DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA Imienia Kpt. Ryszarda Kucika (Rok
XXIV nr 224) (67462) 12 sierpnia 2024r.
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
11 sierpnia 2024r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
IGRZYSKA OLIMPIJSKIE
Polka nie miala szans w walce o zloto igrzysk! I tak przeszla do historii
Julia Szeremeta bezradna w wielkim finale igrzysk olimpijskich! Polka nie
poradzila sobie w starciu z dysponujaca znacznie lepszymi warunkami
fizycznymi Lin Yu Ting z Tajwanu. 20-latka zasluzenie przegrala wszystkie
rundy na kartach sedziowskich, ale i tak przeszla do historii.
– Lubie, gdy cos sie dzieje i jest duzo kibicow. To bedzie mnie jeszcze
bardziej nioslo – mowila przed polfinalem igrzysk olimpijskich w Paryzu
walczaca w bokserskiej kategorii do 57 kg Julia Szeremeta. 20-letnia Polka
byla juz pewna medalu (bo przegrani w polfinalach dostana braz), ale nie
zamierzala sie zatrzymywac. I w kapitalnym stylu pokonala Nesthe Petecio z
Filipin na kortach im. Rolanda Garrosa!
To oznaczalo, ze Polka awansowala do wielkiego finalu, a w walce o zloto
jej rywalka byla Lin Yu Ting z Tajwanu, ktora swiatowa federacja boksu IBA
rok temu przed mistrzostwami swiata zdyskwalifikowala za “niespelnienie
kryteriow do udzialu w boksie kobiet”.
– Mowilem chlopakom ze sztabu trenerskiego: “Wiecie, jak to sie skonczy.
Julka wygra te walke. Przez jeden dzien bedzie glosno o jej zwyciestwie, o
tym, ze po 44 latach mamy final olimpijski, ale potem zaczna sie
kontrowersje przed walka finalowa”. Jestesmy na to przygotowani – mowil
trener Szeremty Tomasz Dylak. I dodawal, ze “wszyscy beda pewnie mowic, ze
na papierze Julka nie ma szans. I jako trener tez uwazam, ze to bedzie
najciezsza walka w jej zyciu, duzo trudniejsza niz ta polfinalowa”.
Zgodnie z zapowiedziami przed Polka bylo niezwykle trudne zadanie. Tajwanka
w pierwszej rundzie wyraznie dominowala w ringu i zdaniem wszystkich
sedziow ja wygrala. To nie oznaczalo konca szans Szeremety, jednak ta
musiala zaczac spisywac sie znacznie lepiej w starciu z rywalka o znacznie
lepszych warunkach fizycznych.
Obraz walki sie jednak nie zmienial i to zawodniczka z Tajwanu dominowala w
ringu. W trzeciej rundzie Szeremeta zdolala trafic ja mocnym ciosem, ale
pozniej Lin Yu Ting znow byla lepsza i zasluzenie wygrala wszystkie rundy
na kartach sedziowskich.
Szeremeta nie sprawila sensacji i zdobyla srebrny medal igrzysk
olimpijskich. Tym samym przeszla do historii, bowiem Polacy czekali na
krazek najwazniejszej imprezy sportowej w tej dyscyplinie od 32 lat.
– Polka sprawila najpiekniejsza sensacje! Mamy dziesiaty medal w Paryzu
Daria Pikulik siegnela po srebrny medal igrzysk olimpijskich w Paryzu w
kolarstwie torowym w kategorii omnium – wieloboju skladajacym sie z
czterech konkurencji. Mimo ze nasza zawodniczka byla skazywana na porazke,
to w koncowce zaprezentowala sie niesamowicie i pokonala m.in. Nowozelandke
Ally Wollaston. Oznacza to, ze Polska swietuje wlasnie 10. medal w stolicy
Francji.
Daria Pikulik po pierwszej konkurencji zajmowala dopiero 14. miejsce. W
kolejnej zajela za to trzecia lokate i wyraznie poprawila swoja sytuacje.
Przed startem ostatniego wyscigu byla siodma z dorobkiem 72 pkt. Do bedacej
na podium Maggie Coles-Lyster tracila wowczas 24 pkt. Mimo ze nikt sie nie
spodziewal, ze moze jeszcze powalczyc o sukces, to zaskoczyla praktycznie
wszystkich.
