DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXV nr 255) (67855) 12 wrzesnia 2025r.
Pogoda
piatek, 12 wrzesnia 21 st C
Niewielkie opady deszczu
Opady:40%
Wilgotnosc:77%
Wiatr:16 km/godz.
Dzien dobry Czytelnicy 🙂
Milego piatku 🙂
Ania Iwaniuk
Dowcip
Nauczyciel oddaje Jasiowi klasowke. Zamiast oceny napisal IDIOTA. Jas
spojrzal na kartke, potem na nauczyciela i mowi:
– Ale pan jest roztargniony. Mial pan wystawic ocene, a nie sie podpisywac.
52 wiezniow uwolnionych na Bialorusi. MSZ: wsrod nich jest trzech Polakow,
nie ma Andrzeja Poczobuta. W uwolnionej na Bialorusi grupie 52 wiezniow
jest trzech obywateli Polski – przekazal rzecznik MSZ w Warszawie. Nie ma
wsrod nich Andrzeja Poczobuta. Grupa niemal w calosci podrozuje w tej
chwili do Wilna w eskorcie Amerykanow, ktorzy negocjowali ich uwolnienie.
Tymczasem kilku Bialorusinow odmowilo odpuszczenia kraju – donosza lokalne
media. Ambasada USA na Litwie podala w czwartek, ze po negocjacjach w
Minsku kierowana przez USA delegacja jest w drodze do Wilna. Grupa 52
uwolnionych wiezniow po poludniu przekroczyla juz granice Litwy.
Jak przekazal o godz. 16. rzecznik MSZ Pawel Wronski, wsrod uwolnionych
wiezniow jest trzech obywateli RP. Zaznaczyl, ze o tym, kim sa, resort
poinformuje byc moze pozniej, ale na razie nie moze tego zrobic, bo
transport uwolnionych trwa. Wronski dodal, ze w tej grupie nie ma Andrzeja
Poczobuta, dziennikarza i lidera polskiej mniejszosci na Bialorusi. –
Liczymy, ze w nastepnej grupie, ktora zostanie uwolniona z wiezien
bialoruskich, znajdzie sie rowniez Andrzej Poczobut, ktory jest nieustannie
na pierwszym miejscu naszych oczekiwan, i o ktorego uwolnienie polska
dyplomacja stara sie w w najprzerozniejszy sposob – oswiadczyl rzecznik
MSZ.
Dodal jednak, ze wolnosc odzyskalo tez osmioro Bialorusinow – dziennikarzy
i wspolpracownikow telewizji Bielsat i innych polskich mediow, o ktorych
“uwolnienie starala sie rowniez polska dyplomacja”. Krotko przed informacja
o uwolnieniu 52 wiezniow politycznych media podaly, ze John Coale,
wyslannik prezydenta USA Donalda Trumpa, spotkal sie z przywodca Bialorusi
Alaksandrem Lukaszenka.
Czesc Bialorusinow odmowila wyjazdu z kraju
Wedlug bialoruskiej, rezimowej agencji BielTA wsrod 52 uwolnionych wiezniow
jest 38 Bialorusinow i 14 obcokrajowcow. Agencja podala, ze uwolnienie tych
osob nastapilo na prosbe Donalda Trumpa i innych przywodcow. Dodala, ze
chodzi o osoby skazane na Bialorusi na podstawie zarzutow dotyczacych
“dzialalnosci szpiegowskiej” czy “udzialu w dzialalnosci ekstremistycznej i
terrorystycznej”. Pod takimi zarzutami skazywani byli tam opozycjonisci
oraz uczestnicy prodemokratycznych protestow. Niezalezne media bialoruskie
przekazaly nazwiska niektorych uwolnionych. Sa nimi: polityk opozycji, byly
kandydat na prezydenta Mikola Statkiewicz, bialoruski filozof Uladzimir
Mackiewicz, aktywista Mikola Dzjadok, opozycyjny bloger Ihar Losik,
obywatelka Litwy – Elena Ramanauskiene.
Jak podaje portal Nasza Niwa, Statkiewicz odmowil opuszczenia Bialorusi.
Znajduje sie na pasie neutralnym miedzy Bialorusia i Litwa.
Informacje o kilkoro innych Bialorusinach, ktorzy odmowili wyjazdu
przekazala tez telewizja Bielsat. Przekroczenia granicy odmawiaja takze:
filozof Uladzimir Mackiewicz, Maksim Winiarski i dzialacz zwiazkowy Hienadz
Fjadynicz.
Prezydent Litwy o uwolnieniu wiezniow
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda poinformowal wczesniej, ze uwolnieni
wiezniowie – oprocz Polski – pochodza m.in. z Wielkiej Brytanii, Lotwy,
Niemiec, Francji i Litwy. Na platformie X napisal, ze “nikt nie zostal
pominiety”. “52 wiezniow bezpiecznie przekroczylo dzis granice litewska z
Bialorusia, zostawiajac za soba drut kolczasty, zakratowane okna i ciagly
strach. Wsrod nich, co jest dla mnie szczegolnie wazne, bylo szesciu
Litwinow” – przekazal.
“Jestem gleboko wdzieczny Stanom Zjednoczonym i osobiscie prezydentowi
Donaldowi Trumpowi za ich nieustajace wysilki na rzecz uwolnienia wiezniow
politycznych. 52 to duzo. Bardzo duzo. Mimo to ponad 1000 wiezniow
politycznych wciaz pozostaje w bialoruskich wiezieniach i nie mozemy
przestac, dopoki nie dostapia wolnosci!” – zapewnil Nauseda. Wladze Stanow
Zjednoczonych chca przywrocic dzialalnosc amerykanskiej ambasady w Minsku –
poinformowal jednoczesnie, wskazujac na uwolnienie wiezniow politycznych,
John Coale, przedstawiciel prezydenta USA Donalda Trumpa, ktory spotkal sie
bezposrednio z Lukaszenka. Jak dodal, cytowany przez bialoruska panstwowa
agencje BielTA, Waszyngton szuka normalizacji stosunkow z Minskiem, w tym
wznowienia kontaktow politycznych i gospodarczych. Podczas spotkania z
liderem Bialorusi Aleksandrem Lukaszenka wyslannik Trumpa mial rowniez
rozmawiac o ewentualnym spotkaniu obu przywodcow.
Przy okazji umowy z Bialorusia o uwolnieniu wiezniow politycznych, Coale
przekazal, ze USA zdjely sankcje z bialoruskich linii lotniczych. Przywodca
bialoruskiego rezimu oswiadczyl pozniej, ze “ich glownym zadaniem jest stac
u boku Trumpa i pomagac mu w misji ustanawiania pokoju”.
Centralna e-rejestracja coraz blizej. Co z karami za nieodwolywanie wizyt?
Rzadowy projekt ustawy o e-rejestracji do lekarza zostal wczoraj przyjety
przez sejmowa komisje zdrowia. Scentralizowanie zapisow na wizyty ma pomoc
w rozwiazaniu problemu kolejek i ulatwic zycie pacjentom. Nie bedzie
finansowych zachet dla przychodni ani kar za nieodwolanie wizyt. – Kara
jest przepadniecie terminu. Taki pacjent trafia na koniec kolejki –
wyjasnil dyrektor Departamentu E-zdrowia w Ministerstwie Zdrowia Wojciech
Demediuk. Podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia odbylo sie pierwsze
czytanie rzadowego projektu nowelizacji ustawy o swiadczeniach opieki
zdrowotnej finansowanych ze srodkow publicznych oraz niektorych innych
ustaw. Wprowadza ona e-rejestracje na wizyty u lekarzy w ramach swiadczen
finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Na poczatek e-rejestracja ma
byc mozliwa w kardiologii, profilaktyce raka piersi (mammografia) i
profilaktyki raka szyjki macicy (cytologia).
