DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI Nr 104 (6936)
13 kwietnia 2026 poniedzialek
SPORTOWY WEEKEND
12 kwietnia 2026r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
PILKA NOZNA
Jacek Magiera zmarl w wieku 49 lat
Polski Zwiazek Pilki Noznej poinformowal o smierci Jacka Magiery, ktory od
ubieglego roku pelnil role asystenta w sztabie szkoleniowym reprezentacji
Polski. Byly trener miedzy innymi Legii Warszawa odszedl w wieku 49 lat.
Te szokujaca wiadomosc PZPN oglosil dzisiaj w godzinach przedpoludniowych.
Jak podala TVP Sport, trener zaslabl podczas treningu. Jeszcze 10 dni temu
w roli asystenta Jana Urbana byl z reprezentacja Polski w Szwecji, gdzie
zespol walczyl o awans na mistrzostwa swiata. Funkcje asystenta
selekcjonera przyjal latem 2025 roku.
“Polski Zwiazek Pilki Noznej z glebokim smutkiem i ogromnym zalem przyjal
informacje o smierci Jacka Magiery, drugiego trenera reprezentacji Polski.
Rodzinie, Przyjaciolom oraz Bliskim Jacka Magiery PZPN sklada wyrazy
najszczerszego wspolczucia. Prosimy jednoczesnie o uszanowanie prywatnosci
i spokoju bliskich w tym bardzo trudnym czasie” – napisano w komunikacie.
Jacek Magiera pilkarska kariere rozpoczynal jako wychowanek Rakowa w 1995
roku. Szybko trafil z rodzinnej Czestochowy do wielkiej Legii Warszawa, w
ktorej barwach rozegral ponad 230 meczow na przestrzeni dekady. Po raz
ostatni biegal po boiskach Ekstraklasy latem 2006, gdy byl zawodnikiem
Cracovii.
Juz jako 15-latek zalozyl po raz pierwszy koszulke reprezentacji Polski i z
kolegami ze swojego rocznika wywalczyl w 1993 roku mistrzostwo Europy. Do
1997 roku reprezentowal kraj w ponad 50 spotkaniach zespolow mlodziezowych,
do olimpijskiego wlacznie.
Magiera po zakonczeniu kariery pilkarskiej podjal sie pracy trenerskiej.
Prowadzil miedzy innymi mlodziezowe reprezentacje Polski oraz Legie
Warszawa, z ktora zdobyl dwa tytuly mistrzowskie i awansowal do Ligi
Mistrzow w sezonie 2016/17. Jego ostatnim klubem byl Slask Wroclaw, do
ktorego wrocil jako “strazak”, ratujac ligowy byt, a nastepnie uzyskujac
wicemistrzostwo Polski po walce do ostatniej kolejki o tytul.
-“Jacek Magiera, dobry duch kazdej szatni. To mowi o nim wiecej niz sto
meczow”-M.Piatek
Z pilkarzami zawsze umial znalezc wspolny jezyk, bo widzial w nich najpierw
ludzi, a dopiero potem zawodnikow, od ktorych sie wymaga i ktorych sie
rozlicza. Byl w szatni psychologiem, na dlugo zanim w twardej z pozoru
pilkarskiej druzynie korzystanie z takiego wsparcia stalo sie oczywistoscia.
Dwa tygodnie temu przezywal, jako drugi trener reprezentacji narodowej,
emocjonalna hustawke w barazowych meczach z Albania i Szwecja. W tym
pierwszym cieszyl sie razem z reszta ekipy, w drugim przyszlo mu pocieszac
niepogodzonych wciaz z brakiem awansu na mundial zawodnikow.
Wespol z selekcjonerem Janem Urbanem i reszta sztabu mieli przegrupowac
sily i wymyslic reprezentacje na nowo. W to, ze trzeba bedzie tego teraz
dokonac juz bez Jacka Magiery, dobrego ducha kazdej szatni, w ktorej sie
pojawial, i czlowieka, ktory o futbolu umial myslec w sposob tworczy,
trudno uwierzyc. Ludzie sportu nie odchodza przed piecdziesiatka, bo
podczas joggingu zatrzymuje sie krazenie.
Nie podobalby mu sie ten dzien, kiedy wysunal sie w mediach na pierwszy
plan. Ale to, ze byl cichy, nieco wycofany i skromny, nie znaczy, ze chowal
sie za innymi. Byl przeciez kapitanem mlodziezowej reprezentacji U17, ktora
na mistrzostwach swiata w Japonii zajela czwarte miejsce (wczesniej zostal
razem z kolegami mistrzem Europy w 1993 r.), potem, juz w doroslej pilce,
byl waznym ogniwem Legii Warszawa, az wreszcie poszedl w trenerke, co z
definicji wymusza role przywodcy. Przymierzal sie do niej juz jako
zawodnik. Obserwowal, podpytywal, analizowal, nie rozstawal sie z
notatnikiem, ktory puchl i puchl.
Z pilkarzami zawsze umial znalezc wspolny jezyk, bo widzial w nich najpierw
ludzi, majacych swoje problemy i rozterki, a dopiero potem zawodnikow, od
ktorych sie wymaga i ktorych sie rozlicza. Byl w szatni psychologiem, na
dlugo zanim w twardej z pozoru pilkarskiej druzynie korzystanie z takiego
wsparcia stalo sie oczywistoscia.
Wydawalo sie, ze dynamika zycia trenera klubowego nie do konca pasuje do
jego temperamentu, a po sinusoidzie w Legii Warszawa (od mistrzostwa Polski
do bezceremonialnego zwolnienia po paru slabszych meczach) osiadzie na
dluzej w Polskim Zwiazku Pilki Noznej, gdzie owczesny prezes Zbigniew
Boniek powierzyl mu funkcje dyrektora do spraw rozwoju pilki mlodziezowej,
a w niej Jacek Magiera bedzie nadzorowal wcielanie w zycie projektu, ktory
w polskim futbolu od lat wymykal sie z rak: jak dogonic nowoczesny futbol,
a nawet zaczac go praktykowac.
Spotkalismy sie wowczas, a potem jeszcze, gdy byl juz selekcjonerem
reprezentacji mlodziezowych. Te rozmowy byly za kazdym razem dluzsze, niz
uprzednio planowalismy: byly nieoczekiwane dygresje, nowe watki, nieodzowne
w przypadku trenera Magiera pytania w rodzaju: “a jak tam w zyciu?”, i w
koncu wspolna konkluzja, ze ta pogadanka musiala sie przeciagnac, skoro
wisialo nad nia fundamentalne, jesli chodzi o polski futbol, pytanie:
dlaczego wciaz jest gorzej, niz byc powinno?
Zrobil jeszcze od PZPN skok w bok, do Slaska Wroclaw, gdzie wlasciwie
przezyl przygode identyczna jak w Legii – od sukcesu (wicemistrzostwa z
dosc przecietna druzyna) do zwolnienia, gdy presja wywrocenia stolika w
druzynie, ktora wpadla w dolek, stala sie juz nie do wytrzymania.
Wydawalo sie, ze jesli chodzi o reprezentacje Polski, duet Urban – Magiera to
projekt na lata. Pracowali razem wczesniej (w Legii), lubili sie, mieli
podobny pomysl na to, jak grac (z polotem i do przodu), i podobna wiare w
mlodych pilkarzy, ktorym od tej wiary na ogol rosly skrzydla.
Trener Magiera mawial, ze na boisku nie wszystko musi im wychodzic, ale
jesli te doswiadczenia wzmocnia ich w zyciu, to i oni beda wygrani, i on
bedzie mial frajde. Taki sposob myslenia mowi o nim wiecej niz sto meczow,
w ktorych bral udzial. W szatni reprezentacji na pewno cos z niego
zostanie. Chocby ze wzgledu na pamiec o nim.
EKSTRAKLASA
28 kolejka
Motor Lublin-Rakow Czestochowa 1-1
Cracovia-Arka Gdynia 2-2
Legia Warszawa-G.Zabrze 1-1
Z.Lubin-Radomiak 1-0
Widzew Lodz-Nieciecza 1-0
Korona Kielce-Jagiellonia Bialystok 1-1
Wisla Plock-Lechia Gdansk 1-0
Lech Poznan-Katowice 3-3
W poniedzialek Piast Gliwice-Pogon Szczecin
1.Lech 46pkt
2.Z.Lubin 44pkt
3.Jagiellonia 43pkt
4.G.Zabrze 43pkt
5.W.Plock 42pkt
6.Rakow 40pkt
7.Katowice 40pkt
8.Motor 39pkt
9.Lechia 37pkt
10.Korona 37pkt
11.Cracovia 37pkt
12.Piast 35pkt
13.Legia 34pkt
14.Radomiak 34pkt
15.Arka 34pkt
16.Pogon 34pkt
17.Widzew 33pkt
18.Nieciecza 25pkt
-Lechia Gdansk nie zdobyla nawet jednego punktu w Plocku. Najlepsza
defensywa w PKO Ekstraklasie okazala sie lepsza od najskuteczniejszego
ataku. Bialo-zieloni nie potrafili przebic sie przez mur gospodarzy i nie
powazniej nie zagrozili bramce rywala. Za to Wisla Plock przeprowadzila w
pierwszej polowie jedna skuteczna akcje i wygrala z Lechia 1:0.
Lechia od poczatku meczu byla zmuszona do gry w ataku pozycyjnym i nie po
raz pierwszy miala z tym spory problem. Przewaga bialo-zielonych w
posiadaniu pilki byla wyrazna w pierwszej polowie, ale to w zaden sposob
nie przelozylo sie na stwarzanie okazji bramkowych.
Druzyna Wisly stracila w tym sezonie najmniej goli w PKO Ekstraklasie i
przy dobrym, momentami glebokim, ustawieniu w defensywie skutecznie radzila
sobie z atakami podopiecznych trenera Johna Carvera. Lechia miala
inicjatywe, ale nie miala pomyslu. Grala wolno, przewidywalnie i
niedokladnie, a proby dryblingu nie wychodzily. Iwan Zelizko i Rifet Kapic
grali zbyt wolno i nie nadawali odpowiedniego tempa, Camilo Mena i
Aleksandar Cirkovic nie blyszczeli na skrzydlach, a Kacper Sezonienko byl
malo widoczny. To wszystko sprawialo, ze bardzo trudne zadanie mial Tomas
Bobcek, ktory praktycznie byl odciety od podan. W efekcie druzyna z Gdanska
w tej czesci gry oddala dwa celne strzaly, ktore jednak nie sprawily
rywalom zadnego problemu.
Wisla za to przeczekala i zaatakowala skutecznie. Kyriakos Savvidis dopadl
do odbitej futbolowki, minal latwo pilkarzy Lechii, bo nie przeszkodzili mu
Kacper Sezonienko, Iwan Zelizko, Matej Rodin oraz Maksym Diaczuk i
spokojnie skierowal pilke do siatki obok Alexa Paulsena. To byl pierwszy
celny strzal ze strony Wisly w tym spotkaniu. Stracony gol sprawil wyraznie
przygasil bialo-zielonych, ktorzy do konca pierwszej polowy spotkania nie
potrafili juz mocniej zaatakowac bramki gospodarzy.
Lechia zaczela druga polowe od szukania wyrownujacego gola, ale konczylo
sie glownie na rzutach roznych. Ze stalego fragmentu gry szczescia probowal
Aleksandar Cirkovic, ale raz bezposrednim uderzeniem z naroznika nie trafil
w bramke, a w kolejnej sytuacji pilke wybil Rafal Leszczynski.
Druga polowa to bylo bicie glowa w mur przez pilkarzy Lechii, ale niewiele
bialo-zielonym wychodzilo. Stale fragmenty nie przynosily zagrozenia, a
wszelkie dosrodkowania byly blokowane. Z podaniami w pole karne defensywa
Wisly tez sobie dobrze radzila. W efekcie podopieczni trenera Carvera nie
wypracowali sobie zadnej dogodnej sytuacji do zdobycia wyrownujacego gola,
bo nie potrafili poradzic sobie z malo przyjemnym stylem gry rywala.. Tak
naprawde to Wisla byla blizej podwyzszenia wyniku po kontrach, ale raz
dobrze zachowal sie Paulsen, a drugi strzal nie byl celny. W doliczonym
czasie gry idealna szanse na wyrownanie mial Tomasz Neugebauer, ale z kilku
metrow huknal nad poprzeczka.
Lechia zatem musiala przelknac gorycz porazki po dwoch zwyciestwach z rzedu
u siebie i nie wykorzystala okazji na to, aby wyprzedzic Wisle w tabeli PKO
Ekstraklasy i zblizyc sie do zespolow zajmujacych czolowe miejsca. Do tego
wszystkiego w kolejnym meczu z Piastem Gliwice w Gdansku nie zagra Maksym
Diaczuk, bowiem w Plocku zobaczyl czwarta zolta kartke w tym sezonie.
-“Arka Gdynia pokazala inne oblicze w wyjazdowym meczu z Cracovia. Wynik,
ktore daje nadzieje na utrzymanie w PKO Ekstraklasie-Pawel Stankiewicz
Arka Gdynia pokazala sie ze znacznie lepszej strony w meczu wyjazdowym i od
razu przynioslo to efekty. Zolto-niebiescy zremisowali z Cracovia 2:2. W
pierwszej polowie musieli gonic wynik, a po przerwie z kolei tylko piec
minut cieszyli sie prowadzeniem. Arka nie wyprzedzila Cracovii, ale to i
tak wazny punkt w kontekscie walki o utrzymanie w PKO Ekstraklasie.
Trener Dariusz Banasik wyszedl z zalozenia, ze zwycieskiego skladu sie nie
zmienia, wiec postawil na tych samych pilkarzy, co w bardzo udanym
spotkaniu z Zaglebiem Lubin. Z jednym wyjatkiem, bo do Krakowa nie pojechal
Damian Weglarz. W bramce pojawil sie zatem Jedrzej Grobelny, ktory w
ekstraklasie pojawil sie ponownie po blisko dwoch latach. W tym sezonie w
barwach zolto-niebieskich gral tylko w Pucharze Polski.
– Damian ma uraz plecow, ktory juz sie za nim ciagnie od jakiegos czasu.
Mam jednak nadzieje, ze na kolejne spotkanie z Jagiellonia bede mial juz
wszystkich do dyspozycji – mowil przed meczem Dariusz Banasik, trener
zespolu z Gdyni.
Pilkarze zolto-niebieskich pokazali zupelnie inne oblicze niz w
zdecydowanej wiekszosci meczow wyjazdowych w tym sezonie. Przede wszystkim
druzyna z Gdyni nie byla gleboko schowana i czekajaca na kontry, ale
szukala swoich szans na strzelenie gola. Za to miala tym razem wiecej
problemow w defensywie. Gabriel Charpentier bardzo latwo ogral Michala
Marcjanika, nie zatrzymal go Kike Hermoso, a pilkarz Cracovii pewnym
strzalem w dlugi rog skierowal pilke do siatki. Za chwile znowu Marcjanik
zle sie zachowal, ale tym razem Grobelny uratowal sytuacje. Za to za chwile
odpowiedziala Arka. Kapitalnym dosrodkowaniem popisal sie rozgrywajacy
bardzo dobry mecz Sebastian Kerk, a Oskar Kubiak wyprzedzil Mauro
Perkovicia i glowa swietnie wykonczyl akcje.
W dalszej czesci pierwszej polowy gospodarze mieli dwie okazje bramkowe.
Grobelny kapitalnie obronil strzal glowa Charpentiera po dosrodkowaniu z
rzutu roznego, a w samej koncowce Pau Sans znalazl sie w dobrej pozycji,
ale trafil prosto w bramkarza zolto-niebieskich.
– Nie wiem, czy w sytuacji bramkowej moglem zrobic cos wiecej. Musialbym
zobaczyc to na wideo, teraz trudno powiedziec. Bardzo dlugo czekalem na
swoja szanse, ale bylem przygotowany. Bardzo sie ciesze, ze gram w Krakowie
– mowil w przerwie meczu Grobelny.
Mocny i energetyczny byl poczatek drugiej polowy spotkania. Zaczela Arka,
bo po dosrodkowaniu Kerka pilke odegral Dawid Gojny, a Vladislavs
Gutkovskis obrocil sie i skierowal futbolowke do siatki. Wielka radosc w
zespole zolto-niebieskich, ktora jednak trwala tylko piec minut. Ajdin
Hasic spokojnie ogral Gojnego w polu karnym i dosrodkowal tak, ze Perkovic
strzalem glowa skierowal pilke do siatki. Pogubili sie obroncy Arki, bo
przy Perkoviciu nie bylo nikogo.
Obie druzyny nie chcialy na tym przestac i szukaly zwycieskiego gola. Arka
wiedziala, ze wygrywajac z Cracovia wyprzedzi rywala w tabeli PKO
Ekstraklasy. Cracovia miala swoje szanse. Wtedy, gdy blad popelnil Hermoso,
ale zdazyl go naprawic, gdy Grobelny wygral pojedynek sam na sam z
Hasiciem, a Mateusz Klich z kilku metrow fatalnie przestrzelil. Swoje
okazje miala takze Arka, zwlaszcza po swietnych zagraniach Kerka. Trzy
szanse mial Gutkovskis. Lotysz raz zostal zablokowany, w kolejnej sytuacji
strzelil nad poprzeczka, a pozniej w ostatniej chwili pilke sprzed nog
wybil mu Filip Wojcik.
Arka wywiozla punkt z Krakowa i w tej chwili opuscila strefe spadkowa
spychajac do niej Pogon Szczecin. Jednak Pogon swoj mecz z Piastem Gliwice
gra w poniedzialek.
SIATKOWKA
Siatkarze Aluronu CMC Warta Zawiercie pokonali w Sosnowcu wloski Cucine
Lube Civitanova 3:0 (25:22, 25:18, 26:24) w rewanzowym cwiercfinale Ligi
Mistrzow. Na wyjezdzie Zawiercianie wygrali 3:0 i awansowali do polfinalu,
w ktorym zagraja z tureckim Ziraatem Bankkart Ankara.
Druga polfinalowa pare tworza PGE Projekt Warszawa i wloski Sir Sicoma
Monini Perugia. Gospodarzem turnieju finalowego z udzialem czterech
najlepszych druzyn w dniach 16-17 maja bedzie Turyn.
Przed spotkaniem kibice gospodarzy oklaskami podziekowali swojej druzynie
za solidna zaliczke, wywalczona tydzien wczesniej na wyjezdzie. Na
trybunach pojawila sie tez niewielka grupka sympatykow wloskiej druzyny.
“Jurajscy Rycerze” – najlepsi w sezonie zasadniczym PlusLigi –
niespodziewanie gladko wygrali w Italii, ale w miniona niedziele w
sosnowieckiej hali przegrali pierwszy cwiercfinal ekstraklasy z Zaksa
Kedzierzyn-Kozle 2:3.
Podopieczni trenera Michala Winiarskiego do awansu potrzebowali wygrania
dwoch setow i szybko sie uporali z tym zadaniem. Co prawda w pierwszym
niemal przez caly czas musieli odrabiac minimalna strate, ale po asie
Mateusza Bienka prowadzili 20:19, po chwili 22:20. Niewiele pomogly dwie
przerwy, o jakie poprosil szkoleniowiec gosci Giampaolo Medei. Koncowka
nalezala do wicemistrzow Polski. Najpierw mocno zaatakowal Bartlomiej
Boladz, pozniej skonczyl te partie zagrywka Jurij Gladyr.
Druga czesc przebiegla pod znakiem dominacji Zawiercian. Rywale byli pod
sciana, sprawiali wrazenie zdenerwowanych, popelniali bledy. Przy stanie
13:5 spiker przekonywal widzow, ze “za chwile bedzie tu naprawde wesolo”. I
bylo, kiedy zawodnik gosci Noa Duflos-Rossi zaserwowal w siatke, dajac 25.
punkt polskiej druzynie. W tym momencie sympatycy “Jurajskiej Armii” mogli
juz fetowac awans swojej druzyny do Final Four.
Po rozstrzygnieciu tej kwestii trenerzy obu druzyn zupelnie pozmieniali
sklady. Na poczatku trzeciego seta przyjezdni prowadzili 6:2, ale rywale
doprowadzili do remisu 10:10. Koncowka dostarczyla mnostwa emocji. Wlosi
nie wykorzystali swojej pilki setowej, a Zawiercianie po chwili blokiem
“zamkneli” spotkanie.
W ekipie kolejnego rywala z Ankary wystepuje w tym sezonie reprezentant
Polski Tomasz Fornal. Ziraat w cwiercfinale dwa razy pokonal Asseco Resovie
po 3:0. Aluron CMC dotarl do finalu poprzedniej edycji LM, w ktorym
przegral w Lodzi z wloskim zespolem Sir Sicoma Perugia 2:3.
Zawiercianie podejmuja pucharowych rywali w Sosnowcu, bowiem obiekt w
Zawierciu nie spelnia europejskich wymogow. Takze w Sosnowcu graja w fazie
play-off PlusLigi.
PILKA RECZNA
-“Szalencza pogon Wisly w Lidze Mistrzow! Zadecydowaly ostatnie minuty”
Nie bedzie zadnej polskiej druzyny w cwiercfinale Ligi Mistrzow pilkarzy
recznych. Po opadnieciu Industrii Kielce, w czwartek Orlen Wisla Plock
wygrala ze Sportingiem 28:27, ale nie wystarczylo to do awansu.
Pilkarze reczni Orlen Wisly Plock po przegranej w pierwszym meczu II rundy
Ligi Mistrzow na wyjezdzie ze Sportingiem 29:33 musieli przed wlasna
publicznoscia wygrac czterema golami, by doprowadzic do rzutow karnych. W
razie wyzszego zwyciestwa cieszyliby sie z awansu do cwiercfinalu rozgrywek.
Plocczanie fatalnie rozpoczeli jednak mecz. Na pierwszego gola musieli
czekac do siodmej minuty, gdy przegrywali 0:3. W 20. minucie po trafieniu
Martima Costy druzyna z Lizbony prowadzila 10:6, bo gospodarze m.in.
zmarnowali az trzy rzuty karne (Melvyn Richardson, Michal Daszek i Sergei
Kosorotov).
I wtedy nastapil niesamowity zwrot. Przez kolejne dziesiec minut gospodarze
niesieni glosnym dopingiem kibicow zdobyli az siedem bramek z rzedu i
prowadzili 13:10.
Poczatek drugiej polowy znow jednak nalezal do gosci. Sporting objal
prowadzenie 16:15 i postawil gospodarzy w bardzo trudnej sytuacji w
kontekscie awansu.
Gospodarze wrocili jednak do gry! Kwadrans przed koncem z rzutu karnego
trafil jeden z najlepszych leworecznych rozgrywajacych swiata – Francuz
Melvyn Richardson i plocczanie prowadzili 20:18! 120 sekund przed koncem
mistrzowie Polski caly czas mieli dwa gole zaliczki (27:25). Wtedy jednak
Salvardo Salvador trafil z drugiej linii i sytuacja zrobila sie bardzo zla.
Tym bardziej ze po chwili Zoran Ilic trafil z drugiej linii w poprzeczke.
Przy remisie 27:27 rywale 15 sekund przed koncem meczu, wiedzac, ze juz
awansowali oddali pilke gospodarzom. Ci tuz przed koncowa syrena, na
oslode, zdobyli zwycieskiego gola (Zoran Ilic).
Plocczanie nie wygrali w czwartek wyzej przez nieskutecznosc i fakt, ze nie
potrafili zatrzymac dwoch bardzo utalentowanych rozgrywajacych, braci
Costy. Francisco Costa zdobyl osiem, a Martim Costa – siedem goli.
Sporting w walce o Final Four Ligi Mistrzow zmierzy sie z dunskim
Aalborgiem. Inne pary cwiercfinalowe to: Magdeburg – OTP Bank-Pick Szeged,
FC Barcelona – Nantes i Fuchse Berlin – Telekom Veszprem.
TENIS
“W Polsce jest kosciol Swiatek”. Rzeczowa debata jest niemozliwa”-Hubert
Rybkowski
– Ten poziom kibicowania, czasem wrecz kibolstwa, doszedl juz do takich
rozmiarow, ze to uniemozliwia taka normalna, rzeczowa debate – mowi Karol
Stopa o nastrojach wokol Igi Swiatek. W wywiadzie dla Interii Sport
komentator tenisa tlumaczy, jak moze wygladac wspolpraca Polki z nowym
trenerem Francisco Roigiem. Dostrzega pewne szanse, choc watpliwosci nie
brakuje.
Iga Swiatek (4. WTA) za chwile rozegra pierwszy turniej pod okiem nowego
trenera Francisco Roiga (w Stuttgarcie), z ktorym w ostatnich dniach
trenowala w akademii Rafaela Nadala na Majorce. Czego mozna sie spodziewac
po wspolpracy tenisistki ze szkoleniowcem, ktory przez lata byl w sztabie
Nadala, choc nie jako pierwszoplanowa postac, a dopiero od niedawna pracuje
samodzielnie?
Na pewna zaleznosc zwrocil uwage Karol Stopa, komentator meczow tenisowych.
– Swiatek zmieniala juz kilku trenerow i kazda z tych zmian wygladala
pozytywnie. Dzialal efekt tej nowej miotly. To niby bardziej dotyczy
sportow zespolowych, ale w indywidualnym to tez dziala. Jak obie strony sa
siebie ciekawe, jak na siebie nie warcza, a na tym etapie nie ma na ogol
powodow, zeby tak sie dzialo, to te poczatki sa zwykle udane. – powiedzial
w wywiadzie dla portalu Interia Sport.
Wedlug niego dochodzi tez “element fascynacji Nadalem”, ktory jest idolem
Polki i wzoruje ona na nim swoja gre. Co moze zadzialac korzystnie dla
wspolpracy Swiatek oraz Roiga. – Duzo latwiej jest mu pracowac z
zawodniczka, ktora tak bardzo przypomina mu kogos, z kim byl zwiazany przez
blisko dwie dekady – wskazal Stopa.
Jednoczesnie ekspert zwrocil uwage, ze 58-latek przez wiekszosc kariery byl
w cieniu (w sztabie Nadala wyzej byli jego stryj Toni oraz Carlos Moya), a
po rozpoczeciu pracy jako pierwszy trener nie odniosl praktycznie zadnych
sukcesow, a trenowal nie byle jakich zawodnikow: Emme Raducanu (28. WTA),
Matteo Berrettiniego (90. ATP) czy Giovanniego Mpetshiego Perricarda (56.
ATP).
– Nic takiego sie nie stalo, co by mozna powiedziec, ze to fajna postac.
[…] Mozna miec leciutkie watpliwosci z tym zwiazane. Nigdy (nie wiadomo –
red.), czy aktor drugoplanowy, ktory nagle dostal zyciowa szanse zagrania
Hamleta, sprosta zadaniu. Najzwyczajniej na swiecie. To moze byc fenomen,
ktory nagle zrobi to wszystko tak, ze powiemy, ze to jego rola, jego postac
i wyjdzie nam z tego fantastyczny scenariusz. Moze sie tez jednak okazac,
ze wieczny rezerwowy sobie nie poradzi – wytlumaczyl.
Komentator tenisa zostal poproszony o przedstawienie wlasnej opinii w tym
temacie. Wedlug niego samo przybycie hiszpanskiego szkoleniowca moze nie
okazac sie lekiem na problemy polskiej zawodniczki, ktora w ostatnich
tygodniach grala troche ponizej oczekiwan (od poczatku sezonu ani razu nie
przebrnela cwiercfinalu).
– W koncu to juz czwarta taka zmiana u Swiatek, a przy tym, co dzieje sie
wokol niej, nie ma nawet mozliwosci, zeby sie temu spokojnie przyjrzec,
zeby o tym podyskutowac, wyciagnac wnioski – stwierdzil. Nastepnie rozwinal
te mysl i to w dosyc stanowczy sposob. W czym dostrzega problem?
– Ten rozhisteryzowany tlum, tych wyznawcow kosciola Igi Swiatek. Tak to
niestety wyglada w swiatowym sporcie i to nie jest tylko nasza specjalnosc.
Mamy koscioly Realu, kiedys Nadala czy Federera, a teraz w Polsce mamy
kosciol Swiatek. To jest absolutnie zrozumiale z racji jej pozycji i
sukcesow. Z drugiej strony ten poziom kibicowania, czasem wrecz kibolstwa,
doszedl juz to takich rozmiarow, ze to uniemozliwia taka normalna, rzeczowa
debate. Mam obawe, ze cokolwiek nie powiem, to ktos mnie obrzuci blotem,
albo zagrozi, ze zrobi cos komus z mojego otoczenia – powiedzial.
Zdaniem Stopy to, jak wyglada dyskusja wokol 24-latki, jest poklosiem tego,
jakie wzorce trafily do tenisa (oraz innych dyscypin) z innej sfery zycia.
– Radykalnosc w swiecie polityki przeniosla sie do swiata sportu i trudno
udawac, ze tak nie jest. To chamstwo, ta buta g*wniarzerii wymyslajacej
wszystkim naokolo psuje debate – wypalil.
Dziennikarz zwracal tez uwage na sztab szesciokrotnej mistrzyni
wielkoszlemowej, bedacy niezwykle hermetycznym srodowiskiem, a jednoczesnie
majacym swoje zasady, jego zdaniem specyficzne – jako przyklad podal
podpisywane klauzul dotyczacych zakazu wypowiadania sie na tematy zwiazane
z praca w zespole Swiatek. Przez to zdaniem Stopy trudno dokladniej
okreslic, w czym jest problem. I nielatwo powiedziec, czy misja Roiga sie
powiedzie.
– Jest bardzo duzo argumentow przemawiajacych za tym, zeby bylo normalnie.
Ja sie tylko boje jednego. Co jesli okaze sie, ze za jakis czas powtorzy
sie sytuacja, z ktora mielismy do czynienia w tych ostatnich dniach Wima
Fissette’a? Gdzie wtedy Iga bedzie szukac ratunku? A jesli do tego dojdzie,
to bedzie to znaczylo, ze problemem nie jest trener, ale to wszystko, co
dzieje sie w srodku, w tej twierdzy z poczwornymi strazami – zakonczyl.
Pierwszym testem dla Igi Swiatek i jej nowego szkoleniowca bedzie
Stuttgart. Tam Polka w pierwszej rundzie ma wolny los, a w kolejnej fazie
zmierzy sie wygrana meczu Magdalena Frech (39. WTA) – Laura Siegemund (51.
WTA).
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.