Ostatni wyscig to absolutny popis naszej zawodniczki. Na dwoch z osmiu
lotnych premii zdobyla piec pkt i zmniejszyla strate do podium. Zajmowala
wowczas piata lokate, ale widac bylo ogromna motywacje, by poprawic wynik.
Na czwartej lotnej Pikulik znow zgarnela piec pkt, co dawalo jej miejsce na
podium. Tuz po tym Ally Wollaston zepchnela ja jednak na czwarta lokate i
trzeba bylo zaatakowac.
Wspolnie z Maike van der Duin narzucily kapitalne tempo. Dzieki temu nasza
zawodniczka otrzymala 20 pkt za dodatkowe okrazenie. Gdy miala 250 m do
mety, odrobila kolejna strate, a po chwili znow zdobyla punkty na lotnej
premii. Na szesc okrazen do konca wyszla na pozycje wiceliderki i mimo ze
tempo bylo niezwykle wymagajace, to utrzymala je i mogla swietowac srebro
olimpijskie w kolarstwie torowym w kategorii omnium z dorobkiem 131 pkt.
Tuz po zakonczeniu rywalizacji doslownie wpadla w objecia trenerow i zalala
sie lzami. Trudno sie dziwic, gdyz wykonala niesamowita prace, by stanac na
podium. Tytul mistrzyni olimpijskiej zdobyla Jennifer Valente (144 pkt), a
brazowy medal przypadl Ally Wollaston (125 pkt).
To byl ostatni wystep polskiego zawodnika na IO w Paryzu i nasz dziesiaty
krazek. Wczesniej po medale siegneli: Klaudia Zwolinska (kajakarstwo
gorskie, srebro), nasze szpadzistki (braz), wioslarska czworka podwojna
(braz), Iga Swiatek (tenis, braz), Aleksandra Miroslaw i Aleksandra
Kalucka (zloto, braz – wspinaczka), Natalia Kaczmarek (braz, bieg na 400
m), reprezentacja Polski siatkarzy (srebro) oraz Julia Szeremeta (srebro,
boks w kategorii do 57 kg).
-“Probujemy sie usmiechac”. Zlosc polskich siatkarzy-
Rafal Stec
Srebro wygralismy w polfinale z USA, w finale przegrywa sie zloto. Nie
umiem byc teraz szczesliwy – zwierzal sie trener Nikola Grbic, zanim podal
glowna przyczyne niepowodzenia.
Podobnie jak w poprzednim meczu, z Wlochami (3:0, sety do 20, 21 i 21), w
olimpijskim finale (3:0, sety do 19, 20, 23) francuscy siatkarze byli
nietykalni. Polacy po ostatniej akcji znieruchomieli – niektorzy smetnie
spogladali na tanczacych rywali, inni opadli na boisko, lezeli ze wzrokiem
utkwionym w sufit.
Potem znikneli, a poniewaz na ceremonie medalowa czekalismy kilkadziesiat
minut, mieli sporo czasu na ochloniecie, zanim zjawili sie w strefie
wywiadow. Nie zdolali jednak – nie zdazyli – pogodzic sie ze zdobyciem
srebra. Nie ujrzelismy zwyciezcow, lecz przegranych. Ludzi usilujacych sami
siebie przekonac, ze odniesli sukces.
Wilfredo Leon, ktory lubi rozmawiac po meczach z reporterami i przez cale
igrzyska tokowal jak najety, tym razem uciekl bez slowa. On przed finalem
najbardziej zdecydowanie deklarowal, ze w srebrze sie nie rozsmakuje,
interesuje go wylacznie zloto. Inni odpowiadali na pytania, glownie z
gorycza.
Tomasz Fornal: – Staralismy sie grac agresywnie, ale oni byli dzisiaj
fenomenalni. Czuje niesmak, czuje, ze moglismy zrobic wiecej. Pewnie
dopiero za kilka godzin docenimy ten medal.
Bartosz Kurek: – Nie chce, zeby to zle zabrzmialo, wiem, ilu sportowcow
daloby sie pokroic za srebro. Ale trudno mi wejsc w stan euforii, zreszta
chyba wszyscy jestesmy tak skonstruowani, ze nie potrafimy byc
usatysfakcjonowani. Mam tylko nadzieje, ze mlodsi ode mnie wykorzystaja ten
wynik w przyszlosci, na nim zbuduja jeszcze lepszy na igrzyskach w Los
Angeles.
Norbert Huber: – Kiedys sie okaze, ze to duze osiagniecie. Mimo wszystko
patrze z przyjemnoscia na ten medal. Przypomina mi slowa trenera, ze na
koncu naszej drogi jest kawal blachy, ktory wynagradza wszystkie trudne
chwile, zwatpienie.
Grzegorz Lomacz: – Moze za pare dni zrozumiemy, ze to byl kawal historii.
Na razie siedzi we mnie porazka. Boli.
Marcin Janusz: – Kiedy czekalismy na dekoracje, bylo bardzo smutno, dopiero
Bartek Kurek kazal nam podniesc glowy. Posluchalismy kapitana. Ma racje,
kazdy wie, ze trzeba byc zadowolonym. Staramy sie byc szczesliwi, w koncu
pracowalismy na olimpijskie podium latami, kosztowalo mnostwo wysilku. Ale
jak usmiechac sie po porazce?
Wszyscy siatkarze brzmieli podobnie, rozczarowanie przewazalo nad radoscia.
Znamienne, ze jedynym, ktory wyznal, ze jest szczesliwy – “zostaniemy
zapamietani na zawsze” – byl akurat Mateusz Bieniek. On z powodu kontuzji
zakonczyl udzial w igrzyskach przedwczesnie, juz po cwiercfinale, wiec nie
poczul na wlasnej skorze, jak olbrzymia przewage w meczu o zloto mieli
Francuzi. Byl w innym stanie ducha, analizowal na chlodno.
Cierpiacych zawodnikow bylo w reprezentacji wiecej. Rozgrywajacy Marcin
Janusz, ktorego bolaly plecy, po polfinalowym horrorze z Amerykanami nie
uczestniczyl w zadnym treningu, kazdy dzien spedzajac na intensywnej
fizjoterapii. – Jestem porzadnie nafaszerowany farmakologia, bo takich
meczow sie nie omija. Nie wybaczylbym sobie, gdybym przynajmniej nie
sprobowal. Ale balem sie, nigdy mnie az tak nie bolalo – opowiadal
olimpijski debiutant.
Trener Nikola Grbic – jako jedyny w ekipie mial na szyi zloto olimpijskie,
zdobyl je jako rozgrywajacy reprezentacji Jugoslawii w 2000 roku – rowniez
nie promienial.
– Nie jestem glupi, zdaje sobie sprawe, jak dlugo czekaliscie na medal [48
lat, od igrzysk w Montrealu] i ze osiagnelismy tutaj wiele. Moze za kilka
dni to do mnie dotrze. Na razie nie umiem byc szczesliwy. Srebro wygralismy
juz w polfinale z USA, w finale przegrywa sie zloto. Czuje rozczarowanie,
bo przesladowal nas pech, kontuzja gonila kontuzje. Nie chce sie
usprawiedliwiac, ale na tym poziomie strata lub powazne klopoty chocby
jednego czlowieka ogromnie wplywaja na wynik. Bo decyduja subtelnosci,
pojedyncze akcje. A na nas zwalilo sie tyle rzeczy, ze powtorzenie w finale
tego, co dokonalismy w polfinale, bylo chyba niemozliwe.
– Do ostatniej chwili zylismy w niepewnosci, nie wiedzielismy, czy Marcin
Janusz zdola w ogole zagrac o zloto. Mielismy dylemat. Ostatecznie dostal
zastrzyki, ale bylo widac, ze na boisku walczy ze soba. Mam nadzieje, ze
regulamin zostanie zmieniony, na igrzyska bedzie mozna zabierac nie 12,
lecz 14 zawodnikow, jak na wszystkie inne turnieje. Olimpiada ewoluuje, do
programu wkladaja sporty, o ktorych nigdy nie slyszalem, to chyba i to
mozna skorygowac. A ja niezaleznie od decyzji dzialaczy zamierzam pomyslec,
co zrobic, zeby w nastepnym sezonie urazow uniknac. Zanalizuje tez na wideo
wszystkie mecze, zastanowie sie, jak uczynic jeszcze lepszymi zawodnikow i
cala grupe. Potrzeba nam jeszcze skuteczniejszej strategii – perorowal
trener, ktory zdobywal z Polakami medal na kazdej imprezie, na jakiej ich
prowadzil.