W planach uruchomienie voicebota – komu sie przyda?
Komisja przyjela projekt, a w jej pracach po raz pierwszy w tej roli wzial
udzial nowy wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. – Celem projektu tej
ustawy jest wprowadzenie nowego scentralizowanego systemu e-rejestracji na
swiadczenia opieki zdrowotnej umozliwiajacego ustalenie kolejnosci ich
udzielania – powiedzial o procedowanym projekcie. Szczegoly proponowanych
rozwiazan przedstawil dyrektor Departamentu E-zdrowia w Ministerstwie
Zdrowia Wojciech Demediuk .- Internetowa centralna rejestracja nie zmienia
dotychczasowych sposobow rejestracji na swiadczenia. Kazdy z pacjentow
bedzie mogl, tak jak dotychczas, przyjsc do placowki i poprosic o umowienie
sie na podstawie skierowania lub bez skierowania, jezeli takie skierowanie
na swiadczenie nie jest nie jest wymagane. Ale dodatkowo bedzie mogl to
zrobic rowniez poprzez Internetowe Konto Pacjenta – podkreslil. Pacjentow
beda mogli tez umawiac swiadczeniodawcy. Przedstawiciel MZ poinformowal o
planach uruchomienia tzw. voicebota dla osob dysponujacych jedynie
telefonami stacjonarnymi, bez kontaktu mailowego.
Nie bedzie zachet, nie bedzie kar
Posel Prawa i Sprawiedliwosci Janusz Cieszynski dopytywal resort o
mozliwosc wprowadzenia zachet finansowanych dla swiadczeniodawcow, by
sprawnie dolaczali sprawnie do systemu. Wojciech Demediuk przyznal, ze byly
one planowane, jednak odstapiono od takich zapisow. – Planowane bylo okolo
10 lub 5 tysiecy zlotych dla podmiotu. Kwoty te de facto nie pokrywaly
kosztow zmian w systemach informatycznych – wyjasnil. Zadeklarowal
rozwazenie zmiany w tej sprawie. Przekazal tez poslom, ze projekt nie
przewiduje kar dla pacjenta za nieodwolanie wizyty. – Kara za nieodwolanie
wizyty jest przepadniecie terminu. Taki pacjent trafia na koniec kolejki.
Natomiast, jezeli odwola taka wizyte, trafia na poczatek kolejki, bo brany
jest pod uwage czas jego oczekiwania. Czyli istnieje mechanizm dopingujacy
pacjentow do tego, zeby zwalniali wizyty, jezeli one maja nie dojsc do
skutku – powiedzial.
Jak beda ustalane terminy?
Zgodnie z projektem zgloszenie na wizyte do lekarza w ramach centralnej
rejestracji bedzie mozna zlozyc: przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP) lub
bezposrednio u swiadczeniodawcy – osobiscie, telefonicznie lub mailowo.
Podczas zgloszenia pacjent bedzie mogl zaznaczyc swoje oczekiwania, np.
preferowany termin i miejsce wizyty, konkretnego lekarza lub konkretna
placowke. System sam zaproponuje najblizszy mozliwy termin wizyty. Terminy
beda przydzielane zgodnie z kolejnoscia zgloszen, kategoria medyczna
pacjenta, jego uprawnieniami (np. prawo do korzystania ze swiadczen poza
kolejnoscia) oraz wybranymi kryteriami. W zakresie kazdego swiadczenia
opieki zdrowotnej wprowadzona zostanie wspolna kolejka oczekujacych. W
przypadku braku dostepnego terminu wizyty pacjent bedzie umieszczany w
centralnym wykazie oczekujacych, a nie – jak obecnie – na listach
oczekujacych prowadzonych osobno przez kazda placowke. Pacjent pozostanie w
centralnym wykazie oczekujacych do czasu pojawienia sie dostepnego wolnego
terminu udzielenia swiadczenia opieki zdrowotnej, spelniajacego kryteria
okreslone przez pacjenta.
Centralna e-rejestracja – harmonogram wdrazania
Na poczatek, czyli od 2026 roku, centralna elektroniczna rejestracja bedzie
dotyczyc nastepujacych swiadczen: kardiologii, profilaktyki raka piersi i
profilaktyki raka szyjki macicy. Zakres uslug bedzie stopniowo rozszerzany
na inne swiadczenia opieki zdrowotnej. Od 1 stycznia do 1 lipca 2026 roku
trwac bedzie okres, w ktorym placowki medyczne beda mogly wlaczac sie do
systemu centralnej elektronicznej rejestracji. Po 1 lipca 2026 roku
dzialanie w ramach centralnej rejestracji (dla wskazanych swiadczen opieki
zdrowotnej) bedzie obowiazkowe.
Ograniczenie ruchu lotniczego we wschodniej czesci Polski. Na wniosek
Dowodztwa Operacyjnego Rodzajow Sil Zbrojnych od 10 wrzesnia od godz. 22 do
9 grudnia zostanie wprowadzone ograniczenie ruchu lotniczego we wschodniej
czesci Polski wzdluz granic Polski z Bialorusia oraz Ukraina – przekazala w
komunikacie Polska Agencja Zeglugi Powietrznej (PAZP). Najprosciej mowiac,
te ograniczenia polegaja na tym, ze ruch bezzalogowych statkow powietrznych
w tej przestrzeni ani w dzien, ani w nocy nie moze byc realizowany –
wyjasnil rzecznik agencji Marcin Hadaj. Ograniczenie wprowadzono ze
wzgledow bezpieczenstwa panstwa, zgodnie z rozporzadzeniem Ministra
Infrastruktury w sprawie ograniczen lotow na czas nie dluzszy niz trzy
miesiace.
Ograniczenie w ruchu lotniczym w Polsce
W komunikacie PAZP podano, ze na wniosek Dowodztwa Operacyjnego Rodzajow
Sil Zbrojnych od 10 wrzesnia od godz. 22.00 do 9 grudnia do godz.
23.59obowiazuje ograniczenie ruchu lotniczego we wschodniej czesci Polski w
postaci strefy ograniczonej EP R129. Zgodnie z przedstawiona przez PAZP
grafika, strefa EP R129 obejmuje calosc granicy z Bialorusia oraz Ukraina.
Agencja podkreslila, ze od zachodu slonca do wschodu slonca obowiazuje
calkowity zakaz lotow w strefie EP R129 z wyjatkiem wojskowych statkow
powietrznych. Ponadto w strefie obowiazuje calodobowy zakaz lotow cywilnych
statkow bezzalogowych.
W komunikacie zaznaczono, ze po koordynacji z Dyzurna Sluzba Operacyjna
Centrum Operacji Powietrznych – Dowodztwa Komponentu Powietrznego (DSO
COP-DKP) pod numerem tel. 261 828 202, dopuszczone moga byc loty lotnictwa
panstwowego i lotniczego pogotowia ratunkowego oraz loty wykonywane w celu
udzielania pomocy w przypadkach zagrozenia zycia lub zdrowia ludzi lub
zwierzat, “w tym w szczegolnosci w czasie wystapienia klesk zywiolowych,
katastrof, zagrozen ekologicznych lub sytuacji awaryjnych”. Ponadto moga
byc tez dopuszczone loty zwiazane z ochrona i kontrola infrastruktury
krytycznej.
PAZP podkreslila, ze wlot statkow powietrznych, niespelniajacych kryteriow
wylaczenia, w aktywna strefe jest naruszeniem przepisow Prawa Lotniczego.
Rzecznik PAZP Marcin Hadaj powiedzial mediom w czwartek w kuluarach VIII
Kongresu Rynku Lotniczego, ze wprowadzenie ograniczonego uzytkowania
przestrzeni powietrznej w praktyce polega na tym, ze od poziomu ziemi do
poziomu okolo 3 km w gore pojawily sie “pewnego rodzaju ograniczenia w
swobodnym korzystaniu z uzywania tej przestrzeni”.
– Najprosciej mowiac, te ograniczenia polegaja na tym, ze ruch
bezzalogowych statkow powietrznych w tej przestrzeni ani w dzien, ani w
nocy nie moze byc realizowany. Natomiast jesli chodzi o lotnictwo mniejsze,
tzw. general aviation, ktore najczesciej korzysta wlasnie z tego pulapu
przestrzeni, to w ciagu dnia operacje w tej czesci przestrzeni moga byc
prowadzone przez statki powietrzne wyposazone w radio i w transponder.
– W ciagu nocy nie moga byc prowadzone zadne tego typu operacje w tej
czesci przestrzeni – podkreslil Hadaj. Dodal, ze regulacja ta, majaca
obowiazywac do 9 grudnia, jest wprowadzona na wniosek strony wojskowej. W
nocy z wtorku na srode, w trakcie ataku Federacji Rosyjskiej na Ukraine,
polska przestrzen powietrzna zostala wielokrotnie naruszona przez drony.
Uruchomiono procedury obronne. Polskie i sojusznicze systemy radiolokacyjne
sledzily kilkanascie obiektow; w przypadku tych mogacych stanowic
zagrozenie zdecydowano o neutralizacji. Wojsko i sluzby poszukuja szczatkow
maszyn. Zgodnie z ostatnimi danymi MSWiA, znaleziono dotychczas
pozostalosci 16 dronow. Ze wzgledow bezpieczenstwa w srode cztery polskie
lotniska: w Rzeszowie, Lublinie, Warszawie i Modlinie byly zamkniete.
Amerykanska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) podala, ze stalo sie
tak z powodu “nieplanowanej dzialalnosci militarnej majacej zwiazek z
zapewnieniem bezpieczenstwa panstwa”.
Pozar wagonow z gazem nalezacym do Orlenu. Na obrzezach Wilna doszlo do
pozaru osmiu wagonow ze skroplonym gazem nalezacym do koncernu Orlen
Lietuva – poinformowala litewska agencja prasowa ELTA. Wedlug wstepnych
informacji przyczyna zdarzenia bylo naruszenie zasad pracy. Rzecznik Orlenu
Mateusz Witczynski potwierdzil, ze doszlo do pozaru i przekazal, ze “na tym
etapie nie ma podejrzen, ze jest to wynik celowych dzialan”. Jak podala
litewska agencja prasowa ELTA, pozar wybuchl w srode na stacji tankowania
gazu skroplonego w Wace Trockiej na obrzezach Wilna. W jego wyniku zapalilo
sie osiem wagonow z gazem skroplonym nalezacym do koncernu Orlen Lietuva.
Czesc z nich przewozila ladunek z rafinerii spolki w Mozejkach.
Minister spraw wewnetrznych LitwyWladyslaw Kondratowicz przekazal
dziennikarzom, ze wedlug wstepnych informacji pozar wybuchl w wyniku
naruszenia zasad pracy.
Do jego gaszenia skierowano siedem wozow strazackich oraz dwie cysterny z
woda i dwa wozy z drabinami. Litewski nadawca publiczny LTR podal, ze w
czasie zdarzenia jedna osoba zostala ranna, a swiadkowie twierdza, ze
czarny dym byl widoczny z kilku kilometrow od terminalu. Mieszkancy
pobliskich osiedli ostrzezono przed mozliwym skazeniem powietrza. Zalecono,
by zostali w domach, nie otwierali okien, drzwi ani nie uruchamiali
nawiewow. Osoby, ktore odczuja dolegliwosci, powinny niezwlocznie zglosic
sie do lekarza. Kierowcy przejezdzajacy w poblizu miejsca pozaru powinni
natomiast szczelnie zamknac okna w samochodach.
“Potwierdzamy, ze doszlo do pozaru”
“Potwierdzamy, ze doszlo do pozaru, a nastepnie wybuchu cystern kolejowych
przewozacych skroplony gaz ziemny z rafinerii Orlen Lietuva” – poinformowal
w srodowym komunikacie rzecznik koncernu Mateusz Witczynski. Przekazal, ze
do zdarzenia doszlo na terenie terminalu LPG Baltoji Vokė w Wilnie.
“Infrastruktura ta nie jest wlasnoscia Orlen Lietuva, a za przewoz
odpowiadala firma zewnetrzna. Spolka wspolpracuje z odpowiednimi sluzbami w
celu zbadania przyczyny zdarzenia” – zaznaczyl Witczynski. Dodal, ze “na
tym etapie nie ma podejrzen, ze jest to wynik celowych dzialan”.
Orlen Lietuva to spolka, ktora jest najwiekszym podatnikiem na Litwie i
odgrywa wazna role w tamtejszej gospodarce. Zarzadza miedzy innymi
kluczowym terminalem w Butyndze, glownym portem dostaw surowcow oraz
terminalem kolejowym w Mockowie – waznym punktem przeladunkowym,
umozliwiajacym sprawny eksport produktow.
“Prowokacja Ukrainy, Tuska i UE”, by “wplynac na Trumpa”.
Rosyjsko-bialoruska dezinformacja po ataku dronow. Po tym, jak na
terytorium Polski spadaly drony, w rosyjskich i bialoruskich mediach
pojawily sie oskarzenia, ze byla to prowokacja, ktora ma “wyrwac Donalda
Trumpa ze szponow uroku Wladimira Putina”. O prowokacji mowili tez polscy
politycy. W nocy z 9 na 10 wrzesnia 2025 roku, gdy trwal atak Rosji na
Ukraine, polska przestrzen powietrzna zostala “wielokrotnie naruszona”
przez rosyjskie drony. Do godz. 17.30 znaleziono 12 dronow – informowala na
X rzeczniczka MSWiA Karolina Galecka. Czesc z nich zostala zestrzelona, co
premier Donald Tusk nazwal w Sejmie “sukcesem naszych i NATO-wskich
wojskowych”. Jednoczesnie szef rzadu podkreslil: “To nie jest wojna
wylacznie Ukraincow. To jest wojna, to jest konfrontacja, ktora Rosja
wypowiedziala calemu wolnemu swiatu i to musi wreszcie dotrzec do
wszystkich bez wyjatku”. Nie ma watpliwosci, ze bardzo waznym elementem tej
konfrontacji jest wojna informacyjna, ktora Rosja prowadzi przeciwko Polsce
i calemu Zachodowi juz od dluzszego czasu. Tym razem uwidocznila sie ona w
fali dezinformacji, jaka naplynela do Polski bezposrednio po naruszeniu
naszej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Czesc z takich
przekazow serwowano polskim odbiorcom w mediach spolecznosciowych, co
opisalismy juz w Konkret24. Rosjanie oraz Bialorusini szybko zaczeli tez
propagandowo rozgrywac te sytuacje w panstwowych mediach skierowanych do
ich wlasnych obywateli. Pokazujemy, jakie przekazy wykorzystywali. W
rosyjskich mediach wybijaja sie glownie dwa przekazy: jeden mowi, ze drony
pochodzily z Ukrainy i maja na celu wciagnac Polske do wojny, a drugi, ze
to… polska prowokacja, ktora ma zwrocic uwage swiata, w tym glownie
Stanow Zjednoczonych, na nasz kraj.
Ta druga narracja, mimo ze z polskiej perspektywy wydaje sie absurdalna,
zostala szczegolowo opisana w artykule rosyjskiej “Komsomolskiej Prawdy”.
Tekst zatytulowano: “Polska znalazla sposob, jak wplynac na Trumpa:
rosyjskie drony nas zaatakowaly!”. Autor sugeruje, ze “jakos wszystko
uklada sie Polakom bardzo dobrze”, bo dzien po zamknieciu granicy z
Bialorusia nad terytorium Polski rzekomo przelecialy niezidentyfikowane
obiekty latajace (autor pisze wprost o UFO), ktorych “szczatki nie sa
nikomu pokazywane” – co jest oczywista nieprawda – a mimo tego premier
Donald Tusk juz oglosil, ze byly to rosyjskie drony. W tekscie zastrzega
sie, ze nawet jesli polskie wladze pokaza szczatki dronow, to “leza ich
tony na Ukrainie, wiec Polakom bez trudu uda sie przywiezc kilkaset
kilogramow, zeby pomachac nimi na konferencji prasowej”. Zdaniem
rosyjskiego propagandzisty cala akcja ma wiec charakter wylacznie
polityczny i “wyglada na to, ze Europejczycy znalezli sposob, jak wplynac
na Trumpa i wyrwac go ze szponow uroku Wladimira Putina: Rosjanie atakuja!
Europa w niebezpieczenstwie! Donaldzie, obudz sie, oni panikuja!”. Druga
narracja – o probie wciagania Polski w wojne – ujawnila sie m.in. w
artykulerosyjskiego tygodnika “Argumenty i Fakty”, ktory juz w tytule
informowal: “Drony nad Polska wpedzily Europe w histerie”. W tekscie
najpierw sugerowano, ze Polska i NATO nie sa w stanie porozumiec sie nawet
co do liczby dronow (choc roznice wynikaly wylacznie z szybszej
aktualizacji danych przez polski rzad), nastepnie zacytowano wpis
Wolodymyra Zelenskiego, ktory napisal w serwisie X, ze “Ukraina jest takze
gotowa pomoc Polsce w budowie odpowiedniego systemu ostrzegania i obrony
przed tego rodzaju rosyjskimi zagrozeniami”. Autor rosyjskiego artykulu
uznal to za kolejna probe “wyciagania od Polski pieniedzy” i dodal, ze “nie
ma nic zaskakujacego w wypowiedzi ukrainskiego blazna”, poniewaz “Kijow
wszelkimi sposobami probuje wciagnac Polakow w wojne”. Rosyjskie media maja
rowniez swojego “komentatora” wydarzen w Polsce: to Andriej Ordasz, chargé
d’affaires rosyjskiej ambasady w Warszawie. Najpierw udzielil on komentarza
agencji RIA Novosti, chetnie cytowanego przez inne media, w ktorym
stwierdzil, ze “nie przedstawiono zadnych dowodow na rosyjskie pochodzenie
tych dronow”. Dodal, ze Moskwa nie oczekuje, iz “polskie wladze w swoim
antyrosyjskim szale wysluchaja” strony rosyjskiej. Nastepnie, wychodzac z
polskiego MSZ, gdzie zostal pilnie wezwany, dodal: “Wiemy jedno: te drony
lecialy z kierunku Ukrainy”. Te wypowiedz rowniez szeroko cytowano w
rosyjskich mediach.
“Wspolna prowokacja Ukrainy, Tuska i UE”
W mediach bialoruskich natomiast wiodaca narracja byla inna: to Bialorus
miala pomoc Polsce i Litwie w walce z “zablakanymi dronami”, poniewaz
najpierw ostrzegla oba kraje o ich nadlatywaniu, a nastepnie sama
zestrzelila kilka nad swoim terytorium. Te informacje podal szef Sztabu
Generalnego Bialorusi gen. Pawel Murawiejko, a jego slowa szeroko cytowaly
nie tylko media bialoruskie, ale i rosyjskie. “Dzieki temu strona polska
mogla szybko zareagowac na dzialania dronow, podnoszac w powietrze swoje
sily dyzurne” – twierdzil oficer. Bialoruskie media, np. portal
Mediabrest.by, twierdzily wiec, ze “bez pomocy sojusznikow z Bialorusi
Warszawa moglaby calkowicie ‘przespac’ nalot dronow na swoje terytorium”.
Wyklucza sie to jednak z informacjami podawanymi przez inne bialoruskie
media o tym, ze w istocie byla to prowokacja przygotowana przez Polske w
porozumieniu z Ukraina i Unia Europejska. “Dlaczego uznajemy to wydarzenie
za prowokacje?” – pytano w panstwowym dzienniku “Minska Prawda”. “W
przeciwienstwie do poprzednich incydentow, Polska miala ewidentnie
przygotowane informacje i plan dzialania na wypadek takiego incydentu.
Ponadto wydarzenia te, co dziwne, zbiegly sie w czasie z zamknieciem
granicy, cwiczeniami ‘Zapad’ i przyznaniem Polsce nowej transzy srodkow
obronnych (z unijnego programu SAFE – red.). Jesli zatem uznac to za
prowokacje, to jest ona wspolna – Ukrainy, Tuska i UE. Pierwsza strona musi
wciagnac Polske w wojne, druga – podniesc swoje notowania, ktore wynosza
obecnie okolo 20 proc., a trzecia – uzyskac pretekst do przyznania nowych
srodkow na obronnosc”. Podobna narracja o prowokacji i powatpiewania w to,
kto wyslal drony, pojawila sie rowniez wsrod politykow prawicowych. Janusz
Korwin-Mikke napisal, ze “to prowokacja made by Tusk”, a w towarzyszacym
nagraniu mowil: “Tak naprawde to ja podejrzewam, ze to sa drony produkcji
pana Tuska i Sikorskiego, ktorzy chca robic histerie antyrosyjska”. I
dodal: “No, ale – nie wiadomo. Jezeli to nie sa nasze – zestrzeliwac”. Z
kolei Tomasz Piekielnik, zblizony do Konfederacji Korony Polski Grzegorza
Brauna, pytal na X: “Atak Rosyjski dronow na Polske – tak wypowiadaja sie
moim zdaniem podzegacze…”. Jego wpis podal dalej Grzegorz Braun, ktory
napisal: “Kto pochopnie ulega ewidentnej prowokacji, sam staje sie
prowokatorem-podwykonawca. Kto bunczucznie eskaluje napiecie, ten staje sie
wspolnikiem podzegaczy. Kto dzis ochoczo bije w tam-tamy wojenne, ten
realizuje cudzy scenariusz – w ktorego zakonczeniu Polska juz nie
wystepuje”.
Z kolei posel Marek Jakubiak z kola Wolni Republikanie pytal: “Oczywiscie
zaraz beda mowili, ze to jest narracja rosyjska i tak dalej, i tak dalej,
ale ja naprawde mam watpliwosci. Jezeli ze strony Kijowa (…) tam lecialy
drony (…) 600 kilometrow od naszej granicy, taki dron leci z predkoscia
160, 170, maksymalnie 180 kilometrow na godzine. To ile on godzin lecial,
zeby do Polski doleciec? Ja widze w tym, prosze panstwa, jakas wielka
polityczna niedoskonalosc, bo wczoraj prezydent Nawrocki powiedzial, ze nie
puscimy Wojska Polskiego na Ukraine. No i macie! Wedlug mnie”. Media
bialoruskie w kontekscie nocnego ataku forsowaly jeszcze jedna narracje:
Polska przemieszcza sprzet wojskowy w kierunku granicy z Bialorusia, zeby
zwiekszyc napiecie i wymusic wiecej srodkow na obronnosc z Unii
Europejskiej. “Polskie wladze kontynuuja agresywna polityke i podejmuja
calkowicie nielogiczne decyzje. Po bezpodstawnym zamknieciu granic z
Bialorusia, Warszawa zaczela prowadzic dzialania militarne” – poinformowala
panstwowa telewizja RTR-Bialorus. “Pojawily sie informacje o przerzucaniu
sprzetu wojskowego na granice z Bialorusia. A wszystko to przedstawiane
jest jako zapewnienie bezpieczenstwa narodowego i gotowosc do jego obrony
przed wyimaginowanym zagrozeniem ze Wschodu. Warto zauwazyc, ze cala ta
militarna histeria zostala zorganizowana dokladnie dzien po tym, jak
ogloszono przekazanie Warszawie 43 miliardow euro z Unii Europejskiej na
obronnosc. Czy to przypadek, ze od razu pojawily sie drony-kamikadze?
Zdaniem ekspertow, wszystko to dzieje sie po to, by wyludzic jeszcze wiecej
pieniedzy z Brukseli na potrzeby wojskowe. Poza tym rzad musi jakos
usprawiedliwic przed Polakami swoja porazke oraz niezdolnosc do rozwiazania
problemow gospodarczych i spolecznych” – dodano.
Jednoczesnie Bialorusini rozpowszechniali nagranie, ktore mialo byc dowodem
na przemieszczanie sie polskiego wojska na granice z ich krajem. Filmik
udostepnilo 10 wrzesnia rano m.in. panstwowe Radio Bialorus z komentarzem:
“Kolumna polskiego sprzetu wojskowego zmierza w strone granicy z
Bialorusia. (…) Czy wiedza, co robia? Czy chca realnej eskalacji? Kto
sieje wiatr, zbiera burze”. Charakterystyczne bialo-czarne krzyze na
pojazdach wskazuja, ze nie sa to polskie, a niemieckie pojazdy wojskowe.
Ruch pojazdow z krajow sojuszniczych NATO, w tym z Niemiec, byl zapowiadany
przez polskie ministerstwo obrony. Pojazdy moga kierowac sie na polnocny
wschod Polski na cwiczenia wojskowe o kryptonimie “Zelazny Obronca” lub na
Litwe na cwiczenia o kryptonimie “Kwadryga”. Nie ma to zwiazku z atakiem
rosyjskich dronow na Polske, poniewaz zarowno jedne, jak i drugie cwiczenia
byly zapowiedziane juz kilka miesiecy temu.
Rzecznik rzadu: Odbyly sie konsultacje w ramach artykulu 4. Na nasz
wniosek. Na wniosek Polski odbyly sie konsultacje w ramach artykulu 4.
Traktatu Polnocnoatlantyckiego – przekazal rzecznik rzadu Adam Szlapka.
Zlozenie wniosku o uruchomienie artykulu zapowiedzial wczesniej premier
Donald Tusk i przekazal, ze decyzja zapadla wspolnie z prezydentem Karolem
Nawrockim. Rzecznik rzadu Adam Szlapka przekazal w srode po poludniu, ze
“na wniosek Polski odbyly sie konsultacje w ramach art. 4. Traktatu
Polnocnoatlantyckiego”. W nocy z wtorku na srode Dowodztwo Operacyjne
Rodzajow Sil Zbrojnych powiadomilo, ze w trakcie nocnego ataku Rosji na
Ukraine polska przestrzen powietrzna zostala wielokrotnie naruszona przez
drony. Wczesniej tego samego dnia premier Donald Tusk przedstawil Sejmowi
informacje w zwiazku z wielokrotnym naruszeniem polskiej przestrzeni
powietrznej przez rosyjskie statki bezzalogowe. Polskie i sojusznicze
lotnictwo zostalo poderwane, a obiekty, ktore stwarzaly zagrozenie, zostaly
zestrzelone. To, ze doszlo do zestrzelenia dronow, to jest sukces naszych i
NATO-wskich wojskowych, ale tez zmienia sytuacje polityczna, dlatego te
konsultacje sojusznicze, o ktorych mowie, w tej chwili przybraly charakter
wniosku formalnego o uruchomienie artykulu 4. Traktatu
Polnocnoatlantyckiego – mowil w Sejmie szef rzadu. Tusk zacytowal tez tresc
artykulu, ktory brzmi: “Strony beda sie wspolnie konsultowaly, ilekroc
zdaniem ktorejkolwiek z nich zagrozone beda integralnosc terytorialna,
niezaleznosc polityczna lub bezpieczenstwo ktorejkolwiek ze Stron”.
Dodal tez, ze decyzje o uruchomieniu art. 4. poprzedzily konsultacje z
prezydentem. – Jest to nasza wspolna rekomendacja i wspolna decyzja –
stwierdzil.
Tusk zaznaczyl, ze podczas konsultacji Polska bedzie oczekiwala “znacznie
wiekszego wsparcia” w obronie polskiego nieba. Jak podkreslil, uruchomienie
art. 4. to “dopiero wstep do poglebionej wspolpracy na rzecz bezpieczenstwa
naszego nieba i naszej granicy”. Premier podkreslil tez “dobra wspolprace z
prezydentem”. – Wspolpraca wszystkich instytucji panstwowych i szefow tych
instytucji przebiega wzorowo – dodal. To nie jest nasza wojna, to nie jest
wojna wylacznie Ukraincow. To jest wojna, to jest konfrontacja, ktora
Rosjawypowiedziala calemu wolnemu swiatu i to musi wreszcie dotrzec do
wszystkich bez wyjatku – oswiadczyl.
Przekazal takze, iz on, prezydent Nawrocki oraz szef MON Wladyslaw
Kosiniak-Kamysz i szef MSZ Radoslaw Sikorski zobowiazali sie do “scislej
wspolpracy takze na arenie miedzynarodowej”. – Bedziemy mobilizowac naszych
sojusznikow, poczawszy od Waszyngtonu, skonczywszy na najmniejszych
panstwach NATO – podkreslil. Nie ma dzisiaj powodu twierdzic, ze
znalezlismy sie w stanie wojny, ale nie ulega watpliwosci, ze ta prowokacja
przekracza dotychczasowe granice i ma charakter nieporownywalnie bardziej
niebezpieczny z punktu widzenia Polski niz wszystkie wczesniejsze –
zaznaczyl premier. Tusk zauwazyl, ze przed Polska krytyczne dni zwiazane z
manewrami bialorusko-rosyjskimi Zapad, ktore odbeda sie w dniach 12-16
wrzesnia na Bialorusi. Zapewnil, ze bedzie na biezaco informowal – tak
parlamentarzystow, jak opinie publiczna – o wszystkich kolejnych
zdarzeniach, a takze ze wezmie udzial w zwolanym przez prezydenta Karola
Nawrockiego posiedzeniu Rady Bezpieczenstwa Narodowego.
Zapewnil, ze “wycisniemy wszystko, co sie da ze zobowiazan sojuszniczych
naszych sojusznikow”. – Te pierwsze sygnaly pokazuja, ze prezydenci,
premierzy panstw NATO naprawde rozumieja, ze to jest takze ich problem, ze
to jest takze ich wojna, mowie o wojnie w Ukrainie – powiedzial premier.
Podkreslil, ze Polska jest sojusznikiem Ukrainy w jej wojnie z Rosja. –
Polska bedzie z Ukraina, Polska bedzie wspierala Ukraine, bo to Ukraina
bierze na siebie glowny ciezar oporu wobec agresywnej polityki Rosji –
oswiadczyl Tusk.
Informacje o dronach w polskiej przestrzeni powietrznej
Premier przekazal, ze wojsko odnotowalo informacje za szefem Sztabu
Generalnego gen. Wieslawem Kukula o przebiegu zdarzen w nocy. – Okolo godz.
23.30 odnotowano pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej nad naszym
krajem, ostatnie, jakie odnotowalismy, mialo miejsce okolo godziny 6.30. A
wiec daje to wyobrazenie o skali tej operacji, ona trwala dokladnie cala
noc – powiedzial. Poinformowal tez, ze sluzby odnotowaly lacznie 19
przekroczen polskiej przestrzeni powietrznej, ale podkreslil, iz ta liczba
moze nie byc ostateczna. Powiadomil, ze co najmniej trzy obiekty zostaly
zestrzelone.
Tusk dodal, ze na te chwile “nie ma informacji, aby ktokolwiek odniosl
obrazenia lub zginal”.
SPORT
Stalo sie. UEFA zdecydowala. Wielki final LM w Polsce! To juz oficjalna
informacja. PGE Narodowy ugosci kolejny wielki mecz. W Warszawie odbedzie
sie final Ligi Mistrzyn 2027! Poza Polska bylo trzech chetnych do
organizacji tego spotkania. Komitet wykonawczy UEFA zebral sie w Tiranie.
Fani kobiecej pilki w Polsce z wielka niecierpliwoscia czekali na decyzje
ws. organizacji finalu Ligi Mistrzyn 2027. PGE Narodowy rywalizowal o
goszczenie najlepszych klubow w Europie z takimi znanymi obiektami jak:
Principality Stadium (Cardiff, Walia), Camp Nou (Barcelona, Hiszpania), jak
rowniez St. Jakob-Park (Bazylea, Szwajcaria). Konkurencja byla zatem
ogromna. “Zapowiada sie ciekawy i oby dobry dzien dla naszej pilki
kobiecej. Komitet wykonawczy UEFA wybierze dzisiaj gospodarza finalu Ligi
Mistrzyn w 2027. Wsrod kandydatur nasz Stadion Narodowy” – pisala kilka
godzin temu na platformie X Joanna Tokarska, komentatorka kobiecego futbolu
w TVP Sport. Tokarska nawiazala przy tym nie tylko do tego, co dzieje sie w
Tiranie, ale rowniez do meczu 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzowkobiet GKS
Katowice – Twente Enschede (godz. 18:00).
O godz. 17:00 pierwsza wazna informacje juz poznalismy. UEFA poinformowala,
ze to Warszawa bedzie organizatorem finalu Ligi Mistrzyn 2027! Szybko
pojawila sie radosc u przedstawicieli PZPN. “Mamy to” – napisal na
platformie X Lukasz Wachowski, sekretarz generalny zwiazku. Niedlugo
pozniej glos zabral prezes polskiej federacji Cezary Kulesza. “Kolejny raz
UEFA docenila PZPN! Final Ligi Mistrzyn 26/27 odbedzie sie na PGE
Narodowym! Dziekuje za zaufanie. Jak zawsze staniemy na wysokosci zadania”
– tak brzmi jego wpis. Nie mozna wykluczyc, ze szanse wystepu w Warszawie
bedzie miala Ewa Pajor, nasza najlepsza pilkarka, ktora jest zawodniczka FC
Barcelony. To na razie jednak melodia przyszlosci.
Jesli natomiast chodzi o final Ligi Mistrzyn kobiet w sezonie 2025/2026, to
rozegrany zostanie w maju przyszlego roku. Gospodarzem bedzie Oslo. W
poprzedniej kampanii w decydujacej batalii o trofeum spotkaly sie Arsenal
oraz wczesniej wspomniana Barcelona. Gora z tego starcia wyszly pilkarki z
Anglii, zwyciezajac 1:0.
DETEKTYW
21″Karatecy”
uniewinnieni
Patryk SZULC
Przed kilkoma tygodniami zapadl wyrok unie-
winniajacy w sprawie zabojstwa bylego premiera
z czasow PRL, Piotra Jaroszewicza i jego zony
– Alicji Solskiej-Jaroszewicz. Do zbrodni doszlo
w warszawskim Aninie w 1992 roku. Na lawie
oskarzonych zasiadali czlonkowie radomskiego
gangu “Karatekow”, ktory w latach 90. ubie-
glego wieku dokonywal napadow rabunkowych
w calym kraju. Co wiecej o nim wiemy? Wlatach 70. i 80.
Akademickim
Z w i a z k u
S p o r t o w y m
Wyzszej Szkoly Inzynierskiej
w Radomiu dzialala sekcja
karate, w ktorej trenowalo wie-
lu utalentowanych zawodnikow.
Tacy byli Dariusz S., Marcin B.
i Robert S. Z czasem jednak
zawodowe uprawianie sportu, za
komuny podtrzymywane przez
panstwo, ze wzgledow finanso-
wych praktycznie nie pozwala-
lo juz na traktowanie tego jako
regularna prace, a raczej hobby.
W ten sposob wielu zawodni-
kow sportow walki czy silo-
wych trafialo na bramki klubow
i dyskotek. Zarabiali tam spore
pieniadze, stopniowo wchodzac
w polswiatek.
To wlasnie Dariusz S., Marcin
B. i Robert S. wymyslili, jak
mozna zarobic jeszcze wiecej.
Chcieli dokonywac napadow na
domy majetnych ludzi, nie tylko
z Radomia czy okolic. Planowali
skupic sie na gotowce i kosztow-
nosciach do przetopienia, bez
innych przedmiotow, ktorych
uplynnienie wymagaloby zaan-
gazowania paserow.
Ludzkie oblicze
Przygotowania do kazde-
go napadu poprzedzala
obserwacja, aby poznac
przyzwyczajenia domownikow.
Kto i kiedy wychodzi do szko-
ly, do pracy, ktorymi drzwiami,
a ktore okna zostawia otwarte.
Same napady, choc traumatycz-
ne, nie byly brutalne. Sprawcy
wprawdzie wiazali swoje ofiary,
ale bywali tez wrecz mili – pod-
kladali na przyklad napadnie-
tym poduszki pod glowe, aby
po prostu bylo im wygodniej.
Oni zas metodycznie, pokoj
po pokoju, przeszukiwali dom.
Czas dawal im przewage –
nie bylo sladow pospiesznego
pladrowania.
“Karatecy” poza wspomnia-
nymi poduszkami miewali tez
ludzkie oblicze wobec dzie-
ci. Podczas pewnego napadu
jeden z gangsterow zabral je
do oddzielnego pomieszczenia
i tam sie z nimi bawil, aby nie
widzialy skrepowanych rodzi-
cow i niebezpiecznych prze-
stepcow. Jesli ukradli bizuterie
bedaca rodzinna pamiatka,
potrafili ja zwrocic – podrzu-
cajac do skrzynki pocztowej.
Z miejsc kradziezy, choc odjez-
dzali samochodami ofiar, to nie
po to, by je ukrasc, ale szybko
uciec i nie zwracac uwagi swiad-
kow. Pojazdy porzucali na sta-
cjach benzynowych. Niekiedy
wczesniej zapisywali numery
telefonow wlascicieli i dzwonili
do nich, aby przekazac im, gdzie
znajda swoje auto.
A jednak
byly ofiary
Zdaniem sledczych gang
“Karatekow”, a dokladniej
uchodzacy za jego lidera
Robert S., mial jednak na swoim
koncie zabojstwa. W 1991 roku,
podczas jednego z napadow,
mial zamordowac, w Gdyni,
starsze malzenstwo S. Przy oka-
zji innego skoku, w Poznaniu,
wlasciciel domu slyszac krzyk
zony probowal siegnac po bron
gangstera. Doszlo do szarpaniny
i padl strzal – mezczyzna zmarl
raniony w brzuch. Robert S.
mowil potem, ze to nieszczesli-
wy wypadek. Rzeczywiscie mial
bron, wywiazala sie szarpanina,
ale nie zamierzal zabic wlasci-
ciela domu.
Najglosniejszym napadem
“Karatekow”, ktory przypisano
im dopiero 26 lat pozniej, bo
w 2018 roku, mial byc ten z nocy
z 31 sierpnia na 1 wrzesnia 1992
roku na dom bylego premiera
PRL Piotra Jaroszewicza i jego
zony Alicji Solskiej-Jaroszewicz
przy ulicy Zorzy 19 w warszaw-
skim Aninie. Niegdys w tym
budynku mieszkal poeta Julian
Tuwim.
Sprawcy zbrodni obserwo-
wali dom. Do srodka dostali
sie – wedlug oficjalnej wersji
– przez okno lazienki na pie-
trze. Wiadomo jednak, ze nie
znaleziono tam wcale takich
Zabojstwo Jaroszewiczow
sladow. Mozliwe, ze weszli po
prostu drzwiami, ale nie doko-
nano ogledzin zamka pod
katem ewentualnej ingerencji
z zewnatrz. Piotr Jaroszewicz
mial zostac uderzony w tyl glo-
wy bronia, sztucerem, znalezio-
nym w gabinecie. Potem bylego
premiera przywiazano, wlasnie
w tym pomieszczeniu, do fote-
la. Jego zone rowniez zwiazano
i polozono na podlodze lazienki.
Napastnicy torturowali polityka,
by ujawnil, gdzie trzyma kosz-
townosci. Przeszukiwali dom,
starajac sie, by nie wygladalo to
pozniej jak napad. Nad ranem
Piotr Jaroszewicz najprawdo-
podobniej uwolnil sie z wie-
zow. Wtedy sprawcy go zabili
– duszac paskiem owinietym
wokol ciupagi. Pozniej strzelili
tez w glowe zonie Jaroszewicza,
wciaz lezacej w lazience.
Napastnicy uciekli, zabie-
rajac ze soba niewielkie lupy
– m.in. dwa pistolety, nieco
obcej waluty, zlote monety
i damski zegarek. Zostawili zas
dziela sztuki, ksiazeczki czeko-
we i bizuterie. Pomimo tego,
jako motyw przyjeto rabunek.
Spekulowano, ze byc moze
zabojcy szukali waznych doku-
mentow. Swiadkowie zeznawali,
ze widzieli nad ranem wycho-
dzacych z domu Jaroszewiczow
dwoch mezczyzn i kobiete. Ten
watek zignorowano. Ciala rodzi-
cow znalazl tego samego dnia
syn malzenstwa, ktory przyje-
chal do domu przy ulicy Zorzy,
zmartwiony tym, ze rodzice nie
odbierali telefonu.
Kolega “Pershinga”
W 1993 roku, przy kolej-
nym napadzie, tym
razem w Izabelinie,
Robert S., jak zakladal proku-
rator, usilowal zabic wlasciciela
okradanego domu. Rok pozniej
“Karatecy” zjawili sie w domu
biznesmena Wieslawa P. w Gorze
Pulawskiej, w wojewodztwie
lubelskim. Mezczyzne zwiazali,
pobili i okradli. Pokrzywdzony
wycenil potem straty na 3 mld
starych zlotych. Z sejfu zniknal
4/2025 23Zabojstwo Jaroszewiczow
wtedy ciekawy dokument. Byla
to umowa pozyczki, ktora byly
wicepremier z czasow PRL,
Ireneusz Sekula, mial zaciagnac
u Boguslawa B., wspoltworcy
spolki Art-B. Sekula to bardzo
interesujaca postac. Uchodzil za
czlowieka, ktory byl symbolem
uwlaszczonej nomenklatury.
“Pan-cygaro” – jak niektorzy
o nim mowili – postrzegany
byl jako ktos, kto odnalazl sie
w nowych czasach jako biznes-
men. W latach 80. byl preze-
sem ZUS-u i wicepremierem.
W 2000 roku mial rzekomo
popelnic samobojstwo, strze-
lajac sobie trzy razy w brzuch,
przy czym raz nie trafil. Glosno
mowiono wtedy, ze byla to egze-
kucja za dlugi.
Wieslaw P., znany byl tez jako
“Wicek”, bliski kolega Andrzeja
Kolikowskiego ps. Pershing,
bossa gangu ozarowskiego,
scisle wspolpracujacego z gru-
pa pruszkowska. W kilka dni
“Pershing”, razem z Jaroslawem S.
(dzis L.) ps. Masa i kilko-
ma zolnierzami, namierzyli
“Karatekow”. Pobili ich, zawiezli
do domu “Wicka”, by w piwnicy
przez pewien czas ich torturo-
wac – m.in. z uzyciem wiertarki.
Potem Dariusz S., mowil, ze bal
24
sie gangsterow z Warszawy, kto-
rzy mieli przy sobie bron, kije
bejsbolowe, a nawet ladunki
wybuchowe i mocno ich pobili.
Po tej sytuacji “Karatecy” musie-
li zwrocic grupie pruszkowskiej
kwote 180 tys. dolarow.
Koncowka 1994 roku to ostat-
ni juz napad gangu “Karatekow”
na dom w Nowym Dworze
Mazowieckim. Niewiele pozniej,
bo w kwietniu, grupe rozbila
policja. Owczesny Komendant
Glowny Policji Jerzy Stanczyk
mowil wtedy, ze rozbito naj-
niebezpieczniejsza grupe prze-
stepcza w kraju. Zatrzymano
dziewiec osob, w tym wspo-
mnianych Dariusza S.,
Marcina B., Roberta S. czy
Waldemara P. Zarzucono im
dokonanie w okresie od czerw-
ca 1993 roku do grudnia 1994
az 26 napadow rabunkowych,
w szesciu wojewodztwach oraz
jednego zabojstwa (z Poznania).
Dwa lata pozniej zapadl pierw-
szy wyrok – “Karatekow” ska-
zano na kary
od 4 do 25
lat pozba-
wienia wol-
nosci. Pozniej
takich wyrokow
bylo jeszcze kilka,
m.in. w 1997 roku.
Ostatni, prawomoc-
ny, ogloszono w 2003
roku. Roberta S.
skazano na 25 lat
wiezienia, a pozosta-
lych na kary od 4 do
15 lat. Czesc z nich
dosc szybko odzyskala wolnosc.
Waldemar P. wykorzystal to na
przyklad w 2007 roku, kiedy
na zlecenie, w celu odzyskania
wierzytelnosci, probowal pod-
palic dom polityka Samoobrony,
Stanislawa Lyzwinskiego.
Przelom
po latach
Tymczasem sprawa zaboj-
stwa bylego premiera PRL
Piotra Jaroszewicza i jego
zony Alicji Solskiej-Jaroszewicz
wciaz pozostawala nierozwiaza-
na. Przelomowy okazal sie rok
2017. W czerwcu prokuratura
wszczela nowe postepowanie
po tym, jak dziennikarz Tomasz
Sekielski, wspolpracujacy wtedy
z kanalem Fokus TV, odnalazl
zaginione dowody w sprawie.
Mowa o zakrwawionych ubra-
niach Jaroszewiczow i foliach
z odbitkami linii papilarnych.
Przekazal mu je mlodszy syn
malzenstwa, Jan, w pudle, ktore
wczesniej sam otrzymal” z sadu.
Pozniejsze wydarzenia moz-
na w pewnym sensie okreslic
zrzadzeniem losu. W grudniu
2017 roku w Krakowie poli-
cyjna specgrupa powolana
przez Komendanta Glownego
Policji zatrzymala niejakiego
Boguslawa K. podejrzewane-
go o brutalne porwania dla
okupu. Raz jego ofiara padl
10-letni chlopiec, przetrzymy-
wany przez kilka dni w skrzyni
w lesie. W innym przypadku
Boguslaw K. porwac mial biz-
nesmena, ktorego cialo odnale-
ziono potem w podobnej skrzy-
ni. Policjanci od razu wiedzieli,
ze to zbyt skomplikowany pro-
ceder, by mogl zorganizowac go
w pojedynke. Jego wspolnikiem
mial okazac sie zatrzymany kil-
ka tygodni pozniej Dariusz S.
z Radomia – ten sam, kto-
ry nalezal niegdys do gangu
“Karatekow”.
Dariusz S. szybko zdecydo-
wal sie na wspolprace ze sledczy-
mi. Nieoficjalnie mowilo sie, ze
uzyskal dzieki temu status male-
go swiadka koronnego i dlatego
za porwania skazano go jedynie
4/2025Zabojstwo Jaroszewiczow
na 2 lata pozbawienia wolnosci.
Podzielil sie z prokuratorem
wiedza nie tylko o tym proce-
derze, ale takze o kilku wyda-
rzeniach wlasnie z czasow dzia-
lalnosci gangu. Jednym z nich,
co zaskoczylo sledczych, byl
napad na dom Jaroszewiczow.
Juz w marcu 2018 roku zarzuty
udzialu w zbrodni przedstawio-
no jemu samemu, Robertowi S.
(doprowadzonemu z zakladu
karnego, gdzie odbywal kare za
inne przestepstwa popelniane
w ramach gangu “Karatekow”)
oraz Marcinowi B. (zatrzymane-
mu 12 marca 2018 roku przez
Centralne Biuro Sledcze Policji).
Grozilo im od 8 lat do nawet
dozywotniego pozbawienia
wolnosci. Dariusz S. i Marcin B.
przyznali sie do winy (pierwszy
przekonywal potem, ze byl tyl-
ko obserwatorem). Przypisywali
role kierownicza Robertowi S.,
czemu ten zaprzeczal, podob-
nie jak w ogole swojej wizycie
w Aninie. Przerzucal odpo-
wiedzialnosc na Dariusza S.
i Marcina B.
Po sledztwie trwajacym prze-
szlo poltora roku, w grudniu
2019, do sadu trafil akt oskarze-
nia w sprawie zabojstwa malzen-
stwa Jaroszewiczow. Robert S.
dodatkowo mial odpowiedziec
za zabojstwo w Gdyni z 1991
roku i usilowanie zabojstwa
w Izabelinie z 1993 roku. Sprawe
przeniesiono do Warszawy, gdzie
proces rozpoczal sie w sierpniu
2020 roku.
Z duzej chmury
maly deszcz
Niespodziewanie w sierp-
niu sad uchylil trwajacy
przeszlo 3 lata tymcza-
sowy areszt wobec trojki oskar-
zonych i objal ich wolnoscio-
wym srodkiem zapobiegawczym
w postaci dozoru policyjnego,
polaczonego z zakazem opusz-
czania kraju i zatrzymaniem
paszportow. Jak w rozmowie
z Polska Agencja Prasowa wyja-
sniala sedzia Agnieszka Jarosz:
“Sad nie moze nie reagowac
na wynikajace z rozprawy
oslabienie mocy materialu
dowodowego. W niniejszej spra-
wie na sprawstwo oskarzonych
wskazuja jedynie dowody
z wyjasnien Dariusza S. oraz
Marcina B.”.
Tymczasem proces trwal
jeszcze przeszlo 2 lata. Pod
koniec pazdziernika 2024 roku
w mowie koncowej prokurator
zadal dla Roberta S. kary dozy-
wotniego pozbawienia wolnosci,
a dla Dariusza S. i Marcina B.
odpowiednio kar wyraznie
nizszych – 7 lat oraz 5,5 roku
pozbawienia wolnosci. Kilka
tygodni pozniej swoje stanowi-
sko przedstawili obroncy oskar-
zonych, domagajac sie ich unie-
winnienia. Argumentowali, ze
podstawy oskarzenia Roberta S.
charakteryzuja sie “niezwykla
slaboscia”, a “7 lat za bujna fan-
tazje” dla Dariusza S. to duzo.
22 listopada 2024 roku Sad
Okregowy w Warszawie unie-
winnil Roberta S., Dariusza S.
i Marcina B., oskarzonych
o udzial w zabojstwie bylego pre-
miera PRL Piotra Jaroszewicza
i jego zony. W blisko dwugo-
dzinnym uzasadnieniu wyroku
sad wymienial liczne – w jego
ocenie – sprzecznosci mate-
rialu dowodowego, niescislo-
sci w tym materiale i bledy
popelnione przez prokurature.
Chodzilo o szczegolowe kwestie
sposobu wejscia do domu ofiar,
obezwladnienia psa, wykorzy-
stania drabin do napadu, czy
ukradzionych przedmiotow. Sad
krytykowal tez czynnosci wyko-
nywane w tej sprawie z podej-
rzanymi na etapie sledztwa.
Jednoczesnie sedzia Stanislaw
Zdun zwrocil uwage na jakosc
materialu dowodowego zabez-
pieczonego w tej sprawie, jesz-
cze w latach 90.
– Przypomne, to sie dzia-
lo w zupelnie innych czasach
i innych realiach technicznych
oraz funkcjonowania panstwa.
Pewne rzeczy, ktore budza nasz
usmiech politowania i nas bul-
wersuja, w tamtych czasach byly
mozliwe, a nawet powszechne.
Aparaty nie byly cyfrowe, korzy-
staly z filmow, ktore byly 24-klat-
kowe, wiec mogl sie po prostu
film skonczyc w aparacie i nie
bylo pieniedzy, by kupic nastep-
ny. Sami widzielismy, ze kaseta
z waznym nagraniem z czynno-
sci zawierala rowniez uroczy-
stosc komunijna. Dzis wyglada
to niepowaznie, ale takie byly
realia (…). Moze funkcjonariusze
przynosili prywatne kasety, aby
w ogole dokonywac czynnosci,
bo nie bylo pieniedzy na kasete
wideo. Trudno to ocenic – mowil
sedzia.
Wyrok jest jeszcze nieprawo-
mocny.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl