przywiazuja sie do symboli i kiedy Przemek pudlowal, choc byl skrzydlowym,
kibice przypominali sobie o mnie, a ja wiekszych klopotow ze skutecznoscia
nie mialem.
Wracajac do MLS (w niej gralem z numerem 9), jestem pewien, ze Robert
trafia do ligi innej niz ta, w ktorej mialem okazje wystepowac. Pamietam,
ze dwie dekady temu profesjonalizm, przynajmniej w Fire, pozostawial nieco
do zyczenia.
Podczas obozu na Florydzie od razu bylo ciekawie. Mieszkalismy w
bungalowach. Mialem swoj pokoj, w drugim mieszkala dwojka mlodych pilkarzy.
Sniadania kazdy musial zorganizowac na wlasna reke. Dostalismy na nie od
ligi (MLS) po 100 dol. kieszonkowego na 10 dni. Czesc zawodnikow nie byla
zainteresowana ich szykowaniem, tylko�S spala do treningu. Obiady i kolacje
mielismy wspolne. Dziwilo mnie, ze na jedzenie kazdy przychodzil w
prywatnych ubraniach. Wygladalismy jak zbieranina.
Trener Denis Hamlett byl poczatkujacym szkoleniowcem i nie za bardzo
wiedzial, co i jak�S A na zgrupowaniu obok byla dunska druzyna z Arkiem
Onyszka w skladzie. Pytal, co to za jaja, ze my, czolowa druzyna MLS,
chodzimy ubrani jak turysci, a posilki kazdy je, jak chce i gdzie chce. W
koncu powiedzialem Cuauhtemocowi Blanco (byl kapitanem, a nieznajomosc
angielskiego zupelnie mu w tym nie przeszkadzala), ze te rozne ubrania to
obciach. Przekazal to trenerowi i dostalismy – tez z MLS – komplet strojow
Adidasa. Zaczelismy wygladac jak druzyna. Niby detal, a jednak.
Robert z miejsca stanie sie tam gwiazda ligi. Amerykanie kochaja europejska
pilke i gwiazdy z Europy, ktore kontynuuja kariere za oceanem. Pamietam
pewna historie. Gramy towarzyski mecz z Evertonem. Stoimy w tunelu, a tu
slysze: – Kolego, co ty tutaj robisz?! Obracam sie, a tu Joleon Lescott,
kumpel z Wolverhampton. – Skoro nie podbilem Premier League, probuje w MLS
– zazartowalem. Koledzy z Fire byli w szoku, ze znam tej klasy pilkarza. A
kiedy dodalem, ze wystepowalem w jednej druzynie z Joleonem, to chyba nie
uwierzyli.
W Wolverhampton gierka treningowa przeciwko Joleonowi byla zreszta udreka –
silny, wielki chlop. Zrobil blyskawiczna kariere. Manchester City w 2009 r.
zaplacil za niego 22 mln funtow.
Amerykanscy pilkarze i trenerzy sa absolutnie zapatrzeni w angielski
futbol. Dla wielu z nich Anglia jest ziemia obiecana. W osrodku treningowym
Fire, w szatniach, gabinetach trenerow, u masazystow, na ekranach
telewizorow non stop lecialy mecze Premier League lub programy klubowych
telewizji – Arsenalu, Manchesteru United, Chelsea. Anglicy z kolei chetnie
udaja sie na przedsezonowe sparingi do Stanow. Swietne stadiony, idealne
zaplecze, zas amerykanski kibic nie zalowal 50 dol. na bilet, by z bliska
zobaczyc druzyne Czerwonych Diablow czy chocby Evertonu.
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek �sMARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
�sWspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl
Wypisanie z listy / Unsubscribe:
https://gazetka-gargamela.eu/wysylka/unsubscribe.php?uid=4551574&adr=admin@intermanager.org
lub napisz na / or send email to stop@gazetka-gargamela.eu