Niewykluczone jednak, ze pewien etap sie zamyka. 36-letni Kurek nie chcial
jasno odpowiedziec na pytanie, czy zamierza kontynuowac reprezentacyjna
kariere, ale z jego otoczenia plyna sugestie, ze rozwaza rozne opcje. W
smuge cienia wchodza rowniez 34-letni Pawel Zatorski i 37-letni Lomacz,
wiec serbski selekcjoner bedzie zapewne musial modyfikowac kadre. Na
szczescie mlodych zdolnych mamy tlum, nie nadciaga zadna pokoleniowa
dziura. Dlatego Grbic jeszcze przed paryskim finalem obiecywal, ze na kazda
kolejna impreze poleci z zamiarem zdobycia zlota.
– Skad sie wziely slabe igrzyska w Paryzu? Odpowiedz jest prosta-MICHAL
SZADKOWSKI
Szefowie polskich zwiazkow sportowych nie ustaja w wysilkach, by awansowac
na najwiekszych bohaterow igrzysk olimpijskich. Sportowcy i sportowczynie
jeszcze sie bronia, ale – co wyraznie zobaczylismy w Paryzu – jest im coraz
trudniej.
Byly zawodnik, a dzis komentator Jakub Zborowski, zarzucajacy “kolesiostwo
i uklady w Polskim Zwiazku Szermierczym.
Krzysztof Maksel, byly wicemistrz Europy w kolarstwie torowym, oskarzajacy
“nieudolny zwiazek z nieudolnymi dzialaczami” o “zabicie naszej dyscypliny”.
Brazowa medalistka mistrzostw swiata Daria Pikulik informujaca, ze do
kwietnia kolarki nie mialy rowerow, a kombinezony dostaly dzien przed
startem.
Zapasnik Arkadiusz Kulynycz mowiacy, ze do Paryza nie mogl przyjechac jego
sparingpartner, a “dzialacze przyjechali sobie z osobami towarzyszacymi”.
Polskie dzialaczostwo wyplynelo podczas igrzysk w Paryzu na powierzchnie.
Rzadko kiedy tak duzo mowi sie o ludziach, ktorzy w teorii istnieja po to,
by zapewnic naszym reprezentantkom i reprezentantom optymalne warunki
przygotowan. Na ich tle najjasniej blyszczala gwiazda Radoslawa
Piesiewicza, protegowanego Jacka Sasina, dzis kandydata na kandydata PiS na
prezydenta i szefa PKOl. Piesiewicz mial w Paryzu wyrazny problem z
utrzymaniem ego w odpowiednim miejscu, ladowal sie przed kamery, staral sie
budowac wizerunek swietnie poinformowanego. O kontuzji siatkarza Michala
Bienka informowal na X trzy razy, czym – co wytknal zdenerwowany
selekcjoner Nikola Grbic – ulatwil zadanie Amerykanom.
To Piesiewicz wykonal tez najbardziej brawurowy fikolek, ktorego nie
powstydzilaby sie swietna Simone Biles – przed igrzyskami ladowal sie na
okladki z naszymi nadziejami medalowymi, by tuz przed zgaszeniem znicza
opowiadac juz w Radiu Zet, ze “PKOl nie odpowiada za przygotowanie
sportowcow”.
W kibicowskiej pamieci te igrzyska nie tylko sie obronia, ale zajma jeszcze
poczesne miejsce. Wyczekiwane przez dziesieciolecia medale w siatkowce i
tenisie nie moga jednak zakrzyczec prawdy o polskim sporcie olimpijskim.
Rzeczywistosc jest taka, ze przezylismy najgorsze igrzyska od 1956 r. W
klasyfikacji medalowej lezymy pod Filipinami, ze stadionu lekkoatletycznego
wywiezlismy jeden medal.
Przed igrzyskami pisalismy w “Newsweeku”, ze zadna partia polityczna nie ma
pomyslu na polski sport. Ze od dziesiecioleci dzialamy bez planu, medale
zapewniaja nam wybitne jednostki, nie system. Ze musimy sobie odpowiedziec
na fundamentalne pytania.
Moze powinnismy zdecydowac, jako spoleczenstwo, ze przestajemy
dofinansowywac zwiazki, konczymy ze stypendiami, a te pieniadze
przeznaczamy na sport powszechny, dotowanie obiektow, by wyjscie na
plywalnie z czteroosobowa rodzina nie rujnowalo budzetu? Zwiazki niech
sobie dzialaja, ale za pieniadze od sponsorow. Jesli ktos chce uprawiac
sport zawodowo, musi sam o siebie zadbac.
Glupie? Na pewno lepsze od tego, co mamy teraz, gdy dzialamy od przypadku
do przypadku.
Tu wazne zastrzezenie: olimpijskie medale nie biora sie z powszechnosci
sportu, takiej, a nie innej liczbie lekcji WF, dostepnosci stadionow i hal
sportowych. Wiadomo, ze panstwo powinno robic wszystko, by zachecac
obywatele i obywatelki do ruszania sie. Ale w ten sposob walczy o
przedluzenie sredniej dlugosci zycia i odciazenie systemu ochrony zdrowia,
a nie o miejsce w klasyfikacji medalowej.
Medale, jakby banalnie to nie brzmialo, trzeba sobie wymyslic. Jesli zatem
uznamy, ze jednak bedziemy inwestowac w sport zawodowy, ze stac nas to, by
bawic sie na igrzyskach, to stworzmy plan, zastanowmy sie, w ktore
dyscypliny chcemy inwestowac, postawmy cele sportowcom i sportowczyniom,
przeprowadzmy audyt w zwiazkach, zrobmy wszystko, by tuz przed koncem
kolejnych igrzysk polski premier, cieszacy sie z sukcesow, nie musial
jednoczesnie dodawac:
“Bardzo chcialbym ujawnic wszystkie sygnaly o tym, ze polski sport stal sie
sposobem na zarabianie bardzo duzych pieniedzy przez politykow albo
dzialaczy. Bede chcial, aby PKOl i zwiazki sportowe rozliczyly sie przed
opinia publiczna z pieniedzy publicznych”.
Nie chcialbym hierarchizowac wyzwan Donalda Tuska, wiadomo, w jakim stanie
przejal panstwo od PiS. Wiadomo, co poprzednia wladza wyprawiala w spolkach
skarbu panstwa. Ale jestem przekonany, ze nawet premier nie spodziewa sie,
ile trupow spoczywa w tych wszystkich dzialaczowskich szafach w nie
niepokojonych od dziesiecioleci polskich zwiazkach sportowych.
PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
3 kolejka
Legia Warszawa-Piast Gliwice 1-2
Cracovia-Widzew Lodz 1-3
4 kolejka
Radomiak-G.Zabrze 1-2
Rakow CZestochowa-Lech Poznan 0-0
Korona Kielce-Cracovia 0-2
Pogon Szczecin-Stal Mielec
Motor Lublin-Jagiellonia Bialystok, przelozony
Lechia Gdansk-Z.Lubin 1-1
Puszcza Niepolomice-Legia Warszawa 2-2
Widzew Lodz-Slask Wroclaw, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki
W poniedzialek, Piast Gliwice-Katowice.
1.Jagiellonia 9pkt
2.Pogon 7pkt
3.Lech 7pkt
4.Widzew 7pkt
5.Piast 7pkt
6.Legia 7pkt
7.Rakow 7pkt
8.Cracovia 7pkt
9.G.Zabrze 7pkt
10.Z.Lubin 5pkt
11.Motor 4pkt
12.Radomiak 3pkt
13.Katowice 3pkt
14.Puszcza 2pkt
15.Lechia 2pkt
16.Slask 1pkt
17.Stal Mielec 1pkt
18.Korona 1pkt
-Oslabiona Pogon Szczecin na wlasnym stadionie wymeczyla zwyciestwo ze
Stala Mielec
Bohaterem Portowcow zostal Alexander Gorgon, ktory tuz przed koncem
spotkania strzalem glowa pokonal Mateusza Kochalskiego.
Bez Mariusza Malca, Danjela Loncara, Kamila Grosickiego i Efhymisa
Koulourisa pilkarze Pogoni rozpoczeli w sobote wieczorem mecz z mielecka
Stala. Powodem absencji calej trojki sa kontuzje. Nieobecnosc podstawowych
graczy zmusila trenera Jensa Gustafssona do roszad w wyjsciowej jedenastce.
Na srodku ataku z koniecznosci zagral nominalny prawy obronca Leonardo
Borges, a na lewym skrzydle powracajacy po polrocznej rehabilitacji Rafal
Kurzawa, ktory przed kontuzja gral na srodku pomocy.
Szkoleniowiec gosci Kamil Kierws nie mial tylu klopotow. Ze skladu wypadl
mu jedynie Marvin Senger, co otworzylo drzwi do podstawowego skladu
mlodziezowcowi Fryderykowi Gebrowskiemu.
Dlugimi momentami mecz byl nudnym, prowadzonym w wolnym tempie widowiskiem.
W pierwszej czesci na uwage zaslugiwaly strzaly Whana Biczachczjana,
Krzysztofa Wolkowicza, Gebrowskiego, Szkurina i Patryka Paryzka. We
wszystkich przypadkach bramkarze Valentin Cojocaru i Mateusz Kochalski nie
mieli jednak wiekszych problemow z obrona. Za to w 45. minucie “gola do
szatni” mogli, a nawet powinni strzelic gospodarze. Paryzek na piatym
metrze od bramki Stali glowa odegral do nadbiegajacego Kacpra Lukasiaka, a
ten, majac przed soba tylko Kochalskiego, uderzyl wysoko nad poprzeczka.
W drugiej polowie uwidocznila sie zdecydowana przewaga zespolu Jensa
Gustafssona. Pierwszy forme Kochalskiego sprawdzil Leonardo Kutris w 60.
minucie. Mocne uderzenie bramkarz zdolal odbic przed siebie. Nikt nie
dobil. Siedem minut pozniej z dystansu strzelal Biczachczjan. Uderzenie
Ormianina bramkarz Stali przeniosl nad poprzeczke.
Nieco wczesniej trener Gustafsson zdjal z boiska Paryzka, zastepujac go
Adrianem Przyborkiem. Przy okazji wplynelo to na roszady w ustawieniu i do
ataku powedrowal Alexander Gorgon.
Ponadto na osiem minut przed koncem szkoleniowiec Portowcow dokonal jeszcze
trzech zmian. M.in. Rafala Kurzawe zastapil Joao Gamboa. Juz pierwszy
kontakt z pilka Portugalczyka przyniosl gospodarzom powodzenie. Jego
precyzyjna centre w okolice dalszego slupka, uderzeniem glowa zamienil na
bramke Gorgon.
To pierwszy gol Austriaka od marca, gdy trafil do siatki Korony w Kielcach.
Lacznie w ciagu czterech lat gry w granatowo-bordowych barwach wychowanek
Austrii Wieden zdobyl 17 bramek.
W poprzednim sezonie Stal sensacyjnie wygrala w Szczecinie 3:2, a katem
gospodarzy byl Ilja Szkurin, ktory wowczas ustrzelil hat-tricka. To miedzy
innymi punktow w takich meczach braklo Portowcom do zajecia miejsca na
ligowym podium.
– Lechia Gdansk zdobyla pierwszy w tym sezonie punkt na wlasnym stadionie.
Mimo to wynik jest jednak rozczarowaniem, bo bialo-zieloni rozegrali w
koncu dobre spotkanie.
Lechia Gdansk po trzech kolejkach ekstraklasy zajmowala przedostatnie
miejsce w tabeli z zaledwie jednym punktem. Zaglebie Lubin z czterema
punktami bylo jedenaste. Problemy w ekipie z Gdanska widac bylo glownie w
defensywie, bo Lechia stracila szesc bramek w zaledwie trzech meczach. W
poprzedniej kolejce przegrala w Poznaniu z Lechem. Z kolei w srodku
tygodnia zagrala sparing z Aelem Limassol, w ktorym Cypryjczycy zwyciezyli
3:1. Tymczasem Zaglebie w poprzedniej kolejce wygralo u siebie z Puszcza
Niepolomice.
Poczatek meczu oddawal pozycje obu klubow w tabeli. Na poczatku meczu
dwukrotnie w dobrych sytuacjach znalazl sie Dawid Kurminowski, w dwunastej
minucie jego strzal glowa obronil Bogdan Sarnavski. Piec minut pozniej ten
sam zawodnik znalazl sie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Lechii, ale
znow skutecznie interweniowal Sarnavski. Z czasem do glosu doszla ekipa z
Gdanska. W dwudziestej trzeciej minucie stworzyli swoja najlepsza w tej
czesci meczu. Pila dosrodkowal z prawej strony wprost na noge Bobcka, ale
ten z piatego metra fatalnie przestrzelil. Lechia grala dobrze, czego
efektem byly przechwyty na polowie rywala, a takze dynamiczne akcje
skrzydlami, po jednej z nich w polu karnym znalazl sie Conrado, strzelil
jednak tuz obok bramki. Po pierwszej polowie bylo 0:0. W pierwszych
czterdziestu pieciu minutach to Lechia grala lepiej, bardzo pewny byl tez
blok obronny z Bogdanem Sarnavskim na czele.
Druga polowe z przytupem rozpoczeli gospodarze, Maksym Chlan przejal pilke
pod polem karnym Zaglebia zagral do Tomasa Bobcka, ktory minal bramkarza i
strzelil do pustej bramki. Lechia grala odwaznie, swietnie funkcjonowaly
skrzydla. Najpierw po akcji Conado pilke do siatki wpakowal Bobcek, jednak
Slowak byl na minimalnym spalonym i gola nie uznano. Zaraz potem to
Brazylijski skrzydlowy dostal pilke w polu karnym, ale nie byl w stanie
zmiescic jej w bramke. Wszystko to zemscilo sie w siedemdziesiatej siodmej
minucie, pilke w pole karne Lechii zagral Adam Radwanski, zagapili sie
obroncy gospodarzy i zupelnie sam na jedenastym metrze znalazl sie Vaclav
Sejk, ktory pewnym strzalem wyrownal wynik spotkania. Zadnej z druzyn nie
udalo sie przechylic szali zwyciestwa na swoja strone i mecz zakonczyl sie
remisem.
Lechia Gdansk zagrala dobry mecz, a o niesatysfakcjonujacym wyniku koncowym
zdecydowal brak skutecznosci w ataku, a takze chwila nieuwagi we wlasnym
polu karnym. To, jak zaprezentowal sie dzis zespol trenera Szymona
Grabowskiego, moze napawac optymizmem i wiara, ze w nastepnych meczach
Lechia w koncu odniesie zwyciestwo.
I LIGA
3 kolejka
LKS Lodz-G.Leczna 1-1
4 kolejka
Chrobry Glogow-Tychy 0-0
Arka Gdynia-Znicz Pruszkow 1-1
G.Leczna-Polonia Warszawa 3-1
Warta Poznan-Stal Stalowa Wola 1-0
Miedz Legnica-LKS Lodz 1-0
Pogon Siedlce-Nieciecza 1-2
Odra Opole-Wisla Plock 1-2
Kotwica Kolobrzeg-Stal Rzeszow 1-3
W poniedzialek Wisla Krakow-Ruch Chorzow
1.Nieciecza 12pkt
2.G.Leczna 10pkt
3.W.Plock 10pkt
4.Stal Rzeszow 9pkt
5.Znicz 8pkt
6.Arka 7pkt
7.Miedz 7pkt
8.Ruch 5pkt
9.Kotwica 5pkt
10.Tychy 4pkt
11.Warta 4pkt
12.Chrobry Glogow 4pkt
13.Odra Opole 3pkt
14.Wisla Krakow 1pkt
15.LKS Lodz 1pkt
16.Pogon Siedlce 1pkt
17.Polonia Warszawa 1pkt
18.Stal Stalowa Wola 0pkt
-Deszczowy mecz w Gdyni. Arka ze Zniczem Pruszkow daly sobie po razie, wiec
zakonczylo sie remisem
W deszczowy piatek, 9 sierpnia 2024 roku Arka Gdynia podzielila sie
punktami ze Zniczem Pruszkow. Spotkanie 4. kolejki 1 Ligi przy Olimpijskiej
moglo sie podobac. Jedna i druga druzyna stwarzaly sobie sytuacje. Arce
zabraklo jednak wiecej konkretow w ataku, a Znicz potwierdzil, ze bardzo
dobrze rozpoczal sezon 2024/2025.
Arka Gdynia, zgodnie z zapowiedziami trenera Wojciecha Lobodzinskiego,
miala byc cierpliwa. I z takim nastawieniem rozpoczela piatkowe, deszczowe
spotkanie ze Zniczem Pruszkow. Pierwsze minuty szybko pokazaly, ze
gospodarze beda mocno naciskac ekipe trenera Grzegorza Szoki.
Tyle tylko, ze nastawienie ofensywnej gry to jedno, a koncentracja w
obronie to drugie. I tego zabraklo Arce juz w 12 minucie, kiedy to przed
jej polem karnym zatanczyl Wiktor Nowak i swietnym uderzeniem poslal pilke
do bramki. Zolto-niebieskich to zszokowalo, ale tylko na kilkadziesiat
sekund. Odpowiedzieli w najlepszy z mozliwych sposobow. Michal Marcjanik
poslal pilke na przedpole, stracil ja tam glowa Karol Czubak, a nabiegajacy
Joao Oliviera. Szwajcarski pomocnik Arki uprzedzil w tej sytuacji Piotra
Misztala.
Arkowcy przewazali. Budowali kolejne akcje, przewazali pod wzgledem
posiadania pilki. Znicz byl jednak bardzo dobrze ustawiony i praktycznie
bezblednie kasowal wszystkie grozne sytuacje pod swoja bramka.
W 68 minucie Wiktor Nowak znow sie przypomnial kibicom, wyskakujac do
dosrodkowania Dominika Sokola i minimalnie pudlujac po strzale glowa. W 71
minucie Arka pozazdroscila takiego rozwiazania. Z lewej strony
dosrodkowywal Joao Oliviera, a – w trudniejszej sytuacji – glowkowal Michal
Rzuchowski. Pomocnik pomylil sie jednak, probujac poslac futbolowka w dlugi
rog. A w 74 minucie zrobilo sie goraco pod bramka Arki. Pawel Lenarcik z
duzym trudem zbil pilke, ktora “zewnetrzniakiem” poslal z dystansu
Wladyslaw Ochronczuk.
– Gralismy z bardzo dobrze przygotowanym zespolem. To nie jest przypadek,
ze tak sie prezentuja, bo to dobra robota trenera i klubu w doborze takich
pilkarzy. Oczywiscie, samo posiadanie pilki i utrzymywanie sie przy niej
niewiele znaczy. Mielismy plan na ten mecz. Tylko i wylacznie trenowalismy
atak pozycyjny w mikrocyklu, bo wiedzielismy, ze bedziemy przy pilce dlugo
sie utrzymywac. Nie chcielismy dosrodkowan. Byc moze dlatego ta nasza
cierpliwosc byla duza. Nie wynikalo z tego nic dobrego. Dosrodkowania tez
niewiele by zmienily, bo przeciwnicy w poprzednich meczach nie dopuszczali
do wygrywania pojedynkow powietrznych w polu karnym. Bardzo zalezalo nam na
wygranej. Wydaje mi sie, ze troszeczke zbyt malo sytuacji stworzylismy, aby
powalczyc o trzy punkty. To tez jest nauczka na przyszlosc, ze kazdego
rywala trzeba docenic – powiedzial na konferencji Wojciech Lobodzinski,
trener gdynian.
Arka: Lenarcik – Navarro, Gorecki (78 Hermoso), Marcjanik, Gojny –
Gaprindashvili, Rzuchowski (75 Sobczak), Skora (67 Vitalucci), Borecki,
Oliviera – Czubak (75 Jakubczyk)
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.plopracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://
www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teksty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl